Od niepamiętnych czasów człowiek otaczał czcią i szacunkiem zwierzęta i rośliny, które – ze względu na ich zachowanie lub wygląd – uważał za szlachetne, magiczne i poświęcone siłom nadprzyrodzonym.
Wierzono, że posiadają one daną od bogów moc. Otaczano je więc kultem. Względami takimi nie cieszyły się budzące zwykle pogardę zwierzęta żywiące się padliną oraz rośliny pasożytnicze. Wśród takich właśnie wzgardzanych przedstawicieli flory znajdziemy jednak wyjątki. Jednym z nich jest na właśnie jemioła.
Jemioła w tradycji druidycznej uważana była za roślinę zwierzę, która kieruje się ku światłu, ku jasności. W czasie ścinania jemioły obowiązywał uroczysty strój, rośliny odcinano od drzewa przy pomocy złotego sierpa, pod drzewem kładziono czystą płachtę materiału, na którą padały gałązki.
Druidzi używali jemioły do sporządzania maceratów, naparów i odwarów, które stosowano jako środki moczopędne, obniżające ciśnienie krwi, nasercowe, rozszerzające naczynia krwionośne.
Roślina ta jest stosowana w homeopatii również przeciwko nowotworom i brodawczakom.
Leczy epilepsję, a noszona blisko ciała pomaga kobietom pragnącym potomstwa zajść w ciążę.
Jemioła ma też potężne właściwości ochronne, neutralizuje promieniowanie żył wodnych i wchłania wszelkie negatywne energie krążące po domu.
Najwięcej właściwości magicznych i leczniczych ma jemioła zbierana z dębu przy młodym księżycu, bez użycia żelaza (stąd złoty sierp) tak aby nie dotknęła ziemi.
Ceremonie związane z jemiołą były świętem symbolizującym nieśmiertelność duszy.
Święta złota gałąź Druidów to jemioła - panaceum - roślina, która leczy wszelakie niemoce. Uzdrowiciele zanurzali gałązki jemioły w źródlanej wodzie, woda przejmowała magiczne moce rośliny, leczyła chorych i odczyniała czary.
Jemioła pojawia się również w mitologii skandynawskiej. Otóż Baldur, sławny syn Odyna, miał zginąć na skutek intrygi Lokiego, który dał Hodowi, ślepemu bratu Baldura, jemiołę, aby go nią uderzył, gdyż była to jedyna rzecz, która nie przyrzekła Baldurowi nie zrobić mu krzywdy, ponieważ matka Baldura, Frigga, związując wszystkie rzeczy żywe i martwe przysięgą, że nie skaleczą jej syna, zapomniała właśnie o jemiole. W odwecie bogowie przywiązali Lokiego wnętrznościami do jego własnych dzieci. Po śmierci Baldura jemioła przejęła jego funkcje i odtąd włada zamiast niego od jesieni do wiosny sklepieniem niebieskim i światłem słonecznym.
Warto też wiedzieć, że podwójne liście jemioły symbolizują gwiazdozbiór Bliźniąt.
Jeśli ktoś zastanawiał się skąd wzięła się tradycja pocałunków pod jemiołą, to zapoczątkowali ja XVII-wieczni Anglicy. Zgodnie z obyczajem mężczyzna po każdym pocałunku pod gałązką, miał zrywać jeden z owoców jemioły. Jeżeli udało mu się zerwać również i ostatni owoc, oznaczało to, że otrzyma dar płodności.
Jemioła powieszona u sufitu w czasie Yule powinna wisieć cały rok, do kolejnego święta. Starą jemiołę należy spalić.
Mycie okien oznacza umożliwienie sobie wyraźniejszego widzenia.... Spanie w pokoju, w którym znajduje się to, co niezbędne, bez zbędnych rzeczy, pozwala sobie na spokojny sen...
Zdejmowanie butów przed wejściem do domku to pozostawienie na ich miejscu energii zewnętrznych....
Twój dom powinien być Twoim „kokonem”. To miejsce powinno Cię odmłodzić, a nie wyczerpywać....
Cicha muzyka, trochę kadzidełek i świece też mogą Cię ukoić
Wiesz, toksyny w domu to .....
1. Przedmioty, których już nie używasz.
2. Ubrania, których nie lubisz lub nie używasz przez długi czas.
3. Zepsute przedmioty.
4. Stare mapy i notatki.
5. Martwe lub chore rośliny.
6. Stare paragony, gazety i czasopisma.
7. Stara bielizna.
8. Uszkodzone buty.
9. Wszelkiego rodzaju stare rzeczy, które odwołują się do przeszłości.....
Ale także nagromadzenia ....
W piwnicy i na dachu nagromadzenia ulegają przeciążeniu....
W wejściu ograniczają przepływ życia....
Na ziemi ciągną nas w dół.....
Nad nami są bóle głowy....
Pod łóżkiem zanieczyszczają sen....
Rozrzucone po całym domu, to przeładowanie emocji...
Jednak z wysłaniem ...
1. Zdrowie się poprawia.
2. Rośnie kreatywność.
3. Relacje poprawiają się.
4. Istnieje większa zdolność rozumowania.
5. Poprawia humor.
Te święte pytania, które pomagają oderwać się ....
- Dlaczego to trzymam?
- Czy to ma dziś coś wspólnego ze mną?
- Jak będę się czuł uwalniając to?
Więc oddziel i sklasyfikuj ....
1. Przekazać darowiznę.
2. Wyrzuć.
3. Na sprzedaż.
Sprzątanie wnętrza znajduje odzwierciedlenie w wyglądzie zewnętrznym...
Unikaj ekstremalnych dźwięków.
Mniej mocne światła.
Mniej nasyconych kolorów.
Mniej zapachów chemicznych.
Mniej smutnych wspomnień.
Kompletne niedokończone projekty.
Kultywuj w sobie pozytywną energię.
Czy ogólne sprzątanie
I używaj pudełek do organizacji...
Zacznij od szuflad i szafek
I kończy się każdym pokojem,
Rób wszystko we własnym tempie...
a) Kosz na śmieci
b) Ustalenia
c) Recykling
d) Renowacja
e) Aby zrobić prezenty
f) Przekazać darowiznę
g) Sprzedam
Zwróć uwagę, co się w tobie zmienia podczas sprzątania...
Ponieważ sprzątając nasz fizyczny dom,
Sprzątamy również
W naszych umysłach i sercach!
Ćwicz oderwanie od rzeczy materialnych, które wypełniają twoją przestrzeń,
Żyła
życzliwa, ufna, czysta dziewczyna. Kiedyś spotkała faceta, który
przybył do ich wioski. Annie kochała młodego człowieka, wierzyła w jego
szczerość. A przed wyjazdem obiecał wrócić i zabrać ją ze sobą. Każdego
dnia dziewczyna wyruszała w drogę i czekała na ukochanego, ale ten nigdy
się nie pojawił. Wszystko skończyło się tragicznie: dziewczyna uschła z
melancholii i umarła. A na jej grobie rosły niesamowite rośliny z
trójkolorowymi płatkami. Według ludzi ich kolor koreluje z różnymi
okresami życia Anyuty. Biały kolor symbolizuje nadzieję bohaterki na
wzajemność i szczęście na samym początku związku. Żółty - zaskoczenie
tym, że pan młody nie przyjeżdża przez długi czas. Fioletowy - smutek,
upadek wszystkich marzeń i śmierć.
Ta
legenda o kwiatach bratka ma inne wariacje. Pierwszy z nich mówi, że
bogaty młodzieniec był żonaty wbrew swojej woli, a dziewczyna umarła z
bólu i smutku. W drugim ukochany poszedł na wojnę i tam umarł. A Annie w
końcu zamieniła się w kwiat, który wciąż czeka.
Historia braci.
Białorusini,
Ukraińcy i Polacy mają własną wersję pochodzenia kwiatu bratków.
Legendy i wierzenia tych narodów również są nieco inne, ale ich istota
tkwi w grzesznej miłości brata i siostry. Najbardziej wzruszająca jest
historia odnosząca się do czasów najazdów Turków.
Armia
najeźdźców zaatakowała ukraińską wioskę i zdobyła cywilów do niewoli.
Obok pięknej dziewczyny o czarnych brwiach, wypełnionej łzami,
prowadzili młodego janczara. Więźniarka przypadła ma do gustu i wspierał
ją przez całą drogę a potem zaproponował ucieczkę, obiecując, że wróci
do domu i wyjdzie za mąż. Podczas jednego z zatrzymań udało im się
zrealizować swoje plany. A kiedy już się zbliżyli on opowiedział jej
historię swojego życia. Urodził się w tym samym miejscu, gdzie był jej
dom. Co jeszcze? Że jego ojciec był kowalem, a obok domu rosła grusza i
szalał strumień. Potem dziewczyna zrozumiała, że Janczary (więzień z
którym uciekła i w którym się zakochała) był jej zaginionym starszym
bratem i wybuchła płaczem. Uświadomili sobie, jaki grzech popełnili, i
że szczęście jest teraz niemożliwe. Młodzi ludzie pozamieniali się w
piękne kwiaty, które ludzie zaczęli z miłością nazywać braćmi
(bratkami).
Mity na temat Afrodyty i Wenus.
Dawno
temu bogowie odegrali dużą rolę w życiu ludzi. Wiara w ich
supermocarstwa, magiczną moc, zdolność do interwencji w ziemskie życie
doprowadziła do powstania wielu interesujących historii. Wśród nich jest
legenda o kwiatach bratka, która wyjaśnia, dlaczego roślina ma taki
kształt.
Piękna
Afrodyta postanowiła pływać w upalny dzień. I chociaż wybrała staw
osłonięty od wścibskich oczu, wkrótce zauważyła, że podziwia ją cały
tłum ludzi. Oburzona bogini zwróciła się do Zeusa z prośbą o ukaranie
tych, którzy ośmielili się uczynić taki czyn. Ale Grom tego dnia był w
dobrym nastroju i dlatego po prostu zmienił ciekawość w kwiaty.
Niemiecka legenda kwiatów bratka.
To
opowieść o złej macosze. Jest to związane z niezwykłą strukturą kwiatu.
Według legendy żyła niegodziwa macocha - symbolizuje ją niższy płatek.
Największy i najpiękniejszy. Kobieta miała dwie rodzone córki - są to
średnie płatki. Cóż i, jak w każdej narodowej bajce, wszystkie kłopoty
spadły na nieszczęśliwe pasierbice. Dlatego też górne płatki kwiatu są
najmniejsze i wyblakłe. Ale to nie koniec legendy. Dalej stwierdza się,
że pierwotnie duży płatek był na górze, a symbole pasierbów były
poniżej. Aby jakoś ukarać złą macochę i ułatwić życie sierotom, Bóg
odwrócił kwiat. W wyniku tego obok macochy pojawiły się ostre ostrogi. A
jej ukochane córki nie mają bardzo atrakcyjnych wąsów. Tak więc legenda
o kwiatach bratka stała się wyrazem narodowej sympatii dla smutku i
cierpienia sierot.
Przepraszam za dziwną składnie zdań. Jest to tłumaczenie z tłumacza poprawiłam co umiałam i mam nadzieję że da się zrozumieć.
Hej jestem Ania, mieszkam w Grecji i chciałam Wam zaprezentować moje prace :)
Moje deklaracje ścienne z frędzli są ręcznie robione.
Nowy trend w stylu boho jest odpowiedni dla każdego pokoju i przyciąga wzrok.
Macrame to piękny i przydatny szczegół dla przytulnego domu.
Bądźmy kreatywni i wieszajmy nasze rośliny.
Wieszak na rośliny może służyć jako wystrój salonu lub dekoracji dla każdej innej przestrzeni.
Może to być wielki prezent dla mamy lub innej osoby.
Technika ta na nowo przezywa swój renesans w tych czasach.
Do moich prac wkładam wiele miłości i mam nadzieje,że znajdą nowy dom i ze dadzą dużo miłości.
Wszystkie makramy są zrobione ręcznie w Grecji a dokładnie na przepięknej wyspie Kreta.
Tutaj patyki,drewno zbieram samodzielnie z plaż.
Zajmuję się również wykonaniem na zamówienie.
- Wyglądasz jak wiedźma - powiedział.
- Chciałabym ! odpowiedziała.
- Chciałabyś ? Jaka jest zaleta bycia Wiedźmą?
- Powiem Ci ....
Wiedźma to kobieta związana z naturą; zna moc roślin i rozumie
język zwierząt, podróżuje między światami i komunikuje się z
wielkim duchem.
Wiedźma kocha siebie i wszystkie żywe istoty, szanuje i
potrafi słuchać bez osądzania i leczyć złamane serce.
Bycie wiedźmą to poznanie swojej mocy, wykorzystywanie tego,
kim jesteś, bez oczerniania nikogo.
Wiedźmy tańczą i śpiewają bez kompleksów, rozszyfrowują
przesłania księżyca i wiatru oraz kąpią się nago w rzekach i
morzach.
Robią magię w swoich domach. Przy dobrym dąsaniu rozgrzewają
ciało i duszę.
Wiedźmy doceniają swoją seksualność i wykorzystują ją do
współtworzenia.
Są Wiedźmy, które śpiewają i Wiedźmy które piszą.
Inni pieką chleb lub sprzedają swoje wyroby.
Znajdziesz je we wszystkich zawodach.
Jedni spotykają się w księżycowe noce przy ognisku, inni
wymyślają w domu rytuały i zapalają świece.
Wiesz dlaczego?
Ponieważ się nie boją.
Tańczą i śpiewają na cześć i wzywając przodków, którzy zginęli
niesprawiedliwie.
Podnoszą głos, aby obudzić kobiety, które wciąż cierpią z
powodu wielowiekowych represji.
Szepczą zaklęcia zwiększające poczucie własnej wartości,
przekazują je od jednego do drugiego i utrwalają w swoich
celach.
Wiedźmy , Czarownice i czarodzieje, którzy podróżują w
czterech kierunkach, uzdrawiając świat swoimi darami ❤
Przypowieść 5-ciu mędrców o celu i sposobie życia danej osoby
Pięciu mędrców zgubiło drogę w lesie.
Pierwszy powiedział: - Pójdziemy w lewo - tak podpowiada mi intuicja.
Drugi powiedział: - Pójdziemy w prawo - nie bez powodu uważa się, że słowo "prawo" pochodzi od słowa "praw".
Trzeci powiedział: - Zawracamy - przyszliśmy stamtąd, więc na pewno opuścimy las.
Czwarty powiedział: - Pójdziemy naprzód - musimy iść dalej, las na pewno się skończy i coś nowego się otworzy.
Piąty powiedział: - Wszyscy się mylicie. Jest lepszy sposób. Poczekajcie na mnie.
Znalazł najwyższe drzewo i wspiął się na nie. Podczas wspinaczki
wszyscy się rozproszyli, każdy w swoim własnym kierunku. Z góry widział,
gdzie iść, aby szybko opuścić las. Teraz mógł nawet powiedzieć, w
jakiej kolejności inni mędrcy dostaną się na skraj lasu. Wspiął się
wyżej i był w stanie zobaczyć najkrótszą ścieżkę. Uświadomił sobie, że
jest ponad problemem i rozwiązał problem lepiej niż ktokolwiek!
Wiedział, że zrobił wszystko dobrze. A inni nie. Byli uparci, nie
słuchali go. Był prawdziwym mędrcem! Ale mylił się ...
Wszyscy postąpili słusznie.
Ten, który poszedł w lewo, wpadł w zarośla. Musiał głodować i ukrywać
się przed dzikimi zwierzętami, ale nauczył się jak przetrwać w lesie,
stał się jego częścią i mógł nauczyć innych, jak to robić.
Ten,
który poszedł w prawo, spotkał złodziei. Zabrali mu wszystko i zmusili
do rabowania. Jednak po chwili, stopniowo obudził on w złodziejach to, o
czym zapomnieli - ludzkość i współczucie. Niektórzy z nich żałowali tak
mocno, że po jego śmierci stali się mędrcami.
Ten, który
zawrócił, zrobił ścieżkę przez las, która wkrótce zamieniła się w drogę
dla każdego, kto chce cieszyć się lasem, nie ryzykując przy tym
zgubienia się.
Ten, który poszedł naprzód, stał się odkrywcą.
Odwiedził miejsca, w których nikt nie był i otworzył wspaniałe nowe
możliwości dla ludzi, niesamowite rośliny lecznicze i wspaniałe
zwierzęta.
Ten, który wspiął się na drzewo, stał się
specjalistą w znajdowaniu skrótów. Zwrócili się do niego wszyscy, którzy
chcieli jak najszybciej rozwiązać swoje problemy, nawet jeśli nie
doprowadziło to do rozwoju.
Tak więc wszyscy mędrcy wypełnili swoje przeznaczenie…
1 W naturze czujesz się jak w domu. Kochasz rośliny i skały. Z plaży
zawsze zbierasz skały, pióra i korzenie. Czemu? Ponieważ natura
odzwierciedla niewinność w tobie, jak również wielowymiarową
egzystencję, którą czujesz głęboko w sobie, a kiedy jesteś na szczycie
góry, czujesz się bliżej słońca, które w szamańskim znaczeniu jest
Źródłem.
2 Kiedy medytujesz, wyrusz w podróż. Widzisz elementy, zwierzęta, miejscowe duchy. Czemu? Ponieważ trenujesz z duchami, które chcą ci pokazać, kim jesteś i gdzie byłaś.
3 Zawsze byłaś inna jako dziecko. Czemu? Ponieważ byłaś w większości
dostosowana do świata duchów i czułaś się dziwnie pasując do tego
świata.
4 Wolisz być sama. Tłumy są trudne do opanowania. Czemu?
Ponieważ niekontrolowany szaman często absorbuje fale mózgowe od innych,
co może sprawić, że poczują się zalani i zdezorientowani.
5
Twoje dzieciństwo było szczególnie trudne. Czemu? Ponieważ szaman jest
tym, który przeszedł piekło, aby pomóc innym pokonać strach.
6
Czujesz powołanie do czegoś większego, ale jeszcze nie odkryłaś, co to
jest. Czemu? Ponieważ szaman ma wiele przewodników w świecie duchów, a
ci przewodnicy ciągle wzywają cię do pracy z nimi, a ze względu na ich
lżejszą częstotliwość mogą czuć się wielcy i czasami przytłaczający.
Kiedy przyjmiesz to powołanie, wtedy zaczniesz czuć się z nimi jak w
domu. Czujesz się bardziej zaktualizowana i wypełniona celem.
7 W
swoim życiu doświadczyłaś wielu zjawisk psychicznych. Czemu? Ponieważ
twoja naturalna zdolność do otwierania wirów do świata duchów jest
wielka, a energia duchowa wykorzystuje te wiry, aby zaznaczyć swój ślad w
świecie fizycznym.
8 Miałaś w przeszłości niewyjaśnioną chorobę,
zwłaszcza psychiczną. Czemu? Ponieważ wasza energia grawituje ku światu
ducha, a więc wasz umysł jest nadmiernie zestresowany, stąd choroba
psychiczna. I z niedostateczną ilością energii docierającej do twojego
ciała. Zmęczenie, Bóle stawów.
9 Miałaś „budzenie”. Czemu?
Ponieważ wasi przewodnicy w Duchu będą wywierać na was wrażenie przez
całe życie, a jeśli nie odpowiecie, może to spowodować, że negatywna
energia pozostanie taka, a to przyciągnie nagły i ostry wypadek, chorobę
lub doświadczenie bliskiej śmierci. Zatrzymasz się, aby słuchać i
podjąć decyzję o swoim życiu.
10 Jesteś głęboko współczująca i
wrażliwa na innych. Czemu? Szamani są empatyczni, czują to, co czują
inni. Musisz nauczyć się, jak na to nie wpływać.
Eliza White Buffalo, starszy szaman.
10 SIGNS YOU ARE A SHAMAN...and why that is.
1 You feel at home in nature. You love plants and rocks. You're always gathering rocks, feathers and driftwood from
the beach. you like mountain tops. Why? Because nature reflects the
innocence within you, as well as the multI-dimensional existence you
feel deep within, and when you're on top of a mountain you feel closer
to the sun which in shaman terms, is Source.
2 When you meditate you go off on a journey. You see elements, animals,
indigenous spirits. Why? Because you are in training with the spirits
who want to show you who you are and where you've been.
3 You
always felt different as a child. Why? Because you were mostly aligned
with the spirit world and felt it strange to fit in with this world.
4 You prefer to be alone. Crowds are difficult to manage. Why? Because
an uncontrolled shaman often absorbs the brainwaves from others, which
can leave them feeling swamped and confused.
5 Your childhood was
especially difficult. Why? Because a shaman is one who has walked
through hell in order to help others to overcome fear.
6 You feel
a calling to something bigger but you haven't yet worked out what it
is. Why? Because a shaman has many guides in the spirit world, and those
guides are constantly calling you to work with them, and because of
their lighter frequency they can feel big and sometimes overwhelming.
When you embrace this calling, that is when you begin to feel at home
with them. You feel more self actualized and filled with purpose.
7 You have experienced much psychic phenomena in your life. Why?
Because your natural ability to open vortices into the spirit world is
great, and spiritual energy uses these vortices to make their mark on
the physical world.
8 You have had unexplained illness in the
past, especially mental. Why? Because your energy gravitates towards the
world of spirit, and so your mind is over stressed, hence mental
illness. And with not enough energy getting to your body, hence
illnesses such as Fybromyalgia, Fatigue, Joint Pain.
9 You have
had a 'wake up call'. Why? Because your guides in Spirit will be
impressing upon you all your life, and if you do not answer it can cause
a negative energy to remain so, and this will attract a sudden and
acute accident, illness, or near death experience. You will stop' in
order to listen and make a decision about your life.
10 You are
deeply compassionate and sensitive to others. Why? Shamans are
empathetic, feeling what others feel. You will need to learn how not to
let this affect you.
Eliza White Buffalo, elder shaman.
FULL TRAINING IS AVAILABLE from Eliza White Buffalo
3 workshops including certification and manual for each level.
If you cannot train with Eliza the manuals are available for only £5 each level - pdf form ( pm Eliza White)
Ogrodnikom nie jest obcy temat chorób i szkodników na naszych uprawach.
Tak samo nie obce są nam opryski środkami ochrony roślin, które może
i są skuteczne, ale mają efekty uboczne odczuwalne w całym ogrodzie
z powodu obecności “chemii”. Nie dziwne więc, że tak samo jak przy
dbaniu o własne zdrowie, sięgamy często do składników, które są obecne
w każdej kuchni, a ich użycie jest bardzo proste.
Wykorzystanie naturalnych
produktów dostępnych w każdej kuchni to doskonały i niedrogi sposób na pozbycie się chorób
i zwalczenie szkodników. Produkty takie jak cebula,
czosnek, soda oczyszczona czy drożdże piekarskie to proste,
a zarazem skuteczne produkty do zastosowania w ogrodzie.
Do tego mamy pewność, ze nasz ogród pozostaje ekologiczny,
w którym minimalizujemy interwencje chemicznymi
środkami, a wspieramy naturalne procesy wzrostu. Naturalne
substancje drzemiące w warzywach i owocach używanych na co dzień w kuchni z reguły są wystarczające aby pozbyć
się wielu chorób i szkodników.
2. Jakie produkty warto wykorzystać w ochronie roślin?
Jak sprawdzi się czosnek i cebula w ochronie roślin?
Tych dwóch
składników chyba nigdy nie zabraknie w domu lub w każdym
lokalnym sklepie. Ich właściwości prozdrowotne dla człowieka
są doskonale znane, są również świetnymi
sprzymierzeńcami w walce z m.in. mszycami, przędziorkami czy mączlikami szklarniowymi. Istotne jest, że zarówno wyciąg
z czosnku czy wywar z cebuli są całkowicie nie szkodliwe dla roślin, eliminują szkodniki i wzmacniają nasze uprawy.
W jaki sposób przygotować wyciąg z czosnku?
Na wyciąg z czosnku potrzebujemy
około 20 minut. Nie musimy nic gotować, potrzebujemy 25 gram
ząbków czosnku i wodę. Ząbki czosnku należy zemleć,
zalać litrem wody, wymieszać i pozostawić na 15 minut. W tym
czasie, co 5 minut, warto to jeszcze kilkakrotnie przemieszać.
Po upływie kwadransu płyn odcedzamy i wyciąg gotowy. Należy go zużyć
od razu, po uprzednim rozcieńczeniu z wodą w stosunku 1:1
(czyli do litra naszego wyciągu dolewamy jeszcze jeden litr wody).
Wyciągiem z czosnku opryskujemy rośliny zaatakowane przez mszyce,
przędziorki, miodówki, skoczki, mączliki czy wciornastki.
Jak walczyć z roztoczem truskawkowym przy użyciu czosnku?
Jeśli na truskawkach występują
roztocze, można temu zaradzić stosując czosnek. Wystarczy 10
litrami wrzącej wody (1 wiadro) zalać 700 g roztartego czosnku.
Schłodzoną cieczą opryskuje się truskawki. Obecność szkodnika
rozpoznaje się po pofałdowaniu i żółknięciu młodych
liści. Roztocz występuje przede wszystkim na spodniej stronie
liści, dlatego podczas wykonywania zabiegu należy zwrócić
szczególną uwagę aby ciecz tam dotarła. Natomiiast
rozłogi, dzięki którym truskawki się rozmnażają, można
zapobiegawczo zanurzyć w chłodnym wyciągu z czosnku. Zaleca się
profilaktyczne wykonanie oprysku przed rozpoczęciem
kwitnienia.
Co zrobić z cebulą aby odstraszyła szkodniki?
Gdy czosnku nam zabraknie, możemy
przygotować wywar z cebuli. W tym celu 75g cebuli zalewa się 10
litrami wody i gotuje przez 30 minut. Gdy ostygnie możemy go stosować bez rozcieńczania przeciwko przędziorkom i mszycom.
Pomidory warto zaś opryskiwać zapobiegawczo wywarem z cebuli aby uniknąć porażenia zarazą ziemniaczaną. A gdy już
nagotowaliśmy te 10 litrów wywaru z cebuli, i wiemy że nie zużyjemy wszystkiego od razu, wówczas warto go na gorąco
zamknąć do słoików i wykorzystać w przyszłości, gdy zajdzie taka potrzeba. Można przechowywać przez 3 miesiące,
więc na długo będziemy mieć gotowy preparat pod ręką!
Czy sodę oczyszczoną można wykorzystać w ogrodzie?
Soda oczyszczona ma dość szerokie
zastosowanie w ogrodnictwie. Za jej pomocą można walczyć ze szkodnikami i chorobami roślin, ograniczać chwasty i wypędzać
mrówki. Do tego jest to bardzo powszechny składnik,
dostępy w niemal każdym sklepie.
W jaki sposób zastosować sodę do walki ze szkodnikami?
Z sody oczyszczonej warto
przygotować macerat, który wykorzystamy do walki przeciwko
szkodnikom roślin. Do jego przygotowania potrzebujemy 1
łyżeczkę sody oczyszczonej i 2 litry ciepłej wody. Sodę
rozpuszczamy w wodzie i gotowe! Aby uzyskany roztwór lepiej
przylegał do liści opryskiwanych roślin, warto jeszcze dodać
łyżeczkę oleju jadalnego lub kilka kropli płynu do mycia
naczyń. To zwiększy skuteczność oprysku. A opryskiwać
preparatem z sody możemy rośliny zaatakowane przez mszyce,
mączliki i przędziorki. Opryski powtarza się kilka razy co 3-4
dni.
Jak przygotować preparat z sody przeciwko chorobom grzybowym?
Preparat z sody oczyszczonej
przeznaczony do zwalczania chorób grzybowych przygotowuje
się w podobny sposób jak do walki ze szkodnikami. Do 1
łyżeczki sody oczyszczonej i 2 litrów wody dodaje się 5ml
szarego mydła. Składniki należy wymieszać i wstrząsnąć. Gdy zastosujemy ten preparat do oprysku roślin zaatakowanych przez
mączniaka, zobaczymy, że już następnego dnia mączny nalot na roślinach wyraźnie pociemniał. Opryski powtarzamy kilkakrotnie
co 3-4 dni.
Jak sprawdzą się drożdże piekarskie w walce z chorobami?
Do przygotowania oprysku przeciwko
chorobom roślin można wykorzystać także drożdże piekarskie.
Zawierają one w składzie jednokomórkowe grzyby,
które nie są groźne dla roślin. Jednak wprowadzone na liście i inne organy roślin konkurują z grzybami
chorobotwórczymi. Poprzez tę konkurencję utrudniają
dalszy rozwój grzybów chorobotwórczych,
dbając tym samym o zdrowie naszych roślin.
W jaki sposób przygotować oprysk z drożdży piekarskich?
Do przygotowania oprysku
potrzeba
100 g drożdży piekarskich, 0,5 litra mleka 3,2% oraz 10
litrów wody. Drożdże rozpuszczamy w mleku, a następnie
rozcieńczamy wodą. Do roztworu możemy dodać około 1 łyżki
płynnego szarego mydła, aby ciecz lepiej utrzymywała się na liściach.
Tak przyrządzonym preparatem opryskujemy rośliny raz w tygodniu. Oprysk
z drożdży można stosować przeciwko zarazie
ziemniaczanej na pomidorach i ogórkach oraz przeciwko szarej
pleśni na truskawkach.
Jak działa wywar ze skrzypu?
Ten pospolity chwast jest
nie tylko
utrapieniem właścicieli ogrodów ale także składnikiem,
który można wykorzystać na wiele sposobów w ogrodzie. Przede wszystkim
stosuje się go profilaktycznie na wzmocnienie roślin i choroby grzybowe.
Aby przygotować wywar ze skrzypu należy 250 g świeżego ziela zagotować
w 1 litrze wody
przez około 30 minut. Następnie preparat rozcieńcza się wodą w proporcji
1:10. Gotowym preparatem opryskuje się rośliny.
Czy krwawnik pomoże pozbyć się szkodników?
Napar z krwawnika to doskonały
preparat, który warto wykorzystać w ochronie roślin przed
mszycami, przędziorkami czy gąsienicami. Do przygotowania naparu
potrzebne jest około 0,5 kg kwitnącego ziela krwawnika i 5 l wody.
Rozdrobnione ziele należy zalać wrzątkiem i odstawić na kilkanaście
godzin. Po tym czasie można stosować bez rozcieńczenia na rośliny
zaatakowane przez owady.
Jakie zalety ma pokrzywa?
Pokrzywa większości z nas nie kojarzy się dobrze, jednak warto poznać bliżej dobroczynne
właściwości rośliny, która rośnie prawie w każdym
ogrodzie. Z tego popularnego chwastu przyrządza się
gnojówkę, a następnie wykorzystuje na wiele chorób
oraz szkodników. Ponadto preparat dostarcza roślinom
podstawowych składników pokarmowych. Do przygotowania
gnojówki z pokrzywy potrzebne jest około 1 kg rozdrobnionego ziela oraz 10 l wody. Roślinę należy zalać wodą
i odstawić na 2-3 tygodnie by sfermentowała (podczas tego procesu
wydzielany jest nieprzyjemny zapach). Co pewien czas
gnojówkę można wymieszać. Stosuje się ją w rozcieńczeniu 1:10 w formie oprysku bądź podlewania.
Co przyrządzić z mniszka lekarskiego?
Mniszek lekarski zwykle jest
utrapieniem właścicieli trawników, którzy
regularnie walczą z tym popularnym chwastem. Jednak dzięki
swoim dobroczynnym właściwościom warto wykorzystać go do profilaktycznej ochrony przed chorobami i szkodnikami. Wyciąg
z mniszka lekarskiego przygotowuje się z 200 g świeżych
liści i 5 litrów wody. Mniszek należy zalać wodą
i pozostawić na 3-4 godziny. Po tym czasie stosuje się bez rozcieńczenia poprzez podlewanie lub opryskiwanie roślin.
Drzewa to stały element naszego krajobrazu. Wielkie,
majestatyczne dęby czy smukłe, bijące się w górę topole można zobaczyć
praktycznie w każdym zakątku polskiej ziemi. I, mimo iż drzewa są
wszędzie, to rzadko kiedy zastanawiamy się nad ich naturą nie tylko ze
strony drewnianych kolosów stojących od lat na swoim skrawku ziemi, a
jak o żywych, czujących i myślących istotach, które posiadają swoją
własną, niesamowicie rozbudowaną świadomość. I jak z każdą świadomą
istotą i z drzewami, można wejść w subtelny, bardzo głęboki dialog
ukazujący przed nami nowy, pełen cudów świat niczym z tolkienowskich
baśni. Postaram się przybliżyć te kwestie w poniższym tekście.
Spacerując po lesie, możemy usłyszeć najprzeróżniejsze dźwięki i
poczuć piękne zapachy, od szumu liści w koronach drzew, stukot
wpełzających w ziemię konarów, po aromat mokrej kory.
Zapewne nie raz, oczami wyobraźni zastanawialiśmy się, czy wszystkie
te złożone nuty są tylko przypadkowymi, powodowanymi przez wiatr czy
zwierzęta dźwiękami.
Dzisiejsza oficjalna nauka zdominowana przez prawą półkulę mózgu,
nie pozwala na patrzenie na świat drzew jako na społeczeństwa będących w
stałym, świadomych dialogu istot, jednak jeśli odsuniemy na chwilę
kryteria ,,logicznego myślenia” zaraz
odkrywamy bardzo skomplikowane, ułożone i dążące do wspólnych celów
społeczeństwo, od którego wiele moglibyśmy się nauczyć.
Mówiąc o świadomości, musimy się zastanowić, jakie są narzędzia, którymi ta świadomość się posługuję.
W naszym przypadku są to zmysły – to właśnie one kształtują nasze patrzenie na świat a przez to nas samych.
Jednak czy drzewa mają swojego rodzaju zmysły? Być może nie musimy
się doszukiwać jakiś nowych, magicznych mocy wśród naszych drewnianych
braci, gdyż same zmysły mogą mieć takie same, jak i my.
Przyjrzyjmy się bliżej tej kwestii
Zacznijmy od zapachu. Ileż to razy zatrzymywaliśmy się zachwyceni piękną wonią zakwitłych na wiosnę jabłoni czy czereśni.
Zapach lasu przywraca w nas spokój ducha, ale czy kwestia samego
posługiwania się tym aspektem przez drzewa, możemy przypisać jedynie do
zwabiania, przykładowo owadów w celu zapylenia kwiatów?
Okazuje się, że nie.
Żyrafy żerujące na akacjach w Afryce stoją przy jednym drzewie tylko przez kilka minut.
Dzieje się tak, ponieważ roślina, broniąc się przed oprawcami,
zaczyna bardzo szybko wydzielać substancję, która zmienia smak liści na
kwaśny i mdły.
Czy żyrafy odczuwając zmianę smaku, przenoszą się od razu do najbliższej akacji?
Otóż nie.
Zwierzęta przemieszczają się minimum sto metrów do następnego drzewa.
Dzieje się tak, ponieważ zaatakowana akacja wraz ze zmianą smaku
swoich liści, zaczyna wydzielać intensywny zapach, który działa jak
sygnał alarmowy dla najbliższych z rodziny sąsiadów.
Nie mija wiele czasu, a wszystkie akacje znajdujące się w okolicy są
już gotowe do odparcia ataków żyraf – gdzie te ku uciesze drzew, wolą
przemieścić się na inne żerowisko.
Tego sytuację nie są czymś niezwykłym w świecie roślin. Podjadany
przez owadzie szkodniki dąb, zaczyna wydzielać zapach, który wręcz jest
zawołaniem na ucztę, dla przeróżnych owadów czy ptaków, gdyż te kojarzą
ową woń z robakami, które akurat żerują na drzewie.
Mało tego, drzewa potrafią się zorientować, jaki gatunek szkodnika
aktualnie im dokucza i dostosowują wydzielany zapach tak, aby
przylecieli akurat Ci obrońcy, którzy lubują smak poszczególnej larwy
czy gąsienicy.
Trzeba przyznać, że bardzo sprytny mechanizm. Zapach jest również stymulantem do godów.
Drzewa wydzielające intensywne zapachy pobudzają swoich braci i siostry do rozkwitania.
Jakże jest to podobne do nas – ludzi, gdzie już mało kto wychodzi z domu bez opryskania siebie dezodorantem czy perfumami.
Bardzo ciekawą kwestią jest słuch roślin
Na ,,University of Western Australia” przeprowadzono
badania dotyczące tej kwestii. Wykorzystując odpowiednią przystosowaną
aparaturę, naukowcy zaczęli wsłuchiwać się w ziemie, obsianą siewkami
zbóż.
Szybko wyłapano ciche trzaski i stukoty oscylujące w częstotliwości
220 Hz. Źródłem dźwięków okazały się korzenie pękających nasion rośliny.
Po głębszej analizie naukowcy zauważyli, że owe trzaski jakoby
pobudzają sąsiadujące zarodki do wypuszczenia pąków i wyjścia na
powierzchnię.
Następnie w laboratorium umieszczono stałe źródło dźwięku, które nadawało właśnie w tej samej częstotliwości.
Zboże zaczęło ochoczo wychodzić z ziemi, a jego pędy były skierowane ku głośnikowi z muzyką.
Nasuwa się myśl, czy aby przypadkiem sposób komunikacji dźwiękowej
naszych zielonych przyjaciół nie opiera się na odpowiedniej wibracji i
fal dźwięku, które w ich pamięci są zapisane, chociażby jako sygnał to
wypuszczenia korzeni.
Zastanówmy się nad tym głęboko, kiedy to przechadzając się po lesie,
usłyszymy głuchy stukot konarów czy gałęzi, być może nie jest to tylko
mocniejszy powiew wiatru a bardzo subtelna, drzewna pogawędka.
Życie społeczne drzew jest kwestią wielce złożoną, ale i paradoksalnie banalnie prosta i genialną.
Widząc przeplatające się konary i gałęzie w leśnej puszczy, można by
założyć, że pomiędzy drzewami istnieje nieprzerwana walka o zasoby i
miejsce do życia.
Nic bardziej mylnego. Las – niczym jeden wielki super organizm dąży do stałej równowagi i dobrobytu.
Drzewa przez zawiłą siatkę korzeni nieustannie wymieniają się
informacjami co do stanu zdrowia, wieku i położeniu wszystkich członków
rodziny.
Jest to miejsce, gdzie rodzice dorastają wraz ze swoimi dziećmi,
tworzą się delikatnie oplatające, można by rzec miłosne pary, chorzy
otrzymują dodatkowe porcje witamin, a ci, co mają ich w nadmiarze,
chętnie się dzielą z innymi.
Przykładowo, jeśli jakiś członek leśnej rodziny straci, z przyczyn
naturalnych lub nie, jakąś część swojej kory, to wszystkie drzewa, w
większym lub mniejszym stopniu pomagają mu odzyskać pełnie zdrowia i
równowagi.
Oczywiście tak jak u nas, tak i u drzew zdarzają się samotnicy lub dziwaki, które nijak nie chcą współgrać z resztą rodziny.
Przykładowo zauważono, że te drzewa, które zostały przesadzone z
miast do lasu, mają o wiele więcej trudności z adaptacją do tamtejszych
warunków.
Są jakby cichsze, nieme, zamknięte w sobie, można by powiedzieć
nieśmiałe i nic w tym dziwnego, bo czyż miasta nie wpływają tak również i
na nas?
Faktem jest, że królestwa drzew to bardzo zaawansowane społeczności, gdzie wszyscy ze wszystkimi tworzą jedną całość.
I mając to wszystko na uwadze, ciężko jest powiedzieć, że to jedynie
przypadkowe procesy biologiczne, pozbawione takich kwestii jak sumienie,
miłość czy współczucie, kształtują nasze piękne lasy.
Ciekawe jak by wyglądała nasza gospodarka, gdybyśmy ją oparli na tych samych zasadach.
Samych czynników pokazujących jak genialnymi istotami są drzewa, jest jeszcze cała masa, gdzie wiele czeka na nasze odkrycie.
Dzięki takiej wiedzy możemy spróbować komunikacji ze światem roślin. I
nie będę tu opisywał jakiejś specjalnej techniki co do pobierania,
przyjmowania energii od drzew.
Zauważyłem, że ludzie kurczowo trzymając się schematów postępowania
np. przy medytacji, nie mogą sobie z nią poradzić, gdyż oczekując jasno
spisanych rezultatów – a przecież każdy z nas jest inny i to my
sami musimy zrozumieć, jak postrzegamy świat.
To, co chcę zrobić, to zachęcić Was, abyście sami, na swój własny sposób porozmawiali z drzewami.
Stanęli przy konarze i bez większego myślenia, zrozumieli piękno i majestat tej żywej Istoty.
Zamknęli oczy, przyłożyli czoło do kory i mając w głowie wiedzę o
tym, przed jak niesamowitą istotą stoicie, zrozumieli jej piękno i
obdarzyli ją miłością.
A miłość zawsze do Was wróci.
Jak sami widzimy drzewa to manifestacja życia w całym znaczeniu tego
słowa, gdzie każdy jest częścią większej całości i jeśli tylko wyrazi
taką wolę, może istnieć w niej jako stały, kompatybilny element.
My ludzie, również jesteśmy częścią tej rodziny i tylko od nas zależy czy będziemy żyli w niej w zgodzie i harmonii.
A jak sami widzimy, cuda płynące ze wspólnej pracy i życia, przyćmiewają niejeden mechaniczny system wymyślony przez człowieka.
wykorzystywany jest w medycynie już od czasów starożytnych Egipcjan!
Dzisiejsze badania potwierdzają, że ma on właściwości przeciwzapalne i
przeczyszczające. Działa na problemy skórne i zaparcia, stosuje się go
również na poparzenia, rany i oparzenia słoneczne. Z chemicznego punktu
widzenia, jest on doskonałym źródłem karboksypeptydazy i bradykininy-
redukują one stany zapalne opuchliznę, ból i swędzenie pozostałe po
zranieniu. Natomiast sok z aloesu stosuje się w stanach zapalnych jelita
oraz na wrzody.
Idealnie sprawdzi się na przyokiennym parapecie w mieszkaniu. Kupić go
można prawie w każdym sklepie od dużych hipermarketów. IKEI, do sklepów
ogrodniczych.
2. Arnika
Arnika jest bardzo słodką i aromatyczną byliną, stosowaną w medycynie od
baroku. Używana jest w formie kremów, maści lub nawet nalewki, która
łagodzi bóle mięśniowe, redukuje stany zapalne. A czemu nie spróbować
libańskiego przepisu i zrobić sobie po południu herbatkę z arniki?
Można zakupić arnikę do wysiania (nasiona) lub jako sadzonkę w doniczce.
Świetnie będzie wyglądać w rabatach, czy skalniakach w przydomowym
ogródku. Warto zapamiętać, że lubi stanowisko słoneczne, a gleba
najlepiej aby była ciągle lekko wilgotna i kwaśna.
3. Borówka amerykańska
jest jedną z najczęściej zalecanych roślin w ziołolecznictwie włoskim.
Przede wszystkim jest środkiem na choroby oczu. Zawarte w niej środki
chemiczne (antocyjaniny) wzmagają pigmentację retinalową, czyli
zwiększają tolerancję oka na światło. Jeszcze się nie spotkałam, aby na
rynku były sprzedawane krople do oczu z wyciągiem z borówki, więc na
razie zostało jedynie leczenie "doustne". Dodatkowo wzmacnia ona ścianki
naczyń krwionośnych, poprawiając włókna kolagenowe (skóra i kości).
Jeżeli macie miejsce w ogródku warto posadzić parę krzewów na kwaśnej
glebie. Robi się z niej bardzo smakowite dżemy lub po prostu zjada
"prosto z krzaczka".
4. Chrzan
Niejednokrotnie wymieniałam na tym blogu liczne zalety chrzanu, który
mimo, że jest dziką rośliną wieloletnią, świetnie nadaje się również do
uprawy. Starty na tarce a następnie przetworzony może służyć do
rozjaśniania skóry, niwelowania przebarwień i plam. Warto też się
zastanowić nad chrzanową płukanką do włosów. Jedzony w formie kremu
mocno pobudza trawienie, wzmagając wydzielanie soków żołądkowym. Działa
moczopędnie oraz wzmaga potliwość- świetnie działa przy stanach
gorączkowych, przeziębieniu i grypie.
A może często dręczy Was uporczywy kaszel? Syrop chrzanowy z miodem jest dobrym rozwiązaniem. Jak go przygotować? Link: Naturalne sposoby na kaszel
5. Czosnek
Nasz stary przyjaciel czosnek... Stosowany niemalże we wszystkich
kręgach kulturowych, znany już 5000 lat temu, obniża poziom cholesterolu
i ryzyko schorzeń naczyniowo-sercowych. Nadaje się również przy
leczeniu astmy, infekcji bakteryjnych (działanie bakteriobójcze),
zatwardzeniach i cukrzycy. Chyba każdy z nas próbował syrop z miodu,
cytryny i czosnku?
6. Jeżówka
Nieco duża ale piękna bylina do ogrodu. Poza wyglądem ma wiele
właściwości prozdrowotnych. Zaczynając od jej najczęstszego stosowania
czyli do stymulowania systemu immunologicznego (stymuluje neutrofile i
makrofagi, aby zwalczały obce mikroorganizmy). Podnosi poziom properdyny
(substancja, która wzmaga odporność komórek na infekcję). Można znaleźć
również informacje na temat działania antynowotworowego. Jeżeli mamy
problem z zapaleniem migdałków podniebiennych można śmiało użyć jej w
postaci płukanki do gardła.
Lubi słoneczne stanowiska o wilgotnej glebie.
7. Jeżyna
Głównymi surowcami leczniczymi są korzeń i liście. Korzeń stosowany
doustnie (dość cierpki) leczy ból gardła, stany zapalne jamy ustnej i
owrzodzenia. Trochę szkoda korzenia, więc warto kupić je w np. aptece.
Natomiast liście możemy wykorzystać na biegunkę, zapalenie pęcherza oraz
hemoroidy.
8. Kocimiętka
Można ją uprawiać zarówno w ogrodzie, w gruncie, jak i w donicy w
mieszkaniu. Jest wieloletnim aromatycznym ziołem, którego kwiaty, liście
i łodygi po ususzeniu służą do sporządzania preparatów ziołowych.
Stosowana doustnie łagodzi stany lękowe, bezsenność, zaburzenia nerwowe,
problemy żołądkowe i bóle głowy.
Jeżeli ktoś lubi odkrywać nowe kulinarne przepisy może dodać kilka
listków do potraw lub sałatek, które zapewnią cudowny aromat.
9. Lawenda
Stosowana w produkcji mydeł, szamponów i saszetek zapachowych do szaf
ale czy tylko? Otóż nie. W kuchni kwiaty lawendy można używać do
przyprawiania dżemów i przyrządzania lawendowego octu. Świetnie sprawdzi
się do wrażliwej skóry lub z trądzikiem- w formie toniku. Napary z
kwiatów lawendy można wykorzystać jako herbatkę dla łagodzenia bólu
głowy, migreny, uspokojenia nerwów, na duszności, zawroty głowy itd. Dla
uspokojenia dzieci śmiało można dodać kilka kropli olejku lawendowego
do kąpieli.
Mam takich woreczków więcej, niestety jakoś teraz nie potrafię znaleźć w
mojej garderobie. Jak znajdę to na pewno się z Wami podzielę zdjęciem
;)
10. Malina
Owoce malin można podawać w formie dżemów i galaretek- środek na
biegunkę. Oraz jako sok, który jest doskonałym źródłem witaminy C,
pomocnym przy przeziębieniach.
11. Mniszek lekarski
Niby nieznośny chwast a jaki pożyteczny. Nie pozbywajmy się go z naszych
trawników, aby wyglądały jak przedpałacowe pola. Mniszek lekarski jest
bogatym źródłem witaminy A, B complex, C i D, a także minerałów, tj.
żelazo, potas, cynk. Liście świetnie sprawdzą się jako dodatek do
sałatek, kanapek i herbaty. Korzeń znajduje się w niektórych
zamiennikach kawy, a z kwiatów przyrządza się wino kwiatowe i syrop na
kaszel!!! Link: Naturalne sposoby na kaszel
Mniszek lekarski dodatkowo pobudza produkcję moczu, zapewniając
skuteczniejsze odprowadzanie soli i wody z nerek. Pełni też rolę
łagodnego środka zwiększającego apetyt i leku na rozstrój żołądka.
12. Nagietek, czyli Calendula officinalis
Czyżbyśmy znaleźli uniwersalne zioło? Upiększa ogród, stosuje się go w
kosmetyce, kuchni, używa się go jako barwnik i środek leczniczy. Czego
chcieć więcej? A, jest mrozoodporny! To znakomity środek dezynfekujący,
gojący zwłaszcza popękaną skórę i spierzchnięte wargi. Czy wiesz, że w
czasie wojny secesyjnej w Ameryce leczono nim rany?
Płatki dają szafranowy kolor oraz lekko pikantny smak potrawom, dodawany
do ryżu, ryb zup mięsnych, jogurtów, wyrobów słodkich i ciast. A
liście? Do sałatek i sosów.
Z płatków otrzymujemy także żółty barwnik, uzupełniane nimi są także
kremy, a dorzucone płatki do kąpieli oczyszczają i zmiękczają skórę.
Napar działa uspokajająco, regenerująco. Kwiaty używane w maściach na
wrzody nóg, żylaki, odleżyny i stłuczenia. Przyśpiesza trawienie i
ułatwia wytwarzanie żółci. Stanowi dobry płyn do płukania jamy ustnej po
usunięciu zębów. Olej nagietkowy otrzymuje się z płatków poprzez ich
macerowanie. Goi i odświeża, używa się go w wielu preparatach do
leczenia skóry. Szczególnie dobrze łagodzi stany zapalne, odmrożenia i
popękane sutki od karmienia piersią, a przy tym nie jest toksyczny dla
niemowląt.
Myślę na tym zakończyć ten artykuł, inaczej nie miałby końca ;) zostało
jeszcze wiele roślin, które każdy z nas powinien mieć, więc pewnie ukaże
się kolejna odsłona z tej serii.
Ostatnio na jednej z ulubionych grup roślinnych
działających w sieci przeczytałam o pomyśle stworzenia ogrodu
kwiatowego, który działałby na poziomie energetycznym na odpoczywające w
nim osoby. Terapia ogrodem? Nic nowego! Okazuje się, że znali i
praktykowali ją już starożytni Egipcjanie! Sam Hipokrates głosił, że
„przyroda jest lekarstwem w każdej chorobie”. Erich Fromm stwierdził zaś
o niej: „To miłość do życia”.
Faktycznie, żadne novum – każdy wysiłek fizyczny podejmowany w
przyrodzie to szansa na naładowanie się pozytywną energią. A jednak
postanowiłam wejść w temat głębiej. Jak to działa? I jak w praktyce
stworzyć ogród terapeutyczny? Czy jest nim skwerek z kilkoma klombami,
który obojętnie mijamy w drodze do pracy i z pracy? To rzeczywiście za
mało. Zatem w ten i kolejny poniedziałek podzielę się kilkoma
wiadomościami o leczniczej mocy ogrodów.
Spacerami po ogrodzie leczono już w starożytnym Egipcie
Czym jest floroterapia?
Jak ludzkość od wieków wyobraża sobie raj? Jako kwitnący ogród
oczywiście. To wyobrażenie stare jak świat i niezwykle uniwersalne.
Kwiaty od wieków kojarzą się z pięknem, równie nieodpartym, jak ulotnym.
Poza tym w kwitnącym ogrodzie człowiek czuje się po prostu dobrze. A
wychodząc poza piękno i nieuchwytną harmonię odczuwalną w kwitnącym
ogrodzie – cóż bardziej wszechstronnego od możliwości użycia kwiatów?
Mogą one stanowić i pokarm, i środek leczniczy, są również źródłem
esencji zapachowych i barwników.
Czym jest floroterapia w ścisłym tego słowa znaczeniu? Stanowi ona dziedzinę zajmującą się leczeniem chorób za pomocą preparatów sporządzonych z kwiatów
roślin nagonasiennych i okrytozalążkowych. Jej przedmiotem jest
przygotowanie preparatów, ustalenie sposobu podania i dawkowania środków
floroterapeutycznych oraz zakres ich stosowania w leczeniu chorób.
Bierzemy tu pod uwagę i leczenie za pomocą pączków kwiatowych, czyli
tzw. gemmoterapię.
Ale do samych mikstur floroterapia się nie ogranicza;
jedną z mocy terapeutycznej roli kwiatów możemy odczuć właśnie dzięki
wykorzystaniu pojedynczych żywych okazów lub zbiorowisk roślin
kwitnących. Stąd właśnie bierze się tworzenie specjalnie
zaprojektowanych ogrodów leczniczych. Ich oddziaływanie na psychikę w
celu przywrócenia równowagi ustroju, jest rzeczą sprawdzoną już przez
starożytnych Egipcjan! Dlatego i terapia ogrodem doczekała się własnego miana. Zapamiętajcie słowo hortiterapia i praktykujcie ją na sobie!
W hortiterapii łączy się wiele dziedzin leczenia – ogród jest wielkim potencjałem
Parę słów o naukowych podstawach hortiterapii.
Terapeutyczne spacery po ogrodach były zalecane przez kapłanów i
lekarzy egipskich jako środek na choroby umysłowe. Rzecz jasna, była to
luksusowa kuracja, na którą mogli sobie pozwolić jedynie zasobni
załamani życiem pacjenci. Starożytni terapeutycznej mocy ogrodów nie
uzasadniali jeszcze naukowo, uczynili to ich następcy. Znana jest zatem, np. teoria biofilii brytyjskiego socjologa i biologa Wilsona, który stwierdził: To wrodzony, zakodowany w naszych genach pociąg do przyrody, której jesteśmy częścią. Zgodnie z tą teorią, otaczamy się zwierzętami, hodujemy kwiaty w domu i pielęgnujemy ogrody, gdyż łączy nas wspólny przodek. Przodek ów zjawił się na Ziemi ponad trzy i pół miliarda lat temu i był podobnym do dzisiejszych bakterii jednokomórkowym mikrobem o najprostszej znanej anatomii i budowie molekularnej.
Co innego z kolei głosi teoria „przeciążenia i pobudzenia”.
Zgodnie z jej założeniami, rośliny są gwarantem utrzymania równowagi
wewnętrznej, gdyż obniżają pobudzenie spowodowanego czynnikami
współczesnej cywilizacji – hałasem, natłokiem informacji i obrazów. Theodore Roszak, profesor historii na California State University, ukuł inne pojęcie: ekopsychologia. Dowiódł, że dzisiejsze zaburzenia relacji człowieka z przyrodą są faktycznym źródłem powszechnego szaleństwa w społeczeństwie przemysłowym. Jako dzieci – stwierdził ten naukowiec – wszyscy
otrzymujemy dar naturalnej więzi z przyrodą, tak zwane ego ekologiczne.
Jednak gdy dorastamy, zaburzamy swą wewnętrzną ekologię –
podporządkowujemy własną naturę określonym przekonaniom na temat tego,
kim jesteśmy, czy kim chcielibyśmy być. Stworzona przez niego zatem ekopsychologia służyć ma temu, by odzyskać nadwątloną więź łączącą nas u zarania życia z naturą.
Wobec powyższych dywagacji, ciekawie brzmi stwierdzenie jednego z bardziej cenionych praktyków hortiterapii, doktora Bacha: Do
stosowania esencji kwiatowych nie jest wymagana żadna wiedza naukowa.
Kto chce odnieść jak największy pożytek z owego boskiego daru, musi
pozostać czysty w swojej pierwotności, wolny od teorii i rozważań
naukowych – ponieważ w naturze wszystko jest proste. Jak praktykował leczenie ogrodem Bach?
Niektóre dziedziny hortiterapii z samych ogrodów przeniosły się do pomieszczeń, a w finale – do laboratoriów
Terapia kwiatowadoktora Edwarda Bacha, czyli o sile porannej rosy
Została opracowana już w latach trzydziestych ubiegłego wieku!
Działający w tym czasie doktor Bach, angielski lekarz, patolog,
bakteriolog i homeopata, opracował niezwykły rodzaj terapii. Wyszedł z
założenia, że choroba jest wynikiem konfliktu między duszą i umysłem. By
złagodzić ów konflikt, zalecał wizyty w ogrodzie kwiatowym, by
pozyskiwać pozytywną energię, zdolną przekierować lub neutralizować
energię negatywną za pomocą… rosy zbieranej z liści i płatków obecnych w
ogrodzie roślin. Według Bacha promienie słoneczne powodować
miały transmisję swej energii witalnej do wody osiadłej na kwiatach. Ale
jeżeli sądzicie, że tak naenergetyzowaną wodę należało spijać prosto z
roślin, jesteście w błędzie! Zebraną esencję słoneczno-kwiatowej mocy
Bach rozcieńczał mieszaniną wody i alkoholu. W ten sposób sporządzał
swoisty rodzaj nalewki. Jego metoda, w swych założeniach bliska
homeopatii, była z czasem przez samego jej twórcę poddawana
transformacjom: w pewnym momencie poranna rosa została porzucona na
rzecz źródlanej wody, w której gotowano kwiaty a następnie poddawano ją
konserwowaniu alkoholem, by rozcieńczyć przed zażyciem. Cóż, spijanie
wody źródlanej z liści brzmi bardziej romantycznie, ale to ta druga
metoda przetrwała do dziś – esencje kwiatowe Bacha są nadal produkowane i
sprzedawane w specjalistycznych placówkach medycyny naturalnej
(alternatywnej), zagranicznych drogeriach i aptekach. W Wielkiej
Brytanii zaś istnieje Dr Edward Bach Centre, gdzie stosuje się metody
lecznicze doktora Bacha.
Moc lecznicza zaczyna działać już na poziomie upraw doniczkowych
Jak praktycznie działają ogrody leczące?
Oczywiście wszystko zależy od konkretnego typu ogrodu. O szczegółach i inspiracjach przeczytacie w następnym odcinku. Wiadomo jest, że nim wyłoni się pożądany kształt ogrodu, zbawiennie wpływa już sama praca nad przyszłym ideałem.
Bakterie znajdujące się w glebie pobudzają wydzielanie się w organizmie
człowieka serotoniny, nazywanej hormonem szczęścia. Serotonina reguluje
procesy trawienne, sen i sprawność seksualną.
Uwolnienie od stresu, polepszenie koncentracji – i wszystko to działa już na poziomie… doniczek!
Dowiedziono, że to właśnie od roślin doniczkowych zaczyna się nasze
dobre samopoczucie. Co warto zauważyć – nie działają w ten sposób kwiaty
cięte. Potwierdzono to badaniami przeprowadzonymi na Kansas State
University. Poddano obserwacji 90 pacjentów-rekonwalescentów po
usunięciu wyrostka robaczkowego. W niektórych salach szpitalnych
ustawiono rośliny, inne pominięto. Co się okazało? Pobudzeni obecnością
roślin doniczkowych pacjenci przyjmowali mniej leków, mieli niższe
ciśnienie krwi i tętno, odczuwali mniejszy ból i byli bardziej
pozytywnie nastawieni do życia. Ci pozbawieni roślin skupiali się
głównie na telewizorze. Jak służy zdrowiu telewizor? Pozostawiam bez
komentarza. Dlaczego nie czuli poprawy zdrowia pacjenci obok których
pyszniły się urodą bukiety? Żywot kwiatu ciętego jest bardzo krótki –
podczas pobytu w szpitalu obserwacja jego powolnej agonii nie należy do
szczególnie krzepiących. A nad kwiatem doniczkowym trzeba się pochylić,
zaopiekować nim, zaangażować w jego życie, które od nas zależy. Oderwanie od własnych bolączek? Idealny punkt wyjścia dla hortiterapii! Pacjenci podlewali je, przycinali, przestawiali w lepsze dla nich miejsca.
Rozszerzając tę moc na powierzchnię całego ogrodu można zdziałać cuda! Ale o tym już w kolejnym odcinku, za tydzień.
Źródła:
Dzieci natury, Ewa Łątka, Zwierciadło 2011
Floroterapia, dr Henryk Różański, Porady na zdrowie 2011