niedziela, 30 kwietnia 2017

Będziesz się bać, dopóki…



Będziesz się bać opinii innych na swój temat, dopóki nie zobaczysz, że nie ma ona żadnego znaczenia. Wtedy skupisz się na tym, co masz do zrobienia, i będziesz wolny.

Będziesz się bać braku pieniędzy, dopóki ich nie zarobisz, następnie nie stracisz, po czym nie zarobisz znowu. Wtedy dotrze do Ciebie, że to nie pieniądze, ale umiejętności dają poczucie bezpieczeństwa.

Będziesz się bać samotności, dopóki nie zostaniesz porzucony. Wtedy zbudujesz taką relację z samym sobą, że nie będziesz musiał mieć kogoś innego, by czuć się kochanym i potrzebnym.

Będziesz się bać, że czas Ci ucieka, dopóki nie stracisz czegoś bezpowrotnie. Wtedy zobaczysz, że nigdy tego nie odzyskasz, i zaczniesz się spieszyć.

Będziesz się bać, że nie będziesz mógł nic zrobić, dopóki nie stracisz nad czymś kontroli. Wtedy nauczysz się odpuszczać i przestaniesz chcieć zmieniać coś, czego nie możesz.

Będziesz się bać, że nie spełnisz swoich marzeń, dopóki nie zobaczysz, że przez to ucieka Ci czas. Wtedy dotrze do Ciebie, że gorsze od porażki jest niepróbowanie, i zaczniesz działać.

Będziesz się bać choroby, dopóki nie zobaczysz, że lęk jest najgorszą z nich, bo ma tylko symptomy bez prawdziwych przyczyn. Wtedy przestaniesz szukać powodów i zaczniesz znajdywać rozwiązania.

Będziesz się bać ludzi, którzy mają od Ciebie więcej, dopóki nie zobaczysz, że są tacy sami jak Ty, tylko myślą inaczej. Wtedy weźmiesz się do pracy nad sobą i będziesz mieć tyle, co oni.

Będziesz się bać zostawienia partnera, z którym nie chcesz już być, dopóki nie zorientujesz się, że go oszukujesz. Wtedy zbierzesz się na szczerość i uwolnisz go od siebie, dając mu możliwość bycia z kimś, dla kogo będzie wartością.

Będziesz się bać porzucenia pracy, dopóki nie zdasz sobie sprawy, że stoisz przez nią w miejscu. Wtedy wyjdziesz z pudełka komfortu i zdobędziesz nowe kompetencje.

Będziesz się bać, że ktoś Ci zrobi krzywdę, dopóki nie zobaczysz, że sam ją sobie wyrządzasz takim myśleniem. Wtedy uwierzysz w siebie i zdobędziesz zasoby, które dadzą Ci większe możliwości.

Będziesz się bać śmierci, dopóki nie zobaczysz, że przez to umierasz za życia. Wtedy zrozumiesz, że i tak nie masz nic do stracenia, i zaczniesz robić to, co w głębi serca wiesz, że powinieneś robić.

Każdy z nas musi konfrontować się ze swoimi demonami. To nie jest kwestia czy, ale kiedy.

Twój czas jest ograniczony.

Przestań go tracić.

sobota, 29 kwietnia 2017

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości.

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości
Wyspa to przypowieść o ludzkich uczuciach: smutku, radości, dumie. Jednak sens przypowieści leży gdzie indziej – tam, gdzie serce i miłość.



Wyspa

Na pewnej tajemniczej wyspie, na środku oceanu mieszkały ludzkie uczucia i stany.
Mieszkało tam bogactwo, duma, wiedza, radość, smutek i miłość. Żyły sobie tam razem spokojnie, szczęśliwie i było im tam bardzo dobrze.
Niestety pewnego razu otrzymały wiadomość, że wyspa zostanie zalana. Stanęły przed faktem opuszczenia wyspy, ponieważ nie dałoby się tam dalej już żyć.

Więc wszystkie cechy ludzkie zaczęły się pakować na swoje statki i odpływać. Na końcu została tylko miłość, która zawsze jest ostatnia.
Kiedy już było tylko kilka centymetrów lądu, miłość zaczęła wołać, by ktoś ja zabrał ze sobą.
Właśnie przepływało obok bogactwo. Miłość poprosiła je, aby wzięło ją na swój statek.

Bogactwo jej odmówiło, ponieważ było wypełnione złotem, srebrem i klejnotami. Nie miało miejsca dla miłości. I popłynęło dalej.
Potem przepływał smutek. Miłość poprosiła go, aby wziął ją ze sobą. Smutek powiedział, że woli być sam i nie chce mieć żadnego towarzystwa.
Przyszła kolej na dumę. Duma nie chciała przyjąć miłości na statek, ponieważ miała wszystko uporządkowane i bała się, że ona jej coś popsuje.
Przepływała też radość, ale była tak zajęta sobą, że nie zauważyła miłości.
W pewnym momencie, gdy wydawało się, że miłość już utonie, usłyszała cichy głos:
Zapraszam do mnie na statek
Zobaczyła obok siebie starca na małej łódce.  Miłość wsiadła na jego łódź i odpłynęli razem.
Miłość nie wiedząc, kto ją zabrał, zapytała wiedzy, która nie potrzebowała żadnego statku:
Kto mnie uratował?
Wiedza odparła:

To jest czas. Tylko on wie, że jedyne, co pozostanie, co ocaleje to miłość. Dlatego cię zabrał.

czwartek, 27 kwietnia 2017

SIEDEM PRAW OBFITOŚCI.

1. Prawo pustki.
Jeśli potrzebujesz nowych butów, wyrzuć stare. Jeśli potrzebujesz nowych ubrań, oczyść szafę .Żeby zmienić swoje życie, musisz rozstać się ze starymi przyzwyczajeniami.

2. Prawo obiegu.
Bądź gotowa odpuścić to, co posiadasz , żeby zrealizować marzenia.

3. Prawo wyobraźni.
Żeby marzenie stało się rzeczywistością, najpierw musisz to sobie wyobrazić, zobaczyć i poczuć.

4.Prawo twórczości.
Energia myśli , wyobraźni i intuicji tworzy energię obfitości.

5. Prawo dawania i przyjmowania.
To, co dajesz, wraca do Ciebie z dziesięciokrotnym powiększeniem.

6. Prawo 1/10.
Ta część zawsze zostaję we Wszechświecie i nigdy nie wiesz, w jakiej postaci wróci do Ciebie: czy w postaci pieniędzy , czy pojednania z kimś, czy uzdrowienia.

7. Prawo przebaczenia.
Jeżeli nie potrafisz wybaczać ludziom, to nie możesz przyjąć bogactwa. Jeśli Twoja dusza jest wypełniona nienawiścią, miłość nie znajdzie w niej miejsca

Eliksir z kiszonej kapusty. Potęga kultur bakterii.

Kapusta kiszona powstaje w wyniku fermentacji z udziałem szczepów bakterii między innymi Leuconostoci i Pediococcus, po uprzednim zasoleniu. Charakteryzuje się mocnym, kwaśnym smakiem, który zawdzięcza kwasowi mlekowemu. Szczepy bakterii w produktach kiszonych działają na zasadzie podobnej do antybiotyków – niszczą wrogie organizmy chorobotwórcze. Produkty fermentowane wytwarzają bakteriocyny, czyli właśnie naturalne antybiotyki. Eliminują złe bakterię, dzięki czemu zwiększa się odporność organizmu. Wchodzące w skład kapusty kiszonej, fitoncydy działają bakterio i grzybobójczo, będąc niezastąpionymi w leczeniu wielu schorzeń.
Sok jak uzyskujemy z kapusty jest znakomitym eliksirem, który wykorzystany
był już w starożytności do leczenia wszystkich schorzeń przewodu pokarmowego na kłopoty ze stawami czy bezsenność. 

Sok z kiszonej kapusty zawiera takie witaminy i pierwiastki jak:
– Witamina C, E, B12, B6, P, beta-karoten
– Magnez, potas, żelazo, cynk, siarka

Właściwości soku:
1.Zapobiega ryzyku powstania raka.
Dzięki wysokiemu stężeniu glukozynolanów w szczególności sinigryny, sok z kapusty posiada bardzo duże zdolności przeciwzapalne. To wszystko wpływa na zmniejszenie ryzyka nowotworami. Ogólnie rzecz biorąc związki te stymulują układ odpornościowy, hamują wzrost komórek nowotworowych.
2.Leczy wrzody i pomaga utrzymać w zdrowiu przewód pokarmowy.
Sok z kapusty znany jest również w środowisku medycznym, zalec się go w trakcie problemów z jelitami, pomaga również, jeśli ktoś boryka się z wrzodami żołądka. Regularne picie soku z kapusty nie dopuszcza do namnożenia się Helicobacter pylori, bakterii odpowiedzialnej za wiele chorób górnego odcinka przewodu pokarmowego, wspomnianych już wrzodów żołądka a nawet raka żołądka.
3.Blokuję zły cholesterol.
Sok z kapusty pobudza soki trawienne do lepszego trawienia tłuszczy, co za tym idzie obniża poziom złego cholesterolu.
4.Działa przeciwzapalnie, dzięki czemu zwalcza wiele innych dolegliwości.
Oprócz już wymienionych korzyści zdrowotnych sok z kapusty wykazuję działania przeciwzapalne, które w rezultacie pomagają m.in. w:
– zwalczaniu bólu stawów
– w walce z otyłością
– chorobach serca
– bólach migrenowych
– problemach z tarczycą
Sok z kiszonej kapusty ma również inne właściwości takie jak:
– Oczyszczanie organizmu.
Zaleca się przez dwa tygodnie picie pół szklanki soku, trzy razy dziennie.
Rano na czczo i pół godziny po obiedzie i kolacji.
Zawarte w kiszonkach bakterie probiotyczne korzystnie wpływają na florę bakteryjną jelit, usuwając toksyny.
 – Jest cennym źródłem błonnika.
Dzięki czemu po spożyciu daje uczucie sytości i zapobiega zaparciom. Przyspiesz również metabolizm i reguluję przemianę materii.
Zwiększa libido.
Według autora książki Gilliana McKeitha „Jestem, czym jem” sok z kiszonej kapusty wymieniany jest, jako naturalny specyfik zwiększający popęd seksualny oraz ma pozytywny wpływ na płodność.

*Sok z kiszonej kapusty wzmacnia odporność organizmu na stres.
*Poprawia funkcjonowanie układu nerwowego i mózgu.
*Działa odmładzająco,  ponieważ zawiera wiele przeciwutleniaczy oraz stymuluje wzrost komórek.
*Sok z kapusty kiszonej zalecany jest przy leczeniu anemii.
*Obniża poziom cholesterolu.
*Zawiera także siarkę, która wpływa bardzo korzystnie na nasze paznokcie i włosy.
*Niweluje skutki działania alkoholu

http://motywatordietetyczny.pl/2016/03/sok-z-kiszonej-kapusty-naturalny-eliksir-dla-zdrowia/

niedziela, 23 kwietnia 2017

Jedno miejsce, w którym nigdy nie możemy być osobno.


„Uwielbiam być w chwili obecnej. To mój prawdziwy Dom. To teraz jedyne miejsce, w którym stale przebywam. Zawsze Tutaj jestem, nigdy nie przychodzę, nigdy nie odchodzę.
Tak, zdaję sobie sprawę z przemijających myśli i emocji, pojawiających się i znikających stanów, doświadczeń zarówno ekstatycznych i przyziemnych, ale nigdy nie doświadczyłem przemijania Siebie – tego, co nigdy nie przemija, gdy przemija wszystko. I dlatego każde inne miejsce niż Teraz wywołuje tęsknotę za domem, poczucie odłączenia, śmierci i rozkładu. „Gdziekolwiek indziej” jest, tak czy siak, fantazją, bo nie mogę uciec od siebie, popatrzeć na siebie z dystansu i powiedzieć – O, tam jestem!
Każda myśl, doznanie, uczucie, wyobrażenie, wspomnienie, marzenie czy wizja zawsze pojawiają się dokładnie tu, gdzie jestem, gdzie ty jesteś, w jedynym miejscu, gdzie naprawdę się „spotykamy”. Ale nie jest nas dwoje, i dlatego nie możemy się „spotkać” – możemy tylko rozpoznać naszą pierwotną bliskość. Wcześniejszą niż czas i wszelkie rozumienie „spotkania”.
Poza naszymi opowieściami, poza naszymi historiami i przyszłymi planami, znajduje się to JEDNO miejsce, w którym nigdy nie możemy być osobno. TUTAJ i TERAZ […]
Dzisiejszy dzień nie jest jakimś mało ważnym krokiem prowadzącym ku olśniewającemu wystąpieniu na scenie w przyszłości. Ta chwila nie jest życiem oczekującym, żeby się wydarzyć, celami czekającymi na osiągnięcie, słowami oczekującymi na wypowiedzenie, kontaktami czekającymi na nawiązanie, żalami czekającymi na to, że przeminą, żywotnością liczącą na to, że będzie odczuwana, oświeceniem spodziewającym się, że zostanie osiągnięte.
Nie. Nic nie czeka. I o to chodzi. Ta chwila jest życiem. Nie niemal życiem, prawie życiem, nie koncepcyjnym życiem wyuczonym przez powtarzanie, ale czystym, surowym życiem żyjącym samo sobie, wybuchającym w pełni, całkowicie obecnym, kapiącym z każdego zakamarka, tryskającym w ruchu i w spoczynku – ŻYCIE, ŻYCIE, ŻYCIE! jest twoje, abyś je smakował TERAZ, TERAZ, TERAZ!
Życie nie jest zapowiedzią, ani poglądem, ani nadchodzącą atrakcją. To, za czym tęsknisz już nadeszło, już jest, i obwieszcza siebie jako każde wrażenie, każda myśl, każdy obraz, każda chwila bólu, znudzenia czy rozkoszy. Jest nawet w tęsknocie za nim – tak właśnie jest bliskie.
Stoisz teraz na świętej ziemi, w swoim miejscu narodzin, miejscu spoczynku, w swoim łonie, swoim grobie. Widowisko właśnie się zaczęło, a światło reflektora oświetla wszystko. Nie ma czasu, żeby naprawdę żyć „kiedyś”, „któregoś dnia” – dzień dzisiejszy jest dniem, w którym kiedykolwiek będziesz naprawdę żył, jeśli masz przeżyć kolejny dzień. […]

Istnieje tylko jeden dzień, w którym kiedykolwiek będziesz żył. Istnieje tylko jeden dzień, któremu będziesz musiał stawić czoła. I ten dzień jest dzisiaj, ten JEDEN dzień, ten wieczny dzień, jedyny dzień, który w ogóle ma znaczenie. Nigdy wcześniej nie był przeżyty i nigdy więcej nie będzie. Jest wyjątkowy.
Wszystkie nasze nadzieje i marzenia możemy wiązać z jutrem, możemy czekać na przyszłe zbawienie lub zbawcę i usychać z tęsknoty za ostatecznym oświeceniem czy życiem pozagrobowym, które może nadejść lub nie, ale nigdy nie zapominajmy o dniu dzisiejszym, o tym istniejącym dniu, który tętni życiem. Nie zapominajmy o tej chwili, o tym oddechu, o tym biciu serca, o tej pełnej żywotności energii, którą nazywamy „ciałem”, o bliskości i obecności rzeczy takich jakimi są, o tej łasce-tajemnicy, która porusza się w nas, poprzez nas i jako my.
Wiesz co, „Istnieje tylko Teraz” nie jest jakąś sprytną filozofią czy grą słów, albo przekonaniem do udowodnienia czy obalenia, lub przedyskutowania, ale głębokim zaproszeniem dla wszystkich ludzi, aby w pełni rozkoszowali się, smakowali i zachwycali zapachem tego cennego życia, nie „takiego jakim powinno być”, ale „takiego jakim jest”. Ten dzień jest jeszcze do przeżycia. I jest napełniony potencjałem. […]
Powiedzenie TAK tej chwili, dokładnie takiej jaka jest, powiedzenie TAK sobie, dokładnie takiemu jaki jesteś, nie oznacza, że przestajesz wierzyć w możliwość zmiany. To nie znaczy, że nie nadejdzie odpowiedź, że smutek nie zniknie, a ból nie ustanie, albo że sensowne zachowanie nie pojawi się w następnej scenie. To oznacza całkowite zestrojenie się z obecnym miejscem, które mieści w sobie mądrość całego wszechświata. Oznacza także głębokie zaufanie do tej chwili życia – jedynej chwili jaka jest – i zostawienie w spokoju obietnic oraz pomysłów jakie życie „powinno” być.
Nie próbuj przeskakiwać do jutrzejszej pewności – zaufaj niepewności dnia dzisiejszego. Zamiast  spieszyć się do odpowiedzi w następnej kadrze, zaufaj bieżącej, kreatywnej scenie „jeszcze nie ma odpowiedzi”. Zamiast starać się pędzić ku przyszłej radości czy rozkoszy, zaufaj tej obecnej chwili smutku czy zwątpienia, czy czemukolwiek w co obleka się kosmiczna inteligencja. Za jakiś czas być może pojawi się pewność… albo i nie, może pojawi się odpowiedź, wybuchnie radość… albo i nie, ekscytujące chwile być może wydarzą się prędzej lub później, jednak nie pomiń skarbów tego momentu!
Jeśli nadejdą odpowiedzi, wyłonią się z nawozu niewiedzy i żyznej gleby zwątpienia. Jeśli radość pokaże swoje oblicze, wynurzy się z bólu, którego głęboko dotknąłeś. Jeżeli narodzi się nowe życie, powstanie w jedynym miejscu narodzin jakie istnieje – TERAZ.
Ta chwila jest punktem dostępu, portalem, bramą łaski do wszystkiego za czym zawsze tęskniłeś. Nie pomiń go w pogoni za jutrzejszą wyobrażoną wspaniałością.”
Jeff Foster – „Tak! Kochaj to, co jest…”

piątek, 21 kwietnia 2017

Michał Tombak na temat natury energetycznej ludzkiego ogranizmu.



„Moje doświadczenie pozwala mi uważać, że wszystko, co związane jest z chorobą i zdrowiem w ostatecznym rezultacie zależy od zapewnienia energii narządom naszego ciała. Jeśli w „układzie energetycznym” człowieka, który łączy niewidzialnymi powiązaniami wszystkie wewnętrzne narządy, wystąpią „usterki”, to doprowadzi to do choroby. Starożytny japoński lekarz Kan Funajana w swojej książce „Zarys medycyny” pisał: „Człowiek jest istotą, w której duch i ciało zlewają się w jedną całość. Dlatego nie jest możliwe wyleczenie ciała bez uwzględnienia stanu duszy i na odwrót.” Wiemy już, że aby doprowadzić ciało do porządku trzeba je regularnie oczyszczać, prawidłowo odżywiać, hartować wodą, powietrzem, światłem słonecznym, ruchem. Kiedy mówimy o duszy, to powinniśmy mieć na myśli „układ bioenergetyczny człowieka. Nasza świadomość, uczucia, pamięć to niewidzialna energia, o właściwościach której wiemy bardzo niewiele. Żeby regulować procesy psychiczne trzeba wiedzieć, na jakich zasadach one działają, a to właśnie jest bioenergetyka. Chcę zaznaczyć, że współczesna psychologia obejmuje tylko nieznaczną część procesów bioenergetycznych zachodzących w organizmie. Co zaś dotyczy medycyny, to widzi ona tylko niewielki związek między naszym „ciałem” i „duszą”, kierując swoją uwagę przeważnie na leczenie ciała.
Obecnie współczesna medycyna tak skrupulatnie dzieli człowieka na fragmenty, z których składa się nasz organizm, że jako jednolita całość przestał on istnieć. Jestem głęboko przekonany, że dopóki do funkcjonowania naszego organizmu medycyna będzie podchodzić z podobnych pozycji, choroby na zawsze pozostaną przewlekłymi (nieuleczalnymi). Poszukiwania doskonalszych metod walki ze skutkami chorób tak naprawdę nie zwrócą utraconego zdrowia. Medycyna szuka odpowiedzi na pytanie, jak skuteczniej i bezboleśniej usunąć ten czy inny narząd, stosując przy tym nowe metodyki i doskonalszą aparaturę. Według ostatnich badań naukowych udowodniono, że organizm człowieka jest jednym wielkim energetycznym systemem, którego wszystkie komórki i organy, są między sobą ściśle powiązane.
Każdy z nas posiada trzy rodzaje energii.
1. Energię fizyczną pobieramy z pokarmu.
2. Energię astralną dziedziczymy od rodziców.
3. Energię mentalną otrzymujemy z kosmosu.
Te trzy rodzaje energii tworzą wokół naszego ciała biologiczną obwódkę — „aurę”, która określa fizyczny i psychiczny stan człowieka.
Najważniejsze, co powinni wiedzieć wszyscy, a szczególnie ci, którzy postanowili odzyskać utracone zdrowie, to to, że nasz organizm jest jednolitym systemem, na który należy zawsze oddziaływać kompleksowo (na „duszę” i „ciało”). Tylko przy takim podejściu można osiągnąć żądane rezultaty. Tylko ten może być zdrów, kto troszczy się o swoją duchową i fizyczną doskonałość. I jeszcze jeden moment, na który chcę zwrócić uwagę – niszczyć swoje zdrowie zaczynamy (z wielu powodów) od wczesnego dzieciństwa. Dlatego powrót do zdrowia nie
może być natychmiastowy. Żeby pozbyć się problemów zdrowotnych niekiedy należy „pracować nad sobą” 2-3 lata. A potem trzeba tylko podtrzymywać porządek w swojej głowie i swoim ciele i do końca życia cieszyć się z „prezentu”, którym bezinteresownie obdarzyła każdego z nas natura – dobrego zdrowia.”

Michał Tombak – „Droga do zdrowia”

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2017/02/04/michal-tombak-na-temat-natury-energetycznej-ludzkiego-ogranizmu/


stardust_home

środa, 19 kwietnia 2017

Schronienie w wewnętrznej ciszy. Twoje osobiste wzniesienie.

Jest taka przestrzeń w każdym z Nas, która jest krystalicznie przejrzysta. Przestrzeń, gdzie panuje wielka cisza. Tam możesz na powrót rozpoznać swoją boskość. Możesz odkryć swoją doskonałość; możesz doświadczać spotkań z wszechżyciem, przypomnieć sobie o Twojej mocy dziecka bożego.

W intymności serca i świadomości istnieje przestrzeń nieporuszona. Przestrzeń przyjemnie miękka, bezpieczna i ciepła. Przestrzeń niezmienna, niczym nieograniczona. W tej przestrzeni odnajdziesz wszystko, czego Ci potrzeba – odpoczynek, schronienie, ukojenie serca, emocji, bólu ciała. Odnajdziesz siłę, wzmocnienie, relaks - jeśli go potrzebujesz; odnajdziesz miłość bezwarunkową, doświadczysz spotkań z Bogiem. W swojej wewnętrznej ciszy na powrót odkryjesz siebie. Poczujesz i zrozumiesz doskonałość Twojej istoty.

Doświadczysz spotkań z Duszą i połączenia ze Wszystkim Co Jest.
Duchowość jest prosta: przebywając jak najczęściej w wewnętrznej ciszy staniesz się mocny i odporny na przeciwności życia. Staniesz się obserwatorem, a to już prosta droga do osobistej wolności. Przebywając w wewnętrznej nieporuszonej ciszy serca i umysłu, możesz osiągać stany oświecenia, które są niczym innym jak doświadczaniem boskiej świadomości Jedni ze Wszystkim Co Jest. Rozpoznasz wtedy prawdziwą naturę życia.
Wszystko, czego nam potrzeba do naszego osobistego wzniesienia mamy w sobie. Jeśli chcesz tego doświadczać odnajdź osobisty stan ciszy. Spraw, by stała się ona trwała. Tylko w niej spotkasz prawdziwego siebie, poczujesz jedność ze Wszystkim Co Jest. I kiedy tam będziesz posłuchaj Duszy, która przypomina Ci o Twoim pochodzeniu. Przypomina o Twojej boskości. Posłuchaj głosu prawdy, prostej prawdy: jesteś stworzony z Miłości, na jej podobieństwo.
Jesteś lustrem, w którym przegląda się Bóg. On stworzył Ciebie doskonałym. Ty i On wciąż kreujecie świat razem. Zapragnij sobie przypomnieć o swojej doskonałości i na nowo rozpoznaj kim naprawdę jesteś.
W ciszy, którą odnajdziesz pomiędzy wdechem i wydechem jesteś prawdziwy TY. Dotrzyj do tego.

Z miłością.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/czlowiek-swiadomy/78-schronienie-w-wewnetrznej-ciszy-twoje-osobiste-wzniesienie.html#.WPYYTlQCt04.facebook

Mniszek lekarski: żółty kwiatek, który doskonale odchudza i oczyszcza organizm.

Mniszek lekarski to prawdziwa skarbnica witamin, minerałów i innych substancji odżywczych. Wspomaga pracę wątroby i nerek, oczyszcza organizm z toksyn i ułatwia odchudzanie!
Mniszek lekarski doskonale oczyszcza organizm ze złogów i toksyn, wspiera pracę woreczka żółciowego i nerek, pomaga walczyć z problemami skórnymi: łuszczycą, egzemą, działa pomocniczo w leczeniu kamicy układu moczowego i cukrzycy. W celach leczniczych wykorzystuje się całą roślinę, zarówno korzeń, liście, jak i kwiaty. Picie herbatki z mniszka jest doskonałym rozwiązaniem dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy.

Mniszek- skuteczny w odchudzaniu.

Chcesz zrzucić zbędne kilogramy, sięgaj jak najczęściej po herbatkę z mniszka lekarskiego, ponieważ przez to, że działa żółciopędnie, pomagając naturalnie zwiększyć trawienie tłuszczów,  doskonale sprawdza się w procesie odchudzania. Mniszek zawiera substancje gorzkie wspierające trawienie, stymuluje wydzielanie płynów żołądkowych i jelitowych, ułatwiając oczyszczanie wątroby.
Jego aktywne składniki wspierają metabolizm, dlatego, jeśli jesteś w trakcie kuracji odchudzającej, zalecane jest picie filiżanki herbaty z mniszka lekarskiego przed każdym posiłkiem. Co więcej,  herbata z mniszka to doskonałe remedium na różne choroby skórne spowodowane działaniem toksyn.

Sposób przygotowania herbatki z mniszka!

Cała roślina zarówno łodygi, jak i liście czy korzeń mniszka mają cudowne właściwości lecznicze. Umyte korzenie suszymy na ciepłym miejscu przez kilka dni, następnie drobno rozdrobniony korzeń mniszka, w ilości 1 łyżki zalewamy wrzątkiem i pozostaw pod przykryciem na około 10 minut. Herbatkę pij trzy razy dziennie przed posiłkami, szybko zauważysz znaczne zmiany. Twój organizm zaczyna sprawniej wydalać toksyny, poprawi się metabolizm, praca nerek, wątroba lepiej oczyszcza organizm, dodatkowo szybciej  pozbędziesz się zbędnych kilogramów.

Ważny  jest również styl życia.

Podczas stosowania diety oprócz picia herbaty z mniszka należy dbać o spożywanie dużych ilości świeżych warzyw i owoców, jak również warto od czasu do czasu przeprowadzić kurację oczyszczającą i dbać o   odpowiednią ilość wody w codziennej diecie,  najlepiej wypijać 2,5 aż 3 l płynów bez cukru i sztucznych dodatków. Należy pozbyć się z diety takich produktów jak: biała mąka, biały ryż czy zwykły makaron, które w organizmie zamieniają się w cukier, jak również tłustego mięsa, ponieważ obciążają organizm i układ trawienny, co więcej znacznie utrudniają, a często nawet uniemożliwiają proces oczyszczania i odchudzania.
Ostrożność ze stosowaniem herbaty z mniszka lekarskiego powinny zachować osoby cierpiące na nadkwaśność żołądka, wrzody, mające problemy z drogami żółciowymi, jak również po antybiotykoterapii.

http://www.magazyn-styl-zycia.com/oczyszczenie-organizmu/mniszek-do-oczyszczania-i-odchudzania


wtorek, 18 kwietnia 2017

Pokochać Boga to pokochać Siebie.

Gdy po raz pierwszy zrozumiałem, że nie mogę kochać Boga, jeśli nie kocham siebie, byłem zaszokowany.  Zobaczyłem, jak bardzo nie kocham siebie i jak bardzo koncepcyjnie podchodziłem do mojej duchowej przemiany. Bóg był dla mnie Źródłem doświadczenia radości i miłości, które miałem czasami, ale nie pozwoliłem, aby stał się moją rzeczywistością w każdej chwili.
Co było dowodem na to, że nie pozwalałem, aby Bóg stał się moją rzeczywistością? – Doświadczenie lęku, na którym opierałem moją ludzką egzystencję. Z jednej strony był Bóg, którego traktowałem jako pociechę i ostoję, a z drugiej byłem ja ze swoimi ludzkimi zmartwieniami i bólami. Czułem rozdwojenie w swoim umyśle. I wiedziałem, że dopóki nie dokona się we mnie integracja, to nie wyzwolę się z konfliktu.
Zrozumiałem, że nie mogę kochać Boga z daleka lub czasami. Mogę Go kochać tylko tutaj, tylko teraz, w moim indywidualnym doświadczeniu siebie. Jeśli nie kochałem Go w ten sposób, to Go w ogóle nie znałem. A jeśli nie znałem Jego, to nie znałem siebie. Gdzieś wewnątrz siebie czułem przecież, że Bóg był moją Rzeczywistością, moim Źródłem. A wiedziałem to, ponieważ miałem już doświadczenia przebłysków prawdy w swoim umyśle. Miałem świadomość tego, że w chwili połączenia mojego umysłu z Jego umysłem, cały konflikt i poczucie oddzielenia znika. Problem polegał na tym, że doświadczenie to było swego rodzaju transcendencją – wyjściem poza siebie, chwilową ucieczką od konfliktu, a nie jego pełną przemianą. Dopóki doświadczenie Boga było formą ucieczki, poczucie rozdwojenia trwało, a moje iluzje, do których wracałem po tym doświadczeniu, wciąż wydawały się prawdziwe.
Trzeba było więc zrobić jeszcze jeden krok. Trzeba było naprawdę rozpoznać, że złudzenia są złudzeniami, a tylko prawda jest prawdziwa. Dopiero wtedy mogłem sobie uświadomić, że nie ma tak naprawdę od czego uciekać, gdyż konflikt nie jest rzeczywisty. Nie mogłem tego oczywiście zrobić w sposób koncepcyjny. Innymi słowy nie wystarczyło, żebym sobie powiedział, że świat, który widzę, jest iluzją. Doświadczenie było wymagane. Jak więc zaczęło się ono wydarzać w moim umyśle?
Na początku stałem się bardziej czujny. Zacząłem zauważać, kiedy nie jestem w stanie pokoju i radości. Zamiast pogrążać się w tym jeszcze bardziej, uświadamiałem sobie, że to jest właśnie chwila, w której nie kocham siebie, a więc i nie kocham Boga. Bo skoro Bóg jest wszędzie, a ja w danej chwili Go nie doświadczam, to znaczy, że skupiam się na iluzjach. Potrzebuję więc pomocy, aby zobaczyć to inaczej. Potrzebuje naprawy mojego błędnego myślenia i postrzegania. Już samo zauważenie, że potrzebuję naprawy oznaczało, że mój umysł wyrażał na nią gotowość.
Wszystko, co pozornie było ze mną nie w porządku, zamiast dostarczać mi pożywki dla poczucia winy, stawało się dla mnie wezwaniem do przebudzenia. Jeśli więc zauważałem na przykład symptomy chorobowe w moim ciele lub konflikty w moich związkach, to wiedziałem, że jest to jedynie zewnętrzny obraz stanu mojego umysłu i decyzji, jaką podejmuję. Moje ciało i moje związki chciały mi coś powiedzieć. Co takiego? Że nie kocham siebie, a więc i nie kocham Boga. Podejmuję czynną decyzję, aby się bać zamiast kochać. Nikt mi tego nie robi. Ja to robię. Nie pozwalam bowiem, aby w danym momencie Miłość Boga stała się moim doświadczeniem, moją rzeczywistością i zastąpiła moje złudzenia. Całe moje poczucie oddzielenia świadczyło tylko o moim braku miłości.
Naprawa poczucia braku miłości nie mogła być jednak niczym trudnym. Przecież Miłość była dookoła mnie i we mnie. Wystarczyło na chwilę zakwestionować rzeczywistość mojego problemu i otworzyć się na uzdrowienie. Wystarczyło przyjąć Miłość. Okazało się to łatwiejsze niż myślałem. Gdy na przykład kusiło mnie, by czymś się niepokoić lub by denerwować się na kogoś, wystarczyło jedynie przypomnieć sobie, że byłoby to przejawem braku miłości do samego siebie i do Boga. I zamiast brnąć dalej w tym kierunku, zatrzymywałem się i podejmowałem decyzję, by kochać. Nie zawsze udawało mi się to od razu i w tym sensie potrzebowałem praktyki, czy też treningu umysłu. W praktyce tej nie chodziło wcale o to, żebym wiedział, co to znaczy kochać. Gdybym wiedział, to nie potrzebowałbym praktyki. Nie musiałem też wiedzieć, jak się zachować w danej sytuacji. Wystarczyło podjąć decyzję, by kochać. Światło rzeczywistości dokonywało całej reszty pracy za mnie. Ja miałem być tylko otwarty na korektę – na usunięcie złudzenia o braku miłości.
W ten sposób zacząłem pozwalać, aby światło przenikało do tego, co widzę, myślę i czuję. Wiedziałem że stałe doświadczenie pokoju będzie możliwe tylko wtedy, gdy stanę się żywym świadectwem uzdrowienia poprzez ucieleśnienie transcendentnego doświadczenia w codzienności mojego dnia. W przeciwnym razie światło byłoby tylko pustą koncepcją lub co najwyżej jakimś przeszłym wspomnieniem czy przyszłym rezultatem. Potrzebne było pokochanie siebie TERAZ. Zamiast rozdwajać swój umysł poprzez rozszczepianie czasu na chwilę dla mnie i chwilę dla Boga, zrozumiałem, że albo każda chwila jest chwilą Boga, albo jest niczym. W ten sposób zakochałem się w Bogu. Od tej pory każdy pozorny konflikt stawał się okazją do przemiany, a każda nowa chwila szansą na spotkanie z Bogiem, czyli z moją własną Rzeczywistością.

http://www.przemianaumyslu.pl/pokochac-boga-to-pokochac-siebie/

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

O przywoływaniu niemożliwego. Czyli co mi jest potrzebne do szczęścia?

W przestrzeni jest wiele wszystkiego. Dla każdego wystarczy z górką i jeszcze zostanie. Jak korzystać z obfitości Wszechświata? Jak przywoływać do siebie to, czego nam potrzeba do szczęśliwego życia?
O przywoływaniu niemożliwego. Czyli co mi jest potrzebne do szczęścia?
Wszystko jest kwestią intencji i kwestią podejścia. O wszelkim dobru w naszym życiu trzeba odpowiednio myśleć. Podstawą są motywy naszych pragnień. Rozumieć trzeba także, że nie zawsze to co nam wydaje się dobre, w perspektywie długofalowej przyniesie szczęście. Można pragnąć pieniędzy, a kiedy je mamy wcale nie być szczęśliwym. Świat pełen jest takich przykładów. Tak to jest w materialnym świecie, że najbardziej pragniemy materii, a to nie ona jest podstawą naszego życia. Materia w jakiejkolwiek formie jest jedynie środkiem do szczęścia, a nie celem samym w sobie. Prawdziwe życie to wartości, to szczęście wewnętrzne, które prędzej czy później przejawi się dobrem w Twojej rzeczywistości.
Wiara i pewność - czyli chcieć i móc.
Najpierw wierzyłam, że Bóg mnie kocha - teraz to wiem. Najpierw ufałam, że wszechświat da mi tego, czego pragnę - teraz to wiem. I nie ma w tym ani krztyny pychy czy egoizmu. Dlaczego? Bo wszystko o czego pragnę i czego mi potrzeba zawsze jest z intencją dla mnie, dla ludzi, dla świata. Nie żądam, ale ufam, nie oczekuję lecz z wiarą czekam. I wiem, że to, czego pragnę już do mnie idzie. Przybliżam w czasie. Niech się zdarzy.
Otwartość.
Nie wiem gdzie, nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale się otwieram. Otwieram siebie na przepływ Wszechświata. Przepływ Miłości Bożej i wszystkiego tego, co ona ze sobą niesie. A niesie samo dobro. Bóg chce dla swoich dzieci wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze. On wie dokładnie czego każdemu z Nas potrzeba. Jeśli nie ma w Twoim życiu szczęścia, blokada jest w Tobie. Jeśli brak Ci wiary w siebie, w ludzi, w świat - jeśli nie wiesz od czego zacząć możesz nie robić NIC. Wystarczy, że z ufnością otworzysz się na działanie Wszechświata. Daj mu czas i miej pewność w to, że On Cię poprowadzi do upragnionego celu. Nie pytaj jak to się stanie. Po prostu się otwórz.
Droga do szczęścia.
To przestrzeń do działań dla Boga/Duszy/Wszystkiego Co Jest. Wizualizuj cel. Drogę do tego zostaw Bogu. Otwórz się na znaki z przestrzeni, pójdź za nimi i działaj.
Bóg.
Jest wszystkim tym, co Cię otacza. Zdaj sobie sprawę, że jesteś w nim ZANURZONY. Znajdź w sobie drogę do tego, by poczuć jego obecność, miłość, prowadzenie. Nie gdzieś tam – wysoko, ale obok Ciebie, w Tobie, w Twojej Duszy. Do Boga nie prowadzą, żadne schody, skomplikowane praktyki, poziomy oświecenia czy wtajemniczenia. To jest bardzo proste: Bóg mieszka w Tobie. Znajdź do niego swoją własną, indywidualną, niepowtarzalną drogę. Nawet gdyby była ona najbardziej dziwna, trudna, długa, nietypowa.
Dusza i Ty.
Jesteś świętą Trójcą. Chrześcijański Ojciec-Syn i Duch Święty, to w istocie alegoria Ciebie samego i prostej tajemnicy istnienia: Bóg – Syn/czyli Ty – i Duch czyli Twoja Dusza. To wszystko. Ponieważ wszystko to zawierasz w sobie, jesteś istotą doskonałą, kompletną, skończoną. Oto cała prawda o wielkiej tajemnicy istnienia. Święty Graal to w istocie TY sam. Nikt, ani nic z zewnątrz nie jest Ci potrzebne do tego, by dotrzeć do siebie. Cały sekret to pokochać siebie samego. Zrozumieć, że jesteś samowystarczalną, w pełni autonomiczną jednostką, która decyduje o sobie. Oczywiście nie da się iść przez życie nie wchodząc w interakcję z ludźmi. Jednak pamiętajmy: nikt nie ma prawa decydować za Nas. Nikt nie ma prawa narzucać Ci czegokolwiek. Decyzje można podejmować na zasadzie porozumienia, nie dyktatury. Wzajemny szacunek dla niezależności drugiego człowieka to podstawa.
Świat i Wszechświat.
Jeśli idziesz drogą samego siebie w towarzystwie Boga i Duszy - jeśli nie szkodzisz nikomu ani niczemu, co nie jest możliwe, jeśli masz miłość w sercu; jeśli nie robisz nic wbrew sobie; jeśli ufasz i wiesz, i masz pewność swoich celów, spodziewaj się, że Wszechświat sowicie Cię wynagrodzi. Dlaczego? Bo przestrzeń ułoży się pod Twoje oczekiwania. Bo TY SAM ją sobie wykreujesz.
Wszechświat mówi: niczym się nie martw. Pozwól się tylko KOCHAĆ.
Miłości, obfitości, spełnienia.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/czlowiek-swiadomy/38-o-przywolywaniu-niemozliwego-czyli-co-mi-jest-potrzebne-do-szczescia.html#.WPD7VKyv9KI.facebook


sobota, 15 kwietnia 2017

Życie duchowe dawnych Słowian.

Nie jest prawdą, że Słowianie przed nastaniem chrześcijaństwa modlili się tylko w świętych gajach. Wiemy np., że wznosili ziemskie „domy” dla bogów, i że ich wiara przenikała się z wieloma sferami życia. O tym, w co i jak mogli wierzyć dawni Słowianie, opowiada PAP etnolog i archeolog dr Paweł Szczepanik.
Ponieważ wcześni Słowianie byli ludem niepiśmiennym, nie posiadamy zwartego opisu ich dziejów czy wierzeń. Nie byli też grupą jednolitą: w momencie największej ekspansji Słowianie zasiedlali obszar sięgający na wschodzie niemal do podnóża gór Ural, po Łabę na zachodzie, i po Morze Śródziemne na południu.
Trudnili się głównie rolnictwem. „Dlatego w ich panteonie dominującą rolę – niezależnie od miejsca zamieszkania – zajmowały bóstwa związane z płodnością i cyklicznością. Co ciekawe, były to bardzo często jednocześnie bóstwa patronujące działaniom wojennym” – opowiada naukowiec współpracujący z Instytutem Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu – dr Paweł Szczepanik. Takim bogiem był na przykład Świętowit, przedstawiany w postaci rosłego posągu z czterema głowami.

      
„Nie jest prawdą, że Słowianie modlili się tylko w świętych gajach, chociaż wygląda na to, że odprawianie modłów na łonie przyrody było jedną z najczęstszych form czczenia bogów” – mówi Szczepanik.
Z uwagi na to, że w gajach nie stawiano prawdopodobnie żadnych posągów czy budowli, archeolodzy nie są w stanie zlokalizować dziś takich miejsc.
Mają jednak pomysły, jak szukać tropów. „Święte gaje były ogradzane lub wydzielone rowem – jego funkcja była nie tyle praktyczna, co przede wszystkim symboliczna” – zauważa badacz. I dodaje, że wewnątrz tak wydzielonego obszaru nie było żadnych zabudowań. „Mówimy o takim zjawisku jako o +sakralności pustki+” – dodaje
Czy i gdzie na terenie Polski mogły się takie miejsca znajdować? Być może na przykład na górze Ślęża, gdzie badacze natrafili na enigmatyczne mury okalające wierzchołek.
Etnolog dodaje, że przedstawiciele słowiańskich elit spotykali się w dużych budowlach wykonanych z drewna – wyraźnie większych, niż typowe budynki mieszkalne. Nie były to jednak miejsca, których jedynym przeznaczeniem były modły – tam odbywały się kluczowe narady i spotkania dotyczące losów grupy.
„Należy podkreślić, że sfera sacrum nie była oddzielona od życia codziennego, jak współcześnie. Wiara nie polegała na wyjściu do świątyni raz w tygodniu i odklepaniu formułek, tylko przenikała się z wieloma sferami życia – różnymi aspektami władztwa czy sądownictwem” – zauważa.

Słowianie wznosili jeszcze jeden rodzaj świątyń – ziemskie domy dla bogów. Były to budynki kryjące „ich” posągi, ale też łoża, siodła, skarbce i inne atrybuty, a wstęp do wnętrza był surowo zakazany. Nawet kapłani, którzy od czasu do czasu czyścili wnętrze takich świątyń, zobowiązani byli do zachowania zgodnie z określonymi regułami. Na przykład we wnętrzu takiego „domu boga” nie mogli oddychać, dlatego wszelkie prace wykonywali na wdechu.

       
W tym kontekście zagadkę dla naukowców stanowi przypuszczalne miejsce przedchrześcijańskiego kultu znajdujące się w Gnieźnie, częściowo pod kościołem św. Jerzego. Archeolodzy odkryli tam kamienny kopiec, w którego sąsiedztwie leżały przepalone kości, węgle, zniszczone naczynia ceramiczne.
„Z dużym prawdopodobieństwem jest to miejsce ofiarne. Podobne kopce znamy również z opisów wczesnośredniowiecznego Szczecina i czeskiej Pragi” – zauważa naukowiec.
Czy ludność przedchrześcijańska na terenie Polski wyznawała religię w takim sensie, w jakim dzisiaj ją rozumiemy: jako oddzielną i w zasadzie autonomiczną sferę życia? W ocenie dr. Szczepanika było inaczej.
„Ówcześni ludzie żyli +zatopieni+ w swoich wierzeniach, a wszystkie sfery codzienności przenikały się z religią” – tłumaczy. Jako przykład naukowiec podaje wyrób glinianych garnków. Słowo „naczynie” pochodzi od prasłowiańskiego słowa činiti – ‚czynić, robić, czarować’, co pozwala stwierdzić naukowcom, że pierwotnie na-czynie – ‚to coś uczynionego, zaczarowanego’. Fragmenty naczyń ceramicznych należą do najpowszechniejszych zabytków archeologicznych znajdywanych na terenie Polski.
„Zatem nawet proste czynności, takie jak wytwarzanie przedmiotów codziennego użytku, było w pewien sposób rytuałem wpisanym w życie” – stwierdza badacz.
Także mity były powszechne w życiu. Nie były traktowane jako mitologia w dzisiejszym rozumieniu, czyli fantastycznych opowieści. Mity były dostępne, namacalne, a pojawiające się w nich postaci – osiągalne niemal na wyciągnięcie ręki, żyjąc w bezpośrednim sąsiedztwie świata ludzi – zauważa dr Szczepanik.
Skąd to wszystko wiemy? Naukowiec podkreśla, że informacje na temat wierzeń Słowian przed nastaniem chrześcijaństwa na terenie Polski dosłownie nikną w mroku dziejów. Próby ich rekonstrukcji umożliwia między innymi lektura tekstów na temat obszarów ościennych, choć najczęściej dotyczą późniejszych czasów. Zdaniem naukowca pomocna może być również analiza zabytków odkrywanych w czasie wykopalisk.

Czytaj więcej na: naukawpolsce.pap.pl

środa, 12 kwietnia 2017

Miłość na zawsze odmieniła całe moje życie.

Miłość na zawsze zmieniła moje życie. I to nie jeden raz. Robiła to za każdym jednym razem, gdy kochałam. Miłość zawsze była w stanie czynić we mnie cuda i powodować niespodziewane zmiany.
Gdy mówię o miłości i o jej zdolności zmieniania życia ludzi, nie sposób nie wspomnieć również o niekochaniu. Jest ono bowiem w stanie niszczyć, burzyć i pozostawiać w gruzach – o ile pozwolisz, żeby zdominowało Twoje serce i umysł.

Miłość i niekochanie – dwie strony tego samego medalu

Niestety, w większości przypadków, miłość może skończyć ramię w ramię z niekochaniem. Nie powinniśmy jednak myśleć o tym jak o poważnym problemie. Lepiej postrzegać to jako dwie strony tego samego medalu. Niekochanie nie musi być dominującą stroną – to proste.
„Nieobecność ani czas nie znaczą nic, kiedy kochasz.”
-Alfred de Musset-
Kiedy zakochujesz się w drugim człowieku, wszystko wydaje się idealne i cudowne – bardzo łatwo to zauważyć. Czujesz, że chodzisz nie dotykając podłogi. Cały świat wydaje się piękniejszy, bardziej zachwycający i idylliczny, niż wcześniej.
Nagle odkrywasz, że ta właściwa osoba, która stoi przy Twoim boku jest wręcz idealna dla Ciebie. Rozumie wszystko, co robisz i mówisz, zawsze Cię wspiera, nigdy nie ma nieświeżego oddechu i zdaje się, że jego aspekt fizyczny i sposób bycia nie ma ani jednego defektu.




               



Okazuje się jednak, że taki stan nie może trwać wiecznie. Z biegiem czasu zauważysz, że ten idealny człowiek ma swoje własne problemy, czasami chrapie w nocy i robi rzeczy, które trudno jest Ci zrozumieć.
Tak czy inaczej, niezależnie od sytuacji, bardzo ważne, byś nie pozwolił, żeby zniknęła Twoja umiejętność kochania tylko dlatego, że Twoim partnerem jest zwykły człowiek z jego wzlotami i upadkami. Wszyscy przecież mamy mocne i słabe strony.
Możliwe, że na jakimś etapie życia odkryjesz, iż miłość Twojego życia nie jest idealna. Może też poczujesz, że Wasz związek cofa się zamiast iść do przodu. Nie musi to być jednak powód, by wszystko rzucić i się poddać. Należy walczyć używając wszystkich środków, jakimi dysponujesz, aby utrzymać ogień przy życiu.
Jeżeli jednak użyliście już wszystkiego, czym dysponujecie, żeby utrzymać związek i nic nie działa, nadchodzi krytyczny moment miłości. Aż po uszy przykrywa Cię ciemną powłoką przygnębienia sprawiając, że wszystko jest smutne, przygnębiające i zbyt ciężkie, by to znieść.
To jest właśnie ten moment, by zdać sobie sprawę, że miłość zmieniła Twoje życie – na zawsze i nieodwołalnie. Właśnie wtedy wglądasz głęboko w siebie i uświadamiasz sobie, że jesteś w stanie poskładać skruszone kawałki Ciebie i znów zacząć patrzeć w przyszłość z nadzieją.

Miłość to otwarte drzwi, podczas gdy niekochanie zamyka Cię w sobie.

Niekochanie może powodować, że zamkniesz się sama w sobie i zaczniesz zbierać siły, by nabrać więcej nieufności, ostrożności, by chronić się lepiej i bardziej uważać na wszystko, co Cię otacza.
Może to doprowadzić do tego, że następnym razem, gdy miłość stanie w Twoich drzwiach, sparaliżuje Cię strach, serce zatrzyma się na chwilę w Twojej piersi i… być może stracisz cudowną szansę na szczęście i prawdziwe uczucie.
Miłość natomiast to otwarte drzwi, radość, szczęście i nadzieja. Jeżeli pozwolisz, by niekochanie i strach przed byciem skrzywdzonym ograbiły Cię z zaufania, tak naprawdę sama sobie robisz krzywdę.
Brak szczerości z samą sobą sprawia, że odrzucasz innych ludzi ze strachu. Nawet, jeśli Twoja dusza prosi Cię, wręcz błaga Cię o to, byś zaryzykował.


   


Dlatego właśnie miłość jest w stanie na zawsze i trwale zmienić Twoje życie. Ponieważ, kiedy wypełnia ona Twoje życie i jest w nim obecna, nie martwisz się o to, żeby chronić samą siebie. Jesteś całkowicie otwarta na szczęście.
Powierzasz swoje serce komuś, kto umiał je zdobyć i na nie zasługuje. Choć nie jesteś w stanie kontrolować wszystkiego, umiesz spoglądać w przyszłość z nadzieją żyjąc w teraźniejszości szczęśliwie i w pełni tego słowa znaczenia.
„Kocham Cię, by Cię kochać, a nie po to, by być kochanym, gdyż nic nie uszczęśliwia mnie tak bardzo jak móc widzieć Cię szczęśliwym.”
-George Sand-
Żyć miłością i pozwolić, by wypełniła ona całe nasze życie nie oznacza wcale bycia nieustannie zakochanym z „motylkami w brzuchu”. Chodzi tylko o to, by być gotowym kochać, być kochanym. By miłość wypełniła wszystkie pory naszej skóry.
Pozwolić, by miłość na zawsze zmieniła nasze życie, wcale nie oznacza zamknąć się i odgrodzić od wszystkich doświadczeń, które mogłyby na nas czekać. Należy pozwolić, by pojawiła się w naszym sercu, napełniając je radością i szczęściem. I to nawet wtedy,  gdy kiedyś Cię skrzywdzono.
Pamiętaj, nigdy nie zapamiętuj tylko zła, które Cię spotkało. Nie żyj za ścianą strachu i sztuczności. Pozwól, żeby miłość zagościła w Twoim sercu i zmieniła Twoje życie na zawsze. Na świecie bowiem jest dużo dobrych i troskliwych ludzi, którzy chętnie Cię uszczęśliwią.

https://pieknoumyslu.com/milosc-odmienila-moje-zycie/#



wtorek, 11 kwietnia 2017

Kurdybanek – zapomniane słowiańskie ziele.

Dawno, dawno temu zielarze, kucharze i piwowarzy doceniali zalety tej niezniszczalnej rośliny o błyszczących liściach i pięknych fioletowych kwiatach.Bluszczyk kurdybanek chociaż obecnie nie jest szeroko znany – jest jednym z najstarszych słowiańskich ziół. Jego pozostałości odkryto nawet podczas prac archeologicznych w Biskupinie.
Przedwojenna specjalistka od ziół hrabina Anna Potocka z Działyńskich opisała w swojej książce historię z życia wziętą. Otóż w pewnym mieście tyfus dziesiątkował ludzi – wysłano wtedy oddział żołnierzy do pilnowania porządku. Rozłożyli oni obóz na przedmieściu – niestety zarazki zaczęły atakować, padło kilka koni, żołnierze zaczęli chorować – wtedy zauważono, że te konie, które skubią jakieś zielsko, nie chorują. Tym zielskiem okazał się kurdybanek – dzięki któremu później król Jan III Sobieski poprowadził swoja armie do zwycięstwa pod Wiedniem. Legenda bowiem głosi, że kiedy szykował się na odsiecz wziął go ze sobą by rycerze mogli popijać herbatkę na wzmocnienie i jako ochronę przed rozlicznymi zarazami.

Kurdybanek posiada niezwykle właściwości wzmacniające cały organizm, zwiększa ilość leukocytów, wzmacnia serce, reguluje przemianę materii, oczyszcza i usuwa z organizmu toksyny. Można go stosować w przeziębieniach , kaszlu, dusznościach, astmie, chorobach wątroby i trzustki – dawniej Słowianie stosowali go niemal we wszystkich schorzeniach, a także jako przyprawę do wielu potraw np. zamiast pietruszki – co można odnaleźć w starych książkach kucharskich – rosołów, zup, omletów, past serowych i mięs.
Herbatka z kurdybanku:
1 łyżkę zalać 1,5 szklanki ciepłej wody
Gotować na małym ogniu pod przykryciem 5 minut.
Odstawić na 10 minut i przecedzić
Pić 1/2 szklanki 2-3 razy dziennie miedzy posiłkami
Mieszanka na wzrost leukocytów Dr Różańskiego:
2 łyżki kurdybanka
1 łyżka mniszka
1 łyżka pokrzywy
1 łyżka glistnika
1 łyżka babki
Dwie łyżki mieszanki zalać 2 szklankami wrzącej wody i pod przykryciem parzyć 20 minut.
Pić 4- 5 razy dziennie po 200 ml
Syrop z kurdybanka wg Stefanii Korżawskiej:
Garść świeżego kurdybanka wrzucić do garnka, wlać 6 szklanek wody, zagotować, a następnie na małym ogniu ogrzewać 15 minut, przecedzić i dodać tyle miodu, ile jest wywaru. Wymieszać, zagotować i na małym ogniu podgotować 5 minut. Przelać do butelek. Syrop można dodawać do ciepłej wody lub herbaty. Syrop wzmacnia układ odpornościowy. Jest szczególnie polecany dla dzieci anemicznych oraz dla osób nerwowych.
Syrop z kurdybanka z winem na wzmocnienie odporności, anemie i.. uspokojenie:
Garść kurdybanku (ok. 25g świeżego ziela
Dobre białe wino 1,5L
Słoiczek miodu
Zioło wrzucić do garnka, zalać winem, doprowadzić do wrzenia i gotować kwadrans na wolnym ogniu.
Następnie przelać płyn przez sitko i dodać tyle miodu ile zostało wywaru. Podgotować na małym ogniu 5 minut stale mieszając i rozlać do butelek.
Spożywać dodając łyżkę stołową do herbaty.
Jajecznica z kurdybankiem:
DO smażących się jajek dodać garść świeżo posiekanych najlepiej młodych listków kurdybanku – oczywiście zebranych w okolicy wolnej od spalin.
Jajecznica z takim dodatkiem ma przyjemny aromat i lekko korzenny smak.
Kurdybanek można stosować jako przyprawę – zasuszyć i wsypać do ciemnego szczelnego pojemnika – dodawać do potraw zamiast pietruszki czy bazylii – oprócz wspaniałego smaku i aromatu jako przyprawa będzie regulować trawienie i pomoże osobom z częstymi infekcjami dróg moczowych i zapaleniami błony śluzowej żołądka.

http://sekrety-zdrowia.org/kurdybanek-zapomniane-slowianskie-ziele/

Rewolucja odbędzie się w sposób cichy. We wnętrzach Naszych Serc.

Jeśli Dusza/ wewnętrzny głos/ intuicja prosi, żebyście coś zrobili i jest to zgodne z Waszym sercem, zróbcie to. Jeśli jest w Was prawda, którą nosicie w sobie i chcecie o tym mówić – róbcie to. Jest na to właściwy czas. Będziecie wspierani. Będziecie poprowadzeni. Każdy wedle zadania, które obrała Dusza.
Rewolucja odbędzie się w sposób cichy. We wnętrzach Naszych Serc. 
Wokół tego, o czym mówię zbierają się ludzie. Są to określone Dusze. Dusze, które wcieliły się w tym czasie w konkretnym celu, z konkretnymi zadaniami. Są to Dusze Pracownicy Światła. Dusze, które chcą uczestniczyć/ pomagać Ziemi i ludzkości w procesie wzniesienia. Niektórzy z Was już to robią, inni są na przejściu, inni się przygotowują, a dla niektórych czas realizacji jeszcze się nie zaczął.
Z każdym dniem jest Nas więcej. I będzie więcej. Proces wyzwolenia powiedzie się, ponieważ taka jest Wola Boga Matki-Ojca. Zniewolenie ludzkości, szkody dla Ziemi, działania sił uzurpujących stały się na tyle duże, że powstała potrzeba ingerencji w drogę ludzkości. I dobrze. Dokąd ten świat zmierza w obecnej formie? Do zagłady. Część ludzkości doświadczy tego.
Zadaniem Pracowników Światła jest praca w kierunku przesunięcia świadomości zbiorowej. Rewolucja odbędzie się w sposób cichy: w Przestrzeni Naszych Serc.
Nadszedł czas, kiedy oprócz indywidualnej drogi duchowej oczekuje się od Nas konkretnych działań na rzecz ogółu.

Jeśli ten przekaz wywołuje w Tobie rezonans, wyraź swoją wolę. Będziesz poprowadzony.
 Jeśli się boisz, nie czujesz się pewny, jeśli nie wierzysz w siebie, pomocne będą następujące intencje:
- Chcę uwolnić strach odnośnie widzenia przyszłości.
- Chcę uwolnić strach odnośnie widzenia prawdy.
- Jestem bezpieczny, gdyż podążam za moja Duszą, by zobaczyć prawdę.
- Moja wizja jest idealnie uporządkowana i oświetlona miłością.
- Możliwość widzenia jest dla mnie bezpieczna.
- Uwielbiam patrzeć na piękny blask uzdrawiającego światła moich aniołów.
- Ufam temu, co widzę, wiedząc, że jest to zawsze dla mojego najlepszego dobra./
(Afirmacje Doreen Virtue)

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/ludzie-anioly/26-rewolucja-odbedzie-sie-w-sposob-cichy-we-wnetrzach-naszych-serc.html#.WOyis_HpFTA.facebook


Odwagi, pewności, zaufania.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Kody uzdrawiania – 6 minutowa technika.

Kody uzdrawiania to prosta metoda samoleczenia, oparta na  czterech sekwencjach, w której wykorzystuje się energię zgromadzoną w palcach obu rąk.
Technika opracowana przez doktora psychologii i naturopatii Alexander Loyd`sa , przy współpracy z dr Ben Johnsonem doktorem nauk medycznych, osteopatii i medycyny naturalnej, polega ona usunięciu blokad pamięci komórkowej i uaktywnieniu tych funkcji fizycznych wbudowanych  w ludzki organizm, które usuwają samo źródło choroby.


Nie jest już tajemnicą, że stres powoduje większość chorób. Wg badaczy z Harvard Medical School, Uniwersytetu Yale, Mayo Clinic i wielu innych przewlekły stres jest odpowiedzialny za 90-95% wszystkich chorób. Nie chodzi o ten rodzaj stresu, który wszyscy dobrze znamy, taki jak napięcie przed egzaminem czy utrata pracy.
Stres fizjologiczny jest zapisany w każdej komórce ciała i mało kto zdaje sobie sprawę z jego istnienia. Powodują go negatywne myśli, przykre wspomnienia i obrazy zakodowane głęboko w pamięci komórkowej, które Dr Loyd nazywa problemami serca. Te zaś po pewnym czasie manifestują się w ciele jako choroby, często przewlekłe.
Jedną z głównych przyczyn permanentnego stresu jest  niemal non-stop włączony mechanizm walcz lub uciekaj.
To pozostałość po naszych odległych przodkach. Jeśli umysł nie jest pewien tego co się zbliża wysyła ciału sygnały w postaci stresu czyli sugestię  do wycofania się – „podnieść się i odejść”.
Zwierzęta mają to bardzo dobrze opanowane, jeśli wyczuwają coś niedobrego – podnoszą się i odchodzą. Również człowiek w dawnych czasach w ten sposób reagował.
Ale my ludzie cywilizacji zaadoptowaliśmy stres, nie chcemy aby inni nas widzieli jak się „podnosimy i odchodzimy”.
Do tego doszło, że elementem wyceny człowieka jest to ile stresu może znieść, jak długo wytrzyma pod presją np. w pracy,  środowisku lub byciu na topie „by nie wypaść z obiegu”.stres i nadmiar informacji

Podczas stanu walcz-uciekaj krew napływa do mięśni szkieletowych, jednocześnie odpływając z ważnych organów. Składniki odżywcze i tlen są bowiem potrzebne aby skutecznie stawić czoła niebezpieczeństwu lub jak najszybciej uciec.
Cały organizm przestawia się wówczas na inny sposób funkcjonowania, który powraca do normy, gdy niebezpieczeństwo mija.
Jednak gdy stresów jest więcej i napięcie nie ustaje, ciało pozostaje w tym stanie niekiedy przez całą dobę. Wcale nie dlatego, że człowiek staje przed sytuacją walczyć lub uciekać.  To natrętne myśli nieustannie krążą wokół problemów. Lęki, negatywne obrazy, wspomnienia, fałszywe przekonania, mózg kreuje fałszywe scenariusze lub analizuje przeszłe zdarzenia .
Wówczas jeśli człowiek nie potrafi się w pełni zrelaksować, choroba staje się nieunikniona.walcz lub uciekaj

Jeśli usuniemy problemy ducha, ciało naprawi się samo
           twierdzi doktor Alexander Loyd.

Jak doszło do odkrycia ?

Dr Loyd  krótko po ślubie stwierdził, że z jego żoną dzieje się coś niedobrego. Wizyty u kolejnych lekarzy i straszna diagnoza – depresja endogenna – choroba która dzień po dniu niszczy życie dotkniętego nią człowieka i jego bliskich. Jak dotąd nie istnieje żadna skuteczna metoda jej leczenia, wyłącznie antydepresanty które   skutki uboczne czasami równie trudne do zniesienia jak sama depresja. Chorego często nawiedzają myśli samobójcze. Jego życie przypomina stan zombi, gdyż jakaś niewidzialna siła pozbawia go całej energii.
Skoro lekarze nie mogli w niczym pomóc, Loyd postanowił szukać ratunku sam. Zaczął zgłębiać tajniki medycyny naturalnej, wziął udział w dziesiątkach warsztatów i seminariów, zrobił  nawet dwa doktoraty z psychologii i naturopatii. W międzyczasie zainteresował się fizyką kwantową. Prowadząc własne studia w tym zakresie odkrył szereg powiązań, o których nikt nigdy nie wspominał na uczelniach. Doszedł do wniosku, że istotą choroby jest nieprawidłowa częstotliwość energii i jeśli uda się ją skorygować, zdrowie powinno powrócić bez żadnych leków.

Pewnego dnia, jak sam twierdzi, wewnętrznym okiem ujrzał  lub otrzymał „skądś z góry”, mechanizm uzdrawiania, po którym miał przekonanie, że może zadziałać. Pierwszą osobą na której go wypróbował była oczywiście jego żona. Po niecałej godzinie zabiegu jej depresja zniknęła. Wprawdzie wracała jeszcze kilkakrotnie, ale po miesiącu regularnego leczenia odeszła, jak wszystko na to wskazuje, na dobre.
Ponieważ Loyd prowadził własną praktykę, postanowił wykorzystać nową metodę w pracy ze swoimi pacjentami. Skuteczność  kodów obserwował najpierw u żony, a później u setek swoich pacjentów. Widział, jak ustępują różne schorzenia fizyczne, których przecież nie leczył – ograniczał się jedynie do pomocy psychologicznej.
Mimo, że technika jest bardzo prosta, kody uzdrawiania okazały się skuteczne w niezliczonej liczbie przypadków. Odchodziły problemy te natury psychicznej jak depresja, stany lękowe, nerwice natręctw, blokady emocjonalne, niekontrolowane obżarstwo, ataki paniki, bezsenność, przewlekłe zmęczenie. I te natury fizycznej zwłaszcza choroby przewlekłe trwające latami: bóle, cukrzyca, rak piersi oraz inne nowotwory, nadwaga, niegojące się rany, urazy i wiele innych.
Co mówią badania?

Badania zakresie kodów uzdrawiania prowadzono w USA i Kanadzie przez trzy lata. Wyniki pokazały m.in że już po 20 minutach od stosowania kodów powraca równowaga układu autonomicznego, widoczna w pomiarze zmienności rytmu serca (HRV). Ponieważ zmiennością rytmu serca zawiaduje autonomiczny układ nerwowy, stanowi ona doskonały wskaźnik tego, czy znajdujemy się pod wpływem stresu.
Poprawiały się  również wyniki badania krwi, rezonansu magnetycznego, EKG, EEG, ultrasonografii i innych wskaźników. Ze stanu nierównowagi spowodowanej stresem, organizm powraca do normalnego funkcjonowania.
Alex Loyd twierdzi, że kody uzdrawiają negatywne wzorce lub częstotliwości energetyczne leżące u podstaw choroby. Całe życie na ziemi opiera się na wymianie energii.  Uzdrawiająca energia, która pojawia się na skutek stosowania różnych kombinacji kodów, działa bezpośrednio na niezdrowe wzorce funkcjonowania ciała i jego organów.
Co ciekawe, przewidziało to już wcześniej wielu naukowców, w tym fizyków, którzy uważali, że pewnego dnia odkryjemy metodę usuwania samego źródła choroby i to niezależnie od jej rodzaju. I że będzie to leczenie energetyczne, ponieważ energia jest źródłem wszystkiego.
Albert Szent-Györgyi, węgierski biochemik i noblista z medycyny, już w 1937 roku napisał, że „leczenie ludzi bez pojęcia energii jest leczeniem martwych”. A współczesny wybitny fizyk prof. Williama Tiller z Uniwersytetu Stanforda twierdzi że : „Medycyna przyszłości będzie opierać się na kontrolowaniu energii w ciele”.
Warto więc spróbować, skoro to nic nie kosztuje.
Jak wykonywać  kody uzdrawiania?

Czubki palców należy złożyć ze sobą, kierując w stronę 4 punktów na ciele podobnie jak  wiązki laserów, trzymać je w odległości około 3-5 cm od ciała,  po 30 sekund nad każdym z 4 centrów energetycznych. Cała sekwencję ruchów powtarza się trzy razy, co zajmuje sześć minut. Opuszki palców, nakierowane na wskazane punkty, aktywują centra energetyczne, uwalniając z nich leczniczą energię, która stopniowo likwiduje stres fizjologiczny i leczy emocje, a potem schorzenia w ciele. Podczas terapii Dr Loyd proponuje, by się modlić lub medytować.
Kody uzdrawiania
1. w okolicy tzw. trzeciego oka, czyli pomiędzy grzbietem nosa a punktem między brwiami
2. przy szyi, na wysokości jabłka Adama
3. po obu stronach głowy, na wysokości szczęki
4. po obu stronach głowy, na wysokości skroni

Na filmie zademonstrowana jest dokładna technika:


Na podstawie: Kod uzdrawiania,  dr Alexander Loyd , dr  Ben Johnson

http://sekrety-zdrowia.org/kody-uzdrawiania/

niedziela, 9 kwietnia 2017

Modlitwa Wojownika.


Jestem, kim jestem.
W wierze buduję zaufanie.
W łagodności jest moja siła.
W ciszy spaceruję z bogami.
W spokoju rozumiem siebie i świat.
W konfliktach odchodzę.
W zachowaniu dystansu odnajduję wolność.
W poszanowaniu wszystkich żywych istot szanuję siebie.
W zaangażowaniu cenię odwagę, która we mnie tkwi.
W wieczności współodczuwam z naturą całego stworzenia.
W miłości bezwarunkowo akceptuję ewolucję innych.
W wolności odnajduję siłę.
W mojej indywidualności wyrażam Boga znajdującego się we mnie.
W służbie oddaję całego siebie.
Jestem, kim jestem. Wieczny, nieśmiertelny, uniwersalny i nieskończony.
Niech tak się stanie.

sobota, 8 kwietnia 2017

Don Miguel Ruiz, Medytacje i Modlitwy.




Zamiast oczekiwać miłości od innych, powinniśmy otworzyć się na miłość, jaką mamy w sobie, ponieważ nie może nas uszczęśliwić miłość innych ludzi. Uszczęśliwia nas tylko miłość, jaka to my odczuwamy do każdego człowieka, do Boga, do całego stworzenia. Gdy miłość przychodzi do kogoś, jest to miłe uczucie, lecz gdy sami ja odczuwamy , jest to najlepsza rzecz, jaka może nam się przydarzyć. Żyjemy wówczas w niebie, przebywamy w stanie błogości.

Don Miguel Ruiz, Medytacje i Modlitwy

piątek, 7 kwietnia 2017

Czosnek - lider wśród roślin leczniczych.

Czosnek to roślina niezwykle popularna na całym świecie. Od wieków wykorzystywana w medycynie niekonwencjonalnej jako wspaniały środek leczniczy. W starożytności wykorzystywany do leczenia ran i owrzodzeń, a w Chinach do pokonywania cholery i czerwonki. Doceniany przez nasze babcie, które wykorzystywały ogromną moc czosnku w walce z zakażeniami, wirusami i różnego rodzaju infekcjami. Czosnek to naturalny antybiotyk wspomagający naturalne mechanizmy obronne naszego organizmu.
Czosnek jest bezsprzecznie liderem wśród roślin leczniczych. Jest niewyczerpalnym źródłem ogromnej ilości witamin i minerałów. W tej niewielkiej roślinie znajdują się bowiem:
  • witaminy m.in. B1, B2, PP, C, prowitamina A
  • sole mineralne m.in. potasu, wapnia, magnezu
  • związki flawonoidowe
  • związki śluzowe
  • aminokwasy
  • saponiny, cukry
  • rzadkie mikroelementy m.in. kobalt, chrom, nikiel
Nieocenione w czosnku są olejki eteryczne bogate w siarczki i allicynę, związek o specyficznym, ostrym zapachu. To właśnie allicyna posiada właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze i redukujące drobnoustroje, a także obniża poziom tłuszczów w surowicy krwi czy hamuje skupienie płytek krwi.
Czosnek dzięki bardzo bogatemu składowi i swoim niezwykłym właściwościom jest najbardziej naturalnym i uniwersalnym, a przy tym łatwo dostępnym, sposobem na zachowanie naszego organizmu w dobrym zdrowiu. Wspomaga układ odpornościowy i oddechowy.
Wzmacnia naturalne mechanizmy obronne organizmu oraz podwyższa ogólną sprawność psychofizyczną. Zapobiega miażdżycy, stymuluje trawienie, obniża ciśnienie krwi, jest niezastąpiony dla cukrzyków ponieważ reguluje poziom cukru we krwi.
Zawarte w czosnku mikroelementy i witaminy spełniają rolę biokatalizatorów, a olejki lotne, wraz ze związkami siarki wspomagają m.in. proces odtruwania wątroby, a także pobudzają czynność białych krwinek. Czosnek rewelacyjnie niweluje wolne rodniki, które przyspieszają procesy starzenia się komórek ciała – działa antyoksydacyjnie.
Jest niezwykle skuteczny w różnego rodzaju infekcjach, leczy bowiem grypę, przeziębienia, kaszel, obniża gorączkę a także uśmierza ból głowy. Ta wspaniała roślina zapobiega nowotworom i eliminuje drobnoustroje.
Czosnek – badania
Przeprowadzone do tej pory badania i liczne prace naukowe wykazały, że regularne spożywanie czosnku znacząco wpływa nasz organizm. Podczas berlińskiego sympozjum „International Garlic Research”, które zostało zorganizowane z okazji VI Kongresu Towarzystwa Fitoterapeutycznego, i pogłębione na sympozjum „Phytopharmakaforschung 2000” (w Bonn), zostały przedstawione wyniki badań zarówno farmakologicznych jak i klinicznych potwierdzające skuteczność czosnku.
Wyniki te zostały przedstawione przez referentów z USA, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Rosji.
Syrop czosnkowy – przepis
Składniki:
  • 1 czosnek
  • 1 cebula
  • 2 łyżeczki miodu lipowego
  • 1 cytryna
Przygotowanie:
Obierz czosnek z łupinek i podziel na 7 równych części. Z cytryny wyciśnij sok. Pokrój cebulę na 4 części i umieść w słoiczku, a następnie dodaj do niej pozostałe składniki w dowolnej kolejności. Odstaw całość na 24h.
Dawkowanie:
Kurację stosuj przez 7 dni, w trakcie których przyjmuj po jednej łyżeczce syropu co 2-3 godziny na dobę. Kurację możesz powtarzać co 14 dni.

http://www.sekretyzdrowia.net/czosnek/

czwartek, 6 kwietnia 2017

Odmień swoje życie w cztery tygodnie.

Nikt z nas nie chce żyć w świecie, gdzie czuje się unieruchomiony i nieszczęśliwy. Czasem jednak nasza codzienność sprawia, że tracimy rozeznanie w tym co robimy i nie wiemy już czy robimy to właściwie, czy nie. Pospieszne i mechaniczne życie ma swoje konsekwencje. Jedną z nich jest niepoświęcanie uwagi życiu jako takiemu. Odmień swoje nawyki już dziś i zacznij żyć pełną piersią! Odmień w cztery tygodnie.

„Twoje ciało to świątynia natury i boskiego ducha.
Utrzymuj je w zdrowiu.
Szanuj je, badaj i gódź się na jego prawa.”
-Henry F. Amiel-

Dziś proponuję Ci wykonanie pierwszego kroku w kierunku nowego życia, w którym słowa „przyjemność”
i „jakość” sterują Twoją codziennością. Podążaj za tymi podstawowymi, prostymi krokami i w pozytywny sposób odmień swoje życie w zaledwie cztery tygodnie.

Odmień swoje życie, tydzień pierwszy: pracuj nad nawykami i zdrowiem fizycznym.

Wstawaj wcześnie rano, około godziny 6. Dzięki temu będziesz mógł wykorzystać dodatkowy czas, którego nigdy wcześniej nie miałeś. Poświęć go na zaległe zadania i czekające zobowiązania jeszcze przed rozpoczęciem dnia.
Przestrzegaj lekkiej i zdrowej diety. Jeśli chcesz wprowadzić prawdziwe zmiany w swoim życiu, to będziesz potrzebował mnóstwa energii. To bardzo ważne, aby ciągle wsłuchiwać się w to co mówi Twoje ciało. Dzięki temu będziesz mógł określać osiągalne cele i wyeliminować toksyny ze swojej diety. Spożywanie zdrowych, lekkich i atrakcyjnych posiłków pomoże Twojemu ciału w tym procesie.
Ćwicz. To jeden z najbardziej polecanych nawyków. Ruch pomaga Ci utrzymać ciało w zdrowiu. Chodzi tu zarówno o kondycję fizyczną, jak i zdrowie wewnętrzne. Ruszając się uzdrowisz i zrównoważysz swój umysł. Dlatego, aby naprawdę obudzić się do życia, Twoje ciało potrzebuje ruchu.

                        

Tydzień drugi: oczyść swoje środowisko.

Oczyść przestrzeń wokół siebie. Usuń z niej wszystko, co nie przydaje Ci się w codziennym życiu. Nie zostawiaj przy sobie rzeczy, które są dla Ciebie fizycznymi przeszkodami, lub które utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie. Nauka odcinania się od przeszłości jest nieodzowna.
Pozbądź się tego, czego już dłużej nie potrzebujesz. Na tym etapie warto spróbować rozwiązać kwestie ludzi, których towarzystwo negatywnie na Ciebie wpływa.

Tydzień trzeci: uporządkuj swoje cele i marzenia.

Zorganizuj swoje plany. Stwórz listę i podążaj za nią. Jeśli masz listę z zeszłego tygodnia, a na niej wciąż znajdują się nieskończone zadania, to przeanalizuj ją i sprawdź co jeszcze musisz zrobić. Pracuj nad rzeczami związanymi z Twoimi marzeniami i celami.
Trzymaj się Twoich dziennych planów. Przed pójściem spać stwórz nowy plan na nadchodzący dzień. Nie przejmuj się jeśli jest zbyt prosty lub za bardzo rozbudowany. Najważniejszym elementem tego kroku jest stworzenie planu i dodatkowe zwiększanie swojej motywacji. Zadaj sobie następujące pytania: czy jestem na dobrej drodze aby wykonać cel? Czy podoba mi się to dokąd zmierzam poprzez swoje cele?

„Urodziłem się na nowo, kiedy moja dusza i ciało zakochały się w sobie i wzięły ślub.”
-Khalil Gibran-

                            

Odważ się żyć inaczej. Spójrz na coś co stanowi element Twojej codzienności i zadaj sobie następujące pytanie: Co mógłbym robić w tej chwili inaczej? Wprowadź w swoje życie nawyk eksperymentowania i próbowania nowych rzeczy. Dzięki temu Twoja codzienna egzystencja będzie czymś więcej niż zestawem czynności z brakiem motywacji.
Wyjdź ze swojej strefy komfortu. Odmień swoje życie i wprowadź w nie wyżej opisane nawyki. Jeśli będziesz stosować je każdego dnia to stopniowo będziesz poszerzać swoją strefę komfortu. Rzucaj sobie jeszcze większe wyzwanie, aby wyjść poza nią. Staw czoła swoim lękom i pokonaj każdy z nich z osobna.
Wypoczynek jest konieczny. To pięta achillesowa życia wielu z nas. Nauczyłem się, że odpoczynek i umiejętność odcięcia się od rzeczywistości raz na jakiś czas jest niezbędna, jeśli chcesz żyć pełną życia.
Zachęcam Cię do wprowadzenia tych prostych nawyków do Twojego codziennego życia. Odmień je i pozwól sobie w spokoju spełniać swoje cele i marzenia. W zaledwie cztery tygodnie zaczniesz formować swoją drogę do lepszej przyszłości.

http://pieknoumyslu.com/odmien-swoje-zycie-cztery-tygodnie/

środa, 5 kwietnia 2017

Dusza mówi: POKOCHAJ SIEBIE.

Każdy z Nas ma na Ziemi jedno podstawowe i najważniejsze zadanie: KOCHAĆ SIEBIE.

Dusza mówi: POKOCHAJ SIEBIE

Pierwsze czego pragnie Bóg i Dusza to to, abyś pokochał siebie samego. Kiedy Ty ukochasz siebie, Wszechświat zrobi to także. To już prosta droga do szczęścia.
Miłość własna jest tym, co pozwala nam pięknie żyć, w poczuciu godności i mocy jakie daje poszanowanie swojego własnego istnienia.
Pochodzisz od Boga. Jesteś Boską Istotą. I nie ważne jak trudnych doświadczeń pragnie Dusza, jakkolwiek daleko byś nie odszedł, jakim błotem się nie utaplał, ścianą nie odgrodził, smołą nie oblał, ZAWSZE będzie w Tobie Boskie Światło, które ma moc skruszyć wszelkie ograniczenia. Światło, które w ostateczności doprowadzi Cię do Domu - do siebie samego. Do Twojej boskiej istoty.
Jeśli kochasz siebie samego, nie ma mowy abyś zrobił cokolwiek przeciwko sobie. Nie pozwoli Ci na to szacunek do Twojego własnego istnienia, wypływający z poczucia Twojego Boskiego Pochodzenia. Jeśli kochasz siebie samego uszanujesz także każde inne istnienie, jako przejaw Ojca-Matki Twojego.
Nauczono Nas: najpierw drugi człowiek, potem JA. Prawda jest taka, że najpierw TY, potem inni. TY sam. Wszystko inne będzie Ci dodane. I nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Kiedy robisz coś wbrew sobie, krzywdzisz siebie i krzywdzisz swoją Duszę. Kiedy ból jest wielki, a Dusza jest słaba, ucieka, ponieważ nie może wytrzymać tego, co sama sobie wybrała doświadczyć. Połączona z Tobą jedynie wąską linią pozwoli Ci żyć, ale nie poprowadzi, bo jest daleko od Ciebie i Twojego życia. Wtedy jest nieszczęście, depresja, złamane życie. Nie ma drogowskazu.
Kiedy postępujesz w zgodzie ze sobą, nie pozwalasz przejmować innym kontroli nad Twoim życiem. Masz w sobie potężną moc, której poddaje się przestrzeń i wszystko, co w niej zawarte. Życie staje się piękne i oparte na zasadach, które wybrałeś Ty i Twój Boski Przewodnik – Dusza. To jest nagroda za to, że miałeś odwagę iść własną drogą. Takimi Bóg chce widzieć swoje Dzieci.
Jesteśmy orłami, którym przeznaczone jest szybować wysoko po niebie.
Uwierz: jesteś doskonałym dziełem Boga, w całej swojej niedoskonałości, a Twój świat jest także doskonały. W Tobie Bóg spotyka się z samym sobą.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/dusza/16-dusza-mowi-pokochaj-siebie.html#.WOThRWlNagc.facebook

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Nowa Ziemia – energie kwietnia.

Od jakiegoś czasu na Ziemię schodzą Dusze stare, doświadczone. One będą budować cywilizację miłości. I schodzą jeszcze Dusze nowo narodzone posiadające zindywidualizowaną świadomość Jam Jest i pamięć Źródła (kryształowe dusze). To są Dusze, które wcielają się po raz pierwszy, zaczynając swoją wędrówkę na planecie Ziemia.
Nowa Ziemia – energie kwietnia.
Nasze ciała są przebudowywane i scalane. To jest proces niełatwy i trwający w czasie. Temu służą obecne spływy energii. Przebudowa jest procesem indywidualnym, ma służyć dostosowaniu ciała/ciał/istoty człowieka do realizacji zadań Duszy, w częstotliwości charakterystycznej dla jej osobistego pasma. Co to znaczy: w efekcie końcowym zostanie nam uchylona zasłona niepamięci. Posiądziemy rożne talenty, odpowiednie do wykonania zadań Duszy. Komunikacja z Duszą pozwoli na jej prowadzenie w celu budowania Nowego Świata.
Wiele Dusz (z)jednoczy się ze swoim duchowym bliźniaczym płomieniem. Nie będzie to jednak zjednoczenie, które niektórzy znają z doświadczenia i to dość bolesnego. Wzajemne przyciąganie się, ranienie, gonienie, uciekanie w celu ostatecznego połączenia. Nowy wymiar jednoczenia się bliźniaków (z których jedno często egzystuje na planie duchowym) będzie służyć dopełnieniu Duszy w celu zwiększenia jej mocy i siły twórczej. Białe łączy się z czarnym, jasne z ciemnym w odwiecznym tańcu miłości. Czy jesteśmy gotowi na tę prawdę? Nie ma podziałów. Wszyscy jednym jesteśmy z Bogiem.
Przebudowa ciała energetycznego zmierza do scentralizowania rozbitego na czakry systemu energetycznego człowieka. Efektem końcowym przemian jest ciało światła, w którym istnieje jeden punkt energetyczny – silny, stabilny kryształ serca, obejmujący przestrzeń od czakry splotu słonecznego do szyszynki. Kryształ serca w swojej istocie jest światłem, to duchowe okno na świat, pozwalające na wielowymiarową komunikację z przestrzenią i z pasmem częstotliwości źródła Duszy.
Obecne czasy to także silna transformacja umysłu. Dusza, którą posiadasz jest wielowymiarowa. Ty jesteś jedynie małym ułamkiem jej działalności – małym, ale bardzo ważnym. Twoje decyzje przekładają się bezpośrednio na jej drogę. Rozluźnienie zasłony zapomnienia da Ci wgląd w znacznie szersze spektrum działań Duszy. Pozwoli to na pełniejsze zrozumienie jej drogi/zadań. Piski w uszach, które wiele osób słyszy są niczym innym, jak wibracjami, w których zawarte są informacje o Twojej drodze. Informacje dla ciebie i dla Duszy. Stopniowo będziemy sobie te wiadomości przypominać, uświadamiając sobie własny cel, stając się istotą pełni. Stopniowo pojmiesz kim jesteś i po co tu przybyłeś. Być może tak już jest... Stopniowo także, będziesz poprzez swoje działania wcielać na Ziemi energie Boga, odpowiednie dla częstotliwości Twojej Duszy. Na płaszczyźnie bożej miłości zbudujemy razem piękny świat.
Przystosowanie naszych kochanych ciałek do wyższych wymiarów odbywa się falowo. Wysokie częstotliwości służą rozrzedzeniu trzeciej gęstości. Następuje skupienie na duchowości, życie w przestrzeni serca, zelży dominacja materii i fizyczności na rzecz przyjemnej harmonii pomiędzy tym co namacalne, a tym co niewidoczne dla oczu, a przecież tak bardzo ważne. Wielka pełnia, wielka doskonałość (i wielka radość).
Tu i Teraz w drodze do wolności osobistej przekraczajmy własne ograniczenia.
Ps. Energie kwietniowe wspierają naszą kreatywność. To dobry czas na podejmowanie kroków w celu realizacji nowych pomysłów, planów, projektów, które być może od dawna grają Ci w Duszy. Teraz jest bardzo dobry moment, żeby je materializować. Kluczem do sukcesu jest skupienie, obecność i działanie, najlepiej kierowane podszeptami serca. Pozwólmy przejawić się Duszy w Nas.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/nowa-ziemia/73-energia-kwietnia.html#.WOIn7ga-R98.facebook

Pewność siebie to nie dar.



Wiele osób cierpi z powodu braku pewności siebie. Co to znaczy? Przecież brak pewności siebie nie tworzy cierpienia. To prawda, nie bezpośrednio, ale jest powodem, zaczątkiem wielu konsekwencji w życiu, które obniżają jakość tego życia. Nie cierpimy dlatego, że nie mamy pewności siebie, ale dlatego, że zdajemy sobie sprawę z tego, jak inaczej wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy tę pewność mieli.
Pewność w wyborach, w komunikacji, w wyrażaniu siebie, swoich potrzeb, to jest właśnie asertywność.
Zdrowa pewność siebie to brak jakichkolwiek gier. Jesteś, czegoś chcesz, mówisz o tym, robisz to i masz. Ludzie nie zauważają jednak, że spora część osób z ich otoczenia dogrywa pewność, kiedy w środku te osoby trzęsą się z obaw, stresu. Patrzymy na tych wszystkich „kozaków”, odważnych ludzi, widzimy, jacy są do przodu. Pokazują to podniesionym głosem, groźnym spojrzeniem, są niemili i nie pozwalają sobie na to, aby ktoś im mówił co mają robić. Są pełni arogancji, wyższości, pomiatają innymi, wydają się tacy silni! To nie jest pewność siebie, ale symulacja pewności dyktowana jej brakiem. To niestety staje się wyznacznikiem pewności siebie. To jest DOMINACJA, a nie pewność.
Dlaczego ludzie chcą dominować kiedy się boją? Ponieważ to zapewnia chwilowe poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad sytuacją. Tacy ludzie wychodzą z założenia, że inni mają ich szanować, a więc muszą się bać. Wzbudzanie w innych strachu jest sposobem na zmniejszenie swojego. Mamy tutaj typowe porównywanie się! Czyli: „Boję się, ale jak Ty będziesz bał się bardziej niż ja, bo tak sprowokuję, to ja będę się bał mniej, a więc będę przy Tobie bardziej pewny siebie!”
Genialne prawda? Czysta natura. Macie w otoczeniu kogoś kto buduje swoje wartość waszym kosztem? TRZYMAJCIE SIĘ OD TAKICH OSÓB Z DALEKA. Nie czeka Was nic oprócz ciągłych zmagań ze samym sobą i zaniżanie własnej wartości. Sami będziecie szkodzić sobie wybierając przebywanie z takimi ludźmi. To będzie Wasz wybór, a więc sami sobie szkodzicie. Nikt nie może za was podejmować decyzji. Dlatego jak już podejmować to takie, które w konsekwencji przyniosą coś wartościowego!
Zdrowa naturalna pewność siebie to autentyczność, spójność, naturalność. JAK MOŻNA BYĆ PEWNYM SIEBIE, JEŚLI NIE WYRAŻA SIĘ SIEBIE W SPOSÓB PEWNY? Nie można! Można się bać, można stresować, można nie wiedzieć, można czuć słabość i zagubienie, ale jeśli będziemy w tym prawdziwi, to jest to wyraz zdrowej pewności!
Dodajmy jeszcze do tego brak konfliktów wewnętrznych, skupienie na celach, dystans i pogodę ducha. Mamy gotowy przepis na człowieka, którym pragnie być każdy z nas. Spokój wewnętrzny, spontaniczność, autentyczność i pewność. Nie ma lepszej mieszanki, na słabsze dni i cudowne dni. W słabsze pozwoli wytrwać przeciwności losu, a w lepsze iść za ciosem. W słabsze pozwoli cieszyć się z tego, co się ma, docenić to, a w lepsze spojrzeć dalej i popłynąć na fali dobrobytu tworząc coś wspaniałego.
Człowiek autentycznie pewny siebie, to człowiek silny, czerpiący swoją siłę z akceptacji swoich słabości! Jest tylko jeden sposób na wewnętrzną siłę i takie osoby to wiedzą. To pełne uznanie swojej słabości, ponieważ to od razu tworzy siłę. Konflikty wewnętrzne takie jak smutek, złość, żal itp powstają na skutek niezgody na coś (dlatego nazywam je konfliktami bo nie ma wewnętrznego porozumienia, jest niezgoda) i aby ten konflikt rozwiązać musi zaistnieć zgoda. To w zasadzie esencja metody Ok, może tak być!©, która jest tylko świadomym procesem tworzenia pewności siebie po przez akceptację tego, co tę pewność zabiera. To doprowadza do zgody, która niweluje niezgodę. Tak tworzy się spokój wewnętrzny, a zatem i siłę!
Najlepsze jest to, że pewność siebie to nie jest dar! Moje obserwacje doprowadziły mnie do wniosku, że w pewność siebie to UMIEJĘTNOŚĆ OBCHODZENIA SIĘ ZE SWOIMI MYŚLAMI ORAZ EMOCJAMI W ODNIESIENIU DO ŚWIATA RZECZYWISTEGO, ZDARZEŃ, LUDZI itp. A to znaczy, że każdy może być pewnym siebie w najlepszym tego znaczeniu!
Jest to umiejętność, którą można wykształcić. Widzę to po sobie, kiedy zawsze byłem cichym, zamkniętym w sobie dzieckiem, nastolatkiem, potem na studiach. Bałem się wielu rzeczy, a w szczególności ludzi. A dzisiaj? Dzisiaj stoję na scenie i mówię do ludzi. Czuję się naturalnie i silnie. Dlaczego? Dlatego, że wykształciłem to w sobie, obudziłem – to jest w każdym z nas. Zrobiłem to po przez uwalnianie się od obaw i wszelkich konfliktów wewnętrznych. Póki żyję będę tak robił, a moja pewność będzie rosła z dnia na dzień. Tak wybieram. Kropka! To się po prostu opłaca. Życie ma wtedy wspaniałą jakość. Perspektywa przyszłości jest zachęcająca.
Ty też możesz to w sobie obudzić. Potrzebne Ci będzie do tego kilka rzeczy.
  1. Pracować nad swoimi konfliktami i uwalniać się od nich
  2. Nie unikać podejmowania decyzji, ale to będzie łatwiejsze z uwolnionymi obawami (konfliktami)
  3. Wyciągać wnioski z podjętych decyzji i od razu szykowanie się do kolejnych bardziej korzystnych
  4. Cieszyć się swoimi efektami i mieć pokorę przed tym, że nie zawsze musi tak być – nie zawsze będą tak dobre efekty
  5. Podążanie dzień za dniem za swoimi celami i powtarzanie powyższych punktów cały czas
Aby być pewnym siebie musisz zadbać o poczucie swojej wartości – które jest w istocie POCZUCIEM SKUTECZNOŚCI. Podniesiesz je radykalnie jeśli:
  1. Będziesz poukładany emocjonalnie, ponieważ tylko wtedy będziesz mógł się naprawdę cieszyć efektami, a jeśli ich nie będzie tak szybko jakbyś chciał to cierpliwie poczekasz w spokoju robiąc to, co do Ciebie należy
  2. Będziesz miał efekty i stworzą się przekonania typu: „Ja naprawdę to umiem robić.”
  3. To, co robię jest doceniane przez innych – dlatego pracuj na swoje rzeczy w otoczeniu ludzi, którzy będą Cię w tym wspierali i cieszyli się razem z Tobą. W innym wypadku będziesz sam zaniżał wartość swoich osiągnięć tylko dlatego, aby dopasować się do opinii ludzi, gdyż zależy Ci na relacjach z nimi
  4. Staniesz się niezależny emocjonalnie od opinii nieprzychylnych ludzi. Będziesz ich szanował oraz ich prawo do swojego zdania, ale nie będzie ono wpływało na Twoje emocji.
  5. Wytworzysz przekonanie, które mówi: „Niezależnie od tego, gdzie jestem i z kim oraz jak się czuję wiem, że sobie doskonale poradzę.” – afirmuj się tą myślą nieustannie
Pewność siebie to nie magia, to nie dar, to wypracowany zestaw przekonań, nawyków emocjonalnych i sposób podejścia do życia, ludzi i zdarzeń. Nikt nigdy nie urodził się i był od razu bardzo pewny. Nawet dziecko musi to odkryć, że tak może. Zatem możesz się tego nauczyć! Tak jak ja to zrobiłem. Różni nas tylko to, że ja zacząłem wcześniej i mam większe doświadczenie. Spotykam też ludzi, od których uczę się i podziwiam ich pewność. Ktoś w końcu też żyje dłużej odemnie albo zaczął wcześniej niż ja. Zacznij już dzisiaj!
Przyglądaj się sobie:
Jak reagujesz, a jak chciałbyś reagować?
Jak się czujesz ze sobą, a jak chciałbyś się czuć?
Co robisz, a co chciałbyś robić?
W jaki sposób Ci się myśli, a jak chciałbyś, aby Ci się myślało?
Uzyskaj odpowiedzi na te pytania. Zrób zestawienie. Potem oddaj się życiu i pozwól się sobie powoli kształtować, to proces! Podejmuj decyzje, ciesz się krokami. Nikt nigdy od tak nie stał się pewny siebie i patrząc na nasze dzieciństwo też wszystko wzięło swój początek od pierwszych kroków, dotykaniu wszystkiego, poznawaniu, poznawaniu granic itp. Pozwól się sobie uczyć i nie uciekaj przed sobą. Uwolnij umysł. Uwolnij ciało od nieprzyjemnych zbyt często występujących strachów, a zobaczysz co się stanie! Jak bardzo pewny siebie się staniesz!
Wspieram
Łukasz

http://neurointuicja.pl/index.php/2017/04/03/pewnosc-siebie-to-nie-dar/