Oto piękna i niezwykle poruszająca opowieść o drzewie i chłopcu.
Kiedy pierwszy raz ją czytałem, nie mogłem powstrzymać łez. Ty również
nie przejdziesz obok niej obojętnie. Jestem tego pewien.
***
Dawno
temu, w kraju o nazwie mi nieznanej, rosło wielkie drzewo mango. Pewien
mały chłopiec lubił przychodzić do drzewa i bawić się z nim. Robił to
prawie codziennie. Wspinał się na gałęzie, jadał owoce mango, ucinał
sobie drzemki w cieniu drzewa. Bardzo kochał to drzewo, a ono
odwzajemniało to uczucie. Było bardzo szczęśliwe.
Czas płynął i
chłopiec był coraz starszy. W końcu urósł na tyle, że coraz rzadziej
bawił się w towarzystwie drzewa. Pewnego dnia pojawił się ze smutnym
wyrazem twarzy.
– Chodź – powiedziało drzewo – pobaw się ze mną.
–
Nie jestem już dzieckiem, nie bawię się już wokół drzew – odparł. –
Wolę bawić się zabawkami, ale nie mam pieniędzy, by je kupić.
–
Niestety, nie mam pieniędzy – powiedziało drzewo – ale mam swoje owoce.
Możesz je zerwać i zanieść do miasta na targ. W ten sposób zdobędziesz
potrzebne ci pieniądze.
Chłopiec był ogromnie uszczęśliwiony.
Zebrał wszystkie owoce mango, jakie rosły na drzewie, i poszedł do
miasta z uśmiechem na twarzy. Drzewo także było szczęśliwe.
Niestety, chłopiec bardzo długo nie wracał. Z tego powodu drzewo posmutniało.
Czas dalej płynął, a chłopiec stał się dorosłym człowiekiem. Kiedy wrócił, drzewo znowu było szczęśliwe.
– Chodź – powiedziało – pobaw się ze mną.
–
Nie mam czasu na zabawę – odpowiedział młody mężczyzna. – Muszę
pracować na utrzymanie swojej rodziny. Musimy zbudować dom, żeby żyć
bezpiecznie. Czy możesz mi w tym pomóc?
– Niestety, nie mam domu – powiedziało smutno drzewo – ale możesz ściąć moje gałęzie, aby zbudować dom dla rodziny.
Człowiek
nie wahał się i ściął wszystkie gałęzie, po czym odszedł zadowolony.
Drzewo było szczęśliwe, widząc go uśmiechniętym. Ale mężczyzna znowu
długo nie wracał. Drzewo było znów samotne i smutne.
Czas płynął i w pewien letni dzień mężczyzna wrócił. Był już w średnim wieku, ale drzewo było zachwycone.
– Chodź i pobaw się ze mną! – niemal krzyknęło z radości.
–
Jestem za stary i zbyt smutny, by się bawić – odpowiedział człowiek. –
Dużo przez ostatnie lata pracowałem i jestem zmęczony. Marzę o łodzi, by
móc pożeglować po morzu. Dzięki temu mógłbym się zrelaksować. Czy
możesz dać mi łódź?
– Niestety, nie mam łodzi – powiedziało drzewo
– ale możesz użyć mojego pnia do budowy łodzi. Wypłyniesz na szerokie
wody i będziesz szczęśliwy.
Człowiek ściął więc pień,
pozostawiając jedynie pniak, który nie sięgał nawet do kolan. Zbudował
piękną łódź i znowu nie wrócił przez długi czas. Ale drzewo było
szczęśliwe, że mogło mu pomóc.
Wreszcie, po bardzo wielu latach, mężczyzna wrócił. Był bardzo stary.
– Niestety – powiedziało drzewo – nie mam nic więcej do ofiarowania. Nie mam już owoców.
– Mam za słabe zęby, żeby jeść owoce – odpowiedział starzec.
– Nie mam już pnia i gałęzi, po których mógłbyś się wspinać.
– Jestem za stary, żeby chodzić po drzewach.
–
Wybacz – powiedziało drzewo ze smutkiem. – Pragnę ci coś ofiarować, ale
nic mi nie pozostało. Mam już tylko umierające korzenie.
– Teraz
już nie trzeba mi wiele do szczęścia – rzekł starzec. – Wystarczy mi
spokojne miejsce do odpoczynku. Jestem bardzo zmęczony po tych
wszystkich latach, które przeżyłem.
– Skoro tak – powiedziało
drzewo – usiądź przy mnie. Jestem tylko pniakiem, ale doskonale nadaję
się jako oparcie dla zmęczonego człowieka.
Mężczyzna usiadł i oboje znowu byli szczęśliwi.
Autor: Shel Silverstein, “The Giving Tree”
Morał:
Każdy z nas ma w swoim życiu takie drzewo jak to występujące w powyższej opowieści. Tym drzewem są nasi rodzice.
Być
może niektórzy z was nie mają już rodziców lub wychowali się w
dysfunkcyjnej rodzinie. Najczęściej jednak zawsze mamy w życiu kogoś,
kto darzy nas miłością. To może być wuj lub ciotka, dziadkowie lub po
prostu bliski przyjaciel. Ci ludzie oddają nam wszystko, co mają. Żadne
wyrzeczenie nie jest dla nich zbyt wielkie. I są gotowi poświęcić nam
całe życie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, uwielbiamy się bawić ze swoimi
opiekunami. Kiedy dorastamy, opuszczamy dom rodzinny i często wracamy
tylko wówczas, gdy potrzebujemy pomocy. Bez względu na wszystko, bliscy
zawsze będą na nas czekać i dadzą z siebie wszystko, żeby tylko nas
uszczęśliwić.
Coraz częściej jednak zdarza się, że w zamian za
poświęcenie otrzymują od nas… samotność i tęsknotę. Jesteśmy zbyt
zajęci, żeby ich odwiedzać. Praca, obowiązki domowe, dzieci, kolejny
wyjazd na zagraniczne wakacje… i wiele innych rzeczy sprawia, że nie
mamy dość czasu dla swoich najbliższych.
Chłopiec z opowieści może
się wydawać okrutny i nieczuły. Ale przecież wielu z nas właśnie w ten
sposób traktuje swoich rodziców. Bierzemy ich za pewnik i często nie
doceniamy tego, co dla nas robią. Aż pewnego dnia jest już za późno.
Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zajęty. Poświęć trochę czasu swoim rodzicom. Masz telefon komórkowy? Po prostu zadzwoń.
http://przewodnikduchowy.pl/wzruszysz-sie-lez-nauczysz-czegos-waznego/