Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2024

Kiedy rozumiesz działanie energii....


 

Kiedy ktoś naprawdę rozumie działanie energii, nie rzuca obelg ani nie nienawidzi kogoś lub czegoś, co mu się nie podoba.
Zamiast tego wysyła MIŁOŚĆ, ponieważ jest to jedyna siła, która ma możliwość zmiany rzeczy na lepsze.
💗💗

poniedziałek, 18 września 2023

Zajrzyj w siebie.

 
Tak naprawdę każdy bez wyjątku uczy Ciebie... miłości. Nawet ten, którego nienawidzisz.

Każdy poprzez interakcje z Tobą ujawnia Ci... Twoje braki i obnaża emocje, które masz poza balansem.
Każdy jest Twoim nauczycielem i nawet nie musi być tego świadomy.
To Ty powinieneś uświadomić sobie, że patrzenie na drugą osobę i ocenianie jej zachowania względem Ciebie, jest pułapką ego-umysłu i odwracaniem uwagi... od siebie samego.
Patrz przede wszystkim na własne reakcje i oceń czy są harmonijne, czy poza skalą, a następnie ewentualnie zacznij nad nimi pracować.
Pamiętaj, że SPOKÓJ TO AKCEPTACJA, WALKA TO JEJ BRAK.
STRACH TO CHAOS I ZAPROSZENIE DO BÓLU.
CISZA TO PRZESTRZEŃ DLA PORZĄDKU I UZDROWIENIA.
ODPUSZCZENIE JEST ZROZUMIENIEM, A ZROZUMIENIE JEST WSZYSTKIM.
Dobrego popołudnia Wam życzymy 🤗

czyli Aga i Rafał 🙏🙏
📷 Grafika: Paweł Kuczyński

wtorek, 22 listopada 2022

Czy pamiętasz osobę, która wyrządziła Ci krzywdę bez wyraźnego powodu?

 


Czy pamiętasz osobę, która wyrządziła Ci krzywdę bez wyraźnego powodu?
Ta osoba, która widziała, jak świecisz, bo zjadła go zazdrość?
Kto Cię skrzywdził i chodzi tak, jakby nic nie zrobił?
Co zatruwało innych kłamstwami, żeby i Ciebie znienawidzili?
Zamiast nienawidzić tej osoby, miej nad nią współczucie,
wiesz dlaczego?
Ponieważ ta osoba, chociaż na zewnątrz wygląda normalnie, to naprawdę gnije w środku.....
To wydaje się szalone, ale to prawda.... Ci ludzie noszą traumy, nienawiść i urazy, które jedzą i gniją w środku i nie potrafią dostrzec szczęścia i pomyślności we własnym życiu, powodując u nich nieszczęście, są tak pełni zepsucia w środku, że nienawidzą tego, kto jest szczęśliwy, dostatni i lśniący własnym światłem....
Pewnego dnia zrozumiałem, że ludzka chwała tych ludzi przemija i w końcu wszystko spada pod własnym ciężarem, gdy wszystko im się objawia i tak jest i tak będzie na zawsze.....
Niech Twój blask nigdy nie zgaśnie od plotek, a Twoje serce zasmuci się z powodu zawiści lub zła ludzi, bo szczęście i pomyślność nie pochodzi od tych ludzi, pochodzi ze Wszechświata,
który troszczy się o Ciebie i Cię błogosławi ❤

Nieznany

wtorek, 9 sierpnia 2022

Wyrzuć wszelką nienawiść z serca i bądź wolny!

 

Aby usunąć nienawiść z naszych serc, pomogą nam trzy potężne kryształy .
Ich możliwości są niepodważalne, a łącząc je możemy osiągnąć jeszcze silniejszy efekt.
Nienawistne uczucia mogą nas ograniczać, powodować stres, odwracać naszą uwagę od ważniejszych rzeczy.
Im szybciej się pozbędziemy negatywnych energii, tym szybciej odciążymy nasze ciało, umysł .
W każdym ametystowym krysztale zawarta jest gigantyczna fioletowa dawka świadomości i spokoju, która ma niezwykle dobroczynny wpływ na umysł w razie potrzeby potrafi wyciszyć, łagodzić lęki i pozwala zachować kontrolę.
Oprócz złości usuwa strach i zmartwienie. Ponadto, dzięki swojej zdolności do synchronizacji czakr, pomaga otworzyć czakrę serca, a tym samym wykluczyć negatywne uczucia z duszy.
Kwarc różowy działa kojąco i uspokajająco. Świetnie sprawdzi się w chwilach traumy czy kryzysu. Pomaga usunąć negatywną energię by zastąpić ją wibracjami miłości. Wzmacnia empatię i wrażliwość. Kwarc różowy, jest najlepszym uzdrowicielem emocji. Leczy wewnętrzny ból ,trudy i wprowadza wewnętrzny spokój .
Kryształ górski ze względu na swoją wyjątkową energię jest potężniejszym kryształem leczniczym i najpotężniejszym wzmacniaczem energii na tej planecie.
Występuje na całym świecie. Pochłania, magazynuje, uwalnia i reguluje energię. Ponadto doskonale odblokowuje.
W połączeniu z poprzednimi kryształami otrzymujemy naprawdę potężne narzędzie do usuwania gniewu, nienawiści i negatywnych uczuć z naszych serc. 
 
Ściskam Was Gosia
Zdjęcie źródło internet

Quantum Soul Therapy

wtorek, 1 marca 2022

LISTY, KTÓRE ZMIENIAJĄ RADYKALNIE ŻYCIE

 


 
Od jakiegoś czasu w moim życiu zrobiło się miejsce na dalsze poszukiwania jeszcze skuteczniejszych metod pomagania ludziom. Ostatnio bardzo skupiam się na połączeniu technik uwalniania z nową medycyną germańską oraz radykalnym wybaczaniem. Na własnym przykładzie opowiem Wam o co mi chodzi:
11 listopada 2013 roku przeżyłam jedno z kluczowych zdarzeń w moim życiu. W bardzo traumatycznych dla mnie okolicznościach odszedł ode mnie mój ówczesny partner. Przeżyłam to na bardzo głębokim poziomie. Zebrały się we mnie: ból, gniew, złość, chęć zemsty - gdzie tam zemsty! ja bym najchętniej wtedy oczy mu wydrapała przy najbliższej okazji 😉 - znacie to?! Jednak dzięki tej traumie zaczęłam się jeszcze bardziej zagłębiać w duchowość. Hoponopono nauczało żeby w sercu mówić wybaczam, kocham, dziękuję (pomijam, że zaraz po tym dziękuję wpadała mi do głowy myśl - za to, że schrzaniłeś mi resztę życia..). Jednak tak naprawdę nie było i nie mogło to być skuteczne. Nie mogło, bo w głębi mnie uraza i złość aż kipiały! Co więcej, wiem, że to nie zostało uwolnione, bo mój organizm mi o tym co roku przypomina. Co roku 11 listopada dostaję alergii na całym ciele, ze szczególnym naciskiem na twarz. Cała skóra mnie piecze, swędzi, szczypie i wygląda delikatnie mówiąc niezbyt ładnie.
Koleżanka na corocznym spotkaniu z okazji imienin Renaty (akurat 12 listopada) powiedziała mi, że to już czas, żeby zacząć pracować z wiedzą, którą niesie nam recall healing (totalna biologia). Przypomniała mi o starej dobrej metodzie na pozbycie się sekwencji powtórzeń (czyli tego, co się dzieje w taki sam sposób, co jakiś czas).
Czasami takie sekwencje mają miejsce w związku z ojcem. Np. tata był alkoholikiem i zdradzał mamę z piwem. Teraz kobieta jest po trzech rozwodach i widzę jasno w trakcie warsztatów, że na kolejne rozstania z mężczyznami ma wpływ ojciec, a właściwie relacja tej kobiety z ojcem. Pierwszy mąż zdradzał ją z innymi kobietami, drugi ze swoją pracą a trzeci ze swoim hobby.
W tym przypadku mamy do czynienia z sekwencją zdrady i dopóki się tej sekwencji nie przerwie, nie ma szans na zbudowanie związku bez zdrady. Sekwencje powtórzeń mogą być różne i mogą dotyczyć zarówno ojca, jak i matki. Dlatego w pracy warsztatowej tak dużo uwagi zwracam na rodziców i nasz stosunek do nich - ponieważ to rodzice są postaciami archetypowymi dla każdego z nas.
Jednym z najskuteczniejszych sposobów na przerwanie sekwencji powtórzeń (bez wydawania pieniędzy) jaki stosowałam, jest technika „trzech listów” wykorzystywana w Radykalnym Wybaczaniu.
Przykładowo mamy żal, złość do ojca, że nigdy nas nie doceniał, nie przytulał, nie mówił, że nas kocha (i teraz dziwnym trafem przyciągamy do siebie oziębłych partnerów):
Pierwszy list, który piszesz do ojca, to uwolnienie tego, co niechciane. Piszesz ten list z punktu widzenia ofiary, a ojciec w tym liście występuje w roli kata i oprawcy. Ofiara, czuje się skrzywdzona i w końcu może to ostrymi słowami wyrazić; tak więc masz prawo w tym liście „dać ojcu do wiwatu” za wszystko, o co masz żal; napisać o wszystkim, co z Twojego punktu widzenia ojciec robił nie tak.
Kiedy napiszesz pierwszy list, odłóż go w bezpieczne miejsce, tak aby nikt go nie przeczytał. Tu ważna uwaga, jeśli wejdziesz w rolę ofiary (a pewnie wejdziesz pisząc ten list), może zdarzyć się, że przez kolejne dwa dni czyli do napisania drugiego listu, będziesz mieć syndrom ofiary, a ludzie mogą bez powodu się ciebie czepiać. Tak więc najlepiej pierwszy list pisać, gdy masz dwa dni wolnego.
Następnie po dwóch dniach napisz drugi list również do ojca, jeśli pierwszy był skierowany do niego.
Ok. Złość już wywalaliśmy - teraz czas na spojrzenie bez emocji. Ten list piszesz w taki sposób, jakby ojciec siedział w sądzie na ławie oskarżonych, a Ty jesteś prokuratorem i wygłaszasz mowę oskarżycielską w stosunku do ojca. W tym liście są już tylko suche fakty. Następnie w tym samym liście przesiadasz się na miejsce adwokata i wygłaszasz mowę obrończą na postawione wcześniej zarzuty. Stajesz się obrońcą swojego ojca. Adwokat musi często bronić ludzi, którzy popełnili przestępstwo i on o tym wie, a mimo to szuka argumentów obrony. Po napisaniu tego listu odkładasz go w bezpieczne miejsce na dwa dni.
Teraz, po kolejnych dwóch dniach piszesz trzeci list. Zamieszczasz w nim tylko to, co ojciec dał ci pięknego i pozytywnego. Zdarza się że jest to tylko i wyłącznie życie, ale przecież życie jest najpiękniejszym i najcenniejszym darem. Warto znaleźć możliwie najwięcej pozytywów. Po napisaniu tego listu schowaj go głęboko, niech przyciąga do Twojego życia to, co piękne i pozytywne. Dwa pierwsze listy po napisaniu trzeciego zniszcz. Możesz je spalić, utopić, itp.
Takie oczyszczenie z pewnością zapoczątkuje szereg drobnych, a być może i wielkich zmian w Twoim życiu, szczególnie zmian w relacjach z mężczyznami, jeśli listy były pisane do mężczyzny lub z kobietami, jeśli pisałeś je do kobiety.
Jeżeli jest kilka osób, do których zechcesz napisać trzy listy, rób co najmniej trzymiesięczną przerwę pomiędzy listami do każdej kolejnej osoby.
Myślę, że każdy z nas może sobie pomóc samodzielnie przy pomocy tej metody. W trakcie warsztatów, każdemu uczestnikowi pokazuję reprezentanta jego wewnętrznego dziecka. Każdy ma możliwość wykrzyczenia tego, co od dawna było stłumione. Wiem jak wiele kobiet zaznało w okresie dzieciństwa naruszeń ich intymności. Niewykrzyczane na głos wołanie o pomoc, rozpacz i wściekłość tak naprawdę krzyczy całe życie, nie pozwalając na udaną bliskość z mężczyznami. Wiem, że to trudny temat, ale wiem też, że można pomóc, że można zacząć żyć inaczej. Można uwolnić się od przeszłości.
Proszę, jeśli uważasz, że ten artykuł pomógł Tobie to udostępnij go, może jest ktoś, komu tym tekstem odmienisz bieg życia.
Dziękuję z serca.
Ewa
 

poniedziałek, 13 września 2021

Wibracja Miłości leczy wszystko ❤

 

W Stanach Zjednoczonych zaskakująco odkryli, że komórki rakowe najbardziej boją się wibracji „miłości”!
Badanie wykazało, że wiele osób choruje na brak „miłości!”
Dr David Hawkins jest znanym lekarzem w Ameryce i leczył wielu pacjentów na całym świecie.
Mówi, że widząc pacjenta zna już przyczynę choroby. Powiedział, że jego pacjenci nie mówią o miłości, mówią tylko o bólu, urazie, frustracji, cała paczka jest uwięziona w ciele pacjenta.
Dr Hawkins powiedział: „Wielu ludzi choruje, ponieważ nie mają miłości, tylko odczuwają ból i frustrację.
Ludzie o częstotliwościach wibracji poniżej 200 łatwo zachorują. „Częstotliwość wibracji jest powszechnie znana jako pole magnetyczne.
David Hawkins odkrył, że ludzie chorzy na ogół mają negatywne myśli. Przy częstotliwości wibracji wyższej niż 200 ludzie nie chorują.
Na ogół twoi pacjenci mają częstotliwość wibracji poniżej 200. Jakie myśli mają częstotliwość wibracji poniżej 200?
Ludzie, którzy lubią twierdzić, obwiniać i nienawidzić innych, częstotliwość wynosi tylko około trzydziestu lub czterdziestu, którzy nieustannie oskarżają innych, zmniejszają dużo energii, tak że częstotliwość wibracji wynosi poniżej 200.
Ci ludzie łatwo zapadają na wiele różnych chorób.
Najwyższy wskaźnik wibracji to 1000, a najniższy to 1. Powiedział, że na tym świecie najwyższa częstotliwość wibracji, jaką widział, to 700, ich energia jest szczególnie wystarczająca, gdy pojawiają się ci ludzie, mogą wpływać na lokalne pole magnetyczne.
Kiedy pojawia się osoba o wysokiej energii, jej energia sprawia, że ​​pole magnetyczne wszystkich rzeczy jest piękne i spokojne, ale gdy osoba ma wiele negatywnych myśli, nie tylko rani siebie, ale otaczające ją pole magnetyczne staje się złe.
Dr Hawkins powiedział, że przetestował miliony przypadków i zbadał różne rasy na całym świecie. Odpowiedź jest taka sama.
Dopóki częstotliwość wibracji jest mniejsza niż 200, osoba jest chora. Jeśli będzie ich więcej niż 200, nie będą chorować. Jakie są myśli powyżej 200? Chciałbym dbać o innych, współczucie, miłość, dobre uczynki, tolerancję itp.
Są to wysokie częstotliwości wibracji, od 400 do 500. Zamiast tego, podobnie jak nienawiść, gniew, obwinianie, uraza, zazdrość, wybredność wobec innych, egoistyczne rzeczy, uważają się tylko za siebie, bez względu na uczucia innych uczuć, częstotliwość wibracji tych osób jest niska.
Te wibracje o niskiej częstotliwości prowadzą również do raka, chorób serca i innych chorób. Powiedział nam, że myślenie z medycznego punktu widzenia jest naprawdę niesamowite, myśl ma ogromny wpływ na zdrowie ludzi. Siła miłości.
Po tym, jak japoński wiolonczelista Sean zachorował na raka, próbował walczyć z chorobą, ale czuł się coraz gorzej. Postawił swój umysł i postanowił pokochać wszystkie komórki rakowe w swoim ciele. Dotkliwy ból związany z rakiem postrzegał jako „usługę budzenia”, z błogosławieństwem i wdzięcznością.
Znalazł to dobrze. Postanowił więc kochać całe swoje życie, w tym wszystkich, wszystko. Po pewnym czasie nieoczekiwane było zniknięcie wszystkich komórek rakowych. Później został znanym terapeutą w Japonii. To jest esencja życia, „MIŁOŚĆ””
💙🤍💙
z sieci ....

(Od Justyna Jeska- dziękuję😘)

środa, 5 lutego 2020

Hinduska przypowieść.



Istnieje pewna hinduska przypowieść. Narzeczony przychodzi do narzeczonej i puka do jej drzwi. Ona pyta: „Kto tam?” Narzeczony odpowiada: „To ja”, ale ona mu nie otwiera. Gdy po raz drugi i trzeci przychodzi do niej, dzieje się to samo. Za czwartym razem na jej pytanie: „Kto tam?” młody mężczyzna odpowiada: „To ty”, a wtedy dziewczyna go wpuszcza. Dlaczego tak postępowała? Ponieważ go kochała. Dlaczego on nie odszedł za pierwszym, drugim i trzecim razem? Ponieważ ją kochał. Gdyby postawił swoje ambicje ponad miłość, to napuszyłby się, poczerwieniał ze złości i odszedłby na zawsze, oburzony. Natomiast serce mu podpowiedziało, że narzeczona go kocha, ale jest w nim coś, co przeszkadza jej, by go przyjąć. Swoje ego, poczucie własnej wartości i swoje Ja stawiał ponad miłość, ale w imię miłości zrezygnował z nich i swoich pragnień, a wtedy jego miłość uszczęśliwiła oboje narzeczonych. Gdyby nie potrafił tego dokonać, miłość przyniosłaby mu problemy. Odpowiedź: „To ty” na pytanie swojej ukochanej oznacza symboliczne wyrzeczenie się swojego Ja w imię miłości. Okazało się, że poprzez swoje niedorzeczne i surowe zachowanie dziewczyna troskliwie hodowała w duszy swojego narzeczonego prawdziwe uczucie miłości. Zależność od ukochanego człowieka rodzi uniżanie się przed nim, a następnie złość i nienawiść. Zależność od uczucia miłości rodzi godność, dobroduszność i cierpliwość.

S. Łazariew. Diagnostyka karmy 4. www.diagnostykakarmy.pl

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Za każdym razem, gdy.....


Za każdym razem, gdy myślisz o sobie źle - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Za każdym razem, gdy myślisz, że Ci się nie uda - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Gdy uważasz, że jesteś do niczego, gdy myślisz, że nie warto próbować - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Za każdym razem, gdy porównujesz się z innymi, gdy wyrażasz się o sobie bez szacunku - pozwalasz by podcinano Twoje skrzydła.
Zawsze gdy przestajesz się do siebie uśmiechać, gdy wyznaczasz sobie cele nie dlatego, że ich pragniesz, tylko po to, żeby im coś udowodnić - pozwalasz, by podcinali Ci skrzydła.
Za każdym razem, gdy wyrzekasz się siebie - dobrowolnie podkładasz swoje skrzydła pod topór.
Zawsze, gdy potakujesz, uśmiechasz się mimo łez, gdy nie pozwalasz płynąć rzece swoich prawdziwych uczuć - wyrywają Ci kolejne pióro.
Zawsze, gdy krzywdzisz siebie - dajesz pozwolenie na to, by ograbiono Cię z tego, co masz najcenniejsze - możliwości by unieść się ponad to, co Cię krzywdzi. Bo przecież bez skrzydeł nie polecisz. Zamyka się więc błędne koło.

Za każdym razem, gdy godzisz się by dziecko, które masz w sobie krytykowano, wyśmiewano, zmieniano na modłę tych, czy innych, krzywdzono - pozwalasz tępą piłą rozszarpywać mu skrzydła.
Zawsze, gdy się poddajesz i przestajesz walczyć o swoje szczęście - obdarowujesz ich nożyczkami i z podkulonym skrzydłem pozwalasz by cięto. ...... ...... .....
Ponieważ krzywdząc i nie szanując siebie, dajesz im pozwolenie, by pozbawili Cię skrzydeł.
Czasami Twoje zachowanie jest tak bardzo wyraziste i oni myślą, że się aż prosisz, by Ci pomóc i szarpią z Ciebie kolejne pióro, z tyłu samemu niewygodnie, ktoś musi pomóc - więc dowalasz sobie najbardziej jak potrafisz.
Nie miej do nich pretensji za to, co robią. To TY krzywdząc i nie szanując siebie, nie dając sobie samemu miłości wkładasz im w ręce narzędzie zbrodni. Narzędzie, które Tobie podcina skrzydła.
Możesz im zabraniać, płakać, prosić i błagać. Możesz mieć pretensje do losu i świata, możesz ich nienawidzić, zanosić modły do Nieba i przebłagiwać Wielkiego Ducha, ale to nic nie da. NIC!
Dopóki sam wkładasz im w ręce narzędzia zbrodni, dopóki samą siebie krzywdzisz...
Wszystko zaczyna się ode mnie, od Ciebie...

dobrego czasu
Wróżka drzew 🌳

środa, 1 stycznia 2020

Nieustanna nauka.

Wszystko, co Cię denerwuje, uczy Cię cierpliwości.
Każdy, kto Cię opuści, uczy Cię, jak stanąć na własnych nogach.
Wszystko, co powoduje gniew, uczy Cię przebaczenia i współczucia.
Wszystko, co ma nad Tobą władzę, uczy Cię, jak odzyskać siły.
Wszystko, czego nienawidzisz, uczy bezwarunkowej miłości.
Wszystko, czego się boisz, uczy odwagi, by pokonać strach.
Wszystko, czego nie możesz kontrolować, uczy Cię, jak odpuścić.

Jackson Kiddard



Zdjęcie: Charlote Lapalus

środa, 23 października 2019

Wspomnienia Mistrza.


"Mistrz poprosił Katarinę, żeby przyszła do kina na dwadzieścia minut przed seansem. Usiadła obok, a On nie przestawał zajadać popcornu i skrycie uśmiechał się do siebie, bo widział to już wiele razy. Nie film, oczywiście - sytuację z Katariną. Po chwili rzekł – Moja droga, co cię ostatnio niepokoi? Dlaczego jesteś taka zestresowana? Dziewczyna poczuła zakłopotanie i skrępowanie na myśl, że Mistrz prawdopodobnie czytał w jej myślach oraz mógł zajrzeć w każdy zakamarek jej życia. Jednakże jej stres był tak oczywisty, że każdy mógł go dostrzec. Mistrz wiedział również i to, że podczas zmiany jakiej podlegała, energie są wprawdzie wysokie, ale równocześnie niezrównoważone i chaotyczne.
Katarina odpowiedziała – No cóż, mam teraz tyle problemów i zawirowań w życiu, że nie wygląda na to, żebym potrafiła sobie z czymkolwiek poradzić. Mistrz zapytał łagodnie - Ale konkretnie, co to takiego? Jakie sprawy są tak bardzo trudne?
Katarina, bliska łez, wzięła głęboki oddech i westchnęła. Chciała zachować spokój w obecności Mistrza, ale wiedziała, że on widzi na wskroś. Było oczywiste, że coś ją gnębi. Drogi Mistrzu – powiedziała. – Mój największy problem polega na tym, że zaoferowano mi pracę w innym mieście, prawie 200 kilometrów stąd. To praca, która prawdopodobnie by mi odpowiadała, i za którą dostawałabym większą zapłatę niż mam obecnie.
Więc w czym problem? – zapytał Mistrz. No cóż – odpowiedziała. – Nigdy nie mieszkałam tak daleko od rodzinnego miasta i nie potrafię sobie wyobrazić tak odległych przenosin. Trudno byłoby mi funkcjonować w takim dystansie od rodziny i przyjaciół, no i samo sprzedanie mieszkania oraz znalezienie nowego to dość duże wyzwanie.
Mistrz spojrzał życzliwie i zapytał – Hm, tylko tak szczerze, jaki jest prawdziwy problem? Nadal bardzo zdenerwowana i strapiona Katarina odparła - Bardzo lubię moją obecną pracę, która jest w porządku. Nie robię czegoś nadzwyczajnego, nie mam jakiegoś ważnego stanowiska, ale zapłata jest odpowiednia i satysfakcjonująca. Ale tak naprawdę to w przypadku, gdy przeniosę się do tego nowego miasta, nie będę mogła uczęszczać do twojej szkoły i uczestniczyć w zajęciach. A odkrywanie, zgłębianie i poznawanie mojej duchowej Jaźni to było pragnienie mojego życia. To najważniejsza dla mnie sprawa, a podejmując nową pracę będę daleko i nie będę mogła uczestniczyć w spotkaniach z tobą czy innymi uczniami, z którymi dzieliłabym się doświadczeniami i przemyśleniami. Brakowałoby mi tej przyjaźni jaka nas łączy.
A poza tym – dodała – przeniesienie się gdzie indziej, to ostatecznie bardzo ważna decyzja. Skąd mam wiedzieć, czy nowa praca mi się spodoba? Jak długo tam zostanę? Skąd mam wiedzieć, że ta firma jest warta, żeby dla niej pracować? Teraz czuję się bezpiecznie, będąc tu gdzie jestem, i robiąc to, co robię, więc bardzo się boję popełnienia błędu albo dokonania złego wyboru, ale też przegapienia okazji.
Mistrz uśmiechnął się ponownie, wiedząc z jakim dylematem mierzy się dziewczyna i zdając sobie sprawę, jak bardzo się martwi, nie wiedząc co zrobić. Czy to naprawdę ma znaczenie? – zapytał. Oczywiście, że ma! – wykrzyknęła – To ważna życiowa decyzja. Co będzie jeśli dokonam złego wyboru? Co będzie, jeśli obiorę niewłaściwy kierunek? Co będzie, jeśli wszystko skończy się katastrofą? Przez cały czas biję się z myślami, zastanawiając się, co robić. Raz wydaje mi się, że najlepiej było by zostać w tym, co znam i z czym mi wygodnie, a innym razem myślę, że chętnie podjęłabym się większego wyzwania. Z całą pewnością lepsze stanowisko i wyższa płaca byłyby pomocne. Jestem dosłownie rozdarta na dwoje i po prostu nie wiem co robić.
Zamilkła, a po chwili dodała - Mistrzu, muszę ci wyznać, że zwróciłam się do duchowych przewodników i anielskich doradców. Nawet do ciebie się zwróciłam w eterycznych wymiarach, żebyś udzielił mi wskazówki i pomógł znaleźć odpowiedź.
A czy otrzymałaś jakąś poradę? – zapytał Mistrz. Nie jestem pewna – odpowiedziała. W jednym momencie, mam wrażenie, jakbym dostawała podpowiedź od jakiegoś anioła, żeby zrobić to czy tamto, a w następnym momencie uważam, że sama to sobie wymyślam. Poszłam nawet do dwóch jasnowidzów, ale problem w tym, że jeden powiedział mi, żebym wzięła tę nową pracę, a drugi temu zaprzeczył. Próbowałam nawet zapytać wahadełka, ale ono za każdym razem dawało mi inną odpowiedź. Teraz jestem całkowicie zdezorientowana. Co energie próbują mi powiedzieć? Co wszechświat chce mi pokazać?
Mistrz zjadł trochę maślanego popcornu i spojrzał na zegarek, żeby sprawdzić za ile minut zacznie się film, bo już nie mógł się go doczekać. Potem powiedział do Katariny – Moja droga, właściwie to nie ma znaczenia, co zdecydujesz, ponieważ nie możesz dokonać złego wyboru. Nawet gdybyś „próbowała” źle wybrać, to w końcu samoczynnie dokonałaby się korekta tego wyboru. To naprawdę nie ma znaczenia, czy podejmiesz tę pracę czy inną, czy przeniesiesz się do nowego miasta, czy nie, czy będziesz więcej zarabiała czy nie. Tak naprawdę nie ma złego wyboru.
Ludzie dają się wciągać właśnie w takie dramaty! Czynią ze swoich wyborów coś znacznie poważniejszego, niż jest w rzeczywistości. Zrobią wzgórze z kretowiska, wyolbrzymią coś niewielkiego do rozmiarów wielkiej góry.
Katarina była coraz bardziej poirytowana, czując, że Mistrz nie rozumie jej sytuacji. On oczywiście wyczuł jej myśli i powiedział – Otóż TY uważasz to za bardzo, bardzo ważną sprawę, jednak wcale taka nie jest. Ważne, żebyś sobie uświadomiła jedną rzecz: bez względu na to co teraz wybierzesz, będzie to doskonały wybór. Nie ma wyboru słusznego czy niesłusznego, dobrego czy złego. Jakiegokolwiek wyboru dokonasz, będzie on absolutnie doskonały. Co więcej, cokolwiek wybierzesz, wszystkie energie nadal będą ci służyć. Nie chodzi o to, żeby coś oceniać jako dobre czy złe. Chodzi o dokonanie wyboru i utrzymywanie tym samym energii w ruchu.
Wszechświat nie próbuje ci powiedzieć niczego specjalnego przez nagłe przejawienie się potencjału nowej pracy. Nie spiskuje w taki czy inny sposób, a już z całą pewnością nie ma nic wspólnego z twoim horoskopem. Wszechświat nie testuje cię w kwestii słuszności lub niesłuszności podjętej przez ciebie decyzji. On po prostu jest. I gdy tylko zaczniesz to rozumieć, przestaniesz odczuwać presję, ponieważ uświadomisz sobie, że TO NIE MA ZNACZENIA.
Możesz podjąć nową pracę i wypróbować ją przez krótszy lub dłuższy czas. W każdym wypadku potoczy się to jako coś doskonałego. Możesz pozostać tu, gdzie jesteś, i kontynuować swoją obecną pracę – i to też będzie doskonałe. Nie chodzi o to, że utknęłaś albo że boisz się ruszyć dokądkolwiek, ponieważ nawet jeśli zdecydujesz się pozostać tutaj, energie w naturalny sposób będą się zmieniać i ewoluować, żeby ci służyć.
Droga Katarino, pora zrozumieć, że wszystko, co wydarza się w twoim życiu – naprawdę WSZYSTKO – wiąże się z twoim oświeceniem. Gdy ktoś raz podejmie świadomą decyzję i zobowiązanie, żeby się przebudzić, żeby stać się Obecnością JA JESTEM w swoim życiu, gdy raz otworzy drzwi do swojej własnej boskości, to zmienia wszystko. Zmienia całkowicie sposób życia. Teraz WSZYSTKO, co do ciebie przychodzi – każda decyzja, jaką podejmujesz, każda energia, jaka się na ciebie otwiera, każda okazja, którą wykorzystasz bądź nie wykorzystasz – WSZYSTKO jest związane z twoim oświeceniem. NIE MOŻESZ popełnić błędu.
Jeśli podejmiesz nową pracę, odsłonią się przed tobą najkorzystniejsze sytuacje. Czy to w znalezieniu nowego domu czy zawarciu nowych przyjaźni - wszystko po drodze będzie ci służyć w doskonały sposób. Jednakże tak samo będzie się działo, jeśli nie podejmiesz nowej pracy. Cokolwiek wybierzesz - energie będą ci służyły. Wiem, że się obawiasz, że jeśli nie wykorzystasz tej nowej szansy, będzie to oznaczało, że prawdopodobnie utknęłaś, albo że nie posuwasz się naprzód i nie czynisz postępów. Myślisz, że to wszechświat daje ci znak i powinnaś wziąć tę pracę, żeby się rozwijać, ale to wcale nie wygląda w ten sposób.
I tak będziesz się rozwijać, bez względu na wszystko. Zawsze będziesz miała nowe energie i okazje, nowe perspektywy na życie i nowe sposoby doświadczania JA JESTEM w tym pięknym, ludzkim wymiarze. Po prostu to zadziała, COKOLWIEK WYBIERZESZ. Wszystko, co ci się przydarza, dotyczy twojego oświecenia, a więc proszę, żebyś przestała wywierać na siebie taką presję. Proszę też, żebyś przestała myśleć, że to jakiś duchowy test na podjęcie słusznej decyzji. To nie ma znaczenia.
Nie mówię tego metaforycznie, bądź też żeby wygłosić jakąś elegancką, uniwersalną frazę. Mówię to w sensie dosłownym. WSZYSTKO jest związane z twoim oświeceniem – każda myśl, każde doświadczenie. To nie wszechświat, ani nie aniołowie organizują ci wszystko dla twojego oświecenia - robisz to samodzielnie na wielu, wielu różnych poziomach. Każda twoja część – twoje ciało, umysł, duch i świadomość – zdaje sobie sprawę z tego, że przyzwalasz na przyjęcie JA JESTEM i dlatego wszystko, co ci się przydarza, cię w tym wspiera.
Żaden inny człowiek, grupa czy niefizyczna istota nie może się wtrącić. Mogą tylko w tym uczestniczyć. Mogą wspierać twoje doświadczenie wchodzenia w oświecenie, ale nie mogą ci tego odebrać. A ty, moja droga, nie możesz podjąć złej decyzji.
Katarina słuchała uważnie wszystkich słów, które wypowiedział Mistrz. Niektórym nie była w stanie uwierzyć, a niektóre brzmiały dla niej bardziej metaforycznie niż realnie. Ale w miarę jak mówił, zaczęła chłonąć ich esencję. Na koniec, westchnąwszy głębokim westchnieniem ulgi, zrozumiała w jak wielkim żyła napięciu. Uświadomiła sobie, że traktowała całą sprawę jak rodzaj testu, uważając, że musi w tym być jakiś głębszy duchowy przekaz, którego jeszcze nie pojęła. Nagle zaczęła zdawać sobie sprawę z prostoty słów Mistrza. To naprawdę NIE MIAŁO znaczenia - chodziło po prostu o bycie w życiu i przyzwolenie na to, żeby raczej doświadczać, aniżeli próbować decydować, które doświadczenie będzie lepsze lub gorsze od innego.
Potężne uczucie ulgi przeniknęło całą jej istotę. Mistrz oczywiście to zauważył i powiedział – Moja droga, weź głęboki oddech. Czy rzecz dotyczy nowej pracy czy czegoś tak banalnego, jak choćby co robić w niedzielę rano - jakikolwiek problem czy wybór pojawia się na drodze, TO NIE MA ZNACZENIA. Przekroczyłaś dynamikę dokonywania słusznych bądź niesłusznych decyzji. Owszem, inni ludzie wokół ciebie, zwłaszcza ci, którzy jeszcze się nie przebudzili, nadal pozostają w świadomości słuszne-niesłuszne, dobre-złe. Nieustannie muszą mierzyć się ze swoim moralnym kompasem, żeby decydować, czy są dobrymi czy złymi ludźmi. Kiedy jednak raz dokonujesz tego głębokiego i odpowiedzialnego wyboru, czyli oświecenia, to już nic więcej nie ma znaczenia. Wtedy jedyną rzeczą, która ma znaczenie jest przyzwolenie, żeby czerpać radość z KAŻDEGO doświadczenia, ODCZUWAĆ je na każdym poziomie, BYĆ w życiu, zamiast z nim walczyć i wreszcie CIESZYĆ SIĘ nim, zamiast obawiać wyborów, które ono przed nami stawia.
Mistrz zamilkł, a po chwili zapytał - A więc, droga Katarino, teraz, kiedy już wiesz, że nie ma znaczenia co wybierzesz, jak postąpisz?
Dziewczyna prawie natychmiast poczuła, jak przenika ją nowa fala niepokoju i lęku. Wydawało się, że potrzebowała czasu, żeby się nad tym zastanowić, trochę więcej czasu na przemyślenie swojej decyzji, jednak teraz wiedziała, że to spowoduje tylko powrót napięcia. Wzięła głęboki oddech, ale był niemiarowy i pełen nerwowości. Mistrz powiedział - To nie ma znaczenia... po prostu podejmij decyzję. Wybierz jedno albo drugie, ale musisz to zrobić, zanim zacznie się film. Wiedział, że film zacznie się za około dziewięćdziesiąt sekund.
Panika i przerażenie stały się jeszcze silniejsze. Katarina nienawidziła uczucia, że może podjąć złą decyzję. Mistrz obserwował ją uważnie i powiedział - Moja droga, masz mniej niż trzydzieści sekund na decyzję, bo jak zacznie się film, mam zamiar rozsiąść się wygodnie i go oglądać.
Katarina wzięła następny głęboki oddech i ogarnęło ją przemożne, pozbawione wątpliwości uczucie. Powiedziała - Zostanę. Właściwie to lubię moją obecną pracę i lubię moje życie tutaj. Uwielbiam przebywać z tobą i innymi uczniami. Zostanę.
Teraz Mistrz wziął głęboki oddech, doznając wielkiej ulgi ze względu na nią. Kiedy zgasły światła i zabrzmiała muzyka, szepnął do dziewczyny - A teraz, kiedy podjęłaś już decyzję, nieważne jaką, energie znowu mogą zacząć płynąć. Kiedy twoja świadomość nacechowana jest wątpliwościami, ograniczeniem i strachem, energie nieomal stają w miejscu. Ale obecnie zdjęłaś z siebie ogromną presję, więc mogą znowu płynąć. Teraz naprawdę możesz zanurzyć się w życiu.
Katarina uśmiechnęła się i powiedziała - Drogi Mistrzu, myślałam, że ta praca jest sygnałem, że powinnam się rozwijać, że powinnam zarabiać więcej pieniędzy i przenieść w inne miejsce. Ale teraz dociera do mnie, że to była fałszywa presja, ponieważ tak naprawdę cieszę się moim obecnym życiem. Nie potrzebuję lepszego stanowiska, lepszej pracy czy więcej pieniędzy. Właściwie bardzo lubię to, co robię i gdzie jestem.
Podczas gdy muzyka stawała się coraz głośniejsza, a na ekranie zaczęły pojawiać się wstępne napisy, Mistrz powiedział - A najbardziej niesamowite jest to, że będzie już tylko lepiej. To, co w życiu lubisz, będzie się stawać coraz bogatsze, pełniejsze i głębsze. Pamiętaj, wszechświat nigdy nie próbuje cię testować. Nigdy nie podsunie okazji, która byłaby pokusą do wybrania czegoś innego. Wszechświat pragnie wyłącznie twojego szczęścia. Dla ciebie było w tym istotne, żebyś po prostu się wczuła, jaka decyzja z twojej strony jest szczera, a to oznaczało przekonanie się, że lubisz to, co robisz i dlatego nie ma powodu, żeby robić coś innego. Teraz obserwuj, jak energie zaczną napływać i czynić twoje życie jeszcze lepszym, bardziej satysfakcjonującym i przynoszącym więcej spełnienia.
Obydwoje wzięli głęboki oddech i usadowili się wygodnie, żeby oglądać film. I kiedy oczy Mistrza były wpatrzone w ekran, Katarina sięgnęła do wiaderka z popcornem i zaczerpnęła pełną garść z szerokim uśmiechem na twarzy."

cyt. z książki "Wspomnienia Mistrza" Adamus Saint-Germain, którą można nabyć poprzez Wydawnictwo Biały Wiatr

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Wszystko co .....



Wszystko, co Cię denerwuje, jest po to, by nauczyć Cię cierpliwości. 🌿
Wszystko, co Cię opuszcza, jest po to, by nauczyć Cię jak stanąć na własnych nogach . 🌿
Wszystko, co Cię złości jest po to, by nauczyć Cię wybaczania i współczucia.🌿
Wszystko, co ma nad Tobą moc, jest po to, by pokazać Tobie jak przywrócić sobie moc. 🌿
Wszystko, co nienawidzisz uczy Cię bezwarunkowej miłości. 🌿
Wszystko, czego się boisz uczy Cię odwagi. 🌿
Wszystko, czego nie możesz kontrolować uczy Cię tego, by puścić i zaufać Wszechświatowi . 🌿
💚🌷💚🌷💚

Tekst: Jackson Kiddard
Tłumaczenie: Elżbieta Jonscher

czwartek, 27 kwietnia 2017

SIEDEM PRAW OBFITOŚCI.

1. Prawo pustki.
Jeśli potrzebujesz nowych butów, wyrzuć stare. Jeśli potrzebujesz nowych ubrań, oczyść szafę .Żeby zmienić swoje życie, musisz rozstać się ze starymi przyzwyczajeniami.

2. Prawo obiegu.
Bądź gotowa odpuścić to, co posiadasz , żeby zrealizować marzenia.

3. Prawo wyobraźni.
Żeby marzenie stało się rzeczywistością, najpierw musisz to sobie wyobrazić, zobaczyć i poczuć.

4.Prawo twórczości.
Energia myśli , wyobraźni i intuicji tworzy energię obfitości.

5. Prawo dawania i przyjmowania.
To, co dajesz, wraca do Ciebie z dziesięciokrotnym powiększeniem.

6. Prawo 1/10.
Ta część zawsze zostaję we Wszechświecie i nigdy nie wiesz, w jakiej postaci wróci do Ciebie: czy w postaci pieniędzy , czy pojednania z kimś, czy uzdrowienia.

7. Prawo przebaczenia.
Jeżeli nie potrafisz wybaczać ludziom, to nie możesz przyjąć bogactwa. Jeśli Twoja dusza jest wypełniona nienawiścią, miłość nie znajdzie w niej miejsca

niedziela, 26 lutego 2017

OBELGI DAROWANE W PREZENCIE.

Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poświęcił się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika.

Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Nigdy jeszcze nie przegrał żadnej walki.

Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela.

Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, spytali:

- Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.

- Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? - spytał samuraj.

- Do darczyńcy - opowiedzieli uczniowie.

- To samo dotyczy zawiści, złości i obelg - rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.

środa, 28 września 2016

7 Praw Obfitości.



1. Prawo pustki.
Jeśli potrzebujesz nowych butów, wyrzuć stare. Jeśli potrzebujesz nowych ubrań, oczyść szafę .Żeby zmienić swoje życie, musisz rozstać się ze starymi przyzwyczajeniami.
2.Prawo obiegu. 
Bądź gotów odpuścić to, co posiadasz , żeby zrealizować marzenia. 
3.Prawo wyobraźni.
Żeby marzenie stało się rzeczywistością, najpierw musisz to sobie wyobrazić, zobaczyć i poczuć.
4.Prawo twórczości. 
Energia myśli , wyobraźni i intuicji tworzy energie obfitości.
5. Prawo dawania i przyjmowania. 
To, co dajesz, wraca do Ciebie z dziesięciokrotnym powiększeniem.
 6.Prawo 1/10.
Ta część zawsze zostaje we Wszechświecie i nigdy nie wiesz, w jakiej postaci wróci do Ciebie: czy w postaci pieniędzy , czy pojednania z kimś, czy w postaci uzdrowienia.
7. Prawo przebaczenia.
Jeżeli nie potrafisz wybaczać ludziom, to nie możesz przyjąć bogactwa.Jeśli Twoja dusza jest wypełniona nienawiścią, miłość nie znajdzie w niej miejsca.Wypełni swoje życie miłością, a miłość otworzy drogę ku obfitości.

Deepak Chopra

czwartek, 9 czerwca 2016

Którego wilka karmisz?

Był sobie dziadek i jego mały wnuczek, który często przychodził wieczorami posiedzieć trochę na kolanie dziadka, zadając wiele pytań, tak jak to dzieci mają w zwyczaju. Pewnego dnia wnuczek przyszedł do dziadka z wyrazem gniewu na twarzy.
Dziadek powiedział: „ Chodź, usiądź, opowiedz mi co się dzisiaj stało.”
Chłopiec usiadł i oparł głowę na kolanie dziadka. Gdy patrzył na pełną zmarszczek, ogorzałą twarz i miłe ciemne oczy, jego gniew szybko zamienił się w ciche łzy. Chłopiec powiedział,” Poszedłem dzisiaj z tatą do miasta, sprzedać futra które udało nam się zdobyć przez ostatnie parę miesięcy. Cieszyłem się, że idę, bo tata powiedział, że skoro mu pomagam to będę mógł kupić coś dla siebie. Coś czego bardzo chciałem. Byłem bardzo podekscytowany atmosferą panującą na targu atmosferą bo jeszcze nigdy tam nie byłem. Przeglądałem wiele rzeczy i w końcu znalazłem wspaniały nóż z nierdzewnej stali! Był mały, ale w sam raz dla mnie więc tata mi go kupił.”
W tym momencie chłopiec zamilkł. Dziadek położył rękę na jego głowie i miękkim głosem zapytał: „ i co się wtedy stało?”
„Wyszedłem na dwór, żeby nacieszyć się moim nowym nożem w promieniach słońca.
Paru chłopaków z miasta podeszło do mnie i otoczyli mnie kołem. Zaczęli mnie wyzywać od najgorszych i mówić, że jestem brudny i głupi i że nie powinienem mieć takiego fajnego noża. Największy z nich popchnął mnie do tyłu i przewróciłem się przez innego chłopaka który kucnął za mną. Wypuściłem nóż i jeden z nich go zabrał, po czym wszyscy uciekli, śmiejąc się ze mnie.” W tym momencie gniew znowu ogarnął chłopca, „Nienawidzę ich, nienawidzę ich wszystkich!” — wykrzyknął.
Dziadek, którego oczy widziały już tak wiele, spojrzał w oczy chłopca i powiedział, „ pozwól, że opowiem Ci historię. Ja też, czasami czułem wielka nienawiść do tych, którzy zabrali mi tak wiele, bez żadnej skruchy za to co mi uczynili.
Jednak nienawiść wykańcza Cię, nie czyniąc żadnej szkody Twojemu wrogowi. To jest tak jakbyś zażywał truciznę  i pragnął aby Twój przeciwnik od niej umarł. Walczyłem z tymi uczuciami wiele razy.
Mam wrażenie jakby we mnie siedziały dwa wilki, jeden biały i jeden czarny. Biały Wilk jest dobry i nie czyni nikomu krzywdy. żyje w harmonii ze wszystkimi wokół niego i nie gryzie tych którzy nie chcieli mu zaszkodzić.
Jeśli przyjdzie mu walczyć, to robi to we właściwy sposób i zgodnie z zasadami. Czarny Wilk, natomiast, jest przepełniony gniewem. Najmniejsza nawet rzecz może rozbudzić w nim największą wściekłość. Walczy ze wszystkimi, bez przerwy i często bez przyczyny.
Czarny Wilk nie może myśleć ponieważ gniew i nienawiść są w nim tak wielkie. Jego gniew jest bezsilny, ponieważ niczego nie zmieni. Czasem ciężko jest żyć z dwoma wilkami wewnątrz mnie, ponieważ obydwa próbują zdominować moją duszę.”
Chłopiec spojrzał w oczy dziadka i zapytał „który z nich wygrywa dziadku?”
Dziadek uśmiechnął się i odpowiedział, „Ten którego karmię.”

sobota, 4 czerwca 2016

Ścieżka Miłości.

Masz wiele powodów i uzasadnień, dlaczego nie możesz przebaczyć, ale to nieprawda.
Nie możesz przebaczyć, ponieważ nauczyłaś się nie wybaczać, ponieważ ćwiczyłaś się w tym, żeby nie przebaczać i ponieważ stałaś się mistrzem nie przebaczania.

Był czas, kiedy jako dzieci wybaczaliśmy instynktownie. Zanim zapadliśmy na chorobę umysłu, przebaczaliśmy naturalnie i bez wysiłku. Wybaczaliśmy innym niemal natychmiast. Popatrz na dwoje bawiących się dzieci. Nagle zaczęły się bić. Po chwili zapłakane biegną do swoich matek. „Mamo! Ona mnie uderzyła!” Jedna mama idzie porozmawiać z drugą mamą i kończą rozmowę wielką kłótnią. Pięć minut później dzieci znowu bawią się razem, jakby się nic nie stało, za to matki nienawidzą się do końca życia.

Nie o to chodzi, że powinniśmy się nauczyć sztuki wybaczania. Zdolność przebaczania jest wrodzona. Nauczyliśmy się jednak przeciwnego zachowania, trenowaliśmy je i teraz przebaczenie jest bardzo trudne. Jeśli ktoś coś nam zrobił, zapomnijmy o tym, było, minęło. Odpuśćmy.

Ale my robimy z tego wojnę pychy.
Dlaczego?
Ponieważ rośnie w nas poczucie własnej ważności, kiedy nie wybaczamy. Nasze słowa nabierają mocy, kiedy możemy powiedzieć: „Cokolwiek by teraz zrobiła, nigdy jej nie wybaczę. To, co zrobiła, jest niewybaczalne”.

Prawdziwym problemem jest duma. Z powodu dumy, z powodu urażonej ambicji, stale podsycamy płomień, który żywi się doznaną krzywdą, by przypominał, że nie możemy wybaczyć. A tymczasem kto cierpi i gromadzi w sobie coraz więcej emocjonalnej trucizny? To my faktycznie cierpimy za wszystko, co inni ludzie robią, nawet jeśli nas to nie dotyczy.

Uczymy się również cierpieć, by ukarać kogoś, kto nas obraził.
Zachowujemy się jak małe dziecko, które ma napad złości, tylko dlatego że chce, aby ktoś się nim zainteresował.
Ranimy siebie tylko po to, żeby móc powiedzieć: „Popatrz, co przez ciebie robię!”

To śmieszne, ale tak właśnie postępujemy.
Czasem chcielibyśmy powiedzieć naprawdę, to: „Przebacz mi”, ale nie powiemy ani słowa, póki on nie przyjdzie i pierwszy nie poprosi o przebaczenie.
Często nawet nie wiemy, dlaczego gniewamy się na rodziców, przyjaciół, kolegów. Gniewamy się z tego samego powodu, z którego inni proszą nas o wybaczenie. Przecież niemal natychmiast wzruszamy się, mówiąc: „Och, nie! To ty mi wybacz!”

Znajdź w kącie małe dziecko, które ma napad złości. Swoją dumę wrzuć do śmietnika. Nie potrzebujesz jej. Zostaw pychę w spokoju i poproś o przebaczenie.

[Don Miguel Ruiz - „ Ścieżka miłości”]

sobota, 28 maja 2016

Uwolnić się od przeszłości.


jak uwolnić się od przeszłości
Przeszłość jest taka, jaką ją widzimy. Choć można się z tym nie zgadzać, bo przecież, to, co było, to same fakty, zdarzenia, spotkania. Skąd więc wniosek, że zależy ona od naszego widzenia?
To, co się zdarzyło w przeszłości, było i wciąż jest DLA NAS takim, jakim to widzieliśmy, odczuwaliśmy, przeżywaliśmy, doświadczaliśmy. Takim,jakim postrzegaliśmy wszystko przez filtry naszych przekonań.
Nie ma czegoś takiego, jak czysty obiektywizm.  Wystarczą dwie osoby, by się przekonać, iż to samo zdarzenie, będzie postrzegane inaczej.
Przeszłość może nas uskrzydlać, albo być kulą u nogi, spowalniającą nas w drodze do celu.
Częściej – niestety – jest tym drugim, ale nie znaczy to, że nie można tego zmienić. Wszystko można zmienić, bo wszystko to dzieje się w naszej głowie, w naszym umyśle, w naszym sercu. W przeszłości nic się już nie dzieje. Nic się w niej już nie wydarzy. Może się to stać jedynie w nas.
To my decydujemy, JAK postrzegamy wszystko, co było naszym udziałem kiedyś, nawet wczoraj. Możemy wciąż tym żyć , rozdrapywać stare rany, przeżywać na nowo to, co uznaliśmy za porażkę, obwiniać rodzinę, że wtedy zachowała się tak, jak wg nas nie powinna.
Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, ile energii idzie na podtrzymywanie tych wszystkich przeżyć; jak wiele naszych zachowań, decyzji, słów, relacji, działań przesiąkniętych jest tą ściągającą w dół energią żalu, poczucia winy, bezsilności, złego mniemania o sobie, braku miłości i akceptacji, nienawiści do siebie i innych…
Trzymając się kurczowo przeszłości i żyjąc nią, największą krzywdę wyrządzamy sobie. Każdego dnia na nowo. Marnujemy czas, marnujemy energię, marnujemy potęgę naszego umysłu na podtrzymywanie trupa w sobie. Nasączamy trupim jadem wszystko, czego doświadczamy w kolejnym nowym dniu. Zatruwamy zdarzenia, relacje, pracę, marzenia. Bo kiedyś zdarzyło się coś, z czym nie mogę się pogodzić, czego nie potrafię sobie wybaczyć, co wciąż rozpala we mnie żal, złość… prowadząc do śmierci za życia.
Dziś to do mnie dotarło. Tak właśnie żyję. Nie wykorzystując pełni swoich możliwości, talentów, zdolności, umiejętności, doświadczenia i wrodzonych darów, krzywdzę siebie i swoich bliskich. Wszystko przez to, że nie umiałem do tej pory zaakceptować przeszłości, która pełna była zawirowań i działań, co do których jestem bardzo negatywnie nastawiony. Chciałbym je zmienić, podjąć inne decyzje, albo zrobić to w zupełnie inny sposób, ale wiem, że to niemożliwe. Są też decyzje z przeszłości, których nigdy bym nie zmienił i które sprawiły, że moje życie nabrało nowego wymiaru, zaczęło jaśnieć nowym blaskiem. Decyzje, co do których byłem i jestem pewien, że było idealne. Jednak wciąż jest coś, co przeszkadza mi się nimi cieszyć; co sprawia, że brnę przez życie, zamiast biec.
I tym czymś jest moja przeszłość we mnie. Moje myśli o przeszłości i o mnie w przeszłości. Moja ucieczka od przeszłości, która jak na złość, goni mnie jeszcze szybciej, niż ja zdołam przemieszczać się do przodu. Cóż. Sam ją do siebie przywiązałem najgrubszymi łańcuchami i linami w głowie i sercu. Nikt inny tylko ja.
Dziś nad ranem, dotarła do mnie jeszcze jedna cenna myśl: zawsze, gdy złoszczę się na innych, czy nie zgadzam się na to, co się dzieje, mówiąc swojemu życiu NIE – wyrządzam krzywdę sobie. Każdy atak najwięcej krzywdy wyrządza mnie. Jaki więc sens jest w złości na innych, czy też na to, co przynosi mi życie?
Żaden, tak samo jak mówienie NIE swojej przeszłości i temu, co się w niej wydarzyło.
Akceptacja przeszłości takiej, jaką ją widzieliśmy i przeżywaliśmy i zgoda na to, że taka była – to klucz do wolności.
Akceptacja teraźniejszości i wszystkiego, co wydarza się w danej chwili, łącznie ze sobą i ludźmi – to klucz do wolności.
Mówienie swojemu życiu TAK w każdym jego wymiarze – to klucz do wolności.

Przeszłości nie mogę zmienić i tak naprawdę nie chcę, bo kiedy przyglądam się jej w spokoju i ciszy, wiem, że dzięki temu, co się w niej wydarzyło i co przeżyłem, dziś jestem właśnie takim człowiekiem, jakim jestem. Mogę jednak przepracować swoje spojrzenie na zdarzenia z przeszłości, które nie należały do najprzyjemniejszych. Mogę spojrzeć na nie jak na doświadczenie, które warto wykorzystać dziś i w przyszłości. Coś, co ustrzeże mnie przed błędami, pomyłkami i działaniem na swoją niekorzyść.
Zgoda na przeszłość taką, jaką była, czy raczej, jaką ją postrzegaliśmy i jaka utrwaliła się w naszym umyśle – to proces. Ten jednak nie rozpocznie się od jasnej, rzetelnej i konkretnej deklaracji z naszej strony:
Zostawiam przeszłość i wkraczam w nowe. Dziś i każdego dnia, zamierzam tworzyć taką teraźniejszość, która stając się przeszłością, napełniać mnie będzie dumą, radością i poczuciem szczęścia.

Czas więc wziąć do ręki klucze i przekroczyć drzwi prowadzące do prawdziwej wolności.

http://jasnastronazycia.pl/niecodziennik/uwolnic-sie-od-przeszlosci/

poniedziałek, 28 marca 2016

Co dajesz, to otrzymujesz z powrotem.

Mały Filip i jego mama mieszkali wysoko w górach. Pewnego dnia
chłopiec był bardzo niegrzeczny i dlatego matka go ukarała. To tak
bardzo zasmuciło malca, że pobiegł nad brzeg przepaści i stamtąd
zawołał do swojej matki: "Już Cię nie lubię! Już nigdy więcej nie będę
Cię lubił!"
Góry odpowiedziały echem: "Już Cię nie lubię! Już nigdy więcej nie
będę Cię lubił!"

To przeraziło małego Filipa, który pobiegł z płaczem do matki.
"Kim jest ten zły mężczyzna, który mnie nie lubi?" - dopytywał się
przestraszony.

Mama wzięła syna za rękę, poprowadziła go znowu nad brzeg przepaści i
powiedziała do niego: "Zawołaj jeszcze raz: Kocham Cię i zawsze będę
Cię kochać!" A kiedy Filip posłuchał i to zrobił, echo powróciło do
niego jasne i pojednawcze.

"Widzisz, moje dziecko" - wyjaśniła mu matka - "takie jest życie. Co
dajesz, to otrzymujesz z powrotem".

Pozdrawiam Was serdecznie.
Agnieszka

www.dotykzycia.pl

piątek, 4 marca 2016

… Wybaczyć matce …




To jak wygląda moje życie – to wina mojej matki, tego jak mnie wychowała. Nie kochała mnie zbyt mocno, była nadopiekuńcza, oschła, zbyt wylewna. Czasami bywała zbyt dobra – to też źle, bo nie nauczyła mnie jak walczyć o swoje. Wybaczyć jej? Niby dlaczego, po co? Żeby to ona się lepiej poczuła?
Nie będę taka jak moja matka
Joanna: „Moja mama rzadko spędzała ze mną czas. Dla niej ważne było, żeby mieszkanie lśniło, żeby był porządek. Pamiętam, że nawet mycie naczyń stawiała wyżej niż przeczytanie mi książki, kiedy prosiłam. Musiałam walczyć o jej uwagę z kurzem na meblach. Celowo miałam bałagan w swoim pokoju, bo tylko wtedy w ogóle mnie zauważała. Krzyczała, że jestem bałaganiarą, syfiarą, że jak można mieszkać w takim burdelu. Ktoś by powiedział – niby nic, ale ja do dziś mam problem z zabieganiem o uwagę innych, kiedy ktoś mnie ignoruje odbieram to jak duży cios, często w relacjach z ludźmi doprowadzam do sytuacji, żeby ktoś mnie porzucił, zostawił. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, by nie być jak moja mama. Nie chcę żyć jak ona i biegać z obiadkiem do stołu dla wiecznie niezadowolonego taty. Usługiwać mu, a resztę dnia spędzać na pucowaniu mieszkania….”
Dorota Hołówka (psycholog): Kontakt z matką to dla nas najważniejsza relacja. Matka jest dla nas wzorem kobiecości. Podziwiamy ją, gdy jesteśmy małe, ale rozczarowuje nas, gdy zostajemy nastolatkami. To wtedy właśnie rodzice przestają być dla nas autorytetem, widzimy, że nie zawsze mają rację, że ich poglądy mogą różnić się od naszych. Następuje takie swoiste załamanie wartości, bo świat zewnętrzny pokazuje nam zupełnie coś innego, niż to, czego nauczyli nas rodzice.
To wtedy rodzi się w nas bunt i powtarzamy „Nie będę jak moja matka”, a to niestety najlepsza droga do tego, by powtórzyć dokładnie takie samo zachowania, nawet takie samo życie. Mówiąc „nie będę” kreujemy w naszej podświadomości życie, jakie miała nasza matka, a którego my chciałybyśmy uniknąć. Skupienie się na tym, czego nie chcemy działa jak fatum, bo trudno by nasz mózg wykreował jakąś inną rzeczywistość, skoro myślimy tylko o tej jednej. Gdyby zamienić „nie będę jak moja matka”, na „będę szczęśliwa, czuła, czas spędzony z dziećmi to dla mnie jedna z najważniejszych wartości”, jeśli zmienimy rzeczywistość w naszej głowie, mentalności, emocjach, to wówczas mamy szansę osiągnąć życie inne od tego, którego nie chcemy.
Moja matka zniszczyła mi życie
Izabela: „Z moją siostrą bliźniaczką wychowałyśmy się w patologicznej rodzinie. Matka alkoholiczka, ojciec w więzieniu. Moje życie było koszmarem. Cierpiałam i płakałam w łazience. Już wtedy obiecałam sobie, że moje życie nigdy nie będzie wyglądać, tak jak teraz. Zamykałam oczy i widziałam siebie siedzącą w skórzanym fotelu”. Dziś Izabela jest prezesem dużej firmy, jest kobietą sukcesu, ma udane małżeństwo i fantastyczne dzieci. „Moja siostra jest alkoholiczką, nie chce dać sobie pomóc, zawsze powtarzała, że to matka zniszczyła jej życie, przez nią jest, kim jest. To niesamowite, że wychowałyśmy się w tej samej rodzinie, w tym samym czasie, a nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej”.
Dorota Hołówka: Panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i wiele ludzi w to wierzy. Ja jednak zawsze podkreślam, że to nie dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób ja spojrzę na swoją przeszłość , będzie zależało jak wyglądać będzie moja przyszłość. Jeśli matka przysparzała nam w dzieciństwie cierpienia i bólu, to my mamy dwie drogi do wyboru. Albo spojrzeć na naszą przeszłość i z tego, co się wydarzyło uczynić naszą siłę, albo uznać za słabość i porażkę. To, którą drogę wybierzemy zadecyduje, jak nasze losy się potoczą.
Nigdy jej nie wybaczę
Ola: „Nie umiem wybaczyć mojej matce. Dzięki terapii zrozumiałam, że to ona podkopała moje poczucie wartości. To ona zawsze porównywała mnie z koleżankami, mówiła, że jestem egoistką, że za mało się staram. Nigdy od niej nie usłyszałam, że jest ze mnie dumna, że mnie kocha. Wiecznie stawiała mi wymagania, którym ja nie potrafiłam sprostać. W dorosłym życiu walczyłam z depresją, do której doprowadził mnie nadmierny perfekcjonizm. Chciałam być idealna, by moja matka mnie pokochała, a przypłaciłam to chorobą. Nie umiem jej wybaczyć”.
Dorota Hołówka: Powinniśmy pamiętać o jednym – my wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Jeśli sytuacja sprzed 20 lat wywołuje teraz w nas ból, albo co gorsza – tego bólu nie czujemy, choć on w nas jest, to ten manifestuje się w naszych kontaktach z przyjaciółkami, koleżankami, w relacji z dzieckiem. My mamy wybaczyć dla siebie, z korzyścią dla nas samych. Jeśli nie możemy wybaczyć, to oznacza, że istnieje pewien rodzaj przywiązania do emocji, jaką wywołuje decyzja o nie wybaczeniu. Na przykład: kiedy myślę o tym – czuję złość, która pomaga mi wyrażać siebie, dlatego podświadomie będę potrzebowała tej sytuacji z przeszłości. Przykładowo: jeśli ktoś działa niezgodnie z moimi wartościami, a ja mam problem z asertywnością, będę potrzebowała skontaktować się ze złością, żeby obronić siebie, tak więc emocja ta będzie mnie w pewien sposób wspierała. Zawsze trzymamy się czegoś, co nam służy. Jeśli nie wybaczamy, to widocznie emocje, jakie w nas to wywołuje, są nam potrzebne w jakimś innym obszarze.
Mam takie poczucie, że brak wybaczenia to dostęp do złości lub innej ważnej emocji. W momencie kiedy zmieni się nasza świadomość do tego stopnia, że zaczniemy otwarcie i bez poczucia winy wyrażać siebie, zaczynamy być gotowi szczerze wybaczyć.
To wszystko przez moją matkę
Edyta: „To kim dziś jestem, to wina mojej matki. Zawsze chciałam być lekarzem, ale ona tłumiła te moje marzenia, mówiła, że to trudne, że może lepiej wybrać co innego. Wiadomo, że mama to autorytet, więc ja się jej słuchałam i dziś siedzę w jakimś durnym urzędzie, jako pracownik budżetówki i pluję sobie w brodę, jaka byłam głupia, że ją słuchałam. Była nadopiekuńcza i dziś ja nie umiem samodzielnie podjąć żadnej decyzji”.
Dorota Hołówka: To częste. Wchodzimy w rolę ofiary, biednej dziewczynki, skrzywdzonej – bo nasza relacja z matką była trudna. A gdyby tak przestać rozkładać na części pierwsze tego wszystkiego, a spojrzeć z inne strony: co dało mi to co się wydarzyło, jaką siłę mogę czerpać, co z tego pakietu nie zawsze pełnego miłości i troski mogę wziąć czyniąc siebie silniejszą? Łatwo nam zrzucić winę za swoje wybory na innych. Marzymy o wolności, a kiedy ona zostaje nam dana, to boimy się odpowiedzialności za podjęcie samodzielnych decyzji, wycofujemy się z różnych działań, a winą obarczamy – jeśli jest ku temu okazja, własną matkę, to jak nas wychowała.
Warto jednak pamiętać o przeszłości naszych rodziców, często pokolenia powojennego, kiedy nikt się nie zastanawiał, jak wychować dzieci. To jest pokolenie energii lękowej i uważam, że należy im się szacunek. Nasze matki mogły nam dać to, co same dostały od swoich rodziców. Piękne, co obserwuję podczas w pracy grupie, kiedy odkrywamy, że każda krytyka ze strony naszych rodziców: „co ty robisz”, „jak się zachowujesz”, „skąd ta dwója”, była wyrazem ich głębokiej troski o nas. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, na miarę swoich możliwości. Te wszystkie krytyczne komunikaty kierowane w naszą stronę niosą za sobą poczucie winy naszych matek i rodziców w ogóle, że nie są tacy doskonali jak chcieliby być. Że są wkurzeni na siebie i tę złość wyrażają krytykując nas.
Z tym, co się wydarzyło w naszym dzieciństwie, możemy zrobić co chcemy, ale gdy się zdecydujemy się temu przyjrzeć, zobaczyć, czy to ból, czy cierpienie, czy złość wówczas dajemy sobie możliwość transformacji, możemy coś dla siebie zrobić. Jeśli stanę oko w oko ze stanem, który wywołuje we mnie przeszłość, relacja z matką, to przestanę żyć jak marionetka. W przeciwnym razie to przeszłość ma nad nami władzę.

Dorota  Hołówka                                                                                                     nowapsychologia.com

wtorek, 19 stycznia 2016

Dzieciństwo … Twoja siła czy słabość …




Uczucia doświadczone w dzieciństwie to nasza matryca, coś, od czego nigdy nie uciekniemy. Tamte wydarzenia zapominamy, spychamy do nieświadomości, ale one wciąż działają…
Adolf Hitler padł jako dziecko ofiarą licznych niegodziwości i upokorzeń. Jak to wpłynęło na to, co zrobił potem?
Jurgen Bartsch, późniejszy dzieciobójca i pedofil, kiedy był małym chłopcem zmagał się z przemocą i najszarszymi odcieniami szarości. Jaki to ma związek?
Marylin Monroe nie była ani chcianym, ani kochanym dzieckiem. Matka, za sprawą choroby psychicznej niezdolna do macierzyństwa oddała córkę siostrze, która również jej nie chciała. 36 lat później najpiękniejsza kobieta świata popełniła samobójstwo. Oni wszyscy swoim życiem opowiedzieli o doznanej krzywdzie. O czym Ty opowiadasz?
Każdy z nas jest jakiś. Jaki by był, gdyby otrzymał innych rodziców, gdyby jego dzieciństwo było innego koloru?
Uczucia doświadczone w dzieciństwie to nasza matryca, fundament, od którego nigdy nie uciekniemy. Tamte wydarzenia zapominamy, spychamy do nieświadomości, ale one wciąż działają. Nasze życie jest właśnie o nich. One kierują naszą codziennością, którą organizujemy tak, aby była podobna do pierwotnego schematu. To przymus powtarzania. Ludzie często wolą funkcjonować w czymś bolesnym, ale znanym niż odważyć się naruszyć fundamenty.
Dążymy do ludzi, którzy zagwarantują nam podobieństwo emocjonalne naszego dzieciństwa. A co się dzieje jeśli ten klimat nie był najszczęśliwszy?
Jak być atrakcyjną, entuzjastycznie nastawioną, pewną siebie i odnoszącą sukcesy kobietą skoro mama nie potrafiła ani kochać, ani cieszyć się przyjmowaniem miłości? Kiedy była mała, mama dziewczynki bardzo się starała jej nie rozpieścić – karmiła wtedy, kiedy jej zdaniem trzeba było, nie tuliła nosząc na rękach zbyt często, a nawet jeśli już to robiła to pamiętała o wszystkich swoich problemach: mężu, którego nie kochała, swoim niespełnieniu i smutku, a dziecko nie rozumiało napięcia jej mięśni, ale czuło je doskonale. Bywało, że kobieta znikała, aby zarobić na zwykłe, nieszczęśliwe życie i uciec z domu przypominającym o problemach. Zostawiała dziewczynkę pod nienaganną opieką, ale zapominała mocno przytulić i pozwolić usłyszeć swój głos kiedy już wracała. A mała bała się, że zniknęła na zawsze. Potem nie potrafiła wziąć na kolana nawet kiedy dziewczynka usilnie się na nie wpychała, o wspólnej zabawie nie było mowy. Córka wszystko, co robiła, robiła dla niej, spoglądając ukradkiem czy to zauważa, czy docenia. Musiała się domyślać. Tak samo jak tego, że ten pyszny obiad, nowa sukienka czy posprzątany dom jest dla niej. Mama – dziecko czarnej pedagogiki – nie umiała o tym mówić. Dziewczynka domyślała się również tego jaka ma być, co robić, aby zaspokoić oczekiwania mamy, aby jej wynagrodzić trudne życie. Coś było ładne, ciekawe, udane, warte uwagi dopiero wtedy, kiedy mama je takim nazwała. Ta mama miała niesamowitą moc nadawania sensu i znaczenia celom i sprawom nawet o tym nie wiedząc. Dziewczynka nie ufała w nic, co pochodziło od niej samej. Skierowała całą swoją miłość na tą jedną osobę i. rozczarowała się. Nie dało się tego wszystkiego nie zauważyć potem. Przylegała i osaczała każdego, kto okazał jej w dorosłym życiu choć minimum uwagi i uczuć. Dzień bez znalezionego „głaska” był dniem straconym. A ludzie nie zawsze mają ochotę udowadniać, że człowiek jest wartościowy przez to, że w ogóle jest, że jeśli nie cieszą go wewnętrznie pewne rzeczy to nie odszuka tej radości na zewnątrz. Każde kolejne rozstanie czy oddalenie się od kogoś, kto już prawie stał się najważniejszy na świecie powodowało falę, która niosła ze sobą dużo i ciężkich uczuć, których nie mogła zrozumieć i nazwać, ale bardzo dobrze się je rozpoznawała – jeden raz, drugi, kolejny.
Jak być mężczyzną znającym swoją wartość, walczącym o to, co dla niego ważne, zdobywającym świat jeśli od najwcześniejszych momentów życia nikt mu nie pokazał, iż jest tego wart?
Matka chłopca zmarła. Trudne czasy. Ojciec zdecydował o oddaniu go do domu dziecka. Miał duże szanse na znalezienie nowych rodziców, raz prawie się udało, ale. Wychowywał się wśród wielu dzieci, które marzą żeby mieć jakieś ramiona tylko dla siebie, czyjeś kolana, na których będą siedzieć tylko one, czyjąś uwagę, czas, miłość. Dorastał w klimacie nienależenia do nikogo, niekochania. Wyrósł na bardzo porządnego człowieka, zarabiał niezłe pieniądze przy okazji pracy, która przynosiła mu satysfakcję. Jednak zakochiwał się w kobietach, które nie były w stanie dać mu miłości. Za każdym razem wierzył, że odnalazł kogoś na całe życie i jego los się odmieni, ale za każdym razem one go odrzucały. Im bardziej cierpiał tym bardziej kochał. Ale nie potrafił inaczej.
Jak zbudować udany prawdziwy związek jeśli rodzice takiego nie mieli? To oni pokazują dziecku co znaczy być kobietą, a co mężczyzną. Oni tłumaczą swoim życiem co to znaczy związek, bliskość. Możesz zbudować w swoim dorosłym życiu coś zupełnie odmiennego, ale budując na kanwie znajdowania tego, czego rodzice nie mieli również tworzysz na tych samym fundamentach. Może ci się udało, a może są momenty, kiedy mimo wielkiego wysiłku uciekania zauważasz podobieństwo do tego, co obserwowałaś będąc małym dzieckiem.
Twoje dzieciństwo w dużej mierze napisało scenariusz do twojego życia. I nie musiało być ono tragiczne żeby o tym żyć teraz. Mogło być zupełnie zwyczajne czy nawet uśmiechnięte (na twoje szczęście), ale jedno pozostaje pewne: działa na Ciebie w każdym momencie życia.
Każda twoja relacja z innym człowiekiem zawiera coś z relacji między tobą a rodzicem. To przeniesienie – oparte o mechanizm obronny przemieszczenia. A, jak to zwykle w mechanizmach obronnych, chodzi o zniekształcenie rzeczywistości. W oparciu o wspomniany schemat zbudowany w dzieciństwie przeżywamy ludzi w dorosłym życiu, czasem czyniąc ich takimi, jakimi nie są.
Jeśli dogadujesz się lepiej z mężczyznami to pewnie dlatego, że tata pokazał ci, że możesz na nim polegać, możesz mu zaufać.
Jeśli płaczesz i tak trudno ci znieść kłótnię z partnerem, automatycznie nawiedzają cię bolesne myśli, że za chwilę on cię zostawi być może ktoś w dzieciństwie karał cię pozostawianiem. A pozostawiać można na wiele sposobów.
Jeśli usilnie rywalizujesz z innymi być może twój tata, dla którego w dzieciństwie cały czas starałaś się być ukochaną córeczką, porównywał cię z rodzeństwem czy innymi maluchami.
Jeśli w swoim związku dominujesz być może w dzieciństwie nie pozwalano ci być słabym i potrzebować.
A może właśnie jest odwrotnie – uwieszasz się na swoim partnerze i zdecydowanie wolisz, kiedy on podejmuje decyzje z racji, że w dzieciństwie rodzice robili to za ciebie przez co nie wierzysz teraz w to, że możesz być niezależna, nie ufasz sobie do końca.
Jeśli czujesz się często maskotką przy swojej drugiej połowie, jesteś słaba to być może dlatego, że musiałaś być właśnie taka, aby uzyskać uwagę, czas i miłość.
A może czasem zalewa cię fala niezrozumiałych uczuć, w których się gubisz próbując je logicznie ogarnąć, porozstawiać po kątach dlatego, ze rodzice nie nauczyli cię kontaktu z nimi. Być może sami tego nie potrafili, więc nie masz prawa wiedzieć co znaczą.
Jeśli często czyjeś sprawy wydają ci się ważniejsze czy ciekawsze to być może dlatego, ze byłaś dzieckiem środkowym, które często opiekowało się młodszym rodzeństwem lub podziwiało starsze.
A być może jeśli już tęsknisz to do szpiku kości – tak, jak wtedy, gdy byłaś mała.
A może Twój scenariusz jest zupełnie inny?
Zaglądamy w różne zakamarki, aby odnaleźć tam szczęście, własną receptę na życie – błądzimy w nałogach, u boku niewłaściwych partnerów, w zawłaszczającej nas pracy, we własnym świecie, który niektórzy otwierają dla wszystkich i wszystkiego, a inni przesadnie strzegą nawet przed nimi samymi. Ale w przypadku jednych i drugich ktoś w tym świecie już był: pomógł zbudować jego podstawy albo kopał wszystko, co powstawało. Może obserwował – niby był, a jednak zbyt daleko żeby mu przypisać jakieś zasługi. A może z racji, że już wiedział jak żyć (przynajmniej tak twierdził) szybko poustawiał „jak ma być” i pilnował, aby kształty nie pozostały zmienione. Może chwalił, a może robił coś zupełnie innego.
Jacy byli Twoi Rodzice? Jak Im wybaczyć? Wielu mamom i tatom udaje się być tylko i aż „wystarczająco dobrymi” – to wielki wyczyn. Jak to docenić?
Moja Mama jest tak silną kobietą, jaką ja nigdy nie chcę być. Przez tą samą siłę nie udało jej się pokazać mi wielu rzeczy i uczuć doskonale oprowadzając mnie dla odmiany po innych. Ale do dziś pozostaje dla mnie może nieidealnym, ale autorytetem. Mój Tata jest tak uległym mężem, jakiego ja nigdy nie chcę mieć. Przez tą uległość mam najcieplejszego, kochającego Tatę, który doskonale mi pokazał jak w imię miłości można z wielu rzeczy rezygnować, ale nie pokazał jak w to samo imię o pewne sprawy walczyć. Nie dali mi złotej recepty, nienagannych wzorców. Buduję swoje dorosłe życie i swój związek czasem mocno dążąc, a czasem jeszcze mocniej uciekając od tego, co oglądałam w dzieciństwie. I cieszę się, że mam do czego dążyć i od czego uciekać. Jednak przerażająco najciekawsze są te momenty kiedy tak bardzo nie chcąc odnajduję w sobie mamę, zachowuję się jak ona i jestem w stanie uczynić tak, aby mój narzeczony wszedł w rolę, dla której miałam zawsze tyle krytyki, a jaką zwykle grał mój tata. I szczerze liczę, że dzięki tej świadomości i wglądowi wezmę ze swojego dzieciństwa tylko tyle, ile bym chciała. Tak samo jak wierzę w niezwykłą mniej lub bardziej przeklętą moc dzieciństwa i nie zaprzeczam faktowi, iż pisze ono scenariusz tego, „jak potem”. Jednak tak samo mocno wierzę, że napisany scenariusz można różnie zagrać, a film pt. „Moje życie” różnie wyreżyserować. Jak? To w dużej mierze zależy od nas samych. Jedni mają łatwiej, inni trudniej. Inni kompletnie nie zdają sobie sprawy co niosą w plecaczku z napisem „Dzieciństwo”. A ja wierzę, że ten bagaż mamy ze sobą w każdej chwili, nie da się od niego odpocząć, ale jest on tylko (i aż) kawałkiem nas. Jak go niesiesz? Jak się z nim obchodzisz? Jaka jest reszta Ciebie?
Magda Felcyn                                                                                      solaris
rozwojosobisty.pl





https://hipokrates2012.wordpress.com/2016/01/18/dziecinstwo-twoja-sila-czy-slabosc-2/