czwartek, 25 sierpnia 2016

25 wskazówek, jak być lubianym.

Group of friends having fun in the city center
Bycie lubianym się opłaca. Gdy jesteś lubiany, ludzie częściej Ci ulegają, chętniej przyznają Ci rację i łatwiej przystają na Twoje argumenty, gdy chcesz ich do czegoś przekonać. Choć gros osób twierdzi, że nie można wpłynąć na to, czy ktoś nas polubi, czy nie, badania psychologiczne potwierdzają, że określone zachowania i bodźce budzą w nas więcej sympatii niż inne. Sympatia i szacunek są składnikami atrakcyjności interpersonalnej, która mówi o tym, czy ludzie odbierają Cię pozytywnie.
Przykładem mechanizmów psychologicznych w sferze bycia lubianym może być efekt halo (aureoli), który polega na tym, że osobom atrakcyjnym przypisujemy pozytywne cechy charakteru. To samo tyczy się przenoszenia uczuć odnoszących się do danej osoby na przekazywaną przez nią propozycję. Dzięki badaniom Roberta Cialdiniego wiemy, że jeżeli Twój klient Cię lubi, rzadziej będzie kwestionował Twój produkt. Dbając o swój wizerunek i to, w jaki sposób postrzegają Cię inni, możesz wpłynąć na to, czy jesteś osobą lubianą.

Oto 25 psychologicznych wskazówek, jak być lubianym.

Używaj słów „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”.

Tego typu słowa wyrażają silne emocje, przez co zjednują Ci ludzi. „Proszę” oznacza pokorę, „dziękuję” – wdzięczność, a „przepraszam” – umiejętność przyznania się do winy. Są to silne wartości, które łączą ludzi. Lubimy osoby podobne do nas, a co za tym idzie – wyznające podobne wartości.

Pomagaj w prozaicznych sytuacjach.

Pomóż osobie, jeśli brakuje jej ręki do otworzenia drzwi lub ucieka jej winda, w której jedziesz. Zapytaj, czy nie pomóc w niesieniu ciężkiej walizki. W ten sposób pokażesz, że dbasz o innych.

Według badań naukowców z University of Nottingham altruizm lub bezinteresowność są cechami, które mogą zwiększać atrakcyjność seksualną partnera [„British Journal of Psychology”].

Wyświadczaj/oferuj różne przysługi.

Zaproponuj komuś podwiezienie, rozmowę, jeśli ma jakiś problem, lub poradę w temacie, na którym znasz się lepiej. Każda przysługa powoduje chęć późniejszego odwdzięczenia się. Reguła wzajemności mówi o tym, że jeśli ktoś wyświadczył przysługę, to osoba obdarowana czuje presję ze względu na dług wdzięczności i chce się go pozbyć, odwdzięczając się.

Dawaj rady.

Udzielaj różnego rodzaju rad z zakresu swojej eksperckiej wiedzy. Rób to pod warunkiem, że ludzie Cię o nie proszą. Bądź dla innych mentorem, bo niesie to określoną wartość.

Pytaj ludzi o ich zdanie i opinie.

Nie opowiadaj wyłącznie o tym, co sam myślisz. Zadawaj następujące pytania: „Co ty o tym sądzisz?”, „Co o tym myślisz?”, „Co zrobiłbyś na moim miejscu?”. Jeśli zadajesz pytanie, zastanów się, czemu ma ono służyć. Czy czasem nie chcesz jedynie potwierdzić własnej opinii? A może zadajesz pytanie jedynie po to, by ukryć własne zdanie? Jeśli rzeczywiście zadajesz pytanie, powinieneś być zainteresowany odpowiedzią, a to oznacza, że powinieneś dać drugiej stronie wolność odpowiedzi.

Wykazuj entuzjazm, zainteresuj się historią innych.

Zadbaj o werbalny i niewerbalny entuzjazm, gdy ktoś Ci o czymś opowiada. Kiwaj głową, mów: „Naprawdę?”, „Poważnie?” itd. Używaj onomatopei (wyrazów dźwiękonaśladowczych): „O!”, „Uhm”, „Aha” (doskonale sprawdzą się również w rozmowie telefonicznej). Dzięki temu Twój rozmówca będzie wiedział, że poświęcasz mu uwagę. W ten sposób wzmocnisz jego poczucie własnej wartości.

Bądź obecny.

Powtarzaj dokładnie te same wyrazy, z których korzysta druga osoba. Dzięki temu będzie ona wiedziała, że jej słuchasz. Jeśli od czasu do czasu wypowiesz słowo, którym rozmówca często się posługuje, będzie miał wrażenie, że go rozumiesz.
Patrz również w oczy rozmówcy przez 80% czasu rozmowy. Powyżej tej granicy efekt będzie odwrotny do oczekiwanego, ponieważ nieustanny kontakt wzrokowy powoduje dyskomfort. Patrzenie w oczy komunikuje zainteresowanie drugą stroną i śledzenie tego, co ktoś mówi. Uciekanie wzrokiem, nieutrzymywanie kontaktu wzrokowego może być oznaką znudzenia, braku zainteresowania czy wręcz braku szacunku.
Family couple of smiling pensioners talking and laughing in street

Okazuj ludziom uznanie.

Brak uznania jest wymieniany jako szósty powód odchodzenia pracowników z firm. Pozytywne wsparcie jest niezwykle ważne w polskiej kulturze, w której 80% ankietowanych systematycznie przeklina, w internetowej komunikacji powszechny jest hejting, a poziom zaufania ludzi do siebie jest jednym z najniższych na świecie (jedynie 12% Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że większości ludzi można ufać; w Danii – 66%). Entuzjastyczne, optymistyczne wsparcie pochwałą, uśmiechem czy prozaicznym przybiciem piątki wyraża uznanie dla czyjegoś osiągnięcia. Pokazuje przyjacielskie wsparcie, oducza zawiści, ukierunkowuje nagradzany mózg na kontynuowanie chwalonego zachowania.

Bądź ciekawy inności, zauważaj zmiany u innych.

Warto dostrzegać różnorodność. Jeżeli ktoś ubrał się w sposób, w który Ty nigdy byś się nie ubrał – nie krytykuj. Zamiast tego powiedz: „To niesamowite, jak inaczej patrzysz na świat”. Im bardziej różnorodni są ludzie, tym częściej nastawieni są na atak ze strony przeciętności, norm społecznych i obyczajowości. Im bardziej ktoś odbiega od „normalności”, tym częściej będzie lubił osoby, które jego inność tolerują i są nią zaciekawione.

Bądź ciepły, uśmiechaj się często.

Bądź sympatyczny i zarażaj optymizmem. Nie lubimy maruderów, narzekaczy, czarnowidzów i ludzi, którzy ciągle o coś mają pretensję i czegoś się czepiają. Pozytywnie nastawieni ludzie żyją dłużej, lepiej sobie radzą ze stresem bądź porażkami, rzadziej się przeziębiają i rzadziej chorują na serce.

W badaniach przeprowadzonych przez Wayne State University w 2010 r. wykazano, że baseballiści, którzy często się uśmiechali, żyli średnio o 7 lat dłużej od tych zawodników, którzy od uśmiechu stronili.

Bądź optymistą, marudy są samotne.

Bądź w czymś naprawdę dobry.

Bądź w jakiejś dziedzinie merytorycznym ekspertem. Opierając się na własnej merytorycznej wartości, zyskasz pewność siebie. Nie będzie to arogancja, ponieważ Twoja pewność siebie będzie bazować na faktach. Osoby pewne siebie są naturalnymi liderami, za którymi podążają inni.

Angażuj się we wszystko, co robisz.

Lubimy osoby, które mają określoną hierarchię wartości. Angażowanie się w wykonywane czynności to z pewnością jedna z nich. Angażowanie się to również autentyczne zainteresowanie się drugą osobą. Niech żadna, nawet najlepiej wyuczona technika komunikacyjna nie przesłoni Ci prawdziwości, którą zdobywa się ludzi.

Bazuj na stabilnych oraz spójnych wartościach.

Różnie zachowujemy się w stosunku do różnych osób. Inaczej komunikuję się z żoną, inaczej z córką, a jeszcze inaczej z uczestnikami moich szkoleń. Niemniej jednak w każdej z tych ról życiowych wyznaję pewien stabilny system wartości, takich jak uczciwość, szczerość, pasja, miłość itd. Kierowanie się w stosunku do różnych osób tym samym systemem spójnych wartości spowoduje, że ludzie będą odbierać Cię jako osobę przewidywalną i godną zaufania. Ufamy, gdy czujemy się bezpiecznie. Dzieje się tak w sytuacji, gdy wiemy, co się wydarzy.

Wywołuj w ludziach to, co w nich najlepsze.

Jeżeli wiesz, że ktoś się na czymś zna – zapytaj go o to. Mów: „Dasz radę”, „Poradzisz sobie z tym”, „Jak nie ty, to kto?”. Efekt Rosenthala pokazuje, że ludzie chcą spełniać pokładane w nich nadzieje. Z kolei efekt Galatei mówi o tym, że jeśli mamy pozytywne oczekiwania w stosunku do ludzi, to nawet mimo niesprzyjających warunków zaczynają się oni zachowywać zgodnie z tymi oczekiwaniami. Dzięki temu ludzie będą przy Tobie rośli, a Ty będziesz lubiany.

Bądź punktualny.

Lubimy ludzi, którzy są zawsze na czas, bo jest to oznaka szacunku.Z badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia w 2011 r. wynika, że ponad połowa Polaków deklaruje brak tendencji do spóźniania się. Jako naród uznajemy brak punktualności za zjawisko niedopuszczalne i dyskwalifikujące.
Businessman looking at his watch in front of his office

Od razu oddzwaniaj/odpisuj na wiadomości.

Im szybciej będziesz to robił, tym większy szacunek okażesz drugiej osobie i łatwiej nawiążesz z nią relację.

Pamiętaj o różnego rodzaju okazjach, takich jak urodziny czy imieniny.

Pamiętaj o urodzinach, imieninach i świętach. Przypominanie sobie o drugiej osobie wyłącznie przy okazji świąt nie jest jednak metodą na zbudowanie trwałej relacji. Jeżeli na co dzień utrzymujesz z kimś dobre relacje, to pamiętanie o szczególnych okazjach ma wyjątkowe znaczenie.

Skupiaj się na tym, co dzieje się w życiu innych, i pamiętaj o tym.

Jeżeli wiesz, że czyjaś mama zachorowała, to zapytaj o jej zdrowie. Jeżeli wiesz, że ktoś niedawno kupił psa, to zapytaj, jak sprawuje się zwierzak. Jest to ważny sygnał dla drugiej osoby, mówiący, że autentycznie interesujesz się jej życiem.

Aż 40% naszych codziennych rozmów dotyczy opowiadania o sobie i o własnych odczuciach, co stymuluje mózg tak samo jak dobre jedzenie czy seks, bo podnosi poziom endorfin. Jeśli sprawisz, by Twój rozmówca mówił o sobie, skojarzy Cię z osobą, przy której czuje się dobrze.

Dawaj swój czas.

Czas jest Twoim największym zasobem. Poświęcanie swojego czasu, zwłaszcza w kontekście najważniejszych i najbliższych relacji, jest kluczowe. Im więcej czasu ofiarujesz ludziom, tym bardziej będziesz przez nich lubiany.

Nie patrz na zegarek/telefon podczas spotkań.

Nawet gdy udajesz, że tego nie robisz, a pod stołem spoglądasz na ekran telefonu lub tarczę zegarka, Twój rozmówca to zauważy. Ludzie widzą takie rzeczy i są do nich negatywnie nastawieni. Nie baw się przedmiotami, nie sprawdzaj co chwilę zegarka ani telefonu. Każde takie zachowanie z Twojej strony jest irytujące dla drugiej osoby i oznacza brak szacunku.

Bądź pozytywny i konstruktywny.

Bądź pozytywny i patrz na świat przez różowe okulary. To nie oznacza, że musisz być naiwny – jednocześnie możesz być bardzo racjonalny i konstruktywny. Zważaj, by to, co mówisz, było konstruktywne i skutkowało pozytywnymi zmianami. Jeśli tak nie jest, zamień to na takie komunikaty, które będą pozytywnie rozwijać Waszą relację.

Bądź otwarty w kwestii uczuć. Mów o tym, co czujesz.

Opowiadaj o swoich uczuciach i otwieraj się przed innymi. Gdy masz gorszy dzień, powiedz o tym. Gdy czujesz się szczęśliwy, nie bój się tego okazywać. Nie zachowuj się jak komputer, który wyłącznie przetwarza informacje i ma tarczę ochronną przed okazywaniem uczuć. Nie musisz chronić się przed własnymi uczuciami, bo sam świetnie sobie z nimi radzisz. Ekspresyjnie opowiadając o tym, co czujesz, sprawisz, że ludzie obdarzą Cię zaufaniem.

Bądź dostępny.

Nie stosuj zamkniętych pozycji ciała, odwzajemniaj uśmiech i puść raz na jakiś czas oko. Otwarta postawa ciała jest swobodna i zachęca drugą osobę do kontaktu. Osoby o otwartej postawie ciała są odbierane jako ludzie przyjaźnie nastawieni i sympatyczni.

Pamiętaj imiona.

Ludzie są przywiązani do swoich imion – badania wykazały, że chętniej spełniamy prośby osób, które zwróciły się do nas po imieniu. Pamiętając imię drugiej osoby, możesz spersonalizować wysyłany do niej komunikat.
Aby zapamiętywać imiona, korzystaj z mnemotechnik i twórz związane z nimi asocjacje (skojarzenia). Jeżeli chcesz zapamiętać imię Krzysiek, wyobraź sobie tę osobę jadącą samochodem rajdowym z Krzysztofem Hołowczycem. Takie skojarzenie zajmie Ci ok. 5 sekund, nikt nie będzie o nim wiedział, a Ty zapamiętasz imię rozmówcy, czym zjednasz sobie jego sympatię.

Miej dystans do siebie.

Lubimy ludzi, którzy potrafią się z siebie śmiać. Dzięki temu wiemy, że nie są spięci i nie będą wobec nas nadmiernie krytyczni. Ufamy ludziom, którzy nie ukrywają przed nami negatywnej strony medalu. To dzięki dystansowi do siebie Woody Allen stworzył wiele wspaniałych filmów, w których śmiał się z ludzkich słabości.
Aby wprowadzić w życie powyższe wskazówki, musisz je przećwiczyć. Wybierz jedną technikę i ćwicz ją przez cały dzień. W ciągu miesiąca jesteś w stanie opanować je wszystkie. Dzięki nim wejdziesz na inny poziom relacji z innymi.
Nie ulegaj błędnemu przekonaniu, że bycie lubianym pochodzi z naturalnych, wrodzonych cech i dzieje się samo. To nie żaden talent, ale możliwa do wyuczenia umiejętność z zakresu inteligencji emocjonalnej. Wykorzystaj zatem powyższe wskazówki do budowania świadomych relacji w życiu prywatnym i zawodowym.

mateuszgrzesiak.pl/25-wskazowek-byc-lubianym/



wtorek, 23 sierpnia 2016

Nie karm się lękiem, lecz spokojem i harmonią .


Lęk stanowi doskonałą pożywkę dla wszelkich ograniczeń i blokad. Żyjąc w strachu rezygnujesz z siebie i swoich marzeń. Ulegasz mu i oddajesz swoją moc. Masz poczucie uwięzienia i beznadziei. Żyjesz stratami przeszłości lub oczekiwaniami przyszłości. Nie ma cię w chwili obecnej.

Nie żyjesz tylko wegetujesz.
I nie ważne czy twoja wegetacja ogranicza się tylko do sporadycznych "zrywów" do działania, czy też "pędzisz" nie wiadomo dokąd, nie wiadomo po co. I jak się z tym czujesz?

Ile razy zastanawiałeś się czy zamknąłeś drzwi, wyłączyłeś żelazko? Ile razy wracasz i sprawdzasz czy coś zostało zrobione, bo nawet nie masz świadomości, że to zrobiłeś? Za to w twojej głowie buszuje "sabotażysta" podsuwając ci kolejne frustrujące pomysły na życie, na których skupia się całą twoja uwaga i energia. Nie ma cię tu i teraz. Nie żyjesz świadomie.

Jeżeli odpowiada ci stan i miejsce, w którym jesteś, nie zamierzam ci go burzyć. To TY masz być zadowolony ze swojego życia, bo to jest TWOJE życie. Jednak jeżeli masz ochotę podjąć się wyzwania i przeżyć przygodę zapraszam do cudownego doświadczenia, jakim jest proces świadomego życia, który z każdym krokiem zmienia nas samych i tym samym naszą rzeczywistość.

Nie wiesz od czego zacząć, chętnie pomogę i podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, jednak nie licz, że zrobię coś za CIEBIE. Nic z tego! Mogę otworzyć drzwi, mogę podać ci szklankę wody, jednak to TY będziesz musiał, jeżeli chcesz coś zmienić, sam przejść przez drzwi do nowego i sam ugasić pragnienie pijąc ze szklanki. Dostaniesz narzędzia, wsparcie, ale to od ciebie i twoich decyzji będzie zależało na ile chcesz coś zmienić w sobie i w swojej codzienności.

Jeżeli jesteś zdecydowany na zmiany, zapraszam do świadomego życia w uważności chwili. Uważność to świadomość tego, gdzie jesteś, gdzie byłeś przed chwilą i dokąd zmierzasz, bez życia uwikłanego w przeszłości czy przyszłości. Dzięki uważności i świadomemu życiu zaczniesz doświadczać życia, smakować go i doceniać, zamiast siedzieć w klatce lub pędzić przez życie waląc co jakiś czas głową w mur.
Uważność, to nie technika czy metoda, to sposób na życie, świadome życie. Świadome życie zakotwicza cię w teraźniejszości, tym samy rozpuszcza strach i lęk, wprowadzając w ich miejsce spokój i harmonię.


Wyjdź z klatki umysłu-sabotażysty i otwórz swoje wewnętrzne okno na świat. Zacznij świadome życie w uważności chwili.

Prosperita


niedziela, 21 sierpnia 2016

Krótka niedzielna historyjka... łańcuch życzliwości.


"Pewnego razu szereg zbiegów okoliczności zawiódł mnie do Nowego Jorku. Jechałem dokądś taksówką z przyjacielem. Gdy dotarliśmy na miejsce, mój towarzysz, wychodząc z wozu, niespodziewanie zwrócił się do kierowcy:

- Dzięki za przejażdżkę. To była doskonała jazda.

Taksówkarza zatkało na moment. Odezwał się po chwili:
- A z pana co taki dowciniś, co?
- Ależ, mój panie, wcale nie stroję sobie żartów. Po prostu podziwiam pańską umiejętność zachowania zimnej krwi w takim korku.
- Yhmm... - Kierowca skinął głową i odjechał.

- Co ty wyprawiasz? - zapytałem przyjaciela.
- Usiłuję przywrócić Nowemu Jorkowi miłość- odparł. - Jak sądzę to jedyny sposób, by uratować nasze miasto.
- Jeden człowiek miałby uratować cały Nowy Jork?

- Bynajmniej nie jeden. Jak przypuszczam, ten taksówkarz będzie miał dziś doskonały humor. Załóżmy, że przypadnie mu dwadzieścia kursów. Będzie miły dla 20 pasażerów, ponieważ ktoś był miły dla niego. Z kolei tych dwudziestu pasażerów będzie uprzejmych dla swych pracowników, sprzedawców sklepowych, kelnerów, i pewnie nawet dla swych najbliższych. W rezultacie życzliwość ogarnie dziś przynajmniej z tysiąc osób. Nieźle, prawda?

- Owszem, tyle że wszystko zależy od tego, czy taksówkarz zechce być miły dla swych klientów.
- Nie zależy - oświadczył mój przyjaciel - Jestem świadom, że mój system nie jest niezawodny, toteż zamierzam przeprowadzić swą operację na dziesięciu różnych osobach. Niech z tej dziesiątki uda mi się uszczęśliwić troje... Pośrednio wpłynę na samopoczucie trzech tysięcy ludzi.

- Jako instrukcja prezentuje się dość efektownie - przyznałem - ale nie wydaje mi się, by to sprawdziło się w praktyce.
- Nic straconego, jeśli nie chwyci.
- A z ciebie zrobił się straszny cynik. Przeprowadziłem, wyobraź sobie, badania na temat poczty. Zdaje się, że poza brakiem pieniędzy problem z jej pracownikami polega na tym, że nikt im nie mówi, jak dobrze wykonują swoją pracę.

- Ależ oni nie wykonują dobrze swojej pracy! - obruszyłem się.
- Nie wykonują, bo są przekonani, że nikogo to nie obchodzi. Ktoś chyba mógłby powiedzieć im coś miłego?

Przechodziliśmy właśnie obok jakiegoś gmachu w budowie. Obok siedziało pięciu robotników, zajadając lunch. Mój przyjaciel zatrzymał się.
- Świetna robota. To musi być trudna i niebezpieczna praca, co?
Robotnicy obrzucili go podejrzliwym spojrzeniem.
- Kiedy to ma być gotowe? - spytał.
- W czerwcu - odburknął któryś z budowniczych.
- Yhm. Doprawdy, imponujące. Musicie być z tego bardzo dumni.
Poszliśmy dalej.

- Gdy ci ludzie przetrawią moje słowa, poczują się szczęśliwsi, a miasto na pewno skorzysta na ich radości.
- Ależ niczego nie zrobisz w pojedynkę! - zaoponowałem. - A przecież jesteś sam!

- Najważniejsze to się nie zniechęcać. Przywracanie życzliwości temu miastu to nie lada sztuka, ale jeśli wciągnę do mojej kampanii innych... dodalem puszczając oko do mijanej kobiety, to pomyśl- jeśli to nauczycielka, jej klasa będzie miała dziś fantastyczne zajęcia..."

Każdy z nas ma umiejętność przywrócenia życzliwości... czy to na poziomie swoich bliskich, swojego miasta, czy otaczającego świata... Żadne działanie nie jest "zbyt małe", żadna próba "zbyt mało ważna"... Trzeba tylko chcieć to zrobić... Podjąć odrobinę wysiłku... Spróbować... I zamiast narzekać, że świat jest ponury i nikt nas nie docenia - samodzielnie rozpocząć łańcuch życzliwości...

Wchodzicie w to?

Kobiecy Punkt Widzenia.

5 sposobów na zaprzyjaźnienie się ze swoimi myślami.

„Krytykowałeś siebie przez całe życie i to nie działa.
           Na próbę stań po swojej stronie i zobacz co się stanie.”
To słowa Louise Hay, tylko łatwiej powiedzieć niż zrobić, prawda? Jak, choćby na próbę, stanąć po stojej stronie? – Oto jeden ze sposobów: przyjazny dialog wewnętrzny.
Wiadomości, które wysyłasz sam do siebie, w każdej chwili mają znaczenie. Nie wyrzucasz ich do kosza jak prognozę emerytury z ZUSu. Nie. W tym przypadku otwierasz, siadasz i uważnie czytasz. A żeby tego było mało, wszystko, co w nich wyczytasz (nawet między wierszami) bierzesz za pewnik. Bo skoro przyszło – to znaczy, że to prawda.
„To ja rezygnuję, nie będę do siebie wysyłał żadnych wiadomości” – myślisz sobie w pierwszym odruchu. W końcu mowa jest srebrem a milczenie złotem. Fakt, koncepcja całkiem słuszna, ale zupełnie nierealna. Bo Twój umysł, czy tego chcesz czy nie, musi produkować myśli, został do tego stworzony i nie ma w nim przycisku „wyłącz”. Więc ta opcja to raczej marzenia ściętej głowy.
Ale na szczęście można coś z tym zrobić – zmienić ich treść i wysyłać do siebie takie wiadomości, które będziesz otrzymywał z rozkoszą. Które będą budowały Twoją nadzieję, optymizm i wiarę we własne możliwości.
A jak tego dokonać? – nauczyć się. Tak, jak uczyłeś się chodzić, mówić czy jeździć na rowerze. Czyli powoli, cierpliwie i nie zwracając szczególnej uwagi na zadrapane kolana.
Poniżej składam na Twoje ręce kilka punktów, które mogą Ci tę naukę nieco ułatwić.
Oto i one:
  1. Przyjrzyj się uważniej wiadomościom, które sam do siebie wysyłasz.

    Żeby cokolwiek zmienić, najpierw trzeba to zauważyć. Trudno załatać dziurę w moście, jeśli nie wiesz gdzie ona jest. Dlatego pierwszy i niebagatelny krok to uważność.
    Włącz radary (być może pierwszy raz w życiu) i wsłuchaj się uważniej, niż do tej pory, w wiadomości, które ślesz nagminnie sam do siebie, bez zastanowienia i automatycznie. Zaobserwuj, czy dodają Ci one energii, czy może ją odbierają. Wspierają Twoje wysiłki, czy raczej podrzucają Ci kłody pod nogi.
    Jeśli do tej pory nie przykładałeś do wewnętrznego dialogu większej uwagi, to nie ma co oczekiwać, że będzie pięknie wypielęgnowany. To całkiem zrozumiałe, że kiedy nie dbasz o ogród – zarasta. Z myślami jest bardzo podobnie. Więcej na ten temat pisałam w tekście pt. „Nie wierz w każde słowo, które przyjdzie Ci do głowy”
    Nie ma co się zniechęcać, jeśli na samym początku zauważysz jak bardzo Twoje myśli nie służą Ci pomocą. Spokojnie, to można zmienić, a Ty się właśnie tego uczysz.
  2. Konstruktywnie skrytykuj krytyka.

    Od razu uprzedzam: nie chodzi o wytaczanie wojny własnemu umysłowi. Robienie wroga z siebie samego do niczego dobrego nie prowadzi. To, o co faktycznie chodzi, to podważanie prawdziwości tez, jakie codziennie stawia przed Tobą wewnętrzny komentator.
    Bardzo często owe tezy stoją tak mocno, jak domek z kart. Wystarczy dotknąć, a rozlecą się. Rób to jak najczęściej, a przekonasz się, że duża część negatywnych wiadomości, jakie wysyłasz sam od siebie, nie ma podstaw w rzeczywistości.
    Często to emocjonalne poruszenia, albo oklepane założenia, które ciągną się za Tobą z dzieciństwa. Jeśli spojrzysz na nie konstruktywnie i krytycznie, to okaże się, że dziś już nie mają racji bytu.
  3. Spójrz na to samo inaczej.

    Załóżmy, że masz przed sobą pierwsze wystąpienie publiczne. W takiej sytuacji zapewne zżera Ciebie stres. To, co powiesz sam do siebie na moment przed wyjściem na scenę, będzie miało ogromny wpływ na to, jak Ci pójdzie dalej. Dlatego lepiej przemyśl swoją wypowiedź, zanim otworzysz usta.
    Możesz powiedzieć: „ale się boję, to straszne, nigdy więcej”. Ale możesz także zauważyć swoje pobudzenie i skwitować to tak: „no dobra, trzeba tej energii znaleźć konstruktywne ujście”.
    Oba komentarze opisują jedno i to samo – twoje pobudzenie, czyli stres. Ale pierwsza wiadomość odbierze Ci siły i całkiem możliwe, że przyczyni się do kiepskiej jakości Twojego wystąpienia. Druga zaś przekazuje inną treść: stres to pobudzenie i energia, z której można zrobić dobry użytek. Którą wiadomość wolałbyś usłyszeć?
  4. Mów przyjaźnie.

    Jeśli nie masz doświadczenia albo pomysłu na to, jak sobie pomóc, i po prostu nie wiesz, co mógłbyś sobie powiedzieć, żeby siebie wesprzeć, zwłaszcza w trudnej sytuacji, to jest na to najprostszy sposób pod słońcem.
    Zauważ, że jesteśmy całkiem dobrzy w udzielaniu wparcia bliskim, dzieciom, przyjaciołom. Wtedy najczęściej wiemy co powiedzieć, i nawet jeśli to nie jest profesjonalny komentarz, to na pewno jest ciepły i przyjazny.
    Zrób użytek z tej umiejętności tylko przekieruj ją na siebie samego. Wyobraź sobie co byś w tej samej sytuacji powiedział swojemu przyjacielowi albo 10-letniej siostrzenicy. Innymi słowy, mów do siebie tak, jakbyś mówił do kogoś, kogo kochasz. A na pewno pozytywna wiadomość od razu popłynie w Twój eter.
  5. Przejdź ze sobą na „ty”.

    „Zacznij jeszcze raz.” „Weź głęboki oddech.” „Spokojnie, jesteś dobrze przygotowany.” – jeśli sam sobie udzielasz takich wskazówek, na przykład stojąc na scenie – to bardzo dobrze.
    Okazuje się, że udzielanie sobie instrukcji, rad, albo motywowanie samego siebie, zwracając się do siebie w drugiej osobie, czyli per „ty” – uspokaja, minimalizuje stres i pomaga spojrzeć na siebie w bardziej konstruktywny i obiektywny sposób. W ten sam pomocny sposób działa także mówienie do siebie po imieniu, czyli w osobie trzeciej.
Jeśli zauważyłeś, że Twój umysłowy ogród obrósł chwastami, to można na to spojrzeć na dwa sposoby:
  • Albo widzisz całą masę pracy, której od wstępu się odechciewa i wolisz codziennie chodzić slalomem między pokrzywami.
  • Albo widzisz miejsce, gdzie rosną kolorowe kwiaty, pachnące zioła, soczyste owoce, którymi się pożywiasz i które pielęgnujesz. I gdzie zarazem odpoczywasz, regenerujesz siły, ładujesz swoje energetyczne baterie i budujesz wewnętrzny spokój.
Gdzieś przeczytałam „uważaj, co mówisz do siebie, bo ciągle tego słuchasz.” To naturalne, że na samym początku nauki pozytywnego dialogu ze sobą samym nie będzie lekko. Chwasty nie wyrosły w jedną noc, więc nie pozbędziesz się ich w jeden dzień.
Więc na dobry początek powiedz sobie „Spokojnie, dopiero się uczysz, wiadomość, którą właśnie do siebie wysłałeś, nie pomaga Ci, zacznijmy jeszcze raz…”

http://www.wonderandponder.pl/5-sposobow-na-zaprzyjaznienie-sie-ze-swoimi-myslami/


piątek, 19 sierpnia 2016

Bądź sobą!




Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Max Erhmann, Deziderata





środa, 17 sierpnia 2016

Wzruszysz się do łez. I nauczysz czegoś bardzo ważnego.

Oto piękna i niezwykle poruszająca opowieść o drzewie i chłopcu. Kiedy pierwszy raz ją czytałem, nie mogłem powstrzymać łez. Ty również nie przejdziesz obok niej obojętnie. Jestem tego pewien.
***
Dawno temu, w kraju o nazwie mi nieznanej, rosło wielkie drzewo mango. Pewien mały chłopiec lubił przychodzić do drzewa i bawić się z nim. Robił to prawie codziennie. Wspinał się na gałęzie, jadał owoce mango, ucinał sobie drzemki w cieniu drzewa. Bardzo kochał to drzewo, a ono odwzajemniało to uczucie. Było bardzo szczęśliwe.
Czas płynął i chłopiec był coraz starszy. W końcu urósł na tyle, że coraz rzadziej bawił się w towarzystwie drzewa. Pewnego dnia pojawił się ze smutnym wyrazem twarzy.
– Chodź – powiedziało drzewo – pobaw się ze mną.
– Nie jestem już dzieckiem, nie bawię się już wokół drzew – odparł. – Wolę bawić się zabawkami, ale nie mam pieniędzy, by je kupić.
– Niestety, nie mam pieniędzy – powiedziało drzewo – ale mam swoje owoce. Możesz je zerwać i zanieść do miasta na targ. W ten sposób zdobędziesz potrzebne ci pieniądze.
Chłopiec był ogromnie uszczęśliwiony. Zebrał wszystkie owoce mango, jakie rosły na drzewie, i poszedł do miasta z uśmiechem na twarzy. Drzewo także było szczęśliwe.
Niestety, chłopiec bardzo długo nie wracał. Z tego powodu drzewo posmutniało.
Czas dalej płynął, a chłopiec stał się dorosłym człowiekiem. Kiedy wrócił, drzewo znowu było szczęśliwe.
– Chodź – powiedziało – pobaw się ze mną.
– Nie mam czasu na zabawę – odpowiedział młody mężczyzna. – Muszę pracować na utrzymanie swojej rodziny. Musimy zbudować dom, żeby żyć bezpiecznie. Czy możesz mi w tym pomóc?
– Niestety, nie mam domu – powiedziało smutno drzewo – ale możesz ściąć moje gałęzie, aby zbudować dom dla rodziny.
Człowiek nie wahał się i ściął wszystkie gałęzie, po czym odszedł zadowolony. Drzewo było szczęśliwe, widząc go uśmiechniętym. Ale mężczyzna znowu długo nie wracał. Drzewo było znów samotne i smutne.
Czas płynął i w pewien letni dzień mężczyzna wrócił. Był już w średnim wieku, ale drzewo było zachwycone.
– Chodź i pobaw się ze mną! – niemal krzyknęło z radości.
– Jestem za stary i zbyt smutny, by się bawić – odpowiedział człowiek. – Dużo przez ostatnie lata pracowałem i jestem zmęczony. Marzę o łodzi, by móc pożeglować po morzu. Dzięki temu mógłbym się zrelaksować. Czy możesz dać mi łódź?
– Niestety, nie mam łodzi – powiedziało drzewo – ale możesz użyć mojego pnia do budowy łodzi. Wypłyniesz na szerokie wody i będziesz szczęśliwy.
Człowiek ściął więc pień, pozostawiając jedynie pniak, który nie sięgał nawet do kolan. Zbudował piękną łódź i znowu nie wrócił przez długi czas. Ale drzewo było szczęśliwe, że mogło mu pomóc.
Wreszcie, po bardzo wielu latach, mężczyzna wrócił. Był bardzo stary.
– Niestety – powiedziało drzewo – nie mam nic więcej do ofiarowania. Nie mam już owoców.
– Mam za słabe zęby, żeby jeść owoce – odpowiedział starzec.
– Nie mam już pnia i gałęzi, po których mógłbyś się wspinać.
– Jestem za stary, żeby chodzić po drzewach.
– Wybacz – powiedziało drzewo ze smutkiem. – Pragnę ci coś ofiarować, ale nic mi nie pozostało. Mam już tylko umierające korzenie.
– Teraz już nie trzeba mi wiele do szczęścia – rzekł starzec. – Wystarczy mi spokojne miejsce do odpoczynku. Jestem bardzo zmęczony po tych wszystkich latach, które przeżyłem.
– Skoro tak – powiedziało drzewo – usiądź przy mnie. Jestem tylko pniakiem, ale doskonale nadaję się jako oparcie dla zmęczonego człowieka.
Mężczyzna usiadł i oboje znowu byli szczęśliwi.
Autor: Shel Silverstein, “The Giving Tree”

Morał:

Każdy z nas ma w swoim życiu takie drzewo jak to występujące w powyższej opowieści. Tym drzewem są nasi rodzice.
Być może niektórzy z was nie mają już rodziców lub wychowali się w dysfunkcyjnej rodzinie. Najczęściej jednak zawsze mamy w życiu kogoś, kto darzy nas miłością. To może być wuj lub ciotka, dziadkowie lub po prostu bliski przyjaciel. Ci ludzie oddają nam wszystko, co mają. Żadne wyrzeczenie nie jest dla nich zbyt wielkie. I są gotowi poświęcić nam całe życie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, uwielbiamy się bawić ze swoimi opiekunami. Kiedy dorastamy, opuszczamy dom rodzinny i często wracamy tylko wówczas, gdy potrzebujemy pomocy. Bez względu na wszystko, bliscy zawsze będą na nas czekać i dadzą z siebie wszystko, żeby tylko nas uszczęśliwić.
Coraz częściej jednak zdarza się, że w zamian za poświęcenie otrzymują od nas… samotność i tęsknotę. Jesteśmy zbyt zajęci, żeby ich odwiedzać. Praca, obowiązki domowe, dzieci, kolejny wyjazd na zagraniczne wakacje… i wiele innych rzeczy sprawia, że nie mamy dość czasu dla swoich najbliższych.
Chłopiec z opowieści może się wydawać okrutny i nieczuły. Ale przecież wielu z nas właśnie w ten sposób traktuje swoich rodziców. Bierzemy ich za pewnik i często nie doceniamy tego, co dla nas robią. Aż pewnego dnia jest już za późno.
Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zajęty. Poświęć trochę czasu swoim rodzicom. Masz telefon komórkowy? Po prostu zadzwoń.

http://przewodnikduchowy.pl/wzruszysz-sie-lez-nauczysz-czegos-waznego/

wtorek, 16 sierpnia 2016

Bieganie/ Nerwica lękowa 7 skutecznych ziół na pozbycie się lęków zamiast Oxazepamu.

boi3

7 skutecznych ziół na pozbycie się lęku zamiast Oxazepamu.


LĘK może być problemem. To fakt.
Niestety bywa to tak fatalny problem, który potrafi zepsuć całe życie. Ludzie na różne sposoby próbują sobie dać z nim radę, ale generalnie to nie jest życie. Każdy od czasu do czasu się boi, jest to logiczne i uzasadnione, ale nerwica lękowa jest absurdalna. Całkowicie odbiera radość życia.
TYMCZASEM samopotępienie jest sposobem na to, aby się nigdy nie zmienić. To jest kolejna sztuczka naszego umysłu. Energia która mogłaby zostać użyta w celu zrozumienia przekształca się w potępienie. Twój umysł jest bardzo przebiegły. Zaczynasz nienawidzić swojego lęku, a to prowadzi do tego że cały czas będziesz w nim tkwiła.

Po pierwsze musisz zaakceptować swój lęk.

To jest lęk: – dzień dobry. Ty się właśnie boisz: – ok. Nieracjonalnie się boisz. Irracjonalnie się boisz. Zmyślasz lęk.
Niekiedy nie zmyślasz lęku, masz powód, ale co Ci da ciągły strach i banie się? Co zrobisz z tą kretyńską energią? Będziesz sobie nią niszczyć życie?
Możesz sięgać po leki, bo tak mówi dochtore, nikt Ci tego nie może zabronić, ale jest to fatalna opcja ( badanie)
Tymczasem:

Jedyną osobą, która może Tobie pomóc jesteś Ty sam.

Na początku zawsze musi być akceptacja, po czym logicznie i świadomie dobierasz sobie środki pomocne. Mają one pomagać Ci, i jednocześnie nie szkodzić.
Lęk dostarcza Ci ogromnej energii, sam jest energią, możesz zacząć ją wykorzystywać. Najlepszą formą wyjścia z leków jest kreatywność.
boi2

Masz zacząć robić coś takiego, co Cię całkowicie pochłonie.

Gdy masz takie problemy ze sobą bardzo trudno byłoby Ci oddać się czynności stonowanej i spokojnej, jak na przykład monotonne, wyciszające, wręcz medytacyjne obieranie groszku. To nie jest dla osób, które stale się boją. Obierałabyś groszek i cały czas siedziała w przeszłości i drżała przed przyszłością. W ogóle nie mogłabyś obierać groszku po pewnym czasie. Byłby tylko lęk.
Natomiast są czynności, które tak pochłaniają energię, że nie ma jej już na lęk, po prostu nie starcza na to energii. Nie możesz logicznie myśleć, Twój umysł nie może konstruować kolejnych lęków.
boi6

Najprostszym sposobem na lęki jest bieganie.

Na tyle szybkie, żeby Twoje myśli zaczęły się rwać. Na początku tylko o to chodzi, akceptujesz swój lęk. Ale nie dasz rady o nim myśleć bo biegniesz. Potem dochodzi coś jeszcze innego.
WPADASZ w pewien stan.
Jest to stan, o którym bardzo mało wiesz. Dlatego że stale się boisz, więc wiesz o nim mało. Jest to stan szczęścia, spokoju, wyciszenia, miłości do samego siebie, akceptacji, stan serca, nie umysłu. Niekiedy dochodzi do tego, że schodzisz jeszcze głębiej, zaczynasz mimochodem medytację aktywną. A potem jeszcze głębiej.
boi5

Budzisz się.

A swoje przebudzenie będziesz zawdzięczała właśnie lękowi, być może gdyby nie lęk nigdy byś się nie przebudziła, żyłabyś dalej nieświadomie. Wszystko można przekuć na dobro, pod warunkiem że się zaakceptuje siebie a potem zacznie się działać. Działanie jest odpowiedzią na potrzebę. Działalność nigdy. Twoją potrzebą jest przestać się wciąż bać. Ponieważ jest to bardzo szczere, bardzo Ci potrzebne, wszystko się uda. To nie są głupie pragnienia pod publikę. To jest Twoja szczera potrzeba.

Będziesz wyleczona.

Natura też przygotowała kilka ziół o właściwościach antylękowych. Dopóki nie wejdziesz na swoją drogę do ozdrowienia, możesz chcieć użyć tych ziół do wyciszenia energii lęku. Tylko uważaj, bo natura przygotowała bardzo silne zioła, musisz korzystać z nich z umiarem.

Oto 7 ziół:

skullcap-scutellaria-lateriflora

1. Skullcap (scutellaria lateriflora), czyli Jarmułka

Skullcap to tradycyjne zioło na stres i niepokój. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które doświadczają niepokoju, napięcia mięśni, i szczękościsku. Można przyjmować go w postaci herbaty lub nalewki. W tym badaniu stwierdzono, że po użyciu jarmułki badani czuli się znacznie lepiej, mniej się bali. Ogranicza też drganie mięśni.
Jest to bardzo silne zioło i absolutnie nie można go przedawkować, jednak w odpowiednich ilościach zadziała uspokajająco.
Starr_070515-7054_Piper_methysticum

2. Kava kava (piper methysticum), czyli pieprz metystynowy

Według badań  ów pieprz jest bardziej skuteczny w łagodzeniu niepokoju niż placebo. W rzeczywistości jest to prawdopodobnie najlepsze antylękowe ziółko. Zioło to może być również stosowane w leczeniu bólu.
Jednak badania świadczą o tym, że nadmierne spożycie kava kava może uszkodzić wątrobę. Więc używaj go z umiarem, zwłaszcza jeśli masz problemy z wątrobą.
11

3. Lawenda

Niesamowity zapach lawendy jest w stanie złagodzić Twój lęk, a także pomoże Ci lepiej spać. Działa też antymigrenowo.  Zapraszam do siebie na herbatkę lawendową
159941_passiflora_742588

4. Passionflower, czyli męczennica

Badania przeprowadzone z udziałem ludzi z silną nerwicą lękową na University of Maryland wykazały, że passiflora jest równie skuteczna jak Oxazepam podczas leczenia lęku. Ale męczennica nie daje skutków ubocznych, w postaci fatalnej, jak w pierwszym. przytoczonym badaniu.
plik5177fd86e6e6c

5. Melisa

Melisa złagodzi lęk i poczujesz się spokojniejszy. W rzeczywistości to zioło jest używane również przy innych dolegliwościach niż redukcja lęk. Melisę stosuje się również przy wzdęciach, do zmniejszania bólu i przy niestrawności.
rumianek-3

6. Rumianek

Na University of Pennsylvania przeprowadzono badanie z udziałem osób z zaburzeniami lękowymi i odkryto, że pacjenci stali się mniej niespokojni po użyciu 220 gramów rumianku każdego dnia.
Untitled-design1

7. Zielona herbata

Związek o nazwie L-teanina znajdujący się w zielonej herbacie może sprawić, że się wyciszysz i poczujesz się spokojniej. W tym badaniu stwierdzono, że związek ten pomógł badanym generalnie w radzeniu sobie ze stresem. Więc wypij ze mną kilka filiżanek zielonej herbaty dziennie.

http://www.pepsieliot.com/7-skutecznych-ziol-na-pozbycie-sie-lekow-zamiast-oxazepamu/