wtorek, 30 stycznia 2018

Miłość do siebie samego.

„Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie zdrowe. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego,co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to „zdrowym egoizmem”. Ale dziś wiem, że to MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE.”

– Charlie Chaplin

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Kochaj to co jest.

Być może nadszedł czas, żeby przestać próbować „naprawiać” tego, kogo masz przed sobą, przestać próbować udzielać mu rad i rozwiązywać jego problemy. Nie jesteś w tym zbyt dobry, przyjacielu. Twoją naturą nie jest manipulowanie, lecz obecność… nie podział lecz pełnia.

Być może już czas, aby przestać udawać, że jest się wszystkowiedzącym autorytetem, nieomylnym nauczycielem, w pełni uzdrowionym ekspertem. Nawet mając najlepsze intencje, możesz bezwiednie zakłócać czyjś naturalny proces powrotu do zdrowia. Możesz utrzymywać go w zależności od siebie, odsuwając go od głębokiego zaufania w jego własne, osobiste doświadczenie.

Pamiętaj, on czy ona być może musi poczuć się gorzej, zanim poczuje się lepiej. Może musi bardziej poczuć swój ból, nim otworzy się na swoje prawdziwe źródło uzdrowienia. Może ten człowiek musi umrzeć dla tego, kim myślał, że jest, zanim będzie mógł naprawdę żyć. To jest prawdziwe tak samo dla niego jak i dla ciebie.

Więc wyluzuj. Oddychaj. Wyjdź z dramatu. Uznaj swoje pragnienie, żeby go zmieniać, naprawiać, czy nawet uspokajać.

Po prostu słuchaj bez osądzania i staraj się zrozumieć w jakim miejscu jest teraz ta osoba. Postaw się na jej miejscu. Zobacz jasno kogo i co masz przed sobą.

Być może najlepszą pomocą jaką możesz zaoferować jest twoja klarowność i nieosądzająca uwaga – twoje naturalne współczucie. Daj taki przekaz – bądź taką obecnością, zaoferuj taką otwartość. Pozostań otwarty na rozwiązania, które jeszcze się nie pojawiły. Zaufaj nieznanym i niesamowitym procesom życia. Bądź milczącą intencją – a wtedy właściwe słowa, działania, interwencje i decyzje nadejdą bez wysiłku.

Uświęć chwilę tego człowieka tym, że nie uciekasz. Bądź zwierciadłem jego własnej zdolności do bycia obecnym. Zaufaj pradawnej tajemnicy uzdrawiania.

Być może prawdziwe lekarstwo może zadziałać dopiero wtedy, kiedy „ty” zejdziesz z drogi. Tak, lekarstwa i dobre rady mogą uśmierzyć, a nawet usunąć symptomy, ale zaproszenie do głębszego duchowego uzdrowienia będzie czaić się tuż po powierzchnią rzeczy.

Fragment pochodzi z książki Jeffa Fostera – TAK! Kochaj to co jest…

niedziela, 28 stycznia 2018

Słowiańska wiedza o włosach.

Slavic-Women


Aby rozwiązać istniejące w naszym świecie problemy, najpierw trzeba przyznać, że wiele naszych podstawowych przekonań o realności jest błędnych. Na przykład, o włosach. Traktujemy je jak coś zupełnie zwyczajnego, coś, z czym można poeksperymentować, co można obciąć, zapuścić, pofarbować, zgolić, a jedyną tego konsekwencją jest to, czy się komuś (oraz sobie) w nowej wersji spodobamy. Nie rozumiemy podstawowych zasad działania energii, nie mamy na ten temat wiedzy i błądzimy jak we mgle, ustalając sobie zasady sami, często wbrew logice, wygodzie i naturze. Przyjęliśmy na przykład, że w przypadku kobiet włosy na głowie są w porządku, ale już pod pachami czy na nogach nie. Wyśmiewamy też tradycje religijne nakazujące przykrywanie włosów, nie interesując się, co za tym tak naprawdę stoi.

Tradycja natomiast to coś dużo głębszego, niż nam się wydaje. Nie przypadkiem dawniej dziewczęta nosiły długie warkocze i rozpuszczały je tylko przed mężem, nie bez znaczenia jest też fakt, że kiedyś do naszych włosów mógł dotknąć się tylko ktoś bardzo nam bliski. Włosy jak każda inna część ciała mają przyczynę do istnienia. Włosy to nasza siła życiowa, to przedłużenie systemu nerwowego. Są to niejako nerwy na powierzchni ciała, swojego rodzaju wysokorozwinięte wąsiki lub antenki, które przekazują ogromną ilość ważnej informacji do mózgu i układu krwionośnego.




Meeting-Russian-Women


WŁOSY I ENERGETYKA CZŁOWIEKA

Włosy to anteny, które wyłapują strumienie energii z otaczającego nas świata. Odgrywają ważniejszą rolę w życiu niż ręka czy noga. Owłosienie pojawiające się pod pachami czy w okolicach intymnych, a u mężczyzn również zarost na twarzy rozpoczyna dojrzewanie płciowe. To jest lustro odbijające stan organów płciowych, ich dojrzałość i siłę. Usuwając włosy na twarzy, pod pachami i z organów płciowych, niszczymy strefy projekcyjne i w ten sposób pozbawiamy organy płciowe energetycznego doładowania i osłabiamy ich funkcję. Nie ma projekcji, to znaczy że z czasem nie będzie i tego, kto ją tworzy. Świat jest jak lustro. Usuwając włosy z głowy zmieniamy kierunek i intensywność głównych energetycznych strumieni swojego ciała, które z kolei zmieniają naszą świadomość, duszę i rozum. Ludzkie włosy (włączając owłosienie na twarzy u mężczyzn) nie tylko bezpośrednio “ładują” mózg informacją, ale także wypromieniowują energię z mózgu do otoczenia. Udowodniono to za pomocą efektu Kirliana, kiedy człowieka fotografowano najpierw z długimi włosami, a potem po strzyżeniu. Gdy włosy są podcięte to przyjmowanie i wysyłanie sygnałów od i do otoczenia jest utrudnione, człowiek nieświadomie podchodzi do życia, jest mniej wrażliwy w relacjach z innymi i trudniej mu osiągać satysfakcję (również seksualną).


SKUTKI OBCINANIA I FARBOWANIA WŁOSÓW


Włosy rzeczywiście są przewodnikami energii, ale żeby tak się działo powinny mieć min. 7 cm długości. Razem z włosami obcinamy nie tylko swoją intuicję, ale też pamięć i przeżycia emocjonalne. Dlatego właśnie człowiekowi, który przeżył olbrzymi ból radzi się ostrzyc włosy. Z tej samej przyczyny nie wolno obcinać włosów małym dzieciom. Jest takie wierzenie, że dziecko trzeba koniecznie ostrzyc kiedy ma roczek. To totalna bzdura. Dziecko aktywnie poznaje świat, uczy się w każdej sekundzie, a my tak po prostu bierzemy i obcinamy mu pamięć. I musi zacząć uczyć się od nowa. Dlaczego dziewczynki rozwijają się szybciej? Dlatego, że zwykle się ich nie strzyże. Włosy na ciele człowieka pełnią te same funkcje, co na głowie. Przy szczególnej konieczności człowiek może usuwać negatywną energię nagromadzoną we włosach strzygąc je i takim sposobem uwalniając się od przeszkadzających jego rozwojowi energii – w tym jest sens strzyżenia zakonników. Ostrzyżone włosy i paznokcie należy spalać, ponieważ jeśli wyrzucone części ciała człowieka gdzieś gniją, to wpływa to na cały organizm.

Współczesna kobieta przestała na poziomie podświadomym widzieć przed sobą mężczyznę – widzi ogoloną głowę, bez wąsów i brody, często z papierosem w ustach i kolczykiem w uchu. Taki nienaturalny wygląd drażni kobietę na poziomie podświadomym, powoduje brak szacunku i niechęć do takiego mężczyzny. Kobieta łatwo pozwala sobie na oskarżanie go i poniżanie. Taki mężczyzna nie jest w stanie być głową rodziny i czeka, aż kobieta będzie nim zarządzać, tym bardziej, jeśli wyrósł bez ojca i wychowywała go matka. Weźcie koguta, obetnijcie mu ogon, wyskubcie wszystkie najdłuższe odróżniające go od kury pióra. Zobaczycie, że takiego koguta nie dopuści do siebie żadna kura. Zaczną go bić, a inne koguty traktować go jak kurę i włazić na niego. Mężczyzna bez wąsów i brody to ani kobieta ani mężczyzna, to jak chłopczyk z niewykształconymi organami płciowymi.

Włosów w żadnym wypadku nie wolno farbować. Wszyscy uczyliśmy się fizyki w szkole i znany jest nam fakt, że kolor powstaje głównie w procesie absorpcji fal. Czerwone naczynie wygląda na czerwone dlatego, że absorbuje wszystkie pozostałe kolory i odbija tylko czerwony. Kiedy mówimy: ta filiżanka jest czerwona, mamy na myśli, że skład molekularny powierzchni filiżanki jest taki, że absorbuje wszystkie promienie świetlne, oprócz czerwonych. Tak więc wasze włosy mają określony kolor, jak wiemy czystych kolorów nie ma, odcienie włosów są różnorodne i bardzo złożone. Włosy absorbują strumienie niezbędnej dla nas energii z określonej długości fali. Kiedy farbujemy włosy, organizm zaczyna otrzymywać obcą dla niego energię, co skutkuje zaburzeniami i chorobą. Dobrze więc pomyślmy, zanim pofarbujemy siwiznę. A przy okazji, Francuzki uchodzące za ideał stylu i smaku nigdy nie farbowały siwizny. Praktycznie wszystkie farby zawierają bardzo silnie działającą chemię, która niszczy strukturę włosów sprawiając, że stają się one martwe, po czym przestają spełniać swoje funkcje związane z gromadzeniem energii.


TROCHĘ HISTORII…

W Europie jako pierwszy strzyżenie włosów nakazał Neron. Kiedy zapytano go o przyczynę tego rozkazu powiedział: “Nie chcę żeby oni myśleli. Wystarczy, że będą wypełniać moje rozkazy”. Na ziemiach ruskich obcinanie włosów zaczęto praktykować wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa. Nikt teraz nie może wyjaśnić po co strzyżono wyznawców tej religii, a także kapłanów i duchownych, jeśli nawet w Biblii mówi się o Samsonie, który nigdy się nie strzygł i był silny i niepokonany aż do momentu, kiedy mu obcięto włosy. Przejście do strzyżenia włosów u mężczyzn na początku XVIII wieku przypieczętował nakaz Piotra I o goleniu bród.

Informacja o tajnych badaniach, które wykazały ścisły związek długości włosów z intuicją i zdolnościami nazywanymi przez wielu nadprzyrodzonymi (w istocie są to naturalne dla człowieka umiejętności) była ukryta od czasów wojny w Wietnamie. Na początku lat 90-tych Sally (imię zmienione) wyszła za mąż za psychologa, który pracował w szpitalu ministerstwa do spraw weteranów. Większość z przebywających tam weteranów służyła w Wietnamie. Sally opowiada: “Pamiętam ten wieczór, kiedy mąż przyszedł do domu trzymając w rękach oficjalnie wyglądającą grubą teczkę. Wewnątrz były setki stron badań. Mąż był zszokowany zawartością. To, co przeczytał w tych dokumentach całkowicie zmieniło jego życie. Od tego momentu mój konserwatywny, o umiarkowanych poglądach mąż zaczął zapuszczać włosy i brodę i nigdy już się nie strzygł. Więcej – kilku innych konserwatywnych mężczyzn – jego współpracowników poszło w jego ślady. Kiedy przeczytałam dokument, zrozumiałam dlaczego. Okazało się, że w czasie wojny wietnamskiej specjalne oddziały wojskowe posyłały tajnych agentów do rezerwatów amerykańskich Indian w celu poszukiwań utalentowanych krzepkich młodych mężczyzn z niezwykłymi, wręcz nadprzyrodzonymi umiejętnościami śledzenia. Jednak po tym jak byli zwerbowani, stało się coś zadziwiającego. Te talenty i umiejętności, które posiadali w rezerwatach, tajemniczym sposobem znikły i podczas zadań bojowych zachowywali się całkowicie inaczej niż tak, jak od nich oczekiwano.

Na pytanie o przyczynę fiaska starsi rekruci wszyscy jak jeden mąż odpowiadali, że kiedy ich krótko ostrzyżono po wojskowemu, nie mogli dłużej “czuć wroga”, “odczytywać znaków” czy otrzymywać dostępu do “subtelnej informacji” tak jak wcześniej. Badania rozszerzono, zwerbowano kolejnych Indian i pozwolono im zostawić długie włosy, a następnie przeprowadzono testy w różnych dziedzinach. Następnie połączono mężczyzn, którzy mieli jednakowe rezultaty we wszystkich testach w pary i jednemu z nich obcięto włosy, a drugiemu nie. Raz za razem mężczyźni z długimi włosami osiągali wysokie rezultaty, a z krótkimi – nie wytrzymywali prób, w których wcześniej mieli dobre wyniki. Testy były na przykład takie: Rekrut śpi w lesie. Uzbrojony wróg przybliża się do śpiącego. Mężczyźni z długimi włosami budzili się z uczuciem silnego niebezpieczeństwa i uciekali długo przed pojawieniem się wroga i długo przed tym jak słyszalne były jakiekolwiek dźwięki świadczące o zbliżaniu się nieprzyjaciela. W innej wersji tego testu długowłosi mężczyźni czuli przybliżenie i odczuwali intuicyjnie, że wróg zaatakuje. Ufali szóstemu zmysłowi i pozostawali bez ruchu udając że śpią, potem szybko łapali atakującego i “zabijali” go, jak tylko wróg zbliżał się na tyle, by mógł zaatakować. Tego samego rekruta po przejściu tego i innych testów krótko strzyżono i zaraz potem wszystkie testy zawalał. Dokument zalecał, a nawet wymagał, aby rekrutowanym Indianom pozostawiano długie włosy.”


WŁOSY I MĄDROŚĆ CZŁOWIEKA


Długie włosy dla naszych przodków oznaczały mądrość. Nigdy się nie zastanawialiście, dlaczego w wojsku obowiązkowo goli się na łyso, dlaczego kobiety w świętych miejscach muszą zakładać chustkę na głowę i dlaczego Indianom zdejmowano skalp? Włosy dają człowiekowi siłę psychiczną, która jest potrzebna do świadomego myślenia, a także siły i umiejętności zwane magicznymi. Im dłuższe włosy, tym więcej sił człowiek otrzymuje. Dowolne zaplecenie włosów chroni od zła i ciemnych sił. Tymi, kto jest ogolony łatwiej jest rządzić – mają zniszczoną więź z przodkami, swobodę myśli, świadomość. O tym, że włosy są akumulatorami energii życiowej człowieka, wiele kobiet przekonuje się po zamianie długich włosów na krótkie fryzury.Zaraz po obcięciu włosów występuje odczucie podwyższonego stanu energetyki oraz lekkości i przyjemności. Dlatego wydaje się, że ten stan związany jest z odcięciem niepotrzebnych włosów, ale niestety to dzieje się dlatego, że wyzwolona została energia nagromadzona w długich włosach i teraz jest ona tracona na krótkotrwały “wybuch” energetyczny. Wiele osób o tym, że włosy są przewodnikami energii przekonuje się w momentach strachu, kiedy włosy dęba stają – przechodzi przez nie silny “wyrzut” energii, który odgrywa rolę ochronną.

Słowianin z nieostrzyżonymi włosami ma realne wyobrażenie o wszystkich zachodzących w społeczeństwie procesach, a ostrzyżony i ogolony wszystko widzi w płaskiej zniekształconej formie i pojawiają się u niego zwierzęce instynkty – pobudzenie i instynkt stadny – życie staje się jakby prostsze i weselsze, nie przychodzą do głowy żadne myśli. Takich ludzi nie interesują głębokie aspekty polityki, dla nich ważne jest, co powiedział ich lider. Rewolucjoniści, buntownicy, strajkujący, terroryści – to ludzie, którzy z powodu nieświadomości zachodzących procesów w społeczeństwie nie mają możliwości w odpowiednim momencie utrzymać władzy i stają się zwyczajnymi marionetkami w rękach innych.

Ale nie myślcie, że jeśli zapuścicie teraz włosy, to automatycznie przyjdzie też wiedza. Niestety, w świadomości już uformował się zniekształcony światopogląd i zmienić go nie będzie tak łatwo. Trzeba popracować, zrewidować wiele przekonań, które nam narzucono w szkole i poprzez środki masowego przekazu. Zwracajcie się bezpośrednio do przyrody i z niej czerpcie wiedzę i z nią pracujcie nad swoją intuicją.


WŁOSY DLA KOBIETY


Olga Waliajewa, autorka między innymi artykułu “Rok bez spodni” pisze: “Krótka fryzurka jest praktyczna – nie trzeba o nią dbać, układać. Nie jest tak gorąco latem, nie trzeba tak długo czekać aż wyschną po myciu. I w ogóle można wstać z łózka, potargać je i iść. Poza tym modne fryzury mogą wyglądać pięknie, stylowo i efektownie. Ale wątpię, czy z takim strzyżeniem będziemy się czuły jak damy i będziemy płynęły z prądem życia tak jak kobiety z warkoczami. Nawet jeśli wyglądają one staromodnie, to mają tyle czaru i żeńskości, że oczu nie można od nich oderwać. Pamiętam swoje odczucia z czasów chłopięcych fryzur – chodziłam nawet do męskiego fryzjera. Pamiętam, że relacje z mężczyznami w ogóle się nie wtedy nie układały. Jak tylko zapuściłam włosy – zaczęli się pojawiać. Teraz moje włosy są mniej więcej do łopatek i nie mam chęci ich obcinać. Wróciłam także do swojego koloru włosów. Okazuje się, że najbardziej ze wszystkich do mnie pasuje. Po jakimś czasie zaobserwowałam, że z rozpuszczonymi włosami czuję się bardziej seksowna, ale już rozpuszczając włosy poza domem wyraźnie odczuwam, że cała moja żeńska siła wypływa, dosłownie wycieka. Włosy częściowo rozpuszczone sprawiają, że moja “podatność” na wpływ świata zewnętrznego spada. Ale gromadzenie energii jest mimo wszystko niemożliwe. Nosząc kucyk staję się bardziej oschła, twarda. Siadając do rachunków, wyliczeń związuję włosy w kucyk. To pomaga się skupić, ale z drugiej strony zaraz zaczynam rządzić – mężem, dziećmi. Zaplatając warkocz, czuję się kobietą. Napełniam się miękką i delikatną energią, spokojnie mogę w warkoczu chodzić po mieście, spotykać się. I nie tracę energii, a nawet odwrotnie. I w głowie pojawia się jasność. Kiedy zaplatam dwa warkocze czuję się od razu dziewczynką, łatwiej mi się bawić i wyrażać gniew w dziecięcy sposób.”

Średnia długość włosów dla kobiety – to długość do pośladków, a normalna, zdolna do zabezpieczenia jej niezbędnego zapasu energii – do kolan. Kobieta z długimi włosami posiada na tyle mocną energetykę, że jest zdolna stworzyć ochronny krąg dla swojego ukochanego mężczyzny i ochronić go swoją energetyką od dowolnych nieszczęść. Mężczyzna otrzymuje ochronę od kobiety, kiedy rozczesuje jej włosy. U Słowian istniała taka tradycja. Rozpuścić włosy kobieta mogła tylko w domu lub na łonie natury, ponieważ rozpuszczone włosy (a tym bardziej przystrzyżone) wchłaniają całą negatywną energetykę. Również pożądliwe myśli mężczyzn. Wyobraźcie sobie dziewczynę, która całe dzieciństwo chodzi krótko ostrzyżona – a wszyscy się potem dziwią, że gdy podrasta staje się rozpustna. A ile ona wchłonęła tego typu myśli przez całe życie? Dziewczynkom zaplatano warkocz, który leżąc wzdłuż kręgosłupa, przekazywał energię bezpośrednio do układu nerwowego. Warkocz z 3 kosmyków reprezentował połączenie życiowych sił światów Jawi, Prawi i Nawi. Zamężna kobieta zaplatała 2 warkocze, aby otrzymywać energie również dla swojego przyszłego dziecka. Aby warkocze nie przeszkadzały, zbierano je w kok lub chowano pod chustą. Przykrywanie głowy przez kobiety w miejscach siły czy świątyniach jest niezbędne, aby osłabić wrażliwość na informację od wszechświata. Kobieta przykrywając włosy staje się słabsza niż z odsłoniętą głową.

Aby wzmocnić swoją żeńskość powinnyśmy w ciągu dnia zaplatać warkocz albo zakładać chustę na głowę, a nocą mieć rozpuszczone włosy. Kiedy kobieta idzie w ciągu dnia z rozpuszczonymi włosami po mieście pobiera wszelkie negatywne energie z otoczenia. Pokutuje u nas przekonanie, że długie włosy to domena młodych kobiet, a starsze powinny mieć włosy krótkie, aby nie sprawiać wrażenia, że na siłę chcą się odmłodzić i przypodobać mężczyznom. Mało kto wie, że starsze kobiety z ostrzyżonymi włosami u wszystkich narodów uważane były za zhańbione. To właśnie u starszych kobiet cała energia życiowych doświadczeń, których przecież jest mnóstwo skupia się we włosach, zapewniając jej i jej rodowi ogromną moc ochronną.

Tak jak mężczyznom nie wolno golić włosów i brody, tak kobiety nie powinny golić też włosów pod pachami i owłosienia łonowego. To osłabia naszą żeńską siłę, a nawet doprowadza do chorób. Przede wszystkim zaś zaburza nasze relacje z mężczyznami. Dlaczego? Kobieta bez włosów, w spodniach, pędząca w szalonym rytmie współczesnego miasta sama pozbawia się żeńskiej energii, a to ta energia przecież przyciąga mężczyzn. Oni mogą mówić, że lubią krótkie fryzury czy zgrabne nogi w obcisłych spodniach. Ale na poziomie podświadomym będziemy dla nich mężczyznami, a po co mężczyznom intymne relacje z innym mężczyzną? To przeciwieństwa się przyciągają i pociągają.Bądźmy więc żeńskie w tym nowym 2016 roku – a właściwie lecie. Słowiański rok to LATO, a 2016 lato jest latem Carewny Liebiedź, czyli latem rozkwitu żeńskiej energii. Niech nasze długie piękne włosy dodadzą nam energii, upiększą nasze ciała i napełnią dusze spokojem i miłością!


Zródła:
www.rodosvit.org.uawww.vk.com/ya_slavyankaawww.pravdu.ru/www.valyaeva.ru,www.bhajan.narod.ru
Tłumaczenie: Anna Wrzesińska, www.rosjanka.pl

https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2018/01/15/slowianska-wiedza-o-wlosach/

czwartek, 25 stycznia 2018

Kot, kotek, koteczek.....

Tajemniczy, uparty, niezależny, zwinny i zupełnie nieprzewidywalny. Na pierwszy rzut oka, robi co chce. Jednak jest niesamowicie empatyczny i czujny.
Koty potrafią doskonale porozumiewać się telepatycznie. Gdyby człowiek również to potrafił, byłby zaskoczony o czym może porozmawiać z kotem. Kot posiada bowiem wiele magicznych zdolności. Jakich?
Oczyszcza energię w każdym pomieszczeniu.
Poprawia energetykę w każdym mieszkaniu. Kot potrafi przekształcać energię. Pochłania tę negatywną dla ludzi, a oddaje pozytywną. Kot i człowiek doskonale się uzupełniają. Energie, które są korzystne dla ludzi, na kota nie działają dobrze. I odwrotnie. Kot lubi energie, które są niekorzystne dla ludzi. Ulubione miejsca wypoczynku kotów powinniśmy więc omijać. Jeżeli chcesz dobrze spać, to zobacz gdzie najchętniej kładzie się kot i nie stawiaj tam łóżka. Natomiast siadaj i odpoczywaj w miejscach, które koty omijają z daleka.
Ochrona przed złą energią.
Jeżeli podejrzewasz, albo widzisz, że w twoim domu pojawiają się byty astralne, to kot może sporo pomóc. Pies pilnuje domu i ludzi w świecie fizycznym. Doskonale to widać i słychać. Kot natomiast broni nas tak samo, tyle że przed negatywnymi energiami ze świata astralnego. On je po prostu od razu wyczuwa i widzi.
Kot zazwyczaj spokojnie leży, często mruczy. W ten sposób oczyszcza energię, tworzy tarczę ochronną, przez którą negatywne energie nie powinny się przedostać. Jednak w wyjątkowych sytuacjach, gdy złe energie są wyjątkowo natrętne, to kot potrafi również aktywnie nas bronić.
Jeżeli byty próbują do ciebie „podchodzić”, to on je będzie przeganiał. Wygląda to tak, że kot niespodziewanie zaczyna się wpatrywać w jedno miejsce. Patrząc „zwyczajnie” oczami nic tam nie zobaczysz. Jednak jeżeli spojrzysz trzecim okiem, zobaczysz negatywne byty. Kot zaczyna je przeganiać, zazwyczaj przy tym skacze. Jeżeli byty te zbliżają się do ciebie, to kot potrafi nawet skoczyć komuś na twarz. Zazwyczaj jesteśmy wtedy wściekli, mówimy, że „coś go napadło”. Jednak kot ma swoje powody. Warto to sobie uświadomić, zanim oburzymy się na kota.
Czy każdy kot posiada takie same zdolności?
Zdecydowana większość kotów widzi byty astralne i energie i przed nimi broni (jeżeli jest taka potrzeba). Robią to intuicyjnie. W podobny sposób jak pies broni nas przed napastnikiem.
Jeżeli zastanawiasz się, czy każdy kot posiada te zdolności w równym stopniu, to odpowiedź brzmi „nie”. Kot posiada pewne określone zdolności z którymi się już rodzi. Ma do wykonania swego rodzaju misję.
Uzdrawianie chorób.
Większość kotów jest nastawiona na ogólne uzdrawianie. Intuicyjnie i energetycznie wyczuwają, które miejsce nas boli i jest chore i się tam kładą. Inne wybierają sobie osoby chore i jakby preferują niektóre schorzenia. Zazwyczaj dobrze sobie radzą z chorobami głowy, serca czy kręgosłupa. Potrafią bowiem usuwać blokady energetyczne.
Wędrówki w astralu.
Jednak tylko koty wyjątkowo magiczne i obdarzone zdolnościami parapsychicznymi wędrują w astralu oraz kontaktują się z naszymi przewodnikami duchowymi i innymi wysokimi energiami. Jeżeli widzisz energie, to doskonale wiesz, że zamknięcie drzwi do pokoju nic nie daje. Taki kot energetycznie je przeniknie. Koty te potrafią przyprowadzać nam pomoc z innych wymiarów. Cały czas nas chronią i są niezwykle czujne.
Zdolności prorocze.
Niewiele jest również kotów, które posiadają zdolność pojawiania się we śnie właściciela. W ten sposób przekazują mu istotne informacje. Zawsze należy uważnie zapisać i jak najlepiej interpretować taką wiadomość, gdyż koty te po prostu są w stanie przepowiedzieć przyszłe wydarzenia. Najczęściej w ten sposób ostrzegają nas przed czymś albo przed kimś.
Opiekun w świecie duchowym.
Kot może być również naszym opiekunem w świecie duchowym. Posiada łączność z naszym przewodnikiem duchowym i zwierzętami mocy. I potrafi je również do nas przyprowadzić. Robi to, kiedy jest taka potrzeba. Oczywiście można kota poprosić o pomoc, jednak zazwyczaj pozostaje niewzruszony. On pomaga kiedy sam uzna to za stosowne. Kto ma kota, ten wie, że zmusić kota do czegoś jest czymś niewykonalnym. Chociaż doskonale wie, czego od niego oczekujemy, to on i tak podąża własnymi ścieżkami i robi to co chce.
Zdolności parapsychiczne kota, tak do końca, ciężko nam zbadać. Niektóre wydają się nam zupełnie nieznane. Jednak warto je docenić i uświadomić sobie, jak wielkie wsparcie energetyczne daje nam kot.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Ty po prostu jesteś sobą.



Gdybyś kiedyś z jakichś względów uznał lub usłyszał, że coś jest z Tobą nie tak… Że jesteś złym człowiekiem… Że się niepotrzebnie wychylasz… Że cieszysz się bez powodu, nie jesteś prawdziwą patriotką, nie zachowujesz się jak powinnaś… To powtarzaj sobie ten tekst, byś pamiętał na zawsze, że:

Ty po prostu nigdy nie kupiłaś bajki, że masz być taki, jak inni. Odnalazłaś za to inspirację w różnorodności, bo to dopiero ona zmienia i uczy. Nie jesteś taka, jak wszyscy. Jesteś wyjątkowa.

Ty po prostu nigdy się nie zgodziłeś na budowanie poczucia własnej wartości poprzez bycie ofiarą. Odkryłeś za to, że do szczęścia prowadzi samorozwój, radość, pokonywanie słabości. Dlatego osiągnąłeś to wszystko, co dziś masz.

Ty po prostu nigdy nie chciałeś sprzedawać swych marzeń za cenę akceptacji tych, którzy sami jej nie mają. Sprawdziłeś za to, że jak się realizujesz, to dostajesz wiatru w skrzydła. Rób to dalej.

Ty po prostu nigdy nie uważałaś, że nie można połączyć inteligencji i atrakcyjności oraz pracy i rodziny. Zorganizowałaś się więc i to połączyłaś. Lubisz siebie za to, prawda?

Ty po prostu nigdy nie uwierzyłeś, że ludzie rodzą się grzeszni i są komuś coś winni. Zauważyłeś za to, że im więcej rozumieją, tym bardziej dobrzy się stają. Nie jesteś złym człowiekiem i nie jesteś nikomu nic winien.

Ty po prostu nigdy nie czułaś się szczęśliwa zazdroszcząc, marudząc, poniżając. Opuściłaś więc tych, którzy są toksyczni. Nikt Cię nie porzucił. Ty sama odeszłaś.

Ty po prostu nigdy nie uznałeś, że już pokazałeś wszystko, na co Cię stać. Wiesz za to, że marnotrawstwem byłoby się zatrzymać. Nie jesteś chciwy. Zbyt ambitny. Za bardzo pewny siebie. Ty nie chcesz, by inni stracili coś, co Twoja ciężka praca może im zaoferować.

Ty po prostu nigdy nie stwierdziłaś, że jakieś doświadczenie było jedynie porażką. Zrozumiałaś, że gdyby nie ono, nigdy nie byłabyś tym, kim jesteś dzisiaj. To piękne uczucie wiedzieć, że jesteś taką sobą, jaką chcesz być.

Ty po prostu musisz na zawsze zapamiętać tę oczywistą prawdę:

Wszystko jest z Tobą w porządku.
Ty po prostu jesteś sobą.

Dr Mateusz Grzesiak

środa, 17 stycznia 2018

Czarny kot przynosi pecha?

Czarny kot przynosi pecha?
Czarny kot przynosi pecha?
Cały zgiełk, który powstał wokół kotów zapoczątkowali Egipcjanie. W kotach dopatrywali się bowiem istot boskich, które towarzyszyły bogini Bastek, czyli kobiecie z głową kotki. Stworzenia te były czczone przez Egipcjan, ponieważ wierzono, że posiadają silne duchowe moce. Do dziś jest głośno o odkryciach zmumifikowanych zwłok tych zwierząt w głównych komnatach pochówku faraonów. Grecy natomiast uważali, że bogini Artemida przybywając na ziemię często przybierała postać wdzięcznej kotki. Jednak największą „winą” jaką obarczono koty, co w późniejszym czasie wpłynęło na kojarzenie tych zwierząt z magią i tworzenie na ich temat zabobonów, było umieszczenie ich w mitologi germańskiej. Wikingowie wierzyli, że bogowie byli podzieleni na dwie grupy: na Asów i Wanów. Tak jak Ci pierwsi byli bogami od spraw przyziemnych, tak Wanowie zajmowali się czuwaniem nad przyjemnościami i urokami życia. Jedną z Wanów była Freya – bogini urodzaju i płodności. Jednak, gdy nastały czasy chrystianizacji, Freji kościół przypisał cechy rozwiązłości, wzbudzania zgubnej namiętności i parania się czarami. A że w mitologii jasno było powiedziane, iż Freya przybywała do Midgardu (krainy ludzi) powozem zaprzężonym w dwa czarne koty, łatwo się domyślić, że te zwierzęta, uważane przez Egipcjan za magiczne, stały się symbolem towarzyszącym wiedźmie.

Na obecną złą sławę czarnych kotów i jej rozpowszechnianie wpłynęły bezspornie krucjaty i obsesja polowań na czarownice we wczesnym etapie podbijania kontynentu amerykańskiego. Tropienie czarownic zbierało także swoje żniwo w Europie, gdzie tak naprawdę się zrodziło. Uważano, że koty posiadają nadprzyrodzone moce - ludzi intrygowało ich daleko sięgające szkliste spojrzenie. Dodatkowo fakt, iż kot potrafi swoim wzrokiem wychwycić wszelkie najmniejsze ruchy nie pomógł sprawie, ponieważ uznano, że to stworzenie widzi świat niedostępny ludziom. Ponieważ czarne koty są zupełnie niewidoczne w nocy, uznano również, że czarownica posiadająca takiego zwierzaka potrafi zamieniać się w niego, aby pod osłoną zmroku szkodzić innym ludziom. Ewentualnie niósł się zabobon, że kocie oko koloru onyksu idzie w imieniu tejże wiedźmy załatwić jej niecne porachunki.
 I tu dochodzimy do genezy zabobonu, jaki panuje po dzisiejsze dni. Każdy, kto miał okazję spędzić kilka wieczorów na wsi, jeszcze 50, 60 lat temu, szczególnie w nocy, gdy zaczynały się jesienne słoty, mógłby usłyszeć niestworzone historie na temat lokalnych upiorów, jak i tego, co dzieje się nadprzyrodzonego na świecie. Oczywiście rozmawiano też na temat czarownic, a opowieść ta sprowadzała się do opisu jej osoby, jako staruszki latającej na miotle, porywającej dzieci, w nieodłącznym towarzystwie czarnego kota. Przed tymże zwierzakiem ostrzegano, że jeśli ktokolwiek zauważy go na swojej drodze, niechybnie przyniesie mu to pecha, a dokładniej precyzując – kocia obecność ostrzega, że w pobliżu czai się czarownica gotowa skrzywdzić czarami niewinnego człowieka. Proszę sobie wyobrazić przerażenie takiej osoby na myśl o spotkaniu z wredną wiedźmą!

Obecnie nadal pokutuje przesąd, że czarny kot przynosi pecha. Powielamy ten zabobon, krzywiąc się, kiedy tylko to zwierzątko przetnie nasze szlaki. Ale czy ten przesąd nie wynika z naszego braku wiedzy na temat jego genezy? Bo czy zapoznając się z historią zabobonu nie uznali Państwo, że nasze obawy można odłożyć na półkę ze średniowiecznymi koncepcjami? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

Jednakże w każdej opowieści, nawet bajkowej, kryje się ziarenko prawdy. Otóż żadne ze znanych mi udomowionych zwierząt nie jest tak świetnym antidotum na klątwy i złe słowa ze strony innych, jak czarny kot! Dlatego zapewne Egipcjanie czcili kota i stawiali go na straży w piramidach. Koty, szczególnie te czarnej maści, ale i ich bracia innej barwy wydzielają specyficzne pole energetyczne, które wiele złych energii transformuje w pozytywną. Koty są na tyle uczulone na ich eliminowanie, że często układają się na człowieku w miejscach zmienionych chorobowo, i jak się zwykło mówić „wyciągają chorobę”. I dokładnie to robią – swoim oddziaływaniem stosują oczyszczanie ciała emocjonalnego ze zmian energetycznych. Podobnie sytuacja ma się ze wspomnianymi wyżej klątwami i złymi słowami ze strony nieprzychylnych nam ludzi – czarne koty odbijają te negatywne emocje, jednakże nie transformując ich, a po prostu nie dopuszczając do naszej osoby. Najczęściej taka klątwa wraca do jej nadawcy. Jak więc Państwo zapewne zauważyli, czarny kot pecha zdecydowanie nie przynosi, a cała historia z pechem to wymysł średniowiecznych prześladowców niewinnych kobiet. Natomiast zdecydowanie zwierzęta te przynoszą szczęście i zdrowie.

Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak zaproponować Państwu odwiedzenie pobliskich schronisk i domów adopcyjnych, aby podarować radość sobie, ale także i biednemu stworzeniu potrzebującemu naszej miłości i po prostu zabrać czarnego kota do swojego domu.

sobota, 13 stycznia 2018

Dbanie o siebie – czyli pozytywny egoizm.

Jeśli już tak bardzo chcemy być naprawdę dobrymi ludźmi, to dbajmy przede wszystkim o siebie.

To tzw. pozytywny egoizm lub egoizm kontrolowany. Wciąż wraca ten temat, ale też coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy za wszelką cenę chcą być dobrzy dla innych, ale zupełnie, albo prawie całkiem zapominają o sobie.
A przecież to nieludzkie. Jakby matka czy ojciec wciąż zapominali o swoim dziecku i myśleli o dobru innych dzieci. Bez sensu, prawda?
A przecież wiele osób przez całe życie tak robi. Zapomina o sobie, o swoim wewnętrznym dziecku i gimnastykuje się całymi dniami, by przypodobać się innym. A dziecko czeka, czeka, czeka… i często na tym się kończy.
A co dzieje się z tym dorosłym?
Rośnie w nim zgorzknienie, żal, pretensje do całego świata, że przecież tak się poświęca, a tu nie ma żadnej wdzięczności.
Jak może być wdzięczność za coś, co było czystym handlem, próbą wymuszenia wymiany: ja tobie zrobię dobrze, więc ty powinieneś zrobić dobrze mnie. Bzdura.
Jeśli już chcesz robić komuś dobrze, to zrób najpierw sobie. Wtedy będziesz zadowolony i to, co dasz innym, wolniejsze będzie od interesowności i  oczekiwań wdzięczności ze strony obdarowanego.

Dar z serca jest wolny od manipulacji. Nie żąda wdzięczności.

To właśnie jest pozytywny egoizm – dając najpierw sobie, budzimy pragnienie, by podzielić się swoim szczęściem, a nie jedynie kupić cudzą uwagę.
Tylko samemu będąc szczęśliwym, można dawać bezinteresownie szczęście innym. I to jest dar. To jest miłość bliźniego. To jest ludzkie i bardzo prawdziwe.

środa, 10 stycznia 2018

Czy wiesz, że opaski z soli czynią cuda?

Receptę opublikowano w ZOŻ w 2002 r. Niestety jest niezbyt dobrze znana, celowo wyrzucona z pamięci i dyskredytowana przez koncerny farmaceutyczne dążące do osiągnięcia zysków. Podobne działanie ma również siarczan magnezu (magnezja) przez kompresy, czasem w mastopatii, stłuczeniach. Dodatkowo jeszcze kąpiele solankowe, płukanie nosa, przecieranie roztworem soli zmarszczek twarzy, płukanie zatok przez nos… To wszystko jest sprawdzone i działa!

Opowieść ta został znaleziona w starej gazecie. Mowa w niej jest o niesamowitych leczniczych właściwościach soli, którą stosowano w czasie II wojny światowej w leczeniu rannych żołnierzy.
W czas Wielkiej wojny ojczyźnianej pracowałam jako starsza siostra operacyjna w szpitalach polowych z chirurgiem I. I. Szczegłowem. W przeciwieństwie do innych lekarzy z powodzeniem stosował on w leczeniu rannych hipertoniczny roztwór soli kuchennej.
Na obszerną powierzchnię skażonej rany kładł miękką, obficie zmoczoną roztworem soli dużą serwetkę. Po 3-4 dniach rana stawała się czysta, różowa, temperatura u pacjenta jeżeli była wysoka spadała prawie do normalnych wartości, po czym nakładało się na to opatrunek gipsowy. Po kolejnych 3-4 dniach rannych wysyłano na tyły. Roztwór hipertoniczny działał doskonale – w zasadzie prawie nie mieliśmy zgonów.
10 lat później, po wojnie skorzystałam z metody Szczegłowa w leczeniu swoich zębów a także próchnicy i skomplikowanym ziarniniaku. Sukces nastąpił już po dwóch tygodniach. Po tym zaczęłam studiować wpływ solnego roztworu na takie choroby, jak zapalenie pęcherzyka żółciowego, zapalenie nerek, przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego, reumatyczne zapalenie krążenia, procesy zapalne w płucach, reumatyzm stawowy, zapalenie kości i szpiku, ropnie po iniekcji i tak dalej.
W zasadzie były to pojedyncze przypadki, ale za każdym razem otrzymywałam dość szybko pozytywne wyniki. Później pracowałam w ośrodku zdrowia i mogłabym opowiedzieć o wielu trudnych przypadkach, gdzie okłady z roztworem soli był skuteczniejsze niż wszystkie inne lekarstwa. Udało się nam wyleczyć krwiaki, zapalenie torebki stawowej, chroniczne zapalenie wyrostka robaczkowego.
Chodzi o to, że roztwór soli ma właściwości pochłaniające i wyciąga z tkanki płyn z florą chorobotwórczą. Pewnego razu w czasie delegacji zatrzymałam się w jakimś mieszkaniu. Dzieci gospodyni chorowały na koklusz. Ciągle kaszlały. Położyłam im na noc na oparcia opaski soli. Po półtorej godziny kaszel ustał i nie pojawił się aż do rana. Po czterech opatrunkach choroba zniknęła bez śladu.
W klinice o której mówiłam, chirurg zaproponował aby spróbować roztwór soli w leczeniu nowotworów. Pierwszym takim pacjentem była kobieta z pieprzykiem rakowym na twarzy. Zwróciła uwagę tą plamkę pół roku wcześniej. Od tego czasu plamka spurpurowiała i powiększyła się trzykrotnie, a ze środka zaczęła wyciekać szaro-brunatna ciecz. Zaczęłam jej robić okłady solne. Po pierwszym okładzie opuchlizna zbledła i zmalała. Po drugiej jeszcze bardziej zbledła i wydawała się kurczyć. Wydzielina ustała. A po czwartym okładzie pieprzyk przybrał swój początkowy wygląd. Po piątym okładzie zabieg zakończył się bez operacji.
Następnie była młoda dziewczyna z gruczolakiem piersi. Czekała na operację. Poradziłam chorej aby przez kilka tygodni robiła sobie na piersi okłady solne. Operacja nie była już potrzebna.
Po pół roku na drugiej piersi utworzył się ponownie gruczolak. I znów wyleczyła się okładami bez operacji. Spotkałam ją dziewięć lat później. Czuła się dobrze a o chorobie swojej nawet nie wspomniała.
Mogłabym dalej kontynuować historie cudownych wyleczeń za pomocą opasek z roztworu hipertonicznego. Mogłabym opowiedzieć o wykładowcy jednego z kurskich instytutów, który po dziewięciu okładach pozbył się gruczolaka gruczołu krokowego.
Kobieta, cierpiąca na białaczkę, po tym jak na noc wkładała opaski solne na bluzę i spodnie w ciągu trzech tygodni, znów odzyskała zdrowie.
Stosowania solnych opasek w praktyce.
1. Sól stołowa w roztworze wodnym ma nie przekraczać 10 procent – aktywny sorbent. Wyciąga z chorego organu wszelkie nieczystości. Efekty w leczeniu będą tylko w tym przypadku, jeśli opatrunek będzie przepuszczalny dla powietrza, to znaczy higroskopijny, co zależy od jakości materiału użytego do opatrunku.
2. Opatrunek działa lokalnie – tylko na chory organ lub część ciała. W miarę wchłaniania cieczy z warstwy podskórnej wchłania się do niego płyn tkankowy z głębszych warstw zabierając ze sobą wszelkie patogeny: drobnoustroje, wirusy i substancje organiczne.
Tak więc, podczas działania bandaża-opaski w tkankach chorego organizmu płyn jest odnawiany, miejsce zostaje oczyszczone od zarazek, i z reguły proces patologiczny zostaje wyeliminowany.
3. Opatrunek z hipertonicznym roztworem soli kuchennej działa stopniowo. Wynik osiąga się w ciągu 7-10 dni, a czasem dłużej.
4. Stosując roztwór soli kuchennej należy zachować ostrożność. Nie polecam stosowania opatrunków z roztworem o koncentracji ponad 10 procent. W niektórych przypadkach lepszy będzie nawet 8-procentowy roztwór. (Roztwór pomoże w przygotować każdy farmaceuta).
Niektórzy będą pytać: gdzie są lekarze skoro opatrunek-opaska hipertoniczna jest tak skuteczna, to dlaczego ta metoda leczenia nie jest szeroko stosowana? To bardzo proste – lekarze są w niewoli leczenia medykamentami. Firmy farmaceutyczne proponują coraz nowe i droższe lekarstwa. Niestety, medycyna jest również biznesem. Kłopot z rozwiązaniem hipertonicznym jest taki, że jest on zbyt prosty i tani. Tymczasem życie przekonuje mnie, że takie rozwiązanie jest doskonałym narzędziem w walce z wieloma chorobami.
Na przykład, przy katarze i bólach głowy kładę kolistą opaskę na czoło i tył głowy na noc. Przez godzinę-półtora katar mija, a do rana znika również ból głowy. Przy każdym przeziębieniu podczas pierwszych oznak stosuję opaski. A jeżeli zrobiłam to zbyt późno i infekcja zdążyła wniknąć do gardła i oskrzeli, to robię jednocześnie pełną opaskę na głowę i szyję (z 3-4 warstw miękkiego cienkiego płótna) i na plecy (z 2 warstw wilgotnego i 2 warstw suchego płótna) przez całą noc. Leczenie kończy się po 4-5 procedurach. Przy czym cały czas pracuję.
Kilka lat temu zwróciła się do mnie krewna. Jej córka cierpiała na ostre ataki zapalenia pęcherza żółciowego. Przez tydzień przykładałam jej bawełniane okłady na chorą wątrobę. Składały się one z 4 warstw, moczyłam je w solnym roztworze i pozostawiałam na noc.
Opaskę na wątrobę nakłada się w następujący sposób: od podstawy lewej piersi do połowy linii poprzecznej brzucha, i na szerokość – od mostka i białej linii brzucha z przodu do kręgosłupa. Bandażuje się szczelnie jednym szerokim bandażem, mocniej – na brzuchu. Po 10 godzinach zdejmuje się opaskę i w to miejsce na pół godziny nakłada się gorący termofor. Robi się to aby w rezultacie głębokiego rozgrzania rozszerzyć przewody żółciowe w celu swobodnego przejścia do jelita odwodnionej i zgęstniałej masy żółciowej. Termofor w tym przypadku jest obowiązkowy. Jeśli chodzi o dziewczynę, minęło wiele lat od tego leczenia, a ona nie narzeka na swoją wątrobę.
Nie chcę podawać adresów, imion, nazwisk. Chcecie to wierzcie, nie chcecie to nie wierzcie, ale 4-warstwowa opaska solna wykonana z bawełnianego ręcznika, nakładana na piersi przez 8-9 godzin w nocy pomogła kobiecie pozbyć się raka piersi w ciągu dwóch tygodni. Moja znajoma za pomocą solnych tamponów, nałożonych bezpośrednio na szyjkę macicy po 15 godzin poradziła sobie z rakiem szyjki macicy. Po dwóch tygodniach leczenia guz zmniejszył się o 2-3 razy, stał się bardziej miękki, przestał rosnąć. Taki pozostaje do dziś.
Roztwór soli można używać tylko w opasce, ale w żadnym wypadku nie w kompresie. Koncentracja soli w roztworze nie powinna przekraczać 10%, ale też nie spadać poniżej 8%.
Opaska z roztworem o większej koncentracji może doprowadzić do zniszczenia naczyń włosowatych w tkankach w obszarze jej stosowania.
Bardzo ważny jest wybór materiału na opaski. Powinien być higroskopijny. Czyli łatwo przemakalny i bez żadnych pozostałości tłuszczu, maści, alkoholu, jodu. Są one niedopuszczalne na skórze, na którą nakłada się Opaskę.
Najlepiej wykorzystać tkaninę lnianą lub bawełnianą (ręcznik), które wielokrotnie używałam i wielokrotnie myłam. W ostateczności można skorzystać z gazy. Opatrunek z niej składa się z 8 warstw. Każdy inny materiał ze wskazanych – 4 warstwy.
Przy nakładaniu opaski roztwór powinien być wystarczająco gorący. Wyciskanie materiału polega na tym, aby był niezbyt suchy i niezbyt wilgotny. Nie kłaść niczego na opaskę.
Przymocować bandażem lub przymocować plastrem opatrunkowym – i to wszystko.
Przy różnych procesach płucnych opaskę lepiej kłaść na plecy, ale wtedy trzeba dokładnie znać lokalizację procesu. Bandażować klatkę piersiową wystarczająco szczelnie ale tak aby nie utrudniać oddychania.
Brzuch bandażować trzeba dość mocno gdyż w ciągu nocy obluzowuje się, opaska robi się luźna i przestaje działać. Rankiem, po zdjęciu opaski, materiał należy dobrze opłukać w ciepłej wodzie.
Żeby opaska lepiej przylegała do pleców, na wilgotne jej warstwy kładę między łopatkami wałek na kręgosłup i bandażuję go razem z opaską.
To właściwie wszystko, czym chciałbym się podzielić. Jeśli macie problemy i nie możecie ich rozwiązać w placówkach medycznych, spróbujcie solnych opasek. Metoda wcale nie jakaś sensacyjna. Po prostu została zapomniana.
Jak prawidłowo przygotować 10% roztwór soli:
Można teraz znaleźć setki dobrych przepisów, trudno kogoś zadziwić czymś nowym. Recepta ta jest na tyle prosta i efektywna, że podzielić się nią chcę w pierwszej kolejności. Przeczytałam ją wiele lat w temu w gazecie. Opis pochodzi od jednej z pielęgniarek, a oto opis recepty:
1. Wziąć 1 litr przegotowanej, ze śniegu lub deszczowej albo destylowanej ciepłej wody.
2. Do 1 litra wody wsypać 90 g niejodowanej soli jadalnej (3 łyżki stołowe bez czubków). Dokładnie rozmieszać. Wyszedł 9-procentowy roztwór soli.
3. Przygotować 8 bawełniano-gazowych warstw, odlać część roztworu i potrzymać w nim 1 minutę 8 warstw gazy. Lekko odcisnąć, aby nie spływały.
4. Położyć 8 warstw gazy na chore miejsce. Na górę położyć kawałek czystej wełny owczej. Zrobić to przed snem.
5. Przymocować bandażem wszystkie bawełniane szmatki lub z gazy, nie stosować uszczelnień polietylenowych. Trzymać do rana. Rankiem wszystko zdjąć. A w następną noc wszystko powtórzyć.
Ta zaskakująco prosta recepta leczy wiele chorób, wyciąga toksyny z kręgosłupa do skóry, zabija wszystkie infekcje.
Leczy: krwotoki wewnętrzne, ciężkie wewnętrzne i zewnętrzne stłuczenia, nowotwory wewnętrzne, gangreny, zgorzele, zapalenie torbieli stawowych i inne procesy zapalne w organizmie.
Korzystając z tej recepty kilku moich znajomych i krewnych zostało uratowanych:
– od krwotoku wewnętrznego
– od ciężkiego urazu na płucach
– od procesów zapalnych w worku stawów kolanowych
– od zakażenia krwi, od śmierci podczas krwotoku z nogi od głębokiej rany od noża.
– od przeziębienia, zapalenia mięśni szyi…
I chcę aby pielęgniarka, która wysłała tą receptę do gazety i profesor leczący żołnierzy na froncie tym sposobem cieszyli się długo dobrym zdrowiem. Niski im ukłon.
I chcę, aby z tego sposobu skorzystało wielu pilnie potrzebujących w dzisiejszych ciężkich czasach, kiedy drogie usługi medyczne nie są na kieszeń emerytów. Jestem pewna, że recepta im pomoże. A potem niech się pomodlą o zdrowie tej pielęgniarki i profesora.

źródło
źródło2

poniedziałek, 8 stycznia 2018

LIST DO CIEBIE OD... MIŁOŚCI


Jestem tu zawsze z Tobą, zawsze przy Tobie.
Jestem tu, bo błagasz mnie o zakończenie wszelkich wojen i wewnętrznej walki - nawet jeśli nadal walczysz, szarpiesz się i zapominasz oddychać.
Jestem tu, bo słyszę Twój płacz, nawet jeśli Ty sam/a go nie słyszysz.
Jestem tu, bo wołasz za mną, nawet jeśli milczysz.
Jestem tu, bo głęboko Ciebie umiłowałam.
.
Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu, nawet jeśli gubisz się w chaosie, a sztormy i wzburzone fale odbierają Ci pamięć o mnie.
Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu, nawet jeśli nie wierzysz w moje istnienie.
Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu, nawet jeśli w szalonym pędzie nie zauważasz mnie w biedronce, liściu, deszczu i słońcu i depczesz kwiaty, które rzucam Ci pod stopy.
Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu, nawet jeśli jesteś święcie przekonana/y, że wszystko inne jest ważniejsze ode mnie.
Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu, nawet jeśli wciąż czekasz, aż zaczniesz wreszcie żyć, nie wiedząc, że zawsze jestem i zawsze będę Twoim życiem.
.
Jestem zawsze gotowa przynieść Ci najgłębsze ukojenie.
Jestem zawsze gotowa rozlać się w Twoim sercu kojącą słodyczą.
Jestem zawsze gotowa objąć Cię w całości.
Jestem zawsze gotowa zalać Cię światłem.
.
Jestem w Twoim bólu i łzach.
Ja jestem Twoimi łzami.
Ja jestem życiem, które przepływa przez Ciebie, nawet jeśli nie jesteś w stanie się ruszać.
Ja jestem życiem, które przepływa przez Ciebie, nawet jeśli mnie nie czujesz i mnie nie wyrażasz.
.
- Zawsze unoszę się na fali Twojego oddechu -
.
Ja jestem Twoimi najgłębszymi sekretami, najgłębszymi pragnieniami, najgłębszymi odczuciami. Skrywam się za najbardziej wstydliwymi myślami, do których zawsze bałeś się przyznać, a które tak bardzo pragną teraz z Ciebie wypłynąć.
.
Ja jestem tu z Tobą, nawet jeśli Ty chcesz stąd odejść.
Jestem tu z Tobą w każdej udręce, zawsze gotowa Ci pokazać, że nie musisz cierpieć.
.
Zawsze pragnę dla Ciebie tego, czego Ty sam/a dla siebie pragniesz i nigdy Cię za to nie osądzam.
Zawsze możesz złożyć głowę na moim łonie i zapłakać, chłonąc moje ciepło.
Zawsze możesz rzucić mi się w objęcia i odetchnąć z wielką ulgą, wreszcie bezpieczna/y.
Nigdy nie jesteśmy osobno, nigdy nie jesteśmy rozdzieleni i nigdy nie byliśmy.
Kochanie, kochanie, kochanie - śpiewam Ci nieustannie, nieustannie szumię i brzmię.
.
Jestem tu z Tobą zawsze, bo nie mogę bez Ciebie żyć.
Ja Jestem Tobą i nie mogę bez Siebie żyć.

Karolina B.

sobota, 6 stycznia 2018

Dusza mówi: POKOCHAJ SIEBIE.

"Każdy z Nas w drodze przez doświadczenie ma jedno podstawowe i najważniejsze zadanie: KOCHAĆ SIEBIE. Pierwsze czego pragnie Bóg i Dusza to to, abyś pokochał siebie samego. Kiedy Ty ukochasz siebie, Wszechświat zrobi to także. To już prosta droga do szczęścia.

Miłość własna jest tym, co pozwala nam pięknie żyć, w poczuciu godności i mocy jakie daje poszanowanie swojego własnego istnienia. Pochodzisz od Boga. Jesteś Boską Istotą. I nie ważne jak trudnych doświadczeń pragnie Dusza, jakkolwiek daleko byś nie odszedł, jakim błotem się nie utaplał, ścianą nie odgrodził, smołą nie oblał, ZAWSZE będzie w Tobie Boskie Światło, które ma moc skruszyć wszelkie ograniczenia. Światło, które w ostateczności doprowadzi Cię do Domu - do siebie samego. Do Twojej boskości.

Jeśli kochasz siebie samego, nie ma mowy, abyś zrobił cokolwiek przeciwko sobie. Nie pozwoli Ci na to szacunek do Twojego własnego istnienia, wypływający z poczucia Twojego Boskiego Pochodzenia. Jeśli kochasz siebie samego uszanujesz także każde inne istnienie, jako przejaw Boga, ponieważ wszyscy jesteśmy JEDNOŚCIĄ.

Nauczono Nas: najpierw drugi człowiek, potem JA. Prawda jest taka, że najpierw TY, potem inni. TY sam. Wszystko inne będzie Ci dodane. I nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Kiedy robisz coś wbrew sobie, krzywdzisz siebie i krzywdzisz swoją Duszę. Kiedy ból jest wielki, a Dusza jest słaba, ucieka, ponieważ nie może wytrzymać tego, co sama sobie wybrała doświadczyć. Połączona z Tobą jedynie wąską linią pozwoli Ci żyć, ale nie poprowadzi, bo jest daleko od Ciebie i Twojego życia. Wtedy jest nieszczęście, depresja, złamane życie. Nie ma drogowskazu.

Kiedy postępujesz w zgodzie ze sobą, nie pozwalasz przejmować innym kontroli nad Twoim życiem. Masz w sobie potężną moc, której poddaje się przestrzeń i wszystko, co w niej zawarte. Życie staje się piękne i oparte na zasadach, które wybrałeś Ty i Twój Boski Przewodnik – Dusza. To jest nagroda za to, że miałeś odwagę iść własną drogą. Takimi Bóg chce widzieć swoje Dzieci.
Jesteśmy orłami, którym przeznaczone jest szybować wysoko po niebie.

Uwierz: jesteś doskonałym dziełem Boga, w całej swojej niedoskonałości, a Twój świat jest także doskonały. W Tobie Bóg spotyka się z samym sobą".

Nowa Ziemia: zimowe miesiące - czas transformacji.

Pierwsza połowa 2017 roku (styczeń-lipiec) była dla nas i dla Ziemi energetyczną karuzelą. Częste wyrzuty plazmy ze Słońca powodowały duże wahania częstotliwości rezonansu Schumanna, wywołując w energiach planety i w naszych ciałach/ energiach/ świadomościach sporo zamieszania. Służyło to energetycznemu odblokowaniu, przygotowaniu nas do przejścia z trzeciej do piątej gęstości. To się stało z końcem lipca. Z sierpniowym zaćmieniem Słońca weszliśmy w czas głębokiej transformacji, która trwała do zimowego przesilenia. Z wiosennym przesileniem wielu z nas obudzi się do nowych zadań. Rozpocznie się kolejny etap w procesie budowy nowej rzeczywistości na Ziemi.

Rok 2017 w pierwszej połowie przypominał energetyczną karuzelę, która zakończyła się na przełomie lipca i sierpnia. Czas Bramy Lwa (w astrologii okres od 21 lipca do 21 sierpnia) był czasem ostatecznego przejścia planety do piątego wymiaru, zakotwiczenia i zintegrowania energii Ziemi z energiami Galaktycznymi. Sierpniowe zaćmienie słońca, pod którego wpływem będziemy mniej więcej do połowy stycznia, rozpoczęlo proces głębokiej duchowej i fizycznej transformacji.
Kończące Bramę Lwa zaćmienie słońca (21.08) zapoczątkowało czas głębokiego wglądu i procesów transformacyjnych na poziomie energii, świadomości i ciała. Wspierają nas w tym zimowe miesiące. Czas zimy był dla naszych przodków od zawsze okresem wglądu wewnętrznego. Z wiosną powracaliśmy do życia, do przyrody odrodzeni i na nowym poziomie. Dziś wcale nie jest inaczej, tyle że w dobie zdobyczy technologicznych mamy wokół siebie wiele bodźców, które kierują naszą uwagę na zewnątrz. Jesteśmy nieświadomi siebie samych, swojej prawdziwej natury, połączenia z Ziemią, cyklami przyrody. Jesteśmy dziećmi Ziemi i czy sobie to uświadamiamy, czy nie, podlegamy jej odwiecznym procesom.
Czas transformacji trwał do zimowego przesilenia. Z nowym rokiem na Ziemi zakotwiczona została krystaliczna siatka piątego wymiaru, z którą nasze przemienione serca, ciała, energie, świadomości są zintegrowane i będą nadal się integrować w dordze ku nowemu. Zaczynamy manifestację. W czasie równonocy wiosennej rozpocznie się kolejny cykl. Wielu z nas po głębokich przemianach obudzi się do nowych zadań na rzecz zmiany, poprawy jakości osobistego życia, zadań na rzecz planety, ludzkości, ale także na rzecz kosmicznego zjednoczenia. Procesy te dotyczą nie tyko Ziemi, ale tej części naszej galaktyki. Słońce jest w tej chwili w mniejszej aktywności. Ono także, jako portal, uczestniczy w procesach transformacyjnych. Oprócz tego przechodzi własne procesy ewolucyjne.
Pierwsza połowa tego roku wiązała się z silnymi spływami energetycznymi ze Słońca. To był mocny, intensywny czas dla Ziemi i dla ludzkości. Brama Lwa była czasem przejścia do piątego wymiaru, a kończące ten okres zaćmienie Słońca zapoczątkowało czas głębokiej transformacji. Z wiosennym przesileniem obudzimy się do kolejnego cyklu w procesie budowy nowego etapu cywilizacyjnego. Punktem kulminacyjnym przemian będzie kosmiczne ujawnienie. To jest proces rozłożony w czasie na lata.
Więc jeśli zadajesz sobie pytanie: czy jesteśmy w 5D, to odpowiedz brzmi TAK. Piąty wymiar już funkcjonuje. Im bardziej istniejesz w Przestrzeni Serca, tym bardziej doświadczysz jego wyjątkowej energii Tu i Teraz. Nowe już się rozpoczęło. Piąta rzeczywistość będąca poziomem miłości i uniwersalnych praw Wszechświata funkcjonuje Tu. Możesz się tam dostać tylko przez bramę serca.
Piąty wymiar jest odskocznią do wyższych światów. Będziesz miał tyle, ile sobie wypracujesz. Przeżywajmy ten czas świadomie. Pracujmy nad sobą wytrwale. W zaufaniu poddajmy się temu, co przychodzi. Wszechświat nas wspiera. Pielęgnujmy wewnętrzne ogrody serca. Osadźmy się w ich przestrzeni. Pozwólmy przejawiać się Duszy w nas, poddajmy się Jej prowadzeniu dla realizacji zadań na nowy świat.
Wielu z nas pracuje jeszcze nad przemianą, wielu jest na etapie ujawniania i odkrywania talentów Duszy. Nadchodzi czas, by tę energię i umiejętności przełożyć na działanie w Tu i Teraz. Budujemy NOWE.
Współistnienie, akceptacja, radość istnienia, świadomość, moc, współczucie, współodczuwanie, kreacja, wola, braterstwo, prowadzenie serca/ Duszy, złączenie z energiami Wszechświata są drogą do zbudowania nowej jakości naszego świata.
Manifestację czas zacząć. Podążamy za głosem serca ku Boskiemu Przeznaczeniu. Droga serca jest tą, która przemienia wielość dróg w jedną. Najwłaściwszą.
Odkryj Mistrza w sobie. Stań się swoją jedyną i najlepszą opcją.

Niech na Ziemi ponad wszystko zapanuje Uniwersalne Boskie Prawo Miłości.
Bądźmy świadomi.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/nowa-ziemia/144-nowa-ziemia-zimowe-miesiace-czas-glebokiej-transformacji.html


czwartek, 4 stycznia 2018

Boska miłość jako wyższa wartość

Aby poczuć Boską miłość jako wyższą wartość, trzeba upodobnić się do dziecka. Dziecko żyje uczuciem, a nie świadomością, dziecko jest bezbronne. Obok niego zawsze są dorośli, którzy są mądrzy i doskonali, czyli dziecko ciągle czuje swoją słabość i niedoskonałość. Dziecko nie ma przeszłości, więc nie ma czego żałować, a przyszłość zawsze widzi mu się radosna. Jeśli ktoś obraża dziecko, to nie czuje ono nienawiści, po prostu płacze. Dusza dziecka jest otwarta przed rodzicami i dziecko zawsze jest szczere. Szczerość czyni duszę bezbronną i popycha do miłości jako do wyższej ochrony. Dziecku jest o wiele łatwiej wybaczyć jakąkolwiek obrazę, ponieważ jego świadomość jest jeszcze nierozwinięta. Właśnie świadomość może zmienić niepowodzenie w katastrofę, zamienić obrazę w śmiertelną zbrodnię, a niespodziewaną stratę w klęskę całego życia. Chodzi o to, że skalę nieszczęścia określa sam człowiek. Uczucie miłości może zmienić jakiekolwiek niepowodzenie i porażkę w zwycięstwo. Świadomość odwrotnie, każde zwycięstwo może zmienić w porażkę. Czy wiecie dlaczego? Ponieważ miłość daje energię, a świadomość ją odbiera. Miłość, jak dziecko, nie broni się. Boskiej miłości nie jest potrzebna obrona, bo jest wieczna. A świadomość, tak samo jak ciało, jest przemijająca, rozpada się. Rozpad ten może zacząć następować bardzo szybko, a więc trzeba się bronić. Dlatego świadomość i agresywność zawsze idą w parze. Jeśli świadomość znajduje się na pierwszym miejscu, a miłość na drugim, to wtedy agresywność i ubóstwianie instynktów nie jest możliwe do przezwyciężenia.

~ S. Łazariew.

Namaste


poniedziałek, 1 stycznia 2018

Matryca życia-prawa.

1. Prawo podobieństwa.

Zawsze przyciągamy takich ludzi do swojego życia, jakimi sami, w istocie, jesteśmy. Jeśli nie odpowiada Ci otoczenie – zajrzyj do własnego wnętrza. Jeśli zaś uważasz, że masz szczęście do ludzi, to znaczy, że sam taki jesteś. Dlatego, jeśli chcesz pozyskać dla swojego życia szlachetnego człowieka, sam bądź takim człowiekiem.

2. Prawo przyczyny i skutku.

Co dajemy, to do nas wraca. Traktuj partnera tak, jak chcesz, aby on traktował Ciebie.

3. Prawo miłości.

Wszyscy – i kobiety i mężczyźni – bardzo potrzebujemy miłości. Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata. Strach, zazdrość, uzależnienie, manipulacja, kontrola, pretensje, wymówki niszczą relacje i nie mają żadnego związku z miłością.

4. Prawo mocy słowa.

Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

5. Prawo zaufania.

Zaufanie jest niezbędne dla relacji w miłości. Bez zaufania człowiek robi się podejrzliwy, niespokojny i pełen obaw. Jego partner czuje się wówczas, jakby utkwił w emocjonalnej pułapce, wydaje mu się, że nie może swobodnie oddychać. Zazdrość to strach przed samotnością, niska samoocena i brak miłości do siebie. Zaufanie to warunek miłości.

6. Prawo szczerości.

Ludziom często wydaje się, że gdy kochasz kogoś, to wystarczy, aby razem żyć długo i szczęśliwie. Miłość jednak podobna jest do rośliny, która albo wzrasta i kwitnie, albo więdnie i umiera. Wszystko zależy od tego, co z nią robimy. Zaufanie to woda, bez której roślina nie przeżyje. Otwartość i szczerość uczuć, mówienie drugiej osobie o swoich uczuciach do niej, wspieranie, chwalenie to słońce, niezbędne roślince do tego, by była silna i odporna. Wewnętrzne dziecko każdego z nas pragnie akceptacji i przytulenia.

7. Prawo obdarowania.

Kochać oznacza podarować część siebie nieodpłatnie i bezwarunkowo. Obdarowywać, a nie „poświęcać się”. Jeśli chcesz, by ktoś obdarował Cię miłością, zacznij od obdarowania nią kogoś. Miłość wraca do Ciebie zawsze. Może nie wróci od tego człowieka, ku któremu została skierowana, ale na pewno wróci. W dwójnasób. Pamiętaj, że zapas miłości jest nieograniczony. Nie tracisz jej, gdy nią obdarowujesz. Jednym z powodów, dla których ludzie rzadko kochają jest oczekiwanie, aż ktoś ich pokocha. To tak, jakby muzyk powiedział: „zacznę grać dopiero wtedy, gdy ludzie zaczną tańczyć”. Albo jakbyś oczekiwał ciepła z ogniska, którego nie rozpaliłeś. Miłość jest bezwarunkowa i nie żąda niczego w zamian. Nie znosi wymiany barterowej. Tajemnica szczęśliwych relacji na całe życie tkwi w myśleniu, co możesz dać, zamiast – co możesz wziąć.

8. Prawo dotyku.

Dotyk to jeden z najsilniejszych przejawów miłości, burzący mury i umacniający Wasz związek. Dotknąć kogoś to dotknąć jego duszy. Dlatego, gdy jest nam źle, jesteśmy obrażeni, mówimy „nie dotykaj mniej”. Przytulaj człowieka, którego kochasz tak często, jak jest to możliwe. Trzymajcie się za ręce. Kiedy dotykamy kogoś z czułością, zmienia się nasza fizjologia oraz fizjologia dotykanej osoby. Zmniejsza się poziom hormonów stresu, odpręża się system nerwowy, zwiększa się odporność, polepsza się stan emocjonalny. Dlatego brak 8 przytuleń dziennie skazuje nas na różne choroby.

9. Prawo wolności.

Jeśli kogoś kochasz – daj mu wolność. Prawo do własnego podejmowania decyzji, prawo do życia tak, jak on chce, a nie tak, jak chcesz Ty. Każdy potrzebuje własnej przestrzeni i raczej nikt nie lubi tkwić w pułapce. Jeśli kogoś kochasz, to uwzględniasz i szanujesz jego życzenia i potrzeby. Nie zawsze jest to łatwe, ale nie ma innej drogi.

Matryca życia - Ewa i Ula



Zamiast Roku 2017 jest Rok 2018


Witaj Roku 2018
W 2018 zamiast żywić urazę, wybaczam.
Zamiast pretensji do losu, mam kontrolę nad swym życiem.
Zamiast toksycznych ludzi, wybieram tych przy których rosnę.
Zamiast mieć nadzieję, biorę sprawy w swoje ręce.
Zamiast z góry zakładać, pytam drugą stronę.
Zamiast zauważać co nie działa, daję feedback.
Zamiast się wkurzać, odpuszczam.
Zamiast tylko marzyć, planuję i realizuję.
Zamiast podziwiać, samemu staję się lepszym.
Zamiast uderzać w siebie, buduję swoją wartość.
Zamiast być politycznie poprawnym, mówię co czuję.
Zamiast pilnować, pozwalam odchodzić.
Zamiast poddawać się emocjom, pozostaję obecny.
Zamiast myślenia w kategorii porażek, wyciągam wnioski.
Zamiast trudności, widzę okazje.
Zamiast wspominać przeszłość, tworzę lepszą przyszłość.
Zamiast tego co znam, szukam wyzwań.
Zamiast czekania co życie przyniesie, sięgam po to co chcę.
Zamiast przeciekania czasu przez palce, koncentruję się.
Zamiast unikania problemów, stawiam im czoło.
Zamiast zadowalaniem się normą, mierzę wysoko.
Zamiast czekania na pomoc innych, totalnie się motywuję.
Zamiast ulegania słabościom, buduję nowe nawyki.
Zamiast przypadków, wyznaczam cele i je osiągam.
Zamiast życia dla innych, żyję też dla siebie.
Zamiast rad wszystkich dookoła, słucham siebie.

Bo zamiast 2017 teraz jest 2018.
2018 uczyń Najlepszym Rokiem Swojego Życia

M.G