Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decyzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decyzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 lipca 2025

🔸 Potrzebujesz pomocy w sprawach urzędowych lub księgowości?

 

🔸 Potrzebujesz pomocy w sprawach urzędowych lub księgowości? 
🔸Nie wiesz, jak napisać pozew, odwołanie, pismo do ZUS, banku lub urzędu?
🔸 A może szukasz kogoś do prowadzenia małej księgowości, kadr i płac?

🖊️ Pomogę Ci:

✅ napisać pozew o rozwód, alimenty
✅ przygotować odwołanie od decyzji, wniosek, skargę
✅ sporządzić pismo do urzędu, banku, sądu, ZUS, US
✅ poprowadzić księgowość jednoosobowej działalności
✅ zająć się kadrami, płacami i dokumentacją

🌿 Działam z sercem, spokojem i skutecznie.
     Tel. 530 355 477

    Serdecznie zapraszam 
    Agnieszka

piątek, 28 lutego 2025

Kochaj każdy moment❣️

 

Nawet ten, który zdaje się być zwykłym.
Życie to nie tylko wielkie osiągnięcia,
ale również drobne, codzienne chwile, które piszą Twoją historię...
Każdy uśmiech, rozmowa i decyzja,ma swój wpływ na to, kim się stajesz.
To te drobne gesty, pozornie nieistotne chwile składają się na całą Twoją podróż.
Niezależnie od tego, czy jesteś na szczycie, czy w drodze, pamiętaj, że to one tworzą prawdziwą wartość istnienia...

Życie to ciągły proces odkrywania, każda minuta może być okazją,
by uczynić ten proces piękniejszym...

~Jeśli tylko zechcesz🩷

wtorek, 21 czerwca 2016

15 cytatów, które zainspirują Cię do zrobienia czegoś pozytywnego.


Wygląda jak malutka kostka i z łatwością mieści się na dłoni. Czasami jest kwadratowa, czasami okrągła. A kiedy polejesz ją wodą, zacznie powiększać swoją objętość – na tyle, by z łatwością ją rozwinąć. I gotowe! Masz kompaktowy ręcznik. Świetny na wyjazd, kiedy liczysz każdy gram swojego bagażu. Spotkałam się też z nazwą: ręcznik magiczny.
Sprytny wynalazek.
Zupełnie tak samo jak cytat.
Cytaty też są krótkie i malutkie, zajmują niewiele miejsca, łatwo je ze sobą zabrać i zawierają skondensowaną wiedzę, mądrość i emocje.
I podobnie jak z magicznym ręcznikiem, nic z tego nie będzie, o ile go nie rozwiniesz. Sprasowaną kostkę polewasz wodą, żeby stała się ręcznikiem, a cytat polewasz własną refleksją, by ciekawie brzmiący zlepek kilku słów stał się wiadomością trafiającą prosto do Twojego serca.
Nafaszerowaliśmy internet cytatami z różnych miejsc i epok. I bardzo fajnie, ja się z tego cieszę. Tylko jest jedno małe „ale” – te kapsułki mają to do siebie, że jeśli nie poświęcisz im swojej uwagi, to troszkę tak, jakbyś chciał się wytrzeć ręcznikiem w kostce. Nawet jak się mocno postarasz, to wyjdzie kiepsko.
Dlatego zachęcam Cię, żebyś zastanowił się i pochylił nad każdym ciekawszym cytatem, jaki wpadnie w Twoje ręce. Zatrzymaj się, zastanów, pozwól sobie na chwilę refleksji. Bo nigdy nie wiadomo, w co może się przeistoczyć tych kilka skondensowanych słów.
Skąd wiesz, może w jednej z takich kapsułek odnajdziesz wskazówkę, której akurat teraz potrzebujesz?
A oto zestaw ode mnie:
  1. „Jesteś bardzo silny, pod warunkiem że wiesz, jak silny jesteś.” – Yogi Bhajan (nie przypadkowo wstawiam ten cytat jako pierwszy, bo wg mnie jest także najważniejszy).
  2. „Nie pytaj czego świat potrzebuje. Pytaj co czyni cię pełnym życia i rób to. Ponieważ tym, czego świat potrzebuje, to ludzie pełni życia.” – Howard Thurman
  3. „To wymaga odwagi, by stać się tym, kim naprawdę jesteś.” – Edward Estlin Cummings
  4. „Pamiętaj, że każdy, kogo spotykasz, czegoś się obawia, coś kocha i coś stracił.” – H. Jackson Brown Jr
  5. „Trzymanie się złości jest jak picie trucizny w oczekiwaniu, że ktoś inny się pochoruje.” – anonim
  6. „Niszczę wrogów, robiąc z nich moich przyjaciół.” – Abraham Lincoln
  7. „Nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy.” – Anthony de Mello
  8. „Najtrudniejsza sprawa to decyzja, żeby zacząć działać, reszta to zaledwie wytrwałość.” – Amelia Earhart
  9. „To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.” – Jonathan Carroll (Zaliczasz się do grona introwertyków lub wysoko wrażliwych? – ten cytat brzmi bardzo znajomo, prawda? :-) ).
  10. „Nie przepłyniesz oceanu, póki nie odważysz się stracić z oczu brzeg.” – Krzysztof Kolumb (nie jest to takie łatwe Panie Kolumb, ale uczymy się :-) ).
  11. „Z biegiem lat odkryjesz, że masz dwie ręce. Jedną – by pomagać sobie, drugą – by pomagać innym.” – Audrey Hepburn
  12. „Nie trać czasu waląc głową w ścianę, w nadziei, że przemieni się w drzwi.” – Coco Chanel
  13. „Osoba, która twierdzi, że nie da się czegoś zrobić, nie powinna przeszkadzać tej, która to robi.” – chińskie przysłowie
  14. „Nie liczą się lata w twoim życiu, ale życie w twoich latach.” – Abraham Lincoln (Słowa dla wszystkich którzy upierają się, że wiek ma jakiekolwiek znaczenie :-) )
  15. „Nadzieja jest zamiłowaniem do tego, co możliwe.” Soren Kierkegaard (A nie matką głupich!)
Jeśli podlejesz te słowa swoją energią, to z pewnością wyrośnie z nich coś ciekawego w Twojej głowie.

sobota, 28 maja 2016

Uwolnić się od przeszłości.


jak uwolnić się od przeszłości
Przeszłość jest taka, jaką ją widzimy. Choć można się z tym nie zgadzać, bo przecież, to, co było, to same fakty, zdarzenia, spotkania. Skąd więc wniosek, że zależy ona od naszego widzenia?
To, co się zdarzyło w przeszłości, było i wciąż jest DLA NAS takim, jakim to widzieliśmy, odczuwaliśmy, przeżywaliśmy, doświadczaliśmy. Takim,jakim postrzegaliśmy wszystko przez filtry naszych przekonań.
Nie ma czegoś takiego, jak czysty obiektywizm.  Wystarczą dwie osoby, by się przekonać, iż to samo zdarzenie, będzie postrzegane inaczej.
Przeszłość może nas uskrzydlać, albo być kulą u nogi, spowalniającą nas w drodze do celu.
Częściej – niestety – jest tym drugim, ale nie znaczy to, że nie można tego zmienić. Wszystko można zmienić, bo wszystko to dzieje się w naszej głowie, w naszym umyśle, w naszym sercu. W przeszłości nic się już nie dzieje. Nic się w niej już nie wydarzy. Może się to stać jedynie w nas.
To my decydujemy, JAK postrzegamy wszystko, co było naszym udziałem kiedyś, nawet wczoraj. Możemy wciąż tym żyć , rozdrapywać stare rany, przeżywać na nowo to, co uznaliśmy za porażkę, obwiniać rodzinę, że wtedy zachowała się tak, jak wg nas nie powinna.
Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, ile energii idzie na podtrzymywanie tych wszystkich przeżyć; jak wiele naszych zachowań, decyzji, słów, relacji, działań przesiąkniętych jest tą ściągającą w dół energią żalu, poczucia winy, bezsilności, złego mniemania o sobie, braku miłości i akceptacji, nienawiści do siebie i innych…
Trzymając się kurczowo przeszłości i żyjąc nią, największą krzywdę wyrządzamy sobie. Każdego dnia na nowo. Marnujemy czas, marnujemy energię, marnujemy potęgę naszego umysłu na podtrzymywanie trupa w sobie. Nasączamy trupim jadem wszystko, czego doświadczamy w kolejnym nowym dniu. Zatruwamy zdarzenia, relacje, pracę, marzenia. Bo kiedyś zdarzyło się coś, z czym nie mogę się pogodzić, czego nie potrafię sobie wybaczyć, co wciąż rozpala we mnie żal, złość… prowadząc do śmierci za życia.
Dziś to do mnie dotarło. Tak właśnie żyję. Nie wykorzystując pełni swoich możliwości, talentów, zdolności, umiejętności, doświadczenia i wrodzonych darów, krzywdzę siebie i swoich bliskich. Wszystko przez to, że nie umiałem do tej pory zaakceptować przeszłości, która pełna była zawirowań i działań, co do których jestem bardzo negatywnie nastawiony. Chciałbym je zmienić, podjąć inne decyzje, albo zrobić to w zupełnie inny sposób, ale wiem, że to niemożliwe. Są też decyzje z przeszłości, których nigdy bym nie zmienił i które sprawiły, że moje życie nabrało nowego wymiaru, zaczęło jaśnieć nowym blaskiem. Decyzje, co do których byłem i jestem pewien, że było idealne. Jednak wciąż jest coś, co przeszkadza mi się nimi cieszyć; co sprawia, że brnę przez życie, zamiast biec.
I tym czymś jest moja przeszłość we mnie. Moje myśli o przeszłości i o mnie w przeszłości. Moja ucieczka od przeszłości, która jak na złość, goni mnie jeszcze szybciej, niż ja zdołam przemieszczać się do przodu. Cóż. Sam ją do siebie przywiązałem najgrubszymi łańcuchami i linami w głowie i sercu. Nikt inny tylko ja.
Dziś nad ranem, dotarła do mnie jeszcze jedna cenna myśl: zawsze, gdy złoszczę się na innych, czy nie zgadzam się na to, co się dzieje, mówiąc swojemu życiu NIE – wyrządzam krzywdę sobie. Każdy atak najwięcej krzywdy wyrządza mnie. Jaki więc sens jest w złości na innych, czy też na to, co przynosi mi życie?
Żaden, tak samo jak mówienie NIE swojej przeszłości i temu, co się w niej wydarzyło.
Akceptacja przeszłości takiej, jaką ją widzieliśmy i przeżywaliśmy i zgoda na to, że taka była – to klucz do wolności.
Akceptacja teraźniejszości i wszystkiego, co wydarza się w danej chwili, łącznie ze sobą i ludźmi – to klucz do wolności.
Mówienie swojemu życiu TAK w każdym jego wymiarze – to klucz do wolności.

Przeszłości nie mogę zmienić i tak naprawdę nie chcę, bo kiedy przyglądam się jej w spokoju i ciszy, wiem, że dzięki temu, co się w niej wydarzyło i co przeżyłem, dziś jestem właśnie takim człowiekiem, jakim jestem. Mogę jednak przepracować swoje spojrzenie na zdarzenia z przeszłości, które nie należały do najprzyjemniejszych. Mogę spojrzeć na nie jak na doświadczenie, które warto wykorzystać dziś i w przyszłości. Coś, co ustrzeże mnie przed błędami, pomyłkami i działaniem na swoją niekorzyść.
Zgoda na przeszłość taką, jaką była, czy raczej, jaką ją postrzegaliśmy i jaka utrwaliła się w naszym umyśle – to proces. Ten jednak nie rozpocznie się od jasnej, rzetelnej i konkretnej deklaracji z naszej strony:
Zostawiam przeszłość i wkraczam w nowe. Dziś i każdego dnia, zamierzam tworzyć taką teraźniejszość, która stając się przeszłością, napełniać mnie będzie dumą, radością i poczuciem szczęścia.

Czas więc wziąć do ręki klucze i przekroczyć drzwi prowadzące do prawdziwej wolności.

http://jasnastronazycia.pl/niecodziennik/uwolnic-sie-od-przeszlosci/

piątek, 4 marca 2016

… Wybaczyć matce …




To jak wygląda moje życie – to wina mojej matki, tego jak mnie wychowała. Nie kochała mnie zbyt mocno, była nadopiekuńcza, oschła, zbyt wylewna. Czasami bywała zbyt dobra – to też źle, bo nie nauczyła mnie jak walczyć o swoje. Wybaczyć jej? Niby dlaczego, po co? Żeby to ona się lepiej poczuła?
Nie będę taka jak moja matka
Joanna: „Moja mama rzadko spędzała ze mną czas. Dla niej ważne było, żeby mieszkanie lśniło, żeby był porządek. Pamiętam, że nawet mycie naczyń stawiała wyżej niż przeczytanie mi książki, kiedy prosiłam. Musiałam walczyć o jej uwagę z kurzem na meblach. Celowo miałam bałagan w swoim pokoju, bo tylko wtedy w ogóle mnie zauważała. Krzyczała, że jestem bałaganiarą, syfiarą, że jak można mieszkać w takim burdelu. Ktoś by powiedział – niby nic, ale ja do dziś mam problem z zabieganiem o uwagę innych, kiedy ktoś mnie ignoruje odbieram to jak duży cios, często w relacjach z ludźmi doprowadzam do sytuacji, żeby ktoś mnie porzucił, zostawił. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, by nie być jak moja mama. Nie chcę żyć jak ona i biegać z obiadkiem do stołu dla wiecznie niezadowolonego taty. Usługiwać mu, a resztę dnia spędzać na pucowaniu mieszkania….”
Dorota Hołówka (psycholog): Kontakt z matką to dla nas najważniejsza relacja. Matka jest dla nas wzorem kobiecości. Podziwiamy ją, gdy jesteśmy małe, ale rozczarowuje nas, gdy zostajemy nastolatkami. To wtedy właśnie rodzice przestają być dla nas autorytetem, widzimy, że nie zawsze mają rację, że ich poglądy mogą różnić się od naszych. Następuje takie swoiste załamanie wartości, bo świat zewnętrzny pokazuje nam zupełnie coś innego, niż to, czego nauczyli nas rodzice.
To wtedy rodzi się w nas bunt i powtarzamy „Nie będę jak moja matka”, a to niestety najlepsza droga do tego, by powtórzyć dokładnie takie samo zachowania, nawet takie samo życie. Mówiąc „nie będę” kreujemy w naszej podświadomości życie, jakie miała nasza matka, a którego my chciałybyśmy uniknąć. Skupienie się na tym, czego nie chcemy działa jak fatum, bo trudno by nasz mózg wykreował jakąś inną rzeczywistość, skoro myślimy tylko o tej jednej. Gdyby zamienić „nie będę jak moja matka”, na „będę szczęśliwa, czuła, czas spędzony z dziećmi to dla mnie jedna z najważniejszych wartości”, jeśli zmienimy rzeczywistość w naszej głowie, mentalności, emocjach, to wówczas mamy szansę osiągnąć życie inne od tego, którego nie chcemy.
Moja matka zniszczyła mi życie
Izabela: „Z moją siostrą bliźniaczką wychowałyśmy się w patologicznej rodzinie. Matka alkoholiczka, ojciec w więzieniu. Moje życie było koszmarem. Cierpiałam i płakałam w łazience. Już wtedy obiecałam sobie, że moje życie nigdy nie będzie wyglądać, tak jak teraz. Zamykałam oczy i widziałam siebie siedzącą w skórzanym fotelu”. Dziś Izabela jest prezesem dużej firmy, jest kobietą sukcesu, ma udane małżeństwo i fantastyczne dzieci. „Moja siostra jest alkoholiczką, nie chce dać sobie pomóc, zawsze powtarzała, że to matka zniszczyła jej życie, przez nią jest, kim jest. To niesamowite, że wychowałyśmy się w tej samej rodzinie, w tym samym czasie, a nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej”.
Dorota Hołówka: Panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i wiele ludzi w to wierzy. Ja jednak zawsze podkreślam, że to nie dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób ja spojrzę na swoją przeszłość , będzie zależało jak wyglądać będzie moja przyszłość. Jeśli matka przysparzała nam w dzieciństwie cierpienia i bólu, to my mamy dwie drogi do wyboru. Albo spojrzeć na naszą przeszłość i z tego, co się wydarzyło uczynić naszą siłę, albo uznać za słabość i porażkę. To, którą drogę wybierzemy zadecyduje, jak nasze losy się potoczą.
Nigdy jej nie wybaczę
Ola: „Nie umiem wybaczyć mojej matce. Dzięki terapii zrozumiałam, że to ona podkopała moje poczucie wartości. To ona zawsze porównywała mnie z koleżankami, mówiła, że jestem egoistką, że za mało się staram. Nigdy od niej nie usłyszałam, że jest ze mnie dumna, że mnie kocha. Wiecznie stawiała mi wymagania, którym ja nie potrafiłam sprostać. W dorosłym życiu walczyłam z depresją, do której doprowadził mnie nadmierny perfekcjonizm. Chciałam być idealna, by moja matka mnie pokochała, a przypłaciłam to chorobą. Nie umiem jej wybaczyć”.
Dorota Hołówka: Powinniśmy pamiętać o jednym – my wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Jeśli sytuacja sprzed 20 lat wywołuje teraz w nas ból, albo co gorsza – tego bólu nie czujemy, choć on w nas jest, to ten manifestuje się w naszych kontaktach z przyjaciółkami, koleżankami, w relacji z dzieckiem. My mamy wybaczyć dla siebie, z korzyścią dla nas samych. Jeśli nie możemy wybaczyć, to oznacza, że istnieje pewien rodzaj przywiązania do emocji, jaką wywołuje decyzja o nie wybaczeniu. Na przykład: kiedy myślę o tym – czuję złość, która pomaga mi wyrażać siebie, dlatego podświadomie będę potrzebowała tej sytuacji z przeszłości. Przykładowo: jeśli ktoś działa niezgodnie z moimi wartościami, a ja mam problem z asertywnością, będę potrzebowała skontaktować się ze złością, żeby obronić siebie, tak więc emocja ta będzie mnie w pewien sposób wspierała. Zawsze trzymamy się czegoś, co nam służy. Jeśli nie wybaczamy, to widocznie emocje, jakie w nas to wywołuje, są nam potrzebne w jakimś innym obszarze.
Mam takie poczucie, że brak wybaczenia to dostęp do złości lub innej ważnej emocji. W momencie kiedy zmieni się nasza świadomość do tego stopnia, że zaczniemy otwarcie i bez poczucia winy wyrażać siebie, zaczynamy być gotowi szczerze wybaczyć.
To wszystko przez moją matkę
Edyta: „To kim dziś jestem, to wina mojej matki. Zawsze chciałam być lekarzem, ale ona tłumiła te moje marzenia, mówiła, że to trudne, że może lepiej wybrać co innego. Wiadomo, że mama to autorytet, więc ja się jej słuchałam i dziś siedzę w jakimś durnym urzędzie, jako pracownik budżetówki i pluję sobie w brodę, jaka byłam głupia, że ją słuchałam. Była nadopiekuńcza i dziś ja nie umiem samodzielnie podjąć żadnej decyzji”.
Dorota Hołówka: To częste. Wchodzimy w rolę ofiary, biednej dziewczynki, skrzywdzonej – bo nasza relacja z matką była trudna. A gdyby tak przestać rozkładać na części pierwsze tego wszystkiego, a spojrzeć z inne strony: co dało mi to co się wydarzyło, jaką siłę mogę czerpać, co z tego pakietu nie zawsze pełnego miłości i troski mogę wziąć czyniąc siebie silniejszą? Łatwo nam zrzucić winę za swoje wybory na innych. Marzymy o wolności, a kiedy ona zostaje nam dana, to boimy się odpowiedzialności za podjęcie samodzielnych decyzji, wycofujemy się z różnych działań, a winą obarczamy – jeśli jest ku temu okazja, własną matkę, to jak nas wychowała.
Warto jednak pamiętać o przeszłości naszych rodziców, często pokolenia powojennego, kiedy nikt się nie zastanawiał, jak wychować dzieci. To jest pokolenie energii lękowej i uważam, że należy im się szacunek. Nasze matki mogły nam dać to, co same dostały od swoich rodziców. Piękne, co obserwuję podczas w pracy grupie, kiedy odkrywamy, że każda krytyka ze strony naszych rodziców: „co ty robisz”, „jak się zachowujesz”, „skąd ta dwója”, była wyrazem ich głębokiej troski o nas. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, na miarę swoich możliwości. Te wszystkie krytyczne komunikaty kierowane w naszą stronę niosą za sobą poczucie winy naszych matek i rodziców w ogóle, że nie są tacy doskonali jak chcieliby być. Że są wkurzeni na siebie i tę złość wyrażają krytykując nas.
Z tym, co się wydarzyło w naszym dzieciństwie, możemy zrobić co chcemy, ale gdy się zdecydujemy się temu przyjrzeć, zobaczyć, czy to ból, czy cierpienie, czy złość wówczas dajemy sobie możliwość transformacji, możemy coś dla siebie zrobić. Jeśli stanę oko w oko ze stanem, który wywołuje we mnie przeszłość, relacja z matką, to przestanę żyć jak marionetka. W przeciwnym razie to przeszłość ma nad nami władzę.

Dorota  Hołówka                                                                                                     nowapsychologia.com

niedziela, 25 października 2015

Przymierz przyszłość.

Kiedy docierasz do rozwidlenia i nie możesz zdecydować, którą drogę wybrać, możesz zawsze "przymierzyć" przyszłość, podobnie jak przymierzasz ubranie, zanim je kupisz. W ten sposób, możesz wybrać tę opcję, która wydaje ci się najlepsza.

Najpierw zamknij oczy i pomyśl o alternatywach, jakie masz przed sobą - łącznie z brakiem decyzji, w którym to przypadku wszystko pozostaje bez zmian. Następnie wyobraź sobie konsekwencje każdej opcji, jak gdybyś już ją wybrał i zwróć uwagę na reakcje swojego ciała.
Czy przy niektórych scenariuszach zauważasz, jak spinasz się albo rozluźniasz wewnętrznie? Który wybór wydaje Ci się najbardziej naturalny? Co wybierasz w głębi ducha? Gdyby usunąć wszystkie wymówki (takie jak przekonanie, że potrzebujesz więcej pieniędzy, czasu, talentu i tak dalej), którą drogę wybrałbyś?

Wszystkie te rozważania pomogą ci podjąć własną decyzję, która jest niezbędna, żebyś mógł z całym przekonaniem wstąpić na wybraną drogę. Dzięki swemu pełnemu oddaniu będziesz mógł włożyć więcej energii w podjęcie decyzji, zamiast dokonywać niepewnego wyboru.
Im więcej wysiłku włożysz w jakieś przedsięwzięcie, tym potężniejszy uzyskasz rezultat, ponieważ energia dawania i otrzymywania zawsze dążą do wzajemnej równowagi.

Doreen Virtue

 http://epokamilosciserca.blogspot.com/2015/10/przymierz-przyszosc.html

wtorek, 15 września 2015

Tylko TY decydujesz.






Tylko TY decydujesz na czym się koncentrujesz + prosta zmiana kierunku uwagi

Tylko od ciebie zależy, czy myślisz o rzeczach pozytywnych czy też negatywnych. To TY wybierasz myśli na których się koncentrujesz. Jeśli czujesz się źle, przestań szukać powodów swojego złego nastroju na zewnątrz i obwiniać innych za ten stan. Tylko TY pozwoliłeś sobie na negatywną koncentrację. Zwolnij, usiądź z kubkiem gorącej herbaty i zacznij powtarzać myśli, które są pozytywne.

Jest ich całe mnóstwo! Skoncentruj się chociażby na następujących słowach:
- harmonia
- spokój
- równowaga
- głęboki oddech
- słońce
- relaks
- przepływ
- muzyka
- wyjątkowość

i poczuj jak ich energia wypełnia całe twoje ciało. Opór maleje, a ty czujesz się z każdą minutą coraz bardziej odprężony… To naprawdę takie proste!
Jeśli jednak zapędzisz się w negatywnym stanie, nie dziw się, że na początku trudno jest “wyhamować” i zmienić swoje myślenie. Będziesz potrzebował trochę więcej minut spokoju, aby wrócić do równowagi, ale da się! Nie wierz mi na słowo. DOŚWIADCZAJ, PRÓBUJ, TESTUJ.



http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/09/tylko-ty-decydujesz.html

środa, 18 marca 2015

Nie wszyscy muszą Cię lubić.

Człowiek jest zwierzęciem stadnym, jak mawiał mój nauczyciel z gimnazjum. Każdy, niezależnie od wieku, potrzebuje akceptacji – tak powiedziała moja rodzicielka, kiedy stwierdziłam, że chcę być już dorosła, tylko dlatego że przestanę wtedy tak bardzo zabiegać o to, żeby inni mnie lubili. 

Na szczęście z tego ograniczającego myślenia wybawiło mnie moje ostatnie, małe odkrycie – a raczej wbicie sobie do głowy czegoś, co niby powszechnie każdy wie, ale niekoniecznie stosuje w praktyce. NIE POTRZEBUJEMY akceptacji z zewnątrz. Jeśli ciągle do niej dążymy, jeśli na podstawie zachowań innych i reakcji na nas kształtujemy siebie, to nigdy prawdziwym SOBĄ nie będziemy! Bo nasze "ja" będzie codziennie chwiejne i zależne od nastroju innych.
Dlaczego miałoby tak być? Dlaczego mielibyśmy pozwalać, by ktoś manipulował naszym życiem, naszymi pragnieniami? Chcemy przecież, aby nasze życie było zależne od nas, a nie od innych, prawda?
 Czego więc potrzebujemy? Jak myślisz?
Potrzebujemy WEWNĘTRZNEJ akceptacji. 
Poczucia, że jesteśmy wartościowymi, kochającymi i zasługującymi na dobro ludźmi. I ta pewność jest z nami na dobre i na złe. 

Jeśli nie dostaliśmy jej w dzieciństwie, trzeba nad nią trochę popracować. Praca nad relacją z samym sobą i własnym rozwojem jest jedną z najbardziej opłacalnych rzeczy w życiu, bo tylko Ty będziesz ze sobą od początku do końca. Po co więc utrudniać sobie drogę, cały czas próbując wdać się w łaski kogoś, kto nie jest do nas przychylnie nastawiony, skoro i tak – prędzej, czy później – zniknie z naszego życia? 

Poza tym pamiętaj – ludzie nie znają prawdziwego Ciebie. Znają tylko ICH wyobrażenie o Tobie. Każdy żyje w nieco innym środowisku, wychowywał się w innym domu i takimi, a nie innymi przekonaniami teraz się kieruje. Opinia kogoś na Twój temat jest więc zależna od wartości, w które ten ktoś wierzy.
 Fajnie wyjaśnił to Anthony Robbins, mówiąc że ludzie nie lubią siebie nawzajem z dwóch powodów: albo widzą w kimś cechę, którą sami mają i jej w sobie nie lubią, albo zazdroszczą, że nie osiągnęli tego, co druga osoba, bo poddali się, kiedy ona parła naprzód. 

Zresztą – nie ma osoby, która nie przejmowałaby się opinią innych. To normalne. Nienormalne staje się tylko wówczas, gdy zaczynamy przejmować się opinią WSZYSTKICH. Niezależnie od tego, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i czy jakąś w ogóle.

 W tym tkwi sedno.
Przejmowanie się opinią innych jest zdrowe tylko wtedy, kiedy bierzemy pod uwagę opinie osób, które nas kochają i chcą dla nas dobrze. Natomiast nad osobami, które nas nie lubią, nawet nas nie znając, nie powinniśmy się nawet zastanawiać. Trzeba to KOMPLETNIE zlekceważyć.
 Wiesz przecież, kim jesteś i jaki jesteś. 
Wiesz, co zrobiłeś, a czego nie.
 Wiesz, że masz bliskich, którzy Cię kochają takiego, jakim jesteś. 
TY TO WSZYSTKO WIESZ!
 Jest jedna, prosta recepta: Jeśli ktoś Cię nie lubi, spraw, żeby nie lubił Cię jeszcze bardziej. Tak czy inaczej będziesz działać tej osobie na nerwy, więc po co chować się w kąt i nie wychylać, żeby przypadkiem jej nie zdenerwować? Bądź dumny z siebie, ciesz się tym, co masz i nie przestawaj dążyć do szczęścia tylko dlatego, że jedna na sto osób Cię nie akceptuje. Olej to, żyj własnym życiem, rób to, co masz do zrobienia i nie zadręczaj się. Kiedyś spojrzysz w przyszłość i uśmiechniesz się na myśl, że nie pozwoliłeś, aby to inni kierowali Tobą.
Na zakończenie przytoczę pewną ciekawą anegdotkę, którą usłyszałam w jednym z filmików Roberta Marchela: Pewien człowiek codziennie chodził do sklepu po gazetę. Sprzedawca był dla niego bardzo nieuprzejmy i zgryźliwy. Któregoś razu syn tego człowieka, obserwując daną sytuację, zapytał go, dlaczego po prostu nie zacznie kupować gazety w sklepie obok.
 "A dlaczego to ten człowiek ma decydować, gdzie będę ją kupować?".

piątek, 19 września 2014

Strach ma wielkie oczy... Bajka o strachu.

Strach to przeciwległy biegun miłości. Strach niszczy wszystko, niweczy nasze plany, rodzące się marzenia, burzy relacje, sprawia że ranimy siebie i wszystkich dookoła. Ze strachu, że jesteśmy "gorsi" krytykujemy innych, ze strachu że ktoś nas opuści, uzależniamy go od siebie, ze strachu, że nam się nie uda porzucamy nasze marzenia. Strach zamienia piękną, pierwotną, radosną energię w mętne, brudne i ciemne wibracje. Strach przygniata, wpycha nas do dołu, z którego trudno się potem wydostać. Spójrzmy strachowi prosto w oczy i mocą całej swojej Istoty powiedzmy głośno: NIE, NIE PODDAM CI SIĘ ! TO JA DECYDUJĘ O SOBIE.
Bajka ....................
Był sobie strach. Strach miał krótkie nogi i wielkie oczy. Jak na Stracha był całkiem ładny. Wyraz twarzy, jaki przybierał powodował, że wielu się nad nim litowało i przyjmowało pod swój dach. Rodzina, czy osoba samotna, która postanowiła pomóc Strachowi bardzo o niego dbała. Dostawał taki smutny Strach o wielkich oczach pięknie posłane łóżko, śniadania, obiady i kolacje, a czasami nawet deser i kostki ulubionej czekolady do przegryzania. Wyprowadzano Stracha na spacery, na randki, do kina, do kawiarni, wkładano to torebek, teczek i toreb na laptopy. Strach był zawsze i wszędzie obecny. W kuchni i sypialni. Nie, on się wcale nie pchał i nikogo nie zmuszał do tego, by się nim zajmowano. Nie można go nawet posądzać o przemyślne działanie w celu zapewnienia sobie wygody. Nie, Strach po prostu miał smutną minkę, kurczył się w sobie, robił wielkie i smutne oczy zbitego psa i… opiekę na najbliższe tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata miał zapewnioną. Strach nie musiał robić nic poza wielkimi, smutnymi oczami. Trząsł się i wątpił w sens istnienia. Poddawał się przy byle okazji i zawracał z drogi. Strach bał się odezwać, nie umiał przepraszać, prosić, ani mówić co myśli. Bał się odmawiać.
Pewnego razu poznał miłą, starszą kobietę. Miała ciężkie życie, dużo przeszła. Właściwie to nic dobrego ją nie spotkało. Kiedy już myślała, że dokończy swój żywot w smutku, kiedy już pogodziła się z tym, że nigdy nie wyjedzie poza swoją wioseczkę, nadarzyła się cudowna okazja, by zobaczyła ocean. Całe życie o tym marzyła. Całe życie modliła się, prosiła świat i zaświaty, by dane jej było chociaż raz w życiu zobaczyć ten cud. I w końcu, wtedy, gdy już niczego się nie spodziewała, mogła wyjechać.
Wtedy, dzień przed wyjazdem, ulitowała się nad Strachem. Był taki biedny, samotny i miał takie wielkie, smutne oczy… Strach wtedy zaczął myśleć, coś się w nim obudziło, czuł, że nie powinien przyjmować zaproszenia staruszki. Coś w nim krzyczało: „nie wolno ci tego robić, nie przyjmuj jej zaproszenia”, ale … nie potrafił odmówić. Bał się, co ona sobie pomyśli, przecież tak ładnie go zaprasza…
I staruszka litując się nad Strachem nigdy nie zobaczyła oceanu….
Proszę, nie bój się i nie ulegaj strachowi. Może to jedyna szansa, by zobaczyć ocean ???

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Ja jestem dyrektorem swojego życia. Beata Pawlikowska .

Jestem ważny.
Ja jako ja.
Mam prawo tu być.
Mam prawo kierować moim życiem.
Mam prawo podejmować decyzje,które uważam za najlepsze.
Mam prawo kochać i być kochanym.
Nie muszę udowadniać swojej wartości.
Nie muszę spełniać dodatkowych warunków.
Nie muszę się przed nikim tłumaczyć.
Jestem tu na Ziemi przez krótki moment -biorąc pod uwagę miliony lat
wieczności i ten krótki moment należy do mnie.
Ja jestem dyrektorem swojego życia.

Beata Pawlikowska

środa, 12 lutego 2014

niedziela, 16 grudnia 2012

Wybieraj swój świat świadomie.

Przyglądając się uważnie Naturze, z pewnością zauważysz, że nie pozostawia ona miejsca na przypadki i pomyłki.  Absolutnie wszystko dzieje się według doskonałego planu, który ludzki umysł jednak nie zawsze jest w stanie ogarnąć. Twoje życie również nie jest przypadkiem, tylko znakomitą realizacją uniwersalnych zamierzeń.
Cokolwiek się w nim zdarza, jest dla Ciebie, dla Twojego osobistego rozwoju dobre, mimo że nie zawsze jest przyjemne, a czasami boli.
Zmieniając punkt widzenia na życie, automatycznie zmieniasz własną rzeczywistość. Przestajesz być jej ofiarą, stajesz się twórcą swojego świata. Kreuj więc życie pełne najwspanialszych uczuć, radosne, witalne, ciekawe i intensywne. Podejmuj śmiałe wyzwania, pasjonujące zajęcia. Miej odwagę spełniać swoje marzenia i służyć ludziom ofiarując im wszystko, co masz najlepsze.
Świadome życie może być Twoim udziałem.
Sam decydujesz, co wybierasz; nienawiść czy przebaczenie, lęk czy miłość, złość czy zrozumienie.
Dopóki nie uświadomisz sobie, co naprawdę kieruje Tobą, Twoimi decyzjami, zachowaniami, jesteś bezradny jak dziecko we mgłę.
“Przypadki” kontrolują Twoje życie.
Z chwilą gdy to zrobisz, Ty zaczynasz kontrolować Życie.
Rządzą Tobą nieuświadomione przekonania, ale kiedy je odkryjesz, sam zaczynasz nimi kierować.
Życie może być radosną i ekscytującą przygodą. Może być soczyste, smakowite, interesujące i wspaniale. Stanie się to w momencie, kiedy zaakceptujesz swoją wyjątkowość, niepowtarzalność ducha, ciała i umysłu, swoich pragnień, marzeń i osiągnięć.
Skoro -jak każdy człowiek -jesteś unikalny, Twoja wartość nie weryfikuje się przez rywalizację czy porównanie z kimkolwiek. Postanów słuchać głosu własnego serca, pielęgnować i kochać siebie jako niepowtarzalny przejaw życia, którym jesteś.
Kochaj życie! Możesz porzucić ograniczające myślenie i rozwinąć w sobie zdolność patrzenia na wszystko z innej niż dotychczasowa perspektywy.

 B. Figarska, Żyj z pasją

niedziela, 30 września 2012

Louise Hay - Zdrowy duch i ciało, czyli o wybaczaniu i życiu w TU i TERAZ

Film o terapeutycznym przekazie poruszający rolę myśli, przekonań i dogmatów, które mamy względem siebie i naszego życia. Ukazuje on destruktywne oddziaływanie rzeczy z przeszłości, które ciągle na nowo i na nowo podsycamy w naszym umyśle i nie pozwalamy im odejść. Prowadzi to w dłuższej perspektywie czasu do wytworzenia się w naszym ciele bólów a następnie chorób przewlekłych, uważanych często za nieuleczalne. A jednak można się uzdrowić poprzez pozwolenie odejść przeszłości i pokochanie i zaakceptowanie siebie, bo to właśnie moment TU i TERAZ jest nowym początkiem.

sobota, 31 lipca 2010

Czarne nieznane drzwi


Jest to opowiadanie o pewnym sędzim, żyjącym na Dzikim Zachodzie, który miał dziwny zwyczaj. Każdemu kryminaliście, którego skazywał na powieszenie, dawał wybór: szubienica albo czarne, nieznane drzwi. Kiedy nadchodził czas egzekucji, sędzia ów zawsze kierował do skazanego takie słowa: „Co wybierasz – szubienicę czy czarne, nieznane drzwi?” Prawie każdy, któremu to
proponował wybierał sznur. Pewnego dnia szeryf zapytał: „Dlaczego wszyscy wybierają powieszenie, zamiast tych czarnych drzwi?”. Sędzia odpowiedział: „Oni zawsze wybierają coś znanego, wolą to od nieznanego. Ludzie boją się czegoś, czego nie znają. Ja dałem im wybór”. „Co takiego jest za tymi drzwiami?” - zapytał się szeryf. „Wolność” - odpowiedział sędzia - „ale bardzo mało ludzi jest dostatecznie odważna, aby wybrać drogę do nieznanego”.
Czy jesteś dostatecznie silny, odważny? Dlaczego tak bardzo boimy się czarnych, nieznanych drzwi?
Czy nie nasuwa Ci się myśl, że często wybieramy przeciętność, gdy wystarczy przekroczyć czarne, nieznane drzwi, za którymi mogą znajdować się niewyobrażalne przygody, bogactwa, przyjaźnie. Ile to milionów ludzi wybiera konformizm, nie zbliżając się nawet do czarnych, wielkich drzwi. Oczywiście drzwi są symbolem naszego strachu przed nieznanym i obcym. Dla sędziego wybór był oczywisty, ale on wiedział co znajduję się za drzwiami. Pytanie do Ciebie – czy wiesz, co znajduję się za Twoją strefą komfortu i wpływu?
Pamiętasz gdy chciałeś zrobić coś nowego, czy zdarzało Ci się powiedzieć: boję się tego, nie wiem jak sobie poradzę, teraz mam rodzinę nie chcę jej narażać na zmiany, to może być ryzykowne. Aby wydostać się z tej pułapki zadaj sobie inne pytanie: skąd wiesz o tym wszystkim? Jeśli już masz fobie, obawy przed stratą, to lepiej
doświadczyć tego teraz, czy może za 5,10,15 lub 20 lat? Co złego stanie się jeśli Ci się nie uda? To ważne pytanie. Używając ołówka napisz, co najgorszego wydarzy się jeśli się nie uda. Wszystkie Twoje lęki i obawy nagle znikną.
Czy gdybyś wiedział, że osiągniesz swoje cele, podjąłbyś decyzję już teraz? Co zyskasz jako człowiek? Jakie zyski osiągnie Twoja rodzina?
Studiując biografie znanych osobistości można wywnioskować wiele, a najważniejszą wskazówką jest to krótkie zdanie: „Skacz, działaj po prostu, zrób to”. Slogan reklamowy firmy Nike brzmi: „Just do it”.
Jak myślisz ile osób na nagrobku ma wyryte zdanie:
„Tu spoczywa ten, który nigdy nie próbował: urodził się 1960 roku, umarł 1990, został pochowany w 2006”
Pomyśl ile książek, filmów, piosenek, wierszy, występów, biznesów, znajomości nie zostało stworzonych, bo wybieraliśmy stryczek. Życie nie byłoby ekscytujące, gdybyśmy za każdym razem wiedzieli co nas czeka za „czarnymi, nieznanymi drzwiami”.
To, że Ci nie wyszło nie ma znaczenia; to, że Ci nie wyjdzie drugi raz też nie ma znaczenia, jedno co ma znaczenie - Twoja kolejna próba.

Pewien magnat medialny powiedział: „Nie ma znaczenia ile razy ponosisz porażki, bo one muszą wystąpić, natomiast ma znaczenie twoja odpowiedź na te przeciwności losu”. Są to święte słowa w piśmie zwanym „spełnienie”. Zauważyłeś z pewnością sukces dzisiejszych gwiazd, ja również, ale to, co mnie zainspirowało, to ilość porażek i rozczarowań, przez które musiały przejść. O czym to świadczy? O ludzkiej wytrwałości, a nie o szczęściu jakie miały. Mówiąc: „Ten to miał szczęście” mamy na myśli, że szczęściem było, że nie zrezygnował. Miał szczęście, że nie posłuchał rad widzów i ludzi, którzy dawno się poddali.

wtorek, 20 lipca 2010

PODRÓŻ-Żeby TWOJE marzenia wreszcie stały się TWOJĄ rzeczywistością.


Jesteś tu i teraz, masz świadomość jak się czujesz, widzisz swoje otoczenie, może nawet wiesz co być chciał. Wiesz gdzie chcesz być ale nie wiesz jak się tam znaleźć. Brak czasu, lęk przed zmianą, brak wiary że możesz to go dokonać, trzyma cię w miejscu. Zdarza się że, przychodzą myśli jak by to było dobrze pozbyć się ograniczeń, wstać i sięgnąć po to co wymarzone. Zastanów się czego oczekujesz i o jakie rezultaty chodzi?

Jeśli naprawdę chcesz i znajdziesz w sobie trochę odwagi, żeby zmienić swoje życie na lepsze musisz opuścić swój bezpieczny kątek i ruszyć na wyprawę. Wiesz o co w tym chodzi? Świetnie, tylko dlaczego jeszcze nie zastosowałeś tej wiedzy praktycznie? Może jednak nie wiesz wszystkiego i przyda się ktoś kto zepchnie Cię z wygodnej kanapy i skieruje w stronę praktyki i doświadczania rzeczywistości. Trzeba zacząć działać. Nic nie wróci czasu straconego na wymyślaniu wymówek i narzekania. Podejmujesz decyzję.
Obudziłeś w sobie wojownika, zdecydowałeś ruszyć naprzód. W końcu walczysz o to co masz najcenniejszego i niepowtarzalnego - Swoje życie. W drodze czeka wiele niebezpiecznych pułapek, fałszywych tropów i drużyna największych wrogów, Strach, Zniechęcenie, Mała Wiara, Zwątpienie. I ten wewnętrzny głos który nienawidzi zmiany i będzie starał się zniszczyć motywację. Ten głos co zazwyczaj znajduje wymówki i powody żeby Twoje życie było nudne, monotonne, bez wychylania się przed szereg.
Skoro wkraczasz na mało znany teren, roztropnie będzie mieć przewodnika. Kogoś wie jak się poruszać i pomoże ominąć niebezpieczeństwa abyś dotarł tam gdzie chcesz.
Jestem takim przewodnikiem.
Czasem pójdziemy na skróty, czasem dłuższą trasą widokową. Dostosujemy trasę do oczekiwań i możliwości. TY decydujesz jaka ma być podróż z miejsca gdzie jesteś dzisiaj do wymarzonego celu. Postaram się zainspirować Ciebie, abyś odbył ją jak najsprawniej. Żeby TWOJE marzenia wreszcie stały się TWOJĄ rzeczywistością. TY wiesz co chcesz, ja wiem jak Cię poprowadzić.
w drogę...