Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2026

Dokladny ,tradycyjny przepis na syrop z młodych pędów sosny, który od pokoleń wspierał zdrowie dróg oddechowych i odporność.

 

🌿 Syrop z igieł (pędów) sosny – przepis krok po kroku
🛒 Składniki:
• młode, jasnozielone pędy sosny – najlepiej zebrane w maju (dł. 5–10 cm)
• cukier trzcinowy lub biały (ew. miód, ale tylko po zakończeniu fermentacji)
• duży szklany słój (wyparzony)
• czysta ściereczka lub gazę i gumkę
🧑‍🍳 Jak przygotować:
1. Zbieranie pędów:
• Zbieraj tylko młode, jasnozielone pędy sosny, najlepiej z lasu z dala od dróg.
• Unikaj obrywania wszystkich pędów z jednego drzewa – zostaw część dla drzewa 🌱
2. Układanie warstw:
• Do wyparzonego słoja wsypuj warstwami:
1 warstwa pędów → 1 warstwa cukru → i tak do końca.
• Mocno dociśnij każdą warstwę.
3. Zamknięcie:
• Przykryj gazą lub lnianą ściereczką, zabezpiecz gumką (nie zakręcaj słoika – syrop musi oddychać).
• Odstaw w ciepłe, jasne miejsce (nie na pełne słońce).
4. Czekanie:
• Codziennie potrząsaj słoikiem lub delikatnie mieszaj drewnianą łyżką.
• Po 2–3 tygodniach pędy powinny puścić sok i całkowicie się zanurzyć.
5. Zlanie syropu:
• Gdy syrop jest gęsty, złocisty i pachnący lasem – przecedź go przez gazę do czystych butelek lub słoików.
• Możesz dodać miodu na końcu (jeśli nie był używany wcześniej) – poprawi smak i działanie.
🧊 Przechowywanie:
• Syrop przechowuj w lodówce lub w chłodnym, ciemnym miejscu.
• Trwałość: do 12 miesięcy, a nawet dłużej (jeśli dobrze przechowywany i bez dostępu powietrza).
🥄 Dawkowanie:
• Dorośli: 1 łyżeczka 2–3 razy dziennie
• Dzieci (od 3 r.ż.): ½ łyżeczki dziennie
• W profilaktyce lub podczas infekcji
🧠 Wskazówki i alternatywy:
– Możesz zamiast cukru użyć miodu, ale wtedy syrop nie fermentuje – przechowuj go w lodówce.
– Nie podgrzewaj! Gotowanie zabija witaminę C i fitoncydy.
– Jeśli chcesz bardziej intensywny syrop, pędy możesz lekko rozgnieść przed włożeniem do słoja.

🕯️ Wibracyjnie:
Syrop z sosny czyści ciało z toksyn, a przestrzeń z ciężkiej energii. W dawnych domach dawano go osobom “przygaszonym”, bez sił, z ciężkim oddechem.

Amber Marina


środa, 27 stycznia 2021

Lubisz wspierać innych, lub sam potrzebujesz wsparcia. Lubisz współpracować , pomagać sobie i innym, to miejsce jest dla Ciebie.


 Kochani,

jeśli ktoś z Was maluje, rzeźbi, śpiewa, gotuje, robi na drutach,  robi mydełka, świeczki, pisze wiersze, szyje, prowadzi jakąkolwiek terapię  lub sklep, świadczy usługi, ma swojego bloga, czy stronę, pisze książki  i co tylko kto tam jeszcze umie i chce powiedzieć o tym światu - mam propozycję.
Mogę każdego kto tylko wyrazi taką gotowość umieścić na moim blogu Nadzieja dla Ciebie.
Tu możesz poczytać więcej na ten temat , czyli jak dołączyć i jakie są warunki :
http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/masz-pomys-na-siebie-i-nie-wiesz-jak.html




Tutaj znajdziesz osoby, które już dołączyły. Linki są w kolejności przybywania  kolejnych osób :
http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/ksiazka-globalne-przebudzenie-tom-1.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/kosmetyki-z-kwiatow-stworzone-100.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/dar-natury-w-wykonaniu-alinki-smaczne-i.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/joga-rekodzieo-lawenda-zioa-i-kolekcja.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/grzebienie-tworzone-z-mioscia-w-100.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/sadecka-skrzyneczka-to-niewielka.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/ukasz-zaprasza-do-swiata-filcu.html 

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/manipura-to-unikatowa-bizuteria-dodatki.html

http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2020/11/mieszkam-na-przepieknej-wyspier-kreta-i.html

 
 
 
 
 
 

 

 
 
 

 




Poniżej przeczytasz o współpracy w kilku językach
:

 

sobota, 19 grudnia 2020

CZY WIESZ, W JAKI SPOSÓB ORLICA WYBIERA OJCA DLA SWOICH ORLĄT?

 


Czyni ona następującą interesującą rzecz. Z drzewa lub krzaka odrywa gałązkę, bierze ją w dziób, wznosi się na wielką wysokość i zaczyna krążyć tam z gałązką. Orły zaczynają latać wokół samicy, potem ona puszcza tę gałąź i się przygląda. Któryś z orłów łapie gałąź w powietrzu zapobiegając jej upadkowi, a następnie bardzo ostrożnie przekazuje ją orlicy z dzioba do dzioba. Orlica bierze tę gałąź i znowu ją rzuca, samiec łapie ją ponownie i przynosi ją jej, a ona znowu ją wyrzuca... I to się powtarza wiele, wiele razy. Jeśli przez pewien czas podczas tego powtarzania upuszczania gałęzi jakiś orzeł za każdym razem ją łapie to samica wybiera jego i łączą się w parę. Dlaczego ona to czyni zrozumiesz potem.
Następnie zbierają się wysoko na skale, budują gniazdo z twardych gałęzi - rzadkie, dostatecznie wytrzymałe ale twarde a mama i tata zaczynają wyrywać dziobami z własnego ciała pióra i puch. Tym puchem i piórami wyścielają gniazdo, zatykają wszystkie otwory w nim, sprawiają, że staje się ono miękkie i ciepłe. W takim miękkim i ciepłym gnieździe orlica składa jajka, następnie wylęgają się pisklęta. Kiedy pojawiają się młode orły (a przychodzą na ten Boży świat tak małe, nagie i słabe) to rodzice okrywają je swoimi ciałami aż się wzmocnią - chronią je do czasu aż nie okrzepną. Okrywają skrzydłami przed deszczem, przed palącym słońcem, noszą im wodę, pożywienie a pisklęta rosną. Zaczynają im wyrastać pióra, wzmacniają się skrzydła i ogon. Stają się już opierzone choć nadal są niewielkie. Wtedy mama i tata widzą, że nadszedł czas, aby...
Tata siada na skraju gniazda i zaczyna bić po nim skrzydłami: młócić, walić, trzepać tym gniazdem. Po co? Aby wyrzucić z niego wszystkie pióra i puch, tak aby pozostał tylko twardy szkielet gałęzi z którego na samym początku było ono tkane i konstruowane. Pisklęta siedzą w tym wytrząśniętym gnieździe, jest im niewygodnie, twardo i nie rozumieją co się stało: przecież mama i tato byli dotąd tak czuli i troskliwi. Mama w tym czasie leci gdzieś, łapie rybę i siedzi około pięciu metrów od gniazda, tak aby pisklęta mogły ją widzieć. Następnie na oczach tych piskląt zaczyna spokojnie jeść rybę. Pisklęta siedzą w gnieździe, krzyczą, piszczą, nie rozumieją co się stało bo wcześniej wszystko było inne. Mama i tata karmili je, poili, a teraz wszystko to minęło: gniazdo jest sztywne, pióra i puch zniknęły, a rodzice sami jedzą ryby i nic im nie dają.
Co tu czynić? Jeść się chce a więc musisz wydostać się z gniazda. Pisklęta zaczynają czynić ruchy, których nigdy wcześniej nie wykonywały. Nadal by nic nie czyniły gdyby rodzice kontynuowali niańczenie się z nimi. Pisklęta zaczynają czołgać się z gniazda. Tutaj mały orzeł wypada, taki jeszcze niezgrabny, wciąż nie wie jak i co, o niczym nie ma pojęcia. Gniazdo stoi na skale, na stromym zboczu aby żadne drapieżniki nie mogły się zbliżyć. Pisklę zrywa się z tego zbocza, brzuchem jeździ po nim, a potem leci w otchłań. A potem ojciec (ten, który kiedyś łapał gałęzie) pędzi w dół i łapie na swój grzbiet tego małego orła uniemożliwiając mu rozbicie się o skały. Następnie na plecach przynosi go znowu do niewygodnego gniazda, znów na skałę i wszystko zaczyna się od nowa. Pisklęta spadają, a ojciec je łapie.
Ojciec - jak to orzeł łapie je na swoje plecy. U orłów żadne orlątko się nie rozbija.
I oto w jakimś momencie spadania orlik zaczyna wykonywać ruch, którego nigdy wcześniej nie czynił: rozpościera swoje "boczne wyrostki" - czyli skrzydła na wietrze wpadając w strumień powietrza a tym samym zaczyna latać.
Tak oto orły uczą swoje pisklęta. I jak tylko pisklę zacznie latać, rodzice zabierają je ze sobą i pokazują miejsca w których żyją ryby. Nie noszą już ich pisklętom w dziobie.
Jest to bardzo dobry przykład tego, jak powinniśmy wychowywać nasze duchowe i fizyczne dzieci - przykład tego jak ważne jest aby nie przesadzić, nie przetrzymać ich w ciepłym gnieździe! Jak ważne jest aby nie przekarmić ich "rybami" kiedy to same już potrafią je łapać! Ale też przykład z jaką ostrożnością i troską musimy nauczyć je latać, poświęcając im swoją siłę, czas, mądrość oraz umiejętności! Nie na próżno orlica wybiera orła rzucając gałązką. Nie chce, żeby jej dzieci się porozbijały. Jeśli wybierzesz niedbałego ojca bez sprawdzenia, bez wypróbowania go to potem nie będziesz w stanie doliczyć się swoich dzieci... U orłów i tak jest mało piskląt, jedno lub co najwyżej dwa...

niedziela, 29 listopada 2020

🍁 Rodowa pamięć 🍁


 - to doświadczenie życiowe wszystkich naszych Przodków zapisane w podświadomości. Podświadomość jest składem Duszy, gdzie jest przechowywana informacja o wszystkim, cała pamięć i wszystkie programy. Podświadomość to struktury Duszy ludzkiej, które są oparte na cząsteczkach DNA, dlatego Rodowa pamięć nazywana jest również genetyczną.

Po co budzić Rodową pamięć?

Badanie kultury wedyjskiej, dziedzictwa naszych Przodków, zanurzenie się w niej i przebudzenie Rodowej pamięci, pozwala uzyskać całościowy obraz świata w którym żyjemy oraz uzyskać odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania. Budząc Rodową pamięć, możemy natychmiast poczuć reakcję w naszej Duszy i pojawienie się żywych wibracji, bezgraniczną ekspansję świadomości i granice znanych nam poglądów, siłą wprowadzonych do naszej świadomości przez społeczeństwo. Niestety, to właśnie te narzucone nam poglądy zrywały naturalny Rodowy związek z naszymi Przodkami.

Co stanie się z osobą, jeśli zostanie pozbawiona Rodowej pamięci?

To samo, co stanie się z drzewem pozbawionym korzeni - nieuchronnie wyschnie i umrze. Tak jak człowiek - pozbawiony związku ze swoimi Przodkami, swojej Rodowej pamięci - skazany jest na nieuchronną degradację i zniknięcie. I odwrotnie, człowiek, który obudził swoją Rodową pamięć i żyje w harmonii ze swoim sumieniem i naturą, otrzymuje w swoje polecenie całą Siłę i Wiedzę swoich Przodków.

 

Przebudzenie

środa, 29 kwietnia 2020

Woda i praca z deszczem.

Znam cztery żywioły.


Ziemia = Ciało
Woda = Emocje
Wiatr = Myśl
Ogień = Wola

Praca z sercem doskonale współgra z emocjami i wodą. Wszelkie zanieczyszczenia w polu emocji człowieka mają odzwierciedlenie w zanieczyszczeniu wody. Pozbawione uczuć i zamknięte serce, to susza. Analogicznie sprawy mają się z pozostałymi żywiołami. Zanieczyszczenia powietrza to złe myśli. Skażenie ziemi zaś dotyczy naszych ciał fizycznych. Myśli i emocje tworzą rzeczywistość. Pracując na subtelnych poziomach w celu oczyszczenia i uzdrowienia, możemy to w miarę łatwo zmienić. Pracując od drugiej strony, czyli skupiając się głównie na materii, jest dużo trudniej. Czasem wręcz jest to syzyfowa praca. Dlatego moim zdaniem najlepiej pracować na mniej gęstych poziomach. Większość uzdrowicieli tak właśnie robi. Dodam tutaj, że manifestacja odbywa się zawsze z opóźnieniem. Taka jest natura tej gęstości, że stawia duży opór. Tak więc, nie można spodziewać się natychmiastowych efektów. Zwykle jest tak, że przez jakiś czas jest "po staremu" albo gorzej, zanim coś drgnie. Nie należy się tym zrażać ale działać uparcie dalej. Kiedy pojawią się pierwsze efekty, działaj dalej z wyczuciem.

Każdy organizm potrafi sam się zrównoważyć. Jeśli nierównowaga jest mała, zrobi to bez problemu. Im większa, tym więcej czasu to zajmuje. Jeśli dojdzie do stanu jej poważnego zaburzenia, pojawia się choroba. Choroba jest już ostatnim momentem, w którym należy wdrożyć leczenie. Jeśli choroba postępuje, to kolejnym etapem jest śmierć. Leczenie polega na rozpoznaniu przyczyny choroby i jej usunięciu oraz wspomaganiu organizmu w powrocie do równowagi.

Susza to stan braku równowagi. Lecz susza nie jest tego przyczyną, ale objawem, jednym z wielu. Równowaga ziemi jest zaburzona w bardzo wielu aspektach i na bardzo wielu planach. Co z tego, że przyślę jedną chmurę deszczu gdzieś tam? To jest jak podlewanie kubkiem ogrodu. A jeśli zbierze się grupa w tym celu? To wtedy podlewamy ogród wężem. Co z tego, że podlewamy ogród, skoro nadal jest susza? To jest działanie na skutek a nie na przyczynę. Działanie na skutek jest kompletnie bez sensu, niczego nie rozwiązuje i prowadzi do marnowania energii. Tą energię należy skierować na uzdrowienie przyczyny. Susza nadal będzie dopóki ludzie jako kolektyw nie zaczną pracować nad sobą. Ja nie mówię o wąskim gronie ludzi, którzy pracują nad sobą już od dawna. Zapytam ile osób z Twojej rodziny to robi? Jaka to jest proporcja? Z innej strony patrząc, czasem jest tak, że susza i brak chmur są potrzebne. Gdy nie ma chmur, ziemia otrzymuje więcej słonecznego światła. Susza może też spowodować, że ludzie będą cierpieć. Cierpienie jest bardzo dobrym środkiem do przebudzenia najbardziej opornych. I tu pojawia się pytanie, na ile mamy prawo ingerować? Zawsze mam tego typu dylematy zanim cokolwiek zrobię, jeśli chodzi o działania wysłane "na zewnątrz". W obecnej sytuacji wydaje mi się, że kluczowym aspektem jest przebudzenie kolektywnej świadomości.

W szamnizmie, jeśli ktoś wchodzi na ścieżkę transformacji, nie można już zatrzymać tego procesu ani go odwrócić. Dlatego nie należy działać w ten sposób. Ci którzy wiedzą co trzeba teraz robić, będą pracować nad sobą i podnosić swoją wibrację tak, aby ten proces pchnąć w odpowiednim kierunku. Część z nas ma tutaj tylko być i swoją wibracją ten proces wspomagać. Im więcej nas jest, tym bardziej gładko to pójdzie.

Jeśli chodzi o pracę z energią wody i wysyłaniem "chmur" - jest to praktyka zaawansowana. Rzadko używam tej metody i tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach takich jak np gaszenie pożaru, gdy widzę że wymyka się spod kontroli. Nie mogę się nią dzielić przez internet, nie mam na to pozwolenia. Taką wiedzę przekazuje się tylko ustnie i tylko osobom, które są do tego typu pracy odpowiednio przygotowane. Jest to praca z żywiołem. Mam nadzieję, że rozumiesz, co oznacza pojęcie żywioł? Nieodpowiednie jego używanie może doprowadzić do niszczących efektów. Osobiście mam podejście takie, żeby jak najmniej ingerować a bardziej harmonizować poprzez pracę ze sobą. Każdy pracę ze sobą musi wykonać sam. Nikt za niego tego nie zrobi. Pracujemy samodzielnie, każdy jako element większej całości. Ta praca jest bardzo prosta. Trzeba posprzątać, potem doprowadzić do równowagi, harmonii by na koniec podnieść wibrację i utrzymywać ją. Dlatego, jeśli chcesz pomóc nawodnić ziemię podczas suszy, pracuj nas harmonią elementu wody w sobie. Mogę podać Ci takie wskazówki:

- zacznij od siebie
- użyj uniwersalnej praktyki: https://shamania.wixsite.com/shamania/post/praktyka- prosta-najbardziej-uniwersalna-i-podstawowa-metoda
- pracuj z intencją deszczu
- wizualizuj deszcz
- utrzymuj swoje emocje w równowadze
- jeśli chcesz deszczu, stań się deszczem
- pracuj z energią nad morzem lub innym zbiornikiem wodnym, idealnie jeśli znajdziesz tam drzewo. Jeśli nie ma w pobliżu wody, to pracuj z drzewem lub miejscem, które dostarczy ci zastrzyku energii
- poproś swoje zwierzę mocy (opiekuna) o pomoc
- poproś wodę ze zbiornika lub duchy natury o pomoc, powiedz im o swojej intencji opadu deszczu
- wylewaj na ziemię wodę z intencją deszczu
- użyj misy grającej
- dbaj o swoje nawodnienie poprzez dbanie o jakość wody którą pijesz:
(unikaj plastiku, używaj szkła, miedzi lub srebra do przechowywania, filtruj, włóż do niej kryształ, znajdź swoją metodę)

https://shamania.wixsite.com/shamania/post/woda-i-praca-z-deszczem?fbclid=IwAR0N_be6KJHF_zJtgqdpTzyuRMZVaMnnYfxmSzS0IApbaangcO9Zb9MWJSE

sobota, 16 lutego 2019

ODZYSKIWANIE MOCY.


Kiedy czujesz się zmęczona, uważasz, że brakuje Ci energii i chęci do życia, udaj się do lasu i znajdź tam silne, duże drzewo, bez żadnych narośli i zniekształceń. Obejdź pień dookoła trzykrotnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wypowiadając przy tym następującą inwokację:
"O wielkie drzewo, mocne i silne!
Po Twoją pomoc przybyłam.
Użycz mi swej siły,
aby moje wróciły.
Dla Ciebie bez szkody,
dla mojej wygody,
zgodnie z wolną wolą wszystkich.
Niech tak się stanie!"

Teraz usiądź pod drzewem i oprzyj się o nie plecami. Poczuj, jak ożywcze energie krążą między wami, jak się wymieniacie: Ty oddajesz drzewu swoją starą, zużytą energię, a ono nasącza Twoje ciało nową, pełną życia i wigoru. Posiedź tak co najmniej piętnaście minut (możesz dłużej), a potem podziękuj drzewu za pomoc.

piątek, 25 stycznia 2019

Miłość i wolność .


Najważniejszą cechą miłości jest wolność. Z chwi­lą gdy pojawia się przymus, kontrola albo konflikt, miłość umiera. Zauważ, jak kwiat róży, drzewo i lam­pa pozostawiają ci całkowitą wolność. Drzewo nie bę­dzie cię zmuszać, byś skorzystał z jego cienia, jeśli będzie ci groził udar słoneczny. Lampa nie będzie na siłę oświetlała ci drogi, byś się nie potknął w ciemno­ściach. Pomyśl na chwilę o tych wszystkich przymu­sach i kontrolach ze strony innych ludzi, którym pod­dajesz się, kiedy tak lękliwie żyjesz zgodnie z ich oczekiwaniami, by kupić ich miłość albo zyskać ich aprobatę, albo po prostu z obawy przed ich utratą. Za każdym razem, kiedy poddajesz się tej kontroli i temu naciskowi, niszczysz w sobie zdolność miłości, która jest twoją prawdziwą naturą. Dzieje się tak, gdyż nie możesz postępować z innymi ludźmi inaczej, jeśli przyzwalasz, by zachowywali się wobec ciebie w taki, a nie inny sposób. Wpatruj się więc we wszy­stkie te naciski i kontrole w twoim życiu, a być może Już to wpatrywanie się w nie sprawi, że się od nich uwolnisz. W chwili gdy one ustąpią, pojawi się wol­ność. A wolność to inne określenie miłości.

Anthony de Mello, Wezwanie do miłości

niedziela, 10 września 2017

Koty – dar, który odrzucono.

Oto jest Dar, moi drodzy. Dar Sił Wyższych. Koty leczą dzięki wibracjom oraz specyfice swojego pola elektromagnetycznego. Wibracje kota - tak,...

Na konarze drzewa, które w panujących warunkach było drzewem z horroru, kulił się mały kot. Bardzo mały. Wyrzutek. Ofiara człowieka cywilizowanego.
– Wiesz, że nie możemy go wziąć – powiedziałem do żony.
– Sam nie wierzysz w to, co mówisz – odparła.
Sam nie wierzyłem w to, co mówię.
Zdjąłem kota z drzewa. Nie czułem się herosem marvelowskim, powiadam Wam jednak: jest to akt mistyczny, wnoszący energię radości i połączenia z wszechświatem. Dobrze jest uczynić taki krok. Dobrze jest powiedzieć sobie: chłopie, jesteś dobrym człowiekiem.
Kota wzięliśmy i nazwaliśmy Mela. Nigdy nie zapomnę rozczulającego widoku, jakim było całe nieomal ciało kota zagłębione w kubeczku z maślanką. Pierwszy posiłek ocalonego.
Żona była w ciąży. Nie czekaliśmy długo na głosy życzliwych.
– Niebezpieczeństwo dla dziecka – brzmiał wyrok.
Pobrzmiewał mi średniowieczem.
Rok później Mela przybiegała na każdy jęk czy płacz Jakuba. Nie po to, by atakować, jak to zapowiadali niektórzy wieszcze. Kładła się przy nim i leczyła.
Owszem, oto jest Dar, moi drodzy. Dar Sił Wyższych. Koty leczą dzięki wibracjom oraz specyfice swojego pola elektromagnetycznego. Jak zapewne wszyscy wiecie, pole elektromagnetyczne posiada każde ciało ożywione i nieożywione tego świata. Pola te oczywiście wpływają na siebie nazwajem. Mieć kota znaczy mieć profity. Jest to bowiem unikalne na całym świecie zwierzę. Dziś, gdy żyjemy w gąszczu okablowania, pod ciężkim baldachimem promieniowania telefonów, telewizorów, komputerów i wszelkich gniazd elektrycznych – co znacząco zwiększa zagrożenie rakiem mózgu – dobrze jest mieć kota. Ten boży posłaniec zadziwia skłonnością do ładowania się w epicentrum wspomnianego promieniowania. Wchodzi w kable, tuli się do komputera, śpi na telewizorze. Ano tak, moi drodzy. Ściąga na siebie promieniowanie, ujmując tego cywilizacyjnego nieszczęścia istotom dzielącym z nim dom. Ludziom.
Nie jest oczywiście kot samobójcą ani szaleńcem. Zresztą siły psychicznej niejeden człowiek mógłby akurat kotom pozazdrościć. Kotu promieniowanie elektromagnetyczne służą, co jest osobliwością, wszak nie jedyną, jaką Natura stworzyła. Kot jest odpromiennikiem. I cennym informatorem – nawet żyłę wodną zlokalizuje i na niej przysiądzie. Czego my nie róbmy.
Kot leczy. Gdziekolwiek siądzie kot na Twoim Ciele, nie zrzucaj go, człowieku, lecz dziękuj za leczniczy zabieg. Kot wypowiada walkę komórkom rakowym, schorzeniom, stłuczeniom, nadwyrężeniom i chorobom. Wibracje kota – tak, myślę tu o tych słodkich mruczankach – przyspieszają leczenie złamanej kości o ponad 30%. To nie cud. To Dar.
Który zdaje się być odrzuconym przez tak wielu. Małostkowi, ograniczeni duchem i sercem ludzie nie tylko nie widzą tego daru. Oni ten dar zwalczają. Szykanują. Szerzą jadowitą herezję na temat kotów, "stworzeń zbuntowanych i chorobotwórczych".
Żałosnym ten, co odrzuca dar boży.
Dlaczego tak rzadko patrzymy wstecz? Historia jest żywa. Należy czytać ją nie jak relikt, lecz jak księgę życia. Dlaczego tak niewielu dzisiejszych ludzi zastanawia się, co sprawiało, że Egipcjanie hołubili wręcz koty?
No przecież nie dla urody!
Choć i ta zadziwia.
Koty leczą. Koty strzegą progów domu przed zmorami i poltergeistami. Przed złą energią gości – a często ją wnoszą!
Nawet dobrzy znajomi…
Mahomet oderwał kiedyś rękaw swojej szaty. Nie w przypływie złości czy fanaberii. Nie chciał obudzić kota, który na rękawie spał.
Szata jest tylko materią. Miłość i opieka kota są za to bezcenne.

Nawet, jeśli odrzucić cały ów ezoteryzm kotów, tę mistyczną otoczkę cudownych tych stworzeń, wciąż pozostaje powód, by je szanować, adorować, podziwiać. Przecież urzekają gimnastyczną doskonałością. Wdziękiem. Tajemniczością swej wizji świata.
Autonomią.
Tak właśnie, autonomią. Psy kochamy za bezgraniczne oddanie niewiele oddalone od służalczości. Sam kocham za to psy. Koty zaś budzą mój szacunek i fascynację jako istoty decydujące. Decydują o własnych krokach i często tylko od nich zależy, kiedy i jak długo odwzajemnią pieszczoty z właścicielem.
Przepraszam: nie z właścicielem. Ze współtowarzyszem przestrzeni.
Ale przecież przychodzą. Przytulają się, patrzą nam w oczy. Inspirują. Leczą. Chronią. Kochają.
Koty to DAR.
Kochajmy je.

Tomasz Semik;
O Autorze: Pasjonat pisania i wschodnich sztuk walki, wegetarianin, człowiek rodzinny, przyjaciel zwierząt. "Jestem szczególnie miłośnikiem kotów, które uważam za najdoskonalszych gimnastyków planety, a przy tym stworzenia tajemnicze i uzdrawiające. Piszę opowiadania przede wszystkim w intencji rozbawienia i odprężenia Cię, Czytelniku i mam nadzieję, że tak właśnie będzie."

https://www.koty.pl/koty-dar-ktory-odrzucono/#

czwartek, 16 marca 2017

Cisza, spokój,sam na sam ze sobą......medytacja.



Kiedy jesteś sam, siedząc w ciszy, bez nikogo - w niezwykle czystym stanie, po prostu sam - napełniasz się, orzeźwiasz. Dlatego medytacja cię od­mładza, ożywia. Zaczynasz łączyć się z egzystencją. Twoja energia nie jest już zamrożona; zaczyna płynąć. Uczestniczysz w jakimś tańcu, jak planety. Wznosi się w tobie pieśń. Ale w tłumie zawsze tracisz. W medytacji zawsze zy­skujesz. Dlaczego? Co się dzieje w medytacji? W me­dytacji stajesz się prosty: nie interesujesz się już przy­szłością. O to właśnie chodzi w medytacji: przestać interesować się przeszłością i przyszłością, być tu i te­raz. Istnieje tylko ta chwila. Zawsze kiedy się to dzie­je, zawsze kiedy istnieje tylko ta chwila - obserwowa­nie wschodu słońca, patrzenie na biały obłok płynący po niebie, ciche obcowanie z drzewem lub obserwo­wanie ptaka w locie - zawsze kiedy zupełnie zapomi­nasz o przeszłości i przyszłości, a bierze cię we włada­nie obecna chwila, kiedy jesteś całkowicie owładnięty tą chwilą, czujesz się odmłodzony. Dlaczego? Pęknięcie znika, pęknięcie stworzone przez idee. W tej chwili je­steś jednością, zintegrowany; jesteś cały.

Osho, Inteligencja, Twórcza odpowiedź na nasze czasy

środa, 1 lutego 2017

Bądź jak dziecko w ramionach matki.


Bądź jak dziecko w ramionach matki.
Już coś dba o Ciebie, Twoje potrzeby, Twoje sprawy.
Wszystko jest załatwione.
Nie słuchaj tego, co świat mówi.
Będzie musiał stać się jak dziecko również tak jak Ty.
Wszystko otwiera się samoistnie dla Ciebie. Nie mów: Co dalej?
Niech to będzie niespodzianka. Drzewo nie zastanawia się, czy ma plan,
gdzie powinny rosnąć następne liście lub kiedy spadnie kolejny owoc.
Nie, całe jego życie jest tylko rozwijaniem.
Zobacz drzewo życia, które jest tylko rozwijaniem.


- Mooji

niedziela, 1 stycznia 2017

Miłuję Siebie Miłością Boga.

Na początku chcę zaznaczyć, że moje posty nie odnoszą się do żadnej religii, używając określenia Bóg używam określenia, które używam w myślach, więc jest to tylko moje nazewnictwo.
Ty możesz nazywać to jak chcesz: Wyższa Świadomość, Wszechświat, Boska Matryca, Wyższe Ja.
Są takie siły we Wszechświecie , że nie ważne jak je nazwiemy, ale działają dla wszystkich tak samo. Są takie siły, których nasze nazewnictwo nie potrafi określić. Więc nie sugeruj się doborem słów, wyciągaj esencje ze wszystkiego Twoim Przepięknym Kosmicznym Sercem.

Czy wiesz, że wszystko czego kiedykolwiek szukałeś jest w Tobie?
Czy przyjąłęs do kiedykolwiek za prawdę?
"JESTEM MOIM WŁASNYM PEŁNYM I BEZGRANICZNYM SPEŁNIENIEM"

Wejdź w tą myśl, stwórz ją jako własną wewnętrzną Prawdę
Przyzwól jej się w Tobie zagościć w pełni.

Masz w sobie wszystko, co kiedykolwiek poszukiwałeś i pragnąłeś dostać od kogokolwiek z zewnątrz.
Twoim największym SKARBEM jesteś TY SAM.
Uwierz w to, bo to jedyna prawda na tym świecie.

Obdarowywuj się miłością każdego dnia, nie oszczędzaj na sobie. Czuj ją i pielęgnuj niczym Życiodajny Kwiat, podlewany w czystym ogrodzie Twojego umysłu.
Zobaczysz jak Miłość uzupełnia wszytskie Twoje luki i braki. W Miłości jesteś Pełnią. Jesteś Jednym z Bogiem.
W Miłości nie ma pytań.
W Miłości jest Jedność.

Kochanie siebie tak jak kochanie samego Boga, bo zaistej Jesteś Jednym z Bogiem.
Jesteś Jednym z całym Wszechświatem.
Jesteś jego unikatową cząstką zrodzoną z tej samej bezgrancznej Miłości.

Nie kochając SIEBIE- nie kochasz Boga, nie ufasz mu, nie kochasz stworzenia i cudu życia, jakim JESTEŚ. Nie kochasz bliźniego.
Każdy z Nas jest Boskim Przejawem i Ekspresją Stwórcy. Nie ma Istoty, która nie miała, by w sobie Boga, jednak przez umysł zapomniamy o tym. I trzeba to zaakceptować, bo każdy jest na swojej drodze w swoim miejscu. Od nas zależy jak długo jeszcze chcemy iść w okularach, czy w końcu je zdjąć....

Kiedy zakochasz się na powrót w Bogu - W Sobie - to zakochasz się w Każdej Istocie Miłością nic nie oczekującą, a DAJĄCĄ ze wszystkich sił swoją ogromną Miłość - każdemu, KAŻDEMU Boskiemu Stworzeniu.
Wszystko Jest Tym Samym Istnieniem.
Kamyk na trawie
Ziarenko piasku na plaży
Promienie słońca głaszczące roślinę.
Drzewa szeleszczące na wietrze.
Ptak siedzący na ganku...
I jak można powiedzieć, że CUDEM nie jest życie?
Wyłtumacz mi JAK?
We wszystkim jest BÓG, nawet w tych niskich doświadczeniach go odnajdziesz jak będziesz patrzył Sercem.
Otwórz swoje Serce na tą MOC, Zaufaj jej.
A CUDA staną się Twoim Naturalnym Stanem.
Doświadczać Boga w Każdym Istnieniu , to takie PROSTE bycie tu i teraz <3 br="">
http://naturalna-droga.blogspot.com/2016/10/miuje-siebie-mioscia-boga.html

środa, 17 sierpnia 2016

Wzruszysz się do łez. I nauczysz czegoś bardzo ważnego.

Oto piękna i niezwykle poruszająca opowieść o drzewie i chłopcu. Kiedy pierwszy raz ją czytałem, nie mogłem powstrzymać łez. Ty również nie przejdziesz obok niej obojętnie. Jestem tego pewien.
***
Dawno temu, w kraju o nazwie mi nieznanej, rosło wielkie drzewo mango. Pewien mały chłopiec lubił przychodzić do drzewa i bawić się z nim. Robił to prawie codziennie. Wspinał się na gałęzie, jadał owoce mango, ucinał sobie drzemki w cieniu drzewa. Bardzo kochał to drzewo, a ono odwzajemniało to uczucie. Było bardzo szczęśliwe.
Czas płynął i chłopiec był coraz starszy. W końcu urósł na tyle, że coraz rzadziej bawił się w towarzystwie drzewa. Pewnego dnia pojawił się ze smutnym wyrazem twarzy.
– Chodź – powiedziało drzewo – pobaw się ze mną.
– Nie jestem już dzieckiem, nie bawię się już wokół drzew – odparł. – Wolę bawić się zabawkami, ale nie mam pieniędzy, by je kupić.
– Niestety, nie mam pieniędzy – powiedziało drzewo – ale mam swoje owoce. Możesz je zerwać i zanieść do miasta na targ. W ten sposób zdobędziesz potrzebne ci pieniądze.
Chłopiec był ogromnie uszczęśliwiony. Zebrał wszystkie owoce mango, jakie rosły na drzewie, i poszedł do miasta z uśmiechem na twarzy. Drzewo także było szczęśliwe.
Niestety, chłopiec bardzo długo nie wracał. Z tego powodu drzewo posmutniało.
Czas dalej płynął, a chłopiec stał się dorosłym człowiekiem. Kiedy wrócił, drzewo znowu było szczęśliwe.
– Chodź – powiedziało – pobaw się ze mną.
– Nie mam czasu na zabawę – odpowiedział młody mężczyzna. – Muszę pracować na utrzymanie swojej rodziny. Musimy zbudować dom, żeby żyć bezpiecznie. Czy możesz mi w tym pomóc?
– Niestety, nie mam domu – powiedziało smutno drzewo – ale możesz ściąć moje gałęzie, aby zbudować dom dla rodziny.
Człowiek nie wahał się i ściął wszystkie gałęzie, po czym odszedł zadowolony. Drzewo było szczęśliwe, widząc go uśmiechniętym. Ale mężczyzna znowu długo nie wracał. Drzewo było znów samotne i smutne.
Czas płynął i w pewien letni dzień mężczyzna wrócił. Był już w średnim wieku, ale drzewo było zachwycone.
– Chodź i pobaw się ze mną! – niemal krzyknęło z radości.
– Jestem za stary i zbyt smutny, by się bawić – odpowiedział człowiek. – Dużo przez ostatnie lata pracowałem i jestem zmęczony. Marzę o łodzi, by móc pożeglować po morzu. Dzięki temu mógłbym się zrelaksować. Czy możesz dać mi łódź?
– Niestety, nie mam łodzi – powiedziało drzewo – ale możesz użyć mojego pnia do budowy łodzi. Wypłyniesz na szerokie wody i będziesz szczęśliwy.
Człowiek ściął więc pień, pozostawiając jedynie pniak, który nie sięgał nawet do kolan. Zbudował piękną łódź i znowu nie wrócił przez długi czas. Ale drzewo było szczęśliwe, że mogło mu pomóc.
Wreszcie, po bardzo wielu latach, mężczyzna wrócił. Był bardzo stary.
– Niestety – powiedziało drzewo – nie mam nic więcej do ofiarowania. Nie mam już owoców.
– Mam za słabe zęby, żeby jeść owoce – odpowiedział starzec.
– Nie mam już pnia i gałęzi, po których mógłbyś się wspinać.
– Jestem za stary, żeby chodzić po drzewach.
– Wybacz – powiedziało drzewo ze smutkiem. – Pragnę ci coś ofiarować, ale nic mi nie pozostało. Mam już tylko umierające korzenie.
– Teraz już nie trzeba mi wiele do szczęścia – rzekł starzec. – Wystarczy mi spokojne miejsce do odpoczynku. Jestem bardzo zmęczony po tych wszystkich latach, które przeżyłem.
– Skoro tak – powiedziało drzewo – usiądź przy mnie. Jestem tylko pniakiem, ale doskonale nadaję się jako oparcie dla zmęczonego człowieka.
Mężczyzna usiadł i oboje znowu byli szczęśliwi.
Autor: Shel Silverstein, “The Giving Tree”

Morał:

Każdy z nas ma w swoim życiu takie drzewo jak to występujące w powyższej opowieści. Tym drzewem są nasi rodzice.
Być może niektórzy z was nie mają już rodziców lub wychowali się w dysfunkcyjnej rodzinie. Najczęściej jednak zawsze mamy w życiu kogoś, kto darzy nas miłością. To może być wuj lub ciotka, dziadkowie lub po prostu bliski przyjaciel. Ci ludzie oddają nam wszystko, co mają. Żadne wyrzeczenie nie jest dla nich zbyt wielkie. I są gotowi poświęcić nam całe życie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, uwielbiamy się bawić ze swoimi opiekunami. Kiedy dorastamy, opuszczamy dom rodzinny i często wracamy tylko wówczas, gdy potrzebujemy pomocy. Bez względu na wszystko, bliscy zawsze będą na nas czekać i dadzą z siebie wszystko, żeby tylko nas uszczęśliwić.
Coraz częściej jednak zdarza się, że w zamian za poświęcenie otrzymują od nas… samotność i tęsknotę. Jesteśmy zbyt zajęci, żeby ich odwiedzać. Praca, obowiązki domowe, dzieci, kolejny wyjazd na zagraniczne wakacje… i wiele innych rzeczy sprawia, że nie mamy dość czasu dla swoich najbliższych.
Chłopiec z opowieści może się wydawać okrutny i nieczuły. Ale przecież wielu z nas właśnie w ten sposób traktuje swoich rodziców. Bierzemy ich za pewnik i często nie doceniamy tego, co dla nas robią. Aż pewnego dnia jest już za późno.
Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zajęty. Poświęć trochę czasu swoim rodzicom. Masz telefon komórkowy? Po prostu zadzwoń.

http://przewodnikduchowy.pl/wzruszysz-sie-lez-nauczysz-czegos-waznego/

sobota, 12 września 2015

Drzewo Życia.

Czasami chowamy się przed samymi sobą, czasem przed innym, czasami przed światem całym. Przed swoimi myślami niezręcznymi, przed pragnieniami, tęsknotą, przed niechęcią, albo miłością. Chowamy się przed przemożnym przeczuciem, że musimy coś zrobić, dokądś pójść, coś zmienić... Ale się boimy, więc się chowamy i kulimy w sobie.
Przypominają mi się sytuacje, gdy jako dziecko, lub młoda dziewczyna bardzo bałam się powiedzieć dorosłym co muszę zrobić, co jest moim ogromnym pragnieniem, wręcz przymusem, co czuję, że musi się stać. Strach był wielki. Kilka razy schowałam pragnienia w głąb siebie, a one z czasem się rozmyły. Na szczęście? Niestety? Trudno teraz zgadywać... najczęściej jednak wychodziłam ze swojego ukrycia, wywlekałam marzenia i pytałam, czy mogę...
Okazywało się, że najtrudniej jest pokazać światu i samemu sobie to, co w nas siedzi. Potem, gdy wyjdzie z ukrycia, są inne schody. Cóż, takie życie. Warto jednak nie chować tego, co w nas gra, siedzi i buczy
Ileż to takich sytuacji w życiu, gdy czujemy, że coś w nas już kipi i się gotuje, że trzeba sprawę wyłożyć na stół, zamiast tego zamiatamy ją pod dywan, lub chowamy do najgłębszej szuflady naszych tęsknot... Czy warto, żeby czas to rozpuścił? czy warto ciągle chować to, co się czuje, czego się pragnie, o czym się marzy, lub przed czym czuje się strach lub obrzydzenie?
Nie chowaj się, niech dzisiejszy dzień będzie dniem wychodzenia z szuflad i zakamarków swoich umysłów, serc i duszy! I pamiętaj! Nie rób tego dla innych, zrób to dla siebie!


wróżka drzew
/P.C-Szept/

środa, 12 listopada 2014

Kochaj i bądź radosny - Osho

Gdy nie potrafisz kochać, nie jesteś w stanie odczuwać radości. Radość jest elementem miłości, jej cieniem, podąża za miłością.



Kochaj więc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy

Nie przejmuj się tym, czy twoja miłość będzie odwzajemniona. Nie ma to znaczenia. Radość automatycznie podąża za miłością niezależnie od tego, czy jest ona odwzajemniona, czy nie, czy druga osoba podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miłości, że jej skutek jest nieodłączny – jej wartość jest niezależna – od tego, co się dzieje na zewnątrz. Nie zależy ona od odzewu drugiej osoby; jest całkowicie twoja.
I nie ma znaczenia, kogo kochasz – psa, kota, drzewo czy kamień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie sobie. Poczuj, jak łączycie się w jedność, a nagle przebiegnie cię dreszcz energii, poczujesz jej gwałtowny przyrost – będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.
Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się bardziej niezależny – ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo nie ma. Możesz kochać otaczającą cię pustkę. Siedząc w samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz być w więzieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z kolei świątynia, w której nie ma miłości, może stać się więzieniem.
Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a nie jak kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem. Otworzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy.
Nie czekaj. Zacznij kochać ludzi. Bądź szczodry w miłości. Kochaj przyjaciół, a nawet nieznajomych. Kieruj miłość ku drzewom, kamieniom, po prostu kochaj.
Siedzisz na skale i tak jak wtedy, gdy dotykasz ukochanej osoby, zobaczysz, że jeśli z głęboką miłością dotkniesz skałę, odpowie ci. Niemal natychmiast poczujesz, że odpowiedziała. Skała przestaje być skałą. Dotknij drzewa z głęboką miłością i nagle zobaczysz, że nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz drzewo – ono odpowiada na twoją miłość. Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, jedz z miłością, przeżuwaj jedzenie z uczuciem. Gdy bierzesz prysznic, obdarz miłością i wdzięcznością spływającą po tobie wodę, głęboko ją szanuj – ponieważ świętość jest wszędzie i wszystko jest święte. Gdy raz poczujesz, że wszystko jest niezwykłe, nigdy nie zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał od całego świata.
Osho, „Apteka dla duszy”

środa, 8 maja 2013

Cisza i Spokój-Eckhart Tolle


Cisza i Spokój.

Kiedy tracisz kontakt z wewnętrzną CISZĄ, tracisz kontakt ze sobą. Kiedy tracisz kontakt ze sobą, zatracasz się w świecie.


Twoje najgłębsze poczucie siebie, tego kim jesteś, i CISZA - sanie rozłączne. To jest właśnie Jam Jest, które jest głębsze niż imię i forma.
***
SPOKÓJ jest twoją prawdziwą naturą. Czym jest SPOKÓJ? Wewnętrzna przestrzeń albo świadomość, w której te słowa są odbierane i stają się myślami. Bez tej świadomości nie byłoby ani percepcji, ani myśli, ani świata. Tą świadomością jesteś ty, przebrany za osobę.

Odpowiednikiem zewnetrznego halasu jest wewnetrzny halas mysli

Odpowiednikiem zewnętrznej ciszy jest wewnętrzny SPOKÓJ.

Kiedykolwiek zapanuje wokół ciebie cisza - wsłuchaj się w nią. To znaczy po prostu ją zauważ. Zwróć na nią uwagę. Wsłuchiwanie się w ciszę rozbudza wewnętrzny wymiar SPOKOJU, bo tyko poprzez SPOKÓJ możesz być świadomy ciszy.
Zobacz, że w chwili gdy spostrzegasz ciszę wokół siebie, nie myślisz. Jesteś świadomy, ale nie myślisz.
***
Kiedy jesteś świadomy ciszy, natychmiast pojawia się stan wewnętrznego czujnego SPOKOJU.

Jesteś obecny. Wyszedłeś poza, trwające tysiące lat, ludzkie uwarunkowanie.
***
Spójrz na drzewo, kwiat, roślinę. Niech twoja świadomość na nich spocznie. Jakie są SPOKOJNE, głęboko zakorzenione w Bycie. Pozwól naturze, żeby nauczyła cię SPOKOJU.

***
Kiedy patrzysz na drzewo i odbierasz jego CISZĘ, sam stajesz się CICHY. Łączysz się z nim na bardzo głębokim poziomie. Czujesz jedność ze wszystkim, co odbierasz w CISZY i poprzez CISZĘ. Poczucie jedności ze wszystkim, co cię otacza jest prawdziwą miłością.
***
Cisza pomaga, ale do znalezienia SPOKOJU nie jest konieczna. Nawet, jeżeli jest hałas, możesz mieć świadomość SPOKOJU znajdującego się pod tym hałasem, świadomość przestrzeni, w której hałas powstaje. To jest wewnętrzna przestrzeń czystej świadomości.
Możesz być świadomy świadomości, jako tlą wszystkich percepcji zmysłowych, tła swoich myśli. Kiedy stajesz się świadomy świadomości, wówczas wyłania się wewnętrzny SPOKÓJ.
***
Każdy irytujący hałas może być równie pomocny jak cisza. W jaki sposób? Jeżeli nie będziesz mu stawiał wewnętrznego oporu, pozwolisz mu być takim jaki jest, to ta akceptacja także zabierze cię do obszaru wewnętrznej CISZY.
Za każdym razem, kiedy prawdziwie akceptujesz ten moment takim jaki jest - niezależnie od tego jaką przybierze formę - jesteś w CISZY, jesteś w stanie pojednania.
***
Zwracaj uwagę na przerwy - na przerwę między dwiema myślami, krótką, cichą przestrzeń miedzy słowami w rozmowie, między nutami na pianinie albo flecie, albo na przerwę między wdechem i wydechem.
Kiedy zauważasz te przerwy, świadomość „czegoś" staje się po prostu świadomością. Bezpostaciowy wymiar czystej świadomości wyłania się z twojego wnętrza i zastępuje identyfikację z formą.

***
Prawdziwa inteligencja działa w ciszy. SPOKÓJ, to obszar, gdzie panuje kreatywność i gdzie można znaleźć rozwiązania problemów.
***
Czy CISZA jest tylko brakiem hałasu i zawartości (treści)? Nie, to czysta inteligencja, wszechobecna świadomość, z której każda forma bierze swój początek. Jakże więc mogłaby być oddzielona od tego, kim jesteś? Forma, którą myślisz, że jesteś narodziła się z niej i Jest przez nią podtrzymywana.
Jest istotą wszystkich galaktyk i źdźbeł trawy; wszystkich kwiatów, drzew, ptaków i wszelkich innych form.
CISZA jest jedyną rzeczą na tym świecie, która nie posiada formy. A jednak wcale nie jest rzeczą i nie Jest z tego świata.
Kiedy patrzysz na drzewo lub człowieka, w CISZY, kto wtedy patrzy? Coś głębszego niż osoba. Świadomość patrzy na swoje stworzenie.
W biblii jest powiedziane, że Bóg stworzył człowieka i że to było dobre. To właśnie widzisz, kiedy patrzysz w stanie CISZY, pozbawionym myśli
***
Czy potrzebujesz więcej wiedzy? Czy więcej informacji ocali świat, albo szybsze komputery, więcej analiz naukowych, czy intelektualnych? Czy przypadkiem nie mądrości ludzkość obecnie najbardziej potrzebuje.
Lecz czym jest mądrość i gdzie ją można znaleźć? Mądrość przychodzi wraz ze zdolnością przebywania w CISZY. Wystarczy patrzeć i słuchać. Nic więcej. Przebywanie w stanie CISZY, patrzenie i słuchanie aktywuje nie związaną z umysłem inteligencję. Pozwól Jej kierować swoimi słowami i czynami.


autor artykułu: Eckhart Tolle