Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpacz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2024

"Miednica to kolebka Życia"

 


"Miednica to kolebka Życia.
To kołyska przez wszystkie wcielenia każdej ludzkiej pesteczki.
Z miednicą ściśle łączą się kręgi lędźwiowe i to właśnie w tym obszarze jest obecna energia poczętego dziecka - do porodu, a czasem i dłużej.
Jeżeli po poczęciu dojdzie do aborcji, poronienia, obumarcia płodu lub urodzenia martwego dziecka, w miednicy i kręgach lędźwiowych zatrzymuje się energia żalu, rozpaczy,straty oraz niekiedy poczucia winy matki. I ta energia jest w niej obecna poprzez wcielenia skutkując bólem lub różnego rodzaju uszkodzeniami kręgosłupa.
A wystarczy zaakceptować te zdarzenia jako Plan Duszy dziecka i matki, podziękować dziecku i sobie, przeprosić siebie za trwające poczucie winy i wybaczyć to sobie. A potem wypełnić miednicę i kręgi lędźwiowe Światłem i Miłością.
To wszystko.
Bóle kręgosłupa zmniejszą się lub całkowicie ustaną.
I to jest cała tajemnica."

~ Sława Rudnicka

piątek, 27 stycznia 2023

„TO TEŻ MINIE"

 

Pewnego razu król zwrócił się do dwóch mędrców: "Mam pierścień z jednym z najdroższych diamentów na świecie i chcę ukryć pod tym diamentem wiadomość, która może być przydatna w krytycznych sytuacjach. Chcę ofiarować ten pierścień moim spadkobiercom, by wiernie im służył. Jaka wiadomość powinna się tam waszym zdaniem znaleźć? Musi być bardzo krótka, aby zmieściła się w pierścieniu".
Mędrcy umieli pisać długie traktaty, ale nie potrafili wyrazić się w jednym krótkim zdaniu. Myśleli i myśleli, ale niczego nie wymyślili.
Król podzielił się swoim smutkiem i rozczarowaniem z wiernym starym sługą, który wychował go od niemowlęctwa i był częścią rodziny.
Starzec powiedział:
„Nie jestem mędrcem, nie mam wykształcenia, ale znam takie przesłanie. Przez wiele lat spędzonych w pałacu spotkałem wiele osób. Kiedyś służyłem mistykowi, którego zaprosił twój ojciec i to on dał mi taką wiadomość. Proszę, nie czytaj jej teraz. Zapiszę ją i umieszczę w twoim pierścieniu. Odczytaj ją dopiero, gdy znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia.
Król posłuchał starego sługi.
Po pewnym czasie wrogowie zaatakowali kraj. Król przegrał wojnę. Uciekał na koniu ścigany przez napastników. Był sam, jego wrogów było wielu. Dotarł do końca drogi. Przed nim znajdował się już tylko ogromny, głęboki klif. Wiedział, że jeśli tam spadnie - zginie. Nie mógł już też zawrócić, ponieważ zbliżali się jego wrogowie. Słyszał już stukot kopyt ich koni. Był w pułapce, w sytuacji bez wyjścia, w całkowitej rozpaczy.
Wtedy przypomniał sobie o pierścieniu. Otworzył go i znalazł słowa: "TO TEŻ MINIE".
Po przeczytaniu wiadomości poczuł nagle, że wszystko wokół cichnie. Najwyraźniej prześladowcy zgubili się i podążyli w złym kierunku. Nie słyszał już ich koni..
Król był pełen wdzięczności dla sługi i nieznanego mistyka. Słowa były mocne. Zamknął pierścień i wyruszył w drogę. Wkrótce zebrał potężną armię i wrócił do lat swojej świetności.
Dzień, w którym powrócił do pałacu wyprawiono wspaniałe święto, ucztę dla całego świata - ludzie kochali swojego króla. Król był szczęśliwy i dumny. Zapomniał o swoim pierścieniu i informacji w nim zawartej.
Wtedy podszedł do niego stary sługa i powiedział cicho: „Nawet w tej chwili spójrz ponownie na wiadomość”.
Król powiedział: „Teraz jestem zwycięzcą, ludzie świętują mój powrót, nie jestem zrozpaczony, nie jestem w beznadziejnej sytuacji”.
„Posłuchaj starego sługi - przesłanie działa nie tylko w chwilach, gdy wszystko jest źle, ale także w momentach zwycięstwa”.
Król otworzył pierścień i przeczytał:
„TO TEŻ MINIE".
I znowu poczuł, jak ogarnia go cisza, chociaż był pośród hałaśliwego tańczącego tłumu. Jego duma zniknęła. Zrozumiał wiadomość. Był mądrym człowiekiem.
A potem starzec powiedział do króla; „Czy pamiętasz wszystko co ci się przydarzyło? Nic i żadne uczucie nie jest trwałe. Tak jak noc zmienia dzień, tak chwile radości i rozpaczy przeplatają się nawzajem. Zaakceptuj je jako naturę rzeczy, jako część życia ”.

♡ Przypowieść z Kursu 21 dni obfitości
Foto Animal Favorite photo

środa, 18 listopada 2020

JAK SOBIE RADZIĆ Z EMOCJAMI ZW Z COVIDEM? Ujęcie od strony totalnej biologii


 

W dniu 17.11.2020 odbył się webinar z nauczycielem recall healing dr. Gilbertem Renaud. Poniższy artykuł jest moim zapisem z wykładu. Tematem była pandemia jako przełom.Dr Renaud zaznaczał, że jest to zupełnie nowa dla nas sytuacja i wiele nas kosztowało i kosztuje by się do niej przystosować. Zgodnie z naukami recall healing warto pamiętać, że jeśli mamy problem z adaptacją do nowej sytuacji to pierwszym organem, który nam o tym powie będą to płuca. Jeśli tak skumulowały się komplikacje to należałoby kierować uwagę na zagadnienie: co mi to robi, że jestem zmuszona odnaleźć się w nowej sytuacji?

Covid najpierw pojawił się jako konflikt grypy. Zauważ, że ludzie są w zamknięciu w grupach, jak tylko ktoś kaszlnie to od razu pojawia się myśl "może ma virusa"... To uruchamia lęk przed śmiercią co może objawić się w ciele jako zapalenie płuc.
Rozwiązaniem z punktu psychobiologii jest nazwanie swoich obaw (najlepiej je wypisz na papierze lub o tym opowiedz komuś).
W obecnej sytuacji też wielu z nas straciło pracę co uruchomiło lęk o egzystencję co objawić się może jako problem w obszarze kanalików zbiorczych nerek. Tu należy pamiętać, że nasi przodkowie tyle przeżyli to i my damy radę. Pomyśl ile bied, ile głodów przeszły Twoi dziadkowie, pradziadkowie. Ile już Ty przeżyłaś kryzysów. Po 2008 roku nadal świat istniał zatem najpewniej dalej będzie istnieć. Prawie wszystkim teraz jest gorzej finansowo - to niedługo wróci do normy.

By poradzić sobie z poczuciem smutku będzie skuteczne rozciąganie, śpiewanie i taniec. Należy uruchomić w sobie radość, nie dać się lękom i smutkowi.

Dlaczego ludzie w tym czasie mają depresję? Przeżywają utratę terytorium bo nie mogą robić tego co do tej pory. Żyjemy w zamknięciu i interakcje nie są takie jak byśmy chcieli i to prowadzi do grypy i zapalenia płuc.
Kolejne zagadnienie na te czasy to problemy z pęcherzem moczowym - ktoś nam narzuca zachowania które w naszej ocenie są bezużyteczne. Jedni widzą tylko swój lęk i nie ma jak z nimi rozmawiać, stają się agresywni w obronie swoich przekonań - co też daje nam cierpienie bo nie ma jak z nimi do dojść do porozumienia. Dlaczego to może w konsekwencji doprowadzić do depresji? Ona jest w jakieś części chorobą bloku. Zatem zadaj sobie pytanie: "gdzie czuję się zablokowany"?, " Czy nie widzę przyszłości bo ona wydaje się bardzo niepewna"?

Cytat z webinaru: "A co jest pomiędzy teraz a przyszłością? Moje lęki, obawy, beznadzieja, rozpacz. I taki stan blokuje nasze nadnercza i trudno poruszać się w kierunku przyszłości. To programuje zespół chronicznego zmęczenia, Stany lękowe i depresję.
Jaka jest definicja stanow lękowych? Można powiedzieć, że są blisko strachu. Niektórzy mówią, że nie czują lęku tylko złość. Warto wiedzieć, że to jest normalne, to co przeżywasz". Dr Sabbah twierdził, że to normalne biologiczne zachowanie służące nam byśmy byli czujni (matki często mają taki stan - biologia nakazuje czuwać nad potomstwem) i ważne jest, by tego nie wypierać a nazywać!

Teraz jesteśmy narażeni na kłótnie, plotki, krytykę ze strony osób, którymi jesteśmy otoczeni. W Kanadzie w tych czasach jest więcej samobójstw i przemocy domowej. Ludzie czują, że się duszą we własnym sosie. To również może prowadzić do stanu depresji.
Kolejny aspekt życia w tej bliskości to możliwość powiedzenia kim jestem, czego chcę i co mi się nie podoba.Piszę o tym żebyście się zastanowili i napisali sobie co WAM nie pasuje, co sprawia wam przykrość (możecie nawet w komentarzu to zrobić).

Gilbert mówi, że dla naszej psychiki ta izolacja jest o wiele gorsza od wirusa. Lepiej sobie w tym radzą Ci którzy potrafią werbalizować co czują.Niektórzy cierpią na bezsenność a to mówi, że mamy poczucie, że cały czas trzeba nam zachować czujność. Niewyspanie, uwięzienie prowadzi nas do wielu zmiennych nastrojów i przede wszystkim do frustracji. Pomocne przy spadku nastroju jest zrobienie sobie listy naszych frustracji - to daje nam lepszą komunikację ze sobą.

Co do poczucia chronicznego zmęczenia to uczuciem je aktywującym jest często poczucie "nie wiem w jakim kierunku iść". Jedni każą nosić maski a inni są przeciwko i tworzą się dwie grupy. Kogo słuchać? A jeśli w rodzinie wszyscy oprócz Ciebie są za pierwszą opcja a Ty za drugą to rodzi się konflikt. Mogą Ciebie skrytykować, zrobić z ciebie czarną owcę. A czarna owca nie przynależy do grupy - to też może aktywować poczucie zmęczenia. "Nie wiem co myśleć, komu wierzyć, kiedy to się skończy"? "Czy mój rząd chce mnie ratować"? "Czy czuję się bezsilny ekonomicznie"? "Czy mogę coś zrobić'? "Czy przetrwam to finansowo"?
😔To naprawdę może dać poczucie rozpaczy i beznadziei.😔

Joe Dispenza zaleca usiąść wygodnie, wziąć głęboki oddech, obserwować ciało jak się rozluźnia, i skupić się na czakrze podstawy. Wyobrazić sobie jak świeci pięknie na czerwono. Za chwilę patrzymy na czakrę seksu i podziwiany jej pomarańczowy kolor. Później skupiamy się na złotym kolorze rozświetlającym zakładek niczym słońce. Dalej przechodzimy do serca i tam wyobrażamy sobie zielony kolor. Kolejny ośrodek skupienia to gardło - tam wyobraź siebie piękny błękitny kolor. Później pomiędzy brwiami widzimy kolor indygo, na koniec czakra korony - nad głową wyobrażamy sobie fioletowy kolor (na każdej z czakr warto skupić się ok minuty). Później należy wyobrazić sobie przez kilka minut bardzo biały przyjemny kolor nad nami. Wg niego w tym momencie jesteśmy w polu kwantowym, z którego możemy wziąć rozwiązania na nasze problemy. Za każdym razem gdy pukamy do tego pola ze swoimi problemami dajemy sobie szansę na nowe spojrzenie, nową percepcję naszej rzeczywistości. Nasz poziom stresu się zmienia. To może dać przełom pomiędzy tym gdzie byliśmy a tym gdzie zmierzamy. Przecież nie jesteśmy tym co nam się zdarzyło a tym kim wybieramy by być. Trzeba nam wciąż pracować nad naszą świadomością i ją podnosić. Musimy nauczyć się radzić sobie ze swoimi odczuciami by móc iść do przodu. Bruce Lipton, deepak Chopra, Joe Dispenza są to autorzy polecani przez dr Gilberta Renaud.

Mam nadzieję, że przyda Wam się moje opracowanie. Jeśli czujesz, że i komuś z Twoich znajomych zachęcam do udostępniania z podaniem autora.
Ewa Rosa

Matryca życia - Ewa

piątek, 6 listopada 2020

Poślubiłem siebie w ciemności.

 

Zanurzyłem się w horrorze własnej rozpaczy i samotności i tam znalazłem ją, tą jedyną szczególną osobę, której zawsze szukałem.

Znalazłem siebie, nie innego, ale siebie samego.

Znalazłem swoje serce, własną szokującą bezbronność.

Znalazłem tego, którego zawsze bolało.

Tego doskonałego, tutaj ze mną, w każdej chwili.

Tego boskiego, miłosiernego, oddychającego ze mną, widzącego to, co widzę, czującego to, co czuję i wiedzącego to, co wiem.

A gdy wątpię, moja bezbronność wątpi ze mną.

Znalazłem ją w ciemności. W tej czerni jak smoła.

I w końcu przeniknęła mnie moja najgłębsza wiedza.

Wypełniłem siebie i zostałem wypełniony w zamian.

W poszukiwaniu byłem podzielony, rozdarty, ale w tej reszcie, w tej miłosiernej i erotycznej pustce, JESTEM W KOŃCU WOLNY.

Poślubiłem siebie w ciemności i ślub nigdy nie może być złamany, bo nawet złamanie jest ślubem.

Nie obawiaj się wewnętrznego piekła, moja miłości.

Te obrzydliwe i zdziczałe stworzenia, bezbożne potwory leżące w oczekiwaniu... są tylko Tobą w przebraniu.

🌿

Wiedz, że...

Twój najgłębszy ból i uraz SPROWADZĄ CIĘ DO DOMU, a wszystkie Twoje poszukiwania doprowadzą Cię z powrotem do szukającego.

Lekarstwo na ból jest właśnie tutaj, w bólu, a Ty uciekałeś od tego, co chcesz.

Szukałeś tego, czym już jesteś i dlatego jesteś tak wyczerpany.

Więc odpocznij, odpocznij i zaryzykuj ból.

Jeff Foster


czwartek, 2 lipca 2020

Zanurzyłem się w horrorze własnej rozpaczy i samotności.



W CIEMNOŚCI
Zanurzyłem się w horrorze własnej rozpaczy i samotności.
I tam znalazłem ją, tą jedyną szczególną osobę, której zawsze szukałem.
ZNALAZŁEM SIEBIE, NIE INNEGO, ALE SIEBIE SAMEGO.
Znalazłem swoje pyszne serce, własną szokującą bezbronność, moją rozkoszną wrażliwość na noc i moją dziwną miłość do łamania.
Znalazłem tego, którego zawsze bolało, tego doskonałego, tutaj ze mną, w każdej chwili.
Znalazłem tego boskiego, miłosiernego, oddychającego ze mną, widzącego to, co widzę, czującego to, co czuję i wiedzącego to, co wiem...
A gdy wątpię, ona wątpi ze mną, znalazłem ją w ciemności.
W tej czarnej jak smoła, w końcu przeniknęła mnie moja najgłębsza wiedza.
Wypełniłem siebie i zostałem wypełniony w zamian, wypełniłem siebie w sobie i jestem cały, przez cały czas.
W poszukiwaniu byłem podzielony, rozdarty, ale w tej reszcie, w tej miłosiernej i erotycznej pustce, jestem w końcu wolny.
Poślubiłem się w ciemności i ślub nigdy nie może być złamany, bo nawet złamanie jest ślubem.
Nie obawiaj się wewnętrznego piekła, moja miłości.
Obrzydliwe i zdziczałe stworzenia, bezbożne potwory leżące w oczekiwaniu, TO TYLKO TY W PRZEBRANIU.
Twój najgłębszy ból i uraz sprowadzą cię tylko do domu, a wszystkie twoje poszukiwania doprowadzą cię tylko z powrotem do szukającego.
Lekarstwo na ból jest właśnie tutaj, w bólu.
A TY UCIEKAŁEŚ OD TEGO, CO CHCESZ, SZUKAJĄC TEGO, CZYM JUŻ JESTEŚ.
I dlatego jesteś tak wyczerpany, ale nawet twoje wyczerpanie zawiera ślub.
Więc odpocznij, moja droga, odpocznij i zaryzykuj ból.

Jeff Foster

sobota, 18 stycznia 2020

Odpuszczam wszystko.....

 Odpuszczam wszystko, co już mi nie odpowiada

Odpuszczam moje stare przekonania oparte na strachu lub winie

Odpuszczam wszystkie smutki i rozczarowania mojego zranionego dziecka

Odpuszczam każdego, kto nie wibruje już na tej samej częstotliwości co ja

Odpuszczam pozory i udawanie (moje i innych)

Odpuszczam nadzieję, że „jutro” będzie lepiej i akceptuję, że to, czego szukam, jest już w „teraz”


Odpuszczam każdą część mnie, która jest zraniona, zniszczona i cierpiąca

Odpuszczam swoją ciemność i zamiast tego wpuszczam uzdrawiające światło

Odpuszczam wszystkie nadzieje, które zbudowałem, i wszystkie projekty, które nigdy nie działały, aby otworzyć mnie na nowe propozycje bardziej dostosowane do tego, czym się stałem

Odpuszczam wszelkie zniekształcenia i chore części we mnie,

Odpuszczam smutek wszystkich moich przodków, który zaprosiłem, aby trzymać go we mnie, niosąc w swoim własnym ciele, jak mogiłę, ich rozdarte wspomnienia w imię słynnej „lojalności rodzinnej”

Odpuszczam poczucie winy moich starych karm, ponieważ wybaczam sobie zamiast karać siebie

Odpuszczam niepokój i lęk mojego wewnętrznego dziecka, dbając o to, by dać mu to, czego nigdy nie otrzymało

Odpuszczam smutek, by zastąpić go radością

Odpuszczam rozpacz, aby żywić się nadzieją

Odpuszczam nietolerancje i niecierpliwość i zastępuję i je mądrością i dystansem

Odpuszczam wszystkie moje obawy by
zastąpić je całą Miłością, która we mnie żyje ..

środa, 25 września 2019

Mary Oliver „Marzycielka z gór”

"Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moja albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chce wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chce wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki."

---Mary Oliver „Marzycielka z gór”

sobota, 2 lutego 2019

DROGA DO TAK PROWADZI PRZEZ NIE.


Droga do Tak często prowadzi przez Nie.
Kiedy NIE potrzebuje być wykrzyczane.
Kiedy NIE potrzebuje być wypłakane.
Kiedy NIE potrzebuje być usłyszane.
Kiedy NIE potrzebuje być ukochane.
Kiedy NIE potrzebuje być utulone.
Droga do Nie paradoksalnie prowadzi przez Tak
Kiedy mówisz swojemu Nie TAAAAAK!!!!!!
To TAK daje Tobie prawo do powiedzenia NIE,
Prawo, które być może tobie kiedyś zostało zabrane.
i sobie odmawiasz tego prawa wciąż.
TAK! Masz prawo powiedzieć NIE!
TAK! Masz prawo wypłakać swoje NIE!
TAK! Masz prawo wykrzyczeć swoje NIE!
TAK! Masz prawo usłyszeć swoje NIE!
TAK! Masz prawo ukochać swoje NIE!
TAK! Masz prawo utulić swoje NIE!
TAK! Masz prawo.
TAK! Masz prawo.
Odzyskaj go, jeśli kiedyś tobie go odebrano.
Powiedz TAK swojemu NIE!
Powiedz NIE!
A wtedy to NIE ciebie rozmrozi i uwolni.
Wypowie co nie zostało wypowiedziane
i utknęło w jakiś historiach życia twego.
A wtedy to NIE sprawi, że będziesz lżejszy/a.
Więc powiedz TAK swojemu NIE!
Wszechświat Ciebie wspiera,
bo tak długo na to uwalniające NIEEEE!!! czekało.
Powiedz Tak swojemu NIE!
Powiedz NIEEEE!!!!
i BĄDZ WOLNY i BĄDZ WOLNA
Odetchnij z ulgą i IDZ DO TAK,
bo czy chcesz, czy nie chcesz, tak działa Wszechświat.
Musisz powiedzieć NIE!
Zanim powiesz TAK!



tekst:Agnieszka Dziewanna

wtorek, 24 listopada 2015

Jak zacząć żyć z serca – Kiesha Crowther.

heart

„Ale jak właściwie zacząć żyć z serca? Skąd mamy wiedzieć, że żyjemy z serca? Odpowiedź jest całkiem prosta, jednak na początku może wydawać się trudna, ponieważ umysł lubi wszystko komplikować. Dla mnie przebywanie w sercu łączy się z bycie obecnym – i to nie tylko w otoczeniu i tym, co mam przed oczami, lecz także w sobie i uczuciach, których doświadczam. Wielu duchowych nauczycieli i wiele ścieżek rozwoju opisuje to w różnych językach i być może nieco innymi słowami. Jednak wszyscy zwracają uwagę na ten sam stan istnienia, będący tak naprawdę czymś w rodzaju niewinności i otwartości na życie.

W sensie podstawowym, kiedy mówię o życiu z serca, mam na myśli życie z przestrzeni obecności w chwili, kiedy umysł nie dyryguje całym przedstawieniem. Kiedy czegoś doświadczam nie myślę o tym – czuję to. Wyczuwam i nie oddzielam od siebie swoich przeżyć, poprzez myślenie o nich. Korzystanie raczej z serca, niż umysłu, przy postrzeganiu rzeczywistości, zakłada niewidzialne połączenie pomiędzy wszystkim, co widzę, czego dotykam i co doświadczam innymi zmysłami oraz jednocześnie wyczuwanie mojej własnej, wewnętrznej istoty. Kiedy żyjemy z serca, czujemy, ze stanowimy jedność z pozostałymi, żyjącymi stworzeniami, ze wszystkim, co istnieje; czujemy, że to, co przydarza się jednej osobie, także na pewnej płaszczyźnie – przydarza się innym, ponieważ wszyscy żyjemy i jesteśmy utkani z jednej świadomości i energii. Tak naprawdę nie jesteśmy oddzieleni od siebie. Naszym umysłom może wydawać się, że to coś bardzo odmiennego od tego, jak zostaliśmy nauczeni, a jednak na pewno wszyscy doświadczyliśmy choćby przebłysku takiego stanu istnienia, nawet jeśli tylko przez krótką chwilę.

Niekiedy temu stanowi towarzyszy ciche, wewnętrzne zadowolenie, poczucie wspaniałego spokoju. Czasami asystuje mu rodzaj ekstazy, czysta radość z powodu tego, że żyjemy i przyjemność płynąca z uwielbienia życia. Innym razem pojawia się rozszerzona świadomość bólu i cierpienia, którego w danej chwili doznają inne istoty na planecie albo świadomość wielkiej tajemnicy egzystencji, w której w każdej chwili zawiera się zarówno radość, jak i cierpienie oraz wszystko pomiędzy. Czujemy więcej – i jesteśmy gotowi poczuć wszystko, co oferuje nam ta szalona nieraz egzystencja. Pozwalamy samemu życiu nas otworzyć. Pozwalamy sobie być otwartymi przez życie. Stajemy się bardziej otwarci na innych, na każdy dzień i każdą chwilę.

W istocie wszyscy robimy to naturalnie, nawet nie myśląc nad tym za bardzo. Prawdopodobnie masz swoją własną metodę dostrajania się do własnego serca i powracania do siebie. Dla mnie podstawowym sposobem na ponowne połączenie się z sercem i głębszą obecnością, jest przebywanie w świecie przyrody. Żeby naprawdę wejść w relację z rośliną czy zwierzęciem muszę wykorzystać swoją percepcję inaczej, niż powszechnie się naucza – muszę raczej zaufać zmysłom, intuicji i instynktom. Muszę otworzyć się na rzeczywistość, w której żyją zwierzęta i rośliny, a która istnieje całkowicie w teraźniejszości, w harmonii z Matką Ziemią. Nie można porozumieć się ze światem przyrody, jeśli jest się złapany, w sidła ego i umysłu. Trzeba całkowicie oczyścić serce i nauczyć się słuchać.


Co może być przydatne, aby pomóc ci się dostroić do przestrzeni serca? Niektórym pomoże przebywanie z dziećmi lub zwierzętami. U innych najlepiej sprawdza się muzyka, zmieniając ich świadomość z poczucia izolacji w uczucie jedności i harmonii. Żeby dowiedzieć się czy przebywasz w sercu, śledź emocje i podążaj za swoimi uczuciami. Kiedy przeniesiesz się w przestrzeń serca, prawdopodobnie będą silniejsze. Nie zawsze będą to pozytywne odczucia, takie jak radość, wdzięczność czy błogość. Jeśli długi czas przebywałeś poza sercem, najpierw możesz czuć emocje, których wcześniej starałeś się unikać. Możesz poczuć rozpacz lub smutek – wszystko, co wcześniej przetrzymywałeś. Jednak musi to nastąpić, aby twoje serce mogło się oczyścić, uzdrowić i otworzyć. Będziesz musiał poczuć wszystko, co znajduje się w sercu, żeby je przewietrzyć oraz uwolnić wszystkie stare zranienia i smutki, które tkwią w tobie. Dopiero to stworzy przestrzeń, żeby mogła zaistnieć jeszcze większa miłość i jeszcze większe piękno. Kluczem jest uczciwość ze sobą oraz gotowość czucia wszystkiego, czego w danej chwili doświadczasz.[…]

Skoro rzeczywistość jest wielowymiarowa, to jednocześnie funkcjonujemy na wielu poziomach. Istnieją królestwa światła i miłości, do których możemy się dostroić. Nasze Wyższe Ja zawsze ma dostęp do tych królestw, jednak musimy zrobić dla nich przestrzeń i nastawić się na ich wibrację. Ona zawsze tam jest, jednak my przez większość czasu po prostu nie decydujemy się do niej dostroić.

Kiedy odczuwasz życie sercem oraz nie osądzasz i nie godzisz się na rozmyślanie o tym, co czujesz albo odbierasz zmysłami, zapraszasz swoje Wyższe Ja żeby pokierowało twoim życiem. wiemy tak dużo, że lekceważymy i nie zwracamy na to uwagi. Często wyczuwamy jaka droga jest właściwa, jednak wydaje nam się pozbawiona sensu albo nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć, w jak sposób A zaprowadzi nas do B, a B do C i dlatego nie chcemy słuchać. Uważamy pewne rzeczy za niemożliwe i wierzymy w wykaz towarów, które sprzedano nam jako rzeczywistość. W istocie mamy o wiele większy wybór, niż nam się wydaje. Jeśli zaczniemy ufać, że prowadzi nas serce, zaczniemy żyć w zupełnie inny sposób. Swoje poglądy i działania oprzemy na tym, co dyktuje nam miłość, a nie na tym, co będzie najbardziej rentowne, opłacalne i bezpieczne. TO właśnie pozwoli ludzkości zjednoczyć się jako jedno serce, jedno plemię. A gdy tak się stanie zaczniemy o siebie dbać i wzajemnie kochać, atak jak kochalibyśmy swoją rodzinę, zaś świat, w którym żyjemy zacznie zmieniać się w sposób, który trudno sobie wyobrazić.”

Kiesha Crowther – „Plemię Wielu Kolorów”

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/11/jak-zaczac-zyc-z-serca-kiesha-crowther.html
źródło

przeczytaj też  

piątek, 20 lutego 2015

Gdy trzeba zmierzyć się ze swoimi emocjami...

Nie cieszy mnie już nic.
Nie umiem płakać.
Czuję, jak rozpadam się na kawałeczki, każdego dnia po trochu.
Jestem w środku pusta, wyssana z wszelkich emocji.
Mój świat się kruszy.
Moje życie się wali.
Moje dusza umiera.

Gdy któregoś dnia dociera do Ciebie, że Twoje życie nie jest warte przysłowiowego złamanego grosza, że nic Ciebie nie cieszy, że jesteś pionkiem w swoim życiu, że nie masz już władzy nad tym co robisz, bo wszystko dzieje się z automatu...
Gdy nagle okazuje się, że nie potrafisz przytulić się do partnera, nie masz ochoty na czułości i jednocześnie odpychasz go, gdy próbuje się do ciebie zbliżyć...
Gdy na zewnątrz teoretycznie wszystko działa dobrze, a w Tobie coś pęka, coś blokuje, coś się wyrywa...
Gdy uświadamiasz sobie, że w środku jesteś pusta, bez żadnych odczuć, emocji, że powoli znikasz...

Wtedy przychodzi taki moment, że zaczynasz krzyczeć, wrzeszczeć, wybuchasz nagromadzoną, gdzieś wewnątrz Ciebie złością. Wszystko to, co do tej pory było spychane, tłumione, zakopywane, w końcu znajduje swoje ujście. Wściekłość, frustracja, rozpacz, przerażenie, to wszystko –jednocześnie- pojawia się i eksploduje. A Ty, nie mając pojęcia co się dzieje, nie umiesz już nad tym panować. Miotają Tobą emocje na prawo i lewo, wszystko ciebie drażni, denerwuje Ciebie nawet najdrobniejsza rzecz. Chodzisz z kąta w kąt i nie wiesz co ze sobą zrobić, najchętniej byś krzyczała, płakała, masz chęć wywalenia z siebie tego co siedzi, co ciebie dołuje, co ciebie przygniata. Gdy pojawia się odrobina ulgi, zaczynasz zadawać sobie pytania: Co się ze mną dzieje? Dlaczego nie panuję nad sobą? Skąd to wszystko się wzięło?

Odpowiedź jest bardzo prosta.
To są Twoje EMOCJE.
Dlaczego pojawiły się tak nagle i tak silnie?
Od najmłodszych lat wpajano nam wzorce społeczne tj. chłopcy są silni i nie płaczą, dziewczynki nie histeryzują. Wzorce te stały się naszymi przekonaniami, które skutecznie zakorzeniły się w naszej podświadomości.

Tłumiąc w sobie złość, frustrację, wściekłość, smutek, przygnębienie, strach, przerażenie odsuwasz się od swojego wnętrza, od tej części Ciebie, która w 90% stanowi motor dla twoich działań. Jednocześnie wypierając się negatywnych emocji blokujesz sobie dostęp do tych pozytywnych. Przestajesz się cieszyć drobiazgami, okazywać radość, nie masz pojęcia, jak to jest być szczęśliwą, zakochaną, wesołą. Zaczynasz funkcjonować automatycznie, a jednocześnie jesteś jak bomba zegarowa z odbezpieczonym zapłonem.
Emocje są częścią Twojego życia. To one pozwalają być w pełni sobą. To one pomagają dostrzec, że coś w nas dopomina się uwagi. To one, nagromadzone i stłumione, nie odnajdując ujścia, prowadzą do choroby, różnego rodzaju bóli, migren, dreszczy, słabego samopoczucia. Im głębiej je w sobie zakopujesz, z tym większą siłą eksplodują na zewnątrz.

Zwróć uwagę jak doskonałe w wyrażaniu własnych emocji są małe dzieci. One przeżywają je w momencie, gdy się pojawiają, w pełni, dostrzegają je i akceptują. Potrafią w jednej chwili tańczyć ze szczęścia,  po czym krzyczeć ze złości, a zaraz potem płakać rozpaczliwie. Nie wiedzą co to znaczy wstydzić się tego co czują w danej chwili. Okazują swoje emocje całym sobą, bez jakichkolwiek blokad.
Emocje są po to, aby je przeżyć.
Emocje są po to, aby pobyć w nich.
Emocje są po to, aby poczuć je. Są częścią nas.

Gdy są lekceważone gromadzą się i wyczekują okazji, aby uderzyć.
Gdy tylko je dostrzeżesz i dasz im wolną przestrzeń na pojawienie się, staną się twoim sprzymierzeńcem. One dopominają się twojej akceptacji.
Już w chwili, gdy przyznasz się do tego, że w tym momencie jesteś wściekła, rozdrażniona, zrozpaczona, czy też szczęśliwa, zakochana, gdy tylko dasz sobie wewnętrzne prawo do bycia w tej emocji, że ją akceptujesz, bo jest częścią ciebie, poczujesz ogromną ulgę.

Powiedz na głos:
Tak, teraz jestem wściekła!
Tak, teraz jestem zrozpaczona!
Tak, teraz jestem szczęśliwa!
Tak, teraz jestem zakochana!
Przyznanie się do swoich emocji jest pierwszym krokiem do uzdrowienia relacji ze samą sobą, a dalej z bliskimi i światem.

piątek, 9 stycznia 2015

Historia o twóczej Istocie.

Jedno Istnienie

Opowiem Ci pewną historię. O niezwykłej, twórczej istocie, która potrafi być zarazem małym człowiekiem, rośliną, kroplą wody, jak też całym wszechświatem; Istotą, która w tej samej chwili tworzy wspaniały świat i go doświadcza.

 Niemożliwe?
Tylko wtedy, gdy spoglądamy na rzeczywistość z jednej, ograniczonej perspektywy.
Wyobraź sobie, że leżysz na łące pod błękitnym niebem. Po niebieskiej toni suną chmury. Kiedy ogarniasz wzrokiem wszystko dokoła, chmury wydają się niewielkie i łagodne. Ale gdy skupisz uwagę na najciemniejszym punkcie jednego z obłoków i zaczniesz w nim zamykać świadomość, przestaniesz postrzegać resztę otoczenia – cała rzeczywistość wyda Ci się wtedy jedną ciemną plamą (!)
W podobny trans wpadasz podczas oglądania ciekawego filmu albo surfując po Internecie. W takich chwilach partner, dziecko czy inna pragnąca Twej uwagi osoba może coś do Ciebie mówić (a nawet pogrążać się w rozpaczy), Ty jednak nie będziesz jej słyszeć. Czy wtedy dzieje się z Tobą coś złego? Nie, po prostu wszedłeś w zawężający świadomość trans.
A teraz pomyśl, że w takim transie znajdujesz się nieprzerwanie z powodu silnej integracji z ciałem, odgrywaną rolą i Ziemią. Po wybudzeniu może się okazać na przykład, że… nie jesteś człowiekiem (!) Tylko wszystkim jednocześnie.

Proces wychodzenia z iluzji ról i gier niektórzy nazywają medytacją. Takiej medytacji towarzyszy stan poszerzonej świadomości, uczucie braku ograniczeń, nieuwarunkowania, wszechmocy i jedni. Tutaj nikt nie każe Ci budzić się z ponurą miną i tysiącem zaległych spraw, bowiem… wiesz, że Ty sam sobie takie sprawunki wykreowałeś. Możesz więc je zamieniać na inne albo… odrealnić. Kiedy pozostajesz w medytacji, Twoje słowa zaczynają wyrażać prawdę.

Co się stanie z Tobą, kiedy wybierzesz czysty stan umysłu? Wtedy może doświadczysz nieograniczonej rzeczywistości, którą potrafisz dowolnie przekształcać. A może odczujesz siebie jako Świadomość przenikającą wszystko…

Czy to jest oświecenie? Stan ten możesz nazwać dowolnie.
Czy trudno go osiągnąć? Ba! Ciągle w nim pozostajesz!:) Jedynie maleńka cząstka CIEBIE na chwilę integruje się z istotą ludzką.
Wystarczy, że z ciemnego punktu chmurki (ziemskiego wyobrażenia o rzeczywistości) zabierzesz swą uwagę, jednocześnie poszerzając świadomość, a znowu będziesz mógł delektować się obrazem łąki oraz sunących po niebie/w głowie obłoków-myśli. Wtedy też poczujesz siebie nieustannie zanurzonym w łagodnej ciszy Istnienia.

 http://jednoistnienie.pl/jedno-istnienie/

niedziela, 21 września 2014

Dałeś mi skosztować ze źródła Twego.

Dałeś mi skosztować ze źródła Twego                                                          
I już nie potrafię żyć bez niego
Z tylu źródeł pić próbuję
Ale żadne mi nie smakuje
Żadne ugasić nie jest w stanie
Pragnienia które Ty wzbudziłeś we mnie Panie
Pragnienie bezwarunkowej miłości prawdy i mądrości
Z tylu źródeł pić próbuję
Ale żadne  Twemu nie doruwnuje
Oszukańcze samozwańcze
Tylko mnie zwodzą i do rozpaczy przywodzą
Nie chcę już niczego innego
Tylko dostępu do źródła Twego
Ty jesteś źródłem i nieskończonej energii oceanem
Ty jesteś moim Stwórcą Ojcem i Panem
Pragnienia mego nikt i nic ugasić nie jest wstanie
Nawet ty Panie
Bo im więcej z Twego źródła pić próbuję
Tym większe pragnienie czuję
Uzależniłam się od Twojej
Bezwarunkowej miłości prawdy i mądrości
I niech już tak zostanie na wieki wieków
Amen
Molekułka

http://molekulka.blog.onet.pl/2014/06/06/dales-mi-skosztowac-ze-zrodla-twego/

środa, 14 sierpnia 2013

Modlitwa św. Franciszka

Święty człowiek modli się do Boga, mędrzec rozmawia z samym sobą. Ten pierwszy jest wynoszony na ołtarze i czczony przez wiernych. Tego drugiego ludzie uważają za szaleńca. Święty człowiek zawsze klęczy w pokornej pozie, mędrzec patrzy prosto w słońce nie mrużąc oczu. Jeden prosi, drugi działa. Jaka jest między nimi różnica? Najbardziej widoczne jest to w wypowiadanych przezeń słowach.

MODLITWA ŚW. FRANCISZKA

Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju.
Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość,
gdzie krzywda – przebaczenie,
gdzie zwątpienie – wiarę,
gdzie rozpacz – nadzieję,
gdzie mrok – światło,
tam gdzie smutek – radość.
Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy,
ile pociechę dawał;
nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał
nie tyle był kochany, ile kochał.
Albowiem dając – otrzymujemy,
przebaczając – zyskujemy przebaczenie,
a umierając – rodzimy się do życia wiecznego.

MONOLOG MĘDRCA

Jestem narzędziem własnego ducha; rzeczywistość powstaje z oddechu.
Tam, gdzie w siłę rośnie nienawiść – ja wchodzę z miłością w sercu;
Gdzie człowiek krzywdzi człowieka – wznoszę dłonie w geście przebaczenia;
Gdzie wierni walczą ze swoim zwątpieniem – pozwalam triumfować mądrości starożytnych mędrców;
Gdzie panuje smutek – przynoszę wieniec radości;
Gdzie cywilizacje toną w rozpaczy – głoszę nadzieję doniosłym tonem;
Gdzie światło panoszy się bezwstydnie – rozpalam płomień ciemności,
A jeśli mrok staje się wrogiem ludzkości – nie waham się posiać ziaren światła.
Nie szukam pociechy, wolę przynosić ją innym.
Nie szukam nagrody za swe czyny, bo one właśnie są nagrodą.
Nie szukam zrozumienia, lecz rozumiem.
Nie szukam miłości, po prostu kocham.
Wszechświat jest milczącym świadkiem naszej obecności.
Kiedy dajemy – otrzymujemy, kiedy przebaczamy – nam przebaczają, kiedy umieramy – rodzimy się.