Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2026

🌼 5 Ziół, które warto zebrać w sierpniu.

Sierpień to ostatni dzwonek.
Za chwilę przyjdzie jesień - i te skarby znikną do następnego roku.
Nasze babcie wychodziły w sierpniu z koszem i wracały z apteką na całą zimę.
Ty możesz zrobić to samo.
🌼 1. DZIURAWIEC
Złote kwiatki na łąkach - nie przegap!
Suszy się szybko, działa długo.
Na co: depresja, nerwy, wątroba, rany, bóle nerwowe
Jak zbierać: kwiaty + górne łodygi, suszy się w pęczkach w cieniu
Uwaga: po dziurawcu nie opalaj się! (fotouczulenie)
🌸 2. LIPA
Kwitnie właśnie teraz - zbieraj kwiatostany!
Jeden rok bez zbioru = cały rok bez herbatki lipowej.
Na co: przeziębienie, gorączka, kaszel, bezsenność, stres
Jak zbierać: kwiatostany z listkiem przykwiatowym, suszy się szybko
Babcin sekret: herbata lipowa z miodem = lepsza niż jakikolwiek syrop z apteki!
🌿 3. MIĘTA
Rośnie wszędzie - w ogrodzie, przy drogach, na łąkach.
Zbieraj przed kwitnieniem (sierpień = ostatni moment!)
Na co: trawienie, wzdęcia, bóle głowy, zatoki, świeży oddech
Jak zbierać: całe łodygi, suszy się w pęczkach
Świeża mięta jest 10x mocniejsza niż ze sklepu!
🌾 4. SKRZYP POLNY
Niepozorna roślina przy rowach i polach.
A w środku: krzemionka której nie ma w żadnym suplemencie.
Na co: włosy, paznokcie, stawy, kości, nerki
Jak zbierać: zielone pędy (nie brązowe!), suszy się w pęczkach
Babcie piły każdej wiosny i jesieni - włosy miały do starości!
🍂 5. CZARNY BEZ (owoce)
Sierpień = czas zbiorów czarnego bzu!
Ciemnofioletowe grona = tarcza immunologiczna na całą zimę.
Na co: odporność, grypa, przeziębienie, wirusy
Jak zbierać: całe grona gdy ciemnofioletowe, nie wcześniej
Jak używać: sok, syrop, nalewka - NIE jedz surowych (toksyczne!)
Babcin syrop z czarnego bzu = lepsza niż szczepionka na grypę (babcie tak mówiły 😊)
JAK SUSZYĆ:
🌿 Zbieraj RANO (po rosie, przed południem)
🌿 Suszy w cieniu, w przewiewnym miejscu (NIE na słońcu!)
🌿 Rozłóż luźno (nie kupki - pleśnieją!)
🌿 Przechowuj w papierowych torebkach lub słoikach szklanych
🌿 Opisz datę i nazwę (za rok nie pamiętasz!)
🌿 Suche zioła trzymają moc 1-2 lata
Nasze babcie miały spiżarnię pełną słoików z ziołami.
To była ich apteka.
Tania, naturalna, skuteczna.
Jeden sierpniowy spacer z koszem = zdrowie przez całą zimę.

 

czwartek, 1 stycznia 2026

Piołun ma właściwości przywracania naszej harmonii z naturą.


 " Piołun ma właściwości przywracania naszej harmonii z naturą. A gdy dym z jego liści jest silnie skoncentrowany, ludzie o wrażliwej naturze mogą nawet zacząć widzieć istoty z innego świata..

Od czasów starożytnych szamani, wróżbici i czarownicy używali piołunu podczas różnych obrzędów i rytuałów, a także do przygotowywania mikstur, amuletów i talizmanów.

• piołun odpędza złe duchy i nieczyste siły,
• chroni ludzi przed urokiem, złym okiem i nieszczęściem.

Magiczne właściwości piołunu

Piołun od dawna ceniony jest jako roślina ochronna.
Opowiada się na przykład, że syrena podczas spotkania z człowiekiem zawsze pyta: „Piołun czy pietruszka?”. Jeśli człowiek odpowie: „Pietruszka”, syrena powie: „Jesteś moim kochankiem”, po czym zabierze go ze sobą.
Jeśli zaś odpowie: „Piołun”, syrena krzyknie: „Znikaj!” i ucieknie.

Nieczyste siły boją się gorzkiego zapachu piołunu.

Piołun to jeden z najpotężniejszych ziół antydemonicznych, oddziałujący na energię całego organizmu. Najczęściej stosuje się go w formie kadzideł. Palenie pęczka piołunu i wdychanie dymu pomoże oczyścić człowieka i mieszkanie.

Całkowicie bezpieczną metodą jego stosowania jest powieszenie w domu (najlepiej w sypialni lub przed wejściem) małego pęczka tej rośliny. Jego zapach jest tak nieprzyjemny dla nieczystych sił, że opuszczają one dom, w którym znajduje się piołun.

W wiankach na Iwan Kupałę wplata się piołun. Wróżą z nich o przyszłym losie.
Również święty wianek wiesza się w domu nad drzwiami, aby kłótnie i nieszczęścia omijały go szerokim łukiem. Zioła z niego używano przez cały rok do celów leczniczych i ochronnych, dodając je stopniowo do herbaty.
Uważano, że jeśli taki wianek spadnie lub się rozpadnie, to oznacza to działanie złej magii na rodzinę.

Antydemoniczne właściwości piołunu wzrastają w okresie księżyca malejącego. Był nawet specjalny dzień, kiedy można było zbierać piołun do tych celów. Odbywało się to pod koniec sierpnia. Zbierany wtedy piołun uważany był za najbardziej leczniczy. Ale przez całe lato można było go zbierać do celów leczniczych.

Do ochrony domu

• kąpiel z dodatkiem piołunu oczyści z wszelkiego zła
• płonący piołun odpędzi złe siły, ochroni dom przed złymi duchami i wszelką nieczystością, również w tym celu wiesza się go nad drzwiami
• płonący lub wrzucony do garnka piołun ochroni dom przed burzami i błyskawicami
• ochroni dzieci przebywające w domu
• amulety z piołunu ochronią w czasie podróży przed wszelkimi nieszczęściami i będą sprzyjać bezpiecznemu powrotowi
• mały woreczek z mieszanką piołunu i czarnej soli posłuży jako bardzo silny amulet przeciwko wszelkim negatywnym wpływom i nieczystościom, można go położyć pod poduszkę podczas snu, nosić w kieszeni.

Dla zdrowia i uzdrowienia

• aby nabrać sił podczas długiego spaceru lub biegu, należy dodać liście piołunu do butów
• poduszka wypełniona piołunem wywoła we śnie prorocze sny
• piołun przydatny jest, by nie zatruć się trucizną, uniknąć ataku dzikich zwierząt i udaru słonecznego
• piołun nosi się przy sobie, by chronić przed bólem pleców i innymi chorobami
• przed szaleństwem

Dla domowej magii

• roślina wykorzystywana jest do wróżb, w tym celu przygotowuje się nalewkę z piołunem i miodem i pije przed wróżbami
• piołun wraz z drzewem sandałowym stosuje się podczas rytuału przebudzenia mocy psychicznych
• liście piołunu układa się wokół magicznego lustra lub pod nim
• czarownicy używają pęczka piołunu do zaklęcia duchów choroby; uważa się, że te duchy boją się zapachu czarnebylu
• piołun położony obok łóżka pomoże w ochronie podczas snu"

Ewa Teresa Pundowska 

środa, 19 marca 2025

Piękny człowieku … Podaruj sobie dobry czas.


Piękny człowieku …

Podaruj sobie dobry czas. Każdego dnia znajdź chwilę, by zrobić coś, co napełni Cię spokojem i radością. Troszcz się o siebie , bo jesteś wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju - niech Twój każdy dzień o tym przypomina .

W pędzie codzienności często zapominamy, że jesteśmy najważniejszymi osobami w naszym własnym życiu. Oddajemy czas, energię i uwagę innym, a nasze własne potrzeby spychamy na dalszy plan, jakbyśmy zawsze mogli do nich wrócić później. Ale prawda jest taka, że nie ma „później” – jest tylko teraz.

Każdy dzień jest jak mały prezent, który możemy rozpakować na własny sposób.
To, jak o siebie zadbasz, czym napełnisz swoje serce i umysł, ma znaczenie. Może to być chwila spokoju przy ulubionej herbacie, spacer wśród drzew, kilka stron książki, która inspiruje, czy po prostu moment ciszy, w którym możesz usłyszeć swoje własne myśli.
Dbanie o siebie to nie egoizm. To akt miłości i troski, który pozwala Ci być pełnią siebie – dla siebie i dla innych. Kiedy podarujesz sobie dobry czas, otaczasz się energią, która wypełnia każdy aspekt Twojego życia. Stajesz się bardziej uważny, bardziej wdzięczny i bardziej obecny w tym, co tu
i teraz.
Jesteś ważny dla świata , ale przede wszystkim dla siebie .
Dlatego każdego dnia znajdź coś, co przyniesie Ci radość, co napełni Cię spokojem i co przypomni, że jesteś ważny. Troszcz się o siebie jak o najdroższego przyjaciela. Bo w tej relacji – ze sobą – tkwi początek wszystkiego, co dobre.

Izabela Szczepaniak ~Czas przebudzenia

wtorek, 28 stycznia 2025

Kiedy podnosimy nasze wibracje, automatycznie zaczynamy rozstrajać się ze wszystkim i wszystkimi, którzy nie kalibrują na tej samej częstotliwości.


Kiedy podnosimy nasze wibracje, automatycznie zaczynamy rozstrajać się ze wszystkim i wszystkimi, którzy nie kalibrują na tej samej częstotliwości.
Nasze związki się rozpadają...
Dosłownie pary nie są już na tych samych falach. Dlatego nie możemy zrozumieć, dlaczego kiedykolwiek zakochaliśmy się w naszych byłych...
Jednak gdy ludzie wzrastają w różnym tempie, związek nie będzie w stanie utrzymać połączenia.
Nasi przyjaciele odpływają...
Nagle nie mamy już tak wiele wspólnego. Rzeczy, o których mówią i zawsze mówili, nagle zaczynają sprawiać, że czujemy się nieswojo...
Plotkują, poniżają innych, ciągle narzekają lub kłamią. Zmienia się nasze życie towarzyskie...
Wolimy opuścić imprezową scenę, by w sobotni wieczór oglądać gwiazdy. Alkohol, papierosy i narkotyki nie są dłużej potrzebne, ponieważ odnajdujemy szacunek dla naszych ciał.
Sposób spędzania wolnego czasu jest inny...
Może mniej zakupów, a więcej spacerów na łonie natury w połączeniu z naszym sercem bez niepotrzebnego rozpraszania się.
Cały nasz świat przestawia się na nową kalibrację rzeczywistości.
Zmieniliśmy się.
Urośliśmy.
Podnieśliśmy naszą częstotliwość.
Zmieniliśmy nasz świat.
Zostawiamy stare, żeby zrobić miejsce na nowe, jak wąż zrzucający skórę. Dzieje się to automatycznie, gdy pole kwantowe magnetyzuje do nas nowych ludzi i okoliczności, z którymi się zestrajamy, i odpycha kogokolwiek i cokolwiek, z kim nie jesteśmy już wibracyjnym odpowiednikiem.
Zaczynamy widzieć bardziej pozytywny świat, wypełniony miłością, spokojem i szczęściem.
Zaczynamy dostrzegać śpiew ptaków, kwitnące kwiaty i zachodzące słońce.
Nie jesteśmy tak wkurzeni ani tak zestresowani jak kiedyś i czujemy, że patrzymy na świat z zupełnie nowej perspektywy...
Ponieważ jesteśmy.
W ten sposób dosłownie dokonujemy zmiany.
Świat się nie zmienia...
My się zmieniamy i dostosowujemy się do nowej rzeczywistości.
💖
/Karen Star/
Tłum. własne Dakoria

piątek, 22 kwietnia 2022

Mówią, że się starzeję, bo ...

Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść do kina, wolę usiąść w zaciszu swojego domu z książką w ręku.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść na imprezę, wolę usiąść w domu z bliskimi i pograć z nimi w planszówki.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść tam, gdzie jest dużo ludzi, wolę przejść się do parku na spacer, lub po prostu usiąść w fotelu i patrzeć na moją, dużą kolekcję zieleni.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast godzinnych rozmów z ludźmi, wolę spędzać godziny w przelewaniu swoich myśli na papier, czy słuchaniu ulubionej muzyki.
Mówią, że się starzeję…
A ja nigdy nie czułam się tak młoda i wolna zarazem, jak dziś.
Dojrzałam do tego, by cenić swój czas i świadomie decydować w jaki sposób go spędzać.
Wolę zacisze własnego domu i grono najbliższych mi osób, niż udawane uśmiechy, zawistne spojrzenia, szepty za plecami, byle tylko pojawiać się wśród tłumów.

/Katarzyna Pych/
/Fot. Colors for you/

 

niedziela, 10 listopada 2019

WYRZUĆ TO CO NIE DZIAŁA

Wyrzuć to, co nie działa
Wyrzuć wszystko, co nie działa. Teraz. Weź i wynieś na śmietnik.
Buty, dajmy na to, w których się potykasz, jest ci niewygodnie – na śmietnik. Talerz ze starego serwisu, na którym już nic nie podasz – wystaw przed drzwiami, może ktoś weźmie.
Karteczkę z dietą, przyczepiona na drzwiach lodówki (to już nawet nie jest śmieszne!!!)
Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne: „wyobrażasz sobie, co za koszmar!”, a ty: „Uhm! Koszmar!”, a sama przestępujesz z nogi na nogę, bo twój ulubiony serial zaraz się zacznie, kąpiel stygnie (pachnąca kąpiel po ciężkim dniu). Twoja znajoma (ta od telefonu) ma codziennie koszmar – po co ci to?
Wyrzuć słowa, które wypowiadasz rano do budzika: „jeszcze pięć minut”. Albo wstań od razu, albo ustaw pobudkę dla siebie, a nie dla sumienia. Nie działa!
Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, gdy są umalowane – albo się nie maluj, albo nie pocieraj – przecież oczy to boli!
Wyrzuty z powodu tego, czego dziś nie zdążyłaś zrobić – won. Nobody is perfect – powieś sobie na lodówce zamiast diety.
Wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości, wyborów, które kiedyś zrobiłaś… Wyrzuty – won do diabła. Wszystko się zgadza. Co by się nie zdarzyło, to był jedyny prawidłowy wybór wtedy, w tamtej sytuacji. Żadnego żalu – tylko doświadczenie i wdzięczność. Żadnego rozmyślania „co by było, gdyby…” – albo rób, albo nie myśl. Spróbuj – jak się spodoba, to idź dalej. Lodowisko, nauka japońskiego, poznać kogoś, nowa praca, nowa fryzura, teatr… Jutro, dobrze? Choć jedną rzecz, ok? Zamiast rozmyślania, które trzeba wyrzucić.
Wyrzuć zwyczaj przepraszania po kilka razy. Wystarczy jedno szczere „przepraszam”, jeśli jest powód. Reszta to śmieci, balast.
Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku – masz być zawsze piękna!
Wyrzuć „walizkowe relacje”, które są jak walizka bez rączki, co to i nieść ciężko i wyrzucić szkoda. Ręce ci jeszcze nie odpadły? Zdecyduj się i zamień je na eleganckie, z kółeczkami, takie, co same jadą ku radości wszystkich. Zrozumiałaś metaforę? Pięknie, lekko, komfortowo, pewnie.
Resztki kosmetyków, zbędne lekarstwa, przeterminowane kremy – won! Zasługujesz na świeże, dobre, najlepsze.
Obietnice, że „kiedyś” napiszesz, zadzwonisz, zrobisz, zaniesiesz, kupisz – jeśli wiszą ponad tydzień (no dobrze – dwa!) i nikt nie umarł, to znaczy, że są zbędne. Wykreśl.
Słowa „nie umiem”, „nie znam się” – nie działają. Dowiedz się, naucz, poznaj albo zapłać temu, co umie. Przecież nie prowadzisz hodowli kompleksów, tylko chcesz żyć wygodnie, prawda?
Wspomnienia, z powodu których trzęsą ci się ręce i masz łzy w oczach – won! Jak wrócą – ponownie delete. Nie zatruwaj sobie życia. Było – minęło.
Zwyczaj ciągłego ustępowania, bycia „grzeczną dziewczynką”, przemilczania, nawet gdy czegoś bardzo potrzebujesz, ale „co ludzie powiedzą” – wyrwij z korzeniami! Mów, proś, komentuj, wypowiadaj się – grzecznie i taktownie, ale zgodnie z własną wolą i o swoich potrzebach.
Strach przed starością, chorobą, przed nowym, wątpliwości co do swojej urody i wdzięku, brak wiary we własne szczęście – spakuj i spal, a popiół – na wiatr. To nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.
Zepsute zapalniczki, długopisy, czajnik, kuchenkę – won. Kupisz nowe.
Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie – wywal już teraz, zaraz, natychmiast!
Skończysz czytać – idź na spacer. Tam jest dobrze, jest świeży podmuch powietrza, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg. Przejdź się, pooddychaj, popatrz, posłuchaj, powąchaj.
To żyje.
To działa.
Tekst znaleziony w internecie

Ustawienia Systemowe Wojciech Jarczewski

poniedziałek, 30 września 2019

Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu.


Strata psa bardzo boli każdego miłośnika zwierząt. Psy są najwierniejszymi przyjaciółmi, zawsze kochającymi bezinteresownie. Mamy nadzieję, że te mądre słowa pomogą Tobie lub twoim bliskim. Jeśli zainspirował Cię ten artykuł udostępnij go dalej.

Poniższe słowa zostały napisane przez Ernesta Montague i opublikowane na portalu DogHeirs. Ernest napisał je po stracie ukochanego czarno-białego pit bula Bolo, który do końca życia kochał spacery. Nawet gdy po każdych 5 metrach musiał się zatrzymać, w jego oczach widać było wolę dalszego spaceru.

"Niektórzy z was, zwłaszcza Ci którzy niedawno stracili psa na rzecz "śmierci", nie do końca to rozumieją. Nie czuję potrzeby tłumaczenia tego, ale ponieważ sam nie jestem wieczny więc muszę to wyjaśnić.

Psy nigdy nie umierają. Nie wiedzą jak to zrobić. Stają się zmęczone i bardzo stare, ich kości zaczynają boleć. Oczywiście nie umierają. Jeśli by umierały to przecież nie chciały by zawsze iść na spacer, a przecież chcą iść na spacer, nawet długo po tym jak ich stare kości mówią: "Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie idźmy na spacer". One zawsze chcą iść na spacer. Nawet jeśli kolejny krok oznacza, że ich stare ścięgna nie utrzymają ich na nogach, to i tak będą szły dalej.

To nie jest tak, że nie lubią twojego towarzystwa. Przeciwnie, spacer z tobą jest dla nich wszystkim. Symfonia zapachów, która je otacza to ich świat. Kocia kupa, zapach innego psa, gnijące szczątki jakiegoś ptaka, no i ty. To jest to co sprawia, że świat jest dla nich idealny, a w idealnym świecie nie ma miejsca na śmierć.

Jednak psy stają się bardzo śpiące. I tu jest sedno sprawy. Nie uczą tego na uczelniach, gdzie wykładają co to kwarki, gluony oraz ekonomia Keynesa. Wiedzą tam tak wiele rzeczy, że zapominają o tym, że psy nie umierają. Naprawdę szkoda. Psy mają przecież tak wiele dobrych rzeczy, a ludzie potrafią tylko gadać.

Gdy myślisz, że twój pies umarł, on po prostu usnął w twoim sercu. One wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz. Kto by nie płakał mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej. Ała! One merdają gdy się tam budzą. Wtedy mówią: "Dzięki! Dzięki za cieplutkie miejsce do spania, w dodatku tak blisko twojego serca, to najlepsze miejsce!"

Na samym początku ciągle się budzą, dlatego tak często płaczesz. Ich ogon merda. Ale po jakimś czasie śpią coraz więcej. (pamiętaj, że psia chwila jest zupełnie inna od ludzkiej chwili. Idziesz z psem na spacer, a dla niego to cały dzień przygód w ciągu jednej godziny. Potem wracasz do domu i zanim znowu z nim wyjdziesz to dla niego mija tydzień lub co najmniej kilka dni zanim znowu z nim wyjdziesz. Nie dziwi więc dlaczego tak kochają spacery).

W każdym razie, jak już mówiłem, one zasypiają w twoim sercu, a gdy się budzą merdają ogonem. Po kilku psich latach śpią już coraz dłużej, więc i ty możesz. Były GRZECZNYMI PSAMI całe swoje życie i oboje to wiecie. Bycie grzecznym psem przez cały czas jest bardzo męczące, zwłaszcza gdy jest się już starym i bolą kości, a chcąc iść do przodu ląduje się pyszczkiem na ziemi i nawet gdy pada na dworze i nie chce się wyjść to i tak się wychodzi wysikać na zewnątrz bo tak czynią dobre psy. Więc zrozum, po czymś takim trzeba odespać w twoim sercu, więc będą spały dłużej i dłużej.

Ale nie daj się zmylić, one nie są martwe. Nie ma czegoś takiego. One śpią w twoim sercu, a budzą się gdy tego najmniej oczekujesz. One już takie są.

Jest mi żal ludzi, którzy nie mają psa śpiącego w sercu. Tak wiele tracą. Przepraszam, ale idę sobie popłakać."

https://podaj.to/post/2460,1,psy-nigdy-nie-umieraj-one-pi-w-twoim-sercu-kady-mionik-zwierzt-powinien-to-przeczyta.html?fbclid=IwAR2L0sm-ppfZqIgaK0LUF2xcDv_CFx3XRYFRXE1Uz8eDnwVlbGU9GpVKd1s



poniedziałek, 20 marca 2017

Slow jogging czyli bieg wolniejszy od spaceru – japoński sposób na zdrowie.

Japonia słynie z dziwnych wynalazków, jak choćby pokrowiec na banan czy masło w sztyfcie. Jednak pomysł, żeby biegać wolniej niż się chodzi albo realizować trening biegowy na środku niewielkiego pokoju, zakrawa o żart. A jednak właśnie o tego rodzaju bieganiu mówi Japończyk Hiroaki Tanaka, profesor Uniwersytetu Fukuoka, założyciel i dyrektor Instytutu Fizjologii Sportu, twórca metody „slow jogging”.
Kluczem do slow joggingu jest pojęcie tempa niko niko, tłumaczonego jako tempo z uśmiechem. Oznacza to coś więcej niż znane nam tempo konwersacyjne. Niko niko to tempo, przy którym mamy się dobrze czuć, być zadowoleni z życia, nie męczyć się. Te subiektywne odczucia wskazują, że dla każdego tempo niko niko będzie oznaczało poruszanie się z inną prędkością. Dla wytrenowanych biegaczy może to być nawet prędkość 8-10 km/h, ale to nie oni są głównymi odbiorcami slow joggingu.

Dla kogo jest slow jogging?

Trudno nawet powiedzieć, że dla początkujących biegaczy. Dla początkujących biegaczy jest bieganie. A slow jogging jest raczej dla osób, które: a) albo nigdy nie lubiły się specjalnie męczyć (to przemykanie przy ścianach na WF-ie…); b) albo uważają, że bieganie jest głupie; c) albo nie za bardzo mają ochotę zlewać się potem; d) albo są: zasiedziałe, z nadwagą, leniwe (ale chcące to zmienić); e) mają swoje lata i intensywny ruch je męczy.
W każdym przypadku slow jogging to rozwiązanie, które pozwoli zacząć się ruszać, ale nie pozwoli się specjalnie zmęczyć. To kolejny wynalazek, który ma sprawić, że ludzie dowolnej płci, w dowolnym wieku, z dowolną przeszłością poderwą się wreszcie z kanap i zaczną przebierać nogami.
Hiroaki Tanaka zapewnia, że truchtać można z powodzeniem w… domu. Wystarczy dystans 3 metrów. To nie tylko sposób na niepogodę, ale też – jak twierdzi autor – na zyskanie dodatkowych pozytywnych efektów. Powołuje się na tezy doktora Hatamoto z Uniwersytetu Fukuoka, który wykazał, że nawroty niezbędne przy bieganiu w tę i z powrotem znacznie zwiększają wydatek energetyczny i tym samym sprzyjają sylwetce.
Japończyk dość dokładnie opisuje wszystkie zdrowotne korzyści, jakie przynosi slow jogging. Według niego ślamazarny trucht to broń w walce z nadciśnieniem, wysokim cholesterolem (czyli miażdżycą), cukrzycą oraz starczymi chorobami mózgu.
Przy tych wszystkich zaletach wydaje się, że slow jogging, którego założeniem jest dobre samopoczucie i nieprzemęczanie się, jest „sportem” wręcz idealnym.



Czytaj więcej na: magazynbieganie.pl

niedziela, 19 marca 2017

Przytul się do drzewa.



Parki i lasy są świetnymi miejscami na leczniczy kontakt z natura. Sekret tkwi nie tylko w pięknym krajobrazie i czystym powietrzu.

Już starożytni wiedzieli, jak korzystać z dobroczynnych mocy drzew. Celtyccy druidzi znali lecznicze właściwości ich kory i liści. Ponadto lasy były dla nich źródłem pożywienia oraz drewna na opal czy budowy domów i dlatego otaczali je szczególną czcią. Przepisywali im również magiczne moce. Czasy się zmieniły ale ludzie nadal lubią przebywać w otoczeniu drzew, gdyż dzięki można naładować nasze energetyczne „akumulatory” a także ulżyć niektórym dolegliwościom.

Aby w pełni skorzystać z leczniczej mocy drzew, nie wystarczy po prostu wybrać się na spacer. Terapia polem energetycznym drzew opiera się na kilku zasadach.
Musimy wybrać drzewo, które nie jest w żaden sposób okaleczone. Gatunek wybieramy zależnie od dolegliwości, ale przede wszystkim chodzi o to, aby drzewo nam się podobało i wzbudzało w nas pozytywne emocje – czyli wybieramy je intuicyjnie. Najlepiej przytulic się, a także dotykać go gołymi częściami ciała (czołem, dłońmi). Przytulając się do drzewa, staramy się wyciszyć i poczuć, jak tętni w nim życie. Podczas tej czynności nie należy myśleć o sprawach codziennych, lecz być „tu i teraz” .

Drzewa iglaste, takie jak sosna, świerk czy jodła, wpływają na drogi oddechowe, łagodzą przeziębienia i kaszel, oczyszczają oskrzela i płuca. Ich eteryczne olejki działają pobudzająco na mózg.
Drzewa liściaste, np. dąb, brzoza, lipa – działają wyciszająco, łagodzą stres, dodają sił witalnych, pobudzają trawienie.
Drzewa owocowe, m.in. jarzębina, kasztanowiec, jabłoń, wpływają korzystnie na jakość snu.

Brzoza
Jeśli dręczą Cię jakieś nie rozwiązane problemy, oprzyj się o pień brzozy. Ludzie, którzy tego spróbowali, w ciągu następnych dwóch tygodni zazwyczaj wpadali na „genialną” pomysły, które pomagały im pokonać trudności. Częste kontakty z brzozą pozwalają na bezbłędne wyczuwanie intencji innych osób. Ponadto sok z brzozy poprawia pracę nerek oraz pęcherza i dodaje blasku skórze. Wspomaga krążenie i pracę układu oddechowego. Ogólnie poprawia samopoczucie.
Buk
Nawet w odległości 15 metrów od korzenia odczuwa się jego kojący wpływ. Spacer po bukowym lesie wypędza z duszy melancholię, wzmagając pozytywne nastawienie do życia. Buki poprawiają zdolność koncentracji i dodają zapału do pracy. Okłady z liści bukowych uśmierzają nawet najbardziej przykre bóle głowy.
Czarny bez
Herbat z kwiatu czarnego bzu jest znanym środkiem napotnym. Owoce wzmacniają system odpornościowy organizmu, a substancje pozyskiwane z kory usuwają nadmiar wody z tkanek. Kto mieszka w sąsiedztwie tych pięknych drzew, ten pewnie zauważył, jak szybko goją się blizny i wrzody. To zasługa bzu! Dotykając kory drzewa, już po kilku minutach zauważysz poprawę samopoczucia.
Dąb
Poprawia kondycję. Dodaje energii, pomaga się skoncentrować poprawia pamięć. Jeżeli jesteś wyczerpany ciężką pracą lub chorobą, idź do parku i oprzyj się o pień dębu na 4-7 minut. Najpóźniej po tygodniu powinieneś odczuć znaczącą poprawę. Z kory dębowej przygotowuje się wywar, który rewelacyjnie działa na cerę trądzikowi, wysypki i obrzęki.
Jarzębina
Wzmocni Twoją siłę woli, pomoże Ci doprowadzić do końca wszystkie Twoje plany. Herbata z owoców jarzębiny pomaga przy schorzeniach wątroby i śledziony, zaś ich zewnętrzne stosowanie (np. nacieranie) łagodzi bóle reumatyczne i mięśniowe.
Jodła
Ma działanie antyzapalne, a wyciąg z niej dodaje się do maści stosowanych przy reumatyzmie. Żywica jodłowa wzmacnia dziąsła, jeśli żuje się ją regularnie, a ciepła kąpiel z dodatkiem wygotowanych gałązek leczy stany zapalne pęcherza. Jodła w ogrodzie to prawdziwe błogosławieństwo dla domu, gdyż pomaga ona przezwyciężyć negatywne uczucia, takie jak małoduszność, pesymizm czy chciwość.
Lone Tree In Mist And Sunlight; Cahir, County Tipperary, Ireland
Kasztanowiec

Niezawodny przy dolegliwościach duszy: złamanym sercu, depresji czy lękach. Pomaga odnaleźć siłę i wiarę w siebie. Z kory młodych gałązek otrzymuje się substancję pobudzającą przemianę materii i ukrwienie. Kora pnia dostarcza surowców do leczenia hemoroidów, żylaków i zatorów. Herbata z kwiatów kasztanowca odwadnia i wzmacnia tkankę.
Lipa
Lipa wprowadza harmonię pomiędzy głową a sercem, co wzmacnia tak umysł, jak i uczucia. Dodaje sil witalnych, ma korzystny wpływ na układ oddechowy, wzmacnia serce i układ kostny. Herbata z kwiatów lipy łagodzi kaszel, katar i zapalenie oskrzeli.
Sosna
Aromat sosnowego lasu doskonale wpływa na drogi oddechowe, łagodząc przeziębienia. Żywica, ale także wyciąg z igieł wzmagają ukrwienie, uspokajają nerwy i leczą uporczywy kaszel. Olejek sosnowy można wcierać w skórę albo dodać go do ciepłej kąpieli i wdychać.
Wierzba
Swój strumień energii kieruje prosto w nasze dusze, potęgując nastrój, w jakim się znajdujemy. Dlatego ma opinię rośliny niebezpiecznej. Herbata z kory wierzbowej obniża gorączkę i pomaga przy artretyzmie i nerwobólach.
Grab
Pomaga unormować krążenie, przeciwdziała zmęczeniu, pomaga zwalczać nałogi.

niedziela, 2 października 2016

Zapraszam cały świat do współpracy .


Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych do nowo powstałej grupy ludzi, którzy chętnie wymienią się usługami, towarami i innymi umiejętnościami pomagając sobie wzajemnie.
Każdy ma się czym podzielić, każdy ma jakieś zdolności, umiejętności, wiedzę , możliwości itd.
Np.wrzuć starszej Pani węgiel do komórki a ona zrobi dla Ciebie ciepłą kamizelkę ;).
Pomóż skosić trawę a dostaniesz worek ziemniaków.
Zabierz dziecko na plac zabaw, czy na spacer a mama malucha upiecze Ci szarlotkę albo sernik.
Posiedź z kimś samotnym, a dowiesz się czegoś ciekawego o dawnych czasach.
Pomóż w nauce komuś a ktoś da Ci np: piłkę, czy rolki.
Zetnij włosy a zrobią Ci masaż .
Wymień się ubraniami, meblami itd...- rusz się i pomóż sobie i innym. Wyjdź do ludzi :)
Każdy fajny, spontaniczny pomysł bardzo mile widziany.
Mile widziane osoby, które chciałyby w wolnym czasie pospacerować z naszymi nowosolskimi zwierzakami lub pomóc im w innej formie .Komu podoba się idea łapka w górę. Pomóżcie kochani współtworzyć ten projekt - można poznać naprawdę ciekawe dusze ;), nawiązać wspaniałe znajomości i pomóc sobie nawzajem.
Serdecznie zapraszam wspaniałych ludzi do gotowości bycia kiedy innym słońca brak, kiedy nadzieja gaśnie, kiedy wydaje się, że nic dobrego już się nie zdarzy...
Wszystko może się zdarzyć, wszystko może się zmienić w każdym momencie :)
Nie ważne gdzie mieszkasz. Masz coś czym możesz się podzielić-wyślij paczkę-pocztą, kurierem. Może ktoś akurat jedzie w kierunku potrzebujących-to zawiezie Twoją paczkę. Możesz wyslać też darowiznę, która zasili bezdomne zwierzęta. Dziękuję Wam.
Zapraszam i pozdrawiam.
Agnieszka

<3 br="">
Akcja pod patronatem Ośrodka Redukcji Stresu :
www.dotykzycia.pl

piątek, 22 lipca 2016

Koty lepiej się czują w dwupaku.

Większość kandydatów do adopcji kota idzie do schroniska z zamiarem przygarnięcia jednego pupila. A może warto zastanowić się na podarowaniem nowego domu dwóm zwierzakom?
Autorka: Anna Celińska – Mysław



Adopcja zwierzęcia to ogromne wydarzenie dla całej rodziny. Na początku wszyscy są zaaferowani nowym przybyszem. Każdy chce się z nim bawić, głaskać, spędzać każdą minutę w jego towarzystwie. Z czasem jednak życie wraca na stare tory. Po całym dniu pracy marzymy tylko o odpoczynku. Wreszcie możemy zająć się sobą, usiąść z książką, pooglądać telewizję, zrelaksować się w wannie albo po prostu wyjść z domu i spędzić czas z przyjaciółmi. Tymczasem nasz kot, który nudził się jak mops, przespał większość dnia i teraz jest spragniony towarzystwa. W końcu przyszedł podajnik jedzenia i umilacz jego czasu, musi to wykorzystać! W takim momencie dla kota książka to najwygodniejsze na świecie posłanie, więc się na niej kładzie. Pilot od telewizora – przecież nikomu niepotrzebny – idealnie nadaje się do podgryzania. Kąpiel najlepsza jest we dwoje, a przy okazji można się zabawić, wrzucając do wanny trochę kosmetyków. Co to ma wspólnego z adopcją od razu dwóch kotów?



Przyjęcie pod dach dwóch zwierząt, najlepiej takich, które już się znają (np. rodzeństwa), ma ogromny wpływ na proces adaptacyjny. Towarzysząc sobie w eksploracji nowego terenu, koty dodają sobie otuchy. W grupie zawsze raźniej. Odłączenie od matki, braci, sióstr jest dla kociaka ogromnym przeżyciem. Jeśli jest to typ „wszystkiego się boję”, wsparcie pobratymcy będzie miało duże znaczenie. Koty bardzo dużo uczą się przez naśladownictwo. Jeśli mój kompan coś zrobił, to dlaczego ja mam nie spróbować?
Przede wszystkim koty żyjące razem są lepiej zsocjalizowane, bardziej otwarte na otaczający je świat. Lepiej dogadują się z człowiekiem, chętniej poznają nowe rzeczy, zdecydowanie mniej się boją. A przede wszystkim nie będą nas traktować jak zastępczą matkę, bez której nie są wstanie się obejść.



Dwa koty w jednym domu o wiele więcej się też ruszają. Jeden zachęca drugiego do zabawy. Codzienne gonitwy, zapasy, wspinaczki po meblach wpływają korzystnie na ogólną kondycję zwierząt. Więcej ruchu to mniejsze problemy z nadwagą i wynikającymi z niej problemami zdrowotnymi. Kot aktywny fizycznie rzadziej choruje, a jeśli nawet, to silniejszy organizm jest w stanie dużo szybciej poradzić sobie z chorobą.
Często powtarza się opinię, że kot jest samotnikiem. Po części można się z nią zgodzić, gdyż koty w naturze na przykład polują w pojedynkę. Nasz wychodzący mruczek również – na polowanie raczej nie będzie zabierał swojego kompana, ale to nie znaczy, że w codziennym życiu również pragnie być sam jak palec.
Każdy kot dla lepszego rozwoju potrzebuje pobratymcy, który będzie mu dostarczał nowych wrażeń. Już pierwsze tygodnie życia mają ogromne znaczenie dla prawidłowego rozwoju. Kociaki boksując, gryząc w zabawie z matką, uczą się, jakiej siły mogą używać, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy. Taka nauka za młodu da wiele korzyści w późniejszym życiu. Bawiąc się z naszym pupilem, nie zaznamy podrapań i ciężkich ugryzień. Dlatego tak ważne jest aby nie odłączać kociaka zbyt wcześnie od rodzeństwa i matki. Przyjmuje się, że odpowiedni moment przypada na 12.–13. tydzień życia kociaka. Adoptując parkę, czas ten można orobinę skrócić, gdyż kociaki w nowym domu nadal będą socjalizować się w obrębie swojego gatunku. To dobre dla nich, a dla nas, opiekunów, nie ma nic cudowniejszego niż widok dwóch w pełni socjalizowanych kotów, które razem spędzają czas na zabawie, kocich zapasach, wzajemnej toalecie czy wspólnym relaksie na słońcu na parapecie.
Każde zwierzę ma swój niepowtarzalny zapach. Koty żyjące w grupie myją się wzajemnie, zamieniając swoją indywidualną woń na zapach grupy. Czy takie zachowanie nie powinno nam dać do myślenia? Czy koty w ten sposób nie pokazują nam, jak ważne jest dla nich towarzystwo osobnika tego samego gatunku?



Części z Was wydaje się zapewne, że im więcej kotów w domu, tym więcej zniszczeń i większe wydatki codzienne. Otóż nic bardziej mylnego. Przygarnięcie jednocześnie dwóch kotów pozwoli oszczędzić meble i różne bibeloty. W końcu zawsze gotowy do harców pobratymca jest dużo bardziej atrakcyjniejszy niż noga od stołu czy zabawa w zrzucanie rzeczy ze stołu. Wydatki na dwa koty są nieznacznie większe niż na jednego, o ile zwierzęta są zdrowe. Jest cała lista rzeczy, które i tak trzeba kupić niezależnie od liczby kotów. W domu, w którym znajdują się dwa zaprzyjaźnione ze sobą koty, wystarczy jedna kuweta. Oczywiście jest złota zasada „tyle kuwet, ile kotów plus jedna”, jednak to dotyczy raczej sytuacji wprowadzania nowego kota lub gdy koty razem mieszkające nie w pełni się akceptują. Przy dobrze socjalizowanych kotach jedna (przynajmniej dwa razy dziennie sprzątana) kuweta w zupełności wystarczy.
Tak samo jest z kupnem drapaka czy zabezpieczeniem okna. I tak trzeba to zrobić!
A co z pożywieniem i żwirkiem? Tak naprawdę kupując jednorazowo większą ich ilość, wydajemy mniej na jedną sztukę. Zwróćcie uwagę, że kupując w sklepach internetowych 10–15 saszetek mokrej karmy, uzyskujemy niższą cenę jednostkową. Dodatkowo każdy opiekun wie, że koty są dość wybredne. Rano otwarta saszetka niekoniecznie może przypaść do gustu naszemu mruczkowi wieczorem. I tak postoi otwarta parę godzin, po czym jest wyrzucana. Owszem, trzeba kupić więcej pokarmu, ale też aż tyle go się nie marnuje. Przy dwóch kotach, które na pewno będą konkurować przy misce, ilość jedzenia wyrzucanego do kosza się zmniejsza.



Wyjazdy również nie stanowią większego problemu: i tak musimy zaangażować sąsiada czy kogoś z rodziny, żeby wpadł do naszego pupila. Dla takiej osoby nie ma specjalnej różnicy, czy opiekuje się jednym czy dwoma kotami. Poświęcony czas jest taki sam. Także korzystając z pomocy petsittera, płaci się taką samą stawkę niezależnie od liczby zostawianych w domu zwierząt.
Prawdziwym dodatkowym wydatkiem będzie pokrycie kosztów opieki weterynaryjnej. Jak jednak już wspomniałam, dwa koty w domu mają więcej ruchu i ogólnie są w lepszej kondycji, choć oczywiście zawsze może się przydarzyć, że któryś zachoruje i będzie trzeba udzielić mu pomocy. Tak więc większość argumentów przemawia za przygarnięciem od razu dwóch kotów, ale zawsze trzeba pamiętać, że w razie choroby koszty się podwajają.

http://vege.com.pl/2016/07/18/zwierzeta-lepiej-sie-czuja-w-dwupaku/

środa, 4 maja 2016

7 sposobów, w jakie zwierzęta pozytywnie wpływają na nasze życie.

Powita Cię w progu, przytuli się i cierpliwie „wysłucha”. Pies, kot, kanarek, chomik lub inny futrzasty lub pierzasty zwierzak zaakceptuje Cię bezwarunkowo i obdarzy szczerą miłością. Dzięki nim poprawisz jakość swojego życia, łatwiej poradzisz sobie ze stresem i nawiążesz nowe znajomości. Poznaj 7 sposobów, w jakie zwierzęta pozytywnie wpływają na nasze życie.
Kiedy wracasz do domu, do merdającego ogona, do mruczenia lub pogodnych ptasich treli, po stresującym dniu czujesz nagły przypływ spokoju. To nie tylko wrażanie! Badania naukowe sugerują, że zwierzęta faktycznie wywierają pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Fizyczne i psychiczne.
Zwierzęta poprawiają jakość życia
Popularne przekonania, głoszą, że ludzie często decydują się na zwierzęta, bo chcą w ten sposób walczyć z samotnością, zastąpić sobie bliskich lub dzieci. Tymczasem badania pokazują, że właściciele zwierząt są typowo bardziej towarzyscy i mają bogatsze życie społeczne, niż osoby zwierząt nie posiadające. Są też bardziej aktywni fizycznie i pewni siebie. Badania pokazują nawet, że kontakt lub opieka nad zwierzętami znacząco poprawia jakość naszego życia. Popularne przekonania o powodach, dla których ludzie decydują się na zwierzęta, można zatem włożyć między bajki .
woman-163747_960_720
Zwierzęta uspokajają i łagodzą stres
Miękkie futro, zapach, mruczenie czy mokry język na twarzy. Nawet śpiew kanarka ukoi nasze nerwy! Przebywanie w tym samym pomieszczeniu co zwierzę, uspokaja nas. Oksytocyna, która wytwarza się w organizmie na widok pupila, przynosi uczucie szczęścia. Co więcej, następuje obniżenie poziomu kortyzolu, czyli hormonu stresu. Uspakajające i relaksujące oddziaływanie zwierząt zachodzi na wielu polach. Nawet jeśli nie masz w domu zwierzaka, odpocząć psychicznie pomoże Ci wolontariat i spacer z psem ze schroniska. Czasem starczy zwykły spacer do lasu i ptasie trele, które otoczą Cię ze wszystkich stron.
cat-649164_960_720
Zwierzęta pomagają w leczeniu depresji
Zwierzęta wspierają nas emocjonalnie w ciężkich chwilach lub obniżeniach nastroju. Zwłaszcza psy wspomagają samopoczucie, obniżają poziom stresu i podwyższają samoocenę. Dzięki zwierzęciu skupiamy się na nim, zamiast na negatywnych myślach, które zazwyczaj ma osoba z depresją. Czasem opieka nad psem lub kotem jest tym, co motywuje nas do wstania z łóżka. Nakarmić, wyjść na spacer, przytulić – lista potrzeb zwierzaka może być długa. A kiedy zwierzę zwraca na Ciebie uwagę, daje Ci bezwarunkową miłość i akceptację.
dog-237187_960_720
Zwierzęta poprawiają kondycję
Pies to najlepszy towarzysz podczas spaceru. Zazwyczaj cieszy się na myśl o każdym wyjściu na dwór i nie marudzi w niepogodę. Osoby wyprowadzające psa na spacer mają lepszą kondycję niż te, które chodzą na spacery z innymi osobami, bez psów. Naukowcy obliczyli, że właściciele psów spacerują prawie dwa razy dłużej w ciągu tygodnia niż osoby, które nie posiadają psa. Zwierzaki motywują do ruchu!
dog-372632_960_720
Zwierzęta obniżają ryzyko chorób krążenia
Niższe poziomy cholesterolu, stresu i ciśnienia oraz poprawiona kondycja, oznaczają obniżone ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. Tę teorię potwierdzają badania naukowe, według których opiekunowie zwierząt, zwłaszcza psów, wykazują mniejszą liczbę zachorowań. Jak to działa? Jeśli masz psa, codzienne spacery i ruch obniżają poziom cholesterolu i trójglicerydów. Zwierzęta obniżają także wzrost poziomu złego cholesterolu i ciśnienie krwi. Głaskanie psa, kota, chomika czy szczurka to zatem sytuacja korzystna dla obu stron: zwierzę jest zadowolone, a nam spada ciśnienie.
Zwierzęta zapobiegają dziecięcym alergiom
Jeśli Twoje dziecko ma okazję przebywać pod jednym dachem ze zwierzęciem, masz szczęście! Dzieci, które miały kontakt ze zwierzętami przed 6 miesiącem życia, wykazują mniejsze prawdopodobieństwo alergii, kataru siennego czy egzemy w późniejszym wieku. Co więcej, dzieci, które mają kontakt z psami czy kotami, zazwyczaj mają też silniejszy układ odpornościowy.
pets-85128_960_720
Zwierzęta łagodzą przewlekły ból
Kontakt ze zwierzętami odwraca również uwagę od chronicznego bólu. Głaskanie psa lub kota, przytulanie się, sprawia, że w organizmie wytwarzane są endorfiny, które łagodzą ból. Okazuje się, że osoby po operacji wymiany stawu biorą mniej leków przeciwbólowych, kiedy decydują się na terapię z udziałem zwierząt, na przykład dogoterapię (terapię z udziałem psów) lub felinoterapię (terapię z udziałem kotów).
Kto z Was funduje sobie dogoterapię lub felinoterapię na co dzień? A może jesteście szczęśliwymi opiekunami innych zwierząt?

http://ulicaekologiczna.pl/umysl-i-cialo/7-sposobow-zwierzeta-pozytywnie-wplywaja-zycie/

wtorek, 5 kwietnia 2016

25 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO SPACEROWAĆ.

jakie-korzysci-daje-spacer
Nadeszła długo wyczekiwana wiosna. Pogoda za oknem zaczyna nastrajać do wychodzenia z domu. To dobry moment na to, żeby wstać z kanapy i zacząć cieszyć się tą piękną porą roku. Jaki jest na to najłatwiejszy sposób? Wybierz się na spacer.
Spacer to jedna z moich ulubionych form aktywności. Każdego dnia w drodze do pracy i z pracy kilka kilometrów. Oprócz tego kiedy tylko mam okazję wybieram się na spacer. Ja po prostu uwielbiam chodzić.
Jednak w dzisiejszym zabieganym świecie niewiele osób chodzi pieszo. Dla każdego liczy się czas i wygoda. Po co iść 1 km do sklepu, kiedy można podjechać autem, będzie szybciej i wygodniej. Iść 2,5 km pieszo do pracy? Przecież to kilka przystanków tramwajem. Takie są najczęstsze reakcje na sam pomysł pójścia gdzieś pieszo. Nie wspomnę już o osobach, które w odwiedziny do koleżanki mieszkającej 3 domy dalej jadą samochodem.

Dlaczego tak wiele osób nie lubi chodzić pieszo?

Najczęściej dlatego, że przyzwyczaili się do wygody. Poza tym pogoda nie zawsze sprzyja i kiedy pada lub jest zimno chodzenie nie sprawia już takiej przyjemności. Wielu osobom wydaje się też, że chodzenie nie daje zbyt wiele. Lepiej wrócić szybko z pracy samochodem, żeby można było jeszcze podjechać na zajęcia fitness.
Ja jednak uważam, że chodzenie daje mnóstwo korzyści.

Poniżej przedstawiam plusy chodzenia pieszo, jakie zaobserwowałam na własnym przykładzie:

  1. Pokonywanie kilku kilometrów dziennie pieszo pozwala na utrzymanie szczupłej sylwetki bez dodatkowej diety
  2. Nogi stają się bardziej jędrne, cellulit staje się mniej widoczny, zmniejszają się „boczki”
  3. Jeśli jesteś typem kanapowca, który wszędzie wozi się autem po około miesiącu regularnych, trwających ok 45 min – 1 godz. dziennie energicznych, szybkich spacerów zauważysz spadek wagi o kilka kilogramów
  4. Chodzenie pieszo wycisza emocje, relaksuje i poprawia samopoczucie
  5. Spacerując można przemyśleć wiele rzeczy, spojrzeć na nie z innej perspektywy, nabrać dystansu do problemów
  6. Pokonywanie drogi do pracy pieszo sprawia, że mamy więcej energii, jesteśmy lepiej dotlenieni, lepiej nam się myśli. Taki spacer może działać lepiej niż poranna kawa
  7. Podczas spaceru w drodze z pracy można się zdystansować, wyciszyć umysł, odstresować się i zaplanować sobie resztę dnia
  8. Samotny spacer to dobra okazja do obserwacji przyrody, miejsc i ludzi
  9. Spacer w towarzystwie to miła forma spędzania wolnego czasu
  10. Spacerując zawsze można spotkać kogoś znajomego lub poznać nowych ludzi :)
Takie są plusy chodzenia pieszo w moim subiektywnym odczuciu. A jakie korzyści chodzenia pieszo potwierdzone są badaniami?

Regularne spacery:

  1. Chronią mózg przed słabnięciem pamięci i starczym otępieniem
  2. Znacząco zmniejszają ryzyko chorób serca
  3. Obniżają poziom cholesterolu
  4. Optymalizują ciśnienie tętnicze
  5. Wpływają korzystnie na układ krążenia,
  6. Zmniejszają ryzyko miażdżycy naczyń krwionośnych
  7. Obniżają prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy
  8. Chronią przed otyłością
  9. Chronią przed rakiem jelita grubego
  10. Pomagają przy problemach z zaparciami
  11. Redukują stres psychiczny
  12. Zapobiegają bezsenności
  13. Chronią przed depresją
  14. Wzmacniają mięśnie i stawy, a nawet kości w profilaktyce osteoporozy
  15. Dotlenienie w ruchu na świeżym powietrzu zapobiega  powstawaniu zmarszczek
Warto dodać, że spacerowanie przez godzinę w umiarkowanym tempie pozwala spalić 280 kcal, a podczas energicznego godzinnego marszu możemy spalić około 460 kcal.
Dobrze pamiętać też o technice dobrego marszu: głowa wyprostowana, rozluźnione ramiona, , brzuch wciągnięty, łopatki ściągnięte, mięśnie pośladków spinają się przy każdym kroku.
Mam nadzieję, że przekonałam Was do tego, że warto spacerować :)




http://www.redefineyourself.pl/25-powodow-dla-ktorych-warto-spacerowac

środa, 17 lutego 2016

Dla sercowców,wątrobowców,osłabionych … drzewa …



Drzewa szumią i leczą. Uzdrawiają dusze, wywołują emocje, uspokajają, mają moc uzdrawiania. Najprostszym sposobem czerpania energii z drzew jest spacer po lesie, głębokie oddychanie. Tulenie drzew, rozmowa z nimi. Podam rodzaje drzew i ich właściwości.
AKACJA – DLA OSŁABIONYCH
Likwiduje zdenerwowanie, stres i wzmacnia organizm. Najsilniej wpływa akacja młoda niezbyt wysoka.
BRZOZA – DRZEWO KOJĄCE
Jak głosi nasza tradycja brzoza to drzewo p/bólowe, działa rozluźniająco i rozkurczowo, obniża ciśnienie krwi. Brzoza także neutralizuje niekorzystne promieniowanie cieków wodnych.
BUK – OSTOJA INTELIGENCJI
Promieniuje energią na odległość kilkunastu metrów. Sprzyja koncentracji, jasności myślenia. Gdy Cię boli głowa przyłóż bukowy liśc do czoła.
DĄB – DUCH OPIEKUŃCZY
Pomaga odzyskać spokój, nadzieje, moc i wiarę we własne siły. Wzmacnia witalność. Warto tulić się do niego by rozwiązać trudny problem.
JAŁOWIEC – PULMUNOLOG
Leczy choroby płuc. Wpływa pobudzająco na ukł. nerwowy, poprawiając pamięć. Jagody jałowca żute w ustach hamują rozwój próchnicy i odświeżają oddech.
JARZĘBINA – DLA SERCOWCÓW
Rozluźnia. Mobilizuje do działania dodaje pewności siebie. Odwar a jej owoców wzmacnia serce, przeciwdziała miażdżycy, usprawnia prace wątroby.
JODŁA – DRZEWO ZAKOCHANYCH
Olejki eteryczne, które wydzielają jodły są doskonałym afrodyzjakiem. Pod jadłą mija znużenie.
LESZCZYNA – DLA WĄTROBOWCÓW
Drzewo oczyszcza organizm, działa kojąco na wątrobę i mięśnie gładkie.
LIPA – PRZEKAŹNIK ENERGII
Pomogą odzyskać pozytywny stosunek do ludzi, przywraca spokój, dostarcza energii, odświeża umysł. Pomaga w odblokowaniu czakr, ośrodków energii, szczególnie pomaga na czakrę serca i 3 oka.
MODRZEW– MUZA ARTYSTÓW
Wspomaga twórcze myślenie. Leczy choroby ukł. oddechowego. Przyspiesza gojenie stłuczeń i urazów.
SOSNA – SZYBKA REGENERACJA
Usuwa objawy przemęczenia. Olejki mają działanie bakteriobójcze dlatego jej zapach działa jak inhalator przy przeziębieniu.
ŚWIERK – IGLAK SZCZĘŚCIA
Otacza nas opieką i ochroną. Przynosi pomyślność tym, którzy posadzili go przy domu. Pomaga w dążeniach do celu. Działa na krtań i struny głosowe, leczy stawy.
WIĄZ – DRZEWO PRZEBACZANIA
Pomaga zapomnieć krzywdy leczy urazy duszy i serca, promieniuje przyjaźnią.
WIERZBA – OPIEKUNKA KOBIET
Jest usposobieniem żywotności i opiekuńczości, wspomaga leczenie zaburzeń miesiączkowych.
/ autor: Joanna Foryszewska
źródło: bukwica.blogspot.com /
/ przygotowała: nika_blue /

Misty Maples

środa, 17 czerwca 2015

Naukowcy odkryli sekret zadowolenia z życia. Jest niezwykle prosty.


1

Podwyżka? Awans? Wygrana na loterii? Niestety, te rzeczy sprawiają, że poziom zadowolenia z życia rośnie tylko na kilka miesięcy. Najdalej po pół roku efekt znika. Ale jest coś, co zadowolenie podnosi na długo - a efekt utrzymuje się nawet po latach.Jak donosi BBC, brytyjscy naukowcy odkryli, że przeprowadzka w pobliże terenu zielonego - parku lub lasu - sprawia, że ludzie są bardziej zadowoleni z życia niż przed przeprowadzką. To nie jest być może specjalnie zaskakujące odkrycie, każdy chyba przyzna, że miło jest mieć zieleń za oknem. A przynajmniej milej niż ścianę bloków, kamienic czy ruchliwą ulicę. Ale to, co jest zaskakujące w odkryciu brytyjskich badaczy, to fakt, że wzrost poziomu zadowolenia z życia po przeprowadzce w pobliże zieleni jest trwały i utrzymuje się przez wiele lat.
To o tyle dziwne, że z wielu wcześniejszych badań wiadomo, że inne czynniki podwyższające poziom zadowolenia z życia, takie jak podwyżka czy awans, sprawiają, że bardziej zadowoleni z życia jesteśmy tylko przez kilka miesięcy - maksymalnie do pół roku. Potem nasz poziom zadowolenia z życia spada do takiego samego poziomu, jak przed miłym wydarzeniem. Nawet osoby, które wygrały znaczne kwoty na loterii, po pół roku od wygranej są zadowolone z życia tak samo, jak przed wygraną.
Natomiast uszczęśliwiający efekt przeprowadzki w pobliże parku lub lasu - co odkryli Brytyjczycy - utrzymuje się przez wiele lat. To sprawia, że inaczej należy spojrzeć na urbanizację i zabudowę terenów zielonych w miastach - znikanie parków i skwerów po prostu sprawia, że mniej ludzi będzie zadowolonych z życia, co ma wymierne efekty dla kosztów opieki zdrowotnej - ale i gospodarki. Brytyjczycy zastanawiają się, czy wartość terenów zielonych nie powinna być uwzględniana na przykład w wydatkach na ochronę zdrowia.
Badanie wykonano na dużej, reprezentatywnej próbie ponad 10 tysięcy osób. Naukowcy zamierzają teraz zbadać bardziej szczegółowo, dlaczego zieleń ma taki dobroczynny wpływ na mieszkańców miast.

http://www.dobrewiadomosci.net.pl/176-naukowcy-odkryli-sekret-zadowolenia-z-zycia-jest-niezwykle-prosty

wtorek, 19 maja 2015

Leczniczy spacer po lesie .


Odkąd tylko pamiętam byłam miłośniczką przyrody, spędzającą wolny czas na świeżym powietrzu i pławiącą się w pozytywnej energii płynącej z zielonego otoczenia. Byłam więc podekscytowana kiedy natrafiłam na popularną w Japonii praktykę, nazywaną tam „shinrin-yoku”, co można rozumieć jako „wchłanianie atmosfery lasu” lub „leśna kąpiel”.
Spędzanie czasu na łonie natury jest skądinąd lecznicze dla umysłu, ciała i duszy. Pomysł praktyki „shirin-yoku” (pojęcie zainspirowane starożytnymi praktykami Shintoizmu i Buddyzmu, a przyjęte przez rząd amerykański w 1982 roku) polega na „wchłonięciu” natury do wnętrza swego ciała, odczuwaniu i doświadczaniu jej wszystkimi pięcioma zmysłami, poczuciu jedności z lasem; polega ona na byciu szczególnie świadomym otoczenia.
Podpis pod obrazkiem
‘Shinrin-yoku’, praktyka popularna w Japonii, która polega na „wchłanianiu leśnej atmosfery” lub na zażywaniu tak zwanej „leśnej kąpieli”.
Nie polega to wcale na uprawianiu ekstremalnych sportów lub na przebywaniu samotnie w głuchej dziczy, lecz na uwolnieniu ciała i psyche aby mogły odprężyć się w ciszy i spokoju, tak jak dzieje się to w naturalnej aromaterapii. Starożytni mędrcy i plemiona żyjące w harmonii z naturą znają tą praktykę od wieków, lecz dopiero od niedawna prowadzone są badania mające na celu udowodnienie jaki „leśna kąpiel” ma wpływ na zdrowie człowieka.
Naukowcy udowodnili, że „leśna kąpiel” może znacznie zmniejszyć poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, obniżać poziom cukru we krwi i częstość skurczów serca (tętna), zmniejsza depresje i gniew. Inni naukowcy zwrócili uwagę na fakt, że spacer po lesie może zwiększać odporność organizmu poprzez nasilone wydzielanie anty-rakowych protein i wspomaganie komórek zwanych „naturalnymi obrońcami” naszego organizmu.
Człowiek wywodzi się z natury, w niej znajduje swój prawdziwy dom. Wyjaśnia to fakt, że wielu z nas czuje się najlepiej właśnie na łonie natury, czasem nawet nie zdając sobie z tego do końca sprawy. Przeanalizujmy więc niektóre z badań, które miały na celu udowodnienie tego oczywistego dla niektórych osób faktu.
Obniżony poziom stresu – badanie przeprowadzone w 2005 i 2006 przez Yoshifumi Miyazaki z Uniwersytetu w Chiba na 260 osobach w 24 różnych lokalizacjach dowiodły, że wśród osób, które przez 20 minut wpatrywały się w leśną scenerię, poziom kortyzolu ślinowego czyli hormonu stresu był o 13,4% niższy niż u osób znajdujących się w scenerii typowo miejskiej.
Od roku 2004 Miyazaki zaangażował do badań ponad 600 osób. Wraz ze swoim kolegą z Uniwersytetu w Chiba Juyoung Lee odkrył, że w porównaniu ze spacerowaniem po mieście spacer po lesie powoduje spadek hormonu stresu na poziomie 12,4 % , siedmioprocentowy spadek aktywności nerwów współczulnych, o 1,4% obniżone ciśnienie krwi oraz spadek szybkości bicia serca o 5,8%.
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) – W badaniu przeprowadzonym przez Uniwersytet w Illinois, USA, siedemnaścioro dzieci ze zdiagnozowanym zespołem ADHD eksponowanych było na przeróżne środowiska. Odkryto, że dzieci które spacerowały przez 20 minut po miejskim parku były bardziej skupione niż te, które przechadzały się po przedmieściach lub osiedlach. Pozytywne efekty porównywalne są do tych występujących po zażyciu Ritalinu, czyli leku łagodzącego objawy ADHD.
Kreatywność – pilotażowe badanie przeprowadzone przez psychologów Uniwersytetu w Kansas Paula i Ruth Atchley oraz Davida Strayera z Uniwersytetu w Utah, USA, odkryły, że w teście na kreatywność przeprowadzonym po trzech dniach wycieczek i kempingowania w dziczy wyniki uczestników kursu Outward Bund poprawiły się o 50%.
Zwiększona ilość komórek NK (ang. natural killers) – komórki NK to specyficzne komórki krwinek białych (leukocytów), które odgrywają ważna rolę w obronie organizmu przed bakteriami, wirusami i nowotworami. Niestety, ich ilość zmniejsza się wraz z wiekiem, poziomem stresu oraz zanieczyszczeniem środowiska.
Wideo poniżej przedstawia naukę shinrin-yoku, praktykowanie kąpieli leśnej w Japonii i jej wpływ na ludzkie zdrowie.
W latach 2005 I 2006 naukowiec Qing Li z Japońskiej Szkoły Medycznej w Tokio zaprosił grupę biznesmenów na trzydniową wycieczkę po lesie. Po koniec wycieczki testy krwi wykazały, że poziom komórek NK zwiększył się aż o 40%. Po miesiącu poziom ten był wciąż o 15% wyższy niż wtedy, kiedy rozpoczęli oni wycieczkę. Ale gdy ci sami ludzie spacerowali po mieście, poziom ich komórek NK ani drgnął.
Jedna z teorii mówiących dlaczego leśna terapia działa w ten sposób twierdzi, że drzewa wydzielają zapach olejków lotnych, znanych również jako fitoncydy, które mogą zwiększać wydzielanie i efektywność komórek NK.
Zmniejszony poziom cukru we krwi – leśne kąpiele pomagają w regulacji i kontroli poziomu cukru we krwi. W badaniu wzięło udział 87 dorosłych osób ze zdiagnozowaną od 6 lat cukrzycą typu drugiego, którzy w ciągu tego okresu spacerowali po lesie 9 razy przebywając pieszo dystans od 3 do 6 km, zależnie od stanu ich zdrowia. Pod koniec badań naukowcy ustalili, że osoby spacerujące po lesie miały niższy poziom cukru we krwi, podwyższony poziom insuliny oraz zmniejszony poziom hemoglobiny A1c.
Przeróżne formy aktywności poprawiają regulacje poziomu cukru we krwi u osób z cukrzycą. Badacze wzięli pod uwagę częstotliwość spacerów (tylko dziewięć razy w ciągu 6 lat!) oraz fakt, że poziom cukru był znacznie obniżony (ale nie specjalnie różnił się pomiędzy osobami pokonującymi mniejsze lub większe odległości) i dowiedli, że te czynniki, prócz ćwiczeń, także prowadzą do pozytywnych długoterminowych skutków, wliczając zmiany w gospodarce hormonalnej i funkcjonowanie systemu nerwowego powiązane z metabolizmem cukru we krwi.
Regularne spacery po lesie prowadzą także do:
  • głębszej I wyostrzonej intuicji (przeczucia);
  • zwiększonego przepływu energii;
  • zwiększonej zdolności do komunikacji z ziemią i jej gatunkami;
  • zwiększony przepływ prany (siły życiowej);
  • pogłębianiu przyjaźni;
  • ogólnym poczuciu szczęścia.
To tak dostępy proces; po prostu wejść do lasu, wsłuchać się w ćwierkanie ptaków, szum wijącego się strumyka, wchłaniać zieleń dokoła i żywiczny aromat. Kiedy odłączamy się od natury, dopadają nas choroby i problemy zdrowotne. Biolog E.O. Wilson stworzył pojęcie ‘biofilii’, które znaczy ni mniej ni więcej jak „miłość do życia lub systemów ożywionych”, które opisuje wrodzoną ludzką potrzebę.
Jeśli prowadzisz szybki tryb życia lub mieszkasz i przebywasz cały czas w mieście, weź „wolne” i połącz się z naturą, odwiedzaj park przynajmniej kilka razy w tygodniu lub powędruj po lesie. Jak mówi cytat Pana Franka Lloyd Wrighta, „Zgłębiaj naturę, kochaj naturę, bądź blisko natury. Ona cię nigdy nie zawiedzie.

http://www.dobrewiadomosci.net.pl/141-leczniczy-spacer-po-lesie

piątek, 19 września 2014

Strach ma wielkie oczy... Bajka o strachu.

Strach to przeciwległy biegun miłości. Strach niszczy wszystko, niweczy nasze plany, rodzące się marzenia, burzy relacje, sprawia że ranimy siebie i wszystkich dookoła. Ze strachu, że jesteśmy "gorsi" krytykujemy innych, ze strachu że ktoś nas opuści, uzależniamy go od siebie, ze strachu, że nam się nie uda porzucamy nasze marzenia. Strach zamienia piękną, pierwotną, radosną energię w mętne, brudne i ciemne wibracje. Strach przygniata, wpycha nas do dołu, z którego trudno się potem wydostać. Spójrzmy strachowi prosto w oczy i mocą całej swojej Istoty powiedzmy głośno: NIE, NIE PODDAM CI SIĘ ! TO JA DECYDUJĘ O SOBIE.
Bajka ....................
Był sobie strach. Strach miał krótkie nogi i wielkie oczy. Jak na Stracha był całkiem ładny. Wyraz twarzy, jaki przybierał powodował, że wielu się nad nim litowało i przyjmowało pod swój dach. Rodzina, czy osoba samotna, która postanowiła pomóc Strachowi bardzo o niego dbała. Dostawał taki smutny Strach o wielkich oczach pięknie posłane łóżko, śniadania, obiady i kolacje, a czasami nawet deser i kostki ulubionej czekolady do przegryzania. Wyprowadzano Stracha na spacery, na randki, do kina, do kawiarni, wkładano to torebek, teczek i toreb na laptopy. Strach był zawsze i wszędzie obecny. W kuchni i sypialni. Nie, on się wcale nie pchał i nikogo nie zmuszał do tego, by się nim zajmowano. Nie można go nawet posądzać o przemyślne działanie w celu zapewnienia sobie wygody. Nie, Strach po prostu miał smutną minkę, kurczył się w sobie, robił wielkie i smutne oczy zbitego psa i… opiekę na najbliższe tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata miał zapewnioną. Strach nie musiał robić nic poza wielkimi, smutnymi oczami. Trząsł się i wątpił w sens istnienia. Poddawał się przy byle okazji i zawracał z drogi. Strach bał się odezwać, nie umiał przepraszać, prosić, ani mówić co myśli. Bał się odmawiać.
Pewnego razu poznał miłą, starszą kobietę. Miała ciężkie życie, dużo przeszła. Właściwie to nic dobrego ją nie spotkało. Kiedy już myślała, że dokończy swój żywot w smutku, kiedy już pogodziła się z tym, że nigdy nie wyjedzie poza swoją wioseczkę, nadarzyła się cudowna okazja, by zobaczyła ocean. Całe życie o tym marzyła. Całe życie modliła się, prosiła świat i zaświaty, by dane jej było chociaż raz w życiu zobaczyć ten cud. I w końcu, wtedy, gdy już niczego się nie spodziewała, mogła wyjechać.
Wtedy, dzień przed wyjazdem, ulitowała się nad Strachem. Był taki biedny, samotny i miał takie wielkie, smutne oczy… Strach wtedy zaczął myśleć, coś się w nim obudziło, czuł, że nie powinien przyjmować zaproszenia staruszki. Coś w nim krzyczało: „nie wolno ci tego robić, nie przyjmuj jej zaproszenia”, ale … nie potrafił odmówić. Bał się, co ona sobie pomyśli, przecież tak ładnie go zaprasza…
I staruszka litując się nad Strachem nigdy nie zobaczyła oceanu….
Proszę, nie bój się i nie ulegaj strachowi. Może to jedyna szansa, by zobaczyć ocean ???

środa, 25 czerwca 2014

Zlot zielarski – leśny spacer.

SONY DSC
Poszukiwacze roślin nie mają wielkich wymagań. Wystarczy plama zieleni, a czują zew przygody. Wprawne oczy rozróżniają kształty, które innemu wydają się rebusem nie do odgadnięcia. Jak odróżnić liść łopianu, od lepiężnika? przytulię wonną od czepnej, pospolitej i właściwej? Ile emocji może wzbudzić dyskusja o żółtym kwiatostanie: sałatnik, czy starzec. Co jest ciekawsze: łańcuch DNA, kosmiczne loty, czerwone Ferrari, czy różnice w kształcie liści sałatnika i łoczygi, trędownika i pokrzywy? Nie mamy wątpliwości. Zieleń jest pasjonująca.

http://www.herbiness.com/zlot-zielarski-lesny-spacer/#more-3718

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

CEGŁA-ile uderzeń potrzebujesz , żeby się zatrzymać?



Młody odnoszący sukces kierownik jechał sąsiednią ulicą, jadąc odrobinę za szybko swoim nowym Jaguarem. Uważał na dzieciaki wyskakujące zza zaparkowanych samochodów i zwalniał jak tylko mu się wydawało, że coś zobaczył.Auto przejechało,żadne dziecko się nie pojawiło. Zamiast tego, cegła uderzyła w boczne drzwi Jaguara. Dał po hamulcach i zawrócił Jaguara do miejsca z którego rzucono cegłę.
Zezłoszczony kierowca wyskoczył z samochodu, złapał najbliższego dzieciaka i pchnął go na zaparkowany samochód krzycząc:
-Co to było i kim Ty jesteś?....I co do licha robisz. To jest nowym samochód, a ta rzucona cegła będzie Cię kosztować kupę kasy!!....Dlaczego to zrobiłeś??
Młody chłopak bronił się:
-Proszę Pana...Proszę, Przepraszam, ale nie wiedziałem, co innego mogę zrobić-błagał.
Rzuciłem cegłą, bo nikt inny by się nie zatrzymał...
Zez łzami spływającymi po twarzy i po brodzie chłopaczek wskazał na miejsce obok zaparkowanego samochodu.
-To jest mój brat-powiedział. Zjechał z krawężnika i spadł z wózka inwalidzkiego, a ja nie potrafię go podnieść....
Teraz szlochając chłopiec poprosił oszołomionego kierowcę:
-Czy mógłby Pan mi pomóc podnieść Go na wózek?? Jest poraniony i za ciężki dla mnie...
Poruszony kierowca próbował przełknąć gwałtownie pojawiającą się kluskę w gardle. Szybko podniósł chłopca na wózek, potem wyciągnął chusteczki i oczyścił ranki i przecięcia.
-Dziękuję i niech Cię Bóg błogosławi-wdzięczne dziecko odpowiedziało nieznajomemu.
Zbyt zszokowany aby powiedzieć słowo mężczyzna po prostu patrzył jak chłopiec popychał swojego przywiązanego do wózka brata w kierunku domu...To był długi i wolny spacer z powrotem do Jaguara...
Uszkodzenie było bardzo widoczne, ale mężczyzna nigdy nie zajął się naprawieniem uszkodzonych drzwi...Zostawił je w takim stanie aby przypominały mu wiadomość...



"Nie idź przez życie tak szybko, aby ktoś musiał rzucać w Ciebie cegłą, by zwrócić na siebie Twoją uwagę"