czwartek, 29 września 2016

Bogactwo i obfitość. Akceptacja bramą do bogactwa.

Bogactwo i obfitość to pełna akceptacja tego co jest tu i teraz. Bo brak akceptacji zamyka przed nami możliwość znajdowania nowych,  doskonałych rozwiązań, przeżywania życia w nowy, ekscytujący sposób.  To wymaga oparcia się na naszej prawej półkuli mózgowej, która ma dostęp do nieograniczonej ilości bodźców, informacji, poglądów i rozwiązań.  Prawa półkula to brak ograniczeń.  Lewa półkula jest pełna ograniczeń.  Lewa półkula używa myślenia i logiki, prawa półkule używa wyobraźni.  Mało tego, prawa półkula używa wszystkiego.
            Droga obfitości to otwartość serca i otwartość oczu. To umiejętność wglądu w siebie i dostrzeżenia swoich prawdziwych marzeń i celów. To umiejętność odpowiedzialnego działania i reagowania na ścieżce do tych celów. To umiejętność dostosowywania się i zmieniania się wraz z całym światem.  To umiejętność dostrzegania znaków, ukrytych wskazówek, to umiejętność podążania za podszeptem swego serca i wskazaniami aniołów.
Bogactwo i obfitość to umiejętność powiedzenia Tak, gdy cały Wszechświat jest gotów nas wspierać na każdym kroku. Bogactwo i obfitość to także umiejętność powiedzenia NIE, gdy nasza dusza i nasze serce dają nam znak, że jest lepsza droga.
Bogactwo i obfitość oznaczają akceptację i poddanie się.  Poddanie się jako wyjście z ego, z umysłu, z ograniczeń i zaakceptowanie wibracji . Obfitość to częstotliwość nakazująca wierzyć i wiedzieć, że wszystko jest możliwe.
Cokolwiek robisz, zanurz się w tej częstotliwości, pozwól odczuć połączenie swojej świadomości z polem wszelkiej możliwości. Poczuj kierunek przepływu. Nie oceniaj, nie krytykuj,  nie osądzaj. Zasiej ziarenko intencji i obserwuj jak rośnie.  Przyjmij każdą wskazówkę, która do ciebie przyjdzie,  rośnij wraz z tym ziarenkiem i zwracaj uwagę na swoje głębokie odczucia. W momencie decyzji zapytaj się –  czy ta decyzja będzie ziarenko wspierać w rozwoju, czy mu zaszkodzi?
Bogactwo i obfitość zawiera w sobie akceptację.  Bo akceptacja to brak oporu i brak separacji.  Bogactwo i obfitość to świadomość braku granic i barier. To świadomość połączenia wszystkiego ze wszystkim. Bogactwo i obfitość to przepływ i Bycie. Skup swoja uwagę TERAZ w tym miejscu między wdechem a wydechem.  Czy już wiesz, że wszystko JEST możliwe?

http://marcinzarek.pl/bogactwo/

środa, 28 września 2016

7 Praw Obfitości.



1. Prawo pustki.
Jeśli potrzebujesz nowych butów, wyrzuć stare. Jeśli potrzebujesz nowych ubrań, oczyść szafę .Żeby zmienić swoje życie, musisz rozstać się ze starymi przyzwyczajeniami.
2.Prawo obiegu. 
Bądź gotów odpuścić to, co posiadasz , żeby zrealizować marzenia. 
3.Prawo wyobraźni.
Żeby marzenie stało się rzeczywistością, najpierw musisz to sobie wyobrazić, zobaczyć i poczuć.
4.Prawo twórczości. 
Energia myśli , wyobraźni i intuicji tworzy energie obfitości.
5. Prawo dawania i przyjmowania. 
To, co dajesz, wraca do Ciebie z dziesięciokrotnym powiększeniem.
 6.Prawo 1/10.
Ta część zawsze zostaje we Wszechświecie i nigdy nie wiesz, w jakiej postaci wróci do Ciebie: czy w postaci pieniędzy , czy pojednania z kimś, czy w postaci uzdrowienia.
7. Prawo przebaczenia.
Jeżeli nie potrafisz wybaczać ludziom, to nie możesz przyjąć bogactwa.Jeśli Twoja dusza jest wypełniona nienawiścią, miłość nie znajdzie w niej miejsca.Wypełni swoje życie miłością, a miłość otworzy drogę ku obfitości.

Deepak Chopra

wtorek, 27 września 2016

Zaśpiewaj swoją pieśń..

"Żyj tak, aby strach przed śmiercią
nigdy nie wszedł do twego serca.
Nie rób nikomu trudności za jego religie.
Szanuj poglądy innych
i wymagaj żeby oni szanowali twoje.
Kochaj swoje życie, staraj się je doskonalić,
nadawaj piękno wszystkiemu w twoim życiu.
Staraj się aby twoje życie było długie
i pełne służby dla twego ludu.
Przygotowuj szlachetną pieśń śmierci
na dzień w którym przekroczysz wielka granice.
Zawsze pozdrawiaj słowem lub znakiem kiedy spotkasz swoich przyjaciół,
lub nawet obcych ludzi kiedy spotkacie się na pustkowiu.
Szanuj wszystkich ale nie upokarzaj się przed nikim.
Kiedy wstajesz rano, podziękuj za światło,
za twoje życie, za twoja siłę.
Podziękuj za pokarm, za radość życia.
Jeśli nie widzisz powodu żeby dziękować,
to wina jest po twojej stronie.
Nie dotykaj trującej wody ognistej, która zmienia ludzi mądrych w głupców
i która odbiera duchowi jego wizje.
Kiedy nadejdzie twoja śmierć, nie bądź jak ci,
których serca są tak pełne strachu przed śmiercią,
że kiedy przychodzi ich śmierci oni płaczą i modlą się o więcej czasu,
żeby przeżyć ich życie inaczej.
Zaśpiewaj swoją pieśń śmierci i odejdź jak bohater, wracający do domu"

- Tecumseh

na zdjęciu: Eric Schweig

Co posiejesz – to zbierzesz. Sztuka kahuńskiej wizualizacji.


„Nasiono jest duchowym obrazem pożądanej rzeczy, a nie obecnej niedoskonałości (…) Upragniona przyszłość musi być tak wizualizowana, jakby już teraz istniała, nawet jeśli tylko w obrazie formy myślowej »nasiona«”. W zestawieniu wszystko to przedstawia się następująco:
1. Podłoże zostanie przygotowane. Przygotowuj się za pośrednictwem kala(„oczyszczenie” lub „uprzątanie drogi” ), wiary, pracy i służenia.
2. Nasiono zostanie wsadzone. Przekonaj się, iż posiadasz właściwe nasiono dla owocu, który chcesz zebrać.
3. „Zapomnij o nim.” Po tym, gdy wsadziłeś nasiono, zapomnij o nim. W przypowieści siewca nie martwi się o nasiono. Nie wykopuj go (obrazu formy myślowej), aby sprawdzić, czy rośnie. Zajmij się teraz glebą. Została ona dobrze przygotowana, jednak teraz trzeba ją nawadniać. W Hunie jest to symbolem many. Jeżeli wątpimy w rezultaty (negatywne przypuszczenia i domysły lub brak wiary) nawet jeszcze w chwili, gdy widać już wyniki, wtedy możemy obrócić w niwecz plon żniwa lub zmniejszyć go. Jeżeli nasiono wykiełkowało i ponad ziemią widać roślinę, wtedy nie zaowocuje ona, jeśli codziennie będziemy ją wyciągać z ziemi, aby sprawdzić korzenie.
4. Nawadniaj korzenie przez glebę. Ponieważ musimy „pozostawić nasiono w spokoju i zapomnieć o nim”, dlatego też odpowiednią chwilą na modlitwę jest moment przed pójściem spać. W tym czasie można przekazać niższemu Ja życzenia zawarte w modlitwie, i prawie natychmiast po tym średnie Ja, dzięki zapadnięciu w sen, przechodzi do nieaktywnego stanu. Wtedy to niższe Ja może zająć się swoimi sprawami. Zwróć jednak uwagę na poprawne zamknięcie modlitwy, zanim zaśniesz. Za pośrednictwem modlitwy nasiono zostanie wysiane, a następnie regularnie podlewane. Obraz zawarty w modlitwie jest tym samym, co nasiono. Gdy już raz zasialiśmy je podczas modlitwy, nie możemy mu więcej przeszkadzać we wzrastaniu, ani też zmieniać go. Codzienne powtarzanie modlitwy jest podlewaniem gleby.
5. Zbierz plon. Otrzymasz to, czego oczekiwałeś – lecz tylko to, co i jak zasiałeś.
Zwróć uwagę, jak ważne jest działanie. Musisz działać. Siewca powinien złożyć nasiono w ziemi. Gleba może być już przygotowana, a nasiono trzymane w dłoni, jednak jeśli nie wsadzisz go w ziemię, wtedy nie wyrośnie z niego ani roślina, ani nie powstanie owoc. Działanie jest konieczne. Używamy zatem pojęcia: działanie związane z modlitwą lub po prostu modlitwa. Podczas modlitwy działaj ą wszystkie trzy Ja, i każde z nich wnosi wkład na swoim poziomie.
Po hawajsku „nasiono” nazywa się ano-ano.
Jest to porównanie lub obraz pewnej rzeczy.
Wskazuje się w ten sposób na duchowy obraz jako na podobieństwo rzeczy, które Wyższe Ja ma zrealizować na naszą prośbę. Oznacza ono również „zmienić” lub „przekształcić”.
Rozumie się przez to, w jaki sposób duchowy obraz przekazywany jest Wyższemu Ja, aby dzięki temu mógł być zrealizowany i wstąpić na miejsce niepożądanej rzeczy lub niepożądanego stanu. Na przykład obraz zdrowia powinien zastąpić miejsce chwilowej choroby i przekształcić ją.
Innym znaczeniem powyższego słowa jest „odsunąć na bok” lub „poświęcić”. Dzieje się to przecież z obrazem nasiona, gdy zostanie przekazane Wyższemu Ja. Poświęcona będzie przy tym mana i użyta do wzrostu nasiona. Przypowieść o nasieniu na skalistym gruncie ukazuje marnotrawienie ziarna. Myśl ta zwykle jest źle rozumiana. Chodzi tutaj o stratę, którą ponosimy, jeżeli tworzymy błędne myśli i dajemy wyraz wszystkiemu, czego właściwie wcale nie chcemy. Ciągle przesyłamy Wyższemu Ja nasiona składające się z zamieszania, pogmatwania i niepokoju, jak również z naszych najlepszych nadziei i życzeń.
Zbyt często w naszych modlitwach pokazujemy obrazy pożądanego stanu pomieszane z elementami rzeczy, których chcemy uniknąć.
Nie wprowadzaj choroby, na którą cierpisz, do pożądanego przez siebie obrazu. Za pośrednictwem tego również choroba dostaje się do „błękitnej kopii”, wchodzą do niej nasiona niepożądanego stanu tak samo jak „dobre” nasiono tego, co próbujesz osiągnąć.
Ćwicz sztukę i zdolność wyobraźni oraz uzmysławianie połączone z możliwie jak najkrótszym słownym opisem. Ma to nieocenioną wartość podczas wypracowywania dokładnego obrazu modlitwy i należy do podstaw modlitwy Huny, jako modlitwy dającej rezultaty.
Max Freedom Long zaproponował :
„Zacznijcie używać jedynego wielkiego narzędzia, które posiada ludzkość: narzędzia wyobraźni. Bądźcie spokojni. Uspokójcie swoje niższe Ja. Odprężcie się i, używając wyobraźni, wkroczcie w rzekę. Wyobraźcie sobie, jak uwalniacie się od jednej rzeczy po drugiej. Dookoła istnieją dźwięki. Wyobraźcie sobie, że nie słyszycie ich. Wyobraźcie sobie, iż stoicie wśród wiru zapachów i doświadczacie wielkiej ilości wspaniałych aromatów. Je również odsuńcie na bok. Wyobraźcie sobie wszystkie te radości i uciechy, które odczuwacie, wtedy gdy dotykacie różnych rzeczy i wyczuwacie ich ruch. Wkraczacie w przejrzystą, głęboką rzekę i rozkoszujecie się wspólnym płynięciem (…) Następnie zamknijcie oczy. Włączcie wszystkie wa sze zmysły i w swojej fantazji uspokójcie każdy z nich. Jeżeli doprowadziliście do ciszy i weszliście w nią, spróbujcie odczuć realność waszego wewnętrznego duchowego jestestwa – waszych dwóch Ja.”

Wingo Otha – Podrecznik Huny.

poniedziałek, 26 września 2016

Skąd biorą się choroby? Teoria Berta Hellingera.



Na poziomie świadomym wszyscy rodzice chcą mieć radosne, zdrowe, szczęśliwe dzieci. Jednak na poziomie podświadomym są otwarci na to, iż część ich cierpienia dziecko przejmie na siebie.
Lęki.
Ludzie mogą stale odczuwać lęk, mimo że w ich życiu nie ma żadnego realnego zagrożenia. Są one spowodowane tym, iż ktoś z wcześniejszych pokoleń musiał ich doświadczać. Lęki najczęściej są przesunięciem symptomów w rodzinie. Dziecko przejmuje lęki matki lub ojca. Nieświadomie dziecko wyraża zdanie: „Mam je zamiast ciebie”. Dziecko myśli, iż jeśli przejmie lęki rodziców, to automatycznie ich uwolni. Niestety, ten sposób myślenia nie załatwia sprawy.
Bardzo często lęki mają swoje podłoże w doświadczeniach rodziców czy przodków z czasów wojny. Mimo że upłynęło od niej wiele lat, sytuacje związane z przesłuchaniami, łapankami czy obozami koncentracyjnymi nadal funkcjonują w podświadomości obecnych pokoleń. (…)
Hellinger uważa, że lęki to nic innego jak połączenie się z ofiarami lub też sprawcami działań, które były niepożądane w rodzinie. W chorobie dwubiegunowej mania to połączenie się ze sprawcami (w manii patrzy się ponad), a depresja to połączenie się z ofiarami, które kulą się ku ziemi.

Alkoholizm.
Hellinger uważa, że w przypadku tego rodzaju uzależnienia nastąpiło bezwzględne odrzucenie jednej osoby, a mianowicie ojca. To właśnie ojciec czeka na więcej miłości ze strony osoby uzależnionej od alkoholu. Uzależnienie trwa do momentu, aż ojciec będzie mógł zostać zaakceptowany. Akceptacja w filozofii hellingerowskiej oznacza przyznanie, że ojciec jest tatą i że jest właściwy i tak samo kochany jak matka. Ponieważ wiele osób ma problem z oddaniem szacunku swojemu ojcu, uzależnienie tak długo nie ustępuje.
Alkoholik musi być gotowy do pokochania na nowo swojego ojca. Jest z tym problem, ponieważ stanie się to kosztem lojalności wobec matki. Ta lojalność pociąga za sobą automatycznie wykluczenie ojca.
W rezultacie lojalność wobec ojca przynosi ogromne szkody osobie uzależnionej. Uzdrowienie z alkoholizmu jest możliwe, kiedy zacznie się jednakowo kochać ojca i matkę.
Często zdarza się, iż uzależnienie dziecka sprawia, że rodzice uświadamiają sobie własną bezsilność. Nie posiadają mocy, i to właśnie też bywa uzdrawiające dla całej rodziny.
Jeśli między rodzicami była walka o dziecko, to na końcu wszyscy przegrywają. Według Hellingera największym przegranym jest ten, komu wydaje się, że wygrał. (...)
Bert Hellinger zauważa, że w przypadku uzależnień zawsze matka stawała na drodze pomiędzy ojcem a dziećmi. Natomiast w odwrotnym przypadku, kiedy to ojciec stoi na drodze pomiędzy matką a dziećmi, uzależnienia nie występują. Co najwyżej dzieci stają się wyniosłe, nie szanują matki, ale bez jakiegokolwiek uzależnienia.
Alkoholizm u danego człowieka ma źródło w problemach alkoholowych przodków (ojca, dziadków itp.). Osoba uzależnia się od alkoholu, aby jednocześnie przypomnieć o alkoholikach, którzy zostali wykluczeni z rodziny.

Depresja.
 
Depresja według Hellingera to nic innego jak połączenie z ofiarami, zaginionymi, poszukiwanymi, wykluczonymi z rodziny, ale również forma pokuty.
W depresji widać, że wyraźnie kogoś brakuje, w duszy jest pustka powodująca brak energii. W pierwszej linii jest to matka. Wykluczenie z życia matki powoduje depresję.
Przez matkę jesteśmy połączeni z miłością, bez tego życie staje się nudne i wręcz niemożliwe. W depresji brakuje miłości i jednocześnie brakuje matki. Należy tu zaznaczyć, iż nie chodzi o fizyczną obecność matki. Dzieci przeżywają depresję również w rodzinach, w których matki nie pracują zawodowo i spędzają z nimi dużo czasu. Tak więc chodzi tu o więcej niż tylko fizyczną obecność.
Może być również sytuacja, że dziecko z nieznanych przyczyn odrzuca miłość matki, nie przyjmuje tego, co ma mu ona do zaoferowania.
Wiele osób w depresji ma złe relacje ze swoimi matkami. Czasami matka nieświadomie skupiona jest na kimś zmarłym ze swojej rodziny i nie jest w stanie okazać odpowiedniego zainteresowania swojemu dziecku.
Często zdarza się to wtedy, kiedy matka skupia się na swojej chorobie i nie jest w stanie dostrzec, że dziecko jej potrzebuje. Nieistotny jest tu wiek dziecka, problem dotyczy również osób dorosłych, które zawsze, niezależnie od wieku, potrzebują swoich rodziców.
Hellinger posuwa się jeszcze dalej, twierdząc, że w rodzicach jest nieświadoma zgoda na chorobę dziecka, w tym również depresję. Na poziomie świadomym wszyscy rodzice chcą mieć radosne, zdrowe, szczęśliwe dzieci. Jednak na poziomie podświadomym są otwarci na to, iż część ich cierpienia dziecko przejmie na siebie. W ustawieniach pojawia się taki obraz, że kiedy dziecko fizycznie położy się na podłodze (jako tęsknota za śmiercią), dopiero wtedy matka może odetchnąć z ulgą. Dzieci nieświadomie wyrażają słowa: „Kochana mamo, ja poświęcę się dla ciebie”. 


Powyższy pogląd jest kontrowersyjny i przyznam, że ja sama mam trudności ze zrozumieniem tej filozofii.
Na pewno rodzice, których dzieci doświadczają depresji, powinni wnikliwie przeanalizować, w jakim stopniu są w stanie zaspokajać potrzeby dzieci. Należy poświęcać im więcej czasu, gdyż tego ewidentnie potrzebują.
Depresja u dzieci może mieć swój początek w zobowiązaniach czy też poczuciu winy wcześniejszych pokoleń. Na przykład kiedy babcia dziecka dokonała aborcji, poczucie winy może nieświadomie nieść zarówno jej córka, jak i jej dzieci (czyli wnuki babci). Wszystko to dzieje się z miłości do babci. Uzdrawiające jest oddanie tych problemów babci. Tylko babcia powinna się z nimi konfrontować. Zarówno córce, jak i wnukom nie wolno się w to mieszać.
Bert Hellinger wielokrotnie podkreśla, że nie wolno nam nikogo osądzać, ani innych ludzi (np. rodziców), ani siebie samych. Wiele rzeczy ludzie robią nieświadomie (niejako na ślepo), pochwyceni przez coś, co pochodzi z rodziny. Babcia, dokonując aborcji, przyczyniła się do uwikłań w swojej rodzinie, ale też tylko ona powinna się z tym zmierzyć. (...) 
Bez względu na kontekst konkretnego przypadku choroba zaczyna się tam, gdzie nie ma miłości. Zwłaszcza kiedy we wcześniejszych pokoleniach ktoś odsunął się od kogoś. Wielka miłość do wszystkich członków rodziny przynosi uzdrowienie.
Zgoda na chorobę pozwala dostrzec to, czego chory potrzebuje. Chodzi tu wyłącznie o potrzebę miłości, zainteresowania, troski ze strony rodziny i być może odpoczynku oraz wyciszenia. Nic lepiej niż choroba nie daje szansy, aby zająć się sobą iskoncentrować na zdrowieniu.
Nowotwory
Hellinger podaje przykład, że kiedy przeprowadził ustawienie kobiety chorej na raka, odkrył niezwykle zadziwiającą rzecz. Kiedy polecił kobiecie, aby skierowała do nowotworu następujące słowa: „Dam ci przestrzeń, jakiej potrzebujesz, zawsze dostaniesz ode mnie wszystko, wolno ci przy mnie pozostać i towarzyszyć mi w życiu”, symbol choroby zaczął się kurczyć, przypominając fizyczne zwijanie się w kłębek.
Kiedy natomiast Hellinger kazał wypowiedzieć słowa do choroby, aby odeszła, usunęła się z życia, symbol nowotworu zaczął nabierać mocy i powiększać się.
Osoby, u których wykryto nowotwór, są pełne złości i gniewu. W nieświadomym monologu pojawia się u nich stwierdzenie, że zanim zrobię coś komuś innemu, sam siebie zabiję. Hellinger interpretuje to w ten sposób, iż osoba, która choruje, jednocześnie chroni innych.
W przypadku śmiertelnych chorób pojawia się tęsknota za śmiercią, aby połączyć się ze swoimi bliskimi, którzy wcześniej odeszli. Dusza oczekuje na chorobę, która okaże się śmiertelna.
Sposobem na uzdrowienie jest znalezienie w ustawieniu osoby zmarłej ze swojej rodziny. Następnie należy przyjąć tę osobę do swojego serca, a potem ją pozostawić. W ten sposób oddajemy jej szacunek. Zdaniami, które powinny paść w tego rodzaju ustawieniach, są: „Ty masz swój los, a ja mam swój. Pozostawiam cię z miłością twojemu losowi. Ty zostajesz tam, a ja będę tu tak długo, aż umrę”.
W przypadku chorób nowotworowych należy uznać wielkość śmierci. Symbolem tego jest pokłonienie się przed śmiercią, gdyż wobec niej i losu tak naprawdę jesteśmy bezsilni.
***
Bert Hellinger to niemiecki psychoterapeuta i twórca metody ustawień rodzinnych. Jest autorem ponad 40 książek poświęconych tematyce terapii powiązanej z rodziną i poprzednimi pokoleniami.


Fragment pochodzi z książki "Choroba pierwszym krokiem do uzdrowienia" Moniki Godlewskiej. Wydawnictwo Studio Astropsychologii 
 

niedziela, 25 września 2016

Prawdą, jest to, w co wierzysz ….


To, w co wierzymy, staje się dla nas prawdą. Gdy spotkała cię nieoczekiwana klęska finansowa, to być może gdzieś w głębi ducha uważasz, że nie zasługujesz na to, by mieć pod dostatkiem pieniędzy, albo wierzysz w konieczność zastawiania majątku i zaciągania długów. Jeśli zaś sądzisz, że to, co dobre, nie trwa długo, to czyż nie jesteś przekonany, że życie tylko czyha, żeby cię chwycić za gardło i powtarzasz, co często słyszę: „Nie może mi się udać"?
Jeśli wydaje ci się, że nie jesteś zdolna związać się z kimś blisko, pewnie sądzisz: „Nikt mnie nie kocha" lub: „Nie jestem godna miłości". Przypuszczalnie boisz się, że zostaniesz tak zdominowana jak twoja matka, lub myślisz: „Ludzie mnie tylko ranią".
Jeśli nie dopisuje ci zdrowie, może jesteś przekonany: „Nasza rodzina jest chorowita" albo też, że jesteś ofiarą pogody. A może myślisz: „Urodziłem się, by cierpieć" lub: „To jest nie kończący się ciąg kłopotów". Możesz też mieć jakieś inne przekonania. Może nawet nie jesteś ich świadomy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze swoich przekonań. Patrzą na zewnętrzne okoliczności jak na nic powiązane ze sobą fakty. Dopóki ktoś nie zwróci ci uwagi na związek zachodzące między zewnętrznymi wydarzeniami a twoimi myślami będzie przypadała ci w życiu rola ofiary. (…)
Jakikolwiek byłby to problem, jest on wytworem wzorca myślowego, wzorzec myślowy zaś może być zmieniony!
Wszystkie problemy, z którymi się borykamy w naszym życic można uważać za prawdziwe. Mogą się wydawać prawdą. Jednakże bez względu na to, jak trudna jest sprawa, z którą mamy do czynieni, jest to wyłącznie zewnętrzny efekt działania naszych wewnętrznych wzorców myślowych. (…) Przyjrzyj się swoim problemom. Spytaj samego siebie: „Jakie myśli i spowodowały? "
Jeśli usiądziesz spokojnie i zadasz sobie to pytanie, twoja wewnętrzna inteligencja podsunie ci odpowiedź.
 
Louise L. Hay, Możesz uzdrowić swoje życie.

Wszystko jest piękne.



Wpojono nam przekonania, że zachody słońca, oceany, kwiaty, szczęśliwe uśmiechy, motyle wiosną i supermodelki w magazynach są piękne, natomiast deformacje, zniekształcenia, głęboki smutek, rozbita szklanka i rozbite serce czy marzenia, cyrkowe dziwadła i psie kupy nie są i nigdy nie będą. Człowieka Słonia nazwaliśmy brzydkim. Marylin Monroe nazwaliśmy piękną. Oddzieliliśmy pozytywne od negatywnego, piękno od brzydoty, nawet życie od śmierci i to stało się początkiem wszelkiego zła – konceptualne rozdzielenie życia na części, podzielenie wielkiego Niepodzielnego, a potem uznanie tego podziału za rzeczywistość. Nasze dzieci dorastają, czując się brzydkie, desperacko pragną być piękne, próbując naśladować obrazy piękna, którymi ich nakarmiliśmy. Pokrywamy się skorupą makijażu, gmeramy w sobie, ulepszamy i maskujemy siebie, zakrywamy nasze piękne niedoskonałości i często kończymy czując się mniej piękni niż kiedykolwiek wcześniej, bardziej samotni niż kiedykolwiek, bardziej sztuczni, ciągle dążąc do tej fałszywej doskonałości, a przynajmniej do tego złudnego „wpasowania się”.
Chrzań pranie mózgu i życie według czyjegoś pomysłu, nieustanne poszukiwanie aprobaty czy nawet uznania u innych! Wszystko jest piękne, wszystko! Albo przynajmniej jest wezwaniem do tego fundamentalnego, uniwersalnego piękna, które nie zna żadnych przeciwieństw czy granic, piękna istnienia, życia samego w sobie, i wszystko, wszystko jest do tego zaproszeniem. Twarz bezdomnego człowieka na ulicy, smród zgnilizny, krew i wydzieliny, i pot, to wszystko jest życiem, to wszystko jest święte, i chociaż może wolimy, żeby niektóre z tych „świętości” nie były tak święte, to jednak niezależnie od naszych usilnych starań pozostają, żeby nas sprawdzać i przypominać, abyśmy się przebudzili na bezmiar wszystkiego.
Każda z twoich „niedoskonałości”, każda wada, każda rysa, plamka i zmarszczka, każda wydzielina, każdy zapach, które tak bardzo starasz się zamaskować i ukryć jest małym zaproszeniem, żebyś przypomniał sobie o swojej śmiertelności, o swojej podstawowej pokorze, o cichej wdzięczności za rzeczy takie jakimi są, oraz o swojej niezgłębionej i bezgranicznej mocy jako wyjątkowej ekspresji samego Życia.
BĄDŹ TYM KIM JESTEŚ. Zawsze tak mówiono i to zawsze było prawdą.
Nie pozwól, żeby ktokolwiek ci wmawiał kto i co jest piękne.

Foto: pixabay.com
Fragment pochodzi z książki Jeffa Fostera – TAK! Kochaj to co jest.