Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louise Hay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louise Hay. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lipca 2021

Nie ma trudności, których miłość nie mogłaby pokonać.


Nie ma trudności, których miłość nie mogłaby pokonać.
Nie ma choroby, której miłość nie mogłaby uleczyć.
Nie ma drzwi, których miłość by nie otworzyła.
Nie ma zatoki, nad którą miłość nie wybudowałaby mostu.
Nie ma muru, którego miłość nie mogłaby zburzyć.
Nie ma grzechu, którego miłość nie mogłaby odkupić.

To bez znaczenia, jak głęboko zakorzenione są kłopoty, jak beznadziejnie wygląda sytuacja, jak bardzo sprawa jest zawikłana, jak wielki jest błąd.
Miłość zaradzi temu wszystkiemu.

I jeżeli będziesz mogła kochać wystarczająco silnie, będziesz najszczęśliwszą i najpotężniejszą osobą na świecie.

Louise L. Hay 💟

sobota, 4 stycznia 2020

Medytacja Louise Hay o uzdrawianiu miłością.



Głęboko w centrum mojej istoty bije niewyczerpane źródło miłości.

Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą.

Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania.

JEJ ŹRÓDŁO JEST NIEWYCZERPANE. ❤️

Dzięki miłości czuję się dobrze. Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości.

Kocham siebie, dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam. Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią.

Kocham siebie, dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać.

Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, aby wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.

Kocham siebie, dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają. I dobrze zarabiam.

Kocham siebie, dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone.

Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem.

Kocham siebie, dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń i jestem wolna.

Kocham siebie, dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku.

Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.

I tak jest.


niedziela, 22 grudnia 2019

Medytacja Louise Hay o uzdrawianiu miłością.

Głęboko w centrum mojej istoty bije niewyczerpane źródło miłości. Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą.
Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania. Jej źródło jest niewyczerpane.
Dzięki miłości czuję się dobrze. Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości.
Kocham siebie; dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam. Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią. Kocham siebie; dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać.
Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, by wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.
Kocham siebie; dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają, i dobrze zarabiam.
Kocham siebie; dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone. Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem.
Kocham siebie; dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń, i jestem wolny.
Kocham siebie; dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku. Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.
I tak jest.

Namaste 🙏


niedziela, 17 listopada 2019

10 Kroków jak pokochać siebie.



1. Powiedz stop wszelkiej krytyce
Powiedz sobie, że nie będziesz krytykować nikogo i niczego, teraz i na zawsze. Krytyka niczego nie zmienia pozytywnie. Akceptuj siebie i świat takim jakim jest. Louise poleca stanąć przed lustrem, spojrzeć w lustro i powiedzieć afirmację:
🌼 „Jestem w porządku taką jaką / takim jakim jestem teraz”.

2. Powiedz stop myślom, które Cię terroryzują
Nie pozwól negatywnym myślom rosnąć w siłę i kierować Tobą. Przestań straszyć samą samego siebie, zacznij akceptować siebie. Kiedy przyjdzie negatywna myśl natychmiast zmień uwagę na to co jest pozytywne. Wybierz myśli dzięki którym czujesz się dobrze.

3. Bądź łagodna/y, delikatna/y, uprzejma/y, dobra/y, życzliwa/y, a nade wszystko cierpliwy wobec siebie
Tutaj Louise siłę cierpliwości porównuje do ogrodu i uprawy w nim roślin. Chwasty to negatywne myśli, które zagłuszają pozytywne myśli. Naucz się nowego sposobu myślenia, zadaj sobie pytanie: „Jak mam kochać siebie?” Louise proponuje afirmację do lustra: 🌼 „Chcę Cię bardziej kochać dzisiaj niż wczoraj”.

4. Bądź wyrozumiały dla swojego umysłu
Krok czwarty oznacza zaprzestanie życia w poczucia winy i obwinianiu się:
„Obwinianie powoduje, że zrobiłaś/łeś coś złego, …. obwinianie powoduje poczucie winy, poczucie winy domaga się kary, a kara powoduje ból”. Gdy przestaniesz obwiniać się wówczas zaakceptujesz odpowiedzialność. Tutaj Louise wskazuje na korzyści z pozytywnej medytacji i wizualizacji.

5. Nagradzaj się
Krytyka burzy, nagroda buduje. Pozwól sobie na nagrodę, należny Ci się nagroda za to co robisz, za to kim jesteś. Louise radzi powiedzieć do lustra: 🌼 „Dobrze sobie radzę, że wszystkim”.

6. Znajdź sposoby i osoby które będą Cię wpierać
Wesprzyj siebie, znajdź wsparcie dla siebie. Przestań być niezadowolona/y ponieważ coś Ci nie wychodzi, ale poproś o pomoc.

7. Zaakceptuj swoje porażki
Zaakceptuj swoją negatywna stronę doświadczeń, przeszkody można polubić, poświęcaj im znacznej mnie uwagi. Cokolwiek mamy teraz w życiu jest spowodowane naszym udziałem. Nigdy się nie mylisz. Złość nie powoduje pozytywnych zmian.

8. Humor
Śmiej się jak najwięcej, oglądaj komedie. Spotykaj się z życzliwymi ludźmi, z takimi przy których dobrze się czujesz, z takimi, którzy wywołują u Ciebie szczery śmiech.

9. Troszcz się o swoje ciało
„Ciało jest domem w którym żyjesz. Uważaj na to co dostaje się do twojego ciała, jedzenie jest paliwem dla ciała. Troszczenie się o swoje ciało jest aktem kochania samego siebie”. Oto jedna z pozytywnych afirmacji którą proponuje Louise: 🌼 „Przebaczam, przebaczono mi. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię. Co mogłabym/mógłbym zrobić, by pokochać Ciebie? Zasługuję tylko na dobro w moim życiu”.

10. Część kochania samego siebie polega na czuciu swoich uczuć. Louise woła do nas: 🌼„Czuj swoje uczucia i żyj czując”. Afirmacje: 🌼 "Gdziekolwiek pójdę prosperuję. Mój dochód się zwiększa. Zawsze jestem bezpieczna/y. Życie jest radością i wypełnione miłością. Kocham i jestem kochana/y. Jestem gotowa/y do pokochania siebie".

~ Louise L. Hay

niedziela, 10 listopada 2019

Modlitwa Miłości.


Głęboko w centrum mojej ISTOTY bije niewyczerpane źródło miłości. Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą. Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania. Jej źródło jest niewyczerpane.

Dzięki miłości CZUJĘ SIĘ DOBRZE.

Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości. Kocham siebie, dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam.

Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią. Kocham siebie, dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać. Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, by wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.

Kocham siebie, dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają i dobrze zarabiam.

Kocham siebie, dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone. Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem.

Kocham siebie, dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń, i jestem wolny.

Kocham siebie, dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku. Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.

I tak jest.

~ Louise Hay

czwartek, 9 sierpnia 2018

Uzdrawianie miłością.


Poniższą modlitwę powinno się wydrukować lub przepisać i odmawiać dwa razy dziennie: po obudzeniu i przed zaśnięciem. Ważne aby zaangażować się emocjonalnie, poczuć wypowiadaną treść i pozwolić jej działać na wszystkich poziomach.
GŁĘBOKO W CENTRUM MOJEJ ISTOTY bije niewyczerpane źródło miłości. Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą. Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania. Jej źródło jest niewyczerpane. Dzięki miłości CZUJĘ SIĘ DOBRZE. Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości. Kocham siebie; dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam. Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią. Kocham siebie; dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać. Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, by wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.
Kocham siebie; dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają, i dobrze zarabiam. Kocham siebie; dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone. Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem. Kocham siebie; dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń, i jestem wolny. Kocham siebie; dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku. Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.
I tak jest.

~ Louise Hay, ‘Lecz swoje ciało’
Namaste

środa, 7 lutego 2018

ĆWICZENIE NA POZBYCIE SIĘ URAZY.



Usiądź spokojnie, zamknij oczy i zrelaksuj ciało i umysł. Następnie wyobraź sobie, że siedzisz w ciemnej sali teatralnej, a na scenie znajduje się osoba, do której czujesz największą urazę. Może to dziać się teraz lub w przeszłości, a osoba może być żyjąca lub zmarła. Kiedy zobaczysz ją wyraźnie, wyobraź sobie, że przydarza się jej coś dobrego, coś co ma dla niej znaczenie. Wyobraź sobie jak się radośnie uśmiecha. Zatrzymaj ten obraz w swojej wyobraźni przez kilka minut, potem pozwól mu zniknąć.
Z chwilą gdy ta postać opuści scenę, postaw się sam na jej miejscu. Wyobraź sobie, że spotyka Cię coś, co przynosi Ci radość. Wyobraź sobie, że jesteś uśmiechnięty i szczęśliwy. Pomyśl, że zasobność tego świata jest dostępna dla nas wszystkich.

Powyższe ćwiczenie rozwiewa ciemne chmury urazy, które większość z nas w sobie nosi. Dla niektórych osób wykonanie go będzie bardzo trudne. Za każdym razem gdy wykonujesz to ćwiczenie, możesz wyobrazić sobie inną osobę. Jeśli będziesz je stosować codziennie przez miesiąc, zobaczysz, o ile lżej stanie Ci się na duszy.

Louise L. Hay "Możesz uzdrowić swoje życie".

czwartek, 29 grudnia 2016

Jestem doskonała właśnie taka, jaka jestem.



Nie jestem nadmiarem ani niedostatkiem. Nie muszę udowadniać nikomu ani niczemu, kim jestem. Wiem, że jestem doskonałym wyrazem Jedności Życia. W Nieskończonym Życiu miałam wiele tożsamości, każda z nich była najlepsza na dany okres. Jestem zadowolona z tego, kim i czym jestem obecnie. Jestem doskonała taka, jaka jestem, tu i teraz. Jest mnie tyle, ile trzeba. Stanowię jedno z całym Życiem. Nie muszę się starać być lepsza. Dzisiaj kocham siebie bardziej niż wczoraj. Traktuję siebie jak kogoś, kto jest głęboko kochany. Troszczę się o siebie. Rozkwitam radością i pięknem. Miłość jest moim pożywieniem, które wiedzie mnie do wielkości. Im bardziej kocham siebie, tym bardziej kocham innych. Razem tworzymy jeszcze piękniejszy świat. Z radością uznaję swoją doskonałość Życia! I tak właśnie jest.

Louise L.Hay, Życie!

poniedziałek, 17 października 2016

Naprawdę magiczne słówko! :)



Pomyśl najpierw o ludziach, z którymi jesteś teraz w kontakcie i o tych, którzy byli dla Ciebie ważni w przeszłości. Wypisz ich imiona na kartce. Napisz następnie, co każdy z nich dla Ciebie specjalnego zrobił.
Nawet jeśli wiele przez nich wycierpiałeś i bardzo ich nie lubisz, napisz, jaki mieli pozytywny wpływ na Twoje życie.  Nawet gdy ktoś nam wyrządził niedźwiedzią przysługę, możemy mu coś podarować.
Któregoś dnia przeprosiłam swojego syna za to, że kiedy się rozwodziłam, byłam zbyt pochłonięta sobą, by zapewnić mu potrzebne emocjonalne oparcie. Byłam zbyt pogrążona we własnym bólu, by mu pomóc w radzeniu sobie z jego bólem. A on mi na to: „Nie przejmuj się mamo, wtedy właśnie nauczyłem się samodzielności, a była to cenna lekcja”.
Umiał mnie przeprosić za moje niedociągnięcia! W kategoriach zdrowia psychicznego wyniósł z tego większe korzyści niż gdyby przez te wszystkie lata żywił do mnie urazę!  Więc nawet jeśli Ci się wydaje, że ktoś Cię skrzywdził, zastanów się, czego Cię to nauczyło i wpisz to na listę.
Kiedy skończysz wypisywać wszystkie dary, jakie od ludzi w życiu otrzymałeś, zacznij im systematycznie dziękować. Jeśli z daną osobą od dawna się nie widziałeś ani nie rozmawiałeś, zaskocz ją wizytą albo po prostu napisz list, w którym dziękujesz jej za to, co dobrego wniosła w Twoje życie. Zobaczysz, jaką jej to sprawi radość  i Tobie też.
W niektórych przypadkach wykonanie tego zadania może być bardzo trudne. Szczególnie trudno jest dziękować byłemu mężowi czy żonie, przyjaciołom, z którymi zerwałeś kontakt, szefowi, rodzicom czy dzieciom, z którymi jesteś skłócony.
Spróbuj najpierw wykonać następujące ćwiczenie, którego sama się nauczyłam wiele, wiele lat temu. Ćwiczenie to bardzo pomaga pozbyć się urazy i gniewu.  Znajdź pusty pokój i wyłącz telefon. Włącz łagodną muzykę.  Usiądź wygodnie i zamknij oczy.
Przywołaj obraz kogoś, kto Cię silnie złości lub boleśnie rani. Wyobraź sobie, że ta osoba stoi przed Tobą. Otocz ją najpierw jasną, leczniczą poświatą i powiedz, że życzysz jej wszystkiego najlepszego  wszystkiego, co jej się tylko zamarzy.
Podziękuj za to wszystko, co dla Ciebie zrobiła.
Rób to dopóki nie poczujesz, że uchodzą z Ciebie negatywne emocje.
Stwierdzić, że nie jest to łatwe, to za mało powiedziane.
„Życzyć jej wszystkiego najlepszego? Czyś Ty oszalała? Chcę widzieć, jak cierpi za to, co mi zrobiła!”
Kiedy wykonywałam to ćwiczenie po raz pierwszy, wybrałam człowieka, który kiedyś dla mnie pracował, a przysporzył wielu kłopotów i cierpień. Zaufałam mu, a on mnie wystawił do wiatru.
Mentalność ofiary w całej okazałości!
Najwyraźniej nie czułam się za swoje życie odpowiedzialna, kiedy to się stało.
Podczas wykonywania tego ćwiczenia targały mną najrozmaitsze emocje.  Byłam wręcz zszokowana widząc, ile we mnie gniewu i urazy.
Nie potrafiłam, nawet w wyobraźni, niczego dobrego mu życzyć.
Czułam gigantyczny gniew. W miarę jak dawałam upust swojej złości, zaczęłam odczuwać ból. To z kolei wyzwoliło złość do samej siebie za to, że dopuściłam do tego co się stało i za to, że przez tyle czasu tłumiłam w sobie gniew.
Uczucia te powoli ustąpiły miejsca przebaczeniu  przebaczyłam sobie i jemu. Zrozumiałam wreszcie, że oboje jesteśmy ludźmi i że każde z nas postąpiło wtedy tak, jak potrafiło najlepiej. I nic już nie stało na przeszkodzie, by otoczyć jego i siebie jasną, leczniczą poświatą.
Cały ten proces trwał mniej więcej godzinę. Kiedy zaczęłam, wydawało mi się, że nic takiego się nie wydarzy.
Nieprawda!  Krzyczałam, płakałam, czułam piekący ból, nienawidziłam, otworzyłam się, wybaczyłam, pokochałam, odzyskałam spokój.
Powtarzałam to ćwiczenie codziennie, dopóki nie uszły ze mnie wszystkie negatywne uczucia do niego i mogłam mu spokojnie życzyć wszystkiego dobrego.
Powtórzyłam ćwiczenie dla wszystkich ludzi z mojego otoczenia, wobec których czułam jeszcze negatywne emocje, od najsilniejszych do najdrobniejszych.
Jedną z tych osób był mój były mąż.
Kiedy doszłam podczas wizualizacji do punktu, w którym bez oporów życzyłam mu samych dobrych rzeczy, zadzwoniłam do niego i zaprosiłam na obiad.
Powiedziałam po prostu, że jest parę rzeczy, których nigdy mu nie mówiłam, a które chciałabym mu teraz powiedzieć. Ucieszył się i spotkaliśmy się na obiedzie.  Wymieniłam wszystkie rzeczy, za które naprawdę go cenię i wszystko, co dla mnie dobrego zrobił, kiedy byliśmy małżeństwem i za co mu jestem wdzięczna. Moja otwartość go ośmieliła i powiedział mi wiele miłych rzeczy o mnie.
Żegnając się z nim wiedziałam, że doprowadziłam do końca, coś czego wcześniej nie dokończyłam  i poczułam się wspaniale.
Dopóki nie uwolnimy się od bólu i gniewu, nie będziemy umieli dopuścić do siebie miłości. Kiedy tłumimy w sobie negatywne uczucia do osób z przeszłości, uczucia te przemieszczają się na ludzi, z którymi jesteśmy teraz.
Co więcej, jak poniektórzy z nas dobrze wiedzą, możemy się wpędzić w chorobę.
Gorąco Ci polecam doskonałą książkę na ten temat, Loise Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”. Hay przytacza wiele ćwiczeń pozwalających się uwolnić od gniewu, bólu i ukrytej urazy.
Wielu ludzi nie mówi „dziękuję”, bo nie zdaje sobie sprawy, jakie to ważne.
Pamiętaj: Liczy się Twoje zaangażowanie i Twoja wdzięczność.
Nie przepuść okazji, by komuś podziękować za to, co Ci dał  cokolwiek by to nie było.
Jeśli na razie wydaje Ci się to zbyt trudne, zacznij od sytuacji mało znaczących, na przykład będąc w pracy mów ludziom: „Dziękuję Ci za to”, „Doceniam to”, „Dziękuję Ci za to, że byłeś dzisiaj w dobrym humorze i ja się wtedy lepiej czuję”.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Zacznij świadomie wypowiadać te słowa wszystkim dokoła. Zacznij je rozdawać zamiast czekać, aż ktoś Ci je powie. Z początku będzie Ci trudno, ale z czasem będzie Ci to przychodziło coraz łatwiej.
Rozdawanie wdzięczności na prawo i lewo przypomina rozruszanie sflaczałych mięśni. Im częściej ich używasz, tym stają się silniejsze. Trzeba tylko ćwiczyć.

Jeffers Susan – Nie bój się bać.

 https://zenforest.wordpress.com/2009/03/07/naprawde-magiczne-slowko/

niedziela, 25 września 2016

Prawdą, jest to, w co wierzysz ….


To, w co wierzymy, staje się dla nas prawdą. Gdy spotkała cię nieoczekiwana klęska finansowa, to być może gdzieś w głębi ducha uważasz, że nie zasługujesz na to, by mieć pod dostatkiem pieniędzy, albo wierzysz w konieczność zastawiania majątku i zaciągania długów. Jeśli zaś sądzisz, że to, co dobre, nie trwa długo, to czyż nie jesteś przekonany, że życie tylko czyha, żeby cię chwycić za gardło i powtarzasz, co często słyszę: „Nie może mi się udać"?
Jeśli wydaje ci się, że nie jesteś zdolna związać się z kimś blisko, pewnie sądzisz: „Nikt mnie nie kocha" lub: „Nie jestem godna miłości". Przypuszczalnie boisz się, że zostaniesz tak zdominowana jak twoja matka, lub myślisz: „Ludzie mnie tylko ranią".
Jeśli nie dopisuje ci zdrowie, może jesteś przekonany: „Nasza rodzina jest chorowita" albo też, że jesteś ofiarą pogody. A może myślisz: „Urodziłem się, by cierpieć" lub: „To jest nie kończący się ciąg kłopotów". Możesz też mieć jakieś inne przekonania. Może nawet nie jesteś ich świadomy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze swoich przekonań. Patrzą na zewnętrzne okoliczności jak na nic powiązane ze sobą fakty. Dopóki ktoś nie zwróci ci uwagi na związek zachodzące między zewnętrznymi wydarzeniami a twoimi myślami będzie przypadała ci w życiu rola ofiary. (…)
Jakikolwiek byłby to problem, jest on wytworem wzorca myślowego, wzorzec myślowy zaś może być zmieniony!
Wszystkie problemy, z którymi się borykamy w naszym życic można uważać za prawdziwe. Mogą się wydawać prawdą. Jednakże bez względu na to, jak trudna jest sprawa, z którą mamy do czynieni, jest to wyłącznie zewnętrzny efekt działania naszych wewnętrznych wzorców myślowych. (…) Przyjrzyj się swoim problemom. Spytaj samego siebie: „Jakie myśli i spowodowały? "
Jeśli usiądziesz spokojnie i zadasz sobie to pytanie, twoja wewnętrzna inteligencja podsunie ci odpowiedź.
 
Louise L. Hay, Możesz uzdrowić swoje życie.

czwartek, 15 września 2016

Możesz uzdrowić swoje życie.

W samej głębi mego bytu jest nieskończone źródło miłości. Pozwalam teraz wypłynąć jej na powierzchnię. Napełnia moje serce, moje ciało, mój umysł moją świadomość, całą moją istotę. Promieniuje ze mnie we wszystkie strony i powraca do mnie zwielokrotniona. Im więcej korzystam ze źródła i daję miłość, tym więcej jej mam do dania, bo jest ono niewyczerpane. Korzystanie z tego źródła sprawia, że czuję się dobrze; jest wyrazem mojej wewnętrznej radości. Kocham siebie, więc otaczam swoje ciało pełną miłości troskę. Z miłością odżywiam je, starannie dobierając pokarmy i napoje. Z miłością pielęgnuję je i ubieram. Ono zaś z miłością odpowiada, tryskając zdrowiem i energią. Kocham siebie, więc zapewniam sobie wygodnie urządzony dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym przyjemnie jest przebywać. Wypełniam jego pokoje miłością, aby wszyscy, którzy się w nich znajdą, łącznie ze mną, czuli tę miłość i czerpali z niej. Kocham siebie, więc wykonuję pracę, która daje mi prawdziwą radość.
Pracę, pozwalającą mi na wykorzystanie moich twórczych uzdolnień i talentów. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają, to zapewnia mi też dobre dochody. Kocham siebie, dlatego traktuję wszystkich i myślę o wszystkich z miłością; i wiem, iż to co daję innym, wraca do mnie zwielokrotnione. W orbitę mojego świata przyciągam tylko ludzi pełnych miłości, gdyż są oni lustrzanym odbiciem tego, co jest we mnie. Kocham siebie, więc żyję całkowicie teraźniejszością, doświadczając każdej chwili jako dobrej i wiedząc, że przyszłość jest pogodna, radosna i Bezpieczna; jestem bowiem ukochanym dzieckiem Wszechświata, który troszczy się o mnie czule teraz i zawsze. I tak też jest.

Louise Hay, Możesz uzdrowić swoje życie.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Co choroby mówią o Tobie ?

love2Aby nam dobrze służyć, ciało potrzebuje troski i uwagi, czułego traktowania, miłości. Najlepsze co możemy dla siebie zrobić, to słuchać jego potrzeb i podążać za nimi. Wydaje się to proste – piję, kiedy czuję pragnienie, jem gdy czuję głód, śpię bo jestem zmęczony, idę na spacer, ponieważ chcę pooddychać i zrelaksować się, ćwiczę jogę, ponieważ czuję że moje ciało potrzebuje się rozciągnąć.
Według Louise Hay, amerykańskiej terapeutki, choroba jest sygnałem wysyłanym przez ciało. Nadświadomość właśnie przesyła nam informację, że pewne nasze zachowania, myśli i słowa są sprzeczne z wielkim prawem miłości i naszym wewnętrznym ja.
Gdybyśmy naprawdę słuchali naszych ciał, wiedzielibyśmy dokładnie co robić aby czuć się dobrze. Nie ma co ukrywać że z tym słuchaniem różnie bywa i dlatego się ono buntuje, wysyła sygnały, ostrzega. Jak najlepszy przyjaciel, który pilnuje, żebyśmy nie zboczyli z właściwej drogi.

Choroba to oznaka, że w naszym życiu nie dzieje się najlepiej. Gnębią nas złe przeczucia, lęki, mamy o sobie niskie mniemanie, nie wiemy jak wyjść z kryzysu, nie panujemy nad emocjami, nie widzimy sensu i celu życia.
Ciało jest lustrzanym odbiciem naszych myśli i przekonań.
Każda jego komórka reaguje na naszą myśl i każde wypowiadane przez nas słowo. Hay twierdzi, ze 90 procent chorób ma swoje źródło w psychice. Ból jest oznaką winy, a wina zawsze szuka ukarania. Przewlekły ból wywodzi się z długotrwałego poczucia winy, często zalegającego tak głęboko, że nawet nie jesteśmy go świadomi.
Zdrowie to miłość, która przez nas płynie. Choroba to zatkane w naszym organizmie kanały miłości. Większość z nas jest przekonana że potrafi kochać. To inni nie umieją. Czy powiedziałeś kiedyś: „Kocham ich (partnera, rodziców, dzieci), ale chciałbym zmienić pewne rzeczy”? Tak mówi większość ludzi na świecie. Tymczasem miłość to pozostawić wolność sobie i innym.

Kochać to szanować i akceptować pragnienia innych, nawet jeśli się nie zgadzamy z nimi, nawet jeżeli ich nie rozumiemy.
Naszą specjalnością jest kochanie głową. Myślimy, że kochać to mówić innym co powinni robić. Chcemy ich zmieniać, aby nie popełnili tych samych błędów co my. Ciągle analizujemy i oceniamy zachowanie innych, gdyż mamy wobec nich oczekiwania. Tyle że to nie miłość a raczej pragnienie posiadania, manipulacji i kontroli, a to powoduje nieporozumienia i konflikty, które nie służą naszemu ciału.

Prawdopodobne przyczyny niektórych chorób i dolegliwości wg Louise Hay.

Anemia – postawa „tak, ale”, brak radości, lęk przed życiem, poczucie bycia „nie dość dobrym”
Artretyzm – poczucie bycia niekochanym, krytycyzm, uraza
Astma –nadmierna i przytłaczająca miłość, uczucie przyduszenia, niemożność wytchnienia
Biegunka – strach przed zmianami, odrzucanie samego się, strach przed odrzuceniem
Ból gardła – niemożność wypowiedzenia swojego „ja”, zdławiona złość, Odmowa zmiany.
Ból kolana – uparte ego i duma,  niezdolność do ugięcia się, mała elastyczność, brak tolerancji.
Ból kręgosłupa – brak wiary w życie, brak oparcia, przytłoczenie odpowiedzialnością za innych.
Ból nóg – lęk przed przyszłością, niechęć ruszenia na przód.
Choroby kobiece – odrzucanie swojej kobiecości, pielęgnowanie urazy do partnera.
Choroby nerek – krytykowanie innych, ciągłe niezadowolenie.
Choroby żołądka – przerażenie, obawa przed nowym
Dolegliwości oczu – niechęć oglądania tego co się widzi dookoła, strach przed przyszłością.
Depresja – Skupianie się wyłącznie na sobie, zablokowanie kanałów komunikacyjnych.
Gorączka – oznaka wewnętrznego gniewu
Kaszel – poczucie zagrożenia, poczucie dławienia przez życie
Migrena – niechęć do bycia kierowanym, opieranie się rytmowi życia
Nadciśnienie – długotrwały nierozwiązany problem emocjonalny
Nerwobóle – karanie się za winę, udręka z powodu trudności w porozumiewaniu się.
Niestrawność – odczuwany na poziomie wnętrzności lęk, przerażenie, niepokój.
Rak – głęboka rana, długo utrzymująca się uraza ,  skrywana tajemnica lub żal zżerający od środka,  noszenie w sobie nienawiści.
Serce – długotrwałe kłopoty emocjonalne, brak radości.
Zaparcia – zbytnie przywiązanie do swoich poglądów, trudności z przyjmowaniem innych punktów widzenia.
zawał serca – wyciskanie z serca całej radości na rzecz kariery, stanowiska i pieniędzy.

????????????????????????????????????????
„Każda choroba jest krzykiem duszy, jest wołaniem naszego prawdziwego „ja” o to, aby zacząć wreszcie żyć w zgodzie z tym, kim jesteśmy naprawdę!”

1. Właściwe odżywianie fizyczne: oznacza to, że nie powinniśmy jeść rzeczy niewłaściwych, w złym czasie i w złym stanie świadomości, ponieważ „danie, które jemy, może zjeść nas samych”!.
2. Właściwe odżywianie psychiczne: nigdy więcej gniewu, nerwów, stresów, ranienia siebie nawzajem, tłumienia lęku i poczucia winy – idziemy przez życie pogodni i spokojni!
3. Właściwe odżywianie umysłowe: pozytywne myślenie, mówienie i działanie. Pamiętaj, że dostaniesz od życia dokładnie to, na co ukierunkujesz swoją świadomość. Równie ważne jest właściwe słuchanie, czytanie i patrzenie. Jednym słowem, gdy żyjesz w stanie „prawdziwej świadomości”, jesteś zdrowy.

http://sekrety-zdrowia.org/choroby-mowia/

czwartek, 12 czerwca 2014

Nieważne, co stało się w przeszłości.

Nieważne, co stało się w przeszłości.
"Oto pozwalam mojemu malutkiemu wewnętrznemu dziecku rozkwitnąć i poczuć, że jest głęboko kochane”.
Louise L. Hay “Medytacje leczące duszę i ciało"

piątek, 27 grudnia 2013

Świadomość jest jak ogród.


Nasza świadomość jest jak ogród. Obojętnie, czy jest to ogród wokół domu, czy ogród naszego umysłu, najważniejsza jest dobra ziemia. Na początek trzeba ją oczyścić z wszelkich chwastów, kamyków i gruzu. Dodać kompost, nawozy i dobrze wymieszać. W takiej ziemi prędko wyrosną piękne rośliny. Tak samo jest z naszym umysłem. Jeśli chcesz, żeby twoje afirmacje szybko przyniosły plony, musisz pozbyć się wszystkich negatywnych myśli i przekonań. Potem zasiej dobre przekonania oraz dobre, pozytywne myśli. Afirmujesz to, czego pragniesz w życiu, i nic cię nie powstrzyma. Twój ogród myśli bujnie się rozrośnie.

"Twoja wewnętrzna moc" ~ Louise L. Hay

poniedziałek, 29 lipca 2013

Akceptacja siebie.





Kochanie siebie oznacza całkowitą rezygnację z samokrytycyzmu.
Akceptacja samego siebie oznacza w części uniezależnienie się od opinii innych ludzi. Opinie te nie mają nad nami władzy, dopóki sami na to nie zezwolimy. Myśli to jedynie powiązane ze sobą słowa. Same w sobie nie mają żadnego znaczenia, to MY nadajemy im wagę, koncentrując się nieustannie na negatywnych przekazach, wierząc w najgorsze opinie o sobie. I to MY decydujemy, jakie będą miały dla nas znaczenie.
Zasługuję na wszelkie dobro.
Lęk oznacza brak miłości i zaufania do siebie. Dlatego też tak ważne jest, aby pokochać i zaakceptować siebie. Akceptacja, to brak krytyki, stawanie po swojej stronie, wspieranie siebie.
Zawsze, bez względu na sytuację,  mamy wybór pomiędzy miłością i strachem.
Miłość do samego siebie dokonuje cudów w naszym życiu. Miłość, czyli szacunek dla samego siebie, dla cudu, jakim jest nasze ciało i umysł.
Skoro wszyscy odczuwają lęk przed nieznanym, a jednak tak wiele osób skutecznie stawia mu czoło, wniosek jest jeden: to nie strach jest tu problemem. Chodzi o sposób w  jaki sobie z nim radzimy. Możemy do naszych obaw podejść z pozycji bezsilności lub siły, a wtedy to, że je odczuwamy, staje się bez znaczenia.
Często problem polega na tym, że myślimy, że nie jesteśmy “dość dobrzy” i na braku miłości do siebie. Ale przecież zawsze jesteśmy doskonali, zawsze piękni i bezustannie się zmieniamy. Postępujemy najlepiej jak umiemy, zgodnie z wiedzą, zdolnością rozumienia i stanem świadomości, jakim dysponujemy w danej chwili. W trakcie naszego rozwoju również to “najlepiej jak umiemy”, będzie stawało się coraz lepsze.
To nie ludzie, miejsca czy przedmioty sprawiają ci kłopot, ale sposób, w jaki postrzegasz i reagujesz na życiowe doświadczenia. Bądź odpowiedzialny za własne życie, nie pozbawiaj się mocy. Tylko ty masz władzę w swoim świecie, chyba że ją komuś oddasz.
Naucz się rozumieć swoje duchowe wnętrze i działaj jedynie pod wpływem tej mocy, która stworzyła dla ciebie wyłącznie dobro.
myśli z książki “Możesz uzdrowić swoje życie” Louise L. Hay