Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojciec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojciec. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2026

Oddal się od krewnych, którzy nieustannie Cię ranią.


Możesz ich kochać, a jednocześnie trzymać się na bezpieczną odległość. Nie każda matka potrafi dawać wsparcie. Nie każdy ojciec umie chronić. Nie każda rodzina jest miejscem, w którym można znaleźć spokój. Są takie domy i takie relacje, w których dystans staje się nie ucieczką, lecz początkiem zdrowienia.

Są ciotki i wujkowie, którzy przerzucają na innych własne rozczarowania, gniew i żal. Są rodzice, którzy nigdy nie byli naprawdę obecni — ani kiedyś, ani dziś. Są rodzeństwa, które zamiast wspierać, krytykują, wykorzystują lub próbują kontrolować.

Są też krewni, którzy plotkują, zazdroszczą, podważają nasze sukcesy i potrafią mówić o nas źle za plecami. Tacy, którzy życzą nam dobrze, ale tylko do momentu, gdy nie zaczynamy radzić sobie lepiej od nich. Tacy, którzy tworzą własne wersje wydarzeń, szukają winnego i próbują zrobić z jednej osoby „czarną owcę” rodziny, by samym poczuć się lepiej.

Bywają również dzieci, które nie okazują szacunku swoim rodzicom, kontaktują się z nimi wyłącznie wtedy, gdy czegoś potrzebują, a rodzinne więzi traktują jak wygodne narzędzie do osiągania własnych celów.

Dlatego warto przestać idealizować rodzinę tylko dlatego, że łączą nas więzy krwi. Warto spojrzeć na nią uczciwie — z jej pięknem, ale także z jej cieniem. Dorastanie oznacza czasem zrozumienie, że nie każda relacja zasługuje na dostęp do naszego życia bez granic.

Potrzebujemy się rozwijać, dojrzewać, leczyć stare rany i uczyć się stawiać zdrowe granice.

Czasem największą odwagą jest uznanie, że niektóre osoby, choć są rodziną, nie są dla nas dobre. Można im wybaczyć, można życzyć im dobrze, ale nie trzeba uczestniczyć w ich dramatach, manipulacjach, pretensjach czy niekończących się konfliktach.

Nie jesteś odpowiedzialny za cudzy gniew, rozczarowanie ani niespełnione oczekiwania.

Jesteś odpowiedzialny za własne życie, własny spokój i własne zdrowie.

Kocham Was wszystkich.

Ale dziś wybieram również siebie.

Bo potrzebuję spokoju.

Potrzebuję wolności.

Potrzebuję być zdrowa.

środa, 20 maja 2020

ACH TE NASZE DZIECI, CZEMU DOPROWADZAJĄ NAS DO SZAŁU....



1. BAROMETR

Dziecko CHŁONIE JAK GĄBKA wszystko z otoczenia, najmniejsze napięcia i to bardzo często zanim my się zorientujemy. Dlaczego? Bo nie ma jeszcze tylu blokad co my. Reaguje żywo na to co czuje.
Jest jak taki emocjonalny barometr sytuacji między rodzicami, ale także resztą rodziny. Dziecko zupełnie nieświadome przejmuje na siebie problemy emocjonalne innych członków rodziny.

2. LUSTRO

Największe trudności, jakie masz z dzieckiem, dotyczą ciebie. Zobacz co dziecko ci pokazuje, jakie uczucia w tobie "aktywuje", czy ty możesz (mogłaś) pozwolić sobie na te uczucia, gdyby nie dziecko? Do kogo prowadzą Cię te uczucia, o kim przypominają?

3. MARTWIENIE UMARTWIA

Proszę nie myl nigdy martwienia się o dziecko z troszczeniem się o dziecko - to dwie różne rzeczy. Wspieraj i troszcz się o swoje dziecko, czyli puszczaj w świat, w życie, a jak się przewróci i wraca opatrz zdarte kolano i puść znowu wolno, ufaj w jego wewnętrzną mądrość. Martwienie umartwia, czyli odbiera dziecku energię życiową. Jest jak wsadzenie słowika do klatki, już potem raczej nie poradzi sobie wypuszczony wolno...

4. SZCZĘŚCIE

Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Zawsze w tej kolejności.

5. POZWÓL DZIECKU BYĆ TEŻ Z JEGO OJCA (MATKI)

Rodzimy się, bo Ona i On się połączyli, dosłownie! Plemnik i komórka jajowa stali się jednym, nowym życiem, dzieckiem. Nie da się teraz tego rozerwać, w taki sposób, aby dziecko mogło pozostać przy życiu. Jeśli kochasz ojca (matkę) swojego dziecka to wspaniale. A jeśli nie, to działaj w kierunku, aby wasza relacja była oparta na ludzkim szacunku do drugiego człowieka, a przede wszystkim pamiętaj, że dziecko jest z Was. Im bardziej będziesz chciała pozbyć się jakiejś cechy w ojcu dziecka, tym bardziej widoczna będzie ona w dziecku.

6. DZIECKO TEŻ CZŁOWIEK

To co masz nieprzepracowane, na co sobie nie pozwalasz, do czego się zmuszasz, jak mocno tkwisz w destrukcyjnych przekonaniach - tym nasiąknie twoje dziecko do szpiku kości. Zatem co możesz zrobić dla dziecka? Zajmij się sobą! Uwalniaj niesłużące Ci przekonania, zwróć się do swojego wnętrza, zaspokajaj swoje potrzeby (żeby ono nie musiało rezygnować z siebie i zadowalać Ciebie). Daj też sobie prawo do gorszych dni, do zwolnienia tempa, do odpoczynku, do popełniania błędów. To ogromna nauka i dar dla twojego dziecka, które głównie uczy się przez obserwację rodziców.

7. UZDROWICIEL MIMO WOLI

To co cię najbardziej denerwuje w dziecku to najczęściej to co masz nie przerobione w relacji z mamą lub z tatą, z partnerem, albo z sobą samą, a zazwyczaj wszystkie wymienione odpowiedzi są prawidłowe... czyli dziecko prowadzi niejako Cię do uzdrowienia tych wymienionych relacji. Jak przekierujesz właśnie na te relacje uwagę z intencją ich uzdrowienia, zdejmiesz z dziecka ogromny ciężar i będzie mogło odetchnąć i zająć się swoimi, dziecięcymi sprawami: zabawą, kolegami, nauką, hobby.

8. JESTEŚ IDEALNYM RODZICEM

Każdy rodzic jest tym właściwym, czyli idealnym, choć absolutnie nie ma być idealny, najważniejsze to być ludzkim, autentycznym, prawdziwym i WIDZIEĆ W DZIECKU DZIECKO. Dbaj o siebie, abyś mogła być żyzną glebą, to nawet przy większych wichrach i burzach Twoje dziecko sobie poradzi. Zdołowana, zestresowana matka (czy ojciec), która zapomniała zupełnie o swoich potrzebach nie będzie żyzną glebą, wyeksploatuje się, wyjałowi i nie zasili rosnącej na niej rośliny. Oczywiście patrz wyżej: bądź ludzka też dla siebie, pamiętaj, że jesteś tylko (i aż) człowiekiem - ileś będziesz mogła uzdrowić w sobie, a ileś nie. Zgódź się na to, że Twoje dziecko będzie też miało pewne wyzwania w życiu, do których będzie stawać, tak jak każdy człowiek.

9. UZNAJ RODOWE MACIERZYŃSTWO I OJCOSTWO

Dla kobiet: uznaj Rodowe Macierzyństwo... zobacz jakie były matki i uznaj, że tylko takie mogły być na tamten czas, dopuść, że nie wiesz jaka ty byś była na ich miejscu. Podziękuj im, że przeżyły to co przeżyły i przekazały życie dalej. Poproś je, aby Cię wspierały, abyś Ty mogła mieć lżej i mieć większą radość z macierzyństwa.

Dla mężczyzn: uznaj Rodowe Ojcostwo, zobacz jacy byli ojcowie i uznaj, że tylko tacy mogli być na tamten czas, dopuść, że nie wiesz jaki ty byś był na ich miejscu. Podziękuj im, że przeżyli to co przeżyli i przekazali życie dalej. Poproś ich, aby Cię wspierali, abyś Ty mógł mieć lżej i mieć większą radość z ojcostwa.

~ Agnieszka Boruc

niedziela, 14 lipca 2019

Bogini Matka i Bóg Ojciec.

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.


Karolina Bochenek

poniedziałek, 11 marca 2019

MIŁOŚĆ MA ZAPACH WOLNOŚCI ♡




Najbardziej wyzwalającą lekcją, której kiedykolwiek się nauczysz jest: nikt nie może spowodować, że będziesz szczęśliwy. A Ty nie jesteś odpowiedzialny za szczęście kogokolwiek.

Jesteś wolny.

Wolność jest Twoją naturą, i zawsze nią była.

Tak więc, tak jak Słońce, zawsze świecisz.Nie czekasz aż ktoś inny zaświeci, nie potrzebujesz usprawiedliwienia po to aby świecić, po prostu świecisz. Nie czujesz się odpowiedzialny za wszystkie te słońca, które jeszcze nie odkryły swojego światła. Po prostu świecisz. Uczysz poprzez dawanie świadectwa. Idziesz odważnie swoją drogą.

A jeśli inni czują się źle z Twoim świeceniem, jeśli Cię oceniają, atakują za to, że nie sprawiasz, że są w centrum Twojego zainteresowania, to jest to w porządku. To jest ich praca. To jest ich droga. Życzysz im dobrze.

A kiedy zaprzestajesz prób ratowania innych, kiedy przestajesz próbować być matką lub ojcem, którego nigdy nie mieli, możesz w końcu, zamiast tego, kochać ich. Możesz być obecnym, nieporuszonym. Możesz kochać ich tak bardzo, że aż pozwolić im odejść.
Bo miłość ma zapach wolności.

♡ Jeff Foster

czwartek, 13 grudnia 2018

Bogini Matka - Bóg Ojciec

Kiedy mała wewnętrzna dziewczynka odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matkę i Boga-Ojca, wreszcie może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i otworzyć się, już jako kobieta, na przyjęcie mężczyzny, jako równa mu partnerka.
.
Kiedy mały wewnętrzny chłopiec odnajduje w sobie wewnętrzną Boginię-Matką i Boga-Ojca, może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje dobro, swoje szczęście, swoje życie, za rozpoznanie, nazwanie i wyrażanie swoich potrzeb, a następnie dojrzeć i stanąć, już jako mężczyzna, naprzeciwko kobiety, jako równy jej partner, w głębokim oddaniu, gdyż oddał się sobie.
.
Kiedy wewnętrzny Bóg-Ojciec zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za kobietę, jej emocje, jej dobro, jej szczęście, jej życie, może stanąć naprzeciw niej, twarzą w twarz, jako jej partner - posiadający swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Kiedy wewnętrzna Bogini-Matka zrzuca z siebie fałszywe poczucie odpowiedzialności za mężczyznę, jego emocje, jego dobro, jego szczęście, jego życie, może stanąć naprzeciw niego, twarzą w twarz, jako jego partnerka - posiadająca swoje własne potrzeby i swoje indywidualne, wolne, nieokiełznane przejawienie.
.
Tak oto oboje służą sobie nawzajem,
gdyż wreszcie bezkompromisowo służą sobie samym,
uczą się sobie samym być całkowicie oddani,
siebie samego/samą całkowicie obejmować i przyjmować.
Wówczas samoistnie robią to dla siebie nawzajem.
Służą zawsze sobie, nie swoim ego.
Oddają się MIŁOŚCI, której nie sposób kontrolować. Wyzbywają się wyobrażeń na temat tego, jacy powinni być i jaki powinien być związek, albo jaka powinna być miłość. Wyzbywają się swoich chceń, ale są wierni swoim najgłębszym pragnieniom.
Obserwują swoje chcenia, ale pragną od drugiego tylko tego, aby był wierny sobie i żył w swojej prawdzie, a nie w zgodzie z ich wyobrażeniami.
Widzą swoje lęki i nie walczą z nimi, ale też nie poddają się im.
Oddychają i patrzą, co się wydarza.
Wyzbywają się warunków, jakie stawiali miłości i pozwalają, aby porwała ich wartką rzeką ku bezkresnemu oceanowi, na którym może stać się wszystko i nad którym nie mają żadnej kontroli. Ale teraz już wiedzą, że nic już innego ich nie zadowoli, nic innego jak tylko ta wolność, wierność sobie samemu, totalne oddanie miłości, która nie rządzi się niczyimi oczekiwaniami, lecz tylko swoimi prawami. Już nic innego ich nie zadowoli, jak spłonięcie żywcem w płomieniach prawdy, po to, aby wyzbyć się iluzji i objawić to, co wiecznie i od zawsze było żywe...
po to, aby mogli wreszcie prawdziwie ŻYĆ i prawdziwie BYĆ ZE SOBĄ W KOCHANIU/KOCHANIEM.

Karolina Bochenek

środa, 31 października 2018

Relacje z matką i ojcem. Uzdrawianie kanałów rodowych – Dmitrij Trocki





UWAGA! INFORMACJA O TYM, JAK ZROBIĆ PRAKTYKĘ W PRZYPADKU, KIEDY RODZICE NIE ŻYJĄ: ROBIMY DOKŁADNIE TAK SAMO, WYOBRAŻAJĄC SOBIE ICH PRZED SOBĄ. Dmitrij Trocki jest chiromantą, zwycięzcą rosyjskiego programu Bitwa jasnowidzów, prowadzi warsztaty i wykłady w Rosji, Ukrainie i Białorusi. Uczy jak ciało związane jest z psychiką i relacjami z rodzicami i rodem.


https://youtu.be/ksIDNf1LgIs

niedziela, 11 marca 2018

JAKI WYKLUCZONY OJCIEC TAKI WYKLUCZONY SYN.



-No to synuś twoje zdrowie.
Powiedział ojciec nalewając trzeciego kielonka swojemu synowi.
Chluśniem, bo uśniem.
Synuś posłuchaj, my to musimy pić, w tym jest nasza siła.
Za zdrowie dziadka i pradziadka, za tych co na wojnie zginęli.
Nie szanują nas, te kobity, nic, a nic.
Przestrzeni nam nie dają, ich wściekłość wciska nas w ściany,
z pola wywala.
Jak tu żyć synuś, jak tu żyć?
A jak tak sobie popijesz i z alkoholizmem do domu przyjdziesz.
To już nie sam wracasz, a w męskim towarzystwie,
wtedy wracamy my, wszyscy mężczyzni z rodu, wracamy razem z tobą.
Ze mną wracał do domu ojciec, dziadek i pradziadek, a z tobą, jeszcze ja będę wracał,bośmy wszyscy w tym piciu połączeni.
No i wtedy synuś one nas widzą. Ojciec szeroko się uśmiechnął.
Tak, synuś, kobiety nas wtedy widzą.
Raptem stajesz na środku pokoju i czujesz,
że jesteś, że jesteś ważny i się liczysz.
Baba woła: znowu piłeś, obiecałeś, że nie będziesz.
Śmierdzisz alkoholiku jeden!
Uwierz, nie ważne co mówi, ważne, że ciebie widzi.
No, może wtedy śmierdzisz to fakt,ale przynajmniej zrobiłeś po swojemu,
a nie jak ci powiedziała.
Pamiętaj synku, prawdziwy mężczyzna potrzebuje zrobić po swojemu,
tak po męsku..
A że za dużo nie może zrobić po swojemu,
to się chociaż napije po swojemu.
Ojciec nalał następny kieliszek wódki i podał go synowi
-Synuś zdrowie mojego ojca, a twojego dziadka i zdrowie pięknych kobiet,
co by bardziej były uśmiechnięte, a nie wkurzone i na cały świat skrzywione,
a my zróbmy to po swojemu.
-Tato, ale przecież można inaczej po męsku, po swojemu.
-Synuś, to nie takie proste. Próbowałem, uwierz mi.
Chciałem inaczej, ale kiedy przestawałem pić, byłem niewidziany,wszyscy byliśmy niewidziani. Potrzeba było się odnowa pojawić, przypomnieć, oto jesteśmy! Synuś inaczej nie szło.
Wkurzona matka twoja, przynajmniej jawnie mnie odrzucała i wyrzucała.
Wściekła krzyczała i upokarzała.
A nie potajemnie, po cichu, wieczne nie widzę cię, nie widzę cię.
No to przyszliśmy do domu ja z alkoholem, wspierał mnie i podpierał.
Dobry z niego gość.
Synuś nie dało rady inaczej, uwierz.
Co mogło nas bardziej wesprzeć? Nic.
Raz nie piłem dwa lata, tak żeśmy do siebie tęsknili.
Ojciec, dziadek i pradziadek śnili mi się po nocach,
razem piliśmy, a oni mówili:
-Nie odrzucaj nas, alkoholem wszyscy jesteśmy połączeni.
Nie odrzucaj nas, nie odrzucaj siebie, nie odrzucaj swojej męskości.
Tylko taką mamy. Upadniesz, nie będą się z tobą liczyli.
Nie daj się, bądz mężczyzną.
Synuś to tak boli, kiedy ciebie nie widzą...to taki ból...taki ból synuś...
że musisz się napić.
Ojciec nalał następnego kielonka.
-Tato, a może można inaczej...
-Może i można synuś...ach, żebym ja wiedział jak...
W tym momencie ojcu po policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Tato, ja widzę ile bólu w sobie nosisz.
-Tak, synu, nawet nie wiesz jak dużo...ale co rozpłaczę się przy matce,
to już w ogóle nie uzna mojej siły, powie, że jestem mięczak.
Lepiej było się napić i uśpić ten ból i być mężczyzną.
Ojciec rozpłakał się .Płakał, a łzy spływały do kieliszka z wódką.
-Tato, kocham ciebie bardzo.
-Ja też kocham ciebie synku.
Przytulili się do siebie i płakali długo, połączeni w męskim bólu odrzucenia,
w męskich łzach, w tym wszystkim czego nie mogli wypłakać długimi latami,
nie mógł wypłakać dziadek i pradziadek.
Tyle bólu męskiego, odrzuconego w nich, gdzieś głęboko zakopanego.
Tylko oni, ojciec i syn, mogli poczuć co to znaczy męski ból i brak przestrzeni na niego. Tylko oni mogli siebie zobaczyć w swojej nagości i prawdzie o bólu tak bardzo przed światem i innymi mocno skrywanym,
w lęku przed swoją słabością nie dotykany i nie ujawniany.
-Synuś ja nie umiałem inaczej...nie umiałem...
Nie pij jak ja, dziadek i pradziadek...oni też nie umieli inaczej...radziliśmy sobie,
jak umieliśmy najlepiej...Synu, innych dróg męskich szukaj...i chociaż będziesz upadał i potykał, ja będę tym pierwszym, który ciebie na nowej męskiej drodze wesprze. Robisz to dla siebie, dla innych mężczyzn z naszego rodu.
My nie mieliśmy szansy inaczej...sami siebie odrzuciliśmy...
ale ty możesz...po męsku...po swojemu...prawdziwie...nie odrzucając
żadnej części siebie...swojego bólu, słabości i łez.
Takim się jawi prawdziwy mężczyzna, w odwadze w spotkaniu
z samym sobą, z tym co wrażliwe i miękkie.
Nie uciekaj synu od siebie, jak ja to robiłem.
Nie uciekaj, ja musiałem, a ty już nie.
tekst Agnieszka Dziewanna

wtorek, 19 stycznia 2016

Dzieciństwo … Twoja siła czy słabość …




Uczucia doświadczone w dzieciństwie to nasza matryca, coś, od czego nigdy nie uciekniemy. Tamte wydarzenia zapominamy, spychamy do nieświadomości, ale one wciąż działają…
Adolf Hitler padł jako dziecko ofiarą licznych niegodziwości i upokorzeń. Jak to wpłynęło na to, co zrobił potem?
Jurgen Bartsch, późniejszy dzieciobójca i pedofil, kiedy był małym chłopcem zmagał się z przemocą i najszarszymi odcieniami szarości. Jaki to ma związek?
Marylin Monroe nie była ani chcianym, ani kochanym dzieckiem. Matka, za sprawą choroby psychicznej niezdolna do macierzyństwa oddała córkę siostrze, która również jej nie chciała. 36 lat później najpiękniejsza kobieta świata popełniła samobójstwo. Oni wszyscy swoim życiem opowiedzieli o doznanej krzywdzie. O czym Ty opowiadasz?
Każdy z nas jest jakiś. Jaki by był, gdyby otrzymał innych rodziców, gdyby jego dzieciństwo było innego koloru?
Uczucia doświadczone w dzieciństwie to nasza matryca, fundament, od którego nigdy nie uciekniemy. Tamte wydarzenia zapominamy, spychamy do nieświadomości, ale one wciąż działają. Nasze życie jest właśnie o nich. One kierują naszą codziennością, którą organizujemy tak, aby była podobna do pierwotnego schematu. To przymus powtarzania. Ludzie często wolą funkcjonować w czymś bolesnym, ale znanym niż odważyć się naruszyć fundamenty.
Dążymy do ludzi, którzy zagwarantują nam podobieństwo emocjonalne naszego dzieciństwa. A co się dzieje jeśli ten klimat nie był najszczęśliwszy?
Jak być atrakcyjną, entuzjastycznie nastawioną, pewną siebie i odnoszącą sukcesy kobietą skoro mama nie potrafiła ani kochać, ani cieszyć się przyjmowaniem miłości? Kiedy była mała, mama dziewczynki bardzo się starała jej nie rozpieścić – karmiła wtedy, kiedy jej zdaniem trzeba było, nie tuliła nosząc na rękach zbyt często, a nawet jeśli już to robiła to pamiętała o wszystkich swoich problemach: mężu, którego nie kochała, swoim niespełnieniu i smutku, a dziecko nie rozumiało napięcia jej mięśni, ale czuło je doskonale. Bywało, że kobieta znikała, aby zarobić na zwykłe, nieszczęśliwe życie i uciec z domu przypominającym o problemach. Zostawiała dziewczynkę pod nienaganną opieką, ale zapominała mocno przytulić i pozwolić usłyszeć swój głos kiedy już wracała. A mała bała się, że zniknęła na zawsze. Potem nie potrafiła wziąć na kolana nawet kiedy dziewczynka usilnie się na nie wpychała, o wspólnej zabawie nie było mowy. Córka wszystko, co robiła, robiła dla niej, spoglądając ukradkiem czy to zauważa, czy docenia. Musiała się domyślać. Tak samo jak tego, że ten pyszny obiad, nowa sukienka czy posprzątany dom jest dla niej. Mama – dziecko czarnej pedagogiki – nie umiała o tym mówić. Dziewczynka domyślała się również tego jaka ma być, co robić, aby zaspokoić oczekiwania mamy, aby jej wynagrodzić trudne życie. Coś było ładne, ciekawe, udane, warte uwagi dopiero wtedy, kiedy mama je takim nazwała. Ta mama miała niesamowitą moc nadawania sensu i znaczenia celom i sprawom nawet o tym nie wiedząc. Dziewczynka nie ufała w nic, co pochodziło od niej samej. Skierowała całą swoją miłość na tą jedną osobę i. rozczarowała się. Nie dało się tego wszystkiego nie zauważyć potem. Przylegała i osaczała każdego, kto okazał jej w dorosłym życiu choć minimum uwagi i uczuć. Dzień bez znalezionego „głaska” był dniem straconym. A ludzie nie zawsze mają ochotę udowadniać, że człowiek jest wartościowy przez to, że w ogóle jest, że jeśli nie cieszą go wewnętrznie pewne rzeczy to nie odszuka tej radości na zewnątrz. Każde kolejne rozstanie czy oddalenie się od kogoś, kto już prawie stał się najważniejszy na świecie powodowało falę, która niosła ze sobą dużo i ciężkich uczuć, których nie mogła zrozumieć i nazwać, ale bardzo dobrze się je rozpoznawała – jeden raz, drugi, kolejny.
Jak być mężczyzną znającym swoją wartość, walczącym o to, co dla niego ważne, zdobywającym świat jeśli od najwcześniejszych momentów życia nikt mu nie pokazał, iż jest tego wart?
Matka chłopca zmarła. Trudne czasy. Ojciec zdecydował o oddaniu go do domu dziecka. Miał duże szanse na znalezienie nowych rodziców, raz prawie się udało, ale. Wychowywał się wśród wielu dzieci, które marzą żeby mieć jakieś ramiona tylko dla siebie, czyjeś kolana, na których będą siedzieć tylko one, czyjąś uwagę, czas, miłość. Dorastał w klimacie nienależenia do nikogo, niekochania. Wyrósł na bardzo porządnego człowieka, zarabiał niezłe pieniądze przy okazji pracy, która przynosiła mu satysfakcję. Jednak zakochiwał się w kobietach, które nie były w stanie dać mu miłości. Za każdym razem wierzył, że odnalazł kogoś na całe życie i jego los się odmieni, ale za każdym razem one go odrzucały. Im bardziej cierpiał tym bardziej kochał. Ale nie potrafił inaczej.
Jak zbudować udany prawdziwy związek jeśli rodzice takiego nie mieli? To oni pokazują dziecku co znaczy być kobietą, a co mężczyzną. Oni tłumaczą swoim życiem co to znaczy związek, bliskość. Możesz zbudować w swoim dorosłym życiu coś zupełnie odmiennego, ale budując na kanwie znajdowania tego, czego rodzice nie mieli również tworzysz na tych samym fundamentach. Może ci się udało, a może są momenty, kiedy mimo wielkiego wysiłku uciekania zauważasz podobieństwo do tego, co obserwowałaś będąc małym dzieckiem.
Twoje dzieciństwo w dużej mierze napisało scenariusz do twojego życia. I nie musiało być ono tragiczne żeby o tym żyć teraz. Mogło być zupełnie zwyczajne czy nawet uśmiechnięte (na twoje szczęście), ale jedno pozostaje pewne: działa na Ciebie w każdym momencie życia.
Każda twoja relacja z innym człowiekiem zawiera coś z relacji między tobą a rodzicem. To przeniesienie – oparte o mechanizm obronny przemieszczenia. A, jak to zwykle w mechanizmach obronnych, chodzi o zniekształcenie rzeczywistości. W oparciu o wspomniany schemat zbudowany w dzieciństwie przeżywamy ludzi w dorosłym życiu, czasem czyniąc ich takimi, jakimi nie są.
Jeśli dogadujesz się lepiej z mężczyznami to pewnie dlatego, że tata pokazał ci, że możesz na nim polegać, możesz mu zaufać.
Jeśli płaczesz i tak trudno ci znieść kłótnię z partnerem, automatycznie nawiedzają cię bolesne myśli, że za chwilę on cię zostawi być może ktoś w dzieciństwie karał cię pozostawianiem. A pozostawiać można na wiele sposobów.
Jeśli usilnie rywalizujesz z innymi być może twój tata, dla którego w dzieciństwie cały czas starałaś się być ukochaną córeczką, porównywał cię z rodzeństwem czy innymi maluchami.
Jeśli w swoim związku dominujesz być może w dzieciństwie nie pozwalano ci być słabym i potrzebować.
A może właśnie jest odwrotnie – uwieszasz się na swoim partnerze i zdecydowanie wolisz, kiedy on podejmuje decyzje z racji, że w dzieciństwie rodzice robili to za ciebie przez co nie wierzysz teraz w to, że możesz być niezależna, nie ufasz sobie do końca.
Jeśli czujesz się często maskotką przy swojej drugiej połowie, jesteś słaba to być może dlatego, że musiałaś być właśnie taka, aby uzyskać uwagę, czas i miłość.
A może czasem zalewa cię fala niezrozumiałych uczuć, w których się gubisz próbując je logicznie ogarnąć, porozstawiać po kątach dlatego, ze rodzice nie nauczyli cię kontaktu z nimi. Być może sami tego nie potrafili, więc nie masz prawa wiedzieć co znaczą.
Jeśli często czyjeś sprawy wydają ci się ważniejsze czy ciekawsze to być może dlatego, ze byłaś dzieckiem środkowym, które często opiekowało się młodszym rodzeństwem lub podziwiało starsze.
A być może jeśli już tęsknisz to do szpiku kości – tak, jak wtedy, gdy byłaś mała.
A może Twój scenariusz jest zupełnie inny?
Zaglądamy w różne zakamarki, aby odnaleźć tam szczęście, własną receptę na życie – błądzimy w nałogach, u boku niewłaściwych partnerów, w zawłaszczającej nas pracy, we własnym świecie, który niektórzy otwierają dla wszystkich i wszystkiego, a inni przesadnie strzegą nawet przed nimi samymi. Ale w przypadku jednych i drugich ktoś w tym świecie już był: pomógł zbudować jego podstawy albo kopał wszystko, co powstawało. Może obserwował – niby był, a jednak zbyt daleko żeby mu przypisać jakieś zasługi. A może z racji, że już wiedział jak żyć (przynajmniej tak twierdził) szybko poustawiał „jak ma być” i pilnował, aby kształty nie pozostały zmienione. Może chwalił, a może robił coś zupełnie innego.
Jacy byli Twoi Rodzice? Jak Im wybaczyć? Wielu mamom i tatom udaje się być tylko i aż „wystarczająco dobrymi” – to wielki wyczyn. Jak to docenić?
Moja Mama jest tak silną kobietą, jaką ja nigdy nie chcę być. Przez tą samą siłę nie udało jej się pokazać mi wielu rzeczy i uczuć doskonale oprowadzając mnie dla odmiany po innych. Ale do dziś pozostaje dla mnie może nieidealnym, ale autorytetem. Mój Tata jest tak uległym mężem, jakiego ja nigdy nie chcę mieć. Przez tą uległość mam najcieplejszego, kochającego Tatę, który doskonale mi pokazał jak w imię miłości można z wielu rzeczy rezygnować, ale nie pokazał jak w to samo imię o pewne sprawy walczyć. Nie dali mi złotej recepty, nienagannych wzorców. Buduję swoje dorosłe życie i swój związek czasem mocno dążąc, a czasem jeszcze mocniej uciekając od tego, co oglądałam w dzieciństwie. I cieszę się, że mam do czego dążyć i od czego uciekać. Jednak przerażająco najciekawsze są te momenty kiedy tak bardzo nie chcąc odnajduję w sobie mamę, zachowuję się jak ona i jestem w stanie uczynić tak, aby mój narzeczony wszedł w rolę, dla której miałam zawsze tyle krytyki, a jaką zwykle grał mój tata. I szczerze liczę, że dzięki tej świadomości i wglądowi wezmę ze swojego dzieciństwa tylko tyle, ile bym chciała. Tak samo jak wierzę w niezwykłą mniej lub bardziej przeklętą moc dzieciństwa i nie zaprzeczam faktowi, iż pisze ono scenariusz tego, „jak potem”. Jednak tak samo mocno wierzę, że napisany scenariusz można różnie zagrać, a film pt. „Moje życie” różnie wyreżyserować. Jak? To w dużej mierze zależy od nas samych. Jedni mają łatwiej, inni trudniej. Inni kompletnie nie zdają sobie sprawy co niosą w plecaczku z napisem „Dzieciństwo”. A ja wierzę, że ten bagaż mamy ze sobą w każdej chwili, nie da się od niego odpocząć, ale jest on tylko (i aż) kawałkiem nas. Jak go niesiesz? Jak się z nim obchodzisz? Jaka jest reszta Ciebie?
Magda Felcyn                                                                                      solaris
rozwojosobisty.pl





https://hipokrates2012.wordpress.com/2016/01/18/dziecinstwo-twoja-sila-czy-slabosc-2/

sobota, 16 stycznia 2016

20 rad dla ojców posiadających córki .


Kochaj i szanuj jej matkę. Nie wstydź się okazywać uczucia przy ludziach. Gdy twoja córka dorośnie, będzie zakochiwać się w mężczyznach, którzy będą ją traktować tak jak ty traktujesz jej matkę.


Kup jej takie trampki jak twoje, gdy nauczy się chodzić.


Tak, wyglądasz głupio, gdy bawisz się z nią w chowanego, ale to konieczne.


Tańcz ze swoją córką jeszcze przed jej weselem.


Zabierz ją na ryby. Pewnie będzie się wiercić bardziej niż robak na haczyku, ale to normalne.


Mów jej, że jest piękna. Ciągle. Codziennie. Gdy dorośnie, kolorowe magazyny będą ją przekonywać, że jest odwrotnie.


Rozkoszuj się każdą chwilą z nią spędzoną. Dzisiaj biega po mieszkaniu w pieluchach, jutro będziesz jej dawał kluczyki do samochodu, a pojutrze będziesz na jej ślubie. Życie biegnie bardzo szybko, ceń nawet minuty.


Gdy będzie kłócić się z matką, ostrożnie wybieraj stronę.


Zabierz ją na wycieczkę. Na łonie przyrody jest tyle ciekawych rzeczy, o wiele więcej niż w mieście, a na pewno więcej niż w mieszkaniu.


Naucz ją dobrze postępować z pieniędzmi.


Noś ją na rękach i plecach. Potem nie będziesz mieć sił, a teraz jest jeszcze kruszynką.


Ona z niecierpliwością czeka, aż wrócisz z pracy. Nie spóźniaj się.


Nie ma na świecie nic bardziej pocieszającego, niż możliwość wypłakania się tacie na ramieniu.


Huśtając ją na huśtawce pamiętaj, że jej "wyżej" i "szybciej" różni się od twojego "wyżej" i "szybciej".


Lody mogą zdziałać cuda. Znaj jej ulubiony smak.


Nigdy nie zapominaj o jej urodzinach i zawsze dotrzymuj danego jej słowa.


Bądź jej bohaterem. Ratuj ją i wyręczaj każdego dnia. Czerwona peleryna może się przydać.


Naucz się jej ufać. Dawaj jej więcej swobody w miarę jej dorastania.


Pamiętaj, że pewnego dnia rozwinie skrzydła i odleci od ciebie niczym piękny motyl. Doceniaj czas, gdy jest jeszcze gąsieniczką.


Niech wie, że zawsze może wrócić do domu. O każdej porze.


I jedna rada extra: Obejrzyj z nią "Gwiezdne Wojny".

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Tajemniczy list Alberta Einsteina do córki.

albert
Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, Lieserl, córka Alberta Einsteina przekazała Uniwersytetowi Hebrajskiemu 1400 listów napisanych przez ojca z zastrzeżeniem, aby opublikować je dopiero kiedy minie 20 lat od jego śmierci. Oto jeden z nich.

… Kiedy przedstawiłem światu teorię względności, bardzo niewielu mnie zrozumiało, i to co teraz wyjawię, aby przekazać ludzkości, również spotka się w świecie z brakiem zrozumienia i uprzedzeniem.
Proszę cię, abyś strzegła tych listów tak długo jak to konieczne, przez lata, dekady, aż społeczeństwo będzie na tyle rozwinięte, aby przyjąć to co wyjaśniam poniżej.
Istnieje niezwykle potężna siła, dla której, jak dotąd, nauka nie znalazła oficjalnego wytłumaczenia. Owa siła zawiera w sobie i wpływa na wszystkie inne, stoi ponad wszelkimi zjawiskami działającymi we wszechświecie i do tej pory nie została jeszcze przez nas rozpoznana.
Tą uniwersalną siłą jest MIŁOŚĆ.
Naukowcy, szukając jednolitej teorii wszechświata, zapomnieli o najpotężniejszej, niewidzialnej sile.
imagesMiłość jest Światłem, które oświetla tych, którzy ją dają i przyjmują.
Miłość jest grawitacją, ponieważ sprawia, że ludzie czują się przyciągani do innych.
Miłość jest mocą, ponieważ pomnaża to, co w nas najlepsze i nie pozwala ludzkości zginąć w jej ślepym egoizmie. Miłość rozwija i ujawnia.
Dla Miłości żyjemy i umieramy.
Miłość jest Bogiem, a Bóg jest Miłością.
Ta siła wyjaśnia wszystko i nadaje życiu znaczenie. To czynnik, który zbyt długo ignorowaliśmy, być może dlatego, że boimy się miłości, ponieważ jest jedyną energią we wszechświecie, która nie podlega woli człowieka.
Aby uczynić miłość widzialną, dokonałem prostego podstawienia w moim najsłynniejszym równaniu.
Jeżeli zamiast E=mc2, przyjmiemy, że energia potrzebna do uzdrowienia świata może być otrzymana poprzez miłość pomnożoną przez podniesioną do kwadratu prędkość światła, dojdziemy do wniosku, że miłość jest najbardziej potężną siłą jak istnieje, ponieważ nie ma żadnych ograniczeń.
Po tym jak ludzkość poniosła klęskę, chcąc wykorzystać i kontrolować inne siły wszechświata, co obróciło się przeciwko nam, konieczne jest, abyśmy karmili siebie innym rodzajem energii…
Jeśli chcemy, aby nasz gatunek przetrwał, jeśli mamy znaleźć sens w życiu, jeśli chcemy ocalić świat i każdą czującą istotę, która go zamieszkuje, miłość jest jedyną odpowiedzią.
Może nie jesteśmy jeszcze gotowi, aby stworzyć bombę miłości, wystarczająco potężną, aby całkowicie zniszczyć nienawiść, egoizm i chciwość, które dewastują naszą planetę.
cJednak, każdy człowiek nosi w sobie mały, lecz potężny generator miłości, którego energia czeka na uwolnienie.
Gdy nauczymy się dawać i przyjmować tę uniwersalną energię, moja kochana Lieserl, potwierdzimy, że miłość pokonuje wszystko, jest w stanie wszystko przeniknąć, ponieważ miłość jest kwintesencją życia.
Głęboko żałuję, że nie byłem w stanie wyrazić tego, co jest w moim sercu, które cicho bije dla ciebie przez całe moje życie. Być może za późno na przeprosiny, ale ponieważ czas jest rzeczą względną, muszę ci powiedzieć, że kocham cię i dzięki Tobie dotarłem do ostatecznej odpowiedzi!
Twój ojciec Albert Eintein.
Oryginał listu w języku angielskim przeczytasz na stronie: huffingtonpost.com

sobota, 7 sierpnia 2010

Przyjaźń i gwoździe. Co wybierzesz ?


Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze.
Jego ojciec dał mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w płot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś.
Pierwszego dnia chłopiec wbił w płot 37 gwoździ. W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzień.
. Odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe.

Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w płot żadnego gwoździa.
Poszedł więc do ojca i powiedział mu, że tego dnia nie wbił żadnego gwoździa.
Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwoźdź każdego dnia, kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim.
Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe.
Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział:

"Synu, zachowałeś się dobrze, ale spójrz, ile w płocie jest dziur.
Płot nigdy już nie będzie taki, jak dawniej.
Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś brzydkiego zostawiasz w nim ranę tak, jak te.
Nieważne, ile razy będziesz przepraszał, rana w tym świecie pozostanie.

Rana słowna boli tak samo, jak fizyczna.

Przyjaciele są rzadkimi klejnotami, sprawiają, ze się uśmiechasz i dodają ci otuchy.
Są gotowi cię wysłuchać, kiedy tego potrzebujesz, wspierają cię i otwierają przed tobą swoje serca.

Jeśli jesteś moim przyjacielem/przyjaciółką , to dla mnie zaszczyt.
Jeśli możesz , wybacz mi dziury , które zostawiłam w Twoim płocie.