Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolle. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 marca 2017
Wewnętrzne wyzwolenie.
Kiedyś przyszła do mnie kobieta w wieku około 30 lat. W momencie przywitania wyczułem ból, skrywany za uprzejmym i sztucznym uśmiechem. Zaczęła opowiadać swoją historię i w przeciągu paru chwil ten uśmiech zamienił się w grymas bólu. Pojawił się niekontrolowany szloch. Powiedziała, że czuje się samotna i niespełniona. Było w tym wiele gniewu i smutku. Już jako dziecko została wykorzystana przez używającego fizycznej przemocy ojca. To pozwoliło szybko się zorientować, że jej ból nie był spowodowany obecnymi sytuacjami i warunkami, ale tworzyło go wyjątkowo ciężkie ciało bolesne. Ono stało się filtrem, przez które postrzegała całą życiową sytuację. Dziewczyna nie była już w stanie widzieć zależności pomiędzy emocjonalnym bólem i myślami, całkowicie identyfikując się z obydwoma. Nie dostrzegała, że stale karmiła ciało bolesne swoimi myślami. Innymi słowy, żyła z ciężarem głęboko nieszczęśliwego ja. Z drugiej strony, na pewnym poziomie, musiało docierać do niej, że sama jest sprawcą bólu, że sama jest ciężarem dla siebie. To sprawiło, że była gotowa się obudzić i dlatego przyszła.
Skierowałem jej uwagę na to, co czuła wewnątrz ciała i poprosiłem by poczuła emocje bezpośrednio, nie używając filtra nieszczęśliwych myśli czy własnej nieszczęśliwej przeszłości. Powiedziała wtedy, że przyszła do mnie oczekując wskazania drogi wyjścia z bólu, a nie zagłębiania się w niego. Niechętnie, ale jednak zrobiła to o co prosiłem. Łzy popłynęły po twarzy, całe jej ciało zaczęło drżeć. Powiedziałem: „W tej chwili to jest to, co czujesz. Nic nie możesz z tym zrobić, bo to jest to, co odczuwasz właśnie w tym momencie. Czy teraz, zamiast pragnienia, by ta chwila była inna niż jest, co tylko przydaje więcej bólu niż już czujesz, mogłabyś całkowicie przyjąć to, czym wypełniony jest ten moment?”
Była cicho przez chwilę, nagle jednak zaczęła wyglądać na zniecierpliwioną, jakby chciała wstać i wyjść. Powiedziała: „Nie. Nie chcę tego zaakceptować”. „Kto teraz to mówi?”– spytałem. „Ty czy nieszczęśliwość w tobie? Czy potrafisz dostrzec, że twój ból – z powodu bycia nieszczęśliwą – jest jeszcze jednym pokładem nieszczęścia?”. Na chwilę znowu się uciszyła. „Nie nalegam, abyś zrobiła cokolwiek. Wszystko o co proszę, to byś odpowiedziała sobie na pytanie czy możesz pozwolić wszystkim obecnym uczuciom tu być. Innymi słowy i może zabrzmi to dziwnie – jeżeli nie masz nic przeciwko temu, by być nieszczęśliwą, co dzieje się z tą nieszczęśliwością? Czy chcesz się tego dowiedzieć?”.
Przez chwilę wyglądała na zdezorientowaną, lecz po minucie lub dwóch, nagle zauważyłem znaczną zmianę w jej polu energii. Powiedziała: „To dziwne. Wciąż jestem nieszczęśliwa, ale teraz jest wokół tego przestrzeń. To wszystko wydaje się mniej znaczyć”. To był pierwszy raz kiedy usłyszałem, by ktoś ujął to w ten sposób – „jest przestrzeń wokół mojego nieszczęścia”. Ta przestrzeń pojawia się rzecz jasna, kiedy istnieje wewnętrzna akceptacja wszystkiego, cokolwiek jest przeżywane w chwili obecnej.
Niewiele już powiedziałem, pozwalając jej być z tym doświadczeniem. Później zrozumiała, że w chwili, gdy przestała identyfikować się z uczuciem- tą starą bolesną emocją, która w niej żyła- w chwili, gdy całą swoją uwagę skierowała bezpośrednio na nie – bez próby opierania się – nie mogło ono dłużej kontrolować jej myślenia i podtrzymywać mentalnie wykreowanej konstrukcji pod tytułem – „nieszczęśliwe ja”. W jej życiu pojawił się nowy wymiar, który wykroczył ponad osobistą przeszłość – wymiar Obecności. Ponieważ nie można być nieszczęśliwym bez nieszczęśliwej historii, był to koniec jej cierpienia. Był to również początek końca jej bolesnego ciała. Emocja sama w sobie nie jest nieszczęśliwością. Tylko emocja plus nieszczęśliwa historia, tworzą ból i zgryzotę.
Więcej o ciele bolesnym i o tym jak się od niego uwolnić przeczytacie w książce Eckarta Tolle – Nowa Ziemia, z której pochodzi powyższy fragment.
środa, 15 marca 2017
11 naukowych dowodów na to, że kot pomaga w życiu.

Zapobiegają alergii u dzieci i infekcjom dróg oddechowych, poprawiają też nastrój i podwyższają samoocenę. Wielu naukowców twierdzi, że kot to zdrowie – właściciela. Przedstawiamy 11 naukowych dowodów na to, że kot pomaga w życiu.
1. Koty chronią serce.
Naukowcy zajmujący się chorobami naczyniowymi na Uniwersytecie w Minosocie dowiedli, że właściciele kotów przejawiają mniejsze skłonności do zawałów. Przez 10 lat obserwowali ok. 4,5 tys. osób, spośród których 3/5 było właścicielami futrzaka. Okazało się, że u miłośników kotów ryzyko ataku serca było o 30 proc. niższe niż u ludzi, którzy nie posiadali żadnego zwierzęcia futerkowego. Badania w kolejnych latach pokazały, że właściciele kotów byli też znacznie mniej narażeni na śmierć wskutek chorób sercowo-naczyniowych, w tym udarów.

2. Koty uczą nas drzemki.
Koty, mimo, że śpią w trakcie dnia wcale nie są leniwe, a raczej pragmatyczne. Co więcej, naśladując ich styl odpoczynku w trakcie dnia, można wiele skorzystać. Badania pokazują, że osoby, które decydują się na 20-minutową drzemkę, poprawiają spostrzegawczość, pamięć, kreatywność i nastrój.

3. Koty nigdy się nie poddają.
Polujący na muchę kot wiele razy doświadcza porażek, ale nigdy się nie poddaje. Po upadku wstaje i próbuje ponownie złapać zdobycz. Koty charakteryzują się niesłychanym uporem i wiedzą, że kilka błędów na dłuższą metę nie przekreśla ich szans na sukces.

4. Mruczenie rozładowuje stres.
O zbawiennym wpływie mruczenia na poziom ciśnienia we krwi i nastrój pisało już wielu naukowców. Co więcej, koty potrafią modulować częstotliwość dźwięków od 20 do 140 Hz, a niektóre rejestry działają na ludzki organizm skuteczniej niż niejedna terapia.

5. Koty są mistrzami spokoju.
„Mieszkałem z kilkoma mistrzami Zen. Wszyscy byli kotami” – powiedział Eckhart Tolle, autor książek o medytacji i duchowości. Miał w tym sporo racji. I choć koty mają znacznie mniej powodów do stresu niż ludzie, to i tak ich zdolność do opanowania i relaksu mogłaby zachwycić niejednego psychologa. Z szafek na książki, parapetów, umywalek obserwują na chłodno, jak kręci się świat. Są doskonałymi nauczycielami medytacji. Chcesz się wyciszyć – załatw sobie kota.

6. Koty wywołują śmiech.
Nie sposób nie śmiać się z prób i upadków kota – z jego pogoni za zdobyczą, z tego, jak skrada się za jedzeniem, jak radzi sobie z przeszkodami czy jak walczy z odkurzaczem. A jak wiadomo, śmiech to zdrowie. Zeszłoroczne badania naukowców z Uniwersytetu Loma Linda w Kalifornii pokazują, że wystarczy 20 minut oglądania śmiesznych filmów z kotami, by dostatecznie spadł poziom kortyzolu we krwi (hormonu stresu) i poprawiła się pamięć krótkotrwała u osób starszych. Ponadto śmiech wspomaga pracę serca i układu immunologicznego.

7. Koty uczą, jak ważna jest umiejętność podejmowania strategicznych decyzji.
„Gdyby zwierzę potrafiło mówić, pies okazałby się niezdarnym paplą, kot zaś zachowałby grację i nie wypowiedziałby ani jednego słowa za dużo” – napisał Mark Twain. W przeciwieństwie do psów, które spontanicznie gonią za piłką tenisową, koty rozważniej wybierają obiekt zabaw. Poświęcają więcej czasu na obserwację, myślenie i analizę, czy cel jest warty uwagi. Są ostrożne przy wspinaczce na meble i podczas ataków na ofiarę. Rozważne i myślące strategicznie – to cechy kotów, które ceniłbyś też u siebie.

8. Koty pomagają osobom z autyzmem w komunikacji.
Dzieci i dorośli, którzy cierpią na autyzm, mają problemy, by rozmawiać z innymi ludźmi. Barierę tę pomagają przezwyciężyć zwierzęta, z którymi chorzy czują głębszą więź. Potwierdzają to badania francuskich naukowców z 2012 r. Obserwowali oni 40 dzieci z autyzmem. Okazało się, że te, które miały w domach zwierzęta, w tym koty, były spokojniejsze i łatwiej się komunikowały z otoczeniem, niż dzieci bez domowych pupili. Owa otwartość u dzieci ma związek ze wzrostem poziomu oksytocyny (hormonu szczęścia), która wydziela się podczas głaskania futra. Pieszczoty wzmacniają też uczucia zaufania i miłości. Dlatego warto kupić lub adoptować kota dla swojego dziecka.

9. Koty pomagają w walce z depresją.
Towarzystwo mruczącego kota na kolanach jest niezastąpionym lekarstwem na depresję. Kot odwraca uwagę od problemu, dotrzymuje towarzystwa, okazuje uczucia bez względu na stan psychiczny właściciela i pokazuje, że jest on niezastąpiony. Ponadto pomaga człowiekowi w wyrobieniu odpowiedzialnej postawy i rytualnych odruchów, jak regularne karmienie. Co więcej, spokój kotów udziela się także choremu właścicielowi.

10. Koty pokazują, jak można rozładować napięcie.
Który właściciel kota nie doświadczył codziennej głupawki zwierzęcia, które zrywa się nagle z kanapy, biega napuszony od okna do drzwi i powarkuje. Pokazuje tym samym, że utrata manier jest czasem na miejscu, a wyrzucenie emocji – niezbędne, by zachować psychiczną równowagę. Takie ekspresyjne zachowania mogą również pomóc właścicielowi. Badania przeprowadzone na Harvard School of Public Health w 2012 r. dowodzą, że wybuchy złości u kotów pomagają oczyścić organizm z toksyn, a tym samym zapobiec chorobom serca i nowotworom.

11. Koty okazują bezwarunkową miłość.
Nawet eksperci z Centrum Kontroli Chorób i Profilaktyki przyznają, że największym atutem kotów jest przezwyciężanie uczucia samotności u ludzi. Są najwierniejszymi słuchaczami, a ich radość z powodu powrotu pana do domu pokazuje, że człowiek jest dla nich niezastąpiony i najważniejszy. Badania naukowców z Uniwersytetu w Miami i w Saint Lois dowodzą, że kot potrafi tak samo wypełnić pustkę i spełnić potrzeby społeczne jak inny człowiek.
Źródło: newsweek.pl
poniedziałek, 26 grudnia 2016
Praktykowanie wolności od umysłu – cztery porady od Eckharta Tolle.
Dobra wiadomość jest taka, że możesz uwolnić się od umysłu. To jest
jedyne prawdziwe wyzwolenie. Pierwszy krok możesz uczynić właśnie TERAZ.

1. Tak często jak to możliwe zacznij słuchać głosu w swojej głowie.
Zwróć szczególną uwagę na wszelkie powtarzające się wzorce mentalne – te stare taśmy, nieustannie odtwarzane w twojej głowie, być może od wielu lat. Właśnie to mam na myśli, gdy mówię o obserwowaniu myśliciela. Inaczej mówiąc, słuchaj głosu w swojej głowie. Trwaj tam, jako będąca świadkiem obecność.
Kiedy słuchasz tego głosu, bądź bezstronny. To znaczy nie oceniaj. Nie osądzaj ani nie potępiaj tego, co słyszysz, ponieważ jeśli tak zrobisz, to znak, że głos powrócił kuchennymi drzwiami. Wkrótce uświadomisz sobie – tam jest głos, a tu jestem ja, słucham go i obserwuję. Ta świadomość, że JA JESTEM, poczucie swojej własnej obecności, nie jest myślą. Powstaje poza umysłem.
A więc, gdy słuchasz myśli, jesteś świadomy nie tylko ich, ale również siebie jako świadka tych myśli. Wyłania się w ten sposób nowy poziom świadomości.
2. Gdy słuchasz myśli , odczuwasz świadomą obecność – twoją głębszą jaźń – niejako z tyłu lub pod powierzchnią myśli. Tracą one wtedy swoją władzę nad tobą i szybko się uciszają, ponieważ nie dostarczasz umysłowi energii poprzez identyfikację z niemi. To początek końca nawykowego myślenia.
Kiedy myśl się ucisza, doświadczasz przerwy w mentalnym strumieniu – wyłomu nie-umysłu. Na początku przerwy będą dosyć krótkie, być może kilkusekundowe, jednak stopniowo staną się coraz dłuższe. Za każdym razem, gdy się pojawią, odczujesz w sobie pewien spokój i ciszę. To jest początek twojego naturalnego stanu odczuwania jedności z Istnieniem, który jest zazwyczaj przysłonięty przez umysł.
Wraz z dalszą praktyką poczucie wewnętrznej ciszy i pokoju będzie się pogłębiać. W rzeczywistości nie ma końca tej głębi. Odczujesz również subtelną emanację radości wyłaniającej się głęboko z wnętrza – radości Istnienia.
W stanie wewnętrznego połączenia jesteś bardziej czujny i przebudzony, niż w zwykłym, stanie identyfikacji z umysłem. Jesteś w pełni obecny. Podnosi to również wibrację częstotliwości pola energetycznego, która daje życie i zasila ciało fizyczne.
Gdy wchodzisz głębiej do tego królestwa nie-umysłu – jak to czasami jest nazywane na Wschodzie – doświadczasz stanu czystej świadomości. Czujesz wtedy swoją własną obecność z taką intensywnością i radością, że wszelkie myślenie, emocje, fizyczne ciało, jak również cały zewnętrzny świat, zaczynają w porównaniu z tym znaczyć niewiele. A jednak nie jest to stan nacechowany egoizmem. Wręcz przeciwnie jest go całkowicie pozbawiony. Zabiera cię poza to, co zwykle myślałeś o swoim ja. Ta obecność, to twoja esencja, która jest jednocześnie niewyobrażalnie większa od ciebie.
3. Zamiast obserwować myśliciela, możesz wytworzyć lukę w strumieniu myśli, kierując po prostu uwagę na TERAZ. Zwyczajnie stań się świadomy obecnej chwili. To podejście dające wiele spełnienia. W ten sposób odciągasz przestrzeń nie-umysłu, w której jesteś w najwyższym stopniu czujny i obecny, ale nie myślisz. To jest esencja medytacji.
4. W swoim codziennym życiu możesz to praktykować, poświęcając pełną uwagę wszystkim rutynowym czynnościom, które zwykle traktujesz jako środek do osiągnięcia jakiegoś celu. Wtedy taka czynność staje się celem samym w sobie. Na przykład ilekroć wchodzisz po schodach w swoim domu czy w pracy, zwracaj dużą uwagę na każdy krok, każdy ruch, a nawet swoje oddychanie. Bądź całkowicie obecny.
Albo, kiedy myjesz ręce, zauważaj wszelkie odczucia zmysłowe związane z ta czynnością – dźwięk i dotyk wody, ruch swoich dłoni, zapach mydła i tak dalej.
Albo, gdy wsiadasz do samochodu zamykając za sobą drzwi, zrób przerwę na kilka sekund i obserwuj przepływ swojego oddechu. Bądź świadomy cichego, ale potężnego poczucia obecności.
Jest pewne kryterium, dzięki któremu możesz zmierzyć sukces we własnej praktyce – to poziom pokoju, który odczuwasz wewnątrz.
Jedyny, najbardziej istotny krok w twojej podróży du oświeceniu to opanowanie sztuki nie utożsamiania się ze swoimi myślami. Za każdym razem, gdy tworzysz lukę w strumieniu myśli, światło świadomości staje się silniejsze.
Pewnego dnia możesz złapać się na tym, że śmiejesz się z tego głosu w głowie, tak samo jak z humorem traktowałbyś wybryki dziecka. Oznacza to, że przestajesz traktować treści podsuwane przez umysł tak bardzo poważnie. Wiesz, że twoje poczucie siebie, nie zależy od niego.
(fragment na podstawie „Praktykowanie potęgi teraźniejszości” Eckhart Tolle).
https://kwiatlotosu.wordpress.com/2016/12/11/praktykowanie-wolnosci-od-umyslu-cztery-porady-od-eckharta-tolle/

1. Tak często jak to możliwe zacznij słuchać głosu w swojej głowie.
Zwróć szczególną uwagę na wszelkie powtarzające się wzorce mentalne – te stare taśmy, nieustannie odtwarzane w twojej głowie, być może od wielu lat. Właśnie to mam na myśli, gdy mówię o obserwowaniu myśliciela. Inaczej mówiąc, słuchaj głosu w swojej głowie. Trwaj tam, jako będąca świadkiem obecność.
Kiedy słuchasz tego głosu, bądź bezstronny. To znaczy nie oceniaj. Nie osądzaj ani nie potępiaj tego, co słyszysz, ponieważ jeśli tak zrobisz, to znak, że głos powrócił kuchennymi drzwiami. Wkrótce uświadomisz sobie – tam jest głos, a tu jestem ja, słucham go i obserwuję. Ta świadomość, że JA JESTEM, poczucie swojej własnej obecności, nie jest myślą. Powstaje poza umysłem.
A więc, gdy słuchasz myśli, jesteś świadomy nie tylko ich, ale również siebie jako świadka tych myśli. Wyłania się w ten sposób nowy poziom świadomości.
2. Gdy słuchasz myśli , odczuwasz świadomą obecność – twoją głębszą jaźń – niejako z tyłu lub pod powierzchnią myśli. Tracą one wtedy swoją władzę nad tobą i szybko się uciszają, ponieważ nie dostarczasz umysłowi energii poprzez identyfikację z niemi. To początek końca nawykowego myślenia.
Kiedy myśl się ucisza, doświadczasz przerwy w mentalnym strumieniu – wyłomu nie-umysłu. Na początku przerwy będą dosyć krótkie, być może kilkusekundowe, jednak stopniowo staną się coraz dłuższe. Za każdym razem, gdy się pojawią, odczujesz w sobie pewien spokój i ciszę. To jest początek twojego naturalnego stanu odczuwania jedności z Istnieniem, który jest zazwyczaj przysłonięty przez umysł.
Wraz z dalszą praktyką poczucie wewnętrznej ciszy i pokoju będzie się pogłębiać. W rzeczywistości nie ma końca tej głębi. Odczujesz również subtelną emanację radości wyłaniającej się głęboko z wnętrza – radości Istnienia.
W stanie wewnętrznego połączenia jesteś bardziej czujny i przebudzony, niż w zwykłym, stanie identyfikacji z umysłem. Jesteś w pełni obecny. Podnosi to również wibrację częstotliwości pola energetycznego, która daje życie i zasila ciało fizyczne.
Gdy wchodzisz głębiej do tego królestwa nie-umysłu – jak to czasami jest nazywane na Wschodzie – doświadczasz stanu czystej świadomości. Czujesz wtedy swoją własną obecność z taką intensywnością i radością, że wszelkie myślenie, emocje, fizyczne ciało, jak również cały zewnętrzny świat, zaczynają w porównaniu z tym znaczyć niewiele. A jednak nie jest to stan nacechowany egoizmem. Wręcz przeciwnie jest go całkowicie pozbawiony. Zabiera cię poza to, co zwykle myślałeś o swoim ja. Ta obecność, to twoja esencja, która jest jednocześnie niewyobrażalnie większa od ciebie.
3. Zamiast obserwować myśliciela, możesz wytworzyć lukę w strumieniu myśli, kierując po prostu uwagę na TERAZ. Zwyczajnie stań się świadomy obecnej chwili. To podejście dające wiele spełnienia. W ten sposób odciągasz przestrzeń nie-umysłu, w której jesteś w najwyższym stopniu czujny i obecny, ale nie myślisz. To jest esencja medytacji.
4. W swoim codziennym życiu możesz to praktykować, poświęcając pełną uwagę wszystkim rutynowym czynnościom, które zwykle traktujesz jako środek do osiągnięcia jakiegoś celu. Wtedy taka czynność staje się celem samym w sobie. Na przykład ilekroć wchodzisz po schodach w swoim domu czy w pracy, zwracaj dużą uwagę na każdy krok, każdy ruch, a nawet swoje oddychanie. Bądź całkowicie obecny.
Albo, kiedy myjesz ręce, zauważaj wszelkie odczucia zmysłowe związane z ta czynnością – dźwięk i dotyk wody, ruch swoich dłoni, zapach mydła i tak dalej.
Albo, gdy wsiadasz do samochodu zamykając za sobą drzwi, zrób przerwę na kilka sekund i obserwuj przepływ swojego oddechu. Bądź świadomy cichego, ale potężnego poczucia obecności.
Jest pewne kryterium, dzięki któremu możesz zmierzyć sukces we własnej praktyce – to poziom pokoju, który odczuwasz wewnątrz.
Jedyny, najbardziej istotny krok w twojej podróży du oświeceniu to opanowanie sztuki nie utożsamiania się ze swoimi myślami. Za każdym razem, gdy tworzysz lukę w strumieniu myśli, światło świadomości staje się silniejsze.
Pewnego dnia możesz złapać się na tym, że śmiejesz się z tego głosu w głowie, tak samo jak z humorem traktowałbyś wybryki dziecka. Oznacza to, że przestajesz traktować treści podsuwane przez umysł tak bardzo poważnie. Wiesz, że twoje poczucie siebie, nie zależy od niego.
(fragment na podstawie „Praktykowanie potęgi teraźniejszości” Eckhart Tolle).
https://kwiatlotosu.wordpress.com/2016/12/11/praktykowanie-wolnosci-od-umyslu-cztery-porady-od-eckharta-tolle/
Etykiety:
czujność,
emocje,
energia,
medytacja,
mydło,
myśli,
nadzieja,
pokój,
radość,
serce,
świadomość,
Tolle,
tu i teraz,
umysł,
wibracje
wtorek, 6 grudnia 2016
Obserwuj, bądź uważny....
Obserwuj
zwierzę, kwiat, drzewo i patrz, jak spoczywa w Bycie. Ono jest sobą. Ma
mnóstwo dostojeństwa, niewinności i świętości. Ale żebyś mógł to
zobaczyć, musisz porzucić mentalny nawyk nazywania i przylepiania
etykietek. Z chwilą, gdy tak będziesz patrzył, poczujesz
niewypowiedziany wymiar natury, którego nie da się zrozumieć myślą, ani
odebrać zmysłami.
To jest harmonia, świętość, która wypełnia nie tylko wszelką naturę, ale jest także w tobie.
Powietrze, którym oddychasz, to natura, tak jak i sam proces oddychania.
Skieruj swoją uwagę na oddychanie i zdaj sobie sprawę, że nie ty to robisz. To jest oddech natury. Gdybyś musiał pamiętać o oddychaniu, szybko byś umarł, a gdybyś próbował przestał oddychać, natura by zwyciężyła.
Ponownie łączysz się z naturą w sposób intymny i bardzo silny, kiedy jesteś świadomy swojego oddechu i starasz się utrzymywać na nim swoją uwagę. To leczy i głęboko cię wzmacnia.
Powoduje zmianę świadomości z koncepcyjnego świata myśli do królestwa bezwarunkowej świadomości.
Potrzebujesz natury, jako swojego nauczyciela, żeby pomogła ci znowu połączyć się z twoją istotą. Jednak nie tylko ty potrzebujesz natury, ona także potrzebuje ciebie.
Nie jesteś oddzielony od natury. Wszyscy jesteśmy częścią Jednego Życia, które wyraża się w niezliczonych formach w całym wszechświecie, formach, które są ze sobą wzajemnie powiązane. Kiedy rozpoznasz świętość, piękno, niesamowity spokój i dostojeństwo, w jakim kwiat, czy drzewo egzystuje, dodajesz kwiatu, czy drzewu coś więcej. Poprzez twoje rozpoznanie i twoją świadomość natura poznaje także samą siebie. Poznaje swoje piękno i świętość - poprzez ciebie.
Wielka, cicha przestrzeń trzyma całą naturę w swoich objęciach. Trzyma także ciebie.
Tylko kiedy sam jesteś spokojny możesz dostąpić królestwa Spokoju, właściwego skałom, roślinom i zwierzętom. Tylko wtedy, gdy uciszy się twój hałaśliwy umysł możesz połączyć się z naturą na bardzo głębokim poziomie i wykroczyć poza podziały, stworzone przez niepohamowane myślenie.
Myślenie jest jednym z etapów na drodze ewolucji. Spokój właściwy naturze istniał jeszcze przed narodzeniem się myśli. Drzewo, kwiat, ptak, skałą, nie są świadome własnego piękna i świętości. Kiedy ludzie doznają tego Spokoju, wykraczają poza myśl. W Spokoju, który wykracza poza myśl, pojawia się dodatkowy wymiar świadomości wiedzącej.
Natura może cię doprowadzić do Spokoju, to jest jej dar dla ciebie. Kiedy odbierasz naturę i łączysz się z jej wymiarem spokoju, twoja świadomość stapia się z nim. To jest twój dar dla natury.
Poprzez ciebie natura staje się świadoma samej siebie. Natura w pewnym sensie czekała na ciebie miliony lat.
Eckhart Tolle, Cisza przemawia
To jest harmonia, świętość, która wypełnia nie tylko wszelką naturę, ale jest także w tobie.
Powietrze, którym oddychasz, to natura, tak jak i sam proces oddychania.
Skieruj swoją uwagę na oddychanie i zdaj sobie sprawę, że nie ty to robisz. To jest oddech natury. Gdybyś musiał pamiętać o oddychaniu, szybko byś umarł, a gdybyś próbował przestał oddychać, natura by zwyciężyła.
Ponownie łączysz się z naturą w sposób intymny i bardzo silny, kiedy jesteś świadomy swojego oddechu i starasz się utrzymywać na nim swoją uwagę. To leczy i głęboko cię wzmacnia.
Powoduje zmianę świadomości z koncepcyjnego świata myśli do królestwa bezwarunkowej świadomości.
Potrzebujesz natury, jako swojego nauczyciela, żeby pomogła ci znowu połączyć się z twoją istotą. Jednak nie tylko ty potrzebujesz natury, ona także potrzebuje ciebie.
Nie jesteś oddzielony od natury. Wszyscy jesteśmy częścią Jednego Życia, które wyraża się w niezliczonych formach w całym wszechświecie, formach, które są ze sobą wzajemnie powiązane. Kiedy rozpoznasz świętość, piękno, niesamowity spokój i dostojeństwo, w jakim kwiat, czy drzewo egzystuje, dodajesz kwiatu, czy drzewu coś więcej. Poprzez twoje rozpoznanie i twoją świadomość natura poznaje także samą siebie. Poznaje swoje piękno i świętość - poprzez ciebie.
Wielka, cicha przestrzeń trzyma całą naturę w swoich objęciach. Trzyma także ciebie.
Tylko kiedy sam jesteś spokojny możesz dostąpić królestwa Spokoju, właściwego skałom, roślinom i zwierzętom. Tylko wtedy, gdy uciszy się twój hałaśliwy umysł możesz połączyć się z naturą na bardzo głębokim poziomie i wykroczyć poza podziały, stworzone przez niepohamowane myślenie.
Myślenie jest jednym z etapów na drodze ewolucji. Spokój właściwy naturze istniał jeszcze przed narodzeniem się myśli. Drzewo, kwiat, ptak, skałą, nie są świadome własnego piękna i świętości. Kiedy ludzie doznają tego Spokoju, wykraczają poza myśl. W Spokoju, który wykracza poza myśl, pojawia się dodatkowy wymiar świadomości wiedzącej.
Natura może cię doprowadzić do Spokoju, to jest jej dar dla ciebie. Kiedy odbierasz naturę i łączysz się z jej wymiarem spokoju, twoja świadomość stapia się z nim. To jest twój dar dla natury.
Poprzez ciebie natura staje się świadoma samej siebie. Natura w pewnym sensie czekała na ciebie miliony lat.
Eckhart Tolle, Cisza przemawia
niedziela, 18 września 2016
Proste odpowiedzi na trudne pytania. Inspirujące cytaty E. Tolle.
Negatywne myślenie.
Negatywne podejście nigdy nie jest najlepszym sposobem radzenia sobie z sytuacją. Wręcz przeciwnie: zazwyczaj przykuwa cię do niej, uniemożliwiając prawdziwą zmianę. Każde działanie, w które człowiek wkłada negatywną energię, zostanie nią zatrute i prędzej czy później znowu wyniknie z niego ból i nieszczęście.
Narzekanie.
Narzekanie zawsze stanowi objaw braku zgody na to, co j e s t. Zawsze też niesie ze sobą nieświadomy ładunek negatywnej energii. Kiedy narzekasz, ustawiasz się w roli ofiary. Gdy natomiast rzeczowo wypowiadasz się w jakiejś sprawie, bierzesz ją we własne ręce. Zmień więc sytuację, przechodząc do czynów bądź zabierając głos, jeśli to konieczne lub możliwe; możesz też wyjść z obecnego układu albo go zaakceptować.
Zacznij działać!
Czasem lepiej jest zrobić byle co niż nic, zwłaszcza gdy od dawna tkwisz w jakimś nieszczęśliwym układzie. Nawet jeśli popełnisz błąd, czegoś przynajmniej się nauczysz, czyli w sumie nie będzie to taka znowu pomyłka. Gdy natomiast dalej będziesz tkwił w tej samej sytuacji, nie nauczysz się niczego.
Czy to lęk powstrzymuje cię od działania? Przyznaj się więc przed samym sobą do lęku, obserwuj go, poświęć mu uwagę, bądź mu w pełni przytomnym towarzyszem. W ten sposób przerwiesz łączność między lękiem a swoim myśleniem. Nie pozwól, żeby lęk zawładnął twoim umysłem.
Stres.
Żyjesz w stresie? Tak jesteś pochłonięty podróżą w przyszłość, że teraźniejszości wyznaczasz jedynie rolę pojazdu, który ma cię tam zawieźć? Stres powstaje, kiedy jesteś „tu”, ale wolałbyś być „tam”, lub będąc w teraźniejszości, chcesz przenieść się w przyszłość. Stąd rozdarcie wewnętrzne.
Czekanie na „lepszą” przyszłość.
Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe – w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, na koniec pracy itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, aż dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, zostanie ważną osobistością, osiągnie oświecenie. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy wreszcie zaczną żyć.
Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość.
Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Jesteś wtedy jak architekt, który nie zwraca uwagi na fundamenty budowli, poświęca natomiast mnóstwo czasu górnym kondygnacjom.
E. Tolle
czwartek, 1 września 2016
Dlaczego cierpimy ?
Pytanie: Dlaczego cierpimy? prowadzi do innego, bardzo cennego: po co cierpimy?
To zaś zakłada, że możemy przestać.To dobre informacje. Nie musimy cierpieć, jeśli nie chcemy. W tym momencie chodzi przede wszystkim o cierpienie w sensie emocjonalnym, psychicznym, duchowym. Ono bowiem stoi u podłoża każdego innego cierpienia, w tym fizycznego.
Skoro można przestać, to dlaczego tego nie robimy?
Dlaczego cierpimy, choć wcale nie musimy?
Bo nie wiemy, że możemy.
Każda wiedza może być przez nas użyta lub zignorowana. Wybór należy do nas. Czytamy mnóstwo książek, w których zawarta jest cenna i często bardzo praktyczna wiedza. Co z nią robimy? Zwykle nic. Sięgamy za to po następną książkę w poszukiwaniu kolejnego „WOW! To faktycznie może mi pomóc!”
I mogłoby, gdybyśmy tę wiedzę wprowadzili w życie. Zwłaszcza, że nie wiąże się to z przeprowadzaniem rewolucyjnych zmian w naszych codziennych zwyczajach i zajęciach.
Eckhart Tolle znalazł odpowiedź na pytanie: Dlaczego cierpimy?
Okazało się, że dzieje się tak zwykle wtedy, gdy nie zgadzamy się z tym, co jest. To opór wobec życia rodzi cierpienie.
Niezgoda na chwilę obecną przynosi niepokój, złość, niepewność, napięcie, stres i… cierpienie. Cierpimy bo chcemy, wybierając opór przed życiem i tym, co daje nam ono każdego dnia.
Wieczne narzekanie na wszystko, co tylko może nam się w danej chwili nie spodobać, wynika z oporu wobec tego, co jest.
Z czego wynika ten opór?
Z braku zaufania do życia. Nasz umysł przekonał nas dość skutecznie, że to on wie, co jest dla nas najlepsze i jak powinna potoczyć się nasza historia, również ta, która trwa w tej chwili. Wszystko, co jest niezgodne ze scenariuszem umysłu, wywołuje frustrację – znów coś idzie nie po mojej myśli! Znów mi się nie udało! Czemu nie może być tak, jak ja chcę, tylko zawsze wszystko się psuje i p……?
Dopóki będziemy wierzyć umysłowi, dopóty skazani jesteśmy na cierpienie. Trwając we wrogim nastawieniu do życia, wybieramy nieustanną walkę z własnym życiem. Nie ma tu miejsca na miłość, radość, spokój, odpoczynek. Jest za to ciągłe napięcie, niepewność, lęk, strach, wrogość.
Pomyśl o chwili, która właśnie trwa.
- Jaki jest twój stosunek do niej i do tego, czym ta chwila jest wypełniona?
- Co myślisz o sposobie, w jaki TERAZ przejawia się życie?
- Czy chcesz to zmienić?
- Czy jesteś zadowolony z tego?
- Czy może wciąż myślisz o tym, czego TERAZ nie masz, a tak bardzo pragniesz mieć?
Dlaczego cierpimy? – chyba już wiesz.
To bardziej proste, niż mogłoby się wydawać. Zacznij mówić swojemu życiu TAK, a zobaczysz, jak wiele zacznie się zmieniać. To w ten właśnie sposób mają szansę zaistnieć szczęśliwe zbiegi okoliczności. Są one niczym innym, jak scenariuszem pisanym przez życie, w przeciwieństwie do tego, które pisze rozum.
Życie zawsze daje nam to, co najlepsze. Tylko przez nasze ciągłe grymaszenie i odrzucanie jego darów, skazujemy siebie na cierpienie. I to sobie zawdzięczamy tony cierpienia, którego doświadczamy niemal każdego dnia.
Pozwalam tej chwili być taką, jaka jest.
Dziękuję za tę chwilę.
Mówię tej chwili TAK.
Ufam, że ta chwila jest najlepszym, co mogło mnie spotkać i prowadzi mnie do czegoś jeszcze lepszego.
Gdy zmienimy nasz stosunek do chwili obecnej i przestaniemy odrzucać ją w imię tęsknoty za tym, czego nie mamy – nasze życie zacznie wypełniać się spokojem, który zajmie miejsce cierpienia.
Jeśli wciąż nie wiesz, dlaczego cierpimy, wróć na początek tego tekstu i przeczytaj go jeszcze raz, a potem znajdź chwilę i zamiast z nią walczyć, poczuj ją całym sobą, odkryj jej wyjątkowość wraz z dźwiękami, zapachami, odczuciami, obrazami, którymi jest wypełniona. To prezent od życia. Wyjątkowy prezent dla wyjątkowego człowieka – dla ciebie.
http://jasnastronazycia.pl/nauczyciele/eckhart-tolle/dlaczego-cierpimy/
środa, 10 sierpnia 2016
Każda chwila Twojego życia.
~~Rzeczy
wielkie wyrastają z małych, które cenimy i na których nam zależy. Życie
każdego z nas składa się tak naprawdę z rzeczy drobnych. Wielkość to
abstrakcja umysłowa i ulubiona fantazja ego. Paradoks polega na tym, że
podstawą wielkości jest docenianie rzeczy małych istniejących w chwili
teraźniejszej, a nie dążenie do ideału wielkości. Chwila teraźniejsza
zawsze jest mała w tym sensie, że jest
zawsze prosta, lecz skrywa w sobie największą siłę. Podobnie atom, który
jest jednym z najmniejszych elementów, lecz zawiera olbrzymią energię.
Tylko wówczas gdy zestroisz się z chwilą teraźniejszą, masz dostęp do
tej siły. Albo mówiąc precyzyjniej, ona ma wtedy dostęp do Ciebie, a za Twoim pośrednictwem - do tego świata. Niepokój, stres i negatywizm
odcinają Cię od tej siły. Powraca iluzja,że jesteś oddalony od mocy,
która rządzi tym wszechświatem. Czujesz,że znów jesteś sam, walcząc
przeciw czemuś lub próbując coś osiągnąć. Dlaczego jednak powstaje
stres, niepokój czy negatywizm? Dlatego, że odwracasz się od chwili
teraźniejszej. A dlaczego to robisz? Uważasz,że coś innego jest
ważniejsze. Zapominasz o swoim głównym celu. Jeden mały błąd, jedno
niewłaściwe spostrzeżenie- i powstaje świat cierpienia.
Poprzez chwilę teraźniejszą masz dostęp do samej potęgi życia, którą tradycyjnie nazywa się Bogiem. Gdy tylko się od niej odwrócisz, rzeczywisty Bóg przestaje istnieć w Ttwoim życiu i pozostaje Ci tylko umysłowe p o j ę c i e Boga, w którego jedni wierzą, drudzy nie. Lecz nawet wiara w Boga jest ledwie nędznym substytutem żywej obecności Boga przejawiającego się w każdej chwili Twego życia.~~
Pozytywną energię Wam kochani wysyłam :)
Poprzez chwilę teraźniejszą masz dostęp do samej potęgi życia, którą tradycyjnie nazywa się Bogiem. Gdy tylko się od niej odwrócisz, rzeczywisty Bóg przestaje istnieć w Ttwoim życiu i pozostaje Ci tylko umysłowe p o j ę c i e Boga, w którego jedni wierzą, drudzy nie. Lecz nawet wiara w Boga jest ledwie nędznym substytutem żywej obecności Boga przejawiającego się w każdej chwili Twego życia.~~
Pozytywną energię Wam kochani wysyłam :)
niedziela, 5 czerwca 2016
Chcę poznać siebie.
Mówisz "Chcę poznać siebie".
Ty jesteś tym „JA". Ty jesteś tym Poznaniem. Ty jesteś świadomością, poprzez którą następuje wszelkie poznanie.
A ona nie może poznać siebie, Ona jest sobą.
Poza tym nie ma nic do poznania, a jednocześnie wszelkie poznanie z niej wynika. "Ja" nie może uczynić siebie przedmiotem wiedzy, świadomości.
Nie możesz więc stać się obiektem dla siebie. Tak właśnie powstała iluzja ego - mentalnie uczyniłeś siebie obiektem. Mówisz "To Jestem „ja". A następnie wchodzisz w związek ze sobą i opowiadasz innym i sobie swoją historię.
Kiedy wiesz, że jesteś świadomością, w której wszystko się wydarza, stajesz się niezależny od wydarzeń i już nie poszukujesz siebie w różnych sytuacjach, miejscach, warunkach. Innymi słowy: co się wydarza, lub nie wydarza, a miało, nie Jest już tak istotne. Sprawy trąca na wadze i znaczeniu. Zaczynasz odczuwać życie jako zabawę. Odbierasz świat jak kosmiczny taniec, taniec formy - nic dodać, nic ująć.
Kiedy wiesz, kim prawdziwie jesteś, znajdujesz się w stanie ciągłego, ożywionego spokoju. Nazwij to radością, bo tym jest właśnie radość: pulsującym życiem spokojem. To jest radość tego, że wiesz, że jesteś samą esencją życia, zanim życie przybierze formę. To jest radość BYCIA - bycia tym, kim prawdziwie jesteś.
Ty jesteś tym „JA". Ty jesteś tym Poznaniem. Ty jesteś świadomością, poprzez którą następuje wszelkie poznanie.
A ona nie może poznać siebie, Ona jest sobą.
Poza tym nie ma nic do poznania, a jednocześnie wszelkie poznanie z niej wynika. "Ja" nie może uczynić siebie przedmiotem wiedzy, świadomości.
Nie możesz więc stać się obiektem dla siebie. Tak właśnie powstała iluzja ego - mentalnie uczyniłeś siebie obiektem. Mówisz "To Jestem „ja". A następnie wchodzisz w związek ze sobą i opowiadasz innym i sobie swoją historię.
Kiedy wiesz, że jesteś świadomością, w której wszystko się wydarza, stajesz się niezależny od wydarzeń i już nie poszukujesz siebie w różnych sytuacjach, miejscach, warunkach. Innymi słowy: co się wydarza, lub nie wydarza, a miało, nie Jest już tak istotne. Sprawy trąca na wadze i znaczeniu. Zaczynasz odczuwać życie jako zabawę. Odbierasz świat jak kosmiczny taniec, taniec formy - nic dodać, nic ująć.
Kiedy wiesz, kim prawdziwie jesteś, znajdujesz się w stanie ciągłego, ożywionego spokoju. Nazwij to radością, bo tym jest właśnie radość: pulsującym życiem spokojem. To jest radość tego, że wiesz, że jesteś samą esencją życia, zanim życie przybierze formę. To jest radość BYCIA - bycia tym, kim prawdziwie jesteś.
Eckhart Tolle
niedziela, 29 maja 2016
Prawdziwa akceptacja.
Za każdym razem, kiedy prawdziwie akceptujesz ten moment takim jaki jest – niezależnie od tego jaką przybierze formę – jesteś w CISZY, jesteś w stanie pojednania.
„Cisza przemawia”
Im częściej to robię, tym większego doświadczam spokoju. Jeśli jednak ktoś myśli, że to proste, niech spróbuje. Zwłaszcza wtedy, gdy coś idzie nie po jego myśli. Wtedy jest najtrudniej.
Nie chodzi w tym wszystkim o czysto słowną akceptację, ale o to, co zwie się prawdziwa akceptacja – na poziomie umysłu i serca. Zgadzam się na to, co jest. Ufam, że jest to dla mnie dobre, bo otrzymuję to od życia, a ono daje mi zawsze tylko dobre dary.
Prawdziwa akceptacja jest jak ćwiczenie swojego ciała. Na początku nie przychodzi łatwo, dlatego cieszę się z każdej chwili, każdego razu, o którym mówi Eckhart Tolle. Wiem jednak, że warto, bo w zamian otrzymuję spokój, a ten jest bramą do mojego wnętrza – do Źródła wszelkich pomysłów, mądrości, możliwości, olśnień i życiowych odkryć.
E.Tolle
poniedziałek, 22 lutego 2016
Źródło spokoju .

Wiem, gdzie bije źródło spokoju.
A mimo to, wciąż mi go brakuje. I to nie tak rzadko. Na szczęście z każdym dniem, jest w moim życiu coraz lepiej, spokojniej, pogodnie. Jest coraz jaśniej.Na swoje drodze spotkałem wielu cennych nauczycieli. Mimo, że nie miałem okazji zrobić tego osobiście, to i tak, czuję, jakbym ich znał. To dzięki ich nauce, które w internecie pełno. Karmię się tymi słowami, które pojawiają się w we właściwym czasie. Jakby wiedziały, że akurat teraz są mi potrzebne, otwierając oczy, bym mógł dostrzec nowe drzwi, które otwiera przede mną życie. Drzwi prowadzące do mojego celu.
Jednym z najważniejszych nauczycieli, jest Eckhart Tolle. Człowiek, o którym nie ma co pisać. Jego trzeba zobaczyć i posłuchać. Ja robię to bardzo często. To on pokazał mi to źródło, z którego czerpię spokój. Bo on wie, gdzie tego spokoju jest całe morze. Ba, ocean. Dla każdego wystarczy, bo każdy ma swój ocean spokoju, swoje prywatne źródło. Boje ono Tu i Teraz. Czemu więc tam mało ludzi jest spokojnych?
Dobre pytanie. Też mogłem je sobie zadać lata temu. Na szczęście i bez pytania, odkryłem, gdzie spokoju jest pełno. Eckhart Tolle też to odkrył i od tamtej chwili dzieli się tym z całym światem. Również ze mną.
Jedną ze ścieżek prowadzących do źródła spokoju, o której dziś sobie przypomniałem – a szukałem jej, bo tego spokoju zaczęło mi w mojej pracy brakować – jest skupienie na tym, co akurat robię.
To nie wszystko. Ważnym elementem tej ścieżki jest traktowanie danej czynności jako celu samego w sobie. Inaczej mówiąc: nie robię tego z myślą o jakimś konkretnym celu, który dzięki tej czynności mogę zrealizować. To, co robię, robię dla samego robienia. Skupiam się na każdym najmniejszym etapie działania, bez wybiegania w przyszłość i nerwowego zerkania na zegarek i stresowania się, czemu to jeszcze nie koniec.
Kiedy zaczynam wykonywać daną czynność, poświęcam jej całą uwagę, jakby była w tej chwili najważniejsza na świecie. Nie tracąc z oczu kontekstu – trudno przecież ignorować i być ślepym na wszystko, co dzieje się wokół mnie – nie traktuję tej czynności jako coś gorszego, co jest jedynie środkiem do celu.
Kiedy w ten sposób podchodzę do swojej pracy, znika zniecierpliwienie, pośpiech, niepokój, a pojawia się radość tworzenia, wyrozumiałość w chwili, gdy trafiam na problem czekający na rozwiązanie. Pojawia się też bezcenny spokój. To dzięki temu, że jestem u źródła. Całym sobą jestem tu i teraz w tym, co robię.
Źródło spokoju jest bardzo blisko. Jedyne, co trzeba zrobić, by czerpać do woli, to wybrać odpowiednią ścieżkę. To proste.
http://jasnastronazycia.pl/zycie-marzen/eckhart-tolle/zrodlo-spokoju/
poniedziałek, 6 lipca 2015
Myśl może płynąć z miłości lub strachu…
Neale Donald Walsch, Rozmowy z Bogiem
piątek, 15 maja 2015
O czekaniu
„Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe – w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, na koniec pracy itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, aż dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, zostanie ważną osobistością, osiągnie oświecenie. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy wreszcie zaczną żyć. Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość. Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Jesteś wtedy jak architekt, który nie zwraca uwagi na fundamenty budowli, poświęca natomiast mnóstwo czasu górnym kondygnacjom”.
/Eckhart Tolle/
piątek, 24 kwietnia 2015
Zaakceptuj teraźniejszą chwilę.
Teraźniejszość bywa nieznośna, niemiła albo wręcz okropna.
Jest, jaka jest. Zauważ, jakie umysł przykleja jej etykietki i jak z tego nieustannego metkowania, z ciągłego ferowania wyroków powstaje ból i zgryzota. Kiedy obserwujesz działanie umysłu, wydostajesz się z jego utartych kolein, wyzwalasz spod władzy schematów, wedle których umysł zwykle stawia opór, i nareszcie możesz pozwolić teraźniejszości zaistnieć. Daje ci to pewien posmak wewnętrznej swobody, wyzwolenia spod tyranii zewnętrznych okoliczności, prawdziwego spokoju wewnętrznego. Zobacz, co się wtedy dzieje, i dopiero potem działaj, jeśli okaże się to potrzebne lub możliwe. Zaakceptuj – a później działaj. Zgódź się na wszystko, co niesie z sobą teraźniejsza chwila, tak jakbyś sam ją skomponował. Zawsze działaj z nią w zgodzie, nigdy wbrew. Zaprzyjaźnij się z nią i sprzymierz, zamiast wypowiadać wojnę. Twoje życie ulegnie dzięki temu cudownej przemianie.
Eckhart Tolle
Jest, jaka jest. Zauważ, jakie umysł przykleja jej etykietki i jak z tego nieustannego metkowania, z ciągłego ferowania wyroków powstaje ból i zgryzota. Kiedy obserwujesz działanie umysłu, wydostajesz się z jego utartych kolein, wyzwalasz spod władzy schematów, wedle których umysł zwykle stawia opór, i nareszcie możesz pozwolić teraźniejszości zaistnieć. Daje ci to pewien posmak wewnętrznej swobody, wyzwolenia spod tyranii zewnętrznych okoliczności, prawdziwego spokoju wewnętrznego. Zobacz, co się wtedy dzieje, i dopiero potem działaj, jeśli okaże się to potrzebne lub możliwe. Zaakceptuj – a później działaj. Zgódź się na wszystko, co niesie z sobą teraźniejsza chwila, tak jakbyś sam ją skomponował. Zawsze działaj z nią w zgodzie, nigdy wbrew. Zaprzyjaźnij się z nią i sprzymierz, zamiast wypowiadać wojnę. Twoje życie ulegnie dzięki temu cudownej przemianie.
Eckhart Tolle
sobota, 7 marca 2015
Poddaj się teraźniejszości…
Nikomu nie udaje się całkiem uniknąć bólu i smutku. Czy nie chodzi raczej o to, żeby nauczyć się z nimi żyć niż ich unikać?
Ludzie na
ogól cierpią niepotrzebnie. Sami stwarzają swój ból, dopóki umysł nie
poddany obserwacji kieruje ich życiem. Ból stwarzany tu i teraz bierze
się zawsze z pewnego rodzaju niezgody, z bezwiednego oporu wobec tego,
co jest. Na poziomie myślowym opór ten przybiera postać osądu. Na
poziomie emocjonalnym będzie to taka czy inna postawa negatywna.
Nasilenie bólu zależy od natężenia oporu stawianego teraźniejszości, ono
zaś z kolei zależy od tego, jak bardzo utożsamiasz się z własnym
umysłem. Umysł zawsze stara się negować teraźniejszość i przed nią
uciekać. Innymi słowy, im mocniej utożsamiasz się z umysłem, tym więcej
cierpisz. Można też powiedzieć, że im bardziej szanujesz i uznajesz
teraźniejszość, tym skuteczniej wyzwalasz się spod władzy bólu i
cierpienia – a także egotycznego umysłu.
Dlaczego umysł ma zwyczaj zaprzeczać teraźniejszości i wzbraniać się przed nią?
Otóż
dlatego, ze nie może funkcjonować po swojemu ani sprawować władzy, gdy
nie istnieje czas – czyli przeszłość i przyszłość; niepoddane czasowi
Teraz wydaje mu się więc groźne. Czas i umysł stanowią w gruncie rzeczy
niepodzielną całość.
Wyobraź
sobie ziemię bez ludzi, zamieszkaną wyłącznie przez rośliny i zwierzęta.
Czy na takiej planecie nadal istniałaby przeszłość i przyszłość? Czy
można by na niej w jakikolwiek sensowny sposób mówić o czasie? Pytania w
rodzaju „Która godzina?" lub „Który dzisiaj?"- gdyby w ogóle ktoś
jeszcze mógł je zadać – nic by nie znaczyły. Taki na przykład dąb czy
orzeł przyjąłby je bez odrobiny zrozumienia. „Jaka znowu godzina?" – zdziwiłby się. „Przecież to jasne, że teraz jest teraz.
Cóż poza tym istnieje?"
Umysł i
czas są nam, owszem, potrzebne do funkcjonowania w tym świecie, ale w
pewnej chwili przejmują władzę nad naszym życiem i właśnie wtedy
pojawiają się w nim rozmaite zaburzenia, ból i smutek.
Aby
zapewnić sobie trwałą władzę, umysł nieustannie usiłuje przesłonić
teraźniejszość przeszłością i przyszłością. W ten sposób żywotność i
nieskończone możliwości twórcze Istnienia, nierozdzielnie związane z
obecną chwilą, przesłania czas, a twoją prawdziwą naturę – umysł. W
ludzkim umyśle gromadzi się coraz cięższe brzemię czasu. Wszyscy pod nim
się uginają, zarazem jednak powiększają je, ilekroć ignorują lub negują
drogocenną teraźniejszość lub wyznaczają jej skromną rolę narzędzia,
pozwalającego im dotrzeć do którejś z następnych chwil, choć te istnieją
jedynie w umyśle, a nigdy w rzeczywistości. Czas, nagromadzony zarówno w
umysłowości zbiorowej, jak i w umysłach poszczególnych osób, zawiera
też niezmierzone osady bólu, wyniesionego z przeszłości.
Jeśli
pragniesz zaniechać przysparzania cierpień sobie i innym, jeśli nie
chcesz pomnażać osadów zastarzałego bólu, który wciąż w tobie żyje,
przestań stwarzać czas, a przynajmniej twórz go tylko tyle, ile
koniecznie potrzebujesz, żeby uporać się z praktyczną stroną życia. Jak
można przestać tworzyć czas? Głęboko sobie uświadom, że obecna chwila
jest wszystkim, co kiedykolwiek będzie ci dane. Skup całe swoje życie w
teraźniejszości. Byłeś dotąd mieszkańcem czasu i składałeś w niej tylko
przelotne wizyty, ale od dziś zamieszkaj w niej na stałe, a przeszłość i
przyszłość odwiedzaj jedynie na krotko, ilekroć okaże się, że musisz
się zająć którymś z praktycznych aspektów swojej sytuacji życiowej.
Zawsze mów „tak" bieżącej chwili. Cóż może być bardziej daremne,
bardziej szalone niż stwarzanie w sobie wewnętrznego oporu wobec czegoś,
co i tak już jest? Czyż może istnieć gorszy obłęd niż przeciwstawianie
się samemu życiu, które teraz i zawsze trwa teraz? Poddaj się temu, co j
e s t. Powiedz życiu „tak" – a zobaczysz, że nagle zacznie ono działać
na twoją korzyść, zamiast przeciwko tobie.
Eckhart Tolle Potęga Teraźniejszości
poniedziałek, 23 lutego 2015
Jak zapobiec pojawianiu się negatywnych skłonności i jak się ich pozbyć, gdy już się pojawią?
Ilekroć
więc czujesz, że budzi się w tobie coś negatywnego - pod wpływem
zewnętrznego bodźca, twojej własnej myśli albo i bez żadnej
uświadomionej przyczyny - potraktuj to jak okrzyk: „Uwaga. Tu i teraz.
Zbudź się"...
Jak zapobiec pojawianiu się negatywnych skłonności i jak się ich pozbyć, gdy już się pojawią?Przestaną się pojawiać, kiedy staniesz się bez reszty obecny. Ale nie zniechęcaj się. Jak dotąd niewielu ludzi na kuli ziemskiej potrafi utrzymać stan ciągłej obecności, chociaż niektórzy są tego coraz bliżsi. Wierzę, że wkrótce liczba ich znacznie się zwiększy.
Ilekroć zauważysz, że odzywa się w tobie coś negatywnego, potraktuj to
nie jak porażkę, lecz jak pożyteczny znak, który mówi ci: „Zbudź się.
Wyskocz z umysłu. Bądź obecny". W późniejszych latach życia Aldous
Huxley ogromnie zainteresował się naukami duchowymi i napisał powieść,
zatytułowaną Wyspa. Jej bohater w wyniku katastrofy okrętowej ląduje na
dalekiej wyspie, pozbawionej wszelkiego kontaktu ze światem. Istnieje
tam jedyna w swoim rodzaju cywilizacja, której niezwykłość polega na
tym, że jej przedstawiciele są w przeciwieństwie do reszty ludzkości
całkowicie poczytalni. Pierwsze, co zauważa rozbitek, to kolorowe
papugi, które siedzą w koronach drzew i raz po raz skrzeczą: „Uwaga. Tu i
teraz. Uwaga. Tu i teraz". Z dalszego ciągu powieści dowiadujemy się,
że wyspiarze nauczyli je tak mówić, ponieważ chcieli mieć sygnał, który
by ich nieustannie przywracał do stanu obecności.
Ilekroć więc czujesz, że budzi się w tobie coś negatywnego - pod wpływem zewnętrznego bodźca, twojej własnej myśli albo i bez żadnej uświadomionej przyczyny - potraktuj to jak okrzyk: „Uwaga. Tu i teraz. Zbudź się". Nawet najlżejsza irytacja jest znamienna, trzeba ją więc przyjąć do wiadomości i poddać oględzinom; w przeciwnym razie będą w tobie narastały pokłady niezaobserwowanych reakcji. Być może –jak już wcześniej sugerowałem - zdołasz najzwyczajniej w świecie porzucić negatywną skłonność, gdy poczujesz, że nie chcesz w sobie nosić pola energii, które z nią się wiąże, i że nie jest ci ono do niczego potrzebne. Ale jeśli już się z nią rozstajesz, zrób to gruntownie. Jeśli zaś nie zdołasz jej poniechać, pogódź się po prostu z jej istnieniem i –jak już wcześniej mówiłem - skup się na odczuciach.
Gdy nie udaje ci się poniechać negatywnej reakcji, możesz ją rozpuścić, wyobrażając sobie, że zewnętrzny bodziec, który ją wywołał, przenika przez ciebie jak przez powietrze. Radzę najpierw ćwiczyć tę umiejętność w drobnych, wręcz błahych sprawach. Powiedzmy, że siedzisz sobie spokojnie w domu. Nagle po drugiej stronie ulicy zaczyna wyć alarm samochodowy. Budzi się irytacja. Po co ci ona? Po nic. Czemu więc ją w sobie wywołałeś? To nie ty: wywołał ją umysł. Stało się to zupełnie automatycznie, bez udziału świadomości. Czemu umysł wywołał irytację? Ponieważ tkwi w nieświadomym przeświadczeniu, że jego opór (który ty odczuwasz jako pewien rodzaj negatywizmu bądź cierpienia) w ten czy inny sposób unicestwi niepożądaną sytuację. Jest to oczywiście złudzenie. Opór umysłu - w tym akurat wypadku będzie to irytacja lub gniew – wywołuje znacznie większe zamieszanie niż pierwotna przyczyna, którą umysł próbuje rozpuścić. Wszystko to można potraktować jako praktykę duchową. Poczuj, że stajesz się przeźroczysty, dematerializujesz się. Niech hałas lub inny bodziec, budzący w tobie negatywną reakcję, przepłynie przez ciebie na wskroś, nie napotykając twardej zapory. Jak już mówiłem, na początek wybieraj do tych ćwiczeń sprawy drobne: alarm samochodowy, szczekanie psa, krzyki dzieci, korek uliczny.
Zamiast wznosić w sobie zaporę, w którą raz po raz boleśnie uderza coś, co „nie powinno mieć miejsca", pozwól, żeby wszystko przez ciebie przepływało.
Ktoś odzywa się do ciebie grubiańsko albo uszczypliwie. Zamiast reagować nieświadomie i negatywnie - atakiem, obroną lub oddaleniem - pozwalasz, żeby usłyszane słowa przepłynęły przez ciebie. Nie stawiaj najmniejszego oporu. Zachowuj się tak, jakby nie istniał już w tobie nikt, kogo można zranić. Na tym właśnie polega zdolność wybaczania. Dzięki niej stajesz się nietykalny. Jeśli zechcesz, możesz, owszem, powiedzieć rozmówcy, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia, ale nie ma on już władzy nad twoim stanem ducha. Tylko ty sam sprawujesz tę władzę - nie kto inny ani nie twój umysł. Dopóki zaś stawiasz opór, jego mechanizm zawsze działa tak samo - niezależnie od tego, czy bodźcem będzie alarm samochodowy, czyjeś grubiańskie zachowanie, powódź, trzęsienie ziemi lub utrata całego majątku.
Eckhart Tolle - Potęga teraźniejszości
Ilekroć więc czujesz, że budzi się w tobie coś negatywnego - pod wpływem zewnętrznego bodźca, twojej własnej myśli albo i bez żadnej uświadomionej przyczyny - potraktuj to jak okrzyk: „Uwaga. Tu i teraz. Zbudź się". Nawet najlżejsza irytacja jest znamienna, trzeba ją więc przyjąć do wiadomości i poddać oględzinom; w przeciwnym razie będą w tobie narastały pokłady niezaobserwowanych reakcji. Być może –jak już wcześniej sugerowałem - zdołasz najzwyczajniej w świecie porzucić negatywną skłonność, gdy poczujesz, że nie chcesz w sobie nosić pola energii, które z nią się wiąże, i że nie jest ci ono do niczego potrzebne. Ale jeśli już się z nią rozstajesz, zrób to gruntownie. Jeśli zaś nie zdołasz jej poniechać, pogódź się po prostu z jej istnieniem i –jak już wcześniej mówiłem - skup się na odczuciach.
Gdy nie udaje ci się poniechać negatywnej reakcji, możesz ją rozpuścić, wyobrażając sobie, że zewnętrzny bodziec, który ją wywołał, przenika przez ciebie jak przez powietrze. Radzę najpierw ćwiczyć tę umiejętność w drobnych, wręcz błahych sprawach. Powiedzmy, że siedzisz sobie spokojnie w domu. Nagle po drugiej stronie ulicy zaczyna wyć alarm samochodowy. Budzi się irytacja. Po co ci ona? Po nic. Czemu więc ją w sobie wywołałeś? To nie ty: wywołał ją umysł. Stało się to zupełnie automatycznie, bez udziału świadomości. Czemu umysł wywołał irytację? Ponieważ tkwi w nieświadomym przeświadczeniu, że jego opór (który ty odczuwasz jako pewien rodzaj negatywizmu bądź cierpienia) w ten czy inny sposób unicestwi niepożądaną sytuację. Jest to oczywiście złudzenie. Opór umysłu - w tym akurat wypadku będzie to irytacja lub gniew – wywołuje znacznie większe zamieszanie niż pierwotna przyczyna, którą umysł próbuje rozpuścić. Wszystko to można potraktować jako praktykę duchową. Poczuj, że stajesz się przeźroczysty, dematerializujesz się. Niech hałas lub inny bodziec, budzący w tobie negatywną reakcję, przepłynie przez ciebie na wskroś, nie napotykając twardej zapory. Jak już mówiłem, na początek wybieraj do tych ćwiczeń sprawy drobne: alarm samochodowy, szczekanie psa, krzyki dzieci, korek uliczny.
Zamiast wznosić w sobie zaporę, w którą raz po raz boleśnie uderza coś, co „nie powinno mieć miejsca", pozwól, żeby wszystko przez ciebie przepływało.
Ktoś odzywa się do ciebie grubiańsko albo uszczypliwie. Zamiast reagować nieświadomie i negatywnie - atakiem, obroną lub oddaleniem - pozwalasz, żeby usłyszane słowa przepłynęły przez ciebie. Nie stawiaj najmniejszego oporu. Zachowuj się tak, jakby nie istniał już w tobie nikt, kogo można zranić. Na tym właśnie polega zdolność wybaczania. Dzięki niej stajesz się nietykalny. Jeśli zechcesz, możesz, owszem, powiedzieć rozmówcy, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia, ale nie ma on już władzy nad twoim stanem ducha. Tylko ty sam sprawujesz tę władzę - nie kto inny ani nie twój umysł. Dopóki zaś stawiasz opór, jego mechanizm zawsze działa tak samo - niezależnie od tego, czy bodźcem będzie alarm samochodowy, czyjeś grubiańskie zachowanie, powódź, trzęsienie ziemi lub utrata całego majątku.
Eckhart Tolle - Potęga teraźniejszości
sobota, 14 lutego 2015
Wdzięczność to jest sposób...
Jeżeli masz klęskę urodzaju w jakiejś dziedzinie wnikliwie zastanów się
czym się dzielisz. Tak zakończyłam ostatni wpis. Chcemy czegoś bardzo. Ale zamiast
skupić się jak to osiągnąć, koncentrujemy się na braku tego czegoś, zatem
powiększamy jedynie pustkę i w efekcie nie ma takiej możliwości byśmy mogli dostać to czego chcemy.
Energia podąża za uwagą, czyli jeżeli skupiamy się na braku to wedle
zasady mamy go więcej, paradoksalnie chcąc przecież czegoś innego, bowiem pomnażamy
to czym się dzielimy.
Rozwiązaniem może być wdzięczność. Dziękczynienie czy bycie
wdzięcznym jest drogą do radości i szczęścia. Bycie wdzięcznym momentalnie
zmienia nastawienie do danej sytuacji i do życia.
Bycie wdzięcznym zmienia też od razu postrzeganie
nas samych. Co dajesz to dostajesz. Gdy dziękczynisz, łagodniejesz, rysy Twojej
twarzy miękną, oczy zaczynają świecić (czasami nawet łza szczęścia się w oku
zakręci) momentalnie otwiera się przestrzeń, która powoduje inne spojrzenie na
drugiego człowieka.
Nie ma takiej możliwości byś był jednoczenie
wdzięczny i wściekły. Wdzięczność zmienia wibracje w ułamku sekundy. Gdy
wysyłasz dziękczynienie w świat, natura da Ci więcej możliwości byś mógł być
jeszcze bardziej wdzięczny.
- jeżeli szukasz nowej pracy to bądź wdzięczny/a za starą zamiast skupiać
się na braku wymarzonej, bo w życiu jej nie zdobędziesz,
- jeżeli chcesz pozyskać nowych klientów, to bądź wdzięczny/a za tych
których masz, zamiast skupiać się na ich niewielkiej ilości, bowiem ilość ich
jeszcze może się zmniejszyć,
- zanim podejmiesz decyzję o poszukaniu nowego towarzysza/towarzyszki
życia doceń obecnego/obecną, bowiem jest to osoba święta, gdyż wytrzymuje z
Tobą, a przecież miewasz humory, bekasz, pierdzisz, dłubiesz w nosie, ciamkasz
przy jedzeniu, a rano śmierdzi Ci z paszczy.
Chodzi o to, że jeżeli bardzo czegoś pożądamy i nie dostajemy tego, to
zaczynamy denerwować się, ciągłym oczekiwaniem. W efekcie czego udziela się nam
nerwowa atmosfera, zaczynamy mieć pretensje, rzucamy oskarżenia. Cel naszego skupienia nie jest właściwy.
Aby przerwać ten paradoks, trzeba kontrolować swoje myślenie, a że to
trudne jest można zacząć być tylko/aż wdzięcznym.
Więc szukaj nowej pracy, ale bądź wdzięczny za obecną i wykonuj ją
najlepiej jak potrafisz, pozyskuj nowych klientów, będąc jednocześnie wdzięcznym za starych i
obsługuj ich najlepiej jak potrafisz, szukaj nowego partnera/partnerki bądź jednak
wdzięczny/wdzięczna za osobę obecną dzisiaj przy Tobie.
http://sznyterman.blogspot.com/2015/01/wdziecznosc-to-jest-sposob.html?spref=fb
piątek, 23 stycznia 2015
Jak zapobiec pojawianiu się negatywnych skłonności i jak się ich pozbyć, gdy już się pojawią?
Jak zapobiec pojawianiu się negatywnych skłonności i jak się
ich pozbyć, gdy już się pojawią?
Przestaną się pojawiać, kiedy staniesz się bez reszty obecny. Ale nie zniechęcaj się. Jak dotąd niewielu ludzi na kuli ziemskiej potrafi utrzymać stan ciągłej obecności, chociaż niektórzy są tego coraz bliżsi. Wierzę, że wkrótce liczba ich znacznie się zwiększy.
Ilekroć zauważysz, że odzywa się w tobie coś negatywnego, potraktuj to nie jak porażkę, lecz jak pożyteczny znak, który mówi ci: „Zbudź się. Wyskocz z umysłu. Bądź obecny". W późniejszych latach życia Aldous Huxley ogromnie zainteresował się naukami duchowymi i napisał powieść, zatytułowaną Wyspa. Jej bohater w wyniku katastrofy okrętowej ląduje na dalekiej wyspie, pozbawionej wszelkiego kontaktu ze światem. Istnieje tam jedyna w swoim rodzaju cywilizacja, której niezwykłość polega na tym, że jej przedstawiciele są w przeciwieństwie do reszty ludzkości całkowicie poczytalni. Pierwsze, co zauważa rozbitek, to kolorowe papugi, które siedzą w koronach drzew i raz po raz skrzeczą: „Uwaga. Tu i teraz. Uwaga. Tu i teraz". Z dalszego ciągu powieści dowiadujemy się, że wyspiarze nauczyli je tak mówić, ponieważ chcieli mieć sygnał, który by ich nieustannie przywracał do stanu obecności.
Ilekroć więc czujesz, że budzi się w tobie coś negatywnego - pod wpływem zewnętrznego bodźca, twojej własnej myśli albo i bez żadnej uświadomionej przyczyny - potraktuj to jak okrzyk: „Uwaga. Tu i teraz. Zbudź się". Nawet najlżejsza irytacja jest znamienna, trzeba ją więc przyjąć do wiadomości i poddać oględzinom; w przeciwnym razie będą w tobie narastały pokłady niezaobserwowanych reakcji. Być może –jak już wcześniej sugerowałem - zdołasz najzwyczajniej w świecie porzucić negatywną skłonność, gdy poczujesz, że nie chcesz w sobie nosić pola energii, które z nią się wiąże, i że nie jest ci ono do niczego potrzebne. Ale jeśli już się z nią rozstajesz, zrób to gruntownie. Jeśli zaś nie zdołasz jej poniechać, pogódź się po prostu z jej istnieniem i –jak już wcześniej mówiłem - skup się na odczuciach.
Gdy nie udaje ci się poniechać negatywnej reakcji, możesz ją rozpuścić, wyobrażając sobie, że zewnętrzny bodziec, który ją wywołał, przenika przez ciebie jak przez powietrze. Radzę najpierw ćwiczyć tę umiejętność w drobnych, wręcz błahych sprawach. Powiedzmy, że siedzisz sobie spokojnie w domu. Nagle po drugiej stronie ulicy zaczyna wyć alarm samochodowy. Budzi się irytacja. Po co ci ona? Po nic. Czemu więc ją w sobie wywołałeś? To nie ty: wywołał ją umysł. Stało się to zupełnie automatycznie, bez udziału świadomości. Czemu umysł wywołał irytację? Ponieważ tkwi w nieświadomym przeświadczeniu, że jego opór (który ty odczuwasz jako pewien rodzaj negatywizmu bądź cierpienia) w ten czy inny sposób unicestwi niepożądaną sytuację. Jest to oczywiście złudzenie. Opór umysłu - w tym akurat wypadku będzie to irytacja lub gniew – wywołuje znacznie większe zamieszanie niż pierwotna przyczyna, którą umysł próbuje rozpuścić. Wszystko to można potraktować jako praktykę duchową. Poczuj, że stajesz się przeźroczysty, dematerializujesz się. Niech hałas lub inny bodziec, budzący w tobie negatywną reakcję, przepłynie przez ciebie na wskroś, nie napotykając twardej zapory. Jak już mówiłem, na początek wybieraj do tych ćwiczeń sprawy drobne: alarm samochodowy, szczekanie psa, krzyki dzieci, korek uliczny.
Zamiast wznosić w sobie zaporę, w którą raz po raz boleśnie uderza coś, co „nie powinno mieć miejsca", pozwól, żeby wszystko przez ciebie przepływało.
Ktoś odzywa się do ciebie grubiańsko albo uszczypliwie. Zamiast reagować nieświadomie i negatywnie - atakiem, obroną lub oddaleniem - pozwalasz, żeby usłyszane słowa przepłynęły przez ciebie. Nie stawiaj najmniejszego oporu. Zachowuj się tak, jakby nie istniał już w tobie nikt, kogo można zranić. Na tym właśnie polega zdolność wybaczania. Dzięki niej stajesz się nietykalny. Jeśli zechcesz, możesz, owszem, powiedzieć rozmówcy, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia, ale nie ma on już władzy nad twoim stanem ducha. Tylko ty sam sprawujesz tę władzę - nie kto inny ani nie twój umysł. Dopóki zaś stawiasz opór, jego mechanizm zawsze działa tak samo - niezależnie od tego, czy bodźcem będzie alarm samochodowy, czyjeś grubiańskie zachowanie, powódź, trzęsienie ziemi lub utrata całego majątku.
Eckhart Tolle - Potęga teraźniejszości
Przestaną się pojawiać, kiedy staniesz się bez reszty obecny. Ale nie zniechęcaj się. Jak dotąd niewielu ludzi na kuli ziemskiej potrafi utrzymać stan ciągłej obecności, chociaż niektórzy są tego coraz bliżsi. Wierzę, że wkrótce liczba ich znacznie się zwiększy.
Ilekroć zauważysz, że odzywa się w tobie coś negatywnego, potraktuj to nie jak porażkę, lecz jak pożyteczny znak, który mówi ci: „Zbudź się. Wyskocz z umysłu. Bądź obecny". W późniejszych latach życia Aldous Huxley ogromnie zainteresował się naukami duchowymi i napisał powieść, zatytułowaną Wyspa. Jej bohater w wyniku katastrofy okrętowej ląduje na dalekiej wyspie, pozbawionej wszelkiego kontaktu ze światem. Istnieje tam jedyna w swoim rodzaju cywilizacja, której niezwykłość polega na tym, że jej przedstawiciele są w przeciwieństwie do reszty ludzkości całkowicie poczytalni. Pierwsze, co zauważa rozbitek, to kolorowe papugi, które siedzą w koronach drzew i raz po raz skrzeczą: „Uwaga. Tu i teraz. Uwaga. Tu i teraz". Z dalszego ciągu powieści dowiadujemy się, że wyspiarze nauczyli je tak mówić, ponieważ chcieli mieć sygnał, który by ich nieustannie przywracał do stanu obecności.
Ilekroć więc czujesz, że budzi się w tobie coś negatywnego - pod wpływem zewnętrznego bodźca, twojej własnej myśli albo i bez żadnej uświadomionej przyczyny - potraktuj to jak okrzyk: „Uwaga. Tu i teraz. Zbudź się". Nawet najlżejsza irytacja jest znamienna, trzeba ją więc przyjąć do wiadomości i poddać oględzinom; w przeciwnym razie będą w tobie narastały pokłady niezaobserwowanych reakcji. Być może –jak już wcześniej sugerowałem - zdołasz najzwyczajniej w świecie porzucić negatywną skłonność, gdy poczujesz, że nie chcesz w sobie nosić pola energii, które z nią się wiąże, i że nie jest ci ono do niczego potrzebne. Ale jeśli już się z nią rozstajesz, zrób to gruntownie. Jeśli zaś nie zdołasz jej poniechać, pogódź się po prostu z jej istnieniem i –jak już wcześniej mówiłem - skup się na odczuciach.
Gdy nie udaje ci się poniechać negatywnej reakcji, możesz ją rozpuścić, wyobrażając sobie, że zewnętrzny bodziec, który ją wywołał, przenika przez ciebie jak przez powietrze. Radzę najpierw ćwiczyć tę umiejętność w drobnych, wręcz błahych sprawach. Powiedzmy, że siedzisz sobie spokojnie w domu. Nagle po drugiej stronie ulicy zaczyna wyć alarm samochodowy. Budzi się irytacja. Po co ci ona? Po nic. Czemu więc ją w sobie wywołałeś? To nie ty: wywołał ją umysł. Stało się to zupełnie automatycznie, bez udziału świadomości. Czemu umysł wywołał irytację? Ponieważ tkwi w nieświadomym przeświadczeniu, że jego opór (który ty odczuwasz jako pewien rodzaj negatywizmu bądź cierpienia) w ten czy inny sposób unicestwi niepożądaną sytuację. Jest to oczywiście złudzenie. Opór umysłu - w tym akurat wypadku będzie to irytacja lub gniew – wywołuje znacznie większe zamieszanie niż pierwotna przyczyna, którą umysł próbuje rozpuścić. Wszystko to można potraktować jako praktykę duchową. Poczuj, że stajesz się przeźroczysty, dematerializujesz się. Niech hałas lub inny bodziec, budzący w tobie negatywną reakcję, przepłynie przez ciebie na wskroś, nie napotykając twardej zapory. Jak już mówiłem, na początek wybieraj do tych ćwiczeń sprawy drobne: alarm samochodowy, szczekanie psa, krzyki dzieci, korek uliczny.
Zamiast wznosić w sobie zaporę, w którą raz po raz boleśnie uderza coś, co „nie powinno mieć miejsca", pozwól, żeby wszystko przez ciebie przepływało.
Ktoś odzywa się do ciebie grubiańsko albo uszczypliwie. Zamiast reagować nieświadomie i negatywnie - atakiem, obroną lub oddaleniem - pozwalasz, żeby usłyszane słowa przepłynęły przez ciebie. Nie stawiaj najmniejszego oporu. Zachowuj się tak, jakby nie istniał już w tobie nikt, kogo można zranić. Na tym właśnie polega zdolność wybaczania. Dzięki niej stajesz się nietykalny. Jeśli zechcesz, możesz, owszem, powiedzieć rozmówcy, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia, ale nie ma on już władzy nad twoim stanem ducha. Tylko ty sam sprawujesz tę władzę - nie kto inny ani nie twój umysł. Dopóki zaś stawiasz opór, jego mechanizm zawsze działa tak samo - niezależnie od tego, czy bodźcem będzie alarm samochodowy, czyjeś grubiańskie zachowanie, powódź, trzęsienie ziemi lub utrata całego majątku.
Eckhart Tolle - Potęga teraźniejszości
poniedziałek, 17 listopada 2014
Prawdziwe szczęście można znaleźć w rzeczach prostych!
Ilekroć
w twoim życiu pojawia się piękno, życzliwość, umiejętność dostrzegania
wartości w rzeczach drobnych, poszukaj podłoża tych doświadczeń w
sobie. Ale
nie szukaj ich tak, jakbyś szukał jakiejś rzeczy. Nie można tego złapać
i powiedzieć: „No, nareszcie mam" ani uchwycić tego mentalnie i w jakiś
sposób zdefiniować. Przypomina to bowiem bezchmurne niebo. Nie ma żadnej formy. Jest przestrzenią; jest ciszą, słodyczą Istnienia i czymś nieskończenie więcej niż te słowa, które są tylko wskazówką. Kiedy
umiesz to w sobie poczuć bezpośrednio, pogłębia się. A więc gdy
zachwycasz się czymś prostym – dźwiękiem, widokiem, dotykiem i gdy
widzisz piękno, gdy odczuwasz serdeczną życzliwość do innych osób,
wówczas czujesz tę przestrzeń wewnętrzną będącą źródłem i podłożem tego
doświadczenia.
Na
przestrzeni wieków wielu poetów i mędrców zauważało, że prawdziwe
szczęście – ja nazywam je radością Istnienia – można znaleźć w rzeczach
prostych, zdawałoby się mało znaczących. Większość ludzi w swym
niestrudzonym poszukiwaniu czegoś ważnego, co mogłoby się im przydarzyć,
ciągle nie docenia rzeczy mało znaczących, które mogą wcale nie być tak
mało znaczące. Filozof
Nietzsche w rzadkich momentach przeżywania głębokiej ciszy pisał: „Do
szczęścia, jakże niewiele do szczęścia potrzeba . . .! to najmniejsze,
to najcichsze, to najlżejsze, jaszczurki jednej szmer, jedno tchnienie,
jeden mig, oka jedno mgnienie mało, oto przymiot najlepszego szczęścia.
Cicho!".
Eckhart Tolle, Nowa Ziemia
Etykiety:
cisza,
doświadczenie,
dotyk,
miłość,
moc,
nadzieja,
nowa ziemia,
oko,
piękno,
radość,
serdeczność,
słodycz,
spokój,
Tolle,
życzliwość
niedziela, 14 września 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Eckhart Tolle - Mowa ciszy twoje codzienne wsparcie.
Eckhart Tolle powie Ci, jak możesz oderwać się od problemów dnia codziennego i przejść przez najtrudniejsze próby, jakie przygotował dla Ciebie los tylko i wyłącznie dzięki potencjale tkwiącym w Twoim umyśle. Jest Ci bowiem przeznaczone by być szczęśliwym. Codzienność spycha to przeznaczenie na dalszy plan. Nie pozwól jej na to!
Ta książka umożliwi każdemu zbudowanie własnej wyspy. Własnej oazy spokoju. Własnego azylu, do którego nie wedrze się żaden wróg ani nawet żadna niepożądana myśl. A najlepsze w niej będzie to, że wyspa ta będzie zbudowana pośrodku całego ludzkiego zgiełku. Będziesz mógł ją zabrać ze sobą do pracy, domu czy na stresującą wizytę u lekarza.
Dzięki sutrom zawartym w tej książce pokonasz cierpienie, frustrację i nie dasz sobie narzucić sposobu myślenia innych. Szef przestanie być irytujący. Kredyt przestanie cię przerażać, a pensja doprowadzać do frustracji. Strach przed chorobami zniknie. Zmienisz swoje podejście, a w krótkim czasie okaże się, że świat zacznie się dostosowywać do Twojego nowego ja. I oferować Ci rzeczy, o których dotychczas nie śmiałeś śnić.
Oto zbiór prostych prawd życiowych wyrażonych w postaci sutr. Po przeczytaniu dowolnego fragmentu odłożysz książkę, a przeczytana prawda zacznie sama dojrzewać i żyć w Twych myślach swym własnym życiem. Eckhart Tolle jest idealnym nauczycielem, ponieważ nie podaje nam rozwiązań problemów na tacy, lecz krok po kroku mobilizuje nas do samodzielnego znalezienia wyjścia. A jest ono na wyciągnięcie ręki.
Etykiety:
cierpienie,
codzienność,
dom,
dusza,
frustracja,
kredyt,
lekarz,
miłość,
mowa ciszy,
nadzieja,
pensja,
plan,
problem. mobilizacja,
sen,
sutra,
Tolle,
umysł,
wyspa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















