Mistrzem
jest każda dusza – choć niektóre nie pamiętają swego pochodzenia czy
dziedzictwa. Mimo to każda z nich stwarza sytuacje i okoliczności
służące jej najszczytniejszemu celowi i jak najszybszemu przebudzeniu – w
każdej chwili, którą zwiecie “teraz". Nie osądzaj przeto losu, jaki
jest udziałem drugiego. Nie zazdrość innym sukcesu ani nie ubolewaj nad
porażką, albowiem nie wiesz, co jest sukcesem
czy porażką w końcowym rozrachunku duszy. Nie sądź pochopnie, co
nieszczęściem jest, a co radosną okazją, dopóki nie przekonasz się, lub
zdecydujesz, jaki z tego zostanie zrobiony użytek. Albowiem czy śmierć
okropna jest, jeśli ratuje życie tysiącom? A życie weselem, jeśli nie
przyniosło nic prócz łez? Lecz nawet wtedy nie osądzaj, zachowaj swoje
zdanie dla siebie i pozwól innym sadzić, co im się podoba. Nie znaczy
to, abyś był głuchy na wołanie o pomoc, czy nakaz płynący z duszy, aby
działać na rzecz zmiany warunków czy okoliczności. Chodzi o to, abyś
wystrzegał się szufladkowania i ferowania wyroków. Gdyż każda sytuacja
to dar i każde doświadczenie kryje w sobie skarb.
Neale Donald Walsch, Rozmowy z Bogiem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osądzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osądzanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 stycznia 2017
czwartek, 22 grudnia 2016
Świadomych Świąt Bożego Narodzenia 2016 .
Radosnych Świąt !
Radosnego dzielenia się Miłością z tymi , którzy tego najbardziej potrzebują !
Ci którzy tego najbardziej potrzebują są najczęściej tymi, których najbardziej "trudno" jest nam kochać !
Są naszymi największymi nauczycielami.
Każdy człowiek robi to co najlepiej potrafi - czyni tylko dobro - dobro które postrzega ze swojego własnego poziomu świadomości. Gdyby każdy człowiek potrafił lepiej - z pewnością by to robił. Większość naszych rodzin nie potrzebuje aby ich osądzać, krytykować, wytykać błędy czy narzekać...
Większość osób potrzebuje miłości, wsparcia, poczucia humoru - Radości.. potrzebuje aby się pośmiać.
Gdy naszą intencją będzie, aby te święta obfitowały w to, abyśmy byli prawdziwymi Sobą - czyli dającymi z siebie w 100% radość, miłość i poczucie humoru - innym bez oczekiwania czegokolwiek w zamian ... ten czas będzie wspaniały ...
Bez względu na osobiste przekonania dotyczące świąt – są modlitwy, które docierają wprost do naszej duchowej natury – do natury Miłości.
Pozwól, że życzenia Świąteczne przekażę Ci w postaci modlitwy św. Franciszka.
„Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju.
Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość,
gdzie krzywda – przebaczenie,
gdzie zwątpienie – wiarę,
gdzie rozpacz – nadzieję,
gdzie mrok – światło,
tam gdzie smutek – radość.
Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy,
ile pociechę dawał;
nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał
nie tyle był kochany, ile kochał.
Albowiem dając – otrzymujemy,
przebaczając – zyskujemy przebaczenie,
a umierając – rodzimy się do życia wiecznego.”
Miłego czasu na kontemplację.
Czas w samotności i w ciszy - każda chwila jaką znajdziemy na przebywanie w samotności i w ciszy, gdzie szukamy odpowiedzi w Sobie - jest bardzo cenna. Pamiętajmy, to w momentach gdy nasz umysł uspokoi się, znikają myśli - poczujemy jedność z czymś większym niż my sami.
Gdy wiele lat temu wybrałem, aby ufać mądrości Boga bardziej niż mojej własnej - moje życie uległo ogromnej transformacji. Wystarczyła pokora i poddanie każdego poczucia, że wiem. Każdej myśli. Odpowiedzi pochodzące z pola energii spokoju zawsze okazały się o wiele lepsze. Bóg nie chce abyśmy cierpieli. Nawet nie wie co to cierpienie. Ludzie projektują od tysięcy lat rolę rodzica na Boga.
A Bóg - przynajmniej dla mnie - jest jak wielkie nieograniczenie mądre pole magnetyczne bezwarunkowej miłości. Do którego możemy się podłączyć, "dostroić" lub też nie. To nasz wybór. Nikt nas nie zmusza.
Jedyną wolą Boga dla nas jest szczęście.
Moc , którą potrzebujemy aby poradzić sobie ze wszystkim co dzieje się w naszym życiu – pojawi się dopiero wtedy gdy ją zaprosimy.
Nie będzie „wtrącać” się do naszego życia jeżeli nie będzie na to naszego przyzwolenia – posiadamy wolną wolę.
Możemy naśladować tę Moc – i także nie wtrącać się do prywatnego życia naszych bliskich ( wolisz mieć rację czy mieć spokój ) – zachowując spokój – unikniemy konfliktów – zrozumiemy , że każdy ma „swoją rację” i żadna racja nie jest „bardziej właściwa”.
Jak mawiał Sokrates – każdy człowiek potrafi czynić tylko dobro – nie potrafi odróżnić prawdziwego dobra od fałszywego ( ludzie są zaprogramowani własnymi przekonaniami i nie są ich świadomi).
Wybaczanie polega na dostrzeżeniu tego, że każdy człowiek robi to co najlepiej potrafi biorąc pod uwagę jego poziom świadomości.
Jeżeli potrafiłby lepiej – na pewno by to robił.
Aby nasze relacje z ludźmi były pozytywne wystarczy, że porzucimy wszelkie egoistyczne oczekiwania.
Miłość to pełna akceptacja ludzi takimi jacy są ( czasami na odległość)- oczekiwanie, że ktoś może albo powinien być innym niż jest – odbierane jest przez innych jako atak.
Tylko w duchu bezwarunkowej miłości i akceptacji – możemy naprawdę porozumieć się z innymi.
Radosnych Świąt !!
Adam Krasowski
Radosnego dzielenia się Miłością z tymi , którzy tego najbardziej potrzebują !
Ci którzy tego najbardziej potrzebują są najczęściej tymi, których najbardziej "trudno" jest nam kochać !
Są naszymi największymi nauczycielami.
Każdy człowiek robi to co najlepiej potrafi - czyni tylko dobro - dobro które postrzega ze swojego własnego poziomu świadomości. Gdyby każdy człowiek potrafił lepiej - z pewnością by to robił. Większość naszych rodzin nie potrzebuje aby ich osądzać, krytykować, wytykać błędy czy narzekać...
Większość osób potrzebuje miłości, wsparcia, poczucia humoru - Radości.. potrzebuje aby się pośmiać.
Gdy naszą intencją będzie, aby te święta obfitowały w to, abyśmy byli prawdziwymi Sobą - czyli dającymi z siebie w 100% radość, miłość i poczucie humoru - innym bez oczekiwania czegokolwiek w zamian ... ten czas będzie wspaniały ...
Bez względu na osobiste przekonania dotyczące świąt – są modlitwy, które docierają wprost do naszej duchowej natury – do natury Miłości.
Pozwól, że życzenia Świąteczne przekażę Ci w postaci modlitwy św. Franciszka.
„Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju.
Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość,
gdzie krzywda – przebaczenie,
gdzie zwątpienie – wiarę,
gdzie rozpacz – nadzieję,
gdzie mrok – światło,
tam gdzie smutek – radość.
Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy,
ile pociechę dawał;
nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał
nie tyle był kochany, ile kochał.
Albowiem dając – otrzymujemy,
przebaczając – zyskujemy przebaczenie,
a umierając – rodzimy się do życia wiecznego.”
Miłego czasu na kontemplację.
Czas w samotności i w ciszy - każda chwila jaką znajdziemy na przebywanie w samotności i w ciszy, gdzie szukamy odpowiedzi w Sobie - jest bardzo cenna. Pamiętajmy, to w momentach gdy nasz umysł uspokoi się, znikają myśli - poczujemy jedność z czymś większym niż my sami.
Gdy wiele lat temu wybrałem, aby ufać mądrości Boga bardziej niż mojej własnej - moje życie uległo ogromnej transformacji. Wystarczyła pokora i poddanie każdego poczucia, że wiem. Każdej myśli. Odpowiedzi pochodzące z pola energii spokoju zawsze okazały się o wiele lepsze. Bóg nie chce abyśmy cierpieli. Nawet nie wie co to cierpienie. Ludzie projektują od tysięcy lat rolę rodzica na Boga.
A Bóg - przynajmniej dla mnie - jest jak wielkie nieograniczenie mądre pole magnetyczne bezwarunkowej miłości. Do którego możemy się podłączyć, "dostroić" lub też nie. To nasz wybór. Nikt nas nie zmusza.
Jedyną wolą Boga dla nas jest szczęście.
Moc , którą potrzebujemy aby poradzić sobie ze wszystkim co dzieje się w naszym życiu – pojawi się dopiero wtedy gdy ją zaprosimy.
Nie będzie „wtrącać” się do naszego życia jeżeli nie będzie na to naszego przyzwolenia – posiadamy wolną wolę.
Możemy naśladować tę Moc – i także nie wtrącać się do prywatnego życia naszych bliskich ( wolisz mieć rację czy mieć spokój ) – zachowując spokój – unikniemy konfliktów – zrozumiemy , że każdy ma „swoją rację” i żadna racja nie jest „bardziej właściwa”.
Jak mawiał Sokrates – każdy człowiek potrafi czynić tylko dobro – nie potrafi odróżnić prawdziwego dobra od fałszywego ( ludzie są zaprogramowani własnymi przekonaniami i nie są ich świadomi).
Wybaczanie polega na dostrzeżeniu tego, że każdy człowiek robi to co najlepiej potrafi biorąc pod uwagę jego poziom świadomości.
Jeżeli potrafiłby lepiej – na pewno by to robił.
Aby nasze relacje z ludźmi były pozytywne wystarczy, że porzucimy wszelkie egoistyczne oczekiwania.
Miłość to pełna akceptacja ludzi takimi jacy są ( czasami na odległość)- oczekiwanie, że ktoś może albo powinien być innym niż jest – odbierane jest przez innych jako atak.
Tylko w duchu bezwarunkowej miłości i akceptacji – możemy naprawdę porozumieć się z innymi.
Radosnych Świąt !!
Adam Krasowski
środa, 13 stycznia 2016
… Myśli …

Wszystko ma swoją energię – lęk, gniew, zazdrość, nienawiść. Nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że wszystkie uczucia wyczerpują naszą energię. Wycieka ona przezwiele dziur. W ten sposób prędzej czy później zostaniemy bankrutami. Tak naprawdę większość ludzi bankrutuje w ten sposób w wieku trzydziestu lat.
Trzeba przyjrzeć się swojemu lękowi, a także złości, zazdrości, nienawiści. I pamiętać o pewnej ważnej sprawie: gdy coś obserwujemy – strach, gniew czy nienawiść – kiedy po porostu przyglądamy się temu, jak powstają, bez żadnego osądzania czy potępiania, uczucia te znikają, pozostawiając po sobie ogromną ilość energii, którą można twórczo wykorzystać. Trzeba będzie jej użyć. Energia przestaje wyciekać i zaczyna nas przepełniać.
Kiedy jednak obserwujemy miłość, współczucie, dobroć czy pokorę, one nie znikają. Również mają ogromną energię, ale im bardziej jesteśmy ich świadomi, tym silniejsze się stają; poruszają nas do głębi.
Osho
https://hipokrates2012.wordpress.com/2016/01/12/mysli-67/
niedziela, 11 października 2015
Osądzasz? Znaczy że nie rozumiesz.
Chcesz zmienić świat? A może byś zaczął od siebie?
Może tak na początek dokonaj zmiany w sobie? Jak to osiągniesz? Przez obserwacje. Poprzez zrozumienie. Bez żadnej ingerencji i oceny z twej strony. Ponieważ jeśli oceniasz, to nie możesz zrozumieć.
Jeśli powiesz o kim…, ze jest „komunista”, to w tym momencie skończyło się rozumienie. Przyczepiłeś mu etykietkę.
„Ona jest kapitalistka” – w tym momencie przestałeś rozumieć. Dałeś jej etykietkę, a jeśli etykietka wyraża półtony twej aprobaty lub dezaprobaty, to jeszcze gorzej!
Jak zamierzasz zrozumieć to, co dezaprobujesz albo co aprobujesz w danej materii?
Żadnych sadów, żadnych komentarzy, żadnych nastawień.
Po prostu obserwacja, studia, ogląd bez pragnienia zmiany.
Ponieważ jeśli pragniesz zmiany tego, co jest, na to, co powinno być – powinno być według ciebie – przestajesz rozumieć.
Treser stara się zrozumieć psa, aby moc go nauczyć określonych sztuczek. Naukowiec obserwuje mrówki bez z góry określonego celu – poza sama obserwacja – po to, aby się o nich jak najwięcej nauczyć. Nie ma innego celu. Nie zamierza ich trenować, ani niczego od nich uzyskać. Jest nimi zainteresowany, chce o nich dowiedzieć się jak najwięcej. Takie jest jego nastawienie. W dniu, w którym uda ci się takie nastawienie osiągnąć, doświadczysz cudu. Zmienisz się – bez wysiłku i we właściwy sposób. Zmiana sama się wydarzy, nie będziesz jej musiał dokonywać. Ponieważ świadomość życia drzemie w tobie, w głębokich ciemnościach, cokolwiek jest złe, zniknie. A cokolwiek dobre, zostanie wyłonione. Doświadczysz tego, naprawdę.
To jednak wymaga umysłu zdyscyplinowanego. Mówiąc „dyscyplina” nie mam na myśli wkładu pracy, wysiłku. Mowie o czymś zupełnie innym. Czy kiedykolwiek przyglądałeś się uważnie sportowcom? Cale ich życie wypełnia sport, ale jakże są zdyscyplinowani. A spójrz na rzekę płynąca ku morzu. Tworzy brzegi, które ja zawierają. Jeśli jest w tobie coś, co podąża we właściwym kierunku, samo kreuje swa własna dyscyplinę. Staje się tak w chwili, w której zakażony zostajesz bakcylem świadomości. I to jest cudowne! Jest to najcudowniejsza rzecz na świecie. Najważniejsza i najcudowniejsza. Nie ma nic tak ważnego na świecie, jak przebudzenie. Nic! I oczywiście jest to także swego rodzaju dyscyplina.
Nie ma nic bardziej wspaniałego niż bycie świadomym.
Czy chciałbyś żyć w ciemnościach? Czy chciałbyś podejmować działania nieświadom, mówić, nie wiedząc, co znaczą twe słowa? Albo czy chciałbyś widzieć rzeczy i nie uświadamiać sobie, na co patrzysz? Jak powiedział wielki mędrzec, Sokrates: „Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć”. To oczywista prawda.
Większość ludzi nie przezywa swego życia świadomie. Prowadza życie mechaniczne, myślą mechanicznie – zazwyczaj cudzymi myślami – mechanicznie przeżywają emocje, mechanicznie działają, mechanicznie reagują. Czy chcesz zobaczyć, jak bardzo upodobniłeś się do maszyny? „Ach, jaka masz piękna spódnice” – słowa te wydatnie poprawiły twe samopoczucie, prawda? I to z powodu spódnicy, na miłość boska! Czujesz się z siebie dumna słysząc taki komplement. Ludzie odwiedzają mnie w moim Centrum w Indiach i mówią:
– Cóż za cudowne miejsce, cóż za wspaniale drzewa (a te rosną całkiem niezależnie ode mnie). Jaki wspaniały klimat.
A ja natychmiast czuje się lepiej, aż do chwili, kiedy się na tym przyłapuję. Czy można wyobrazić sobie coś równie głupiego? Nie jestem odpowiedzialny za te drzewa; i nie wybierałem tego miejsca na Centrum. Nie ode mnie zależy pogoda. To po prostu takie jest. Ale moje „ja” uwikłało się w to, zatem czuje się dumny. Czuje się dumny ze „swej” kultury i ze „swego” narodu. Jak to możliwe, by zgłupieć aż do tego stopnia. Doprawdy. Mówią mi, ze moja wielka hinduska kultura stworzyła tak wielkich mistyków. Ale przecież nie ja ich stworzyłem. Nie biorę za nich odpowiedzialności. Albo mówią mi:
– Ten twój kraj z cala ta nędzą, to okropne.
Czuje się zawstydzony. Ale przecież to nie ja stworzyłem te nędze. O co tu idzie? Czy kiedykolwiek przestaniesz tak myśleć?
Mówią mi:
– Sadze, ze jesteś bardzo czarującą osoba.
I już czuje sie świetnie. Zostałem pogłaskany. Dlatego nazywają to: Ja jestem O.K. i ty jesteś O.K. Nosze sie z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby: „Ja jestem osłem i ty jesteś osłem”. Otwarte przyznanie sie do bycia osłem, to największe wyzwolenie, cos najpiękniejszego na świecie. Jakze jest to cudowne. Kiedy ktoś by mi powiedział: „Nie masz racji”, ja mu odpowiem: „A czego sie spodziewałeś po ośle?” Rozbrojeni. Wszyscy powinni byc rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie.
A. de Mello. „Przebudzenie”
Może tak na początek dokonaj zmiany w sobie? Jak to osiągniesz? Przez obserwacje. Poprzez zrozumienie. Bez żadnej ingerencji i oceny z twej strony. Ponieważ jeśli oceniasz, to nie możesz zrozumieć.
Jeśli powiesz o kim…, ze jest „komunista”, to w tym momencie skończyło się rozumienie. Przyczepiłeś mu etykietkę.
„Ona jest kapitalistka” – w tym momencie przestałeś rozumieć. Dałeś jej etykietkę, a jeśli etykietka wyraża półtony twej aprobaty lub dezaprobaty, to jeszcze gorzej!
Jak zamierzasz zrozumieć to, co dezaprobujesz albo co aprobujesz w danej materii?
Żadnych sadów, żadnych komentarzy, żadnych nastawień.
Po prostu obserwacja, studia, ogląd bez pragnienia zmiany.
Ponieważ jeśli pragniesz zmiany tego, co jest, na to, co powinno być – powinno być według ciebie – przestajesz rozumieć.
Treser stara się zrozumieć psa, aby moc go nauczyć określonych sztuczek. Naukowiec obserwuje mrówki bez z góry określonego celu – poza sama obserwacja – po to, aby się o nich jak najwięcej nauczyć. Nie ma innego celu. Nie zamierza ich trenować, ani niczego od nich uzyskać. Jest nimi zainteresowany, chce o nich dowiedzieć się jak najwięcej. Takie jest jego nastawienie. W dniu, w którym uda ci się takie nastawienie osiągnąć, doświadczysz cudu. Zmienisz się – bez wysiłku i we właściwy sposób. Zmiana sama się wydarzy, nie będziesz jej musiał dokonywać. Ponieważ świadomość życia drzemie w tobie, w głębokich ciemnościach, cokolwiek jest złe, zniknie. A cokolwiek dobre, zostanie wyłonione. Doświadczysz tego, naprawdę.
To jednak wymaga umysłu zdyscyplinowanego. Mówiąc „dyscyplina” nie mam na myśli wkładu pracy, wysiłku. Mowie o czymś zupełnie innym. Czy kiedykolwiek przyglądałeś się uważnie sportowcom? Cale ich życie wypełnia sport, ale jakże są zdyscyplinowani. A spójrz na rzekę płynąca ku morzu. Tworzy brzegi, które ja zawierają. Jeśli jest w tobie coś, co podąża we właściwym kierunku, samo kreuje swa własna dyscyplinę. Staje się tak w chwili, w której zakażony zostajesz bakcylem świadomości. I to jest cudowne! Jest to najcudowniejsza rzecz na świecie. Najważniejsza i najcudowniejsza. Nie ma nic tak ważnego na świecie, jak przebudzenie. Nic! I oczywiście jest to także swego rodzaju dyscyplina.
Nie ma nic bardziej wspaniałego niż bycie świadomym.
Czy chciałbyś żyć w ciemnościach? Czy chciałbyś podejmować działania nieświadom, mówić, nie wiedząc, co znaczą twe słowa? Albo czy chciałbyś widzieć rzeczy i nie uświadamiać sobie, na co patrzysz? Jak powiedział wielki mędrzec, Sokrates: „Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć”. To oczywista prawda.
Większość ludzi nie przezywa swego życia świadomie. Prowadza życie mechaniczne, myślą mechanicznie – zazwyczaj cudzymi myślami – mechanicznie przeżywają emocje, mechanicznie działają, mechanicznie reagują. Czy chcesz zobaczyć, jak bardzo upodobniłeś się do maszyny? „Ach, jaka masz piękna spódnice” – słowa te wydatnie poprawiły twe samopoczucie, prawda? I to z powodu spódnicy, na miłość boska! Czujesz się z siebie dumna słysząc taki komplement. Ludzie odwiedzają mnie w moim Centrum w Indiach i mówią:
– Cóż za cudowne miejsce, cóż za wspaniale drzewa (a te rosną całkiem niezależnie ode mnie). Jaki wspaniały klimat.
A ja natychmiast czuje się lepiej, aż do chwili, kiedy się na tym przyłapuję. Czy można wyobrazić sobie coś równie głupiego? Nie jestem odpowiedzialny za te drzewa; i nie wybierałem tego miejsca na Centrum. Nie ode mnie zależy pogoda. To po prostu takie jest. Ale moje „ja” uwikłało się w to, zatem czuje się dumny. Czuje się dumny ze „swej” kultury i ze „swego” narodu. Jak to możliwe, by zgłupieć aż do tego stopnia. Doprawdy. Mówią mi, ze moja wielka hinduska kultura stworzyła tak wielkich mistyków. Ale przecież nie ja ich stworzyłem. Nie biorę za nich odpowiedzialności. Albo mówią mi:
– Ten twój kraj z cala ta nędzą, to okropne.
Czuje się zawstydzony. Ale przecież to nie ja stworzyłem te nędze. O co tu idzie? Czy kiedykolwiek przestaniesz tak myśleć?
Mówią mi:
– Sadze, ze jesteś bardzo czarującą osoba.
I już czuje sie świetnie. Zostałem pogłaskany. Dlatego nazywają to: Ja jestem O.K. i ty jesteś O.K. Nosze sie z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby: „Ja jestem osłem i ty jesteś osłem”. Otwarte przyznanie sie do bycia osłem, to największe wyzwolenie, cos najpiękniejszego na świecie. Jakze jest to cudowne. Kiedy ktoś by mi powiedział: „Nie masz racji”, ja mu odpowiem: „A czego sie spodziewałeś po ośle?” Rozbrojeni. Wszyscy powinni byc rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie.
A. de Mello. „Przebudzenie”
wtorek, 8 września 2015
Czy jesteś tolerancyjny?

„Wszystko, co drażni nas w innych może prowadzić do zrozumienia siebie.” Carl Jung
Tolerancja to zewnętrzny wymiar akceptacji – musisz nauczyć się przyjmować wszystkie cechy innych i pozwolić im być i znajdować wyraz dla własnego człowieczeństwa. Żeby żyć w zgodzie z innymi, musisz nauczyć się tolerancji. Tolerancja ucisza ukrytego w twoim umyśle wewnętrznego krytyka, dzięki temu możesz kierować się zasadą „żyj i pozwól żyć innym”.
Pewnego dnia, a miałam wtedy szesnaście lat, szłam 57 Ulicą w Nowym Jorku. Wówczas po raz pierwszy w życiu uświadomiłam sobie nagle, ze jakiś głos w głowie przemawia do mnie. Przypominało to nieustanny komentarz na temat każdego, kto znalazł się w moim polu widzenia. Głos bez ustanku przekazywał swoje wrażenia, najczęściej niepochlebne Zdałam sobie sprawę, ze potrafię odnieść się krytycznie do każdej mijanej osoby. Następnie przyszła mi do głowy myśl „Czy to nie zdumiewające? Jestem chyba jedyną doskonałą osobą na świecie, bo wszyscy mają jakieś negatywne cechy”.
Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, jak śmiesznie to brzmi, przyszło mi do głowy, ze być może moje oceny przechodniów są odzwierciedleniem mnie samej i nie mają nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością. Zaczęłam rozumieć, że to, jak ich postrzegam, mówi więcej o mnie niż o nich. Uświadomiłam sobie również, że prawdopodobnie oceniałam wszystkich tak surowo by samej poczuć się lepiej. Postrzegając ich jako zbyt otyłych, niskich czy dziwacznie ubranych, uważałam siebie przez porównanie za szczuplejszą, wyższą i modniej ubraną. Moja nietolerancja we własnym pojęciu gwarantowała mi poczucie wyższości.
W głębi duszy wiedziałam, ze krytyka innych pomaga pokrywać własne niedostatki i rekompensuje poczucie braku bezpieczeństwa. Postanowiłam przeanalizować każdą ocenę usłyszaną w głowie i potraktować ją jako zwierciadło odbijające ukrytą część własnej natury. Odkryłam, ze potrafię zaakceptować tylko nielicznych ludzi. Ponieważ rzadko nawiązywałam kontakty z ludźmi odmiennymi od siebie, doprowadziłam do własnego wyobcowania. Od tamtego dnia traktowałam każdą ocenę jako szansę poszerzenia wiedzy o sobie.
Dokonanie tej przemiany oznaczało, ze muszę przestać oceniać świat. Rezygnacja z pełnego nietolerancji przekonania o własnej racji sprawiła, ze nie mogę już automatycznie uznawać siebie za lepszą od innych, a w rezultacie musiałam przyjrzeć się uważniej własnym wadom.
Ostatnio byłam na służbowym obiedzie z mężczyzną, który miał złe maniery przy stole. W pierwszym odruchu chciałam uznać go za nieprzyzwoitego, a jego maniery za odrażające. Kiedy zauważyłam, że go oceniam, przerwałam i zapytałam siebie, co czuję. Odkryłam, że było mi wstyd, iż ludzie widzą mnie z kimś, kto żuje z otwartymi ustami i głośno wyciera nos w serwetę. Zdumiało mnie to, jak wielką wagę przywiązuję do tego, jak postrzegają mnie goście w restauracji. Musiałam świadomie zmienić perspektywę – nie postrzegać sytuacji jako związanej z tym mężczyzną, tylko ze mną i moim zawstydzeniem. To pozwoliło mi potraktować zachowanie tego człowieka jak zwierciadło, w którym mogłam dostrzec własny brak poczucia bezpieczeństwa związany z tym, ze jestem widziana z kimś tak dalece odbiegającym od normy.
Ostatecznym celem dokonania takiej zmiany perspektywy w postrzeganiu i nauczeniu się tolerancji jest powiedzenie sobie „No i co z tego, ze ktoś jest taki to a taki” i odzyskanie dzięki temu władzy. Gdyby mężczyzna, z którym jadłam obiad, nadal budził mój wstręt, miałby nade mną władzę. Pozwoliłabym, żeby jego zachowanie wyznaczało moje uczucia. Uświadamiając sobie, że moja ocena jego osoby odnosiła się pod każdym względem do mnie, zneutralizowałam wpływ, jaki miały na mnie jego maniery, i odzyskałam władzę.
Kiedy kogoś nie tolerujesz, zapytaj siebie „Jakie uczucie, którego nie chcę doznać, kryje się pod tą oceną?” Może to być przykrość, zażenowanie, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk lub jakieś inne negatywne uczucie, które ta osoba w tobie budzi. Skup się na doświadczeniu tego uczucia, aby nietolerancja zniknęła i abyś mógł przyjąć zarówno własne emocje i działania, jak i zachowanie ocenianej osoby.
Kiedy kogoś nie tolerujesz, zapytaj siebie „Jakie uczucie, którego nie chcę doznać, kryje się pod tą oceną?” Może to być przykrość, zażenowanie, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk lub jakieś inne negatywne uczucie, które ta osoba w tobie budzi. Skup się na doświadczeniu tego uczucia, aby nietolerancja zniknęła i abyś mógł przyjąć zarówno własne emocje i działania, jak i zachowanie ocenianej osoby.
Pamiętaj, że twoja negatywna ocena drugiego człowieka nie chroni cię przed powielaniem jego niedociągnięć.
Fakt, że uznałam mężczyznę z którym jadłam obiad, za nieprzyzwoitego, nie chronił mnie przed zachowywaniem się lub wyglądaniem jak on, podobnie okazanie mu tolerancji nie sprawi, że zacznę nagle przeżuwać jedzenie z otwartymi ustami.
Bez względu na surowość ocen i nieprzejednanie nietolerancji, nie chronią one przed niczym … poza miłością.
Cherie Carter-Scott – Jesli zycie jest gra oto jej regulyFakt, że uznałam mężczyznę z którym jadłam obiad, za nieprzyzwoitego, nie chronił mnie przed zachowywaniem się lub wyglądaniem jak on, podobnie okazanie mu tolerancji nie sprawi, że zacznę nagle przeżuwać jedzenie z otwartymi ustami.
Bez względu na surowość ocen i nieprzejednanie nietolerancji, nie chronią one przed niczym … poza miłością.
https://zenforest.wordpress.com/2010/06/19/czy-jestes-tolerancyjny/
środa, 28 stycznia 2015
Osądzanie- napięcie emocjonalne
Cierpienie
zaczyna się w chwili, kiedy nazwiesz lub osądzisz sytuację, jako
niechcianą lub złą. Masz za złe sytuacji, a ta uraza czyni ją osobistą i
uaktywnia reakcyjne „Ja". Nazywanie, czy osądzanie jest nawykowe, lecz
ten nawyk można przełamać. Zacznij ćwiczyć "nie nazywanie" od małych
rzeczy. Jeżeli spóźnisz się na pociąg, upuścisz i stłuczesz filiżankę,
lub poślizgniesz się i wpadniesz w błoto, czy potrafisz się powstrzymać
od nazwania tego doświadczenia złym czy bolesnym? Czy potrafisz
natychmiast zaakceptować rzeczywistość tej chwili?
Nazywanie czegoś złym wywołuje napięcie emocjonalne. Kiedy pozwolisz temu być, bez nazywania, ogromne pokłady energii zostają wyzwolone. Napięcie odcina cię od tej energii, czystej energii życiowej.
Eckhart Tolle, Cisza przemawia
Nazywanie czegoś złym wywołuje napięcie emocjonalne. Kiedy pozwolisz temu być, bez nazywania, ogromne pokłady energii zostają wyzwolone. Napięcie odcina cię od tej energii, czystej energii życiowej.
Eckhart Tolle, Cisza przemawia
poniedziałek, 27 maja 2013
Energia serca a wyparte i nieuświadomione uczucia i emocje - Safi Nidiaye
Serce jest najbardziej twórczą "instancją" w człowieku, co zresztą potwierdza nauka mierząc parametry pól elektromagnetycznych fizycznego organu serca. A jest jeszcze przecież czakra serca oraz kosmiczne serce, czujące centrum nas jako istoty nieśmiertelnej. Ono nie zna osądzania ani podziałów. Zna tylko TU i TERAZ:) Jest ciekawa osoba mająca dość unikalne podejście do pracy z tym właśnie kosmicznym sercem, co prowadzi do uzdrowienia naszego ciała, relacji z innymi i z samym sobą:
Dziękuję Danielu- UlotneMysli1.
Etykiety:
depresja,
harmonia,
kosmos,
krytyka,
myśli,
organ,
osądzanie,
podział,
pomoc,
radość,
relacje,
równowaga,
Safi Nidiaye,
serce,
spokój,
szczęście,
uzdrowienia
Subskrybuj:
Posty (Atom)


