Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opór. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Miłość ma twarz Matki. To najtrudniejsza lekcja Berta Hellingera.

 


To zdanie wkurza. Budzi opór.
Szczególnie jeśli Twoja relacja z matką jest trudna, chłodna lub pełna żalu.
Jak człowiek, który stworzył Ustawienia Systemowe, mógł powiedzieć coś tak... niesprawiedliwego?
Bert Hellinger nie był terapeutą, który głaskał po głowie. Był obserwatorem praw natury. A w naturze prawo jest proste: Życie przychodzi przez Matkę.
Oto co Hellinger naprawdę mówił o tej fundamentalnej relacji i dlaczego bez jej uzdrowienia stoimy w miejscu:
👉 1. MATKA = BRAMA DO ŻYCIA (Nie ma drogi na skróty)
Dla Hellingera Matka nie jest tylko osobą z jej wadami i zaletami. Jest Archetypem Źródła.
Przez 9 miesięcy Twoje ciało było jej ciałem. Byłaś nią. To połączenie jest absolutne i nierozerwalne.
Hellinger mówił: "Kto nie ma Matki, nie ma Życia".
Jeśli wewnętrznie odwracasz się od matki (gardzisz nią, oceniasz ją, odcinasz się) – energetycznie odwracasz się od samego Życia.
👉 2. PIENIĄDZE I CIESZENIE SIĘ ŻYCIEM
To jest ten słynny cytat: "Sukces ma twarz matki". Dlaczego?
Bo matka to pierwsze karmienie. Pierwsze ciepło. Pierwsze poczucie "jestem bezpieczna i zaopiekowana".
Jeśli ten pierwotny ruch "brania" od matki został przerwany (przez traumę, oddzielenie, chłód):
Masz problem z braniem pieniędzy (zarabiasz i tracisz, boisz się wycenić).
Masz problem z braniem przyjemności (czujesz się winna, gdy odpoczywasz).
Masz problem z ciałem (zaburzenia odżywiania to często walka z matką w sobie).
Sukces w świecie zewnętrznym jest tylko echem tego, czy udało Ci się "wziąć" matkę w świecie wewnętrznym.
👉 3. NAJTRUDNIEJSZE: "AROGANCJA DZIECKA"
To punkt, który boli najbardziej. Hellinger uważał, że jako dzieci nie mamy prawa oceniać rodziców.
Kiedy mówisz: "Moja matka była beznadziejna, ja będę lepsza", stajesz ponad nią. To jest arogancja.
W systemie rodzice są zawsze "DUZI", a dzieci "MAŁE". Miłość płynie z góry na dół. Kiedy stajesz nad matką, by ją pouczać lub oceniać – odcinasz dopływ tej rzeki.
🕊️ CO Z TYM ZROBIĆ? (Jak pracujemy na sesjach?)
Hellinger nie kazał kochać toksycznych matek "słodką" miłością. Nie kazał się z nimi przyjaźnić, jeśli są szkodliwe.
Kazał zrobić coś trudniejszego: Pokłonić się przed faktem przekazania Życia.
Na sesjach pracujemy nad tzw. "Przerwanym Ruchem ku Matce".
To moment, w którym Twoja dusza (często jako niemowlę) chciała sięgnąć po miłość, ale trafiła na chłód lub nieobecność. Wtedy zamroziłaś się w bólu.
Uzdrowienie polega na tym, by – jako dorosła kobieta – mentalnie dokończyć ten ruch. Powiedzieć:
„Mamo, biorę od Ciebie życie za pełną cenę, jaką Ciebie to kosztowało i jaką mnie to kosztuje. To wystarczy.”
Gdy ten ruch się dokona, w Polu dzieje się magia. Puszczają blokady finansowe, wraca zdrowie, a Ty przestajesz walczyć ze światem, bo przestałaś walczyć ze swoim Źródłem.
🗝️ Czujesz, że Twój "ruch do matki" jest zablokowany?

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Szacunek dla siebie , to również odchodzenie od tego , co bezwartościowe.

Trzeba wszystko poukładać. Uporządkować myśli. Zdecydować się, na czym ci zależy, a co najwyższy czas sobie odpuścić. Postawić na te relacje, które są szczere, a nie te, które stały się bezwartościowe. Ustalić, kto chce być przy Tobie, a kogo warto sobie odpuścić.
Są takie momenty, gdy stajesz w miejscu i dochodzisz do wniosku, że to, czego się trzymasz już dawno przeminęło. Że ludzie, na których stawiasz, nie stawiają na Ciebie. Że zbyt długo tracisz czas na to, co już dawno trzeba było zostawić za sobą.
Czas ruszyć z miejsca. Zmienić niektóre priorytety. Ruszyć swoją drogą. To, co ma pozostać, pozostanie, a to, co ma odejść, odejdzie. Na spokojnie. Nic na siłę. Swoim tempem. Z reguły zbyt długo wierzymy w tych, którzy na to nie zasługują. Jednak pod naporem obojętności każde serce w końcu pęka.
Dojrzałość pozwala ci zrozumieć, że w tym miejscu nie znajdziesz już szacunku, obecności, zainteresowania i ciepła. To moment, który pozwala ci zrozumieć, że coś nie jest dla ciebie. Moment, w którym zaczynasz szanować siebie i odpuszczasz. W życiu czasem trzeba zrobić porządek. Przemyśleć, co naprawdę jest ważne, a co można odpuścić. Skupić się na relacjach, które są wartościowe, i zrezygnować z tych, które nam nie służą. Czasami trzeba uznać, że niektóre rzeczy już się skończyły, a ludzie, na których liczyliśmy, nie są już obecni w naszym życiu tak, jakbyśmy tego chcieli.
Ważne jest, aby iść do przodu i zmieniać swoje priorytety. Trzymać się tego, co dobre, a pozbyć się tego, co nas ciągnie w dół. Zrozumieć, że czasami trzeba po prostu puścić i iść dalej. Nie tracić czasu na ludzi i sytuacje, które nie przynoszą nic pozytywnego. Niektóre rzeczy po prostu nie są dla nas i czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla siebie, jest po prostu odpuścić. To nie porażka, a mądrość i szacunek dla samego siebie. To krok w stronę lepszego życia.
DOJRZAŁOŚĆ TO ZROZUMIENIE, ŻE NIE WSZYSTKO JEST DLA CIEBIE
Odpuszczanie to klucz do prostszego życia. Kiedy coś Cię ciągnie w dół, lepiej to zostawić. Skup się na tym, co Cię buduje, a nie na tym, co Cię niszczy. Ważne jest, aby nie bać się zmian. Czasami musisz zamknąć jedne drzwi, aby otworzyć inne.
Nie musisz trzymać się przeszłości. Jeśli coś nie działa, czas to zmienić. To nie oznacza, że jesteś słaby – to znaczy, że jesteś mądry i dbasz o siebie. Pamiętaj, że nie wszystko od razu się ułoży, ale każdy krok do przodu jest ważny. Prostsze życie zaczyna się, gdy przestajesz walczyć z rzeczami, które nie mogą być zmienione.

- Rafał Wicijowski, fragment z mojej książki NIE PRZECZYTASZ O TYM W BAJKACH ❤️

 

wtorek, 26 listopada 2024

BABCIU, jestem zmęczona. Tak zmęczona tym życiem…


 „Weź swoje zmęczenie,
moje dziecko,
i owiń się nim.
Jak koc w mroźne zimowe miesiące.
Zmęczenie przychodzi, by stworzyć Ci gniazdo, sprawić, że ubierzesz się wygodnie
i zatopisz się w jego ciepłych objęciach.
Zapraszam Cię do pozostania w sobie.
Bez siły, bez myśli, bez działań.
Jak śnieg, który wszystko pokrywa,
aby świat zmiękczyć, stłumić, chronić przed hałasem.
Zaakceptuj płatki swojego zmęczenia
i pozwól się im całkowicie przykryć.”
„Mogłabym umrzeć pogrzebana pod tym…”
„Zamiast tego odrodzisz się na nowo.
Jak ziarno w ziemi.
Nie opieraj się swojemu znużeniu,
nie odrzucaj go tysiącem działań, tysiącem intencji, tysiącem poczucia winy.
Ono chce Cię tylko wziąć za rękę
i poprowadzić abyś zapadł się w pustkę.
Właśnie tam, gdzie leży źródło
wszelkiej wewnętrznej siły.
Nauczyli nas, jak być silnym, stawiając opór.
Ale to poddając się,
wyłaniają się prawdziwi bohaterowie.
„Boję się, babciu.
A co jeśli zmęczenie mnie unicestwi?”
„Moje dziecko, nie boisz się zmęczenia,
ale utraty kontroli nad sobą.
Nadszedł czas, abyś oddała się życiu.
I zrodziła wraz z nim najwspanialsze dzieci:
owoce swojej duszy!”

(Elena Bernabe)

czwartek, 11 lipca 2024

Nie stawiaj oporu. Stań się nietykalny.


 

 Nie stawiaj oporu. Stań się nietykalny. 

Ktoś odzywa się do Ciebie grubiańsko albo uszczypliwie - zamiast reagować nieświadomie i negatywnie - atakiem, obroną lub oddaleniem - pozwalasz, żeby usłyszane słowa przepłynęły przez Ciebie. Nie stawiaj najmniejszego oporu. Zachowuj się tak, jakby nie istniał już w Tobie nikt, kogo można zranić. Na tym właśnie polega zdolność wybaczania. Dzięki niej stajesz się nietykalny. Jeśli zechcesz, możesz, owszem, powiedzieć rozmówcy, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia, ale nie ma on już władzy nad Twoim stanem ducha. Tylko ty sam sprawujesz tę władzę - nie kto inny ani nie Twój umysł. Dopóki zaś stawiasz opór, jego mechanizm zawsze działa tak samo - niezależnie od tego, czy bodźcem będzie alarm samochodowy, czyjeś grubiańskie zachowanie, powódź, trzęsienie ziemi lub utrata całego majątku.

~Eckhart Tolle

niedziela, 12 lutego 2023

Cztery prawa życia.

 

• Pierwsze mówi:

 „Kto wkracza w nasze życie, jest właściwą osobą”; czyli nikt nie pojawia się w naszym życiu przypadkowo, wszyscy ludzie wokół nas, którzy z nami wchodzą w interakcje, są po coś, abyśmy się uczyli i szli do przodu w każdej sytuacji.

• Drugie prawo mówi: „To, co się dzieje, jest jedyną rzeczą, która mogła się wydarzyć”.

Nic, ale nic, absolutnie nic, co dzieje się w naszym życiu, nie mogło potoczyć się inaczej. Nawet najdrobniejszy szczegół.

Nie ma czegoś takiego jak: „gdybym coś takiego zrobił, stałoby się coś innego…”. NIE.

To, co się wydarzyło, było jedyną rzeczą, która mogła się wydarzyć i musiała się wydarzyć, abyśmy mogli wyciągnąć wnioski z tej lekcji i ruszyć do przodu. Każda sytuacja, która nam się w życiu przytrafia, jest idealna, nawet jeśli nasz umysł i ego stawiają opór i nie chcą się z tym pogodzić.

• Trzecie mówi: „Każdy moment, kiedy się zaczyna, jest właściwy”.

Wszystko zaczyna się we właściwym czasie, ani przed, ani po. Moment, w którym jesteśmy gotowi na coś nowego, aby rozpocząć się w naszym życiu, właśnie wtedy to nastąpi.

. I czwarte i ostatnie: „Kiedy coś się kończy, to się kończy”.

Tak proste. Jeśli coś się w naszym życiu kończy, to dla naszej ewolucji, dlatego lepiej odpuścić, iść dalej i iść do przodu już wzbogacony tym doświadczeniem.

Nie sądzę, że to przypadek, że to dzisiaj czytasz, jeśli te słowa wkroczyły w nasze życie, to dlatego, że jesteśmy gotowi zrozumieć, że nic, nawet płatek śniegu, nie spada w niewłaściwe miejsce.

Zaufaj w proces życia 😊💌

Dziękuję Drzewo Życia 💗🙏🙏

środa, 30 września 2020

Zdobycie tych atrybutów jest częścią waszej duchowej ewolucji.


 


1. Naucz się milczeć w chwilach największych zawirowań.
Spokój i cierpliwość to najlepsi sprzymierzeńcy w sytuacjach kryzysowych. Zdobycie tych atrybutów jest częścią waszej duchowej ewolucji.
2. Unikaj oceniania innych ludzi. Twoje postrzeganie świata zewnętrznego jest częścią twojego świata wewnętrznego. Kiedy źle mówisz o innych, źle mówisz o sobie. Ranisz ich i ranisz siebie. Więc kochaj ich i kochaj siebie.
3. Skoncentruj swoją uwagę na rzeczach, które lubisz najbardziej - na czym się opierasz, to trwa. Jeśli skupiasz się na negatywie, sprawiasz, że będzie to rosło. Jeśli skupisz się na pozytywach, sprawisz, że będą rosły.
Więc co wybierasz?
4. Częściej odpuszczaj i nie reaguj.
Nie jest tak, że każda walka jest zła, ale pamiętaj, że to tylko test - często spłacasz stare długi za stare działania. Przyjmij to i pozwól temu płynąć. Im bardziej będziesz stał, spokojny i akceptujący, tym bardziej oczyścisz swoją karmę.
5. To, co wydaje ci się realne, to po prostu twoja wyobraźnia.
Zrozum, że myśli są rzeczami. Rzeczywistość jest tworzona przez twoje myślenie i innych zbiorowe myślenie. Zmień zdanie, a zmienisz swoją rzeczywistość.
6. Wybacz, odpuść i wypuść - może to być trudne, ale konieczne.
Te negatywne uczucia podtrzymują cykl karmy. Ktoś musi to zatrzymać, więc zacznij to robić ty sam.
7. Zawsze mów pozytywnie - słowa tworzą także rzeczywistość, twoją i innych. Uważaj, co mówisz, bądź pozytywny i bardzo dobrze wybieraj każde słowo.
8. Medytuj co najmniej dwa razy dziennie - 5 minut byłoby bardzo dobrym początkiem. Jest to najlepszy sposób na uspokojenie umysłu i nawiązanie kontaktu ze swoim wnętrzem.
9. Wizualizuj przyjemne sytuacje dla siebie i wszystkich swoich bliskich.
To, co istnieje w twoim umyśle, przejawi się w twojej rzeczywistości. Stwórzcie tę rzeczywistość dla siebie i swoich bliskich, będziecie tworzyć szczęście i poprawicie swoje przeznaczenie.
10. Okaż miłość bez względu na to, co otrzymasz.
Miłość buduje. Miłość leczy. Miłość przywraca. Miłość to wybór, nie reakcja. Dawaj miłość, będziesz szczęśliwszy robiąc to i zawsze wygrasz.

Znalezione w sieci

Hevina

 



 

sobota, 8 sierpnia 2020

10 rzeczy, które warto przestać robić, jeśli chcesz być skuteczniejszy i szczęśliwszy.




Jeśli chcesz podnieść jakość swojego życia emocjonalnego, oto 10 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, bo powodują wiele stresu i negatywnych emocji.

1. Przestań się karać za błędy

Jak się uderzysz w czoło, to nie wróci jasność myślenia. Jak wyzwiesz się od idiotów, to nie wprawisz się w bardziej kreatywny nastrój. Wypominanie sobie błędów jest błędem - w zamian dawaj sobie feedback.

2. Przestań myśleć o innych bardziej niż o sobie

Czy dzieci szczęśliwe, partner spełniony, szef zadowolony? Rodzice spokojni, że systematycznie dzwonisz, a problemy znajomych rozwiązane? Odkładanie swoich spraw na później, rodzi frustrację.

3. Przestań się poddawać, gdy Ci nie wyjdzie

Edison usłyszał kiedyś, że popełnił ponad 1000 błędów, zanim odkrył żarówkę. Odpowiedział wówczas, że nauczył się 1000 razy, co nie działa. Za pierwszym razem pewnie się nie uda, a nie popełniają błędów ci, co nic nie robią.

4. Przestań myśleć, że inni Cię zaakceptują

Jeśli sądzisz, że się zmieniając pod kątem innych, zostaniesz zaakceptowany, to za jakiś czas odkryjesz, że zdradzasz siebie, by otrzymać pozytywne opinie od ludzi, na których nawet Ci nie zależy.

5. Przestań udawać, że czegoś nie czujesz.

Szef jest wściekły i zagryzając zęby, mówi o istotności spokoju. Kobieta słyszy frywolny dowcip, który ją rozbawia do łez, ale od razu zakrywa sobie usta, bo nie wypada śmiać się z takich treści kobiecie. Po osiągnięciu sukcesu go deprecjonujemy (że niby był to przypadek), by nie wyjść na chwalipiętę. Te społeczne maski uniemożliwiają pokazanie tego, co naprawdę czujemy.

6. Przestań ograniczać siebie poziomem świadomości innych

Twórca jest zawsze buntownikiem, który zmienia świat, nie akceptując tego, co w nim zastał. Gdy Howard Schultz (twórca Starbucksa) przekonywał Amerykanów do cappuccino, to pukano się w głowę. Nie pozwól, by poziom rozwoju innych ograniczył Twój potencjał. Jak mówił Einstein, wszyscy uważają, że coś jest niemożliwe, aż przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i to robi.

7. Przestań czekać na to, że samo się coś zmieni

Naprawdę wierzysz, że partner sam przyjdzie i przeprosi, że problem sam się rozwiąże, że dobra praca sama się pojawi? Jak radzą Żydzi w Kabale, należy być przyczyną powstawania zjawisk, a nie ich skutkiem. Bierność uczyni Cię podmiotem działań innych i doprowadzi do powstania zależności od świata zewnętrznego.

8. Przestań żyć przeszłością

Bo nie możesz w niej nic zmienić, a wpływ masz tylko na przyszłość. Akceptacja tego, co było, umożliwia wyciągnięcie cennych wniosków i wybaczenie krzywdom z przeszłości. Porzucając historie „co by było, gdyby…” (bo nie wiadomo), „gdyby tylko…” (rodzi wyidealizowaną wersję przeszłości) i „za moich czasów…” (utrudnia relację z rzeczywistością), pozbędziesz się wielu problemów, których mieć nie musisz.

9. Przestań liczyć na to, że będzie łatwo

Bez konfliktów nie rozwinie się związku, bez lęku nie zbuduje odwagi, bez wrogów nie nauczy tolerancji, a bez cierpienia nie zrozumie wrażliwości. Konsumpcja prostego, beztroskiego życia buduje powierzchowne relacje i prowadzi do unikania problemów lub zamiatania ich pod dywan. Żeglarz nie nauczy się pływać na spokojnym morzu.

10. Przestań spędzać czas z niewłaściwymi osobami

Szef, któremu trzeba się podlizać, klient, którego chore zachcianki trzeba spełniać, wujek, który jako jedyny uważa, że jest zabawny – niektórzy po prostu drenują z energii. Możesz kochać swoją rodzinę, ale spędzaj czas z tymi, przy których ewoluujesz i czujesz się szczęśliwy. Nie jesteś zielonym dolarem, by się każdemu podobać.

Ściskam
Mat


 https://www.facebook.com/mateuszgrzesiak/?__tn__=kC-R&eid=ARCRLrJE26BH7-Fof1wXzOTpPZiWnUZO_mOBIu9AybMHSTvNA2R2-RM1iBpPb8AxaPM8qyymtaHCCH-8&hc_ref=ARRErl64xw9ltWWkTV9LJKfIEjv5Rf91miL2QlYlXMafcgti7r_8WcpM5h-bgLJT4dM&fref=nf&__xts__[0]=68.ARD26vNyJOwctx5zT_vyHPi-zDY6w5MCirCkUXTXgGP1WGWV2vQeQSkkWvjOXL2jMU3SZzUqQu0JyL-pf-Omv5m8MrIFoY4DCU0-UmluKzwlB7crHVK-y5xe8-UtW1LowH35QnaAoB8UDq3P2ibxIZ47raPAPa8kUOyA-_V5R-159mAOxWYXvdhBOTEAE8eZHLQkP9I1sahgjI5vK52zW3kqE7SAc_jjQD0GWcLhe2GT8XbyKXfR6Rep5zg36eOvPO7UKfT7jeAT6N6D02QDowq2g_CdNEM9Dqe7wxsLGav0FxA3eVZi_ovgneuQswFnI9hZPZpeoNzMAHw4JVek6m7ZIQ

czwartek, 16 lipca 2020

To, co Cię najmocniej dotyka- będzie wracać do Ciebie.


To, co Cię najmocniej dotyka- będzie wracać do Ciebie, dosłownie z nikąd wyłaniać się znowu i znowu pod Twoim nosem- dopóki nie przestaniesz uciekać, walczyć i się z tym zmagać. Nic innego, jak tylko nasz własny opór, by to ‘coś’, co tak Cię boli czuć, widzieć, doświadczać sprawia, że to zjawisko powraca w najmniej spodziewanych momentach.
Pamiętam jak bardzo bolało mnie, gdy ktoś zupełnie o to nie zabiegając (tak to przynajmniej wyglądało z boku) zyskiwał serca i przychylne spojrzenia otaczających go ludzi. Też tak chciałam. Czułam zazdrość, smutek, czasem złość… starałam się robić jeszcze więcej, by też zyskać tą uwagę i miłość, ale… im mocniej chciałam, im bardziej zabiegałam- tym mniej tego otrzymywałam.
Dodatkowo- niemal na każdym kroku widziałam tych, których kochano, którym wychodziło. Próbowałam się przed tym chować, uciekać, by tylko nie wiedzieć i nie widzieć, ale- zupełnie jakbym była na stałym celowniku- każde włączenie komputera czy jakakolwiek interakcja wiązały się z natychmiastowym obrazem osoby, którą tak mocno kochano i to tak bardzo bolało…
W końcu się poddałam. Nie miałam siły z tym walczyć, ani udawać że tego nie ma, że ja nie mam tej rany.
Przybywały myśli o tym dlaczego tak mam, wracałam pamięcią do dzieciństwa i widziałam tą dziecięcą zazdrość, to zabieganie o każdą sekundę uwagi, o tą miłość, której- jakby nigdy nie wystarczało, by poczuć się pełną.
Przyszedł jednak i czas, gdy każdy koncept, czy opowieść, każde wspomnienie- przestało mieć dla mnie większe znaczenie. Byłam gotowa, by stawić się do tego, co jest teraz. Do tej rany. Intuicyjnie wyczuwałam, że jej każdorazowy powrót nie jest przekorą losu, lecz wielkim darem, zaproszeniem do prawdziwego, trwałego uleczenia.
Nie oznacza to, że wcześniejsze wglądy okazały się stratą czasu, bo w coraz większej wdzięczności rozpoznawałam, że każdy moment mojego dotychczasowego życia, każda nauka, refleksja, doświadczenie- składały się na tą jedną, towarzyszącą mi teraz chwilę gotowości, na to uleczenie.
Czy jestem już całkiem od tego wolna, czy rana całkiem się zabliźniła, czy ból już nie powraca?
Wszystko to wciąż się dla mnie i we mnie dzieje, ale- już nie ma takiej mocy jak niegdyś, bo ja temu już tej mocy nie daję. Już mnie to tak nie dotyka.
Nauczyłam się, rozpoznałam, że życie w swej najgłębszej mądrości cały czas serwuje nam doświadczenia, które w nieświadomości są kolejnym piekłem, a w świadomości stają się darem, są pełne potencjału wyzwolenia.
Zrozumiałam, że to ja i tylko ja wybieram jak do tego podejdę. W Twoim życiu- to tylko Ty wybierasz.
Świadomy wybór nie oznacza natychmiastowego uśmierzenia bólu, ale oznacza wolność, bo przestajesz się temu, co i tak jest- opierać.
Po raz pierwszy zaczerpujesz powietrza w przestrzeni nasyconej dyskomfortem i naprawdę go czujesz. Tym samym po raz pierwszy czujesz, że żyjesz, bo życie to pełnia czucia, to pełne obejmowanie sobą tego, co się wydarza, bez wykluczania, bez oceny.
W takim otwarciu intensywność dyskomfortu słabnie i po czasie masz wrażenie jakby był coraz bardziej w oddali. Twoje serce wypełnia się wdzięcznością, bo wiesz że każde bolesne doświadczenie, każdy zadający Ci emocjonalny cios człowiek- na pewnym poziomie- były już nie trucizną, lecz wręcz przeciwnie- odtrutką własnej autodestrukcji.
To, co Cię najmocniej dotyka- będzie wracać do Ciebie, dosłownie z nikąd wyłaniać się znowu i znowu pod Twoim nosem- dopóki nie przestaniesz uciekać, walczyć i się z tym zmagać. Nic innego, jak tylko nasz własny opór, by to ‘coś’, co tak Cię boli czuć, widzieć, doświadczać sprawia, że to zjawisko powraca, wyłania się w najmniej spodziewanych momentach. Gdy sobie w końcu na niego przyzwolisz, gdy się mu pokłonisz- zaczniesz nowe życie, staniesz się pełna, będziesz wolna. I wróg przestanie być wrogiem, podziękujesz mu w sercu jak najlepszemu, najukochańszemu nauczycielowi.

Sylwia Kocon- Duchimateria


sobota, 11 stycznia 2020

💎 Nigdy nie próbuj pomagać, dopóki ktoś nie jest gotowy na pomoc.💎


-----------------------------------------
Ostatecznie jednej rzeczy każdy z nas uczy się na własnej skórze – Nigdy nie próbuj pomagać, dopóki ktoś nie jest gotowy na pomoc.
Dopóki ktoś nie prosi o wsparcie, dopóki nie ma gotowości słuchania i pozbycia się starych wzorców, twoje próby pomocy będą odbierane jako manipulacja i kontrola - twoja sprawa, twoja potrzeba… nie tego kogoś.
Urosną mury obronne, pozycje zostaną wzmocnione, a ty zostaniesz z poczuciem frustracji... albo wyższości... albo bezsilności, a odzwierciedlone role ‘ofiary’ i ‘wybawcy’ sprawią, że poczujecie się oddzieleni od siebie bardziej niż kiedykolwiek.
Jak naprawdę pomagać?
Spotkaj się z drugim człowiekiem, TAM GDZIE TERAZ JEST.
Odpuść swoje wyobrażenie o jego natychmiastowym uzdrowieniu.
Zwolnij.
Uznaj jego obecne doświadczenie.
Nie próbuj narzucać własnych pomysłów, ani nie zakładaj, co jest dla niego ‘najlepsze’.
Być może nie masz pojęcia co jest ‘najlepsze’.
Być może ten człowiek jest bardziej odważny, wytrzymały, inteligentny, zaradny i ma większy potencjał, niż kiedykolwiek myślałeś, że to możliwe.
Być może to, co teraz jest dla niego ‘najlepsze’ to nie chcieć - ani nie potrzebować - twojej pomocy!
Być może faktycznie musi cierpieć czy zmagać się jeszcze bardziej.
Być może tym, czego wymaga ta chwila jest zaufanie, uważne słuchanie i głęboki szacunek dla miejsca, w którym ten człowiek jest w swojej podróży.
Być może starasz się pomóc wyłącznie sobie.
Być może prawdziwa zmiana pochodzi nie z prób wymuszenia zmiany u innych, ale z dopasowania się do tego, gdzie są w tym właśnie momencie, odblokowania całej twórczej inteligencji kryjącej się w danej chwili, uznania ich unikalnej ścieżki i tajemniczego procesu zdrowienia.
Kiedy próbujesz kogoś zmienić, oznajmiasz mu, że nie jest w porządku taki jaki jest, że odrzucasz, opierasz się i nie podoba ci się jego obecne doświadczenie, i chcesz, żeby było inne.
Może nawet w ten sposób komunikujesz temu komuś, że go nie kochasz.
Gdy przestaniesz próbować go zmieniać i przyjmiesz takiego jakim jest, oraz zestroisz się z życiem jakie się ukazuje, dopiero wtedy możliwa jest wielka i niespodziewana zmiana, ponieważ teraz jesteś prawdziwym przyjacielem i sprzymierzeńcem wszechświata.
Przestań próbować zmieniać innych, a oni się zmienią... albo i nie... na swój własny sposób, w swoim własnym czasie.
Być może pomagasz najbardziej, kiedy schodzisz z drogi pomocy.
- Jeff Foster, Tak! kochaj to, co jest...
-----------------------------------------------------------
Dzięki, że czytasz. Jeśli uważasz, że to wartościowe to proszę udostępnij. Im więcej świadomości, tym więcej miłości. Razem zmieniajmy ten świat na lepsze!

New Energies in Life- Totalna Biologia i Kompas Świadomego Zdrowienia z: Numerolog SzuOr.

sobota, 23 listopada 2019

Do terapeutów - nikogo nie trzeba naprawiać.....

Być może nadszedł czas, żeby przestać próbować „naprawiać” tego, kogo masz przed sobą, przestać próbować udzielać mu rad i rozwiązywać jego problemy. Nie jesteś w tym zbyt dobry, przyjacielu. Twoją naturą nie jest manipulowanie, lecz obecność... nie podział lecz pełnia.

Być może już czas, aby przestać udawać, że jest się wszystkowiedzącym autorytetem, nieomylnym nauczycielem, w pełni uzdrowionym ekspertem. Nawet mając najlepsze intencje, możesz bezwiednie zakłócać czyjś naturalny proces powrotu do zdrowia. Możesz utrzymywać go w zależności od siebie, odsuwając go od głębokiego zaufania w jego własne, osobiste doświadczenie.

Pamiętaj, on czy ona być może musi poczuć się gorzej, zanim poczuje się lepiej. Może musi bardziej poczuć swój ból, nim otworzy się na swoje prawdziwe źródło uzdrowienia. Może ten człowiek musi umrzeć dla tego, kim myślał, że jest, zanim będzie mógł naprawdę żyć. To jest prawdziwe tak samo dla niego jak i dla ciebie.

Więc wyluzuj. Oddychaj. Wyjdź z dramatu. Uznaj swoje pragnienie, żeby go zmieniać, naprawiać, czy nawet uspokajać.

Po prostu słuchaj bez osadzania, i staraj się zrozumieć w jakim miejscu jest teraz ta osoba. Postaw się na jej miejscu. Zobacz jasno kogo i co masz przed sobą.

Być może najlepszą pomocą jaką możesz zaoferować jest twoja klarowność i nieosądzająca uwaga - twoje naturalne współczucie.
Daj taki przekaz - bądź taką obecnością, zaoferuj taką otwartość. Pozostań otwarty na rozwiązania, które jeszcze się nie pojawiły. Zaufaj nieznanym i niesamowitym procesom życia. Bądź milczącą intencją - a wtedy właśnie słowa, działania, interwencje i decyzje nadejdą bez wysiłku.

Uświęć chwilę tego człowieka tym, że nie uciekasz. Bądź zwierciadłem jego własnej zdolności do bycia obecnym. Zaufaj pradawnej tajemnicy uzdrawiania.

Być może prawdziwe lekarstwo może zadziałać dopiero wtedy, kiedy „ty” zejdziesz z drogi. Tak, lekarstwa i dobre rady, mogą uśmierzyć, a nawet usunąć symptomy, ale zaproszenie do głębszego duchowego uzdrowienia, będzie czaić się tuż pod powierzchnią rzeczy.

Jeff Foster

poniedziałek, 4 listopada 2019

Jak zostałem wojownikiem.


Kiedyś uciekałem od strachu, więc kontrolował mnie strach
Aż nauczyłem się trzymać strach jak noworodka.
Słuchać go, ale mu się nie poddawać
Czcić go, ale nie współpracować z nim.
Strach już mnie nie powstrzymał.
Odważnie wszedłem w burzę.
Nadal mam strach, ale on nie ma już mnie.
Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.
Zaprosiłem więc wstyd do mojego serca.
Pozwoliłem mu płonąć.
Powiedział mi:
„Staram się tylko chronić twoją wrażliwość"
Podziękowałem drogiemu wstydowi i tak wszedłem w życie,
nie zawstydzony,
ze wstydem jako kochankiem.
Kiedyś głęboko w moim sercu był wielki palący smutek.
Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.
Przepłakałem z nim oceany.
Wyschły doliny moich łez.
I znalazłem radość właśnie tam.
W samym sercu mojego smutku.
To pęknięcie serca nauczyło mnie kochać.
Kiedyś miałem niepokój.
Myśli które się nie zatrzymywały.
Myśli, które nie były ciche.
Przestałem więc próbować je uciszyć.
I spadłem z poziomu umysłu w objęcia Ziemi.
W błoto.
Gdzie trzymano mnie silnie jak drzewo, niewzruszonego, bezpiecznego.
Raz gniew płonął w głębinach.
Wezwałem gniew przed swoje oblicze.
Czułem jego szokującą moc.
Pozwoliłem, aby moje serce waliło,
a krew się zagotowała.
W końcu go wysłuchałem.
I krzyczał:
„Szanuj się od teraz natychmiast!”.
„Mów z pasją swoją prawdę!”.
„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”.
„Idź swoją drogą z odwagą!”.
„Niech nikt nie mówi za ciebie!”
Gniew stał się uczciwym przyjacielem.
Prawdziwym przewodnikiem.
Piękne dzikie dziecko.
Kiedyś samotność cięła mnie głęboko.
Próbowałem się oderwać i odrętwiać.
Uciekłem do ludzi, miejsc i rzeczy.
Udawałem nawet, że jestem „szczęśliwy”.
Ale wkrótce nie mogłem już biegać.
I wpadłem do serca samotności.
I umarłem i odrodziłem się w niezwykłej samotności i bezruchu.
To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.
Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.
Moje serce Jedno ze wszystkimi innymi sercami.
Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.
Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi i wszystkie mają we mnie dom, wszystkie należą i mają godność.
Jestem wrażliwy, miękki, delikatny, z ramionami owiniętymi wokół mojego wewnętrznego dziecka.
I w mojej wrażliwości, i w mocy mojej.
W mojej kruchości, niezachwiane Teraz.
W głębi moich ran, w tym, co nazwałem „ciemnością”, znalazłem płonące Światło, które prowadzi mnie teraz w walce.
Stałem się wojownikiem, kiedy zwróciłem się do siebie.
I zacząłem słuchać."

Jeff Foster
tłum. Katarzyna Kuruc Kowal

piątek, 18 października 2019

💝WEEKENDOWA AKCJA🌡 Piszemy list.


Matryca życia - Ewa
💝WEEKENDOWA AKCJA🌡 Piszemy list pt:
"DOGADAM SIĘ ZE SAMYM SOBĄ BY BYĆ ZDROWYM/ZDROWĄ - ZACZYNAM W TEN "WEEKEND" 💝
Kochani tak dużo robimy codziennie dla innych. Myślę, że ten weekend jest właśnie tym, w trakcie którego zrobimy coś dla siebie. Podaję poniżej treść listu, który należy napisać dla samego siebie. List ma być odświętny, pisany przy świetle świecy, akompaniamencie muzyki klasycznej bądź ciszy. To ważny list więc uhonoruj tę chwilę. Daj sobie przestrzeń i czuj w sercu, że robisz coś ważnego dla kogoś bardzo ważnego. Jak już go napiszesz to bardzo ważnym jest żeby zawisł on w widocznym miejscu.Przykładowo mój będzie wisiał obok mapy marzeń- przy łóżku. Codziennie przed snem I po przebudzeniu szybciutko go przeczytam. Będę go czytać 40 dni pod rząd. Ta liczba dni jest nieprzypadkowo wybrana - wg kabały to okres zamkniętego cyklu przemiany. Wg Piotra Pałagina (lekarz, astrolog) to cykl kosmiczny. Jeśli jeden dzień zapomnisz odczytać (choćby w myślach tj nie na głos) to trzeba cykl zacząć od nowa.
Chciałabym zobaczyć Waszą pomysłowość i estetykę (Czyli przywitać się z Waszym Wenusem- gwiazdą piękna) jeśli chcecie dołączyć do akcji to wrzućcie fotkę Waszej wersji listu. Moja będzie zapewne dość prosta w formie - I to też jest ok. Ze sobą trzeba gadać po swojemu ☝️
Ciekawią mnie też Wasze rezultaty na opisanie, których przyjdzie czas za jakiś czas
To zaczynamy:
" Zamierzam być całkowicie szczery/ szczera w mojej intencji usunięcia wszelkiego oporu, sabotażu, blokad, dystansu, buntu, rozpaczy, dewaluacji, obrzydzenia, fizycznego dyskomfortu, mdłości, ból głowy i czerni. Zamierzam pozbyć się swojej niecierpliwości, gniewu, porównań z innymi, samokrytyki, urazy wobec innych, wobec wszystkiego, wobec siebie.
Zamierzam pozwolić, by wszystkie rany, lęk przed truciznami i wadami, brak pewności siebie, obawy, nie moja energia oraz korzyści z utrzymywania moich schorzeń - we wszystkich moich komórkach, w całym organizmie, przestrzeni osobistej i moim pierwotnym źródle energii - opuściły mnie.
Zamierzam umożliwić obecność wszystkim moim uczuciom, zamierzam otworzyć dostęp do całego mojego ciała i wszystkich emocji, abym mógł/mogła je wyleczyć i wyzdrowieć, dojrzeć do swojego wieku i w pełni połączyć z moją istotą wszystkie części, które zostały oddzielone, ukryte lub zawieszone w czasie.
Jednocześnie umożliwiając mojemu ciału bezpieczne i optymalne usunięcie odpadów, łagodne zagojenie wszystkich ubytków, uleczenie mózgu i naczyń krwionośnych, uwolnienie się od wszelkich zatorów, ucisków, silnych infekcji, obrzęków i rozkładu tkanek.
Jednocześnie zastępując to wszystko światłem, otwierając dostęp do całości mojego ciała i umysłu, oddam się całkowicie odliczaniu i nie przerwę go, póki moją cyfrą leczenia nie będzie już na zawsze "Zero".
I będę miał miała powyższą intencję za każdym razem, gdy pomyślę lub wypowiem swoje hasło, a moje hasło brzmi: __________________________ .
Ten proces opisał Steven C. Coleman w oparciu o swoją pracę nad koncepcją BSFF. Steven zagłębiał tajniki totalnej biologii i Recall healing pod okiem doktora Gilberta Renault w San Francisco. Jego klienci doskonale reagowali na stosowane przez niego techniki. Wielu z nich wyleczyło się z poważnych schorzeń, wykorzystując opisany tutaj proces uwalniania.
Powodzenia kochany Czytelniku. Zróbmy to razem dla samych siebie. Zawsze miłość ma swój początek w miłości do samego siebie
Ps. Hasło, które wymyślisz za każdym razem jak zostanie przez Ciebie wypowiedziane zacznie wywierać nacisk na Twoim wewnętrznym komputerze by uruchomić program zawarty w liście. Ciekawa jestem Waszej pomysłowości co do haseł.
Obraz: John Templeton Lucas "The letter writer".

piątek, 6 września 2019

Uzdrawianie traumy - urazu.

Uzdrawianie traumy- urazu jest możliwe, gdy jesteśmy gotowi. Kiedy to się stanie będziemy świadomie tworzyć i żyć w obfitości miłości.

Czy wiesz, że za każdym razem, gdy mówisz o niezagojonej ranie lub traumie- urazie, ponownie aktywujesz ją w swoich emocjonalnych, duchowych i fizycznych ciałach? Kiedy mówisz, a nawet myślisz o starym problemie, doświadczasz go tak, jakby działo się to teraz. Ponieważ twoja podświadomość nie zna różnicy między obecnym doświadczeniem a pamięcią z przeszłości, dla wszystkich intencji i celów, trauma lub negatywne doświadczenie dzieje się teraz.

Kiedy ponownie aktywujesz stare, bolesne wspomnienia, twoje myśli, słowa i emocje tworzą negatywną karmiczną energię, którą nieświadomie rzucasz w swoją przyszłość. Ta karmiczna energia przejawia się w bardziej bolesnych doświadczeniach, podobnych do pierwotnego problemu. Innymi słowy, gdy pojawiają się problemy bez rozwiązania, rozwija się karmiczna pętla lub wzór.

Za każdym razem, gdy ten karmiczny wzór przejawia się w rzeczywistych sytuacjach, ponownie doświadczasz pierwotnej rany i obecnego bólu jednocześnie. Kiedy to nastąpi, jest to potężna okazja, aby wyleczyć przeszłą ranę poprzez uzdrowienie obecnej.

Niestety, kiedy problem zostaje ponownie aktywowany, zamiast używać go jako możliwości uzdrowienia, wielu z nas reaguje odsunięciem się od urazu i zapomnieniem, poprzez pozbawienie siebie zdolności odczuwania i ukrywaniem bólu, używając w tym celu substancji, takich jak jedzenie, używki, internet, Facebook, telewizja, media ...

Niezagojone problemy są przechowywane w ciele, dopóki ich nie zwolnimy. Ciało przechowuje emocjonalne rany, zbierając swoje żniwo, zwłaszcza jeśli problemy są gromadzone przez długi czas. Przechowywanie ran w ciele ostatecznie osłabia ciało i zachęca do choroby, a także powoduje depresję, zmęczenie, stres i zmiany wagi. Dobra wiadomość jest taka, że ciało jest gotowe do puszczenia problemów, w momencie, gdy ty także jesteś.

Gdy niezagojony problem zostanie ponownie aktywowany, nie odpychaj go - poświęć czas, aby w końcu go uleczyć. Oznacza to tworzenie intencjonalnej przestrzeni, w której można poczuć emocje i pozwolić na przejście procesu do uzdrowienia. Gdy pozwolisz sobie w pełni przeżyć te emocje po raz pierwszy, bez oporu, z całą pewnością będziesz wiedzieć, jaka ścieżka do uzdrowienia jest dla ciebie odpowiednia.

Wszystko to, co nas spotyka jest dla nas lekcją, wskazówką, drogą. Wznosimy się poprzez nasze doświadczenia. Uzdrawiając siebie- Uzdrawiamy innych, nasza droga do uzdrowienia prowadzi innych.

Rany powinny być wyleczone. Nie powinniśmy spędzać życia niosąc ze sobą przeszłe problemy i krzywdy. Nieuzdrowione problemy obciążają nas, utrzymują nas w uśpieniu i uniemożliwiają nam świadome tworzenie. Tylko nasze osobiste problemy powstrzymują nas przed doświadczaniem naszego największego potencjału. Trzymanie się ich sprawia, że jesteśmy ograniczeni i nie jesteśmy w stanie osiągnąć wzniesienia.

Z powodu zmian zachodzących w zbiorowej świadomości i wyższej energii dostępnej obecnie na tej planecie nigdy nie było łatwiej uwolnić starych problemów. W rzeczywistości problemy ujawniają się obecnie, aby je rozwiązać. Dlatego tak wielu z nas doświadcza znanych wyzwań. Rany chcą zostać wyleczone, a problemy chcą być wypuszczone, ale masz ostatnie słowo. Nic z tego nie może się wydarzyć, dopóki nie będziesz gotowy i chętny.

Jesteś tu, aby być wolny i czysty od obciążeń emocjonalnych. Żyć bez granic z obfitością miłości i kreatywności. Stać na szczycie góry z wyciągniętymi szeroko ramionami - chętnym do przyjęcia swoich najwspanialszych snów i marzeń.

Wszechświat słucha ...

.....

Autor: Nanice Ellis
Edycja i tłumaczenie: Solar Jaguar

_________

Healing Trauma is possible when we are ready. When this happens, we will consciously create and live in the abundance of love.

Did you know that every time you talk about an unhealed wound or trauma, you re-activate it in your emotional, spiritual and physical bodies? As you speak, or even think, about an old issue, you experience it as if it is happening right now. Since your subconscious mind does not know the difference between current experience and past memory, for all intents and purposes, the trauma or negative experience is happening now.

When you re-activate old painful memories, your thoughts, words and emotions create a negative karmic energy that you unknowingly project out into your future. This karmic energy manifests in more painful experiences, similar to the original issue. In other words, when issues come up without resolution, a karmic loop or pattern develops.

Each time this karmic pattern manifests in real life situations, you re-experience the original wound and the current hurt simultaneously. When this occurs, it is a powerful opportunity to heal the past wound by healing the current one.

Unfortunately, when an issue is re-activated, instead of using it as a healing opportunity, many of us react by pushing the wounds down with numbing substances like food, drugs, internet, Facebook, TV, and a long list of other distractions.

Unhealed issues get stored in the body, until we release them. The body obliges as a storehouse for emotional wounds but it does take its toll, especially if issues are accumulated for long periods of time. Storing wounds in the body eventually weakens the body and invites illness and disease, as well as causing depression, fatigue, stress and change of weight... The good news is that the body is ready to release issues, the moment you are.

When an unhealed issue is re-activated, don’t just push it down – take the time to finally heal it. This means creating intentional space to feel your emotions and allow the issue to process through to Healing. Once you allow yourself to fully experience these emotions for the first time, without resistance, you will innately know what path to healing is right for you.

Wounds are meant to be healed. We are not meant to spend our lives carrying around past issues and hurts. Unhealed issues weigh us down, keep us asleep and prevent us from consciously creating. It is only our personal issues that stop us from experiencing our greatest potential. Holding onto issues keeps us limited and unable to reach that mountain top.

Because of the shifts going on in the collective consciousness and the higher energy now available on this planet, it has never been easier to release old issues. In fact, issues are now coming to the surface to be resolved. This is why so many of us are experiencing familiar challenges. Wounds want to be healed and issues want to be released, but you have the last say. None of this can happen until you are ready and willing.

You are meant to be free and clear of emotional burdens. You are meant to live a limitless life with an abundance of love and creativity. You are meant to stand on the mountain top with arms stretched wide – willing to receive your grandest dreams.

The Universe is listening...

.....

Author: Nanice Ellis

Edit and translation: Solar Jaguar

piątek, 9 sierpnia 2019

CO WYBIERASZ? MIŁOŚĆ CZY... LĘK?

Żyjemy w czasie, w którym bardzo wyraźnie nachodzą na siebie dwie „rzeczywistości”.
LĘKU (cierpienia)
i MIŁOŚCI
.
To od nas zależy, którą rzeczywistość wybierzemy.
Naturalnie „rzeczywistość” lęku nie jest tak naprawdę rzeczywistością, lecz iluzją, ale zapomnienie jest tak wielkie tutaj, że uwierzyliśmy, że to nasza prawda.
Teraz jest stosunkowo łatwo „przepinać się” na rzeczywistość miłości, ale nie jest to akt jednorazowy, tylko proces. Tę decyzję trzeba nam podejmować wciąż od nowa, codziennie, czasem co chwilę.
I możemy to robić z radością i lekkością.
To bardzo uwalnia, gdy wiesz, ze tak naprawdę w każdej sytuacji jest tylko jedno pytanie:
co wybieram? Miłość czy Lęk ? [Prawdę czy Iluzję?]
[Chcę zbliżyć się do siebie i objąć, czy od siebie uciec?
Chcę kierować się lękiem przed bólem, czy chcę objąć siebie w całości i otworzyć się na miłość?]
.
Nie traćmy ducha, że znów daliśmy się złapać w tę grę
To naprawdę nie jest kwestia jednorazowego oświecenia – potrzeba nam się w tym ugruntowywać oraz zintegrować się całego w miłości.
.
Warto sobie pokontemplować nad tym rozróżnieniem i uczciwie zauważyć, w jakich sytuacjach jeszcze nawykowo funkcjonujemy z lęku. [Nie chodzi o to aby go sobie całkowicie wyeliminować lub traktować jako wroga, ale o to, by wybierać kierowanie się miłością, również wobec własnego lęku]. Tylko wtedy, gdy to zauważamy, możemy dokonać innego wyboru i wybrać miłość. Dlatego gdy zauważysz, że w czymś nadal funkcjonujesz z lęku, to świetnie, możesz sobie szczerze pogratulować, bo teraz możesz to zmienić i otworzyć się bardziej na doświadczanie miłości.
.
Zróbmy małe zestawienie.
.
1. W iluzorycznej „rzeczywistości lęku” jest mniej lub bardziej świadoma NIEWIARA W MIŁOŚĆ.
Nie wierzymy w to, że jesteśmy miłością, wydaje nam się, że dopiero się nią staniemy, gdy spełnimy pewne warunki. Nie wierzymy też w światło drugiego człowieka. Nie dostrzegamy go. Nie do końca wierzymy, że w ogóle na tym świecie istnieje miłość, gdyż postrzegamy ją jako coś warunkowego, coś co jest „dobre” i „świetliste” w naszym ograniczonym rozumieniu.
Możemy też usiłować być za wszelką cenę „dobrzy” , żeby uratować ten „zły” świat.
Kreujemy separację/oddzielenie – podziały w samym sobie i w świecie dookoła.
.
„Rzeczywistość miłości” charakteryzuje WIARA W MIŁOŚĆ. Ponieważ wszyscy dopiero się na nią „przepinamy”, wystarczy sama gotowość otwarcia się na doświadczanie miłości co dnia (nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jest to możliwe), otwartość na jej odczuwanie i na zauważanie jej wszędzie dookoła siebie.
To nie przychodzi w jednej chwili „oświecenia” i tak już zostaje, lecz jest wyborem, jakiego mamy dokonywać co dnia, co chwilę, jeśli chcemy oduczyć się nawykowego tkwienia w iluzji lęku, czy reagowania z tego poziomu.
W rezultacie takiego wyboru wierzymy, że jesteśmy miłością, niezależnie od tego, czego doświadczamy i co czujemy albo decydujemy, że tak się będziemy postrzegać (przestajemy stawiać sobie warunki, że obejmiemy samych siebie wtedy a wtedy i wszystko staje się dla nas okazją do kochania).
W tzw. "negatywnych" zachowaniach innych ludzi widzimy wołanie o miłość - są dla nas oznaką, że drugi człowiek jest odcięty od siebie/miłości, a zatem cierpi, a więc budzi to w nas współczucie [nie mylić z litością] zamiast automatycznych reakcji emocjonalnych takich jak: oburzenie, niesmak, chęć ratowania albo bronienia się i atakowania itp.
Postrzegamy siebie oraz innych jako przejawy Jednego.

2. Z lęku wynika KONTROLA, czyli próby kontrolowania dosłownie wszystkiego, samego siebie, innych ludzi, związku, życia oraz MANIPULACJA, czyli próby wymanipulowania sobie określonego rezultatu poprzez ciągłe gorączkowe działanie, nakręcenie się, chorobliwe kreowanie, używanie „miłości”, modlitw i praktyk duchowych do manipulacji samym sobą, życiem i innymi tak, aby otrzymać pożądany rezultat (wraz z brakiem pokory wobec przepływu życia, a także brakiem szacunku/akceptacji do drugiego człowieka, jego unikalnego przejawu i wyjątkowej ścieżki).
Próbujemy wyeliminować z siebie lub z kogoś coś niepożądanego, czy to emocje, czy to myśli, czy to zachowanie.
Usiłujemy się ZABEZPIECZAĆ i działamy z lęku, kierując się chęcią zabezpieczania się przed czymś, czego się boimy.
Ogólnie BRAK ZAUFANIA do życia, do siebie, do ludzi, do miłości, do procesów wewnętrznych, do ciała, do duszy swojej i drugiego człowieka, do Ducha, do wskazówek ciała i duszy, jakie odbieramy, do tego, że nasze uczucia coś nam mówią na nasz temat itd.
.
W polu miłości mamy z kolei ZAUFANIE do życia, do kochającej energii wszechświata, do samego siebie i wewnętrznych procesów, do ciała, do sygnałów i komunikatów wewnętrznych, jakie otrzymujemy, do duszy swojej i duszy drugiego człowieka, do wewnętrznej mądrości drugiego człowieka, do naszego i cudzego światła oraz miłości.
Możemy wyrażać swoje intencje, korzystać z technik duchowych, praktyk, ale robimy to z zaufaniem w proces życia, z wiarą , że zawsze zadzieje się nasze najwyższe dobro.
Wiemy, że nasze najwyższe dobro to najwyższe dobro nas wszystkich.
Mamy w sobie pokorę wobec przepływu życia i z ufnością mu się poddajemy (to również nie przychodzi od razu i nie jest raz na zawsze, lecz jest praktyką, jaką warto powtarzać wciąż od nowa, aby się w tym zakotwiczyć).
Nie kierujemy się w działaniu lękiem, czy próbą zabezpieczenia się, ale działamy z miłości i zaufania, konfrontujemy się ze swoimi lękami i stajemy się sami swoim rodzicem, rozwijamy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
.
3. Z lęku wynika też WIARA W PROBLEMY: traktowanie życia, samego siebie, dziecka, partnera, pracy, ciała, emocji czy czegokolwiek innego jako problemu do naprawienia, projektu do zrealizowania, w którym z góry już oczywiście sobie wyznaczyliśmy rezultat, jaki chcemy uzyskać. Nie mamy kontaktu z wdzięcznością. Nie doceniamy siebie, innych, chwili obecnej. Życie to dla nas trud, wysiłek, walka. Możemy też utknąć w trybie ciągłego uzdrawiania i oczyszczania wzorców.
.
W polu miłości mamy z kolei ŻYCIE W ŁASCE, tzn. wchodzimy w przestrzeń, w której wszystko nie tylko ma ogromny potencjał łaski, ale jest już teraz łaską. Rozwijamy głęboki szacunek i docenienie wobec naszego ludzkiego doświadczenia i wszystkiego co jest z nim związane. Wierzymy w duchowe prowadzenie i rozluźniamy się w świadomości, że nie musimy wszystkiego wiedzieć, czy mieć, a realizacja naszych najgłębszych pragnień i tak jest nieunikniona. Następnie podejmujemy działania z tego miejsca.
Przepełniamy się wdzięcznością i docenieniem.
Wierzymy, że wszystko nam służy.
.
4. Z lęku wynikają głęboko zakorzenione AUTOMATYZMY: automatyczne i emocjonalne reagowanie na sytuację, na innych ludzi i ich zachowanie, reagowanie z odpalających się nawykowych, wyuczonych wzorców, nieumiejętność zatrzymania się i autorefleksji.
Tkwiąc w „rzeczywistości lęku” działamy z mechanizmów obronnych i reagujemy na ludzi całymi zestawami mechanizmów obronnych w lęku przed zranieniem, oceną, oskarżeniem, wyrokiem, jakimkolwiek konfliktem, czyimś znielubieniem, wywołaniem w kimś lub w sobie dyskomfortu lub przed tym, że ludzie nam coś zabiorą.
(Warto zaznaczyć, że automatyzmami są takie reakcje jak: atakowanie, krytykowanie, nawykowe zwracanie komuś uwagi, „nawracanie”, próby zmieniania drugiego człowieka, bo my „wiemy lepiej”, wywyższanie się lub uniżanie, jak również nawykowe "ratowanie" i litowanie się nad innymi, zadowalanie innych, unikanie konfliktów, a nawet realizowanie "światłych" misji itp.)
.
Przepinając się na przestrzeń miłości rozwijamy w sobie coraz większą ŚWIADOMOŚĆ I UWAŻNOŚĆ.
Cały czas, wciąż od nowa, wybieramy reagować świadomie. Jesteśmy coraz bardziej uważni w codziennych czynnościach, relacjach. Uczymy się zatrzymywać w momencie, gdy czujemy, że coś się w nas "odpala". W chwili, gdy ktoś mówi lub robi coś, co wywołuje w nas automatyczną reakcję emocjonalną i od razu chcemy impulsywnie zareagować, możemy świadomie wybrać przez chwilę całkowity brak reakcji, ciszę wewnętrzną, brak oporu wobec tego co ta osoba mówi czy robi, rezygnację z mechanizmów obronnych. Po chwili możemy już reagować bardziej świadomie, z bardziej przestrzennego, rozluźnionego, obszernego miejsca, z którego nie mamy żadnej potrzeby aby się bronić, tłumaczyć, nie próbujemy się też nikomu przypodobać. Jesteśmy sobą, wyrażamy swoje najgłębsze uczucia i całym sobą wyrażamy intencję, że zależy nam na najwyższym dobru, nie tylko swoim, ale także drugiego człowieka [i ufamy, że to on sam wie lub się dowie, co jest dla niego dobre].
.
5. Z lękiem zawsze wiąże się NAPIĘCIE. Żyjemy w napięciu, działamy w napięciu, nie umiemy się odprężyć, zrelaksować, pojawia się pracoholizm, ciągła potrzeba robienia czegoś, realizowania jakichś obowiązków. Brak nam umiejętności zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania, a co za tym idzie pozbawiamy się możliwości czerpania radości ze zwyczajnych doświadczeń. Jesteśmy odcięci od radości odczuwania życia, niezdolni do odpoczynku, zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania się w biegu. Wszystko robimy szybko, żeby już zająć się czymś kolejnym, żyjemy w ciągłym pośpiechu i presji.
Mamy płytki ODDECH, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że go wstrzymujemy, że żyjemy w połowicznym, urywanym oddechu albo na „ciągłym wdechu”.
.
Przestrzeń miłości charakteryzuje się za to UCZUCIEM ODPRĘŻENIA. Przepinając się na nią, stajemy się coraz bardziej odprężeni i zrelaksowani. Możemy robić mniej, ale te działania są bardziej skuteczne. Najpierw „robimy” robotę duchową w sobie, wyrażamy intencję, wchodzimy w klarowność, lekkość, radość, a potem przechodzimy do działania w materii. Wiemy, że w odprężeniu zrobimy znacznie więcej niż w napięciu i będzie to miało lepszą jakość.
Ale nasze życie to nie tylko działanie.
Pozwalamy sobie na delektowanie się życiem, radowanie się nim, rozkoszowanie się chwilą, sobą, innymi istotami.
Żyjemy we wdzięczności, docenieniu. Umiemy codziennie karmić się duchowo, czymś co cieszy serce i duszę.
Oddychamy coraz spokojniej, uważnie, brzuchem. Uczymy się od nowa oddychać, jeśli zauważymy, że tak naprawdę cały czas funkcjonowaliśmy w „pół-oddechu”.
.
5. Żyjąc w iluzji lęku NAWIĄZUJEMY RELACJE Z POZIOMU RAN, zranień, z poziomu nieuzdrowionego bólu dziecka i oczekujemy, aby drugi człowiek zajmował się tymi ranami za nas, aby uważał na nie, aby ich nie aktywował (a jeśli to zrobi, to chcemy, żeby wziął za to odpowiedzialność). Chcemy, żeby inni chronili nas przed naszym własnym bólem i obchodzili go lub buforowali. Próbujemy w jakiś sposób chronić się przed aktywacją tego bólu poprzez manipulowanie i kontrolowanie drugą osobą albo zamykanie się na nią.
Niby jesteśmy obecni, ale… nie Jesteśmy Obecni.
.
W rzeczywistości miłości wybieramy NAWIĄZYWAĆ RELACJE Z PRZESTRZENI SERCA.
Relacja rozwija się na fundamencie naturalnego zrozumienia i zaufania między dwojgiem osób, a także wiary w to, że ten drugi chce naszego najwyższego dobra, nawet jeśli nie będzie to „po jego myśli” (te jakości pojawiają się samoistnie między dwiema istotami o otwartych sercach, nie trzeba ich wypracowywać ani tłumaczyć nikomu, czym jest szacunek ani czym jest wolność w miłości, obie strony od razu to „chwytają” i nawet gdy co jakiś nabierają się na iluzję to szybko wracają do tych podstaw).
Jeśli w ogóle tego jeszcze nie umiemy albo jesteśmy w trakcie przepinania się na pole serca, to coraz częściej zajmujemy się obejmowaniem siebie, stajemy się sami sobie rodzicem, przyjacielem i konfrontujemy się z własnym bólem, obejmujemy go sami, zamiast oczekiwać, aby zrobiła to druga osoba.
Ostatecznie coraz częściej Jesteśmy Obecni.
Nie musimy się przed niczym chronić. Zamiast się chować czy manipulować, jesteśmy gotowi obnażyć się przed drugą osobą, stanąć przed nią nagim i ukazać się w całej wrażliwości i pięknie.
.
6. Żyjąc w iluzji lęku jesteśmy ODCIĘCI OD SAMYCH SIEBIE. Nie mamy kontaktu ze swoim prawdziwym ja. W pewnym sensie wszyscy dopiero sobie przypominamy siebie, rozpoznajmy i odzyskujemy siebie.
Ale do czego prowadzi silne odcięcie od siebie i brak kontaktu ze sobą? Uciekamy przed bólem w używki, rozrywki, w całe mnóstwo aktywności.
Tworzymy wewnętrzny konflikt i podział, a tym samym oddzielenie i konflikt wokół siebie.
Nie mamy kontaktu z własną intuicją lub jej nie słuchamy.
Ulegamy presjom, oczekiwaniom, manipulacjom otoczenia, realizujemy „powinności”.
Podejmujemy szereg działań, które nie są z nami zgodne, nie jesteśmy wierni swojej prawdzie, nie wyrażamy jej.
Towarzyszy nam NIEUTULONA TĘSKNOTA za miłością, głębokie uczucie braku, uczucie PUSTKI. Marzymy o tym, aby ktoś nam ją zapełnił.
Nasze wewnętrzne prawdziwe Ja, nasza Istność, nie jest w stanie się autentycznie przejawiać.
.
W miłości wybieramy SIEBIE na każdym kroku i wytrwale wracamy do Siebie, jeśli gdzieś się po drodze znów zgubimy.
Nawiązujemy głęboko sycący, karmiący kontakt z własnym wnętrzem, doświadczamy coraz częściej swojej esencji.
Odkrywamy i wybieramy swoją prawdę.
Nie uciekamy od bólu, ale odczuwamy go, obejmujemy i odkrywamy, że w ten sposób wracamy do siebie.
Wybieramy stanąć za sobą absolutnie bezwarunkowo. Wybieramy to, co nas karmi, co nas wznosi, co nas syci. Rezygnujemy z tego, co sprawia, że się kurczymy, męczymy, spinamy lub opadamy z sił. Wybieramy to, co nas poszerza.
Przejawiamy autentycznie swoje ja, swoją Istność. Jesteśmy naturalni, szczerzy, autentyczni, otwarci.
Relacje z innymi stają się odbiciem naszej wewnętrznej relacji z samym sobą, naszego wewnętrznego, głębokiego ukochania.
.
7. Żyjąc w lęku bardzo szybko łapiemy się na haczyk DRAMATU i CIERPIENIA. Tzn. ciągle się czymś emocjonujemy, możemy być podatni na wzbudzanie w nas poczucia winy (albo sami wzbudzamy poczucie winy u innych), katujemy się, że coś zrobiliśmy "źle" lub że nie jesteśmy „dobrzy” (lub desperacko bronimy się przed krytyką i zaprzeczamy, abyśmy kiedykolwiek popełnili jakiekolwiek błędy) . Jesteśmy roszczeniowi („należy mi się”, „jak śmiesz mi to robić”, „masz mnie szanować”, „jak tyle dla ciebie robię, a ty…” ) albo wręcz przeciwnie, przepraszamy, że żyjemy i nie wierzymy, abyśmy zasługiwali na szacunek, miłość, dobro. Kolejnym przejawem "DRAMY" życia jest ciągłe zamartwianie się o kogoś, o coś.
Podświadome możemy także szukać sobie różnych rzeczy, które nas oburzają w innych ludziach i na świecie (czemu towarzyszy mniej lub bardziej świadome nakręcanie się emocjami).
.
Wybierając życie w miłości wybierasz SPOKÓJ wewnętrzny. Przestajesz się nakręcać dramatami i cierpieniem. Zauważasz, że miłość to coś więcej niż tzw. „dobro”, czy "bycie dobrym". Zaczynasz odczuwać cichy spokój i przestrzenność pola miłości, niezależnie od tego, co dzieje się wokół ciebie czy w tobie. Zauważasz, że pole miłości jest w swojej esencji neutralne i nieosądzające. Oddycha ze wszystkim, co istnieje.
Coraz częściej zauważasz „haczyki cierpienia” i coraz rzadziej je połykasz, bo wiesz, że nie musisz cierpieć.
Nikt nie musi. Każdy może wybrać miłość. Nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za to, aby inni ludzie wybrali miłość. Wszystkim życzysz dobrze. Możesz towarzyszyć innym, jeśli tak poczujesz, wspierać, pomagać, ale nie bierzesz za nich żadnej odpowiedzialności, nie emocjonujesz się ani nie litujesz.
.
8. Z lękiem wiąże się także niewiara w obfitość i dostatek, WIARA W BRAKI, że czegoś nam brakuje lub braknie, życie w świadomości braku, niedostatku i niedoboru. Kierujemy się w działaniu lękiem przed brakiem, pracujemy w tej świadomości braku i tak działamy na co dzień. Możemy też utożsamiać bogactwo jedynie z pieniędzmi… Lub posiadając je, i tak nie umiemy się tym cieszyć, bo już gdzieś widzimy brak lub chcemy się zabezpieczać. Nie umiemy się cieszyć tym, co mamy i docenić tego. Brak nam wdzięczności. Nie dziękujemy. Możemy obawiać się, że ktoś nam coś zabierze. Myślimy, że miłość jest towarem deficytowym i oszczędnie nią gospodarujemy, żeby nie zostać naciągniętym
.
Przepinając się na przestrzeń miłości wybieramy wierzyć w OBFITOŚĆ i dostatek. Dostrzegamy swoje bogactwo wewnętrzne, piękno w tym, co nas otacza, w innych i w samym sobie. Zaczynamy działać z obfitości. Wiemy, że jest wystarczająco dobra i miłości dla wszystkich. Wszystkim życzymy dobra, miłości, dostatku.
Przepełniamy się miłością i kochamy innych nawet jeśli nic z tego nie mamy, nie myśląc o zyskach, gdyż wiemy, że jesteśmy kochaniem i chcemy zwyczajnie i swobodnie to wyrażać. Czujemy, że to podejście zalewa nas obfitością, czy też raczej wzmacnia i objawia na zewnątrz naszą wewnętrzną obfitość.
Nie utożsamiamy bogactwa z pieniędzmi, ale też nie blokujemy się na ich przepływ. Doceniamy dary, jakie otrzymujemy od życia oraz mamy świadomość, że również jesteśmy darem. Jesteśmy hojni. Jesteśmy przepełnieni wdzięcznością i cieszy nas fakt, że wszechświat uwielbia wdzięcznych ludzi… bo uczucie jest wzajemne

WAŻNE:
Zauważmy, że charakterystyki, które wymieniłam (kontrola, manipulacja, mechanizmy obronne, automatyzmy) są tak naprawdę objawem UCIEKANIA przed lękiem i bólem, próbami ucieczki przed nimi lub zabezpieczania się przed nimi na przyszłość.
W miłości NIE chodzi o to, aby wyzbyć się całkowicie lęku (czy czegokolwiek innego), ani aby narzucić sobie zakaz odczuwania go, czyli wymagać od siebie aby go w ogóle nigdy nie odczuwać.
Lęk nie jest wrogiem, tak samo jak nie są nim żadne odczucia w swoim pierwotnym organicznym przejawie. Wszystkie nam coś komunikują na nasz temat i żadne nie są "złe".
.
Pytanie, czy wybieram lęk czy miłość jest więc specyficznym skrótem myślowym.
W istocie wybór polega na tym, czy zechcemy stanąć w prawdzie, objąć swój lęk lub ból i otworzyć się na siebie/miłość, objąć siebie bezwarunkowo i zrezygnować z osądów wobec tego, co się w nas pojawia, oporu, wewnętrznej walki, czy też będziemy wciąż uciekać, zaprzeczać, próbować bronić się przed lękiem, bólem, cierpieniem, tworząc tym samym jeszcze więcej cierpienia...

Karolina Bochenek

https://www.facebook.com/DivyaKalaShivya?__tn__=%2CdC-RH-R-R&eid=ARAty2oUtQqrj8t5uTqoEI_jKdlMoQ1b9xGgKjs1pJtqNd3kd9NDvrW9jvwACz2WGkji1XblOx9QFr56&hc_ref=ARTxEdhiwv8JmdBWVu-TWONp9Ji7UkAGuEymkotM7unXbjca2e5aNFSNW5M4Wh0_PqY&fref=nf

piątek, 28 grudnia 2018

Przypowieść o chińskim wieśniaku.

Opowieści, legendy czy bajki są nieocenionym źródłem mądrości, uniwersalnych prawd oraz cennych wskazówek. Jedną z takich historii jest przypowieść o chińskim wieśniaku, którą przytaczał Anthony de Mello. Ta przepełniona spokojem opowieść podnosi na duchu w obliczu problemów i niesie nadzieję w sytuacjach pozornie bez wyjścia. A oto ona:
W małej chińskiej wiosce mieszkał starszy mężczyzna.
Całym jego dobytkiem był kawałek pola oraz koń, z pomocą którego uprawiał rolę.
Koń był dla wieśniaka niezwykle wartościowy, ponieważ dzięki niemu mógł zapewnić byt sobie oraz swojemu synowi.
Pewnego dnia koń zniknął.
Sąsiedzi współczuli wieśniakowi takiego nieszczęścia.
Mężczyzna nie zamartwiał się jednak stratą konia, lecz ze spokojem pytał:
Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”
Tydzień później zwierzę niespodziewanie powróciło do właściciela, przyprowadzając ze sobą stado innych koni.
Tym razem sąsiedzi nie mogli uwierzyć w to, jakie szczęście spotkało starego wieśniaka – w całej wiosce nikt nie miał tylu koni!
Gratulowali mu z całego serca.
Mężczyzna podziękował im za miłe słowa, po czym zapytał:
„Skąd wasza pewność, że to, co się wydarzyło, jest szczęściem?”.
Sąsiedzi dziwili się tym słowom i uznali starca za niewdzięcznika.
Pewnego razu syn wieśniaka postanowił okiełznać jednego z nowych koni.
Niestety, jego próba nie powiodła się, ponieważ spadł z grzbietu zwierzęcia i złamał nogę.
Sąsiedzi ponownie składali mężczyźnie wyrazy współczucia w obliczu takiego nieszczęścia, jednak wieśniak pytał tylko:
Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”.
Dni mijały, a kraj pogrążył się w wojnie.
Do chińskiej wioski wkroczyli żołnierze, werbując do wojska młodzieńców zdolnych walczyć.
Ku rozpaczy wielu rodzin, zabrali wszystkich młodych mężczyzn, z wyjątkiem jednego – syna wieśniaka, który leżał w łóżku ze złamaną nogą.
Po jakimś czasie okazało się, że żaden z młodzieńców zaciągniętych do walk nie przeżył.
Rodziny pogrążyły się w żałobie, jednak wieśniak pozostał niewzruszony, pytając tylko:
Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?”.
Ta refleksyjna i głęboka w swej prostocie przypowieść jest kwintesencją stoicyzmu.
Mówi o tym, by nie klasyfikować zdarzeń jako „dobre” czy „złe”.
Etykietki, które nadajemy różnym sytuacjom życiowym, wynikają z naszego ograniczonego postrzegania, bazującego na chwili obecnej.
Spotykające nas doświadczenia to jednak tylko elementy szerszego planu, który jest przed nami ukryty.
Pozwólmy im zatem swobodnie przepływać, bez oceniania ich i interpretowania w kategoriach „szczęścia” lub „nieszczęścia”.
Dzięki takiemu podejściu zachowamy spokój, pokorę i otwartość na lekcje, jakie niesie ze sobą życie.



środa, 31 października 2018

POWIEDZ WSZYSTKIEMU: TAK

Powiedz wszystkiemu: TAK!
I co powiesz na to, by pozostać w tym w milczeniu,
by nie komentować, nie sprawdzać,
nie analizować, nie poprawiać,
tylko pozwolić temu płynąć
przez Twoje trzewia?
Spróbuj, przekonań się, co zmieni się
w Tobie...
Jak się czujesz, kiedy
POZWOLISZ...
ODPUŚCISZ...
i odpoczniesz
w życiu takim, jakie jest...
To takie cenne, po prostu być
razem w tej otwartej przestrzeni,
gdzie niczego nie trzeba rozwiązywać, ani wyjaśniać
gdzie nie potrzebujemy siebie naprawiać
ani być naprawianym.

Gdzie nasze palące pytania nie muszą mieć odpowiedzi.
Gdzie wreszcie nasze pytania, mogą pozostać
po prostu pytaniami.
Gdzie nie trzeba naszej niepewności
przekształcać w pewność.
Gdzie nasze wątpliwości mogą być
po prostu wątpliwościami.
Tutaj w tym ciepłym objęciu, w którym jesteśmy
W tym miejscu prawdziwej medytacji, bez medytującego,
bez celu, bez kontrolującego,
nie musimy znaleźć odpowiedzi,
nie musimy dojść do żadnych mentalnych
wniosków na temat życia,
nie musimy niczego przepracować,
nie musimy wiedzieć,
ponieważ ostatecznie, całe to nasze
zastanawianie się i wędrowanie myślami,
nasze spróbujmy-to-wszystko-rozwiązać,
albo spróbujmy-to-wszystko-naprawić,
nasze męczące poszukiwanie i dążenie,
i cała ta nasza desperacja,
żeby znaleźć odpowiedzi - to wszystko
ma po prostu pozwolenie,
żeby tu być...
dokładnie takie, jakie jest...
Jeff Foster
❤️

wtorek, 11 września 2018

Jak często się siłujesz z życiem?

Jak często się siłujesz z życiem? Jak często inwestujesz hektomoce aby coś lub kogoś zmienić? Ile godzin medytacji na to poszło? Ile świec wypalonych? I nic.
Jesteś wściekła, rozczarowana i myślisz, że coś zrobiłaś nie tak, że może czegoś nie dopełniła
ś. Magja nie działa? A może wciąż nie odkryłaś tej właściwej metody – więc może trzeba na kolejny warsztat?
Twoja frustracja nierzadko składnia Ciebie do przemocy wobec siebie, do oceny, karania i wielu innych bardzo okropnych rzeczy.
A tymczasem – jeżeli nie dostajemy tego co chcemy i nie udaje się nam zmienić drugiego człowieka – to może warto pomyśleć czy nasze oczekiwanie jest uzasadnione i czy jest w ogóle potrzebne?
Zamiast forsować zmianę poza obrębem swojego ciała i swojej energii – skup się na sobie i byciu dobrej dla siebie.
Wyrzuć niepotrzebne rzeczy mentalne.
Ucz się jak by zadowoloną z tego co masz.
Dawaj nie oczekując niczego w zamian.
Kiedy coś odpuszczasz – wyłączasz się spod warunku wpływu tej rzeczy na siebie.
A skoro odpuścisz – otwierasz się na cuda.
Aha i jedno z moich ulubionych... Nie trać czasu na zemstę – karma i tak dorwie drania!
Pięknego odpuszczania.