czwartek, 23 lutego 2017

Dobre życie zawsze zaczyna się, kiedy przestajesz czekać na lepszy moment.

Zbyt często pozwalamy, by małe, niewiele znaczące, codzienne frustracje odbierały nam radość życia i przesłoniły jego piękno. Cokolwiek nie idzie po naszej myśli, zamienia się w problem, który rzutuje na nasze relacje z najbliższymi, atmosferę w domu, wybory i decyzje. A gdy by tak, w końcu, nauczyć się oddzielać to, co naprawdę ważne, od tego, co z perspektywy czasu wyda się nam błahostką?
Jest kilka takich rzeczy, które zużywają zdecydowanie za dużo naszej energii psychicznej i fizycznej, kiedy jesteśmy młodsi, zbyt młodzi, żeby zdać sobie z tego w porę sprawę, żeby się otrząsnąć i zacząć żyć inaczej, lepiej, spokojniej.

20 rzeczy, które za 20 lat przestaną być takie ważne:

1. Nieuniknione frustracje przeciętnego dnia.
99,9%, tego, co stresuje Cię dzisiaj, za miesiąc nie będzie się liczyć. Prędzej czy później będziesz wiedzieć to na pewno. Więc po prostu, idź dalej, do przodu.
2. Drobne porażki, których jesteś świadomy tylko Ty sam.
Kiedy ustanowisz życiowe cele, wkalkulujesz w nie ryzyko, zrozumiesz, że czasem odnosi się sukcesy, czasem się przegrywa. Obie strony medalu są równie ważne.
3. To, co mogłoby, albo powinno być „idealne”.
Kluczem do okrycia tajemnicy dobrego życia, jest zrozumienie różnicy między rozsądkiem, a dążeniem do perfekcjonizmu. Ten ostatni faktycznie uniemożliwia dokonanie czegoś wartościowego w taki sposób, żeby przynosiło to satysfakcję.
4. Pewność, zanim zrobisz pierwszy krok.
Wydaje nam się, że musimy ją mieć, zawsze. Bez niej, blokują nas i hamują wewnętrzne lęki. Problem w tym, że na życiowej drodze, rzadko mamy pewność, kiedy zaczynamy coś od nowa. Wiarę w siebie i swoje możliwości buduje się stopniowo. Czasem musimy wyjść z własnej strefy komfortu i zaryzykować swoją dumę.
5. Zawiłości w relacjach z bliskimi.
Czas uczy, że nie otrzymamy tak naprawdę niczego w życiu, jeśli czegoś nie oddamy.
6. Popieranie abstrakcyjnych, odległych idei.
Chcesz walczyć o lepszy świat? Zacznij od najbliższego otoczenia. Naucz się rozmawiać z bliskimi, stwórz dzieciom dobry, bezpieczny dom. Kochaj swoją rodzinę. Bądź dobrym sąsiadem. Uosabiaj to, co głosisz.
7. Presja szybkich osiągnięć.
Chcesz mieć wszystko od razu… Kiedy jesteśmy młodzi, wydaje się nam, że „szybciej” znaczy „lepiej”. Czas mija i orientujemy się, że w tym pośpiechu ominęło nas to, co najważniejsze.
8. Pokusa szybkich rozwiązań.
Wszystko, co warte zachodu, musi kosztować poświęcony mu wysiłek: dobra miłość, udany biznes, istotne zmiany w życiu, zdobycie wykształcenia, wychowanie dzieci.
9. Planowanie ponad swoje możliwości.
Nie „zapychaj” swojego życia planami, grafikami, trudnymi celami. Zostaw przestrzeń. Wiele wspaniałych rzeczy wydarza się, kiedy wcale ich nie planujemy.
10. Nieustanna kontrola.
Im starsi jesteśmy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, na jak wiele rzeczy nie mamy wpływu. Zaufaj.
 11. Obwinianie innych.
Widziałeś kiedyś naprawdę szczęśliwa osobę, która stale unikałaby odpowiedzialności za swoje życie? Szczęśliwi ludzie biorą odpowiedzialność za swoje życie.
12. Walka o bycie akceptowanym.
To siła twojej pewności siebie, wiara we własną wartość determinuje Twoją skłonność do odnoszenia życiowych sukcesów.
13. Ratowanie innych przed nimi samymi.
Szczerze – nie uratujesz nikogo przed nim samym. Nie wygrasz z mistrzem autodestrukcji, więc przestań się angażować w jego dramaty. Ci, którzy wprowadzają do swojego życia nieustanny chaos, prędzej czy później poważnie zaburzą również Twój spokój.
14. Egoistyczne i lekceważące słowa i działania innych ludzi.
Jeśli zamierzasz brać wszystko, co usłyszysz od innych, do siebie, będziesz  obrażony przez resztę swojego życia. A to po prostu nie jest tego warte! W pewnym momencie staje się jasne, że sposób, w jaki ludzie traktują Cię to ich problem, a to jak na to reagujesz – Twoja sprawa.
15. Wygrana na argumenty.
O niewiele rzeczy warto w życiu walczyć do upadłego. Twoimi priorytetami są zdrowie, miłość i szczęście osobiste, ale nie kłótnia o to, kto ma rację.
16. Wytykanie słabości.
Wszyscy mamy lepsze i gorsze momenty. Naprawdę, nigdy nie wiesz, co takiego wydarzyło się w życiu drugiej osoby, dlaczego popełniła błąd. Traktuj innych z szacunkiem.
17. Obsesja idealnego wyglądu.
W miarę jak dojrzewamy, wygląd staje się coraz mniej ważny, a to, co staje się głównym  punktem zainteresowania, to nasze wnętrze. W końcu zdajesz
sobie sprawę, że piękno nie ma prawie nic wspólnego z wyglądem.
18. Piękne, materialne rzeczy.
Za pieniądze można kupić wszystko… Ale czy to świadczy o prawdziwej wartości?…
19. Płytkie, powierzchowne relacje.
Miło jest mieć znajomości. Niedobrze jest tracić czas na znajomych, którzy nie wnoszą do Twojego życia nic dobrego. Których mogłoby jutro już przy Tobie nie być i nie poczułbyś różnicy.
20. Odległa przyszłość.
W miarę upływu czasu, naturalnie masz go więcej za tobą i mniej przed sobą. Ale to naprawdę nie ma znaczenia, bo dobre życie zawsze zaczyna się właśnie teraz, kiedy przestajesz czekać na lepszy moment.

http://dobrewiadomosci.net.pl/15087-dobre-zycie-zawsze-zaczyna-sie-przestajesz-czekac-lepszy-moment-20-rzeczy-ktore-20-przestana-byc-wazne/

środa, 22 lutego 2017

Pierwsze objawy przeziębienia. Domowe sposoby by zatrzymać infekcję.

Pierwsze objawy przeziębienia takie jak drapanie w gardle, kichanie i cieknący nos, dreszcze, podwyższona temperatura, kiepskie samopoczucie czy ogólne rozbicie można zwalczyć w zarodku i nie dopuścić do rozwoju infekcji pod warunkiem, że szybko zareagujemy.
Ważne jest by dać sobie szansę na odpoczynek zarówno fizyczny jak i psychiczny, przestać myśleć o problemach lub zaległościach w pracy (stres osłabia układ immunologiczny), wzmocnić i rozgrzać organizm, dostarczyć duże dawki witamin szczególnie witaminy C, której organizm podczas infekcji traci ogromne ilości oraz przedsięwziąć środki zapobiegające namnażaniu się drobnoustrojów.pierwsze-objawy-przeziebienia-domowe-sposoby-by-zatrzymac-infekcje
Najgorsza rzecz, gdy wirusy już nas dopadną, to łykanie tabletek i brak odpoczynku. Co prawda obniżymy gorączkę czy zmniejszymy ból głowy, ale nie wspomożemy walki z infekcją. Popularne leki na przeziębienie hamują odpowiedź zapalną przez co obniżają odporność w czasie gdy wirus dostał się do organizmu

Pierwsze objawy przeziębienia – sposoby szybkiego reagowania
Woda utleniona
Położyć się na boku, zakroplić do jednego ucha 3-4 krople wody utlenionej, poczekać 3-5 minut, nadmiar spienionej wody usunąć wacikiem z zewnętrznego ucha. Następnie zabieg powtórzyć na drugim uchu. Powtarzać czynność co 2-3 godziny tylko w ciągu pierwszych 12 godzin od czasu zaobserwowania objawów infekcji.
Dobrze równocześnie płukać gardło roztworem wody z woda utlenioną i solą. Na szklankę ciepłej wody 1 łyżeczka soli i 4 łyżki lub więcej wody utlenionej. Po płukaniu koniecznie wyszczotkować zęby.
boraks grzybica
Moczenie stóp
Nalać do miski gorącej wody, dosypać ½ szklanki soli , można dodać 2,3 krople olejku eterycznego np. goździkowego.  Moczyć stopy w wodzie z solą 15-20 minut. Co jakiś czas dolewać gorącej wody, by utrzymać temperaturę. Po zabiegu wytrzeć dokładnie stopy, wmasować spirytus lub maść kamforową, nałożyć grube wełniane lub bawełniane skarpety i położyć się do łóżka.
Rozgrzewająca kąpiel
Do gorącej kąpieli wsypać szklankę soli, dodać kilka kropli olejku eterycznego np. miętowego, eukaliptusowego, oregano tymiankowego, lawendowego, sosnowego. Pozostać w kąpieli 10 do 15 minut. Po kąpieli grubym ręcznikiem wycierając ciało robić szybki i energiczny masaż. Gdy skóra się zaróżowi, nałożyć ciepła piżamę, skarpety i położyć się do łóżka.
Kąpiel poprawia ukrwienie, łagodzi bóle mięśni natomiast parujące olejki eteryczne wnikają do śluzówki dróg oddechowych, zapobiegają namnażaniu się bakterii. Kąpiel nie jest wskazana przy wysokiej gorączce powyżej
pierwsze-objawy-przeziebienia-inhalacja
Inhalacje
Inhalacje  z dodatkiem ziół lub naturalnych olejków eterycznych nawilżają i oczyszczają śluzówkę z wirusów, bakterii i drobinek kurzu zapobiegają namnażaniu się drobnoustrojów.
Para wodna wraz z maleńkimi cząsteczkami substancji aktywnych trafia dokładnie tam, gdzie rozwija się infekcja – czyli do nosa, gardła, oskrzeli i płuc. Dlatego inhalacje przynoszą natychmiastową ulgę. Ponadto dzięki ciepłej parze powietrze w pomieszczeniu staje się wilgotniejsze.
Inhalację warto zastosować od razu gdy zaczynamy kichać lub czujemy lekkie drapanie w gardle, wtedy jest ogromna szansa, że infekcja się nie rozwinie.
Do miski z 2 litrami wrzątku wsypać 3-4 łyżki ziół takich jak szałwia, rumianek, lawenda, tymianek, oregano, igły sosnowe  lub dodać kilka kropli naturalnego olejku np. sosnowego, eukaliptusowego, rozmarynowego, goździkowego, miętowego, tymiankowego, z drzewa herbacianego, lawendowego, szałwiowego.  Dodać 1 łyżkę soli. Nachylić się nad miską,  wdychać parę ustami a wydychać nosem i odwrotnie na zmianę przez kilka minut.
UWAGA:
Nie wykonywać inhalacji od razu po większych posiłkach, wysiłku fizycznym ani kiedy jest się głodnym.
Po parówce przekrwiona błona śluzowa staje się wrażliwsza na zimno, dym, spaliny. Nie wychodzić z domu, a osoby palące nie powinny sięgać po papierosa ½ przed i 2 godziny po zabiegu.
Małym dzieciom nie dawać do wdychania mięty.
Bańka chińska
Umieścić bańkę chińską na siódmym kręgu szyjnym. To najbardziej wystająca wypustka na szyi, kiedy się schylamy. Jest to punkt, który łączy się z innymi organami. Po przystawieniu bańki, krew wypływa z naczyń i przedostaje się do tkanek. Organizm traktuje je jak intruza i wysyła w to miejsce białe krwinki.
Nacieranie pleców i klatki piersiowej
Na noc natrzeć plecy i klatkę piersiową olejkiem lub maścią kamforową, maściami z dodatkiem majeranku, tymianku, rozmarynu, eukaliptusa, mięty lub smalcem z dodatkiem wybranego olejku eterycznego ewentualnie zrobić taki okład z miodem
W przypadku cieknącego nosa okolice nosa i uszu posmarować maścią z tygrysem lub inną na bazie olejków eterycznych lub maścią majerankową PRZEPIS
Miód i cynamon zastosowania
Pierwsze objawy przeziębienia:  herbatki, zioła, mikstury
Podczas przeziębienia należy dużo pić, najlepiej herbatek z dodatkiem np. soku z aronii, czarnej porzeczki, malin, dzikiej róży.
Sok malinowy zawiera kwas salicylowy, który działa rozgrzewająco i antyseptycznie, jest bogaty także w witaminę C i polifenole. Najlepszy jest ten z domowej spiżarni, soki ze sklepu często składają się głownie ze sztucznych aromatów. Można dodawać konfiturę z malin czy czarnej porzeczki.
Herbatki ziołowe na przeziębienie mieszanki różne
1. Owoc dzikiej róży i jarzębiny lub czarnej porzeczki.
2. Owoc dzikiej róży i borówki brusznicy plus pokrzywa.
3. Owoc dzikiej róży, czarna porzeczka plus liście maliny.
Składniki wymieszać w równych proporcjach i zalać 200ml wrzątku. Gotować pod przykryciem kilka minut, można po ostudzeniu dosłodzić odrobiną miodu lub domowego soku rozgrzewającego. Pić po szklance kilka razy dziennie.
Mieszanka ziołowa na przeziębienie
Zmieszać w równej ilości kwiatów bzu czarnego, lipy i fiołka trójbarwnego lub rumianku, mięty, szałwii. 2 łyżki ziół gotować pod przykryciem w 0,5 litra wody przez 5 minut. Przestudzić, przecedzić  dodać 2 łyżki soku malinowego. Wypić w 2-3 porcjach.
Napar z owoców dzikiej róży i kwiatów lipy
Po jednej łyżeczce ziół zalać szklanką wrzątku, parzyć pod przykryciem 15 minut. Lipa działa łagodząco i przeciwzapalnie, dzika róża zawiera duże ilości witaminy C.
Napar napotny
Po łyżeczce kwiatu bzu czarnego, korzenia prawoślazu i anyżku rozetrzeć w moździerzu, zalać szklanką wrzątku, parzyć pod przykryciem 10 minut. Odcedzić, dosłodzić miodem lipowym lub spadziowym.
Herbatka korzenna na przeziębienie i wzmocnienie przepis TUTAJ
Jedzenie
Do diety włączyć takie produkty jak: pyłek pszczeli, miód, czosnek, (pamiętając by po rozgnieceniu lub posiekaniu  odczekać co najmniej 10 minut, dopiero wtedy uaktywni się allicyna) cebulę, duże ilości natki pietruszki, cytrynę, imbir, cynamon, goździki, domowe, kiszonki, zupy rozgrzewające takie jak rosół, barszcz czerwony, żurek. Przepisy na mikstury lecznicze i dania z czosnkiem TUTAJrosol-grypa-przeziebienie
Czosnek z miodem i pieprzem
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka miodu
½ łyżeczki pieprzu cayenne
Przepuścić czosnek przez praskę lub pokroić, posolić szczyptą soli następnie rozgnieść rękojeścią noża. Odstawić na 10 minut. Jednorazowo połknąć ¼ przygotowanej porcji popijając obficie ciepłą wodą lub herbatą.
Zażyć 3 razy dziennie lub do ustąpienia objawów, po czym kontynuować 1-2 dni.
Mikstura do lizania – drapanie, ból gardła
 100g miodu najlepiej gryczanego lub lipowego
1 łyżeczka kurkumy w proszku
½ łyżeczki imbiru
szczypta cynamonu
odrobina pieprzu lub pieprzu cayenne
Wymieszać w słoiczku składniki, co 3 godziny  nabierać na łyżeczkę i bardzo powoli zlizywać.

Inne przepisy na pierwsze objawy przeziębienia
Nektar na przeziębienie, szybko działa przy początkach infekcji TUTAJ
Złote Mleko TUTAJ
Mikstura z imbirem TUTAJ
Złoty eliksir TUTAJ
Ocet czterech złodziei TUTAJ
Cynamon z miodem różne przepisy TUTAJ
Jak szybko odblokować zatkany nos TUTAJ

sobota, 18 lutego 2017

Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówek do życia.


"Chcę, żebyś mnie słuchał, ale mnie nie osądzał
Chcę, żebyś wyrażał swoje zdanie, ale nie doradzał mi.
Chcę, żebyś mi ufał, ale nie domagał się ode mnie.
Chcę, żebyś mi pomagał, ale bez intencji decydowania za mnie.
Chcę, żebyś o mnie dbał, ale nie odbierał mi znaczenia.
Chcę, żebyś na mnie patrzył, ale nie stosował projekcji swoich spraw na mnie.
Chcę, żebyś mnie obejmował, ale mnie nie dusił.
Chcę, żebyś mnie zachęcał, ale mnie nie popychał.
Chcę, żebyś mnie wspierał, ale nie brał mnie na swoje barki.
Chcę, żebyś mnie chronił, ale mnie nie oszukiwał.
Chcę, żebyś się do mnie zbliżał, ale nie napadał na mnie.
Chcę, żebyś znał moje sprawy, te, które wcale Ci się nie podobają.
Chcę, żebyś je akceptował i nie starał się ich zmieniać."

[Jorge M. Bucay]

czwartek, 16 lutego 2017

Noc Kupały a Noc Świętojańska - to nie to samo!

Noc Kupały zwana jest też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą, sobótką lub sobótkami; jest to słowiańskie, pogańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, czyli zwykle z 21 na 22 czerwca. To święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, powszechnie obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, ale również w podobnym charakterze na obszarach zamieszkiwanych przez ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofińskich, np. Finów (w Finlandii jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu) i Estończyków. Na Łotwie pod nazwą Līgo jest świętem państwowym, a po odzyskaniu niepodległości 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy. Również na Litwie 24 czerwca, od 2005 roku, jest wolny od pracy.
Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania kupały miał miejsce w 1937 roku na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np. wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych tradycjach, głównie brytyjskich.
Słowo kupała, wbrew powszechnie głoszonym opiniom, najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z rosyjską formą słowa kąpiel. Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu – Kościół, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów pogańskiej sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano kupalnocce patrona Jana Chrzciciela i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody nocy kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana.
Noc Kupay 2010 - Rodzimy Koci Polski - Skok przez ogie
Przypuszczalnie w efekcie właśnie tych zabiegów, a także stopniowo przebiegającej (to postępującej, to znów cofającej się) chrystianizacji, nastąpiła wtórna personifikacja terminu Kupała, a tym samym powstały odwołania do rzekomego słowiańskiego bóstwa miłości. Stosunkowo częstym zabiegiem w średniowieczu było bowiem wypieranie lokalnych bóstw etnicznych chrześcijańskimi świętami, którym z kolei lokalna społeczność (szczególnie po cofnięciu się wpływów tegoż chrześcijaństwa, zanim całkowicie zdobyło dominację w Europie) nadawała znany sobie dotychczasowy, rodzimy wymiar kultowy.
Wyraz kupała pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka kump, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie ‘gromadzić’). Jeśli natomiast chodzi o słowo sobótka, późniejsze określenie kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i, co od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co mały sabat. Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny, miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. Miało się to dziać w noc letniego przesilenia.
Informacje na temat obchodów sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), a później zmieniać, nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII-XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia znów "odżyć", wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego, co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (vide: Pieśń świętojańska o sobótce autorstwa Jana Kochanowskiego).
Wiadomo na pewno, że kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy.
noc-kupaly-ogienKupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze. Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie, gdzie ma charakter święta państwowego. Na Litwie miejscowe Rasos cieszy się nieco mniejszą popularnością.
Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody luźno nawiązujące do owych dawnych rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie Wianki. Podobne obchody w Polsce (najczęściej o charakterze masowych imprez kulturalnych) - wówczas zazwyczaj pod nazwą nocy świętojańskiej - organizowane są również w wigilię św. Jana.
Przeprowadzane w trakcie Nocy Kupały zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. W czasie tej magicznej nocy rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął, dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nieprędko. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu, prawdopodobnie zostanie ona starą panną. Prawdopodobnie pozostałości dawnych wiosennych obrzędów magicznych kończących zaklinanie "dobrego początku", nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju. Kupałą lub sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych obrzędów. Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy sobótkowe były zwane kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim – kupałą, zaś w zachodniej i środkowej Polsce – sobótką. Nazwa zwyczaju odnosi się także błędnie do rzekomego słowiańskiego bóstwa płodności Kupały.
W niektórych regionach wierzono, że od wiosennej równonocy do przesilenia letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca.
NocKupaly-chram-mazowiecki
Obchody kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie.
Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi.
Według niektórych przekazów, w Rosji przez ogień skakały pary niosące na ramionach figurkę Kupały (przedstawiającą raczej już wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane bóstwo miłości). Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości.
W Grecji, przy okazji skoków, najpierw dziewczęta, a później chłopcy ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy. W noc przesilenia letniego ogniska płonęły również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy muzułmańskie.
Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i wynajmowanych przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie. Nie jest też tajemnicą, że był to często czas... wolnego seksu.
noc-kupaly-paprocWedług tradycji, przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach legendarnego kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa.
Legendy o kwiecie paproci, zwanym też perunowym kwiatem (napięcie w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny), znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś. Opowiadają o wielu ludziach, którzy błądzili po lasach i mokradłach, próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. Zdobycie rośliny nie było łatwe – strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć.
Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci, w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach (opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy i z innych roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach, przez cały rok będą żyły w szczęściu i dostatku.
Według wierzeń wodniki, wodnice i utopce oraz większość pozostałych demonów wodnych lubiły zaczajać się na spragnionych lata ludzi, którzy nierozsądnie zażywają kąpieli przed nocą Kupały. Dopiero po tym święcie kąpiel w akwenach stawała się stosunkowo bezpieczna. W okresie późniejszym wierzenia te znalazły swoje odbicie w święceniu wody w przypadającą na 23-24 czerwca wigilię św. Jana, co w konsekwencji przeganiać miało złe moce i niejako oficjalnie otwierać sezon kąpielowy (stąd przypuszczalnie kolejne późniejsze powiązanie postaci Jana Chrzciciela z nocą Kupały).
*Kupała, Kupało, Kupajło – domniemane słowiańskie bóstwo płodności.
Informacje o męskim bóstwie imieniem Kupała pojawiają się w XVII-wiecznych podaniach, wiążąc jego kult z obchodzeniem Nocy Kupały. Przypuszczalnie jest to zjawiskiem wtórnym, wynikłym z prób zasymilowania przez chrześcijaństwo dawnych słowiańskich obrzędów kupalnych z postacią Jana Chrzciciela (którego w niektórych regionach zaczęto wręcz zwać Kupałą). Mianem kupały określano słomianą kukłę wykorzystywaną podczas święta, możliwe zatem że wraz ze stopniowym zanikiem dawnych wierzeń wykreowano z niej bóstwo, któremu ludowa wyobraźnia przypisała opiekę nad zalotami i miłosnymi igraszkami.
Istnienie bóstwa o imieniu Kupała nie jest jednak potwierdzone źródłowo, zaś sama nazwa święta wywodzi się z indoeuropejskiego pierwiastka kump, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie gromadzić). Według mniej popularnej opinii wywodzi się ją od słowa kǫpati "kąpać", albo też indoeuropejskiego *kup- "pożądać".
**Wigilia św. Jana, Noc Świętojańska – święto obchodzone w nocy z 23 na 24 czerwca w wigilię świętego Jana Chrzciciela, będące próbą zasymilowania przez katolicyzm pogańskich obchodów. Również jako Noc Iwana Kupały - posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze wcześniejszego, pogańskiego święta Kupały. W krajach anglosaskich Midsummer.
Kościół, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów "pogańskiej" Sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. W przypadającą na 23-24 czerwca wigilię św. Jana, przeprowadzano tzw. w święcenie wody.
Źródło: Wikipedia.org


Bez przebaczenia nie ma uzdrowienia.....



Jeśli mamy obok siebie kogoś nieżyczliwego, można zrobić dla niej i dla siebie Medytację Na Światło. Otaczanie "wroga" światłem jest najskuteczniejszą znaną mi metodą na uzdrowienie stosunków z drugim człowiekiem. Jeśli medytujemy systematycznie, jeśli naprawdę wybaczymy - nasz "wróg" przestaje nas atakować, zmienia stosunek do nas, zło znika. Czasem, kiedy jest to szczególnie negatywna energia - ta osoba znika po prostu z naszego otoczenia, na przykład wyprowadza się lub wyjeżdża. Podana tutaj medytacja ma bowiem właściwości oczyszczające także tego drugiego człowieka, pod warunkiem, że wykonujemy ją szczerze, z prawdziwą intencją wybaczenia.

Serdecznie zapraszam na kursy.
Agnieszka

http://dotykzycia.pl/kursy/

wtorek, 14 lutego 2017

Zagadka Powdera .

Nastoletni Jeremy nigdy nie był zwyczajnym chłopcem.
Urodzony jako albinos, obdarzony fenomenalnymi zdolnościami psychokinetycznymi, był wychowywany przez dziadków,
w ukryciu przed światem. Niestety tony książek, które znał na pamięć, nie przygotowały go na zderzenie z rzeczywistością, dość brutalnie obchodzącą się z odmieńcami. Ale Jeremy miał jeszcze jeden dar. Potrafił wpływać na ludzkie życie. Przekonali się o tym szeryf, nauczyciel i dyrektorka internatu, którzy już nigdy nie będą patrzeć na świat tak, jak do tej pory...

http://www.cda.pl/video/88603145

poniedziałek, 13 lutego 2017

Potrzeba a zachcianka.



"Rodzice powinni mówić NIE z czystym sumieniem zawsze wtedy, kiedy czują, że chcą to powiedzieć. Tylko w ten sposób pomogą dzieciom zbudować wystarczająco silną integralność, aby kiedyś same – w swoim życiu – potrafiły powiedzieć NIE wtedy, kiedy trzeba będzie to zrobić

Wiele trudności i konfliktów w rodzinach powstaje dlatego, że ich członkowie nie są w stanie powiedzieć NIE, wtedy kiedy chcieliby to zrobić. Nie potrafią wytyczyć własnych granic albo nie umieją wyrażać się dość jasno, bo kultura danej rodziny na to nie pozwala lub nie są w stanie się do tego zmusić.
 
Ostatnie pięćdziesiąt lat debaty na temat wychowania dzieci zostało zdominowane przez pojęcia granic i ustanawiania granic. Można by wręcz pomyśleć, że jest to kluczowy punkt w relacjach między dziećmi i rodzicami. Pozorna konieczność stawiania dzieciom granic osiągnęła niemal status dogmatu religijnego − i biada temu, kto próbuje ten dogmat podważyć!

To nie miłość pcha rodziców do zaspokajania wszystkich zachcianek dzieci. Bierze się to z sentymentalizmu albo z pragnienia, żeby być uważanym za dobrą matkę lub dobrego ojca.
Dzieci na początku nie uświadamiają sobie różnicy między tym, czego naprawdę potrzebują, a tym, na co w danej chwili mają ochotę. Tym bardziej świadomi tej różnicy muszą być rodzice

Dziecka nie da się rozpieścić dawaniem mu za dużo tego, czego naprawdę potrzebuje. Rozpieszczone dzieci to te, które nie potrafią zaakceptować słowa NIE. Liczą, że ich życzenia będą natychmiast spełniane − i zachowują się roszczeniowo. Jednak tak rozwijają się tylko te dzieci, które dostają za dużo tego, co niepotrzebne − i na dodatek z fałszywych powodów".

Jesper Juul