Jak często słyszysz: jestem chora na to i na to .... zwroty typu „mam
cukrzycę” lub „mam nadciśnienie” , „boli mnie kolano”, brzuch, głowa czy
inne części ciała ?
Zwroty
"Jestem strasznie chora na to i na tamto ...", „cierpię na…”, powodują,
że stajesz się właścicielem choroby, czynisz ją częścią siebie, staje
się ona Twoją tożsamością. Bo ‘przepięknie’ ją zasilasz oraz mentalnie
łączysz się z nią i przyjmujesz energetycznie, dokarmiając ją…
Łączysz więc swoje „cierpienie” ze swoją chorobą. Nieustannie sprowadzasz sama na siebie to " chorobowe nieszczęście" .
To jak mówić, jeśli chcemy czy musimy?
Po prostu: przechodzę przez ....cukrzycę lub nadciśnienie....
Kiedy
mówisz „przechodzę przez …”, oznacza to po prostu, że jesteś w *PODRÓŻY
z tą dolegliwością *, a każda podróż ostatecznie zawsze dobiega do
końca. Dodając taki warunek dajesz jednocześnie otwartość na zmianę
tego.
Tak to działa. Sprawdzone, wiec zaufaj. Praca na poziomie podświadomym
nie ma nic wspólnego z naszym logicznym, codziennym myśleniem.
Manifestacja następuje w oparciu o to, co karmi Twoją podświadomość.
Kiedy dobre/pozytywne myśli, dobre/pozytywne słowa i dobre/pozytywne
działania karmią podświadomość, przejawia się to we wszystkich
pozytywnych sytuacjach jakich doświadczasz.
Bądź więc świadomy tego, co myślisz i słów, które wypowiadasz.
Jesteś chora/y ?? Absolutnie .... Jestem zdrowa jak ryba i nic mi nie dolega.
A co Ci jest ? No cóż jestem szczęśliwa i bogata i lubię ten stan... Energy Healing via Gosia Angel Jestem wdzięczna
To Ty, za każdym razem, gdy stawiasz siebie na drugim miejscu. To Ty, gdy pozwalasz innym decydować o tym co jest dla Ciebie słuszne. To Ty, kiedy boisz się porażki tak mocno, że nawet nie wyobrażasz sobie sukcesu.
Nie daj sobie wmówić, że czegoś nie możesz i jesteś nic nie warta.
Tragizm niektórych ludzi polega na tym, że szukają własnej wartości wszędzie, tylko nie w sobie. Ty nie musisz sobie tego serwować, bo lepiej być niedoskonałą, ale prawdziwą wersją siebie niż kopią kogoś innego.
Jeśli nie jesteś wdzięczny za to, co masz nigdy nie będziesz szczęśliwy z tego, co osiągniesz. Zawsze będziesz czuł, że masz za mało. Będziesz żałował przeszłości, bo mogłeś "zrobić więcej". I będziesz bał się przyszłości, bo może "ominą" cię bogactwa. Znajdź
wdzięczność w najmniejszych rzeczach - porannym słońcu, łyku wody,
starych butach - i szczęście będzie Twoje, nieważne co osiągniesz lub
stracisz...
Czerwona nitka zawiązana na nadgarstku to silny amulet, który ma za zadanie chronić osobę od złej energii. Idealna do ochrony przed zazdrością, złorzeczeniem, urokiem, przekleństwem, złym okiem, klątwami, magicznymi rytuałami, wampiryzmem energetycznym a nawet mobbingiem.
ZIELONA NITKA
Zielona nitka przyciągnie powodzenie, poprawi i ustabilizuje sprawy finansowe. Staniemy się bardziej kreatywni oraz będziemy mieć nowe pomysły. Ochroni przed stratą pieniędzy, złą inwestycją, złodziejami czy oszustami. Idealna dla osób, którym pieniądze przeciekają przez palce. Zielona nitka to również dobre stabilne zdrowie.
NIEBIESKA NITKA
Kolor niebieski jest barwą ochronną. Wiążąc nitkę na nadgarstku poczujesz między innymi wewnętrzną harmonię. Pomoże ci uzyskać inspirację, wyostrzyć intuicję. Doda odwagi i nadziei. Idealna dla osób nieśmiałych, które trudno wchodzą w relacje towarzyskie. Idealna dla wszystkich, którzy muszą się uczyć, zgłębiać wiedzę czy odkrywać nowe horyzonty. Nitka niebieska ochroni cię w podróży.
Kolor silnie ochronny, pomagający w przyciągnięciu Istot Opiekuńczych.
POMARAŃCZOWA NITKA
Pomarańczowa nitka między innymi zwiększy zdolność radzenia sobie z codziennymi trudnościami. To energia ruchu, sprawności umysłowej oraz pomysłów. Przyniesie ci inspirację oraz sukces. To energia radości życia, dobrej komunikacji, radzenia sobie z codziennymi obowiązkami. Bardzo silnie ochroni przed zazdrością, zawiścią czy przekleństwami. Pomoże w spełnianiu marzeń.
Idealna dla osób, które pracują nad pokonaniem lenistwa.
ŻÓŁTA NITKA
Żółta nitka między innymi wspierać cię będzie w kreatywności czy inspiracji. Przyniesie optymizm oraz radość życia. Pobudzi intelekt oraz pozwoli się skoncentrować na konkretnym celu. Pomoże w komunikacji werbalnej. Ochroni przed zazdrością, zawiścią czy złorzeczeniem. Przywoła wibracje Opiekuńcze.
SREBRNA NITKA
Nitka srebrna przyniesie dobre zdrowie oraz ochroni przed złymi wpływami. Będzie również przywoływać energie Opiekuńcze. Pobudzi intuicję oraz wszelkie zdolności. Zneutralizuje każdą trudną sytuację. Przywoła do twojego życia szczęście i spełnienie marzeń. Bardzo silnie ochroni przed wampiryzmem energetycznym, złym okiem czy mobbingiem.
Ważna dla kobiet, które chcą zrównoważyć aspekt żeński w swojej energii.
ZŁOTA NITKA
Złota nitka pomoże w zdobywaniu nowych celów oraz przyciągnie miłość. Będzie cię silnie chronić na wszystkich poziomach energetycznych. Wzmocni twoją aurę oraz zapewni dobre zdrowie. Przyciągnie do twojego życia dostatek, ten duchowy i materialny. Pomoże odnieść sukces i powodzenie. Zaopatrz się w nią, kiedy chcesz przeżyć nowe wyzwania czy obrać nowy kierunek w życiu.
Jak wiążemy nitkę?
Jest wiele sposobów wiązania nitki. Czasami wiąże się 3 supełki a można zawiązać i 9. Pamiętajcie najważniejsza jest intencja. Warto wykorzystać ten amulet. Jedyne, co to należy ją zawiązać bez pośpiechu. Podczas wiązania supełków należy zapalić białą świecę z naturalnego wosku pszczelego i skoncentrować się na intencji. Jeżeli nie wiecie ile zawiązać supełków, stwórzcie ich 7 tyle ile jest głównych czakr.
Pamiętajcie również, że nitka nie koniecznie musi być zawiązana na nadgarstku. Można ją zawiązać doczepiając do breloka, torebki, schować do portfela, przyczepić w samochodzie itp. Ważne, aby miała intencję zapisaną w supełkach.
Kiedy nitkę zdjąć?
Jeżeli chcesz pozbyć się nitki, bo spełniła swoje zadanie wystarczy ją przeciąć i najlepiej spalić. Jeżeli nitka sama się zerwie, oznacza to że wypełniła swoje zadanie.
Runy naszego urodzenia są dla nas jak Tkacze Naszych Dusz. Podyktowane ruchem planet w kole runicznym tworzą dla nas dodatkową warstwę oferując nam cenna wiedzę.
Runy urodzeniowe nadają nam także patrona, który jest naszym opiekunem, pomagają nam w ochronie zdrowiu. Dzięki nim możemy odciągnąć pecha z naszego życia i zaprosić szczęście. Dowiedzieć się z jakimi talentami przyszliśmy na świat i jak je mnożyć.
Runy urodzeniowe nie wskazują nam przyszłości, są znakiem, który ukazał się na niebie w chwili naszych urodzin, wskazują nam nasze przeznaczenie, wzmacniają nas w dążeniu do celu. Pomagają nam poruszać się na drodze naszego losu poprzez wiedzę o naszych największych talentach i ukrytych motywacjach.
Nasza runa urodzenia tworzy się na samym początku i jest z nami do samego końca. Runa urodzenia nie jest zbiorem ustalonych cech, wydarzeń, jest to zestaw energii, które wyrażają się naszym charakterem i wydarzeniami w życiu.
Runa urodzeniowa działa jak chroniący nas amulet - jest jedna na całe życie. Ukazuje nasze możliwości, dary, cechy osobowości - i ciemniejsze i jaśniejsze. Dzięki tym informacjom wiemy nad czym możemy popracować w sobie, aby to było jeszcze lepsze. Pamiętaj - runa urodzeniowa jest tylko podpowiedzią.
Wszelkie runy, skrypty runiczne jak i amulety runiczne największą skutecznością cechują się, gdy są wykonane przez nas samych. Nie oznacza to jednak, że zakupione nie działają. Taką runę warto zawsze nosić przy sobie, w chwilach słabości, zawsze trzymaj ją blisko siebie i proś o pomoc. Amulet z runy urodzenia warto raz w miesiącu oczyszczać, możesz do tego użyć świecy, księżyca lub innych narzędzi oczyszczających.
Jeśli uznasz, że COŚ ma na Ciebie wpływ i może określić Twoją drogę, to tym samym uznajesz "zewnętrznego sprawcę".
Nikt taki nie istnieje.
Jeśli poddajesz się presji Obrazów pełnych lęku, wyrażasz zgodę na swoją rolę w tym teatrze marionetek.
Jeśli zasilasz swoją uwagą i energią Akty bezradności, one staną się być może i Twoją opowieścią.
Jednak MOŻESZ, zaufać własnej Kreacji. Ty tworzysz swoje PRZEZNACZENIE wyborami TERAZ.
Nie musisz uciekać przed tym co niechciane, po prostu nie inwestuj w
myśli, które ranią i odsuwają od ZAUFANIA, które jest w Sercu.
Możesz wybrać dowolny potencjał zdarzeń i dostroić się do Wymiaru, w
którym już nie potrzebujesz generować cierpienia, by się przebudzić.
Sen jest pozorny, opowieść chwilowa, a Ty Jesteś Życiem.
Kto lub co jest potężniejsze od Boga w Tobie?
Przed kim masz uciekać?
I dokąd?
Kiedy drżysz w obawie o jutro, zapominasz, że TERAŹNIEJSZOŚĆ jest najlepszą "ochroną" przed demonami uwarunkowanego Umysłu.
W Tobie jest prawdziwa Moc, słabość to konsekwencja utożsamienia z tym
opowieściami, które zaprzeczają Temu, Kim Jesteś tak naprawdę.
Nulina
1. Powiedz stop wszelkiej krytyce
Powiedz sobie, że nie będziesz krytykować nikogo i niczego, teraz i na
zawsze. Krytyka niczego nie zmienia pozytywnie. Akceptuj siebie i świat
takim jakim jest. Louise poleca stanąć przed lustrem, spojrzeć w lustro i
powiedzieć afirmację: 🌼 „Jestem w porządku taką jaką / takim jakim jestem teraz”.
2. Powiedz stop myślom, które Cię terroryzują
Nie pozwól negatywnym myślom rosnąć w siłę i kierować Tobą. Przestań
straszyć samą samego siebie, zacznij akceptować siebie. Kiedy przyjdzie
negatywna myśl natychmiast zmień uwagę na to co jest pozytywne. Wybierz
myśli dzięki którym czujesz się dobrze.
3. Bądź łagodna/y, delikatna/y, uprzejma/y, dobra/y, życzliwa/y, a nade wszystko cierpliwy wobec siebie
Tutaj Louise siłę cierpliwości porównuje do ogrodu i uprawy w nim
roślin. Chwasty to negatywne myśli, które zagłuszają pozytywne myśli.
Naucz się nowego sposobu myślenia, zadaj sobie pytanie: „Jak mam kochać
siebie?” Louise proponuje afirmację do lustra: 🌼 „Chcę Cię bardziej kochać dzisiaj niż wczoraj”.
4. Bądź wyrozumiały dla swojego umysłu Krok czwarty oznacza zaprzestanie życia w poczucia winy i obwinianiu się:
„Obwinianie powoduje, że zrobiłaś/łeś coś złego, …. obwinianie powoduje
poczucie winy, poczucie winy domaga się kary, a kara powoduje ból”. Gdy
przestaniesz obwiniać się wówczas zaakceptujesz odpowiedzialność. Tutaj
Louise wskazuje na korzyści z pozytywnej medytacji i wizualizacji.
5. Nagradzaj się
Krytyka burzy, nagroda buduje. Pozwól sobie na nagrodę, należny Ci się
nagroda za to co robisz, za to kim jesteś. Louise radzi powiedzieć do
lustra: 🌼 „Dobrze sobie radzę, że wszystkim”.
6. Znajdź sposoby i osoby które będą Cię wpierać Wesprzyj siebie, znajdź wsparcie dla siebie. Przestań być niezadowolona/y ponieważ coś Ci nie wychodzi, ale poproś o pomoc.
7. Zaakceptuj swoje porażki
Zaakceptuj swoją negatywna stronę doświadczeń, przeszkody można
polubić, poświęcaj im znacznej mnie uwagi. Cokolwiek mamy teraz w życiu
jest spowodowane naszym udziałem. Nigdy się nie mylisz. Złość nie
powoduje pozytywnych zmian.
8. Humor Śmiej się jak
najwięcej, oglądaj komedie. Spotykaj się z życzliwymi ludźmi, z takimi
przy których dobrze się czujesz, z takimi, którzy wywołują u Ciebie
szczery śmiech.
9. Troszcz się o swoje ciało „Ciało jest
domem w którym żyjesz. Uważaj na to co dostaje się do twojego ciała,
jedzenie jest paliwem dla ciała. Troszczenie się o swoje ciało jest
aktem kochania samego siebie”. Oto jedna z pozytywnych afirmacji którą
proponuje Louise: 🌼
„Przebaczam, przebaczono mi. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię. Co
mogłabym/mógłbym zrobić, by pokochać Ciebie? Zasługuję tylko na dobro w
moim życiu”.
10. Część kochania samego siebie polega na czuciu swoich uczuć. Louise woła do nas: 🌼„Czuj swoje uczucia i żyj czując”. Afirmacje: 🌼
"Gdziekolwiek pójdę prosperuję. Mój dochód się zwiększa. Zawsze jestem
bezpieczna/y. Życie jest radością i wypełnione miłością. Kocham i jestem
kochana/y. Jestem gotowa/y do pokochania siebie".
Był ptak, który mieszkał na pustyni, był bardzo chory, nie miał piór,
nie miał co jeść i pić, nie miał schronienia, w którym mógłby mieszkać.
Pewnego dnia przechodziła obok niego gołębica, więc chory nieszczęśliwy ptak zatrzymał ją i zapytał - „dokąd zmierzasz?" Odpowiedziała: - „lecę w odwiedziny do nieba”. Więc chory ptak poprosił: - „proszę, dowiedz się ode mnie, kiedy moje cierpienie dobiegnie końca?” Gołębica zapewniła: -„jasne, że zapytam”.
Po czym uprzejmie pożegnała się z chorym ptakiem. Gołębica dotarła do
nieba i przekazała pytanie chorego ptaka aniołowi kierującemu przy
bramie wejściowej. Anioł powiedział: - „Przez następne siedem lat życia ptak musi cierpieć, do tego czasu nie będzie miał szczęścia”. Gołębica zmartwiona zapytała: - „Gdy usłyszy to chory ptak, zniechęci go to do życia. Czy mógłbyś zaproponować jakieś rozwiązanie?”. Anioł odpowiedział: - „Powiedz mu, aby wyrecytował ten werset: "Dziękuję Bogu za wszystko. ”
Gołębica po ponownym spotkaniu z chorym ptakiem przekazała mu
przesłanie anioła. Po siedmiu dniach gołębica znów przechodziła i
zobaczyła, że ptak jest bardzo szczęśliwy, na jego ciele wyrosły
pióra, na pustyni wyrosła mała roślina, był też mały staw z wodą, ptak
śpiewał i tańczył wesoło. Gołąb był zaskoczony. Przecież Anioł jasno
powiedział, że ptak nie będzie miał szczęścia przez następne siedem
lat... Mając to na uwadze, gołębica udała się do anioła przy bramie
niebios by podzielić się swoim zdziwieniem z Aniołem. Ten jej
odpowiedział: - „tak, to prawda, że ptak nie miał mieć szczęścia
przez siedem lat, ale ponieważ ptak recytował wers„ DZIĘKUJĘ BOGU ZA
WSZYSTKO ”w każdej sytuacji, jego życie się zmieniło. Kiedy ptak upadł na gorący piasek, powiedział „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”. Kiedy nie mógł latać, powiedział: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO” Kiedy był spragniony, a wokół nie było wody, było powiedziane: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO” Bez względu na sytuację ptak powtarzał: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO” i dlatego siedem lat rozwiązało się w ciągu siedmiu dni.
Kiedy usłyszałam tę historię, poczułam ogromną zmianę w moim sposobie
odczuwania, myślenia, akceptowania i oglądania życia. W życiu
zastosowałam ten werset. Niezależnie od sytuacji, z którą się spotkałam
zaczęłam recytować ten werset „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”. Pomogło mi
to przekierunkować uwagę z tego, czego nie mam na to, co mam w życiu.
Na przykład; jeśli boli mnie głowa, DZIĘKUJĘ BOGU, że reszta mojego
ciała jest całkowicie zdrowa i dostrzegam, że ból głowy wcale mi nie
przeszkadza. W ten sam sposób zaczęłam używać tego wersetu w moich
relacjach (czy to rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy) biznesach,
pracy.
Podzieliłam się tą historią ze wszystkimi, z którymi
się skontaktowałam, co przyniosło także wielką zmianę w ich zachowaniu.
Ten prosty wiersz naprawdę wywarł głęboki wpływ na moje życie. Zaczęłam
odczuwać, jak jestem błogosławiona, jaka jestem szczęśliwy, jak dobre
jest życie.
Celem dzielenia się tym przesłaniem jest
uświadomienie nam wszystkim, jak potężne jest „ Pole rażenia
Wdzięczności”. Może zmienić nasze życie !!! Recytujmy ten werset stale,
aby doświadczyć zmian w naszym życiu. Bądźcie więc wdzięczni i zobaczcie zmianę swojego nastawienia.
Bądźcie pokorni, a nigdy się nie potkniecie. -
ZAPAMIĘTAJ! "DZIĘKUJĘ CI BOŻE ZA WSZYSTKO"
Autor tekstu: @Nita Chhotalal Tłumaczenie: @ Matryca Życia- Ewa
Uczeń zapytał mistrza: – Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro? – Opowiem ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, – powiedział mistrz.
Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było
tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było
komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi,
a nawet sufit – były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w
pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak
bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a
odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na
każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: „kim jesteś?”- słyszał w
odpowiedzi z różnych stron, „kim jesteś?… kim jesteś?…, KIM JESTEŚ?…”
Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku,
otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies
na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia
odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne
warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z
powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego
odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła
wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych
psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego
własnego odbicia. – Bo widzisz – powiedział na koniec mistrz –
"świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat
jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko
odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to
jedno wielkie lustro.”
UWAGA! INFORMACJA O TYM, JAK ZROBIĆ PRAKTYKĘ W PRZYPADKU, KIEDY RODZICE
NIE ŻYJĄ: ROBIMY DOKŁADNIE TAK SAMO, WYOBRAŻAJĄC SOBIE ICH PRZED SOBĄ.
Dmitrij Trocki jest chiromantą, zwycięzcą rosyjskiego programu Bitwa
jasnowidzów, prowadzi warsztaty i wykłady w Rosji, Ukrainie i Białorusi.
Uczy jak ciało związane jest z psychiką i relacjami z rodzicami i
rodem.
Czy
gdy zaczniemy doceniać wszystko co pozytywne w naszym życiu oraz
zaczniemy życzyć innym ludziom tylko tego co najlepsze, dobre i
pozytywne - nasze życie ulega transformacji bez walki, bez zmagania -
bez wysiłku ?
Co jest cenniejsze w budowaniu pozytywnych relacji
z ludźmi - abyśmy krytykowali innych - czy raczej abyśmy wnosili
POCZUCIE HUMORU do życia innych ? Czyż nie jesteśmy świadomi, że
większość ludzi cierpi poprzez to, że ich własne ego wciąż ich krytykuje
w myślach ? Po co im kolejny ego-nic-nie-wiem-a-powiem krytyk ?
Co jeżeli największa MOC we wszechświecie jest pozytywna - ale aby jej
doświadczyć - trzeba STAĆ się - BYĆ - taką samą energią jak ta, którą
chcemy doświadczyć ?
Co jeżeli INTENCJA : Pozwolić i akceptować
przyniesie znaczące i szybkie, pozytywne zmiany w naszym życiu - niż
intencja : zmieniać, walczyć, kontrolować?
Czy posiadamy realny
wpływ na to co doświadczamy w życiu - czy raczej to co się dzieje jest
wynikiem przypadku i zbiegów nic nie znaczących okoliczności ?
Na świecie istnieje wiele filozofii. Celem większości z nich nie jest
wolność - lecz ukryta kontrola nad tym co mamy myśleć, co robić, czego
jeść i czego nie jeść, jak postępować itp.
Dlatego większość z nas szuka już wolności.
Myślimy na początku, że szukamy wolności na zewnątrz. Gdy jej
doświadczymy, okaże się, że prawdziwa wolność jest tym, co szukamy w
naszym własnym umyśle. Bo co z tego, że będziemy na drugim końcu
świata, na wymarzonych wakacjach, jeżeli nawet tam nie odczuwamy spokoju
ani szczęścia - bo zniewolony negatywnością umysł wciąż zasila tysiące
myśli o tym, ża na tej wyspie obok byłoby lepiej. Tak odkrywamy, że
wolność której szukamy jest w naszym własnym umyśle. Gdy uwolnimy
umysł z ograniczeń - możemy być szczęśliwi zawsze i wszędzie. Na
wakacjach i bez wakacji - nie uzależniamy naszego szczęścia od niczego i
nikogo na zewnątrz nas !
Jest jednak coś, co każdy z nas może
doświadczyć samodzielnie i sprawdzić w swoim życiu - bez konieczności
trzymania się żadnego punktu widzenia innych. Mowa tutaj o tym JAK CZUJEMY SIĘ KAŻDEGO DNIA - o naszej energii - nastawieniu do świata, innych ludzi oraz wobec siebie. O tym, jak stan akceptacji, radości i szczęścia wpływa na nasze działania i ich konsekwencje. O tym jak zmienia się cała jakość naszego życia - gdy jesteśmy źródłem tylko pozytywnej energii w życiu innych.
Świadomie wybieramy to co dobre i pozytywne i następnie całe nasze życie staje się tego przykładem.
Każdy z nas ma prawo dokonać wyboru tego jaką energią będziemy emanować do życia i dokładnie taka energia do nas wróci. Świadome i uważne życie wymaga wiele dyscypliny - stawienia czoła prawdzie i wzięcia odpowiedzialności.
Odpowiedzialności za własny umysł, własne samopoczucie, własne zdrowie,
własne finanse, jakość relacji z ludźmi, jakość życia ogółem.
Zycie na autopilocie - unikanie wolności i wolnego wyboru - i wiążących
sie z nimi konsekwencji jest oczywiście o wiele prostsze i łatwiejsze.
Cena , którą płacimy za brak uważności co do tego – co umieszczamy w
naszym umyśle – sprawia, że pozwalamy mu funkcjonować jak automatyczny
system naprowadzania na porażki i błędy. Zawsze w stanie negatywnych
emocji – ludzie zachowują się jakby byli w stanie „autopilota” –
popełniają te same błędy co w przeszłości. To my decydujemy jak się
czuć w każdej chwili naszego życia, o czym myśleć – oraz o tym co mówić i
co robić. Na tym polega dyscyplina własnego umysłu. Dyscyplina to
radość ! Dlaczego ? Uczymy się korzystać z narzędzia, które posiadamy –
a które decyduje o naszym całym życiu i wszystkim co doświadczamy.
Gdy nie nauczymy się korzystać z umysłu – jego mechanizmy będą działały za nas.
Gdy zmienimy nasz umysł (uwolnimy wszelkie stłumione uczucia braku,
niedostatku, poczucia winy, lęku itd ) – NASZE CAŁE ŻYCIE SIĘ ZMIENI.
Bez wysiłku. Bez walki. Bez zmagania się.
Akceptacja własnej wartości
Fundamentem dostatku i obfitości jest wnoszenie jak największej
wartości do życia jak największej ilości osób – ponieważ świat działa
jak lustro – dopóki nie zaakceptujemy naszej własnej wartości ( bez lęku
czy poczucia winy ) – nie zrozumiemy, ze nasza wartość nie zależy od
tego co mamy lub co robimy – lecz jest konsekwencja duchowej prawdy, że
wszyscy jesteśmy równi - a osądzanie siebie w negatywny sposób jest
pułapką ego. Konsekwencją wiary w brak i niedostatek jest to, że
ludzkość (ego) programuje siebie w kontekście "zasługiwania". To fałsz.
Największym darem jest właśnie nasze życie ! Pytanie brzmi - czy uważasz, że Twoje życie jest wartościowe ? Jeżeli tak, czy warto marnować choć jedną chwilę tego daru - na negatywność ?
Pozdrawiam bardzo ciepło - życząc tego co najlepsze ! !
Z chwilą, gdy odechce ci się szukania informacji o rozwoju osobistym,
grzebania w przeszłości swojej i przodków aż do początku istnienia
wszechświata, analizowania znaków w otoczeniu, roztrząsania każdej
manifestacji energetycznej w ciele… Gdy porzucisz już wszelkie wyrocznie
i przywiązanie do nauczycieli… gdy odkryjesz, że w Twoim jestestwie
jest odpowiedź Boga na poszukiwanie sensu życia.. Gdy zwrócisz się – ze
śnienia wewnętrznego do zewnętrznej jawy… Z tą chwilą kończysz już
duchową podróż i przebudzasz się dla świata – jako ukochane dziecko
stworzenia i kreator, który ma odwagę przekuć odnalezioną w mroku wizję
duszy w realne dzieła na Ziemi.
I nie ma już znaczenia, jakie masz wibracje, co osiągnąłeś w
czakrach, jakie blokady energetyczne zniosłeś, a jakie wciąż posiadasz i
jakie dasz sobie wmówić, nie mówiąc o rzekomych długach karmicznych,
czy grzechu pierworodnym, dzięki któremu uwierzyłeś w swoje winy już
jako niewinne dziecko, nadając swemu cierpieniu mistyczny sens.
Nie ma znaczenia do jakich przekonań o naturze materii i ducha jesteś
przywiązany i w jakie powinności i rytuały ugrzęzłeś, szukając siły
woli, której sam się wyrzekłeś. Nie ma znaczenia, czy przemawia do
ciebie Jezus, Metatron czy Mózg Uniwersum. Najważniejszym staje się
prostota życia, którego świadectwo dajesz tylko i wyłącznie swoimi
czynami i stosunkiem do bliźnich, zwierząt, roślin, Ziemi. Nie ma
znaczenia Twoja aura, stopień radykalnego wybaczania, mistyczne wglądy,
ekstazy i poziomy oświecenia. O tobie świadczy przede wszystkim to, co
robisz dla świata, nie to, czego nie robisz, gdy udajesz bycie „ponad”
swym człowieczeństwem i materią, dla której zaistniałeś.
Prawdziwa wolność to wolność także i od matriksu duchowego, którego
praktykujesz i stwarzasz w swym umyśle, wierząc w jego moc i kontrolę
rzeczywistości. Wszystko czego doświadczasz w swym wnętrzu weryfikuje
prędzej czy później wymiar fizyczny. Prawdziwą wolność daje ci skuteczne
życie tu, na Ziemi. Poznanie zasad mądrego życia, wedle których dalsza
ewolucja może się dokonać, jednocząc ludzi w realnym porządku i
odpowiedzialności. Materia jest przestrzenią Twojej ekspansji, rozkoszy,
miłości i szczęścia. Materia jest najprawdziwszym obliczem twej
duchowości. Realizacja duszy w niej jest właśnie twoją utraconą mocą,
celem, dla którego rozpocząłeś tę całą podróż do siebie.
"Każdy
z Nas w drodze przez doświadczenie ma jedno podstawowe i najważniejsze
zadanie: KOCHAĆ SIEBIE. Pierwsze czego pragnie Bóg i Dusza to to, abyś
pokochał siebie samego. Kiedy Ty ukochasz siebie, Wszechświat zrobi to
także. To już prosta droga do szczęścia.
Miłość własna jest
tym, co pozwala nam pięknie żyć, w poczuciu godności i mocy jakie daje
poszanowanie swojego własnego istnienia. Pochodzisz
od Boga. Jesteś Boską Istotą. I nie ważne jak trudnych doświadczeń
pragnie Dusza, jakkolwiek daleko byś nie odszedł, jakim błotem się nie
utaplał, ścianą nie odgrodził, smołą nie oblał, ZAWSZE będzie w Tobie
Boskie Światło, które ma moc skruszyć wszelkie ograniczenia. Światło,
które w ostateczności doprowadzi Cię do Domu - do siebie samego. Do
Twojej boskości.
Jeśli kochasz siebie samego, nie ma mowy, abyś
zrobił cokolwiek przeciwko sobie. Nie pozwoli Ci na to szacunek do
Twojego własnego istnienia, wypływający z poczucia Twojego Boskiego
Pochodzenia. Jeśli kochasz siebie samego uszanujesz także każde inne
istnienie, jako przejaw Boga, ponieważ wszyscy jesteśmy JEDNOŚCIĄ.
Nauczono Nas: najpierw drugi człowiek, potem JA. Prawda jest taka, że
najpierw TY, potem inni. TY sam. Wszystko inne będzie Ci dodane. I nie
ma to nic wspólnego z egoizmem. Kiedy robisz coś wbrew sobie, krzywdzisz
siebie i krzywdzisz swoją Duszę. Kiedy ból jest wielki, a Dusza jest
słaba, ucieka, ponieważ nie może wytrzymać tego, co sama sobie wybrała
doświadczyć. Połączona z Tobą jedynie wąską linią pozwoli Ci żyć, ale
nie poprowadzi, bo jest daleko od Ciebie i Twojego życia. Wtedy jest
nieszczęście, depresja, złamane życie. Nie ma drogowskazu.
Kiedy postępujesz w zgodzie ze sobą, nie pozwalasz przejmować innym
kontroli nad Twoim życiem. Masz w sobie potężną moc, której poddaje się
przestrzeń i wszystko, co w niej zawarte. Życie staje się piękne i
oparte na zasadach, które wybrałeś Ty i Twój Boski Przewodnik – Dusza.
To jest nagroda za to, że miałeś odwagę iść własną drogą. Takimi Bóg
chce widzieć swoje Dzieci. Jesteśmy orłami, którym przeznaczone jest szybować wysoko po niebie.
Uwierz: jesteś doskonałym dziełem Boga, w całej swojej niedoskonałości,
a Twój świat jest także doskonały. W Tobie Bóg spotyka się z samym
sobą".
Pierwsza połowa 2017 roku (styczeń-lipiec) była dla nas i dla Ziemi
energetyczną karuzelą. Częste wyrzuty plazmy ze Słońca powodowały duże
wahania częstotliwości rezonansu Schumanna, wywołując w energiach
planety i w naszych ciałach/ energiach/ świadomościach sporo
zamieszania. Służyło to energetycznemu odblokowaniu, przygotowaniu nas
do przejścia z trzeciej do piątej gęstości. To się stało z końcem lipca.
Z sierpniowym zaćmieniem Słońca weszliśmy w czas głębokiej
transformacji, która trwała do zimowego przesilenia. Z wiosennym
przesileniem wielu z nas obudzi się do nowych zadań. Rozpocznie się
kolejny etap w procesie budowy nowej rzeczywistości na Ziemi.
Rok 2017 w pierwszej połowie przypominał energetyczną karuzelę, która
zakończyła się na przełomie lipca i sierpnia. Czas Bramy Lwa (w
astrologii okres od 21 lipca do 21 sierpnia) był czasem ostatecznego
przejścia planety do piątego wymiaru, zakotwiczenia i zintegrowania
energii Ziemi z energiami Galaktycznymi. Sierpniowe zaćmienie słońca,
pod którego wpływem będziemy mniej więcej do połowy stycznia, rozpoczęlo
proces głębokiej duchowej i fizycznej transformacji.
Kończące Bramę Lwa zaćmienie słońca (21.08) zapoczątkowało czas
głębokiego wglądu i procesów transformacyjnych na poziomie energii,
świadomości i ciała. Wspierają nas w tym zimowe miesiące. Czas zimy był
dla naszych przodków od zawsze okresem wglądu wewnętrznego. Z wiosną
powracaliśmy do życia, do przyrody odrodzeni i na nowym poziomie. Dziś
wcale nie jest inaczej, tyle że w dobie zdobyczy technologicznych mamy
wokół siebie wiele bodźców, które kierują naszą uwagę na zewnątrz.
Jesteśmy nieświadomi siebie samych, swojej prawdziwej natury, połączenia
z Ziemią, cyklami przyrody. Jesteśmy dziećmi Ziemi i czy sobie to
uświadamiamy, czy nie, podlegamy jej odwiecznym procesom.
Czas transformacji trwał do zimowego przesilenia. Z nowym rokiem na
Ziemi zakotwiczona została krystaliczna siatka piątego wymiaru, z którą
nasze przemienione serca, ciała, energie, świadomości są zintegrowane i
będą nadal się integrować w dordze ku nowemu. Zaczynamy manifestację. W
czasie równonocy wiosennej rozpocznie się kolejny cykl. Wielu z nas po
głębokich przemianach obudzi się do nowych zadań na rzecz zmiany,
poprawy jakości osobistego życia, zadań na rzecz planety, ludzkości, ale
także na rzecz kosmicznego zjednoczenia. Procesy te dotyczą nie tyko
Ziemi, ale tej części naszej galaktyki. Słońce jest w tej chwili w
mniejszej aktywności. Ono także, jako portal, uczestniczy w procesach
transformacyjnych. Oprócz tego przechodzi własne procesy ewolucyjne.
Pierwsza połowa tego roku wiązała się z silnymi spływami
energetycznymi ze Słońca. To był mocny, intensywny czas dla Ziemi i dla
ludzkości. Brama Lwa była czasem przejścia do piątego wymiaru, a
kończące ten okres zaćmienie Słońca zapoczątkowało czas głębokiej
transformacji. Z wiosennym przesileniem obudzimy się do kolejnego cyklu w
procesie budowy nowego etapu cywilizacyjnego. Punktem kulminacyjnym
przemian będzie kosmiczne ujawnienie. To jest proces rozłożony w czasie
na lata.
Więc jeśli zadajesz sobie pytanie: czy jesteśmy w 5D, to odpowiedz
brzmi TAK. Piąty wymiar już funkcjonuje. Im bardziej istniejesz w
Przestrzeni Serca, tym bardziej doświadczysz jego wyjątkowej energii Tu i
Teraz. Nowe już się rozpoczęło. Piąta rzeczywistość będąca poziomem
miłości i uniwersalnych praw Wszechświata funkcjonuje Tu. Możesz się tam
dostać tylko przez bramę serca.
Piąty wymiar jest odskocznią do wyższych światów. Będziesz miał tyle,
ile sobie wypracujesz. Przeżywajmy ten czas świadomie. Pracujmy nad
sobą wytrwale. W zaufaniu poddajmy się temu, co przychodzi. Wszechświat
nas wspiera. Pielęgnujmy wewnętrzne ogrody serca. Osadźmy się w ich
przestrzeni. Pozwólmy przejawiać się Duszy w nas, poddajmy się Jej
prowadzeniu dla realizacji zadań na nowy świat.
Wielu z nas pracuje jeszcze nad przemianą, wielu jest na etapie
ujawniania i odkrywania talentów Duszy. Nadchodzi czas, by tę energię i
umiejętności przełożyć na działanie w Tu i Teraz. Budujemy NOWE.
Współistnienie, akceptacja, radość istnienia, świadomość, moc,
współczucie, współodczuwanie, kreacja, wola, braterstwo, prowadzenie
serca/ Duszy, złączenie z energiami Wszechświata są drogą do zbudowania
nowej jakości naszego świata.
Manifestację czas zacząć. Podążamy za głosem serca ku Boskiemu
Przeznaczeniu. Droga serca jest tą, która przemienia wielość dróg w
jedną. Najwłaściwszą.
Odkryj Mistrza w sobie. Stań się swoją jedyną i najlepszą opcją.
Niech na Ziemi ponad wszystko zapanuje Uniwersalne Boskie Prawo Miłości.
Bądźmy świadomi.
Człowiek jest istotą wielowymiarową. Wewnętrzne
aspekty konstruują nas, ale nie są nami. Ty nie jesteś swoim umysłem,
choć się z nim utożsamiasz. Ty nie jesteś także swoimi emocjami, choć
one Tobą powodują. Ty, w swojej istocie jesteś ciszą i światłem. Dotrzyj
do tej prawdy o sobie.
Człowiek jest istotą skomplikowaną, skonstruowaną z wielu płaszczyzn.
Mamy m.in. emocje (ciało emocjonalne) i myśli (ciało mentalne), które
są ze sobą sprzężone. Umysł, razem z emocjami skutecznie zaciemniają w
nas obraz wewnętrznej ciszy. Nie warto ich jednak traktować jak wrogów,
wypierać czy ignorować. Warto nauczyć się siebie by świadomie zarządzać
swoim wnętrzem. Tylko integracja daje bożą pełnię.
Jednym ze sposobów na oswojenie emocji i umysłu jest rola obserwatora
wobec siebie. Patrzenie na siebie w trzeciej osobie (on) stwarza
przestrzeń, dzięki której nabierasz dystansu. Możesz wtedy w sposób
świadomy oglądać i zarządzać swoim istnieniem. Wszystko co w Twoim życiu
pochodzi z Ciebie. Wszystko co konstruuje Twoją rzeczywistość to także
Ty. Zawsze Ty. Będziesz biernie płynął z tym co przychodzi, czy w sposób
świadomy zaczniesz kreować osobistą rzeczywistość tak wewnętrzną jak i
zewnętrzną.
Przez całe życie szukamy siebie, tylko siebie, zawsze siebie.
Ostatni czas był dla mnie trudny. Borykałam się z poczuciem straty po
ukochanym zwierzęciu. Jako człowiek świadomy procesów zachodzących w
moim wnętrzu, zaobserwowałam ból, nazwałam i zaakceptowałam go. Był on
jednak na tyle silny i trzymał tak mocno, że o pomoc w przepracowaniu
poprosiłam Duszę. Duszka tylko czekała na moje przyzwolenie. Wiedziała
co robić, by uwolnić mnie i siebie od bólu serca. Także Twoja Dusza
dokładne wie co robić, by Was uleczyć. Szybko doprowadzi do uzdrowienia,
wplatając w przestrzeń, w serce lekarstwo.
Śpiew, ruch, kreacja, opowieści, energie Ziemi, płacz to są
odwieczne, uniwersalne lekarstwa Duszy. Dusza zawsze wie co pomoże w
kłopotach. Trzeba się tylko dać poprowadzić w kierunku uzdrowienia.
Dlatego jeśli coś Cię dręczy zapraszaj swoją Duszę (a przez nią Boga) do
bólu, który nosisz w sobie. On jest także lub przede wszystkim Jej
udziałem. Nikt ponad Nią nie wie lepiej co zrobić by się z niewygodnych
emocji uzdrowić. Stań przed Duszą nagi. Odrzuć wszystkie blokady,
uspokój myśli, uspokój ciało bolesne. Zaakceptuj i pozwól poprowadzić
się ku uzdrowieniu. Pozwól Duszy/ Bogu działać. Pozwól niech ukoją Twoje
zbolałe serce.
U mnie jak zawsze w trudnych sytuacjach z pomocą przychodzą praktyki medytacyjne
BON. Krąg szamanów syberyjskich i nauki Tybetu są mi bliskie.
Zajmowałam się tym w poprzednich istnieniach. Zapraszam ból mojego serca
i umysłu do swojej wewnętrznej ciszy i pozwalam im być. To wystarczy.
Kiedy Ty się oczyścisz, oczyści się także Dusza. Powinniśmy robić to
na bieżąco. Wstrzymywanie emocji opóźnia proces uzdrawiania, zatrzymuje
przepływ energii. W ciele i w Duszy powstają blokady. Przez całe życie
nakładamy na siebie wiele takich blokad, zatrzymując w sobie emocje.
Prędzej czy później zatory muszą znaleźć ujście powodując depresje,
choroby przewlekłe, stany rakowe, nerwice, lęki itp.
Trzeba dbać o higienę emocjonalną/ energetyczną. Nie bać się siebie,
nie bać się przyznać do swojej słabości, niewygodnych uczuć. Trzeba
pozwolić uchodzić emocjom. Trzeba na bieżąco porządkować przestrzeń
swojego serca, ciała, energii, Duszy, umysłu, emocji. Porządkowanie nie
polega na zamiataniu problemów pod dywan a na świadomym przepracowywaniu
ich. W praktyce oznacza to obserwację, nazwanie, przyjęcie, akceptację,
uwolnienie. To jest proces.
Pozwól swoim słabościom zaistnieć. Zaproś je do intymności Twojego
serca. Pozwól im być. To wystarczy. Wkrótce ujrzysz, że znacznie osłabły
i nie mają już nad Tobą kontroli. Nieprzepracowany cień powróci jako
niszczyciel. Dlatego: uśmiechnij się sercem do wszystkiego co w Tobie.
Otwórz temu drzwi aby mogło swobodnie przez Ciebie przepłynąć.
Nie ma jednej, sprawdzonej ścieżki oczyszczania. W przestrzeni jest
ich bardzo wiele. Być może też za każdym razem potrzeba będzie czegoś
innego. W procesie oczyszczania pozwól sercu prowadzić. Nie masz
lepszego sprzymierzeńca, nauczyciela, drogowskazu ponad swoją Duszę. Ona
jest jak najlepszy, kochający, szczerze oddany rodzic, który nie
pozwoli pogubić się swojemu dziecku.
Nic nie jest dobre, nic nie jest złe Wszystko po prostu JEST.
Wielka wdzięczność Duszo. Jesteś/ Jestem sensem mojego Wszechświata.
„Uwielbiam być w chwili obecnej. To mój prawdziwy Dom. To teraz
jedyne miejsce, w którym stale przebywam. Zawsze Tutaj jestem, nigdy nie
przychodzę, nigdy nie odchodzę.
Tak, zdaję sobie sprawę z przemijających myśli i emocji,
pojawiających się i znikających stanów, doświadczeń zarówno
ekstatycznych i przyziemnych, ale nigdy nie doświadczyłem przemijania
Siebie – tego, co nigdy nie przemija, gdy przemija wszystko. I dlatego
każde inne miejsce niż Teraz wywołuje tęsknotę za domem, poczucie
odłączenia, śmierci i rozkładu. „Gdziekolwiek indziej” jest, tak czy
siak, fantazją, bo nie mogę uciec od siebie, popatrzeć na siebie z
dystansu i powiedzieć – O, tam jestem!
Każda myśl, doznanie, uczucie, wyobrażenie, wspomnienie, marzenie czy
wizja zawsze pojawiają się dokładnie tu, gdzie jestem, gdzie ty jesteś,
w jedynym miejscu, gdzie naprawdę się „spotykamy”. Ale nie jest nas
dwoje, i dlatego nie możemy się „spotkać” – możemy tylko rozpoznać naszą
pierwotną bliskość. Wcześniejszą niż czas i wszelkie rozumienie
„spotkania”.
Poza naszymi opowieściami, poza naszymi historiami i przyszłymi
planami, znajduje się to JEDNO miejsce, w którym nigdy nie możemy być
osobno. TUTAJ i TERAZ […]
Dzisiejszy dzień nie jest jakimś mało ważnym krokiem prowadzącym ku
olśniewającemu wystąpieniu na scenie w przyszłości. Ta chwila nie jest
życiem oczekującym, żeby się wydarzyć, celami czekającymi na
osiągnięcie, słowami oczekującymi na wypowiedzenie, kontaktami
czekającymi na nawiązanie, żalami czekającymi na to, że przeminą,
żywotnością liczącą na to, że będzie odczuwana, oświeceniem
spodziewającym się, że zostanie osiągnięte.
Nie. Nic nie czeka. I o to chodzi. Ta chwila jest życiem. Nie niemal
życiem, prawie życiem, nie koncepcyjnym życiem wyuczonym przez
powtarzanie, ale czystym, surowym życiem żyjącym samo sobie,
wybuchającym w pełni, całkowicie obecnym, kapiącym z każdego zakamarka,
tryskającym w ruchu i w spoczynku – ŻYCIE, ŻYCIE, ŻYCIE! jest twoje,
abyś je smakował TERAZ, TERAZ, TERAZ!
Życie nie jest zapowiedzią, ani poglądem, ani nadchodzącą atrakcją.
To, za czym tęsknisz już nadeszło, już jest, i obwieszcza siebie jako
każde wrażenie, każda myśl, każdy obraz, każda chwila bólu, znudzenia
czy rozkoszy. Jest nawet w tęsknocie za nim – tak właśnie jest bliskie.
Stoisz teraz na świętej ziemi, w swoim miejscu narodzin, miejscu
spoczynku, w swoim łonie, swoim grobie. Widowisko właśnie się zaczęło, a
światło reflektora oświetla wszystko. Nie ma czasu, żeby naprawdę żyć
„kiedyś”, „któregoś dnia” – dzień dzisiejszy jest dniem, w którym kiedykolwiek będziesz naprawdę żył, jeśli masz przeżyć kolejny dzień. […]
Istnieje tylko jeden dzień, w którym kiedykolwiek będziesz żył.
Istnieje tylko jeden dzień, któremu będziesz musiał stawić czoła. I ten
dzień jest dzisiaj, ten JEDEN dzień, ten wieczny dzień, jedyny dzień,
który w ogóle ma znaczenie. Nigdy wcześniej nie był przeżyty i nigdy
więcej nie będzie. Jest wyjątkowy.
Wszystkie nasze nadzieje i marzenia możemy wiązać z jutrem, możemy
czekać na przyszłe zbawienie lub zbawcę i usychać z tęsknoty za
ostatecznym oświeceniem czy życiem pozagrobowym, które może nadejść lub
nie, ale nigdy nie zapominajmy o dniu dzisiejszym, o tym istniejącym
dniu, który tętni życiem. Nie zapominajmy o tej chwili, o tym oddechu, o
tym biciu serca, o tej pełnej żywotności energii, którą nazywamy
„ciałem”, o bliskości i obecności rzeczy takich jakimi są, o tej
łasce-tajemnicy, która porusza się w nas, poprzez nas i jako my.
Wiesz co, „Istnieje tylko Teraz” nie jest jakąś sprytną filozofią czy
grą słów, albo przekonaniem do udowodnienia czy obalenia, lub
przedyskutowania, ale głębokim zaproszeniem dla wszystkich ludzi, aby w
pełni rozkoszowali się, smakowali i zachwycali zapachem tego cennego
życia, nie „takiego jakim powinno być”, ale „takiego jakim jest”. Ten
dzień jest jeszcze do przeżycia. I jest napełniony potencjałem. […]
Powiedzenie TAK tej chwili, dokładnie takiej jaka jest, powiedzenie
TAK sobie, dokładnie takiemu jaki jesteś, nie oznacza, że przestajesz
wierzyć w możliwość zmiany. To nie znaczy, że nie nadejdzie odpowiedź,
że smutek nie zniknie, a ból nie ustanie, albo że sensowne zachowanie
nie pojawi się w następnej scenie. To oznacza całkowite zestrojenie się z obecnym miejscem, które mieści w sobie mądrość całego wszechświata. Oznacza
także głębokie zaufanie do tej chwili życia – jedynej chwili jaka jest –
i zostawienie w spokoju obietnic oraz pomysłów jakie życie „powinno”
być.
Nie próbuj przeskakiwać do jutrzejszej pewności – zaufaj niepewności
dnia dzisiejszego. Zamiast spieszyć się do odpowiedzi w następnej
kadrze, zaufaj bieżącej, kreatywnej scenie „jeszcze nie ma odpowiedzi”.
Zamiast starać się pędzić ku przyszłej radości czy rozkoszy, zaufaj tej
obecnej chwili smutku czy zwątpienia, czy czemukolwiek w co obleka się
kosmiczna inteligencja. Za jakiś czas być może pojawi się pewność… albo i
nie, może pojawi się odpowiedź, wybuchnie radość… albo i nie,
ekscytujące chwile być może wydarzą się prędzej lub później, jednak nie
pomiń skarbów tego momentu!
Jeśli nadejdą odpowiedzi, wyłonią się z nawozu niewiedzy i żyznej
gleby zwątpienia. Jeśli radość pokaże swoje oblicze, wynurzy się z bólu,
którego głęboko dotknąłeś. Jeżeli narodzi się nowe życie, powstanie w
jedynym miejscu narodzin jakie istnieje – TERAZ.
Ta chwila jest punktem dostępu, portalem, bramą łaski do wszystkiego
za czym zawsze tęskniłeś. Nie pomiń go w pogoni za jutrzejszą wyobrażoną
wspaniałością.”
„Moje doświadczenie pozwala mi uważać, że wszystko, co związane jest z
chorobą i zdrowiem w ostatecznym rezultacie zależy od zapewnienia
energii narządom naszego ciała. Jeśli w „układzie energetycznym”
człowieka, który łączy niewidzialnymi powiązaniami wszystkie wewnętrzne
narządy, wystąpią „usterki”, to doprowadzi to do choroby. Starożytny
japoński lekarz Kan Funajana w swojej książce „Zarys medycyny” pisał:
„Człowiek jest istotą, w której duch i ciało zlewają się w jedną całość.
Dlatego nie jest możliwe wyleczenie ciała bez uwzględnienia stanu duszy
i na odwrót.” Wiemy już, że aby doprowadzić ciało do porządku trzeba je
regularnie oczyszczać, prawidłowo odżywiać, hartować wodą, powietrzem,
światłem słonecznym, ruchem. Kiedy mówimy o duszy, to powinniśmy mieć na
myśli „układ bioenergetyczny człowieka. Nasza świadomość, uczucia,
pamięć to niewidzialna energia, o właściwościach której wiemy bardzo
niewiele. Żeby regulować procesy psychiczne
trzeba wiedzieć, na jakich zasadach one działają, a to właśnie jest
bioenergetyka. Chcę zaznaczyć, że współczesna psychologia obejmuje tylko
nieznaczną część procesów bioenergetycznych zachodzących w organizmie.
Co zaś dotyczy medycyny, to widzi ona tylko niewielki związek między
naszym „ciałem” i „duszą”, kierując swoją uwagę przeważnie na leczenie
ciała.
Obecnie współczesna medycyna tak skrupulatnie dzieli człowieka na
fragmenty, z których składa się nasz organizm, że jako jednolita całość
przestał on istnieć. Jestem głęboko przekonany, że dopóki do
funkcjonowania naszego organizmu medycyna będzie podchodzić z podobnych
pozycji, choroby na zawsze pozostaną przewlekłymi (nieuleczalnymi).
Poszukiwania doskonalszych metod walki ze skutkami chorób tak naprawdę
nie zwrócą utraconego zdrowia. Medycyna szuka odpowiedzi na pytanie, jak
skuteczniej i bezboleśniej usunąć ten czy inny narząd, stosując przy
tym nowe metodyki i doskonalszą aparaturę. Według ostatnich badań
naukowych udowodniono, że organizm człowieka jest jednym wielkim
energetycznym systemem, którego wszystkie komórki i organy, są między
sobą ściśle powiązane.
Każdy z nas posiada trzy rodzaje energii.
1.
Energię fizyczną pobieramy z pokarmu.
2. Energię astralną dziedziczymy
od rodziców.
3. Energię mentalną otrzymujemy z kosmosu.
Te trzy rodzaje
energii tworzą wokół naszego ciała biologiczną obwódkę — „aurę”, która
określa fizyczny i psychiczny stan człowieka.
Najważniejsze, co powinni wiedzieć wszyscy, a szczególnie ci, którzy
postanowili odzyskać utracone zdrowie, to to, że nasz organizm jest
jednolitym systemem, na który należy zawsze oddziaływać kompleksowo (na
„duszę” i „ciało”). Tylko przy takim podejściu można osiągnąć żądane
rezultaty. Tylko ten może być zdrów, kto troszczy się o swoją duchową i
fizyczną doskonałość. I jeszcze jeden moment, na który chcę zwrócić
uwagę – niszczyć swoje zdrowie zaczynamy (z wielu powodów) od wczesnego
dzieciństwa. Dlatego powrót do zdrowia nie
może być natychmiastowy. Żeby pozbyć się problemów zdrowotnych niekiedy
należy „pracować nad sobą” 2-3 lata. A potem trzeba tylko podtrzymywać
porządek w swojej głowie i swoim ciele i do końca życia cieszyć się z
„prezentu”, którym bezinteresownie obdarzyła każdego z nas natura –
dobrego zdrowia.”
Kody uzdrawiania to prosta metoda samoleczenia,
oparta na czterech sekwencjach, w której wykorzystuje się energię
zgromadzoną w palcach obu rąk.
Technika opracowana przez doktora psychologii i naturopatii Alexander
Loyd`sa , przy współpracy z dr Ben Johnsonem doktorem nauk medycznych,
osteopatii i medycyny naturalnej, polega ona usunięciu blokad pamięci komórkowej i uaktywnieniu tych funkcji fizycznych wbudowanych w ludzki organizm, które usuwają samo źródło choroby.
Nie jest już tajemnicą, że stres powoduje większość
chorób. Wg badaczy z Harvard Medical School, Uniwersytetu Yale, Mayo
Clinic i wielu innych przewlekły stres jest odpowiedzialny za 90-95% wszystkich chorób. Nie chodzi o ten rodzaj stresu, który wszyscy dobrze znamy, taki jak napięcie przed egzaminem czy utrata pracy.
Stres fizjologiczny jest zapisany w każdej komórce ciała
i mało kto zdaje sobie sprawę z jego istnienia. Powodują go negatywne
myśli, przykre wspomnienia i obrazy zakodowane głęboko w pamięci
komórkowej, które Dr Loyd nazywa problemami serca. Te zaś po pewnym czasie manifestują się w ciele jako choroby, często przewlekłe.
Jedną z głównych przyczyn permanentnego stresu jest niemal non-stop włączony mechanizm walcz lub uciekaj.
To pozostałość po naszych odległych przodkach. Jeśli umysł nie jest
pewien tego co się zbliża wysyła ciału sygnały w postaci stresu czyli
sugestię do wycofania się – „podnieść się i odejść”.
Zwierzęta mają to bardzo dobrze opanowane, jeśli wyczuwają coś
niedobrego – podnoszą się i odchodzą. Również człowiek w dawnych czasach
w ten sposób reagował.
Ale my ludzie cywilizacji zaadoptowaliśmy stres, nie chcemy aby inni nas widzieli jak się „podnosimy i odchodzimy”.
Do tego doszło, że elementem wyceny człowieka jest to ile stresu może
znieść, jak długo wytrzyma pod presją np. w pracy, środowisku lub byciu
na topie „by nie wypaść z obiegu”.
Podczas stanu walcz-uciekaj krew napływa do mięśni szkieletowych,
jednocześnie odpływając z ważnych organów. Składniki odżywcze i tlen są
bowiem potrzebne aby skutecznie stawić czoła niebezpieczeństwu lub jak
najszybciej uciec.
Cały organizm przestawia się wówczas na inny sposób funkcjonowania, który powraca do normy, gdy niebezpieczeństwo mija.
Jednak gdy stresów jest więcej i napięcie nie ustaje, ciało pozostaje w
tym stanie niekiedy przez całą dobę. Wcale nie dlatego, że człowiek
staje przed sytuacją walczyć lub uciekać. To natrętne myśli
nieustannie krążą wokół problemów. Lęki, negatywne obrazy, wspomnienia,
fałszywe przekonania, mózg kreuje fałszywe scenariusze lub analizuje
przeszłe zdarzenia .
Wówczas jeśli człowiek nie potrafi się w pełni zrelaksować, choroba staje się nieunikniona.
Jeśli usuniemy problemy ducha, ciało naprawi się samo
twierdzi doktor Alexander Loyd.
Jak doszło do odkrycia ?
Dr Loyd krótko po ślubie stwierdził, że z
jego żoną dzieje się coś niedobrego. Wizyty u kolejnych lekarzy i
straszna diagnoza – depresja endogenna – choroba która dzień po dniu
niszczy życie dotkniętego nią człowieka i jego bliskich. Jak dotąd nie
istnieje żadna skuteczna metoda jej leczenia, wyłącznie antydepresanty
które skutki uboczne czasami równie trudne do zniesienia jak sama
depresja. Chorego często nawiedzają myśli samobójcze. Jego życie
przypomina stan zombi, gdyż jakaś niewidzialna siła pozbawia go całej
energii.
Skoro lekarze nie mogli w niczym pomóc, Loyd postanowił szukać
ratunku sam. Zaczął zgłębiać tajniki medycyny naturalnej, wziął udział w
dziesiątkach warsztatów i seminariów, zrobił nawet dwa doktoraty z psychologii i naturopatii. W
międzyczasie zainteresował się fizyką kwantową. Prowadząc własne studia
w tym zakresie odkrył szereg powiązań, o których nikt nigdy nie
wspominał na uczelniach. Doszedł do wniosku, że istotą choroby jest
nieprawidłowa częstotliwość energii i jeśli uda się ją skorygować,
zdrowie powinno powrócić bez żadnych leków.
Pewnego dnia, jak sam twierdzi, wewnętrznym okiem ujrzał lub
otrzymał „skądś z góry”, mechanizm uzdrawiania, po którym miał
przekonanie, że może zadziałać. Pierwszą osobą na której go wypróbował
była oczywiście jego żona. Po niecałej godzinie zabiegu jej depresja
zniknęła. Wprawdzie wracała jeszcze kilkakrotnie, ale po miesiącu
regularnego leczenia odeszła, jak wszystko na to wskazuje, na dobre.
Ponieważ Loyd prowadził własną praktykę, postanowił wykorzystać nową metodę w pracy ze swoimi pacjentami. Skuteczność kodów obserwował
najpierw u żony, a później u setek swoich pacjentów. Widział, jak
ustępują różne schorzenia fizyczne, których przecież nie leczył –
ograniczał się jedynie do pomocy psychologicznej.
Mimo, że technika jest bardzo prosta, kody uzdrawiania okazały się
skuteczne w niezliczonej liczbie przypadków. Odchodziły problemy te
natury psychicznej jak depresja, stany lękowe, nerwice natręctw, blokady
emocjonalne, niekontrolowane obżarstwo, ataki paniki, bezsenność,
przewlekłe zmęczenie. I te natury fizycznej zwłaszcza choroby przewlekłe
trwające latami: bóle, cukrzyca, rak piersi oraz inne nowotwory,
nadwaga, niegojące się rany, urazy i wiele innych. Co mówią badania?
Badania zakresie kodów uzdrawiania prowadzono w USA i Kanadzie przez
trzy lata. Wyniki pokazały m.in że już po 20 minutach od stosowania
kodów powraca równowaga układu autonomicznego, widoczna w pomiarze zmienności rytmu serca
(HRV). Ponieważ zmiennością rytmu serca zawiaduje autonomiczny układ
nerwowy, stanowi ona doskonały wskaźnik tego, czy znajdujemy się pod
wpływem stresu.
Poprawiały się również wyniki badania krwi, rezonansu magnetycznego, EKG, EEG, ultrasonografii i innych wskaźników. Ze stanu nierównowagi spowodowanej stresem, organizm powraca do normalnego funkcjonowania.
Alex Loyd twierdzi, że kody uzdrawiają negatywne wzorce lub
częstotliwości energetyczne leżące u podstaw choroby. Całe życie na
ziemi opiera się na wymianie energii. Uzdrawiająca energia, która
pojawia się na skutek stosowania różnych kombinacji kodów, działa
bezpośrednio na niezdrowe wzorce funkcjonowania ciała i jego organów.
Co ciekawe, przewidziało to już wcześniej wielu naukowców, w tym
fizyków, którzy uważali, że pewnego dnia odkryjemy metodę usuwania samego źródła choroby i to niezależnie od jej rodzaju. I że będzie to leczenie energetyczne, ponieważ energia jest źródłem wszystkiego.
Albert Szent-Györgyi, węgierski biochemik i noblista z medycyny, już w
1937 roku napisał, że „leczenie ludzi bez pojęcia energii jest
leczeniem martwych”. A współczesny wybitny fizyk prof. Williama Tiller z
Uniwersytetu Stanforda twierdzi że : „Medycyna przyszłości będzie opierać się na kontrolowaniu energii w ciele”.
Warto więc spróbować, skoro to nic nie kosztuje. Jak wykonywać kody uzdrawiania?
Czubki palców należy złożyć ze sobą, kierując w stronę 4 punktów na
ciele podobnie jak wiązki laserów, trzymać je w odległości około 3-5 cm
od ciała, po 30 sekund nad każdym z 4 centrów energetycznych. Cała
sekwencję ruchów powtarza się trzy razy, co zajmuje sześć minut. Opuszki
palców, nakierowane na wskazane punkty, aktywują centra energetyczne,
uwalniając z nich leczniczą energię, która stopniowo likwiduje stres
fizjologiczny i leczy emocje, a potem schorzenia w ciele. Podczas
terapii Dr Loyd proponuje, by się modlić lub medytować.
1. w okolicy tzw. trzeciego oka, czyli pomiędzy grzbietem nosa a punktem między brwiami
2. przy szyi, na wysokości jabłka Adama
3. po obu stronach głowy, na wysokości szczęki
4. po obu stronach głowy, na wysokości skroni
Na filmie zademonstrowana jest dokładna technika:
Na podstawie: Kod uzdrawiania, dr Alexander Loyd , dr Ben Johnson
Każda
ludzka myśl, każde działanie, zakorzenione są albo w strachu, albo w
miłości. Nie ma innej motywacji, a wszelkie inne pojęcia to tylko
pochodne tych dwóch biegunowo różnych idei. To po prostu różne
wersje, różne ujęcia tego samego tematu. Zastanów się nad tym głębiej, a
przekonasz się, że to prawda. To właśnie nazywam główna sprężyna – myśl
płynącą albo z miłości, albo ze strachu. To myśl ukryta za myślą ukryta
za inną myślą. To pierwotna myśl. Pierwotna siła. Energia napędowa
motoru ludzkiego doświadczenia. Stąd właśnie bierze się powielanie
doświadczeń; to dlatego ludzie wpierw kochają, później niszczą i znów
kochają: zawsze następuje zwrot od jednego uczucia do drugiego. Miłość
ustępuje lękowi, który ustępuje miłości, i tak w kółko… A przyczyną jest
przede wszystkim fałszywe przekonanie – uznawane za prawdę o Bogu – że
Bogu nie można ufać; że na miłości Boga nie można polegać; że Jego
życzliwość obwarowana jest warunkami; że w związku z tym ostateczny
rezultat jest niepewny. Jeśli bowiem nie możesz polegać na miłości Boga,
to na czyją miłość możesz liczyć? Jeśli Bóg wycofuje się, odsuwa od
ciebie, kiedy nie postępujesz odpowiednio, czyż nie uczyni tego zwykły
śmiertelnik? Toteż nic dziwnego, że w chwili kiedy ślubujesz
najszczytniejszą miłość, wydajesz siebie na pastwę najbardziej
podstępnego strachu. Gdyż zaraz kiedy wypowiesz słowa miłości, zaczynasz
się bać, czy zostaną odwzajemnione. A gdy zostaną odwzajemnione,
zaczynasz się bać, że utracisz miłość, którą właśnie znalazłeś. Więc
będziesz starał się temu zapobiec – uchronić się przed stratą – tak jak
starasz się zapobiec utracie Boga. Lecz gdybyś wiedział, Kim W Istocie
Jesteś – najdoskonalszym, najwspanialszym, najbardziej godnym podziwu
tworem Boga – strach nie miałby do ciebie dostępu. Albowiem któż
odrzuciłby coś tak znakomitego? Nawet Bóg nie mógłby nic zarzucić takiej
istocie.
Emocja
to energia wprawiona w ruch, a gdy wprawisz energię w ruch, powstanie
efekt. Jeśli wprawisz w ruch dostateczną ilość energii, stworzysz
materię. Materia to zbita energia. Jeśli w odpowiedni sposób i
wystarczająco długo poddasz energię obróbce, otrzymasz materię. Prawo to
zna każdy Mistrz. Na tym polega alchemia wszechświata, sekret całego
życia. Myśl jest czystą energią. Raz pomyślana, myśl
powstaje na zawsze twórcza. Jej energia nigdy nie zanika. Nigdy.
Oddziela się od twej istoty i mknie w kosmos, w nieskończoność. Myśl nie
ma końca. Myśli lgną do siebie, zbiegają się ze sobą, przecinając się
wzajemnie w zadziwiającym labiryncie energii, przybierając coraz to inny
wzór, niewymownie piękny i niewiarygodnie zawiły. Energia lgnie do
energii pokrewnej i w ten sposób tworzą się skupiska podobnej energii.
Skupiska te łączą się ze sobą, zaś do powstania materii potrzeba
niewyobrażalnie wielkiej ilości zbliżonej energii. Ale mimo to materia
powstaje z czystej energii; właściwie, tylko w ten sposób może powstać.
Kiedy energia zamieni się już w materię, pozostaje nią na długo – chyba
że zaburzy jej strukturę jakaś przeciwstawna forma energii.
Oddziaływując na materię, ta odmienna forma energii w istocie ją
rozbija, uwalniając pierwotną energie, z której się składała.