Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reguły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reguły. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Szacunek dla siebie , to również odchodzenie od tego , co bezwartościowe.

Trzeba wszystko poukładać. Uporządkować myśli. Zdecydować się, na czym ci zależy, a co najwyższy czas sobie odpuścić. Postawić na te relacje, które są szczere, a nie te, które stały się bezwartościowe. Ustalić, kto chce być przy Tobie, a kogo warto sobie odpuścić.
Są takie momenty, gdy stajesz w miejscu i dochodzisz do wniosku, że to, czego się trzymasz już dawno przeminęło. Że ludzie, na których stawiasz, nie stawiają na Ciebie. Że zbyt długo tracisz czas na to, co już dawno trzeba było zostawić za sobą.
Czas ruszyć z miejsca. Zmienić niektóre priorytety. Ruszyć swoją drogą. To, co ma pozostać, pozostanie, a to, co ma odejść, odejdzie. Na spokojnie. Nic na siłę. Swoim tempem. Z reguły zbyt długo wierzymy w tych, którzy na to nie zasługują. Jednak pod naporem obojętności każde serce w końcu pęka.
Dojrzałość pozwala ci zrozumieć, że w tym miejscu nie znajdziesz już szacunku, obecności, zainteresowania i ciepła. To moment, który pozwala ci zrozumieć, że coś nie jest dla ciebie. Moment, w którym zaczynasz szanować siebie i odpuszczasz. W życiu czasem trzeba zrobić porządek. Przemyśleć, co naprawdę jest ważne, a co można odpuścić. Skupić się na relacjach, które są wartościowe, i zrezygnować z tych, które nam nie służą. Czasami trzeba uznać, że niektóre rzeczy już się skończyły, a ludzie, na których liczyliśmy, nie są już obecni w naszym życiu tak, jakbyśmy tego chcieli.
Ważne jest, aby iść do przodu i zmieniać swoje priorytety. Trzymać się tego, co dobre, a pozbyć się tego, co nas ciągnie w dół. Zrozumieć, że czasami trzeba po prostu puścić i iść dalej. Nie tracić czasu na ludzi i sytuacje, które nie przynoszą nic pozytywnego. Niektóre rzeczy po prostu nie są dla nas i czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla siebie, jest po prostu odpuścić. To nie porażka, a mądrość i szacunek dla samego siebie. To krok w stronę lepszego życia.
DOJRZAŁOŚĆ TO ZROZUMIENIE, ŻE NIE WSZYSTKO JEST DLA CIEBIE
Odpuszczanie to klucz do prostszego życia. Kiedy coś Cię ciągnie w dół, lepiej to zostawić. Skup się na tym, co Cię buduje, a nie na tym, co Cię niszczy. Ważne jest, aby nie bać się zmian. Czasami musisz zamknąć jedne drzwi, aby otworzyć inne.
Nie musisz trzymać się przeszłości. Jeśli coś nie działa, czas to zmienić. To nie oznacza, że jesteś słaby – to znaczy, że jesteś mądry i dbasz o siebie. Pamiętaj, że nie wszystko od razu się ułoży, ale każdy krok do przodu jest ważny. Prostsze życie zaczyna się, gdy przestajesz walczyć z rzeczami, które nie mogą być zmienione.

- Rafał Wicijowski, fragment z mojej książki NIE PRZECZYTASZ O TYM W BAJKACH ❤️

 

wtorek, 8 września 2015

Czy jesteś tolerancyjny?


Wszystko, co drażni nas w innych  może prowadzić do zrozumienia siebie.” Carl Jung
Tolerancja to zewnętrzny wymiar akceptacji – musisz nauczyć się przyj­mować wszystkie cechy innych i pozwolić im być i znajdować wyraz dla własnego człowieczeństwa. Żeby żyć w zgodzie z in­nymi, musisz nauczyć się tolerancji. Tolerancja ucisza ukrytego w twoim umyśle wewnętrznego krytyka, dzięki temu możesz kierować się zasadą „żyj i pozwól żyć innym”.
Pewnego dnia, a miałam wtedy szesnaście lat, szłam 57 Ulicą w Nowym Jorku. Wówczas po raz pierwszy w życiu uświadomi­łam sobie nagle, ze jakiś głos w głowie przemawia do mnie. Przypominało to nieustanny komentarz na temat każdego, kto znalazł się w moim polu widzenia. Głos bez ustanku przekazywał swoje wrażenia, najczęściej niepochlebne Zdałam sobie sprawę, ze potrafię odnieść się krytycznie do każdej mijanej osoby. Na­stępnie przyszła mi do głowy myśl „Czy to nie zdumiewające? Jestem chyba jedyną doskonałą osobą na świecie, bo wszyscy mają jakieś negatywne cechy”.
Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, jak śmiesznie to brzmi, przyszło mi do głowy, ze być może moje oceny przechodniów są odzwierciedleniem mnie samej i nie mają nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością. Zaczęłam rozumieć, że to, jak ich po­strzegam, mówi więcej o mnie niż o nich. Uświadomiłam sobie również, że prawdopodobnie oceniałam wszystkich tak surowo by samej poczuć się lepiej. Postrzegając ich jako zbyt otyłych, niskich czy dziwacznie ubranych, uważałam siebie przez porów­nanie za szczuplejszą, wyższą i modniej ubraną. Moja nietolerancja we własnym pojęciu gwarantowała mi poczucie wyższości.
W głębi duszy wiedziałam, ze krytyka innych pomaga pokrywać własne niedostatki i rekompensuje poczucie braku bez­pieczeństwa. Postanowiłam przeanalizować każdą ocenę usłyszaną w głowie i potraktować ją jako zwierciadło odbijające ukrytą część własnej natury. Odkryłam, ze potrafię zaakceptować tylko nielicznych ludzi. Ponieważ rzadko nawiązywałam kontakty z ludźmi odmiennymi od siebie, doprowadziłam do własnego wyobcowania. Od tamtego dnia traktowałam każdą ocenę jako szansę poszerzenia wiedzy o sobie.
Dokonanie tej przemiany oznaczało, ze muszę przestać oceniać świat. Rezygnacja z pełnego nietolerancji przekonania o własnej racji sprawiła, ze nie mogę już automatycznie uznawać siebie za lepszą od innych, a w rezultacie musiałam przyjrzeć się uważniej własnym wadom.
Ostatnio byłam na służbowym obiedzie z mężczyzną, który miał złe maniery przy stole. W pierwszym odruchu chciałam uznać go za nieprzyzwoitego, a jego maniery za odrażające. Kiedy zauważy­łam, że go oceniam, przerwałam i zapytałam siebie, co czuję. Odkryłam, że było mi wstyd, iż ludzie widzą mnie z kimś, kto żuje z otwartymi ustami i głośno wyciera nos w serwetę. Zdumiało mnie to, jak wielką wagę przywiązuję do tego, jak postrzegają mnie goście w restauracji. Musiałam świadomie zmienić perspektywę – nie postrzegać sytuacji jako związanej z tym mężczyzną, tylko ze mną i moim zawstydzeniem. To pozwoliło mi potrakto­wać zachowanie tego człowieka jak zwierciadło, w którym mogłam dostrzec własny brak poczucia bezpieczeństwa związany z tym, ze jestem widziana z kimś tak dalece odbiegającym od normy.
Ostatecznym celem dokonania takiej zmiany perspektywy w postrzeganiu i nauczeniu się tolerancji jest powiedzenie sobie „No i co z tego, ze ktoś jest taki to a taki” i odzyskanie dzięki temu władzy. Gdyby mężczyzna, z którym jadłam obiad, nadal budził mój wstręt, miałby nade mną władzę. Pozwoliłabym, żeby jego zachowanie wyznaczało moje uczucia. Uświadamiając sobie, że moja ocena jego osoby odnosiła się pod każdym względem do mnie, zneutralizowałam wpływ, jaki miały na mnie jego ma­niery, i odzyskałam władzę.
Kiedy kogoś nie tolerujesz, zapytaj siebie „Jakie uczucie, którego nie chcę doznać, kryje się pod tą oceną?” Może to być przykrość, zażenowanie, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk lub jakieś inne negatywne uczucie, które ta osoba w tobie budzi. Skup się na doświadczeniu tego uczucia, aby nietolerancja zniknęła i abyś mógł przyjąć zarówno własne emocje i działania, jak i zachowanie ocenianej osoby.
Pamiętaj, że twoja negatywna ocena drugiego człowieka nie chroni cię przed powielaniem jego niedociągnięć.
Fakt, że uznałam mężczyznę
z którym jadłam obiad, za nieprzyzwoitego, nie chronił mnie przed zachowywaniem się lub wyglądaniem jak on, podobnie okazanie mu tolerancji nie sprawi, że zacznę nagle przeżuwać jedzenie z otwartymi ustami.
Bez względu na surowość ocen i nieprzejedna
nie nietolerancji, nie chronią one przed niczym … poza miłością.
Cherie Carter-Scott – Jesli zycie jest gra oto jej reguly

https://zenforest.wordpress.com/2010/06/19/czy-jestes-tolerancyjny/