1. Szczęście nigdy nie przychodzi z zewnątrz.
Kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza jest rezultatem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzialny.
Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowiedzialności za własne szczęście.
Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach
drugiej osoby, ona wcześniej czy później je potłucze. Jeśli dasz jej
swoje szczęście, może je odrzucić. Natomiast kiedy szczęście pochodzi z
twego wnętrza i jest rezultatem twojej miłości, ty sam jesteś za nie
odpowiedzialny. Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś
odpowiedzialności za własne szczęście, tymczasem pierwsze, co robimy
podczas ślubu w kościele, to wymiana obrączek. Kładziemy gwiazdę na
cudzej dłoni, spodziewając się, że partner nas uszczęśliwi. Nie ma
znaczenia, jak bardzo kogoś kochasz i tak nigdy nie będziesz taki,
jakim chciałby cię widzieć twój partner. To błąd, który większość z nas
popełnia na początku każdego związku. Budujemy poczucie szczęścia w
oparciu o partnera, a szczęście nie na tym polega. Składamy obietnice,
których nie możemy dotrzymać i z góry skazujemy się na niepowodzenie.
2. Szanujmy odmienność partnera
Każdy człowiek ma swój własny sen o życiu,
który całkowicie różni się od snów innych ludzi. Śnimy zgodnie z
naszymi przekonaniami i modyfikujemy owe sny zgodnie z tym, jak się
osądzamy, wyrokujemy i ponosimy karę. Dlatego dwoje ludzi nigdy nie śni o
tym samym. Pozostając w związku, udajemy, że jesteśmy tacy sami, że
myślimy to samo, czujemy to samo, śnimy o tym samym, ale to nigdy nie
stanie się prawdą. Zawsze jest dwoje śniących dwa odrębne sny. Każdy śni
na własny sposób. Dlatego musimy akceptować różnice, jakie istnieją
pomiędzy dwojgiem ludzi, musimy szanować cudze sny. Możemy wchodzić w
tysiące związków równocześnie, ale każdy związek dotyczy dwojga ludzi i
nigdy więcej niż dwojga. Nawiązuję nić porozumienia z każdym z moich
przyjaciół, z każdym z osobna, i nić ta łączy tylko nas dwoje.
3. Miłość nie zawiera w sobie przymusu.
Lęk jest przepełniony przymusem. Na ścieżce lęku wszystko,
cokolwiek by to było, robimy, bo musimy. Spodziewamy się, że inni
zachowają się w określony sposób, także dlatego że muszą. Mamy pewne
obowiązki, a ponieważ to przymus, opieramy się.
Im więcej oporu, tym więcej cierpienia. Wcześniej czy później próbujemy wywinąć się od obowiązków.
Z drugiej strony miłość nie budzi sprzeciwu. Cokolwiek robimy, chcemy
to robić. I znajdujemy w tym przyjemność. To jest jak gra. Bawi nas.
4. Miłość nie ma żadnych oczekiwań.
Strach jest pełen oczekiwań. Robimy coś ze strachu, bo
przypuszczamy, że musimy. I spodziewamy się, że inni będą postępować tak
samo. Dlatego strach rani, a miłość nie. Spodziewamy się czegoś i jeśli
to nie następuje, czujemy się zranieni – to niesprawiedliwe. Obwiniamy
innych za niespełnienie naszych oczekiwań. Kiedy kochamy, nie
spodziewamy się niczego. Kochamy, bo chcemy.
Jeśli inni kochają lub nie, to dlatego, że chcą lub nie chcą kochać. Nie bierzemy tego do siebie.
Kiedy nie oczekujemy, że coś się zdarzy, i to rzeczywiście się nie
zdarza, nie ma to znaczenia. Nie czujemy się zranieni, bo wszystko jest
w porządku. Dlatego prawie nic nie jest w stanie nas zranić, kiedy się
zakochamy. Nie oczekujemy, że nasz kochanek coś zrobi i nie odczuwamy
przymusu.
5. Miłość opiera się na szacunku.
Lęk sprawia, że nie szanujemy niczego, nawet siebie. Jeśli się nad tobą
rozczulam, to znaczy, że cię nie szanuję, a ty nie możesz dokonywać
swoich własnych wyborów. Jeśli wybieram za ciebie, nie szanuję cię w
tym momencie. Skoro cię nie szanuję, staram się tobą rządzić i
kontrolować cię. W większości przypadków, kiedy mówimy naszym dzieciom,
jak mają przeżyć swoje życie, okazujemy im brak szacunku. Litujemy się
nad nimi i próbujemy robić za nich to, co powinni zrobić dla siebie
sami.
Kiedy brakuje mi szacunku do siebie samego,
rozczulam się nad sobą, czuję, że nie jestem wystarczająco dobry, aby
poradzić sobie w skomplikowanym świecie. Jak rozpoznać, kiedy
się nie szanujesz? Kiedy ciągle sobie powtarzasz: „Jestem bardzo
nieszczęśliwy, nie jestem wystarczająco silny, wystarczająco
inteligentny, wystarczająco piękny, nie poradzę sobie…” Użalanie się
nad sobą samym pochodzi z braku szacunku.
Miłość szanuje. Kocham cię, więc
w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś
wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie
muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.
6. Miłość jest bezwzględna.
Nie lituje się nad nikim, choć potrafi współczuć.
Lęk jest pełen litości, lituje się nad każdym. Litujesz się nade
mną, kiedy mnie nie szanujesz, kiedy sądzisz, że nie jestem
wystarczająco silny, aby sobie poradzić. Z drugiej strony miłość
szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco
silny, mądry, dobry, żebyś dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za
ciebie decydować. Sam to potrafisz. Jeśli upadniesz, podam ci rękę,
pomogę ci wstać, mogę powiedzieć: „Wszystko będzie dobrze, idź
naprzód!” To jest współczucie, ale to nie jest to samo, co użalanie się.
Współczucie wynika z szacunku i miłości. Litość – z braku szacunku i z
lęku.
7. Miłość jest absolutnie odpowiedzialna.
Lęk unika odpowiedzialności, co nie znaczy, że nie jest
odpowiedzialny. Unikanie odpowiedzialności jest jednym z największych
błędów, jakie popełniamy, ponieważ
każde działanie ma swoje konsekwencje.
Wszystko, co myślimy i robimy, ma jakieś następstwa. Jeśli dokonamy
wyboru, uzyskamy wynik lub reakcję. Rezultaty naszych działań odbiją
się na naszym życiu w bliższej lub dalszej przyszłości. Dlatego każdy
człowiek jest absolutnie odpowiedzialny za swoje uczynki, nawet jeśli
tego nie chce. Inni ludzie płacą niekiedy za twoje błędy, ale ty sam
zapłacisz za nie na pewno, i to podwójnie. Jeśli inni próbują być
odpowiedzialni za ciebie, to tylko pogłębia dramat.
8. Miłość jest zawsze przyjazna, lęk – zawsze wrogi.
Lęk przytłacza nas przymusem, obowiązkami, oczekiwaniami, nie ma w
nim szacunku, jest unikanie odpowiedzialności i litość. Jak możemy się
czuć dobrze, skoro cierpimy z powodu paraliżującego lęku? Czujemy się
ofiarami, jesteśmy źli, smutni, zazdrośni lub opuszczeni.
Złość jest tylko lękiem w przebraniu.
Smutek to też lęk w masce.
I zazdrość również.
Z pomocą tych wszystkich emocji wypływających z lęku i z całym
towarzyszącym mu cierpieniem możemy najwyżej udawać, że jesteśmy
przyjaźni. Nie jesteśmy przyjacielsko nastawieni do otoczenia, ponieważ
nie czujemy się dobrze, nie jesteśmy szczęśliwi. Jeśli jesteś na ścieżce
miłości, nie masz obowiązków i oczekiwań. Nie litujesz się ani nad
sobą, ani nad partnerem. Jesteś szczęśliwy i uśmiech zawsze gości na
twej twarzy. Czujesz się dobrze ze sobą, nie martwisz się o siebie,
jesteś szczęśliwy i przyjazny. To powoduje, że jesteś szczodry i
szlachetny, i otwiera ci wszystkie drzwi. Miłość jest wspaniałomyślna, a
lęk egoistyczny, troszczy się tylko o siebie. Egoizm zamyka wszystkie
drzwi.
9. Miłość jest bezwarunkowa.
Lęk stawia mnóstwo warunków. Na ścieżce lęku
będę cię kochać, jeśli pozwolisz mi sobą rządzić, jeśli będziesz dla
mnie dobry, jeśli dopasujesz się do wizerunku, jaki ci stworzę. Ja zdecyduję, jaki masz być, a ponieważ nigdy taki nie będziesz, uznam, że to właśnie ty jesteś temu winien.
Nieraz będę się za ciebie wstydzić, bo nie jesteś
taki, jak sobie życzę. Jeśli nie wciśniesz się w te ramki, które ci
wykreślę, będziesz mi zawadzać, drażnić, stracę do ciebie cierpliwość.
Ja tylko udaję uprzejmość.
10. Na ścieżce miłości nie ma żadnych jeśli, nie ma warunków.
Kocham cię bez powodu, bez uzasadnienia. Kocham cię takim, jaki jesteś. Jeśli nie podoba mi się, jaki jesteś, lepiej związać z kimś innym, kto będzie mi odpowiadał.
Nie mamy prawa nikogo zmieniać i nikt nie ma prawa zmieniać nas. Jeśli mamy zamiar się zmienić, to dlatego, że sami tego chcemy, dlatego że nie chcemy cierpieć ani chwili dłużej.
*
Większość ludzi przeżywa całe swoje życie na
ścieżce lęku.
Pozostają w swoich związkach, ponieważ uważają, że muszą. Zmagają się z
bezlikiem oczekiwań, jakie mają względem partnera i siebie. Cały ten
dramat, całe cierpienie wynika stąd, że posługujemy się kanałami
komunikacyjnymi, które powstały jeszcze przed naszymi narodzinami.
Ludzie sądzą i są sądzeni, plotkują na siebie, plotkują z przyjaciółmi i
z każdym, kto ma na to ochotę. Sprawiają, że poszczególni członkowie
rodziny nienawidzą się nawzajem. Gromadzą emocjonalną toksynę i
przelewają ją na swoje dzieci. „
Popatrz tylko na
swego ojca, na to, co mi zrobił! Nie bądź taki jak ojciec! Wszyscy
mężczyźni są tacy! Takie są wszystkie kobiety!” To właśnie robimy ludziom, których powinniśmy kochać najbardziej – naszym dzieciom, przyjaciołom, rodzicom.
Na
ścieżce lęku istnieje tak
wiele warunków, oczekiwań i obowiązków, że tworzymy mnóstwo reguł,
tylko po to, by osłonić się przed emocjonalnym bólem. Tymczasem nie
powinno być żadnych reguł. Wszelkie prawidła wpływają i zakłócają jakość
odbioru naszych kanałów komunikacyjnych. Jest tak dlatego, że kiedy
się boimy – kłamiemy. Jeśli się spodziewasz, że będę taki, jakim
chciałbyś mnie widzieć, poczuwam się do obowiązku, żeby spełnić to
oczekiwanie. Tymczasem wcale taki nie jestem. Kiedy jestem szczery,
kiedy jestem taki, jaki jestem, nie akceptujesz mnie, czujesz się
zraniony. Więc następnym razem skłamię, ponieważ boję się odrzucenia.
Boję się, że mnie zbesztasz, oskarżysz, uznasz za winnego, ukarzesz. A
ty ciągle o tym pamiętasz i wymierzasz mi karę znowu i znowu, i znowu –
za ten sam błąd.
Na
ścieżce miłości jest sprawiedliwość. Jeśli popełnisz błąd, zapłacisz za niego tylko raz, a
jeśli naprawdę siebie kochasz, będziesz się uczyć na błędach.
Na ścieżce lęku nie ma sprawiedliwości. Za ten sam błąd płacisz tysiące
razy. Tak się rodzi poczucie niesprawiedliwości, które otwiera mnóstwo
emocjonalnych ran. I oczywiście potem z góry nastawiasz się na
niepowodzenie. Ludzie robią dramat ze wszystkiego, nawet z rzeczy
bardzo prostych i mało istotnych. Postrzegamy te dramaty jako normalne
związki, ponieważ pary kroczą ścieżką lęku.
Dwie połówki w związku
W każdym związku są dwie połówki. Jedną połówką jesteś ty, a drugą
twój syn, twoja córka, twój ojciec, matka, przyjaciel czy partner. Z
tych dwóch połówek
odpowiadasz tylko za swoją połowę.
Nie odpowiadasz za tę drugą. To nieważne, na ile bliska, jak ci się
wydaje, jest ci ta osoba, czy jak bardzo ją kochasz. Po prostu nie ma
możliwości, abyś mógł odpowiadać za coś, co jest w głowie drugiej osoby.
Nigdy nie wiesz do końca, co ona czuje, w co wierzy, z jakich wychodzi
założeń. Nie wiesz o niej niczego. Nie potrafimy zrozumieć takiej
prostej i w gruncie rzeczy oczywistej prawdy. Ciągle próbujemy przejąć
odpowiedzialność za drugą połowę i dlatego związki w piekle są oparte na
lęku, nieszczęściu, walce o władzę.
Jeśli walczymy o sprawowanie kontroli, wynika to z braku szacunku.
Tak naprawdę wcale nie kochamy. To egoizm, a nie miłość. Chodzi nam
tylko o te małe dawki, które sprawiają, że czujemy się dobrze. Kiedy nie
mamy szacunku, zaczyna się wojna o władzę, ponieważ każdy chce
odpowiadać, czyli decydować za drugiego. Muszę cię kontrolować, ponieważ
cię nie szanuję. Muszę odpowiadać za ciebie, bo jeśli coś ci się
stanie, zrani to i mnie, a ja nie chcę bólu. Zresztą jeśli zobaczę, że
jesteś nieodpowiedzialny, będę cię przez cały czas poszturchiwać, żeby
przypomnieć ci o odpowiedzialności. Odpowiedzialności z mojego punktu
widzenia. Choć to wcale nie oznacza, że mam rację.
Oto co się dzieje, kiedy przychodzimy ze
ścieżki lęku.
Ponieważ nie mam dla ciebie szacunku, postępuję tak, jakbyś nie był
wystarczająco dobry albo wystarczająco inteligentny, żeby wiedzieć, co
jest dla ciebie dobre, a co złe. Wychodzę z założenia, że nie jesteś
wystarczająco silny, aby podjąć wyzwanie i zadbać o siebie.
Muszę przejąć kontrolę, więc mówię: „Pozwól, że zrobię to za ciebie” albo: „Nie rób tego”. Staram
się podporządkować sobie twoją połowę związku i zapanować nad całością.
Jeśli przejmę kontrolę nad całym naszym związkiem, co się stanie z
twoją rolą? Zniknie.
Tylko z drugą połową możemy dzielić się przeżyciami, cieszyć się, tworzyć razem najpiękniejszy sen.
Tymczasem druga połowa ma zawsze swój własny sen, swoją własną wolę,
nigdy nie zawładniemy owym snem, choćbyśmy nie wiem jak się starali.
Mamy
więc wybór: możemy działać przeciwko sobie i walczyć o władzę albo
stworzyć drużynę. W drużynie zawsze gra się ze sobą, a nie przeciwko
sobie.
Jeśli grasz w tenisa, masz partnera i jesteście drużyną. Nigdy nie
występujecie przeciwko sobie. Nigdy. Nawet jeżeli różnicie się stylem
gry, macie ten sam cel: bawić się razem, razem grać, być kumplami. Jeśli
masz partnera, który narzuca ci swój styl gry i mówi: Nie, nie graj w
ten sposób, graj tak! Nie, źle to robisz!” – gra przestaje być dla
ciebie zabawą. W końcu w ogóle nie chcesz grać z takim partnerem.
Zamiast tworzyć drużynę, twój partner chce ci narzucić sposób gry. Brak
myślenia zespołowego zawsze powoduje konflikty. Jeśli popatrzysz na
swoje partnerstwo, swój romantyczny związek, jak na drużynę, wszystko
samo się naprawi. W związku, tak jak w grze, nie chodzi o wygrywanie i przegrywanie. Chodzi o samą grę. Grasz, ponieważ chcesz się bawić.
Uświadomiwszy sobie, że nikt nie
może sprawić, że będziesz szczęśliwy,
ponieważ szczęście jest rezultatem
miłości emanującej z ciebie,
posiądziesz wiedzę o Sztuce Miłości
i staniesz się Mistrzem.
Na ścieżce miłości dajesz więcej, niż bierzesz. I oczywiście
kochasz siebie samego na tyle, by nie pozwolić wykorzystywać się egoistom.
Nie szukasz odwetu, ale podajesz jasne komunikaty.
Możesz powiedzieć: „Nie podoba mi się, że próbujesz mnie wykorzystywać,
że mnie nie szanujesz, że jesteś dla mnie niegrzeczny. Nie potrzebuję
kogoś, kto mnie będzie obrażał słownie, emocjonalnie, fizycznie. Nie
muszę bez przerwy słuchać twoich narzekań. Nie chodzi o to, że jestem
lepszy od ciebie, lecz o to, że kocham piękno. Kocham śmiać się. Kocham
bawić się. Kocham kochać.
To nie znaczy, że jestem egoistyczny, po prostu nie potrzebuję obok siebie kogoś, kto czuje się ofiarą.
To nie znaczy, że cię nie kocham, ale nie mogę brać na siebie
odpowiedzialności za twój sen. Jeśli zwiążesz się ze mną, będzie to
bardzo trudne dla twojego Demona, ponieważ w ogóle nie będę reagować na
twój „balast ran”. To nie jest egoizm, to miłość i szacunek dla nas
samych.
Egoizm, władczość i lęk zniszczą niemal każdy związek. Szlachetność, wolność i miłość są zaczynem najpiękniejszych związków – niekończącego się romansu…
Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków.
https://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/