Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 grudnia 2020

Pierniki – pierne ciasteczka o niezwykłej mocy .

 

Pierniki zajmują bardzo wyjątkowe miejsce w magii kuchennej. Będzie trochę długi tekst, za co z góry przepraszam, ale moim zdaniem warto poświęcić nieco uwagi tym wyjątkowym wypiekom i spojrzeć na nie raz jeszcze nieco inaczej niż tylko na słodycze…
Ciasto to cieszy się bardzo długą i bogatą historią, a najstarsze zachowane przepisy sięgają podobno XVI wieku. Obecny w wielu baśniach i legendach piernik zdobył poczesne miejsce w ludzkiej mentalności i wciąż pozwala odkrywać się na nowo ewoluując wraz z kolejnymi pokoleniami. Wiele społeczności zapisało pierniki w rozmaitej formie i wg różnych receptur jako swoje dziedzictwo kulturowe i kulinarne.
Dziś patrzymy na niego głównie przez perspektywę łakoci, jednak kilka wieków temu był nie tylko poważaną przekąską, ale także lekarstwem. Przechowywano go w domach najprawdopodobniej w szklanych słojach i podawano przy rozmaitych chorobach głównie natury żołądkowej. W pewnym okresie był delikatesem zastrzeżonym dla najbogatszych, wszak zawarte w nim przyprawy kosztowały majątek. Podobno zamożność i szczodrość gospodarza oceniano kiedyś po ilości przypraw korzennych których użyto do przygotowania jadła jakie podano gościom. Chętnie łączono go ze słodkim napitkiem na koniec obfitego posiłku. Był obowiązkowym elementem dawnych festynów i świąt, a także składnikiem panieńskiego wiana. Można zatem patrzeć na niego także jako nośnik cenności i wartości. Obdarowywali się nim zakochani na znak wzajemnej miłości i jako zapowiedź szczęśliwego wspólnego pożycia.
Pierniki i ich zapach przywodzą na myśl bardzo wesołe chwile. Zapach ten rozprasza depresję i mroczne myśli… zaprasza on także energie powodzenia i bogactwa - innymi słowy – gdy Cie łapie smuteczek… poszukaj, albo jeszcze lepiej – zrób swoje pierniczki lub korzenne ciasteczka…
Piernik jest połączeniem składników, które, jeżeli rozpatrzyć w kontekście magicznym, mają określone właściwości. Miód oraz cukier i słodziwa – mają wydźwięk radości, szczęścia i pomyślności; w medycynie ludowej smak słodki jest tym co pociesza i podnosi na duchu; Mąka żytnia i pszenna – od czasów neolitu podstawa diety, nośnik dla pozostałych składników – a w ujęciu ezoterycznym pochodząca ze złotych ziaren zbóż mąka jest symbolem dostatku i pomyślności, a także odradzania. Cynamon – oszałamiający charakterystyczny słodki zapach w magii przede wszystkim jest wskazywany jako ingrediencja bogactwa. Goździki – pikantne, mocno bakteriobójcze i przeciwzapalne - zbawienne do rytów na uporządkowanie relacji międzyludzkich – przyciągają przyjaciół i odpychają osoby nieprzychylne. Anyż – wspiera trawienie, a dzięki swojej wyjątkowej budowie w formie gwiazdy był i jest chętnie stosowaną przez wiedźmią społeczność ingrediencją – przynosi szczęście, zalecany każdemu kto pragnie zwiększyć poziom farta lub potrzebuje uśmiech fortuny. Gałka muszkatołowa – silne działanie przeciwzapalne, wspierające układ trawienny, lecz również przy większych dawkach – wykazuje właściwości halucynogenne – tak więc ostrożnie z jej dozowaniem, chyba, że chcecie odlecieć… Imbir – pobudzał wewnętrzny ogień trawienny, pomagał zwalczać zapalenia. Pieprz – także od jego nazwy pierniki wywodzą swoją nazwę, wszak chodzi o to, że były to ciastka pierne – pieprzne; pieprz był ceniony za silne właściwości konserwujące, wspierające trawienie, a magicznie także ochronne (pieprzem przegonisz każde licho gdzie pieprz rośnie);
Suszone śliwki – lub powidła – ogromnie lubią się z piernikiem i doskonale wtapiają się w jego strukturę – w medycynie ludowej cenione nie tylko za słodycz, ale także właściwości oczyszczające przewód pokarmowy;
Jaja – znak nowego życia, także nowych pomysłów, potężna bomba energetyczna tak w ujęciu kalorycznym jak i odżywczym.
Środek spulchniający – choć w piernikach pojawił się około 130 lat temu, w rozumieniu magicznym podobnie jak drożdże ma znacznie zwiększające, przyspieszające i rozmnażające.
Szczęśliwie tradycja wyrobu pierników nie tylko przetrwała, ale i ewoluowała. Dziś wiele rodzin jako nieodzowny element tradycji świątecznej poważa wypiek domowych pierniczków, który często łączy w tym procesie i starszych, i młodszych.
Dla mnie w ujęciu wiedźmińskim piernik jest po pierwsze silny egregorowo i to w tym pozytywnym znaczeniu. Niewiele jest wszak potraw o tak bogatej historii, które przetrwały do czasów dzisiejszych w stosunkowo niezmienionej naturze. Poza tym ze względu na swój skład jest to połączenie wyjątkowo korzystnych składników i frekwencji, które niosą zarówno pomyślność i bogactwo jak i ochronę. Przygotowany rękami życzliwej osoby, może być nie tylko wspaniałym łakociem, ale także amuletem ochronnym.
Jak wykorzystać pierniki jego przygotowanie po wiedźmińsku?
Oto kilka inspiracji…
- Jeżeli Twoja babcia przygotowuje pierniki, zachowaj jeden z nich. Nawet po wielu latach, ten wypiek będzie rodowym połączeniem do czasów, w których powstał. Najlepiej przechować go w suchym otoczeniu, w metalowej puszce albo lnianym woreczku.
- Kiedy masz kłopot albo grubsze zmartwienie, podczas przygotowywania ciasta dodaj dodatkowo małą szczyptę soli, a łącząc ze sobą składniki powiedz: „wszystko to co w tym cieście, przynosi mi inspirację i klucz do najlepszego rozwiązania” – pałaszuj z nadzieją w sercu.
- Na dobre relacje sąsiedzkie – obdaruj swojego sąsiada paczuszką pierniczków;
- Zamiast kartki z życzeniami, lub jako uzupełnienie do niej – ofiaruj bliskiej osobie pierniczki, a ich moc zaprosi dostatek i pomyślność;
- Pierniki w kształcie serca – ofiaruj ukochanej osobie;
- Jeżeli bliska Tobie osoba wyrusza w podróż - ofiaruj jej piernik jako ochronę i zapowiedź sukcesu;
- Pierniki w kształcie zwierzątek podaruj swoim dzieciom, aby rosły silne, sprytne i zdrowe;
- Zaproś rodzinę do wyrobu pierników – możesz to uczynić zarówno w sytuacji, kiedy jesteście bardzo zgodni – dla zacementowania Waszych relacji, jak również, jeżeli borykacie się z konfliktami – użyj zaklęcia – „tak jak łącza się te składniki, tak my jesteśmy połączeni i jak pyszne te pierniki tak wspaniała z nas rodzina”
- Dla przełamania fali niepowodzeń w życiu – kłopotach finansowych etc. Upiecz piernik lub pierniczki – spożyj z radością, poczęstuj rodzinę i rozdaj nieco ludziom – znajomym i przypadkowym – zaklęcie „niech każdy kto ciebie otrzyma, otrzyma tez wszelkie powodzenie i to co mu potrzebna najbardziej, a proszę o to aby … (i tu wymień swoja intencję np. przełamanie złej passy, przyciągniecie szczęścia, przypływ gotówki i inne.)

Wiedźmiństwo stosowane


środa, 28 października 2020

KRÓTKA BAŚŃ o NAJSTARSZYM LEKU ŚWIATA

 



W pewnej wiosce mieszkała stara kobieta. Wszystkie kobiety z dalszych i bliższych okolic znały do niej drogę, choć jej dom był dobrze ukryty wśród zarośli i drzew. Tylko kobiety wiedziały, jak do niej trafić.
Stara kobieta umiała pomóc we wszystkim. Znała zioła, zaklęcia i moc ognia. Znała też moc kobiet i tym, co ją dziwiło najbardziej był fakt, że wszystkie kobiety, które do niej trafiały, wypełnione były strachem. Pomimo to pomagała im. Nie jej rolą było osądzać, była po to, by pomagać.

Leczyła upławy.
Spędzała niechciane ciąże.
Nacinała ropnie na waginie.
Przykładała liście kapusty na obrzęknięte od pokarmu piersi.
Dawała maść antydzieciakową.
Pomagała na bezsenność zaklęciami szeptanymi nad głowami kobiet.
Koiła złamane serca.

Pewnego dnia do jej domu trafiła dziewczynka. Nie miała jeszcze dziesięciu lat, ale jej spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc lat smutku. Stara kobieta wytarła krew z jej ud, dała tabletkę z ziół i przytuliła ją mocno do swojego ciepłego dużego brzucha.
Westchnęła.
Najpierw raz, potem drugi.
W końcu przemówiła:
- Dam ci jeszcze jedną tabletkę. Bardzo malutką, ale o wielkiej mocy.
- A po co mi ona?
- Żebyś nie musiała dźwigać tajemnicy.

Stara kobieta poszła do kuchni obwieszonej pękami ziół i przez chwilę czegoś szukała. Wyszła z malutkim pudełkiem w dłoni.
- I gdzie moja tabletka?
- Chodź ze mną.
Wzięła dziewczynkę za rękę i choć nigdy tego nie robiła, wyszła poza granice swojego domku dobrze ukrytego w lesie i skierowała swoje kroki do miasteczka. Pukała do drzwi kolejnych domów i gdy jej otwierano, wołała kobiety, które tam mieszkały. A znały ją wszystkie. Nie było ani jednej, która nie skorzystałaby z jej pomocy, więc każda widząc starą kobietę, tu w miasteczku trzymającą za rękę dziewczynkę, wiedziała, że dzieje się ważna rzecz. Każdą z nich prosiła, by zabrała ze sobą kilka drewien.
Kiedy w końcu zebrały się wszystkie, stanęły w samym centrum osady. Stara kobieta stanęła z nimi i przemówiła:
- Tam, gdzie jest jedna, przychodzi strach. Tam, gdzie jesteście w kupie, rodzi się moc. Ułóżcie stos.
Kobiety występowały do środka kręgu i układały stos. Gdy jego czubek sięgał już nieba, stara kobieta podpaliła pierwsze drewienko i pozwoliła ogniowi, by zajął wszystkie polana. Poprosiła kobiety, by stojąc w kręgu, chwyciły się z całej siły za dłonie i obserwowały to, co się wydarzy. Ponieważ było im gorąco, poszerzały krąg, odsuwając się od ognia, lecz mimo to ich dłonie nadal były splecione.
Stara kobieta weszła do środka kręgu, wyciągnęła zapałkę i powiedziała:
- Dopóki każda z was jest sama, jesteście jak ta zapałka. Szybko się zapalicie i jeszcze szybciej zgaśniecie. Kiedy jesteście razem, macie moc ognia, której nikt wam nie odbierze. Ale jest jeszcze jedno, co wam odbiera moc. Wasze sekrety. Są jak ciężary, które dźwigacie w swoich ustach. Musicie je wypowiadać. Wtedy wasze uwolnione gardła będą mogły wszystko. Mówić. Śpiewać. Krzyczeć.

Przez chwilę trwała cisza, po czym jedna z kobiet krzyknęła. Potem jeszcze jedna i kolejne. Przez ich ciała przelewały się zbyt długo przemilczane historie.
Trwało to kilkanaście minut, najgłośniejszych minut w życiu wielu z nich.

A potem nastała święta cisza.
Z domów wychodzili mężczyźni. Któryś zawołał, że jest głodny, a któryś powiedział, że trzeba iść spać. Ale żadna z kobiet nie drgnęła. Było im ze sobą dobrze, bezpiecznie i ciepło. Tak jak kiedyś w brzuchu matki. Stały, sycąc się swoją mocą i widokiem ognia.
Ich gardła drżały, szykując się na więcej i więcej.
Niektóre płakały.
Inne się śmiały.
A jeszcze inne wzdychały z tęsknoty za czymś, co było im znane, lecz zapomniane.
Ale cały czas trwały w tym razem.

I nagle stało się coś nieoczekiwanego.
Czy to z ciekawości, czy też może z zazdrości, mężczyźni podchodzili do kobiet, lecz nie mogąc przecisnąć się dalej, utworzyli zewnętrzny pierścień. Mocny, bezpieczny i równie ważny jak krąg kobiecy.

Ogień płonął.
Las szumiał.
Cisza wypełniała ten czas.
A ludzie trwali ze sobą.

Stara kobieta podeszła do dziewczynki.
- Czy już wiesz?
Kobiety stojące po bokach dziecka, przytuliły je do siebie. Mocno.
- Już wiem.

Stara kobieta pokiwała głową. Teraz mogła odejść.

Najważniejszy lek właśnie się narodził.

☆Maja Wąsała, październik 2020
Fot.net
Pogaduchy u Szeptuchy