Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2026

Oddal się od krewnych, którzy nieustannie Cię ranią.


Możesz ich kochać, a jednocześnie trzymać się na bezpieczną odległość. Nie każda matka potrafi dawać wsparcie. Nie każdy ojciec umie chronić. Nie każda rodzina jest miejscem, w którym można znaleźć spokój. Są takie domy i takie relacje, w których dystans staje się nie ucieczką, lecz początkiem zdrowienia.

Są ciotki i wujkowie, którzy przerzucają na innych własne rozczarowania, gniew i żal. Są rodzice, którzy nigdy nie byli naprawdę obecni — ani kiedyś, ani dziś. Są rodzeństwa, które zamiast wspierać, krytykują, wykorzystują lub próbują kontrolować.

Są też krewni, którzy plotkują, zazdroszczą, podważają nasze sukcesy i potrafią mówić o nas źle za plecami. Tacy, którzy życzą nam dobrze, ale tylko do momentu, gdy nie zaczynamy radzić sobie lepiej od nich. Tacy, którzy tworzą własne wersje wydarzeń, szukają winnego i próbują zrobić z jednej osoby „czarną owcę” rodziny, by samym poczuć się lepiej.

Bywają również dzieci, które nie okazują szacunku swoim rodzicom, kontaktują się z nimi wyłącznie wtedy, gdy czegoś potrzebują, a rodzinne więzi traktują jak wygodne narzędzie do osiągania własnych celów.

Dlatego warto przestać idealizować rodzinę tylko dlatego, że łączą nas więzy krwi. Warto spojrzeć na nią uczciwie — z jej pięknem, ale także z jej cieniem. Dorastanie oznacza czasem zrozumienie, że nie każda relacja zasługuje na dostęp do naszego życia bez granic.

Potrzebujemy się rozwijać, dojrzewać, leczyć stare rany i uczyć się stawiać zdrowe granice.

Czasem największą odwagą jest uznanie, że niektóre osoby, choć są rodziną, nie są dla nas dobre. Można im wybaczyć, można życzyć im dobrze, ale nie trzeba uczestniczyć w ich dramatach, manipulacjach, pretensjach czy niekończących się konfliktach.

Nie jesteś odpowiedzialny za cudzy gniew, rozczarowanie ani niespełnione oczekiwania.

Jesteś odpowiedzialny za własne życie, własny spokój i własne zdrowie.

Kocham Was wszystkich.

Ale dziś wybieram również siebie.

Bo potrzebuję spokoju.

Potrzebuję wolności.

Potrzebuję być zdrowa.

niedziela, 18 stycznia 2026

Jak wejść w nowe... do życia pełnego zdrowia, spełnienia i obfitości ?


 
Przede wszystkim przeprowadź że sobą uczciwy dialog.
Połącz się z Wyższym Ja i pytaj... o wszystko, co Cię dręczy i nurtuje. To Twój najlepszy doradca.
Zaufaj mądrości intuicji. Pozwól jej prowadzić Cię przez ścieżkę życia. To Twój kompas.
Nie nadawaj umysłowi najważniejszej funkcji, TO SERCE JEST TWOIM CENTRUM DOWODZENIA! Działaj, myśl i rób rozeznanie z jego poziomu.
Wyczyść przeszłość z balastu smutku, żalu, złości i niewybaczenia.
Zakończ niesatysfakcjonujące relacje zawodowe i prywatne. Odejdź z wysoką kulturą i podziękuj im za doświadczenie.
Nie angażuj się w cokolwiek, co z Tobą nie rezonuje. Szanuj swoją energię i nie trwoń jej bezmyślnie.
Naucz się ODPUSZCZAĆ, PRZEBACZAĆ i POZOSTAWIAĆ TO, CO ZŁE W NIEPAMIĘCI.
Uświadom sobie, gdzie się znajdujesz w tym momencie życia... i zastanów, czy dalej chcesz tu być. Bez Twojego działania niewiele się zmieni.
Otwórz się na OTRZYMYWANIE... Wszechświat nie zna ograniczeń. W jego nieskończonym polu możliwości wszystkiego jest pod dostatkiem i dla każdego starczy!
KOCHAJ BEZWARUNKOWO.
POCZUJ WDZIĘCZNOŚĆ... za oddech, chmury, powiew wiatru, ciepłą wodę w kranie, łóżko, dach nad głową, talerz pełen jedzenia, uśmiech przechodnia, miłą rozmowę z drugim człowiekiem i dar jakim jest życie!
Obudź w sobie miękkość, delikatność, wrażliwość i empatię.
Pracuj nad zbudowaniem harmonii w sobie i wokół siebie... TAK TWORZYSZ LEPSZY ŚWIAT.
Odejdź od toksycznych ludzi i sytuacji.
Wpuść miłość do swojego zranionego wewnętrznego dziecka... UKOCHAJ JE, WYBACZ MU... WYBACZ TYM, KTÓRZY JE ZRANILI.
I WYBACZ SOBIE.
Zobacz w prawdzie swoje mniej sympatyczne cechy charakteru... Czy napewno chcesz taka / taki być?
Uzdrawiaj wszystko, co Ciebie dotyczy.
Pozwól odejść przeszłości na zawsze.
Porusz zatrzymaną energię w Twoim domu... przestaw meble, wytrzyj kurze, oddaj stare rzeczy potrzebującym. ZRÓB PRZESTRZEŃ NA NOWE.
Nie bój się używać wyobraźni... to klucz do NIEOGRANICZONEJ KREACJI!
PAMIĘTAJ O SWOJEJ MISJI, WIZJI I CELU... Uczciwie się przyjrzyj swojemu życiu, pracy, relacjom i dokonaj niezbędnych korekt, aby w pełni dostosować się do tej misji.
Nie daj się rozpraszać gówno-burzom, nie trać cennej energii, tylko skoncentruj się na osiągnięciu pożądanego wyniku.
Wyeliminuj lub przynajmniej ogranicz w swojej diecie wszystko, co toksyczne, śmieciowe, przetworzone i obce chemicznie dla Twojego organizmu.
Czytaj etykiety, aby unikać produktów GMO.
DETOKSYKUJ ORGANIZM, by pozbyć się metali ciężkich, fluorków i toksyn.
Uziemiaj się glebą, spaceruj boso i połącz z uzdrawiającą energią Matki Natury i Słońca.
Odłącz się od zasilania telewizora i jego programowania poprzez lęk, iluzję, manipulacje i kłamstwa.
Przygnębienie to sygnał do podniesienia częstotliwości wibracji i zatrzymania utraty energii.
Pracuj nad tym, aby stać się bardziej świadomym człowiekiem.
Szukaj na wszelkie sposoby równowagi, spokoju, ciszy.
Korzystaj z terapeutycznej muzyki, a następnie przesuń się ze starego sytemu, do wyższych częstotliwości świadomości. To, że ten świat jest szalony i dziki, nie znaczy, że nie możesz w nim żyć jak pączek w maśle!
ODEJDŹ OD NAPRAWIANIA INNYCH I ŚWIATA.
SKUP SIĘ NA ULEPSZANIU SIEBIE.
MNIEJ MÓW I OPINIUJ, A WIĘCEJ SŁUCHAJ I OBSERWUJ.
Pamiętaj, że każdy ma rację na poziomie swojej świadomości.
WPROWADŹ DO ŻYCIA AKCEPTACJĘ I ZAUFANIE.
Doceń to, co masz... Doceń najdrobniejsze rzeczy. Doceń siebie i swój trud.
Tworzenie lepszego świata zaczyna się od ludzi... OD CIEBIE.
Znajdź w swoim wnętrzu Światło i Miłość, a następnie stań się najjaśniej świecącym Światłem i Miłością na drodze własnego rozpoznania!
POWIEDZ ŻYCIU "TAK" I ZOBACZ JAK WSPANIAŁA / WSPANIAŁY JESTEŚ!

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Miłość ma twarz Matki. To najtrudniejsza lekcja Berta Hellingera.

 


To zdanie wkurza. Budzi opór.
Szczególnie jeśli Twoja relacja z matką jest trudna, chłodna lub pełna żalu.
Jak człowiek, który stworzył Ustawienia Systemowe, mógł powiedzieć coś tak... niesprawiedliwego?
Bert Hellinger nie był terapeutą, który głaskał po głowie. Był obserwatorem praw natury. A w naturze prawo jest proste: Życie przychodzi przez Matkę.
Oto co Hellinger naprawdę mówił o tej fundamentalnej relacji i dlaczego bez jej uzdrowienia stoimy w miejscu:
👉 1. MATKA = BRAMA DO ŻYCIA (Nie ma drogi na skróty)
Dla Hellingera Matka nie jest tylko osobą z jej wadami i zaletami. Jest Archetypem Źródła.
Przez 9 miesięcy Twoje ciało było jej ciałem. Byłaś nią. To połączenie jest absolutne i nierozerwalne.
Hellinger mówił: "Kto nie ma Matki, nie ma Życia".
Jeśli wewnętrznie odwracasz się od matki (gardzisz nią, oceniasz ją, odcinasz się) – energetycznie odwracasz się od samego Życia.
👉 2. PIENIĄDZE I CIESZENIE SIĘ ŻYCIEM
To jest ten słynny cytat: "Sukces ma twarz matki". Dlaczego?
Bo matka to pierwsze karmienie. Pierwsze ciepło. Pierwsze poczucie "jestem bezpieczna i zaopiekowana".
Jeśli ten pierwotny ruch "brania" od matki został przerwany (przez traumę, oddzielenie, chłód):
Masz problem z braniem pieniędzy (zarabiasz i tracisz, boisz się wycenić).
Masz problem z braniem przyjemności (czujesz się winna, gdy odpoczywasz).
Masz problem z ciałem (zaburzenia odżywiania to często walka z matką w sobie).
Sukces w świecie zewnętrznym jest tylko echem tego, czy udało Ci się "wziąć" matkę w świecie wewnętrznym.
👉 3. NAJTRUDNIEJSZE: "AROGANCJA DZIECKA"
To punkt, który boli najbardziej. Hellinger uważał, że jako dzieci nie mamy prawa oceniać rodziców.
Kiedy mówisz: "Moja matka była beznadziejna, ja będę lepsza", stajesz ponad nią. To jest arogancja.
W systemie rodzice są zawsze "DUZI", a dzieci "MAŁE". Miłość płynie z góry na dół. Kiedy stajesz nad matką, by ją pouczać lub oceniać – odcinasz dopływ tej rzeki.
🕊️ CO Z TYM ZROBIĆ? (Jak pracujemy na sesjach?)
Hellinger nie kazał kochać toksycznych matek "słodką" miłością. Nie kazał się z nimi przyjaźnić, jeśli są szkodliwe.
Kazał zrobić coś trudniejszego: Pokłonić się przed faktem przekazania Życia.
Na sesjach pracujemy nad tzw. "Przerwanym Ruchem ku Matce".
To moment, w którym Twoja dusza (często jako niemowlę) chciała sięgnąć po miłość, ale trafiła na chłód lub nieobecność. Wtedy zamroziłaś się w bólu.
Uzdrowienie polega na tym, by – jako dorosła kobieta – mentalnie dokończyć ten ruch. Powiedzieć:
„Mamo, biorę od Ciebie życie za pełną cenę, jaką Ciebie to kosztowało i jaką mnie to kosztuje. To wystarczy.”
Gdy ten ruch się dokona, w Polu dzieje się magia. Puszczają blokady finansowe, wraca zdrowie, a Ty przestajesz walczyć ze światem, bo przestałaś walczyć ze swoim Źródłem.
🗝️ Czujesz, że Twój "ruch do matki" jest zablokowany?

piątek, 11 lipca 2025

🌿 Brzozowy Krąg – moje Miejsce Mocy 🌿

Tuż za kamienicą, wśród zieleni, istnieje świat, który nie poddał się betonowi i pośpiechowi. 
To moje ukochane miejsce – krąg brzóz, które nie są dla mnie tylko drzewami. Są jak istoty duchowe.
Dzieci jednej Wielkiej Brzozy. 

Patrzę na nie z czułością – jakby były częścią mnie. Niektóre są wysokie i majestatyczne, inne jeszcze małe, jak liliputki, ale każda z nich ma swoją obecność i siłę. Czuję, że przyszłam tu właśnie dla nich. 
Dla tej przestrzeni, dla tej ciszy, która koi.

To miejsce mnie przyjmuje – bez oceny, bez oczekiwań. Słyszy mnie, zanim jeszcze wypowiem słowo. Wracam tu, kiedy świat staje się zbyt głośny, zbyt szybki. Tutaj mogę być. Po prostu być.

Brzozy mówią szeptem. Uczą miękkości. Tego, że można być silnym, będąc delikatnym. Że można rosnąć, nie raniąc. Że można kochać świat tak, jak się kocha dziecko – czysto, bezinteresownie.




Czasem czuję, że cała moja droga prowadziła mnie właśnie tutaj – do tego kręgu, do tych brzóz, które pamiętają. 
Być może Ty też masz takie miejsce – małe, zwyczajne, a jednak święte. Jeśli tak, dbaj o nie. I wsłuchaj się. Bo być może właśnie tam czeka na Ciebie Twoja iskra.

Zapraszam do kontaktu 
Agnieszka 
Tel.530 355 477
Mail agnieszkajolanta@wp.pl

poniedziałek, 26 maja 2025

NIE MOŻESZ PRZYJĄĆ SIEBIE... DOPÓKI NIE PRZYJMIESZ TEJ, PRZEZ KTÓRĄ PRZYSZŁEŚ NA TEN ŚWIAT

 

Niezależnie od tego, jak wyglądały Twoje relacje z mamą...
Ile miałeś lat, gdy po raz pierwszy poczułeś, że jesteś w tej więzi sam...
Jak bardzo Cię bolało jej odrzucenie, chłód, bezradność, nieumiejętność rozwiązywania problemów, albo jej zaborcza miłość...
Jedno na zawsze pozostanie niezmienne...
TO PRZEZ NIĄ I DZIĘKI NIEJ PRZYSZŁO DO CIEBIE ŻYCIE.
PRZEZ JEJ CIAŁO. JEJ DECYZJE. JEJ HISTORIĘ. A NAWET JEJ OGRANICZENIA.
Z psychologicznego, systemowego i duchowego punktu widzenia RELACJA Z MATKĄ TO NAJGŁĘBSZY FUNDAMENT TWOJEGO WEWNĘTRZNEGO PORZĄDKU.
Odrzucenie matki, świadome lub nie, odbija się w każdej innej relacji... z samym sobą, z ciałem, które masz, z jedzeniem, z partnerem, z dziećmi, z pieniędzmi.
Nie oznacza to, że masz ją teraz idealizować, usprawiedliwiać albo na siłę kochać.
Tu chodzi o coś znacznie głębszego...
UZNANIE, ŻE JEST LUB BYŁA, I ŻE DAŁA CI TO, CO MOGŁA.
I ŻE BYŁO TO WYSTARCZAJĄCE, SKORO ŻYJESZ.
Nieprzyjęcie matki, nawet jeśli przez całe życie nie było z nią kontaktu... ZATRZYMUJE TWÓJ WEWNĘTRZNY RUCH!
BLOKUJE RADOŚĆ.
SABOTUJE SUKCES.
KOMPLIKUJE RELACJE.
WSTRZYMUJE DOROSŁOŚĆ.
ODDZIELA OD REALNOŚCI.
WSZYSTKO STAJE SIĘ NAPIĘTE, NIEPEŁNE, jakby pod powierzchnią stale Ci czegoś brakowało.
Duchowość bez zgody na matkę... STAJE SIĘ UCIECZKĄ.
Miłość bez przyjęcia matki takiej, jaka jest... STAJE SIĘ WALKĄ.
Sukces bez matki... STAJE SIĘ OBCIĄŻENIEM.
A życie... CIĘŻAREM.
Nie musisz rozmawiać z nią, jeśli nie możesz. Ani jej odwiedzać, jeśli to dla Ciebie zbyt dużo.
Ale gdzieś w sobie bardzo jest ważne, byś uznał: TO PRZEZ NIĄ DOSTAŁEM ŻYCIE. INNEJ DROGI NIE BYŁO.
Dziś jest DZIEŃ MATKI... pomyśl o oczyszczeniu z nią relacji i jeśli pragniesz, by Twoje życie się poukładało, kłopoty zmalały, to przede wszystkim prawdziwie to poczuj i z najszczerszą intencją wypowiedz:
Mamo, nie byłaś taką, jakiej potrzebowałem.
Byłaś taką, JAKĄ MOGŁAŚ BYĆ.
Byłaś taką, jaką byłaś.
I taką Cię mam.
TAKĄ CIĘ PRZYJMUJĘ!
Dziś już idę do Ciebie, Mamo.
Zatrzymałem się dawno temu...
Z bólu, z żalu, ze złości...
Ale w sercu tęskniłem.
Idę do Ciebie.
Do takiej, jaka jesteś.
Nie chcę już innej.
Nie chcę więcej czekać.
Dziś już w pełni chcę żyć.
I DZIĘKUJĘ, ŻE DAŁAŚ MI ŻYCIE!

WPIS I GRAFIKA AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI

Alchemia Świadomości


środa, 6 stycznia 2021

🍁 SŁAWIAŃSKIE ŚWIĘTA W STYCZNIU 🍁


 
Powitaliśmy już Kolade, ale jeszcze długo będziemy świętować spotkanie z Zimowym Słońcem. Przecież w styczniu czekają na nas Wielkie Welesowe Dni, które z pewnością podążą za Koladą. Tak, jak teraz jest wiele innych świąt!

Oto, na co się przygotowujemy:

🍁 1 stycznia - pierwszy Piątek Bogini Makosz. Sławimy Boginię Losu i zwracamy się do niej z naszymi marzeniami.
🍁 6 stycznia – Zimowy Turits, mały Vodokres (Vodosvet). Woda w jeziorach i rzekach po raz pierwszy staje się magiczna.
🍁 6-19 stycznia – Wielkie Welesowe Dni . W tym czasie ludzie przepowiadają przyszłość, a młodzi ludzie urządzają zabawne uroczystości. Natomiast w tym czasie, należy uważać na złe duchy!
🍁 7 stycznia – uroczystość upamiętniająca Przodków, jeden z wieczorów Welesowych Świąt, kiedy to organizowana jest rodzinna kolacja.
🍁 8 stycznia – Babie Kasze. Dzień uhonorowania matek, powituch (położnych), dzieci urodzonych w ciągu roku.
🍁 13 stycznia – Morena Zimowa. Od tego dnia złe duchy stają się szczególnie złe, ponieważ wkrótce powrócą do Navi. W tym czasie i najstraszniejsze wróżenie jest dla odważnych.
🍁 15 stycznia - Dzień Czarnoboga. Od tego dnia możesz rozpocząć sprzątanie w domu. Wcześniej od samego początku Świąt Welesowych nie można zamiatać domu i myć podłóg.
🍁 19 stycznia - Duży Vodokres. Dzień, w którym woda staje się magiczna, a duchy Navi opuszczają świat ludzki.
🍁 28 stycznia – Dzień Domowika. W tym dniu z pewnością musisz sprawić swojemu Domowikowi smakołyk, a nawet ofiarować mu prezent.
🍁 31 stycznia - Dzień Domowego Pieca. Domowe rytuały wykonywane są w celu ochrony i dobrego samopoczucia.

Przebudzenie


środa, 20 maja 2020

ACH TE NASZE DZIECI, CZEMU DOPROWADZAJĄ NAS DO SZAŁU....



1. BAROMETR

Dziecko CHŁONIE JAK GĄBKA wszystko z otoczenia, najmniejsze napięcia i to bardzo często zanim my się zorientujemy. Dlaczego? Bo nie ma jeszcze tylu blokad co my. Reaguje żywo na to co czuje.
Jest jak taki emocjonalny barometr sytuacji między rodzicami, ale także resztą rodziny. Dziecko zupełnie nieświadome przejmuje na siebie problemy emocjonalne innych członków rodziny.

2. LUSTRO

Największe trudności, jakie masz z dzieckiem, dotyczą ciebie. Zobacz co dziecko ci pokazuje, jakie uczucia w tobie "aktywuje", czy ty możesz (mogłaś) pozwolić sobie na te uczucia, gdyby nie dziecko? Do kogo prowadzą Cię te uczucia, o kim przypominają?

3. MARTWIENIE UMARTWIA

Proszę nie myl nigdy martwienia się o dziecko z troszczeniem się o dziecko - to dwie różne rzeczy. Wspieraj i troszcz się o swoje dziecko, czyli puszczaj w świat, w życie, a jak się przewróci i wraca opatrz zdarte kolano i puść znowu wolno, ufaj w jego wewnętrzną mądrość. Martwienie umartwia, czyli odbiera dziecku energię życiową. Jest jak wsadzenie słowika do klatki, już potem raczej nie poradzi sobie wypuszczony wolno...

4. SZCZĘŚCIE

Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Zawsze w tej kolejności.

5. POZWÓL DZIECKU BYĆ TEŻ Z JEGO OJCA (MATKI)

Rodzimy się, bo Ona i On się połączyli, dosłownie! Plemnik i komórka jajowa stali się jednym, nowym życiem, dzieckiem. Nie da się teraz tego rozerwać, w taki sposób, aby dziecko mogło pozostać przy życiu. Jeśli kochasz ojca (matkę) swojego dziecka to wspaniale. A jeśli nie, to działaj w kierunku, aby wasza relacja była oparta na ludzkim szacunku do drugiego człowieka, a przede wszystkim pamiętaj, że dziecko jest z Was. Im bardziej będziesz chciała pozbyć się jakiejś cechy w ojcu dziecka, tym bardziej widoczna będzie ona w dziecku.

6. DZIECKO TEŻ CZŁOWIEK

To co masz nieprzepracowane, na co sobie nie pozwalasz, do czego się zmuszasz, jak mocno tkwisz w destrukcyjnych przekonaniach - tym nasiąknie twoje dziecko do szpiku kości. Zatem co możesz zrobić dla dziecka? Zajmij się sobą! Uwalniaj niesłużące Ci przekonania, zwróć się do swojego wnętrza, zaspokajaj swoje potrzeby (żeby ono nie musiało rezygnować z siebie i zadowalać Ciebie). Daj też sobie prawo do gorszych dni, do zwolnienia tempa, do odpoczynku, do popełniania błędów. To ogromna nauka i dar dla twojego dziecka, które głównie uczy się przez obserwację rodziców.

7. UZDROWICIEL MIMO WOLI

To co cię najbardziej denerwuje w dziecku to najczęściej to co masz nie przerobione w relacji z mamą lub z tatą, z partnerem, albo z sobą samą, a zazwyczaj wszystkie wymienione odpowiedzi są prawidłowe... czyli dziecko prowadzi niejako Cię do uzdrowienia tych wymienionych relacji. Jak przekierujesz właśnie na te relacje uwagę z intencją ich uzdrowienia, zdejmiesz z dziecka ogromny ciężar i będzie mogło odetchnąć i zająć się swoimi, dziecięcymi sprawami: zabawą, kolegami, nauką, hobby.

8. JESTEŚ IDEALNYM RODZICEM

Każdy rodzic jest tym właściwym, czyli idealnym, choć absolutnie nie ma być idealny, najważniejsze to być ludzkim, autentycznym, prawdziwym i WIDZIEĆ W DZIECKU DZIECKO. Dbaj o siebie, abyś mogła być żyzną glebą, to nawet przy większych wichrach i burzach Twoje dziecko sobie poradzi. Zdołowana, zestresowana matka (czy ojciec), która zapomniała zupełnie o swoich potrzebach nie będzie żyzną glebą, wyeksploatuje się, wyjałowi i nie zasili rosnącej na niej rośliny. Oczywiście patrz wyżej: bądź ludzka też dla siebie, pamiętaj, że jesteś tylko (i aż) człowiekiem - ileś będziesz mogła uzdrowić w sobie, a ileś nie. Zgódź się na to, że Twoje dziecko będzie też miało pewne wyzwania w życiu, do których będzie stawać, tak jak każdy człowiek.

9. UZNAJ RODOWE MACIERZYŃSTWO I OJCOSTWO

Dla kobiet: uznaj Rodowe Macierzyństwo... zobacz jakie były matki i uznaj, że tylko takie mogły być na tamten czas, dopuść, że nie wiesz jaka ty byś była na ich miejscu. Podziękuj im, że przeżyły to co przeżyły i przekazały życie dalej. Poproś je, aby Cię wspierały, abyś Ty mogła mieć lżej i mieć większą radość z macierzyństwa.

Dla mężczyzn: uznaj Rodowe Ojcostwo, zobacz jacy byli ojcowie i uznaj, że tylko tacy mogli być na tamten czas, dopuść, że nie wiesz jaki ty byś był na ich miejscu. Podziękuj im, że przeżyli to co przeżyli i przekazali życie dalej. Poproś ich, aby Cię wspierali, abyś Ty mógł mieć lżej i mieć większą radość z ojcostwa.

~ Agnieszka Boruc

czwartek, 20 lutego 2020

DZIADKU, CZYM JEST FEMINIZM?



Wiesz wnusiu, przy silnym mężczyźnie zawsze stała silna kobieta.

Mężczyzna był tarczą kobiety, ale na przestrzeni lat coś dziwnego stało się z mężczyznami.

Szacunek zaczęliśmy mierzyć siłą, przez co kobieca miłość przemieniała się w strach, w poczucie winy, w poczucie obowiązku, że to ona musi zadbać o mężczyznę: o ojca, o męża, o syna.

Aż w końcu dzisiejszy mężczyzna zdaje się być tylko chłopcem z brodą, za którym stoi babka, matka, siostra, żona.

Oddaliśmy dzieci kobiecie i zrezygnowaliśmy z ich wychowania, a przecież wszyscy jesteśmy równi. Kobiety zaczęły ciężko pracować bo straciły męskie wsparcie.

Najtańszą siłą roboczą są samotne kobiety, z dziećmi.

Matka dla dziecka zrobi wszystko, nie będzie spała, będzie pracowała żeby je utrzymać. Nie będzie jadła, ale nakarmi dziecko.

A wcześniej kobieta nie była siłą roboczą, była córką, która miała ojca; była siostrą, która miała brata; była żoną, która miała męża; była matką, która miała syna.

I jak ktoś chciał skrzywdzić kobietę, od razu pojawiali się wszyscy jej mężczyźni.

Bo kobieta to zaszczyt mężczyzny i honor rodziny.

Kiedyś tak było.

I nadal w każdej normalnej kulturze i każdej normalnej rodzinie kobieta, to córka, siostra, żona, matka i babcia.

Ona nie jest sama.

Jej mężczyźni są za nią, jej rodziną. I może pracować wtedy, gdy sama tego chce, ale nigdy nie musi..

I to my mężczyźni przez swój egoizm i bezczynność spowodowaliśmy feminizm, a przynajmniej w dużej mierze przyczyniliśmy się do jego powstania.

A to nie wina, a obowiązek mężczyzny opiekować się kobietą.

Poczucie winy jest dla niedojrzałych dzieci z brodą, a dla mężczyzn istnieje KONCEPCJA HONORU I OBOWIĄZKU.

To mężczyzna zawsze był odpowiedzialny za rodzinę, a kobieta zawsze go w tym wspierała.

I to mężczyzna winien swoją siłę zamienić na powrót w szacunek, a wtedy feminizm zaniknie.

Słowiański Włóczykij


środa, 8 stycznia 2020

👩‍👧‍👦Błogosławieństwo matki👩‍👧‍👦


👩‍👧‍👦Błogosławieństwo matki👩‍👧‍👦

Dlaczego w naszych czasach matki nie błogosławią swoich dzieci? Wiele kobiet na to pytanie odpowiada: nie wiedziałyśmy, że to tak ważne!
Dając dziecku błogosławieństwo, matka oddaje dziecku całą JEGO energię życiową, którą ono dało jej przy narodzeniu.
Dlatego niektóre matki na poziomie podświadomym nie chcą błogosławić dzieci.
Bo to oznacza, że muszą się odciąć od tego, co je być może całe życie karmiło. Energia ich dzieci.
Wiele kobiet otwarcie przyznaje swoim dzieciom: ty stałeś/aś się sensem mojego życia. I „jadą” na energii dziecka, ile mogą.
Energia życia dziecka to jest to, co pozwala matce nie spać w nocy, kołysząc dziecko.
To siła, dzięki której matka jest na ciągłym „czuwaniu”, ma energię, by karmić, przewijać, słuchać tysiąca takich samych pytań i przeżyć 😉

Przy narodzinach dziecko otrzymuje 100% energii życiowej. Każdy człowiek ma swoją ilość energii, która zależy od jego misji powołania oraz od tego, jak człowiek będzie zarządzał tymi energiami.
Jeśli oddaje energię drugiemu człowiekowi, to nie starczy mu jej, aby móc wypełnić swoją misję.

Dzieci oddają swoją energię, ponieważ są jeszcze za małe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
Dziecko zwykle oddaje matce ok 90% swojej energii, zostawiając dla siebie 5-10% po to, by przypominać o sobie. Rosnąc, dziecko uczy się samodzielności i stopniowo „odbiera” energię.

Ok 8 roku życia dziecko jest gotowe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
W tym wieku matka powinna dać błogosławieństwo dziecku i w ten sposób oddać mu całkowicie tę energię, która należy do niego.
Do 14 roku życia dziecko się uczy, jak wykorzystywać energię życia i stają się dorośli. Od 14 do 21 roku życia za dziecko większą odpowiedzialność bierze ojciec, to on zna drogę powołania dziecka i wszelka ingerencja matki może się dla losu dziecka skończyć fatalnie.

Jeśli natomiast matka nie oddała odpowiedzialności dziecku, to żyje ona nadal jego życiem, korzystając z jego energii.
Znacie na pewno takie dorosłe dzieci, które praktycznie nie żyją. Oddają energię swojego życia nie tylko rodzicom, ale i wszystkim dookoła.

Dziecko, które nie otrzymało błogosławieństwa matki około 13-14 roku życia zaczyna wchodzić w tzw „trudny wiek”, kiedy zaczynają się kłótnie i nieporozumienia między dziećmi i rodzicami.
Dziecko domaga się bowiem energii, którą oddało przy narodzeniu, a rodzice nie oddają.
Zaczyna się więc dosłownie walka o życie, o energię życia. Dziecko mówi: „ja sam/a!”, matka na to: „nie, jeszcze jesteś za młody/a” W tej walce dziecko skazane jest na porażkę, ponieważ rodzice mają władzę totalną. Tylko rozum i serce matki mogą pomóc w tej sytuacji.

Otrzymać błogosławieństwo mamy oznacza dostać z powrotem energię życia, konieczną do tego, by zaprosić do życia obfitość w każdym przejawie.
Istota błogosławieństwa to stworzenie przez matkę ochronnego kokonu wokół dziecka. Kokonu, dzięki któremu unika ono nieszczęść i kieruje swoje czyny na prawidłowe tory, nie tracąc energii na próżno.
Błogosławieństwo działa niezależnie od odległości i jest najsilniejszym amuletem ochronnym. Uważa się, że człowieka, którego błogosławiła matka nie da się zranić.
Jej miłość chroni go przed wszelkimi negatywnymi wpływami.

Otrzymać/dać błogosławieństwo można na kilka sposobów. Mama może ustnie lub pisemnie pobłogosławić dziecko. Trzeba jednak do tego podejść bardzo odpowiedzialnie i świadomie.
Wszystko bowiem, na co dziecko błogosławicie, spełni się.
Dlatego należy formułować błogosławieństwa tak, by nie ograniczać możliwości dziecka, nie układać jego życia po swojemu. Nie należy życzyć dziecku czegoś konkretnego (na przykład: wykształcenia wyższego czy określonej liczby dzieci).

🙏🏻Błogosławić bez pozbawiania możliwości wyboru można na:

życie w szczęściu i radości

szczęśliwe i spełnione relacje z innymi ludźmi

radowanie się ze swoich sukcesów i sukcesów ludzi dookoła

to, by kochać i być kochaną/ym

to, by być spełnioną/ym w zajmowaniu się swoim twórczym przeznaczeniem

to, by mieć źródło siły i harmonii w swoim sercu i rozumie

to, by być pewną/ym siebie i mieć wolną wolę

to, by mieć łatwość w zarabianiu pieniędzy

to, by mieć zawsze dość siły, energii i mądrości

to, by znajdować się zawsze w dobrym czasie i miejscu

zaufanie do ludzi i Boga

zdrowie i życie w pełni

to, by być spełnieniem marzeń Boga o tobie.


‼️A co jeśli mama nie chce błogosławić dziecka lub nie żyje? Wtedy można zrobić praktykę samodzielnie. Polega ona na napisaniu listu do mamy i spaleniu go. Jeśli mama żyje, nie musi nawet wiedzieć, że ten list powstał.
Niech to będzie praca tylko na poziomach subtelnych.

Przede wszystkim musimy wybrać miejsce i czas, aby w procesie pisania listu nikt nam nie przeszkadzał.
Postaw na stole fotografię swojej mamy lub, jeśli to niemożliwe, wyobraź ją sobie siedzącą naprzeciwko ciebie. Można zapalić świecę.
Możesz zacząć list od słów: „Witaj Mamo. Piszę do Ciebie z wielką prośbą, abyś pobłogosławiła mnie na szczęśliwe życie, na stworzenie kochającej się rodziny, na życie w dostatku i pomyślności…”
I dalej napisz mamie wszystko to, co kiedykolwiek chciałeś/aś jej powiedzieć, ale nie dałeś/aś rady tego zrobić, z różnych przyczyn.

To mogą być wszelkie pretensje, urazy, jakie do niej żywisz, a także niewypowiedziane dotąd słowa miłości i wdzięczności.
Wszystko to, co zechce napisać twoja ręka i serce, powinno być napisane. Taki list nie jest łatwo pisać. Możesz płakać i nie warto tych łez powstrzymywać. To łzy, które przyniosą ulgę.
Możesz napisać mamie o swoim życiu, swoich radościach i trudnościach. Kiedy będziesz pisać, nie zwracaj uwagi na błędy, na swoje pismo czy logikę myśli. Tego listu nikt nigdy nie przeczyta, nawet ty sam/a.

Twoje główne zadanie to przelanie na papier wszystkiego tego, co było niewypowiedziane, tak, aby odrodzić, naprawić relacje z mamą.
Pisz tak długo, aż poczujesz, że myśli się wyczerpały i do momentu, gdy twoja ręka jakby sama napisze: „Błogosławię cię”.
Gdy zakończysz pisać, spal list, nie czytając go i zapisz sobie godzinę i datę napisania listu.

Ale to nie koniec tej praktyki.

Ważne jest, by pamiętać, że błogosławieństwo mamy związane jest bezpośrednio z odpowiedzialnością za swoje życie.

Nie każdy jest gotowy, aby wziąć 100% odpowiedzialność za wszystkie sytuacje życiowe. Najczęściej człowiek unika odpowiedzialności, ponieważ boi się konsekwencje swoich czynów i poczucia winy.
Odpowiedzialność natomiast nie jest związana z pojęciami konsekwencji i winy. Odpowiedzialność jest energią życia, związaną z pewnością siebie i z życiowymi zasobami, które otrzymujemy przy narodzinach.
Od tego, w jaki sposób będziemy nimi zarządzać zależy to, jak będziemy żyć. Jeśli człowiek oddaje tę energię innym ludziom, to nie starczy mu jej, by wypełnić swoje przeznaczenie i swoją misję.

Aby błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia należy w ciągu 7 dni bardzo pilnować, by nie tracić niepotrzebnie swojej energii na puste rozmowy, narzekanie, obwinianie i oskarżanie innych.

Co jeszcze warto wtedy zrobić?

1. wypisać wszystkie sprawy, które mamy do zrobienia i robić je po kolei.

2. codziennie głośno powtarzać: jestem całkowicie odpowiedzialna/y za wszystkie sytuacje w moim życiu

3. odrzucić wątpliwości co do swoich wyborów i czynów. Jeśli wątpisz w swoje czyny, jest to spowodowane strachem, poczuciem winy lub krzywdy

4. bardziej ufać ludziom i przestać ich kontrolować. Pomaga zdanie: im mniej się wtrącam, tym lepiej to działa.

Jak rozpoznać, czy błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia?

W życiu wszystko opiera się na określonych cyklach. Dlatego będziemy obserwować 3 etapy – 7 dzień, 7 tydzień i 7 miesiąc od dnia napisania i spalenia listu.

☝️Etap pierwszy

Siódmego dnia po napisaniu listu uważnie obserwuj, co się wydarzy w materialnym aspekcie życia. Jeśli mama odpowiedziała na prośbę i dała błogosławieństwo, to w siódmej dobie powinnaś/powinieneś otrzymać jakiś przychód, może być wyrażony pieniędzmi, prezentami itd. Ktoś może oddać ci dług, możesz znaleźć monetkę na ulicy, a może ktoś sprezentuje ci bilety do teatru – wszystko to będzie znakiem, że jest błogosławieństwo.

Ważne jest, by obserwować, co tego dnia pojawiło się jako pierwsze – przychód czy wydatek.
Jeśli tego dnia z rana ktoś poprosi cię o pożyczkę, zgubisz pieniądze itd. to znak, że błogosławieństwo nie przyszło. I nie pomoże tu kombinowanie, by akurat tego dnia na konto wpłynęły jakieś pieniądze.
Jeśli tak się zdarzy to znaczy, że list należy napisać od nowa. I znów obserwować siódmą dobę od napisania i spalenia listu.

✌️Etap drugi

Obserwujemy siódmy tydzień od momentu napisania listu. Jeśli błogosławieństwo otrzymałeś/aś, to w siódmym tygodniu twoje wydatki będą o wiele mniejsze, niż dochody. I znów, nie dlatego, że specjalnie to tak ustawisz, ale tak się wszystko złoży.
Dochód może przekroczyć twoje oczekiwania.
Jeśli natomiast jest odwrotnie, cóż, dość rzadko to się udaje za pierwszym razem. Niektóre mamy niechętnie odpuszczają dziecko do samodzielnego życia. Cierpliwie rozpoczynamy proces od nowa.
I nawet, jeśli list jest już z każdym razem krótszy, to nie takie ważne, ważne, by twoja prośba była zapisana i naprawdę wszystko „wyszło” z ciebie tak, by nie zostało nic przemilczane i zepchnięte do podświadomości. Każdy list musi być spalony bez czytania przez kogokolwiek.

🤟Etap trzeci

Obserwujemy siódmy miesiąc od dnia napisania listu. Może on nie przynieść wielkich pieniędzy, za to, jeśli błogosławieństwo otrzymaliśmy, w tym miesiącu będzie założony jakiś trwały fundament twojej pomyślności.
To może być jakaś znacząca znajomość, korzystna oferta współpracy, awans itd. Coś, co sprawi, że poczujesz, że twardo stoisz na nogach.
To będzie znak, że otrzymałeś/aś błogosławieństwo matki.

Źródło:http://www.сварог-фонд.рф/
Tłumaczenie: Anna Wrzesińska

niedziela, 14 lipca 2019

Bogini Matka i Bóg Ojciec.

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.


Karolina Bochenek

poniedziałek, 11 marca 2019

MIŁOŚĆ MA ZAPACH WOLNOŚCI ♡




Najbardziej wyzwalającą lekcją, której kiedykolwiek się nauczysz jest: nikt nie może spowodować, że będziesz szczęśliwy. A Ty nie jesteś odpowiedzialny za szczęście kogokolwiek.

Jesteś wolny.

Wolność jest Twoją naturą, i zawsze nią była.

Tak więc, tak jak Słońce, zawsze świecisz.Nie czekasz aż ktoś inny zaświeci, nie potrzebujesz usprawiedliwienia po to aby świecić, po prostu świecisz. Nie czujesz się odpowiedzialny za wszystkie te słońca, które jeszcze nie odkryły swojego światła. Po prostu świecisz. Uczysz poprzez dawanie świadectwa. Idziesz odważnie swoją drogą.

A jeśli inni czują się źle z Twoim świeceniem, jeśli Cię oceniają, atakują za to, że nie sprawiasz, że są w centrum Twojego zainteresowania, to jest to w porządku. To jest ich praca. To jest ich droga. Życzysz im dobrze.

A kiedy zaprzestajesz prób ratowania innych, kiedy przestajesz próbować być matką lub ojcem, którego nigdy nie mieli, możesz w końcu, zamiast tego, kochać ich. Możesz być obecnym, nieporuszonym. Możesz kochać ich tak bardzo, że aż pozwolić im odejść.
Bo miłość ma zapach wolności.

♡ Jeff Foster

piątek, 1 lutego 2019

KIEDY SILNA KOBIETA PRZESTAJE BYĆ SILNĄ KOBIETĄ.


Kiedy silna kobieta przestaje być "silną"
zwalnia siebie ze służby,
z poczucia stania na baczność,.
Zwalnia siebie z funkcji "bycia mężczyzną".
Zwalnia siebie z zastępowania ojca swoim dzieciom.
Nie musi robić za ojca i matkę.
Zwalnia siebie z funkcji męskiej
zarabiania pieniędzy by utrzymać rodzinę
w roli jedynego żywiciela.
Zwalnia się z funkcji wojownika,
który musi bronić swojego terytorium i rodziny.
Uwalnia swoją głowę, rywalizację,
dumę kobiecą, siostrę blizniaczkę męskie ego.
Zwalnia siebie z obowiązku bycia silną
i niezastąpioną.
Nareszcie może zdjąć spodnie
założyć spódnicę
spojrzeć w lustro
i być sobą
być boginią i królową.

Kiedy "silna" kobieta przestaje być silną,
pozwala sobie wrócić do miękkości.
Otwiera przestrzeń, by pieniądze napłynęły
do niej w obfitości,
kiedy pracuje będąc w kobiecej energii
płynącej z serca miłości i współodczuwania.
Jest matką i partnerką i to wystarczy.
Otwiera w sobie ciepłą przestrzeń radości,
rozpuszcza tą część siebie zawsze zadaniową.
Nie lęka się pozwolić jej odejść.
Tak, ona po coś była potrzebna.
Kiedyś, by bronić, by chronić,
by przetrwać.
Dziś już powoli może się roztopić
i odejść.

Kiedy silna kobieta zwalnia siebie
ze służby bycia silną kobietą
robi przestrzeń na to co męskie
w swojej przestrzeni.
Dla partnera, męża,
ojca swoich dzieci.
Nareszcie ma męskie przestrzeń
by się pojawić

Kiedy "silna" kobieta zwalnia siebie
ze służby bycia silną kobietą.
Może połączyć się ze swoimi
kobiecymi cyklami
ze swoim kobiecym rodem
kobiecą energią życia w rodzie płynącą.
Robi przestrzeń na swoją kobiecość
do tej pory wypartą, zmarzniętą
skostniałą.
Może połączyć się z żywiołami
ogniem, powietrzem, ziemią, wodą
one jej dają kobiecą siłę,
siłę życia i kreatywności
Znów może poczuć
jak w jej sercu i brzuchu
życie się rodzi.
Znów po tylu latach
dla siebie
dla przodkiń
dla kobiet na całym świecie
dla mężczyzn
Odradza się Kobiecość
jej Siła i Moc Życia i Umierania.

Kiedy powróci na swoje miejsce kobiecość,
powróci na swoje miejsce i męskość.
To znak męskości poszanowania,
oddanie im miejsca,
ich męskości,
tego co do nich należy
to znak uhonorowania ich odwagi i siły.
Kiedy odrodzi się kobiecość,
odrodzi się męska siła.
Miłość, energia z kobiety płynąca
to dla świata energia uzdrawiająca.
W tym jest kobieca siła,
Matka Natura to wie,
dając nam kobietom te dary,
się nie pomyliła

Agnieszka Dziewanna

czwartek, 13 grudnia 2018

Bogini Matka - Bóg Ojciec

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.

Karolina Bochenek

środa, 31 października 2018

Relacje z matką i ojcem. Uzdrawianie kanałów rodowych – Dmitrij Trocki





UWAGA! INFORMACJA O TYM, JAK ZROBIĆ PRAKTYKĘ W PRZYPADKU, KIEDY RODZICE NIE ŻYJĄ: ROBIMY DOKŁADNIE TAK SAMO, WYOBRAŻAJĄC SOBIE ICH PRZED SOBĄ. Dmitrij Trocki jest chiromantą, zwycięzcą rosyjskiego programu Bitwa jasnowidzów, prowadzi warsztaty i wykłady w Rosji, Ukrainie i Białorusi. Uczy jak ciało związane jest z psychiką i relacjami z rodzicami i rodem.


https://youtu.be/ksIDNf1LgIs

sobota, 30 czerwca 2018

Powstawanie alergii w psychosomatyce.


W sytuacji zagrożenia i silnego stresu związanego z rozłąką, oddzieleniem (od kogoś lub czegoś, co kochamy, co jest dla nas bardzo ważne) mózg rejestruje całe otoczenie, wszystkie bodźce, które odbiera i łączy je z tymi emocjami. Emocje biologicznie wskazują na to, co aktualnie przeżywam, co się ze mną dzieje i jak zachowuje się moje otoczenie. Jest to reakcja, ocena danej sytuacji. Alergenem może stać się wszystko, co mózg powiązał z danym stresującym wydarzeniem. Jeśli w przyszłości do mózgu dotrze informacja o kontakcie z danym alergenem, to aktywowany zostanie program ostrzegawczy, że zbliża się niebezpieczeństwo, dzięki czemu będzie go można uniknąć.
Mózg tworząc alergię myśli mniej więcej w taki sposób: „Ok, przeżywam silny stres i jestem w tym sam/ sama. Muszę zapamiętać wyróżniające ten moment bodźce i jeśli w przyszłości znowu je poczuję, to będzie dla mnie sygnał, że zbliża się niebezpieczeństwo, więc będę mógł/ mogła mu odpowiednio wcześniej zapobiec”.
Skąd się biorą alergie?
Alergie dotyczą tkanek ektodermalnych i wiążą się z konfliktem oddzielenia, rozłąki. Występują dopiero w fazie zdrowienia, ale co to tak właściwie zn?
Rodzaje alergii
Alergię tak naprawdę można mieć właściwie na wszystko: pyłki, pożywienie, sierść zwierząt, zapachy, kurz itd. Wszystko zależy od tego, z czym mózg połączył daną sytuację. Nie ma niestety jednego wzorca, bo życie było by zbyt proste. Pomóc mogą jednak symptomy, bo jak wiadomo alergia objawiać się może wysypkami, zmianami skórnymi, katarem, swędzeniem oczu, problemami układu pokarmowego. To wszystko ma znaczenie i pomoże nam zawęzić pole poszukiwań.
Jak już wspomniałam alergia ZAWSZE dotyczy konfliktu rozłąki z kimś lub czymś, co kochamy, co jest dla nas ważne. Może być to ukochana osoba, przyjaciel, brat, kuzynka, babcia, a nawet pies, kot lub… samochód. Poszukiwania zaczynamy od symptomów, a tutaj mała ściąga:
Alergie skórne – konflikt rozłąki, kontaktu fizycznego np. wysypka na szyi związana z pocałunkiem ukochanego, który mnie zostawił
Układ oddechowy (tchawica i oskrzela) – rozłąka związana ze strachem, lękiem .
Zatoki (katar) – rozłąka związana z uczuciem „coś mi tu śmierdzi…”, kiedy mam poczucie, że jest to jakaś śmierdząca sprawa, próbuję wyczuć o co chodzi, węszę kłamstwo np. zostałam oszukana przez wspólnika, którego traktowałam jak brata, a on kombinował mi za plecami. Pracowaliśmy w zakurzonym biurze i zawsze kiedy mam kontakt z kurzem, to dostaję kataru
Układ trawienny – coś nie do strawienia np. kiedy byliśmy dzieckiem i zostawili nas samego u ciotki, a ona wmuszała w nas zupę mleczną, której nienawidzilismy. Od tamtej pory po spożyciu mleka mamy biegunkę.
Jak pozbyć się alergii?
Jeśli dopada nas alergia, to musimy zabawić się w detektywa i namierzyć sytuację, kiedy pojawiła się ona po raz pierwszy, a następnie cofnąć się do poprzedniego wydarzenia, które ją zaprogramowało. Tutaj możliwości jest bardzo wiele. Może być to poprzedni wyjazd wakacyjny, okres podstawówki lub wczesne dzieciństwo. Jeśli nie pamiętamy żadnego wydarzenia, które mogłoby alergię zaprogramować, wówczas szukamy takich wydarzeń w okresie ciąży mamy (np. z czego mama musiała zrezygnować w trakcie ciąży?), w życiu rodziców, czy życiu naszych przodków. Po odnalezieniu przyczyn pracujemy nad emocjami, które spowodowały pojawienie się alergii. Metod rozwiązywania konfliktów jest wiele, ale najważniejsze jest odnalezienie wydarzenia, które alergię zapoczątkowało.
Przyklad
AZS:
Gdzie pojawiają się zmiany?
Zmiany skórne najczęściej pojawiają się w okolicach kolan, pośladków, łokci, dłoni, na klatce piersiowej, na twarzy, czasami na powiekach. Ważne jest w jakich miejscach dokładnie pojawiają się zmiany, ponieważ z różnymi częściami ciała są związane różne konflikty. Ważny jest też charakter rozłąki. Czy była ona chciana, czy nie.
Rozłąka niechciana np. może dotyczyć matki czy ukochanej osoby. W tym wypadku zmiany pojawiają się w miejscach, w których czujemy się dosłownie oderwani od ciała drugiej osoby, w miejscach, którymi przytulaliśmy się do niej (wewnętrzna strona rąk, ud, dekolt, piersi, brzuch, pachwiny).
Rozłąka chciana np. też może być z matką (ale dotyczy osób dorosłych);) partnerem, szkołą, pracą itp. W tym wypadku zmiany pojawią się po zewnętrznej stronie ciała w miejscach, które chcą się rozłączyć z kimś lub czymś.

A czy atopowe zapalenie skóry u niemowlaka tak też można wyjaśnić i poszukac przyczyny ?

Agis Wojciechowska U zwierząt rozłąka dotyczy oddzielenia się od matki, stada.

U człowieka rozłąka może mieć wiele aspektów. Oczywiście najważniejszą dla dziecka ( a najczęściej konflikt programujący jest przeżywany w dzieciństwie) jest rozłąka z matką. Tak może być, gd
y dziecko urodzi się z i zostanie zabrane na oddział intensywnej terapii. Przez np. tydzień ma ograniczony kontakt z mamą. Przeżywa szok związany z rozłąką i jest to dla niego wydarzenie nagłe, dramatyczne, odczute w izolacji. Rozłąka może też dotyczyć innych członków rodziny, ojca, dziadków, rodzeństwa lub też miejsca, wydarzenia. Pamiętajmy, że u osób praworęcznych lewa strona ciała związana jest z matką, prawa z innymi ludźmi. Jeśli dziecko odczuwa rozłąkę z obydwojgiem rodziców zmiany będą po obydwu stronach ciała.

czwartek, 22 lutego 2018

Energia matki-relacja z matką.



Jeżeli Twoja relacja z matką była trudna i żyjesz z przekonaniem, że to ona musi się zmienić, abyś była szczęśliwa, bo przecież nie dała Ci tego, czego tak bardzo od niej potrzebowałaś, to sama stajesz się sobie podobna matką. Podtrzymującą żal, ból, lęk i rozpacz. Pozbawiającą się ukojenia, wewnętrznego wsparcia, czułości, czy delikatnego i ciepłego "wszystko będzie dobrze, kochanie, zobaczysz".
Wiele kobiet żyje tym żalem często aż do śmierci swojej matki, a nawet i po niej. Zamiast karmić swoją duszę, same pozbawiają się przez lata tego, czego najbardziej potrzebują. Stają się kontrolującymi partnerkami, zniecierpliwionymi matkami czy rywalizującymi przyjaciółkami.
Tymczasem matka, za którą tak bardzo tęsknimy, jest w nas. Dla każdej z nas inna, dokładnie taka, jakiej potrzebujemy. Wystarczy otworzyć na nią serce i pozwolić jej nas przemienić jej łagodną, akceptującą energią. Czasem duma tylko nie pozwala, bo przecież jest tyle zranienia, że nie można pokazać nawet przed samą sobą, jak bardzo jej potrzebujemy. Ale energia dobrej matki w nas trwa. I powoli uzdrowi serce nawet najbardziej zranionej córki.

środa, 1 lutego 2017

Bądź jak dziecko w ramionach matki.


Bądź jak dziecko w ramionach matki.
Już coś dba o Ciebie, Twoje potrzeby, Twoje sprawy.
Wszystko jest załatwione.
Nie słuchaj tego, co świat mówi.
Będzie musiał stać się jak dziecko również tak jak Ty.
Wszystko otwiera się samoistnie dla Ciebie. Nie mów: Co dalej?
Niech to będzie niespodzianka. Drzewo nie zastanawia się, czy ma plan,
gdzie powinny rosnąć następne liście lub kiedy spadnie kolejny owoc.
Nie, całe jego życie jest tylko rozwijaniem.
Zobacz drzewo życia, które jest tylko rozwijaniem.


- Mooji

wtorek, 25 października 2016

Jak Motyl.



Twoja bezmierna głębia, Matka wszystkich rzeczy 
pochodzi z Centrum Wszechświata. 
To wielka brama do twojego życia i twojej mądrości 
jest nieskończoną głębią... 
którą trudno opisać... 
trudno znaleźć dla niej nazwę... 
ale możesz zobaczyć tą ukrytą tajemnicę... 
uwolnij się tylko od pożądań tego świata... 
żyj na tym globie spokojnie, 
ale puść umysł wolno, 
czerp z dobroci natury i światła,
ale ucz się mądrości i od tych ciemnych stron nocy, 
to twoje pomyłki bywają twoim najlepszym nauczycielem... 
tylko wolny umysł może popłynąć do wszystkich zakątków Wszechświata... 
i tylko świadomy umysł może się zanurzyć w ciemności i świetle... 
może je badać i w ten sposób szybko pojmie, 
co jest Prawdziwym światem Prawdy, 
gdzie nie ma czarnoksiężników, naciągaczy, 
manipulatorów i krzywych zwierciadeł... 
gdzie nie ma strachu, lęku i rozpaczy... 
i budzisz się szczęśliwy 
bo już rozumiesz transformacje wszystkich rzeczy... 
budzisz się jak motyl 
i rozpoczynasz nowe życie... 
i piszesz swoją księgę... 
świętą księgę o tajemnicy swojego bytu... 
byłeś człowiekiem a jesteś motylem 
i fruwasz razem z Aniołami na bezkresnym niebie... 
i możesz być tu i tam, 
nie ma już dla ciebie granicy Nieba i Ziemi... 
już wiesz, co jest Prawdą 
i czujesz jak tyka Serce Wszechświata... 
jesteś wolny!
Namaste
Vancouver
17 Oct. 2016
WIESŁAWA

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2016/10/jak-motyl.html


piątek, 4 marca 2016

… Wybaczyć matce …




To jak wygląda moje życie – to wina mojej matki, tego jak mnie wychowała. Nie kochała mnie zbyt mocno, była nadopiekuńcza, oschła, zbyt wylewna. Czasami bywała zbyt dobra – to też źle, bo nie nauczyła mnie jak walczyć o swoje. Wybaczyć jej? Niby dlaczego, po co? Żeby to ona się lepiej poczuła?
Nie będę taka jak moja matka
Joanna: „Moja mama rzadko spędzała ze mną czas. Dla niej ważne było, żeby mieszkanie lśniło, żeby był porządek. Pamiętam, że nawet mycie naczyń stawiała wyżej niż przeczytanie mi książki, kiedy prosiłam. Musiałam walczyć o jej uwagę z kurzem na meblach. Celowo miałam bałagan w swoim pokoju, bo tylko wtedy w ogóle mnie zauważała. Krzyczała, że jestem bałaganiarą, syfiarą, że jak można mieszkać w takim burdelu. Ktoś by powiedział – niby nic, ale ja do dziś mam problem z zabieganiem o uwagę innych, kiedy ktoś mnie ignoruje odbieram to jak duży cios, często w relacjach z ludźmi doprowadzam do sytuacji, żeby ktoś mnie porzucił, zostawił. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, by nie być jak moja mama. Nie chcę żyć jak ona i biegać z obiadkiem do stołu dla wiecznie niezadowolonego taty. Usługiwać mu, a resztę dnia spędzać na pucowaniu mieszkania….”
Dorota Hołówka (psycholog): Kontakt z matką to dla nas najważniejsza relacja. Matka jest dla nas wzorem kobiecości. Podziwiamy ją, gdy jesteśmy małe, ale rozczarowuje nas, gdy zostajemy nastolatkami. To wtedy właśnie rodzice przestają być dla nas autorytetem, widzimy, że nie zawsze mają rację, że ich poglądy mogą różnić się od naszych. Następuje takie swoiste załamanie wartości, bo świat zewnętrzny pokazuje nam zupełnie coś innego, niż to, czego nauczyli nas rodzice.
To wtedy rodzi się w nas bunt i powtarzamy „Nie będę jak moja matka”, a to niestety najlepsza droga do tego, by powtórzyć dokładnie takie samo zachowania, nawet takie samo życie. Mówiąc „nie będę” kreujemy w naszej podświadomości życie, jakie miała nasza matka, a którego my chciałybyśmy uniknąć. Skupienie się na tym, czego nie chcemy działa jak fatum, bo trudno by nasz mózg wykreował jakąś inną rzeczywistość, skoro myślimy tylko o tej jednej. Gdyby zamienić „nie będę jak moja matka”, na „będę szczęśliwa, czuła, czas spędzony z dziećmi to dla mnie jedna z najważniejszych wartości”, jeśli zmienimy rzeczywistość w naszej głowie, mentalności, emocjach, to wówczas mamy szansę osiągnąć życie inne od tego, którego nie chcemy.
Moja matka zniszczyła mi życie
Izabela: „Z moją siostrą bliźniaczką wychowałyśmy się w patologicznej rodzinie. Matka alkoholiczka, ojciec w więzieniu. Moje życie było koszmarem. Cierpiałam i płakałam w łazience. Już wtedy obiecałam sobie, że moje życie nigdy nie będzie wyglądać, tak jak teraz. Zamykałam oczy i widziałam siebie siedzącą w skórzanym fotelu”. Dziś Izabela jest prezesem dużej firmy, jest kobietą sukcesu, ma udane małżeństwo i fantastyczne dzieci. „Moja siostra jest alkoholiczką, nie chce dać sobie pomóc, zawsze powtarzała, że to matka zniszczyła jej życie, przez nią jest, kim jest. To niesamowite, że wychowałyśmy się w tej samej rodzinie, w tym samym czasie, a nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej”.
Dorota Hołówka: Panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i wiele ludzi w to wierzy. Ja jednak zawsze podkreślam, że to nie dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób ja spojrzę na swoją przeszłość , będzie zależało jak wyglądać będzie moja przyszłość. Jeśli matka przysparzała nam w dzieciństwie cierpienia i bólu, to my mamy dwie drogi do wyboru. Albo spojrzeć na naszą przeszłość i z tego, co się wydarzyło uczynić naszą siłę, albo uznać za słabość i porażkę. To, którą drogę wybierzemy zadecyduje, jak nasze losy się potoczą.
Nigdy jej nie wybaczę
Ola: „Nie umiem wybaczyć mojej matce. Dzięki terapii zrozumiałam, że to ona podkopała moje poczucie wartości. To ona zawsze porównywała mnie z koleżankami, mówiła, że jestem egoistką, że za mało się staram. Nigdy od niej nie usłyszałam, że jest ze mnie dumna, że mnie kocha. Wiecznie stawiała mi wymagania, którym ja nie potrafiłam sprostać. W dorosłym życiu walczyłam z depresją, do której doprowadził mnie nadmierny perfekcjonizm. Chciałam być idealna, by moja matka mnie pokochała, a przypłaciłam to chorobą. Nie umiem jej wybaczyć”.
Dorota Hołówka: Powinniśmy pamiętać o jednym – my wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Jeśli sytuacja sprzed 20 lat wywołuje teraz w nas ból, albo co gorsza – tego bólu nie czujemy, choć on w nas jest, to ten manifestuje się w naszych kontaktach z przyjaciółkami, koleżankami, w relacji z dzieckiem. My mamy wybaczyć dla siebie, z korzyścią dla nas samych. Jeśli nie możemy wybaczyć, to oznacza, że istnieje pewien rodzaj przywiązania do emocji, jaką wywołuje decyzja o nie wybaczeniu. Na przykład: kiedy myślę o tym – czuję złość, która pomaga mi wyrażać siebie, dlatego podświadomie będę potrzebowała tej sytuacji z przeszłości. Przykładowo: jeśli ktoś działa niezgodnie z moimi wartościami, a ja mam problem z asertywnością, będę potrzebowała skontaktować się ze złością, żeby obronić siebie, tak więc emocja ta będzie mnie w pewien sposób wspierała. Zawsze trzymamy się czegoś, co nam służy. Jeśli nie wybaczamy, to widocznie emocje, jakie w nas to wywołuje, są nam potrzebne w jakimś innym obszarze.
Mam takie poczucie, że brak wybaczenia to dostęp do złości lub innej ważnej emocji. W momencie kiedy zmieni się nasza świadomość do tego stopnia, że zaczniemy otwarcie i bez poczucia winy wyrażać siebie, zaczynamy być gotowi szczerze wybaczyć.
To wszystko przez moją matkę
Edyta: „To kim dziś jestem, to wina mojej matki. Zawsze chciałam być lekarzem, ale ona tłumiła te moje marzenia, mówiła, że to trudne, że może lepiej wybrać co innego. Wiadomo, że mama to autorytet, więc ja się jej słuchałam i dziś siedzę w jakimś durnym urzędzie, jako pracownik budżetówki i pluję sobie w brodę, jaka byłam głupia, że ją słuchałam. Była nadopiekuńcza i dziś ja nie umiem samodzielnie podjąć żadnej decyzji”.
Dorota Hołówka: To częste. Wchodzimy w rolę ofiary, biednej dziewczynki, skrzywdzonej – bo nasza relacja z matką była trudna. A gdyby tak przestać rozkładać na części pierwsze tego wszystkiego, a spojrzeć z inne strony: co dało mi to co się wydarzyło, jaką siłę mogę czerpać, co z tego pakietu nie zawsze pełnego miłości i troski mogę wziąć czyniąc siebie silniejszą? Łatwo nam zrzucić winę za swoje wybory na innych. Marzymy o wolności, a kiedy ona zostaje nam dana, to boimy się odpowiedzialności za podjęcie samodzielnych decyzji, wycofujemy się z różnych działań, a winą obarczamy – jeśli jest ku temu okazja, własną matkę, to jak nas wychowała.
Warto jednak pamiętać o przeszłości naszych rodziców, często pokolenia powojennego, kiedy nikt się nie zastanawiał, jak wychować dzieci. To jest pokolenie energii lękowej i uważam, że należy im się szacunek. Nasze matki mogły nam dać to, co same dostały od swoich rodziców. Piękne, co obserwuję podczas w pracy grupie, kiedy odkrywamy, że każda krytyka ze strony naszych rodziców: „co ty robisz”, „jak się zachowujesz”, „skąd ta dwója”, była wyrazem ich głębokiej troski o nas. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, na miarę swoich możliwości. Te wszystkie krytyczne komunikaty kierowane w naszą stronę niosą za sobą poczucie winy naszych matek i rodziców w ogóle, że nie są tacy doskonali jak chcieliby być. Że są wkurzeni na siebie i tę złość wyrażają krytykując nas.
Z tym, co się wydarzyło w naszym dzieciństwie, możemy zrobić co chcemy, ale gdy się zdecydujemy się temu przyjrzeć, zobaczyć, czy to ból, czy cierpienie, czy złość wówczas dajemy sobie możliwość transformacji, możemy coś dla siebie zrobić. Jeśli stanę oko w oko ze stanem, który wywołuje we mnie przeszłość, relacja z matką, to przestanę żyć jak marionetka. W przeciwnym razie to przeszłość ma nad nami władzę.

Dorota  Hołówka                                                                                                     nowapsychologia.com