Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2024

Baba to kobieta, która daje życie innej kobiecie, która w przyszłości da życie także innej osobie.

Po urodzeniu pierwszego dziecka Słowianie nazywali zamężną kobietę „młodą kobietą” lub „kobietą” - w zależności od płci dziecka. Jeśli urodził się chłopiec, jego matka automatycznie stawała się „młodą kobietą”, tj. młoda matka.
Kobietę, która urodziła dziewczynkę, nazywano „babą”. Słowo to miało u Słowian zupełnie inne znaczenie niż obecnie. Cząstka „ba” oznaczała „być”, „istnieć”, „być tu i teraz”, dosłownie „żyć”. Inne znaczenie słowa „ba” jest bardziej starożytne – „brama życia”.
Tysiące lat temu boskie miasto Babilon (Babelon) nazywało się Babel, co oznaczało „Brama Boża”… Jeśli kobieta stała się bramą do innej bramy (dziewczynka, która dorośnie, a także urodzi nowe życie), potem dwukrotnie „ba-ba”. To słowo kryje w sobie pewną tajemnicę.
Baba to kobieta, która daje życie innej kobiecie, która w przyszłości da życie także innej osobie. To krótkie, ale tak pojemne słowo symbolizuje pewien ciągły cykl narodzin.
Baba jest szanowaną kobietą, dzięki której rodzina i całe życie na ziemi nie są zakłócane.
Z tego powodu starsi rodzice nazywani są „babciami” - założycielkami całego klanu.

 

Kobiecy szamanizm

sobota, 17 marca 2018

Rady dla synów.


1. Gdy poznasz dziewczynę, pamiętaj, że ona jest czyjąś córką, a nie Twoją dupą. Jesteś w służbie czegoś większego niż Ty sam.
2. Jeśli będziesz miał wybrać między podziwem a honorem, pamiętaj, że lepiej jest być wiernym ideałom, niż być idealną dziwką.
3. Podróżuj sam w dalekie strony, bo dopiero wtedy nauczysz się na sobie polegać.
4. Szanuj mądrzejszych i silniejszych od siebie i pracuj tak, by kiedyś osiągnąć więcej, niż oni.
5. Ćwicz jakiś sport bez wytchnienia i pokonuj swoje słabości, startując do ostatniego powtórzenia nawet wtedy, gdy nie mogłeś zrobić dwóch poprzednich. Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj.
6. Niezależnie, czy masz z kimś do czynienia przez minutę czy 10 lat, upewnij się, że po spotkaniu Ciebie będzie lepszym człowiekiem. Jeśli zobaczysz kogoś samotnego, powiedz mu coś miłego, a gdy ktoś źle się czuje, pomóż mu poczuć się dobrze.
7. Ustępuj miejsca osobom starszym, słabszym, kobietom i dzieciom.
8. Nie śmiej się z innych ani nie buduj się ich kosztem, bo tak robią ludzie mali i zakompleksieni.
9. Postępuj etycznie, kieruj się dobrem człowieka, nie wykorzystuj go jako środka do osiągania własnych celów.
10. Nigdy nie pozwól, by innym dookoła Ciebie działa się krzywda, i stawaj w ich obronie.
11. Osiągaj wielkie rzeczy, by stać się przykładem tego, co jest możliwe, piękne, odpowiednie.
12. Jeśli kiedyś Twoje dziecko o coś Cię poprosi, natychmiast przestań robić to, co robiłeś, i się nim zajmij. Musi wiedzieć, że jest najważniejsze.
13. Nigdy nie bój się zakochać gdy spotkasz właściwą kobietę, bo mężczyzna bez miłości staje się tyranem.
14. Bądź asertywny, ale nie uparty. Bądź pewny siebie, ale nie arogancki. Toleruj, ale bez pobłażliwości. Wybaczaj, ale nie zapominaj. Dawaj uznanie, ale się nie podlizuj.
15. Nigdy nie zadowalaj się przeciętną pensją, przeciętną dziewczyną, przeciętnym nastrojem, przeciętną imprezą.
16. Jeśli w jakimś miejscu wszyscy Cię idealizują, to znaczy że czas poszukać ludzi, którzy będą wyzwaniem.
17. Uwolnij się od swojej matki i ojca emocjonalnie, intelektualnie, finansowo.
18. Ceń każdą pracę – czasem będziesz nosił cegły, a czasem doradzał prezydentowi – ale zawsze wykonuj ją z takim samym zaangażowaniem i szacunkiem.
19. Oddaj samochód z pełnym bakiem i prezentem z podziękowaniem dla właściciela.
20. Jeśli napiszesz komentarz w złości, przeczytaj go, wyciągnij wnioski, a następnie przeproś w myślach i go skasuj.
21. Głośno chwal tych, którym coś zawdzięczasz i zawsze pamiętaj, że masz prosty kręgosłup, bo stoisz na ramionach tytanów.
22. Gdy będziesz przewodził rodzinie, firmie, drużynie, to pamiętaj, że MY jest zawsze ważniejsze niż JA.
23. Napisz swoją biografię tak, jakbyś miał niedługo umrzeć, i zastanów się, co powinieneś zmienić w swoim życiu.
24. Jeśli nie możesz odłożyć telefonu, patrzeć komuś w oczy i powtórzyć sensu tego, co ktoś Ci powiedział, to nie trać jego czasu na rozmowę.
25. Weź odpowiedzialność za swoje życie i stań się kowalem swego losu. A gdy tego dokonasz, nauczaj tego innych.
Ten świat jest wypełniony leniwymi ciulami obrażającymi ludzki potencjał, mocnymi w gębie cieniasami, którzy nigdy nie odważą się w twarz powiedzieć Ci tego, co mówią za Twymi plecami, damskimi bokserami tak zakompleksionymi, że biorą się za słabszych od siebie, uciekającymi w używki słabeuszami niegotowymi do konfrontacji z emocjami, tanimi bawidamkami i zakochanymi w lustrzanym odbiciu gówniarzami, wujkami dającymi rady do których nie dorośli i agresywnymi prostakami, którzy nie rozumieją, co to znaczy być Mężczyzną.
Ale Ty, Synu, to zrozumiesz. Zrozumiesz.
Więc pracuj ciężko.
Pomagaj innym.
Dawaj przykład.
Ucz się stale.
A zaśmiejesz się przeznaczeniu w twarz.
Ściskam,
Tata

Mateurz Grzesiak

niedziela, 11 marca 2018

JAKI WYKLUCZONY OJCIEC TAKI WYKLUCZONY SYN.



-No to synuś twoje zdrowie.
Powiedział ojciec nalewając trzeciego kielonka swojemu synowi.
Chluśniem, bo uśniem.
Synuś posłuchaj, my to musimy pić, w tym jest nasza siła.
Za zdrowie dziadka i pradziadka, za tych co na wojnie zginęli.
Nie szanują nas, te kobity, nic, a nic.
Przestrzeni nam nie dają, ich wściekłość wciska nas w ściany,
z pola wywala.
Jak tu żyć synuś, jak tu żyć?
A jak tak sobie popijesz i z alkoholizmem do domu przyjdziesz.
To już nie sam wracasz, a w męskim towarzystwie,
wtedy wracamy my, wszyscy mężczyzni z rodu, wracamy razem z tobą.
Ze mną wracał do domu ojciec, dziadek i pradziadek, a z tobą, jeszcze ja będę wracał,bośmy wszyscy w tym piciu połączeni.
No i wtedy synuś one nas widzą. Ojciec szeroko się uśmiechnął.
Tak, synuś, kobiety nas wtedy widzą.
Raptem stajesz na środku pokoju i czujesz,
że jesteś, że jesteś ważny i się liczysz.
Baba woła: znowu piłeś, obiecałeś, że nie będziesz.
Śmierdzisz alkoholiku jeden!
Uwierz, nie ważne co mówi, ważne, że ciebie widzi.
No, może wtedy śmierdzisz to fakt,ale przynajmniej zrobiłeś po swojemu,
a nie jak ci powiedziała.
Pamiętaj synku, prawdziwy mężczyzna potrzebuje zrobić po swojemu,
tak po męsku..
A że za dużo nie może zrobić po swojemu,
to się chociaż napije po swojemu.
Ojciec nalał następny kieliszek wódki i podał go synowi
-Synuś zdrowie mojego ojca, a twojego dziadka i zdrowie pięknych kobiet,
co by bardziej były uśmiechnięte, a nie wkurzone i na cały świat skrzywione,
a my zróbmy to po swojemu.
-Tato, ale przecież można inaczej po męsku, po swojemu.
-Synuś, to nie takie proste. Próbowałem, uwierz mi.
Chciałem inaczej, ale kiedy przestawałem pić, byłem niewidziany,wszyscy byliśmy niewidziani. Potrzeba było się odnowa pojawić, przypomnieć, oto jesteśmy! Synuś inaczej nie szło.
Wkurzona matka twoja, przynajmniej jawnie mnie odrzucała i wyrzucała.
Wściekła krzyczała i upokarzała.
A nie potajemnie, po cichu, wieczne nie widzę cię, nie widzę cię.
No to przyszliśmy do domu ja z alkoholem, wspierał mnie i podpierał.
Dobry z niego gość.
Synuś nie dało rady inaczej, uwierz.
Co mogło nas bardziej wesprzeć? Nic.
Raz nie piłem dwa lata, tak żeśmy do siebie tęsknili.
Ojciec, dziadek i pradziadek śnili mi się po nocach,
razem piliśmy, a oni mówili:
-Nie odrzucaj nas, alkoholem wszyscy jesteśmy połączeni.
Nie odrzucaj nas, nie odrzucaj siebie, nie odrzucaj swojej męskości.
Tylko taką mamy. Upadniesz, nie będą się z tobą liczyli.
Nie daj się, bądz mężczyzną.
Synuś to tak boli, kiedy ciebie nie widzą...to taki ból...taki ból synuś...
że musisz się napić.
Ojciec nalał następnego kielonka.
-Tato, a może można inaczej...
-Może i można synuś...ach, żebym ja wiedział jak...
W tym momencie ojcu po policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Tato, ja widzę ile bólu w sobie nosisz.
-Tak, synu, nawet nie wiesz jak dużo...ale co rozpłaczę się przy matce,
to już w ogóle nie uzna mojej siły, powie, że jestem mięczak.
Lepiej było się napić i uśpić ten ból i być mężczyzną.
Ojciec rozpłakał się .Płakał, a łzy spływały do kieliszka z wódką.
-Tato, kocham ciebie bardzo.
-Ja też kocham ciebie synku.
Przytulili się do siebie i płakali długo, połączeni w męskim bólu odrzucenia,
w męskich łzach, w tym wszystkim czego nie mogli wypłakać długimi latami,
nie mógł wypłakać dziadek i pradziadek.
Tyle bólu męskiego, odrzuconego w nich, gdzieś głęboko zakopanego.
Tylko oni, ojciec i syn, mogli poczuć co to znaczy męski ból i brak przestrzeni na niego. Tylko oni mogli siebie zobaczyć w swojej nagości i prawdzie o bólu tak bardzo przed światem i innymi mocno skrywanym,
w lęku przed swoją słabością nie dotykany i nie ujawniany.
-Synuś ja nie umiałem inaczej...nie umiałem...
Nie pij jak ja, dziadek i pradziadek...oni też nie umieli inaczej...radziliśmy sobie,
jak umieliśmy najlepiej...Synu, innych dróg męskich szukaj...i chociaż będziesz upadał i potykał, ja będę tym pierwszym, który ciebie na nowej męskiej drodze wesprze. Robisz to dla siebie, dla innych mężczyzn z naszego rodu.
My nie mieliśmy szansy inaczej...sami siebie odrzuciliśmy...
ale ty możesz...po męsku...po swojemu...prawdziwie...nie odrzucając
żadnej części siebie...swojego bólu, słabości i łez.
Takim się jawi prawdziwy mężczyzna, w odwadze w spotkaniu
z samym sobą, z tym co wrażliwe i miękkie.
Nie uciekaj synu od siebie, jak ja to robiłem.
Nie uciekaj, ja musiałem, a ty już nie.
tekst Agnieszka Dziewanna

środa, 17 sierpnia 2016

Wzruszysz się do łez. I nauczysz czegoś bardzo ważnego.

Oto piękna i niezwykle poruszająca opowieść o drzewie i chłopcu. Kiedy pierwszy raz ją czytałem, nie mogłem powstrzymać łez. Ty również nie przejdziesz obok niej obojętnie. Jestem tego pewien.
***
Dawno temu, w kraju o nazwie mi nieznanej, rosło wielkie drzewo mango. Pewien mały chłopiec lubił przychodzić do drzewa i bawić się z nim. Robił to prawie codziennie. Wspinał się na gałęzie, jadał owoce mango, ucinał sobie drzemki w cieniu drzewa. Bardzo kochał to drzewo, a ono odwzajemniało to uczucie. Było bardzo szczęśliwe.
Czas płynął i chłopiec był coraz starszy. W końcu urósł na tyle, że coraz rzadziej bawił się w towarzystwie drzewa. Pewnego dnia pojawił się ze smutnym wyrazem twarzy.
– Chodź – powiedziało drzewo – pobaw się ze mną.
– Nie jestem już dzieckiem, nie bawię się już wokół drzew – odparł. – Wolę bawić się zabawkami, ale nie mam pieniędzy, by je kupić.
– Niestety, nie mam pieniędzy – powiedziało drzewo – ale mam swoje owoce. Możesz je zerwać i zanieść do miasta na targ. W ten sposób zdobędziesz potrzebne ci pieniądze.
Chłopiec był ogromnie uszczęśliwiony. Zebrał wszystkie owoce mango, jakie rosły na drzewie, i poszedł do miasta z uśmiechem na twarzy. Drzewo także było szczęśliwe.
Niestety, chłopiec bardzo długo nie wracał. Z tego powodu drzewo posmutniało.
Czas dalej płynął, a chłopiec stał się dorosłym człowiekiem. Kiedy wrócił, drzewo znowu było szczęśliwe.
– Chodź – powiedziało – pobaw się ze mną.
– Nie mam czasu na zabawę – odpowiedział młody mężczyzna. – Muszę pracować na utrzymanie swojej rodziny. Musimy zbudować dom, żeby żyć bezpiecznie. Czy możesz mi w tym pomóc?
– Niestety, nie mam domu – powiedziało smutno drzewo – ale możesz ściąć moje gałęzie, aby zbudować dom dla rodziny.
Człowiek nie wahał się i ściął wszystkie gałęzie, po czym odszedł zadowolony. Drzewo było szczęśliwe, widząc go uśmiechniętym. Ale mężczyzna znowu długo nie wracał. Drzewo było znów samotne i smutne.
Czas płynął i w pewien letni dzień mężczyzna wrócił. Był już w średnim wieku, ale drzewo było zachwycone.
– Chodź i pobaw się ze mną! – niemal krzyknęło z radości.
– Jestem za stary i zbyt smutny, by się bawić – odpowiedział człowiek. – Dużo przez ostatnie lata pracowałem i jestem zmęczony. Marzę o łodzi, by móc pożeglować po morzu. Dzięki temu mógłbym się zrelaksować. Czy możesz dać mi łódź?
– Niestety, nie mam łodzi – powiedziało drzewo – ale możesz użyć mojego pnia do budowy łodzi. Wypłyniesz na szerokie wody i będziesz szczęśliwy.
Człowiek ściął więc pień, pozostawiając jedynie pniak, który nie sięgał nawet do kolan. Zbudował piękną łódź i znowu nie wrócił przez długi czas. Ale drzewo było szczęśliwe, że mogło mu pomóc.
Wreszcie, po bardzo wielu latach, mężczyzna wrócił. Był bardzo stary.
– Niestety – powiedziało drzewo – nie mam nic więcej do ofiarowania. Nie mam już owoców.
– Mam za słabe zęby, żeby jeść owoce – odpowiedział starzec.
– Nie mam już pnia i gałęzi, po których mógłbyś się wspinać.
– Jestem za stary, żeby chodzić po drzewach.
– Wybacz – powiedziało drzewo ze smutkiem. – Pragnę ci coś ofiarować, ale nic mi nie pozostało. Mam już tylko umierające korzenie.
– Teraz już nie trzeba mi wiele do szczęścia – rzekł starzec. – Wystarczy mi spokojne miejsce do odpoczynku. Jestem bardzo zmęczony po tych wszystkich latach, które przeżyłem.
– Skoro tak – powiedziało drzewo – usiądź przy mnie. Jestem tylko pniakiem, ale doskonale nadaję się jako oparcie dla zmęczonego człowieka.
Mężczyzna usiadł i oboje znowu byli szczęśliwi.
Autor: Shel Silverstein, “The Giving Tree”

Morał:

Każdy z nas ma w swoim życiu takie drzewo jak to występujące w powyższej opowieści. Tym drzewem są nasi rodzice.
Być może niektórzy z was nie mają już rodziców lub wychowali się w dysfunkcyjnej rodzinie. Najczęściej jednak zawsze mamy w życiu kogoś, kto darzy nas miłością. To może być wuj lub ciotka, dziadkowie lub po prostu bliski przyjaciel. Ci ludzie oddają nam wszystko, co mają. Żadne wyrzeczenie nie jest dla nich zbyt wielkie. I są gotowi poświęcić nam całe życie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, uwielbiamy się bawić ze swoimi opiekunami. Kiedy dorastamy, opuszczamy dom rodzinny i często wracamy tylko wówczas, gdy potrzebujemy pomocy. Bez względu na wszystko, bliscy zawsze będą na nas czekać i dadzą z siebie wszystko, żeby tylko nas uszczęśliwić.
Coraz częściej jednak zdarza się, że w zamian za poświęcenie otrzymują od nas… samotność i tęsknotę. Jesteśmy zbyt zajęci, żeby ich odwiedzać. Praca, obowiązki domowe, dzieci, kolejny wyjazd na zagraniczne wakacje… i wiele innych rzeczy sprawia, że nie mamy dość czasu dla swoich najbliższych.
Chłopiec z opowieści może się wydawać okrutny i nieczuły. Ale przecież wielu z nas właśnie w ten sposób traktuje swoich rodziców. Bierzemy ich za pewnik i często nie doceniamy tego, co dla nas robią. Aż pewnego dnia jest już za późno.
Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zajęty. Poświęć trochę czasu swoim rodzicom. Masz telefon komórkowy? Po prostu zadzwoń.

http://przewodnikduchowy.pl/wzruszysz-sie-lez-nauczysz-czegos-waznego/

wtorek, 16 czerwca 2015

Tato zobacz, wszystkie drzewa zostają za nami.

Pewien stary człowiek siedział wraz ze swoim 25-letnim synem w pociągu. Pociąg ma niebawem ruszyć, wszyscy pasażerowie zajmują już swoje miejsca. Kiedy pociąg odjechał, młody chłopak był pełen radości i ciekawości. Siedział tuż przy oknie. Wystawił rękę przez okno i czując powiew powietrza krzyknął: - „Tato zobacz, wszystkie drzewa zostają za nami”. Stary człowiek uśmiechnął się. Naprzeciwko nich, siedziała młoda para, która widząc to wszystko zaczęła patrzeć z politowaniem na 25-letniego chłopaka, który zachowywał się jak małe dziecko. Nagle, chłopak krzyknął znowu: - „Tato zobacz, chmury podążają razem z nami! Widzisz ten staw i zwierzęta?” Para spoglądała na chłopaka z zażenowaniem. Zaczęło padać i krople deszczu musnęły jego rękę. Ten, pełen radości zamknął swoje oczy. Po chwili znowu krzyknął: - „Tato zaczęło padać, mam kroplę wody na dłoni, zobacz tato!”. Tym razem para już nie wytrzymała i odezwała się do ojca:„Dlaczego nie zabierze Pan swojego syna do dobrego lekarza?” Stary człowiek uśmiechnął się i powiedział: „Już to zrobiłem – właśnie wracamy ze szpitala. Mój syn odzyskał dzisiaj wzrok – widzi po raz pierwszy w swoim życiu.” Zanim ocenisz człowieka i go zaszufladkujesz, powinieneś najpierw poznać jego historię. Pomóż temu przesłaniu dotrzeć do większej liczby osób, Twój czyn na pewno nie pójdzie na marne.