piątek, 10 lipca 2026

🌿Miej wyrąbane a będzi Ci dane.

Wielu z nas uważa, że aby coś w życiu osiągnąć, trzeba za tym biegać, kontrolować każdy krok i wkładać w to gigantyczny, często wręcz desperacki wysiłek.
Dopóki nadmiernie czymś się ekscytujesz, denerwujesz lub kurczowo trzymasz konkretnego rezultatu, oddajesz swoją siłę na zewnątrz. Słynne powiedzenie „miej wyrąbane, a będzie Ci dane” to nie manifest ignorancji czy lenistwa.
✨To prawo zarządzania własną energią.
Co dzieje się w Tobie, kiedy pozwalasz sobie na brak tego dystansu? Każda Twoja niespokojna myśl, lęk przed oceną, próba przypodobania się komuś czy emocjonalne wkręcanie się w cudze dramaty to potężny wyciek energetyczny. Zużywasz wtedy gigantyczne zasoby paliwa. Ta energia nie znika w próżni, staje się bezpośrednim pokarmem dla zewnętrznych struktur: egregorów, systemów i wampirów energetycznych, którzy żywią się Twoją reaktywnością.
Dopóki przejmujesz się tym, na co nie masz wpływu, dobrowolnie oddajesz swoją suwerenność i zasilasz mechanizmy, które trzymają Cię w poczuciu braku. Energia zawsze płynie za uwagą, a Twoja uwaga na tym poziomie staje się zasobem dla innych a nie dla Ciebie.
W momencie, gdy świadomie decydujesz, że „masz wyrąbane”, ten cały wyciek zostaje natychmiast odcięty. Nie zasilasz sznurów, którymi zewnętrzne podmioty wyciągały Twoją żywotność. Ta odzyskana siła wraca do Twojego centrum i tworzy potężną nadwyżkę, którą możesz w całości przekierować na proces czystej kreatywności. na budowanie tego, czego naprawdę potrzebujesz w swoim życiu. Stan „wyrąbania” to nic innego jak powrót do swojego centrum.
To przestrzeń, w której odpuszczasz presję i kontrolę, zamykasz dostęp dla energetycznych pasożytów, a zyskujesz pełną integralność. Przestajesz zasilać cudze systemy, a zaczynasz realnie stwarzać własną rzeczywistość ze swojej własnej, skumulowanej siły.

 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Zapamiętaj lub zachowaj sobie to zaklęcie: „Jak rosa o świcie obmywa ziemię, tak i mnie zdrowie i siły przybywają!”💥


 ♥️Droga Siostro ,Drogi Bracie

Zapamiętaj lub zachowaj sobie to zaklęcie:
„Jak rosa o świcie obmywa ziemię, tak i mnie zdrowie i siły przybywają!”💥

Bo nasi przodkowie wierzyli, że poranna rosa ma szczególną moc. A jej pojawienie się wyjaśniali starą legendą o Królewnie-Ziemi i Jaryle-Słońcu.

Pamiętam ją tak: – Każdego wieczoru, gdy Słońce chowa się za horyzont, zostawiając ukochaną w nocnej ciemności, Ziemia zaczyna tęsknić. Od tego rozstania jej łzy opadają na trawy.
A o świcie, gdy wraca Jaryło, swoimi pierwszymi ciepłymi promieniami dotyka tych łez. Wtedy rozbłyskują tysiącem diamentów, wypełniając się życiodajną mocą nowego dnia.
Dlaczego opowiadam ją właśnie teraz? Bo to właśnie w te czerwcowe poranki, gdy Słońce ledwo dotyka horyzontu, trawa pokrywa się tysiącami kryształowych kropel.

Lecz czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego nasi przodkowie tak cenili rosę?
Bo to nie jest zwykła poranna wilgoć. To oddech ziemi, narodzony między nocną chłodną aurą a pierwszymi promieniami słońca.
Dlatego nasi przodkowie szczególnie cenili czerwcową rosę, gdy ziemia jest w szczycie swojej siły, a trawy chłoną najwięcej światła słonecznego. Nic dziwnego, że uważali ją za jeden z największych darów lata.

Po rosę wychodzili jeszcze przed wschodem słońca, bo wierzyli, że właśnie wtedy zachowuje ona największą moc.
Ziołolecznicy i Wiedźmy od dawna wiedzieli: rosa zebrana przed świtem ma szczególną oczyszczającą moc.
Gdy tylko zaczynało świtać, dziewczęta wychodziły na łąki, aby obmyć się tymi „łzami ziemi”. Wierzono, że taka woda zmywa zmęczenie, przywraca twarzy piękno, a ciału – zdrowie i siłę.
A ponadto molfary mówią, że czerwcową rosą warto przejść się boso. Bo gdy człowiek stąpa po chłodnej, wilgotnej trawie o świcie, ziemia jakby zabiera zmęczenie, a w zamian ofiarowuje zdrowie, siłę życiową, spokój i wewnętrzną równowagę.
Ktoś się uśmiechnie i nazwa to piękną baśnią. Ale wydaje mi się, że właśnie w takich świtowych zwyczajach kryje się mądrość wielu pokoleń, które potrafiły żyć w harmonii z Ziemią i Niebem, dbać o swoje zdrowie, oczyszczać myśli i chronić światło w swoim sercu.

Zatem, gdy jutro rano się obudzicie – wyjdźcie boso na trawę, dotknijcie chłodnych kropel ręką. Popatrzcie, jak w każdej z nich rodzi się nowy dzień i odbija się słońce.

Niech błogosławiona poranna rosa napełnia was zdrowiem, dodaje sił, przynosi do domu pokój i dostatek, a do serca – spokój i dobrą nadzieję! ✨
Z ciepłem i światłem..
Sława ♥️

Kiedy naprawdę siebie pokochasz, ludzie mogą nazywać Cię różnie.

Powiedzą, że masz trudny charakter, a Ty będziesz wiedziała, że po prostu nie pozwalasz już nikomu sobą pomiatać.
Powiedzą, że jesteś niewygodna, a Ty będziesz wiedziała, że masz własne zdanie i nie boisz się go wypowiedzieć.
Powiedzą, że jesteś wyniosła, a Ty będziesz wiedziała, że to godność.
Powiedzą, że jesteś nie do zniesienia, a Ty będziesz wiedziała, że przestałaś udawać kogoś, kim nigdy nie byłaś.
Powiedzą, że jesteś egoistką, a Ty będziesz wiedziała, że to szacunek do samej siebie.
Powiedzą, że za bardzo siebie cenisz, a Ty będziesz wiedziała, że to miłość własna, na którą długo musiałaś zapracować.
Powiedzą, że ranisz słowami, a Ty będziesz wiedziała, że czasem prawda wypowiedziana bez owijania w bawełnę bardziej boli tych, którzy przywykli do Twojego milczenia.
Powiedzą, że przesadzasz, a Ty będziesz wiedziała, że po prostu bronisz tego, co uważasz za słuszne.
Powiedzą, że zwariowałaś, a Ty będziesz wiedziała, że to odwaga.
Powiedzą, że jesteś próżna, a Ty będziesz wiedziała, że uczysz się patrzeć na swoje ciało z czułością, nie z wieczną krytyką.
Powiedzą, że się wywyższasz, a Ty będziesz wiedziała, że to pewność siebie.
Powiedzą, że za dużo marzysz, a Ty będziesz wiedziała, że to wiara — w życie, w Boga, w sens i w to, że po każdej nocy może przyjść świt.
Kiedy naprawdę siebie pokochasz, ludzie nadal będą próbowali Cię nazywać po swojemu.
Ale Ty już nie będziesz się w tym gubić.
Bo będziesz wiedziała, kim jesteś.
I żadne cudze słowo nie odbierze Ci Twojej wartości.
To właśnie jest miłość do samej siebie.

 

czwartek, 25 czerwca 2026

Spirala Kobiecości wznosi się.

 

Na wielu poziomach istnienia dokonuje się wielkie poruszenie.
Nie jest to jedynie zmiana społeczna, polityczna czy emocjonalna. To ruch samej tkanki Świadomości.
Puls, który przechodzi przez światy widzialne i niewidzialne, przez ciała, planety, gwiazdy i przestrzenie pomiędzy nimi.
To, co dzieje się teraz na Ziemi, jest częścią znacznie większego kosmicznego tańca przywracania harmonii.
Spirala kobiecości wznosi się ponownie.
Nie po to, by zwyciężyć nad męskością.
Nie po to, by odwrócić role i stworzyć nową dominację.
Nie po to, by jedna energia triumfowała nad drugą.
To nie jest wojna energii.
To jest przypomnienie pierwotnej równowagi.
Równowagi, która istnieje u podstaw wszelkiego Stworzenia.
Równowagi znanej wielu cywilizacjom i Istotom w różnych zakątkach kosmosu, które dawno temu zrozumiały, że życie rozkwita jedynie wtedy, gdy siła i czułość oddychają razem.
Przez bardzo długi czas na Ziemi dominowała energia działania bez słuchania, zdobywania bez odczuwania, kontroli bez zaufania.
Świat uczono budować poprzez napięcie, walkę i nieustanne udowadnianie swojej wartości.
Władza była utożsamiana z twardością, szybkością i zdolnością do podporządkowania sobie innych.
I choć te jakości miały swoje miejsce w początkowych etapach rozwoju ludzkości, gdy Świadomość uczyła się przetrwania w gęstej materii, dziś stają się zbyt ciasne dla Duszy, która pragnie wzrastać dalej.
Ludzkość wyrosła już z samej potrzeby przetrwania.
Teraz uczy się sztuki prawdziwego życia.
Dlatego spirala Kobiecości budzi się tak mocno, jako żywa inteligencja Serca obecna w każdym człowieku, niezależnie od płci.
Jest to energia, która pamięta, że wszystko jest połączone.
Że prawdziwa Moc nie rodzi się z dominacji, lecz z harmonii.
Że można być silnym i jednocześnie łagodnym.
Że można prowadzić, nie raniąc.
Że można tworzyć bez niszczenia.
Męskość bez Kobiecości staje się pustą strukturą.
Kobiecość bez Męskości pozostaje niesionym snem bez zamanifestowania.
Męska zasada potrafi wyznaczyć kierunek, ochronić przestrzeń i nadać formę.
Lecz to Kobiecość wnosi oddech życia, intuicję, piękno, zdolność odczuwania i głębokiego połączenia z całością.
Jedna energia mówi: „Idźmy naprzód”.
Druga pyta: „Czy idziemy w zgodzie z Duszą?”.
Jedna buduje most.
Druga sprawia, że ktoś ma odwagę przez niego przejść.
Razem tworzą pełnię.
Razem manifestują światy.
To właśnie dlatego obecny czas jest tak intensywny.
Stare struktury oparte wyłącznie na kontroli zaczynają pękać, ponieważ nie są już zgodne z nową częstotliwością Kobiecą.
Coraz więcej ludzi zaczyna odczuwać zmęczenie walką. Coraz więcej Serc tęskni za prostotą, prawdą, autentycznym wspólnotowym połączeniem.
Naturalna spirala Wszechświata otwiera teraz portal powrotu do równowagi.
I być może największym pytaniem tego czasu nie jest:
„Kto ma rację?”
ani:
„Kto wygra?”.
Lecz:
Czy jesteś gotów odłożyć miecz?
Czy jesteś gotów przestać budować swoją starą tożsamość?
Czy jesteś gotów spojrzeć na drugiego człowieka nie jak na zagrożenie, lecz jak na część samego siebie?
Nadszedł czas, by troszczyć się o siebie nawzajem, nie tylko jako ludzie na jednej planecie, ale jako część ogromnej Kosmicznej Rodziny Życia.
Ci, którzy niosą w sobie pamięć Jedności, zaczynają się teraz odnajdywać, poprzez subtelne poruszenie Serca i ciche rozpoznanie Duszy.
Spotykają się spojrzeniem, obecnością Światła, energią, której nie da się wyjaśnić umysłem.
Jakby coś głęboko w ich wnętrzu pamiętało się nawzajem od zawsze.
Wśród hałasu świata rozpoznają ten sam wewnętrzny płomień, tę samą tęsknotę za Prawdą, Miłością i powrotem do Pełni.
Dusze budzą się jedna przy drugiej.
Serca przypominają sobie wspólny rytm.
A Światło, które przez tak długi czas tliło się w ukryciu, zaczyna łączyć się z innym Światłem, tworząc nową sieć Świadomości Nowej Ziemi.

Oddal się od krewnych, którzy nieustannie Cię ranią.


Możesz ich kochać, a jednocześnie trzymać się na bezpieczną odległość. Nie każda matka potrafi dawać wsparcie. Nie każdy ojciec umie chronić. Nie każda rodzina jest miejscem, w którym można znaleźć spokój. Są takie domy i takie relacje, w których dystans staje się nie ucieczką, lecz początkiem zdrowienia.

Są ciotki i wujkowie, którzy przerzucają na innych własne rozczarowania, gniew i żal. Są rodzice, którzy nigdy nie byli naprawdę obecni — ani kiedyś, ani dziś. Są rodzeństwa, które zamiast wspierać, krytykują, wykorzystują lub próbują kontrolować.

Są też krewni, którzy plotkują, zazdroszczą, podważają nasze sukcesy i potrafią mówić o nas źle za plecami. Tacy, którzy życzą nam dobrze, ale tylko do momentu, gdy nie zaczynamy radzić sobie lepiej od nich. Tacy, którzy tworzą własne wersje wydarzeń, szukają winnego i próbują zrobić z jednej osoby „czarną owcę” rodziny, by samym poczuć się lepiej.

Bywają również dzieci, które nie okazują szacunku swoim rodzicom, kontaktują się z nimi wyłącznie wtedy, gdy czegoś potrzebują, a rodzinne więzi traktują jak wygodne narzędzie do osiągania własnych celów.

Dlatego warto przestać idealizować rodzinę tylko dlatego, że łączą nas więzy krwi. Warto spojrzeć na nią uczciwie — z jej pięknem, ale także z jej cieniem. Dorastanie oznacza czasem zrozumienie, że nie każda relacja zasługuje na dostęp do naszego życia bez granic.

Potrzebujemy się rozwijać, dojrzewać, leczyć stare rany i uczyć się stawiać zdrowe granice.

Czasem największą odwagą jest uznanie, że niektóre osoby, choć są rodziną, nie są dla nas dobre. Można im wybaczyć, można życzyć im dobrze, ale nie trzeba uczestniczyć w ich dramatach, manipulacjach, pretensjach czy niekończących się konfliktach.

Nie jesteś odpowiedzialny za cudzy gniew, rozczarowanie ani niespełnione oczekiwania.

Jesteś odpowiedzialny za własne życie, własny spokój i własne zdrowie.

Kocham Was wszystkich.

Ale dziś wybieram również siebie.

Bo potrzebuję spokoju.

Potrzebuję wolności.

Potrzebuję być zdrowa.

wtorek, 23 czerwca 2026

Jak uwolnić napięcie z ciała? Muzyka, która pomaga usłyszeć siebie


 


Żyjemy w świecie, który nieustannie wymaga naszej uwagi. Terminy, obowiązki, wiadomości, powiadomienia, oczekiwania innych ludzi. W pewnym momencie napięcie staje się tak powszechne, że przestajemy je zauważać.

Wiele osób pyta mnie, jak uwolnić napięcie z ciała. Paradoks polega na tym, że często nawet nie wiemy, że jesteśmy napięci. Przyzwyczailiśmy się do życia w ciągłej gotowości. Nasze ciało nauczyło się funkcjonować w trybie czuwania.

Najbardziej zmęczeni ludzie, których spotykam, często nie mówią, że są przemęczeni. Mówią raczej, że nie potrafią się wyłączyć. Nie potrafią odpocząć. Nie potrafią naprawdę odetchnąć.

Gdzie ciało przechowuje stres?

W swojej pracy obserwuję trzy miejsca, które szczególnie często magazynują napięcie:

  • Szczęka – związana z kontrolą i niewypowiedzianymi emocjami.
  • Barki i kark – przechowujące ciężar odpowiedzialności i cudzych oczekiwań.
  • Klatka piersiowa i przepona – miejsca, gdzie osadza się lęk, pośpiech i brak poczucia bezpieczeństwa.

Jeżeli zastanawiasz się, jak uwolnić napięcie barków, warto zacząć od zadania sobie prostego pytania:

Czy naprawdę niosę własny ciężar, czy może również oczekiwania innych ludzi?

Podobnie wygląda sytuacja, gdy pojawia się ból karku. Oczywiście przyczyny mogą być różne, ale bardzo często napięcie w tej okolicy jest związane z długotrwałym stresem, poczuciem odpowiedzialności i życiem w ciągłym trybie „muszę dać radę”.

Może nie potrzebujesz kolejnej metody. Może potrzebujesz usłyszeć siebie.

Przez lata szukałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektóre dźwięki potrafią natychmiast zmienić sposób, w jaki czujemy się w swoim ciele.

To doprowadziło mnie do stworzenia projektu Constelarium – przestrzeni, w której muzyka nie jest tylko rozrywką. Staje się lustrem doświadczenia.

Coraz częściej mam wrażenie, że największym problemem współczesnego człowieka nie jest brak informacji.

Problemem jest brak przestrzeni, w której może naprawdę usłyszeć siebie.

Napięcie nie zawsze jest wrogiem. Czasem jest wiadomością. Sygnałem od części nas samych, której dawno przestaliśmy słuchać.

Dlatego tworzę muzykę somatyczną – muzykę, która nie próbuje mówić człowiekowi, co ma czuć. Zamiast tego tworzy przestrzeń, w której może spotkać własne doświadczenie.

Czy muzyka może być napisana specjalnie dla Twojego ciała?

Każdy człowiek przechowuje napięcia w nieco inny sposób. Dla jednej osoby będzie to ciężar odpowiedzialności odkładający się w barkach. Dla innej niewypowiedziane emocje zapisane w szczęce. Ktoś inny od lat funkcjonuje na wstrzymanym oddechu, nie zdając sobie z tego sprawy.

Dlatego obok tworzenia muzyki dla szerszej społeczności prowadzę również indywidualne sesje, podczas których wspólnie przyglądamy się wzorcom napięć, doświadczeniom życiowym oraz temu, co próbuje zostać usłyszane.

Na podstawie tej rozmowy tworzę dedykowany utwór somatyczny — osobistą kompozycję inspirowaną historią, emocjami i potrzebami konkretnej osoby.

Nie jest to muzyka tworzona po to, aby coś naprawić. Jest raczej przestrzenią spotkania z własnym doświadczeniem. Dla wielu osób staje się przypomnieniem tonu, który gdzieś po drodze został zagłuszony przez hałas codzienności.

Jeżeli czujesz, że Twoje ciało od dawna próbuje Ci coś powiedzieć, indywidualna sesja może być początkiem tej rozmowy.

Posłuchaj i sprawdź, co rezonuje w Tobie

Poniżej znajdziesz kilka utworów z projektu Constelarium.

1. Utwór:



2. Utwór:



3. Utwór:

Od napięcia do pieśni

Nie wierzę, że człowieka można naprawić.

Wierzę natomiast, że można stworzyć warunki, w których zacznie słyszeć własny głos wyraźniej niż hałas świata.

A kiedy naprawdę słyszymy siebie, ciało często wie już, jak wrócić do równowagi.

To właśnie jest droga Constelarium.


Tomasz Nguyen Viet
Twórca projektu Constelarium – muzyki somatycznej, narracji archetypowych i przestrzeni rezonansu.

Jeżeli interesuje Cię indywidualna sesja i stworzenie dedykowanego utworu somatycznego, szczegóły znajdziesz na stronie
🌐 www.constelarium.pl





wtorek, 16 czerwca 2026

BOŁOTOW o zdrowych zębach 🦷 PŁUKANIE ust solanką


 
"Zęby bolą niemal wszystkie gryzące lub żujące istoty.
Jednak u zwierząt trwałość zębów jest bardzo duża. Dlatego one umierają z reguły ze zdrowymi zębami, u ryb zęby nie chorują w ogóle.
To zresztą nie przypadek, gdyż zęby kształtują się w elektrolicie wody morskiej, która stanowi idealne środowisko do powstawania zębiny krystalicznej i całego układu tworzącego kryształy.
Zęby u zwierząt psują się, gdyż nie są one w stanie mieć jamy ustnej ciągle wypełnionej wodą lub solą.
U człowieka nieznającego roli soli kuchennej zęby będą psuć się jeszcze szybciej w związku ze szkorbutem, paradontozą, próchnicą i innymi chorobami.
Materiał zęba nie stanowi struktury komórkowej. Zęby uformowane są z substancji krystalicznej, dla wzrostu której korzystnym środowiskiem jest właśnie woda morska. U ludzi zjadających dużo słonych ryb zęby praktycznie się nie niszczą.
👉Chińczycy czyszczą zęby solą, a u ludzi, którzy płuczą przed snem usta słoną wodą, nie występuje próchnica.
👉Nawet jeśli pojawia się ostry ból zęba, to podczas płukania ust mocnym roztworem solnym, przy posypywaniu bolącego zęba solą, ból często znika niemal niezauważalnie.
👉Warto również żuć żywicę sosnową lub propolis, najlepiej robić to po posiłku, kiedy gorzka ślina jest nawet przyjemna.
Zęby zaczynają chorować dopiero po tym, jak zachoruje jakaś część przewodu pokarmowego. Jeśli zachorowały siekacze, to mogą być problemy z żołądkiem. Jeśli dają o sobie znać trzonowce, jest to sygnał pochodzący od opuszki dwunastnicy.
„Można z pewnością orzec, że jeśli codziennie będzie się płukać usta słoną wodą na noc, to zęby nie będą chorować w ogóle. Nawet jeżeli z waszych zębów zostały same korzenie, to jedne korzonki wypadną same, a inne zdołają po kilku latach wyleczyć się i odrosnąć. Najciekawsze jest to, że przy takim sposobie dbania o jamę ustną zaczyna wyrastać nowe pokolenie zębów. Osobiście spotkałem ludzi w podeszłym wieku (około 75 lat), u których pojawiały się nowe zęby. Biorąc pod uwagę te fakty, można wywnioskować, że utracone zęby odrastają, a ich wzrost można pobudzić u każdego”.
~Borys Bołotow
Co jest ciekawe i paradoksalne wręcz, liczba klinik stomatologicznych rośnie, jednak liczba chorób się nie zmniejsza, a wręcz wzrasta. Pytanie, dlaczego tak jest? A może dieta oraz negowanie pozytywnego oddziaływania soli mineralnej na organizm ludzki mają z tym coś wspólnego?"
💦Jak zrobić płukankę z solą?
Płukanka ma mieć mocne stężenie, będzie dość słona w smaku. Wystarczy rozpuścić 1 łyżeczkę dobrej nieoczyszczonej chemicznie soli kłodawskiej bez antyzbrylaczy, morskiej, kamiennej, niejodowanej w szklance ciepłej wody.
Kiedy płukać solą?
Codziennie wieczorem po umyciu zębów.
Nitkujemy i myjemy zęby naturalną pastą nie niszczącą pH jamy ustnej, nie drażniącą szkliwa i dziąseł, np. najprostszą w składzie pastą własnego wyrobu z oleju kokosowego i dobrze rozpuszczonej w nim roztartej na pył sody oczyszczonej.
Płuczemy jamę ustną nabraną ilością solanki jednorazowo przez ok. 1 minutę.
Można również odchylić głowę do tyłu gurglając gardło, po czym zawsze wypluć roztwór. Nie połykamy roztworu.
Czynność płukania jamy ustnej powtarzamy kilka razy aż do opróżnienia szklanki.
Soda oczyszczona użyta w postaci rozpuszczonej w paście do zębów, jak również sól nie mają działania ściernego na szkliwo zębów.
To nie tylko skuteczny sposób na wzmocnienie zębów, ale także równie skuteczny na łagodzenie bólu gardła i infekcje dziąseł.
Podobnie jak roztwór boraksu, sól doskonale radzi sobie z kamieniem nazębnym.
ℹ️Oczyszczajmy się w najbardziej właściwy sposób. Uczmy się, jakie metody najkorzystniej i najbezpieczniej działają w procesach, które otwieramy w organizmie.
Bądźmy dla siebie wsparciem.
To nie są porady, tym bardziej nie porady medyczne. To są informacje. To jest edukacja.
To jest wzmacnianie przy oczyszczaniu i przywracaniu prawidłowych procesów w organizmie. To są odpowiednie narzędzia do coraz lepszego samopoczucia.
Szukaj dla siebie najlepszych metod i środków w materiałach źródłowych zielarskich, apiterapii, różnych nurtów naturalnego przywracania zdrowia m.in. Tradycyjnej Medycyny Słowiańskiej, Ajurwedy, Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, Totalnej Biologii, IFS, dzięki którym wracamy do pełni sił witalnych i zdrowia!
Niki Winnicka