Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2024

"Miednica to kolebka Życia"

 


"Miednica to kolebka Życia.
To kołyska przez wszystkie wcielenia każdej ludzkiej pesteczki.
Z miednicą ściśle łączą się kręgi lędźwiowe i to właśnie w tym obszarze jest obecna energia poczętego dziecka - do porodu, a czasem i dłużej.
Jeżeli po poczęciu dojdzie do aborcji, poronienia, obumarcia płodu lub urodzenia martwego dziecka, w miednicy i kręgach lędźwiowych zatrzymuje się energia żalu, rozpaczy,straty oraz niekiedy poczucia winy matki. I ta energia jest w niej obecna poprzez wcielenia skutkując bólem lub różnego rodzaju uszkodzeniami kręgosłupa.
A wystarczy zaakceptować te zdarzenia jako Plan Duszy dziecka i matki, podziękować dziecku i sobie, przeprosić siebie za trwające poczucie winy i wybaczyć to sobie. A potem wypełnić miednicę i kręgi lędźwiowe Światłem i Miłością.
To wszystko.
Bóle kręgosłupa zmniejszą się lub całkowicie ustaną.
I to jest cała tajemnica."

~ Sława Rudnicka

piątek, 13 września 2024

Odpuść....Co to oznacza odpuścić ?

ODPUŚĆ... 🧡

Odpuścić oznacza:
Pozostawić, żeby przez jakiś czas sprawy mogły przyjąć SWÓJ KURS.
Żeby mogły poruszać się swobodnie bez naszej interwencji, do czasu w którym kierunek ich ruchu spontanicznie się objawi.
Jeżeli rezygnujemy z zamiaru kierowania sprawami, to te poruszając się, oddalają się od nas...
POZWÓLMY IM NA TO.
Zrezygnujmy z kontroli... 🧡
Jeżeli pozwolimy temu pójść swoją drogą, zyskamy wolność na rzecz czegoś innego.
Jeżeli uwolnimy się od czegoś, co w szerszej perspektywie stanowi dla nas bardziej ciężar, niż pomoc w pójściu naprzód, wówczas staniemy się gotowi w otwarciu się na to, co właściwe, istotne i co naprawdę się liczy.
I chociaż czasami z zewnątrz może wydawać się nam to stratą, to z czasem okazuje się zyskiem.
ZYSKALIŚMY MY, ORAZ INNI... 🧡

~ Bert Hellinger

 

 

 

niedziela, 18 lipca 2021

Wdzięczność - Jeff Foster


Jeśli nie jesteś wdzięczny za to, co masz
nigdy nie będziesz szczęśliwy z tego, co osiągniesz.
Zawsze będziesz czuł, że masz za mało.
Będziesz żałował przeszłości, bo mogłeś "zrobić więcej".
I będziesz bał się przyszłości, bo może "ominą" cię bogactwa.
Znajdź wdzięczność w najmniejszych rzeczach - porannym słońcu, łyku wody, starych butach - i szczęście będzie Twoje, nieważne co osiągniesz lub stracisz...

Jeff Foster 💟

poniedziałek, 30 września 2019

Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu.


Strata psa bardzo boli każdego miłośnika zwierząt. Psy są najwierniejszymi przyjaciółmi, zawsze kochającymi bezinteresownie. Mamy nadzieję, że te mądre słowa pomogą Tobie lub twoim bliskim. Jeśli zainspirował Cię ten artykuł udostępnij go dalej.

Poniższe słowa zostały napisane przez Ernesta Montague i opublikowane na portalu DogHeirs. Ernest napisał je po stracie ukochanego czarno-białego pit bula Bolo, który do końca życia kochał spacery. Nawet gdy po każdych 5 metrach musiał się zatrzymać, w jego oczach widać było wolę dalszego spaceru.

"Niektórzy z was, zwłaszcza Ci którzy niedawno stracili psa na rzecz "śmierci", nie do końca to rozumieją. Nie czuję potrzeby tłumaczenia tego, ale ponieważ sam nie jestem wieczny więc muszę to wyjaśnić.

Psy nigdy nie umierają. Nie wiedzą jak to zrobić. Stają się zmęczone i bardzo stare, ich kości zaczynają boleć. Oczywiście nie umierają. Jeśli by umierały to przecież nie chciały by zawsze iść na spacer, a przecież chcą iść na spacer, nawet długo po tym jak ich stare kości mówią: "Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie idźmy na spacer". One zawsze chcą iść na spacer. Nawet jeśli kolejny krok oznacza, że ich stare ścięgna nie utrzymają ich na nogach, to i tak będą szły dalej.

To nie jest tak, że nie lubią twojego towarzystwa. Przeciwnie, spacer z tobą jest dla nich wszystkim. Symfonia zapachów, która je otacza to ich świat. Kocia kupa, zapach innego psa, gnijące szczątki jakiegoś ptaka, no i ty. To jest to co sprawia, że świat jest dla nich idealny, a w idealnym świecie nie ma miejsca na śmierć.

Jednak psy stają się bardzo śpiące. I tu jest sedno sprawy. Nie uczą tego na uczelniach, gdzie wykładają co to kwarki, gluony oraz ekonomia Keynesa. Wiedzą tam tak wiele rzeczy, że zapominają o tym, że psy nie umierają. Naprawdę szkoda. Psy mają przecież tak wiele dobrych rzeczy, a ludzie potrafią tylko gadać.

Gdy myślisz, że twój pies umarł, on po prostu usnął w twoim sercu. One wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz. Kto by nie płakał mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej. Ała! One merdają gdy się tam budzą. Wtedy mówią: "Dzięki! Dzięki za cieplutkie miejsce do spania, w dodatku tak blisko twojego serca, to najlepsze miejsce!"

Na samym początku ciągle się budzą, dlatego tak często płaczesz. Ich ogon merda. Ale po jakimś czasie śpią coraz więcej. (pamiętaj, że psia chwila jest zupełnie inna od ludzkiej chwili. Idziesz z psem na spacer, a dla niego to cały dzień przygód w ciągu jednej godziny. Potem wracasz do domu i zanim znowu z nim wyjdziesz to dla niego mija tydzień lub co najmniej kilka dni zanim znowu z nim wyjdziesz. Nie dziwi więc dlaczego tak kochają spacery).

W każdym razie, jak już mówiłem, one zasypiają w twoim sercu, a gdy się budzą merdają ogonem. Po kilku psich latach śpią już coraz dłużej, więc i ty możesz. Były GRZECZNYMI PSAMI całe swoje życie i oboje to wiecie. Bycie grzecznym psem przez cały czas jest bardzo męczące, zwłaszcza gdy jest się już starym i bolą kości, a chcąc iść do przodu ląduje się pyszczkiem na ziemi i nawet gdy pada na dworze i nie chce się wyjść to i tak się wychodzi wysikać na zewnątrz bo tak czynią dobre psy. Więc zrozum, po czymś takim trzeba odespać w twoim sercu, więc będą spały dłużej i dłużej.

Ale nie daj się zmylić, one nie są martwe. Nie ma czegoś takiego. One śpią w twoim sercu, a budzą się gdy tego najmniej oczekujesz. One już takie są.

Jest mi żal ludzi, którzy nie mają psa śpiącego w sercu. Tak wiele tracą. Przepraszam, ale idę sobie popłakać."

https://podaj.to/post/2460,1,psy-nigdy-nie-umieraj-one-pi-w-twoim-sercu-kady-mionik-zwierzt-powinien-to-przeczyta.html?fbclid=IwAR2L0sm-ppfZqIgaK0LUF2xcDv_CFx3XRYFRXE1Uz8eDnwVlbGU9GpVKd1s



niedziela, 26 listopada 2017

Najlepsi nauczyciele.


Życie zawsze daje nam właśnie takich nauczycieli,
jakich w danej chwili potrzebujemy.
Dotyczy to każdego natarczywego komara,
każdego niepowodzenia, każdego czerwonego światła,
każdego korku ulicznego, każdego niesympatycznego szefa (albo pracownika),
każdej choroby, każdej straty, każdej chwili radości lub przygnębienia,
każdego nałogu, każdego śmiecia, każdego oddechu.

Najlepsi nauczyciele to tacy, którzy wiele od nas wymagają.

Sami wiele potrafią, będąc praktykami w swojej dziedzinie i robią wszystko, byśmy z ich wiedzy skorzystali. To właśnie ich najczęściej zapamiętujemy po opuszczeniu szkoły, choć nie należeli do naszych ulubieńców.
Gdybyśmy tak patrzyli na naszych życiowych nauczycieli, zaoszczędzilibyśmy sobie wiele zdrowia i mielibyśmy w sobie mnóstwo życiowej mądrości.
Zamiast się denerwować, pytajmy:
  • Czego on, to, ta sytuacja chce mnie nauczyć?
  • Co chce mi powiedzieć?
  • Na co zwrócić uwagę?
Odpowiedzi mogą nas naprawdę zadziwić, by zaraz potem, wywołać uśmiech na naszej twarzy. Zrobią też miejsce na kolejna porcję szczęścia w naszym życiu.

Najlepsi nauczyciele to ci, których życie wysyła do nas w konkretnym celu.

Nie zmarnuje nauki, którą chcą nam przekazać. Choćby jeszcze dziś 🙂

sobota, 2 września 2017

Odpuść - tylko tyle i aż tyle.


Odpuścić oznacza: pozostawić, żeby przez jakiś czas sprawy mogły przyjąć swój kurs, żeby mogły poruszać się swobodnie bez naszej interwencji, do czasu w którym kierunek ich ruchu spontanicznie się objawi.
Jeżeli rezygnujemy z zamiaru kierowania sprawami, to te, poruszając się, oddalają się od nas. Pozwólmy im na to. Zrezygnujemy z kontroli. Jeżeli pozwolimy temu pójść swoją drogą, zyskamy wolność na rzecz czegoś innego.
Jeżeli uwolnimy się od czegoś, co w szerszej perspektywie stanowi dla nas bardziej ciężar, niż pomoc w pójściu naprzód, to wtedy staniemy się gotowi w otwarciu się na to, co właściwe, istotne i co naprawdę się liczy.
I chociaż czasami, z zewnątrz może nam się to wydawać stratą, z czasem okazuje się to zyskiem. Zyskaliśmy my, oraz inni.

Bert Hellinger

piątek, 18 grudnia 2015

Marihuana zmieniła moje życie.

Po pierwsze przejdźmy do rzeczy ­nienawidziłam nawet samej idei legalnej medycznej marihuany. Pochodzę z rodu narkomanów i alkoholików. Nigdy nie byłam wielkim miłośnikiem picia alkoholu. Przez całe życie nie brałam narkotyków, nawet marihuany. Szlag, nigdy nie byłam w więzieniu. Byłam przekonana, że marihuana nie różni się od kwasu. Myślałam, że po jej zażyciu przenosisz się do jakiegoś kreskówkowego, tęczowego świata. Oszalejesz i będziesz krzywdził wszystkich dokoła. Zjesz wszystko, co w zasięgu wzroku. Byłam pewna, że to może zabić. Poważnie, taki był poziom ignorancji, z jaką traktowałam marihuanę. Choruję na chorobę Hashimoto, fibromialgię i endometriozę. Jeśli nie wiesz, jakie to choroby­ są to dolegliwości związane z układem autoimmunologicznym. Mogą powodować bardzo silne, przewlekłe bóle wraz z innymi niedogodnościami.
Przez lata musiałam łykać różne środki przeciwbólowe, by to zwalczyć. Wszystkie leki miały niekorzystne skutki uboczne. Wpływały na mój nastrój, sen, powodowały syndrom jelita drażliwego (ang. IBS), dlatego też lekarze przepisywali mi więcej tabletek, żeby zwalczyć te skutki uboczne, co skutkowało jeszcze większą ilością skutków ubocznych spowodowanych braniem nowych leków. To było błędne koło. Po latach takich praktyk leki zaczęły negatywnie wpływać na pracę mojej wątroby i nerek. Jeden z moich lekarzy nie był zadowolony ze stanu moich narządów. Popatrzył na mnie i powiedział: „Musisz spróbować medycznej marihuany”. Spojrzałam na niego, jakby miał trzy głowy i powiedziałam:„Nigdy”. Odbyliśmy wtedy rozmowę na temat tego, co myślę o marihuanie. Wytłumaczył mi, że nikt nigdy od niej nie umarł. Mówił też, że medyczna marihuana pozwoli mi odstawić ponad połowę dotychczasowych leków i że przede wszystkim może uratować moje organy. Wyjaśnił też, dlaczego wszystkie moje myśli na temat marihuany są nieprawdziwe. Czułam się po tej rozmowie lepiej, ale nie byłam w 100% przekonana.
Poszłam do domu i postanowiłam uporządkować bałagan informacyjny. Byłam zszokowana tym, jak wiele badań mówiło o użyteczności i nieszkodliwości konopi. Właśnie w tamtej chwili zdecydowałam się spróbować medycznej marihuany. Przeszłam przez proces, który umożliwiał mi otrzymanie mojej pierwszej karty medycznej marihuany. Miałam listę udokumentowanych dolegliwości przedstawioną przez mojego lekarza. Dostałam od niego pełną listę leków na receptę, które brałam na te dolegliwości. Mój lekarz dał mi również list rekomendacyjny na medyczną marihuanę i wysłałam to wszystko do stanu Nevada, gdzie medyczna marihuana jest legalna. Kiedy wszystko zostało już zatwierdzone, poszłam do DMV (Nevada Department of Motor Vehicles), aby odebrać oficjalną kartę medycznej marihuany. Byłam zdenerwowana, kiedy pierwszy raz próbowałam medycznej marihuany, ale gotowa na tę próbę. Nie czułam się szalona, ani też nie zwariowałam. Mogłam również wstać i funkcjonować normalnie. Czułam się spokojna, szczęśliwa i odrobinę oszołomiona, ale w 100% wolna od bólu. Spało mi się wspaniale tej nocy i to bez tabletek. Następnego dnia zadzwoniłam do doktora i opowiedziałam mu o tym, co się stało. „Powiem to pierwszy raz od długiego czasu, nie czułam żadnego bólu.” Moja dziewczyna, Niki, była bardzo pomocna przy całym procesie poszukiwania odpowiedniego rodzaju medycznej marihuany i takiego sposobu zażywania, który będzie dla mnie najbardziej odpowiedni w leczeniu.
Osobiście nie preferowałam palenia, więc jedzenie było znacznie bardziej komfortową drogą leczenia. sprzedaje medyczną marihuanę, która nie powoduje efektu „haju”. Nie myślałam, że to możliwe. Dowiedziałam się wtedy, że to odmiany o dużej zawartości THC powodują „haj”, za to te z dużą zawartością CBD nie mają takiego działania. Znalazłam prawidłowy stosunek CBD do THC ­ uśmierzał ból, nie czyniąc mnie zbyt skołowaną. Byłam również bardzo zadowolona, dowiadując się, że większość przychodni Dowiedziałam się również, że medyczna marihuana występuje w wielu formach, takich jak: kawa, herbata, mleczko, olej, słodycze, wyroby piekarnicze, kapsułki, itp. Okazało się, że w przypadku moich dolegliwości efekt uśmierzenia bólu trwa dłużej, jeśli spożywam marihuanę, zamiast ją Naprawdę jestem dłużniczką Niki, bez jej wskazówek i wiedzy na temat tego, co brać i jak się leczyć, nigdy nie podjęłabym wielu dobrych dla mnie decyzji. Jestem jej wdzięczna do końca życia.
Teraz, już rok po rozpoczęciu leczenia, oto gdzie zawędrowałam z moimi dolegliwościami byłam w stanie odstawić 95% moich dotychczasowych leków farmaceutycznych. Moja wątroba i nerki są zdrowe, a mój lekarz jest zadowolony z ich stanu, bo nastąpiła znaczna poprawa. Ciągle mogę mieć problemy ze zdrowiem, ale medyczna marihuana uczyniła moje życie znacznie lepszym. Mogę spać. Jestem znacznie bardziej szczęśliwa. Więcej działam, bo nie siedzę cały dzień pogrążona w wielkim bólu.
Jestem szczęśliwa, mówiąc, że cała moja wcześniejsza wiedza, jaką posiadałam na temat medycznej marihuany, była błędna. Jestem niezwykle szczęśliwa, że zdecydowałam się na przełamanie społecznego tabu. Jestem taka szczęśliwa, że moja rodzina i przyjaciele mnie wspierali. Cieszę się, że wszystko, co myślałam przedtem o marihuanie, było błędne.
Wierzę, że powinna być legalna wszędzie.
­ Valerie Brooks, Las Vegas Nevada

http://chwast.net/marihuana-zmienila-moje-zycie/

piątek, 16 listopada 2012

Paulo Coehlo - Dziękuję .

Dziękuję wszystkim tym, którzy wyśmiewali moje marzenia-
-dodali oni skrzydeł do mojej fantazji.
Dziękuję wszystkim tym, którzy chcieli wepchnąć mnie w swój schemat-
-nauczyli mnie oni jaką wartość ma wolność.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie okłamali-
-pokazali mi siłę prawdy.
Dziękuję wszystkim tym, którzy we mnie nie wierzyli-
-rozbudzili we mnie odwagę, by przenosić góry.
Dziękuję wszystkim tym, którzy spisali mnie na straty-
-obudzili oni moją odwagę.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie opuścili-
-zostawili oni miejsce na nadejście nowego.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie zdradzili i wykorzystali-
-sprawili, że zacząłem wzrastać.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie zranili -
-nauczyli mnie jak rozwijać się mimo bólu.
Dziękuję wszystkim tym, którzy zakłócili mój spokój-
-wyzwolili oni we mnie siłę do tworzenia go.
Przede wszystkim jednak dziękuję tym, którzy
mnie kochają takim jakim jestem -oni mi dają siłę, by żyć.