Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Nie wiem, kto to musi przeczytać, ale… nasze babcie mówiły, że dom to nie tylko ściany.

 

Dom to coś, co czuje.

I powiedziałyby to do nas tak...

Dziecko…

Dom żyje razem z Tobą.
Jak Ty się śmiejesz — on oddycha lekko.
Jak Ty płaczesz — on to w sobie trzyma.

I czasem to nie Ty jesteś zmęczona…
tylko dom już nie ma siły dźwigać tego, co w nim zostało.

Jak w domu wilgoć się zbiera…
to nie tylko ściany płaczą.

To znak, że coś stoi, coś się nie rusza, coś zalega.
I wtedy i w życiu zaczyna brakować — siły, pieniędzy, spokoju.

Trzeba przewietrzyć. Naprawić. Ruszyć.

Jak drewno skrzypi w biały dzień…
to nie tak bez powodu.

To napięcie w domu chodzi.
Niewypowiedziane słowa.
Zbierają się rozmowy, które muszą wyjść.

Jak wiatr szybę wybije…
to nie tylko strata.

To znak, że coś starego się kończy.
A nowe chce wejść — nawet jak najpierw narobi hałasu.

Jak ściana pęka…
to nie tylko mur.

To przeciążenie.
Za dużo na barkach. Za dużo ciszy tam, gdzie trzeba było mówić.

Jak zamki się psują, klucze łamią…
to życie się przestawia.

Nowe drzwi się szykują.
Nowi ludzie. Nowe sprawy.

Jak rośliny więdną…
to coś im nie służy.

Ale nie szukaj od razu strachu.
Popatrz... czy mają światło? wodę? uwagę?

Bo dom lubi, jak się o niego dba — tak zwyczajnie.

A myśmy robiły prosto...

Nie trzymałyśmy w domu rzeczy martwych, zepsutych, zapomnianych.
Bo jak coś leży bez życia… to i energię zabiera.

Porządek w domu — to spokój w głowie.
Światło w domu — to lżej w sercu.

Stawiałyśmy coś przy wejściu, żeby każdy, kto wchodzi, zostawił to, co ciężkie, za progiem.

Czasem lustro.
Czasem roślinę.
Czasem tylko dobre słowo.

A jak nie chciałyśmy kłótni…
to robiłyśmy ciszę.

Bo nie wszystko trzeba odpędzać.
Czasem wystarczy nie dokładać.

I zapamiętaj…

Dom jest dla żywych.
Dla oddechu. Dla śmiechu. Dla codzienności.

Nie trzymaj w nim tego, co ciągnie cię w dół.
Niech zostaje to, co daje życie.

🌿 I jeszcze jedno, najważniejsze — MAJ

Dziecko…

Maj to był czas domu.

Nie tylko pola, nie tylko ogrodu…
ale właśnie domu.

Bo jak ziemia zaczyna rosnąć,
to i dom trzeba obudzić.

W maju otwierałyśmy szeroko okna.
Nie na chwilę — tylko na długo.

Niech stare wyjdzie, niech nowe wejdzie.

Wietrzyłyśmy kąty, szafy, pościele.
Bo w maju wszystko musi złapać świeżość.

Myłyśmy okna, żeby światło weszło bez przeszkód.
Bo światło to życie.

Wynosiłyśmy z domu to, co zbędne.
Oddawałyśmy, paliłyśmy, porządkowałyśmy.

Bo maj nie lubi zastoju.
Maj chce miejsca.

Stawiałyśmy zieleń przy wejściu.
Gałązkę, kwiat, coś żywego.

Niech dom oddycha razem z naturą.

I dużo mówiłyśmy do domu… tak, jak do człowieka.

Niech tu będzie zgoda.
Niech tu będzie spokój.
Niech tu będzie dostatek.

Bo w maju każde słowo szybciej rośnie.

Bo powiem Ci coś, czego się głośno nie mówiło…

Jak zadbasz o dom w maju — to on Ci się odwdzięczy cały rok.

🕯️ Mały rytuał babci na dom w maju

Otwórz dziś wszystkie okna, choćby na kilka minut.
Weź szczyptę soli do ręki.

Przejdź się po domu i powiedz cicho...

Niech wyjdzie to, co ciężkie.
Niech zostanie to, co dobre.
Niech ten dom żyje ze mną w zgodzie.

Potem sól spłucz wodą.

💌 Przekaz od babci

Dom w maju się budzi…
i patrzy, czy ty też chcesz żyć.

Bo one wiedziały jedno:
jak dom oddycha — to i Życie Zaczyna Płynąć ........

💫💞🫂💞💫

Norbert Micigolski

czwartek, 18 grudnia 2025

Siedem miejsc, gdzie Twoje ciało przechowuje ból

Ból nie opuszcza ciała po cichu.
Osadza się w najdelikatniejszych miejscach, w najbardziej narażonych, w miejscach, które kiedyś były bezpieczne. Twój układ nerwowy pamięta każdą stratę, nawet te, o których próbowałeś zapomnieć. Twój układ limfatyczny odczuwa każdą emocję, zanim w ogóle je wypowiesz. Twoje tkanki są echem historii, których Twoje usta nigdy nie były w stanie opowiedzieć.

Ból to nie jest tylko stan emocjonalny.
On jest biologiczny. Chemiczny.
Fizyczny ciężar, który twoje ciało próbuje zrzucić w twoim imieniu.

Oto siedem miejsc, gdzie kryje się ból i dlaczego każde z nich boli.

1. Szyja i szczęka: miejsce niewypowiedzianych słów

Kiedy ból uderza, nerw błędny się kurczy. Szczęka jest zaciśnięta, aby powstrzymać łzy. Gardło się zaciska, żeby powstrzymać wszystko, co chcesz powiedzieć.

Fizjologia:
To napięcie uciska węzły chłonne pod szczęką i wzdłuż szyi, spowalniając drenaż i powodując bóle głowy, ciśnienie i opuchnięte gruczoły

Ból mówi:
"Nigdy nie miałem okazji powiedzieć tego, co chciałem powiedzieć.„

2. Klatka piersiowa: miejsce, gdzie buduje się ból, kiedy serce pęka

Czy kiedykolwiek czułeś ucisk w klatce piersiowej, kiedy za kimś tęsknisz? To jest skurcz powięzi międzyżebrowej. Płytki oddech zmniejsza dopływ tlenu, a limfa zostaje wokół klatki piersiowej.

Fizjologia:
Współczulny układ nerwowy napina pierś, spowalnia przepływ limfy i powoduje uczucie napięcia, niedoboru powietrza i emocjonalnej "niezdolności do rozkurczu".

Ból mówi:
"Boli mnie oddychanie bez niej/niego.”

3. Brzuch: miejsce, gdzie emocje zamieniają się w stan zapalny

70% limfy znajduje się wokół jelit. Kiedy układ nerwowy jest przytłoczony żalem, trawienie jako pierwsze podupada.

Wzdęcia, skurcze, ciężkość, zaparcia, nudności, to jest niewyobrażalne. To twoja intuicja przetwarza emocje zbyt ciężkie, aby wyrazić słowami.

Fizjologia:
Nadmiar kortyzolu zapala ścianę jelit. Drenaż limfatyczny stoi w miejscu. Jedzenie powoli się porusza. Ciało puchnie.

Ból mówi:
"Próbuję stawić czoła życiu, którego nie wybrałam.”

4. Ramiona: miejsce, gdzie odpowiedzialność staje się ciężarem

Ciało podnosi ramiona, kiedy oczekuje uderzenia, nawet emocjonalnego. Ten węzeł za ramieniem, ten twardy dyskomfort między ramionami, to emocjonalny ciężar zamieniony w fizyczny.

Fizjologia:
Przewód piersiowy, główne naczynie limfatyczne, napięcie emocjonalne uciska na niego i spowalnia drenaż całego ciała.

Ból mówi:
„Niosę więcej niż mogę znieść.”

5. Krzyż: miejsce, w którym narasta stres z przetrwania

Nerki to organy stresu. Psoas mięsień lędźwiowy zwany też mięśniem duszy) to mięsień urazowy. Ścieżki limfatyczne lędźwiowe odpływają do głębokich węzłów brzusznych, które puchną od kortyzolu

Fizjologia:
Przewlekły stres napina powięzi wokół kręgosłupa, zmniejsza krążenie krwi i rozpala psoas – mięsień, który po przeciążeniu składa ciało w pozycję embrionalną.

Ból mówi:
„Nie czuję się tu bezpiecznie.”

6. Twarz: miejsce, gdzie ból zamienia się w opuchliznę

Opuchnięte oczy, opuchlizna rano, twarz, która po stracie wygląda na cięższą.
Płacz oczyszcza, ale emocjonalne chemikalia chwilowo zagęszczają limfę.

Fizjologia:
Histamina i kortyzol spowalniają drenaż limfatyczny, zwłaszcza wokół oczu, gdzie drogi są cienkie.

Ból mówi:
"Płakałam z miejsca głębszego od słów.”

7. Stopy: miejsce, w którym opadają nierozwiązane emocje

Kiedy organizm jest wyczerpany lub przeciążony, krążenie trafia do organów życiowych, a przepływ limfy spowalnia.

To prowadzi do ciężkich nóg, zatrzymania płynów, obrzęku kostek, niespokojnych nóg wieczorem.

Fizjologia:
Stres emocjonalny osłabia "pompę mięśniową", która pcha limfę do góry.

Ból mówi:
"Mam dość noszenia tego przez tak długi czas. Nie mogę pójść do przodu”

POSŁUCHAJ TEGO, PIĘKNA DUSZY:
Nie ma nic złego z twoim ciałem.
Ono cię nie rozczarowuje. Reaguje na emocje zbyt ciężkie dla serca. Ból nie odchodzi po cichu, lecz odchodzi, delikatnym ruchem, oddechem, przepływem limfatycznym, współczuciem, czasem, prawdą, wyzwoleniem.

Twoje ciało trzyma cię w całości w jedyny sposób, jaki umie.
Bądź dla niego delikatny.
Bądź cierpliwy.
Próbuje cię uzdrowić.
I mówić jedynym językiem jaki zna. 

Katarzyna Kuruc Kowal w Miłości do Życia 



 

wtorek, 22 kwietnia 2025

Japońska mądrość.

1. Ustępuj drogi głupcom i szaleńcom.

2. Jeśli kobieta naprawdę czegoś chce, przejdzie nawet przez skałę.
3. Nie zatrzymuj tego, kto odchodzi, i nie odtrącaj tego, kto przyszedł.
4. Szybko to znaczy: powoli, ale bez przerw.
5. Lepiej być wrogiem porządnego człowieka niż przyjacielem złego.
6. Bez zwykłych ludzi nie byłoby wielkich.
7. Kto bardzo chce się wspiąć, ten znajdzie sposób, choćby wymyślił drabinę.

8. Mąż i żona powinni być jak ręka i oczy: gdy rękę boli — oczy płaczą, gdy oczy płaczą — ręka ociera łzy.
9. Słońce nie rozróżnia, kto jest dobry, a kto zły. Ono po prostu świeci. Kto odnalazł siebie, staje się jak słońce.
10. Morze jest wielkie, bo nie gardzi nawet najmniejszymi strumykami.
11. Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
12. Kto pije, nie zna szkody wina; kto nie pije, nie zna jego zalet.
13. Nawet jeśli miecz przyda się raz w życiu, warto go mieć zawsze przy sobie.
14. Piękne kwiaty rzadko dają dobre owoce.
15. Smutek, jak podarte ubranie, zostawiaj w domu.
16. Gdy kochasz, ślady po ospie są jak dołeczki w policzkach.
17. Nikt nie potyka się, leżąc w łóżku.
18. Jedno dobre słowo może ogrzać przez trzy zimowe miesiące.
19. Jeśli problem da się rozwiązać — nie warto się martwić. Jeśli nie — tym bardziej nie warto.
20. Rysując gałąź, trzeba słyszeć, jak szumi wiatr.
21. Siedem razy sprawdź, zanim zwątpisz w człowieka.
22. Zrób wszystko, co możesz — resztę zostaw losowi.
23. Zbyt wielka szczerość graniczy z głupotą.
24. Do domu, w którym słychać śmiech, przychodzi szczęście.
25. Zwycięstwo odnosi ten, kto wytrzyma pół godziny dłużej niż przeciwnik.
26. Bywa, że liść tonie, a kamień płynie.
27. W uśmiechniętą twarz nie celuje się strzałą.
28. Zimna herbata i zimny ryż są do przeżycia, ale zimny wzrok i chłodne słowo — nie.
29. W wieku dziesięciu lat — cud, w dwudziestu — geniusz, a po trzydziestce — zwykły człowiek.
30. Gdy już przemyślisz — zdecyduj. A gdy zdecydujesz — nie myśl więcej.
31. Zapytać — wstyd na chwilę. Nie wiedzieć — wstyd na całe życie.
32. Doskonały wazon nigdy nie wyszedł spod ręki złego rzemieślnika.
33. Nie bój się trochę się ugiąć — później wyprostujesz się jeszcze lepiej.
34. Głębokie rzeki płyną bezgłośnie.
35. Jeśli wyruszysz w drogę z własnej woli, to nawet tysiąc „ri” (japońskich mil) wyda się krótką trasą.

 

poniedziałek, 24 lutego 2025

Nie samotna... Samodzielna...

Są kobiety, które nie boją się ciszy w pustym mieszkaniu... Które siadają z kubkiem kawy i czują spokój, a nie pustkę... Kobiety, które nauczyły się być swoim własnym oparciem, nie dlatego, że musiały, ale dlatego, że wybrały siebie...
To nie samotność definiuje ich życie... To samodzielność... To świadomość, że mogą liczyć na siebie, w trudnych chwilach i w momentach radości... Nie potrzebują nikogo, by czuć się kompletne, ale gdy kochają, robią to z pełni swojego serca, nie z braku...
Bycie samowystarczalną kobietą to sztuka... To siła ukryta w drobnych gestach, w skręceniu półki bez proszenia o pomoc, w podejmowaniu decyzji bez pytania o zgodę, w płaczu późno w nocy i podniesieniu się o własnych siłach...
Nie samotna... Wolna...
To kobieta, która rozumie, że szczęście nie zależy od kogoś innego, ale rodzi się w niej samej... I choć potrafi iść przez życie sama, to wie, że jeśli ktoś do niej dołączy, to nie po to, by ją uzupełniać, ale by dzielić się tym, co już ma...
Bo prawdziwa siła nie krzyczy... Ona po prostu jest.

 

poniedziałek, 27 maja 2024

Jak kochają dzieci.

 


Dzieci są połączone z polem morfogenetycznym rodu w pełni. Co to oznacza?
To, że patrzą z miłością na to czego rodzice lub dziadkowie nie widzą.
Dziecko się rodzi i całym sobą pokazuje czy w rodzie panuje spokój czy coś trudnego obciąża kolejne pokolenia.
Pokazuje często poprzez nadmierny płacz, napięcia w ciele, kolki, problemy z zasypianiem lub spaniem.
Kiedy ustawia się „problematyczne” niemowlaki ich zachowanie zawsze wskazuje coś niezakończonego, ciężkiego co domaga się uwagi ze strony żyjących.
Być może czyjeś cierpienie lub krzywda nie zostały uszanowane, być może jakaś żałoba nie została odbyta.
Dziecko z bezwarunkowej miłości do rodziców, przyjmuje na siebie ciężar uwikłań, żeby ich odciążyć.
Kiedy dorasta, swoim zachowaniem, sposobem wysławiania, dziwnymi zdarzeniami które przyciąga, pokazuje bardzo wyraźnie na co trzeba popatrzeć.
Nie ma „niedobrych” dzieci. Są dzieci uwikłane. Służą z miłością.
Jako nastolatkowie mogą kłamać, kraść, żeby przypomnieć o tym co się w rodzie wydarzyło wcześniej.
Często dziecko próbuje „odpokutować” winy przodków. Kiedy ktoś np. zdradził, oszukał, wykorzystał kogoś. Wtedy dziecku się nie wiedzie, może też przyciągać przykre zdarzenia, będąc niewinnym – może być posądzane o czyny, których nigdy nie dokonało, albo będzie popychane przez niewidzialne siły do nieświadomego naśladowania jakiegoś przodka – zdradzając, oszukując, krzywdząc, wykorzystując.
Miłość jaka wiąże dziecko z rodziną jest potężna. Dziecko poświęca się w jej imię absolutnie. Dlatego też przyjmuje wszystkie ciężary na siebie, całe cierpienie i krzywdę.
Miłość dziecka nie zna granic – identyfikuje się całkowicie z wykluczoną osobą.
To co pomaga wyjść z takiego uwikłania, to dojrzała postawa, która rozgranicza swój los od losów przodków, szanuje ich odrębność.
Kiedy zostawiamy los przodków przy nich i się kłaniamy im i ich losom tworzymy bezpieczny dystans i przestrzeń w której możemy być sobą i przyjmować błogosławieństwo tych co byli przed nami.
Osoby, które przychodzą na ustawienie i pokazuje się ich uwikłanie w czyjś los, są głęboko poruszone, kiedy patrzą na przodka, którego reprezentują. Widać od razu jak wielką miłością darzą osobę, której być może nigdy nie poznały, bo zmarła nawet kilka pokoleń wstecz.
Ta głęboka więź i miłość czasem zaburza relacje z żyjącymi członkami rodziny np. rodzicami.
Potrzeba przyjęcia kogoś wykluczonego np. babci, dziadka lub wujka jest tak silna, że dziecko lub dorosły będący w takim uwikłaniu, nie widzi swoich rodziców, jest na nich zły lub czasem zupełnie odcięty emocjonalnie. Kiedy „zwolni się ze służby” może na nowo odkryć swoich bliskich i zacząć tworzyć relację opartą na bliskości i otwartości.
Czasem też miłość dziecka kieruje się do jednego z rodziców – w jego odczuciu słabszego np. chłopczyk wewnętrznie mówi do matki: będę dla ciebie lepszym partnerem od ojca. Tym samym stawia się wyżej od niego – czuje się wtedy wyróżniony, wyjątkowy a w rzeczywistości jego ego rozdyma się ponad miarę. Taka osoba zazwyczaj „wie lepiej”, jest przemądrzała i tak naprawdę nie widzi i nie szanuje innych. Analogicznie dzieje się z córką która kieruje swoją miłość do ojca mówiąc wewnętrznie –„jestem dla ciebie lepsza niż matka”.
Taka osoba staje się tez zazwyczaj ratownikiem – wtedy poprzez swoje zachowanie „zbawiające” świat lub innych potwierdza swoją „wyjątkowość” i „ważność”
Tym co najtrudniejsze zazwyczaj dla nas to uznać siebie, jako dziecko swoich rodziców – poczuć się nim i pozostać na swoim miejscu. Uznać, że nie musimy nic robić specjalnego ani dla rodziców, ani rodu, bo każdy jest właściwy taki jaki jest i był.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Powiedz swoją prawdę. Jeff Foster



"Widziałem, jak zdarzały się cuda, gdy ludzie po prostu mówili prawdę.
Nie prawdę, która stara się zadowolić lub pocieszyć. Ale dziką prawdę. Niewygodną prawdę.
Prawdę, którą boisz się powiedzieć.
Straszną prawdę o sobie.
Prawdę o Twoich najgłębszych uczuciach:
Wściekłości, którą ukrywałeś, kontrolowałeś.
Przerażeniu, o którym nie chcesz mówić.
Pragnieniu seksualnym, które próbujesz odrętwić.
Pierwotnych tęsknotach, których nie możesz znieść i wyartykułować.
W końcu obrona się załamuje i ten "niebezpieczny" materiał pojawia się
z głębi nieświadomości.
Nie możesz już dłużej tego powstrzymywać.
Obraz "dobrego chłopca" lub "miłej dziewczyny" wyparowuje.
Ten "idealny", "ten, który wszystko rozgryzł", ten "ewolucyjny"... te wszystkie obrazy płoną.
Drżysz, pocisz się, zbliżasz się do wymiotów.
Myślisz, że możesz zginąć to robiąc,
ale w końcu mówisz prawdę, której głęboko się wstydzisz.
To nie abstrakcyjna prawda.
Ani "duchowa" prawda.
Ani starannie sformułowana prawda.
Ale ognista, ludzka prawda.
Namiętna, prowokująca, zmysłowa, nieokiełznana, śmiertelna, bezbronna prawda.
Prawda o tym, jak się czujesz.
Prawda, która pozwala innej osobie zobaczyć Cię w surowym stanie.
Prawda, która sprawia, że Twoje serce bije.
To jest prawda, która Cię wyzwoli.
Widziałem chroniczne depresje i życiowe lęki podnoszące się z dnia na dzień.
Widziałem głęboko osadzone urazy, które wyparowały.
Widziałem fibromialgię, trwające całe życie migreny, chroniczne zmęczenie, nieznośne bóle pleców, napięcie ciała, zaburzenia żołądka... znikają, nigdy nie wracają.
Oczywiście, "skutki uboczne" prawdy nie zawsze są tak dramatyczne.
I nie wchodź w Twoją prawdę z myślą o rezultatach.
Ale pomyśl o ogromnej ilości energii, jaka musi być Ci zabrana, aby stłumić Twoją zwierzęcą dzikość, stłumić gniew, łzy i przerażenie, podtrzymywać fałszywy obraz i udawać, że jest "w porządku".
Pomyśl o tym całym napięciu, które trzymasz w ciele i o szkodach, jakie są wyrządzane Twojemu systemowi odpornościowemu, kiedy żyjesz w strachu przed "wyjściem".
Zaryzykuj mówienie swojej prawdy.
Prawdy, którą boisz się powiedzieć.
Znajdź bezpieczną osobę, przyjaciela, terapeutę, doradcę, siebie i wpuść ich do środka.
Niech Cię potrzymają, jak się załamiesz.
Pozwól im kochać się w Tobie jak płaczesz, wściekasz się, trzęsiesz się ze strachu i robisz bałagan.
Powiedz komuś swoją pieprzoną prawdę, to może po prostu uratować Ci życie.
Uzdrowić Cię z głębi duszy i połączyć Cię z ludzkością w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażałeś"
♡Jeff Foster

środa, 13 maja 2020

Obietnica Szamana. Piękna indiańska modlitwa uzdrowienia.



Jeśli przyjdziesz do mnie jako ofiara, nie będę cię wspierał. Jednak będę miał odwagę przejść z tobą przez ból, którego doświadczasz.
Włożę cię do ognia, zdejmę ubranie i posadzę na ziemi.
Obmyję cię ziołami, oczyszczę, a ty będziesz wymiotować gniewem i ciemnością, które skumulowały się w tobie.
Uświęcę twoje ciało dobrymi ziołami, a ty położysz się na trawie, z twarzą skierowaną ku niebu.
Potem dym spowije twoją koronę, oczyszczając stare wspomnienia, przez które powtarzasz wciąż te same zachowania.
Dym spowije twoje czoło, odstraszając myśli, które jak ciemna chmura zasłaniają twoją wizję.
Oczyści twoje gardło, żeby uwolnić węzeł, który nie pozwala ci mówić.
Oczyści twoje serce, odganiając strach, aby odszedł daleko tam, gdzie już nie będzie mógł cię odnaleźć.
Podmuch ugasi ogień piekielny, który nosisz w swoim wnętrzu i dzięki temu zaznasz pokoju.
Ogień zapłonie w twoim brzuchu, paląc sztuczne więzi i fałszywą miłość, której nie było.
Zdmuchnę kochanków, którzy cię zostawili, i dzieci, które nigdy nie przyszły.
Dmuchnę w twoje serce, żeby je ogrzać, i ponownie obudzić w tobie pragnienie odczuwania, tworzenia i rozpoczynania od nowa.
Uświęcę twoje narządy rozrodcze, żeby oczyścić seksualne drzwi twojej duszy.
Zdmuchnę śmieci, które zebrałeś, próbując kochać to, co nie chciało być kochane.
Użyję miotły, gąbki i ścierki, i bezpiecznie oczyszczę cię z całej goryczy.
Dmuchnę w twoje dłonie, żeby zniszczyć zależności i obciążenia, które uniemożliwiają ci tworzenie.
Dmuchnę w twoje stopy, żebyś już nigdy nie mógł powrócić w żadne złe miejsce.
Następnie obrócę twoje ciało tak, aby twoja twarz ucałowała ziemię.
Uświęcę twój kręgosłup, aby zwiększyć twoją siłę i pomóc ci chodzić wyprostowanym.
A potem… pozwolę ci odpocząć. Będziesz płakać, a po płaczu zaśniesz. Będziesz śnić piękne i znaczące sny, a kiedy już się obudzisz, będę na ciebie czekał.
Uśmiechnę się do ciebie, a ty odpowiesz mi tym samym.
Dam ci pokarm, które zjesz z przyjemnością, smakując życia… i ci podziękuję. Ponieważ… to, co ci dziś podarowałem, kiedyś podarowano mnie… kiedy jeszcze żyła we mnie ciemność.
I kiedy sam zostałem uleczony, poczułem, że ta ciemność mnie opuszcza, i zacząłem płakać.
Potem pójdziemy razem, i pokażę ci mój ogród i moje rośliny, i zabiorę cię ponownie do ognia.
I będziemy rozmawiać jednym głosem z błogosławieństwem ziemi.
I wykrzyczymy do lasu pragnienia naszego serca.
A ogień będzie słuchał i szeptał echo… i razem stworzymy nadzieję.
A góry będą słuchać i szeptać echo… i razem stworzymy nadzieję.
A rzeki będą słuchać i szeptać echo… i razem stworzymy nadzieję.
A wiatr będzie słuchał i szeptał echo… i razem stworzymy nadzieję.
A potem pokłonimy się przed ogniem i wezwiemy wszelkich widzialnych i niewidzialnych strażników.
I podziękujesz im wszystkim.
I podziękujesz sobie.

Autor Nieznany
Tłumaczenie: Aleksandra Kotlęga
Źródło: thesanctuaryheal.com
https://codobrego.info/index.php/2020/04/26/obietnica-szamana/?fbclid=IwAR3cwHK28aW0d5z8LLHWs3PjKJ59QIjzomiB-gCehlRMdLItbtlwAfL4TY8


sobota, 7 marca 2020

Zasady Canfielda.



Zacząłeś to życie jako małe dziecko, które dokładnie wie, czego chce. Wiedziałeś, kiedy jesteś głodny. Wypluwałeś jedzenie, którego nie lubiłeś i pałaszowałeś to, które ci smakowało. Bez problemu wyrażałeś swoje potrzeby – chciałeś, by cię karmiono, przewijano, przytulano i kołysano. Gdy trochę podrosłeś, zacząłeś pełzać i raczkować w kierunku wszystkiego, co zdawało ci się najbardziej interesujące. Dokładnie wiedziałeś, czego chcesz i bez lęku przemieszczałeś się w kierunku swoich pragnień.

I co było potem?

Gdzieś w pół drogi ktoś powiedział… :
- Nie dotykaj tego!
- Nie podchodź tam.
- Trzymaj ręce z daleka.
- Masz zjeść wszystko, co jest na talerzu, i nie chcę słyszeć żadnego "nie lubię"!
- Na pewno się tak nie czujesz.
- Tak naprawdę tego nie chcesz.
- Powinieneś się wstydzić.
- Przestań płakać. Nie bądź dzieciakiem.

Gdy robiłeś się coraz starszy, słyszałeś... :
- Nie możesz mieć wszystkiego, co ci się podoba, tylko dlatego, że tego chcesz.
- Pieniądze nie rosną na drzewach.
- Nie umiesz myśleć o nikim innym poza sobą?!
- Przestań być takim egoistą!
- Zostaw to, co robisz i chodź tu zrobić, co ci każę!

Po wielu latach tego typu restrykcji, większość z nas w końcu traci kontakt z potrzebami własnego ciała i pragnieniami serca i w jakiś sposób kończy na nieustannych próbach rozszyfrowania, czego chcą od nas inni. Nauczyliśmy się, jak postępować i jakim być, by zyskać czyjąś aprobatę. W rezultacie, robimy obecnie mnóstwo rzeczy, których wcale nie chcemy robić, lecz które zadowalają mnóstwo innych ludzi.

~ Jack Canfield,
Zasady Canfielda

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Za każdym razem, gdy.....


Za każdym razem, gdy myślisz o sobie źle - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Za każdym razem, gdy myślisz, że Ci się nie uda - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Gdy uważasz, że jesteś do niczego, gdy myślisz, że nie warto próbować - pozwalasz podcinać sobie skrzydła.
Za każdym razem, gdy porównujesz się z innymi, gdy wyrażasz się o sobie bez szacunku - pozwalasz by podcinano Twoje skrzydła.
Zawsze gdy przestajesz się do siebie uśmiechać, gdy wyznaczasz sobie cele nie dlatego, że ich pragniesz, tylko po to, żeby im coś udowodnić - pozwalasz, by podcinali Ci skrzydła.
Za każdym razem, gdy wyrzekasz się siebie - dobrowolnie podkładasz swoje skrzydła pod topór.
Zawsze, gdy potakujesz, uśmiechasz się mimo łez, gdy nie pozwalasz płynąć rzece swoich prawdziwych uczuć - wyrywają Ci kolejne pióro.
Zawsze, gdy krzywdzisz siebie - dajesz pozwolenie na to, by ograbiono Cię z tego, co masz najcenniejsze - możliwości by unieść się ponad to, co Cię krzywdzi. Bo przecież bez skrzydeł nie polecisz. Zamyka się więc błędne koło.

Za każdym razem, gdy godzisz się by dziecko, które masz w sobie krytykowano, wyśmiewano, zmieniano na modłę tych, czy innych, krzywdzono - pozwalasz tępą piłą rozszarpywać mu skrzydła.
Zawsze, gdy się poddajesz i przestajesz walczyć o swoje szczęście - obdarowujesz ich nożyczkami i z podkulonym skrzydłem pozwalasz by cięto. ...... ...... .....
Ponieważ krzywdząc i nie szanując siebie, dajesz im pozwolenie, by pozbawili Cię skrzydeł.
Czasami Twoje zachowanie jest tak bardzo wyraziste i oni myślą, że się aż prosisz, by Ci pomóc i szarpią z Ciebie kolejne pióro, z tyłu samemu niewygodnie, ktoś musi pomóc - więc dowalasz sobie najbardziej jak potrafisz.
Nie miej do nich pretensji za to, co robią. To TY krzywdząc i nie szanując siebie, nie dając sobie samemu miłości wkładasz im w ręce narzędzie zbrodni. Narzędzie, które Tobie podcina skrzydła.
Możesz im zabraniać, płakać, prosić i błagać. Możesz mieć pretensje do losu i świata, możesz ich nienawidzić, zanosić modły do Nieba i przebłagiwać Wielkiego Ducha, ale to nic nie da. NIC!
Dopóki sam wkładasz im w ręce narzędzia zbrodni, dopóki samą siebie krzywdzisz...
Wszystko zaczyna się ode mnie, od Ciebie...

dobrego czasu
Wróżka drzew 🌳

piątek, 18 października 2019

NIESPOKOJNY SEN U DZIECKA - metoda babci Agnieszki.

NIESPOKOJNY SEN U DZIECKA - metoda babci Agnieszki.

Kiedyś nasze babcie miały swoje metody na różne dolegliwości. Czasami te metody wydają się niedorzeczne z punktu widzenia racjonalnego umysłu. Właśnie moja kosmetyczka opowiedziała mi jak pomogła swojemu dziecku. Córka w nocy krzyczała, budziła się z płaczem i rzucała na łóżku. Przepis na poniższy odczyn został podyktowany przez babcię mojej kosmetyczki. Jeśli macie podobny problem to może warto spróbować. Fajnie jakbyście się podzieliły swoimi rezultatami.

Gdy dziecko się budzi w nocy i ma niespokojny sen trzeba przelewać jajko.
Sposób działania: do wody wrzucasz białko z jajka i trzeba nad głową dziecka (w nocy jak ono śpi) przelać zawartość 5 razy ze szklanki do szklanki. Jak to zrobimy to należy wykonać tą szklanką obroty nad głową dziecka: 3 razy w prawo i 3 razy w lewo i tą szklankę na noc zostawić pod łóżeczkiem.
Jest to niesamowite ale pomogło.

Dwie krople deszczu.


"Były sobie dwie krople deszczu. Jedna powiedziała:
– Ja zawsze spadam na brudne ludzkie buty, na smutne, zdeptane pośpiechem chodniki, na zapomniane dachy domów. W najlepszym razie spadam na ludzkie policzki, ale oni wtedy jeszcze bardziej płaczą i potem sama już nie wiem, czy jestem kroplą deszczu, czy łzą.
– A ja zawsze spadam na zieloną trawę, na pachnące wiatrem ludzkie włosy, spadam w otwarte dłonie i na uśmiechnięte policzki. – Powiedziała druga.
– Masz szczęście, chciałabym choć raz być kroplą radości – westchnęła pierwsza.
– Och, ale spadam też na brudne ludzkie buty i wtedy obmywam je z kurzu codzienności tak długo i starannie, aż noski zaczynają lśnić i z nadzieją patrzyć w przyszłość, spadam na codzienne chodniki, które karmią rutyną: praca – dom.
– I co się wtedy dzieje? – zapytała ta kropla, która nie miała tyle szczęścia co jej koleżanka.
– Wtedy sprawiam, że powstaje kałuża, w której odbija się niebo…

Jeśli szukasz w ludziach, rzeczach, okolicznościach brzydoty, na pewno ją znajdziesz. Jeśli zaś szukasz piękna, wpadnie ci w dłonie wraz z pierwszą kroplą deszczu.”

Autor nieznany

poniedziałek, 30 września 2019

Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu.


Strata psa bardzo boli każdego miłośnika zwierząt. Psy są najwierniejszymi przyjaciółmi, zawsze kochającymi bezinteresownie. Mamy nadzieję, że te mądre słowa pomogą Tobie lub twoim bliskim. Jeśli zainspirował Cię ten artykuł udostępnij go dalej.

Poniższe słowa zostały napisane przez Ernesta Montague i opublikowane na portalu DogHeirs. Ernest napisał je po stracie ukochanego czarno-białego pit bula Bolo, który do końca życia kochał spacery. Nawet gdy po każdych 5 metrach musiał się zatrzymać, w jego oczach widać było wolę dalszego spaceru.

"Niektórzy z was, zwłaszcza Ci którzy niedawno stracili psa na rzecz "śmierci", nie do końca to rozumieją. Nie czuję potrzeby tłumaczenia tego, ale ponieważ sam nie jestem wieczny więc muszę to wyjaśnić.

Psy nigdy nie umierają. Nie wiedzą jak to zrobić. Stają się zmęczone i bardzo stare, ich kości zaczynają boleć. Oczywiście nie umierają. Jeśli by umierały to przecież nie chciały by zawsze iść na spacer, a przecież chcą iść na spacer, nawet długo po tym jak ich stare kości mówią: "Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie idźmy na spacer". One zawsze chcą iść na spacer. Nawet jeśli kolejny krok oznacza, że ich stare ścięgna nie utrzymają ich na nogach, to i tak będą szły dalej.

To nie jest tak, że nie lubią twojego towarzystwa. Przeciwnie, spacer z tobą jest dla nich wszystkim. Symfonia zapachów, która je otacza to ich świat. Kocia kupa, zapach innego psa, gnijące szczątki jakiegoś ptaka, no i ty. To jest to co sprawia, że świat jest dla nich idealny, a w idealnym świecie nie ma miejsca na śmierć.

Jednak psy stają się bardzo śpiące. I tu jest sedno sprawy. Nie uczą tego na uczelniach, gdzie wykładają co to kwarki, gluony oraz ekonomia Keynesa. Wiedzą tam tak wiele rzeczy, że zapominają o tym, że psy nie umierają. Naprawdę szkoda. Psy mają przecież tak wiele dobrych rzeczy, a ludzie potrafią tylko gadać.

Gdy myślisz, że twój pies umarł, on po prostu usnął w twoim sercu. One wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz. Kto by nie płakał mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej. Ała! One merdają gdy się tam budzą. Wtedy mówią: "Dzięki! Dzięki za cieplutkie miejsce do spania, w dodatku tak blisko twojego serca, to najlepsze miejsce!"

Na samym początku ciągle się budzą, dlatego tak często płaczesz. Ich ogon merda. Ale po jakimś czasie śpią coraz więcej. (pamiętaj, że psia chwila jest zupełnie inna od ludzkiej chwili. Idziesz z psem na spacer, a dla niego to cały dzień przygód w ciągu jednej godziny. Potem wracasz do domu i zanim znowu z nim wyjdziesz to dla niego mija tydzień lub co najmniej kilka dni zanim znowu z nim wyjdziesz. Nie dziwi więc dlaczego tak kochają spacery).

W każdym razie, jak już mówiłem, one zasypiają w twoim sercu, a gdy się budzą merdają ogonem. Po kilku psich latach śpią już coraz dłużej, więc i ty możesz. Były GRZECZNYMI PSAMI całe swoje życie i oboje to wiecie. Bycie grzecznym psem przez cały czas jest bardzo męczące, zwłaszcza gdy jest się już starym i bolą kości, a chcąc iść do przodu ląduje się pyszczkiem na ziemi i nawet gdy pada na dworze i nie chce się wyjść to i tak się wychodzi wysikać na zewnątrz bo tak czynią dobre psy. Więc zrozum, po czymś takim trzeba odespać w twoim sercu, więc będą spały dłużej i dłużej.

Ale nie daj się zmylić, one nie są martwe. Nie ma czegoś takiego. One śpią w twoim sercu, a budzą się gdy tego najmniej oczekujesz. One już takie są.

Jest mi żal ludzi, którzy nie mają psa śpiącego w sercu. Tak wiele tracą. Przepraszam, ale idę sobie popłakać."

https://podaj.to/post/2460,1,psy-nigdy-nie-umieraj-one-pi-w-twoim-sercu-kady-mionik-zwierzt-powinien-to-przeczyta.html?fbclid=IwAR2L0sm-ppfZqIgaK0LUF2xcDv_CFx3XRYFRXE1Uz8eDnwVlbGU9GpVKd1s



czwartek, 22 września 2016

Sposoby na jesienną chandrę.

Ponura jesienna aura, w szczególności brak słońca, wiatr i deszcz, sprawiają że szybciej stajemy się smutni i zniechęceni. Mówimy nawet o „jesiennej depresji”, czyli stanie głębokiego przygnębienia. Nie masz na nic ochoty? Jesteś smutna, płaczesz? Warto się z tym zmierzyć. Zastosuj kilka prostych sposobów, które poprawią Ci nastrój.

Nie ma tabletki na przygnębienie.

Żadne połknięcie tabletki nie sprawi, że poczujemy się szczęśliwi. Nie ma pigułek na radość. Poczucie zadowolenia, dobry nastrój mają swoje źródło w zdrowej duszy i umyśle. Chcesz mieć dobry nastrój? Zadbaj o swoją duszę i psychikę.

Zdrowe odżywianie.

Nie bagatelizuj jedzenia. Jedzenie pełne konserwantów, czy przetworzone powoduje spadek formy i nastroju. Dlatego postaw na zdrową żywność, bogatą w wartości odżywcze, która sprawia, że „chce się żyć”. Zadbaj o dietę bogatą w witaminy z grupy B. Znajdziesz ją w orzechach, ziarnach zbóż, rybach, szpinaku, pomarańczach i kiełkach.

Postaw na pozytywne myśli.

Zastanów się na czym koncentrujesz swoje myśli? Czy nad tym co dobrego cię spotkało, czy może na tym co złe, podłe i niesprawiedliwe? Myśli mają ogromny wpływ na nasz nastrój. Jeżeli koncentrujesz się na negatywnych wydarzeniach, to wzmacniasz negatywne myślenie, które pogłębia twój zły nastrój. Co zrobić? Jeżeli zaczynasz wspominać coś co cię boli czy denerwuje- to jak najszybciej przestań. Weź głęboki oddech i zacznij wspominać coś dobrego albo zajmij się się czymś, co sprawi, że w ogóle przestaniesz myśleć.
Postaraj się wyćwiczyć w sobie nawyk wzmacniania tego co dobre poprzez skupianie się na pozytywnych myślach, wspomnieniach, zdarzeniach. Eliminuj nawyk „grzebania” się we wspomnieniach, które budzą w tobie negatywne odczucia i wywołują przygnębienie. Równocześnie nie koncentruj się na przyszłości, czyli planowaniu tego co zrobisz. Pamiętaj, że przeszłości już nie zmienisz, przyszłości jeszcze nie ma. Jedyne co jest ważne, to teraźniejszość. Jeżeli wypełnisz ją pozytywnymi myślami, to taka będzie też przyszłość.

Ruch to zdrowie i dobre samopoczucie.

Tak, tak- wiadomo. Deszcz i wiatr i masz dobrowolnie wyjść z domu? Właśnie tak! Wyjdź na spacer nawet gdy pada. Zobaczysz, że po powrocie do domu twój poziom przygnębienia decydowanie spadnie, poczujesz przypływ sil witalnych a życie wyda ci się piękniejsze.
Nie chcesz wychodzić z domu? Też jest sposób. Niektóre mudry wpływają na polepszenie nastroju. Wykonaj kilka razy na dzień Mudrę Wiedzy. Palcem wskazującym dotknij górnej części kciuka. Reszta palców powinna pozostać prosta (ale nie napięta).

Żyj kolorami i z kolorami.

Doceń magię kolorów. Zadbaj, żeby w twoim otoczeniu pojawiły się kolory, które pobudzają, poprawiają nastrój. Tak to już jest, że osoby w depresyjnych nastrojach najchętniej sięgają po czarne ubrania. Jednak w okresie przygnębienia warto zakładać rzeczy w żywych barwach, takich jak czerwony, pomarańczowy, czy żółty. Rewelacyjne efekty przynosi również jedzenie warzyw i owoców w tych kolorach. W mieszkaniu warto postarać się o kilka rzeczy w tych kolorach. Na przykład o żółty koc. Taki drobiazg, a jednak może nam poprawić nastój.

Otocz się kamieniami.

Niektóre kamienie zwiększą nasz poziom energii i poprawią samopoczucie. Działają one korzystnie na czakrę podstawy, sakralną oraz splotu słonecznego. Są to kamienie w kolorach czerwonym, złotym, żółtym i pomarańczowym. Kamienie emitują określoną energię, która potrafi polepszyć nastrój i podnieść nasze wibracje. Warto mieć zawsze w pobliżu albo nosić przy sobie koral, który zmniejsza przygnębienie, czerwony agat, który wzmocni nasze siły życiowe oraz wniesie radość, bursztyn, który wniesie energię słońca i pomoże oddalić negatywne myśli, czy tygrysie oko poprawiające przepływ energii.

Moc ziół.

Niektóre zioła poprawiają nastrój. Warto je pić gdy czujemy, że dopadają nas negatywne myśli. Korzystnie wpływa picie herbatek z melisy i rumianku. Na nerwowość i przygnębienie doskonale wpływa dziurawiec. Zalecany jest on nawet na depresję.

Palenie świec.

Palenie świec potrafi wiele zmienić w obszarze energii. Warto wybierać świece w określonych kolorach, ponieważ każdy kolor niesie specyficzne wibracje. W stanach przygnębienia i osłabienia palimy świece pomarańczowe, czerwone, żółte i złote. Ich pozytywne wibracje rozproszą przygnębienie i poprawią nasze samopoczucie.

Nie poddawaj się jesiennym, przygnębiającym nastrojom. Wybierz kilka z powyższych sposobów, żeby poprawić wibracje oraz przepływ energii w ciele i swoim otoczeniu.

http://www.wrozenieonline.pl/rozwoj-osobisty/sposoby-na-jesienna-chandre


piątek, 5 sierpnia 2016

Napięcia w ciele – zamrożone emocje.

Odrętwienie ciała to objaw nienawiści. Sztywność karku charakteryzuje uparte, nieustępliwe nastawienie. Zaciśnięte szczęki oznaczają nadmierną kontrolę. Źródłem napięć w ciele są zamrożone w dzieciństwie emocje. W jaki sposób je uwalniać?

Według Alexandra Lowena, amerykańskiego psychiatry i psychoterapeuty, twórcy bioenergetyki nosimy w sobie niewyrażone: smutek i złość. Jeśli jako dzieci nie mogliśmy pozwolić sobie na okazywanie uczuć, jeśli nie były one akceptowane, byliśmy za nie strofowani, karani, nasze ciała odzwierciedlają bolesne historie z przeszłości. Można wyczytać z nich nasze dawne cierpienia. Uwolnimy się od nich, jeżeli je sobie uświadomimy i na nowo przeżyjemy. Kiedy do Alexandra Lowena przychodził klient, terapeuta przyglądał mu się jaką przybiera postawę, jaki ma ton głosu, wyraz twarzy, oczu. Pytał w jaki sposób doświadcza swojego ciała, jakich napięć jest świadomy, czy ma problemy zdrowotne czy coś go boli. Oglądał jego ciało, poszukując wzorców napięć. Najczęściej robił to, kiedy pacjent stał przed lustrem, bo wtedy mógł od razu pokazać i wytłumaczyć, co widzi. Z 40-letniego doświadczenia Lowena wynika, że:
Ogólne odrętwienie jest fizycznym objawem nienawiści. Nienawidzimy tych, których kiedyś bardzo kochaliśmy, a którzy – w naszym odczuciu – zdradzili nas. Ten stan zamrożenia może być przełamany tylko dzięki uwolnieniu gorących emocji, zwłaszcza palącej złości. Wściekłość, w przeciwieństwie do złości, jest zimna choć wybuchowa i wymyka się spod kontroli. Złość można okiełznać, odczuwa się ją jako ciepło, które wznosi się aż do poziomu głowy, wraz ze wzrostem pobudzenia płynącego w górę. Osoba odczuwająca złość robi się czerwona na twarzy, ponieważ ciśnienie krwi w głowie rośnie. Złość jest pozytywną siłą życiową, ma moc uzdrawiania.
Szczęki mogą być cofnięte, co oznacza komunikat „nie mogę odpuścić”, natomiast wysunięte do przodu zdradzają postawę „nie odpuszczę”. Napięcie w szczękach sprawia, że osoba nie może w pełni otworzyć ust, co ogranicza zarówno oddech, jak i głos. Zaciśniętym szczękom towarzyszy zwykle zaciśnięcie mięśni gardła, co ogranicza wyrażanie uczuć. Utrudnia płacz i krzyk. Dlatego należy często płakać wciąż na nowo coraz głębiej i swobodniej, aż płacz stanie się prosty jak chodzenie. W ten sam sposób należy ćwiczyć krzyk, aż stanie się tak naturalny jak mówienie.
Poddanie się wymaga również rozluźnienia mięśni karku i szyi (zwłaszcza tych łączących głowę z szyją). W naszej kulturze napięcia tych mięśni są powszechne, gdyż działamy głównie z poziomu głowy i strach przed utratą umysłowej kontroli jest ogromny. Jeśli jednak jej nie odpuścimy, w jaki inny sposób możemy poddać się naszemu ciału i życiu? W jaki sposób możemy się kochać? Ludzie, którzy nie wychodzą poza głowę, mają trudności z zakochaniem się i spaniem. Napięcie mięśni u podstawy czaszki, powoduje bóle głowy. To samo napięcie odpowiada za wiele kłopotów ze wzrokiem. Rozprzestrzenia się w dół karku, uniemożliwiając swobodny ruch głowy. Sztywność karku charakteryzuje uparte, nieustępliwe nastawienie. Jeśli taka sztywność utrzymuje się przez lata, staje się przyczyną bolesnych zmian artretycznych w kręgach szyjnych. Tak się dzieje dlatego, że odcięliśmy się od uczuć. Głównym uczuciem, które skrywają tego rodzaju napięcia, jest smutek. Można się od niego uwolnić dzięki „złamaniu się i pozwoleniu na płacz”. Pozostałe napięcia można zredukować przez krzyk. Gdy krzyczymy, ogromny ładunek energetyczny przebiega przez nasze ciało, wreszcie „tracimy głowę”, odzyskując serce, czyli dostęp do uczuć.
Źródło: Radość. Naucz się wyzwalać energię stłumionych uczuć, Alexander Lowen, Wydawnictwo Czarna Owca.
http://zwierciadlo.pl/psychologia/zrozumiec-siebie/napiecia-w-ciele-%E2%80%93-zamrozone-emocje

poniedziałek, 11 maja 2015

Wszystko ma swój czas..


Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.

Źródło: 
Księga Koheleta
 3,1–8 Biblia Tysiąclecia

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/05/wszystko-ma-swoj-czas.html

poniedziałek, 4 marca 2013

POWRÓT DO NIEWINNOŚCI.

Miłość – Oddanie
Współczucie – Wzruszenie
Nie obawiaj się być słabym
Nie bądź zbyt dumny by być silnym
Spójrz w swoje serce mój przyjacielu
To będzie powrót do siebie samego
Powrót do niewinności.
Jeśli chcesz, zacznij się śmiać
Jeśli musisz, to zacznij płakać
Bądź sobą nie ukrywaj się
Po prostu uwierz w przeznaczenie.
Nie przejmuj się co ludzie powiedzą
Po prostu podążaj swoją własną drogą
Nie rezygnuj i wykorzystaj szansę
By powrócić do niewinności.
To nie jest początek końca
To jest powrót do siebie samego
Powrót do niewinności.
Niech przemówi wibracja serca, ważniejsza od słów:


co mówi Mul Mantra [ta, która jest powyżej]:
Jest Jeden Bóg, nazywany jest Prawdą, On jest Stwórcą,
On jest bez lęku, bez nienawiści, bezczasowy i bez formy.
On jest poza narodzinami i śmiercią.
Oświecony, może być znany jako Łaska z Góry.
Wsłuchuj się w Jego Imię [medytuj Jego wibrację],
próbuj ją odczuć.
Był prawdą na początku, przed istnieniem,
był prawdą poprzez wieki, także teraz.
Nanak mówi, że On będzie prawdą na zawsze.
^___________________^_________________

piątek, 13 sierpnia 2010

Kimkolwiek jesteś, kocham Cię!



Po cichej uliczce wielkiego miasta szedł sobie drobny staruszek,
Powłócząc nogami w jesienne popołudnie.
Zeschłe liście przypominały mu każde przeszłe lato.
Przed sobą miał długą, samotną noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec.

Aż nagle w stercie liści w pobliżu sierocińca, mała kartka papieru zwabiła jego wzrok.
Zatrzymał się więc i podniósł ją trzęsącymi się dłońmi.
Czytając dziecinne literki, starzec wybuchnął płaczem,
Bo słowa paliły jego wnętrze niczym piętno.

"Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham.
Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa,
Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!"

Oczy staruszka spoczęły na budynku sierocińca i dostrzegły małą dziewczynkę
Z nosem smętnie przyklejonym do szyby.
I wiedział już, że wreszcie znalazł przyjaciółkę,
Więc pomachał do niej i posłał jej jasny uśmiech.
Oboje wiedzieli też, że spędzą zimę razem, naśmiewając się z deszczu.

Naprawdę spędzili zimę, śmiejąc się z niepogody,
Rozmawiając przez płot i obsypując się drobnymi podarkami, które dla siebie zrobili.
Staruszek rzeźbił dla niej przepiękne zabawki,
Dziewczynka zaś rysowała mu obrazki, na których piękne panie
Spacerowały w słońcu i zieleni drzew, i oboje dużo się śmiali.

Lecz dnia pierwszego czerwca dziewczynka podbiegła do płotu,
By pokazać starcowi swój nowy rysunek, a jego tam nie było.
Przeczuwała jakoś, że on już nie wróci,
Pobiegła więc do pokoju, wzięła kredki i papier i napisała...

"Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham.
Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa,
Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!"