Są
kobiety, które nie boją się ciszy w pustym mieszkaniu... Które siadają z
kubkiem kawy i czują spokój, a nie pustkę... Kobiety, które nauczyły
się być swoim własnym oparciem, nie dlatego, że musiały, ale dlatego, że
wybrały siebie...
To nie samotność definiuje ich
życie... To samodzielność... To świadomość, że mogą liczyć na siebie, w
trudnych chwilach i w momentach radości... Nie potrzebują nikogo, by
czuć się kompletne, ale gdy kochają, robią to z pełni swojego serca, nie
z braku...
Bycie samowystarczalną kobietą to
sztuka... To siła ukryta w drobnych gestach, w skręceniu półki bez
proszenia o pomoc, w podejmowaniu decyzji bez pytania o zgodę, w płaczu
późno w nocy i podniesieniu się o własnych siłach...
Nie samotna... Wolna...
To
kobieta, która rozumie, że szczęście nie zależy od kogoś innego, ale
rodzi się w niej samej... I choć potrafi iść przez życie sama, to wie,
że jeśli ktoś do niej dołączy, to nie po to, by ją uzupełniać, ale by
dzielić się tym, co już ma...
Bo prawdziwa siła nie krzyczy... Ona po prostu jest.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pustka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pustka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 lutego 2025
wtorek, 26 listopada 2024
BABCIU, jestem zmęczona. Tak zmęczona tym życiem…
„Weź swoje zmęczenie,
moje dziecko,
i owiń się nim.
Jak koc w mroźne zimowe miesiące.
Zmęczenie przychodzi, by stworzyć Ci gniazdo, sprawić, że ubierzesz się wygodnie
i zatopisz się w jego ciepłych objęciach.
Zapraszam Cię do pozostania w sobie.
Bez siły, bez myśli, bez działań.
Jak śnieg, który wszystko pokrywa,
aby świat zmiękczyć, stłumić, chronić przed hałasem.
Zaakceptuj płatki swojego zmęczenia
i pozwól się im całkowicie przykryć.”
„Mogłabym umrzeć pogrzebana pod tym…”
„Zamiast tego odrodzisz się na nowo.
Jak ziarno w ziemi.
Nie opieraj się swojemu znużeniu,
nie odrzucaj go tysiącem działań, tysiącem intencji, tysiącem poczucia winy.
Ono chce Cię tylko wziąć za rękę
i poprowadzić abyś zapadł się w pustkę.
Właśnie tam, gdzie leży źródło
wszelkiej wewnętrznej siły.
Nauczyli nas, jak być silnym, stawiając opór.
Ale to poddając się,
wyłaniają się prawdziwi bohaterowie.
„Boję się, babciu.
A co jeśli zmęczenie mnie unicestwi?”
„Moje dziecko, nie boisz się zmęczenia,
ale utraty kontroli nad sobą.
Nadszedł czas, abyś oddała się życiu.
I zrodziła wraz z nim najwspanialsze dzieci:
owoce swojej duszy!”
(Elena Bernabe)
wtorek, 22 sierpnia 2023
Zajmowanie się życiem innych ludzi to nic innego niż ucieczka od własnego życia.
PRZYCIĄGANIE
Zajmowanie się życiem innych ludzi to nic innego niż ucieczka od własnego życia.
Z różnych powodów.
Bo jest nudne.
Bo jest trudne.
Bo boli.
Cudze życie, nawet jeśli Cię zachwyca i pociąga, nigdy nie zaklei dziury lub braku w Twoim własnym życiu.
Dopóki nie zaczniesz widzieć siebie, będziesz czuć pustkę, która przyciągnie plotki, alkohol, nałogi i kompulsje.
Widzieć siebie oznacza widzieć również nieatrakcyjne kawałki naszego życia.
Sprawy, które zostały zawalone.
Sytuacje pokryte wstydem.
Słabości, które trzymają nas od lat w miejscu.
Widzieć siebie oznacza przyjąć, że życie jest sumą mocy i słabości, światła i cienia.
Każdy z nas ma ten sam skład chemiczny krwi i podobną konstrukcję ciała.
To samo dotyczy naszych możliwości.
Nikt tutaj nie jest lepszy od Ciebie i ode mnie.
Co najwyżej ma więcej sprytu w pokazywaniu swojej mocy.
Zdradzę Ci sekret.
Im więcej mocy, tym więcej słabości, którymi trzeba było lub trzeba się będzie zająć.
I zdradzę Ci drugi sekret.
Kiedy zaczynasz widzieć siebie, dotykanie słabości i opiekowanie się sobą staje się takim samym nawykiem jak codzienne mycie zębów.
I jeszcze jeden sekret.
Kiedy zaczynasz zajmować się sobą, nie pociąga Cię już cudze życie.
Wystarczy Ci Twoje własne.
Maja Wąsała
Na zdjęciu: Tasha Tudor
piątek, 27 stycznia 2023
Być może najważniejsza lekcja mojego życia...
Nie możesz naprawić swojego życia z poziomu tej samej energii, która stworzyła lub przyciągnęła twoje problemy. Musisz wznieść się ponad problem
i dostosować się do energii rozwiązania.
lub zdrowia, koncentrując się na ich braku lub dyskomforcie, który ten brak powoduje. Im więcej braków obserwujesz, tym więcej ich doświadczasz.
ROZWIĄZANIE: Skoncentruj się na innych obszarach, aspektach swojego życia, w których nie odczuwasz braku. Nie chodzi o zaprzeczanie lub ignorowanie tego, czego brakuje, po prostu przestań inwestować energię w ich obserwowanie. Twoja energia podtrzymuje
i tworzy Twój świat.
Nawet jeśli myślisz, że próbujesz szukać rozwiązania, kiedy jesteś tak głęboko zestrojony z problemem lub jego brakiem, wszelkie „rozwiązania”, które możesz uzyskać z tej energetycznej przestrzeni, są tylko tymczasowym rozwiązaniem.
Możesz nie wiedzieć, jak wyeliminować brak, jak wypełnić pustkę lub naprawić problem, ale w każdej chwili masz moc, aby zrozumieć to, co daje Ci życie.
Możesz zmienić swoją energię z braku na wdzięczność, w jednej chwili, po prostu przenosząc uwagę z tego, czego nie masz lub nie możesz rozwiązać, naprawić w danej chwili, na to, co masz i czym możesz cieszyć się teraz.
Bez względu na to, jakiego rozwiązania potrzebujesz, może ono pochodzić tylko z poczucia kompletności
i wdzięczności. Nie z miejsca zmartwienia, strachu
i niepokoju.
Każdego dnia uczyń swoim najwyższym priorytetem przejście od istoty skoncentrowanej na problemach do istoty Kochającej Życie, a Rzeczywistość, Którą Widzisz, Zmieni Się...
- Andrea Balt
Etykiety:
akceptacja,
emocje,
energia,
lekcja życia,
miłość,
nadzieja,
niepokój,
problem,
pustka,
rozwiązanie,
strach,
uczucia,
wdzięczność,
zdrowie
piątek, 2 grudnia 2022
Zasada pustki (Joseph Newton)
Masz zwyczaj kolekcjonowania bezużytecznych przedmiotów, wierząc, że pewnego dnia (nie wiesz kiedy) będziesz ich potrzebować....
Masz zwyczaj zbierać pieniądze tylko po to, by ich nie wydawać, bo myślisz, że w przyszłości mogą być potrzebne....
Masz nawyk przechowywania ubrań, butów, mebli, sprzętów domowych i innych przedmiotów gospodarstwa domowego, których nie używałeś od dawna...
Konieczne jest stworzenie przestrzeni, pustki, aby nowe rzeczy pojawiły się w Twoim życiu 

Konieczne jest wyeliminowanie tego, co jest bezużyteczne w Tobie i w Twoim życiu, aby mógł nadejść dobrobyt 

To siła tej pustki wchłonie i przyciągnie wszystko, czego pragniesz 
Dopóki nosisz stare i bezużyteczne rzeczy, materialnie lub emocjonalnie, nie będzie otwartej przestrzeni na nowe możliwości....
Wyczyść szuflady, szafki, zaplecze, garaż. Oddaj to, czego już nie używasz....
Postawa oszczędzania wielu bezużytecznych rzeczy wiąże Twoje życie..... To nie przechowywane przedmioty powodują stagnację Twojego życia, ale sens postawy ratowania... Przy oszczędzaniu bierze się pod uwagę możliwość braku, braku. To wiara, że jutro możesz być nieobecny i nie będziesz miał środków na zaspokojenie swoich potrzeb....
W tej postawie wysyłasz dwie wiadomości do swojego mózgu i do swojego życia ...
1º Nie ufasz w jutro...
2º Wierzysz, że nowe i najlepsze NIE są dla Ciebie, ponieważ chętnie zatrzymujesz stare i bezużyteczne rzeczy....
Pozbądź się tego, co straciło kolor i blask i pozwól nowemu wejść do Twojego domu... i do Ciebie 
sobota, 6 czerwca 2020
Kiedy kochasz, jesteś radosny.
“Kiedy kochasz, jesteś radosny.
Gdy nie potrafisz kochać, nie jesteś w stanie odczuwać radości.
Radość jest elementem miłości, jej cieniem, podąża za miłością.
Kochaj więc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy. Nie przejmuj się tym, czy twoja miłość będzie odwzajemniona. Nie ma to znaczenia. Radość automatycznie podąża za miłością niezależnie od tego, czy jest ona odwzajemniona, czy nie, czy druga osoba podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miłości, że jej skutek jest nieodłączny – jej wartość jest niezależna – od tego, co się dzieje na zewnątrz. Nie zależy ona od odzewu drugiej osoby; jest całkowicie twoja.
I nie ma znaczenia, kogo kochasz – psa, kota, drzewo czy kamień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie sobie. Poczuj, jak łączycie się w jedność, a nagle przebiegnie cię dreszcz energii, poczujesz jej gwałtowny przyrost – będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.
Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się bardziej niezależny – ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo nie ma. Możesz kochać otaczającą cię pustkę. Siedząc w samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz być w więzieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z kolei świątynia, w której nie ma miłości, może stać się więzieniem.
Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a nie jak kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem.
Otworzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy.
Nie czekaj. Zacznij kochać ludzi. Bądź szczodry w miłości. Kochaj przyjaciół, a nawet nieznajomych. Kieruj miłość ku drzewom, kamieniom, po prostu kochaj.
Siedzisz na skale i tak jak wtedy, gdy dotykasz ukochanej osoby, zobaczysz, że jeśli z głęboką miłością dotkniesz skałę, odpowie ci. Niemal natychmiast poczujesz, że odpowiedziała. Skała przestaje być skałą. Dotknij drzewa z głęboką miłością i nagle zobaczysz, że nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz drzewo – ono odpowiada na twoją miłość.
Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, jedz z miłością, przeżuwaj jedzenie z uczuciem. Gdy bierzesz prysznic, obdarz miłością i wdzięcznością spływającą po tobie wodę, głęboko ją szanuj – ponieważ świętość jest wszędzie i wszystko jest święte.
Gdy raz poczujesz, że wszystko jest niezwykłe, nigdy nie zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał od całego świata.
~ Osho, „Apteka dla duszy”Namaste 🙏
Marek Majchrowski
poniedziałek, 6 kwietnia 2020
Kiedy się rodzisz, wsiadasz do pociągu......
„Kiedy się rodzisz, wsiadasz do pociągu, poznajesz rodziców.
Myślisz, że zawsze będą podróżować z Tobą.
Jednak na pewnej stacji wysiadają i zostajesz sam...
W miarę upływu czasu, wsiadają inni.
Są ważni, to przyjaciele, znajomi, nasze dzieci, czasem miłość naszego życia.
Wielu z nich zrezygnuje z tej podróży, zostawiając większą lub mniejszą pustkę.
Inni będą tak dyskretni, że nie zauważymy, iż opuścili swoje miejsca.
Ta podróż pociągiem, jest pełna radości, smutku, oczekiwań, szczęścia i pożegnań.
Sukces tej podróży polega na dobrych stosunkach ze wszystkimi pasażerami pod warunkiem, że dajemy z siebie wszystko... co najlepsze .
Nie wiem, na jakiej stacji skończy się ta podróż , więc bądź szczęśliwy, kochaj, wybaczaj.
Ważne jest, aby tak żyć, ponieważ kiedy wysiadziemy z pociągu, będziemy musieli zostawić wspomnienia, tym którzy kontynuują swoją podróż.
Więc, niech zostaną piękne wspomnienia .
Bądźmy szczęśliwi z tego, co mamy i dziękujmy codziennie, że nasza podróż ciągle trwa.
❤
Dziękuję, że jesteś jednym z pasażerów w moim pociągu.
I jeśli będę musiała wysiąść na następnej stacji, jestem wdzięczna, że byłeś piekną częścią... mojej podróży...”
~ Sześćdziesiąt Sekund
Namaste 🙏
Myślisz, że zawsze będą podróżować z Tobą.
Jednak na pewnej stacji wysiadają i zostajesz sam...
W miarę upływu czasu, wsiadają inni.
Są ważni, to przyjaciele, znajomi, nasze dzieci, czasem miłość naszego życia.
Wielu z nich zrezygnuje z tej podróży, zostawiając większą lub mniejszą pustkę.
Inni będą tak dyskretni, że nie zauważymy, iż opuścili swoje miejsca.
Ta podróż pociągiem, jest pełna radości, smutku, oczekiwań, szczęścia i pożegnań.
Sukces tej podróży polega na dobrych stosunkach ze wszystkimi pasażerami pod warunkiem, że dajemy z siebie wszystko... co najlepsze .
Nie wiem, na jakiej stacji skończy się ta podróż , więc bądź szczęśliwy, kochaj, wybaczaj.
Ważne jest, aby tak żyć, ponieważ kiedy wysiadziemy z pociągu, będziemy musieli zostawić wspomnienia, tym którzy kontynuują swoją podróż.
Więc, niech zostaną piękne wspomnienia .
Bądźmy szczęśliwi z tego, co mamy i dziękujmy codziennie, że nasza podróż ciągle trwa.
❤
Dziękuję, że jesteś jednym z pasażerów w moim pociągu.
I jeśli będę musiała wysiąść na następnej stacji, jestem wdzięczna, że byłeś piekną częścią... mojej podróży...”
~ Sześćdziesiąt Sekund
Namaste 🙏
Marek Majchrowski
Etykiety:
miłość,
nadzieja,
natura,
oczekiwania,
pociąg,
podróż,
poród,
pustka,
radość,
rodzice,
serce,
smutek,
stacja,
wspomnienia,
Ziemia
środa, 25 września 2019
Mary Oliver „Marzycielka z gór”
"Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moja albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chce wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chce wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki."
---Mary Oliver „Marzycielka z gór”
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moja albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chce wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chce wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki."
---Mary Oliver „Marzycielka z gór”
piątek, 9 sierpnia 2019
CO WYBIERASZ? MIŁOŚĆ CZY... LĘK?
Żyjemy w czasie, w którym bardzo wyraźnie nachodzą na siebie dwie „rzeczywistości”.
LĘKU (cierpienia)
i MIŁOŚCI
.
To od nas zależy, którą rzeczywistość wybierzemy.
Naturalnie „rzeczywistość” lęku nie jest tak naprawdę rzeczywistością, lecz iluzją, ale zapomnienie jest tak wielkie tutaj, że uwierzyliśmy, że to nasza prawda.
Teraz jest stosunkowo łatwo „przepinać się” na rzeczywistość miłości, ale nie jest to akt jednorazowy, tylko proces. Tę decyzję trzeba nam podejmować wciąż od nowa, codziennie, czasem co chwilę.
I możemy to robić z radością i lekkością.
To bardzo uwalnia, gdy wiesz, ze tak naprawdę w każdej sytuacji jest tylko jedno pytanie:
co wybieram? Miłość czy Lęk ? [Prawdę czy Iluzję?]
[Chcę zbliżyć się do siebie i objąć, czy od siebie uciec?
Chcę kierować się lękiem przed bólem, czy chcę objąć siebie w całości i otworzyć się na miłość?]
.
Nie traćmy ducha, że znów daliśmy się złapać w tę grę
To naprawdę nie jest kwestia jednorazowego oświecenia – potrzeba nam się w tym ugruntowywać oraz zintegrować się całego w miłości.
.
Warto sobie pokontemplować nad tym rozróżnieniem i uczciwie zauważyć, w jakich sytuacjach jeszcze nawykowo funkcjonujemy z lęku. [Nie chodzi o to aby go sobie całkowicie wyeliminować lub traktować jako wroga, ale o to, by wybierać kierowanie się miłością, również wobec własnego lęku]. Tylko wtedy, gdy to zauważamy, możemy dokonać innego wyboru i wybrać miłość. Dlatego gdy zauważysz, że w czymś nadal funkcjonujesz z lęku, to świetnie, możesz sobie szczerze pogratulować, bo teraz możesz to zmienić i otworzyć się bardziej na doświadczanie miłości.
.
Zróbmy małe zestawienie.
.
1. W iluzorycznej „rzeczywistości lęku” jest mniej lub bardziej świadoma NIEWIARA W MIŁOŚĆ.
Nie wierzymy w to, że jesteśmy miłością, wydaje nam się, że dopiero się nią staniemy, gdy spełnimy pewne warunki. Nie wierzymy też w światło drugiego człowieka. Nie dostrzegamy go. Nie do końca wierzymy, że w ogóle na tym świecie istnieje miłość, gdyż postrzegamy ją jako coś warunkowego, coś co jest „dobre” i „świetliste” w naszym ograniczonym rozumieniu.
Możemy też usiłować być za wszelką cenę „dobrzy” , żeby uratować ten „zły” świat.
Kreujemy separację/oddzielenie – podziały w samym sobie i w świecie dookoła.
.
„Rzeczywistość miłości” charakteryzuje WIARA W MIŁOŚĆ. Ponieważ wszyscy dopiero się na nią „przepinamy”, wystarczy sama gotowość otwarcia się na doświadczanie miłości co dnia (nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jest to możliwe), otwartość na jej odczuwanie i na zauważanie jej wszędzie dookoła siebie.
To nie przychodzi w jednej chwili „oświecenia” i tak już zostaje, lecz jest wyborem, jakiego mamy dokonywać co dnia, co chwilę, jeśli chcemy oduczyć się nawykowego tkwienia w iluzji lęku, czy reagowania z tego poziomu.
W rezultacie takiego wyboru wierzymy, że jesteśmy miłością, niezależnie od tego, czego doświadczamy i co czujemy albo decydujemy, że tak się będziemy postrzegać (przestajemy stawiać sobie warunki, że obejmiemy samych siebie wtedy a wtedy i wszystko staje się dla nas okazją do kochania).
W tzw. "negatywnych" zachowaniach innych ludzi widzimy wołanie o miłość - są dla nas oznaką, że drugi człowiek jest odcięty od siebie/miłości, a zatem cierpi, a więc budzi to w nas współczucie [nie mylić z litością] zamiast automatycznych reakcji emocjonalnych takich jak: oburzenie, niesmak, chęć ratowania albo bronienia się i atakowania itp.
Postrzegamy siebie oraz innych jako przejawy Jednego.
2. Z lęku wynika KONTROLA, czyli próby kontrolowania dosłownie wszystkiego, samego siebie, innych ludzi, związku, życia oraz MANIPULACJA, czyli próby wymanipulowania sobie określonego rezultatu poprzez ciągłe gorączkowe działanie, nakręcenie się, chorobliwe kreowanie, używanie „miłości”, modlitw i praktyk duchowych do manipulacji samym sobą, życiem i innymi tak, aby otrzymać pożądany rezultat (wraz z brakiem pokory wobec przepływu życia, a także brakiem szacunku/akceptacji do drugiego człowieka, jego unikalnego przejawu i wyjątkowej ścieżki).
Próbujemy wyeliminować z siebie lub z kogoś coś niepożądanego, czy to emocje, czy to myśli, czy to zachowanie.
Usiłujemy się ZABEZPIECZAĆ i działamy z lęku, kierując się chęcią zabezpieczania się przed czymś, czego się boimy.
Ogólnie BRAK ZAUFANIA do życia, do siebie, do ludzi, do miłości, do procesów wewnętrznych, do ciała, do duszy swojej i drugiego człowieka, do Ducha, do wskazówek ciała i duszy, jakie odbieramy, do tego, że nasze uczucia coś nam mówią na nasz temat itd.
.
W polu miłości mamy z kolei ZAUFANIE do życia, do kochającej energii wszechświata, do samego siebie i wewnętrznych procesów, do ciała, do sygnałów i komunikatów wewnętrznych, jakie otrzymujemy, do duszy swojej i duszy drugiego człowieka, do wewnętrznej mądrości drugiego człowieka, do naszego i cudzego światła oraz miłości.
Możemy wyrażać swoje intencje, korzystać z technik duchowych, praktyk, ale robimy to z zaufaniem w proces życia, z wiarą , że zawsze zadzieje się nasze najwyższe dobro.
Wiemy, że nasze najwyższe dobro to najwyższe dobro nas wszystkich.
Mamy w sobie pokorę wobec przepływu życia i z ufnością mu się poddajemy (to również nie przychodzi od razu i nie jest raz na zawsze, lecz jest praktyką, jaką warto powtarzać wciąż od nowa, aby się w tym zakotwiczyć).
Nie kierujemy się w działaniu lękiem, czy próbą zabezpieczenia się, ale działamy z miłości i zaufania, konfrontujemy się ze swoimi lękami i stajemy się sami swoim rodzicem, rozwijamy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
.
3. Z lęku wynika też WIARA W PROBLEMY: traktowanie życia, samego siebie, dziecka, partnera, pracy, ciała, emocji czy czegokolwiek innego jako problemu do naprawienia, projektu do zrealizowania, w którym z góry już oczywiście sobie wyznaczyliśmy rezultat, jaki chcemy uzyskać. Nie mamy kontaktu z wdzięcznością. Nie doceniamy siebie, innych, chwili obecnej. Życie to dla nas trud, wysiłek, walka. Możemy też utknąć w trybie ciągłego uzdrawiania i oczyszczania wzorców.
.
W polu miłości mamy z kolei ŻYCIE W ŁASCE, tzn. wchodzimy w przestrzeń, w której wszystko nie tylko ma ogromny potencjał łaski, ale jest już teraz łaską. Rozwijamy głęboki szacunek i docenienie wobec naszego ludzkiego doświadczenia i wszystkiego co jest z nim związane. Wierzymy w duchowe prowadzenie i rozluźniamy się w świadomości, że nie musimy wszystkiego wiedzieć, czy mieć, a realizacja naszych najgłębszych pragnień i tak jest nieunikniona. Następnie podejmujemy działania z tego miejsca.
Przepełniamy się wdzięcznością i docenieniem.
Wierzymy, że wszystko nam służy.
.
4. Z lęku wynikają głęboko zakorzenione AUTOMATYZMY: automatyczne i emocjonalne reagowanie na sytuację, na innych ludzi i ich zachowanie, reagowanie z odpalających się nawykowych, wyuczonych wzorców, nieumiejętność zatrzymania się i autorefleksji.
Tkwiąc w „rzeczywistości lęku” działamy z mechanizmów obronnych i reagujemy na ludzi całymi zestawami mechanizmów obronnych w lęku przed zranieniem, oceną, oskarżeniem, wyrokiem, jakimkolwiek konfliktem, czyimś znielubieniem, wywołaniem w kimś lub w sobie dyskomfortu lub przed tym, że ludzie nam coś zabiorą.
(Warto zaznaczyć, że automatyzmami są takie reakcje jak: atakowanie, krytykowanie, nawykowe zwracanie komuś uwagi, „nawracanie”, próby zmieniania drugiego człowieka, bo my „wiemy lepiej”, wywyższanie się lub uniżanie, jak również nawykowe "ratowanie" i litowanie się nad innymi, zadowalanie innych, unikanie konfliktów, a nawet realizowanie "światłych" misji itp.)
.
Przepinając się na przestrzeń miłości rozwijamy w sobie coraz większą ŚWIADOMOŚĆ I UWAŻNOŚĆ.
Cały czas, wciąż od nowa, wybieramy reagować świadomie. Jesteśmy coraz bardziej uważni w codziennych czynnościach, relacjach. Uczymy się zatrzymywać w momencie, gdy czujemy, że coś się w nas "odpala". W chwili, gdy ktoś mówi lub robi coś, co wywołuje w nas automatyczną reakcję emocjonalną i od razu chcemy impulsywnie zareagować, możemy świadomie wybrać przez chwilę całkowity brak reakcji, ciszę wewnętrzną, brak oporu wobec tego co ta osoba mówi czy robi, rezygnację z mechanizmów obronnych. Po chwili możemy już reagować bardziej świadomie, z bardziej przestrzennego, rozluźnionego, obszernego miejsca, z którego nie mamy żadnej potrzeby aby się bronić, tłumaczyć, nie próbujemy się też nikomu przypodobać. Jesteśmy sobą, wyrażamy swoje najgłębsze uczucia i całym sobą wyrażamy intencję, że zależy nam na najwyższym dobru, nie tylko swoim, ale także drugiego człowieka [i ufamy, że to on sam wie lub się dowie, co jest dla niego dobre].
.
5. Z lękiem zawsze wiąże się NAPIĘCIE. Żyjemy w napięciu, działamy w napięciu, nie umiemy się odprężyć, zrelaksować, pojawia się pracoholizm, ciągła potrzeba robienia czegoś, realizowania jakichś obowiązków. Brak nam umiejętności zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania, a co za tym idzie pozbawiamy się możliwości czerpania radości ze zwyczajnych doświadczeń. Jesteśmy odcięci od radości odczuwania życia, niezdolni do odpoczynku, zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania się w biegu. Wszystko robimy szybko, żeby już zająć się czymś kolejnym, żyjemy w ciągłym pośpiechu i presji.
Mamy płytki ODDECH, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że go wstrzymujemy, że żyjemy w połowicznym, urywanym oddechu albo na „ciągłym wdechu”.
.
Przestrzeń miłości charakteryzuje się za to UCZUCIEM ODPRĘŻENIA. Przepinając się na nią, stajemy się coraz bardziej odprężeni i zrelaksowani. Możemy robić mniej, ale te działania są bardziej skuteczne. Najpierw „robimy” robotę duchową w sobie, wyrażamy intencję, wchodzimy w klarowność, lekkość, radość, a potem przechodzimy do działania w materii. Wiemy, że w odprężeniu zrobimy znacznie więcej niż w napięciu i będzie to miało lepszą jakość.
Ale nasze życie to nie tylko działanie.
Pozwalamy sobie na delektowanie się życiem, radowanie się nim, rozkoszowanie się chwilą, sobą, innymi istotami.
Żyjemy we wdzięczności, docenieniu. Umiemy codziennie karmić się duchowo, czymś co cieszy serce i duszę.
Oddychamy coraz spokojniej, uważnie, brzuchem. Uczymy się od nowa oddychać, jeśli zauważymy, że tak naprawdę cały czas funkcjonowaliśmy w „pół-oddechu”.
.
5. Żyjąc w iluzji lęku NAWIĄZUJEMY RELACJE Z POZIOMU RAN, zranień, z poziomu nieuzdrowionego bólu dziecka i oczekujemy, aby drugi człowiek zajmował się tymi ranami za nas, aby uważał na nie, aby ich nie aktywował (a jeśli to zrobi, to chcemy, żeby wziął za to odpowiedzialność). Chcemy, żeby inni chronili nas przed naszym własnym bólem i obchodzili go lub buforowali. Próbujemy w jakiś sposób chronić się przed aktywacją tego bólu poprzez manipulowanie i kontrolowanie drugą osobą albo zamykanie się na nią.
Niby jesteśmy obecni, ale… nie Jesteśmy Obecni.
.
W rzeczywistości miłości wybieramy NAWIĄZYWAĆ RELACJE Z PRZESTRZENI SERCA.
Relacja rozwija się na fundamencie naturalnego zrozumienia i zaufania między dwojgiem osób, a także wiary w to, że ten drugi chce naszego najwyższego dobra, nawet jeśli nie będzie to „po jego myśli” (te jakości pojawiają się samoistnie między dwiema istotami o otwartych sercach, nie trzeba ich wypracowywać ani tłumaczyć nikomu, czym jest szacunek ani czym jest wolność w miłości, obie strony od razu to „chwytają” i nawet gdy co jakiś nabierają się na iluzję to szybko wracają do tych podstaw).
Jeśli w ogóle tego jeszcze nie umiemy albo jesteśmy w trakcie przepinania się na pole serca, to coraz częściej zajmujemy się obejmowaniem siebie, stajemy się sami sobie rodzicem, przyjacielem i konfrontujemy się z własnym bólem, obejmujemy go sami, zamiast oczekiwać, aby zrobiła to druga osoba.
Ostatecznie coraz częściej Jesteśmy Obecni.
Nie musimy się przed niczym chronić. Zamiast się chować czy manipulować, jesteśmy gotowi obnażyć się przed drugą osobą, stanąć przed nią nagim i ukazać się w całej wrażliwości i pięknie.
.
6. Żyjąc w iluzji lęku jesteśmy ODCIĘCI OD SAMYCH SIEBIE. Nie mamy kontaktu ze swoim prawdziwym ja. W pewnym sensie wszyscy dopiero sobie przypominamy siebie, rozpoznajmy i odzyskujemy siebie.
Ale do czego prowadzi silne odcięcie od siebie i brak kontaktu ze sobą? Uciekamy przed bólem w używki, rozrywki, w całe mnóstwo aktywności.
Tworzymy wewnętrzny konflikt i podział, a tym samym oddzielenie i konflikt wokół siebie.
Nie mamy kontaktu z własną intuicją lub jej nie słuchamy.
Ulegamy presjom, oczekiwaniom, manipulacjom otoczenia, realizujemy „powinności”.
Podejmujemy szereg działań, które nie są z nami zgodne, nie jesteśmy wierni swojej prawdzie, nie wyrażamy jej.
Towarzyszy nam NIEUTULONA TĘSKNOTA za miłością, głębokie uczucie braku, uczucie PUSTKI. Marzymy o tym, aby ktoś nam ją zapełnił.
Nasze wewnętrzne prawdziwe Ja, nasza Istność, nie jest w stanie się autentycznie przejawiać.
.
W miłości wybieramy SIEBIE na każdym kroku i wytrwale wracamy do Siebie, jeśli gdzieś się po drodze znów zgubimy.
Nawiązujemy głęboko sycący, karmiący kontakt z własnym wnętrzem, doświadczamy coraz częściej swojej esencji.
Odkrywamy i wybieramy swoją prawdę.
Nie uciekamy od bólu, ale odczuwamy go, obejmujemy i odkrywamy, że w ten sposób wracamy do siebie.
Wybieramy stanąć za sobą absolutnie bezwarunkowo. Wybieramy to, co nas karmi, co nas wznosi, co nas syci. Rezygnujemy z tego, co sprawia, że się kurczymy, męczymy, spinamy lub opadamy z sił. Wybieramy to, co nas poszerza.
Przejawiamy autentycznie swoje ja, swoją Istność. Jesteśmy naturalni, szczerzy, autentyczni, otwarci.
Relacje z innymi stają się odbiciem naszej wewnętrznej relacji z samym sobą, naszego wewnętrznego, głębokiego ukochania.
.
7. Żyjąc w lęku bardzo szybko łapiemy się na haczyk DRAMATU i CIERPIENIA. Tzn. ciągle się czymś emocjonujemy, możemy być podatni na wzbudzanie w nas poczucia winy (albo sami wzbudzamy poczucie winy u innych), katujemy się, że coś zrobiliśmy "źle" lub że nie jesteśmy „dobrzy” (lub desperacko bronimy się przed krytyką i zaprzeczamy, abyśmy kiedykolwiek popełnili jakiekolwiek błędy) . Jesteśmy roszczeniowi („należy mi się”, „jak śmiesz mi to robić”, „masz mnie szanować”, „jak tyle dla ciebie robię, a ty…” ) albo wręcz przeciwnie, przepraszamy, że żyjemy i nie wierzymy, abyśmy zasługiwali na szacunek, miłość, dobro. Kolejnym przejawem "DRAMY" życia jest ciągłe zamartwianie się o kogoś, o coś.
Podświadome możemy także szukać sobie różnych rzeczy, które nas oburzają w innych ludziach i na świecie (czemu towarzyszy mniej lub bardziej świadome nakręcanie się emocjami).
.
Wybierając życie w miłości wybierasz SPOKÓJ wewnętrzny. Przestajesz się nakręcać dramatami i cierpieniem. Zauważasz, że miłość to coś więcej niż tzw. „dobro”, czy "bycie dobrym". Zaczynasz odczuwać cichy spokój i przestrzenność pola miłości, niezależnie od tego, co dzieje się wokół ciebie czy w tobie. Zauważasz, że pole miłości jest w swojej esencji neutralne i nieosądzające. Oddycha ze wszystkim, co istnieje.
Coraz częściej zauważasz „haczyki cierpienia” i coraz rzadziej je połykasz, bo wiesz, że nie musisz cierpieć.
Nikt nie musi. Każdy może wybrać miłość. Nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za to, aby inni ludzie wybrali miłość. Wszystkim życzysz dobrze. Możesz towarzyszyć innym, jeśli tak poczujesz, wspierać, pomagać, ale nie bierzesz za nich żadnej odpowiedzialności, nie emocjonujesz się ani nie litujesz.
.
8. Z lękiem wiąże się także niewiara w obfitość i dostatek, WIARA W BRAKI, że czegoś nam brakuje lub braknie, życie w świadomości braku, niedostatku i niedoboru. Kierujemy się w działaniu lękiem przed brakiem, pracujemy w tej świadomości braku i tak działamy na co dzień. Możemy też utożsamiać bogactwo jedynie z pieniędzmi… Lub posiadając je, i tak nie umiemy się tym cieszyć, bo już gdzieś widzimy brak lub chcemy się zabezpieczać. Nie umiemy się cieszyć tym, co mamy i docenić tego. Brak nam wdzięczności. Nie dziękujemy. Możemy obawiać się, że ktoś nam coś zabierze. Myślimy, że miłość jest towarem deficytowym i oszczędnie nią gospodarujemy, żeby nie zostać naciągniętym
.
Przepinając się na przestrzeń miłości wybieramy wierzyć w OBFITOŚĆ i dostatek. Dostrzegamy swoje bogactwo wewnętrzne, piękno w tym, co nas otacza, w innych i w samym sobie. Zaczynamy działać z obfitości. Wiemy, że jest wystarczająco dobra i miłości dla wszystkich. Wszystkim życzymy dobra, miłości, dostatku.
Przepełniamy się miłością i kochamy innych nawet jeśli nic z tego nie mamy, nie myśląc o zyskach, gdyż wiemy, że jesteśmy kochaniem i chcemy zwyczajnie i swobodnie to wyrażać. Czujemy, że to podejście zalewa nas obfitością, czy też raczej wzmacnia i objawia na zewnątrz naszą wewnętrzną obfitość.
Nie utożsamiamy bogactwa z pieniędzmi, ale też nie blokujemy się na ich przepływ. Doceniamy dary, jakie otrzymujemy od życia oraz mamy świadomość, że również jesteśmy darem. Jesteśmy hojni. Jesteśmy przepełnieni wdzięcznością i cieszy nas fakt, że wszechświat uwielbia wdzięcznych ludzi… bo uczucie jest wzajemne
:)
WAŻNE:
Zauważmy, że charakterystyki, które wymieniłam (kontrola, manipulacja, mechanizmy obronne, automatyzmy) są tak naprawdę objawem UCIEKANIA przed lękiem i bólem, próbami ucieczki przed nimi lub zabezpieczania się przed nimi na przyszłość.
W miłości NIE chodzi o to, aby wyzbyć się całkowicie lęku (czy czegokolwiek innego), ani aby narzucić sobie zakaz odczuwania go, czyli wymagać od siebie aby go w ogóle nigdy nie odczuwać.
Lęk nie jest wrogiem, tak samo jak nie są nim żadne odczucia w swoim pierwotnym organicznym przejawie. Wszystkie nam coś komunikują na nasz temat i żadne nie są "złe".
.
Pytanie, czy wybieram lęk czy miłość jest więc specyficznym skrótem myślowym.
W istocie wybór polega na tym, czy zechcemy stanąć w prawdzie, objąć swój lęk lub ból i otworzyć się na siebie/miłość, objąć siebie bezwarunkowo i zrezygnować z osądów wobec tego, co się w nas pojawia, oporu, wewnętrznej walki, czy też będziemy wciąż uciekać, zaprzeczać, próbować bronić się przed lękiem, bólem, cierpieniem, tworząc tym samym jeszcze więcej cierpienia...
Karolina Bochenek
https://www.facebook.com/DivyaKalaShivya?__tn__=%2CdC-RH-R-R&eid=ARAty2oUtQqrj8t5uTqoEI_jKdlMoQ1b9xGgKjs1pJtqNd3kd9NDvrW9jvwACz2WGkji1XblOx9QFr56&hc_ref=ARTxEdhiwv8JmdBWVu-TWONp9Ji7UkAGuEymkotM7unXbjca2e5aNFSNW5M4Wh0_PqY&fref=nf
LĘKU (cierpienia)
i MIŁOŚCI
.
To od nas zależy, którą rzeczywistość wybierzemy.
Naturalnie „rzeczywistość” lęku nie jest tak naprawdę rzeczywistością, lecz iluzją, ale zapomnienie jest tak wielkie tutaj, że uwierzyliśmy, że to nasza prawda.
Teraz jest stosunkowo łatwo „przepinać się” na rzeczywistość miłości, ale nie jest to akt jednorazowy, tylko proces. Tę decyzję trzeba nam podejmować wciąż od nowa, codziennie, czasem co chwilę.
I możemy to robić z radością i lekkością.
To bardzo uwalnia, gdy wiesz, ze tak naprawdę w każdej sytuacji jest tylko jedno pytanie:
co wybieram? Miłość czy Lęk ? [Prawdę czy Iluzję?]
[Chcę zbliżyć się do siebie i objąć, czy od siebie uciec?
Chcę kierować się lękiem przed bólem, czy chcę objąć siebie w całości i otworzyć się na miłość?]
.
Nie traćmy ducha, że znów daliśmy się złapać w tę grę
To naprawdę nie jest kwestia jednorazowego oświecenia – potrzeba nam się w tym ugruntowywać oraz zintegrować się całego w miłości.
.
Warto sobie pokontemplować nad tym rozróżnieniem i uczciwie zauważyć, w jakich sytuacjach jeszcze nawykowo funkcjonujemy z lęku. [Nie chodzi o to aby go sobie całkowicie wyeliminować lub traktować jako wroga, ale o to, by wybierać kierowanie się miłością, również wobec własnego lęku]. Tylko wtedy, gdy to zauważamy, możemy dokonać innego wyboru i wybrać miłość. Dlatego gdy zauważysz, że w czymś nadal funkcjonujesz z lęku, to świetnie, możesz sobie szczerze pogratulować, bo teraz możesz to zmienić i otworzyć się bardziej na doświadczanie miłości.
.
Zróbmy małe zestawienie.
.
1. W iluzorycznej „rzeczywistości lęku” jest mniej lub bardziej świadoma NIEWIARA W MIŁOŚĆ.
Nie wierzymy w to, że jesteśmy miłością, wydaje nam się, że dopiero się nią staniemy, gdy spełnimy pewne warunki. Nie wierzymy też w światło drugiego człowieka. Nie dostrzegamy go. Nie do końca wierzymy, że w ogóle na tym świecie istnieje miłość, gdyż postrzegamy ją jako coś warunkowego, coś co jest „dobre” i „świetliste” w naszym ograniczonym rozumieniu.
Możemy też usiłować być za wszelką cenę „dobrzy” , żeby uratować ten „zły” świat.
Kreujemy separację/oddzielenie – podziały w samym sobie i w świecie dookoła.
.
„Rzeczywistość miłości” charakteryzuje WIARA W MIŁOŚĆ. Ponieważ wszyscy dopiero się na nią „przepinamy”, wystarczy sama gotowość otwarcia się na doświadczanie miłości co dnia (nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jest to możliwe), otwartość na jej odczuwanie i na zauważanie jej wszędzie dookoła siebie.
To nie przychodzi w jednej chwili „oświecenia” i tak już zostaje, lecz jest wyborem, jakiego mamy dokonywać co dnia, co chwilę, jeśli chcemy oduczyć się nawykowego tkwienia w iluzji lęku, czy reagowania z tego poziomu.
W rezultacie takiego wyboru wierzymy, że jesteśmy miłością, niezależnie od tego, czego doświadczamy i co czujemy albo decydujemy, że tak się będziemy postrzegać (przestajemy stawiać sobie warunki, że obejmiemy samych siebie wtedy a wtedy i wszystko staje się dla nas okazją do kochania).
W tzw. "negatywnych" zachowaniach innych ludzi widzimy wołanie o miłość - są dla nas oznaką, że drugi człowiek jest odcięty od siebie/miłości, a zatem cierpi, a więc budzi to w nas współczucie [nie mylić z litością] zamiast automatycznych reakcji emocjonalnych takich jak: oburzenie, niesmak, chęć ratowania albo bronienia się i atakowania itp.
Postrzegamy siebie oraz innych jako przejawy Jednego.
2. Z lęku wynika KONTROLA, czyli próby kontrolowania dosłownie wszystkiego, samego siebie, innych ludzi, związku, życia oraz MANIPULACJA, czyli próby wymanipulowania sobie określonego rezultatu poprzez ciągłe gorączkowe działanie, nakręcenie się, chorobliwe kreowanie, używanie „miłości”, modlitw i praktyk duchowych do manipulacji samym sobą, życiem i innymi tak, aby otrzymać pożądany rezultat (wraz z brakiem pokory wobec przepływu życia, a także brakiem szacunku/akceptacji do drugiego człowieka, jego unikalnego przejawu i wyjątkowej ścieżki).
Próbujemy wyeliminować z siebie lub z kogoś coś niepożądanego, czy to emocje, czy to myśli, czy to zachowanie.
Usiłujemy się ZABEZPIECZAĆ i działamy z lęku, kierując się chęcią zabezpieczania się przed czymś, czego się boimy.
Ogólnie BRAK ZAUFANIA do życia, do siebie, do ludzi, do miłości, do procesów wewnętrznych, do ciała, do duszy swojej i drugiego człowieka, do Ducha, do wskazówek ciała i duszy, jakie odbieramy, do tego, że nasze uczucia coś nam mówią na nasz temat itd.
.
W polu miłości mamy z kolei ZAUFANIE do życia, do kochającej energii wszechświata, do samego siebie i wewnętrznych procesów, do ciała, do sygnałów i komunikatów wewnętrznych, jakie otrzymujemy, do duszy swojej i duszy drugiego człowieka, do wewnętrznej mądrości drugiego człowieka, do naszego i cudzego światła oraz miłości.
Możemy wyrażać swoje intencje, korzystać z technik duchowych, praktyk, ale robimy to z zaufaniem w proces życia, z wiarą , że zawsze zadzieje się nasze najwyższe dobro.
Wiemy, że nasze najwyższe dobro to najwyższe dobro nas wszystkich.
Mamy w sobie pokorę wobec przepływu życia i z ufnością mu się poddajemy (to również nie przychodzi od razu i nie jest raz na zawsze, lecz jest praktyką, jaką warto powtarzać wciąż od nowa, aby się w tym zakotwiczyć).
Nie kierujemy się w działaniu lękiem, czy próbą zabezpieczenia się, ale działamy z miłości i zaufania, konfrontujemy się ze swoimi lękami i stajemy się sami swoim rodzicem, rozwijamy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
.
3. Z lęku wynika też WIARA W PROBLEMY: traktowanie życia, samego siebie, dziecka, partnera, pracy, ciała, emocji czy czegokolwiek innego jako problemu do naprawienia, projektu do zrealizowania, w którym z góry już oczywiście sobie wyznaczyliśmy rezultat, jaki chcemy uzyskać. Nie mamy kontaktu z wdzięcznością. Nie doceniamy siebie, innych, chwili obecnej. Życie to dla nas trud, wysiłek, walka. Możemy też utknąć w trybie ciągłego uzdrawiania i oczyszczania wzorców.
.
W polu miłości mamy z kolei ŻYCIE W ŁASCE, tzn. wchodzimy w przestrzeń, w której wszystko nie tylko ma ogromny potencjał łaski, ale jest już teraz łaską. Rozwijamy głęboki szacunek i docenienie wobec naszego ludzkiego doświadczenia i wszystkiego co jest z nim związane. Wierzymy w duchowe prowadzenie i rozluźniamy się w świadomości, że nie musimy wszystkiego wiedzieć, czy mieć, a realizacja naszych najgłębszych pragnień i tak jest nieunikniona. Następnie podejmujemy działania z tego miejsca.
Przepełniamy się wdzięcznością i docenieniem.
Wierzymy, że wszystko nam służy.
.
4. Z lęku wynikają głęboko zakorzenione AUTOMATYZMY: automatyczne i emocjonalne reagowanie na sytuację, na innych ludzi i ich zachowanie, reagowanie z odpalających się nawykowych, wyuczonych wzorców, nieumiejętność zatrzymania się i autorefleksji.
Tkwiąc w „rzeczywistości lęku” działamy z mechanizmów obronnych i reagujemy na ludzi całymi zestawami mechanizmów obronnych w lęku przed zranieniem, oceną, oskarżeniem, wyrokiem, jakimkolwiek konfliktem, czyimś znielubieniem, wywołaniem w kimś lub w sobie dyskomfortu lub przed tym, że ludzie nam coś zabiorą.
(Warto zaznaczyć, że automatyzmami są takie reakcje jak: atakowanie, krytykowanie, nawykowe zwracanie komuś uwagi, „nawracanie”, próby zmieniania drugiego człowieka, bo my „wiemy lepiej”, wywyższanie się lub uniżanie, jak również nawykowe "ratowanie" i litowanie się nad innymi, zadowalanie innych, unikanie konfliktów, a nawet realizowanie "światłych" misji itp.)
.
Przepinając się na przestrzeń miłości rozwijamy w sobie coraz większą ŚWIADOMOŚĆ I UWAŻNOŚĆ.
Cały czas, wciąż od nowa, wybieramy reagować świadomie. Jesteśmy coraz bardziej uważni w codziennych czynnościach, relacjach. Uczymy się zatrzymywać w momencie, gdy czujemy, że coś się w nas "odpala". W chwili, gdy ktoś mówi lub robi coś, co wywołuje w nas automatyczną reakcję emocjonalną i od razu chcemy impulsywnie zareagować, możemy świadomie wybrać przez chwilę całkowity brak reakcji, ciszę wewnętrzną, brak oporu wobec tego co ta osoba mówi czy robi, rezygnację z mechanizmów obronnych. Po chwili możemy już reagować bardziej świadomie, z bardziej przestrzennego, rozluźnionego, obszernego miejsca, z którego nie mamy żadnej potrzeby aby się bronić, tłumaczyć, nie próbujemy się też nikomu przypodobać. Jesteśmy sobą, wyrażamy swoje najgłębsze uczucia i całym sobą wyrażamy intencję, że zależy nam na najwyższym dobru, nie tylko swoim, ale także drugiego człowieka [i ufamy, że to on sam wie lub się dowie, co jest dla niego dobre].
.
5. Z lękiem zawsze wiąże się NAPIĘCIE. Żyjemy w napięciu, działamy w napięciu, nie umiemy się odprężyć, zrelaksować, pojawia się pracoholizm, ciągła potrzeba robienia czegoś, realizowania jakichś obowiązków. Brak nam umiejętności zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania, a co za tym idzie pozbawiamy się możliwości czerpania radości ze zwyczajnych doświadczeń. Jesteśmy odcięci od radości odczuwania życia, niezdolni do odpoczynku, zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania się w biegu. Wszystko robimy szybko, żeby już zająć się czymś kolejnym, żyjemy w ciągłym pośpiechu i presji.
Mamy płytki ODDECH, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że go wstrzymujemy, że żyjemy w połowicznym, urywanym oddechu albo na „ciągłym wdechu”.
.
Przestrzeń miłości charakteryzuje się za to UCZUCIEM ODPRĘŻENIA. Przepinając się na nią, stajemy się coraz bardziej odprężeni i zrelaksowani. Możemy robić mniej, ale te działania są bardziej skuteczne. Najpierw „robimy” robotę duchową w sobie, wyrażamy intencję, wchodzimy w klarowność, lekkość, radość, a potem przechodzimy do działania w materii. Wiemy, że w odprężeniu zrobimy znacznie więcej niż w napięciu i będzie to miało lepszą jakość.
Ale nasze życie to nie tylko działanie.
Pozwalamy sobie na delektowanie się życiem, radowanie się nim, rozkoszowanie się chwilą, sobą, innymi istotami.
Żyjemy we wdzięczności, docenieniu. Umiemy codziennie karmić się duchowo, czymś co cieszy serce i duszę.
Oddychamy coraz spokojniej, uważnie, brzuchem. Uczymy się od nowa oddychać, jeśli zauważymy, że tak naprawdę cały czas funkcjonowaliśmy w „pół-oddechu”.
.
5. Żyjąc w iluzji lęku NAWIĄZUJEMY RELACJE Z POZIOMU RAN, zranień, z poziomu nieuzdrowionego bólu dziecka i oczekujemy, aby drugi człowiek zajmował się tymi ranami za nas, aby uważał na nie, aby ich nie aktywował (a jeśli to zrobi, to chcemy, żeby wziął za to odpowiedzialność). Chcemy, żeby inni chronili nas przed naszym własnym bólem i obchodzili go lub buforowali. Próbujemy w jakiś sposób chronić się przed aktywacją tego bólu poprzez manipulowanie i kontrolowanie drugą osobą albo zamykanie się na nią.
Niby jesteśmy obecni, ale… nie Jesteśmy Obecni.
.
W rzeczywistości miłości wybieramy NAWIĄZYWAĆ RELACJE Z PRZESTRZENI SERCA.
Relacja rozwija się na fundamencie naturalnego zrozumienia i zaufania między dwojgiem osób, a także wiary w to, że ten drugi chce naszego najwyższego dobra, nawet jeśli nie będzie to „po jego myśli” (te jakości pojawiają się samoistnie między dwiema istotami o otwartych sercach, nie trzeba ich wypracowywać ani tłumaczyć nikomu, czym jest szacunek ani czym jest wolność w miłości, obie strony od razu to „chwytają” i nawet gdy co jakiś nabierają się na iluzję to szybko wracają do tych podstaw).
Jeśli w ogóle tego jeszcze nie umiemy albo jesteśmy w trakcie przepinania się na pole serca, to coraz częściej zajmujemy się obejmowaniem siebie, stajemy się sami sobie rodzicem, przyjacielem i konfrontujemy się z własnym bólem, obejmujemy go sami, zamiast oczekiwać, aby zrobiła to druga osoba.
Ostatecznie coraz częściej Jesteśmy Obecni.
Nie musimy się przed niczym chronić. Zamiast się chować czy manipulować, jesteśmy gotowi obnażyć się przed drugą osobą, stanąć przed nią nagim i ukazać się w całej wrażliwości i pięknie.
.
6. Żyjąc w iluzji lęku jesteśmy ODCIĘCI OD SAMYCH SIEBIE. Nie mamy kontaktu ze swoim prawdziwym ja. W pewnym sensie wszyscy dopiero sobie przypominamy siebie, rozpoznajmy i odzyskujemy siebie.
Ale do czego prowadzi silne odcięcie od siebie i brak kontaktu ze sobą? Uciekamy przed bólem w używki, rozrywki, w całe mnóstwo aktywności.
Tworzymy wewnętrzny konflikt i podział, a tym samym oddzielenie i konflikt wokół siebie.
Nie mamy kontaktu z własną intuicją lub jej nie słuchamy.
Ulegamy presjom, oczekiwaniom, manipulacjom otoczenia, realizujemy „powinności”.
Podejmujemy szereg działań, które nie są z nami zgodne, nie jesteśmy wierni swojej prawdzie, nie wyrażamy jej.
Towarzyszy nam NIEUTULONA TĘSKNOTA za miłością, głębokie uczucie braku, uczucie PUSTKI. Marzymy o tym, aby ktoś nam ją zapełnił.
Nasze wewnętrzne prawdziwe Ja, nasza Istność, nie jest w stanie się autentycznie przejawiać.
.
W miłości wybieramy SIEBIE na każdym kroku i wytrwale wracamy do Siebie, jeśli gdzieś się po drodze znów zgubimy.
Nawiązujemy głęboko sycący, karmiący kontakt z własnym wnętrzem, doświadczamy coraz częściej swojej esencji.
Odkrywamy i wybieramy swoją prawdę.
Nie uciekamy od bólu, ale odczuwamy go, obejmujemy i odkrywamy, że w ten sposób wracamy do siebie.
Wybieramy stanąć za sobą absolutnie bezwarunkowo. Wybieramy to, co nas karmi, co nas wznosi, co nas syci. Rezygnujemy z tego, co sprawia, że się kurczymy, męczymy, spinamy lub opadamy z sił. Wybieramy to, co nas poszerza.
Przejawiamy autentycznie swoje ja, swoją Istność. Jesteśmy naturalni, szczerzy, autentyczni, otwarci.
Relacje z innymi stają się odbiciem naszej wewnętrznej relacji z samym sobą, naszego wewnętrznego, głębokiego ukochania.
.
7. Żyjąc w lęku bardzo szybko łapiemy się na haczyk DRAMATU i CIERPIENIA. Tzn. ciągle się czymś emocjonujemy, możemy być podatni na wzbudzanie w nas poczucia winy (albo sami wzbudzamy poczucie winy u innych), katujemy się, że coś zrobiliśmy "źle" lub że nie jesteśmy „dobrzy” (lub desperacko bronimy się przed krytyką i zaprzeczamy, abyśmy kiedykolwiek popełnili jakiekolwiek błędy) . Jesteśmy roszczeniowi („należy mi się”, „jak śmiesz mi to robić”, „masz mnie szanować”, „jak tyle dla ciebie robię, a ty…” ) albo wręcz przeciwnie, przepraszamy, że żyjemy i nie wierzymy, abyśmy zasługiwali na szacunek, miłość, dobro. Kolejnym przejawem "DRAMY" życia jest ciągłe zamartwianie się o kogoś, o coś.
Podświadome możemy także szukać sobie różnych rzeczy, które nas oburzają w innych ludziach i na świecie (czemu towarzyszy mniej lub bardziej świadome nakręcanie się emocjami).
.
Wybierając życie w miłości wybierasz SPOKÓJ wewnętrzny. Przestajesz się nakręcać dramatami i cierpieniem. Zauważasz, że miłość to coś więcej niż tzw. „dobro”, czy "bycie dobrym". Zaczynasz odczuwać cichy spokój i przestrzenność pola miłości, niezależnie od tego, co dzieje się wokół ciebie czy w tobie. Zauważasz, że pole miłości jest w swojej esencji neutralne i nieosądzające. Oddycha ze wszystkim, co istnieje.
Coraz częściej zauważasz „haczyki cierpienia” i coraz rzadziej je połykasz, bo wiesz, że nie musisz cierpieć.
Nikt nie musi. Każdy może wybrać miłość. Nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za to, aby inni ludzie wybrali miłość. Wszystkim życzysz dobrze. Możesz towarzyszyć innym, jeśli tak poczujesz, wspierać, pomagać, ale nie bierzesz za nich żadnej odpowiedzialności, nie emocjonujesz się ani nie litujesz.
.
8. Z lękiem wiąże się także niewiara w obfitość i dostatek, WIARA W BRAKI, że czegoś nam brakuje lub braknie, życie w świadomości braku, niedostatku i niedoboru. Kierujemy się w działaniu lękiem przed brakiem, pracujemy w tej świadomości braku i tak działamy na co dzień. Możemy też utożsamiać bogactwo jedynie z pieniędzmi… Lub posiadając je, i tak nie umiemy się tym cieszyć, bo już gdzieś widzimy brak lub chcemy się zabezpieczać. Nie umiemy się cieszyć tym, co mamy i docenić tego. Brak nam wdzięczności. Nie dziękujemy. Możemy obawiać się, że ktoś nam coś zabierze. Myślimy, że miłość jest towarem deficytowym i oszczędnie nią gospodarujemy, żeby nie zostać naciągniętym
.
Przepinając się na przestrzeń miłości wybieramy wierzyć w OBFITOŚĆ i dostatek. Dostrzegamy swoje bogactwo wewnętrzne, piękno w tym, co nas otacza, w innych i w samym sobie. Zaczynamy działać z obfitości. Wiemy, że jest wystarczająco dobra i miłości dla wszystkich. Wszystkim życzymy dobra, miłości, dostatku.
Przepełniamy się miłością i kochamy innych nawet jeśli nic z tego nie mamy, nie myśląc o zyskach, gdyż wiemy, że jesteśmy kochaniem i chcemy zwyczajnie i swobodnie to wyrażać. Czujemy, że to podejście zalewa nas obfitością, czy też raczej wzmacnia i objawia na zewnątrz naszą wewnętrzną obfitość.
Nie utożsamiamy bogactwa z pieniędzmi, ale też nie blokujemy się na ich przepływ. Doceniamy dary, jakie otrzymujemy od życia oraz mamy świadomość, że również jesteśmy darem. Jesteśmy hojni. Jesteśmy przepełnieni wdzięcznością i cieszy nas fakt, że wszechświat uwielbia wdzięcznych ludzi… bo uczucie jest wzajemne
WAŻNE:
Zauważmy, że charakterystyki, które wymieniłam (kontrola, manipulacja, mechanizmy obronne, automatyzmy) są tak naprawdę objawem UCIEKANIA przed lękiem i bólem, próbami ucieczki przed nimi lub zabezpieczania się przed nimi na przyszłość.
W miłości NIE chodzi o to, aby wyzbyć się całkowicie lęku (czy czegokolwiek innego), ani aby narzucić sobie zakaz odczuwania go, czyli wymagać od siebie aby go w ogóle nigdy nie odczuwać.
Lęk nie jest wrogiem, tak samo jak nie są nim żadne odczucia w swoim pierwotnym organicznym przejawie. Wszystkie nam coś komunikują na nasz temat i żadne nie są "złe".
.
Pytanie, czy wybieram lęk czy miłość jest więc specyficznym skrótem myślowym.
W istocie wybór polega na tym, czy zechcemy stanąć w prawdzie, objąć swój lęk lub ból i otworzyć się na siebie/miłość, objąć siebie bezwarunkowo i zrezygnować z osądów wobec tego, co się w nas pojawia, oporu, wewnętrznej walki, czy też będziemy wciąż uciekać, zaprzeczać, próbować bronić się przed lękiem, bólem, cierpieniem, tworząc tym samym jeszcze więcej cierpienia...
Karolina Bochenek
https://www.facebook.com/DivyaKalaShivya?__tn__=%2CdC-RH-R-R&eid=ARAty2oUtQqrj8t5uTqoEI_jKdlMoQ1b9xGgKjs1pJtqNd3kd9NDvrW9jvwACz2WGkji1XblOx9QFr56&hc_ref=ARTxEdhiwv8JmdBWVu-TWONp9Ji7UkAGuEymkotM7unXbjca2e5aNFSNW5M4Wh0_PqY&fref=nf
czwartek, 2 czerwca 2016
Pewnie nie jestem taka, jak sobie mnie wymyśliłeś.

Ja
wiem, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, że podstawą związku
jest dobra komunikacja, że trzeba dbać o siebie nawzajem. Wiem też, że
kobiety mają problem z wyrażaniem emocji. Że zdaniem mężczyzn tych
emocji jest zdecydowanie za dużo.
Kobiety w wieloletnich
związkach bywają smutne. Bezradnie rozkładają ręce myśląc: „Już nic
więcej mnie w życiu nie czeka. Żyjemy obok siebie”. I być może facetom
to nie przeszkadza. Czasami wykrzyczą w jakieś kłótni: „Ale o co tobie
chodzi? Naprawdę ci ze mną źle? No już taki jestem, widocznie nie
potrafię inaczej?”. Po takich słowach my – kobiety coraz bardziej
zapadamy w siebie, zamykamy się, siadamy obok na kanapie, oglądamy
wspólnie film, świetnie się bawimy przy okazji spotkań ze znajomymi, ale
w środku powstaje wielka dziura, którą ciężko miłością do was
zasklepić.
Dlatego proszę was Panowie:
I tyle. Tylko czy aż?
http://ohme.pl/zwiazek/pewnie-nie-jestem-taka-jak-sobie-mnie-wymysliles-prosze-cie-tylko-o-kilka-rzeczy-apel-do-mezczyzny/
Dlatego proszę was Panowie:
Bądźcie uważniejsi.
Spójrzcie na nas. Co widzicie? Matkę, żonę, kogoś kto zaraz ugotuje obiad, albo odbierze dzieci z przedszkola? Zauważajcie nas. Nie w roli multitasków, które wszystko potrafią zrobić wokół siebie i innych. Nie w roli Zosi-Samosi, która jak nie prosi o pomoc, to jej nie potrzebuje. Nie w roli sprzątaczki, kucharki, domowego nauczyciela i organizatora czasu wolnego. Halo ja tu jestem. Sama ja jedna. Kobieta. Bez dzieci, bez codzienności, bez tego wszystkiego, co wokół. Spójrz na mnie jak na kobietę, którą kochasz nie za coś, ale po prostu. Widzisz mnie? Zauważaj!Akceptujcie.
Tak wiem, nie jesteśmy idealne, rzadko która z nas jest. Miewamy swoje humory, zasypiamy na kanapie przed telewizorem, za długo rozmawiamy z przyjaciółkami przez telefon. Nie dokręcamy kranu, nie lubimy oglądać meczy piłki nożnej.Za dużo albo za mało pracujemy. Nie gotujemy takiej pomidorówki jak twoja mama. Tak. Wiele nie potrafimy. Ale są rzeczy, w których jesteśmy świetne. Z nikim tak się śmiejesz, nie rozmawiasz tak długo. Z nikim innym nie przetańczysz całej nocy. Z nikim też nie zjesz wieczorem zamówionej w tajemnicy przez dziećmi pizzy, czy tony słodyczy, które miały być dla nich. Z nikim nie miałeś takiego dobrego seksu. I pewnie nie jestem taka, jaką mnie sobie wymyśliłeś. Zmieniłam się. Ty też. Akceptuj te zmiany, doceniaj je. A jeśli coś ci przeszkadza, nie radzisz sobie, mów mi o tym.Rozmawiajcie z nami.
Nie wtedy, kiedy my już krzyczymy, kiedy przelewa się czara goryczy, kiedy nagle słyszymy od was rzeczy, o których pojęcia nie miałyśmy. Nie czekajcie, kiedy my zaczniemy. Oboje nie jesteśmy mistrzami komunikacji. Bo albo za mało mówimy, albo zdecydowanie jedno z nas za dużo, albo wolimy skupić się na pierdołach niż na rzeczach ważnych. Tylko tak, jak ty podkreślasz, że ciężko ci się domyśleć, o co mi chodzi, tak i ja się nie domyślę. Że jestem zbyt oschła, skupiona na sobie, na dzieciach. Kiedy nie dostaję takiego sygnału od ciebie, nic nie zmieniam, bo obojgu nam wydaje się, że jest dobrze, jak jest. A jak nie umiesz powiedzieć – napisz. Czasami to dobry wstęp do rozmowy.Bądźmy dla was ważne.
Tak, wiem, że dbacie o nas. Pracujecie, pomagacie sprzątać, zajmujecie się dziećmi. Działamy razem jak dobrze naoliwiona maszyna. Ja to, ty tamto, bez zbędnych słów wchodzimy w swoje obowiązku. Rozumiem, że tym dla ciebie jest miłość. Rozwieszone pranie, naczynia wyciągnięte ze zmywarki to wyrażanie tego, jak mnie kochasz. Ale ja nie chcę być ważna jak pranie, czy brudne naczynia. Chcę być ważna jako kobieta. Więc może zamiast brać się za sprzątnie łazienki, usiądziesz wieczorem i mnie przytulisz bez słowa. Nie musisz od razu silić się na wielkie rozmowy, czy udowadniać swojej miłości seksem. Wystarczy, gdy powiesz: „Jak dobrze, że cię mam”. Czy to tak dużo? Wyrwanie rutynie kilku minut tylko dla nas, dla mnie. Sms, telefon, gest. My naprawdę nie oczekujemy bukietów i nowej biżuterii (choć oczywiście czasami byłoby miło;))Zrozumcie nas czasami.
Nie przewracajcie oczami, kiedy płaczemy oglądając po raz setny „Dirty dancing”. My nie przewracamy, gdy denerwujecie się podczas meczu. Pozwólcie nam na nasz słabości, na objadanie się czekoladą, a potem wypłakiwanie się wam w rękaw, że nie możemy schudnąć. Pozwalajcie na wybory dla was niezrozumiałe, na marzenia abstrakcyjne. Zrozumcie, że niczego nie robimy przeciwko wam. Czasami nasze własne zdanie, podważanie waszego, czy uwagi do was kierowane odbieracie jak atak, który wcale nim nie jest. Zrozumcie, że was nie krytykujemy, ale czasami oczekujemy więcej, chcemy byście spojrzeli na siebie naszymi oczami.Nigdy nie mówcie do nas…
Że jesteśmy złymi matkami. Bo tych słów nigdy usłyszeć nie chcemy, bo taka krytyka tylko boli, a nie motywuje do zmian. Bo tylko my wiemy, jak bardzo staramy się być idealne, jak perfekcyjne w roli matki. I uwierz, mamy świadomość własnych słabości. „Jesteś kiepską matką” zawsze obudzi w nas agresję. „A ty jakim ojcem jesteś?”. Bycie rodzicem to nie rywalizacja o to, kto jest lepszy. To wsparcie, jakie musimy dawać sobie nawzajem, więc może wyrzucać, że słaba ze mnie matka, może spytasz, czy w czymś mi pomóc?Nie starajcie się być „bardziej”.
Bardziej zorganizowani, bardziej poważni, bardziej dowcipni, bardzie porządni, bardziej męscy, bardziej ojcowscy. Wiem, to trudne, ale nie bądźmy w czymś „bardziej” od siebie nawzajem. Nie rywalizujmy ze sobą, nie udowadniajmy, że ja mogę lepiej, a ty tylko gorzej. Nie budujmy swojego poczucia wartości kopiąc się nawzajem. To trudne. Ale odpuszczenie, nie porównywanie, nie przekrzykiwanie się: „ Bo ty tego nie, a ja tamto właśnie tak”, życie z świadomością, że ktoś zwyczajnie bywa w czymś lepszy, jest zdecydowani łatwiejsze. Nie buduje napięcia i frustracji.I tyle. Tylko czy aż?
http://ohme.pl/zwiazek/pewnie-nie-jestem-taka-jak-sobie-mnie-wymysliles-prosze-cie-tylko-o-kilka-rzeczy-apel-do-mezczyzny/
czwartek, 9 lipca 2015
Przestań się nakręcać – przerwij błędne koło złości
„Ewa to trzydziestoletnia księgowa i
gospodyni domowa z zaburzeniami jedzenia i historią alkoholizmu (teraz
już nie pije). Co najmniej dwa, trzy razy dziennie wścieka się na męża,
dzieci, szefa lub przyjaciół. O co im chodzi? Dlaczego każdy z tych
idiotów stara się mówić jej, co ma robić? Do tego są takimi
niewdzięcznikami. I krętaczami. Przez cały czas chcą ją wykorzystać. Nie
doceniają tych wszystkich wspaniałych rzeczy, które dla nich robi. Ewa
czuje się męczennicą. Uważa, że poświęca swoje życie, aby sprawić
przyjemność innym. Uważa, że ma pełne prawo być wściekła po tym
wszystkim, co ją spotkało.”
Tymczasem zachowanie Ewy to typowa
ucieczka w złość, by uniknąć odpowiedzialności za swoje życie. Inne z
powodów, dla których wpadamy w błędne koło nakręcania się tą emocją to:
Żądza władzy i kontroli
Kiedy krzykniemy na bliską osobę, być
może natychmiastowo spełni nasze żądanie. Gdy się spieszymy, jesteśmy
zniecierpliwieni, poirytowani, stosujemy złość, by wszystko przyspieszyć
i kontrolować. Choć spokojna rozmowa przyniesie lepsze rezultaty, złość
jest jak impuls, który da nam natychmiast to, na czym nam zależy.
Kosztów nie bierzemy pod uwagę.
Słabe umiejętności komunikacyjne
Być może od dzieciństwa słyszałaś
komunikaty wypowiadane w złości. Być może biernie powielasz je w
kontaktach z mężem, dziećmi, kasjerką w sklepie. Po raz kolejny zalecana
jest rozmowa, choć nie każdy wychował się w domu, w którym się
rozmawia, to każdy ma szansę taki dom stworzyć.
Unikanie innych uczuć i ludzi
„Jeżeli kogoś kochasz, okazuj mu to.
Odpuść sobie na chwilę gniewanie się. Owszem, możesz zostać zraniony.
Może nawet zdradzony lub porzucony. Ale szczerze mówiąc, szanse na
zranienie i porzucenie są tym większe, im bardziej uciekasz w złość
przed problemami.”
W tym przypadku złość działa jak każdy
inny nałóg. To też ucieczka przed okazywaniem uczuć – nienawidzę cię!
(ale zostań, nie opuszczaj mnie). Daj spokój z tą czułością! (a co jeśli
mnie skrzywdzisz?)
Być może boisz się dopuścić do głosu
prawdziwe emocje, te niewygodne, te, które najlepiej zagłuszyć i zdusić w
zarodku – rozczarowanie, znudzenie, świadomość, że coś mogłoby pójść po
twojej myśli, gdybyś tylko… Złość pozwala rozładować niepewność i
napięcie, jakie wytwarza obcowanie z prawdziwymi emocjami. Jednakże
niszczy wszystko dookoła (ciebie, relacje z bliskim, zdrowie), a
problemów nie rozwiązuje.
Przyjemność i adrenalina, które odczuwamy w gorączce złości
„Osoby uzależnione od złości zastępują
intymność intensywnością. Oznacza to, że nie dążą do bliskich,
bezpiecznych związków, które są dla nich zbyt monotonne. Pragną tylko
intensywnych przeżyć. Intensywna złość jest ekscytująca. W czasie kłótni
i pyskówek krew krąży szybciej, czujesz, że żyjesz. Kiedy przestajesz
się awanturować, stajesz się przygnębiony, znudzony, ospały. Nuda,
niepokój, pustka. Przygnębiające i bezbarwne życie. Depresja.” To są
powody, dla których tak trudno wyrwać się z błędnego koła złości.
Być może nie chcesz spokojnego,
jednostajnego poziomu uczuć, być może trudno ci rozstać się z adrenaliną
i wrażeniami, jakie dostarcza złoszczenie się. Co dostaniesz w zamian?
Spokój umysłu, szczęście, harmonię w związku. Może więc warto spróbować?
http://niedoskonalamama.pl/przestan-sie-nakrecac-przerwij-bledne-kolo-zlosci/
http://niedoskonalamama.pl/przestan-sie-nakrecac-przerwij-bledne-kolo-zlosci/
środa, 12 listopada 2014
Kochaj i bądź radosny - Osho
Gdy nie potrafisz kochać, nie jesteś w stanie odczuwać radości. Radość jest elementem miłości, jej cieniem, podąża za miłością.
I nie ma znaczenia, kogo kochasz – psa, kota, drzewo czy kamień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie sobie. Poczuj, jak łączycie się w jedność, a nagle przebiegnie cię dreszcz energii, poczujesz jej gwałtowny przyrost – będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.
Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się bardziej niezależny – ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo nie ma. Możesz kochać otaczającą cię pustkę. Siedząc w samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz być w więzieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z kolei świątynia, w której nie ma miłości, może stać się więzieniem.
Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a nie jak kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem. Otworzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy.
Nie czekaj. Zacznij kochać ludzi. Bądź szczodry w miłości. Kochaj przyjaciół, a nawet nieznajomych. Kieruj miłość ku drzewom, kamieniom, po prostu kochaj.
Siedzisz na skale i tak jak wtedy, gdy dotykasz ukochanej osoby, zobaczysz, że jeśli z głęboką miłością dotkniesz skałę, odpowie ci. Niemal natychmiast poczujesz, że odpowiedziała. Skała przestaje być skałą. Dotknij drzewa z głęboką miłością i nagle zobaczysz, że nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz drzewo – ono odpowiada na twoją miłość. Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, jedz z miłością, przeżuwaj jedzenie z uczuciem. Gdy bierzesz prysznic, obdarz miłością i wdzięcznością spływającą po tobie wodę, głęboko ją szanuj – ponieważ świętość jest wszędzie i wszystko jest święte. Gdy raz poczujesz, że wszystko jest niezwykłe, nigdy nie zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał od całego świata.
Osho, „Apteka dla duszy”
Kochaj więc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy
Nie przejmuj się tym, czy twoja miłość będzie odwzajemniona. Nie ma to znaczenia. Radość automatycznie podąża za miłością niezależnie od tego, czy jest ona odwzajemniona, czy nie, czy druga osoba podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miłości, że jej skutek jest nieodłączny – jej wartość jest niezależna – od tego, co się dzieje na zewnątrz. Nie zależy ona od odzewu drugiej osoby; jest całkowicie twoja.I nie ma znaczenia, kogo kochasz – psa, kota, drzewo czy kamień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. Pogawędźcie sobie. Poczuj, jak łączycie się w jedność, a nagle przebiegnie cię dreszcz energii, poczujesz jej gwałtowny przyrost – będziesz niesamowicie szczęśliwy. Skała może się odwzajemnić lub nie, ale to nie ma znaczenia. Stajesz się radosny, ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny.
Gdy poznasz już ten sekret, możesz być szczęśliwy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej miłości, stajesz się bardziej niezależny – ponieważ możesz kochać nawet, gdy nikogo nie ma. Możesz kochać otaczającą cię pustkę. Siedząc w samotności w swoim pokoju, wypełniasz go swoją miłością. Możesz być w więzieniu i w ciągu sekundy przemienić je w świątynię. W momencie, gdy wypełnisz je miłością, przestaje być więzieniem. Z kolei świątynia, w której nie ma miłości, może stać się więzieniem.
Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a nie jak kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem. Otworzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy.
Nie czekaj. Zacznij kochać ludzi. Bądź szczodry w miłości. Kochaj przyjaciół, a nawet nieznajomych. Kieruj miłość ku drzewom, kamieniom, po prostu kochaj.
Siedzisz na skale i tak jak wtedy, gdy dotykasz ukochanej osoby, zobaczysz, że jeśli z głęboką miłością dotkniesz skałę, odpowie ci. Niemal natychmiast poczujesz, że odpowiedziała. Skała przestaje być skałą. Dotknij drzewa z głęboką miłością i nagle zobaczysz, że nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz drzewo – ono odpowiada na twoją miłość. Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, jedz z miłością, przeżuwaj jedzenie z uczuciem. Gdy bierzesz prysznic, obdarz miłością i wdzięcznością spływającą po tobie wodę, głęboko ją szanuj – ponieważ świętość jest wszędzie i wszystko jest święte. Gdy raz poczujesz, że wszystko jest niezwykłe, nigdy nie zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał od całego świata.
Osho, „Apteka dla duszy”
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
MIŁOŚĆ do SIEBIE.
Miłość do siebie jest KLUCZEM do przebudzenia, do oświecenia, do
radosnego życia, do spełnienia, do satysfakcjonujących relacji, do
wszystkich prawdziwych istniejących dóbr. Miłość do siebie jest hasłem
do szczęścia we wszelkich wymiarach. Jest podstawą Istnienia.
Etykiety:
5D,
harmonia,
istnienie,
love,
miłość,
nadzieja,
obfitość,
osamotnienie,
oświecenie,
pokój,
pustka,
radość,
relacje,
separacja,
spokój,
szczęście,
transformacja,
Wyższe Ja,
źródło
piątek, 8 lutego 2013
"Siła Spokoju" na podstawie książki Dana Millmana "Droga miłującego pokój wojownika".
Fragment filmu "Siła Spokoju" na podstawie książki Dana Millmana
"Droga miłującego pokój wojownika".
FILM NA FAKTACH AUTENTYCZNYCH.
Ludzie boją się tego, co w środku, a tylko tam znajdą to, czego im potrzeba.
Ty źle sypiasz. Może dlatego, że nocą, gdy cichną hałasy wokół ciebie, a ty leżysz sam i nikogo nie ma w pobliżu czujesz strach. Strach przed nagłym poczuciem pustki. Mówisz, że chcesz być kimś więcej, niż małpa pokazującą na kółkach dwie wyćwiczone sztuczki, że chcesz wykorzystywać swoje ciało i umysł w sposób, na jaki większość ludzi nie ma odwagi.
Będę cię szkolił. Na prawdziwego wojownika.
Całość do obejrzenia na YT:
GORĄCO POLECAM !
http://www.youtube.com/watch?v=HVuzllVrTUE
Życie młodego utalentowanego sportowca Dana Millmana (Scott Mechlowicz) to pasmo sukcesów -- jest przystojny, ma pieniądze, a osiągnięciom sportowym towarzyszy równie imponujące powodzenie u kobiet, które zmienia jak rękawiczki. Niestety wypadek brutalnie przerywa jego karierę i wspaniałe plany na przyszłość. Dan załamuje się, zaczynają go męczyć przerażające koszmary senne. Którejś kolejnej nieprzespanej nocy trafia na stację benzynową, gdzie spotyka tajemniczego mechanika Socratesa (Nick Nolte), który na zawsze odmieni jego życie...
"Droga miłującego pokój wojownika".
FILM NA FAKTACH AUTENTYCZNYCH.
Ludzie boją się tego, co w środku, a tylko tam znajdą to, czego im potrzeba.
Ty źle sypiasz. Może dlatego, że nocą, gdy cichną hałasy wokół ciebie, a ty leżysz sam i nikogo nie ma w pobliżu czujesz strach. Strach przed nagłym poczuciem pustki. Mówisz, że chcesz być kimś więcej, niż małpa pokazującą na kółkach dwie wyćwiczone sztuczki, że chcesz wykorzystywać swoje ciało i umysł w sposób, na jaki większość ludzi nie ma odwagi.
Będę cię szkolił. Na prawdziwego wojownika.
Całość do obejrzenia na YT:
GORĄCO POLECAM !
http://www.youtube.com/watch?v=HVuzllVrTUE
Życie młodego utalentowanego sportowca Dana Millmana (Scott Mechlowicz) to pasmo sukcesów -- jest przystojny, ma pieniądze, a osiągnięciom sportowym towarzyszy równie imponujące powodzenie u kobiet, które zmienia jak rękawiczki. Niestety wypadek brutalnie przerywa jego karierę i wspaniałe plany na przyszłość. Dan załamuje się, zaczynają go męczyć przerażające koszmary senne. Którejś kolejnej nieprzespanej nocy trafia na stację benzynową, gdzie spotyka tajemniczego mechanika Socratesa (Nick Nolte), który na zawsze odmieni jego życie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)










