Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 września 2021

Nasi sojusznicy ✨ obrońcy 🐬💙💫

 

 

Konie przyspieszają energie duchowe, wzmacniają dusze do tworzenia i manifestacji.

Psy są obrońcami energii i terapeutami emocjonalnymi 🧡🐾

🐈Koty bronią naszej planety przed najniższymi energiami ....

„Ptaki są po to, by uczyć, są wspaniałymi nauczycielami, którzy pokazują nam, jak być wolnym i szczęśliwym.

🦋 Motyle uczą nas, że śmierć to nic innego jak transformacja, przejście z fizycznego ciała do ulepszonej wersji materialnego opakowania.

🐳Wieloryby utrzymują częstotliwość oceanów w wyższym świetle i świadomości. Noszą w swoich polach aury klucze światła i kody czystej miłości.

🌳 Drzewa są strażnikami wszechświata, płucami tej wielkiej Matki Natury.

🕷️Pająki tkają sieć, tworząc gorące punkty, które generują wiry energetyczne i portale na Ziemi.

🐝Pszczoły wspierają życie na planecie.

🐬 Delfiny utrzymują świadomość Chrystusową całej planety w harmonii i miłości. Są mistrzami telepatii, częstotliwości radialnych i wibracji dźwiękowej eterycznej sieci Ziemi.

Podziękujmy, uznajmy i ześlijmy błogosławieństwo każdemu stworzeniu, które służy ludzkości…”

„Brye Here-Teraz”

wtorek, 20 października 2020

Kilka gatunków Zwierząt i ich misja tu na Ziemi

 🐕PSY -Są to anioły z ciałem fizycznym i czterema łapami,potrafią kochać bez warunkowo i pomóc ci nawet gdy je krzywdzimy.
Strzegą swego właściciela energetycznie i są świetnymi terapeutami pod względem psychologicznym.Widzą na kilku wymiarach-dychy,zjawy,byty...ostrzegają i odstraszają je od nas.
Coraz częściej stosuje się już dogo- terapie.Nie zapominajmy o psach szkolonych dla niepełnosprawnych.🐕❤️Macie psy w domu, to macie anioły przy sobie,choć czasem rozrabiają😉😄

🐱KOTY- to magiczne stworzenia nie z naszej planety,jak zakładali starożytni Egipcjanie.Potrafią przemieszczać się miedzy wymiarami i widzieć inne byty,oraz pochłaniać je w swoją aurę, chroniąc swojego właściciela-a raczej powinnam napisać przyjaciela,bo kot jest wolnym stworzeniem traktującym nas jako przyjaciół, a na jego przyjaźń trzeba sobie sowicie zasłużyć.Także oczyszczają nas i nasze domostwa ze złych duchów,bytów,i energii,oraz są terapeutyczne.
Widzą na innych wymiarach,oraz widzą aury,więc wyczuwają twoją chorobę kładąc się w tych miejscach,by je uleczyć.Im nie szkodzą te energie pod warunkiem,że mają jak się uziemiać na trawie,lub ziemi.
Sama kiedyś miałam niezwykłego kota i wiem jak wspaniale potrafią pomagać na poziomie energetycznym.

🦅PTAKI- ten gatunek jest tu ,by nauczyć nas być wolnym-czego nie można właśnie powiedzieć o obecnych czasach. Pokazują nam jak żyć dokonując własnych wyborów,iść z biegiem wydarzeń bez nerwów i stresu.Papużki,kanarki i inne np.także prowadzi się z nimi terapie dla dzieci,a ich śpiewy są jak pozytywne wibracje wpływające na nasze samopoczucie i stan ducha.Podnoszą naszą energetykę na wyższy poziom,Wystarczy,że wyjdziesz do parku,lasu i posłuchasz śpiewu ptaków-mi od razu zachciewa się żyć,gdy miewam słabsze dni.

🦋MOTYLE- Mają za zadanie pokazać nam,że śmierć jest częścią procesu zmian,ale zmian możemy także doświadczyć za życia.
Każdy z nas ma do tego prawo i taką możliwość.
Dla mnie motyle są dobrą wiadomością od zmarłych i dobrymi znakami. Potrafią cieszyć oczy i napełniać nas optymizmem po długich zimowych dniach,gdyż są symbolem wiosny i lata.🦋🌞

🐭🐀🐁MYSZY I SZCZURY - choć odstraszają niektórych,to tak naprawdę są bardzo sympatyczne.Ich zadanie to sprzątanie naszych śmieci fizycznych i psychicznych.Mimo,że niektórzy powiedzą,że wyjadają im zbiory,to muszę zaznaczyć,że wyjadają zbiory zarobaczone i ulegające zepsuciu.Potrafią widzieć poza tym wymiarem i podobnie myszy jak i szczury,które są bardzo inteligentne ściągają złe energie i wynoszą z domu.To tyczy się głównie wszystkich gryzoniowatych.

🐋WIELORYBY - Podtrzymują frekwencje wibracyjną oceanów na najwyższym poziomie światła i świadomości.W swoich polach aurycznych posiadają klucz do kodu czystej miłości do świata.
Według moich badań na temat dźwięku jaki emitują wieloryby i delfiny, mogę wam śmiało powiedzieć,że emitują bardzo wysokie wibracje,które są prawie identyczne do dźwięków wydawanych przez naszą planetę ziemię.(Tak nasza planeta ziemia też wydaje dźwięki,dzięki temu posiadamy miejsca mocy i utrzymujemy się przy życiu-chodzi o przyrodę jej cykle i życie na planecie.

🌳🌲DRZEWA - nie zaliczają się do zwierząt,ale są tak samo żywymi organizmami i odgrywają najważniejszą rolę na tej planecie.Gdyby nie one nie byłoby nas!!!
Drzewa to płuca naszej Matki Ziemi,filtrują powietrze i dostarczają nam tlenu niezbędnego do życia wszystkich organizmów żywych.
Boli mnie bardzo kiedy widzę jak nagminnie się je wicina i niszczy,oraz zaśmieca lasy!!!!! 🥺Kiedy ludzie się obudzą i spostrzegą,że niszczą sami siebie tymi działaniami?????😖😡
Natura tyle nam oferuje,daje środki niezbędne-pożywienie- do życia,oraz zioła-jako środki lecznicze,a jak niektórzy się jej za to odpłacają??🤬

🕷PAJĄKI -(przerażające małe stworzonka wywołujące gęsią skórkę)😬 słyszałam,że są pewnego rodzaju tkaczami sieci energetycznych, tworzących tunele czasoprzestrzenne.
Poza tym przynoszą szczęście, gdy się go zobaczy,a zabity pająk oznacza stratę pieniędzy. Zawsze broniłam ich zabijania dlatego, że są zwiastunami szczęścia i dobrobytu,że to magiczne żyjątka znające się zarówno na pogodzie jak i na łapaniu szczęścia w swoje sieci.
Spytacie dlaczego pająki znają się na pogodzie? -,bo wyczuwają nadchodzący deszcz i chowają się do domów i budynków.

🐝PSZCZOŁY - tu chyba nikomu nie muszę tłumaczyć do czego są potrzebne.
Są nosicielami życia na ziemi,bez nich nie istniała,by nasza planeta a raczej życie na niej,nie byłoby pokarmów,pięknych kwiatów,owoców,warzyw.....no i miodku naturalnego środka przeciwzapalnego.😀🐝🍯(Ratuj je i wystawiaj w lecie pojemniczki z woda wypełnione kamieniami,by nie utonęły.)

🐬DELFINY - Równie piękne i magiczne dla mnie jak mityczne jednorożce 🦄te magiczne stworzenia znali już Atlanci.Delfiny mają za zadanie utrzymywać wibracje harmonii,pokoju i miłości na planecie i utrzymywaniu jej wibracji podobnie jak wieloryby na wysokim poziomie energetycznym.
Wydają piękne śpiewy na wibracjach dźwiękowych zasilających systemy i sieci energetyczne i auryczne Ziemi.
Są mistrzami w telepatii i powodują błogie uczucie miłości przy spotkaniu z nimi. Spróbuj może uda ci się odczytać co mają ci do powiedzenia?
To Terapeuci w wielu dziedzinach,wystarczy posłuchać.

Dlatego moi mili jestem wdzięczna i szanuje każde żywe istnienie na tej planecie,które wypełnia tu swoją misje,dla ludzkości i Matki Ziemi.

Miłość do żywych stworzeń i całej planety jest kluczem do szczęścia.

Elena Eliminowicz




poniedziałek, 7 października 2019

SKLEP Z MARZENIAMI 💫💞😀💞💫




Na drzwiach sklepu wisi tabliczka:

„Jeśli Twoje życzenie nie zostało spełnione, to znaczy, że jeszcze nie zapłaciłeś”.

Na peryferiach Wszechświata znajduje się mały sklepik.
Szyldu dawno już nie ma, został zdmuchnięty przez kosmiczny huragan. Nowego szyldu właściciel sklepu nie powiesił, ponieważ wszyscy okoliczni mieszkańcy wiedzą przecież, że sklep sprzedaje Marzenia.

Asortyment jest bardzo bogaty – można tu kupić praktycznie wszystko.
Jacht, dom, małżeństwo, posadę prezesa korporacji, pieniądze, dzieci, dobrą pracę, duży biust, medal olimpijski, samochody, drużyny piłkarskie, władzę, sukces i wiele innych dóbr.
W sprzedaży nie ma jedynie Życia i Śmierci – ich dystrybucją zajmuje się Centrala znajdująca się w innej Galaktyce.

Każdy klient, który wchodzi do sklepu (bo są też tacy, którzy ani razu nie weszli i do tej pory siedzą na tyłku i zajmują się chceniem) w pierwszej kolejności pyta o cenę swojego marzenia.
A ceny są różne...
Wymarzona praca na przykład, kosztuje rezygnację ze stabilności i przewidywalności, gotowość do samodzielnego planowania i organizowania własnego życia, wiarę we własne siły oraz pozwolenia sobie na taką pracę, jaką kochasz, a nie taką, jaka się nawinie.

Władza ma nieco wyższą cenę: trzeba zrezygnować z pewnych swoich przekonań, nauczyć się znajdować do wszystkiego racjonalne wytłumaczenie, umieć odmawiać, znać swoją wartość (a powinna ona być wysoka), pozwalać sobie na mówienie „ja”, wyrażać własną opinię, niezależnie od akceptacji czy dezaprobaty otoczenia.

Niektóre ceny wydają się dość dziwne: małżeństwo można otrzymać w zasadzie za bezcen, natomiast szczęśliwe życie kosztuje bardzo drogo – wymaga osobistej odpowiedzialności za własne szczęście, umiejętności cieszenia się życiem, znajomości swoich celów, rezygnacji z dążenia by wszystkim dogodzić, doceniania wszystkiego co się ma, pozwolenia sobie na bycie szczęśliwym, świadomości własnych zalet, rezygnacji z bonusu „ofiary”, ryzyka utraty niektórych znajomych…

Nie każdy klient, który wchodzi do sklepu, jest gotów, aby od razu kupić marzenie.
Niektórzy, gdy widzą cenę, natychmiast wychodzą.
Inni stoją w zadumie, licząc swoje zasoby i zastanawiając się, skąd wziąć więcej środków.
Czasem ktoś skarży się, że ceny są za wysokie i prosi właściciela o rabat albo pyta, kiedy będzie wyprzedaż.
Są też tacy, którzy wyciągają z kieszeni wszystkie swoje oszczędności i odbierają marzenie, zapakowane w piękny szeleszczący papier.
Są zawsze odprowadzani wzrokiem przez zazdrosnych klientów, którzy szepczą złośliwie, że właściciel sklepu to na pewno ktoś z rodziny i marzenie dostali pod ladą, po znajomości.
Właściciela sklepu dawno już proszono, aby obniżył ceny, co zwiększyłoby liczbę klientów.
Ale takie postulaty za każdym razem spotykały się z odmową, bowiem właściciel uważa, że to obniży jakość marzeń.
Kiedy pytano go, czy nie obawia się bankructwa, mówił, że nigdy nie zabraknie Śmiałków, gotowych ryzykować i zmieniać swoje Życie, rezygnując z nawyków i bezpiecznej przewidywalności, zdolnych do Wiary w Swoje Marzenia, Mających Dość Sił i Środków, By Zapłacić Za Ich Realizację…”

💫 💞 💫💞💫💞💫💞💫💞💫💞💫💞 💫 💞
Wyszperane w sieci, autor nieznany


poniedziałek, 30 września 2019

Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu.


Strata psa bardzo boli każdego miłośnika zwierząt. Psy są najwierniejszymi przyjaciółmi, zawsze kochającymi bezinteresownie. Mamy nadzieję, że te mądre słowa pomogą Tobie lub twoim bliskim. Jeśli zainspirował Cię ten artykuł udostępnij go dalej.

Poniższe słowa zostały napisane przez Ernesta Montague i opublikowane na portalu DogHeirs. Ernest napisał je po stracie ukochanego czarno-białego pit bula Bolo, który do końca życia kochał spacery. Nawet gdy po każdych 5 metrach musiał się zatrzymać, w jego oczach widać było wolę dalszego spaceru.

"Niektórzy z was, zwłaszcza Ci którzy niedawno stracili psa na rzecz "śmierci", nie do końca to rozumieją. Nie czuję potrzeby tłumaczenia tego, ale ponieważ sam nie jestem wieczny więc muszę to wyjaśnić.

Psy nigdy nie umierają. Nie wiedzą jak to zrobić. Stają się zmęczone i bardzo stare, ich kości zaczynają boleć. Oczywiście nie umierają. Jeśli by umierały to przecież nie chciały by zawsze iść na spacer, a przecież chcą iść na spacer, nawet długo po tym jak ich stare kości mówią: "Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie idźmy na spacer". One zawsze chcą iść na spacer. Nawet jeśli kolejny krok oznacza, że ich stare ścięgna nie utrzymają ich na nogach, to i tak będą szły dalej.

To nie jest tak, że nie lubią twojego towarzystwa. Przeciwnie, spacer z tobą jest dla nich wszystkim. Symfonia zapachów, która je otacza to ich świat. Kocia kupa, zapach innego psa, gnijące szczątki jakiegoś ptaka, no i ty. To jest to co sprawia, że świat jest dla nich idealny, a w idealnym świecie nie ma miejsca na śmierć.

Jednak psy stają się bardzo śpiące. I tu jest sedno sprawy. Nie uczą tego na uczelniach, gdzie wykładają co to kwarki, gluony oraz ekonomia Keynesa. Wiedzą tam tak wiele rzeczy, że zapominają o tym, że psy nie umierają. Naprawdę szkoda. Psy mają przecież tak wiele dobrych rzeczy, a ludzie potrafią tylko gadać.

Gdy myślisz, że twój pies umarł, on po prostu usnął w twoim sercu. One wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz. Kto by nie płakał mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej. Ała! One merdają gdy się tam budzą. Wtedy mówią: "Dzięki! Dzięki za cieplutkie miejsce do spania, w dodatku tak blisko twojego serca, to najlepsze miejsce!"

Na samym początku ciągle się budzą, dlatego tak często płaczesz. Ich ogon merda. Ale po jakimś czasie śpią coraz więcej. (pamiętaj, że psia chwila jest zupełnie inna od ludzkiej chwili. Idziesz z psem na spacer, a dla niego to cały dzień przygód w ciągu jednej godziny. Potem wracasz do domu i zanim znowu z nim wyjdziesz to dla niego mija tydzień lub co najmniej kilka dni zanim znowu z nim wyjdziesz. Nie dziwi więc dlaczego tak kochają spacery).

W każdym razie, jak już mówiłem, one zasypiają w twoim sercu, a gdy się budzą merdają ogonem. Po kilku psich latach śpią już coraz dłużej, więc i ty możesz. Były GRZECZNYMI PSAMI całe swoje życie i oboje to wiecie. Bycie grzecznym psem przez cały czas jest bardzo męczące, zwłaszcza gdy jest się już starym i bolą kości, a chcąc iść do przodu ląduje się pyszczkiem na ziemi i nawet gdy pada na dworze i nie chce się wyjść to i tak się wychodzi wysikać na zewnątrz bo tak czynią dobre psy. Więc zrozum, po czymś takim trzeba odespać w twoim sercu, więc będą spały dłużej i dłużej.

Ale nie daj się zmylić, one nie są martwe. Nie ma czegoś takiego. One śpią w twoim sercu, a budzą się gdy tego najmniej oczekujesz. One już takie są.

Jest mi żal ludzi, którzy nie mają psa śpiącego w sercu. Tak wiele tracą. Przepraszam, ale idę sobie popłakać."

https://podaj.to/post/2460,1,psy-nigdy-nie-umieraj-one-pi-w-twoim-sercu-kady-mionik-zwierzt-powinien-to-przeczyta.html?fbclid=IwAR2L0sm-ppfZqIgaK0LUF2xcDv_CFx3XRYFRXE1Uz8eDnwVlbGU9GpVKd1s



wtorek, 21 maja 2019

Nie bój się rozczarować innych ludzi.



Tym jaka jesteś, czego pragniesz i co lubisz.
Oni już mają swoją historie i na Twój temat.
Pozwól im, opowiadać ją sobie.
Nie bój się, że powiedzą "nie" - temu jaka jesteś, co myślisz i co robisz.

Popatrz na nich, na ich Życie. I sama zobaczysz, jak wielu jest tych, którymi się rozczarowali. I, że w ogóle tam nie chodzi o Ciebie. Popatrz i zobaczysz, że oni "nie", już dawno powiedzieli tak naprawdę TYLKO sobie i najbardziej sobą są rozczarowani.

Nie bój się rozczarować innych ludzi. Pozwól im mieć swoją prawdę, na Twój temat. A zobaczysz, jak łatwo będzie Ci żyć własną Prawdą i we własnej Mocy.

"Lew nie ogląda się za siebie, gdy psy na niego szczekają".


piątek, 8 marca 2019

Jak odróżnić dobrego uzdrowiciela od złego i uzdrowić się samodzielnie – Tadeusz Pawłowski


 

Tadeusz Pawłowski wspiera samodzielne uzdrawianie Energią Mistyczną spoza czasu i przestrzeni, m. in. stanów depresyjnych, bezsenności, nowotworów, dolegliwości układu odpornościowy oraz wszelkich innych chorób. Energia ta działa natychmiastowo.
Wątki naszej rozmowy:

niedziela, 20 stycznia 2019

Zooterapia – naturalna metoda leczenia, w której zwierzę staje się terapeutą.

zooterapia

Zwierzęta od zarania dziejów towarzyszyły człowiekowi w pracy i codzienności. Ich zbawienne, terapeutyczne zdolności dostrzegano już w starożytności. Jednak w czasach nowoczesnej technologii i ciągłego biegu, zapominamy o nieocenionych towarzyszach, których obecność ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.
Kontakt ze zwierzęciem jest stałym elementem naszego świata. Te istoty, nierzadko nazywane naszymi najlepszymi przyjaciółmi potrafią nieść pomoc, nawet tam gdzie zamykają się drzwi ludzkich możliwości. Każdy kto miał kiedykolwiek przyjemność zaprzyjaźnić się z jakimś stworzeniem, doskonale wie, jak jego obecność zmienia szarą codzienność, dodaje otuchy i motywuje do działania. Ludzie powracający do naturalnych metod leczenia, psycholodzy i wielu lekarzy docenili tę formę terapii, dlatego też, coraz prężniej się ona rozwija i staje się bardziej dostępna.
Zooterapia w pigułce
Korzyści wynikające z kontaktu ze zwierzętami doceniali już ludzie w starożytności. Jednak dopiero w XIX wieku zooterapia nazywana również animaloterapią została zaakceptowana i rozpowszechniana jako naturalna metoda leczenia wspomagająca różnorodne terapie. Początki tej techniki miały miejsce w szpitalu psychiatrycznym w Ohio, gdzie amerykański psycholog dziecięcy Boris Levinson z pomocą swojego psa nawiązał kontakt z mężczyzną chorym psychicznie. Mimo niezwykłych postępów i efektów jakie uzyskała ta metoda, na początku stosowano ją jedynie jako kurację uzupełniającą leczenia farmakologicznego. Jednak z biegiem czasu i dzięki wielu badaniom zooterapia stała się alternatywną formą leczenia, dodatkowo uzupełniającą szeroko rozumianą rehabilitację.
W animaloterapii sesje odbywają się z udziałem wyszkolonego zwierzęcego towarzysza jednego gatunku. Taki kontakt nie tylko jest źródłem zabawy i przyjemności, zajęcia w obecności czworonoga mają zbawienny wpływ na schorzenia psychiczne, depresje, nerwice czy bóle fizyczne. Całe leczenie skupia się przede wszystkim na pacjencie i jego kontakcie ze stworzeniem, dzięki czemu zwalniają się blokady emocjonalne, kuracjusz odpręża się i uczy.
Może cię również zainteresować artykuł: Zwierzę Mocy: Pies – wierny kompan i prawdziwy przyjaciel 
Źródło: pixabay.com
Rodzaje i zastosowanie naturalnej metody leczenia
Każdy z zakątków świata posiada własne techniki tej naturalnej metody leczenia. Na świecie znane są kuracje onoterapii z udziałem osłów lub delfinoterapia, która polega na kontakcie człowieka z delfinem. Zooterapie z powodzeniem stosuje się także w Polsce, u nas najpopularniejszymi zajęciami są:
  • dogoterapia, leczenie z udziałem psa
Jest to forma terapii, która przeprowadzana jest z udziałem wyszkolonego psa. Do tej metody leczenia najczęściej dopuszcza się Berneńskie Psy Pasterskie, Labradory, Nowofundlandy lub Golden Retrievery. Brany pod uwagę jest łagodny charakter czworonoga, jednak wiele innych ras, nie należących do klasy psów obronnych, również doskonale sprawuje się w dogoterapii. Poprzez te kuracje leczy się zaburzenia w sferze psychicznej, fizycznej, intelektualnej i społecznej. W szczególności na dzieci ta forma leczenia ma zbawienny wpływ. Najczęściej są to indywidualne lub prowadzone w grupach dwu-trzyosobowych ćwiczenia. Przed rozpoczęciem leczenia zapoznaje się pacjenta z jego “terapeutą”, aby mogli znaleźć wspólny język i krok po kroku zbudować nić porozumienia. Podczas zajęć wykonuje się zadania i przyjemne zabawy, które służą rozwojowi.
  • felinoterapia, kuracja w której to kot staje się towarzyszem
W kuracjach felinoterapii głównym budulcem jest dźwięk i dotyk, z tego powodu idealnie dopasowują się do niej koty. Samo głaskanie tych futrzaków działa uspokajająco i odpręża, natomiast mruczenie tych stworzeń pozwala załagodzić zszargane nerwy, przynosi ulgę w bólu i stymuluje zmysły. Kontakt z kotem obniża ciśnienie krwi oraz redukuje poziom cholesterolu. Koci zmysł wyczuwa miejsce bólu i choroby. Kot kładzie się wygodnie w schorowanej strefie i neutralizuje dolegliwości. Felinoterapia doskonale sprawdza się przy zaburzeniach umysłowo ruchowych, nadpobudliwości, podczas stanów lękowych i depresyjnych. Również starszym schorowanym osobom lub dzieciom z zespołem Downa, Aspergera, ADHD i Autyzmem zaleca się taką formę terapii. W odróżnieniu do dogoterapii w kuracji z obecnością kotów nie wybiera się ras, ani się ich nie tresuję. Wystarczy poznać zachowanie i usposobienie czworonoga. Musi być spokojne, lubić przytulanie, głaskanie i noszenie na rękach.
  • hipoterapia, terapia w której udział bierze wyszkolony koń
Zajęcia wykonywane z pomocą wyszkolonych, łagodnych i przyjaznych koni przybierają różne formy. Najczęściej tę formę leczenia stosuje się u osób niepełnosprawnych fizycznie. Ludzie biorący udział w ćwiczeniach regulują napięcie mięśniowe, nabierają prawidłowy wzorzec chodu, doskonałą równowagę, poprawiają swoją orientację jak i poczucie rytmu. Takie zajęcia prowadzone są pod kontrolą lekarza i terapeuty. Koń dobierany jest do potrzeb, wagi, wzrostu i wieku pacjenta. Oczywiście zwierzę to musi być posłuszne, cierpliwe, niepłochliwe i łagodne. Dodatkowo kontakt z kopytnym zwierzęciem wzmacnia więź z naturą, rozwija umiejętności społeczne i motywuje chorego.
Kontakt z czworonogiem pozytywnie wpływa na każdego człowieka. Oddziałuje głównie na stany emocjonalne i psychiczne. Dlatego techniki zooterapeutyczne stosuje się najczęściej w przypadku osób, u których z różnych przyczyn wystąpiły zaburzenia psychiczne lub borykają się z niepełnosprawnością natury fizycznej.
Źródło: pixabay.com
Korzyści wynikające z kontaktu ze zwierzętami
Dlaczego zwierzęta są tak doskonałymi terapeutami? Ponieważ nie zauważają różnicy między zdrową, a chorą, czy niepełnosprawną osobą. Nie oceniają, kochają i przyjmują nas do swojego serca takimi, jakimi po prostu jesteśmy. Nie udają, nie paraliżuje ich strach przed chorymi, dlatego zachowują się naturalnie. Dzięki takiemu zachowaniu pozwalają osobom niepełnosprawnym pozostawać sobą, w ten sposób mogą czuć się komfortowo i pozwalać sobie na spontaniczne i prawdziwe odczucia. Kontakt z czworonogiem eliminuje agresję, kształtuje pozytywne emocje, uspokaja, rozwija w chorych empatię i poprawia samoocenę. Zwierzęta nierzadko dają powody do śmiechu, rozmów i pomagają w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Odrywają myśli od niepowodzeń, pomagają się zrelaksować, niwelują lęki oraz uczą uzewnętrzniać emocje i uczucia. Dodatkowo skłaniają pacjentów do ćwiczeń czy zwiększenia swojej aktywności w życiu codziennym.
Należy jednak pamiętać, że istnieją przeciwwskazania do stosowania terapii ze zwierzętami. Może to być niewinne uczulenie na sierść lub ogromny lęk chorego, przed którymś ze stworzeń. Dlatego najlepiej skonsultować z lekarzem decyzje o podjęciu takich kuracji.
Badania prowadzone na całym świecie potwierdzają zbawienne działanie czworonogów na ludzkie samopoczucie, organizm, stany fizyczne i oczywiście psychiczne. Coraz częściej prowadzone są kuracje z udziałem zwierzęcych przyjaciół. Jednak nie tylko specjalistyczne terapie mają tak ogromny wpływ na nasze zdrowie. Samo posiadanie zwierzęcia, które jest kochane i zadbane pozytywnie oddziałuje na nasze życie i ciało.

Może cię również zainteresować artykuł: Wybierz trzy zwierzęta i dowiedz się, jak widzą cię inni
Aniela Frank

środa, 9 stycznia 2019

Historia prawdziwa mojej suczki Perełki.

Nasza 12 letnia suczka Perełka pod koniec września 2018 poszła z wizytą do weterynarza w związku z dużą gulą z jednej strony pyszczka. Weterynarz nie do końca wiedział co jej może dolegać. Dostała zastrzyki i zalecono nacieranie amolem i mieliśmy ją obserwować. Raz jej się to zmniejszało, raz zwiększało. W listopadzie zmieniliśmy weterynarza, bo tamten kosztował nas sporo, a poprawy szczególnej nie było.... Kolejny weterynarz stwierdził, że jest to najprawdopodobniej zapalenie ślinianki. Zebrał jej sporo płynu i wtedy pierwszy raz od ponad 2 miesięcy pyszczek zaczął wyglądać normalnie.
Płynu było sporo, kilka strzykawek.Jednak po tygodniu wszystko wróciło. Znowu wizyta, ściąganie płynu i wet zalecił wyjazd do Zielonej Góry na zabieg chirurgiczny. Dostaliśmy namiary na gabinet, który oni polecali. W międzyczasie poleciłam zdrowie naszego pieska Archaniołowi Rafałowi i Archaniołowi Michałowi, a także Matce Boskiej, Jezusowi i Bogu. Czułam spokój.....
Nie czułam tego zabiegu i postanowiłam poczekać. Nie przemawiała do mnie ta diagnoza i takie leczenie Perełki. W międzyczasie skontaktowałam się z Panią Dominiką z Dog Natural .

Na stronę Dog Natural trafiłam dzięki Aronowi, który jakiś czas temu zamieścił o Nich informacje na swoim blogu.  Dzięki Aron :)
Otrzymałam od Pani Dominiki profesjonalne informacje. Rozmawiałyśmy bardzo długo przez telefon. Perełka została także "zbadana" energetycznie.  Oczywiście Pani Dominika wypytała bardzo dokładnie o leczenie weterynaryjne , o objawy , dolegliwości, zachowanie suczki. Ustaliłyśmy, który preparat będzie dla niej najlepszy w tym czasie.To była przed samym Bożym Narodzeniem 2018.
W pierwszy dzień świąt Perełka poczuła się dużo gorzej, była osowiała, a gula zrobiła się olbrzymia. Nie miała siły wychodzić na dwór . W drugi dzień świąt było podobnie.  Natychmiast w czwartek - zaraz po świętach  mój mąż  zadzwonił do tego poleconego weterynarza. Tam powiedzieli, że mogą ją przyjąć dopiero po Nowym Roku.  Poprosiłam o pomoc i znalazłam wśród wielu gabinetów w Zielonej Górze, ten, który był " przypisany " Perełce ( proście a otrzymacie ) . Pani doktor podeszła bardzo profesjonalnie do tematu. Zrobiła USG, pobrała płyn do badania. Okazało się, że Perełka miała też gorączkę.Dostaliśmy  antybiotyk i za 4 dni mieliśmy  się pokazać po wyniki.
Perła zareagowała na antybiotyk natychmiast - został on dobrany IDEALNIE !
I mimo, że nie jestem zwolennikiem leczenia chemicznego, uważam, że DORAŹNIE wszystko jest dopuszczalne, kiedy ma służyć pomocy ! Perła już po pierwszej dawce poczuła się dużo lepiej a była to połowa tabletki , po kolejnej jeszcze lepiej. Na drugi dzień sama wstała do jedzenia i mimo, że była jeszcze słaba sama poszła na dwór się załatwić ! Gula zaczęła schodzić , pies wyraźnie odzyskiwał siły. W poniedziałek wróciliśmy do gabinetu - Pani doktor powiedziała, że dalej podajemy antybiotyk i chce ona jeszcze raz pobrać płyn do analizy, bo poprzednio było go za mało a ma podejrzenia , że mogą być komórki nowotworowe. Ogarnął mnie niesamowity spokój, że nic złego się nie dzieje, że Perła nie ma komórek nowotworowych. W międzyczasie znowu byłam w kontakcie z Panią Dominiką z Dog Natural- wszystkie informacje przekazałam od weterynarza. Przyszły też zioła o których rozmawiałyśmy . Zaczęłam podawać je Perełce - oczywiście antybiotyk też - tylko teraz miałam już konkretne zalecenia od Pani Dominiki jak mam podawać zioła.
Kolejna wizyta u weterynarza była 7 stycznia 2019- kolejne USG, dokładne obejrzenie psa.
Perła odzyskała wszystkie siły, wszystko się wchłonęło. Zalecenia : kontynuacja antybiotyku przez 12 dni i potem kontrola. Pani weterynarz powiedziała, że są bakterie z którymi trzeba się rozprawić . Powiedziała DOKŁADNIE  to samo co Pani Dominika, kiedy rozmawiałyśmy jeszcze przed jej diagnozą. Zresztą zobaczcie, a raczej poczytajcie co zaleciła Pani Dominika - dokładnie zaleciła preparat na bakterie....Mało tego Pani Dominika konkretnie zapytała kiedy Perła się gorzej poczuła - jak pamiętacie pisałam, że w pierwszy dzień świąt, a kilka dni wcześniej była PEŁNIA . Kto nie wie, to informuję, że w czasie pełni bakterie namnażają się . Pełnia działa bardzo na ludzi i zwierzęta. Jest wtedy więcej porodów,rozdrażnienia, zachorowań itd. Proponuję poczytać informację na temat pełni wpisując w google np: " jaki jest wpływ księżyca na ludzi i zwierzęta "

Mam wrażenie, że Perła czuje się lepiej niż kiedykolwiek  :)  Komórek nowotworowych nie ma ..... dziękuję Ci moja Intuicjo, że nigdy mnie nie zawodzisz i  że wiem, że zawsze mówisz mi prawdę .

Kochani kiedy taK sobie leżałam w medytacji. Pamiętajcie, że dla mnie medytacja, to po prostu wyciszenie się. Po prostu, trwanie w ciszy. Więc podziękowałam Bogu, Marii, Jezusowi, Aniołom za pomoc w zaopiekowaniu się Perełką, za wyzdrowienie, za prowadzenie , za Arona, że umieścił informację o Dog Natural,, za profesjonalne wsparcie Pani Dominiki, za Panią Anię - weterynarz z Zielonej Góry, która także profesjonalnie diagnozowała naszą suczkę , że nie stawiała diagnozy wyssanej z palca, że sama się upewniała, że pobierała dodatkowe materiały do analizy. Kiedy skończyłam dziękować jak zwykle trwałam w ciszy.....i wtedy po chwili przypłynęła wiadomość : Perła będzie żyć 20 lat....
Kochani tego jej i naszej drugiej suczce Pusi - córce Perły życzę, a także naszym 4 fantastycznym kotom. Sobie, nam, a także Wam czytelnicy mojego bloga życzę wszystkiego co najlepsze. Wszystkiego Bożego.
Niech nam się dzieje zawsze wszystko to co najlepsze :)

Kocham i dziękuję.

Agnieszka

https://www.facebook.com/Dog-Natural-324584701639207/




poniedziałek, 5 listopada 2018

Pomoc dla naszych przyjaciół zwierząt- naturalne metody leczenia.

Składy mieszanek


Wiele osób zastanawia się, dlaczego nie podajemy oficjalnie składów mieszanek, a zgodnie z przepisami prawa, jedynie nazwę kategorii składników

 

Dlatego postanowiliśmy coś więcej na ten temat napisać:

1) Konkurencja. Receptury stworzyliśmy sami, w oparciu o naszą wiedzę i doświadczenie. Nie chcemy ich oddać w obce ręce tym bardziej, że szczycimy się wysoką skutecznością działania preparatów. Zioła zostały dobrane przez doświadczonego dyplomowanego fitoterapeutę tak, by były bezpieczne i skutecznie wspomagały .

2) Podawanie ziół na własną rękę. Skład to nie wszystko, trzeba wiedzieć, w jakiej ilosci można zastosować poszczególne zioło, by faktycznie wspomóc i nie zaszkodzić. Odebraliśmy mnóstwo telefonów od klientów, którzy zaczęli podawać zioła sami na własną rękę, nie mając na ten temat wiedzy, i niestety zamiast pomóc tylko zaszkodzili

Ponadto korzystamy wyłacznie z przebadanych ziół z przeznaczeniem dla zwierząt (posiadających numer weterynaryjny, czyli dopuszczonych do podawania zwierzętom), czystych, wolnych od zanieczyszczeń, GMO, chemii i dzięki temu mamy pewność, że przy okazji nie szkodzimy.

3) Nasze produkty zostały zgłoszone do Urzędu Patentowego

Receptury na produkty sprzedawane w sklepie e-dognatural.pl (Anticancer Dog,Anti-Inflammatory Dog, Antibacterial Dog, Anti-Allergy Dog, Hepa Dog, Mobility Forte Dog) są wyłączną własnością firmy DOG NATURAL Robert Alka, objęte są tajemnicą przedsiębiorstwa, są poufne i chronione prawem autorskim.

 

Prosimy również pamietać, by nie podawać na własną rękę jednego zioła przez długi czas, bo mogą wystąpić skutki uboczne. Pojedyncze zioło stosowane na własną rękę może być podawane wyłacznie w okreslonych sytuacjach, krótko, po konsultacji z lekarzem. Dlatego w naszych preparatach  zioła zostały dobrane tak, by nie powodować skutków ubocznych w organizmie zwierząt. Pamiętajcie, skład to nie wszystko , ważny jest synergizm działania pomiedzy ziołami i trafnie dobrana ich mieszanka, by ewentualne skutki uboczne jednego zioła niwelowało kolejne obecne w zestawie.
A wszystko po to by wspomóc i jednocześnie nie zaszkodzić




https://www.e-dognatural.pl/

piątek, 21 września 2018

Niezwykłe obrazy niezwykłej artystki.


Przedstawiam utalentowaną Ingę.To są Jej prace, jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne.

Więcej prac można zobaczyć na FB

https://www.facebook.com/groups/stowarzyszenieprzytulidelko/?fref=nf&__xts__[0]=68.ARDEl2R6tTRLEfE_6xknlE2cQAXmIxlKEJcrN3ty5Pnn4USN425NW3TgS2bgKLBGvbDAVDIaE3pcXf3SuGJBh9P59O3q86TqE2yYzhPxt0bkTFkoK63dMt2tSJ5PQYUDF-Euw1nJT6180FeJ0om6oAKR0TUI3-J3igr3UZo4JsQnvx9wIElnhsA47_sOwIh5RGBVAL7b6RmcDcp0jujJ&__tn__=C-RH-R

https://www.facebook.com/inga.mm/media_set?set=a.750833048287258&type=3

Wszelkie pytania można kierować do Ingi na FB, oraz telefonicznie :605 057 535

niedziela, 27 sierpnia 2017

Moja prawdziwa historia.



Historia prawdziwa.

Mam Wam do opowiedzenia prawdziwą historię z mojego życia.
Moja dziś 15-letnia córka urodziła się z rozszczepem wargi i obu podniebień . Po zabiegach zeszycia wargi i podniebień, oraz rehabilitacji neurologopedycznej skupiliśmy się na Jej uszach. W związku z wadą urodzeniową  miała Ona mały niedosłuch. Niektóre dźwięki słyszała ciszej.  Nie przeszkadzało Jej to w normalnym funkcjonowaniu. W szkole siedziała w pierwszej ławce, zawsze stała gdzieś bliżej, żeby wszystko dobrze słyszeć.  W wieku 8 lat trafiliśmy do wtedy Międzynarodowego Centrum Zaburzeń Słuchu i Mowy w Kajetanach. (Dziś jest to Światowe Centrum ). Tam po konsultacji medycznej została zakwalifikowana do zabiegu drenażu uszu.  Wyjaśniono  nam, że zbiera się Jej w uszach płyn i tam zalega i to powoduje  ten niedosłuch.
Był kwiecień 2010 r-drenaż  udrożnił uszy i zaczęła słyszeć bardzo dobrze. Powiedziano nam jednak, że dreny „ lubią wypadać”.  No i wypadły, najpierw po około roku jeden a drugi to już nie wiadomo kiedy. Znowu zaczął się niedosłuch.  Znowu wyjazd prawie 400 km na krótką wizytę i znowu bolesna dla nas diagnoza – kwalifikacja do drenażu. Jednak już przed zabiegiem szukałam pomocy alternatywnej. Trafiłam do Pani Ani Mikulskiej . Był maj 2016. Zrobiła Wiktorii zabieg fantomowy a Aron rozświetlił Jej poprzednie wcielenia i tak : miała roztrzaskaną czaszkę – więc nic dziwnego, że urodziła się teraz z wadami i także utonęła , więc  płyn „został . Pani Ania w międzyczasie prosiła, żeby pisać do Instytutu, żeby powiedzieli jaki jest mechanizm dostawania się płynu do uszu, skąd on się tam bierze itd. Napisałam z zapytaniem, czy istnieją inne metody leczenia tego schorzenia u mojego dziecka, bo skoro te dreny są na przysłowiowe 5 minut, to będziemy się tak co chwilę spotykać.  Dostałam odpowiedź od zastępcy dyrektora, który zarzucił mi, że podważam kompetencje, że nie mają  oni odpowiednich kwalifikacji medycznych  i że może  podać mnie za to do sądu. Nie mówiąc o tym, że wysłał mi spis tony  literatury medycznej  – większość w języku angielskim. Nie dostałam  zatem odpowiedzi  czy to jest jedyna metoda leczenia  tylko gburowaty  list „wykształconego” aroganta. Odpisałam oczywiście z pełną kulturą , że w takiej atmosferze korespondować z nim nie zamierzam. 
Wtedy w mojej pracy nad sobą nastąpił przełom . Oddałam całą tą sprawę Bogu. Poprosiłam Go, żeby zajął się córką i żeby wszystko było najlepiej jak jest to możliwe.  Oczywiście pojechaliśmy jeszcze bliżej, bo do Poznania i tam Pan doktor stwierdził, że drenaż jest jak najbardziej wskazany. Zrobiliśmy badanie słuchu w maju 2017 . W Poznaniu  okazało się, że trzeba czekać rok  na zabieg. Mieliśmy wstępny termin ustalony w Kajetanach na sierpień 2017. Mówię Ok., trzymam się tego terminu. Oddałam wszystko w ręce Boga i puściłam to. Czas mijał, mieliśmy już dokładny termin zabiegu. Jeszcze mówię jak to genialnie się ułożyło w lipcu obóz harcerski, w sierpniu też i zaraz po obozie krótki odpoczynek i wyjazd do Kajetan.  W międzyczasie w naszym domu „przybywało „ kotków. Mieliśmy już Maję i adoptowaną Olę, wprowadził się Gucio i Zuzia codziennie przychodzi się najeść. Prowadzimy dom tymczasowy dla maluchów, udało się wyadoptować już ponad 10 kotków do dobrych domków. No i jadąc 29 lipca po kwiaty na mój „ balkonik „ za oknem, wróciłam z kwiatkami i z Piorunem  . Piorun to kotek wyjątkowy w swojej wyjątkowości jeśli tak mogę to ująć.

Cieszyłam się, że córcia mogła pojechać i nad morze i nad jezioro i jeszcze w wakacje będzie miała zabieg, żeby szkoły nie zawalać . Nie wiedziałam wtedy, że Geniusz i Miłość Tatusia w Niebie przerośnie moje i w ogóle nasze najszczersze marzenia. Mieliśmy już wszystkie badania potrzebne do operacji, nadszedł dzień wyjazdu 24.08.2017. Wszystko uszykowane, nawet nieoczekiwanie lepsze auto się znalazło na wyjazd ( nasze oba nie nadawały się na taką długą podróż- chrzestny Wiki pożyczył nam swoje audi ). Najważniejszy był bezpieczny dojazd i żeby zabieg był udany.
 Na dzień przed zabiegiem  trzeba przyjechać na konsultacje przedoperacyjne z anestezjologiem i takie tam normalne procedury w szpitalu- przygotowanie do zabiegu. No więc stawiliśmy się dzień wcześniej. Doktor zaprosił nas do gabinetu. Posadził Córkę na tym samym fotelu co dokładnie rok wcześniej na dokładnie to samo badanie.  Włożył  kamerkę  do jednego ucha i na monitorze pokazuje nam – nie ma w tym uchu płynu, wsadził  kamerkę  do drugiego i mówi- w tym też nie ma płynu. ! Mało tego - wszystko się pięknie zagoiło. Odjęło nam mowę… Takich oszołomionych wysłał nas jeszcze na badanie słuchu  do kabiny dźwiękoszczelnej  i na  tympanometrię oraz audiometrię tonalną  .
 Po powrocie z wynikami doktor potwierdził, to co powiedział wcześniej, że uszy Wiktorii są całkowicie zdrowe!  Może się kąpać w jeziorze, w morzu ( wcześniej było to możliwe jedynie w czepku i to jeszcze z zachowaniem wszelkiej ostrożności , żeby nie zachlapać uszu, dodatkowo przy każdym myciu głowy córka musiała robić sobie kuleczki z waty nasączone parafiną ciekłą i wkładać do uszu, żeby izolować wodę ).
Doktor powiedział jedziecie Państwo do domu - zabieg nie jest potrzebny.  Staliśmy jak wryci , mąż miał całe szklane oczy a ja wtedy doznałam niesamowitego uczucia wdzięczności, wielkiego spokoju, błogości, pewności, że Bóg w swojej doskonałości  ma zawsze Asa w rękawie.


Pozwoliłam Mu działać, przestałam się wtrącać, zawierzyłam, zaufałam, wiedziałam, że zrobi wszystko jak najlepiej jak będzie to możliwe. 
Oczywiście jadąc do Kajetan nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Miałam ufność, że skoro do tego wyjazdu dochodzi to i że zabieg przebiegnie pomyślnie i wróci córka z pełnym słuchem. Dopiero na miejscu zrozumiałam jak wielki CUD przygotował dla nas Bóg. Jak pięknie ułożył to, że ten wyjazd miał być na sam koniec wakacji, tak, żeby córka mogła spędzić czas w obozach harcerskich
w lesie nad morzem i nad jeziorem.  Między obozami przysłał nam jeszcze Pioruna, który leżał Wiktorii na głowie, mruczał jak traktor - wyciągał wszystko co jeszcze miało być uzdrowione.
I na uwieńczenie wakacji  taka niespodzianka :)

Wiele znaków otrzymałam wcześniej-  piękny motyl, który wleciał sobie do pokoju, polatał i odleciał. Budziłam się w  nocy bez powodu o 3 : 33 , 4: 44, 5 :55.
Widziałam cyfry typu 11:11, czy 77, 88 ,55 dosłownie wszędzie –na tablicach rejestracyjnych, księgując dokumenty, na zegarkach oraz chmury w kształcie piór, tekst piosenki typu - nie lękaj się, to tylko złudzenie, masz w sobie moc, możesz wszystko itd.....Wszystko to jest kochani nie do opowiedzenia. To trzeba przeżyć. A  przeżyć miałam bardzo dużo, wiele wstrząsów także.
Dziękuję Eli Krzyżaniak -Smolińskiej za rozmowę w samą Wielkanoc 2017 . Bóg tak to zorganizował, że nie musiałam czekać w kolejkach do Eli, tylko raz , dwa w Dzień Zmartwychwstania "wykombinował" sobie - masz -Zwyciężaj, powstań z kolan, idź, ja Cię prowadzę :). Za Jej  przypomnienie- „ukochaj siebie”, za Jej książkę "W Cudzych Butach ", oraz za wszystkie audycje i medytacje, których mogłam wysłuchać, Dziękuję Elu za Twoją Miłość.
Dziękuję Pani  Ani Mikulskiej za  rozmowy, za nasze operacje fantomowe, za Miłość i Światło  i za niezwykłą charyzmę oraz za pomoc :).
Tutaj Bóg też przesunął czas - operacja fantomowa miała się odbyć jesienią 2016, a odbyła się tydzień po umówieniu - w maju 2016, bo zasugerowałam Pani Ani, że jakby ktoś się "wykruszył" w międzyczasie to chętnie wskoczymy na to miejsce. No i Pani Ania natychmiast sobie przypomniała, że właśnie dzwonił ktoś i odwołał za tydzień zabieg ! Przypadek ? Nie mówiąc już , że dodzwonić się do Pan i Ani graniczy z CUDEM. Jednak te Cuda już się zadziewały i dodzwoniłam się od ręki - to znaczy zadzwoniłam, Pani Ania nie mogła rozmawiać ale oddzwoniła do mnie :). Co to znaczy - kto ma trafić do danej osoby, trafi. Dziękuję Aronowi za rozświetlenie i wszystko co dobrego wyniosłam z Jego audycji - w szczególności to, że nie wiara jest mi potrzebna, już nie wiara, ale PEWNOŚĆ. Tą pewność już mam. Dziękuję Ci :)
Dziękuję mojej  mamie za Jej dar  widzenia przepięknych  jasnych kolorów - najczęściej fioletu i zieleni oraz bieli. Które tylko mnie utwierdzały, że cały czas następuje oczyszczanie  i uzdrawianie.
Po powrocie z Kajetan mama powiedziała, że zobaczyła piękny kolor zielony a w jego środku cudne czerwone róże . Dziękuję Wiktorii za Jej  bezinteresowną  miłość   i naukę tej miłości. Mojej drugiej córce za bardzo trudne doświadczenia, które wciąż jeszcze trwają…. Wiem, że i tym razem Bóg ułoży wszystko jak najlepiej to jest możliwe. Kocham Cię córcia. Dziękuję  Mariuszowi, że nie odszedł i nie oszalał kiedy tylko leżałam i kiedy chodziłam po ścianach. Kiedyś płakałam i krzyczałam do Boga, czemuś mi to uczynił, czemuś mnie opuścił. Dziś Mu dziękuję za te wszystkie doświadczenia dzięki nim jestem teraz takim człowiekiem jakim jestem. Dziękuję każdej osobie, która pojawiła się na mojej drodze, od której mogłam się czegoś nauczyć . Dziękuję moim pieskom i kotkom za wszystko co najlepsze od Was mam, za Waszą miłość, obecność i radość.
Dziękuję sobie, że się nie poddałam i że walczę o siebie. Moją wdzięczność kieruję do każdego człowieka, każdego drzewa, każdego zwierzątka, każdej rośliny , każdej Boskiej Istoty dziękując Wam za współistnienie .  Dziękuję Ci Boże za dar życia.
Pojawiło się w moim życiu tyle cudownych zbiegów okoliczności, tyle  pomocy, że chętnie Wam opowiem, gdyby ktoś chciał .
Kochani, to nie jest pierwszy CUD, którego doświadczam. Jednak CUD najbardziej spektakularny :)


Pozdrawiam Was, moich Kochanych Czytelników mojego bloga i zapraszam do dzielenia się swoimi historiami . Miło mi będzie, gdy zechcecie  współtworzyć tego bloga.
W Świetle i Miłości.
Agnieszka

https://www.youtube.com/watch?v=DRn3KziCwk0&feature=youtu.be&fbclid=IwAR05N0mmCTajqLdLSW05-49c81L9iMdSnoWi-x_JPPwcHxZZk_2RRk7ZQRg