Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ognisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ognisko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 września 2021

Muzyka, alchemia, uzdrowicielstwo i magia.



Jesteśmy wesołą i zorganizowaną ekipą mającą na celu życie w zgodzie z całą naturą, własnym przeznaczeniem oraz tolerancją dla wszystkich istot, z którymi tworzymy obecne imperium równowagi.

Na samym początku był …. chaos …

Żartujemy trochę, ale tylko trochę, bo jak wiadomo, początki zawsze są … najdziwniejsze.


Poznaliśmy się około 18 lat temu na terenach malowniczego Imielna, jednej z wielu wiosek pierwszych piastów, ale nie tylko – ponieważ w starych zapiskach dotyczących tej miejscowości są wzmianki o gaju druidów na jednym ze wzgórz, na którym dzisiaj stoi oczywiście kościół, lecz zanim powstał, były odprawiane tam ceremonie ku chwale bóstwa solarnego. Właśnie tam skrzyżowały się nasze ścieżki w towarzystwie wielu kompanów, dźwięków radosnej muzyki oraz płonącego drewna strzelającego wściekłymi iskrami we wszystkie strony. W trakcie tych codziennych ognisk pod osłoną ciemnych i nie zawsze cichych nocy, po okolicznych lasach wyraźnie niósł się śmiech radosnych istot, żywe melodie oraz cel stworzenia czegoś, czego jeszcze nikt przed nami nie stworzył.

Tak z biegiem lat powstał nasz skład i cała struktura muzyczno-rozrywkowa Mada F organizacja, zajmująca się tworzeniem i wydawaniem muzyki oraz organizacją imprez gdzie wydarzenia, jakie do dziś organizujemy, mają już ogólnopolski zasięg oraz coraz większa rzesze fanów. Co więcej, szykujemy się obecnie dalej – na całą Europę, za sprawą wspaniałych istot, jakie udaje nam się poznawać z każdym następnych tygodniem wszelakich manewrów, jakie przeprowadzamy.

 


 

W pewnym momencie jednak kiedy przyszło dorastać, dopadło nas życie… słaba praca, długi rodziców oraz narastające własne niespełnione obietnice,  brak wiary w siebie, odskocznie, choroby, upadek.

Wiele czasu zajęło szukanie siebie i stawanie na nogi, gdzie każdy pseudo przychylny podpowiadał, tylko żeby odpuścić, nie męczyć się, jednym słowem poddać się i oddać swoje przeznaczenie trybom systemu. I prawie tak się stało.

Stres wzmagał stres a on dalej bezlitośnie dewastował cały organizm, generując w nim stany zapalne obracające się w choroby całego układu. Niemniej właśnie ten ból i ogromne cierpienie spowodowały, iż koniecznym było wziąć się w garść ostatecznie, czyli albo w lewo, albo w prawo, bez półśrodków i przetrwać wszelki przeciwności losu, pułapki i próby, jakie stawia przed nami życie, w nowej rozwiniętej cywilizacji technologii, która już dawno zapomniała o fundamencie każdej podstawy, czyli naturze.

Idąc za jej wskazówkami, odnaleźliśmy zdrowie w piramidach, minerałach, kamieniach szlachetnych, zdrowej wodzie, magicznych przedmiotach i wszystkim tym, co można było pozyskać w naturalny sposób prosto z otoczenia. Przetwarzaliśmy to na energetyczne artefakty i inne produkty lecznicze jak np. maści z mniszka lekarskiego połączonego z woskiem pszczelim, które tworzyliśmy, żeby pomóc sobie i swoim bliskim.

Obecnie doszedł jeszcze temat konopi, który nie mniej jest nam znany i zgłębiamy go od dawna, ale jak bogate jest nasze doświadczenie nie do końca możemy zdradzić ze względu na obowiązujące regulacje

 


Jeśli chodzi o ten temat to bacznie obserwowaliśmy go przez ponad dekadę, śledząc ruchy różnych aktywistów i organizacji pozarządowych, nie stroniąc oczywiście od własnych doświadczeń, rozmarzonym wzrokiem spoglądając w stronę legalizacji.Pewnego dnia pojechaliśmy na pole konopi siewnej, które wypatrzył gdzieś na trasie nasz znajomy, aby nagrać kilka ujęć do utworu „Mada F wielki”, który z tą właśnie tematyka ma sporo wspólnego.

Wszechświat chciał, że akurat trafiliśmy na czas żniw i dane było nam poznać całą ekipę z właścicielem pola na czele. Okazało się, że nadajemy na podobnych falach i pozwolił nam zrealizować ujęcie do klipu oraz zabrać parę kwiatków ze sobą do domu. Po powrocie zaparzyliśmy sobie herbatkę i… kilka dnia później wróciliśmy do właściciela pola busem, którego załadowaliśmy po dach konopiami, i tak można powiedzieć zaczęła się nasz przygoda z manufakturowym przetwórstwem tej cudownej rośliny. 


 

Właśnie ta droga obecnie doprowadziła nas do własnej uprawy konopi siewnej, prowadzenia wielowymiarowego zespołu muzycznego, w którym komponujemy własną muzykę, piszemy do niej teksty za sprawą sesji medytacyjnych, w których przemawia przez nas Bóg, źródło, wszechświat, jak kto woli to tylko nazwy żeby uzmysłowić wam przekaz. Dalej tworzymy organiczne istoty energetyczne przywracające równowagę aury, uzdrawiamy fizycznie i mentalnie ducha z podczepionych obcych bytów oraz własnych zanieczyszczeń energetycznych, prowadzimy warsztaty ogólnorozwojowe dla dzieci i dorosłych oraz przede wszystkim „nie planujemy” bo wszystko już jest zapisane na naszych kartach losy, wystarczy je odczytać i można dalej kreować, ponieważ wszystko siedzi w głowie i sercu, i można to wszystko zmienić ucząc się,  podnosząc swoje doświadczenie czyli wibracje.

Nasz sklep :
https://santamaria.shop.pl/


Nasza dewiza jest prosta – prawda, tolerancja, przetrwanie

Trójbieg Bóg Słońce.

Zapraszamy na FB
https://www.facebook.com/groups/trojbieg

 

 

 

środa, 12 sierpnia 2020

Czar na uwolnienie się od osoby, która nam szkodzi, źle życzy.


#Czary
Dziś czar na pozbycie się z Waszego życia kogoś, kto Wam szkodzi, źle Wam życzy, straszy i różne inne smoliste sytuacje tworzy.
Potrzebna jest:
- czerwona świeca pilarna- tj wolno stojąca gruba
-goździki
-olej Święty (może być krzyżmo, kadzidła, czyli olibanym lub oliwa z oliwek).
-nożyk lub patyczek
albo kartka i coś do pisania
-ogień

Najpierw piszemy imię i nazwisko danej osoby - nożykiem na świecy, albo na karteczce(ja wolę na świecy, ale forma ma Tobie też pasować, dlatego można również skorzystać z kartki)
Potem Namaszczamy świecę. Od połowy w górę i w dół (chyba każdy umie).
Wbijamy w nią goździki i ustawiamy w miejscu, gdzie będzie się mogła wypalić bezpiecznie do końca-to bardzo istotne. (Daleko od firanek i tym podobnym, można np na spodku a spodek do naczynia z wodą)
Odpalamy świecę i mówimy:
"IDŹ PRECZ Z MOJEGO ŻYCIA I ZABIERZ ŻE SOBĄ CAŁE ZŁO, KTÓRE PRZYNIOSŁEŚ!
IDŹ PRECZ! IDŹ PRECZ! IDŹ PRECZ!"
(Jeżeli wolisz opcje z kartką spalasz ją w płomieniu świecy po tych słowach. Jeżeli wyryłaś w świecy to wszystko!)
Świeca ma się wypalić do końca!
Jej szczątki zakopujemy poza domem.
Względnie wrzucamy w ognisko! - nawet lepiej.
Nigdy do Rzeki! (nie śmiecimy!)
Tym czarem można też pozbyć się plotek tylko wtedy pomijamy dane osobowe i zaklęcie, a jedynie odpalamy namaszczoną świecę z powbijanymi goździkami!

Odpowiadam-nie! Krzywdzimy nikogo! Tylko dosadnie ustalamy granice.

Źródło :
https://www.facebook.com/groups/846825659087589/989374091499411/?comment_id=989794811457339&reply_comment_id=989806444789509&notif_id=1597229308694502&notif_t=group_comment_mention

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Matryca życia-prawa.

1. Prawo podobieństwa.

Zawsze przyciągamy takich ludzi do swojego życia, jakimi sami, w istocie, jesteśmy. Jeśli nie odpowiada Ci otoczenie – zajrzyj do własnego wnętrza. Jeśli zaś uważasz, że masz szczęście do ludzi, to znaczy, że sam taki jesteś. Dlatego, jeśli chcesz pozyskać dla swojego życia szlachetnego człowieka, sam bądź takim człowiekiem.

2. Prawo przyczyny i skutku.

Co dajemy, to do nas wraca. Traktuj partnera tak, jak chcesz, aby on traktował Ciebie.

3. Prawo miłości.

Wszyscy – i kobiety i mężczyźni – bardzo potrzebujemy miłości. Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata. Strach, zazdrość, uzależnienie, manipulacja, kontrola, pretensje, wymówki niszczą relacje i nie mają żadnego związku z miłością.

4. Prawo mocy słowa.

Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

5. Prawo zaufania.

Zaufanie jest niezbędne dla relacji w miłości. Bez zaufania człowiek robi się podejrzliwy, niespokojny i pełen obaw. Jego partner czuje się wówczas, jakby utkwił w emocjonalnej pułapce, wydaje mu się, że nie może swobodnie oddychać. Zazdrość to strach przed samotnością, niska samoocena i brak miłości do siebie. Zaufanie to warunek miłości.

6. Prawo szczerości.

Ludziom często wydaje się, że gdy kochasz kogoś, to wystarczy, aby razem żyć długo i szczęśliwie. Miłość jednak podobna jest do rośliny, która albo wzrasta i kwitnie, albo więdnie i umiera. Wszystko zależy od tego, co z nią robimy. Zaufanie to woda, bez której roślina nie przeżyje. Otwartość i szczerość uczuć, mówienie drugiej osobie o swoich uczuciach do niej, wspieranie, chwalenie to słońce, niezbędne roślince do tego, by była silna i odporna. Wewnętrzne dziecko każdego z nas pragnie akceptacji i przytulenia.

7. Prawo obdarowania.

Kochać oznacza podarować część siebie nieodpłatnie i bezwarunkowo. Obdarowywać, a nie „poświęcać się”. Jeśli chcesz, by ktoś obdarował Cię miłością, zacznij od obdarowania nią kogoś. Miłość wraca do Ciebie zawsze. Może nie wróci od tego człowieka, ku któremu została skierowana, ale na pewno wróci. W dwójnasób. Pamiętaj, że zapas miłości jest nieograniczony. Nie tracisz jej, gdy nią obdarowujesz. Jednym z powodów, dla których ludzie rzadko kochają jest oczekiwanie, aż ktoś ich pokocha. To tak, jakby muzyk powiedział: „zacznę grać dopiero wtedy, gdy ludzie zaczną tańczyć”. Albo jakbyś oczekiwał ciepła z ogniska, którego nie rozpaliłeś. Miłość jest bezwarunkowa i nie żąda niczego w zamian. Nie znosi wymiany barterowej. Tajemnica szczęśliwych relacji na całe życie tkwi w myśleniu, co możesz dać, zamiast – co możesz wziąć.

8. Prawo dotyku.

Dotyk to jeden z najsilniejszych przejawów miłości, burzący mury i umacniający Wasz związek. Dotknąć kogoś to dotknąć jego duszy. Dlatego, gdy jest nam źle, jesteśmy obrażeni, mówimy „nie dotykaj mniej”. Przytulaj człowieka, którego kochasz tak często, jak jest to możliwe. Trzymajcie się za ręce. Kiedy dotykamy kogoś z czułością, zmienia się nasza fizjologia oraz fizjologia dotykanej osoby. Zmniejsza się poziom hormonów stresu, odpręża się system nerwowy, zwiększa się odporność, polepsza się stan emocjonalny. Dlatego brak 8 przytuleń dziennie skazuje nas na różne choroby.

9. Prawo wolności.

Jeśli kogoś kochasz – daj mu wolność. Prawo do własnego podejmowania decyzji, prawo do życia tak, jak on chce, a nie tak, jak chcesz Ty. Każdy potrzebuje własnej przestrzeni i raczej nikt nie lubi tkwić w pułapce. Jeśli kogoś kochasz, to uwzględniasz i szanujesz jego życzenia i potrzeby. Nie zawsze jest to łatwe, ale nie ma innej drogi.

Matryca życia - Ewa i Ula



niedziela, 25 grudnia 2016

Szczodre Gody – jak Boże Narodzenie zastąpiło pogańskie święto.


Szczodre Gody to dawne, przedchrześcijańskie święto, które zostało zastąpione przez…Boże Narodzenie. Jeśli dobrze wczytamy się w informacje o tych dawnych obyczajach Słowian zobaczymy, jak bardzo jest podobne do naszych, obecnych tradycji.
Według prastarej tradycji święto trwało kilka lub nawet kilkanaście dni. Przez słowiańskich rodzimowierców (zarówno w przeszłości jak i obecnie) uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego, ale też liturgicznego oraz wegetacyjnego.
Przesilenie zimowe jest według nich zwycięstwem światła nad ciemnością – od tego momentu dni zaczynają się wydłużać, przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem. Swaróg – Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl zamyka się – odchodzi stary rok (Stare Słońce umiera), a nowy rozpoczyna się – rodzi się (lub odradza) Nowe (młode) Słońce.
W mowie dawnych Słowian słowo „god” oznaczało „rok”. Oryginalnie nazwą „gody” określano czas przejściowy pomiędzy starym i nowym rokiem (czas „styku” starego i nowego godu – stąd nazwa miesiąca „styczeń”). Wszystkie ludy indoeuropejskie (i nie tylko) posiadają mity o narodzinach (odrodzeniu) Słońca (lub odpowiadającego mu boga). Czas tego odrodzenia archetypowo zawsze przypada na okres końca grudnia, okolice przesilenia zimowego (co jest zrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę mitotwórczą siłę wielowiekowych obserwacji „odradzającego się” w tym czasie na niebie słońca, które we wszystkich kulturach tradycyjnych utożsamiane było z odpowiednimi bóstwami). Na okres przesilenia zimowego przypadały przykładowo największe święta pogańskiego, starożytnego Rzymu (Sol Invictus, Saturnalia).
Terminem „Gody” określano czas od dzisiejszego Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli. Wszystkie wieczory pomiędzy tymi świętami nazywano „świętymi”, co jest pozostałością po rozciągniętych w czasie oryginalnych Szczodrych Godach („szczodrych wieczorach”). Podczas trwania Godów zaprzestawano wszelkiej pracy fizycznej i spędzano czas na wzajemnych odwiedzinach, przyjmowaniu gości, obdarowywaniu się prezentami i śpiewaniu tradycyjnych, starych pieśni.
Duchowieństwo chrześcijańskie, nie mogąc wyplenić tych zwyczajów wśród prostego ludu (który w sprawach obyczaju i tradycji jest zawsze bardzo konserwatywny), umiejętnie zmieniło ich znaczenie zastępując je jasełkami i śpiewaniem kolęd o narodzeniu Chrystusa (co lud przyjął łatwo, gdyż postać Chrystusa zastąpiła w prostej mentalności boga-Słońce, którego narodziny lud świętował w czasie Godów od wieków).
Tradycją tego wieczoru było rozdawanie (początkowo tylko dzieciom i krewnym) upominków i tradycyjnych pierogów zwanych „szczodrakami”. Zwyczaj ten dzisiaj przerodził się w tradycję obdarowywania prezentami bliskich w Wigilię. Szczodry wieczór kończył wspomniany wyżej czas „świętych wieczorów” (od Bożego Narodzenia do Trzech Króli).
Gody obchodzone były w sposób wesoły – czas spędzano na ucztach, zabawach i radowaniu się (symbolika nadziei na rychły powrót ciepłych dni i koniec bardzo trudnej dla ludu zimy – koniec czasu śmierci, rozpoczęcie czasu obrastania nowego Słońca w siłę).
U Słowian przesilenie zimowe poświęcone było także duszom zmarłych przodków. Było to jedno z najważniejszych w roku świąt związanych z kultem zmarłych. Wierzono, że tego dnia przybywają oni na ziemię. By ich dusze mogły się ogrzać, palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw).
Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku np. pogodę i przyszłoroczne zbiory.
W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby ostatniego zżętego snopa żyta. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew.
Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej, na Żywiecczyźnie oraz ponownie na Śląsku) tzw. podłaźniczka – udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem. Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu… Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju.
Na przełomie XVIII i XIX w. tradycję dekorowania snopa żyta (orzechami, jabłkami, drewnianymi ptaszkami i figurkami z ciasta) niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie, stała się niejako symbolem innego święta jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie). Wiele pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznych (w tym np. wspomniane już ścielenie słomy lub siana pod obrusem) po dziś dzień powszechnie jest praktykowanych w wielu domach, choć z czasem nadano im chrześcijański wydźwięk i interpretację – również wyraz „kolęda” pierwotnie oznaczał radosną pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia zimowego (inna etymologia wiąże słowo „kolęda” z przeniknięciem na obszar słowiańszczyzny łacińskiego słowa calendae, którym określano początek nowego roku – taka interpretacja jest zgodna z przytoczonym w poprzednich akapitach etymologii nazwy „Gody”).
Ważnym elementem pradawnych Szczodrych Godów było rytualne obchodzenie domów z figurą symbolizującą nowonarodzone (w dzień przesilenia) Słońce. Zwyczaj ten zmieszał się z mitologią chrześcijańską, dając różne wersje przypowieści zwiastowania gwiazdą betlejemską, zwyczaj wyglądania pierwszej gwiazdy, a także bardzo ważny atrybut obchodzących domy kolędników – gwiazdę.

http://fakty.elblag.pl/szczodre-gody-jak-boze-narodzenie-zastapilo-poganskie-swieto/