Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dostatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dostatek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Zapamiętaj lub zachowaj sobie to zaklęcie: „Jak rosa o świcie obmywa ziemię, tak i mnie zdrowie i siły przybywają!”💥


 ♥️Droga Siostro ,Drogi Bracie

Zapamiętaj lub zachowaj sobie to zaklęcie:
„Jak rosa o świcie obmywa ziemię, tak i mnie zdrowie i siły przybywają!”💥

Bo nasi przodkowie wierzyli, że poranna rosa ma szczególną moc. A jej pojawienie się wyjaśniali starą legendą o Królewnie-Ziemi i Jaryle-Słońcu.

Pamiętam ją tak: – Każdego wieczoru, gdy Słońce chowa się za horyzont, zostawiając ukochaną w nocnej ciemności, Ziemia zaczyna tęsknić. Od tego rozstania jej łzy opadają na trawy.
A o świcie, gdy wraca Jaryło, swoimi pierwszymi ciepłymi promieniami dotyka tych łez. Wtedy rozbłyskują tysiącem diamentów, wypełniając się życiodajną mocą nowego dnia.
Dlaczego opowiadam ją właśnie teraz? Bo to właśnie w te czerwcowe poranki, gdy Słońce ledwo dotyka horyzontu, trawa pokrywa się tysiącami kryształowych kropel.

Lecz czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego nasi przodkowie tak cenili rosę?
Bo to nie jest zwykła poranna wilgoć. To oddech ziemi, narodzony między nocną chłodną aurą a pierwszymi promieniami słońca.
Dlatego nasi przodkowie szczególnie cenili czerwcową rosę, gdy ziemia jest w szczycie swojej siły, a trawy chłoną najwięcej światła słonecznego. Nic dziwnego, że uważali ją za jeden z największych darów lata.

Po rosę wychodzili jeszcze przed wschodem słońca, bo wierzyli, że właśnie wtedy zachowuje ona największą moc.
Ziołolecznicy i Wiedźmy od dawna wiedzieli: rosa zebrana przed świtem ma szczególną oczyszczającą moc.
Gdy tylko zaczynało świtać, dziewczęta wychodziły na łąki, aby obmyć się tymi „łzami ziemi”. Wierzono, że taka woda zmywa zmęczenie, przywraca twarzy piękno, a ciału – zdrowie i siłę.
A ponadto molfary mówią, że czerwcową rosą warto przejść się boso. Bo gdy człowiek stąpa po chłodnej, wilgotnej trawie o świcie, ziemia jakby zabiera zmęczenie, a w zamian ofiarowuje zdrowie, siłę życiową, spokój i wewnętrzną równowagę.
Ktoś się uśmiechnie i nazwa to piękną baśnią. Ale wydaje mi się, że właśnie w takich świtowych zwyczajach kryje się mądrość wielu pokoleń, które potrafiły żyć w harmonii z Ziemią i Niebem, dbać o swoje zdrowie, oczyszczać myśli i chronić światło w swoim sercu.

Zatem, gdy jutro rano się obudzicie – wyjdźcie boso na trawę, dotknijcie chłodnych kropel ręką. Popatrzcie, jak w każdej z nich rodzi się nowy dzień i odbija się słońce.

Niech błogosławiona poranna rosa napełnia was zdrowiem, dodaje sił, przynosi do domu pokój i dostatek, a do serca – spokój i dobrą nadzieję! ✨
Z ciepłem i światłem..
Sława ♥️

niedziela, 3 maja 2026

Nie wiem, kto to musi przeczytać, ale… nasze babcie mówiły, że dom to nie tylko ściany.

 

Dom to coś, co czuje.

I powiedziałyby to do nas tak...

Dziecko…

Dom żyje razem z Tobą.
Jak Ty się śmiejesz — on oddycha lekko.
Jak Ty płaczesz — on to w sobie trzyma.

I czasem to nie Ty jesteś zmęczona…
tylko dom już nie ma siły dźwigać tego, co w nim zostało.

Jak w domu wilgoć się zbiera…
to nie tylko ściany płaczą.

To znak, że coś stoi, coś się nie rusza, coś zalega.
I wtedy i w życiu zaczyna brakować — siły, pieniędzy, spokoju.

Trzeba przewietrzyć. Naprawić. Ruszyć.

Jak drewno skrzypi w biały dzień…
to nie tak bez powodu.

To napięcie w domu chodzi.
Niewypowiedziane słowa.
Zbierają się rozmowy, które muszą wyjść.

Jak wiatr szybę wybije…
to nie tylko strata.

To znak, że coś starego się kończy.
A nowe chce wejść — nawet jak najpierw narobi hałasu.

Jak ściana pęka…
to nie tylko mur.

To przeciążenie.
Za dużo na barkach. Za dużo ciszy tam, gdzie trzeba było mówić.

Jak zamki się psują, klucze łamią…
to życie się przestawia.

Nowe drzwi się szykują.
Nowi ludzie. Nowe sprawy.

Jak rośliny więdną…
to coś im nie służy.

Ale nie szukaj od razu strachu.
Popatrz... czy mają światło? wodę? uwagę?

Bo dom lubi, jak się o niego dba — tak zwyczajnie.

A myśmy robiły prosto...

Nie trzymałyśmy w domu rzeczy martwych, zepsutych, zapomnianych.
Bo jak coś leży bez życia… to i energię zabiera.

Porządek w domu — to spokój w głowie.
Światło w domu — to lżej w sercu.

Stawiałyśmy coś przy wejściu, żeby każdy, kto wchodzi, zostawił to, co ciężkie, za progiem.

Czasem lustro.
Czasem roślinę.
Czasem tylko dobre słowo.

A jak nie chciałyśmy kłótni…
to robiłyśmy ciszę.

Bo nie wszystko trzeba odpędzać.
Czasem wystarczy nie dokładać.

I zapamiętaj…

Dom jest dla żywych.
Dla oddechu. Dla śmiechu. Dla codzienności.

Nie trzymaj w nim tego, co ciągnie cię w dół.
Niech zostaje to, co daje życie.

🌿 I jeszcze jedno, najważniejsze — MAJ

Dziecko…

Maj to był czas domu.

Nie tylko pola, nie tylko ogrodu…
ale właśnie domu.

Bo jak ziemia zaczyna rosnąć,
to i dom trzeba obudzić.

W maju otwierałyśmy szeroko okna.
Nie na chwilę — tylko na długo.

Niech stare wyjdzie, niech nowe wejdzie.

Wietrzyłyśmy kąty, szafy, pościele.
Bo w maju wszystko musi złapać świeżość.

Myłyśmy okna, żeby światło weszło bez przeszkód.
Bo światło to życie.

Wynosiłyśmy z domu to, co zbędne.
Oddawałyśmy, paliłyśmy, porządkowałyśmy.

Bo maj nie lubi zastoju.
Maj chce miejsca.

Stawiałyśmy zieleń przy wejściu.
Gałązkę, kwiat, coś żywego.

Niech dom oddycha razem z naturą.

I dużo mówiłyśmy do domu… tak, jak do człowieka.

Niech tu będzie zgoda.
Niech tu będzie spokój.
Niech tu będzie dostatek.

Bo w maju każde słowo szybciej rośnie.

Bo powiem Ci coś, czego się głośno nie mówiło…

Jak zadbasz o dom w maju — to on Ci się odwdzięczy cały rok.

🕯️ Mały rytuał babci na dom w maju

Otwórz dziś wszystkie okna, choćby na kilka minut.
Weź szczyptę soli do ręki.

Przejdź się po domu i powiedz cicho...

Niech wyjdzie to, co ciężkie.
Niech zostanie to, co dobre.
Niech ten dom żyje ze mną w zgodzie.

Potem sól spłucz wodą.

💌 Przekaz od babci

Dom w maju się budzi…
i patrzy, czy ty też chcesz żyć.

Bo one wiedziały jedno:
jak dom oddycha — to i Życie Zaczyna Płynąć ........

💫💞🫂💞💫

Norbert Micigolski

niedziela, 27 grudnia 2020

Pierniki – pierne ciasteczka o niezwykłej mocy .

 

Pierniki zajmują bardzo wyjątkowe miejsce w magii kuchennej. Będzie trochę długi tekst, za co z góry przepraszam, ale moim zdaniem warto poświęcić nieco uwagi tym wyjątkowym wypiekom i spojrzeć na nie raz jeszcze nieco inaczej niż tylko na słodycze…
Ciasto to cieszy się bardzo długą i bogatą historią, a najstarsze zachowane przepisy sięgają podobno XVI wieku. Obecny w wielu baśniach i legendach piernik zdobył poczesne miejsce w ludzkiej mentalności i wciąż pozwala odkrywać się na nowo ewoluując wraz z kolejnymi pokoleniami. Wiele społeczności zapisało pierniki w rozmaitej formie i wg różnych receptur jako swoje dziedzictwo kulturowe i kulinarne.
Dziś patrzymy na niego głównie przez perspektywę łakoci, jednak kilka wieków temu był nie tylko poważaną przekąską, ale także lekarstwem. Przechowywano go w domach najprawdopodobniej w szklanych słojach i podawano przy rozmaitych chorobach głównie natury żołądkowej. W pewnym okresie był delikatesem zastrzeżonym dla najbogatszych, wszak zawarte w nim przyprawy kosztowały majątek. Podobno zamożność i szczodrość gospodarza oceniano kiedyś po ilości przypraw korzennych których użyto do przygotowania jadła jakie podano gościom. Chętnie łączono go ze słodkim napitkiem na koniec obfitego posiłku. Był obowiązkowym elementem dawnych festynów i świąt, a także składnikiem panieńskiego wiana. Można zatem patrzeć na niego także jako nośnik cenności i wartości. Obdarowywali się nim zakochani na znak wzajemnej miłości i jako zapowiedź szczęśliwego wspólnego pożycia.
Pierniki i ich zapach przywodzą na myśl bardzo wesołe chwile. Zapach ten rozprasza depresję i mroczne myśli… zaprasza on także energie powodzenia i bogactwa - innymi słowy – gdy Cie łapie smuteczek… poszukaj, albo jeszcze lepiej – zrób swoje pierniczki lub korzenne ciasteczka…
Piernik jest połączeniem składników, które, jeżeli rozpatrzyć w kontekście magicznym, mają określone właściwości. Miód oraz cukier i słodziwa – mają wydźwięk radości, szczęścia i pomyślności; w medycynie ludowej smak słodki jest tym co pociesza i podnosi na duchu; Mąka żytnia i pszenna – od czasów neolitu podstawa diety, nośnik dla pozostałych składników – a w ujęciu ezoterycznym pochodząca ze złotych ziaren zbóż mąka jest symbolem dostatku i pomyślności, a także odradzania. Cynamon – oszałamiający charakterystyczny słodki zapach w magii przede wszystkim jest wskazywany jako ingrediencja bogactwa. Goździki – pikantne, mocno bakteriobójcze i przeciwzapalne - zbawienne do rytów na uporządkowanie relacji międzyludzkich – przyciągają przyjaciół i odpychają osoby nieprzychylne. Anyż – wspiera trawienie, a dzięki swojej wyjątkowej budowie w formie gwiazdy był i jest chętnie stosowaną przez wiedźmią społeczność ingrediencją – przynosi szczęście, zalecany każdemu kto pragnie zwiększyć poziom farta lub potrzebuje uśmiech fortuny. Gałka muszkatołowa – silne działanie przeciwzapalne, wspierające układ trawienny, lecz również przy większych dawkach – wykazuje właściwości halucynogenne – tak więc ostrożnie z jej dozowaniem, chyba, że chcecie odlecieć… Imbir – pobudzał wewnętrzny ogień trawienny, pomagał zwalczać zapalenia. Pieprz – także od jego nazwy pierniki wywodzą swoją nazwę, wszak chodzi o to, że były to ciastka pierne – pieprzne; pieprz był ceniony za silne właściwości konserwujące, wspierające trawienie, a magicznie także ochronne (pieprzem przegonisz każde licho gdzie pieprz rośnie);
Suszone śliwki – lub powidła – ogromnie lubią się z piernikiem i doskonale wtapiają się w jego strukturę – w medycynie ludowej cenione nie tylko za słodycz, ale także właściwości oczyszczające przewód pokarmowy;
Jaja – znak nowego życia, także nowych pomysłów, potężna bomba energetyczna tak w ujęciu kalorycznym jak i odżywczym.
Środek spulchniający – choć w piernikach pojawił się około 130 lat temu, w rozumieniu magicznym podobnie jak drożdże ma znacznie zwiększające, przyspieszające i rozmnażające.
Szczęśliwie tradycja wyrobu pierników nie tylko przetrwała, ale i ewoluowała. Dziś wiele rodzin jako nieodzowny element tradycji świątecznej poważa wypiek domowych pierniczków, który często łączy w tym procesie i starszych, i młodszych.
Dla mnie w ujęciu wiedźmińskim piernik jest po pierwsze silny egregorowo i to w tym pozytywnym znaczeniu. Niewiele jest wszak potraw o tak bogatej historii, które przetrwały do czasów dzisiejszych w stosunkowo niezmienionej naturze. Poza tym ze względu na swój skład jest to połączenie wyjątkowo korzystnych składników i frekwencji, które niosą zarówno pomyślność i bogactwo jak i ochronę. Przygotowany rękami życzliwej osoby, może być nie tylko wspaniałym łakociem, ale także amuletem ochronnym.
Jak wykorzystać pierniki jego przygotowanie po wiedźmińsku?
Oto kilka inspiracji…
- Jeżeli Twoja babcia przygotowuje pierniki, zachowaj jeden z nich. Nawet po wielu latach, ten wypiek będzie rodowym połączeniem do czasów, w których powstał. Najlepiej przechować go w suchym otoczeniu, w metalowej puszce albo lnianym woreczku.
- Kiedy masz kłopot albo grubsze zmartwienie, podczas przygotowywania ciasta dodaj dodatkowo małą szczyptę soli, a łącząc ze sobą składniki powiedz: „wszystko to co w tym cieście, przynosi mi inspirację i klucz do najlepszego rozwiązania” – pałaszuj z nadzieją w sercu.
- Na dobre relacje sąsiedzkie – obdaruj swojego sąsiada paczuszką pierniczków;
- Zamiast kartki z życzeniami, lub jako uzupełnienie do niej – ofiaruj bliskiej osobie pierniczki, a ich moc zaprosi dostatek i pomyślność;
- Pierniki w kształcie serca – ofiaruj ukochanej osobie;
- Jeżeli bliska Tobie osoba wyrusza w podróż - ofiaruj jej piernik jako ochronę i zapowiedź sukcesu;
- Pierniki w kształcie zwierzątek podaruj swoim dzieciom, aby rosły silne, sprytne i zdrowe;
- Zaproś rodzinę do wyrobu pierników – możesz to uczynić zarówno w sytuacji, kiedy jesteście bardzo zgodni – dla zacementowania Waszych relacji, jak również, jeżeli borykacie się z konfliktami – użyj zaklęcia – „tak jak łącza się te składniki, tak my jesteśmy połączeni i jak pyszne te pierniki tak wspaniała z nas rodzina”
- Dla przełamania fali niepowodzeń w życiu – kłopotach finansowych etc. Upiecz piernik lub pierniczki – spożyj z radością, poczęstuj rodzinę i rozdaj nieco ludziom – znajomym i przypadkowym – zaklęcie „niech każdy kto ciebie otrzyma, otrzyma tez wszelkie powodzenie i to co mu potrzebna najbardziej, a proszę o to aby … (i tu wymień swoja intencję np. przełamanie złej passy, przyciągniecie szczęścia, przypływ gotówki i inne.)

Wiedźmiństwo stosowane


czwartek, 6 lutego 2020

Dobra energia w domu.


Dobra energia w domu. Jak o nią dbać, jak oczyścić mieszkanie i zapewnić spokój, zdrowie i dostatek.

Magiczny zielnik Dziewanny (1).png Parapet Szamanki Dziewanny.
Nocą słychać szepty, chociaż nikt nie rozmawia? Podłoga skrzypi nawet kiedy nikt po niej nie stąpa? Giną Ci drobne przedmioty? Nagle okazuje się, że położyłeś klucze na stoliku, a znajdujesz je w sypialni? Zdarzają się zbyt częste awarie sprzętu elektrycznego? Kwiaty nie chcą rosnąć, a każda wprowadzana do domu roślina usycha? W jednym z pomieszczeń wciąż dochodzi do kłótni pomiędzy domownikami? Męczą Cię ciągłe koszmary? Miewasz dziwne uczucie, że ktoś Ci się przygląda kiedy krzątasz się po mieszkaniu?
Objawy, które mogą wskazywać, że nasze mieszkanie jest również domem innych energii czy bytów mogą być przeróżne. Każdy może do domu taką przyczepioną energię nieświadomie wnieść, nowo kupiony przedmiot również, szczególnie w przypadku luster, mebli czy biżuterii, wtedy jest niemalże pewne, że wnosisz do domu obcą energię, niekoniecznie pozytywną. Konieczne jest oczyszczenie takich przedmiotów, szczególnie biżuterii i luster.
Jak chronić kuchnię, i zapewnić dostatek w domu. ❤️🧙‍♀️
Nie wiem jak u Was kochani, ale w moim domu rodzinnym, kuchnia to było centrum wszechświata. Wielka przestronna wiejska kuchnia, oczywiście duży kaflowy piec, wielki drewniany stół, a przy nim moja kochana babcia, królowa kuchni i ziół.
Cały dzień od rana do wieczora kuchnia tętniła życiem i wciąż znajdowało się tam dla mnie coś do roboty. Chciałam się wyrwać z domu, a babcia wiadro pod nos i fasolę trzeba wyłuskać albo chrzan trzeba zetrzeć…😂.
Wieczorami babcia wróżyła, a później graliśmy w karty, dziadek próbował oszukiwać (ale chyba dla żartu, bo nigdy mu się nie udało 🤣) Był ubaw po pachy kochani, uwielbiam wspominać tamte czasy, i tą pachnącą ziołami i tytoniem kuchnię.
🧚‍♂️Ale do rzeczy, otóż kochani babcia wstawiała pomiędzy ścianę a piec szklaną miseczkę z okruszkami.  

– To dla domowych skrzatów, dobrych duszków –  mówiła – trzeba je też nakarmić, aby za bardzo nie psociły.
Pamiętajcie więc o skrzatach i dobrych duszkach kochani, postawmy im coś od czasu do czasu, mogą to być okruszki na talerzyku, jakieś słodkości czy odrobina miodu.
🐭A co z tymi nieproszonymi gośćmi ? Nawet jeśli macie koty i nie martwicie się o gryzonie, warto zabezpieczyć się przed np. molami spożywczymi czy innym robactwem i tu doskonale sprawdzi się wrotycz i lawenda, w każdym kącie oraz w szafce z takimi produktami jak mąka, kasza, ryż itp. wystarczy zawiesić parę gałązek wrotyczu, kilka lawendy i problem mamy z głowy.
🌸Gryzonie i wszelkie robactwo nie znosi zapachu wrotyczu. Na szafkach natomiast można zawiesić bukiecik z lawendy, mole jej nie znoszą.
🌳W oknie natomiast obowiązkowo wieszamy jemiołę (ścinając jemiołę pamiętajmy aby nie upadła na ziemię!), jarzębinę, gałązki brzozy i dębu.
Gałązki brzozy ochronią nasz dom przed piorunami, dąb przed złymi duchami i ewentualną zawiścią sąsiadów. Te zioła wystarczy wymienić raz do roku i tu jemiołę wymieniamy w „Szczodre Gody” (najlepszy czas na ścinanie jemioły to dzień po przesileniu zimowym), brzozę w „Zielone świątki”, jarzębinę w równonoc jesienną, dąb w przesilenie wiosenne.
🌱Jeśli chcemy, aby w naszym domu panowała zgoda i miłość, na parapecie zostawiamy parę zawsze nieparzystą liczbę listków laurowych. Wymieniamy je raz w tygodniu.
🌾W kuchni na parapecie obowiązkowo zioła:
  • aloes – chroni przed nieszczęśliwymi wypadkami związanymi z ogniem w kuchni,
  • geranium – ochroni przed zatruciem
  • bazylia, mięta – ochronią przed pleśnią, psuciem się produktów, zatęchłym powietrzem i przed nieszczęśliwymi wypadkami
  • gałązka lawendy, wrotyczu i rozmarynu związane w mały bukiecik trzymane  najlepiej w szafkach kuchennych ochroni przed molami i zabezpieczy pożywienie
48367008_1487934614677268_3064502660829806592_n.jpg
Wszystkie te ziółka oprócz działań ochronnych to również doskonałe przyprawy, nic tak nie doda sałatce aromatu jak świeża mięta. Aromatyczna herbatka ziołowa poprawi nam nastrój nawet w najgorsze dni, a do tego samo zdrowie.
☘️W centrum kuchni wieszamy wianek czosnku, może to być ewentualnie jedna główka, nie należy go używać do potraw. Czosnek doskonale chroni przed złymi energiami i wampirami energetycznymi.
🌿Powieszone nad drzwiami kuchennymi gałązki jałowca, kopru, piołunu, też mają doskonałe działanie ochronne. Wymieniamy w pierwsze zbiory tych ziół.
💐Obowiązkowo oczywiście też nad drzwiami ususzony wianek lub wiązanka z ziół dla MATKI ZIELNEJ. Wymieniamy go raz w roku w Święto Matki Zielnej.
🍃Jeśli posiadacie piec to minimum raz w tygodniu, (moja babcia robiła to codziennie zimą i jesienią, latem rzadziej) rozgniatamy ziele jałowca na blasze gorącego pieca, jałowiec odkazi nam kuchnie z bakterii, wirusów, grzybów i oczyści powietrze. Jeśli nie posiadacie pieca można to zrobić na kuchence elektrycznej lub gazowej.
🍲Pestki z dyni w nieparzystej ilości wkładamy w rogach domu, zapewnią nam dostatek, a korzeń chrzanu w kuchennej szafce w miedzianym naczyniu sprawi, że w domu nigdy nie zagości głód. Pestki i korzeń wymieniamy raz w roku w Święto Dziadów.
🌙Ziarenka gorczycy, wsypane w czasie pierwszej kwadry Księżyca do miedzianego naczynia i schowane w szafce kuchennej, pomnożą nasz majątek. Jednak przy kolejnej pierwszej kwadrze, ziarno musimy zakopać i nasypać nowe.
🧂Woreczek poświęconej (własnoręcznie) soli powieszony w kuchni ochroni domostwo przed złymi urokami i klątwą oraz oczyści ze złych energii, wniesionych przez gości. Należy jednak pamiętać, że sól wymieniamy, najlepiej raz w tygodniu, starą zakopujemy i wsypujemy nową (oczywiście musi to być DOBRA sól polecam kupić w sklepie ezoterycznym, ale może to również być sól kłodawska, morska, himalajska, kamienna czy celtycka).
📆Na taką co tygodniową wymianę najlepiej wybrać sobie jeden dzień, kiedy robimy większe porządki np. piątek, ja polecam akurat ten dzień tygodnia, ale oczywiście każdy może indywidualnie, należy jednak trzymać się tego konkretnego dnia, mamy wtedy pewność, że nie zapomnimy. A jeśli zapomnimy to oczywiście nic złego się nie stanie… Wszelkie zioła, które wymieniamy zakopujemy do ziemi, nie zapomnijmy poprosić Matkę Ziemię aby zabrała od nas wszelkie zło i dobrze przy okazji jej podziękować.
42418598_1423101137827283_2075586462400643072_n.jpg
JAK OCZYŚCIĆ MIESZKANIE  🏡
Przed przystąpieniem do oczyszczania należy porządnie posprzątać mieszkanie, podłogi umyć wodą z odrobiną sody oczyszczonej. Jeżeli posiadamy w domu stare lustra należy umyć je wodą z solą, zaczynamy myć od zewnątrz kierując się do środka według ruchu wskazówek zegara, następnie pootwierać wszystkie okna, wywietrzyć porządnie i zamknąć okna. Pamiętajmy aby umyć dobrze okna, drzwi wejściowe i klamki.
OKADZANIE SZAŁWIĄ
Musimy też oczywiście oczyścić siebie, okadzamy się białą szałwią (białą kochani nie lekarską!) zgodnie z ruchem wskazówek zegara z intencją, by żadne niskie energie nie miały do nas dostępu. Podczas okadzania mówimy głośno „okadzam się, by żadne niskie energie nie miały do mnie dostępu”. Powinniśmy mieć przy sobie ochronny symbol pentagram, ochrony kamień bądź inny amulet.
W rytuałach oczyszczania energii doskonała jest magia kamieni. Warto poczytać o mocy kryształów i dobrać dla siebie te, które będą dla nas najodpowiedniejsze. Przy wybieraniu talizmanu dla siebie dobrze jest zdać się na własną intuicję. Podświadomość najlepiej wie, co będzie dla nas najlepsze. Szczególną moc oczyszczającą mają: kryształ górski, onyks, malachit, perydot, tygrysie oko. Bardzo istotną rzeczą przy korzystaniu z mocy kamieni jest również częste ich oczyszczanie. Myjemy je pod zimną, bieżącą wodą. Możemy również zakopać kamienie w ziemi lub okadzić płomieniem oczyszczającej świecy lub dymem szałwii białej. Pamiętajmy, by po każdym oczyszczeniu naenergetyzować kryształ swoją energią.
Przy oczyszczaniu domu dobrze jest poprosić o pomoc Archanioła Michała lub Zadkiela lub naszego opiekuna bądź naszego przodka aby przeprowadzili nas przez cały proces. (Na koniec nie zapomnij podziękować!) Nie możemy się bać, musimy być pewni Siebie i swojej mocy, każdy z nas takową posiada. 
Jeżeli w domu dzieją się jakiekolwiek paranormalne zjawiska, oznacza to, że mogą w domu znajdować się jakieś silne byty, zbłąkane dusze i trzeba odprowadzić je do Źródła. W takim wypadku jeśli nigdy tego nie robiliśmy, nie jesteśmy wystarczająco pewni swojej siły odradzałabym samemu wykonywać takie oczyszczanie i znaleźć osobę, która się tym zajmuje.
Okadzamy mieszkanie białą szałwią zaczynamy od drzwi domu zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Wtedy biała szałwia przywraca energiom pierwotny porządek zgodny z Matką Naturą. Energie układają się według Pierwotnej Matrycy. W takim otoczeniu żadne nisko wibracyjne byty nie mogą istnieć, po zakończonym oczyszczaniu wietrzymy całe mieszkanie .
Drugi sposób to okadzanie domu od drzwi w przeciwną stronę niż ruch wskazówek zegara. Ta metoda wygania z domu wszelkie energie dobre i złe, po zakończeniu również wietrzymy wnętrze. Takie czynienie tworzy w domu próżnię energetyczną i nieodzowne jest napełnienie jej szybko tym, czym chcemy. Konieczne jest wtedy zaproszenie do mieszkania Aniołów na przykład poprzez muzykę anielską czy wysoko wibracyjne medytacje, binaurale itp. Można je też zaprosić wyjmując karty anielskie, paląc białe świece. 

Kiedy okadzam dom szałwią ....png
PACHNĄCE KADZIDEŁKO OCZYSZCZAJĄCE
  • szczypta cynamonu,
  • szczypta rozmarynu
  • szczypta mięty pieprzowej
  • węgielek trybularzowy.
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i umieszczamy na rozpalonym węgielku, następnie okadzamy mieszkanie.
SZKLANKI Z WODĄ
Oprócz tej metody można również raz na jakiś czas umieścić w domu kilka przezroczystych szklanek napełnionych wodą, z odrobiną soli morskiej i białego octu. Szklanki należy umieścić w miejscach, w których nie będą jej widzieć inni domownicy. Po 24 godzinach wylewamy wodę i dokładnie myjemy szklankę. 

paz-0.jpg Tybetański rytuał wody.

Dobrze też mieć w domu miotełkę brzozową. Miotełkę do oczyszczania ze złej energii odpędzenia chorób i uroków, należy sporządzić w maju, należy ostrożnie ściąć dolne gałązki , spleść witki w kształt niedużej miotełki i powiesić w domu ściętymi końcami ku górze. Jeśli chcemy ochronić dom przed wszelkim złem, nieżyczliwością ludzką, wszelkimi intruzami oraz piorunami wieszamy taką miotełkę przy wejściu do domu. Można też przygotować dużą miotłę, ważna zasada, której należy przestrzegać, jeżeli zmieniamy miejsce zamieszkania należy spalić starą miotłę, a do nowego mieszkania zrobić nową.
Kot w domu jest najlepszym „oczyszczaczem” ze złych energii, sama jestem kociarą i od kiedy pamiętam posiadam kota, albo dwa, to magiczne stworzenia. Pamiętajmy jednak w tym wypadku, że warunkiem jest aby mógł wychodzić na zewnątrz, ewentualnie jeśli nie ma takiej możliwości należy wsypać mu odrobinę zwykłej ziemi do kuwety. 
ee48d5d85e02a34e1f2c35db14156e11.jpg
Mam nadzieję, że mój artykuł się przydał. Czy pamiętasz aby oczyszczać swoje mieszkanie ? Czy dbasz o swoje domowe skrzaty?
Pozdrawiam kochani Dziewanna. 💚🍀💚

https://magicznyzielnikdziewanny.wordpress.com/2019/08/02/dobra-energia-w-domu-jak-o-nia-dbac-jak-oczyscic-mieszkanie-i-zapewnic-spokoj-zdrowie-i-dostatek/?fbclid=IwAR2ZKS1Z0fnx74104pnabCJ4BkPwdGtoR330vdhsr5pPLwymMYoOeBcPjR0


piątek, 9 sierpnia 2019

CO WYBIERASZ? MIŁOŚĆ CZY... LĘK?

Żyjemy w czasie, w którym bardzo wyraźnie nachodzą na siebie dwie „rzeczywistości”.
LĘKU (cierpienia)
i MIŁOŚCI
.
To od nas zależy, którą rzeczywistość wybierzemy.
Naturalnie „rzeczywistość” lęku nie jest tak naprawdę rzeczywistością, lecz iluzją, ale zapomnienie jest tak wielkie tutaj, że uwierzyliśmy, że to nasza prawda.
Teraz jest stosunkowo łatwo „przepinać się” na rzeczywistość miłości, ale nie jest to akt jednorazowy, tylko proces. Tę decyzję trzeba nam podejmować wciąż od nowa, codziennie, czasem co chwilę.
I możemy to robić z radością i lekkością.
To bardzo uwalnia, gdy wiesz, ze tak naprawdę w każdej sytuacji jest tylko jedno pytanie:
co wybieram? Miłość czy Lęk ? [Prawdę czy Iluzję?]
[Chcę zbliżyć się do siebie i objąć, czy od siebie uciec?
Chcę kierować się lękiem przed bólem, czy chcę objąć siebie w całości i otworzyć się na miłość?]
.
Nie traćmy ducha, że znów daliśmy się złapać w tę grę
To naprawdę nie jest kwestia jednorazowego oświecenia – potrzeba nam się w tym ugruntowywać oraz zintegrować się całego w miłości.
.
Warto sobie pokontemplować nad tym rozróżnieniem i uczciwie zauważyć, w jakich sytuacjach jeszcze nawykowo funkcjonujemy z lęku. [Nie chodzi o to aby go sobie całkowicie wyeliminować lub traktować jako wroga, ale o to, by wybierać kierowanie się miłością, również wobec własnego lęku]. Tylko wtedy, gdy to zauważamy, możemy dokonać innego wyboru i wybrać miłość. Dlatego gdy zauważysz, że w czymś nadal funkcjonujesz z lęku, to świetnie, możesz sobie szczerze pogratulować, bo teraz możesz to zmienić i otworzyć się bardziej na doświadczanie miłości.
.
Zróbmy małe zestawienie.
.
1. W iluzorycznej „rzeczywistości lęku” jest mniej lub bardziej świadoma NIEWIARA W MIŁOŚĆ.
Nie wierzymy w to, że jesteśmy miłością, wydaje nam się, że dopiero się nią staniemy, gdy spełnimy pewne warunki. Nie wierzymy też w światło drugiego człowieka. Nie dostrzegamy go. Nie do końca wierzymy, że w ogóle na tym świecie istnieje miłość, gdyż postrzegamy ją jako coś warunkowego, coś co jest „dobre” i „świetliste” w naszym ograniczonym rozumieniu.
Możemy też usiłować być za wszelką cenę „dobrzy” , żeby uratować ten „zły” świat.
Kreujemy separację/oddzielenie – podziały w samym sobie i w świecie dookoła.
.
„Rzeczywistość miłości” charakteryzuje WIARA W MIŁOŚĆ. Ponieważ wszyscy dopiero się na nią „przepinamy”, wystarczy sama gotowość otwarcia się na doświadczanie miłości co dnia (nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jest to możliwe), otwartość na jej odczuwanie i na zauważanie jej wszędzie dookoła siebie.
To nie przychodzi w jednej chwili „oświecenia” i tak już zostaje, lecz jest wyborem, jakiego mamy dokonywać co dnia, co chwilę, jeśli chcemy oduczyć się nawykowego tkwienia w iluzji lęku, czy reagowania z tego poziomu.
W rezultacie takiego wyboru wierzymy, że jesteśmy miłością, niezależnie od tego, czego doświadczamy i co czujemy albo decydujemy, że tak się będziemy postrzegać (przestajemy stawiać sobie warunki, że obejmiemy samych siebie wtedy a wtedy i wszystko staje się dla nas okazją do kochania).
W tzw. "negatywnych" zachowaniach innych ludzi widzimy wołanie o miłość - są dla nas oznaką, że drugi człowiek jest odcięty od siebie/miłości, a zatem cierpi, a więc budzi to w nas współczucie [nie mylić z litością] zamiast automatycznych reakcji emocjonalnych takich jak: oburzenie, niesmak, chęć ratowania albo bronienia się i atakowania itp.
Postrzegamy siebie oraz innych jako przejawy Jednego.

2. Z lęku wynika KONTROLA, czyli próby kontrolowania dosłownie wszystkiego, samego siebie, innych ludzi, związku, życia oraz MANIPULACJA, czyli próby wymanipulowania sobie określonego rezultatu poprzez ciągłe gorączkowe działanie, nakręcenie się, chorobliwe kreowanie, używanie „miłości”, modlitw i praktyk duchowych do manipulacji samym sobą, życiem i innymi tak, aby otrzymać pożądany rezultat (wraz z brakiem pokory wobec przepływu życia, a także brakiem szacunku/akceptacji do drugiego człowieka, jego unikalnego przejawu i wyjątkowej ścieżki).
Próbujemy wyeliminować z siebie lub z kogoś coś niepożądanego, czy to emocje, czy to myśli, czy to zachowanie.
Usiłujemy się ZABEZPIECZAĆ i działamy z lęku, kierując się chęcią zabezpieczania się przed czymś, czego się boimy.
Ogólnie BRAK ZAUFANIA do życia, do siebie, do ludzi, do miłości, do procesów wewnętrznych, do ciała, do duszy swojej i drugiego człowieka, do Ducha, do wskazówek ciała i duszy, jakie odbieramy, do tego, że nasze uczucia coś nam mówią na nasz temat itd.
.
W polu miłości mamy z kolei ZAUFANIE do życia, do kochającej energii wszechświata, do samego siebie i wewnętrznych procesów, do ciała, do sygnałów i komunikatów wewnętrznych, jakie otrzymujemy, do duszy swojej i duszy drugiego człowieka, do wewnętrznej mądrości drugiego człowieka, do naszego i cudzego światła oraz miłości.
Możemy wyrażać swoje intencje, korzystać z technik duchowych, praktyk, ale robimy to z zaufaniem w proces życia, z wiarą , że zawsze zadzieje się nasze najwyższe dobro.
Wiemy, że nasze najwyższe dobro to najwyższe dobro nas wszystkich.
Mamy w sobie pokorę wobec przepływu życia i z ufnością mu się poddajemy (to również nie przychodzi od razu i nie jest raz na zawsze, lecz jest praktyką, jaką warto powtarzać wciąż od nowa, aby się w tym zakotwiczyć).
Nie kierujemy się w działaniu lękiem, czy próbą zabezpieczenia się, ale działamy z miłości i zaufania, konfrontujemy się ze swoimi lękami i stajemy się sami swoim rodzicem, rozwijamy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
.
3. Z lęku wynika też WIARA W PROBLEMY: traktowanie życia, samego siebie, dziecka, partnera, pracy, ciała, emocji czy czegokolwiek innego jako problemu do naprawienia, projektu do zrealizowania, w którym z góry już oczywiście sobie wyznaczyliśmy rezultat, jaki chcemy uzyskać. Nie mamy kontaktu z wdzięcznością. Nie doceniamy siebie, innych, chwili obecnej. Życie to dla nas trud, wysiłek, walka. Możemy też utknąć w trybie ciągłego uzdrawiania i oczyszczania wzorców.
.
W polu miłości mamy z kolei ŻYCIE W ŁASCE, tzn. wchodzimy w przestrzeń, w której wszystko nie tylko ma ogromny potencjał łaski, ale jest już teraz łaską. Rozwijamy głęboki szacunek i docenienie wobec naszego ludzkiego doświadczenia i wszystkiego co jest z nim związane. Wierzymy w duchowe prowadzenie i rozluźniamy się w świadomości, że nie musimy wszystkiego wiedzieć, czy mieć, a realizacja naszych najgłębszych pragnień i tak jest nieunikniona. Następnie podejmujemy działania z tego miejsca.
Przepełniamy się wdzięcznością i docenieniem.
Wierzymy, że wszystko nam służy.
.
4. Z lęku wynikają głęboko zakorzenione AUTOMATYZMY: automatyczne i emocjonalne reagowanie na sytuację, na innych ludzi i ich zachowanie, reagowanie z odpalających się nawykowych, wyuczonych wzorców, nieumiejętność zatrzymania się i autorefleksji.
Tkwiąc w „rzeczywistości lęku” działamy z mechanizmów obronnych i reagujemy na ludzi całymi zestawami mechanizmów obronnych w lęku przed zranieniem, oceną, oskarżeniem, wyrokiem, jakimkolwiek konfliktem, czyimś znielubieniem, wywołaniem w kimś lub w sobie dyskomfortu lub przed tym, że ludzie nam coś zabiorą.
(Warto zaznaczyć, że automatyzmami są takie reakcje jak: atakowanie, krytykowanie, nawykowe zwracanie komuś uwagi, „nawracanie”, próby zmieniania drugiego człowieka, bo my „wiemy lepiej”, wywyższanie się lub uniżanie, jak również nawykowe "ratowanie" i litowanie się nad innymi, zadowalanie innych, unikanie konfliktów, a nawet realizowanie "światłych" misji itp.)
.
Przepinając się na przestrzeń miłości rozwijamy w sobie coraz większą ŚWIADOMOŚĆ I UWAŻNOŚĆ.
Cały czas, wciąż od nowa, wybieramy reagować świadomie. Jesteśmy coraz bardziej uważni w codziennych czynnościach, relacjach. Uczymy się zatrzymywać w momencie, gdy czujemy, że coś się w nas "odpala". W chwili, gdy ktoś mówi lub robi coś, co wywołuje w nas automatyczną reakcję emocjonalną i od razu chcemy impulsywnie zareagować, możemy świadomie wybrać przez chwilę całkowity brak reakcji, ciszę wewnętrzną, brak oporu wobec tego co ta osoba mówi czy robi, rezygnację z mechanizmów obronnych. Po chwili możemy już reagować bardziej świadomie, z bardziej przestrzennego, rozluźnionego, obszernego miejsca, z którego nie mamy żadnej potrzeby aby się bronić, tłumaczyć, nie próbujemy się też nikomu przypodobać. Jesteśmy sobą, wyrażamy swoje najgłębsze uczucia i całym sobą wyrażamy intencję, że zależy nam na najwyższym dobru, nie tylko swoim, ale także drugiego człowieka [i ufamy, że to on sam wie lub się dowie, co jest dla niego dobre].
.
5. Z lękiem zawsze wiąże się NAPIĘCIE. Żyjemy w napięciu, działamy w napięciu, nie umiemy się odprężyć, zrelaksować, pojawia się pracoholizm, ciągła potrzeba robienia czegoś, realizowania jakichś obowiązków. Brak nam umiejętności zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania, a co za tym idzie pozbawiamy się możliwości czerpania radości ze zwyczajnych doświadczeń. Jesteśmy odcięci od radości odczuwania życia, niezdolni do odpoczynku, zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania się w biegu. Wszystko robimy szybko, żeby już zająć się czymś kolejnym, żyjemy w ciągłym pośpiechu i presji.
Mamy płytki ODDECH, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że go wstrzymujemy, że żyjemy w połowicznym, urywanym oddechu albo na „ciągłym wdechu”.
.
Przestrzeń miłości charakteryzuje się za to UCZUCIEM ODPRĘŻENIA. Przepinając się na nią, stajemy się coraz bardziej odprężeni i zrelaksowani. Możemy robić mniej, ale te działania są bardziej skuteczne. Najpierw „robimy” robotę duchową w sobie, wyrażamy intencję, wchodzimy w klarowność, lekkość, radość, a potem przechodzimy do działania w materii. Wiemy, że w odprężeniu zrobimy znacznie więcej niż w napięciu i będzie to miało lepszą jakość.
Ale nasze życie to nie tylko działanie.
Pozwalamy sobie na delektowanie się życiem, radowanie się nim, rozkoszowanie się chwilą, sobą, innymi istotami.
Żyjemy we wdzięczności, docenieniu. Umiemy codziennie karmić się duchowo, czymś co cieszy serce i duszę.
Oddychamy coraz spokojniej, uważnie, brzuchem. Uczymy się od nowa oddychać, jeśli zauważymy, że tak naprawdę cały czas funkcjonowaliśmy w „pół-oddechu”.
.
5. Żyjąc w iluzji lęku NAWIĄZUJEMY RELACJE Z POZIOMU RAN, zranień, z poziomu nieuzdrowionego bólu dziecka i oczekujemy, aby drugi człowiek zajmował się tymi ranami za nas, aby uważał na nie, aby ich nie aktywował (a jeśli to zrobi, to chcemy, żeby wziął za to odpowiedzialność). Chcemy, żeby inni chronili nas przed naszym własnym bólem i obchodzili go lub buforowali. Próbujemy w jakiś sposób chronić się przed aktywacją tego bólu poprzez manipulowanie i kontrolowanie drugą osobą albo zamykanie się na nią.
Niby jesteśmy obecni, ale… nie Jesteśmy Obecni.
.
W rzeczywistości miłości wybieramy NAWIĄZYWAĆ RELACJE Z PRZESTRZENI SERCA.
Relacja rozwija się na fundamencie naturalnego zrozumienia i zaufania między dwojgiem osób, a także wiary w to, że ten drugi chce naszego najwyższego dobra, nawet jeśli nie będzie to „po jego myśli” (te jakości pojawiają się samoistnie między dwiema istotami o otwartych sercach, nie trzeba ich wypracowywać ani tłumaczyć nikomu, czym jest szacunek ani czym jest wolność w miłości, obie strony od razu to „chwytają” i nawet gdy co jakiś nabierają się na iluzję to szybko wracają do tych podstaw).
Jeśli w ogóle tego jeszcze nie umiemy albo jesteśmy w trakcie przepinania się na pole serca, to coraz częściej zajmujemy się obejmowaniem siebie, stajemy się sami sobie rodzicem, przyjacielem i konfrontujemy się z własnym bólem, obejmujemy go sami, zamiast oczekiwać, aby zrobiła to druga osoba.
Ostatecznie coraz częściej Jesteśmy Obecni.
Nie musimy się przed niczym chronić. Zamiast się chować czy manipulować, jesteśmy gotowi obnażyć się przed drugą osobą, stanąć przed nią nagim i ukazać się w całej wrażliwości i pięknie.
.
6. Żyjąc w iluzji lęku jesteśmy ODCIĘCI OD SAMYCH SIEBIE. Nie mamy kontaktu ze swoim prawdziwym ja. W pewnym sensie wszyscy dopiero sobie przypominamy siebie, rozpoznajmy i odzyskujemy siebie.
Ale do czego prowadzi silne odcięcie od siebie i brak kontaktu ze sobą? Uciekamy przed bólem w używki, rozrywki, w całe mnóstwo aktywności.
Tworzymy wewnętrzny konflikt i podział, a tym samym oddzielenie i konflikt wokół siebie.
Nie mamy kontaktu z własną intuicją lub jej nie słuchamy.
Ulegamy presjom, oczekiwaniom, manipulacjom otoczenia, realizujemy „powinności”.
Podejmujemy szereg działań, które nie są z nami zgodne, nie jesteśmy wierni swojej prawdzie, nie wyrażamy jej.
Towarzyszy nam NIEUTULONA TĘSKNOTA za miłością, głębokie uczucie braku, uczucie PUSTKI. Marzymy o tym, aby ktoś nam ją zapełnił.
Nasze wewnętrzne prawdziwe Ja, nasza Istność, nie jest w stanie się autentycznie przejawiać.
.
W miłości wybieramy SIEBIE na każdym kroku i wytrwale wracamy do Siebie, jeśli gdzieś się po drodze znów zgubimy.
Nawiązujemy głęboko sycący, karmiący kontakt z własnym wnętrzem, doświadczamy coraz częściej swojej esencji.
Odkrywamy i wybieramy swoją prawdę.
Nie uciekamy od bólu, ale odczuwamy go, obejmujemy i odkrywamy, że w ten sposób wracamy do siebie.
Wybieramy stanąć za sobą absolutnie bezwarunkowo. Wybieramy to, co nas karmi, co nas wznosi, co nas syci. Rezygnujemy z tego, co sprawia, że się kurczymy, męczymy, spinamy lub opadamy z sił. Wybieramy to, co nas poszerza.
Przejawiamy autentycznie swoje ja, swoją Istność. Jesteśmy naturalni, szczerzy, autentyczni, otwarci.
Relacje z innymi stają się odbiciem naszej wewnętrznej relacji z samym sobą, naszego wewnętrznego, głębokiego ukochania.
.
7. Żyjąc w lęku bardzo szybko łapiemy się na haczyk DRAMATU i CIERPIENIA. Tzn. ciągle się czymś emocjonujemy, możemy być podatni na wzbudzanie w nas poczucia winy (albo sami wzbudzamy poczucie winy u innych), katujemy się, że coś zrobiliśmy "źle" lub że nie jesteśmy „dobrzy” (lub desperacko bronimy się przed krytyką i zaprzeczamy, abyśmy kiedykolwiek popełnili jakiekolwiek błędy) . Jesteśmy roszczeniowi („należy mi się”, „jak śmiesz mi to robić”, „masz mnie szanować”, „jak tyle dla ciebie robię, a ty…” ) albo wręcz przeciwnie, przepraszamy, że żyjemy i nie wierzymy, abyśmy zasługiwali na szacunek, miłość, dobro. Kolejnym przejawem "DRAMY" życia jest ciągłe zamartwianie się o kogoś, o coś.
Podświadome możemy także szukać sobie różnych rzeczy, które nas oburzają w innych ludziach i na świecie (czemu towarzyszy mniej lub bardziej świadome nakręcanie się emocjami).
.
Wybierając życie w miłości wybierasz SPOKÓJ wewnętrzny. Przestajesz się nakręcać dramatami i cierpieniem. Zauważasz, że miłość to coś więcej niż tzw. „dobro”, czy "bycie dobrym". Zaczynasz odczuwać cichy spokój i przestrzenność pola miłości, niezależnie od tego, co dzieje się wokół ciebie czy w tobie. Zauważasz, że pole miłości jest w swojej esencji neutralne i nieosądzające. Oddycha ze wszystkim, co istnieje.
Coraz częściej zauważasz „haczyki cierpienia” i coraz rzadziej je połykasz, bo wiesz, że nie musisz cierpieć.
Nikt nie musi. Każdy może wybrać miłość. Nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za to, aby inni ludzie wybrali miłość. Wszystkim życzysz dobrze. Możesz towarzyszyć innym, jeśli tak poczujesz, wspierać, pomagać, ale nie bierzesz za nich żadnej odpowiedzialności, nie emocjonujesz się ani nie litujesz.
.
8. Z lękiem wiąże się także niewiara w obfitość i dostatek, WIARA W BRAKI, że czegoś nam brakuje lub braknie, życie w świadomości braku, niedostatku i niedoboru. Kierujemy się w działaniu lękiem przed brakiem, pracujemy w tej świadomości braku i tak działamy na co dzień. Możemy też utożsamiać bogactwo jedynie z pieniędzmi… Lub posiadając je, i tak nie umiemy się tym cieszyć, bo już gdzieś widzimy brak lub chcemy się zabezpieczać. Nie umiemy się cieszyć tym, co mamy i docenić tego. Brak nam wdzięczności. Nie dziękujemy. Możemy obawiać się, że ktoś nam coś zabierze. Myślimy, że miłość jest towarem deficytowym i oszczędnie nią gospodarujemy, żeby nie zostać naciągniętym
.
Przepinając się na przestrzeń miłości wybieramy wierzyć w OBFITOŚĆ i dostatek. Dostrzegamy swoje bogactwo wewnętrzne, piękno w tym, co nas otacza, w innych i w samym sobie. Zaczynamy działać z obfitości. Wiemy, że jest wystarczająco dobra i miłości dla wszystkich. Wszystkim życzymy dobra, miłości, dostatku.
Przepełniamy się miłością i kochamy innych nawet jeśli nic z tego nie mamy, nie myśląc o zyskach, gdyż wiemy, że jesteśmy kochaniem i chcemy zwyczajnie i swobodnie to wyrażać. Czujemy, że to podejście zalewa nas obfitością, czy też raczej wzmacnia i objawia na zewnątrz naszą wewnętrzną obfitość.
Nie utożsamiamy bogactwa z pieniędzmi, ale też nie blokujemy się na ich przepływ. Doceniamy dary, jakie otrzymujemy od życia oraz mamy świadomość, że również jesteśmy darem. Jesteśmy hojni. Jesteśmy przepełnieni wdzięcznością i cieszy nas fakt, że wszechświat uwielbia wdzięcznych ludzi… bo uczucie jest wzajemne

WAŻNE:
Zauważmy, że charakterystyki, które wymieniłam (kontrola, manipulacja, mechanizmy obronne, automatyzmy) są tak naprawdę objawem UCIEKANIA przed lękiem i bólem, próbami ucieczki przed nimi lub zabezpieczania się przed nimi na przyszłość.
W miłości NIE chodzi o to, aby wyzbyć się całkowicie lęku (czy czegokolwiek innego), ani aby narzucić sobie zakaz odczuwania go, czyli wymagać od siebie aby go w ogóle nigdy nie odczuwać.
Lęk nie jest wrogiem, tak samo jak nie są nim żadne odczucia w swoim pierwotnym organicznym przejawie. Wszystkie nam coś komunikują na nasz temat i żadne nie są "złe".
.
Pytanie, czy wybieram lęk czy miłość jest więc specyficznym skrótem myślowym.
W istocie wybór polega na tym, czy zechcemy stanąć w prawdzie, objąć swój lęk lub ból i otworzyć się na siebie/miłość, objąć siebie bezwarunkowo i zrezygnować z osądów wobec tego, co się w nas pojawia, oporu, wewnętrznej walki, czy też będziemy wciąż uciekać, zaprzeczać, próbować bronić się przed lękiem, bólem, cierpieniem, tworząc tym samym jeszcze więcej cierpienia...

Karolina Bochenek

https://www.facebook.com/DivyaKalaShivya?__tn__=%2CdC-RH-R-R&eid=ARAty2oUtQqrj8t5uTqoEI_jKdlMoQ1b9xGgKjs1pJtqNd3kd9NDvrW9jvwACz2WGkji1XblOx9QFr56&hc_ref=ARTxEdhiwv8JmdBWVu-TWONp9Ji7UkAGuEymkotM7unXbjca2e5aNFSNW5M4Wh0_PqY&fref=nf

czwartek, 29 marca 2018

Sól – biała moc i ochrona.


sól
Sól znana była ludzkości od zawsze. Informacja o miejscach jej wydobywania była tak ważna, że przekazywano ją nawet między ludami koczowniczymi. Była tak cenna, że używano jej jako środka płatniczego. Jest ważnym elementem praktyk magicznych, którym posługiwały się wszystkie kobiety. Stosowanie soli w magii i obrzędy z nią związane przetrwały jako przesądy, o których zapewne słyszeliście z ust swoich babek.
Jako składnik chemiczny jest człowiekowi niezbędna do odpowiedniej gospodarki minerałami, przemiany materii i pracy mięśni, a ponadto jest jednym z głównych składników soku żołądkowego. W jadłospisie naszych przodków pojawiła się, kiedy zaczęliśmy wieść osiadły tryb życia i w przeciwieństwie do koczowników nie jedliśmy mięsa od razu po upolowaniu, a zaczęliśmy je przechowywać. Zanurzenie mięsa w solance lub obtoczenie go grubą warstwą soli powstrzymuje proces psucia się. Na tej samej zasadzie opierał się proces… mumifikacji, podczas którego również korzystano z dobrodziejstwa natury.
sól
Wydobywanie dzięki Aniołom
Prehistoryczne wydobywanie soli opierało się na pozyskiwaniu jej z solanek ze słonych źródeł. W Polsce znanych było pięć takich ujęć solanki: w Małopolsce – Wieliczka i Bochnia, w Wielkopolsce – Białobrzegi i Pyzdry, na Kujawach – Otłoczyn, Słońska i Zgłowiączka, a na Pomorzu – Kołobrzeg. Taki sposób pozyskiwania soli przetrwał nawet do XVIII wieku na Rusi Czerwonej. Był jednak niesamowicie czasochłonny i wymagał dużego nakładu nie tylko pracy, ale i materiałów, których trzeba było użyć, by uzyskać tak zwane bałwany lub chlebki solne. W Polsce najstarszy ślad wydobywania tego minerału pochodzą aż z 3500 roku p.n.e.
Wszyscy znamy legendę o św. Kindze, która wrzuciła swój pierścień do szybu. Nie wszyscy są jednak świadomi tego, że to właśnie za czasów, w których żyła Kinga i jej mąż – Bolesław Wstydliwy – w Polsce rozpoczęła się era soli kopalnej. Bolesław Wstydliwy nadał zakonowi cystersów z Wąchocka przywilej wolności górniczej. Oznaczało to, że mogli od tej pory nie tylko bez żadnych regulacji poszukiwać i wydobywać minerały spod ziemi, ale również uzyskali wieczystą dziesięcinę z dochodów pozyskanych na sprzedaży wydobywanych dóbr ziemi. Rocznik kapitulny krakowski poinformował z datą 1251 roku: sól twarda została odkryta w Bochni, której nigdy wcześniej nie było.
sólNie bez powodu wspominam o tym, jak wyglądał początek wydobycia soli spod ziemi. Zachowały się bowiem przekazy niejakiego Joachima Wadiana, profesora uniwersytetu wiedeńskiego, który długo nie mógł wyjść z podziwu, gdy po raz pierwszy zobaczył kopalnię spod Krakowa i gdy pierwszy raz pozwolono mu zejść pod ziemię. Przekazy naukowca dowodzą, jak wyjątkowym miejscem była kopalnia i że już wtedy otaczano ją swego rodzaju nabożnym szacunkiem, zaś wydobyciu soli towarzyszyły przedziwne zjawiska. Możemy przeczytać: „Nigdy więcej i w sposób bardziej oczywisty nie myślałem o śmierci, niż wtedy, gdy wiedziony pragnieniem poznania bogactwa natury, zstąpiłem do owej bocheńskiej otchłani.” lub „Panuje tak głęboka cisza, że gdy ustanie praca, zdaje ci się, że w tym miejscu przebywają duchy”. Inni odwiedzający relacjonują: „ W kopalni wielickiej pojawiają się niekiedy widziadła, ale tylko wówczas, gdy w niedługim czasie ma się wydarzyć jakieś nieszczęście […] Widziadła te, niby Proteusz lub Wetumnus, przybierają tak różnorodne postacie, że mógłby ktoś wymienić bądź kota, bądź świnię, człowieka lub coraz to inny rodzaj istoty żywej, biegającej bez przerwy tu i tam […]”.
Magia ukryta w soli
Ze względu na to, jak kiedyś była cenna i jak dużo działo się pod ziemią podczas jej wydobywania, prości ludzie zaczęli doszukiwać się w soli ukrytych właściwości. Uczeni tylko pobudzili te przemyślenia, podając, że sól odłupana od bałwana, przez który przechodziła tak zwana żyła, zmieszana z winem, była dobrym środkiem przeczyszczającym.
sól
Prawdopodobnie fakt, że według legendy sól na ziemiach Polski została wskazana św. Kindze przez Anioła, szybko skojarzono ukryte moce soli z właściwościami ochronnymi dla domu i ludzi. To, że dzięki niej tak dobrze konserwowano mięso, skłoniło poszukujących wyższej prawdy do przebadania solnych zdolności medycznych.
Wedle starych polskich wierzeń sól zapewniała domostwu spokój i dostatek, chroniła przed złem, dawała siłę i żywotność. By gospodarstwo domowe cieszyło się dostatkiem i omijały je wszelkie nieszczęścia, niepowodzenia i kłótnie, należy rozrzucić po domu, w jego kątach lub wkoło budynku odrobinę soli (możecie o tym przeczytać w artykule „10 metod szeptuch do stosowania na co dzień”).
By zapewnić noworodkowi dobre zdrowie, siłę i zdrowy rozwój, nacierało się je solą zaraz po urodzeniu. Natomiast, gdyby zależało nam na zagwarantowaniu małemu dziecku bezpieczeństwa i ochrony przed złymi duchami, wkładano maluchom odrobinkę soli do ust podczas chrztu.
Praktyczne zastosowanie w magii
Czy znacie przesądy i porzekadła mówiące o tym, że przesolona przez kobietę zupa świadczy o tym, że jest zakochana, a gdy panna nie posoli posiłku odpowiednio, lub zapomni na stół ustawić solniczki, niechybnie długo jeszcze pozostanie panną? Ten przesąd, tak jak powiedzenie o zjedzeniu razem beczki soli zostały nawet zbadane przez naukowców.
Przerzucenie szczypty soli przez ramię przed podróżą ma chronić wyruszającego od przeszkód i niepowodzeń w drodze.
Kiedy prosisz o podanie, podarowanie lub pożyczenie soli – uważaj. Nasze babki mawiały, że przynosi to kłopoty na nasze własne życzenie.
Rozsypana przypadkowo sól zapowiada kłótnie w rodzinie. Jest jednak sposób, by wyratować się z tej sytuacji – przerzucenie zebranej soli przez lewe ramię.
Jeśli nie wiedziałeś o ochronnym zastosowaniu soli i nie rozsypałeś jej wkoło domu podczas jego budowy, nic straconego! Wystarczy, że powiesisz nad drzwiami woreczek soli.
wolf-1341881_1280W duchowym aspekcie sól pełni rolę operatora zmian, dzięki niej przekształca się rzeczywistość i wpływa na nią znacząco. Mięso zanurzone w solance lub obłożone solą nie psuje się, a dla mądrości ludowych było to przeciwstawienie się naturalnemu tokowi życia i śmierci. Sól to również symbol nieśmiertelności, niezniszczalności, zdrowia, płodności, oczyszczenia, mądrości, przyjaźni, dowcipu, elegancji i gościnności, bogactwa, życia ale również bezpłodności, zniszczenia, jałowości i śmierci.
Jako operator zmiany jest wykorzystywana w obrzędach przejścia, gdzie traktuje się ją jako element oczyszczający, który ma przygotować do przeprowadzanych zmian. Stąd też sól przedostała się do ludowych obrzędów witania nowożeńców podczas ślubu i wesela. W końcu wchodząc w związek małżeński zaczyna się zupełnie nowe życie, nową rodzinę, a to jest początkiem kolejnej nowości – dzieci w małżeństwie. Sól „wręczano” również osobom zmarłym, czemu towarzyszyła zasada, według której zmarły przez jakiś czas pozostawał w zawieszeniu między życiem, a przyszłością w życiu pośmiertnym. Podarunek taki zapewniał powodzenie zmarłemu w tym, co czekało go po uwolnieniu Duszy z ciała.
sól
Bywały również momenty, w których użycie soli było wręcz zakazane. Szeptuchy nie podawały jej kobiecie w ciąży, ponieważ według wierzeń znajdowała się w trakcie procesu przemiany: w jej ciele rozwijało się nowe życie, ale mimo wszystko jeszcze się nie narodziło, a zakłócenie tego procesu mogłoby prowadzić do problemów z ciążą, porodem lub zdrowiem dziecka.
Dzisiaj powszechnie wiadomo, że bydło i inne zwierzęta hodowlane potrzebują soli i podawanie im lizawek jest normalne. Dla nas jest to wiedza wyniesiona ze szkoły z chemii i biologii, ale pamiętajmy, że kiedyś nie był to temat tak zbadany i robiono to intuicyjnie. Jednocześnie należy zauważyć, jak cenne dla gospodarza były krowy, które utrzymywały całą rodzinę. Gdyby zwierzę zdechło, uznano by to za wielką szkodę. My, współcześni, wiemy już, że sól potrzebna jest do prawidłowego funkcjonowania ciała, ale dla naszych prapradziadów było oczywistym, że to złe moce atakowały stodołę.
Rytuałem ochronnym może być kąpiel w soli. Do wanny wypełnionej wodą wsypujemy łyżeczkę soli i zanurzamy się w niej cali, łącznie z głową. Jeżeli nie dysponujemy wanną, możemy przygotować solny peeling, który ma takie same właściwości.
Czarna sól
W wielu działaniach magicznych wykorzystuje się również czarną sól, zwaną inaczej solą czarownic. Nie możemy jej kupić, ponieważ nie jest tym samym co czarna sól himalajska. Tym niemniej możemy sami ją przygotować. Do przygotowania soli czarownic potrzebujemy Księżyca w nowiu, oraz trzech części soli, jednej części popiołu ze spalonych ziół ochronnych, jednej części węgla drzewnego lub węgielka trybularzowego i jedną część czarnego pieprzu, który samodzielnie zetrzemy na popiół.
Do moździerza wsypujemy najpierw sól, którą musimy porządnie rozetrzeć, po czym po kolei dodajemy kolejne składniki, nadal intensywnie trąc. Jeśli takie macie życzenie, możecie przy tym zapalić białą świecę. Kiedy utrzecie już całość, poświęćcie swoją pracę i jej efekt bóstwom, które wyznajecie lub siłom, w które wierzycie. Ważne jest, by przechowywać ją w szczelnym pojemniku. Soli takiej używajcie w rytuałach ochronnych, mających na celu usuwanie klątw, uroków, złorzeczeń i złego oka.
***
A jeśli szukacie innych metod do zabezpieczania energetycznego samych siebie, ochrony rytuałów magicznych, swych domów, ważnych miejsc lub najbliższych, zapraszamy do Sklepu Akademii Ducha.
Adriana Jamrozińska
http://akademiaducha.pl/sol-biala-moc-i-ochrona/

sobota, 29 kwietnia 2017

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości.

Wyspa, opowieść o ludzkich uczuciach i miłości
Wyspa to przypowieść o ludzkich uczuciach: smutku, radości, dumie. Jednak sens przypowieści leży gdzie indziej – tam, gdzie serce i miłość.



Wyspa

Na pewnej tajemniczej wyspie, na środku oceanu mieszkały ludzkie uczucia i stany.
Mieszkało tam bogactwo, duma, wiedza, radość, smutek i miłość. Żyły sobie tam razem spokojnie, szczęśliwie i było im tam bardzo dobrze.
Niestety pewnego razu otrzymały wiadomość, że wyspa zostanie zalana. Stanęły przed faktem opuszczenia wyspy, ponieważ nie dałoby się tam dalej już żyć.

Więc wszystkie cechy ludzkie zaczęły się pakować na swoje statki i odpływać. Na końcu została tylko miłość, która zawsze jest ostatnia.
Kiedy już było tylko kilka centymetrów lądu, miłość zaczęła wołać, by ktoś ja zabrał ze sobą.
Właśnie przepływało obok bogactwo. Miłość poprosiła je, aby wzięło ją na swój statek.

Bogactwo jej odmówiło, ponieważ było wypełnione złotem, srebrem i klejnotami. Nie miało miejsca dla miłości. I popłynęło dalej.
Potem przepływał smutek. Miłość poprosiła go, aby wziął ją ze sobą. Smutek powiedział, że woli być sam i nie chce mieć żadnego towarzystwa.
Przyszła kolej na dumę. Duma nie chciała przyjąć miłości na statek, ponieważ miała wszystko uporządkowane i bała się, że ona jej coś popsuje.
Przepływała też radość, ale była tak zajęta sobą, że nie zauważyła miłości.
W pewnym momencie, gdy wydawało się, że miłość już utonie, usłyszała cichy głos:
Zapraszam do mnie na statek
Zobaczyła obok siebie starca na małej łódce.  Miłość wsiadła na jego łódź i odpłynęli razem.
Miłość nie wiedząc, kto ją zabrał, zapytała wiedzy, która nie potrzebowała żadnego statku:
Kto mnie uratował?
Wiedza odparła:

To jest czas. Tylko on wie, że jedyne, co pozostanie, co ocaleje to miłość. Dlatego cię zabrał.

piątek, 1 kwietnia 2016

ZASŁUGUJESZ NA WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE W ŚWIECIE, i nadszedł już czas, aby to przyjąć.


Zostaliśmy zaprogramowani, aby sądzić, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, oraz że nie jesteśmy w stanie żyć takim życiem, jakiego chcemy.
I – są tacy, którzy wyciągają konkretne korzyści z tego, że tak wierzymy.
W całej historii ludzkości można znaleźć przykłady, jak różne społeczeństwa były i są zaprogramowane do życia w przekonaniu, że ludzie muszą zawsze coś płacić w jakiejkolwiek postaci, aby pozostać przy życiu, być zdrowym, bezpiecznym, albo żeby być w stanie żyć jakimś lepszym życiem. Bo inaczej – nasze życie lub szczęście będą zagrożone.
Czasami wmawia się nam, że zagrożenie dla naszego szczęśliwego życia sięga nawet poza nasze życie. I możemy żyć w strachu, że będziemy cierpieć niedolę również w życiu pozagrobowym.
I w ten sposób, krok po kroku, od wieków już rasa ludzka zostaje zastraszana i ograbiana z przyrodzonego nam prawa do życia, jakie jest nam przeznaczone: w szczęściu, zdrowiu, dostatku i spełnieniu.
Z pokolenia na pokolenie przekazywane są nam te ograniczenia i programowana jest nasza podświadomość, aby utrzymać większość z nas uwięzionych w przekonaniu, że nie możemy posiadać takiego życia, jakiego chcemy.
Jednak nie ma żadnej potrzeby, aby tak nadal było.
Masz prawo powiedzieć „dość”. Masz moc, aby zmienić swoją rzeczywistość. Masz moc, aby uwolnić się od wszelkich ograniczeń, które działają przeciwko Tobie, nie pozwalając Ci żyć życiem, jakiego głęboko pragniesz.
Ze względu na to, jak zaprojektowana jest cała przyroda, to znaczy – każda żywa istota, czy to roślina, owad, zwierzę, ryba, ptak czy człowiek jest unikalna – cel istnienia każdej istoty jest również unikalny. Oznacza to, że wszystko i wszyscy są jednakowo ważni w całej tej konstrukcji.
Wszystko to było, jest i zawsze będzie unikalne, wyjątkowe. Nie możemy niczego porównywać, ani oczekiwać, że kiedykolwiek jakiekolwiek dwa istnienia będą takie same. Każde życie jest jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną pięknością w całym świecie. Żadne istnienie, nie może być powtórzone, powielone lub pominięte.
Zawsze trzeba pamiętać, jak ważnym jest, aby postrzegać innych oraz siebie jako te unikalnych istoty, którymi wszyscy jesteśmy. Wszyscy z nas są jednakowo ważni, i każdy z nas ma prawo żyć takim życiem, jakiego chce.
Twoje życie to unikalna podróż wszechczasów. Teraz, gdy o tym wiesz, oddaj swemu życiu taki szacunek, na jaki w pełni zasługuje.
Ty sam/sama jesteś jedyną unikalną pięknością w swoim rodzaju. Zacznij traktować siebie w piękny sposób. Tak, jak na to w pełni zasługujesz.
Zasługujesz na wszystko, co najlepsze na świecie, i nadszedł już czas, aby to przyjąć.
Wszystko, czego potrzebujesz to po prostu po to sięgnąć. Przygotuj się, aby wstąpić na taką życiową drogę, jakiej chcesz. Możesz znaleźć na rynku narzędzia potrzebne do jej zrealizowania: te, które pomogą Ci przeprogramować podświadomość, i zmienić swoje wewnętrzne przekonania.
PAMIĘTAJ: NASZA PODŚWIADOMOŚĆ – to 90% wszystkich naszych reakcji, przekonań i działań. Jest odpowiedzialna za nasze przekonania, wartości, zwyczaje, emocje, mechanizmy obronne itp., które mogą utrzymywać nas w błędnym kieracie sabotowania własnego życia.
Nagrałam dla Was płytę CD, aby pomóc Wam w przeprogramowaniu podświadomości i pozbyciu się z niej negatywnych wzorców:
Życie, jakiego chcesz, jest Twoje: Zaprogramuj się na sukces, szczęście, zdrowie i dostatek. 


http://johannakern.pl/zaslugujesz-na-wszystko-co-najlepsze-w-swiecie-i-nadszedl-juz-czas-aby-to-przyjac/