Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 sierpnia 2025

Jak leczono solą na wsiach.

 

Sól w skarpetkach na noc – i temperatura spada w ciągu 2 godzin. Włożyć szczyptę suchej soli do skarpetek przed pójściem spać. „Sól wchłonie ciepło jak gąbka”. Przychodzili ludzie z bólami, dreszczami, uczuciem ciężkości w ciele – kładli się spać, a rano byli jak nowo narodzeni. Żadnych chemikaliów, tylko ciepło, wełna i sól. Teraz się z tego śmiali. Ale potem przyszedł lekarz z ośrodka regionalnego, którego córka nie mogła zbić sobie temperatury przez tydzień. Na drugą noc – 36,6. Wtedy nosiła sól w woreczkach.
Leczono gardło i oskrzela kompresem solnym – i to bez antybiotyków. Brali szmatkę, zwilżali ją silnym roztworem soli fizjologicznej, przykładał do szyi i klatki piersiowej, na wierzch – wełnę i ciepły szalik. Rano kaszel ustępował i oddychanie stało się łatwiejsze. Ludzie z miasta mówili: „To jak fizjoterapia”. A to tylko wieś. Tu wszystko jest proste. -mówiono. Dziewczyna z zapaleniem oskrzeli wróciła do domu bez świszczącego oddechu po trzech nocach. .
Na ukąszenia, ropnie i siniaki – tylko okłady z soli. Ropa wyszła w ciągu nocy. Nawet gdy na palcu zrobił się ropień po wbiciu drzazgi, lekarze chcieli go przeciąć. Leczący mówili: „Dajcie mi noc”. Zrobili okład, owinęli go i rano – ropa wyszła, palec był uratowany.
Mówili: „Sól to nie przyprawa. To wyciąg z ziemi. Wyciąga cały nadmiar”. Ludzie teraz kupują drogie maści, ale wtedy wystarczała woda, sól i wiara.
Na oczyszczenie głowy z niepokoju – kąpiel z solą i octem. Wystarczy trzymać stopy w misce z gorącą wodą, garścią soli i kroplą octu. Po 15 minutach – jakby zdjęto ci betonową płytę z głowy.
Sypano sól po kątach domu, gdy ktoś wchodził z dużą energią. „Jeśli mi nie wierzycie, nie zawracajcie mi głowy” – mawiali. Ale o dziwo, dzieci zawsze chorowały po takich ludziach. A jeśli sól ciemniała, przypalał ją. Mówił: „Zło nie moje – zniknie w ogniu”. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, po której wszyscy mieli gorączkę. Zgarnął całą sól do pieca – a następnego dnia wszystko zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Brzmi to mistycznie, ale ci, którzy tam byli, nigdy się nie śmiali.

niedziela, 19 grudnia 2021

Mity o kotach 🐾🧡🐈

 

Aura kota jest tak wielka, że ​​obejmuje nie tylko jednostkę, ale także jej rodzinę, dom i terytorium, z którym kot jest oddany. Dlatego musimy zrozumieć, że kiedy kot ociera się o twoje nogi, to nie tylko próbuje zdobyć od ciebie trochę jedzenia, ale oznacza to również, że kot dzieli się z tobą swoją magią, siłą astralną. Jeśli teraz popychasz kota, mówiąc „zostaw mnie w spokoju, wynoś się stamtąd”, po prostu blokujesz tę pozytywną energię, którą kot próbował ci dać. Koty nie tylko chronią dom przed złymi duchami, które do niego wchodzą, ale także chronią dom przed negatywnymi energiami, które przebywały w nim jeszcze przed przybyciem kota. Jest to szczególnie przydatne, jeśli przeprowadzasz się do domu, który wcześniej należał do innych osób lub do domu, w którym wydarzyły się złe rzeczy..... Kiedy kot wyczuwa ducha w domu, pierwszą rzeczą, jaką robi, jest podążanie za nim, aby odkryć jego intencje. Aby upewnić się, że ta astralna istota nie zagrozi swojemu terytorium, kot robi wszystko, co w jego mocy, aby wyrzucić go poprzez przemieszczenie jego pola energetycznego. Jeśli to nie zadziała, kot uwięzi istotę w swoim polu energetycznym i wyniesie ją z domu. Dlatego zwróć szczególną uwagę na swojego kota i zobacz, czy wraca on do określonego punktu w domu, utrzymując napiętą postawę i oczywiście wpatrując się w coś. Takie zachowanie może być oznaką obecności zła. Aby pomóc swojemu zwierzęciu pozbyć się złych duchów, możesz poczytać modlitwę na miejscu lub odprawić rytuał czyszczenia. Jeśli nie znasz żadnych modlitw ani rytuałów, możesz po prostu spalić białą szałwię - to potężny sposób na uzyskanie wglądu w negatywną lub nieświeżą energię. Pole astralne kota jest tak silne, że może z łatwością ścigać każdą negatywną istotę. Z tego powodu osoby komunikujące się z duchami nie wpuszczają kotów do pokoju, w którym odbywa się sesja. Może przestraszyć istoty astralne. Jednak w niektórych przypadkach obecność kotów podczas magicznych rytuałów jest bardzo zachęcająca.
Kot i dom 💫
Obecność kotów uchroni Cię również przed złymi oczami i przekleństwami. Ale aby uchronić się przed złym okiem lub podczas rozmowy z osobą podejrzaną o nieczyste myśli, musisz trzymać kota w dłoniach, lewą ręką głaskać jego szyję, a prawą - ogon. W takim przypadku będziesz w pełnym kontakcie ze zwierzęciem. Twoje pola energetyczne połączą się w jedno pole siłowe, które zapewni Ci bezpieczeństwo nawet przed potężnymi atakami. Ponieważ koty są przewodnikami energii kosmicznej, mogą wnosić do domu pozytywną energię, która przyczyni się do dobrego samopoczucia i dobrobytu całej rodziny. Koty wolą przebywać w miejscach, gdzie energia jest silna, takich jak obszary geopatogenne. Często wybierają te lokalizacje, ponieważ istnieje silny przepływ ujemnej energii lub wód gruntowych. Rosjanie mieli bardzo ciekawy rytuał: przenosząc się do nowego miejsca zamieszkania, najpierw zostawiali w domu kota. Gdyby dom był stary, kot wykryłby i oczyścił wszelką niechcianą negatywną energię - pozostałości po byłych właścicielach. Jeśli dom jest nowy, kot dostarczyłby do niego potężnego ładunku energetycznego.
Uzdrowienie przez koty
Wielkie wykorzystanie magicznych mocy kotów można znaleźć w leczeniu.
Koty dowolnej rasy i koloru mają zdolność do wykonywania zabiegów i mogą nieumyślnie leczyć swoich panów, leżąc na obolałych miejscach. Jedną z najłatwiejszych metod leczenia przy pomocy kota jest proste pieszczoty, dzięki czemu uwalnia się od stresu psychicznego i emocjonalnego. Leczenie z kotami służy również poprawie widzenia. W tym celu niektórzy uzdrowiciele zalecają posiadanie kotów z białymi ogonami. Kolor kota decyduje o jego potrzebach Osoby, które zamierzają wykorzystać magiczne właściwości zwierzęcia, muszą wiedzieć, jak wybrać kota. W niektórych przypadkach potrzebny jest czarny kot, w innych rudowłosy. Przy wyborze kota do magicznego zabiegu bardzo ważne jest uwzględnienie jego koloru.
Czarny .... Czary, ukryte moce, ochrona, głęboka magia. Mimo wszelkich przesądów, koty tego koloru pobierają negatywną energię, wycofując ją z domów, obdarzając mądrością i rozeznaniem.
Rudowłose koty .... Klasyczny księżyc czarownic, pełen męskiej mocy, energii słońca, energii Yang. Bez względu na płeć kota, przedstawiciele tego koloru to magia bogactwa, pieniędzy, skupienia.
Niebieski (szary, przydymiony szary): Koty tego koloru przynoszą miłość, szczęście, szczęście, a także stabilność emocjonalną i zmysłowy spokój.
Biały .... mają potężne moce lecznicze. Dawanie ludziom poczucia piękna i podziwu łagodzi stres, leczy i pozwala naładować energię. W Ameryce uważa się je za dobry znak.
Syjamski ... Koty tego koloru przynoszą sławę i sukces, długowieczność, pomoc w magii słonecznej, energię Yang.
Calico (trzy kolory): Jest to klasyczna trójkolorowa kombinacja bieli, czerwieni, czerni. Ten kolor kojarzy się z potrójną boginią. Koty rasy Calico przynoszą szczęście na lądzie i morzu, chronią dom i rodzinę przed krzywdą, przynoszą szczęście i dobrobyt.
Dwukolorowe (czarno-białe, pomarańczowo-białe, szaro-białe): Według legendy koty dwukolorowe są bardzo przyjazne. Pozwalają płynąć energii mądrości, zrozumienia i zdrowego rozsądku.
Szylkret ... ten wzór kolorystyczny jest dziedziczony tylko przez kobiety. Wiąże się z jasnowidzeniem, uzdrawianiem.
Złoty lub złotobrązowy (jak kot abisyński): czczony jako kot świątynny, jest zabawny, mądry, obdarza wdziękiem, pomaga opanować świecką mądrość, magię słoneczną.
Pręgowany (pręgowany): Przynoszą szczęście, oświecenie, pogodny stosunek do wszystkich sytuacji, nawet tych najbardziej krytycznych. Dostarczają doskonałej energii, humoru i dobrej zabawy.
Sieć


środa, 9 stycznia 2019

Historia prawdziwa mojej suczki Perełki.

Nasza 12 letnia suczka Perełka pod koniec września 2018 poszła z wizytą do weterynarza w związku z dużą gulą z jednej strony pyszczka. Weterynarz nie do końca wiedział co jej może dolegać. Dostała zastrzyki i zalecono nacieranie amolem i mieliśmy ją obserwować. Raz jej się to zmniejszało, raz zwiększało. W listopadzie zmieniliśmy weterynarza, bo tamten kosztował nas sporo, a poprawy szczególnej nie było.... Kolejny weterynarz stwierdził, że jest to najprawdopodobniej zapalenie ślinianki. Zebrał jej sporo płynu i wtedy pierwszy raz od ponad 2 miesięcy pyszczek zaczął wyglądać normalnie.
Płynu było sporo, kilka strzykawek.Jednak po tygodniu wszystko wróciło. Znowu wizyta, ściąganie płynu i wet zalecił wyjazd do Zielonej Góry na zabieg chirurgiczny. Dostaliśmy namiary na gabinet, który oni polecali. W międzyczasie poleciłam zdrowie naszego pieska Archaniołowi Rafałowi i Archaniołowi Michałowi, a także Matce Boskiej, Jezusowi i Bogu. Czułam spokój.....
Nie czułam tego zabiegu i postanowiłam poczekać. Nie przemawiała do mnie ta diagnoza i takie leczenie Perełki. W międzyczasie skontaktowałam się z Panią Dominiką z Dog Natural .

Na stronę Dog Natural trafiłam dzięki Aronowi, który jakiś czas temu zamieścił o Nich informacje na swoim blogu.  Dzięki Aron :)
Otrzymałam od Pani Dominiki profesjonalne informacje. Rozmawiałyśmy bardzo długo przez telefon. Perełka została także "zbadana" energetycznie.  Oczywiście Pani Dominika wypytała bardzo dokładnie o leczenie weterynaryjne , o objawy , dolegliwości, zachowanie suczki. Ustaliłyśmy, który preparat będzie dla niej najlepszy w tym czasie.To była przed samym Bożym Narodzeniem 2018.
W pierwszy dzień świąt Perełka poczuła się dużo gorzej, była osowiała, a gula zrobiła się olbrzymia. Nie miała siły wychodzić na dwór . W drugi dzień świąt było podobnie.  Natychmiast w czwartek - zaraz po świętach  mój mąż  zadzwonił do tego poleconego weterynarza. Tam powiedzieli, że mogą ją przyjąć dopiero po Nowym Roku.  Poprosiłam o pomoc i znalazłam wśród wielu gabinetów w Zielonej Górze, ten, który był " przypisany " Perełce ( proście a otrzymacie ) . Pani doktor podeszła bardzo profesjonalnie do tematu. Zrobiła USG, pobrała płyn do badania. Okazało się, że Perełka miała też gorączkę.Dostaliśmy  antybiotyk i za 4 dni mieliśmy  się pokazać po wyniki.
Perła zareagowała na antybiotyk natychmiast - został on dobrany IDEALNIE !
I mimo, że nie jestem zwolennikiem leczenia chemicznego, uważam, że DORAŹNIE wszystko jest dopuszczalne, kiedy ma służyć pomocy ! Perła już po pierwszej dawce poczuła się dużo lepiej a była to połowa tabletki , po kolejnej jeszcze lepiej. Na drugi dzień sama wstała do jedzenia i mimo, że była jeszcze słaba sama poszła na dwór się załatwić ! Gula zaczęła schodzić , pies wyraźnie odzyskiwał siły. W poniedziałek wróciliśmy do gabinetu - Pani doktor powiedziała, że dalej podajemy antybiotyk i chce ona jeszcze raz pobrać płyn do analizy, bo poprzednio było go za mało a ma podejrzenia , że mogą być komórki nowotworowe. Ogarnął mnie niesamowity spokój, że nic złego się nie dzieje, że Perła nie ma komórek nowotworowych. W międzyczasie znowu byłam w kontakcie z Panią Dominiką z Dog Natural- wszystkie informacje przekazałam od weterynarza. Przyszły też zioła o których rozmawiałyśmy . Zaczęłam podawać je Perełce - oczywiście antybiotyk też - tylko teraz miałam już konkretne zalecenia od Pani Dominiki jak mam podawać zioła.
Kolejna wizyta u weterynarza była 7 stycznia 2019- kolejne USG, dokładne obejrzenie psa.
Perła odzyskała wszystkie siły, wszystko się wchłonęło. Zalecenia : kontynuacja antybiotyku przez 12 dni i potem kontrola. Pani weterynarz powiedziała, że są bakterie z którymi trzeba się rozprawić . Powiedziała DOKŁADNIE  to samo co Pani Dominika, kiedy rozmawiałyśmy jeszcze przed jej diagnozą. Zresztą zobaczcie, a raczej poczytajcie co zaleciła Pani Dominika - dokładnie zaleciła preparat na bakterie....Mało tego Pani Dominika konkretnie zapytała kiedy Perła się gorzej poczuła - jak pamiętacie pisałam, że w pierwszy dzień świąt, a kilka dni wcześniej była PEŁNIA . Kto nie wie, to informuję, że w czasie pełni bakterie namnażają się . Pełnia działa bardzo na ludzi i zwierzęta. Jest wtedy więcej porodów,rozdrażnienia, zachorowań itd. Proponuję poczytać informację na temat pełni wpisując w google np: " jaki jest wpływ księżyca na ludzi i zwierzęta "

Mam wrażenie, że Perła czuje się lepiej niż kiedykolwiek  :)  Komórek nowotworowych nie ma ..... dziękuję Ci moja Intuicjo, że nigdy mnie nie zawodzisz i  że wiem, że zawsze mówisz mi prawdę .

Kochani kiedy taK sobie leżałam w medytacji. Pamiętajcie, że dla mnie medytacja, to po prostu wyciszenie się. Po prostu, trwanie w ciszy. Więc podziękowałam Bogu, Marii, Jezusowi, Aniołom za pomoc w zaopiekowaniu się Perełką, za wyzdrowienie, za prowadzenie , za Arona, że umieścił informację o Dog Natural,, za profesjonalne wsparcie Pani Dominiki, za Panią Anię - weterynarz z Zielonej Góry, która także profesjonalnie diagnozowała naszą suczkę , że nie stawiała diagnozy wyssanej z palca, że sama się upewniała, że pobierała dodatkowe materiały do analizy. Kiedy skończyłam dziękować jak zwykle trwałam w ciszy.....i wtedy po chwili przypłynęła wiadomość : Perła będzie żyć 20 lat....
Kochani tego jej i naszej drugiej suczce Pusi - córce Perły życzę, a także naszym 4 fantastycznym kotom. Sobie, nam, a także Wam czytelnicy mojego bloga życzę wszystkiego co najlepsze. Wszystkiego Bożego.
Niech nam się dzieje zawsze wszystko to co najlepsze :)

Kocham i dziękuję.

Agnieszka

https://www.facebook.com/Dog-Natural-324584701639207/




środa, 10 stycznia 2018

Czy wiesz, że opaski z soli czynią cuda?

Receptę opublikowano w ZOŻ w 2002 r. Niestety jest niezbyt dobrze znana, celowo wyrzucona z pamięci i dyskredytowana przez koncerny farmaceutyczne dążące do osiągnięcia zysków. Podobne działanie ma również siarczan magnezu (magnezja) przez kompresy, czasem w mastopatii, stłuczeniach. Dodatkowo jeszcze kąpiele solankowe, płukanie nosa, przecieranie roztworem soli zmarszczek twarzy, płukanie zatok przez nos… To wszystko jest sprawdzone i działa!

Opowieść ta został znaleziona w starej gazecie. Mowa w niej jest o niesamowitych leczniczych właściwościach soli, którą stosowano w czasie II wojny światowej w leczeniu rannych żołnierzy.
W czas Wielkiej wojny ojczyźnianej pracowałam jako starsza siostra operacyjna w szpitalach polowych z chirurgiem I. I. Szczegłowem. W przeciwieństwie do innych lekarzy z powodzeniem stosował on w leczeniu rannych hipertoniczny roztwór soli kuchennej.
Na obszerną powierzchnię skażonej rany kładł miękką, obficie zmoczoną roztworem soli dużą serwetkę. Po 3-4 dniach rana stawała się czysta, różowa, temperatura u pacjenta jeżeli była wysoka spadała prawie do normalnych wartości, po czym nakładało się na to opatrunek gipsowy. Po kolejnych 3-4 dniach rannych wysyłano na tyły. Roztwór hipertoniczny działał doskonale – w zasadzie prawie nie mieliśmy zgonów.
10 lat później, po wojnie skorzystałam z metody Szczegłowa w leczeniu swoich zębów a także próchnicy i skomplikowanym ziarniniaku. Sukces nastąpił już po dwóch tygodniach. Po tym zaczęłam studiować wpływ solnego roztworu na takie choroby, jak zapalenie pęcherzyka żółciowego, zapalenie nerek, przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego, reumatyczne zapalenie krążenia, procesy zapalne w płucach, reumatyzm stawowy, zapalenie kości i szpiku, ropnie po iniekcji i tak dalej.
W zasadzie były to pojedyncze przypadki, ale za każdym razem otrzymywałam dość szybko pozytywne wyniki. Później pracowałam w ośrodku zdrowia i mogłabym opowiedzieć o wielu trudnych przypadkach, gdzie okłady z roztworem soli był skuteczniejsze niż wszystkie inne lekarstwa. Udało się nam wyleczyć krwiaki, zapalenie torebki stawowej, chroniczne zapalenie wyrostka robaczkowego.
Chodzi o to, że roztwór soli ma właściwości pochłaniające i wyciąga z tkanki płyn z florą chorobotwórczą. Pewnego razu w czasie delegacji zatrzymałam się w jakimś mieszkaniu. Dzieci gospodyni chorowały na koklusz. Ciągle kaszlały. Położyłam im na noc na oparcia opaski soli. Po półtorej godziny kaszel ustał i nie pojawił się aż do rana. Po czterech opatrunkach choroba zniknęła bez śladu.
W klinice o której mówiłam, chirurg zaproponował aby spróbować roztwór soli w leczeniu nowotworów. Pierwszym takim pacjentem była kobieta z pieprzykiem rakowym na twarzy. Zwróciła uwagę tą plamkę pół roku wcześniej. Od tego czasu plamka spurpurowiała i powiększyła się trzykrotnie, a ze środka zaczęła wyciekać szaro-brunatna ciecz. Zaczęłam jej robić okłady solne. Po pierwszym okładzie opuchlizna zbledła i zmalała. Po drugiej jeszcze bardziej zbledła i wydawała się kurczyć. Wydzielina ustała. A po czwartym okładzie pieprzyk przybrał swój początkowy wygląd. Po piątym okładzie zabieg zakończył się bez operacji.
Następnie była młoda dziewczyna z gruczolakiem piersi. Czekała na operację. Poradziłam chorej aby przez kilka tygodni robiła sobie na piersi okłady solne. Operacja nie była już potrzebna.
Po pół roku na drugiej piersi utworzył się ponownie gruczolak. I znów wyleczyła się okładami bez operacji. Spotkałam ją dziewięć lat później. Czuła się dobrze a o chorobie swojej nawet nie wspomniała.
Mogłabym dalej kontynuować historie cudownych wyleczeń za pomocą opasek z roztworu hipertonicznego. Mogłabym opowiedzieć o wykładowcy jednego z kurskich instytutów, który po dziewięciu okładach pozbył się gruczolaka gruczołu krokowego.
Kobieta, cierpiąca na białaczkę, po tym jak na noc wkładała opaski solne na bluzę i spodnie w ciągu trzech tygodni, znów odzyskała zdrowie.
Stosowania solnych opasek w praktyce.
1. Sól stołowa w roztworze wodnym ma nie przekraczać 10 procent – aktywny sorbent. Wyciąga z chorego organu wszelkie nieczystości. Efekty w leczeniu będą tylko w tym przypadku, jeśli opatrunek będzie przepuszczalny dla powietrza, to znaczy higroskopijny, co zależy od jakości materiału użytego do opatrunku.
2. Opatrunek działa lokalnie – tylko na chory organ lub część ciała. W miarę wchłaniania cieczy z warstwy podskórnej wchłania się do niego płyn tkankowy z głębszych warstw zabierając ze sobą wszelkie patogeny: drobnoustroje, wirusy i substancje organiczne.
Tak więc, podczas działania bandaża-opaski w tkankach chorego organizmu płyn jest odnawiany, miejsce zostaje oczyszczone od zarazek, i z reguły proces patologiczny zostaje wyeliminowany.
3. Opatrunek z hipertonicznym roztworem soli kuchennej działa stopniowo. Wynik osiąga się w ciągu 7-10 dni, a czasem dłużej.
4. Stosując roztwór soli kuchennej należy zachować ostrożność. Nie polecam stosowania opatrunków z roztworem o koncentracji ponad 10 procent. W niektórych przypadkach lepszy będzie nawet 8-procentowy roztwór. (Roztwór pomoże w przygotować każdy farmaceuta).
Niektórzy będą pytać: gdzie są lekarze skoro opatrunek-opaska hipertoniczna jest tak skuteczna, to dlaczego ta metoda leczenia nie jest szeroko stosowana? To bardzo proste – lekarze są w niewoli leczenia medykamentami. Firmy farmaceutyczne proponują coraz nowe i droższe lekarstwa. Niestety, medycyna jest również biznesem. Kłopot z rozwiązaniem hipertonicznym jest taki, że jest on zbyt prosty i tani. Tymczasem życie przekonuje mnie, że takie rozwiązanie jest doskonałym narzędziem w walce z wieloma chorobami.
Na przykład, przy katarze i bólach głowy kładę kolistą opaskę na czoło i tył głowy na noc. Przez godzinę-półtora katar mija, a do rana znika również ból głowy. Przy każdym przeziębieniu podczas pierwszych oznak stosuję opaski. A jeżeli zrobiłam to zbyt późno i infekcja zdążyła wniknąć do gardła i oskrzeli, to robię jednocześnie pełną opaskę na głowę i szyję (z 3-4 warstw miękkiego cienkiego płótna) i na plecy (z 2 warstw wilgotnego i 2 warstw suchego płótna) przez całą noc. Leczenie kończy się po 4-5 procedurach. Przy czym cały czas pracuję.
Kilka lat temu zwróciła się do mnie krewna. Jej córka cierpiała na ostre ataki zapalenia pęcherza żółciowego. Przez tydzień przykładałam jej bawełniane okłady na chorą wątrobę. Składały się one z 4 warstw, moczyłam je w solnym roztworze i pozostawiałam na noc.
Opaskę na wątrobę nakłada się w następujący sposób: od podstawy lewej piersi do połowy linii poprzecznej brzucha, i na szerokość – od mostka i białej linii brzucha z przodu do kręgosłupa. Bandażuje się szczelnie jednym szerokim bandażem, mocniej – na brzuchu. Po 10 godzinach zdejmuje się opaskę i w to miejsce na pół godziny nakłada się gorący termofor. Robi się to aby w rezultacie głębokiego rozgrzania rozszerzyć przewody żółciowe w celu swobodnego przejścia do jelita odwodnionej i zgęstniałej masy żółciowej. Termofor w tym przypadku jest obowiązkowy. Jeśli chodzi o dziewczynę, minęło wiele lat od tego leczenia, a ona nie narzeka na swoją wątrobę.
Nie chcę podawać adresów, imion, nazwisk. Chcecie to wierzcie, nie chcecie to nie wierzcie, ale 4-warstwowa opaska solna wykonana z bawełnianego ręcznika, nakładana na piersi przez 8-9 godzin w nocy pomogła kobiecie pozbyć się raka piersi w ciągu dwóch tygodni. Moja znajoma za pomocą solnych tamponów, nałożonych bezpośrednio na szyjkę macicy po 15 godzin poradziła sobie z rakiem szyjki macicy. Po dwóch tygodniach leczenia guz zmniejszył się o 2-3 razy, stał się bardziej miękki, przestał rosnąć. Taki pozostaje do dziś.
Roztwór soli można używać tylko w opasce, ale w żadnym wypadku nie w kompresie. Koncentracja soli w roztworze nie powinna przekraczać 10%, ale też nie spadać poniżej 8%.
Opaska z roztworem o większej koncentracji może doprowadzić do zniszczenia naczyń włosowatych w tkankach w obszarze jej stosowania.
Bardzo ważny jest wybór materiału na opaski. Powinien być higroskopijny. Czyli łatwo przemakalny i bez żadnych pozostałości tłuszczu, maści, alkoholu, jodu. Są one niedopuszczalne na skórze, na którą nakłada się Opaskę.
Najlepiej wykorzystać tkaninę lnianą lub bawełnianą (ręcznik), które wielokrotnie używałam i wielokrotnie myłam. W ostateczności można skorzystać z gazy. Opatrunek z niej składa się z 8 warstw. Każdy inny materiał ze wskazanych – 4 warstwy.
Przy nakładaniu opaski roztwór powinien być wystarczająco gorący. Wyciskanie materiału polega na tym, aby był niezbyt suchy i niezbyt wilgotny. Nie kłaść niczego na opaskę.
Przymocować bandażem lub przymocować plastrem opatrunkowym – i to wszystko.
Przy różnych procesach płucnych opaskę lepiej kłaść na plecy, ale wtedy trzeba dokładnie znać lokalizację procesu. Bandażować klatkę piersiową wystarczająco szczelnie ale tak aby nie utrudniać oddychania.
Brzuch bandażować trzeba dość mocno gdyż w ciągu nocy obluzowuje się, opaska robi się luźna i przestaje działać. Rankiem, po zdjęciu opaski, materiał należy dobrze opłukać w ciepłej wodzie.
Żeby opaska lepiej przylegała do pleców, na wilgotne jej warstwy kładę między łopatkami wałek na kręgosłup i bandażuję go razem z opaską.
To właściwie wszystko, czym chciałbym się podzielić. Jeśli macie problemy i nie możecie ich rozwiązać w placówkach medycznych, spróbujcie solnych opasek. Metoda wcale nie jakaś sensacyjna. Po prostu została zapomniana.
Jak prawidłowo przygotować 10% roztwór soli:
Można teraz znaleźć setki dobrych przepisów, trudno kogoś zadziwić czymś nowym. Recepta ta jest na tyle prosta i efektywna, że podzielić się nią chcę w pierwszej kolejności. Przeczytałam ją wiele lat w temu w gazecie. Opis pochodzi od jednej z pielęgniarek, a oto opis recepty:
1. Wziąć 1 litr przegotowanej, ze śniegu lub deszczowej albo destylowanej ciepłej wody.
2. Do 1 litra wody wsypać 90 g niejodowanej soli jadalnej (3 łyżki stołowe bez czubków). Dokładnie rozmieszać. Wyszedł 9-procentowy roztwór soli.
3. Przygotować 8 bawełniano-gazowych warstw, odlać część roztworu i potrzymać w nim 1 minutę 8 warstw gazy. Lekko odcisnąć, aby nie spływały.
4. Położyć 8 warstw gazy na chore miejsce. Na górę położyć kawałek czystej wełny owczej. Zrobić to przed snem.
5. Przymocować bandażem wszystkie bawełniane szmatki lub z gazy, nie stosować uszczelnień polietylenowych. Trzymać do rana. Rankiem wszystko zdjąć. A w następną noc wszystko powtórzyć.
Ta zaskakująco prosta recepta leczy wiele chorób, wyciąga toksyny z kręgosłupa do skóry, zabija wszystkie infekcje.
Leczy: krwotoki wewnętrzne, ciężkie wewnętrzne i zewnętrzne stłuczenia, nowotwory wewnętrzne, gangreny, zgorzele, zapalenie torbieli stawowych i inne procesy zapalne w organizmie.
Korzystając z tej recepty kilku moich znajomych i krewnych zostało uratowanych:
– od krwotoku wewnętrznego
– od ciężkiego urazu na płucach
– od procesów zapalnych w worku stawów kolanowych
– od zakażenia krwi, od śmierci podczas krwotoku z nogi od głębokiej rany od noża.
– od przeziębienia, zapalenia mięśni szyi…
I chcę aby pielęgniarka, która wysłała tą receptę do gazety i profesor leczący żołnierzy na froncie tym sposobem cieszyli się długo dobrym zdrowiem. Niski im ukłon.
I chcę, aby z tego sposobu skorzystało wielu pilnie potrzebujących w dzisiejszych ciężkich czasach, kiedy drogie usługi medyczne nie są na kieszeń emerytów. Jestem pewna, że recepta im pomoże. A potem niech się pomodlą o zdrowie tej pielęgniarki i profesora.

źródło
źródło2

środa, 17 lutego 2016

Dla sercowców,wątrobowców,osłabionych … drzewa …



Drzewa szumią i leczą. Uzdrawiają dusze, wywołują emocje, uspokajają, mają moc uzdrawiania. Najprostszym sposobem czerpania energii z drzew jest spacer po lesie, głębokie oddychanie. Tulenie drzew, rozmowa z nimi. Podam rodzaje drzew i ich właściwości.
AKACJA – DLA OSŁABIONYCH
Likwiduje zdenerwowanie, stres i wzmacnia organizm. Najsilniej wpływa akacja młoda niezbyt wysoka.
BRZOZA – DRZEWO KOJĄCE
Jak głosi nasza tradycja brzoza to drzewo p/bólowe, działa rozluźniająco i rozkurczowo, obniża ciśnienie krwi. Brzoza także neutralizuje niekorzystne promieniowanie cieków wodnych.
BUK – OSTOJA INTELIGENCJI
Promieniuje energią na odległość kilkunastu metrów. Sprzyja koncentracji, jasności myślenia. Gdy Cię boli głowa przyłóż bukowy liśc do czoła.
DĄB – DUCH OPIEKUŃCZY
Pomaga odzyskać spokój, nadzieje, moc i wiarę we własne siły. Wzmacnia witalność. Warto tulić się do niego by rozwiązać trudny problem.
JAŁOWIEC – PULMUNOLOG
Leczy choroby płuc. Wpływa pobudzająco na ukł. nerwowy, poprawiając pamięć. Jagody jałowca żute w ustach hamują rozwój próchnicy i odświeżają oddech.
JARZĘBINA – DLA SERCOWCÓW
Rozluźnia. Mobilizuje do działania dodaje pewności siebie. Odwar a jej owoców wzmacnia serce, przeciwdziała miażdżycy, usprawnia prace wątroby.
JODŁA – DRZEWO ZAKOCHANYCH
Olejki eteryczne, które wydzielają jodły są doskonałym afrodyzjakiem. Pod jadłą mija znużenie.
LESZCZYNA – DLA WĄTROBOWCÓW
Drzewo oczyszcza organizm, działa kojąco na wątrobę i mięśnie gładkie.
LIPA – PRZEKAŹNIK ENERGII
Pomogą odzyskać pozytywny stosunek do ludzi, przywraca spokój, dostarcza energii, odświeża umysł. Pomaga w odblokowaniu czakr, ośrodków energii, szczególnie pomaga na czakrę serca i 3 oka.
MODRZEW– MUZA ARTYSTÓW
Wspomaga twórcze myślenie. Leczy choroby ukł. oddechowego. Przyspiesza gojenie stłuczeń i urazów.
SOSNA – SZYBKA REGENERACJA
Usuwa objawy przemęczenia. Olejki mają działanie bakteriobójcze dlatego jej zapach działa jak inhalator przy przeziębieniu.
ŚWIERK – IGLAK SZCZĘŚCIA
Otacza nas opieką i ochroną. Przynosi pomyślność tym, którzy posadzili go przy domu. Pomaga w dążeniach do celu. Działa na krtań i struny głosowe, leczy stawy.
WIĄZ – DRZEWO PRZEBACZANIA
Pomaga zapomnieć krzywdy leczy urazy duszy i serca, promieniuje przyjaźnią.
WIERZBA – OPIEKUNKA KOBIET
Jest usposobieniem żywotności i opiekuńczości, wspomaga leczenie zaburzeń miesiączkowych.
/ autor: Joanna Foryszewska
źródło: bukwica.blogspot.com /
/ przygotowała: nika_blue /

Misty Maples

niedziela, 7 lutego 2016

Chemioterapia nie leczy raka! Chemioterapia zabija człowieka!

333

Chemioterapia nie leczy raka! Chemioterapia zabija człowieka!


Leczenie raka to temat najbardziej tuszowany w historii medycyny. Żaden onkolog, chociaż pewnie doskonale o tym wie, nie powie pacjentowi prawdy, a tymczasem chemioterapia zabija więcej ludzi, aniżeli sam nowotwór. Przybywa wciąż nowych dowodów, które wyraźnie mówią – chemioterapia zabija!
Plaga nowotworów na całym świecie rośnie w siłę, umierają starcy, dorośli, młodzież i dzieci. Diagnoza raka niemal zawsze równa się chemioterapii. To lekarstwo okazuje się być trucizną, zaś inne metody są wyśmiewane i uznawane za szaleństwo.
Niestety, najnowsze badania, ściśle skrywane przez mass media, dowodzą, że chemia to kolejna pomyłka systemu „ochrony” zdrowia. Naturalnie możemy rozmyślać, zastanawiać się i wymądrzać jeżeli jest to temat nam odległy, jednak co zrobić kiedy dotyka nas samych, lub naszych bliskich? Czy zgodzić się na to akceptowane społecznie zabójstwo? Czy szukać innych metod leczenia?

Najnowsze, zatajone fakty
Badania które zostały przeprowadzone przez naukowców z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, wykazały, że stosowanie w leczeniu terapii owszem zmniejsza guza, lecz powoduje przeżuty na inne organy. Owa, uznana obecnie za najlepszą metoda nie leczy, a szkodzi, zabija.
Możemy uznać to za nieco szokujące, albowiem znamy na pewno szereg osób które chemioterapii się poddały. Zastanówmy się nad ich przypadkiem? Jak wyglądało ich życie po rozpoczęciu leczenia? Chwilowa poprawa, osłabiony organizm, nie mający siły na walkę z chorobą. Kilka miesięcy, maksymalnie lat – osoba chora przegrywa.
Chemioterapia to metoda leczenia niezwykle agresywna. Niszczy komórki rakowe, ale jednocześnie zabija również zdrowe. Tym samym niszczy organizm i prowadzi do jego osłabienia i wycieńczenia. Lekarze wmawiają nam, że jest to konieczne, lecz wysiłek i poświęcenie i tak idzie na marne. Osobiście, przyznam że nie znam ani jednej osoby, która lecząc raka chemią żyłaby dłużej niż trzy lata. Co więcej, rodziny takich osób, dopiero później szerzej otwierają czy, dostrzegając skutki i twierdzą, że gdyby podjąć inną metodę matka/syn/córka/ojciec/dziadek jeszcze by żyli.
Gehenna długiego konania w bólu, taki skutek niesie ze sobą chemioterapia.

Efekt chemioterapii jest całkowicie odwrotny od pozornie zamierzonego. Chemia mobilizuje nasze zdrowe komórki do uwolnienia białka WNT16B, zaś ono karmi komórki nowotworowe, powodując ich ciągły rozrost. Rozwijają się one jeszcze szybciej i ogarniają cały organizm. Dodatkowo chemioterapia uszkadza również nasze DNA.
Przeprowadzone badania tłumaczą więc tendencję jaką często obserwujemy u osoby chorej na raka. Początkowa poprawa, zmniejszenie guza, a następnie nagłe pogorszenie zdrowia i w przykrym acz prawdziwym efekcie, śmierć.
Skuteczne, ale nielegalne
Obecnie na całym świecie ludzie wydają miliony aby wygrać walkę z rakiem, wciąż nieskutecznie. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta, fakt znalezienia lekarstwa na nowotwory byłby druzgocący w skutkach ekonomicznych dla całego przemysłu medycznego i farmaceutycznego. Ludzie, którzy dziś gromadzą prawdziwe fortuny na nieszczęściu innych, wciąż próbują tuszować skuteczne metody leczenia raka. Spójrzmy chociażby na to iż Jason Vale, twierdzący iż witamina B17 może rozprawić się z rakiem, trafił za swoje badania do więzienia, zaś terapia Gersona uznana została za nielegalną. Co więcej istnieją dowody na to, że dietą a także ziołolecznictwem jesteśmy wstanie pokonać raka a równocześnie nie doprowadzić organizmu do ruiny.
główne
Nowotworowy biznes 
Onkolodzy nie pozwalają nam na podjęcie leczenia naturalnego, zmuszają do swoich metod, które nie są skuteczne, a wręcz zastraszają. Chemioterapia nie może zostać w społeczeństwie uznana za szkodzącą, albowiem jest ona kosztowna, a tym samym  napędza wielki farmaceutyczny rako-biznes kosztem naszego zdrowia i życia.
Przebadany lek Glivec, który stosuje się w leczeniu białaczki oraz nowotworu pokarmowego w pierwszej fazie zmniejsza guzy, lecz w drugiej sprawia ze rosną jeszcze większą siłą.
Pacjent, który leczony jest na jeden rodzaj raka, po podaniu chemioterapii narażony jest na rozwój drugiego typu raka w organizmie. Onkolodzy twierdzą, że guzy te nie mają ze sobą nic wspólnego, jednakże cicho mówi się o konsekwencjach leczenia.
Chemioterapia jest niebezpieczeństwem o którym większość ludzi jeszcze nie wie, albowiem jest bardzo toksyczna dla naszego organizmu a dodatkowo nie gaje żadnej gwarancji że wyleczysz raka klinicznymi sposobami.
Sam więc zastanów się czy metoda leczenia raka chemioterapią jest metodą na wyleczenie, czy popełnienie samobójstwa? A może skorzystać ze sposobów naturalnych, alternatywnych?
Obecnie mamy zarówno za granicą jak i w Polsce „żywe dowody” że terapie naturalne typu terapia Gersona są skuteczne, że mogą zapewnić nam znów zdrowie i radość. Równocześnie mamy także oddziały onkologiczne cierpiących oraz umierających dzieci, dla których chemia to nie nadzieja lecz wyrok. Czy tak musi być?

http://e-anetabloguje.blog.pl/2016/01/06/chemioterapia-nie-leczy-raka-chemioterapia-zabija-czlowieka/

poniedziałek, 11 maja 2015

Wszystko ma swój czas..


Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.

Źródło: 
Księga Koheleta
 3,1–8 Biblia Tysiąclecia

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/05/wszystko-ma-swoj-czas.html

niedziela, 28 kwietnia 2013

Niebiańska muzyka – uzdrawianie.

Niebiańska Muzyka Joao Cota-Robles – Frederic Delarue – Uzdrawiający Dar dla ludzi i zwierząt.

Częstotliwości tej muzyki komunikują się z Boską Inteligencją ciała na poziomie komórkowym podnosząc świadomość każdej komórki. Zwiększa się zdolność organizmu do samo leczenia. Te dźwięki są kompatybilne i działają w harmonii z każdą metodą uzdrawiania, jako uzupełnienie wielu terapii. Muzyka rozbrzmiewa z dodatkowym błogosławieństwem dla każdego, kto ma do czynienia z jakąkolwiek formą raka. Słuchamy tej muzyki podczas sesji uzdrawiania i medytacji. Bądź kreatywny w wykorzystaniu tego wspaniałego daru muzycznego w procesie leczenia.


link do strony kompozytora: http://fredericdelarue.com/freemusic.html

piątek, 5 kwietnia 2013

Jadalne miasto Andernach - czyli miejski ogród dla każdego .

Miasto Andernach jest pierwszym niemieckim miastem, które od roku 2010 realizuje projekt tworzenia ogrodów z warzywami, owocami i ziołami na publicznych skwerach. Mieszkańcy biorą czynny udział w tym przedsięwzięciu i przyczyniają się do różnorodności sadząc rośliny i siejąc nasiona z tego miejskiego ogrodu. Sami pomysłodawcy zachęcają do tego chcąc przywrócić bioróżnorodność i różne dawno zapomniane odmiany i gatunki. Miasto stało się również bardziej atrakcyjne, nie tylko dla mieszkańców ale i dla turystów. Może i u nas warto by zacząć propagować tę ideę w dobie monopolu gigantów na rynku nasiennym?