Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krytyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krytyka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 sierpnia 2025

Najlepsza życiowa dieta... "Odpuść sobie wszystko, co ci szkodzi"

 



Odpuść sobie ludzi, którzy Cię nie doceniają, nieustannie krytykują i nie potrafią cieszyć się z Twojej obecności.
Odpuść sobie rzeczy, które zagracają Twoje mieszkanie i utrudniają swobodny przepływ energii.
Odpuść sobie jedzenie i używki, które zatruwają Twoje ciało i sprawiają, że masz coraz mniej siły życiowej.
Odpuść sobie sytuacje, które powodują Twoje przygnębienie i pozbawiają Cię radości życia.
Odpuść sobie myśli, które Cię ograniczają i emocje, które obciążają Twoje serce.
Daj sobie spokój z poczuciem winy, rozczarowaniem i pretensjami.
Odsuń od siebie wszystko co Cię przygniata i nie wibruje na tym samym poziomie. Zrób miejsce na nowe, lepsze, bardziej dopasowane do Ciebie.
Ponieważ, kiedy odpuścisz...
Będziesz mogła posortować swoje życie na nowo i wyrzucić wszystko, co Cię ogranicza i nie pozwala iść do przodu.
Będziesz mogła wreszcie pogodzić się z tym, co Cię zabolało, rozczarowało i rozgniewało. I zaplanować swoją przyszłość na nowo, bez trzymania się przeszłości.
Będziesz mogła porzucić wszystko, co nie jest przeznaczone dla Ciebie, czego nie czujesz, do czego się zmuszasz i co nie jest Twoje.
Będziesz mogła cieszyć się tym co jest teraz i tym, co jeszcze przed Tobą.
I będziesz mogła być wreszcie sobą!
A Twoja Dusza będzie mogła płynąć lekko przed siebie i swobodnie realizować swój plan, tu na Ziemi. 

- Joanna Sanders

Jeśli materiały tutaj publikowane mają dla Ciebie wartość możesz postawić mi kawę 😃
https://buycoffee.to/nadziejadlaciebie

Każdą wpłatą chętnie podzielę się z futrzakami, które dokarmiam od lat.
Wszystkiego dobrego !

Pozdrawiam i Dziękuję 💓
Agnieszka

sobota, 6 lipca 2024

Najlepsza życiowa dieta..... "Odpuść sobie wszystko, co Ci szkodzi"...

 


Odpuść sobie ludzi, którzy Cię nie doceniają, nieustannie krytykują i nie potrafią cieszyć się z Twojej obecności.....

Odpuść sobie rzeczy, które zagracają Twoje mieszkanie i utrudniają swobodny przepływ energii....

Odpuść sobie jedzenie i używki, które zatruwają Twoje ciało i sprawiają, że masz coraz mniej siły życiowej....

Odpuść sobie sytuacje, które powodują Twoje przygnębienie i pozbawiają Cię radości życia....

Odpuść sobie myśli, które Cię ograniczają i emocje, które obciążają Twoje serce....

Daj sobie spokój z poczuciem winy, rozczarowaniem i pretensjami....

Odsuń od siebie wszystko co Cię przygniata i nie wibruje na tym samym poziomie....

Zrób miejsce na nowe, lepsze, bardziej dopasowane do Ciebie....

Ponieważ, kiedy odpuścisz...

Będziesz mogła posortować swoje życie na nowo i wyrzucić wszystko, co Cię ogranicza i nie pozwala iść do przodu....

Będziesz mogła wreszcie pogodzić się z tym, co Cię zabolało, rozczarowało i rozgniewało....

I zaplanować swoją przyszłość na nowo, bez trzymania się przeszłości....

Będziesz mogła porzucić wszystko, co nie jest przeznaczone dla Ciebie, czego nie czujesz, do czego się zmuszasz i co nie jest Twoje...

Będziesz mogła cieszyć się tym co jest teraz i tym, co jeszcze przed Tobą....

I będziesz mogła być wreszcie sobą!

A Twoja Dusza będzie mogła płynąć lekko przed siebie i swobodnie realizować swój plan, tu na Ziemi....

💫💕🫂💕💫

~Joanna Sanders 🥀

sobota, 10 września 2022

Wyrosłam z wielu rzeczy.

 

Wyrosłam z krewnych, którzy często krytykują, lecz nie zaproponują żadnej pomocy.
Wyrosłam z myślenia, że muszę spełniać nierealistyczne życzenia mojej rodziny.

Wyrosłam ze wszystkich dziewczyn, które noszą maski i cieszą się potajemnie z moich porażek.
Wyrosłam z zaniżania mojego poziomu dla facetów, których moja inteligencja i bezpośredniość zawstydza.

Wyrosłam ze wszystkich przyjaciół, którzy nie potrafią świętować moich sukcesów. I tych, którzy nie umieją przeciwstawić się niesprawiedliwości.
Wyrosłam z ludzi, którzy nagle znikają, gdy w życiu pojawiają się problemy.
Wyrosłam z rozsiewania negatywności.

Wyrosłam z prób stałego dogadzania innym. I z tego, że wszyscy dookoła starają się mi wmówić, ze nie jestem wystarczająco ładna, sprytna i dobra.
Wyrosłam ze swojej skłonności do obaw i braku poczucia bezpieczeństwa.

Wyrosłam ze stałego szukania powodów do niekochania samej siebie.
Wyrosłam ze wszystkiego, co nie karmi esencji mojej duszy.
Z tylu rzeczy wyrosłam . I nigdy do tej pory nie czułam się tak wolna.

Tekst: Chanda Kaushik

Hevina 

sobota, 23 października 2021

Jak pokochać siebie?

 

😍 Przestań się krytykować.

Krytyka nigdy niczego nie zmienia.
Nie krytykuj się. Akceptuj siebie dokładnie takim, jakim jesteś.
Każdy się zmienia. Kiedy się krytykujesz,
twoje zmiany stają się negatywne.
Kiedy się doceniasz, zmiany te będą pozytywne.
😍 Przebacz sobie.
Pozwól przeszłości odejść. Wszystko, co robiłeś, robiłeś w danej chwili najlepiej jak umiałeś, ze zrozumieniem, świadomością i wiedzą, jaką wówczas posiadałeś. Teraz się rozwijasz i zmieniasz, i będziesz inaczej przeżywał życie.

😍 Nie strasz sam siebie.
Przestań terroryzować się własnymi myślami.
To wyniszczające. Znajdź w swoim umyśle taki obraz, który zapewni ci przyjemność i natychmiast sprawi, że straszne myśli zostaną zastąpione przyjemnymi.
😍 Bądź delikatny, miły i cierpliwy.
Bądź dla siebie delikatny.
Bądź dla siebie miły.
Bądź cierpliwy, gdy uczysz się nowych sposobów myślenia. Traktuj się tak, jakbyś traktował kogoś, kogo bardzo kochasz.
😍 Bądź dobry dla swego umysłu.
Nienawiść do siebie to nienawiść do własnych myśli. Nie nienawidź siebie za to, że posiadasz myśli. Delikatnie zmień swój sposób myślenia na taki, który prowadzi do afirmacji życia.
😍 Chwal siebie.
Krytyka osłabia twego ducha. Pochwały go odbudowują. Chwal siebie tak często, jak tylko się da. Powtarzaj, jak świetnie sobie ze wszystkim radzisz – bez względu na to, czy są to rzeczy ważne, czy błahe.
😍 Zapewnij sobie wsparcie.
Znajdź sposób, by się wspierać.
Sięgnij po pomoc przyjaciół i pozwól im sobie pomóc. Bycie silnym to proszenie o pomoc, gdy tego potrzebujesz.
😍 Podchodź z miłością do negatywnych myśli.
Wiedz, że stworzyłeś je, by zaspokoić jakąś potrzebę. Teraz odnalazłeś nowe, pozytywne sposoby, by te potrzeby zaspokoić. Z miłością uwolnij się od starych, negatywnych wzorców.
😍 Dbaj o swoje ciało.
Ucz się właściwego odżywiania. Jakiego paliwa potrzebuje twoje ciało, by zapewnić mu optimum energii i witalności? Ucz się ćwiczeń fizycznych.
Jakie ćwiczenia lubisz?
Kochaj i czcij świątynię, którą zamieszkujesz.
😍 Baw się!
Przypomnij sobie rzeczy, które sprawiały ci frajdę w dzieciństwie i wciel je teraz w życie.
Znajdź sposób, by bawiło cię wszystko, co robisz. Pozwalaj sobie wyrażać swoją radość. Uśmiechaj się. Śmiej się. Raduj się, a Wszechświat będzie radował się wraz z tobą!
😍 Kochaj siebie… zrób to teraz.
Nie czekaj z tym, aż poczujesz się lepiej, schudniesz albo znajdziesz nową pracę, czy zaangażujesz się w nowy związek. Zacznij kochać siebie już teraz – kochaj siebie najlepiej jak potrafisz.
😍 Pracuj z lustrem.
Często patrz sobie w oczy. Okazuj sobie miłość. Wybaczaj sobie, patrząc w swoje odbicie w lustrze. Przemawiaj do swoich rodziców, patrząc w lustro.
Im także przebacz.
Przynajmniej raz dziennie mów sobie -
kocham cię, naprawdę cię kocham!
Louise Hay 💟
Cudnego dnia kochani 🙏☀😍





środa, 18 listopada 2020

10 sposobów, jak nauczyć się kochać siebie od Louise Hay

 


1. Przestań się krytykować.
Nie myśl o sobie jako o złym. To stwarza trudności. Czując się „niewystarczająco dobre” usprawiedliwiamy nasz upokorzony stan i utrzymujemy go. Pielęgnujemy ból i choroby.
2. Przestań się nękać.
Wielu po prostu terroryzuje się mrocznymi myślami, wyobrażając sobie każdą sytuację o wiele gorszą niż jest w rzeczywistości. Tacy ludzie nadmuchują drobne problemy do wygórowanych rozmiarów. A jak okropne jest życie w oczekiwaniu na najgorsze.
3. Bądź dla siebie miły, delikatny i cierpliwy.
Jak żartobliwie napisał Oren Arnold: „Boże, proszę cię, daj mi cierpliwość. I natychmiast! " Cierpliwość to potężne narzędzie. Większość ludzi cierpi z powodu oczekiwania natychmiastowych rezultatów. Denerwujemy się stojąc w kolejkach lub stając w korkach. Niecierpliwość to niechęć do nauki. Chcemy zdobywać wiedzę bez wyciągania lekcji, bez podejmowania kroków niezbędnych do osiągnięcia celu.
4. Naucz się być życzliwym dla swojego umysłu.
Nie bij się za negatywne myśli. Nie obwiniaj siebie za złe rzeczy w życiu. Ucz się z tego. Bycie miłym dla siebie oznacza rezygnację z winy, winy, kary i bólu.
5. Naucz się chwalić siebie.
Krytyka pali duszę, pochwała ożywia ją z popiołów. Cokolwiek robisz, wspieraj się pochwałami. Powtarzaj sobie, że jesteś piękna.
6. Naucz się prosić przyjaciół o pomoc.
Proszenie o pomoc jest przejawem siły, a nie słabości. Wielu z nas jest przyzwyczajonych do polegania tylko na sobie i nigdy nie poprosi o pomoc. A jednak spróbuj to zrobić, zamiast próbować samodzielnie radzić sobie ze wszystkimi problemami i złościć się na siebie, że nie wyszło.
7. Kochaj swoje negatywne cechy.
Wszyscy dokonaliśmy złego wyboru. Jeśli wytrwale będziemy się za to karać, rozwiniemy stereotyp. Kolejnym potężnym narzędziem jest humor. Pomaga się zrelaksować i poczuć ulgę w stresującej sytuacji. Zobacz więcej filmów komediowych. Jeśli ktoś może spojrzeć na swoje życie jak na zabawę z elementami telenoweli, dramatu i komedii, to nie jest beznadziejny i w przyszłości wszystko będzie z nim dobrze.
8. Dbaj o swoje ciało.
Uważaj, czym go karmisz. Staliśmy się fanami konserw. Poszliśmy na różne diety. Pozwoliliśmy firmom spożywczym i ich sztuczkom reklamowym wpływać na ich nawyki żywieniowe. Świadomość tego, co jemy i jak się potem czujemy, to okazywanie sobie miłości.
9. Pracuj z lustrem.
Podejdź rano do lustra, uśmiechnij się i powiedz swojemu odbiciu: „Kocham Cię, jesteś najbardziej niesamowita i piękna”. Przeżyj ten dzień w dobrym nastroju, z miłością do siebie i swoich sąsiadów. Zobaczysz, jak szybko zmieni się Twoje życie, znajdź dla siebie zestaw ćwiczeń, które lubisz, a ich wykonywanie sprawi Ci przyjemność.
10. Kochaj siebie już teraz, nie czekaj, aż będziesz doskonały.
Ucząc się kochać siebie, możesz kochać i akceptować innych ludzi. Nie przyszedłeś na ten świat, aby zadowolić innych i żyć tak, jak chcą. Twoim celem jest wyrażenie siebie i wyrażanie miłości na głębokim poziomie.


niedziela, 17 listopada 2019

10 Kroków jak pokochać siebie.



1. Powiedz stop wszelkiej krytyce
Powiedz sobie, że nie będziesz krytykować nikogo i niczego, teraz i na zawsze. Krytyka niczego nie zmienia pozytywnie. Akceptuj siebie i świat takim jakim jest. Louise poleca stanąć przed lustrem, spojrzeć w lustro i powiedzieć afirmację:
🌼 „Jestem w porządku taką jaką / takim jakim jestem teraz”.

2. Powiedz stop myślom, które Cię terroryzują
Nie pozwól negatywnym myślom rosnąć w siłę i kierować Tobą. Przestań straszyć samą samego siebie, zacznij akceptować siebie. Kiedy przyjdzie negatywna myśl natychmiast zmień uwagę na to co jest pozytywne. Wybierz myśli dzięki którym czujesz się dobrze.

3. Bądź łagodna/y, delikatna/y, uprzejma/y, dobra/y, życzliwa/y, a nade wszystko cierpliwy wobec siebie
Tutaj Louise siłę cierpliwości porównuje do ogrodu i uprawy w nim roślin. Chwasty to negatywne myśli, które zagłuszają pozytywne myśli. Naucz się nowego sposobu myślenia, zadaj sobie pytanie: „Jak mam kochać siebie?” Louise proponuje afirmację do lustra: 🌼 „Chcę Cię bardziej kochać dzisiaj niż wczoraj”.

4. Bądź wyrozumiały dla swojego umysłu
Krok czwarty oznacza zaprzestanie życia w poczucia winy i obwinianiu się:
„Obwinianie powoduje, że zrobiłaś/łeś coś złego, …. obwinianie powoduje poczucie winy, poczucie winy domaga się kary, a kara powoduje ból”. Gdy przestaniesz obwiniać się wówczas zaakceptujesz odpowiedzialność. Tutaj Louise wskazuje na korzyści z pozytywnej medytacji i wizualizacji.

5. Nagradzaj się
Krytyka burzy, nagroda buduje. Pozwól sobie na nagrodę, należny Ci się nagroda za to co robisz, za to kim jesteś. Louise radzi powiedzieć do lustra: 🌼 „Dobrze sobie radzę, że wszystkim”.

6. Znajdź sposoby i osoby które będą Cię wpierać
Wesprzyj siebie, znajdź wsparcie dla siebie. Przestań być niezadowolona/y ponieważ coś Ci nie wychodzi, ale poproś o pomoc.

7. Zaakceptuj swoje porażki
Zaakceptuj swoją negatywna stronę doświadczeń, przeszkody można polubić, poświęcaj im znacznej mnie uwagi. Cokolwiek mamy teraz w życiu jest spowodowane naszym udziałem. Nigdy się nie mylisz. Złość nie powoduje pozytywnych zmian.

8. Humor
Śmiej się jak najwięcej, oglądaj komedie. Spotykaj się z życzliwymi ludźmi, z takimi przy których dobrze się czujesz, z takimi, którzy wywołują u Ciebie szczery śmiech.

9. Troszcz się o swoje ciało
„Ciało jest domem w którym żyjesz. Uważaj na to co dostaje się do twojego ciała, jedzenie jest paliwem dla ciała. Troszczenie się o swoje ciało jest aktem kochania samego siebie”. Oto jedna z pozytywnych afirmacji którą proponuje Louise: 🌼 „Przebaczam, przebaczono mi. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię. Co mogłabym/mógłbym zrobić, by pokochać Ciebie? Zasługuję tylko na dobro w moim życiu”.

10. Część kochania samego siebie polega na czuciu swoich uczuć. Louise woła do nas: 🌼„Czuj swoje uczucia i żyj czując”. Afirmacje: 🌼 "Gdziekolwiek pójdę prosperuję. Mój dochód się zwiększa. Zawsze jestem bezpieczna/y. Życie jest radością i wypełnione miłością. Kocham i jestem kochana/y. Jestem gotowa/y do pokochania siebie".

~ Louise L. Hay

niedziela, 28 lipca 2019

TRUDNE RELACJE Z RODZICEM I SŁÓW PARĘ O STAWANIU SIĘ RODZICEM DLA SIEBIE


.
Dorosłe dziecko rzadko oddala się od rodzica, który:
* traktował i traktuje je z GODNOŚCIĄ i SZACUNKIEM, poszanowaniem jego integralności i przestrzeni (fizyczności, potrzeb, uczuć, wrażliwości)
* nie tłamsił i nie tłamsi go swoimi lękami, kontrolą i manipulacjami, przebranymi w ubranko "miłości"
* nie przytłacza go swoimi osobistymi emocjami, z którymi sobie nie radzi, nie zalewa go nimi
* nie zalewa go pretensjami i żalami
* nie sprawiał, że przez jego złość, frustracje, przemoc słowną, nieustanną krytykę, nadużycia emocjonalne i fizycznie, dziecko czuło się w dzieciństwie jak na wojnie pod obstrzałem
* nie wywoływał w dziecku lęku przed śmiercią (a lęk przed śmiercią czy tez lęk o przetrwanie może pojawiać się nie tylko w sytuacjach, gdy dziecko przekonuje się, iż rodzic jest zdolny do skrajnej przemocy i traci panowanie nad sobą, ale także wtedy gdy dziecko jest zaniedbywane lub rodzic kwestionuje w jakiś sposób miłość do niego lub je odrzuca, odpycha, gdyż dla dziecka miłość rodzica jest warunkiem przetrwania)
* nie krytykuje dorosłego dziecka nieustannie, nie poprawia, nie naprawia, nie koryguje, nie nawraca na jedyną właściwą drogę, nie okazuje rozczarowania, potępienia, niezadowolenia
* nie narusza jego integralności i godności poprzez przemoc fizyczną i emocjonalną, a jeśli do tego doszło w dzieciństwie dziecka, bierze PEŁNĄ, całkowitą odpowiedzialność za swoje zachowanie (wszak to on był wówczas dorosły, a dziecko było tylko dzieckiem) i dąży do naprawy relacji
* wszelkie nadużycia i zachowania, które nadszarpnęły ufną więź z dzieckiem naprawiał na bieżąco, pokazując dziecku, że zależy mu na tym, by czuło się godne, szanowane i kochane, a jeśli nie umiał tego naprawić na bieżąco, zadośćuczynia to dziecku
* nie jest roszczeniowy, nie domaga się zwrotu za swoje poświęcenie dla dziecka, za to, że je urodził czy wychował, za to, że mu pomagał czy pomaga, nie wypomina dziecku, ile dla niego zrobił i robi, nie domaga się rekompensaty za jakąkolwiek pomoc czy "poświęcenie", nie domaga się od dziecka niczego (kiedy relacja jest zdrowa, dziecko samo wyciąga rękę do rodzica w potrzebie, nie potrzebuje być zmuszane do tego manipulacjami)
* nie wypomina dziecku jego zachowań z dzieciństwa i młodości,
* nie stawia swojego ego ponad dobro dziecka, np. usiłując ratować swoje dobre imię i zaprzeczając przemocy która miała miejsce (fizycznej i emocjonalnej) lub czyniąc sobie z dziecka partnera (w dzieciństwie i dorosłości) albo traktując je jak tresowane zwierzątko, które powinno zachowywać się tylko w określony sposób i spełniać wyobrażenia
* nie zaniedbywał dziecka emocjonalnie i fizycznie, lecz nawiązywał z nim bezpieczną, kochajacą więź.
...
Można by jeszcze wymieniać.
.
Rodzice rozważcie, jeśli nie chcecie, aby Wasze dorosłe dziecko żyło w dystansie od Was.
One samo z siebie będzie chciało do Was, gdy będziecie je godnie i z szacunkiem traktować.
.
A jeśli znacie kogoś, kto żyje w dystansie od rodzica, to zanim osądzicie tego kogoś lub zaczniecie mu wrzucać jakiekolwiek rady, wyjaśnienia i teorie duchowe, rozważcie taką możliwość, że ta osoba prawdopodobnie wybaczała tysiące razy, mogła tysiące razy ponad swoje siły bezskutecznie naprawiać relację, mogła sięgać tysiące razy ku rodzicowi jako dziecko i później i tyleż razy być odrzucana, mogła żyć latami w ogromnym bólu, usiłując dać rodzicom to, co chcą albo znosić tysiące aktów przemocy psychicznej i fizycznej, krzyki, krytykę, zaniedbania, manipulacje i niezrozumienie.
I z całą pewnością musiała, aby przeżyć, aby przetrwać, chodzić po tym świecie w założonej zbroi, opancerzona, stłumiona, zamrożona w czuciu, często ogromnie napięta wewnętrznie albo schowana w bańce depresji, apatii i bezsilności.
Być może musiała zebrać się w sobie ostatkiem sił, jakie jej zostały po tej walce o przetrwanie, aby stanąć na nogi i móc nie tylko dalej żyć, ale też dać sobie szansę na stworzenie innych, zdrowych relacji - z własnym dzieckiem, z partnerem.
I prawdopodobnie musiała też przeżyć bardzo bolesną żałobę, związaną z koniecznością zdystansowania się. Być może musiała zdobyć się na tytaniczny wysiłek, aby stanąć za sobą, móc żyć swoim życiem i stworzyć własne, zdrowe relacje.
.
I jeśli jesteś taką osobą, która musiała się zdystansować od rodziców, na chwilę, na jakiś czas, czy nawet na zawsze, to nikt, ale to absolutnie nikt, kto NIE przeszedł tego samego co Ty, nie ma prawa Ci mówić, co masz robić lepiej, jakim dzieckiem powinieneś być, nie ma prawa Cię pouczać ani osądzać, nie ma prawa Ci mówić, że jakiekolwiek Twoje odczucia są niewłaściwe, nie ma prawa Ci mówić, że powinieneś się uniewrażliwić albo że coś robisz źle ani serwować Ci moralizatorsko własnych interpretacji na temat tej relacji i twojego stosunku do niej.
.
Jako dziecko wybaczałeś zapewne setki czy nawet tysiące razy - małe dzieci są w tym świetne, zawsze gotowe wybaczyć, zawsze pełne nadziei, ciągle "zapominające" o tych wszystkich przykrych rzeczach dla "dobra relacji".
.
Ale te przykre rzeczy wybiją, będą musiały, bo takie jest prawo miłości.
Mogą wybić już w Twojej dorosłości, i wyjść na wierzch właśnie dlatego, że otwierasz się coraz bardziej na samego siebie, na miłość, a ona wlewa się w Ciebie i wypłukuje to wszystko, obmywa Cię.
.
Jako dorosły człowiek masz pełne prawo spotykać się ze swoją złością, ze swoją rozpaczą i bólem, ze swoją stłumioną agresją i je integrować.
.
Nie musisz zmuszać się do powrotu do tych dziecięcych stanów, w których byłeś tak pełen przebaczenia, tak jeszcze otwarty i pełen wiary, że moze być lepiej, jeśli tylko Ty będziesz lepszy.
.
Nie musisz słuchać cudzych koncepcji na temat "konieczności" wybaczenia. Bo to nie "wybaczenie" sprawi, że poczujesz się lepiej. Ono jest jedynie zrozumieniem, że druga osoba robiła co robiła, z powodu swoich ran, swoich uwarunkowań czy z jakichkolwiek innych powodów. Zobaczeniem, że sama cierpiała, czy cierpi. Możesz mieć do niej nawet cały ogrom współczucia i zrozumienia.
.
Ale to nie wybaczenie Cię uleczy. To nie współczucie wobec rodzica Cię uleczy ani zrozumienie dla niego.
.
Poczujesz się lepiej i zaczniesz się uzdrawiać, gdy sam siebie zalejesz życzliwością, miłością, akceptacją, najwyższym współczuciem i zrozumieniem, gdy sam dla siebie staniesz się najbardziej kochającym rodzicem i przyjacielem. To właśnie to nas ulecza i uzdrawia.
I jeśli jest taka potrzeba, masz pełne prawo robić to wszystko z dala od rodziców, a czasem nawet nie masz wręcz innej możliwości, jak zdystansować się.
.
W procesie integracji, uwalniania skumulowanych emocji czy napięć z ciała oraz odkrywania prawdziwego siebie (zwłaszcza, jeśli zostały uszkodzone struktury nerwowe wskutek przemocy albo nie wytworzyły się istotne połączenia w mózgu umożliwiające zdrowe funkcjonowanie w świecie i relacjach)
nieuchronnie zawsze uwrażliwiamy się na swoje ciało, na swoje emocje, na skumulowane napięcia.
Zrzucamy swoje zbroje i ciasne skafandry.
Rozmrażamy się, a wraz z tym rozmrażaniem musimy pozwolić, aby przepłynęło przez nas to, co chce przepłynąć, choćby była to złość, smutek, płacz, a nie narzucać sobie, by realizować jakieś duchowe paradygmaty miłości (które są jedynie programami mentalnymi).
.
Oczywiście to prawda, że nie warto żywić i podsycać w sobie negatywnych uczuć, wściekłości, urazy i nienawiści do nikogo, a zatem także do rodziców.
Ale jeśli już takie uczucia pojawiają się w Tobie, uszanuj je i uhonoruj, bo gdy je pominiesz i nie uhonorujesz, one wybiją, będą wracały.
Takie jest prawo miłości.
Jeśli nie w relacji z rodzicem, to w postaci ciągłego rozdrażnienia, w postaci niezdrowych relacji z innymi ludźmi, ciągłych konfliktów z innymi, z systemem, w relacji z dzieckiem czy partnerem, czy też przyjmą postać autoagresji, apatii, bezsilności i depresji.
.
Wierzę, ze w pewnym momencie zaczniesz stawać się dla siebie najkochańszą matką i ojcem, bądź już się nimi dla siebie stajesz.
Życzę Ci, abyś sycił się zawsze nieskończoną miłością i światłem.
Niech Ci tu będzie najlepiej na świecie.
Wierzę, że dobrze wykorzystasz dar życia, jakiego otrzymałeś od rodziców i stworzysz sobie takie warunki, w których będziesz mógł rosnąć i rozkwitać jak najpiękniej tylko możesz, dzieląc się sobą ze światem z radością i spokojem w sercu, dla dobra nas wszystkich.
Z całego serca Ci tego życzę i niech WSZYSTKO Ci w tym sprzyja.
Jesteś kochany i nigdy nie jesteś sam.
.
tekst: Karolina Bochenek
grafika: Alex Grey

poniedziałek, 5 listopada 2018

Lęk przed oceną.

Lęk przed oceną, przed tym co mówią i myślą inni, jest jednym z najsilniejszych lęków, z jakim prawie każdy będzie się musiał mierzyć.

Wielu ludzi często boi się wykonać jakiekolwiek działania z powodu tego lęku. Niektórzy unikają swojej samorealizacji, bo boją się, że na ich drodze będą pojawiać się Ci, którzy będą ich krytykowali, wyśmiewali, poniżali, umniejszali.

Jeśli ktokolwiek Cię krytykuje, to jaki jesteś, co robisz, zadaj sobie dwa najważniejsze pytania:

1. Czy to jest osoba, którą ja chciałbym się stać? Która mnie w jakiś sposób inspiruje ? To, jaka jest, jak się przejawia?.
Gwarantuje Ci, że odpowiedź będzie brzmiała - NIE.

2. Czy to jest osoba, która osiągnęła to, co i ja chcę? Czy mogę się zainspirować jej sukcesami, jej działaniami?
Gwarantuje Ci, że odpowiedź będzie brzmiała - NIE.

Musisz w końcu zrozumieć jedno. Najwięcej krytycznych uwag wobec innych, mają Ci, którym bardzo trudno jest patrzeć na Siebie. A tacy ludzie, naprawdę mają niewiele Tobie, do zaoferowania. Oni tylko lubią rozliczać innych, z tego jacy inni są, co robią. I nie robią tego tylko, w stosunku do Ciebie. Przebacz im, bo najbardziej okrutnymi sędziami i tak są oni, wobec siebie.

Patrz na tych, którzy doszli tam, gdzie i Ty chcesz iść. Którzy osiągnęli to, co i Ty chcesz, a nawet znacznie więcej, niż potrafisz sobie wyobrazić. Patrz na tych, którzy są przed Tobą. A nie, oglądasz się w tył. To są ludzie, którzy mają naprawdę, coś realnego Tobie do zaoferowania.

Pamiętaj: To jaki Ty Jesteś, to sprawa między Tobą, a Bogiem. A nie Tobą, a innymi ludźmi. I tutaj pytaj: "Boże, jaka jest prawda, na mój temat?". I kiedy naprawdę będziesz miał odwagę nią Żyć, Twój Świat będzie wypełniony po brzegi, takimi ludźmi, jak Ty. A Ci inni, będą tylko małą kroplą, w Twoim Wielkim Oceanie.

sobota, 12 maja 2018

WSZYSTKIE CHOROBY MAJĄ SWOJE ŹRÓDŁO W NIEWYBACZENIU.


Ilekroć jesteśmy chorzy, poszukajmy w naszych sercach, komu mamy wybaczyć.
Kurs Cudów mówi: „Wszystkie schorzenia mają swoje źródło w niewybaczeniu” oraz: „Ilekroć jesteśmy chorzy, powinniśmy
rozejrzeć się dookoła i poszukać osoby, której trzeba wybaczyć”.
Do tej teorii dorzuciłabym myśl, że tej osobie, której najtrudniej jest nam wybaczyć, musimy WYBACZYĆ PRZEDE WSZYSTKIM.
Wybaczenie oznacza odpuszczenie, puszczenie w niepamięć. To nie ma nic wspólnego z usprawiedliwianiem. Po prostu odpuszcza się tę sprawę. Nie musimy wiedzieć, JAK wybaczyć. Wszystko, co mamy do zrobienia, to CHCIEĆ wybaczyć. Kosmos zatroszczy się o sposoby.
Rozumiemy tak dobrze nasz własny ból. Jak trudno jest jednak zrozumieć, że ONI, którym powinniśmy wybaczyć, kimkolwiek by byli, także cierpieli. Musimy zrozumieć, że czynili, co mogli, zgodnie ze swoimi możliwościami zrozumienia, świadomością i wiedzą, jakie mieli w tamtym okresie.
Gdy ludzie przychodzą do mnie z problemem, nie zwracam uwagi na to, co to jest – nadwyrężone zdrowie, brak pieniędzy, niesatysfakcjonujące związki, zahamowania w normalnej aktywności – koncentruję się na jednej sprawie, którą jest MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE.
Sądzę, że kiedy rzeczywiście kochamy i AKCEPTUJEMY SIEBIE TAKIMI, JAKIMI JESTEŚMY, wszystko w życiu udaje się. To tak, jakby dookoła wydarzały się małe cuda. Zdrowie jest lepsze, otrzymujemy więcej pieniędzy, związki emocjonalne są bardziej wartościowe, zaczynamy działać twórczo. I to wszystko dzieje się bez większego wysiłku z naszej strony.
Kochanie i aprobowanie samego siebie, tworzenie wokół siebie klimatu zaufania, bezpieczeństwa i akceptacji sprawia, że umysł staje się uporządkowany, kreuje lepsze związki międzyludzkie, daje możność otrzymania lepszej pracy, mieszkania, a nawet wpływa korzystnie na wygląd zewnętrzny. Ludzie, którzy potrafią kochać samych siebie, nie czynią sobie i innym niczego złego.

Samoaprobata i samoakceptacja to podstawowy klucz do pozytywnych zmian w każdej dziedzinie naszego życia.
Kochanie siebie, według mnie, zaczyna się od niekrytykowania siebie z byle powodu. Nadmierny krytycyzm więzi nas akurat w tym wzorcu, który staramy się zmienić. Zrozumienie samego siebie i właściwe obchodzenie się z własną osobą umożliwia nam zmianę tego wzorca. Pamiętajcie, że proces krytykowania siebie trwał latami i nie dawał żadnych rezultatów. Spróbujcie zaakceptować siebie, a zobaczycie, co będzie się działo.

Louise L. Hay – "Możesz uzdrowić swoje życie"

środa, 18 października 2017

Przesłanie na dziś: Dbaj o swoich bliskich.

Cudowna Istoto przybyłaś na plan fizyczny razem z innymi. Wybrałaś sobie tych, którzy w najlepszy sposób nauczą Ciebie tego, czego potrzebujesz się nauczyć, a w zamian Ty zaoferowałaś, że najlepiej nauczysz ich tego, czego sami potrzebują. Oprócz tego na swojej drodze spotykasz innych, którzy są tylko chwilę lub zostają dłużej, a czasem spotkanie z nimi zmienia diametralnie Twoje życie. Każde spotkanie ma sens, bo wzajemnie jesteśmy dla siebie uczniem i nauczycielem jednocześnie. Otaczając się bliskimi Twemu Sercu Istotami uzyskujesz wsparcie, opiekę a jednocześnie czasem surową krytykę czy ocenę. Bez względu na wszystko, pamiętaj, że wszystko dzieje się dla Ciebie i poprzez Ciebie. Kiedy odłożysz na bok emocjonalny ciężar, kiedy zrzucisz z siebie balast w postaci gniewu, poczucia winy czy złości to ujrzysz całą prawdę, która się za tym kryje. Każdy daje tyle ile sam posiada i tyle ile potrzebuje, by przerobić swoją lekcję. Doceń dzisiaj każdego Nauczyciela, jakiego spotkałaś na swojej drodze. Nawet, jeśli teraz nie widzisz, czego on Cię nauczył, z czasem to zobaczysz, bądź pewna. Wszyscy bliscy, którzy są w Twoim bezpośrednim otoczeniu, bez względu na to kim są i jak długo, pragną ogrzać się w Twoim Świetle, poczuć wsparcie i Akceptację. Doceń ich wkład w Twój rozwój, powiedz im, jak bardzo ich kochasz, szanujesz, rozumiesz czy że im współczujesz. Co dajesz, wraca i to zwielokrotnione. Więc wysyłaj Miłość, Zrozumienie, Akceptację, Współczucie, dodawaj Otuchy, poświęcaj swój czas i bądź, tak zwyczajnie, po prosu Bądź. Ta potężna Dobra Energia wróci do Ciebie w taki czy inny sposób, od tych czy od tamtych. Okaż dzisiaj Serce i obdarz uwagą najbliższych i powiedz im, jak bardzo są dla Ciebie ważni, nawet jeśli Wasza relacja jest trudna. Pamiętaj, że u Źródła, w naszym Domu, wszyscy jesteśmy Miłością i Jednością ze Stwórcą. Powiedz do siebie: Dzisiaj, Teraz wysyłam Światło Miłości i Pocieszenia. Pragnę, by objęło wszystkich, którzy dzielili ze mną chociaż chwilę swojego życia. Wybaczam, Kocham, Dziękuję. Jestem Wdzięczna za Dar Spotkania.

Monika Kaźmierczak

czwartek, 30 marca 2017

Krytykowanie innych? Weź się lepiej za siebie!

Nie ma na świecie chyba niczego bardziej wyczerpującego i drażniącego, niż konieczność wysłuchiwania kogoś, z kogo ust wypływa nieustające krytykowanie wszystkiego co się rusza, bądź też nie rusza.
Życie w otoczeniu tego szczególnego rodzaju negatywnego środowiska może być naprawdę straszne, ponieważ zarówno słowa, jak i zachowanie, jakimi cechuje się nieprzerwane krytykowanie jest czymś w rodzaju wirusa atakującego nasze umysły i powodującego trudne do wyobrażenia szkody na psychice.
Dotyczy to nie tylko osoby wygłaszającej krytyczne opinie lub obiektu, do którego są one kierowane, ale także (albo i przede wszystkim) osób postronnych. W takim przypadku najlepiej po prostu będzie omijać towarzystwo osoby cechującej się skłonnościami do nadmiernego krytykowania innych.
Jest to o tyle istotne, że może ona stopniowo nas zatruwać swoimi niezwykle „cennymi” przemyśleniami i spowodować u nas utratę równowagi emocjonalnej. Pełen spokój i bezstresowe życie jest czymś naprawdę pożądanym, wręcz bezcennym, nie powinniśmy zatem pozwalać komukolwiek na naruszanie naszej przestrzeni fizycznej i psychicznej.

Jednym z najlepszych wskaźników emocjonalnego wyjałowienia i umysłowej słabości jest ilość czasu i wysiłku przeznaczanego na bezowocne krytykowanie innych.

Krytykowanie innych? Szczęśliwi ludzie tego nie robią, zajmują się własnym życiem.

Ile czasu spędzasz każdego dnia wysłuchując innych osób, których głównym zajęciem jest krytykowanie wszystkiego dookoła? Słuchać krytyki? Trochę? Dużo? O wiele za dużo? Dobrze, że nadszedł w końcu najwyższy czas, aby zakończyć tę sytuację i usunąć ze swojego życia wszystkie sytuacje i osoby, które zagrażają Twojemu dobremu samopoczuciu i zakłócają równowagę emocjonalną.
Poświęć swój czas na poprawę siebie samego i swojego otoczenia. Będzie Ci to zapewniało korzyści na dwa sposoby. Po pierwsze, będziesz w stanie utrzymać zdrowe podejście do życia. A po drugie, to Ty będziesz mógł dawać przykład innym, a nie cały czas starać się naśladować czyjeś postępowanie.
Smutek
Jeżeli zamiast przeznaczania naszego własnego czasu na krytykowanie innych ludzi lub wysłuchiwanie czyichś opinii tego rodzaju zajmiemy się korygowaniem własnych błędów, będziemy w stanie osiągnąć najwyższy poziom emocjonalnego dobrego samopoczucia, jaki tylko istnieje.
Powinniśmy zatem skupić się na doskonaleniu samych siebie na poziomie osobistym. Dzięki czemu będziemy w stanie wypracować w sobie takie cechy, jak szczerość, szacunek, pokora, dobroć i uczciwość.
Nie jesteśmy doskonali i nie powinniśmy starać się takimi być, ale ważna w naszym życiu zawsze będzie chęć do nieustannego doskonalenia samych siebie. W ten sposób wypracujemy w sobie możliwość życia bez zwracania uwagi na różnego rodzaju stany emocjonalne innych osób. W ten sposób szybko dostrzeżesz, że krytykowanie pochodzące z zewnątrz zupełnie Cię nie rusza lub mówiąc bardziej potocznie, „spływa po Tobie jak po kaczce”.

To, co inni ludzie myślą o Tobie, jest ich problemem, a nie Twoim.

Na świecie jest mnóstwo ludzi, których jedynym jak się wydaje celem w życiu jest nieustanne krytykowanie wszystkiego wokół siebie oraz wszystkich. Wiecznie komentują w negatywny sposób wszystkie nasze posunięcia i decyzje, całe nasze życie, naszych znajomych… Dosłownie wszystko.
Z pewnością jesteś w stanie wskazać takie osoby w swoim otoczeniu. Robią to bez przerwy, choć nikt nawet nie zapytał ich o zdanie. Ich jedynym celem wydaje się być chęć szkodzenia innym i siania fermentu. Krytykowanie jest jedynym narzędziem, jakie opanowali, pozwalającym na zakłócanie spokoju innym, wprowadzanie negatywnych emocji i irytowanie.
Ogólnie rzecz biorąc, są to praktycznie zawsze osoby z niską samooceną, które nie akceptują samych siebie. Z tego też powodu jest im zazwyczaj trudno zaakceptować innych. Ci ludzie przypinają innym różnego etykietki, które odzwierciedlają rzeczywistość w taki sposób, w jaki sami go widzą. Poświęcając cały swój czas na bezustanne krytykowanie, nie zważają przy tym na emocjonalne problemy innych osób.
Najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na świecie są ci, którzy martwią się zbytnio o to, co myślą inni.

Emocjonalna szkodliwość, jaką niesie za sobą nadmierne krytykowanie

„Nie zwracaj uwagi na rzeczy, które robią lub nie robią inni ludzie. Koniecznie powinieneś zwrócić uwagę na to, co Ty robisz, albo czego nie robisz”.
Buddha
Zacznij leczyć swoje rany emocjonalne, pamiętając przy tym o tym, że każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy. Nie musisz zwracać uwagi na jakiekolwiek opinie innych osób. Po prostu żyj po swojemu podążając wybraną przez siebie ścieżką. Jesteś w końcu osobą dorosłą, która jest w stanie samodzielnie podejmować decyzje. I po prostu korzystaj z możliwości, jakie daje Ci życie oraz użyj do tego własnych zdolności w taki sposób, jaki tylko chcesz.
Pamiętaj o tym, że dla Ciebie najważniejsze są Twoje własne emocje i uczucia. Zatem powinieneś właśnie z nimi się najbardziej liczyć – nie bój się więc myśleć i czuć się tak, jak sobie tego życzysz. Ale pamiętaj przy tym także, że nieustanne krytykowanie i złośliwe docinki mogą dotknąć każdego, nawet jeśli nie dotyczą one Ciebie.
Nie zapominaj o tym, że bezsensowne krytykowanie zdradza po prostu ogromne ubóstwo emocjonalne. Niekiedy także i intelektualne. Jeśli nie potrafisz wzbogacić swojego emocjonalnego świata, jeśli żyjesz zupełnie odcięty od innych w swoim własnym, żalu i nie pozwolisz nikomu sobie pomóc, będziesz na najlepszej drodze do tego, by wkrótce stać się emocjonalnym egoistą. Porzuć wszelkie tego typu zachowania. Staraj się być szczęśliwym i chroń swój wewnętrzny oraz zewnętrzny świat.
A krytykowanie? Zostaw je innym, którzy nie mają niczego lepszego do roboty.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Claudii Tremblay

http://pieknoumyslu.com/krytykowanie-innych-wez-sie-za-siebie/

poniedziałek, 14 listopada 2016

Obrażając się, obrażasz się na siebie.


Każdego dnia w naszej codzienności spotykamy ludzi, członków rodziny, pracowników, znajomych i tych widzianych po raz pierwszy. Nawiązujemy z nimi relacje. Rozmowa, wymiana kilku słów, a czasami to tylko uśmiech czy spojrzenie.

W każdym napotkanym człowieku możemy przeglądać się jak w lustrze. Możemy dowiedzieć się czegoś nowego o sobie, czego sami nie zauważamy lub nie chcemy dostrzec. Każdy kto wchodzi w nasze życie, uczy nas czegoś o sobie i tylko od nas samych zależy czy zechcemy skorzystać z nadarzającej się okazji poznania siebie na nowo.

Chętnie przyjmujemy wszystkie komplementy, pochwały i uznania płynące z zewnątrz, gdyż w ten sposób uzupełniamy nasze braki. Pozornie podnosi nam to poczucie naszej wartości. Tylko pozornie, bo jest to tylko substytut tego czym sami siebie nie umiemy obdarować. Nie doceniając siebie, szukamy uznania i poklasku na zewnątrz.

Cóż jednak się w nas dzieje, kiedy słyszymy zamiast aplauzu słowa prawdy? Bolesnej prawdy, uznawanej za krytykę. Słowa, które nas dotykają. Dotykają, tam gdzieś głęboko, gdzie nawet nie mieliśmy odwagi sami zajrzeć. A tu nagle ktoś, i to często obcy dotyka naszego ego. Dotyka naszego cienia, którego istnienia nie chcieliśmy nawet przyjąć do swojej świadomości. I zaczyna boleć. A my się nie zgadzamy na ból. Zaczynamy walczyć. Złościmy się, atakujemy, usprawiedliwiamy się i udowadniamy swoje racje. Czujemy się urażeni i obrażamy się. Obrażamy się tylko na siebie.

Obrażamy się na siebie, zamiast podziękować za cudowną lekcję poznania siebie na nowo. Każdego dnia życie obdarowuje nas licznymi lekcjami i tylko od nas zależy czy zechcemy zrobić krok do przodu ku spełnieniu w miłości i odrobimy naszą lekcję czy pozostaniemy zatwardziali w swoich przekonaniach, czekając na kolejną i znacznie boleśniejszą lekcję, którą z pewnością obdaruje nas życie. Tylko od nas zależy czy poszerzymy przestrzeń miłości w naszym sercu. W każdej chwili dokonujemy wyboru i decydujemy o własnym życiu.


http://epokamilosciserca.blogspot.com/2015/11/obrazajac-obrazasz-sie-na-siebie.html





wtorek, 8 listopada 2016

Dlaczego krytykujemy sukcesy innych?



Krytykujemy sukcesy innych z jednego powodu.
Aby utrzymać siebie starego.
„Nie muszę nic ze sobą robić”, „Jestem idealny taki jaki jestem”, „nie muszę się zmieniać”.
Czasami tak bardzo nie chcemy się zmieniać, że krytykujemy wszystkich wokół z automatu. Wrosło to w naszą naturę.
A stało się tak dlatego, że dobre, wartościowe zachowania innych pokazują NAM SAMYM, że jesteśmy zdolni do TAKICH SAMYCH odważnych, nowych czynów, do jakich inni są zdolni.
Że moglibyśmy się ich chwycić i pójść w dobrym, rozwojowym dla siebie kierunku.
Krytykujemy jednak innych, bo POZWALA NAM TO STAĆ W MIEJSCU.
A obecne miejsce jest dobrze znane. Wygrzane, wychuchane, sprawdzone, pewne, jest „moje”.
Nowe budzi strach. Boimy się nowego.
Lepiej więc skrytykować wartościowe, rozwojowe zachowania kolegi, ponieważ ta krytyka utwierdza nas w przekonaniu, że my nie musimy nic robić. Skoro znaleźliśmy „dziurę w całym”, to przecież „oczywiste, że jego ścieżka jest błędna”. Czytaj – „moja ścieżka jest dobra”. Można więc go wyszydzić i skrytykować. To pozwoli nam się nie zmienić. Przeczekać. Pozwoli nam być tą samą osobą co wczoraj, przedwczoraj, rok temu i lat temu piętnaście. Jesteśmy przecież doskonali, więc nie trzeba nic zmieniać…

Złość.

Zanim skrytykujemy daną osobę, to w pierwszym odczuciu, budzi ona w nas złość. A złość ta wynika nie z czego innego, jak z tego, że pokazuje nam nasze dobre strony. Pokazuje nam to, że moglibyśmy być np. bardziej odważni, bardziej konsekwentni, bardziej wrażliwi, kreatywni, spontaniczni czy bardziej zorganizowani.
W głębi duszy myślimy „też bym tak chciał”, ale boimy się. Boimy się zmiany. Boimy się nowego siebie, którego jeszcze nie znamy.
Lepiej więc szybko zanegować czyjeś postępowanie, a to pozwoli nam wrócić do swoich STARYCH nawyków.
Byle tylko nie ruszyć nic w sobie.

Automatyczna reakcja lękowa.

Jeśli następnym razem zechcesz skrytykować drugiego, to zastanów się, czy nie jest to wynik Twojej automatycznej lękowej reakcji, aby tylko się nie zmienić. Chcesz ukryć to, że boisz się, że w ten sposób mógłbyś zobaczyć SWOJE nowe mocne dobre strony. Że mógłbyś zobaczyć siebie w NOWYM. A ego boi się nowego. Lepiej więc pozostać w stęchłym, ale znanym sobie pokoiku, którego nikt nie ma prawa ruszyć.
Lepiej pozostać małym, nie wychylać się, nie zmieniać… A szczęście? „Samo jakoś przyjdzie”… „Zobaczymy… na razie nie”, „Może wygram w Totka”

http://kimjestem.pl/dlaczego-krytykujemy-sukcesy-innych/


środa, 12 października 2016

Szukasz miłości? Miłość Cię nie odnajdzie, póki sam jej w sobie nie odkryjesz!



Znasz zapewne dosyć popularne powiedzenie:
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.

Czy to aby jest prawda?
Cierpisz na bezsenność, a tu "nagle i niespodziewanie" piąta rano i ledwo żywy zwlekasz się z łóżka i... no właśnie!

Kiedy rano budzisz się z dobrym nastawieniem do siebie, do zaczynającego się dnia, do świata, to nie ma znaczenia która jest godzina , ani co się wcześniej wydarzyło.

Podobnie jest ze stosunkiem do samego siebie.
Co robisz, a raczej co mówisz do siebie, kiedy spoglądasz rano w lustro? Jakimi uczuciami się kierujesz? Pięknem i zachwytem wobec siebie czy skupiasz uwagę na tym, co jeszcze można by poprawić, zamaskować we własnym wizerunku?

Jeżeli ciągle masz jakieś krytyczne "ale" do siebie, to nie oczekuj, że otoczenie będzie Cię inaczej traktować, niż ty sam siebie. W takiej sytuacji oczekiwanie pełnej akceptacji i zachwytu ze strony innych jest tylko "pobożnym" życzeniem. Jest iluzją chciejstwa stworzoną przez umysł.

Nie akceptujesz siebie,
to dlaczego inni mieliby to robić?
Nie lubisz siebie,
to dlaczego pieniądze miałyby Cię lubić?
Ciągle masz w sobie coś do poprawienia,
to i życie ciągle musisz poprawiać!
Z pewnością znacznie więcej znajdziesz podobnych analogi, ale czy to coś zmieni? Nie! Zmian możesz dokonać tylko TY SAM!

Szukasz miłości?
Miłość Cię nie odnajdzie, póki sam jej w sobie nie odkryjesz!

http://epokamilosciserca.blogspot.com/2016/10/szukasz-miosci.html

czwartek, 29 września 2016

Bogactwo i obfitość. Akceptacja bramą do bogactwa.

Bogactwo i obfitość to pełna akceptacja tego co jest tu i teraz. Bo brak akceptacji zamyka przed nami możliwość znajdowania nowych,  doskonałych rozwiązań, przeżywania życia w nowy, ekscytujący sposób.  To wymaga oparcia się na naszej prawej półkuli mózgowej, która ma dostęp do nieograniczonej ilości bodźców, informacji, poglądów i rozwiązań.  Prawa półkula to brak ograniczeń.  Lewa półkula jest pełna ograniczeń.  Lewa półkula używa myślenia i logiki, prawa półkule używa wyobraźni.  Mało tego, prawa półkula używa wszystkiego.
            Droga obfitości to otwartość serca i otwartość oczu. To umiejętność wglądu w siebie i dostrzeżenia swoich prawdziwych marzeń i celów. To umiejętność odpowiedzialnego działania i reagowania na ścieżce do tych celów. To umiejętność dostosowywania się i zmieniania się wraz z całym światem.  To umiejętność dostrzegania znaków, ukrytych wskazówek, to umiejętność podążania za podszeptem swego serca i wskazaniami aniołów.
Bogactwo i obfitość to umiejętność powiedzenia Tak, gdy cały Wszechświat jest gotów nas wspierać na każdym kroku. Bogactwo i obfitość to także umiejętność powiedzenia NIE, gdy nasza dusza i nasze serce dają nam znak, że jest lepsza droga.
Bogactwo i obfitość oznaczają akceptację i poddanie się.  Poddanie się jako wyjście z ego, z umysłu, z ograniczeń i zaakceptowanie wibracji . Obfitość to częstotliwość nakazująca wierzyć i wiedzieć, że wszystko jest możliwe.
Cokolwiek robisz, zanurz się w tej częstotliwości, pozwól odczuć połączenie swojej świadomości z polem wszelkiej możliwości. Poczuj kierunek przepływu. Nie oceniaj, nie krytykuj,  nie osądzaj. Zasiej ziarenko intencji i obserwuj jak rośnie.  Przyjmij każdą wskazówkę, która do ciebie przyjdzie,  rośnij wraz z tym ziarenkiem i zwracaj uwagę na swoje głębokie odczucia. W momencie decyzji zapytaj się –  czy ta decyzja będzie ziarenko wspierać w rozwoju, czy mu zaszkodzi?
Bogactwo i obfitość zawiera w sobie akceptację.  Bo akceptacja to brak oporu i brak separacji.  Bogactwo i obfitość to świadomość braku granic i barier. To świadomość połączenia wszystkiego ze wszystkim. Bogactwo i obfitość to przepływ i Bycie. Skup swoja uwagę TERAZ w tym miejscu między wdechem a wydechem.  Czy już wiesz, że wszystko JEST możliwe?

http://marcinzarek.pl/bogactwo/

czwartek, 2 czerwca 2016

Pewnie nie jestem taka, jak sobie mnie wymyśliłeś.


Fot. iStock /  EpicStockMedia
Ja wiem, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, że podstawą związku jest dobra komunikacja, że trzeba dbać o siebie nawzajem. Wiem też, że kobiety mają problem z wyrażaniem emocji. Że zdaniem mężczyzn tych emocji jest zdecydowanie za dużo.
Kobiety w wieloletnich związkach bywają smutne. Bezradnie rozkładają ręce myśląc: „Już nic więcej mnie w życiu nie czeka. Żyjemy obok siebie”. I być może facetom to nie przeszkadza. Czasami wykrzyczą w jakieś kłótni: „Ale o co tobie chodzi? Naprawdę ci ze mną źle? No już taki jestem, widocznie nie potrafię inaczej?”. Po takich słowach my – kobiety coraz bardziej zapadamy w siebie, zamykamy się, siadamy obok na kanapie, oglądamy wspólnie film, świetnie się bawimy przy okazji spotkań ze znajomymi, ale w środku powstaje wielka dziura, którą ciężko miłością do was zasklepić.
Dlatego proszę was Panowie:

Bądźcie uważniejsi.

Spójrzcie na nas. Co widzicie? Matkę, żonę, kogoś kto zaraz ugotuje obiad, albo odbierze dzieci z przedszkola? Zauważajcie nas. Nie w roli multitasków, które wszystko potrafią zrobić wokół siebie i innych. Nie w roli Zosi-Samosi, która jak nie prosi o pomoc, to jej nie potrzebuje. Nie w roli sprzątaczki, kucharki, domowego nauczyciela i organizatora czasu wolnego. Halo ja tu jestem. Sama ja jedna. Kobieta. Bez dzieci, bez codzienności, bez tego wszystkiego, co wokół. Spójrz na mnie jak na kobietę, którą kochasz nie za coś, ale po prostu. Widzisz mnie? Zauważaj!

Akceptujcie.

Tak wiem, nie jesteśmy idealne, rzadko która z nas jest. Miewamy swoje humory, zasypiamy na kanapie przed telewizorem, za długo rozmawiamy z przyjaciółkami przez telefon. Nie dokręcamy kranu, nie lubimy oglądać meczy piłki nożnej.Za dużo albo za mało pracujemy. Nie gotujemy takiej pomidorówki jak twoja mama. Tak. Wiele nie potrafimy. Ale są rzeczy, w których jesteśmy świetne. Z nikim tak się śmiejesz, nie rozmawiasz tak długo. Z nikim innym nie przetańczysz całej nocy. Z nikim też nie zjesz wieczorem zamówionej w tajemnicy przez dziećmi pizzy, czy tony słodyczy, które miały być dla nich. Z nikim nie miałeś takiego dobrego seksu. I pewnie nie jestem taka, jaką mnie sobie wymyśliłeś. Zmieniłam się. Ty też. Akceptuj te zmiany, doceniaj je. A jeśli coś ci przeszkadza, nie radzisz sobie, mów mi o tym.

Rozmawiajcie z nami.

Nie wtedy, kiedy my już krzyczymy, kiedy przelewa się czara goryczy, kiedy nagle słyszymy od was rzeczy, o których pojęcia nie miałyśmy. Nie czekajcie, kiedy my zaczniemy. Oboje nie jesteśmy mistrzami komunikacji. Bo albo za mało mówimy, albo zdecydowanie jedno z nas za dużo, albo wolimy skupić się na pierdołach niż na rzeczach ważnych. Tylko tak, jak ty podkreślasz, że ciężko ci się domyśleć, o co mi chodzi, tak i ja się nie domyślę. Że jestem zbyt oschła, skupiona na sobie, na dzieciach. Kiedy nie dostaję takiego sygnału od ciebie, nic nie zmieniam, bo obojgu nam wydaje się, że jest dobrze, jak jest. A jak nie umiesz powiedzieć – napisz. Czasami to dobry wstęp do rozmowy.

Bądźmy dla was ważne.

Tak, wiem, że dbacie o nas. Pracujecie, pomagacie sprzątać, zajmujecie się dziećmi. Działamy razem jak dobrze naoliwiona maszyna. Ja to, ty tamto, bez zbędnych słów wchodzimy w swoje obowiązku. Rozumiem, że tym dla ciebie jest miłość. Rozwieszone pranie, naczynia wyciągnięte ze zmywarki to wyrażanie tego, jak mnie kochasz. Ale ja nie chcę być ważna jak pranie, czy brudne naczynia. Chcę być ważna jako kobieta. Więc może zamiast brać się za sprzątnie łazienki, usiądziesz wieczorem i mnie przytulisz bez słowa. Nie musisz od razu silić się na wielkie rozmowy, czy udowadniać swojej miłości seksem. Wystarczy, gdy powiesz: „Jak dobrze, że cię mam”. Czy to tak dużo? Wyrwanie rutynie kilku minut tylko dla nas, dla mnie. Sms, telefon, gest. My naprawdę nie oczekujemy bukietów i nowej biżuterii (choć oczywiście czasami byłoby miło;))

Zrozumcie nas czasami.

Nie przewracajcie oczami, kiedy płaczemy oglądając po raz setny „Dirty dancing”. My nie przewracamy, gdy denerwujecie się podczas meczu. Pozwólcie nam na nasz słabości, na objadanie się czekoladą, a potem wypłakiwanie się wam w rękaw, że nie możemy schudnąć. Pozwalajcie na wybory dla was niezrozumiałe, na marzenia abstrakcyjne. Zrozumcie, że niczego nie robimy przeciwko wam. Czasami nasze własne zdanie, podważanie waszego, czy uwagi do was kierowane odbieracie jak atak, który wcale nim nie jest. Zrozumcie, że was nie krytykujemy, ale czasami oczekujemy więcej, chcemy byście spojrzeli na siebie naszymi oczami.

Nigdy nie mówcie do nas…

Że jesteśmy złymi matkami. Bo tych słów nigdy usłyszeć nie chcemy, bo taka krytyka tylko boli, a nie motywuje do zmian. Bo tylko my wiemy, jak bardzo staramy się być idealne, jak perfekcyjne w roli matki. I uwierz, mamy świadomość własnych słabości. „Jesteś kiepską matką” zawsze obudzi w nas agresję. „A ty jakim ojcem jesteś?”. Bycie rodzicem to nie rywalizacja o to, kto jest lepszy. To wsparcie, jakie musimy dawać sobie nawzajem, więc może wyrzucać, że słaba ze mnie matka, może spytasz, czy w czymś mi pomóc?

Nie starajcie się być „bardziej”.

Bardziej zorganizowani, bardziej poważni, bardziej dowcipni, bardzie porządni, bardziej męscy, bardziej ojcowscy. Wiem, to trudne, ale nie bądźmy w czymś „bardziej” od siebie nawzajem. Nie rywalizujmy ze sobą, nie udowadniajmy, że ja mogę lepiej, a ty tylko gorzej. Nie budujmy swojego poczucia wartości kopiąc się nawzajem. To trudne. Ale odpuszczenie, nie porównywanie, nie przekrzykiwanie się: „ Bo ty tego nie, a ja tamto właśnie tak”, życie z świadomością, że ktoś zwyczajnie bywa w czymś lepszy, jest zdecydowani łatwiejsze. Nie buduje napięcia i frustracji.
I tyle. Tylko czy aż?

http://ohme.pl/zwiazek/pewnie-nie-jestem-taka-jak-sobie-mnie-wymysliles-prosze-cie-tylko-o-kilka-rzeczy-apel-do-mezczyzny/

środa, 21 października 2015

5 podpowiedzi, jak radzić sobie z krytyką.


5 podpowiedzi, jak radzić sobie z krytyką Wszyscy doświadczyli kiedyś krytyki czy to z ust szefa, nauczyciela, rodzica lub przyjaciela. Jednak nie wszyscy potrafią sobie z krytyką poradzi. Poniżej prezentujemy 5 sposobów, na radzenie sobie z krytyką.

W pracy strasz się wykonywać zadania z największą starannością, wkładając w nią serce, a mimo to otrzymanie negatywnej oceny od szefa, czy współpracownika zawsze jest trudne do przełknięcia. Krytyka zawsze uderza w poczucie dumy.

Niezależnie od otrzymanej oceny, sposób w jaki potrafisz ją przyjąć i na nią odpowiedzieć może świadczyć o tym czy jesteś pewny swoich umiejętności, opanowany i profesjonalny. Poniżej prezentujemy 5 reakcji, których należy unikać przyjmując negatywną opinię, to pomoże zachować wrażenie silnej i opanowanej osobowości:

1. Nie przyjmuj postawy obronnej.

Gdy jesteś negatywnie oceniany, zwykle natychmiast zaczynasz bronić swoich racji. Jest to kompletnie naturalna reakcja, ale często może być postrzegana jako niedojrzałość, dlatego najlepiej jest kontrolować swoje emocje w największym stopniu.
Staraj się unikać języka, który może wydać się oskarżający lub personalny: "to niesprawiedliwe", "zawsze tak jest, że...", zamiast tego lepiej skupić się na sobie i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Pokazanie, że wiesz gdzie leży przyczyna błędu i zaproponowanie rozwiązania problemu może wpłynąć tylko twoją naszą korzyść.

2. Nie przesadzaj z przeprosinami


Jeśli krytyka dotyczy konkretnego błędu, nieporozumienia, czy zachowania - przeproś za to. Raz wystarczy. Spaw by przeprosiny były szczere i pokaż, że rozumiesz na czym polegał błąd i postarasz się nie popełnić go drugi raz. Twój szef, klient, czy przyjaciel doceni twoją szczerość i będzie gotowy by pójść dalej.

3. Nie reaguj impulsywnie

Jeśli otrzymałeś naprawdę trudną do przełknięcia ocenę, nawet niezasłużoną, postaraj się trzymać nerwy na wodzy. Nie reaguj impulsywnie. Weź głęboki oddech i daj sobie trochę przestrzeni żeby pozbierać myśli i wyczyścić głowę. Nawet jeżeli osoba, która cię skrytykowała chce rozmawiać o tym z tobą zaraz po, zawsze możesz powiedzieć, że potrzebujesz chwili czasu na przemyślenie tego co usłyszałeś.

4. Nie strać szansy na wyjaśnienie

Po otrzymanej krytyce postaraj się wrócić do rozmowy i przedstawić swoje racje. Czasem nawet warto wrócić do tej rozmowy po kilku dniach. Jeśli będziesz potrafił przedstawić swoje argumenty jasno, a zarazem pokażesz, że widzisz gdzie zostały popełnione błędy, to możesz tylko zyskać. Osoba, która cię skrytykowała doceni to, że włożyłeś wysiłek w przemyślenie problemu i w wymyślenie rozwiązań na przyszłość.

5. Nie zadręczaj się

To naturalne, że gdy dostajesz negatywną ocenę czujesz się źle. Nie zadręczaj się złymi emocjami i otrzymaną krytyką. Przemyśl zaistniałą sytuację na spokojnie i postaraj się iść do przodu. Pamiętaj, że nie jesteś swoją pracą i oceny twojej pracy nie powinny wpływać na poczucie wartości i samoocenę.

http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/9886/5-podpowiedzi-jak-radzi%C4%87-sobie-z-krytyk%C4%85/

wtorek, 8 września 2015

Czy jesteś tolerancyjny?


Wszystko, co drażni nas w innych  może prowadzić do zrozumienia siebie.” Carl Jung
Tolerancja to zewnętrzny wymiar akceptacji – musisz nauczyć się przyj­mować wszystkie cechy innych i pozwolić im być i znajdować wyraz dla własnego człowieczeństwa. Żeby żyć w zgodzie z in­nymi, musisz nauczyć się tolerancji. Tolerancja ucisza ukrytego w twoim umyśle wewnętrznego krytyka, dzięki temu możesz kierować się zasadą „żyj i pozwól żyć innym”.
Pewnego dnia, a miałam wtedy szesnaście lat, szłam 57 Ulicą w Nowym Jorku. Wówczas po raz pierwszy w życiu uświadomi­łam sobie nagle, ze jakiś głos w głowie przemawia do mnie. Przypominało to nieustanny komentarz na temat każdego, kto znalazł się w moim polu widzenia. Głos bez ustanku przekazywał swoje wrażenia, najczęściej niepochlebne Zdałam sobie sprawę, ze potrafię odnieść się krytycznie do każdej mijanej osoby. Na­stępnie przyszła mi do głowy myśl „Czy to nie zdumiewające? Jestem chyba jedyną doskonałą osobą na świecie, bo wszyscy mają jakieś negatywne cechy”.
Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, jak śmiesznie to brzmi, przyszło mi do głowy, ze być może moje oceny przechodniów są odzwierciedleniem mnie samej i nie mają nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością. Zaczęłam rozumieć, że to, jak ich po­strzegam, mówi więcej o mnie niż o nich. Uświadomiłam sobie również, że prawdopodobnie oceniałam wszystkich tak surowo by samej poczuć się lepiej. Postrzegając ich jako zbyt otyłych, niskich czy dziwacznie ubranych, uważałam siebie przez porów­nanie za szczuplejszą, wyższą i modniej ubraną. Moja nietolerancja we własnym pojęciu gwarantowała mi poczucie wyższości.
W głębi duszy wiedziałam, ze krytyka innych pomaga pokrywać własne niedostatki i rekompensuje poczucie braku bez­pieczeństwa. Postanowiłam przeanalizować każdą ocenę usłyszaną w głowie i potraktować ją jako zwierciadło odbijające ukrytą część własnej natury. Odkryłam, ze potrafię zaakceptować tylko nielicznych ludzi. Ponieważ rzadko nawiązywałam kontakty z ludźmi odmiennymi od siebie, doprowadziłam do własnego wyobcowania. Od tamtego dnia traktowałam każdą ocenę jako szansę poszerzenia wiedzy o sobie.
Dokonanie tej przemiany oznaczało, ze muszę przestać oceniać świat. Rezygnacja z pełnego nietolerancji przekonania o własnej racji sprawiła, ze nie mogę już automatycznie uznawać siebie za lepszą od innych, a w rezultacie musiałam przyjrzeć się uważniej własnym wadom.
Ostatnio byłam na służbowym obiedzie z mężczyzną, który miał złe maniery przy stole. W pierwszym odruchu chciałam uznać go za nieprzyzwoitego, a jego maniery za odrażające. Kiedy zauważy­łam, że go oceniam, przerwałam i zapytałam siebie, co czuję. Odkryłam, że było mi wstyd, iż ludzie widzą mnie z kimś, kto żuje z otwartymi ustami i głośno wyciera nos w serwetę. Zdumiało mnie to, jak wielką wagę przywiązuję do tego, jak postrzegają mnie goście w restauracji. Musiałam świadomie zmienić perspektywę – nie postrzegać sytuacji jako związanej z tym mężczyzną, tylko ze mną i moim zawstydzeniem. To pozwoliło mi potrakto­wać zachowanie tego człowieka jak zwierciadło, w którym mogłam dostrzec własny brak poczucia bezpieczeństwa związany z tym, ze jestem widziana z kimś tak dalece odbiegającym od normy.
Ostatecznym celem dokonania takiej zmiany perspektywy w postrzeganiu i nauczeniu się tolerancji jest powiedzenie sobie „No i co z tego, ze ktoś jest taki to a taki” i odzyskanie dzięki temu władzy. Gdyby mężczyzna, z którym jadłam obiad, nadal budził mój wstręt, miałby nade mną władzę. Pozwoliłabym, żeby jego zachowanie wyznaczało moje uczucia. Uświadamiając sobie, że moja ocena jego osoby odnosiła się pod każdym względem do mnie, zneutralizowałam wpływ, jaki miały na mnie jego ma­niery, i odzyskałam władzę.
Kiedy kogoś nie tolerujesz, zapytaj siebie „Jakie uczucie, którego nie chcę doznać, kryje się pod tą oceną?” Może to być przykrość, zażenowanie, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk lub jakieś inne negatywne uczucie, które ta osoba w tobie budzi. Skup się na doświadczeniu tego uczucia, aby nietolerancja zniknęła i abyś mógł przyjąć zarówno własne emocje i działania, jak i zachowanie ocenianej osoby.
Pamiętaj, że twoja negatywna ocena drugiego człowieka nie chroni cię przed powielaniem jego niedociągnięć.
Fakt, że uznałam mężczyznę
z którym jadłam obiad, za nieprzyzwoitego, nie chronił mnie przed zachowywaniem się lub wyglądaniem jak on, podobnie okazanie mu tolerancji nie sprawi, że zacznę nagle przeżuwać jedzenie z otwartymi ustami.
Bez względu na surowość ocen i nieprzejedna
nie nietolerancji, nie chronią one przed niczym … poza miłością.
Cherie Carter-Scott – Jesli zycie jest gra oto jej reguly

https://zenforest.wordpress.com/2010/06/19/czy-jestes-tolerancyjny/

piątek, 21 listopada 2014

Pomóż stworzyć Raj na Ziemi.

Możesz to zrobić odrzucając wszelkie negatywne myśli na swój temat i na temat innych ludzi.


Nawet jeżeli jakaś osoba nie jest zbyt miła, nie krytykuj jej, tylko natychmiast pomyśl o tym, że jest Miłością i zobacz jak wypełnia się światłem i Miłością.


To naprawdę działa!

Bądź wypełniony Miłością i myśl o innych, że także są Miłością.

To sprawi, że osoby o których myślisz, zaczną stopniowo otwierać się na Miłość.


„Wszyscy jesteśmy Miłością” – zawsze myśl w ten sposób, zawsze czuj w ten sposób, a pomożesz zmienić ten świat.
 http://wszystkojestmiloscia.blogspot.com/2014/11/pomoz-stworzyc-raj-na-ziemi.html

piątek, 19 września 2014

Strach ma wielkie oczy... Bajka o strachu.

Strach to przeciwległy biegun miłości. Strach niszczy wszystko, niweczy nasze plany, rodzące się marzenia, burzy relacje, sprawia że ranimy siebie i wszystkich dookoła. Ze strachu, że jesteśmy "gorsi" krytykujemy innych, ze strachu że ktoś nas opuści, uzależniamy go od siebie, ze strachu, że nam się nie uda porzucamy nasze marzenia. Strach zamienia piękną, pierwotną, radosną energię w mętne, brudne i ciemne wibracje. Strach przygniata, wpycha nas do dołu, z którego trudno się potem wydostać. Spójrzmy strachowi prosto w oczy i mocą całej swojej Istoty powiedzmy głośno: NIE, NIE PODDAM CI SIĘ ! TO JA DECYDUJĘ O SOBIE.
Bajka ....................
Był sobie strach. Strach miał krótkie nogi i wielkie oczy. Jak na Stracha był całkiem ładny. Wyraz twarzy, jaki przybierał powodował, że wielu się nad nim litowało i przyjmowało pod swój dach. Rodzina, czy osoba samotna, która postanowiła pomóc Strachowi bardzo o niego dbała. Dostawał taki smutny Strach o wielkich oczach pięknie posłane łóżko, śniadania, obiady i kolacje, a czasami nawet deser i kostki ulubionej czekolady do przegryzania. Wyprowadzano Stracha na spacery, na randki, do kina, do kawiarni, wkładano to torebek, teczek i toreb na laptopy. Strach był zawsze i wszędzie obecny. W kuchni i sypialni. Nie, on się wcale nie pchał i nikogo nie zmuszał do tego, by się nim zajmowano. Nie można go nawet posądzać o przemyślne działanie w celu zapewnienia sobie wygody. Nie, Strach po prostu miał smutną minkę, kurczył się w sobie, robił wielkie i smutne oczy zbitego psa i… opiekę na najbliższe tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata miał zapewnioną. Strach nie musiał robić nic poza wielkimi, smutnymi oczami. Trząsł się i wątpił w sens istnienia. Poddawał się przy byle okazji i zawracał z drogi. Strach bał się odezwać, nie umiał przepraszać, prosić, ani mówić co myśli. Bał się odmawiać.
Pewnego razu poznał miłą, starszą kobietę. Miała ciężkie życie, dużo przeszła. Właściwie to nic dobrego ją nie spotkało. Kiedy już myślała, że dokończy swój żywot w smutku, kiedy już pogodziła się z tym, że nigdy nie wyjedzie poza swoją wioseczkę, nadarzyła się cudowna okazja, by zobaczyła ocean. Całe życie o tym marzyła. Całe życie modliła się, prosiła świat i zaświaty, by dane jej było chociaż raz w życiu zobaczyć ten cud. I w końcu, wtedy, gdy już niczego się nie spodziewała, mogła wyjechać.
Wtedy, dzień przed wyjazdem, ulitowała się nad Strachem. Był taki biedny, samotny i miał takie wielkie, smutne oczy… Strach wtedy zaczął myśleć, coś się w nim obudziło, czuł, że nie powinien przyjmować zaproszenia staruszki. Coś w nim krzyczało: „nie wolno ci tego robić, nie przyjmuj jej zaproszenia”, ale … nie potrafił odmówić. Bał się, co ona sobie pomyśli, przecież tak ładnie go zaprasza…
I staruszka litując się nad Strachem nigdy nie zobaczyła oceanu….
Proszę, nie bój się i nie ulegaj strachowi. Może to jedyna szansa, by zobaczyć ocean ???