Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Kiedy naprawdę siebie pokochasz, ludzie mogą nazywać Cię różnie.

Powiedzą, że masz trudny charakter, a Ty będziesz wiedziała, że po prostu nie pozwalasz już nikomu sobą pomiatać.
Powiedzą, że jesteś niewygodna, a Ty będziesz wiedziała, że masz własne zdanie i nie boisz się go wypowiedzieć.
Powiedzą, że jesteś wyniosła, a Ty będziesz wiedziała, że to godność.
Powiedzą, że jesteś nie do zniesienia, a Ty będziesz wiedziała, że przestałaś udawać kogoś, kim nigdy nie byłaś.
Powiedzą, że jesteś egoistką, a Ty będziesz wiedziała, że to szacunek do samej siebie.
Powiedzą, że za bardzo siebie cenisz, a Ty będziesz wiedziała, że to miłość własna, na którą długo musiałaś zapracować.
Powiedzą, że ranisz słowami, a Ty będziesz wiedziała, że czasem prawda wypowiedziana bez owijania w bawełnę bardziej boli tych, którzy przywykli do Twojego milczenia.
Powiedzą, że przesadzasz, a Ty będziesz wiedziała, że po prostu bronisz tego, co uważasz za słuszne.
Powiedzą, że zwariowałaś, a Ty będziesz wiedziała, że to odwaga.
Powiedzą, że jesteś próżna, a Ty będziesz wiedziała, że uczysz się patrzeć na swoje ciało z czułością, nie z wieczną krytyką.
Powiedzą, że się wywyższasz, a Ty będziesz wiedziała, że to pewność siebie.
Powiedzą, że za dużo marzysz, a Ty będziesz wiedziała, że to wiara — w życie, w Boga, w sens i w to, że po każdej nocy może przyjść świt.
Kiedy naprawdę siebie pokochasz, ludzie nadal będą próbowali Cię nazywać po swojemu.
Ale Ty już nie będziesz się w tym gubić.
Bo będziesz wiedziała, kim jesteś.
I żadne cudze słowo nie odbierze Ci Twojej wartości.
To właśnie jest miłość do samej siebie.

 

piątek, 21 czerwca 2024

Niech Ci się szystko spełnia.


 

Niech Ci się spełnia.
Niech każda ścieżka, nawet ta najtrudniejsza przyniesie cierpliwość, dojrzałość i mądrość życiową.
Niech dobre skrzydła zawsze otulają troską i zrozumieniem.
Niech miłość dodaje sił i ulecza wszelkie rany.
Niech piękno będzie na wyciągnięcie ręki.
Niech prawda nie boli a wyzwala.
Niech każdy dzień będzie jak mały cud, który w Twoich dłoniach wzrasta.
~Elżbieta Bancerz

rys.autor nieznany

piątek, 17 września 2021

KRÓTKA MEDYTACJA NA BÓL I DYSKOMFORT…

 


Zamiast myśleć o swoim bólu lub dyskomforcie w tej chwili (i jak się go pozbyć), czy możesz zamknąć oczy i bezpośrednio doświadczyć swojego bólu lub dyskomfortu w ciele?
❤️
Czy możesz wyjść z narracji o przeszłości i przyszłości, z Twoich opowieści o tym, co się wydarzy, z Twoich poszukiwań "rozwiązań" i zająć się tym, co dzieje się właśnie teraz, tam gdzie jesteś?
❤️
Czy jest napięcie w karku, napięcie w ramionach?
❤️
Czy zauważasz ucisk w głowie, trzepoczące, bezpodstawne uczucie w żołądku?
❤️
Czy w obszarze serca czujesz skurcze, zamknięcie lub związanie?
❤️
Nie myśl o tych doznaniach, po prostu obserwuj, słuchaj, zauważaj, pozwalaj. Czy te doznania są drżące, pulsujące itp?
❤️
Czy bole są kolczaste, miękkie, ostre, obolałe, surowe, poszarpane?
❤️
Czy są ruchome, szybkie czy wolne?
❤️
Gdzie mają swoje centrum ? gdzieś się kończą lub zaczynają?
❤️
Czy są gorące, ciepłe czy zimne?
❤️
Jak głęboko w ciało sięgają te doznania?
❤️
Zaproś teraz swój oddech do tych doznań; napełnij je i pobłogosław boskim tlenem.
❤️
Wdychanie przez - obszar wrażliwości, bólu, jest aktem ogromnej miłości. Zanurz te doznania swoim delikatnym oddechem, w tej chwili, jedynej chwili, jaka istnieje.
❤️
Powiedz do tych odczuć: "Możesz być tutaj, Teraz".
❤️
Zamiast próbować naprawić lub zatrzeć swój ból lub dyskomfort w tej chwili, czy możesz wnieść do niego kochającą ciekawość, poczucie łagodnego powitania?
❤️
Być może Twój ból lub dyskomfort jest po prostu miejscem w Tobie, które tęskni za miłością, empatią, pozwoleniem, akceptacją.
❤️
Spróbuj nawet porzucić słowa "ból" i "dyskomfort", ponieważ nawet one są tylko osądami, wyobrażeniami a bezpośrednio uczestniczą w surowych, żywych, ciągle zmieniających się doznaniach w żywym ciele.
❤️
Nie oczekuj, że odejdą; pozwól im zostać, jeśli tego chcą. Pozwól im się poruszać, stać się bardziej intensywne, lub mniej, lub rozpraszać, lub rozszerzać. Odsuń od siebie nacisk na kontrolowanie ciała i zanurz je w fascynacji.
❤️
Gratulacje
! Jesteś teraz głęboko w medytacji, bez żadnego wysiłku. Nie walczysz już z życiem, nie szukasz już "rozwiązania", ponieważ zwracasz uwagę na surowe doświadczenie, pozostając blisko życia, gdy pulsuje, nasila się, odpręża. I nawet jeśli zauważysz w sobie poczucie walki, nie ma potrzeby, aby walczyć.
❤️
Błogosławcie tą walkę, pozwólcie nawet na nią, ponieważ ona także jest życiem. Nawet ta część Ciebie, która chce być wolna, sama jest wolna, by być i ukochana przez Twoje Serce.
❤️
Co jest gorsze, Twój dyskomfort, czy Twoja wyczerpująca walka z nim?
❤️
Czy możesz przyjąć tę chwilę dokładnie taką, jaka jest, zamiast toczyć z nią wojnę?
❤️
Czy możesz porzucić wszelkie wyobrażenia o tym, jak ta chwila „powinna” wyglądać?
❤️
Czy widzisz, że to "powinno" jest kłamstwem?
- Jeff Foster

Namaste 🙏

piątek, 15 stycznia 2021

Po prosu lubię malować i sprawia mi to autentyczną radość.


 

Mam na imię Wioleta , tworzę obrazy abstrakcyjne.
Dla mnie malarstwo to coś więcej niż pasja.
Wierzę w swój instynkt bo jest niezawodny i prawdziwy.



Zapraszam na swoją stronę na fb
gdzie możesz zobaczyć moje obrazy :)
https://www.facebook.com/wioletaart

Jeśli jesteś którymś zainteresowany napisz j-f@o2.pl

bądź zadzwoń 508 341 371
















poniedziałek, 4 stycznia 2021

Powiedz swoją prawdę. Jeff Foster



"Widziałem, jak zdarzały się cuda, gdy ludzie po prostu mówili prawdę.
Nie prawdę, która stara się zadowolić lub pocieszyć. Ale dziką prawdę. Niewygodną prawdę.
Prawdę, którą boisz się powiedzieć.
Straszną prawdę o sobie.
Prawdę o Twoich najgłębszych uczuciach:
Wściekłości, którą ukrywałeś, kontrolowałeś.
Przerażeniu, o którym nie chcesz mówić.
Pragnieniu seksualnym, które próbujesz odrętwić.
Pierwotnych tęsknotach, których nie możesz znieść i wyartykułować.
W końcu obrona się załamuje i ten "niebezpieczny" materiał pojawia się
z głębi nieświadomości.
Nie możesz już dłużej tego powstrzymywać.
Obraz "dobrego chłopca" lub "miłej dziewczyny" wyparowuje.
Ten "idealny", "ten, który wszystko rozgryzł", ten "ewolucyjny"... te wszystkie obrazy płoną.
Drżysz, pocisz się, zbliżasz się do wymiotów.
Myślisz, że możesz zginąć to robiąc,
ale w końcu mówisz prawdę, której głęboko się wstydzisz.
To nie abstrakcyjna prawda.
Ani "duchowa" prawda.
Ani starannie sformułowana prawda.
Ale ognista, ludzka prawda.
Namiętna, prowokująca, zmysłowa, nieokiełznana, śmiertelna, bezbronna prawda.
Prawda o tym, jak się czujesz.
Prawda, która pozwala innej osobie zobaczyć Cię w surowym stanie.
Prawda, która sprawia, że Twoje serce bije.
To jest prawda, która Cię wyzwoli.
Widziałem chroniczne depresje i życiowe lęki podnoszące się z dnia na dzień.
Widziałem głęboko osadzone urazy, które wyparowały.
Widziałem fibromialgię, trwające całe życie migreny, chroniczne zmęczenie, nieznośne bóle pleców, napięcie ciała, zaburzenia żołądka... znikają, nigdy nie wracają.
Oczywiście, "skutki uboczne" prawdy nie zawsze są tak dramatyczne.
I nie wchodź w Twoją prawdę z myślą o rezultatach.
Ale pomyśl o ogromnej ilości energii, jaka musi być Ci zabrana, aby stłumić Twoją zwierzęcą dzikość, stłumić gniew, łzy i przerażenie, podtrzymywać fałszywy obraz i udawać, że jest "w porządku".
Pomyśl o tym całym napięciu, które trzymasz w ciele i o szkodach, jakie są wyrządzane Twojemu systemowi odpornościowemu, kiedy żyjesz w strachu przed "wyjściem".
Zaryzykuj mówienie swojej prawdy.
Prawdy, którą boisz się powiedzieć.
Znajdź bezpieczną osobę, przyjaciela, terapeutę, doradcę, siebie i wpuść ich do środka.
Niech Cię potrzymają, jak się załamiesz.
Pozwól im kochać się w Tobie jak płaczesz, wściekasz się, trzęsiesz się ze strachu i robisz bałagan.
Powiedz komuś swoją pieprzoną prawdę, to może po prostu uratować Ci życie.
Uzdrowić Cię z głębi duszy i połączyć Cię z ludzkością w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażałeś"
♡Jeff Foster

wtorek, 7 lipca 2020

ORYGINALNY TEKST MODLITWY „OJCZE NASZ” W JĘZYKU JEZUSA, JESZUY, PO ARAMEJSKU.


„O Ty, od którego pochodzi oddech życia,
który wypełniasz wszystkie sfery dźwięku, światłości i wibracji, niech Twoja Światłość będzie doświadczona w mojej najwyższej światłości.
Twoje Królestwo Niebieskie nadchodzi.
Niech wola Twoja spełni się jak we wszechświecie (wszystkim co wibruje), tak i na Ziemi (co materialne i gęste).
Daj nam chleba (zrozumienie, pomoc) w codziennej potrzebie.
Zerwij węzy błędów które nas pętają (karma), jako i my odpuszczamy winny innym.
Nie pozwól abyśmy zagubili się w powierzchowności (materializm, powszechne pokusy), lecz pozwól byśmy byli wolni od tego, co nas powstrzymuje.
Tyś jest Źródłem wszechmocnej woli, żywej siły sprawczej, pieśni, która upiększa wszystko i odradza się w prawdzie z wieku na wiek. Amen (przypieczętowane w ufności, wierze i prawdzie, potwierdzam całą swoją istotą)
O kosmiczny Rodzicielu/ Rodzicielko wszelkiego Blasku i Wibracji, zmiękcz grunt / ziemię naszej istoty, i wyrzeźbij w nas przestrzeń, w której Twoja Obecność może zamieszkać.
Napełnij nas swoją kreatywnością, tak byśmy mogli mieć moc.
Niech każde nasze działanie rodzi owoce zgodnie z naszą wolą.
Obdarz nas mądrością, by tworzyć i dzielić się tym, czego każda istota potrzebuje, by wzrastać i rozkwitać.
Rozplącz splątane nici przeznaczenia które są naszymi pętami.
Jako i my uwalniamy innych z poplątania w pomyłkach z przeszłości.
Nie pozwól byśmy dali się zwieść tym, którzy mogli by nas odwieść od naszego prawdziwego celu, ale oświetl możliwości chwili teraźniejszej. Ponieważ Ty jesteś gruntem / ziemią i owocną wizją, mocą narodzin i spełnieniem. Jako że wszystko jest połączone i staje się ponownie jednym.
Amen.”

🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏
V A T E R U N S E R
Abwûn d’bwaschmâja
Oh Du, atmendes Leben in allem,
Ursprung des schimmernden Klanges.
Du scheinst in uns und um uns,
selbst die Dunkelheit leuchtet,
wenn wir uns erinnern.
Nethkâdasch schmach
Hilf uns einen heiligen Atemzug zu atmen,
bei dem wir nur Dich fühlen
– und Dein Klang in uns erklinge und uns reinige.
Têtê malkuthach
Lass Deinen Rat unser Leben regieren
und unsere Absicht klären
für die gemeinsame Schöpfung.
Nehwê tzevjânach aikâna d’bwaschmâja af b’arha
Möge der brennende Wunsch Deines Herzens
Himmel und Erde vereinen durch unsere Harmonie.
Hawvlân lachma d’sûnkanân jaomâna
Gewähre uns täglich, was wir an Brot und Einsicht brauchen:
das Notwendige für den Ruf des wachsenden Lebens.
Waschboklân chaubên aikâna daf chnân schvoken l’chaijabên
Löse die Stränge der Fehler, die uns binden,
wie wir loslassen, was uns bindet an die Schuld anderer.
Wela tachlân l’nesjuna ela patzân min bischa
Lass oberflächliche Dinge uns nicht irreführen,
sondern befreie uns von dem, was uns zurückhält.
Metol dilachie malkutha wahaila wateschbuchta l’ahlâm almîn.
Aus Dir kommt der allwirksame Wille,
die lebendige Kraft zu handeln,
das Lied, das alles verschönert
und sich von Zeitalter zu Zeitalter erneuert.
Wahrhaftige Lebenskraft diesen Worten !
Mögen sie der Boden sein,
aus dem alle meine Handlungen erwachsen.
Besiegelt im Vertrauen und Glauben.
Amên
🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏
Obraz: „Prince of Peace” : Akiane Kramarik namalowała ten portret Jezusa wg. własnych wizji w wieku 8 lat.

Od  Alicja B. Aschmann

 

poniedziałek, 3 lutego 2020

10 przykazań Osho


Słuchaj samego siebie, przyjmuj wskazówki z własnego wnętrza, a nie bądź sługą tego, co jest na zewnątrz.
Nie ma Boga innego niż samo życie.
Prawda jest w tobie, nie szukaj jej gdzie indziej.
Miłość jest modlitwą.
Spokój jest drzwiami do prawdy, jest środkiem, celem i osiągnięciem.
Życie toczy się tu i teraz.
Żyj w pełni obudzony, świadomy.
Nie walcz - po prostu unoś się wraz z prądem.
Umieraj w każdej chwili, dzięki czemu będziesz mógł być nowy w każdej chwili.
Przestań szukać tego, czego nie ma. To, co jest - jest. Zatrzymaj się i patrz....

sobota, 12 października 2019

Ofiarę nie sposób zalać miłością.


Ofiarę nie sposób zalać miłością.
Nie sposób jej też "pomóc".
Sama siebie zatrzymuje na poziomie dziecka, nie pozwala sobie dojrzeć, skazuje na nieszczęście i zamyka we wzorcu biednej, żałosnej istoty.
W całkowitej bezradności, może rozpaczliwie szukać pomocy, prosić o pomoc Boga, anioły czy inne istoty i rozpaczać, że tak bardzo prosi, tak bardzo się stara i tyle się terapeutyzuje, a nic się nie zmienia.
Z czasem pojawia się żal do Boga, że jak to tak?
.
Tymczasem Miłość czeka, aż zmienisz się sam i aż sam się na nią/Siebie otworzysz.
Ona nigdy przenigdy NIE BĘDZIE SIĘ NAD TOBĄ LITOWAĆ, nie będzie Cię załować i pochylać się nad Tobą, bo... byłoby niedorzecznością traktować istotę tak piękną, potężną i wspaniałą w taki sposób, jakby była brzydka, słaba i beznadziejna.
Miłość nie bawi się w takie gierki tylko po to, by zadowolić Twoje małe, smutne ja i utwierdzić Cię w swojej żałości.
Ona nie będzie służyć Twojemu małemu ja ani utwierdzać Cię w iluzji Twojej małości.
Ona służy tylko i wyłącznie Twojej wspaniałości.
Twojej Prawdzie.
.
Dlaczego miłość miałaby cię pocieszać w twoich iluzjach na swój temat, skoro widzi, jak poprzez łachmany, w które się ubrałeś, prześwituje tak potężne i przepiękne światło?
.
Kochanie, przychodzi moment, że trzeba zostawić swoje rozżalenie i niespełnione oczekiwania tam, gdzie ich miejsce
- w dzieciństwie.
Uszanować, głęboko uhonorować swoją krzywdę, wypłakać to, co było i czego nie było, wykrzyczeć to, co tak długo dusiło w gardle....
i zacząć ... DORASTAĆ.
Do wspaniałości, piękna, mocy, światła i miłości swojego Istnienia.
.
Tak, zawsze możesz pogrążać się nadal w żalu, że nie dostajesz od innych tego, co byś chciał, że nigdy nie dostałeś.
Miłość Ci na to pozwoli.
Będzie patrzyła, jak jęczysz i kwilisz,
cały czas obejmując Cię gorąco i czule w swoich ramionach, których słodyczy nie będziesz mógł poczuć, dopóki nie zaczniesz wyrastać ze swojego przywiązania do własnej małości.
.
Ludzie, od których oczekujesz miłości i wsparcia często nie są w stanie kochać samych siebie, obdarzyć siebie samych ciepłem.
Może też tak być, że ich czas się skończył i teraz nie chcą lub zwyczajnie nie mogą Cię już wspierać, Tobie towarzyszyć.
Poza tym nie jest niczyją rolą wspieranie Cię, pomaganie Ci, ratowanie Cię itd.
Nawet kochanie Ciebie nie jest niczyją rolą.
Jeśli miłość od drugiej istoty nie płynie samoistnie, nie wymusisz przepływu wedle swojego widzimisię. A nawet jak płynie, to nie zawsze będzie płynęła dokładnie tak, jak chcesz, zadowalając Twoje niespełnione oczekiwania i kojąc Twoje lęki.
.
Złoszcząc się na innych i użalając, że nie dają Ci tego, co byś chciał, zachowujesz się tak, jakbyś się wkurzał na to, że kot miauczy, a pies szczeka.
Jakże ta osoba miałaby zachowywać się inaczej, skoro jest właśnie taka, jaka jest?
Jaki ma sens zamykanie siebie w śmiesznych małych żądaniach , których druga istota nie jest w stanie spełnić?
Co Ci to daje?... ,
Czy to rzeczywiście się sprawdza, czy to ma sens?
Czy taka postawa przynosi korzyści komukolwiek?.
.
Nie miej żadnych złudzeń.
Miłość nie będzie Cię wspierać tak, jakbyś był smutnym, małym żebrakiem. Nie tak. Da Ci wszystko czego tylko potrzebujesz, ale nie zawsze będzie to zgodne z tym, co byś chciał z poziomu swojej małości.
Ona ciągle jest z Tobą, ciągle Ci towarzyszy, gotowa rozlać się w Tobie bez reszty, ale widząc Twoje przywiązanie do twojej żałosnej małości i słysząc Twoje błagania o pomoc może jedynie Cię objąć i zapytać:
"Ależ chwileczkę kochanie, dlaczego miałabym Cię ratować? Dlaczego miałabym Cię żałować i litować się nad Tobą? Cóż to za śmieszny pomysł? Przecież jesteś silny, mocny, a ja ciągle jestem z Tobą. Zawsze wspieram Cię w przebudzaniu do własnej Prawdy, uhonorowując wszystko, co przechodzisz".
.
Nie mówię jednak, żeby o nic nigdy nie prosić
(chociaż osobiście wolę dziękować i łączyć się w ten sposób z wewnętrzną nieograniczoną obfitością, która nie zawsze będzie się przejawiać na zewnątrz tak jak "chcę", ale zawsze tak, jak tego potrzebuję.)
Są takie momenty, w których jedna mocna inwokacja typu: "Proszę, zalej mnie miłością, zalej mnie światłem tam, gdzie ciemność, nakarm mnie tam, gdzie głód, napełnij, obejmij..." skierowana ku naszemu Duchowi, Wszechświata, Miłości czyni cuda w naszym wnętrzu i życiu.
Nie ma nic złego w tym, że robimy to z totalną pokorą, rzuceni na kolana, drżący.
Ale bądźmy świadomi, że kochająca energia wszechświata nie odpowie na takie wołanie dlatego, że jesteśmy słabi i żałośni i w końcu postanowiła się nad nami zlitować, ale dlatego, że oto oddajemy zupełnie swoje śmieszne małe wyobrażenia na temat tego, kim jesteśmy i w tym akcie ostatecznego oddania, przywołujemy samych Siebie, przywołujemy moc swojego Ducha.

Karolina Bochenek

poniedziałek, 8 lipca 2019

O wolności

Dochodzisz do takiego momentu, gdzie Twoje poczucie szacunku do wewnętrznej wolności jest tak głęboko osadzone w Tobie, że nic i nikt nie jest w stanie Cię zniewolić

Żadne próby wzięcia Cię pod włos
Żadne próby wzbudzania poczucia winy
Żadne próby manipulacji Tobą, aby móc egoistyczne od Ciebie czerpać, czy Tobą sterować
Żadne żale, pretensje, wyrzuty czy oczekiwania
Żadne powinieneś, czy nie powinieneś
A nawet zamknięcie Cię w celi

Nie jest w stanie wygrać z poczuciem bezcenności i szacunku do życia, które w Tobie pulsuje
I do przestrzeni wyrażania się w prawdzie

I przestajesz dawać energię tym przestrzeniom, które nie odżywiają Cię
Które jak pasożyty próbują wyssać z Ciebie tą żywotność
Tępią sobie zęby próbując uzyskać coś od Ciebie siłą
I z bezradności poddają się...I naturalnie odchodzą...

Zaczynasz rozumieć, że nie jesteś odpowiedzialna za innych dorosłych ludzi i ich percepcje siebie, Ciebie i świata
I nie możesz nic dla nich zrobić dopóki szczerze nie poproszą, z otwartością na przyjmowanie

Zaczynasz rozróżniać te przestrzenie, w których jest przepływ
Od tych w których jest zastój
I znając swój kierunek naturalnie wybierasz, w co chcesz inwestować swoje myśli, uczucia i uczynki
A w co już nie warto...

Gdzie dalej tli się iskierka życia, którą można rozdmuchać do wielkiego ognia
A gdzie już życie wystygło
I wdzięczność za to, co było otwiera nowe drogi

Wybierasz siebie,
Każdego dnia i w każdym momencie wiedząc, że bez Ciebie nie będzie nikogo

Być dla innych w prawdzie to najpierw być dla siebie
Szanować życie w innych to najpierw szanować życie w sobie
Dzielić się odżywczą mocą to zadbanie o bycie odżywionym najpierw
Honorować wolność i obdarzać innych przestrzenią akceptacji
To odnalezienie w sobie najpierw swojej własnej świętości i poczucia bezcenności istnienia

Wtedy znasz swoje TAK
I znasz swoje NIE

I nic innego nie musisz już wiedzieć
Bo to niesie Cię zawsze we właściwe przestrzenie...
Nawet kiedy wydawać by się mogło, że błądzisz...

- Malwina Stach


wtorek, 21 maja 2019

Nie bój się rozczarować innych ludzi.



Tym jaka jesteś, czego pragniesz i co lubisz.
Oni już mają swoją historie i na Twój temat.
Pozwól im, opowiadać ją sobie.
Nie bój się, że powiedzą "nie" - temu jaka jesteś, co myślisz i co robisz.

Popatrz na nich, na ich Życie. I sama zobaczysz, jak wielu jest tych, którymi się rozczarowali. I, że w ogóle tam nie chodzi o Ciebie. Popatrz i zobaczysz, że oni "nie", już dawno powiedzieli tak naprawdę TYLKO sobie i najbardziej sobą są rozczarowani.

Nie bój się rozczarować innych ludzi. Pozwól im mieć swoją prawdę, na Twój temat. A zobaczysz, jak łatwo będzie Ci żyć własną Prawdą i we własnej Mocy.

"Lew nie ogląda się za siebie, gdy psy na niego szczekają".


sobota, 8 września 2018

PODĄŻAJ ZA GŁOSEM SERCA !


Twoje serce zawsze pragnie, byś był szczęśliwy i spełniony. Przestań się martwić i zaufaj jego nieskończonej mądrości. Przemawia ono do Ciebie za pomocą języka uczuć - zaufaj tym uczuciom.
Jeśli perspektywa czegoś, przepełnia Cię ekscytacją - zaufaj tym uczuciom.
Jeśli instynkt ostrzega Cię przed czymś -zaufaj tym uczuciom.
Pierwszym krokiem jest rozpoznanie swoich uczuć. Zadaj sobie pytanie :
Czego naprawdę pragnę ? Co jest najlepsze dla mnie ? A następnie zauważ fizyczne i emocjonalne odczucia, które przybędą do Ciebie jako odpowiedź. Twoje uczucia są fizycznym uosobieniem boskiego przewodnictwa, jakie jest do Ciebie skierowane - prosto z serca. Są jak kompas, który wskazuje Ci najlepszy kierunek, prowadząc Cię do odpowiedzi, których poszukujesz. Zaufaj ich wartości nawet w sytuacji, gdy nie potrafisz ich zrozumieć.
Niebiosa lśnią światłem każdej Twojej decyzji podejmowanej w sercu. Bądź wobec siebie szczery, ponieważ tylko Ty wiesz, czego naprawdę pragniesz. Pozwól sobie na poznanie własnych szczerych uczuć, i pozostań w Prawdzie.
Twoje uczucia zrodzone w sercu, są godnymi zaufania przewodnikami podczas zdrowych zmian, jakich chcesz dokonać w swoim życiu.
Okaż sobie, jak ważny jesteś dla siebie. Otocz się ciepłem uczuć. Rozpieszczaj się. Życie zawsze odwzajemnia te uczucia, które nosimy w głębi siebie. Postanów, by widzieć oczami miłości. Nie możesz zawrzeć siebie w granicach, ponieważ jesteś tak rozległy jak Wszechświat. Aby móc doświadczać siebie w całej swojej pełni, powtarzaj wytrwale ;
MOJE SERCE JEST OTWARTE
WIDZĘ OCZAMI PEŁNYMI MIŁOŚCI
MÓWIĘ SŁOWAMI PEŁNYMI MIŁOŚCI
MIŁOŚĆ JEST WSZYSTKIM
MIŁOŚĆ USTANAWIA POKÓJ NA ZIEMI
Gdy prowadzi Cię miłość, Twoje serce staje się centrum Wszechświata. Uświadamiasz sobie wówczas, że wszystko przemienia się właśnie za sprawą Twego serca, które obejmujesz. Poczuj, że miłość którą pielęgnujesz w sobie, dociera do serc wszystkich ludzi. Pomyśl tylko, jak cudowne efekty może przynieść częste obejmowanie własnego serca. Gdy skupiasz się na swoim sercu, nikt nie zostaje wykluczony. Za sprawą miłości, jaką kierujesz do własnego serca, stajesz się pierwszym, do którego docierają Twoje błogosławieństwa, aby następnie rozejść się ku wszystkim innym duszom, ku całemu Stworzeniu.
,,Tam, gdzie jest miłość, tam jest życie.
Tam, gdzie jest serce, tam jest miłość".
Mahatma Gandhi
Pokój zaczyna się w Nas.
Z Miłością Ponad Wszelkie Zrozumienie ❤️🙏

piątek, 7 lipca 2017

Prawdziwy nauczyciel.

Prawdziwy Nauczyciel to ten, który nie podaje Ci gotowej recepty na życie, ale mobilizuje do tego byś lekarstwo znalazł sam. 


Prawdziwy Nauczyciel nie wciska Ci swojej prawdy, ale powtarza: „Jeśli tak czujesz w sercu, wiedz, że to jest Twoja prawda”. 

Prawdziwy Nauczyciel swoją osobą inspiruje nas do własnych poszukiwań. 

Prawdziwy Nauczyciel nie przywiązuje do siebie, ale dba o to byś samodzielnie kroczył przez życie. 

Prawdziwy Nauczyciel kocha wszystkich jednakowo mocną miłością nie wyróżniając nikogo, nawet ukochanego zdawałoby się ucznia. 

Prawdziwy Nauczyciel daje nam całkowitą wolność i nawet jeśli chcemy popełniać błędy, on je akceptuje. 

Prawdziwy Nauczyciel dając nam całkowitą wolność uczy nas tego, byśmy i my dali tę wolność jemu. Każdy z nas ma swoją własną drogę, swoją misję do spełnienia. 

Prawdziwy Nauczyciel uczy szanować KAŻDĄ drogę i KAŻDĄ misję. I chociaż serce Ci pęka, zrozumiesz pewnego dnia, że Prawdziwy Nauczyciel pójdzie kiedyś własną drogą, a Ty pozostaniesz na swojej drodze wypełniając to, do czego zostałeś stworzony.

Mam niebywałe szczęście, że spotkałam na swojej drodze Prawdziwego Nauczyciela i wiem, że kiedy przyjdzie czas każde z nas pójdzie swoją drogą. Ludzkie serce cierpi, ale Dusza wie, że i tak zawsze będziemy już razem, bo wszyscy pochodzimy ze Źródła, wszyscy JESTEŚMY ŹRÓDŁEM. 
Dusza wie, że to ona stworzyła Prawdziwego Nauczyciela, po to by pełniej doświadczać siebie. 
Ale wiedząc to wszystko i tak nie ma słów, które mogłyby wyrazić wdzięczność dla Prawdziwego Nauczyciela…

niedziela, 28 maja 2017

Zasługuję na miłość. Po prostu, bez żadnych warunków.

Miłość do siebie samego - często ludzie tak źle o sobie myślą, że już w ogóle nie pamiętają, na czym to polega - kochać siebie. Czym jest taka miłość?
Kochać siebie to chwalić siebie i werbalnie wyrażać dla siebie uznanie.
Kochać siebie to akceptować wszystkie swoje działania. Kochać siebie to mieć zaufanie do swoich możliwości.
Kochać siebie to sprawiać sobie przyjemność bez poczucia winy.
Kochać siebie to kochać swoje ciało i zachwycać się swoim pięknem.
Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz, z poczuciem, że na to zasługujesz.
Kochać siebie to pozwalać sobie na wygrywanie.
Kochać siebie to dopuszczać do siebie innych zamiast godzić się na samotność.
Kochać siebie to kierować się własną intuicją.
Kochać siebie to odpowiedzialnie tworzyć swoje własne zasady.
Kochać siebie to dostrzegać własną doskonałość.
Kochać siebie to przypisywać sobie zasługi za to, co się zrobiło.
Kochać siebie to otaczać się pięknem.
Kochać siebie to pozwolić sobie na zamożność zamiast życia w biedzie.
Kochać siebie to otoczyć się mnóstwem przyjaciół.
Kochać siebie to nagradzać się i nigdy siebie nie karać.
Kochać siebie to mieć do siebie zaufanie.
Kochać siebie to karmić się dobrym pożywieniem i dobrym) myślami.
Kochać siebie to otaczać się ludźmi, których obecność Ci służy.
Kochać siebie to czerpać radość z aktywności seksualnej.
Kochać siebie to często dawać sobie robić masaż.
Kochać siebie to uważać się za równego innym.
Kochać siebie to wybaczać sobie.
Kochać siebie to pozwalać na czułość.
Kochać siebie to być dla siebie autorytetem, zamiast scedować to na kogo innego.
Kochać siebie to rozwijać swoje twórcze impulsy. Kochać siebie to cały czas dobrze się bawić.
Kochać siebie to przemawiać do siebie naprawdę łagodni i czule.
Kochać siebie to stać się własnym akceptującym rodzicem wewnętrznym.
Najpierw musisz poczuć, że kochasz siebie, zanim naprawdę poczujesz, że kocha Cię ktoś inny.

Sondra Ray - Zasługuję Na Miłość

wtorek, 2 maja 2017

Czy jestem posłańcem Światła ?

Pytanie: "Jak rozpoznać, że jesteśmy tzw.''posłańcem światła"? No bo niektórzy czują wyraźnie, że mają jakąś misję, a co jeśli nie czują wyraźnie?"
Pierwszy sygnał jest taki, że myślisz globalne. Masz postawę prospołeczną. Jeśli coś robisz, zawsze w tle masz ideę, żeby Twoje działania przyniosły korzyść innym, Ziemi, następnym pokoleniom.

Jesteś w stanie się poświęcać. Chcesz pomagać ludziom, pragniesz by świat był lepszy. To się przejawia w różny sposób np. ekologia, medycyna, nauka, sztuka, życie codzienne.
Masz w sobie głęboką potrzebę żeby na świat wypuszczać prawdy, które niesiesz w sercu. Dla dobra wszystkich.
Twoja Dusza, zanim się wcieliła, zdeklarowała się pomagać Ziemi we wzniesieniu i ludzkości w przemianach. To są piękne Dusze Posłańcy Światła. Niezależnie od tego skąd pochodzą i jakie mają doświadczenia, ich celem jest spełnić to, co powzięły, zanim narodziły się w tej rzeczywistości.
Twoja społeczna postawa i nieustające pragnienie głoszenia prawdy serca jest niczym innym jak przejawianemu się Duszy w Tobie, w drodze ku spełnieniu jej celów. Ponieważ Dusze mają różne wibracje/źródła, to prawdy są różne.
Kiedy krople się połączą, powstaje ocean. Kiedy światło się rozszczepia powstaje tęcza. Ona jednak w swojej naturze wciąż jest światłem, które możemy oglądać w pięknym spektaklu pomimo całej jego złożoności.
Jeszcze o "misji życiowej": bez niepotrzebnego poświęcania się. Z lekkością i uśmiechem. Wszechświat nie chce Twojej ofiary, a rozwoju. Najpierw TY, a przez Ciebie inni. Z miłością, pokorą i szacunkiem dla Wszystkiego Co Jest, ale także i przede wszystkim z poczuciem własnej niezawisłości i mocy. Często wystarczy po prostu BYĆ, wspierać sercem. I tak to, co na górze poprzez ciebie odbije się na dole. Inni widząc to, będą pragnąć zmian.
Kiedy każdy z Nas przyniesie swoje ziarnko piasku zbudujemy razem wielkie mrowisko.
Ps. Nie zmienisz nikogo na siłę, nie włożysz do głowy prawd, które w sobie nosisz. Ale kiedy masz odwagę być sobą i nieść światło Boga, które w Tobie jaśnieje, ono sprawia, że samym BYCIEM będziesz pomagać innym. Ludzie widząc miłość, którą w sobie nosisz będą pragnąć zmian. To jest ten moment, w którym przychodzi czas na odnalezienie drogi do SIEBIE. Jak? Bóg dawno ma ustalony plan. Czeka tylko cierpliwie, żebyś powiedział/powiedziała Mu TAK.
Anioły tej Ziemi budźcie się. Światło Waszych serc potrzebne w każdej ilości.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/ludzie-anioly/25-pytanie-jak-rozpoznac-ze-jestesmy-tzw-poslancem-swiatla-no-bo-niektorzy-czuja-wyraznie-ze-maja-jakas-misje-a-co-jesli-nie-czuja-wyraznie.html#.WQhSiSIJAgp.facebook

środa, 16 listopada 2016

Miej odwagę rozczarować rodzinę i najbliższych, i pozostań sobą.


Czasami zdarza się, że podejmując decyzje na tematy związane z rodziną, zachowujemy się w bardzo dziwny i nieprzewidziany sposób. Jest coś takiego w nas i naszym zachowaniu, co pozwala nam myśleć, że zdradzenie siebie i własnych przekonań jest lepsze, niż rozczarowanie rodziny. Że w porządku jest zejście z obranej drogi, zrezygnowanie z własnego szczęścia – dla ich szczęścia.

Czy zdarza Ci się takie zachowanie i czujesz wewnętrzne rozdarcie?
Zastanawiasz się, czy dobrze robisz? (...)

„Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię.Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać wiernym sobie; czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy.” ~ Oriah Mountain Dreamer

Kiedy podejmujesz się wykonania czynności, które nie współgrają z tym, kim na prawdę jesteś, mówiąc “tak”, kiedy gdzieś głęboko czujesz, że powinieneś powiedzieć “nie”, tylko, ponieważ nie chcesz rozczarować swoich najbliższych. Nie chcesz również ryzykować utraty ich miłości i uczucia. Kiedy jednak traktujesz szczęście innych, jako ważniejsze od swojego własnego – stajesz się przyczyną własnej zagłady. Wtedy też zapominasz, kim tak naprawdę jesteś, jakie są Twoje wartości, oraz co tak naprawdę jest ważne dla Twojego serca i duszy.

Jeśli czujesz, że powyższa sytuacja może dotyczyć również i Ciebie – nie przejmuj się, ponieważ przytrafia się ona osobom na całym świecie. Wszystkie oczekiwania, które kierują ku nam najbliżsi a także społeczeństwo, własne przekonania na temat zachowania wobec rodziny i odgrywanych ról – matka, córka, ojciec, mąż itd.; sprawiają, że w bardzo subtelny sposób, powoli zatracamy poczucie prawdziwego „ja”. Zapominamy, czego chcemy, czego potrzebujemy oraz kim tak naprawdę jesteśmy i płyniemy na autopilocie oczekiwań. Świadomie lub nie, zaczynamy zachowywać się w sposób, który przestaje być prawdziwy i autentyczny, zapominając o sobie, naszych marzeniach, potrzebach i pragnieniach, stając się tym, – kim świat od nas oczekuje, zamiast być sobą w 100%.

“Kiedy poświęcasz siebie, dając i pomagając innym, czynisz z nich nikogo innego, jak złodziei.”~ Iyanla Vanzant

Każdy z nas pragnie poczucia przynależności oraz akceptacji ze strony rodziny oraz najbliższych. Nawet, jeśli jest to piękne, jeszcze piękniejszym jest otrzymywanie miłości pełnej akceptacji tego, kim naprawdę jesteś. Jeszcze piękniejsze jest bycie kochanym i bycie szczerym z tymi, których kochasz i pozostawanie w zgodzie z samym sobą. Może wydawać Ci się, że zadowolenie rodziny oraz spełnianie ich życzeń jest ważniejsze, niż Twoich własnych, ale jeśli ten proces sprawia, że zapominasz o własnym szczęściu, znika cała szlachetność.

Co jest takiego szlachetnego w zdradzaniu własnej duszy i własnych przekonań, aby zadowolić innych? Co jest szlachetnego w czynieniu ważniejszym szczęścia innych, a zapominaniu o własnym? Oraz co jest szlachetnego w zdradzaniu siebie, aby nie rozczarować ludzi wokół?

„Za długo już kuszono nas, aby podążać drogą, która nie prowadzi nas ku sobie samym. Za długo mówiliśmy tak, kiedy chcieliśmy powiedzieć nie. I za długo mówiliśmy nie, kiedy z desperacją pragnęliśmy powiedzieć tak… Kiedy nie podążamy za naszą intuicją, opuszczamy nasze dusze. A opuszczamy nasze dusze, ponieważ boimy się, że jeśli tego nie zrobimy – inni opuszczą nas.” ~ Terry Tempest Williams

Każdy z nas ma swoją własną ścieżkę, którą powinien kroczyć. Jest to droga do pełnego uzdrowienia i samo-poznania. Szczęście naszych rodziców, braci i sióstr, partnerów, dzieci i innych najbliższych jest bardzo ważne, nigdy jednak nie powinno być ważniejsze od własnego szczęścia i poczucia prawdy.

„Ty jesteś źródłem wszelkiej czystości i nieczystości. Nikt nie może oczyścić kogoś innego. Nigdy nie zbaczaj ze swojej ścieżki dla kogoś, niezależnie od wielkości jego potrzeby. Twoją pracą jest odkrycie własnej ścieżki i wtedy, wraz z całym sercem oddanie się jej i podążanie nią.” ~ Gautama Buddha

Zatrząś trochę własnym światem. Miej odwagę “rozczarować” rodzinę, aby pozostać szczerym ze sobą. Wybierz krótkotrwały dyskomfort, aniżeli długotrwałą urazę. Związki, w których jesteś prowadź zgodnie z własną duszą, ponieważ Twoja droga i Twój cel, są najważniejszymi związkami w Twoim życiu. Zawsze poszukuj, aby żyć zgodnie z własną prawdą. Tylko w ten sposób, troszcząc się najpierw o siebie, możesz uczynić innych szczęśliwymi.

„Jeśli jesteś szczęśliwy, możesz szczęściem obdarować innych. Jeśli nie kochasz siebie i jesteś sam ze sobą nieszczęśliwy, nie możesz dać im nic innego, niż właśnie to.” ~ Gisele Bundchen

Jeśli pragniesz pomagać osobom, które kochasz I uczynić ich życia piękniejszymi, szczęśliwszymi I bardziej prawdziwymi, zadbaj najpierw o siebie. Stawiając siebie na pierwszym miejscu i mając odwagę żyć w sposób zgodny z wewnętrznym przekonaniem, nie tylko dajesz rodzinie pozwolenie na poznanie Cię takiego, jakim jesteś, ale również pozwalasz im czerpać prawdziwą i piękną inspirację i pokazujesz im, w jaki sposób stąpać ścieżką prawdy i integralności.

Życie jest zbyt krótkie, aby być nieszczęśliwym.

Zbyt krótkie, aby żyć cudzymi przekonaniami i kroczyć cudzymi ścieżkami. Pozwól sobie być sobą w 100%. Rób rzeczy, które czujesz, że są prawdziwe i z którymi wewnętrznie się zgadzasz. Nigdy nie zdradzaj własnej duszy, aby zadowolić rodzinę lub kogokolwiek innego. Jeśli to uczynisz, niezależnie od tego jak wiele miłości od nich otrzymasz, nigdy nie będziesz czuł się wystarczająco kochany. Nigdy nie odzyskasz spokoju umysłu.

W jaki sposób możesz być spokojny, wiedząc, że nie jesteś kochany za to, kim tak naprawdę jesteś, ale za to, kim udajesz, że jesteś. Jak możesz żyć w pokoju, wiedząc, że zyskałeś świat, zdradzając własną duszę?

Źródło.
Znalezione na: Omsica.pl

niedziela, 23 października 2016

Bądź człowiekiem, poproś !



Wymagamy od dzieci, aby były uczynne dla rodziców. „Moje dziecko powinno o mnie pamiętać”, „Te moje dziecko to jakieś złe, w ogóle nie pamięta o swoich rodzicach”.
„W ogóle mnie nie odwiedzacie” mówi rodzic. Zamiast wydać komunikat wprost – „Stęskniłem się za tobą. Może byś przyjechał?” czy też „Stęskniłem się za tobą, może my was odwiedzimy?”
Jasno powiedzieć o swoich potrzebach i pragnieniach. „Potrzebuję, abyś przyjechał i mi pomógł, sam sobie nie poradzę”.
To nie jest nic złego okazać swoje Serce.
Boimy się prosić. Mamy olbrzymi lęk przed proszeniem. Przed pokazaniem, że jesteśmy człowiekiem i mamy swoje potrzeby.
Zamiast powiedzieć „zrób mi proszę rosołek, potrzebuję go”, wydajemy rozmyte komunikaty w stylu „ooo… napiłbym się rosołku”.
Dorosły człowiek powinien wyrażać się jasno – „potrzebuję herbaty”, „przepraszam, muszę wyjść”, „potrzebuję się przytulić, mogę?”
Nie chcemy się przyznać do własnych słabości. Do tego, że czasami sami nie damy sobie rady.
Aby poprosić kogoś o pomoc, trzeba najpierw przyznać się przed samym sobą, że „nie mam siły”, „potrzebuję pomocy”, „czuję się samotny”, itd.
Udajemy twardzieli, bo wstydzimy się własnej uczuciowości. Wstydzimy się otwartości, wrażliwości, czułości czy dobroci.

„Ja nic nie potrzebuję”.

Nie prosząc o pomoc, izolujemy się od ludzi. „Ja nic nie potrzebuję” mówi babcia, jednocześnie mając stale pretensje do własnych dzieci i wnuków, że się jej nie odwiedza.
Dzieciom naprawdę może powstać bałagan w głowie, gdy stale otrzymują 2 sprzeczne komunikaty – „ja nic nie potrzebuję” + nieświadomie wysyłany komunikat całą swoją postawą, który można by zawrzeć w zdaniu – „POWINIENEŚ o mnie pamiętać”.
Skonfundowane dziecko mogłoby zapytać – „to właściwie potrzebujesz czegoś czy nie potrzebujesz?”.
Weź odpowiedzialność za to, co przekazujesz innym swoją osobą.

Izolacja.

Nie prosząc o pomoc, izolujemy się od ludzi.
Udajemy, że jesteśmy samowystarczalni – „ja nic nie potrzebuję”, „ach, nie trzeba było”, „to nic takiego”, „nie ma za co”, ale w głębi duszy cholernie tęsknimy za drugim człowiekiem. Za prawdziwym spotkaniem z drugą istotą.
Nie potrafimy brać i dziękować. Cieszyć się tym, co otrzymujemy od innych. Chwilą bliskości, dobrym gestem, prezentem, krótką rozmową.
Nie okłamuj się zdaniem „ja nic nie potrzebuję”, „jestem silny, dam sobie radę„, „nikogo nie potrzebuję do szczęścia”, bo w ten sposób oddzielasz się od innych. Stajesz się biorobotem, podatnym na zewnętrzne kuszące świecidełka i gadżety, np. internetu, telewizji, szkoleń, zakupów, wódki, które dają ci ILUZJĘ bliskości z innymi.
Wydaje ci się, że masz dużo przyjaciół, bo Twoi znajomi obserwują cie na Facebooku. Czy też – idziesz z nimi na drinka, więc masz iluzję, że otaczasz się przyjaciółmi i jesteś dobrym człowiekiem. Nie jesteś. Oszukujesz sam siebie. Dobry jesteś wtedy, gdy w odwadze prawdziwie jesteś obecny dla drugiego, jesteś dla niego całym sobą (a nie tylko dodatkiem do „piwka”) i gdy mówisz mu o sobie. O sobie prawdziwym, potrzebującym, czułym i dzielącym swoje smutki i radości. Czy też, gdy razem coś tworzycie dla wspólnego dobra.

Mój syn to egoista.

Jako dorośli myślimy sobie „syn powinien się domyślić, on taki egoista”. A przepraszam, czego własną osobą nauczyliśmy własne dzieci? Czy nauczyliśmy je (pokazując w życiu swoją osobą) jasnych i klarownych komunikatów, w stylu – „potrzebuję pomocy”, „zrób to proszę dla mnie”, „dziś nie mogę, jestem zmęczony”? Czy PREZENTOWALIŚMY je w życiu w stosunku do innych?
Nie, często własną osobą prezentujemy coś odmiennego – użalamy się nad sobą „o boże, jak mi źle”, ale nic z tym nie robimy. Ani nie prosimy o pomoc, ani nie tworzymy zmiany. Uczymy więc własne dziecko tkwić w marazmie, w niespełnieniu, w niewiedzeniu czego się chce.
Nie wydajemy jasnych komunikatów – „zostaw, to za dużo dla mnie”, „odejdź”, „przepraszam, dziś nie mam siły, jestem zmęczona”, tylko podkładamy się dla innych, rezygnując z siebie, z własnych potrzeb, z potrzeby odpoczynku, ochronienia własnych granic, z powiedzenia czego się aktualnie potrzebuje.
Mamy w głowie pobożne życzenia, ale ich nie wypowiadamy drugiemu. Nie komunikujemy.
Uczymy w ten sposób własne dzieci, by żyły tak, jak my – nie komunikując, nie wypowiadając, ale wymuszając emocjonalnie na innych – płaczem, żalem, złością, fochem.
Uczymy ich swoją osobą jak stworzyć kolejny toksyczny związek. To toksyczny związek, gdy nie mówimy wprost (ale łagodnie) o naszych potrzebach i granicach.
Z jednej strony chcemy, pragniemy czegoś, tęsknimy, ale zatrzymujemy się tylko na poziomie pragnień.
Nie powiemy drugiemu o naszej tęsknocie czy chęci bliskości.
Mamy za to agresywne tłumione oczekiwania – „ona powinna”, „on powinien” lub obgadujemy innych – „taki to egoista”.
W ten sposób tworzymy chory schemat uciemiężonej matki Polki, która podkłada się cały czas dla męża, nie zadbając o siebie. I złego, agresywnego męża, którego przecież trzeba nakarmić, napoić i dać mu seks.

Obgadywaniem nie zmienisz siebie.

Obgadujemy innych. Jesteśmy mistrzami w obgadywaniu, ale nie robimy NIC, aby wprowadzić we własne życie zmiany. Wyjść do drugiego. (zobacz też: Dlaczego krytykujemy sukcesy innych?)
Wciąż tkwimy w postawie kilkuletniego dziecka, które ma tylko oczekiwania, a nie chce dać nic od siebie.
Czasami wylewamy na drugiego parszywe, agresywne, straszące żale, mówiąc mu – „już wszyscy sąsiedzi mnie pytają dlaczego mam takiego złego syna, który w ogóle mnie nie odwiedza”.
To nie syn jest zły. To ty nie dałeś/dałaś mu poprawnych wzorców. Nauczyłeś go egoizmu, będąc egoistą.
On Ciebie tylko skopiował. Miał przecież najlepszego nauczyciela.
„Jak to nauczyciela? O czym ty mówisz!?”, „Nie masz prawa tak mówić do własnego ojca! To chamstwo! Rodzicowi należy się szacunek!”
Zapamiętaj jedno – szacunek to nie straszenie. Szacunek to nie bycie wyższym. Szacunek to nie górowanie nad drugim. Górowanie nad drugim to poczucie władzy. A władza na ma nic wspólnego z szacunkiem.
Jeśli chcesz zyskać autorytet, okaż miłość, a nie wymagania. Bądź dobry. Szacunek pojawi się samoczynnie. Obserwując rodzica odważnego, prawdziwego, kochającego, dziecko automatycznie nabiera szacunku do takiej osoby i będzie na nią wpatrzone całe życie.

Proszę.

Można przecież powiedzieć – „Synu, proszę cię o pomoc”, albo „Córko, tęsknię za tobą”.
To wymaga jednak odwagi. Odwagi, by kochać i wyrażać miłość. A nie umartwiać i użalać się nad sobą. A nie mieć oczekiwania w stylu „syn powinien”.
Pytanie jest podstawowe – czy nauczyliśmy dziecko przykładem WŁASNEJ osoby, że:
* gdy mam potrzebę, to proszę,
* gdy coś przekracza moje granice, to mówię „nie”,
* gdy tęsknię, to o tym mówię,
* gdy widzę człowieka w potrzebie, to działam.
Czy nauczyliśmy swoje dziecko być przydatnym dla drugiego?
A nauczyć możemy tylko w jeden sposób – pokazując SAMYM SOBĄ, że jesteśmy:
* przydatni sami dla siebie (mówię, czego potrzebuję i robię w życiu to, czego potrzebuję) i
* przydatni dla innych (gdy widzę człowieka w potrzebie, to pomagam, a nie gadam o nim lub użalam się nad tym jak mi źle).
Jeśli chcesz nauczyć dziecko miłości, okaż miłość.
Pokaż, że potrafisz kochać SIEBIE. Pokaż, że potrafisz o siebie zadbać. Poprosić o pomoc. Wyjść do drugiego. Zrobić coś dla siebie.
Jeśli masz potrzebę, poproś.
To nie jest nic złego zadbać o siebie.

http://kimjestem.pl/badz-czlowiekiem-popros/