Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 września 2021

Pestki z tych owoców to prawdziwy skarb! Nie wyrzucaj ich i nadaj drugie życie.


 

JA NIDY NIE WYRZUCAM PESTEK- NAWET Z WIŚNI, CZY MAŁYCH MIRABELEK. SUSZĘ JE, A W ZIMOWE WIECZORY ROZBIJAM I ZJADAM KILKA SZTUK DZIENNIE...ARBUZ CZY JABŁKO TAKŻE ZJADAM Z PESTKAMI. TO PRAWDZIWY SKARB, A NIE TRUCIZNA JAK NAM WMAWIAJĄ OD JAKIEGOŚ CZASU.
Pestki z tych owoców to prawdziwy skarb! Nie wyrzucaj ich i nadaj drugie życie
Przedstawiamy wam sposoby, jak wykorzystać pestki owoców, które znajdą zastosowanie nie tylko w kulinariach, ale także w kosmetyce.
Naturalny termofor z pestek? Brzmi niesamowicie? W ten sposób wykorzystywały je nasze babcie, które podgrzewały je w piecu lub piekarniku i przekładały do bawełnianego lub lnianego woreczka. Przykładały do bolących stawów lub przepracowanych mięśni. Doskonałe rozwiązanie także na bóle menstruacyjne, które doraźnie zmniejszy ból. Innym sposobem jest przełożenie wysuszonych pestek do niewielkiego zamykanego pojemniczka. Po jakimś czasie będziemy mogli zasadzić pestki w ziemi i poczekać na pierwsze zalążki i sadzonki drzewa.
Pestka awokado
Pestka awokado to niezbędne źródło witamin A i E, minerałów oraz kwasu foliowego. Wystarczy ją pokroić na mniejsze części i wysuszyć w piekarniku w 40 stopniach Celsjusza. Następnie zblendować na proszek i przechowywać w słoiczku szczelnie zamkniętym w chłodnym i zaciemnionym miejscu. Dodawaj do koktajli, smoothie oraz soków, aby uzupełnić niedobory witamin. Innym sposobem na wykorzystanie pestki jest użycie jej na uprawę sadzonki. Wystarczy wbić kilka wykałaczek na dno pestki i przełożyć do słoika. Zalej wodą do 1/3 pestki i pozostaw. Co jakiś czas wymieniaj wodę.
Pestki granatu
Ogromną porcję witamin mają również pestki granatu. Nie tylko sam owoc dostarcza witamin, ale również jego środek. Pestki zawierają witaminy B, C i E, a także potas, selen, miedź, cynk, magnez oraz krzem. Dodatkowo przeciwdziałają procesom starzenia się i zapalnym, działają korzystnie na skórę trądzikową, odwodnioną i podrażnioną. Zawierają również kwas tłuszczowy Omega-5, który ma właściwości odmładzające. Poprawiają również metabolizm oraz łagodzą skutki stresu i regulują poziom cukru we krwi. Warto dodać je w wersji zmielonej za pomocą blendera do jogurtów, deserów czy jako przyprawa.
Pestki arbuza
To najczęściej niedoceniana część arbuza. Miąższ sam w sobie jest bogaty w likopen, natomiast to pestki służą do tłoczenia oleju wspomagającego walkę z pasożytami zalegającymi w jelicie oraz mają silne działanie przeciwzapalne. Herbatka z pestek arbuza pomaga w leczeniu nerek oraz chorób wątroby. Możesz je wysuszyć na ręczniku papierowym i zmiksować na proszek. Szczyptę użyj do koktajlu czy smoothie, kiedy borykasz się z dolegliwościami żołądkowymi lub biegunką.
Pestki moreli
Pestki moreli są doceniane zwłaszcza w kulinariach jako składnik włoskich ciasteczek amaretti, doskonałych do kawy czy herbaty. W kosmetyce stanowią idealną bazę peelingu do twarzy i ciała. Możesz wykonać go sama z najprostszych składników, które doskonale złuszczą i jednocześnie nawilżą skórę ciała. Użyj 4 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego, olejek migdałowy oraz zmielone pestki moreli. Połącz wszystkie składniki i przechowuj w szklanym słoiczku w lodówce. Nacieraj ciało okrężnymi ruchami, aby wzmocnić krążenie.
Pestki dyni
Dynię, którą wydrążasz do ulubionej zupy dyniowej czy gulaszu użyj jak najlepiej - wykorzystaj wszystkie jej części! Pestki dyni wyciągnij i oddziel od włóknistego miąższu. Umyj i przełóż na ręcznik papierowy. Włóż do piekarnika na 30 stopni Celsjusza i susz przez około 90 minut. Następnie przełóż do szklanego słoiczka i ciesz się zdrową przekąską lub posypką do musli na śniadanie! To bogactwo potasu, magnezu oraz witaminy D i E.
Pestki słonecznika
Znane i bardzo lubiane pestki słonecznika są spożywane najczęściej w formie prażonej z solą lub na świeżo. Przedstawiamy inny sposób na ich wykorzystanie!
Smalczyk wegański na kanapki:
szklanka gotowanej fasoli
szklanka pestek słonecznika
kilka suszonych pomidorów
oliwa z oliwek
szczypta soli
szczypta pieprzu
Zmiksuj gotowaną fasolę wraz z podprażonymi pestkami słonecznika na suchej patelni. Miksuj przez około 5 minut do uzyskania gładkiego smarowidła, stopniowo dolewając oliwę. Dopraw solą i pieprzem. Na koniec pokrój suszone pomidory na mniejsze kawałki i wmieszaj za pomocą szpatułki do masy. Przechowuj w szklanym pojemniczku i zjedz w przeciągu 3 dni.
Pestki jabłka
Pestki jabłka zawierają amigdalinę (B17) - jeżeli zjesz przypadkowo 1-2 pestki, nic się nie stanie! Dopiero w przypadku jednorazowego zjedzenia 2 szklanek pestek jabłek mają one szkodliwy wpływ na zdrowie poprzez wytworzenie cyjanowodoru w organizmie. Możecie natomiast wykonać nalewkę z pestek jabłek - to remedium wspomagające leczenie tarczycy.
Wystarczy zalać szklankę pestek jabłek połową litra wody i 1/4 litra spirytusu. Dodaj 50 g cukru. Wymieszaj i odstaw na 2-3 miesiące w chłodne miejsce. Następnie po tym czasie przelej przez gazę i zamknij w karafce i zostaw na 3 miesiące. Po tym czasie jest gotowa.

piątek, 3 września 2021

SŁAWIAŃSKIE ŚWIĘTA WE WRZEŚNIU!

 

Co przyniosą nam ciepłe dni na początku jesieni? Przyszłość znana jest tylko Bogom, ale my, istoty ludzkie, wciąż staramy się w nią patrzeć. Wiemy na pewno, że nadchodzą zmiany! Lato zastępuje jesień, a jesień wkrótce zostanie zastąpiona przez zimę. Cieszmy się więc ostatnimi dniami słońca i świętujmy nadchodzący wrzesień!
🍄 Od 1-7 września – Stare Babie Lato, oddajemy cześć Bogini Makosz.
🍄 8 września - Dzień Roda i Rodzanic. Kobiety oddają cześć Boginiom-Porodu: Ładzie, Leli, Makosz, Matce Surowej Ziemi. Mężczyźni na jakiś czas przejmują obowiązki domowe, kobiety gotują tylko rytualne potrawy. Odprawiane są obrzędy za zdrowie niemowląt i matek.
🍄 14 września - Jesienny Wąż. Czcimy Boga Welesa, patrona węży. Uważa się, że w tym dniu węże udają się do Nawi, aby spędzić tam zimę.
🍄 Od 19-25 września - Oseniny. Oseniny - to nie tylko jedno święto, ale czas radości, spotkań z bliskimi i świętowanie żniw. Podczas tego czasu przypada święto Avsen.
🍄 19 września – Pierwsze Bractwo, przygotowania do Avsen. Mężczyźni zbierają się do Bractwa. Przynoszą jedzenie z nowych zbiorów na stół, omawiają ile zebrali plonów, planują obchody święta Avsen i rozdają jedzenie na długą zimę: co sprzedać, co kupić, a kto może pomóc innym.
🍄 20 września – Strzybóg Jesienny. Nadchodzą zimne wiatry, pierwsze przypomnienie, że po jesieni przyjdzie zima.
🍄 22 września - Avsen (Tausen), równonoc jesienna. Jest to wielkie święto, na którym spotykają się krewni z różnych wiosek. Czasami świętują przez cały tydzień, najpierw przyjmując gości, a potem odwdzięczając się tym samym.
🍄 27 września – Kapuściane Wieczorki. Młodzi ludzie zbierają się w jednym domu i siekają kapustę.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Energie Kolorów: Biały.


Kiedy pomyślisz o bieli i zamkniesz oczy, co widzisz? Czy nie nasuwa się pod powieki śnieżna przestrzeń zimowego krajobrazu? Zima to chłód i dystans, ale także ogromna jasna płaszczyzna, którą możesz zapełnić tym, czym chcesz. Jest jak czysta tablica, która zachęca do działania, do zapisania nowych historii.
Kolory w fizyce praktycznie nie istnieją. Są tylko wrażeniem wzrokowym wywołanym falą elektromagnetyczną. Barwy powstają poprzez odbicie światła białego od powierzchni. Dzięki temu, że jesteśmy wyposażeni w narząd wzroku, możemy na szczęście podziwiać piękno i różnorodność barw.
Jedne kolory lubimy bardziej, inne mniej. Czy mamy na to wpływ? To raczej nasza podświadomość podpowiada nam jaki kolor wybrać, a świadomość racjonalizuje te decyzje po fakcie. To nie przypadek, że sięgamy po taki a nie inny kolor. Wolność wyboru jest tutaj pozorna. Zakładając to, co nam się podoba, ukazujemy osobowość, głęboko skrywane problemy i potrzeby psychiczne, a także nasze przeżycia. Można wiele powiedzieć o danej osobie na podstawie tego, jakie lubi kolory, w jakich barwach się ubiera, urządza mieszkanie itd. Bo kolor to nośnik danej energii. Znając energetyczne walory kolorów możemy nimi leczyć, wspierać, łagodzić smutki i dodawać sobie witalności. Jak one zatem działają?
biały
źródło: Pixabay
Królewska biel
Biały to Król wszystkich barw. Jest bliski absolutu i światła. Kojarzy się z reguły z czystością i niewinnością, ale to nie jedyna jego wymowa. Biały kolor najchętniej noszą osoby, które nie lubią być ograniczane i starają się za wszelką cenę być niezależne.
W pozytywnym wydaniu wskazuje dążenie do podkreślenia własnej indywidualności, dojrzałości i samodzielności. Nosząc białe ubrania manifestujemy potrzebę zerwania krepujących więzów. Zwróć uwagę, że większość duchowych mistrzów nosi białe szaty i zaleca ten kolor do ćwiczeń nad rozwojem wewnętrznym. Tym bardziej, że tajnym odpowiednikiem bieli jest fiolet.
Kiedy pomyślisz o bieli i zamkniesz oczy, co widzisz? Czy nie nasuwa się pod powieki śnieżna przestrzeń zimowego krajobrazu? Zima to chłód i dystans, ale także ogromna jasna płaszczyzna, którą możesz zapełnić tym, czym chcesz. Jest jak czysta tablica, która zachęca do działania, do zapisania nowych historii. To także przestrzeń, w której możesz oddychać, w której nikt nie zakłóca twojej pracy. Czyż duża, jasna przestrzeń nie dodaje nam swobody i lekkości? To najpełniej pojęta wolność. W bieli drzemie potrzeba dotknięcia wszystkiego, wszelkich możliwych doznań.
Jeśli wybrałeś ten kolor, to prawdopodobnie przeżywasz poważną przemianę duchową. Biel jest uniwersalnym kolorem. Obrazuje pomysł, który jeszcze nie przybrał ostatecznego kształtu. Jesteś zatem jednostką, indywidualistą i wędrowcem, ale nade wszystko samotnikiem. Wybrałeś czysty, prosty kolor, który domaga się dopiero uznania. Ty tez szukasz prawdy o sobie, nie wolno ci uciekać w abstrakcje. Niektórzy zwą cię samotnikiem, ale nie możesz być zawsze sam – przecież każdy potrzebuje rodziny i tożsamości. Reasumując podstawowe przesłanie bieli brzmi: zrób miejsce, abym mógł zacząć działać, pokazać swoje ogromne możliwości i to jaki jestem doskonały. Stwórz mi przestrzeń, obdaruj mnie wolnością, abym mógł zebrać jak najwięcej nowych, ciekawych doświadczeń.

Inka

http://akademiaducha.pl/energie-kolorow-bialy/

piątek, 16 czerwca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu – sprawdzony przepis.

Syrop z kwiatów czarnego bzu to remedium na przeziębienia i naturalny sposób na wzmocnienie odporności. Do tego wspaniale smakuje - a przygotowanie zajmie Ci zaledwie kilka minut. Sprawdź przepis.

Syrop z kwiatów czarnego bzu - naturalne lekarstwo.

Przez wiele lat zapomniany i niedoceniany - od niedawna przeżywa swój renesans. Czarny bez podbija nasze kuchnie wyjątkowym smakiem i leczniczymi właściwościami, dzięki którym z powodzeniem kwalifikuje się na listę lokalnych superfoods. Coraz więcej osób wykorzystuje nie tylko jego owoce, z których powstają najczęściej konfitury i soki - lecz również białe kwiaty. To właśnie z nich przyrządzamy słodki syrop, który jest prawdziwym remedium na przeziębienia i utratę odporności - i nie tylko.

syrop-z-kwiatów-bzu
Mak Media Agency

Syrop z kwiatów czarnego bzu - właściwości.

W kulturze ludowej czarny bez był uznawany za drzewo magiczne – i nie bez powodu: zarówno jego owoce, jak i kwiaty są bogate w bardzo cenne dla naszego organizmu składniki. Między innymi w witaminy A, B1, B2, B6 i C, a także flawonoidy, garbniki, kwasy fenylowe, sole mineralne, magnez, wapń i potas - a to tylko część znacznie dłuższej listy. Dzięki nim, oprócz walorów smakowych, kwiaty czarnego bzu mają liczne właściwości wzmacniające i lecznicze:
  • Zwalczają wirusy i działają przeciwgorączkowo
  • Działają przeciwzapalnie i wykrztuśnie, chroniąc jednocześnie błony śluzowe podczas przeziębienia
  • Wzmacniają odporność
  • Przyśpieszają przemianę materii
  • Działają napotnie i antywirusowo
  • Neutralizują wolne rodniki
  • Uśmierzają ból
  • Oczyszczają organizm
  • Łagodzą stany zapalne skóry
  • Działają moczopędnie
  • Wzmacniają naczynia włosowate.
Sprawdź więcej leczniczych właściwości czarnego bzu >>>

Syrop z kwiatów czarnego bzu - jak go przyrządzić?

Syrop przygotowujemy ze świeżo zerwanych kwiatów czarnego bzu. 10 kwiatostanów dokładnie wypłucz i zalej gorącym syropem przygotowanym z 1 kg cukru rozpuszczonego w 1 litrze wody. Odstaw na 10-12 godzin. Następnie zagotuj dodając 1 łyżeczkę kwasku cytrynowego lub sok z 1 cytryny. Po 3-5 minutach gotowania przelej przez gazę i rozlej do butelek lub słoiczków.
syrop-z-kwiatów-czarnego-bzu
Mak Media Agency

Jak zbierać kwiaty czarnego bzu?

Kwiaty czarnego bzu można zbierać od maja do lipca, najlepiej przy ładnej pogodzie i rano - zaraz po tym, jak odparuje rosa. Baldachy powinny być rozwinięte i pozbawione wszelkich zanieczyszczeń oraz mszyc. Najłatwiej ścinać je za pomocą nożyc ogrodowych lub ostrego noża. Pamiętaj jednak, aby pozostawić na krzaku część baldachów, dzięki temu nie zakłócisz naturalnego wzrostu rośliny. Zebrane kwiatostany przerabiamy zaraz po zerwaniu. Jeśli planujesz je ususzyć, nie musisz ich wcześniej myć.
czarny-bez
Mak Media Agency

http://www.claudia.pl/syrop-z-kwiatow-czarnego-bzu-sprawdzony-przepis?utm_source=facebook&utm_medium=cpc&utm_campaign=websiteclicks_120617

poniedziałek, 21 listopada 2016

Piękne prace Pani Haliny-ręczne hafty krzyżykowe

Przedstawiam dzisiaj piękne prace wykonane ręcznie przez Panią Halinę haftem krzyżykowym.
Kontakt do Pani Haliny: halinakuryla@wp.pl










Obraz "W miłym towarzystwie "
44 cm na 60













Obraz "Kościół w Alpach "
54 cm na 78 cm










Obraz "Przejaźdżka "
32 cm na 47 cm


















Obraz "Wodospad"
44cm na 57 cm












sobota, 5 listopada 2016

Listopad – miesiąc spadających liści.

Dlaczego jedenasty miesiąc roku zwykliśmy nazywać właśnie listopadem? Cóż, w wypadku tego miesiąca etymologia nie jest zbyt problematyczna. Listopad to po prostu czas, kiedy liście opadają z drzew. Forma tego wyrazu dowodzi tego, że mamy tutaj do czynienia z nazwą ogólnosłowiańską, którą należy kojarzyć ją prasłowiańskim rdzeniem listъ ‚liść’ – zanik przedniego jeru przełożył się z czasem na gruncie polskim w zmiękczenie wygłosowej grupy spółgłoskowej, stąd też zamiast list mówimy liść. Na gruncie języków słowiańskich jest to pewien ewenement, jednak dawny rodowód nazwy listopad sprawia, że Polacy nie mają w zwyczaju nazywać jedenastego miesiąca liściopadem. Druga część nazwy *padъ jest odczasownikowym rzeczownikiem od prasłowiańskiego *pasti ‚padać (paść)’.
Skoro listopad to nazwa typowo słowiańska (ps. *listopadъ) , to utrwaliła się ona wśród innych narodów słowiańskich. Czesi mają listopad, Białorusini лістапад (listapad), a Ukraińcy листопад (lystopad). Chorwaci również używają nazwy listopad, jednak ich listopad wypada wtedy, kiedy nasz październik. Na nasz listopad, używają nazwy studeni, którą można kojarzyć ze studzeniem, malejącą w tym miesiącu gwałtownie temperaturą. W czasach, gdy polski kalendarz nie był jeszcze unormowany, listopad był nazywany mianem października bądź nawet września (pajęcznika).

Pozostałe kraje słowiańskie przejęły terminologię z łaciny, gdzie tamtejsza nazwa November oznaczała po prostu dziewiąty miesiąc roku (wg kalendarza rzymskiego).  por.: słowc. i słowń. november, ros. ноябрь (noâbrʹ), bułg. ноември (noemvri). Na tle innych miesięcy nazewnictwo listopada prezentuje się mocno jednolicie, gdyż nie licząc sporadycznych wyjątków, zdecydowana większość narodów używa nazwy łacińskiej lub prasłowiańskiej. Względnie wczesne uformowanie się nazwy listopad sprawiło również, że wśród języków słowiańskich niewiele jest obocznych nazw tego miesiąca – listopad okazał się nazwą na tyle wdzięczną, że nieliczne narody postanowiły ją odrzucić.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na mniejszości etniczne. Kaszubi jedenasty miesiąc określają jako lëstopadnik bądź smùtan. Pierwsza nazwa ma rzecz jasna etymologię tożsamą z ogólnosłowiańską, druga zaś przywołuje skojarzenie ze smutnym nastrojem, melancholią, o której złapanie w tym miesiącu nietrudno. Łużyczanie, poza nazwami zbliżonymi do polskiej lub łacińskiej, używają także takich określeń jak nazymnik (przestała nazwa górnołużycka) i młośny (aktualna dolnołużycka). Pierwsza nazwa odnosi się do zimna, druga zaś do młocki – czynności wyłuskiwania ziaren z kłosów i strąków. Dolnołużyczanie nazwą młośny wpisali się zatem dobrze w ogólnosłowiańskie nazewnictwo miesięcy, które wszakże opiera się na wnikliwej obserwacji przyrody i przywiązaniu do cyklu prac rolnych.
Listopad to zatem czas opadania liści, melancholii, zimna i młócenia. Spadająca w tym czasie temperatura dobrze komponuje się z opadającymi liśćmi, przez co nawet i nastrój człowieka upodabnia się w tym czasie do listopadowego krajobrazu. Nie należy się tym jednak przejmować w życiu człowieka jest pora na wszystko, przez co w ciągu roku musi się też znaleźć czas na odrobinę smutku i wyciszenia. Skoro listopad jest okresem sprzyjającym tego typu nastrojowi, to może nie warto z tym walczyć. Wszakże już miesiąc później przyjdzie nam cieszyć się ze świąt, odpoczynku i wielkiego tryumfu Słońca.
Autor: Olli Henze (CC)
Autor: Olli Henze (CC)


https://www.slawoslaw.pl/listopad-miesiac-spadajacych-lisci/

czwartek, 7 kwietnia 2016

Kwiecień – miesiąc kwiatów, dębów, wiosny i złudnego ciepła.

Po Jarych Godach i hucznym przywitaniu wiosny końcem marca dawni Słowianie z radością wchodzili w kwiecień, pierwszy w całości wiosenny miesiąc roku. Dla naszych przodków był to czas spokojniejszy, mniej przełomowy od poprzedzającego go marca. Mimo że na czwarty miesiąc roku nie przypadało żadne ważniejsze pogańskie święto, nasi praojcowie radowali się kwietniem, gdyż otaczająca przyroda budziła się z zimowego snu, wszystko dookoła zakwitało, zaś temperatura na zewnątrz robiła się coraz wyższa. Wspomniane aspekty znalazły swe odbicie w słowiańskim nazewnictwie czwartego miesiąca roku. Zapraszamy do lektury!

Autor: Reuben Gray (CC)

W wypadku nazwy kwiecień nie ma nawet konieczności sięgać po słownik etymologiczny, gdyż z wyjaśnieniem znaczenia bez problemu uporałoby się nawet dziecko. Kwiecień to czas kwiatów i ich kwitnienia. Językoznawcy przypuszczają, że nazwa ta ma rodowód prasłowiański, gdzie rekonstruowane słowo *květьńь nazywało po prostu okres kwitnienia roślin. Również wśród innych narodów słowiańskich funkcjonują nazwy tożsame z polskim kwietniem, por. ukr. квітень (kvìtenʹ) oraz czeski květen (nazywający maj). Białoruska nazwa również wiąże się z kwitnieniem, jednak w tym wypadku podstawą był inny rdzeń  – красавік (krasavika) od краска (kraska – biał. kwiat).
W dobie staropolszczyzny kwiecień był też nazywany łżykwiatem (formy oboczne: łżekwiat, łudzikwiat). Podobnie czwarty miesiąc roku nazywają Kaszubi, por. kasz. łżëkwiôt. Nazwy te należy wywodzić od złudnej natury tego miesiąca, w którym rozkwitające rośliny nie muszą koniecznie wiązać się jeszcze z wiosennym ciepłem. W kwietniu często możemy się spotkać z sytuacją, kiedy mimo słonecznej pogody i przebudzonej przyrody wciąż nie możemy obejść się bez kurtki lub innego wierzchniego okrycia. Stąd wśród niektórych powstało przekonanie, że miesiąc ten przedwcześnie wyłudza kwiaty z ziemi, wprowadzając człowieka w błąd. Kto wie… Być może wspomniana złośliwość kwiatów w jakiś sposób łączy się z chętnie dziś obchodzonym Prima Aprilis? Skoro sama przyroda robi sobie z nas żarty, to dlaczego i my nie mielibyśmy z siebie żartować?
Autor: Micolo J (CC)

Przełom kwietnia i marca to także początek okresu kwitnienia dębów, najświętszych drzew Słowian, kojarzonych z kultem samego Peruna / Pioruna. Również i ten fakt znajduje odzwierciedlenie w słowiańskim nazewnictwie czwartego miesiąca. Świadczy o tym staropolska nazwa kwietnia dębień, a także współczesna nazwa czeska tego miesiąca – duben. Kwiecień w dobie nieustabilizowanej polszczyzny nazywano także czasem brzeźniem od okresu kwitnienia brzóz. Nazwa ta jest jednak tożsama z bardziej rozpowszechnimi słowiańskimi nazwami marca, por. spol. brzezień, czes. březen oraz ukr. березень (Berezenʹ).
Tradycyjne na tle całej Słowiańszczyzny wyróżniają się Chorwaci, którzy swą nazwę travanj utworzyli od kwitnięcia traw. Pozostałe kraje słowiańskie, podobnie jak większość krajów europejskich, przejęły terminologię łacińską, por. ros. апрель (aprelʹ), bułg. април (april), słow. april, łuż. apryl. Łacińskie Aprilis wywodzi się od czasownika aperire nazywającego czynność otwierania. Kwiecień to pora, kiedy ziemia „otwiera się”, rozpoczyna się okres wegetacji. Zatem również nazewnictwo łacińskie nawiązuje do wiosennego przebudzenia przyrody. Nawiązują również do niego oboczne nazwy łużyckie. Dla Dolnołużyczan czwarty miesiąc roku to jatšownik lub nalětny, zaś Górnołużyczanie jeszcze używają czasem nazwy jutrownik. Nazwy jatšownik i jutrownik nawiązują do łużyckich świąt wielkanocnych, por. jatšy i jutry, których nazewnictwo wywodzi się z germańskich nazw pogańskiego święta witania wiosny, por. pragermańskie *Austrǭ. Nazwa nalětny nawiązuje z kolei do kwietniowego ocieplenia.
Autor: Takashi M.

Za sprawą starego polskiego przysłowia kwiecień bywa też czasem nazywany mianem pletnia, por. „Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. Innym przysłowiem opisującym ten sam problem jest: „Choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje”. Ludowe powiedzenia przedstawiają czwarty miesiąc roku jako łżykwiat, czas wprowadzającej w błąd pogody, która może odmienić się w ciągu jednej krótkiej chwili. Obyście w ciągu nadchodzącego miesiąca możliwie najmniej doświadczyli kapryśności kwietniowej pogody, gdyż kto by tam chciał łapać infekcje w czasie, gdy wszystko dookoła kwitnie tak pięknie?

https://www.slawoslaw.pl/kwiecien-miesiac-kwiatow-debow-wiosny-i-zludnego-ciepla/

środa, 23 marca 2016

Energia słońca i ziemia pachnąca to moc uzdrawiająca.

Energia Słońca

Energia słońca jest dla nas bardzo ważna. Słońce, gwiazda bez której nie byłoby życia na Ziemi ostatnimi laty zostaje przedstawiona wyłącznie w sensie negatywnym. Myślę, że tu jak zwykle chodzi o kasę aby producenci kremików z filtrami /i nie tylko/ mogli spokojnie sobie ją trzepać. Dziura ozonowa jest kontrowersyjnym tematem. Nie wiadomo jak to naprawdę z nią jest i czy w ogóle istnieje. Mitem jest również powiązanie wzrostu zachorowalności na raka skóry czy inne nowotwory ze słońcem. To leniwy tryb życia, nałogi, niezdrowe odżywianie rafinowanymi i przetworzonymi produktami, pseudoleczenie farmaceutykami każdej pierdoły  są przyczyną takiego stanu rzeczy. O tym się jednak już tak głośno nie mówi bo wiodące koncerny straciłyby zbyt wiele. Łatwiej obwinić słońce, które głosu nie ma. Nóż mi się otwiera w kieszeni jak myślę ilu ludzi zrobiono i nadal robi się w balona. Z drugiej jednak strony każdy ma wybór i może się przynajmniej postarać zmienić coś w swoim życiu tak aby było zdrowiej.
energia słońca
Dzień się wydłuża, więc będziemy mieli dość okazji aby zaczerpnąć ożywczych promieni słońca. W naszej szerokości geograficznej niedobory witaminy D3 są nagminne. W miesiącach jesienno-zimowych jeśli nie zgromadziliśmy jej wystarczająco dużo latem, i mamy stwierdzone niedobory jedyną słuszną droga zostaje jej suplementacja. Jednak nie o suplementacji chcę tu pisać a o naturalnym, najprzyjemniejszym i najskuteczniejszym sposobie pozyskiwania witaminy D3 przez organizm ludzki a mianowicie poprzez ekspozycję na słońce. Wiem, że wielu zaraz mnie zbeszta, że rak skóry, że czerniak, że słońce to samo ZUO  itp. itd… jednak to od pewnego czasu już do mnie nie przemawia.
Uodporniłam się na natłok rozbieżnych informacji i słucham siebie, swoich reakcji i śmiało mogę stwierdzić, że słoneczko /jeśli z nim nie przesadzamy, bo przesada w czymkolwiek nie jest niczym dobrym dla naszego zdrowia/posiada cudowne właściwości.
  • Leczy depresje i stany melancholii, podkręca metabolizm
Energia słońca doskonale radzi sobie z depresją, melancholią, okresowymi pogorszeniami nastroju, popadaniem ze skrajności w skrajność, płaczliwością. Pomaga spojrzeć inaczej na świat tj. z większą wiarą. Podnosi samoocenę i daje kopa do podjęcia działań, wdrażania pozytywnych zmian w swoim życiu. Na psychikę jest balsamem, któremu nie ma równych. Nie jest to dziwne, gdyż wystarczy już co najmniej 15 minutowa ekspozycja odsłoniętej skóry na promienie słoneczne aby dzienna dawka witaminy D3 została wyprodukowana, a niedobór witaminy D3 to wiele problemów w tym i z psychiką. W bonusie otrzymujemy również bystrzejszy umysł, bo słońce wspomaga procesy myślowe. Najlepsza wena przychodzi właśnie w promieniach słonecznych.
Najwspanialsze jest słońce po zimie. To tak jakby wybudzało człowieka z zimowego letargu. Właśnie wówczas najbardziej lubię się na nim wygrzewać. Jego promienie jeszcze nie parzą a cudownie ogrzewają a uśmiech samoistnie pojawia się na twarzy. Jeszcze jak dookoła śpiewają ptaki a pierwsze wiosenne kwiaty zachwycają swoimi barwami na tle nieulistnionych póki co drzew, to nie ma lepszej terapii na świecie :) . Polecam gorąco takie spotkania z wiosennym słońcem w otoczeniu natury, to istny zastrzyk energii a nie jakaś tam kontrowersyjna kawa sztucznie podnosząca poziom kortyzolu.
Energia słońca może być zbawieniem dla osób z nadwaga gdyż wyśmienicie podkręca metabolizm. Z reguły takie osoby unikają słońca jak ognia co jest ewidentnym błędem, gdyż umiarkowany ruch w słonecznych promieniach to cudowna terapia odchudzająca.
  • umiejętnie dawkowane promienie słoneczne leczą niektóre choroby skóry
Nie mam na myśli oczywiście jakichś poważnych stanów chorobowych ale np. słońce doskonale radzi sobie ze zmianami trądzikowymi, liszajami itp. Ma ono właściwości wysuszające, niszczy wszelkie bakterie, grzyby, wirusy, roztocza. Przy okazji to świetnym sposobem na eliminację roztoczy z pościeli jest wystawianie jej właśnie na pełne słońce.
Co prawda nadmierna ekspozycja na słońce powoduje odwrotne skutki i to również należy mieć na uwadze jednak odpowiednie dawkowanie może wiele pomóc. Osoby z kruchymi naczynkami również muszą uważać i nie leżeć plackiem wystawiając twarz do słońca tylko najlepiej chwytać jego promienie w ruchu. Przed zbyt mocnymi promieniami można się chronić kapeluszami z szerokim rondem czy tudzież podobnymi czapkami. Niektóre oleje  z powodzeniem mogą spełniać rolę naturalnych filtrów np. olejek z rokitnika ze względu na obecność karotenoidów czy masło shea.
Osobiście od lat nie używam żadnych drogeryjnych kremów z filtrami, więcej szkodziły mojej skórze niż robiły dobrego. Jednak ja nie lubię opalać się w klasyczny sposób tzn. leżąc plackiem kilka godzin, więcej czasu spędzam w ruchu więc i oparzenia mi nie grożą. Z resztą kwestia słońca w upalne lato a teraz wiosną to dwie różne sprawy. Pamiętam jednak zawsze o nakryciu głowy 😉 Nie namawiam oczywiście nikogo do zaprzestania używania preparatów z filtrami, używajcie na własną odpowiedzialność, ale myślę, że są one zupełnie zbędne a nawet szkodliwe. Ja to zrobiłam i nic złego się nie dzieje wręcz przeciwnie.  Trzeba wiedzieć ile możemy bezpiecznie przebywać na słońcu. Uwielbiam słońce i nigdy nie zrobiło mi ono krzywdy jeśli przestrzegałam pewnych reguł. Jak przesadziłam to owszem problemy się pojawiały ale związane one były z moją niefrasobliwością.

Energia ziemi

Energia słońca to jedno, druga ważna dla nas to energia ziemi. Człowiek to taka bateria z plusem na górze i minusem na dole i aby cieszył się w pełni zdrowiem musi być naładowany na obu przeciwstawnych biegunach. Energię dodatnią pozyskujemy z kosmosu poprzez kontakt ze słońcem, powietrzem, wodą – natomiast energię ujemną poprzez tzw. uziemianie.
uziemianie boso
Najlepszym sposobem ładowania się ujemną energią ziemi jest chodzenie boso po ziemi, piasku, śniegu a najlepiej po wilgotnej murawie i to nie tylko latem. Dodatkowo jest to wspaniała akupresura stóp i przy okazji hartowanie organizmu. Lepiej jednak nie porywać się z motyką na słońce i nie zaczynać hartowania od biegania boso po śniegu. Warto przyzwyczajać się stopniowo no i oczywiście na czystym terenie a nie na osiedlowym trawniku pełnym psich i kocich odchodów.
Codzienny kontakt z energią ziemi pozwoli pozbyć się problemów z układem krążenia, ochroni przed bólami kręgosłupa, nóg czy ramion. Energia ziemi potrafi również skutecznie likwidować wszelkie stany zapalne, które mogą prowadzić do poważniejszych schorzeń choćby do artretyzmu czy dny moczanowej.
Nie ma w sumie w tym nic dziwnego. Natura nie wyposażyła nas w kopyta za to ten obecnie znienawidzony twardy naskórek stóp chronił naszych przodków przed urazami i marznięciem. Zdaję sobie sprawę że w dzisiejszych czasach raczej trudno byłoby się pokazywać z takimi stopami 😉 i wcale bym tego nie chciała ale wszystko można pogodzić. Dbając o stopy choćby sposobami zaczerpniętymi z tego artykułu można zapanować na twardym i pękającym naskórkiem w zupełnie naturalny sposób bez uciekania się do złuszczających chemicznych skarpetek.
Jako dziecko po domu zawsze chodziłam boso, wszelkie kapcie kurzyły się pod łóżkiem, jednak z dojrzewaniem przejmowałam mentalność dorosłych i zaczęłam wkładać te kapcie. Teraz wracam do czasów dzieciństwa i często śmigam boso po domu i jeśli jestem w ogrodzie to również, a wiosną i latem chodzę praktycznie cały czas boso na zewnątrz. Świetnie się wówczas czuję, mam pełno sił, energii i werwy.
Trochę ciężko było mi się przekonać do latania boso po mokrej trawie bo nie lubiłam tego uczucia ale sprawa jest warta przetrawienia. Lekkość, niwelowanie wszelakich opuchnięć, obrzęków to jeden z licznych powodów. Przeciętny człowiek większość swojego życia spędza w butach i ma niewiele okazji do prawdziwego uziemiania.
Dlatego też w ten pierwszy dzień wiosny przy pierwszych promieniach słońca zrzućmy buty i boso stąpajmy po ziemi. Doda to energii, pozbawi zahamowań i pozwoli z innej perspektywy spojrzeć na otaczający świat, którego człowiek jest zaledwie cząsteczką i to wcale nie tą najważniejszą…
I niech to zadomowi się w naszym życiu na dobre, nie tylko od święta..

http://rytmynatury.pl/energia-slonca-ziemia-pachnaca/

piątek, 23 października 2015

PRZYPOMINAJKA-POMOC DLA PRZYTULISKA W NOWEJ SOLI.

PRZYPOMINAJKA
Drodzy Czytelnicy strony Ośrodka Redukcji Stresu i bloga http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/ od dnia 21 września do dnia 31.10.2015 prowadzona jest przez Ośrodek akcja "Pomóż zwierzętom przetrwać zimę-paka dla bezdomniaka".
Wszystkich, którzy mają zbędne koce, pościel, kapy, ręczniki, szelki, miski,a także chętnych którzy zechcą podarować karmę dla psów i kotów lub podarować darowiznę na rzecz schroniska-przytuliska w Nowej Soli prosi się o kontakt pod numerem telefonu 530 355 477. Paczki można przesyłać z całej Polski i całego świata jak ktoś ma takie życzenie  Przedstawimy psy i kotki do adopcji. Może znajdziecie się nawzajem przyjaciele .
Konto do wpłat darowizn:
Deutsche Bank 13 1910 1064 2804 5638 4111 0001 z dopiskiem dla bezdomniaków z Nowej Soli

Dla przelewów z zagranicy (Swift): BPKOPLPW
87 1020 5402 0000 0202 0094 8802

Pay Pal : info@dotykzycia.pl

Osoby, które pomogą i wyrażą takie życzenie zostaną wymienienione z imienia i nazwiska na stronie Ośrodka Redukcji Stresu na FB.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam i zapraszam do pomocy.


Agnieszka

https://www.facebook.com/NowosolskieAdopcjeZwierzat

piątek, 13 sierpnia 2010

Kimkolwiek jesteś, kocham Cię!



Po cichej uliczce wielkiego miasta szedł sobie drobny staruszek,
Powłócząc nogami w jesienne popołudnie.
Zeschłe liście przypominały mu każde przeszłe lato.
Przed sobą miał długą, samotną noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec.

Aż nagle w stercie liści w pobliżu sierocińca, mała kartka papieru zwabiła jego wzrok.
Zatrzymał się więc i podniósł ją trzęsącymi się dłońmi.
Czytając dziecinne literki, starzec wybuchnął płaczem,
Bo słowa paliły jego wnętrze niczym piętno.

"Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham.
Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa,
Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!"

Oczy staruszka spoczęły na budynku sierocińca i dostrzegły małą dziewczynkę
Z nosem smętnie przyklejonym do szyby.
I wiedział już, że wreszcie znalazł przyjaciółkę,
Więc pomachał do niej i posłał jej jasny uśmiech.
Oboje wiedzieli też, że spędzą zimę razem, naśmiewając się z deszczu.

Naprawdę spędzili zimę, śmiejąc się z niepogody,
Rozmawiając przez płot i obsypując się drobnymi podarkami, które dla siebie zrobili.
Staruszek rzeźbił dla niej przepiękne zabawki,
Dziewczynka zaś rysowała mu obrazki, na których piękne panie
Spacerowały w słońcu i zieleni drzew, i oboje dużo się śmiali.

Lecz dnia pierwszego czerwca dziewczynka podbiegła do płotu,
By pokazać starcowi swój nowy rysunek, a jego tam nie było.
Przeczuwała jakoś, że on już nie wróci,
Pobiegła więc do pokoju, wzięła kredki i papier i napisała...

"Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham.
Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa,
Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!"