Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 grudnia 2023

Chcesz przyciągnąć cuda do swojego życia? Rób swoje!


 Legenda głosi, że pewnego dnia wybuchł ogromny pożar w lesie. Wszystkie zwierzęta uciekały w przerażeniu, bo ogień był straszny.
Nagle jaguar zobaczył kolibra nad głową, który zmierzał
w przeciwnym kierunku, czyli w kierunku ognia.
Potem leciał w przeciwnym kierunku. Koliber latał tam
i z powrotem.
Jaguar obserwował jak koliber przylatuje i odlatuje wielokrotnie, dopóki nie zdecydował się zapytać ptaszka, ponieważ uznał to za dziwne zachowanie:

- Co robisz kolibrze? - zapytał.
- Lecę nad jezioro - odpowiedział - nabieram wody dziobem i lecę do lasu, aby ugasić pożar.
Jaguar uśmiechnął się.
- Oszalałeś? - powiedział. Myślisz, że zdołasz ugasić sam taki ogromny pożar tylko swoim małym dziobkiem?
- Nie - odpowiedział koliber - wiem, że nie dam rady. Ale ten las to mój dom. Karmi mnie, daje schronienie mnie i mojej rodzinie i jestem za to wdzięczny. A ja pomagam mu rosnąć zapylając jego kwiaty. Jestem jego częścią, a on częścią mnie. Wiem, że nie mogę ugasić tego ognia, ale muszę zrobić swoją część.

W tym momencie duchy lasu, które słuchały kolibra, poczuły się bardzo poruszone przez małego ptaszka i jego oddanie dla lasu. I cudownie wysłali silną ulewę, która ugasiła ogień.

Babcie opowiadały tę historię swoim wnukom kończąc:
Chcesz przyciągnąć cuda do swojego życia? Rób swoje!

wtorek, 24 sierpnia 2021

Skrzaty z duszą .


Witam serdecznie.
Zajmuje się Tworzeniem Skrzatów. Zainspirowana Legendarnymi Skrzatami w które niegdyś wierzono,postanowiłam obudzić ciut wiary i uchylić rąbka dawnej magii naszemu pokoleniu, zwłaszcza w tych trudnych czasach. Pamiętajmy, że legendarne Skrzaty były opiekunami swoich domostwach... przyciągały dobrobyt, szczęście i bogactwo, oczywiście w zamian oczekując tylko niewielkiego zainteresowania ze strony domowników. Moje Skrzatki z duszą cieszą już wiele domostw, są strażnikami szczęścia i dobrobytu wielu rodzin. Uwierzcie w siłę magii i dajcie ponieść się legendarnej fantazji. Zamieńcie się na chwilę w dzieci i wejdźcie do magicznej krainy moich Skrzatków spełniających marzenia❤


 

 


 

Przedstawiam kilka zdjęć,moich Jegomości,które od razu poprawią Wam humor . A jeśli ktoś zechciałby mieć takiego Skrzata z duszą serdecznie zapraszam ❤


Wykonam z największą przyjemnością.
Ania.


Zapraszam również na moją stronę, gdzie można obejrzeć więcej moich prac.
https://www.facebook.com/AnnaWikroria/


Cena od 250 do 300zl plus 30zł kw. Wys. Ok 60cm. 

Czas oczekiwania na tą chwilę oczekiwania ok.5 tyg
Więcej informacji zapraszam nas priv


niedziela, 27 grudnia 2020

Pierniki – pierne ciasteczka o niezwykłej mocy .

 

Pierniki zajmują bardzo wyjątkowe miejsce w magii kuchennej. Będzie trochę długi tekst, za co z góry przepraszam, ale moim zdaniem warto poświęcić nieco uwagi tym wyjątkowym wypiekom i spojrzeć na nie raz jeszcze nieco inaczej niż tylko na słodycze…
Ciasto to cieszy się bardzo długą i bogatą historią, a najstarsze zachowane przepisy sięgają podobno XVI wieku. Obecny w wielu baśniach i legendach piernik zdobył poczesne miejsce w ludzkiej mentalności i wciąż pozwala odkrywać się na nowo ewoluując wraz z kolejnymi pokoleniami. Wiele społeczności zapisało pierniki w rozmaitej formie i wg różnych receptur jako swoje dziedzictwo kulturowe i kulinarne.
Dziś patrzymy na niego głównie przez perspektywę łakoci, jednak kilka wieków temu był nie tylko poważaną przekąską, ale także lekarstwem. Przechowywano go w domach najprawdopodobniej w szklanych słojach i podawano przy rozmaitych chorobach głównie natury żołądkowej. W pewnym okresie był delikatesem zastrzeżonym dla najbogatszych, wszak zawarte w nim przyprawy kosztowały majątek. Podobno zamożność i szczodrość gospodarza oceniano kiedyś po ilości przypraw korzennych których użyto do przygotowania jadła jakie podano gościom. Chętnie łączono go ze słodkim napitkiem na koniec obfitego posiłku. Był obowiązkowym elementem dawnych festynów i świąt, a także składnikiem panieńskiego wiana. Można zatem patrzeć na niego także jako nośnik cenności i wartości. Obdarowywali się nim zakochani na znak wzajemnej miłości i jako zapowiedź szczęśliwego wspólnego pożycia.
Pierniki i ich zapach przywodzą na myśl bardzo wesołe chwile. Zapach ten rozprasza depresję i mroczne myśli… zaprasza on także energie powodzenia i bogactwa - innymi słowy – gdy Cie łapie smuteczek… poszukaj, albo jeszcze lepiej – zrób swoje pierniczki lub korzenne ciasteczka…
Piernik jest połączeniem składników, które, jeżeli rozpatrzyć w kontekście magicznym, mają określone właściwości. Miód oraz cukier i słodziwa – mają wydźwięk radości, szczęścia i pomyślności; w medycynie ludowej smak słodki jest tym co pociesza i podnosi na duchu; Mąka żytnia i pszenna – od czasów neolitu podstawa diety, nośnik dla pozostałych składników – a w ujęciu ezoterycznym pochodząca ze złotych ziaren zbóż mąka jest symbolem dostatku i pomyślności, a także odradzania. Cynamon – oszałamiający charakterystyczny słodki zapach w magii przede wszystkim jest wskazywany jako ingrediencja bogactwa. Goździki – pikantne, mocno bakteriobójcze i przeciwzapalne - zbawienne do rytów na uporządkowanie relacji międzyludzkich – przyciągają przyjaciół i odpychają osoby nieprzychylne. Anyż – wspiera trawienie, a dzięki swojej wyjątkowej budowie w formie gwiazdy był i jest chętnie stosowaną przez wiedźmią społeczność ingrediencją – przynosi szczęście, zalecany każdemu kto pragnie zwiększyć poziom farta lub potrzebuje uśmiech fortuny. Gałka muszkatołowa – silne działanie przeciwzapalne, wspierające układ trawienny, lecz również przy większych dawkach – wykazuje właściwości halucynogenne – tak więc ostrożnie z jej dozowaniem, chyba, że chcecie odlecieć… Imbir – pobudzał wewnętrzny ogień trawienny, pomagał zwalczać zapalenia. Pieprz – także od jego nazwy pierniki wywodzą swoją nazwę, wszak chodzi o to, że były to ciastka pierne – pieprzne; pieprz był ceniony za silne właściwości konserwujące, wspierające trawienie, a magicznie także ochronne (pieprzem przegonisz każde licho gdzie pieprz rośnie);
Suszone śliwki – lub powidła – ogromnie lubią się z piernikiem i doskonale wtapiają się w jego strukturę – w medycynie ludowej cenione nie tylko za słodycz, ale także właściwości oczyszczające przewód pokarmowy;
Jaja – znak nowego życia, także nowych pomysłów, potężna bomba energetyczna tak w ujęciu kalorycznym jak i odżywczym.
Środek spulchniający – choć w piernikach pojawił się około 130 lat temu, w rozumieniu magicznym podobnie jak drożdże ma znacznie zwiększające, przyspieszające i rozmnażające.
Szczęśliwie tradycja wyrobu pierników nie tylko przetrwała, ale i ewoluowała. Dziś wiele rodzin jako nieodzowny element tradycji świątecznej poważa wypiek domowych pierniczków, który często łączy w tym procesie i starszych, i młodszych.
Dla mnie w ujęciu wiedźmińskim piernik jest po pierwsze silny egregorowo i to w tym pozytywnym znaczeniu. Niewiele jest wszak potraw o tak bogatej historii, które przetrwały do czasów dzisiejszych w stosunkowo niezmienionej naturze. Poza tym ze względu na swój skład jest to połączenie wyjątkowo korzystnych składników i frekwencji, które niosą zarówno pomyślność i bogactwo jak i ochronę. Przygotowany rękami życzliwej osoby, może być nie tylko wspaniałym łakociem, ale także amuletem ochronnym.
Jak wykorzystać pierniki jego przygotowanie po wiedźmińsku?
Oto kilka inspiracji…
- Jeżeli Twoja babcia przygotowuje pierniki, zachowaj jeden z nich. Nawet po wielu latach, ten wypiek będzie rodowym połączeniem do czasów, w których powstał. Najlepiej przechować go w suchym otoczeniu, w metalowej puszce albo lnianym woreczku.
- Kiedy masz kłopot albo grubsze zmartwienie, podczas przygotowywania ciasta dodaj dodatkowo małą szczyptę soli, a łącząc ze sobą składniki powiedz: „wszystko to co w tym cieście, przynosi mi inspirację i klucz do najlepszego rozwiązania” – pałaszuj z nadzieją w sercu.
- Na dobre relacje sąsiedzkie – obdaruj swojego sąsiada paczuszką pierniczków;
- Zamiast kartki z życzeniami, lub jako uzupełnienie do niej – ofiaruj bliskiej osobie pierniczki, a ich moc zaprosi dostatek i pomyślność;
- Pierniki w kształcie serca – ofiaruj ukochanej osobie;
- Jeżeli bliska Tobie osoba wyrusza w podróż - ofiaruj jej piernik jako ochronę i zapowiedź sukcesu;
- Pierniki w kształcie zwierzątek podaruj swoim dzieciom, aby rosły silne, sprytne i zdrowe;
- Zaproś rodzinę do wyrobu pierników – możesz to uczynić zarówno w sytuacji, kiedy jesteście bardzo zgodni – dla zacementowania Waszych relacji, jak również, jeżeli borykacie się z konfliktami – użyj zaklęcia – „tak jak łącza się te składniki, tak my jesteśmy połączeni i jak pyszne te pierniki tak wspaniała z nas rodzina”
- Dla przełamania fali niepowodzeń w życiu – kłopotach finansowych etc. Upiecz piernik lub pierniczki – spożyj z radością, poczęstuj rodzinę i rozdaj nieco ludziom – znajomym i przypadkowym – zaklęcie „niech każdy kto ciebie otrzyma, otrzyma tez wszelkie powodzenie i to co mu potrzebna najbardziej, a proszę o to aby … (i tu wymień swoja intencję np. przełamanie złej passy, przyciągniecie szczęścia, przypływ gotówki i inne.)

Wiedźmiństwo stosowane


poniedziałek, 7 grudnia 2020

Kilka legend o Bratkach 🙂 Okazuje się że kwiatki wzbudzają takie zainteresowanie, że powstało ich wiele.


 


Rosyjska legenda o bratku.
Żyła życzliwa, ufna, czysta dziewczyna. Kiedyś spotkała faceta, który przybył do ich wioski. Annie kochała młodego człowieka, wierzyła w jego szczerość. A przed wyjazdem obiecał wrócić i zabrać ją ze sobą. Każdego dnia dziewczyna wyruszała w drogę i czekała na ukochanego, ale ten nigdy się nie pojawił. Wszystko skończyło się tragicznie: dziewczyna uschła z melancholii i umarła. A na jej grobie rosły niesamowite rośliny z trójkolorowymi płatkami. Według ludzi ich kolor koreluje z różnymi okresami życia Anyuty. Biały kolor symbolizuje nadzieję bohaterki na wzajemność i szczęście na samym początku związku. Żółty - zaskoczenie tym, że pan młody nie przyjeżdża przez długi czas. Fioletowy - smutek, upadek wszystkich marzeń i śmierć.
Ta legenda o kwiatach bratka ma inne wariacje. Pierwszy z nich mówi, że bogaty młodzieniec był żonaty wbrew swojej woli, a dziewczyna umarła z bólu i smutku. W drugim ukochany poszedł na wojnę i tam umarł. A Annie w końcu zamieniła się w kwiat, który wciąż czeka.
Historia braci.
Białorusini, Ukraińcy i Polacy mają własną wersję pochodzenia kwiatu bratków. Legendy i wierzenia tych narodów również są nieco inne, ale ich istota tkwi w grzesznej miłości brata i siostry. Najbardziej wzruszająca jest historia odnosząca się do czasów najazdów Turków.
Armia najeźdźców zaatakowała ukraińską wioskę i zdobyła cywilów do niewoli. Obok pięknej dziewczyny o czarnych brwiach, wypełnionej łzami, prowadzili młodego janczara. Więźniarka przypadła ma do gustu i wspierał ją przez całą drogę a potem zaproponował ucieczkę, obiecując, że wróci do domu i wyjdzie za mąż. Podczas jednego z zatrzymań udało im się zrealizować swoje plany. A kiedy już się zbliżyli on opowiedział jej historię swojego życia. Urodził się w tym samym miejscu, gdzie był jej dom. Co jeszcze? Że jego ojciec był kowalem, a obok domu rosła grusza i szalał strumień. Potem dziewczyna zrozumiała, że ​​Janczary (więzień z którym uciekła i w którym się zakochała) był jej zaginionym starszym bratem i wybuchła płaczem. Uświadomili sobie, jaki grzech popełnili, i że szczęście jest teraz niemożliwe. Młodzi ludzie pozamieniali się w piękne kwiaty, które ludzie zaczęli z miłością nazywać braćmi (bratkami).
Mity na temat Afrodyty i Wenus.
Dawno temu bogowie odegrali dużą rolę w życiu ludzi. Wiara w ich supermocarstwa, magiczną moc, zdolność do interwencji w ziemskie życie doprowadziła do powstania wielu interesujących historii. Wśród nich jest legenda o kwiatach bratka, która wyjaśnia, dlaczego roślina ma taki kształt.
Piękna Afrodyta postanowiła pływać w upalny dzień. I chociaż wybrała staw osłonięty od wścibskich oczu, wkrótce zauważyła, że ​​podziwia ją cały tłum ludzi. Oburzona bogini zwróciła się do Zeusa z prośbą o ukaranie tych, którzy ośmielili się uczynić taki czyn. Ale Grom tego dnia był w dobrym nastroju i dlatego po prostu zmienił ciekawość w kwiaty.
Niemiecka legenda kwiatów bratka.
To opowieść o złej macosze. Jest to związane z niezwykłą strukturą kwiatu. Według legendy żyła niegodziwa macocha - symbolizuje ją niższy płatek. Największy i najpiękniejszy. Kobieta miała dwie rodzone córki - są to średnie płatki. Cóż i, jak w każdej narodowej bajce, wszystkie kłopoty spadły na nieszczęśliwe pasierbice. Dlatego też górne płatki kwiatu są najmniejsze i wyblakłe. Ale to nie koniec legendy. Dalej stwierdza się, że pierwotnie duży płatek był na górze, a symbole pasierbów były poniżej. Aby jakoś ukarać złą macochę i ułatwić życie sierotom, Bóg odwrócił kwiat. W wyniku tego obok macochy pojawiły się ostre ostrogi. A jej ukochane córki nie mają bardzo atrakcyjnych wąsów. Tak więc legenda o kwiatach bratka stała się wyrazem narodowej sympatii dla smutku i cierpienia sierot.
Przepraszam za dziwną składnie zdań. Jest to tłumaczenie z tłumacza 🙂 poprawiłam co umiałam i mam nadzieję że da się zrozumieć.
 

sobota, 15 kwietnia 2017

Życie duchowe dawnych Słowian.

Nie jest prawdą, że Słowianie przed nastaniem chrześcijaństwa modlili się tylko w świętych gajach. Wiemy np., że wznosili ziemskie „domy” dla bogów, i że ich wiara przenikała się z wieloma sferami życia. O tym, w co i jak mogli wierzyć dawni Słowianie, opowiada PAP etnolog i archeolog dr Paweł Szczepanik.
Ponieważ wcześni Słowianie byli ludem niepiśmiennym, nie posiadamy zwartego opisu ich dziejów czy wierzeń. Nie byli też grupą jednolitą: w momencie największej ekspansji Słowianie zasiedlali obszar sięgający na wschodzie niemal do podnóża gór Ural, po Łabę na zachodzie, i po Morze Śródziemne na południu.
Trudnili się głównie rolnictwem. „Dlatego w ich panteonie dominującą rolę – niezależnie od miejsca zamieszkania – zajmowały bóstwa związane z płodnością i cyklicznością. Co ciekawe, były to bardzo często jednocześnie bóstwa patronujące działaniom wojennym” – opowiada naukowiec współpracujący z Instytutem Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu – dr Paweł Szczepanik. Takim bogiem był na przykład Świętowit, przedstawiany w postaci rosłego posągu z czterema głowami.

      
„Nie jest prawdą, że Słowianie modlili się tylko w świętych gajach, chociaż wygląda na to, że odprawianie modłów na łonie przyrody było jedną z najczęstszych form czczenia bogów” – mówi Szczepanik.
Z uwagi na to, że w gajach nie stawiano prawdopodobnie żadnych posągów czy budowli, archeolodzy nie są w stanie zlokalizować dziś takich miejsc.
Mają jednak pomysły, jak szukać tropów. „Święte gaje były ogradzane lub wydzielone rowem – jego funkcja była nie tyle praktyczna, co przede wszystkim symboliczna” – zauważa badacz. I dodaje, że wewnątrz tak wydzielonego obszaru nie było żadnych zabudowań. „Mówimy o takim zjawisku jako o +sakralności pustki+” – dodaje
Czy i gdzie na terenie Polski mogły się takie miejsca znajdować? Być może na przykład na górze Ślęża, gdzie badacze natrafili na enigmatyczne mury okalające wierzchołek.
Etnolog dodaje, że przedstawiciele słowiańskich elit spotykali się w dużych budowlach wykonanych z drewna – wyraźnie większych, niż typowe budynki mieszkalne. Nie były to jednak miejsca, których jedynym przeznaczeniem były modły – tam odbywały się kluczowe narady i spotkania dotyczące losów grupy.
„Należy podkreślić, że sfera sacrum nie była oddzielona od życia codziennego, jak współcześnie. Wiara nie polegała na wyjściu do świątyni raz w tygodniu i odklepaniu formułek, tylko przenikała się z wieloma sferami życia – różnymi aspektami władztwa czy sądownictwem” – zauważa.

Słowianie wznosili jeszcze jeden rodzaj świątyń – ziemskie domy dla bogów. Były to budynki kryjące „ich” posągi, ale też łoża, siodła, skarbce i inne atrybuty, a wstęp do wnętrza był surowo zakazany. Nawet kapłani, którzy od czasu do czasu czyścili wnętrze takich świątyń, zobowiązani byli do zachowania zgodnie z określonymi regułami. Na przykład we wnętrzu takiego „domu boga” nie mogli oddychać, dlatego wszelkie prace wykonywali na wdechu.

       
W tym kontekście zagadkę dla naukowców stanowi przypuszczalne miejsce przedchrześcijańskiego kultu znajdujące się w Gnieźnie, częściowo pod kościołem św. Jerzego. Archeolodzy odkryli tam kamienny kopiec, w którego sąsiedztwie leżały przepalone kości, węgle, zniszczone naczynia ceramiczne.
„Z dużym prawdopodobieństwem jest to miejsce ofiarne. Podobne kopce znamy również z opisów wczesnośredniowiecznego Szczecina i czeskiej Pragi” – zauważa naukowiec.
Czy ludność przedchrześcijańska na terenie Polski wyznawała religię w takim sensie, w jakim dzisiaj ją rozumiemy: jako oddzielną i w zasadzie autonomiczną sferę życia? W ocenie dr. Szczepanika było inaczej.
„Ówcześni ludzie żyli +zatopieni+ w swoich wierzeniach, a wszystkie sfery codzienności przenikały się z religią” – tłumaczy. Jako przykład naukowiec podaje wyrób glinianych garnków. Słowo „naczynie” pochodzi od prasłowiańskiego słowa činiti – ‚czynić, robić, czarować’, co pozwala stwierdzić naukowcom, że pierwotnie na-czynie – ‚to coś uczynionego, zaczarowanego’. Fragmenty naczyń ceramicznych należą do najpowszechniejszych zabytków archeologicznych znajdywanych na terenie Polski.
„Zatem nawet proste czynności, takie jak wytwarzanie przedmiotów codziennego użytku, było w pewien sposób rytuałem wpisanym w życie” – stwierdza badacz.
Także mity były powszechne w życiu. Nie były traktowane jako mitologia w dzisiejszym rozumieniu, czyli fantastycznych opowieści. Mity były dostępne, namacalne, a pojawiające się w nich postaci – osiągalne niemal na wyciągnięcie ręki, żyjąc w bezpośrednim sąsiedztwie świata ludzi – zauważa dr Szczepanik.
Skąd to wszystko wiemy? Naukowiec podkreśla, że informacje na temat wierzeń Słowian przed nastaniem chrześcijaństwa na terenie Polski dosłownie nikną w mroku dziejów. Próby ich rekonstrukcji umożliwia między innymi lektura tekstów na temat obszarów ościennych, choć najczęściej dotyczą późniejszych czasów. Zdaniem naukowca pomocna może być również analiza zabytków odkrywanych w czasie wykopalisk.

Czytaj więcej na: naukawpolsce.pap.pl

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Przepis na sukces – jak osiągnąć swoją wielkość i wykorzystać swój potencjał?


Z całą pewnością prawdziwy sukces to kochająca się, zdrowa rodzina i poczucie wewnętrznej harmonii, spójności, sensu i zgody ze światem. Bardzo ważne w tym jest realizowanie własnego powołania, misji z jaką przyszliśmy na ten świat. Podążanie ze głosem swojego serca zwykle nie jest łatwe i wymaga nie tylko odwagi i hartu ducha, ale również mnóstwa samodyscypliny, pokonania swoich leków, słabości i wad.
Czy istnieje idealna recepta na to, jak odnieść sukces? Nauczyciele rozwoju osobistego podkreślają, że możemy i powinniśmy uczyć się do ludzi, którym się udało. Skoro oni potrafili tego dokonać, to my również możemy :).
Postanowiłam zebrać kilka kluczowych nawyków, o których często opowiadają ludzie sukcesu (z różnych dziedzin). Watro pamiętać zdanie genialnego Erica Fromma, które stało się moim życiowym mottem:

„Szczęście nie jest działem przypadku, ani darem bogów.
Szczęście to jest coś, co każdy musi wypracować dla samego siebie”.

Nie możemy czekać, aż nasze marzenia w cudowny sposób same się spełnią – największą radość sprawiają nam wtedy, gdy sami na nie zapracujemy, pokonując po drodze swoje wady, ograniczenia, słabości, i wychodząc po za strefę komfortu, o czym pisałam w tym wpisie.
Każdy z nas ma swoją legendę, powołanie i misję, z którą przyszedł na ten świat, a także wyjątkowe dary i unikalne talenty. Co może nam pomóc je wykorzystać? Jakimi zasadami i codziennymi nawykami kierowali się ludzie, którzy mieli odwagę i siłę, by podążyć za własną legendą i odnieśli sukces?

1. Podążanie za własnym sercem.

Zapewne znasz już to ćwiczenie: „wyobraź sobie, że to jest ostatni dzień twojego życia”. Co w tym ostatnim dniu jest najważniejsze? Czemu warto się poświęcić? Pytanie to każdego ranka zadawał sobie Steve Jobs: „gdyby dzisiaj był ostatni dzień mojego życia, to co chciałbym zrobić, jak mógłbym go wykorzystać?”
Dlaczego to pytanie było dla niego takie ważne? Ponieważ pozbawiało go lęku. Wobec ostateczności pozostaje już tylko słuchanie głosu swojego serca. W pędzącym świecie pełnym opinii, informacji i ocen łatwo się zagubić. Słuchanie swojego serca pomaga jasno określić priorytety. Co jest naprawdę ważne, a czym nie warto zawracać sobie głowy. Uświadamia nam, że nie możemy marnować cennego czasu. A przede wszystkim uwalnia nas od zewnętrznych oczekiwań, dumy/ego i strachu. W obliczu śmierci to wszystko jest bez znaczenia i liczy się tylko nasza wewnętrzna Prawda. Jeśli ktoś kiedykolwiek miał poczucie, że stracił już wszystko, wtedy przestawał się bać. Cóż można jeszcze stracić? Już nic. Wtedy zaczyna się wielka przemiana, podążanie za swoją legendą, wewnętrznym powołaniem i życiową misją. Każdy z nas ją ma. Jesteśmy tutaj nie bez powodu. Podążanie za głosem serca wymaga jednak determinacji i odwagi.

2. Codzienne czytanie.

W języku angielskim jest takie powiedzenie: „Leaders are readers”. Jest to gra słów, która oznacza „liderzy są czytelnikami”. To ważne. Najmądrzejsi, najbardziej wpływowi ludzie świata podkreślają wagę czytania, które ich rozwija. Poszerza nie tylko wiedzę, ale również horyzonty myślowe. Jednym z takich mistrzów czytania jest Waren Buffett, jeden z największych na świecie inwestorów giełdowych, przedsiębiorca i filantrop. Nazywany „Mędrcem z Omaha”, znany jest z wierności zasadom inwestowania w wartość (value investing) oraz oszczędności i skromności w życiu osobistym, pomimo posiadanej fortuny. Słynie również ze swojej filantropii (zamierza przekazać 99 procent swojego majątku na cele charytatywne). Od samego początku swojej kariery stosuje zasady z książki Benjamina Grahama „Inteligentny inwestor”. Nie odstąpił od nich nigdy w całej swej karierze, która trwa już ponad 50 lat.
Pytany o klucz do swojego sukcesu Buffet twierdzi, że jest nim m.in. codzienne czytanie. Z książek dowiedział się jak osiągnąć sukces. Twierdzi, że około 80% jego dziennej aktywności zajmuje właśnie czytanie. Wiedzę porównuje do inwestowania – uważa, że czytanie jest to najlepiej zainwestowany czas. Jego zdaniem przynosi największe dywidendy i odsetki. Podobno potrafi przeczytać nawet 500 stron dziennie… Uważa, że dzięki temu myśli bardzo szeroko, co pozwala mu na osiąganie wielkich sukcesów.

3. Wczesne wstawanie.

Czytając biografie najwybitniejszych ludzi świata nie sposób nie zauważyć, że niemal wszyscy byli lub są „rannymi ptaszkami”. Wielu ludzi sukcesu podkreśla, że jest to jedna z głównych zasad, które należy wprowadzić w życie, aby osiągnąć swoje cele (o wczesnym wstawaniu pisałam tutaj). Stare powiedzenie mówi „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Swojemu szczęściu trzeba pomóc, a w zasadzie zapracować sobie na nie. Poranne wstawanie jest więc codziennym nawykiem tych, którzy są skuteczni w swoich działaniach i donoszą sukcesy.
Podobną zasadą kierował się min. Winston Churchill. Mawiał nawet, że wczesne wstawanie jest trampoliną do sukcesu. Do godziny 11:00 podejmował wszystkie najważniejsze decyzje.
Czytaj dalej na następnej stronie…

http://agnieszkamaciag.pl/przepis-na-sukces/