Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogini. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 stycznia 2024

Kiedy przestajesz tęsknić, wtedy wszystko do Ciebie przychodzi.

Kiedy przestajesz tęsknić, wtedy wszystko do Ciebie przychodzi.
Kiedy przestajesz walczyć ze światem, ten świat podchodzi bliżej i mówi do Ciebie o miłości.
Kiedy akceptujesz, zmieniasz się.
Kiedy odważysz się spróbować czegoś nowego, lęki znikają, a świat Cię zaskakuje.
Kiedy zaczynasz patrzeć na siebie, świat okazuje się być Tobą.
Kiedy odpuszczasz to, co nie jest dla Ciebie, przychodzi to, co jest naprawdę Twoje.
Kiedy się gubisz, tak naprawdę odnajdujesz siebie.
Kiedy rezygnujesz z wojny, wygrywasz bitwę.
Kiedy uspokajasz swój umysł, cały Wszechświat schodzi do Twoich stóp.
Kiedy się nie śpieszysz, wszystko się zbliża.
Kiedy rezygnujesz z woli kontroli, świat robi to co jest dla Ciebie najlepsze.
Kiedy decydujesz się nie reagować, zmieniasz rezultaty.
Kiedy akceptujesz zmianę i niepewność, przestajesz cierpieć.
Kiedy odnajdziesz siebie, przestajesz szukać.
Kiedy obejmujesz swój ból, stajesz się Twoim przyjacielem.
Kiedy stajesz się Świadomym, pojawia się Bóg lub Bogini w Tobie.
- Jannet Shanchez

 

wtorek, 21 lutego 2023

W momencie, kiedy przestajesz tęsknić , wszystko do Ciebie przychodzi.

Gdy przestajesz walczyć ze światem, ten świat podchodzi bliżej i mówi do Ciebie... o MIŁOŚCI.

Gdy akceptujesz, zmieniasz się.
Gdy odważysz się spróbować czegoś nowego, lęki znikają, a świat Cię zaskakuje.
Gdy zaczynasz patrzeć na siebie, świat okazuje się być Tobą.
Gdy odpuszczasz to, co nie jest dla Ciebie, przychodzi to, co jest naprawdę Twoje.
Gdy się gubisz, tak naprawdę odnajdujesz siebie.
Gdy rezygnujesz z wojny, wygrywasz bitwę.
Gdy uspokajasz swój umysł, cały Wszechświat schodzi do Twoich stóp.

Gdy się nie śpieszysz, wszystko się zbliża.
Gdy rezygnujesz z woli kontroli, świat robi to co dla Ciebie jest najlepsze.
Gdy decydujesz się nie reagować, zmieniasz rezultaty.
Gdy akceptujesz zmianę i niepewność, przestajesz cierpieć.
Gdy znajdziesz siebie, przestajesz szukać.
Gdy obejmujesz swój ból, stajesz się swoim przyjacielem.
Gdy stajesz się świadomą osobą, pojawia się Bóg lub Bogini w Tobie.

Jannet Shanchez

 

czwartek, 14 lipca 2022

Kiedy przestajesz tęsknić, wtedy wszystko do Ciebie przychodzi.


 
Kiedy przestajesz tęsknić, wtedy wszystko do Ciebie przychodzi.
Kiedy przestajesz walczyć ze światem, ten świat podchodzi bliżej i mówi do Ciebie o miłości.
Kiedy akceptujesz, zmieniasz się.
Kiedy odważysz się spróbować czegoś nowego, lęki znikają, a świat Cię zaskakuje.
Kiedy zaczynasz patrzeć na siebie, świat okazuje się być Tobą.
Kiedy odpuszczasz to, co nie jest dla Ciebie, przychodzi to, co jest naprawdę Twoje.
Kiedy się gubisz, tak naprawdę odnajdujesz siebie.
Kiedy rezygnujesz z wojny, wygrywasz bitwę.
Kiedy uspokajasz swój umysł, cały Wszechświat schodzi do Twoich stóp.
Kiedy się nie śpieszysz, wszystko się zbliża.
Kiedy rezygnujesz z woli kontroli, świat robi to co jest dla Ciebie najlepsze.
Kiedy decydujesz się nie reagować, zmieniasz rezultaty.
Kiedy akceptujesz zmianę i niepewność, przestajesz cierpieć.
Kiedy odnajdziesz siebie, przestajesz szukać.
Kiedy obejmujesz swój ból, stajesz się twoim przyjacielem.
Kiedy stajesz się Świadomym, pojawia się Bóg lub Bogini w Tobie.

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Kiedy przestajesz tęsknić, wszystko do Ciebie przychodzi.


Kiedy przestajesz tęsknić, wszystko do Ciebie przychodzi.
Kiedy przestajesz walczyć ze światem, wszyscy podchodzą bliżej i mówią do Ciebie o miłości.

Kiedy akceptujesz, zmieniasz się.
Kiedy odważysz się spróbować czegoś nowego, warunki znikają, a świat Cię zaskakuje.

Kiedy zaczynasz patrzeć na siebie, świat znika.
Kiedy odpuszczasz to, co nie jest dla Ciebie, ten cel przyciąga to, co naprawdę Twoje.
Kiedy się gubisz, odnajdujesz siebie.

Kiedy rezygnujesz z wojny, wygrywasz bitwę.
Kiedy uspokajasz swój umysł, cały Wszechświat schodzi do Twoich stóp.

Kiedy się nie śpieszysz, wszystko się zbliża.
Kiedy zrezygnujesz z woli kontroli, świat zrobi to co sprawi, że będzie Ci wygodnie.

Kiedy decydujesz się nie reagować, zmieniasz wynik.
Kiedy akceptujesz zmianę i niepewność, przestajesz cierpieć.

Kiedy odnajdziesz siebie, przestajesz szukać.
Kiedy obejmujesz swój ból, stajesz się twoim przyjacielem.

Kiedy stajesz się Świadomym, pojawia się Bóg lub Bogini w Tobie.

Jannet Shanchez

Świat Energii

środa, 6 stycznia 2021

🍁 SŁAWIAŃSKIE ŚWIĘTA W STYCZNIU 🍁


 
Powitaliśmy już Kolade, ale jeszcze długo będziemy świętować spotkanie z Zimowym Słońcem. Przecież w styczniu czekają na nas Wielkie Welesowe Dni, które z pewnością podążą za Koladą. Tak, jak teraz jest wiele innych świąt!

Oto, na co się przygotowujemy:

🍁 1 stycznia - pierwszy Piątek Bogini Makosz. Sławimy Boginię Losu i zwracamy się do niej z naszymi marzeniami.
🍁 6 stycznia – Zimowy Turits, mały Vodokres (Vodosvet). Woda w jeziorach i rzekach po raz pierwszy staje się magiczna.
🍁 6-19 stycznia – Wielkie Welesowe Dni . W tym czasie ludzie przepowiadają przyszłość, a młodzi ludzie urządzają zabawne uroczystości. Natomiast w tym czasie, należy uważać na złe duchy!
🍁 7 stycznia – uroczystość upamiętniająca Przodków, jeden z wieczorów Welesowych Świąt, kiedy to organizowana jest rodzinna kolacja.
🍁 8 stycznia – Babie Kasze. Dzień uhonorowania matek, powituch (położnych), dzieci urodzonych w ciągu roku.
🍁 13 stycznia – Morena Zimowa. Od tego dnia złe duchy stają się szczególnie złe, ponieważ wkrótce powrócą do Navi. W tym czasie i najstraszniejsze wróżenie jest dla odważnych.
🍁 15 stycznia - Dzień Czarnoboga. Od tego dnia możesz rozpocząć sprzątanie w domu. Wcześniej od samego początku Świąt Welesowych nie można zamiatać domu i myć podłóg.
🍁 19 stycznia - Duży Vodokres. Dzień, w którym woda staje się magiczna, a duchy Navi opuszczają świat ludzki.
🍁 28 stycznia – Dzień Domowika. W tym dniu z pewnością musisz sprawić swojemu Domowikowi smakołyk, a nawet ofiarować mu prezent.
🍁 31 stycznia - Dzień Domowego Pieca. Domowe rytuały wykonywane są w celu ochrony i dobrego samopoczucia.

Przebudzenie


niedziela, 14 lipca 2019

Bogini Matka i Bóg Ojciec.

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.


Karolina Bochenek

wtorek, 19 lutego 2019

Kobiety mocy - Boginie.

"Według prastarych przekazów niegdyś żyły prawdziwe kobiety, tzn. kobiety świadome pełni swej mocy.
Boginie.
Gdzie stawiały swój krok, tam rosły kwiaty.
Tam, gdzie żyły, nigdy nie było głodu, ani choroby.
Siały wdzięk, radość życia, łagodność i miłość.
Były zmysłowe, uwodzicielskie, a zarazem wierne.
Silne, dzikie, a jednocześnie łagodne i pełne miłości.

Dbały o siebie, swe dzieci, o swych mężczyzn, o rodzinę i naturę.
Dzięki nim wśród ludzi panowała zgoda i zdrowie.
Ludzie żyli długowiecznie w dostatku i radości.
Rośliny i zwierzęta wokół były chronione, żyły w harmonii z całą ludnością.
Istniała jedność istnienia.
Kobieta była połączona z sobą samą, z naturą, i całą mocą stworzenia.
Czuła.
Wiedziała.
Znała prawa rządzące całym życiem, respektowała je i otaczała troską.
Współdziałając z naturą, chroniła przed chorobami i niską energią, wszystko, co wokół niej żywe.

Kobiety były dla siebie.
Były siostrami.
Wspierały się, troszczyły o siebie, współtworzyły i wspólnie dbały o przestrzeń ich życia.

Tak było….. później wszystko się zmieniło.
Kobieta stała się wrogiem.
Jej wielka moc, trzymająca świat w pokoju, harmonii i dostatku, nie wszystkim była na rękę.
A może powody były jeszcze inne…
Niezależnie od tego, świat, jaki znamy i o jakim słyszeliśmy, traktował kobietę zupełnie inaczej.
W skutek, czego kobieca moc zaczęła usychać.
Pod wpływem ciosów, często brutalnych, nasza kobieca energia schowała się, ukryła głęboko w nas.
Podejrzewam, że by przetrwać te trudne czasy, musiała się po prostu w ten sposób ochronić.
Na świecie zaczęła dominować energia męska.
Świat stał się siłowy i brutalny, nie było w nim miejsca na łagodność kobiecą.
Z kolei, nieobecność mocy kobiecej, dodatkowo tę brutalność potęgowała.
Dużo przez wieki przeżyłyśmy: nie miałyśmy prawa głosu, pranie, gotowanie, sprzątanie bez wdzięczności, bez poszanowania w oczekiwaniu i roszczeniu, byłyśmy traktowane z góry, jak służące, niewidziane, zniewolone, notorycznie gwałcone, traktowane jako obiekt potrzebny do zaspokojenia cudzych żądzy,
Zdradzane i poniżane.
Bardzo często oskarżane o lubieżność, prawie za każdym razem, gdy dawałyśmy dojść do głosu swej seksualności.

Lekka zmiana czasów.

Kobiety pojawiły się na salonach.
Wystrojone, wreszcie dostrzeżone, ale głównie pod względem swojej atrakcyjności fizycznej, bądź pozycji społecznej.
Reszta kobiet dalej głęboko w cieniu harowała, by inne mogły „błyszczeć”.
Cena za salony też była spora.
Gorsety ściskające ciało niczym kajdany, szereg norm, zasad, ścisłej etykiety, od postawy, przez gesty, aż po słowa. „Gdy, coś Ci się z serca wyrywa, zaciśnij zęby”.
I bardzo popularne wówczas, pielęgnowane, aż po dziś dzień, „chcesz, być piękna to cierp”.
Po drugiej stronie „głupie chłopki”, kobiety niewidoczne.
Co miało też swoją zaletę, bo nie musiały być sztucznie formowane.
Mogły spędzać czas w swoim gronie i na łonie natury.
Kobiecość miała skrawki warunków do tego, by zacząć się odradzać.
Jednak te z nich, co miały odwagę słuchać swej intuicji, palone były na stosie, przeklinane, odtrącane, eliminowane ze społeczności.

Czasy nam najbliższe.

Wielki przełom.
Po wiekach poniżania, tłamszenia naszego słowa, zaniżania naszej wartości, nadeszły czasy równouprawnienia.
Zaczęto nas dostrzegać, słuchać, a nawet poważać nasze zdanie, cenić nasze umiejętności, szanować nasze ciało.
Po wiekach tak wielkiego głodu trochę chyba rzuciłyśmy się na drugą stronę medalu.
Tak bardzo chcemy pokazać, że jesteśmy coś warte, że jesteśmy piękne, że zasługujemy na szacunek, na miłość, że zatracamy w tym wszystkim siebie same.
Tyle słów, tyle ciosów, bólu, krzywd, nakazów, zakazów.
Pranie mózgu i zniewolenie ciała.
Skutecznie nas to pozamykało na każdym poziomie, fizycznym, psychicznym i energetycznym.

Świat jakby stanął na głowie.

Chcemy swoich praw, ale czy wiemy co z nimi zrobić.
Czy czujemy odpowiedzialność, jaka płynie z bycia kobietą?
Natura nie bez powodu podzieliła nas na płcie.
Każdy z nas ma swoją rolę.
Stając jej na przekór wypieramy same siebie.
Dążymy do bezpłciowości, nijakości, dziennego bezosobowego, bezdusznego stanu i świata.
Tak bardzo dziś wystrzegamy się bycia tzw. „kurą domową”, a prawdziwa kobieta lubi dbać o dom, o rodzinę.
Jest to nasza natura kobieca, w której się spełniamy.
Jeżeli jesteśmy połączone ze swoją kobiecością.
Jeżeli nasza kobiecość ma siłę, by wyłonić się na świat, by uwierzyć, że może robić to, co chce, że już nic nie musi.

Dziś, my kobiety jesteśmy jak plastikowe lalki.
Sztuczna opalenizna, tona makijażu, ubranie z sieciówki.
Po botoksach, poprawach plastycznych, na wiecznych dietach, nie dla zdrowia, tylko dla pokazu.
Panie z gazetki.
To plon, który zbieramy.
Efekt tych wszystkich udanych prób blokowania, strofowania, zabierania nam wolnej woli, odcinania od swej prawdziwej natury.
Kobiecość w nas jednak się budzi.
CHCEMY BYĆ KOBIECE.
Zapomniałyśmy tylko jak.
Zapomniałyśmy, co to znaczy być Kobietą.
Świat skutecznie pozbawił nas wzorców prawdziwej kobiecości.

Prawdziwa niezblokowana kobieta wkurzy się, zaklnie, tupnie i głośno powie NIE.
A tym samym rozpuści świat wokół w swym ciepłem.
Tym naturalnym, płynących z jej serca i brzucha.
Autentycznym.
Nie tym wyćwiczonym, ze sztucznym uśmiechem, bolącym sercem i rosnącym ciśnieniem.
Nieskrępowana kobieta tańczy.
Pozwoli sobie wyjść bez stanika.
Nie dlatego, że jest taki trend, czy moda.
Nie dlatego pokazu.
Zrobi to, jak poczuje, jak zechce.
Bądź zrobi jeszcze inaczej, ale zgodnie ze sobą.
Energia męska zdominowała niegdyś świat, a wraz z nim kobietę.
Znikłyśmy.
Jesteśmy uśpione bądź stałyśmy się mężczyznami w spódnicy.
Nasza natura kobieca jednak czeka tylko na impuls, na małe światełko mówiące „chodź”.
I popłynie.
Dajmy jej tylko szansę.
Moc budzi się w nas.
Potężna siła, którą coraz bardziej czujemy, która wyrywa się do świata.
Chce być widziana, wyeksponowana, szanowana, „podziwiana”, chce radować się, chce czarować, chce kochać i siać życie.
Szukamy wsparcia, podpowiedzi, chodzimy na kursy, warsztaty.
Nie mówię, że jest w tym coś złego.

Ale powiem Wam coś innego.

Nie jest to Wam, Nam niezbędne!
Cała kobieca mądrość, cała Jej siła jest w nas.
Uśpiona, ale jest.
Potrzebujemy poruszyć ją lekko, zbudzić, słuchać jej, czuć ją, dać się jej poprowadzić.
Bądźmy w tym ze sobą, my kobiety.
Tak po prostu.
Spotykajmy się, rozmawiajmy, gotujmy wspólnie, sadźmy kwiaty, zabierajmy dzieci i same siebie na wspólne spacery po lesie, posiedźmy razem na polanie lub plaży.
Tak po prostu.
Bez żadnego nośnego hasła, teorii, idei.
Pozwólmy sobie wspólnie być.
We własnym wnętrzu, wśród kobiet, wśród natury, obudzi się cała nasza mądrość.
Ta naturalna, ta prawdziwa, ta czysta i pełna życia.
Bycie kobietą to zaszczyt, odpowiedzialność, to dar złożony na nasze ręce.
Dbajmy o niego czule, bo dbając o niego, dbamy o życie wokół nas.
I jeszcze jedna ważna myślę sprawa.
Pielęgnując swoją kobiecość, nie zapomnijmy o ważności męskości.
Żadna z tych energii nie jest ważniejsza, czy lepsza od drugiej.
Obie mają inne jakości i obie są sobie nawzajem potrzebne.
Współistniejące razem dopełniają całość, nadając życiu pełnię koloru.
Świat, w którym będą żywe, prawdziwe kobiety, jest światem, gdzie jest też miejsce dla prawdziwych mężczyzn.

Kobieta współistnieje z mężczyzną.
Rozkwita przy nim.
On daje jej siłę, by tworzyła i zradzała życie, wszelkie życie.
Żyjąc w pełni, droga kobiety spotyka się z drogą mężczyzny.

To świat łagodny, ale i silny. To zdrowy świat."

czwartek, 27 grudnia 2018

Wybaczenie pachnie miłością, wybacz sobie.


Kiedy żale i bóle osadziły się w Tobie, zamieszkały w Twoim sercu, żale zbierane latami od początku życia. Żal za nieodwzajemniony uśmiech, żal za porzucenie, żal za brak utulenia, żal za szydzenie z Ciebie, z Twojej wrażliwości, Twojego strachu, Twoich marzeń, umniejszanie Ci i chęć pozbawienia Cię wszystkiego co piękne i dobre, co mogłoby w Tobie rozkwitnąć.
Żal do tych najbliższych, że zadawali śmiertelne rany, które krwawiły całe życie, za to, że stale je jątrzyli, za to, że karmili się naszym zniszczeniem, żal za to, że zostawili, że sama musiałaś iść w życiową tułaczkę dźwigając ogromny ciężar, który ciągnął do ziemi całe życie z poczuciem przegrania, odrzucenia i tego, że cała jesteś ulepiona z jakiegoś błędu, żal za wyśmiewanie Twoich próśb i pierwszych wizji życia i ludzi, niezgoda na Twoją odrębność, na sam fakt, że jesteś. Nie było wyciągniętych rąk, nie było gdzie szukać schronienia, ile żali za krzywdy, które podarowali Ci najbliżsi Ci co mieli być z Tobą, wspierać, dodawać skrzydeł, to właśnie oni najczęściej je łamali, pozbawiali Cię Twego blasku, mądrości i siły, ich słowa pełne pogardy i milczenia odruchy, unieważnienia, szydzenia, kompletna obcość, lodowate pokoje bez troski, bez czułego spojrzenia, bez zainteresowania na które tak czekałaś, słowa, które dźgają jak noże, porzucenie, które jest śmiercią, brak empatii, zdrada najbliższych, ich zimność i martwość wobec nas, znieczulenie na krzywdę, ból.
Przemoc, którą rodzi zło, przemoc psychiczną, emocjonalną, która zabija bez śladów, zabija tak samo jak uderzenie, upokorzenie, gwałt, kopnięcia w brzuch, żale kiedy działo się zło a inni milczeli, nie reagowali, śmieli się z tego, odwrócił się świat… Ty.
Kula różnych krwawych drzazg mieszka w naszym sercu, porozkładana w różnych fragmentach ciała, tkanek, komórek, złamania, naciekach, naroślach, bliznach, wykrzywieniach. Bolesne kolce są wspomnieniami bolesnej krzywdy, czasem niewyobrażalnej, nieludzkiej, niezrozumiałej… znam takie zło. Pielęgnowane, hołubione zamieniają się w zatwardziałość, cynizm, znieczulenie, zawziętość, chorobliwą rolę ofiary, osobę o skrajnie rozdętym ego, kisimy się w tych toksynach, które zawsze prowadzą do śmierci, jak każda trucizna podawana przez lata. Zabijają wrażliwość, uczciwość, otwartość na drugiego człowieka, ciekawość do świata, pokorę do życia, szacunek, wdzięczność, dar mądrości, roztropności, współodczuwania z bliźnim, światem, czy wreszcie zanurzenia się w miłości. Zatwardziałe, zgorzkniałe serca stają się domem, agresji, jadowitych żmij, strachu, zazdrości, poczucia wyższości i życia w chorej iluzji, które wyrządziło kiedyś jedno małe zranienie, karmione urosło, by stać się pulsującą zgniłą raną, poczuciem samotności, które trzeba zakryć posiadaniem wszystkiego, drogiego, dużo i żeby było ważne, znaczące, żeby budowało nas, zakryć alkoholem, innym nałogiem, obojętnością, egoizmem, ciałem martwej kukły, powierzchownością życia, relacji, i siebie.
Nie znam innego remedium na wyjście z kręgu zło niż wybaczenie. Jak pachnie wybaczenie ? Wybaczenie ma zapach miłości, pachnie prawdą, łzami, bólu, które wypływają ze wszystkich korytarzy ciała, otwartą przestrzenią na świat, ludzi, zdarzenia, siebie. Wybaczenie mieszka w sercu, tam są drzwi do jego ogrodu, musisz je tylko otworzyć. Nie musisz nic wiedzieć, rozumieć, ktoś Cię skrzywdził ? Ma zamknięte horyzonty, jest ograniczony, ciasny, pełen zawiści, sam czuje się bardzo mały, niepewny,,jest w kompletnych ciemnościach życia, nie musisz tego rozumieć, jesteśmy na różnych etapach rozwoju , niektórzy są jeszcze przed spotkaniem ze sobą, otworzeniem oczu, inni jeszcze przecierają bielma, świadomość otwiera się w nas różnomiernie, każdy ma swój proces, swoją drogę do światła, niektórzy potrzebują do niej wielu żyć.

Każde zranienie, które się nam przytrafia, każda krzywda czegoś nas uczy, coś nam pokazuje, miejsca wciąż nieuleczone, nieukochane, nieodkryte, niedocenione przez… Ciebie. Kat i ofiara, to uzdrawiający taniec, tak długo jak będziesz tańczyła ofiarę, kat będzie zabijał, prowadzi zawsze do Twojego uzdrowienia, wzrostu. Jeśli przyjmiesz z pokorą tą lekcję, ona wiele Ci  pokaże, nauczy, to są właśnie nasi najważniejsi mistrzowie. Jeśli tkwisz w takiej relacji, sytuacji, jeśli niszczysz siebie to bądź wdzięczna, bo to chce Cię nauczyć tego kim jesteś. Chce Cię zaprowadzić do spotkania z samym sobą i stanięcia ze sobą twarzą w twarz. Mistrzowie nauk o cudzie życia, przebudzenia do życia, do siebie, uczą o jego niezwykłości, o tym zachwycie, po który każdy z nas przyszedł tu na ziemię. Miłość do samego siebie, do uznania swojej wyjątkowości, piękna, odkrycia cząstki boskiej w sobie, zgody na świat, na to co płynie z niego. To jest dla nas najtrudniejsze. Nie umiemy zaopiekować się sobą, docenić tego, co otrzymaliśmy, być wdzięcznym za te dary, którymi jesteśmy. Nie wierzymy, że my sami swoją tylko obecnością jesteśmy wartością najwyższą tego świata, ciągle musimy zasługiwać na wszystko, żebrać, walczyć, kupować sobie uwagę, uznanie.
Zostaw to wszystko. Wybaczenie jest cudownym darem, kiedy w nim spotykasz swoich oprawców, w tym siebie i widzisz jak wiele Ci dali, jak wiele dzięki nim się nauczyłaś, dowiedziałaś o sobie, odkryli Ci siebie dla siebie. Dzięki nim właśnie dojrzałaś, wyszlachetniałaś, wypiękniałaś, jesteś pełna, otworzyłaś oczy na nowo. Wybaczenie nie rozlicza, nie jest tym, ja Ci wybaczę, wtedy, gdy Ty to albo tamto, lub wybaczę Ci, ale nigdy więcej nie chcę Cię widzieć, znać, to nie jest wybaczenie.
Wybaczenie patrzy miłością z pobłażliwością mądrości, wybaczenie nie ocenia, niczego nie oczekuje w zamian, daje wolność, początek, wyczekiwany głęboki oddech do nowej drogi. To wcale nie znaczy, że Twoje zranienie i krzywdy są nieważne, że masz teraz być w przyjaźni z kimś kto życzy Ci źle, kto Cię ogranicza, jest egoistyczny, niszczy, zabija, to znaczy, że szanujesz siebie i dar życia który otrzymałaś, wybierasz ludzi, myśli, zdarzenia, emocje, uczucia, które Cię rozwijają, harmonizują z Tobą, spełniają, rozwijają i niosą dobro. To bardzo często oznacza koniec relacji, czy pewnej drogi z kimś, właśnie z miłości do siebie, by się chronić i dać sobie prawo i przestrzeń w życiu do spełnienia i życia w zgodzie z prawdą serca, źródłem życia, które zawsze prowadzi na wyżyny i sprawia, że latasz.
Wybaczenie takie głębokie uwalnia bardzo dużo z Ciebie, płyną łzy, łzy miłości, tłamszone, święte łzy, robi się bardzo dużo przestrzeni w środku, pola na nowe, które trafi na niezwykle życiodajną glebę. Kiedy spojrzysz z lotu na daną sytuację, relację, coś, co wydawało Ci się być złem, widzisz, że zwróciło Twoją uwagę na prawdziwy problem, na głębokie rany w tobie, które krwawiły i czekały na Twoją uwagę, miłość jak na kojące maści. To głęboka rana w Tobie, to bolesne, ograniczające cię przekonanie, jakaś małość, która wrosła w Ciebie, przywołuje sytuację, ludzi, zdarzenia, byś stale ją czuła, czeka na Ciebie na Twoje ukochanie, szczera, mądra, dobra, bezwarunkowa, dzielna i silna kobieta, która odtąd zawsze będzie stała na straży w Tobie, gdy przyjdzie zło.
Wybacz przede wszystkim sobie, że byłaś mała w czymś bardzo, że byłaś dla siebie okrutna, że świadomie siebie zabijałaś, że pozwalałaś, by robili to inni, by ranili Cię śmiertelnie, bo grzebiąc siebie dałaś im do tego pełne prawo, bo czułaś się gorszą, nie chcianą, niekochaną, lekceważoną, odrzuconą, ciągle niewystarczająco dobrą, brzydką, nie taką. Wybacz sobie, że nie umiałaś postąpić inaczej, wybacz, że biegłaś zawinięta w ogień, by płonąć. Wybacz słowa, które powiedziałaś raniąc bardzo kogoś, wybacz słowa, które na zawsze uwięzły w gardle, gdy krzyczeć chciałaś, wybacz te wulkany gniewu, które stale podchodziły i wybuchały wewnątrz Ciebie gorącą lawą, których nie umiałaś zatrzymać. Wybacz sobie swoją bezradność, naiwność, że zaufałaś niewłaściwym ludziom. Wybacz sobie swoją niewiedzę, może tak tylko wtedy mogłaś postąpić. Świat nie kończy się w tej chwili a Ty nie masz potępienia na wieki. Wybacz sobie wszystkie grzechy, niedopatrzenia i zdrady, których na sobie się dopuściłaś, podziękuj temu co było, Ty również poproś o wybaczenie Ci nieświadomości, tępoty pewnych poczynań i uczuć, działania z pola najprymitywniejszych, instynktownych pchnięć, brudnych wibracji.
Ho’oponopono jest wspaniałym hawajskim narzędziem do wybaczania, zawiera się w czterech słowach: Przepraszam, Proszę wybacz mi, Dziękuję, Kocham Cię. Nie wiem czy jest potężniejsza energia niż połączenie tych słów, zanurzenie się w tych uczuciach i przepuszczeniu ich przez siebie, zmieniają natychmiastowo energię, błyskawicznie uzdrawiają nas, relacje, sytuacje, są jak odkurzacz do brudnej, mętnej energii, która w nas krąży, i chce zawłaszczyć nas sobie i nasze życie. Polecam.
Podaruj sobie w ten ważny czas coś najwspanialszego, morze miłości, wyrozumiałości, dobroci, opieki, czułości, ważności, przestań myśleć co pomyślą inni, nie uzależniaj od innych swego życia, bądź dla siebie sercem i ukojeniem. Ty jesteś ważna dokładnie taka jaka jesteś w tej chwili, właśnie teraz, masz w sobie nieprawdopodobny potencjał do uleczenia siebie i upiększenia, wzbogacenia świata. Te dary są w Tobie, dobroć jest w Tobie, piękno jest w Tobie, szlachetność jest w Tobie, empatia jest w Tobie, ciekawość, szacunek, wdzięczność, mądrość to wszystko mieszka w Tobie, zdolność do kreowania życia o jakim marzysz również i masz do tego nieograniczony dostęp, jeżeli uznasz siebie jako cud i sobie wybaczysz, czyż to nie wspaniałe ? Jeśli otworzysz tę tamę a z niej wypłyną śmieci, rozpacze, żale, za każdy podziękuj, on ubrał Cię w taką niezwykłość jaką teraz jesteś, pięknem, rozeznaniem, wskazał Ci takie obszary, Ciebie, świata o jakich nie myślałaś.
Wybaczenie jest zawsze początkiem procesu uzdrowienia. Wybaczanie ma ogromną moc, Twoje oczy w odbiciu powiedzą Ci gdzie jest to miejsce w sobie, które musisz puścić, uwolnić. Wybaczanie daje wielką wolność, doświadczanie każdego kroku, smakowanie każdej chwili, daje odwagę by sięgnąć do worka z napisem Moje Marzenia, Ja, Niemożliwe jest Możliwe, bo kocham, bo wierzę. Wybaczanie w relacjach, w tym również tej ze sobą otwiera ogromny kanał świetlistej energii, która zmienia, w zależności od głębokości poziomu, dzieją się cuda. Oprawca składa broń, budzi się w nim czułość, empatia, prośba o uwagę, my czujemy się wolni, lżejsi, bardzo blisko Boga, siebie, budujemy dobro. Wybaczenie to całkowita akceptacja siebie, świata, uznanie części boskiej w nas, zgoda na dobro, na popełnianie błędów, zgoda na uszanowanie wolności każdego z nas i wszystkiego co jest na ziemi. Wybaczenie chce tworzyć piękno, chce uzdrawiać, to co płynie jest dobre, ponieważ my otworzyliśmy portal miłości, szacunku i wdzięczności dla tego co jest, przynosi nam największe skarby i ukojenie życia.
Wybacz sobie i zacznij żyć dla siebie z miłością, Idź na spacer, wykrzycz się, wyzłość, wypłacz, wyśpiewaj, wytańcz swoje złości, bóle, niesprawiedliwości i puść wolno, popatrz na magię świata w której wciąż jesteś. Podziękuj, spójrz jak jest pięknie. Spójrz jak piękna, ważna, wspaniała, jesteś Ty, wolna, odważna, pełna, idąca ścieżką serca i marzeń, z pochodnią światła w dłoni, podziękuj sobie za wszystkie cuda, błędy, i rany, co były, to one uczyniły Cię teraz Królową, Boginią życia i śpiewaj z wiatrem, że wszystko o czym marzysz, wszystko się może zdarzyć.
Kamila Wojciechowicz


https://skrzydladuszy.pl/wybaczenie-pachnie-miloscia-wybacz-sobie/?fbclid=IwAR1loStwrOVZQfnpXfU-pBXbm8qKRqrYI0_he4GwXu_UBHBJCB4tZ-ZJZIw

czwartek, 13 grudnia 2018

Bogini Matka - Bóg Ojciec

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.

Karolina Bochenek

środa, 12 września 2018

Bycie dotkniętym przez Nią jest początkiem powrotu do domu.


Na tej ziemi jest grupa kobiet, które niosą płonące pochodnie dla ewolucji ludzkości.
Te kobiety są jak rzadkie, unikatowe, cenne klejnoty starożytnego kobiecego ducha.
Te kobiety mają więcej odwagi, odporności i wytrwałości, niż jest to wyobrażalne.
Te kobiety po cichu przeszły przez tysiące lat, aby się odzyskać spowrotem. Odpowiedzialne za przebudzanie głębokiej żeńskiej jakości w duszy ludzkości na tej ziemi.
Wyłaniając się jedna po drugiej z eterycznych świątyń Shakti we wszystkich jej postaciach, Przebudzone Kobiety sieją nasiona stąpając swoimi nagimi stopy po jałowej ziemi. Ich promienne ciała będące żywym przejawem wewnętrznej boskiej miłości, ze swobodnie płynącą Kundalini...trzecie oczy szeroko otwarte z płynącym strumieniem kosmicznych kodów prawdy...włosy płonące gwałtowną i dziką, bezwstydną namiętnością...ich dłonie poruszają się spontanicznie, aby dotykać ran duszy tej Ziemi i przywrócic jej życie poprzez miłość .
Przebudzone kobiety nie ogłaszają się jako wybawcy naszych czasów. Przeważnie pracują nad sobą samą, ogromnym nakładem pracy, z oddaniem, dyscypliną i niezmierzonym zaangażowaniem w misję. Wszystkie te kobiety głęboko zanużaja się w swoje własne nagromadzone emocjonalne cierpienie wynikające z tłumienia energii żeńskiej boginicznej świadomości. Ten zbiorowy ładunek kobiecej rany nieuchronnie osiągnie w każdym z nas punkt krytyczny w pewnym momencie podczas tego życia, pociągając tym samym do głębokiego samouzdrawiania i samoświadomości.
Kiedy te kobiety się uzdrawiają, rozpalają efekt domina, uzdrawiając i przekształcając pokolenia kobiet zarówno przeszłych, jak i przyszłych. Nie tylko to - duchowa siła tych kobiet, jest katalityczna, twórcza i alchemizująca dla wszystkich wokół
Jeśli zostałeś wciągnięty w wibrującą sieć pola energetycznego przebudzonej kobiety, doświadczysz duchowej zmiany.
Po pierwsze, bez względu na to, co myślisz, Twoja Dusza zdecydowała się połączyć z nią. Ta kobieta niesie dla ciebie głębokie i istotne informacje mistyczne; święte, intuicyjne kody, które są niezbędne dla ewolucji twojej Istoty.
To uruchamia falę po fali przebudzających się zmian w ciałach energetycznych ludzi, którzy się z nimi łączą. Zawsze jest głęboki cel połączeń i miejsc, do których one przynoszą swoją energię.
Noszenie świętych pochodni kobiecego przebudzenia nie jest zadaniem łatwym. Ziemia była nękana, ograniczana i obciążana przez nadmierne poleganie i inwestowanie w patriarchalną ideologię przez tak długi czas.
Nadmierne strzeżenie i blokowanie serca,
utrata połączenia z intuicyjnym głosem,
bezmyślne wymachiwanie energią emocjonalną niczym mieczem,
całkowite odłączenie się od mądrości ciała,
oraz porzucenie praktyki bycia regularnie w ciszy
- to wszystko spowodowało, że ​​ludzka świadomość skurczyła się, uciekła, przestała słuchać. Nastała era strachu.
Kiedy ludzka świadomość traci kontakt z sercem, działa ze strachu. Działania ze strachu są zawsze gwałtowne i zamierzają wyrządzić krzywdę - fizycznie, emocjonalnie, psychicznie i duchowo.
Nie możemy pozostać sparaliżowani w utkniętej wibracji strachu i odłączeni od kobiecej duszy/żeńskiej zasady - obecnej w każdym istnieniu .
Jedyna szansa na otwarcie się na prawdę, na obecność, na blask, na głębię, na uzdrowienie, na bezwarunkową akceptację, na zaufanie, na bycie wysłuchanym i widzącym, kim jesteś w twoim rdzeniu, na duchową transformację - jedyna szansa przychodzi ze słuchania tego, co mówi do ciebie głos Bogini.
Głos bogini najprawdopodobniej pochodzi od jednej z kobiet, o których mówię. Na swój sposób, poprzez boskie zbiegi okoliczności i synchroniczność - przez cuda wplecione w rzeczywistość niczym złota nić ariadny - Ona mówi do ciebie.
Jedna z tych kobiet mówi do ciebie, wpływając na twoje pole energetyczne, pracując nad sercem z ogromnymi ilorazami Miłości, zalewając twoje zmęczone kości i obolałe ciało świętymi wodami z jej przepełnionego kielicha.
Znasz ją. Nie mogłaś/eś jej przeoczyć. Ona nie będzie najwspanialszą, najgłośniejszą, uwodzicielską kobietą. Nie będzie manipulować, błagać, ani winić - nie bedzie zmuszać cię do bycia wokół niej. Ona nie pracuje na poziomie ego. Działa na poziomie ducha. Duch nie musi ogłaszać się."

na podstawie Sophie Bashford

sobota, 31 marca 2018

Ostara – święto wiosennej równonocy.

W tym roku równonoc wiosenna będzie mieć miejsce 20 marca o godzinie o 23:46. Dziś rozpoczyna się nowy rok astrologiczny, a także astronomiczna wiosna! Równonoc wiosenna to wiccańskie święto Ostara, które swoją nazwę przyjęło od imienia bogini Ostary, Bogini Wiosny. Tego dnia świętuje się nadejście Bogini, która przynosi ze sobą odrodzenie i odnowę całej przyrody po zimowym uśpieniu.
Doreen Foster - Solstice HareOstara związana jest z takimi pojęciami, jak narodziny, nowy początek, odmłodzenie, odnowienie, płodność i urodzajność, równowaga, światło, zmiana. Celebrowanie Ostary łączy się z takimi czynnościami, jak:
  • Oczyszczanie i ochrona domu oraz jego wszystkich mieszkańców łącznie ze zwierzętami;
  • Palenie ognisk;
  • Planowanie i tworzenie czarodziejskich, kwiatowych i warzywnych ogrodów;
  • Przewidywanie przyszłości skupione na na wprowadzaniu równowagi życiowej.
Zwierzęta, które powiązane są z Ostarą to między innymi:
  • Królik – symbol płodności, z uwagi na to, że króliki rozmnażają się szybko. Jest on też symbolem dobrobytu i obfitości.
  • Motyle – symbolizują odrodzenie, ponieważ wychodzą z kokonów gąsienic w zupełnie innej postaci.
  • Pisklęta – reprezentują narodziny nowego pokolenia i to, co ma dopiero nadejść.
  • Koń – symbolizuje żeńską moc i witalność, powrót z zaświatów Bogini, która sprowadza wiosnę.
  • Baran – symbolizuje męską moc, zwłaszcza pożądliwość i zdolność do prokreacji. Jest to również zwierzęcy symbol znaku zodiakalnego Barana.
Symbole łączone z Ostarą to:
  • Jajka – oznaczające kreatywność i płodność;
  • Koszyki – gromadzenie oraz pobudzanie do wzrostu i obfitości;
  • Nasiona – symbolizujące płodność, nowy początek i nowe cele;
  • Zając – symbol bogini Ostary.
W okolicach wiosennej równonocy mają miejsce słowiańskie Jare Gody. To kilkudniowy cykl obrzędowy pożegnania zimy i powitania wiosny. Tak jak z zimą kojarzona była bogini Marzanna, której podobiznę spalano i lub tylko topiono, z wiosną kojarzeni byli Jaryło i Jarowit.  Mężczyźni rozpalali ogniska na wzgórzach, by przywołać w ten sposób możliwie najwięcej ciepła i słońca, w domach pieczono tradycyjne kołacze. Zwyczaje Jarych Godów są nam dobrze znane, bo kto z nas nie pamięta palenia Marzanny z młodych lat szkolnych, albo nie robi uników w czasie Śmingusa Dyngusa w Lany Poniedziałek. Z tym, że Śmigus polegał na smaganiu się nawzajem rozkwitłymi witkami, zaś Dyngus na polewaniu się wodą. To rytuały oczyszczające, które również przynoszą siłę i zdrowie. Ważną częścią obchodów Jarych Godów było malowanie jajek. Jajka symbolizują energię, radość życia i urodzaj. Jednego wieczora wspominano zmarłych, udawano się na ich mogiły i zostawało im się jadło.
Życzymy Wiosennego Odrodzenia!

go_ostara



http://www.blog.czarymary.pl/2015/03/20/ostara-swieto-wiosennej-rownonocy-2/

czwartek, 15 lutego 2018

Energia Bogini.

Ukochane, mamy dzisiaj ważny dzień, które jest połączony jeszcze z sierpniem ubiegłego roku...to była cała pętla czasowa...zmian i transformacji...dzisiejszy Nów i częściowe zaćmienie Słońca zamyka to wszystko...popycha "iskrę" do naszych działań...Zaćmienia Księżyca to zaglądanie do wewnątrz, a zaćmienia Słońca - to działanie...
Daj swoją intencję na ten dzień i wewnętrzne "żądanie", że chcesz już działać, chcesz już wyjść z ukrycia...Uwalniasz już wszystkie karmiczne więzy i naprawdę świadomie jesteś wolna.
Duszo moja Ukochana, przemawiaj do mnie, prowadź, jestem Mistrzynią i chcę to przejawiać tutaj na Ziemi, połączona w Źródle i Matce Ziemi, odnowiona i odrodzona, w krystalicznym ciele, z nowymi kodami i przebudzonym DNA, tak, dotykam mojego Boskiego pierwowzoru, oryginału i mogę już pokazać siebie, taką, jaką jestem.
Aluna Rose Amorea


niedziela, 20 marca 2016

Włosy zwiększają świadomość i czuciowiedzę.

ŚWIATŁY WARKOCZ – IM DŁUŻSZY ON BYŁ, TYM LEPIEJ
Dawniej żeńczynie zawsze nosiły długie włosy. I czym dłuższe one były, tym lepiej. Uważano, że energia włosów pomaga nie niszczyć się przy fizycznej bliskości z mężczyzną. I odnawiać swój wewnętrzny balans.
Długie, rozpuszczone włosy często nosiły kołdunie – wiedzące żeńczynie. Jedną z przyczyn rozpuszczenia włosów było łączenie się z energiami żywiołów. Wiedunia, czyli wiedząca, zakręcała włosami energetyczny lejek i tym samym podłączała się do siły Przyrody.
Dla współczesnych żeńczyń ważne jest nie po prostu poznawać się z rytuałami dawnymi, a umieć wykorzystać je dla korzyści i w naszych czasach, na przykład:
- Nie strzyc się przed ważnymi wydarzeniami, na które wy od dawna czekałyście, żeby nie przeszkadzać przebiegowi losu.
- Zawsze pilnować stanu włosów, codziennie je rozczesywać. I nie pośpiesznie, a z uczuciem, podczas rozczesywania mówiąc pozytywne zamowy, afirmacje.
- Od czasu do czasu zbierać włosy w ogon lub warkocz. Chociażby po to, żeby zachować swoją siłę. Pożytecznie nie rozpuszczać włosów, kiedy wyruszacie do miejsca z dużym skupiskiem ludzi – rynki, szpitale, centra handlowe.
- Włosy, ubrane w niski pęczek rozwijają w żeńczyni taką cechę jak łagodność. A „wysoki” ogon lub pęczek dodaje aktywności i dodaje sił.
- Jeśli włosy wypadają to jest ważne i potrzebne by pracować z Rodem. Dlatego zadaniem „kosmyków” [kosmos] jest i posilać nas energią rodową. Dla żeńczyni najczęściej wypadanie włosów oznacza problemy z mężczyznami i ojcem.
- Odnosić się do swoich włosów jak do bezcennego daru. Jeśli rozpuszczacie włosy przed lubym mężczyzną, to czyńcie to z odczuwaniem siebie jako bogini.
- Pamiętacie, że przywracając włosy i pielęgnując je, wy pomagacie dostatkowi przyjść do waszego domu.
- Jeśli was męczy stałe pogorszenia zdrowia i strata sił – zapuszczajcie włosy.
- Jeśli chcecie otrzymać odpowiedź na swoje pytanie czy znak, przed snem zaplećcie warkocz i połóżcie się spać. Rano rozplećcie włosy i zajmijcie się swoimi sprawami. Odpowiedź przyjdzie.
Włosy potrzebują stałej troski. Regularne rozczesywanie, najlepiej dwukrotnie w dzień, ma duże znaczenie. Rozdrażnienie nerwowych zakończeń w skórze przy rozczesywaniu ożywia krwiobieg i sprzyja wzrostowi i ochronie włosów.
Wielu uważa, że jeśli długo rozczesywać włosy szczotką, to nada im blask. W praktyce to prędzej będzie szkodziło włosom, a przy tłustych włosach doprowadzi do tego, że ze skóry na włosy popada dodatkowa ilość skórnego sadła i tłuszczu. Wzmocnione rozczesywanie nie polepszy suchych włosów, ponieważ suchość wynika z braku wilgoci, a nie tłuszczu.
Nie poleca się rozczesywać mokrych włosów: one zbyt łatwo rwą się nawet przy najtroskliwszym rozczesywaniu.
Długie włosy rozczesujcie, zaczynając od samych koniuszków i przytrzymując włosy w przybliżeniu na środku długości, żeby zmniejszyć wyskubywanie.
Czasami zmieniajcie miejsce przedziałka, żeby włosy koło niego nie przerzedziły się.
Każdy człowiek musi mieć indywidualny grzebień i szczotkę. Przekazanie jej innym jest niedopuszczalne, ponieważ z nią mogą przedostawać się mikroby.
Bardzo pożytecznym dla zdrowych włosów jest codziennie masować szczotką przez kilka minut. Przy czym szczotka nie tylko wydala kurz i brud z włosów, ale i wzmacnia krwiobieg skóry głowy, polepsza odżywienie włosów i stymuluje ich wzrost. Zaczynać taki masaż trzeba od karku do czoła, potem we wszystkich kierunkach, starając się trzymać głowę swobodnie, nie naprężając się. Dzięki takiemu rozczesywaniu odchodzi znużenie i ból głowy. Jeśli włosy są bardzo łamliwe, z końcami strzępiącymi się, to rozczesywać ich należy nie szczotką, a grzebieniem.

Fragment z książki "WIEDZA SŁOWIAŃSKA NA TEMAT NATURY MĘSKIEJ I ŻEŃSKIEJ. Część 1".
Cykl "WIEDZA SŁOWIAŃSKA NA TEMAT NATURY MĘSKIEJ I ŻEŃSKIEJ" składa się z czterech części:
https://www.facebook.com/wiedzadrzewiej/photos/a.930891096981223.1073741828.930847686985564/954349501302049/?type=3&theater