Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popiół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą popiół. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2026

W lesie, w chacie, w drodze – bez dostępu do lekarzy, a mimo to potrafili zatrzymać krwawienie i chronić rany przed zakażeniem.

Dawno temu na rany...
Niegdyś ludzie musieli radzić sobie inaczej. Musieli umieć wykorzystać wszystko co spotkali na swojej drodze w naturze,
W lesie, w chacie, w drodze – bez dostępu do lekarzy, a mimo to potrafili zatrzymać krwawienie i chronić rany przed zakażeniem.
Jednym z najbardziej niezwykłych sposobów był prosty, surowy i dziś niemal niewyobrażalny przepis – pajęczyna i popiół. To, co dla nas wydaje się zwyczajne lub wręcz niepotrzebne, dawniej było narzędziem ratunku.
Wspominał o tym także św. pamięci Adolf Kudliński, dodając do przepisu rozgniecioną babkę lancetowatą a czasem mokrą kromkę chleba.
Zastosowanie:
świeże rany
skaleczenia
krwawienia
otarcia
Skład:
• czysta, sucha pajęczyna
• drobny popiół z drewna liściastego (np. brzoza, lipa)
Przygotowanie:
Pajęczynę delikatnie zebrać i wysuszyć
Popiół przesiać, aby był bardzo drobny
Wymieszać składniki w proporcji 1:1
Stosowanie:
Posypać ranę cienką warstwą mieszanki
Nałożyć lekki opatrunek

Pajęczyna tworzyła naturalną „siatkę”, która pomagała zatrzymać krwawienie
Popiół działał osuszająco i ograniczał rozwój bakterii
Mimo, że przepis jest dziś dla wielu "nie do przyjęcia" okazuje się że świetnie działał. A jeszcze lepiej opisał go w swoich filmikach Adolf Kudliński dodając do niego dwa bardzo skuteczne składniki.
To jeden z tych przepisów, które pokazują, jak blisko natury żyli ludzie – i jak potrafili wykorzystać nawet najmniejsze jej elementy, by ratować zdrowie.
Tekst ma charakter historyczny, nie stanowi porady medycznej
AR

 

środa, 18 listopada 2020

10 sposobów, jak nauczyć się kochać siebie od Louise Hay

 


1. Przestań się krytykować.
Nie myśl o sobie jako o złym. To stwarza trudności. Czując się „niewystarczająco dobre” usprawiedliwiamy nasz upokorzony stan i utrzymujemy go. Pielęgnujemy ból i choroby.
2. Przestań się nękać.
Wielu po prostu terroryzuje się mrocznymi myślami, wyobrażając sobie każdą sytuację o wiele gorszą niż jest w rzeczywistości. Tacy ludzie nadmuchują drobne problemy do wygórowanych rozmiarów. A jak okropne jest życie w oczekiwaniu na najgorsze.
3. Bądź dla siebie miły, delikatny i cierpliwy.
Jak żartobliwie napisał Oren Arnold: „Boże, proszę cię, daj mi cierpliwość. I natychmiast! " Cierpliwość to potężne narzędzie. Większość ludzi cierpi z powodu oczekiwania natychmiastowych rezultatów. Denerwujemy się stojąc w kolejkach lub stając w korkach. Niecierpliwość to niechęć do nauki. Chcemy zdobywać wiedzę bez wyciągania lekcji, bez podejmowania kroków niezbędnych do osiągnięcia celu.
4. Naucz się być życzliwym dla swojego umysłu.
Nie bij się za negatywne myśli. Nie obwiniaj siebie za złe rzeczy w życiu. Ucz się z tego. Bycie miłym dla siebie oznacza rezygnację z winy, winy, kary i bólu.
5. Naucz się chwalić siebie.
Krytyka pali duszę, pochwała ożywia ją z popiołów. Cokolwiek robisz, wspieraj się pochwałami. Powtarzaj sobie, że jesteś piękna.
6. Naucz się prosić przyjaciół o pomoc.
Proszenie o pomoc jest przejawem siły, a nie słabości. Wielu z nas jest przyzwyczajonych do polegania tylko na sobie i nigdy nie poprosi o pomoc. A jednak spróbuj to zrobić, zamiast próbować samodzielnie radzić sobie ze wszystkimi problemami i złościć się na siebie, że nie wyszło.
7. Kochaj swoje negatywne cechy.
Wszyscy dokonaliśmy złego wyboru. Jeśli wytrwale będziemy się za to karać, rozwiniemy stereotyp. Kolejnym potężnym narzędziem jest humor. Pomaga się zrelaksować i poczuć ulgę w stresującej sytuacji. Zobacz więcej filmów komediowych. Jeśli ktoś może spojrzeć na swoje życie jak na zabawę z elementami telenoweli, dramatu i komedii, to nie jest beznadziejny i w przyszłości wszystko będzie z nim dobrze.
8. Dbaj o swoje ciało.
Uważaj, czym go karmisz. Staliśmy się fanami konserw. Poszliśmy na różne diety. Pozwoliliśmy firmom spożywczym i ich sztuczkom reklamowym wpływać na ich nawyki żywieniowe. Świadomość tego, co jemy i jak się potem czujemy, to okazywanie sobie miłości.
9. Pracuj z lustrem.
Podejdź rano do lustra, uśmiechnij się i powiedz swojemu odbiciu: „Kocham Cię, jesteś najbardziej niesamowita i piękna”. Przeżyj ten dzień w dobrym nastroju, z miłością do siebie i swoich sąsiadów. Zobaczysz, jak szybko zmieni się Twoje życie, znajdź dla siebie zestaw ćwiczeń, które lubisz, a ich wykonywanie sprawi Ci przyjemność.
10. Kochaj siebie już teraz, nie czekaj, aż będziesz doskonały.
Ucząc się kochać siebie, możesz kochać i akceptować innych ludzi. Nie przyszedłeś na ten świat, aby zadowolić innych i żyć tak, jak chcą. Twoim celem jest wyrażenie siebie i wyrażanie miłości na głębokim poziomie.


niedziela, 10 listopada 2019

WYRZUĆ TO CO NIE DZIAŁA

Wyrzuć to, co nie działa
Wyrzuć wszystko, co nie działa. Teraz. Weź i wynieś na śmietnik.
Buty, dajmy na to, w których się potykasz, jest ci niewygodnie – na śmietnik. Talerz ze starego serwisu, na którym już nic nie podasz – wystaw przed drzwiami, może ktoś weźmie.
Karteczkę z dietą, przyczepiona na drzwiach lodówki (to już nawet nie jest śmieszne!!!)
Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne: „wyobrażasz sobie, co za koszmar!”, a ty: „Uhm! Koszmar!”, a sama przestępujesz z nogi na nogę, bo twój ulubiony serial zaraz się zacznie, kąpiel stygnie (pachnąca kąpiel po ciężkim dniu). Twoja znajoma (ta od telefonu) ma codziennie koszmar – po co ci to?
Wyrzuć słowa, które wypowiadasz rano do budzika: „jeszcze pięć minut”. Albo wstań od razu, albo ustaw pobudkę dla siebie, a nie dla sumienia. Nie działa!
Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, gdy są umalowane – albo się nie maluj, albo nie pocieraj – przecież oczy to boli!
Wyrzuty z powodu tego, czego dziś nie zdążyłaś zrobić – won. Nobody is perfect – powieś sobie na lodówce zamiast diety.
Wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości, wyborów, które kiedyś zrobiłaś… Wyrzuty – won do diabła. Wszystko się zgadza. Co by się nie zdarzyło, to był jedyny prawidłowy wybór wtedy, w tamtej sytuacji. Żadnego żalu – tylko doświadczenie i wdzięczność. Żadnego rozmyślania „co by było, gdyby…” – albo rób, albo nie myśl. Spróbuj – jak się spodoba, to idź dalej. Lodowisko, nauka japońskiego, poznać kogoś, nowa praca, nowa fryzura, teatr… Jutro, dobrze? Choć jedną rzecz, ok? Zamiast rozmyślania, które trzeba wyrzucić.
Wyrzuć zwyczaj przepraszania po kilka razy. Wystarczy jedno szczere „przepraszam”, jeśli jest powód. Reszta to śmieci, balast.
Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku – masz być zawsze piękna!
Wyrzuć „walizkowe relacje”, które są jak walizka bez rączki, co to i nieść ciężko i wyrzucić szkoda. Ręce ci jeszcze nie odpadły? Zdecyduj się i zamień je na eleganckie, z kółeczkami, takie, co same jadą ku radości wszystkich. Zrozumiałaś metaforę? Pięknie, lekko, komfortowo, pewnie.
Resztki kosmetyków, zbędne lekarstwa, przeterminowane kremy – won! Zasługujesz na świeże, dobre, najlepsze.
Obietnice, że „kiedyś” napiszesz, zadzwonisz, zrobisz, zaniesiesz, kupisz – jeśli wiszą ponad tydzień (no dobrze – dwa!) i nikt nie umarł, to znaczy, że są zbędne. Wykreśl.
Słowa „nie umiem”, „nie znam się” – nie działają. Dowiedz się, naucz, poznaj albo zapłać temu, co umie. Przecież nie prowadzisz hodowli kompleksów, tylko chcesz żyć wygodnie, prawda?
Wspomnienia, z powodu których trzęsą ci się ręce i masz łzy w oczach – won! Jak wrócą – ponownie delete. Nie zatruwaj sobie życia. Było – minęło.
Zwyczaj ciągłego ustępowania, bycia „grzeczną dziewczynką”, przemilczania, nawet gdy czegoś bardzo potrzebujesz, ale „co ludzie powiedzą” – wyrwij z korzeniami! Mów, proś, komentuj, wypowiadaj się – grzecznie i taktownie, ale zgodnie z własną wolą i o swoich potrzebach.
Strach przed starością, chorobą, przed nowym, wątpliwości co do swojej urody i wdzięku, brak wiary we własne szczęście – spakuj i spal, a popiół – na wiatr. To nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.
Zepsute zapalniczki, długopisy, czajnik, kuchenkę – won. Kupisz nowe.
Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie – wywal już teraz, zaraz, natychmiast!
Skończysz czytać – idź na spacer. Tam jest dobrze, jest świeży podmuch powietrza, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg. Przejdź się, pooddychaj, popatrz, posłuchaj, powąchaj.
To żyje.
To działa.
Tekst znaleziony w internecie

Ustawienia Systemowe Wojciech Jarczewski

poniedziałek, 3 października 2016

Ja też byłam Kopciuszkiem - pisze Beata Pawlikowska

Och, byłam najbardziej nieszczęśliwym Kopciuszkiem świata! Siedziałam w kącie, ubrana w długi, szary sweter. Łzy kapały mi na kolana, a ja – zgarbiona nad własnym losem – myślałam: Inni mają lepiej. Inni mogą się bawić. Ja muszę siedzieć i wybierać groch z popiołu.

Trrrrach! Następna łza spada na podłogę. Wzbija kurz. Jest mi coraz smutniej. Ja też bym chciała chodzić na bale. Nosić złote pantofelki. Uśmiechać się i ładnie pachnieć. Ja też chcę!
Bum, bum, bum! Łzy lecą jak tropikalna ulewa, zalewają mi stopy, sięgają do kolan. Wiem, że utonę we własnym żalu, ale na niczym mi już nie zależy. Wszystko mi jedno, co będzie, bo przecież ja wiem, że nie może być dobrze. –
Halo!!!! – wrzeszczy do mnie moja własna dusza. – Jeżeli zakładasz, że będzie źle, to jak może być dobrze??!!! Zaraz, zaraz. Jeszcze raz. Co powiedziałaś? – Jeżeli wierzysz w to, że będzie źle – wyjaśnia mój cierpliwy wewnętrzny głos – to sama skazujesz siebie na cierpienie. Bo w życiu jest właśnie tak, jak wierzysz, że będzie. – Ale jak to? – próbuję się bronić. – Ja przecież jestem tylko brudnym Kopciuszkiem, kocmołuchem, nieważnym śmieciem w kącie pod miotłą. – Jesteś – odpowiedział mi wewnętrzny głos. – Jesteś tym, kim chcesz być. Jeżeli wybierasz bycie Kopciuszkiem i szarą myszą, która wylewa łzy nad własnym losem, to nie dziw się, że tak właśnie wygląda twoje życie.
Czy zrobiłaś kiedykolwiek coś, żeby zmienić swoje życie na lepsze? Oprócz oczywiście wylewania oceanów łez i użalania się nad swoim losem? Czy zaopiekowałaś się sobą tak, jakbyś była najcenniejszą księżniczką świata? Czy dałaś sobie samej słowa wsparcia, choćby najmniejszy dowód przyjaźni i troski? Co zrobiłaś, żeby poczuć się kochana i bezpieczna? Ty dla samej siebie? Co zrobiłaś? Nie miałaś czasu, prawda? Bo skoncentrowałaś się na wylewaniu potoków łez, porównywaniu się z innymi i oddawaniu rozpaczy, która wciągała cię z żarłocznym mlaskaniem jak dzikie bagno. Jeżeli jesteś Kopciuszkiem, to tylko dlatego, że tego chcesz.
Bycie Kopciuszkiem to stan umysłu. Kopciuszkiem czuje się ten, kto nie daje sobie prawa do tego, żeby być szczęśliwym. Kopciuszkiem jest ten, kto siedzi w kącie, beczy i czeka na księcia. Książę nie przyjdzie. A nawet gdyby przyszedł, to ty sama uciekłabyś przed nim do mysiej dziury, bo wstydziłabyś się pokazać mu zapłakaną twarz i zapuchnięte oczy. Kopciuszek myśli, że jest gorszy i właśnie dlatego jest Kopciuszkiem. A kiedy myśli, że jest gorszy, odbiera sobie prawo do bycia równie dobrym, jak inni. Dalej, Kopciuszku. Wstawaj z kolan. Otrzyj łezki. Myśl pozytywnie. Zaopiekuj się sobą. Uwierz w siebie. Możesz być kimkolwiek zechcesz. Możesz do końca życia siedzieć w kącie i wybierać groch z popiołu, polewając go gorzkimi łzami. Ale możesz też wstać i sięgnąć po wszystko, co najlepsze. Spełniaj swoje marzenia. Bądź uczciwa. Kochaj to, co robisz. I rób to, co kochasz. Będziesz królową. Wiem, że ci się uda, bo ja też kiedyś byłam Kopciuszkiem. A teraz jestem królową. Królową swojego życia.