Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocean. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 grudnia 2025

„Powinieneś być swoim własnym lekarzem.

Jeśli w środku nie ma ciszy, na próżno wszystkie lekarstwa i najlepsi lekarze........

Podświadomość współczesnego człowieka jest niestabilna jak wzburzony ocean ze sztormowymi falami.......

Podświadomość pełna wrażeń wprawia duszę w niepokój.......

Emocje wrzeją wtedy niczym wybuch wulkanu.......

Bez pracy nad emocjami duchowość jest tylko jak domek z kart.......

A czym jest człowiek bez spokoju ducha?

Oddzielony od łaski Bożej na próżno szuka pocieszenia w rzeczach materialnych......

Ale to nie jest pocieszenie, tylko dziura bez dna i na końcu zostaje tylko pustka........

Kiedy dusza staje się spokojnym morzem, rozpoczyna się uzdrowienie.......

Pamiętaj, to jest złota zasada........

Źródło większości chorób znajduje się w umyśle, więc umysł może pokonać większość chorób..."
(✒️Nikola Tesla)

 

niedziela, 31 grudnia 2023

Niech to co ma nadejść , nadejdzie.

Niech dzieje się to, co się dzieje.
Nie staraj się odepchnąć tego, co przychodzi. Jest już tutaj i to minie.
Nie staraj się zatrzymywać tego, co odchodzi. Odchodzenie jest naturalne.
Błogosław również przemijanie.
Pozwól pozostać temu, co zostaje.
Niech to, co umiera, umiera.
Niech to, co żyje, żyje.
BĄDŹ SZEROKO OTWARTĄ PRZESTRZENIĄ NA TO WSZYSTKO... Każdą myślą, każdym uczuciem.
Bądź świadomy.
Bądź oceanem.
Pozostań na falach.

Jeff Foster
 
 
💫
ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI
📸 Grafika: Lfhcs

 

środa, 19 kwietnia 2023

Czy wiedziałeś o tym.

Czy wiedziałeś o tym:

-  kiedy świadomie patrzysz na drzewo, wątroba się regeneruje i równoważy?
- kiedy więc świadomie patrzysz na trawę lub kwiat, cała Twoja struktura jest naładowana życzliwością i łagodnością?
- kiedy patrzysz na słońce, serce jest oczyszczone i przepełnione optymizmem i entuzjazmem?
- kiedy patrzysz na ziemię i chodzisz świadomie, śledziona regeneruje się i równoważy, struktura fizyczna goi się i pojawia się zaufanie do siebie i do procesu życia?
- kiedy kontemplujesz niebo i oddychasz świadomie, płuca goją się i regenerują, depresja znika i czujesz, że żyjesz, że naprawdę żyjesz?
- kiedy patrzysz na ocean lub morze, Twoje nerki goją się i regenerują?

 
- kiedy patrzysz na kroplę deszczu lub poranną rosę, cały aparat moczowo-płciowy goi się i regeneruje, a Ty zwiększasz swoją moc manifestowania tego, czego chcesz w życiu?
- życie jest błogosławieństwem i radością, z dystansu niewinnego uśmiechu...
❤️
Źródło: Mihaela Herbei

 

sobota, 14 listopada 2020

Niech to co ma nadejść, nadejdzie.

Niech to co ma nadejść, nadejdzie.
Niech dzieje, się to co się dzieje.
Nie staraj się odepchnąć tego, co przychodzi.
Jest już tutaj i to minie.
Nie staraj się zatrzymywać tego, co odchodzi.
Odchodzenie jest naturalne.
Błogosław również przemijanie.
Pozwól pozostać temu, co zostaje.
Niech to, co umiera, umiera.
Niech to, co żyje, żyje.
Bądź szeroko otwartą przestrzenią na to wszystko.
Każdą myśl, każde uczucie.
Bądź świadomy.
Bądź oceanem.
Pozostań na falach.

Jeff Foster 💟


niedziela, 24 listopada 2019

Kiedyś uciekałem od strachu.

Kiedyś uciekałem od strachu, więc kontrolował mnie strach, aż nauczyłem się trzymać strach jak noworodka.
Słuchać go, ale mu się nie poddawać.
Czcić go, ale nie współpracować z nim.
Strach już mnie nie powstrzymał.
Odważnie wszedłem w burzę.
Nadal mam strach, ale on nie ma już mnie.

Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.
Zaprosiłem więc wstyd do mojego serca.
Pozwoliłem mu płonąć.
Powiedział mi -staram się tylko chronić twoją wrażliwość.
Podziękowałem drogiemu wstydowi i tak wszedłem w życie, niezawstydzony, ze wstydem jako kochankiem.




Kiedyś głęboko w moim sercu był wielki palący smutek.
Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.
Przepłakałem z nim oceany.
Wyschły doliny moich łez.
I znalazłem radość właśnie tam.
W samym sercu mojego smutku.
To pęknięcie serca nauczyło mnie kochać.

Kiedyś miałem niepokój.
Myśli które się nie zatrzymywały.
Myśli, które nie były ciche.
Przestałem więc próbować je uciszyć.
I spadłem z poziomu umysłu w objęcia Ziemi.
W błoto, gdzie trzymano mnie silnie jak drzewo, niewzruszonego, bezpiecznego.

Raz gniew płonął w mych głębinach.
Wezwałem gniew przed swoje oblicze.
Czułem jego szokującą moc.
Pozwoliłem, aby moje serce waliło, a krew się zagotowała.
W końcu go wysłuchałem.
I krzyczał -
„Szanuj się od teraz natychmiast!”
„Mów z pasją swoją prawdę!”
„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”
„Idź swoją drogą z odwagą!”
„Niech nikt nie mówi za ciebie!”
Gniew stał się uczciwym przyjacielem.
Prawdziwym przewodnikiem.
Piękne dzikie dziecko.

Kiedyś samotność cięła mnie głęboko.
Próbowałem się oderwać i odrętwiać.
Uciekłem do ludzi, miejsc i rzeczy.
Udawałem nawet, że jestem szczęśliwy.
Ale wkrótce nie mogłem już biegać.
I wpadłem do serca samotności.
I umarłem i odrodziłem się w niezwykłej samotności i bezruchu.
To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.
Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.
Moje serce jedno ze wszystkimi innymi sercami.

Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.
Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi i wszystkie mają we mnie dom, wszystkie do mnie należą i mają godność.

Jestem wrażliwy, miękki, delikatny, z ramionami owiniętymi wokół mojego wewnętrznego dziecka.
I w mojej wrażliwości i w mocy mojej.

W mojej kruchości jest niezachwiane Teraz.
W głębi moich ran, w tym, co nazwałem „ciemnością”, znalazłem płonące Światło, które prowadzi mnie teraz w walce.

Stałem się wojownikiem, kiedy zwróciłem się do siebie. I zacząłem słuchać.

Jeff Foster 💟


niedziela, 13 stycznia 2019

Medytacje ze Zwierzętami Mocy – żółw .

Przekładasz się z boku na bok, a wskazówki zegara pokazują Ci jedynie, ile snu właśnie straciłeś? A może zasypiasz o świcie ze świadomością, że masz jedynie cztery godziny snu? W obydwu sytuacjach wyobraź sobie, że siedzisz na olbrzymiej pustyni z popękaną od Słońca ziemią. Ta ziemia może zamienić się w zielony pagórek z olbrzymimi głazami otulonymi walijskim mchem, które iskrzą w blasku Księżyca. Oddaj wszystkie sprawy, które w jakikolwiek sposób ograniczają Cię, spinają i zabierają niepotrzebnie czas. Po prostu połóż dłonie na skorupie Ziemi i wypuść to z siebie. Wszystko.
Poczuj, jak ta ziemska skorupa rusza się i okazuje się, że to olbrzymi żółw. To Mag Czasu, który – jeśli tylko powiesz „tak” – zabierze Cię w podróż do Bezczasu. Będziesz tam mógł odpocząć tyle, ile chcesz, by się zregenerować na każdym poziomie swojego Ja. Poproś go jedynie o to, co potrzebujesz.
loggerhead-turtle-123402_1280Kiedy żółw poczuje, że emocje lub myśli nie pozwalają Ci na jakże niezbędny relaks ciała, umysłu i Ducha, zabierze Cię w podróż na Galapagos. Pod wodę Oceanu. Poczuj wtedy jak każda cząsteczka wody ochładza Cię, spływa po Tobie oczyszczając ze smutku, rozczarowań i innych niepotrzebnych emocji. Jak powoli stajesz się czysty i lśniący jak diament lub kryształ górski. Jak zaczynasz lśnić i błyszczeć samym sobą. Poczuj jak na grzbiecie żółwia płyniesz do tafli wody w stronę Światła. Zmienia się krajobraz i zamiast wody czujesz wokół siebie rześkie powietrze, takie z wyżyn górskich. Doświadczasz nieograniczonej przestrzeni. Czujesz ją w płucach, w każdej cząsteczce siebie, każdej komórce i każdym neuronie. Każdym płatku Duszy, który Ciebie tworzy. Jesteś wolny, wiecznie wolny. Poczuj to, doświadcz i z tego poziomu świadomości, z poziomu Duszy, poszukaj miejsca na odpoczynek. To może być łąka z kolorowym kwiatami, to może być najpiękniejsze łóżko lub łódka na środku spokojnego oceanu. Może Ci towarzyszyć inne Zwierzę Mocy, do którego przytulisz się z ufnością. Ułóż się tam najwygodniej. Poproś Matkę Ziemię o kołysankę, która utuli i ukołysze. Usłyszysz śpiewy, czy to syren, czy ptaków. Zamknij oczy, wtul się w najbardziej wygodną strukturę wszechświata. Jesteś Dzieckiem Wszechświata. Zaopiekowanym, przytulonym, ukołysanym. Śnij i nie martw się więcej. Jestem przy Tobie.
Dora Rosłońska

poniedziałek, 5 listopada 2018

Lęk przed oceną.

Lęk przed oceną, przed tym co mówią i myślą inni, jest jednym z najsilniejszych lęków, z jakim prawie każdy będzie się musiał mierzyć.

Wielu ludzi często boi się wykonać jakiekolwiek działania z powodu tego lęku. Niektórzy unikają swojej samorealizacji, bo boją się, że na ich drodze będą pojawiać się Ci, którzy będą ich krytykowali, wyśmiewali, poniżali, umniejszali.

Jeśli ktokolwiek Cię krytykuje, to jaki jesteś, co robisz, zadaj sobie dwa najważniejsze pytania:

1. Czy to jest osoba, którą ja chciałbym się stać? Która mnie w jakiś sposób inspiruje ? To, jaka jest, jak się przejawia?.
Gwarantuje Ci, że odpowiedź będzie brzmiała - NIE.

2. Czy to jest osoba, która osiągnęła to, co i ja chcę? Czy mogę się zainspirować jej sukcesami, jej działaniami?
Gwarantuje Ci, że odpowiedź będzie brzmiała - NIE.

Musisz w końcu zrozumieć jedno. Najwięcej krytycznych uwag wobec innych, mają Ci, którym bardzo trudno jest patrzeć na Siebie. A tacy ludzie, naprawdę mają niewiele Tobie, do zaoferowania. Oni tylko lubią rozliczać innych, z tego jacy inni są, co robią. I nie robią tego tylko, w stosunku do Ciebie. Przebacz im, bo najbardziej okrutnymi sędziami i tak są oni, wobec siebie.

Patrz na tych, którzy doszli tam, gdzie i Ty chcesz iść. Którzy osiągnęli to, co i Ty chcesz, a nawet znacznie więcej, niż potrafisz sobie wyobrazić. Patrz na tych, którzy są przed Tobą. A nie, oglądasz się w tył. To są ludzie, którzy mają naprawdę, coś realnego Tobie do zaoferowania.

Pamiętaj: To jaki Ty Jesteś, to sprawa między Tobą, a Bogiem. A nie Tobą, a innymi ludźmi. I tutaj pytaj: "Boże, jaka jest prawda, na mój temat?". I kiedy naprawdę będziesz miał odwagę nią Żyć, Twój Świat będzie wypełniony po brzegi, takimi ludźmi, jak Ty. A Ci inni, będą tylko małą kroplą, w Twoim Wielkim Oceanie.

wtorek, 4 lipca 2017

Medytacja Ojca Serafina z Góry Athos.

Kiedy się modlisz, bądź jak góra
nieruchomo osadzona w ciszy.
Jej myśli zakorzenione są w wieczności.
Nie rób niczego, siedź, bądź,
a poznasz owoce płynące z modlitwy.

Kiedy się modlisz, bądź jak kwiat,
Zawsze skierowany ku słońcu.
Jego łodyga jak kręgosłup, zawsze jest prosta.
Bądź otwarty, gotowy przyjąć wszystko bez lęku,
- a nie zabraknie ci światła w drodze


Kiedy się modlisz bądź jak ocean,
W swej głębi zawsze nieporuszony.
Jego fale przypływają i odpływają.
Bądź spokojny w swym wnętrzu,
a złe myśli same odejdą.

Kiedy się modlisz, pamiętaj o oddechu,
Dzięki niemu człowiek stał się istotą żyjącą,
Oddech od Boga pochodzi i do Boga wraca.
Zjednocz słowo modlitwy ze strumieniem życia,
a nic od Dawcy życia cię nie odłączy.


Kiedy się modlisz bądź jak ptak,
Śpiewający bez wytchnienia przed obliczem Stwórcy.
Jego pieśń wznosi się jak dym kadzidła.
Niech i twoja modlitwa będzie jak gruchanie gołębia
a nie poddasz się zniechęceniu.

Kiedy się modlisz, bądź jak Abraham
Składający swego syna w ofierze.
Był to znak, że gotów jest oddać wszystko.
I ty pozostaw wszystko,
a w opuszczeniu Bóg napełni cię swą obecnością.

Kiedy się modlisz, to Jezus
modli się w tobie do Ojca w Duchu.
Jesteś niesiony żarem Jego miłości.
Bądź jak rzeka służąca każdemu,
a przyjdzie czas że przemienisz się w Miłość.

Góra uczy sensu wieczności,
Kwiat, gdy więdnie uczy przemijania,
Ocean uczy spokoju wśród przeciwności,
a miłość uczy zawsze Miłości.

sobota, 29 kwietnia 2017

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości.

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości
Wyspa to przypowieść o ludzkich uczuciach: smutku, radości, dumie. Jednak sens przypowieści leży gdzie indziej – tam, gdzie serce i miłość.



Wyspa

Na pewnej tajemniczej wyspie, na środku oceanu mieszkały ludzkie uczucia i stany.
Mieszkało tam bogactwo, duma, wiedza, radość, smutek i miłość. Żyły sobie tam razem spokojnie, szczęśliwie i było im tam bardzo dobrze.
Niestety pewnego razu otrzymały wiadomość, że wyspa zostanie zalana. Stanęły przed faktem opuszczenia wyspy, ponieważ nie dałoby się tam dalej już żyć.

Więc wszystkie cechy ludzkie zaczęły się pakować na swoje statki i odpływać. Na końcu została tylko miłość, która zawsze jest ostatnia.
Kiedy już było tylko kilka centymetrów lądu, miłość zaczęła wołać, by ktoś ja zabrał ze sobą.
Właśnie przepływało obok bogactwo. Miłość poprosiła je, aby wzięło ją na swój statek.

Bogactwo jej odmówiło, ponieważ było wypełnione złotem, srebrem i klejnotami. Nie miało miejsca dla miłości. I popłynęło dalej.
Potem przepływał smutek. Miłość poprosiła go, aby wziął ją ze sobą. Smutek powiedział, że woli być sam i nie chce mieć żadnego towarzystwa.
Przyszła kolej na dumę. Duma nie chciała przyjąć miłości na statek, ponieważ miała wszystko uporządkowane i bała się, że ona jej coś popsuje.
Przepływała też radość, ale była tak zajęta sobą, że nie zauważyła miłości.
W pewnym momencie, gdy wydawało się, że miłość już utonie, usłyszała cichy głos:
Zapraszam do mnie na statek
Zobaczyła obok siebie starca na małej łódce.  Miłość wsiadła na jego łódź i odpłynęli razem.
Miłość nie wiedząc, kto ją zabrał, zapytała wiedzy, która nie potrzebowała żadnego statku:
Kto mnie uratował?
Wiedza odparła:

To jest czas. Tylko on wie, że jedyne, co pozostanie, co ocaleje to miłość. Dlatego cię zabrał.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Źródło spokoju .

żródło spokoju

Wiem, gdzie bije źródło spokoju.

A mimo to, wciąż mi go brakuje. I to nie tak rzadko. Na szczęście z każdym dniem, jest w moim życiu coraz lepiej, spokojniej, pogodnie. Jest coraz jaśniej.
Na swoje drodze spotkałem wielu cennych nauczycieli. Mimo, że nie miałem okazji zrobić tego osobiście, to i tak, czuję, jakbym ich znał. To dzięki ich nauce, które w internecie pełno. Karmię się tymi słowami, które pojawiają się w we właściwym czasie. Jakby wiedziały, że akurat teraz są mi potrzebne, otwierając oczy, bym mógł dostrzec nowe drzwi, które otwiera przede mną życie. Drzwi prowadzące do mojego celu.
Jednym z najważniejszych nauczycieli, jest Eckhart Tolle. Człowiek, o którym nie ma co pisać. Jego trzeba zobaczyć i posłuchać. Ja robię to bardzo często. To on pokazał mi to źródło, z którego czerpię spokój. Bo on wie, gdzie tego spokoju jest całe morze. Ba, ocean. Dla każdego wystarczy, bo każdy ma swój ocean spokoju, swoje prywatne źródło. Boje ono Tu i Teraz. Czemu więc tam mało ludzi jest spokojnych?
Dobre pytanie. Też mogłem je sobie zadać lata temu. Na szczęście i bez pytania, odkryłem, gdzie spokoju jest pełno. Eckhart Tolle też to odkrył i od tamtej chwili dzieli się tym z całym światem. Również ze mną.
Jedną ze ścieżek prowadzących do źródła spokoju, o której dziś sobie przypomniałem – a szukałem jej, bo tego spokoju zaczęło mi w mojej pracy brakować – jest skupienie na tym, co akurat robię.
To nie wszystko. Ważnym elementem tej ścieżki jest traktowanie danej czynności jako celu samego w sobie. Inaczej mówiąc: nie robię tego z myślą o jakimś konkretnym celu, który dzięki tej czynności mogę zrealizować. To, co robię, robię dla samego robienia. Skupiam się na każdym najmniejszym etapie działania, bez wybiegania w przyszłość i nerwowego zerkania na zegarek i stresowania się, czemu to jeszcze nie koniec.
Kiedy zaczynam wykonywać daną czynność, poświęcam jej całą uwagę, jakby była w tej chwili najważniejsza na świecie. Nie tracąc z oczu kontekstu – trudno przecież ignorować i być ślepym na wszystko, co dzieje się wokół mnie – nie traktuję tej czynności jako coś gorszego, co jest jedynie środkiem do celu.
Kiedy w ten sposób podchodzę do swojej pracy, znika zniecierpliwienie, pośpiech, niepokój, a pojawia się radość tworzenia, wyrozumiałość w chwili, gdy trafiam na problem czekający na rozwiązanie. Pojawia się też bezcenny spokój. To dzięki temu, że jestem u źródła. Całym sobą jestem tu i teraz w tym, co robię.
Źródło spokoju jest bardzo blisko. Jedyne, co trzeba zrobić, by czerpać do woli, to wybrać odpowiednią ścieżkę. To proste.

http://jasnastronazycia.pl/zycie-marzen/eckhart-tolle/zrodlo-spokoju/

sobota, 21 listopada 2015

Usiądź w ciszy i usłysz duszę .

Dusza i prawda są w tobie, Bóg jest w tobie, cały Wszechświat jest w tobie, jesteś połączony ze wszystkim co jest, a jedyny powód, dla którego doświadczasz rozłączenia, to ten, że sam w to brniesz, dzień po dniu, coraz głębiej. Śpisz, śniąc sen, że się budzisz.
Dlatego, że sprzedałeś swoją duszę w imię zakupów cudzej - cudzych metod i praktyk, by odnaleźć to, co cały czas nosisz w sobie. Chcesz konkretów - usiądź w ciszy.
Wysłuchaj wreszcie tego głosu, który w sobie tłumisz prze lata. Chcesz coś kupić? Kup siebie, kup wreszcie siebie, światło, którym jesteś, wejdź do prawdziwego domu, który opuściłeś, zapal światło i zobacz kim naprawdę jesteś. Zrozum wreszcie, że prawda jest na wyciągnięcie ręki. Nie moja prawda, nie Buddy prawda, twoja prawda. Szukasz Boga na zewnątrz, codziennie wychodzisz na spacer, biegasz, po lesie Go szukasz. A On z uśmiechem biega razem z tobą, cierpliwie czekając, aż otworzysz oczy i ujrzysz Go na swoim ramieniu, w każdym swoim oddechu, w każdym swoim spojrzeniu, w całym swoim istnieniu. Obudź się siostro i bracie.
Nie słuchaj mnie, nie wierz mi, zaufaj sobie, nie sobie jako człowiekowi, bo to nic innego, jak zlepek uwarunkowań społecznych, opinii i oczekiwań innych ludzi, zaufaj swojej duszy, usiadź wreszcie w ciszy, która nie jest dźwiękiem głuszy, cisza jest dźwiękiem niewysłuchanej duszy, tam mieszka jej szept, jej piosenka, tam mieszka Bóg. Naucz się słuchać, nie proś, by ci dano, a proś, byś wreszcie nauczył się brać. Brać
wskazówki od duszy, brać dobroć od Boga, brać miłość od Wszechświata. Naucz się być sobą. To brzmi prosto, jednak większość z was nie wie, co tak naprawdę znaczy. Gdybyście wiedzieli, to byście nie wierzyli, że jest jedna dla wszystkich forma medytacji, jedna forma modlitwy, jedna forma rozmowy z duszą, jedna droga do Boga. Wyjdź z największej iluzji: wychodzenia z iluzji i wejdź do jedynej prawdy: prawdy twojej duszy, która wie wszytko na twój temat. Wie jakie są twoje marzenia, lęki, talent, jaka jest twoja piosenka, jaka jest twoja metoda, praktyka, modlitwa i medytacja. Czy naprawdę wierzysz, że jedyna prawdziwa medytacja, to gdy masz proste plecy i skrzyżowane nogi? A co, gdybyś nagle stracił nogi w wypadku i nie mógł uklęknąć lub siąść w pozycji lotosu? To znaczy, że już nie możesz spotkać Boga, duszy, że już nie możesz być połączony? Obudź się siostro i bracie. Nigdy z domu nie wyszedłeś, chodzisz, pukasz i stukasz od środka. Zamaknij się, zamknij się na chwilę w umyśle i otwórz w sercu. Zamknij umysł, który myśli, że coś wie i ten, który myśli, że nie wie wystarczająco dużo, po prostu zamknij się. A wtedy usłyszysz głos serca, który, jak pozwolisz mu wreszcie zaistnieć, to jak zacznie mówić, to nie będziesz wiedział co z tym wszystkim zrobić, przerośnie cię to, będziesz miał ochotę śpiewać, krzyczeć i dzielić się tym z innymi. Ale najpierw zamknij się.
Wyrzuć wszytko, co wiesz: to jest dobre, tamto złe, to jest brzydkie, tamto ładne, zamknij się i słuchaj. Słuchaj siebie, swojej duszy, głosu Boga. Naucz się wreszcie słuchać. Chciałeś konkretów, proszę bardzo, masz je. A jak dalej chcesz coś kupić, to kup swojej duszy dobre lody waniliowe, zabierz ją wreszcie na spacer, przytul z całej siły i powiedz prawdziwe: kocham cię i dziękuję, że jesteś.
Ewelina Stępnicka
http://oceanswiadomosci.com/

sobota, 18 kwietnia 2015

Emanowanie miłością.

Praktykuj miłość. Siedzac samotnie w swym pokoju , badz pelen milosci. Emanuj miloscia.Caly pokoj napelnij energia swej milosci. Odczuwaj wibrowanie nowa czestotliwoscia, kolysanie, jakbys byl w oceanie milosci. Natychmiast zaczniesz odczuwac, ze cos sie dzieje , zmienia sie cos w twej aurze, wokol ciala. Wokol twojego ciala powstaje cieplo… jak gleboki orgazm. Stajesz sie bardziej ozywiony. Znika cos sennego. Powstaje uwaznosc. Kolysz sie z tym oceanem. Tancz, spiewaj, niech cały pokój napełni się miłością. 


Na poczatku wydaje sie to dziwaczne. Gdy poraz pierwszy zdolasz napelnic pokoj energia milosci , swoja wlasna energia, ktora odbijajac sie od scian opada na na ciebie i czyni cie tak bardzo szczesliwym., czujesz : „ Czy ja sam sie hipnotyzuje ? Czy ulegam zludzeniom ? Co sie dzieje ? Zawsze myslales, ze milosc przychodzi od kogos innego. Matka jest potrzebna, zeby cie kochac, ojciec, brat, maz, zona, dziecko – ale zawsze ktos inny.
Milosc uzalezniona od kogos innego jest uboga miloscia. Milosc, ktora powstaje w tobie . ktora tworzysz z wlasnego istnienia , jest rzeczywista energia . Pojdz gdzies otoczony tym oceanem, a kazdy , kto zblizy sie do ciebie , nagle znajduje sie w innej energii.
Ludzie patrzec beda na ciebie szerzej otwartymi oczami. Bedziesz ich mijal, a oni poczuja wietrzyk, jakiejsc nieznanej energii, poczuja sie swiezej. Chwyc kogos za dlon, a jego cialo zacznie wibrowac. Zbliz sie do kogos a ten czlowiek zacznie sie czuc bardzo szczesliwy bez zadnego powodu. Stajesz sie gotowy do dzielenia sie .

Osho.

piątek, 19 września 2014

Strach ma wielkie oczy... Bajka o strachu.

Strach to przeciwległy biegun miłości. Strach niszczy wszystko, niweczy nasze plany, rodzące się marzenia, burzy relacje, sprawia że ranimy siebie i wszystkich dookoła. Ze strachu, że jesteśmy "gorsi" krytykujemy innych, ze strachu że ktoś nas opuści, uzależniamy go od siebie, ze strachu, że nam się nie uda porzucamy nasze marzenia. Strach zamienia piękną, pierwotną, radosną energię w mętne, brudne i ciemne wibracje. Strach przygniata, wpycha nas do dołu, z którego trudno się potem wydostać. Spójrzmy strachowi prosto w oczy i mocą całej swojej Istoty powiedzmy głośno: NIE, NIE PODDAM CI SIĘ ! TO JA DECYDUJĘ O SOBIE.
Bajka ....................
Był sobie strach. Strach miał krótkie nogi i wielkie oczy. Jak na Stracha był całkiem ładny. Wyraz twarzy, jaki przybierał powodował, że wielu się nad nim litowało i przyjmowało pod swój dach. Rodzina, czy osoba samotna, która postanowiła pomóc Strachowi bardzo o niego dbała. Dostawał taki smutny Strach o wielkich oczach pięknie posłane łóżko, śniadania, obiady i kolacje, a czasami nawet deser i kostki ulubionej czekolady do przegryzania. Wyprowadzano Stracha na spacery, na randki, do kina, do kawiarni, wkładano to torebek, teczek i toreb na laptopy. Strach był zawsze i wszędzie obecny. W kuchni i sypialni. Nie, on się wcale nie pchał i nikogo nie zmuszał do tego, by się nim zajmowano. Nie można go nawet posądzać o przemyślne działanie w celu zapewnienia sobie wygody. Nie, Strach po prostu miał smutną minkę, kurczył się w sobie, robił wielkie i smutne oczy zbitego psa i… opiekę na najbliższe tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata miał zapewnioną. Strach nie musiał robić nic poza wielkimi, smutnymi oczami. Trząsł się i wątpił w sens istnienia. Poddawał się przy byle okazji i zawracał z drogi. Strach bał się odezwać, nie umiał przepraszać, prosić, ani mówić co myśli. Bał się odmawiać.
Pewnego razu poznał miłą, starszą kobietę. Miała ciężkie życie, dużo przeszła. Właściwie to nic dobrego ją nie spotkało. Kiedy już myślała, że dokończy swój żywot w smutku, kiedy już pogodziła się z tym, że nigdy nie wyjedzie poza swoją wioseczkę, nadarzyła się cudowna okazja, by zobaczyła ocean. Całe życie o tym marzyła. Całe życie modliła się, prosiła świat i zaświaty, by dane jej było chociaż raz w życiu zobaczyć ten cud. I w końcu, wtedy, gdy już niczego się nie spodziewała, mogła wyjechać.
Wtedy, dzień przed wyjazdem, ulitowała się nad Strachem. Był taki biedny, samotny i miał takie wielkie, smutne oczy… Strach wtedy zaczął myśleć, coś się w nim obudziło, czuł, że nie powinien przyjmować zaproszenia staruszki. Coś w nim krzyczało: „nie wolno ci tego robić, nie przyjmuj jej zaproszenia”, ale … nie potrafił odmówić. Bał się, co ona sobie pomyśli, przecież tak ładnie go zaprasza…
I staruszka litując się nad Strachem nigdy nie zobaczyła oceanu….
Proszę, nie bój się i nie ulegaj strachowi. Może to jedyna szansa, by zobaczyć ocean ???