Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2024

"Miednica to kolebka Życia"

 


"Miednica to kolebka Życia.
To kołyska przez wszystkie wcielenia każdej ludzkiej pesteczki.
Z miednicą ściśle łączą się kręgi lędźwiowe i to właśnie w tym obszarze jest obecna energia poczętego dziecka - do porodu, a czasem i dłużej.
Jeżeli po poczęciu dojdzie do aborcji, poronienia, obumarcia płodu lub urodzenia martwego dziecka, w miednicy i kręgach lędźwiowych zatrzymuje się energia żalu, rozpaczy,straty oraz niekiedy poczucia winy matki. I ta energia jest w niej obecna poprzez wcielenia skutkując bólem lub różnego rodzaju uszkodzeniami kręgosłupa.
A wystarczy zaakceptować te zdarzenia jako Plan Duszy dziecka i matki, podziękować dziecku i sobie, przeprosić siebie za trwające poczucie winy i wybaczyć to sobie. A potem wypełnić miednicę i kręgi lędźwiowe Światłem i Miłością.
To wszystko.
Bóle kręgosłupa zmniejszą się lub całkowicie ustaną.
I to jest cała tajemnica."

~ Sława Rudnicka

piątek, 8 grudnia 2023

Śnieg ❄❤🌟✨ Śnieg ma piękne oczyszczające Energie 💫

 

Śnieg ma piękne oczyszczające Energie 💫

Działa na kilku poziomach, przede wszystkim jego Woda pozwala oczyścić to, co musi być, potem jego biel i czystość pomagają w dogłębnym Oczyszczeniu....

Wszystko to odbywa się na płaszczyźnie subtelnej....

Na poziomie fizycznym Śnieg ma również istotny wpływ, ponieważ pomaga nam lepiej zakotwiczyć się w chwili obecnej....

W rzeczywistości musimy być uważni i bardzo obecni, gdy chodzimy po śniegu, pod groźbą upadku, więc jesteśmy - uziemienie tu i teraz. Nasza czakra korzenia jest w centrum uwagi....

Śnieg budzi w nas śpiące dziecko, które bawi się, tworzy, śmieje się ze wszystkiego....

Ponieważ jak tylko ziemia pokryje się bielą, nie możemy się powstrzymać od robienia śnieżek i rzucania nimi, najbardziej kreatywni posuną się aż do ulepienia bałwana. Śnieg budzi entuzjazm i kreatywność, a to zachwyca naszą Świętą Czakrę.....

Śnieg zmusza nas do zwolnienia tempa, więc ludzie chodzą wolno, samochody jeżdżą wolno, sprawia wrażenie, że czas się zatrzymał, więc zamieszkuje nas uczucie spokoju i wyciszenia, bo Śnieg nas popycha zatrzymać na chwilę nasz szalony wyścig, by cieszyć się życiem.....

Nasza czakra splotu dziękuje nam, ponieważ ją uspokaja......

Ale także, aby podziwiać Piękno Śniegu i czytać jego Poezję, musimy połączyć się z Energiami naszego serca, aby Czakra Serca otwierała się, by powitać ten przepływ Światła i Miłości, który Śnieg nam z powrotem wysyła, jak lustro....

Ponadto Śnieg ❄✨ pokrywa wszystko cichą bielą, przemienia naszą wewnętrzną szarą mgłę w srebrzystą ciszę.....

Ponieważ Śnieg tłumi dźwięki, pozwala nam docenić Ciszę i pogodzić się z Pustką, pustką, którą zbyt często próbujemy wypełnić na wiele sposobów....

Kiedy wszystko jest śnieżne, panuje spokój, a nasza Czakra Gardła zostaje opróżniona z niepotrzebnej paplaniny.

Dodatkowo Śnieg ❄✨ niesie ze sobą fale o niesamowitych i cudownych kształtach, ponieważ każdy płatek jest niepowtarzalny i doskonały.....

Są to Wibracje, które rysują kształt płatka śniegu, a zatem każdy płatek śniegu oferuje szczególną Wibrację, w której ma się osadzać, jak odcisk boskiej energii.....

Te prawie niewidoczne dla oka kształty łączą się w śnieg. Nasze trzecie oko rozumie to i wie, jak połączyć się z płatkami i ich unikalnymi wibracjami......

Wreszcie Śnieg pokrywa wszystko bez różnicy, bez osądzania, ze śniegiem wszystko świeci tym samym krystalicznym Światłem, wszystko staje się miękkie, piękne i czyste. Śnieg uczy nas w tej Jedności, ponieważ wszystko jest połączone pod tym samym płaszczem Światła, bez podziału i oddzielenia. To doświadczenie wibruje z naszą czakrą korony.....

Kotwica i chwila obecna, entuzjazm i kreatywność, spokój i relaks, miłość i piękno, cisza i spokój, światło i jasnowidzenie, jedność i zrozumienie, to wibracje niesione przez Śnieg, które rezonują w naszych 7 głównych czakrach....

Dlatego Śnieg ❄ jest wspaniałym Nauczycielem, ale także Uzdrowicielem, Alchemikiem, magicznym!

Śnieg kładzie kres granicom, podziałom, ucieleśnia Unię we wszystkich jej formach, jak te małe płatki, które stają się jednym bytem....

Kiedy bawimy się na śniegu jest to „urodzona zabawa”, gdy uważnie ją obserwujemy i rozróżniamy tworzące ją płatki staje się „urodzonym ja”, a gdy wszystko jest pokryte grubą, białą sierścią, mówi nam, że nic tak naprawdę nie jest „ja”. Jest adresowany do każdego z nas, na różnych poziomach, w zależności od tego, czego mamy się nauczyć i oczyścić.

Emilie DEDIEU

czwartek, 19 listopada 2020

Sądecka Skrzyneczka tu znajdziesz wspaniałe prezenty od Dorotki na każdą okazję .

Sądecka Skrzyneczka to niewielka, jednoosobowa firemka , powstała z potrzeby serca, by propagować piękne sądeckie wzory, które z powodzeniem mogą konkurować z łowickimi kwiatami czy góralską parzenicą. Dlatego też nawet w logo zagościła sądecka sercówka.

Z czasem asortyment się powiększał i teraz chyba każdy w mojej Skrzyneczce może znaleźć coś dla siebie lub na prezent dla bliskich czy znajomych.

Kochasz konie, koty, psy, szukasz prezentu dla maluszka, mamy, taty, babci, dziadka, nauczyciela? Potrzebujesz zaproszeń na rodzinne uroczystości? Zajrzyj do Skrzyneczki.

 Wszystkie rzeczy są oryginalne, powstałe na Dunajcem😀, a potrzebne materiały pochodzą od polskich dostawców.




Ponieważ nie posiadam sklepu stacjonarnego, a pojemność domu, w którym mieszkam nie jest specjalnie duża, dlatego wszystkie rzeczy wykonuję na zamówienie. Kontaktować się można ze mną najlepiej za pośrednictwem Facebooka lub przez wiadomość na priv. Można ewentualnie mailowo. Telefonicznie może być trudno, gdyż mieszkam w zasięgowej dziurze 😉 i często jestem niedostępna.
Zamówione rzeczy można odbierać osobiście. Wysyłka też jest jak najbardziej możliwa. 🙂
Zapraszam do odwiedzin mojej stronki na Facebooku (polubienia, jak najbardziej są wskazane😁) i oczywiście do korzystania z mojej oferty.

Zapraszam Dorota
sadecka.skrzyneczka@gmail.com

https://www.facebook.com/sadeckaskrzyneczka






poniedziałek, 25 maja 2020

Co począć aby począć? Czar na przygotowanie ciała pod zamieszkanie dla dziecka.


Wiedźmiństwo na poczęcie – czar z muszlą
Jeżeli od dłuższego czasu nie możesz począć, a jest w Tobie szczere pragnienie przyjęcia dziecka spróbuj poniższego wiedźmiństwa.
Zdobądź muszlę, nieco porostu lub mchu, lub jeżeli masz taką możliwość mech ze starej magnolii, płatki róży, garstkę ziaren pszenicy, żyta lub innego zboża (jak najbardziej może być płaskurka lub samopsza albo orkisz). Przyda się czerwona wstążeczka, tasiemka albo nić.
Muszla – najlepiej pozyskana samodzielnie – doskonale nadaje się do tego szczeżuja pospolita lub wielka (Anodonta cygnea, Anodonta anatina) spotykana w co czystszych jeziorach. Można je bez problemu odnaleźć na płyciźnie, stąd ich pozyskanie nie wymaga nurkowania czy też nie powinno stwarzać większego problemu dla nie umiejących pływać.
Zaleca się, aby muszla była już pusta – aby nie robić krzywdy zamieszkującemu ją mięczakowi, a użyć w naturalny sposób już nie zamieszkałą muszlę. Pamiętaj także, że szczeżuje znajdują się pod ochroną! Idealnie, jeżeli muszla składa się z dwóch części, gdyż łatwiej będzie złożyć cały amulet.
Oczyszczoną i wysuszoną muszlę możesz nasmarować dowolnym olejkiem – może to być po prostu oliwa z oliwek, ale także Twój ulubiony olejek eteryczny. Do wnętrza muszli pakujesz mech lub porost, wsypujesz tam także ziarna zboża, wkładasz płatki róży. Muszlę zamykasz i obwiązujesz tasiemka lub nicią tak, aby całość się dobrze trzymała. Owiniętą muszlę można także owinąć kawałkiem płótna lub innego materiału.
Następnie cały pakuneczek nosisz przy sobie przez 9 dni i 9 nocy. Niektóre kobiety umieszczają muszle w obrębie stanika albo w kieszeni. Kiedy idą spać, kładą zawiniątko pod poduszką. Bywa, że noszą w torebce lub zawieszają na szyi. Istotne jest abyś wiedziała, gdzie jest Twoja muszla, na ile się da często trzymała ją w dłoni lub miała blisko ciała. Po upłynięciu wyznaczonego czasu, sama udaj się gdzieś na łono przyrody i zakop muszlę pod ziemią. Zakop niezbyt głęboko, ale na tyle by ziemia ukryła Twój pakuneczek.
„Nosiłam Cię pod sercem 9 dni i 9 nocy, teraz składam Cię do ziemi, a Ty wzbudź we mnie życie i niech zakiełkuje ono i wyrośnie, bo jestem gotowa i o to proszę.” Możesz użyć innych słów, jest to nawet zalecane, jednak wyraź w nich swoją gotowość i decyzję.

Jak to działa?
Jak większość wiedźmiństw i ludowych sposobów proces jest mocno oparty na symbolice i podświadomości. Dni spędzone na pilnowaniu zawiniątka są pewnym wysiłkiem dla kobiety – początkowo jest to ciekawe i emocjonujące jednak szybko można się przekonać, że upilnowanie muszli przez dziewięć dób nie jest takie proste. I z pewnością niejednej osobie zdarzyło się przyspieszone bicie serca i przestrach – gdzie położyłam zawiniątko? Albo czy nie zgubiłam go lub czy muszla się nie skruszyła przez przypadek? Tego typu obawy są symbolicznymi stanami kobiety noszącej życie, która troszczy się o owoc swojego łona. Tym sposobem na przestrzeni symbolicznych dziewięciu dni kobieta za pomocą symbolu przekonuje samą siebie, że jest w stanie podjąć noszenie życia i ma próbkę wiążących się z tym konsekwencji.
Muszla jest symbolem kobiecego łona, umieszczasz w nim mech lub porost – które symbolizują przetrwanie oraz zakorzenienie, płatki róż lub innych kwiatów są symbolami piękna, zaś zboża są nośnikiem kiełkującego życia. Wszystko obwiązane nicią lub tasiemką – najlepiej czerwoną, która tradycyjnie jest uznawana za ochronę odbijająca negatywne energie.
Moment ukrycia muszli w ziemi jest jak zasianie ziarna życia w nadziei, że wzejdzie. Ta nadzieja i prośba pieczętują ten proces. Nie ma konieczności czekać, czy nasiona wzejdą, a z pewnością nie radzę warunkować skuteczności procesu tym czy zboże wykiełkuje. To tajemnica jaką z ufnością powierzasz Matce Wszystkich – Ziemi.
Adriana Olszewska


sobota, 7 marca 2020

Zasady Canfielda.



Zacząłeś to życie jako małe dziecko, które dokładnie wie, czego chce. Wiedziałeś, kiedy jesteś głodny. Wypluwałeś jedzenie, którego nie lubiłeś i pałaszowałeś to, które ci smakowało. Bez problemu wyrażałeś swoje potrzeby – chciałeś, by cię karmiono, przewijano, przytulano i kołysano. Gdy trochę podrosłeś, zacząłeś pełzać i raczkować w kierunku wszystkiego, co zdawało ci się najbardziej interesujące. Dokładnie wiedziałeś, czego chcesz i bez lęku przemieszczałeś się w kierunku swoich pragnień.

I co było potem?

Gdzieś w pół drogi ktoś powiedział… :
- Nie dotykaj tego!
- Nie podchodź tam.
- Trzymaj ręce z daleka.
- Masz zjeść wszystko, co jest na talerzu, i nie chcę słyszeć żadnego "nie lubię"!
- Na pewno się tak nie czujesz.
- Tak naprawdę tego nie chcesz.
- Powinieneś się wstydzić.
- Przestań płakać. Nie bądź dzieciakiem.

Gdy robiłeś się coraz starszy, słyszałeś... :
- Nie możesz mieć wszystkiego, co ci się podoba, tylko dlatego, że tego chcesz.
- Pieniądze nie rosną na drzewach.
- Nie umiesz myśleć o nikim innym poza sobą?!
- Przestań być takim egoistą!
- Zostaw to, co robisz i chodź tu zrobić, co ci każę!

Po wielu latach tego typu restrykcji, większość z nas w końcu traci kontakt z potrzebami własnego ciała i pragnieniami serca i w jakiś sposób kończy na nieustannych próbach rozszyfrowania, czego chcą od nas inni. Nauczyliśmy się, jak postępować i jakim być, by zyskać czyjąś aprobatę. W rezultacie, robimy obecnie mnóstwo rzeczy, których wcale nie chcemy robić, lecz które zadowalają mnóstwo innych ludzi.

~ Jack Canfield,
Zasady Canfielda

sobota, 4 stycznia 2020

Medytacja Louise Hay o uzdrawianiu miłością.



Głęboko w centrum mojej istoty bije niewyczerpane źródło miłości.

Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą.

Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania.

JEJ ŹRÓDŁO JEST NIEWYCZERPANE. ❤️

Dzięki miłości czuję się dobrze. Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości.

Kocham siebie, dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam. Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią.

Kocham siebie, dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać.

Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, aby wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.

Kocham siebie, dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają. I dobrze zarabiam.

Kocham siebie, dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone.

Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem.

Kocham siebie, dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń i jestem wolna.

Kocham siebie, dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku.

Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.

I tak jest.


środa, 1 stycznia 2020

Współuzależnienie - Uwikłanie.


Współuzależnienie moi Kochani nie odnosi się tylko do rodzin osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków, leków, przemocy czy czegokolwiek innego. Nie odnosi się jedynie do rodzin patologicznych czy z tak zwanymi problemami. Współuzależnionym jest każdy, kto próbuje kontrolować życie drugiego człowieka. Każdy, kto nadmiernie się interesuje, martwi, narzuca własne decyzje i rozwiązania, krytykuje. Współuzależnionym jest również ten, kto przyjmuje rolę ofiary, zaniża własną wartość, skazuje się na cierpienie, poniżenie, zgadza się na bycie kontrolowanym i ograniczanym. Współuzależnionym jest każdy, kto odbiera sobie bądź innym wolność.
Jak sobie pomóc? Skupić się na sobie, na własnym życiu. Oderwać się od życia i problemów innych ludzi. To nie znaczy, że mamy przestać ich kochać czy spędzać razem czas. To jedynie oznacza zrozumienie, że każdy wybiera własną ścieżkę. Każdy sam wybiera, jak ta ścieżka wygląda, czy idzie po ostrych kaleczących kamieniach, czy po miękkiej soczystej trawie. Nie przeżyjemy życia za kogoś. Nie jesteśmy też w stanie zmienić kogoś, jego postrzegania i postępowania bez jego zgody. Co więcej, nasze próby kontrolowania cudzego życia, nie ważne czy pod maską nadmiernej troskliwości, pozornej słabości i potrzeby pomocy, dla uspokojenia własnej zazdrości czy z potrzeby dominacji, spowodują jedynie coraz większy bunt osoby kontrolowanej, co obróci się przeciwko nam. Nawet jeśli doradzamy z troski, bo bardzo chcemy, żeby tej drugiej osobie było lepiej, to i tak, jeśli robimy to nieproszeni to obróci się to przeciwko nam. Nie wynika to z niewdzięczności czy złośliwości drugiej osoby. Tak po prostu płyną energie w relacjach międzyludzkich. Takie nasze działania jedynie jeszcze bardziej nas pogrążają i odciągają od własnego życia. Tracimy w ten sposób kontakt z własnym życiem i odbieramy sobie możliwość bycia szczęśliwym. Pozwólmy innym doświadczać, szanując ich wybory i dając sobie przyzwolenie na świadome kreowanie własnego życia, na szczęście, miłość, radość i wewnętrzną WOLNOŚĆ. Bądźmy oparciem dla innych, ale pomagajmy i doradzajmy wtedy, kiedy ktoś nas o to poprosi, bo wtedy jest prawidłowy przepływ energii między ludźmi, wzajemny szacunek i prawdziwe wsparcie. Odnajdźmy w sobie Miłość, Zaufanie i Pokorę, ponieważ nie znamy boskiego planu względem drugiej osoby.
Współuzależnieni są opiekunami i wybawicielami. Najpierw wybawiają innych, potem ich prześladują, a na koniec stają się ich ofiarami. To najczęstsza postawa, jaką przyjmują współuzależnieni. Co więcej, to chyba najczęstsza postawa w relacjach międzyludzkich. Najpierw jesteśmy wybawicielami, naprawiaczami - zajmujemy się innymi, pomagamy, krzątamy się, usługujemy, rozwiązujemy problemy, odgadujemy potrzeby, wybawiamy od obowiązków i odpowiedzialności, jesteśmy dobrymi ciotkami i wujkami dla całego świata. Potem wściekamy się na nich za coś, co sami zrobiliśmy, zapoczątkowaliśmy. Po to wszystko, by na koniec czuć się wykorzystywani i móc użalać się nad sobą.
Wybawiamy innych, kiedy tylko zaczynamy się nimi opiekować i nadmiernie się o nich troszczyć (nie dotyczy to sytuacji, kiedy jesteśmy wyraźnie poproszeni o konkretną pomoc lub też nasze wsparcie jest potrzebne, a my chcemy go udzielić). Wybawiamy wtedy, kiedy przejmujemy odpowiedzialność za drugiego człowieka - za jego myśli, zachowanie, decyzje, działania i generalnie za jego los. Możemy czuć wtedy potrzebę zrobienia czegoś, litość, niepokój, zakłopotanie cudzymi dylematami, lęk, niechęć zrobienia czegoś, złość, że zostaliśmy postawieni w takiej sytuacji, wyrzuty sumienia, poczucie winy. Możemy się czuć bardziej kompetentni do zrobienia czegoś niż ten, któremu pomagamy. W naszym odczuciu może i dbamy o dobro drugiego człowieka, pomagamy mu, ułatwiamy życie, ale podświadomie też dajemy mu sygnał, że uważamy go za nieudacznika, który bez nas sobie nie poradzi. Dlatego też, jak już wybawimy taką ofiarę niedoli, to automatycznie dochodzą do głosu nasze oczekiwania i roszczenia względem tej osoby i jej wdzięczności. A tu niespodzianka - wybawiony nie okazuje nam wdzięczności, nie docenia naszego poświęcenia, nie słucha naszych chętnie udzielanych rad, jednym słowem nie zachowuje się tak, jak "powinien". Dodatkowo jesteśmy wewnętrznie poirytowani, że się tak staraliśmy, zaniedbywaliśmy nasze sprawy, czasem działaliśmy wbrew sobie, żeby tylko temu drugiemu było "lepiej". I tym oto sposobem zamieniamy naszą aureolkę na różki, pokazując jawnie naszą złość lub ukrywając ją i jedynie co jakiś czas wybuchając. Wybawiona przez nas osoba błyskawicznie spostrzega naszą zmianę nastroju, co jest dla jej podświadomości sygnałem startowym, by w odwecie za wcześniejsze postawienie wybawionego w roli życiowego nieudacznika, przyjąć postawę prześladowcy. Ludzie nie lubią, jak wytyka się im ich nieudolność, a dodając do tego wybuch złości sprezentujemy wybawionemu krzywdę i obrazę. W ten sposób trafiamy do ostatniego kąta tego trójkąta - miejsca ofiary. Jest to nieuchronny rezultat wybawienia. Ogarnia nas uczucie bezradności, smutku, wstydu, zranienia, upokorzenia. Czujemy się wykorzystani, niedocenieni i użalamy się nad sobą - "Dlaczego zawsze mnie to spotyka? Ja tylko chciałam pomóc." Czyż nie jest to schemat relacji międzyludzkich spotykany bardzo często w związkach, rodzinach, a szczególnie w układzie rodzic - dziecko?
Bez względu na to czy współuzależnieni wydają się być słabi i bezradni czy też sprawiają wrażenie silnych i pewnych siebie, większość z nich jest po prostu zalęknionymi, nieodpornymi na przeciwności dziećmi, które rozpaczliwie pragną miłości i opieki. To wewnętrzne dziecko jest przekonane, że nikt nie potrafi go pokochać i że nigdy nie uda mu się znaleźć pociechy, której tak szuka. Jest zrozpaczone, że nie może na nikim polegać, że jest opuszczone, bezradne, słabe. Szuka siły i opieki u innych, stając się od nich uzależnionym.
Strach przed byciem sobą i życiem autentycznie, prowadzącym do uzależnienia się od życia życiem innych ludzi i od bycia z nimi może wynikać z różnych czynników. Może otrzymaliśmy za mało miłości i wsparcia od bliskich nam osób w dzieciństwie. Może nasze uczucia były tłumione, źle odbierane. Może byliśmy świadkami fałszu i niekonsekwencji, ale wmawiano nam, że wszystko jest w porządku, więc przestaliśmy wierzyć sobie i własnym odczuciom.

Oto kilka rad, które mogą pomóc w uniezależnieniu się:
1. Załatw najlepiej, jak potrafisz niezałatwione sprawy z dzieciństwa. Smuć się i rozpaczaj, jeśli to ułatwi Ci uporanie się z przeszłością. Postaraj się spojrzeć na te sprawy z dystansu. Zastanów się w jaki sposób te wydarzenia z dzieciństwa wpływają na to, co robisz teraz.
2. Dbaj o zalęknione, spragnione miłości i opieki bezbronne dziecko, które kryje się w głębi Ciebie. Być może nie zniknie ono nigdy, nawet jak staniesz się samowystarczalny. Może ono ujawnić się w chwili stresu, kiedy najmniej się będziesz spodziewał. Nie wściekaj się na wewnętrzne dziecko, że domaga się uwagi. Pozwól mu płakać, jeśli czuje taką potrzebę, wysłuchaj go, zastanów się czego mu brakuje.
3.Przestań szukać szczęścia w innych. Źródło swojego szczęścia możesz znaleźć tylko w sobie. Naucz się skupiać na sobie. Nie potrzebna Ci jest akceptacja i uznanie innych. Potrzebna jest Ci tylko akceptacja i uznanie samego siebie. W każdym z nas kryje się takie samo źródło szczęścia i każdy ma takie same możliwości wyboru. Odszukaj swoje wewnętrzne pokłady spokoju, dobrego samopoczucia, godności, by z nich czerpać. Zbuduj podstawy własnego bezpieczeństwa uczuciowego i odszukaj własne źródła szczęścia.
4. Być może inni nie interesują się nami, ale to my możemy zainteresować się samym sobą. Naucz się polegać na sobie. Możesz sobie zaufać. Przyrzeknij sobie, że zawsze będziesz pamiętał o sobie, swoich potrzebach, uczuciach, o swoim życiu. Możesz rozwiązać swoje problemy lub stawić im czoła, bo wszystko, co do tego potrzebujesz masz w sobie. To Ty możesz zmienić swoje życie, jeśli tego chcesz.
5. Zaufaj Bogu i jego prowadzeniu. Temu, że każdy ma prawo być szczęśliwy i ma ku temu pełne boskie wsparcie, a to, co nas spotyka służy głębszemu poznaniu samych siebie i wewnętrznemu rozwojowi. Nie znaczy to jednak, że mamy całe życie biernie tkwić w trudnych dla nas sytuacjach i je w kółko doświadczać. Życie samo podsuwa nam rozwiązania, wystarczy uwierzyć i spróbować.
6. Zacznij troszczyć się o siebie, swoją wolność i niezależność. Weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie. Zacznij żyć tu i teraz własnym życiem.

Źródło: pieknoświadomości.pl

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Ucieczka od lęku, niepokoju, smutku.

"Kiedyś uciekałem od lęku,
więc lęk kontrolował mnie.
Aż nauczyłem się trzymać go jak noworodka.
Posłuchać, ale nie poddawać się.
Honorować go, ale nie ulegać. Lęk już mnie nie powstrzymywał.
Odważnie wszedłem w burzę.
Nadal mam lęk,
ale lęk nie ma mnie.

Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.
Zaprosiłem wstyd do mego serca.
Pozwoliłem mu płonąć.
Powiedział mi: „Próbuję tylko chronić Twoją podatność na zagrożenia ”.
Drogocennie podziękowałem wstydowi,
i tak wszedłem w życie,
bezwstydny, ze wstydem jak kochankiem.



Kiedyś miałem wielki smutek
pochowany głęboko w środku.
Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.
Płakałem jak ocean. Moje kanaliki łzowe wyschły.
I znalazłem radość właśnie tam.
W samym sercu mojego smutku.
To złamane serce nauczyło mnie kochać.

Kiedyś miałem niepokój.
Umysł, który się nie zatrzyma.
Myśli, które nie były ciche.
Przestałem więc próbować ich uciszyć.
I wypadłem z głowy,
na Ziemię.
W błoto.
Gdzie byłem silny
jak drzewo, niewzruszony, bezpieczny.

Raz gniew płonął w głębinach.
Oświetliłem gniew swoim światłem.
Czułem jego szokującą moc.
Pozwoliłem, aby moje serce waliło, a krew się zagotowała.
W końcu go wysłuchałem.
I krzyczał: „Szanuj się teraz!”.
„Mów z pasją swoją prawdę!”.
„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”.
„Idź swoją drogą z odwagą!”.
„Niech nikt nie mówi za ciebie!”
Gniew stał się uczciwym przyjacielem.
Prawdziwym przewodnikiem.
Pięknym dzikim dzieckiem.

Kiedyś samotność głęboko we mnie wniknęła.
Próbowałem się oderwać i odrętwiać.
Biegłem do ludzi, miejsc i rzeczy.
Udawałem nawet, że jestem „szczęśliwy”.
Ale wkrótce nie mogłem już biegać.
i wpadłem do serca samotności.
i umarłem i odrodziłem się
w wyjątkową samotność i bezruch.
To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.
Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.
Moje serce. Jedno ze wszystkimi innymi sercami.

Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.
Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi,
i wszystkie mają we mnie dom,
i wszystkie należą i mają godność.
Jestem wrażliwy, delikatny, kruchy,
moje ramiona obejmują wszystkie moje wewnętrzne dzieci.
W mojej wrażliwości jest moc.
W mojej kruchości niezachwiana Obecność.

W głębi moich ran
w czymś, co nazwałem „ciemnością”,
Znalazłem płonące Światło,
które prowadzi mnie teraz w walce.

Zostałem wojownikiem,
kiedy zwróciłem się do siebie.

I zacząłem słuchać."

- Jeff Foster
___________________
Cudownego tygodnia!
Więcej o wewnętrznym dziecku: http://bit.ly/twojewewnetrznedziecko

|

niedziela, 10 listopada 2019

Modlitwa Miłości.


Głęboko w centrum mojej ISTOTY bije niewyczerpane źródło miłości. Pozwalam jej wypłynąć na powierzchnię. Wypełnić moje serce, moje ciało i moje myśli, moją świadomość, całe wnętrze mojego istnienia i rozprzestrzenić się dookoła i powrócić do mnie ze zwielokrotnioną mocą. Im więcej daję miłości, tym więcej mam jej do dania. Jej źródło jest niewyczerpane.

Dzięki miłości CZUJĘ SIĘ DOBRZE.

Jest to wyraz mojej wewnętrznej radości. Kocham siebie, dlatego z miłością troszczę się o moje ciało. Z miłością karmię je dobrym jedzeniem i napojami, z miłością pielęgnuję je i odziewam.

Moje ciało odwdzięcza mi się miłością, promiennym zdrowiem, żywotnością i energią. Kocham siebie, dlatego stwarzam sobie przytulny dom, który zaspokaja wszystkie moje potrzeby i w którym dobrze jest przebywać. Napełniam wszystkie pomieszczenia wibracją miłości, tak, by wszyscy, którzy tam wejdą, łącznie ze mną, mogli je chłonąć i czuć się nią wzmocnieni.

Kocham siebie, dlatego mam pracę, która sprawia mi prawdziwą radość, w której używam moich twórczych zdolności i umiejętności. Pracuję z ludźmi i dla ludzi, których kocham i którzy mnie kochają i dobrze zarabiam.

Kocham siebie, dlatego myślę i odnoszę się do wszystkich ludzi z miłością, bo wiem, że wszystko, co daję, wraca do mnie pomnożone. Przyciągam do mojego świata tylko ludzi pełnych miłości, gdyż oni są zwierciadłem tego, czym ja jestem.

Kocham siebie, dlatego wybaczam i uwalniam się całkowicie od przeszłości i wszystkich przeszłych doświadczeń, i jestem wolny.

Kocham siebie, dlatego żyję zawsze w teraźniejszości i doświadczam każdej chwili jak podarunku. Wiem, że moja przyszłość jest jasna, radosna i bezpieczna, bo jestem ukochanym dzieckiem Wszechświata i Wszechświat z miłością troszczy się o mnie, teraz i na zawsze.

I tak jest.

~ Louise Hay

poniedziałek, 4 listopada 2019

Jak zostałem wojownikiem.


Kiedyś uciekałem od strachu, więc kontrolował mnie strach
Aż nauczyłem się trzymać strach jak noworodka.
Słuchać go, ale mu się nie poddawać
Czcić go, ale nie współpracować z nim.
Strach już mnie nie powstrzymał.
Odważnie wszedłem w burzę.
Nadal mam strach, ale on nie ma już mnie.
Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.
Zaprosiłem więc wstyd do mojego serca.
Pozwoliłem mu płonąć.
Powiedział mi:
„Staram się tylko chronić twoją wrażliwość"
Podziękowałem drogiemu wstydowi i tak wszedłem w życie,
nie zawstydzony,
ze wstydem jako kochankiem.
Kiedyś głęboko w moim sercu był wielki palący smutek.
Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.
Przepłakałem z nim oceany.
Wyschły doliny moich łez.
I znalazłem radość właśnie tam.
W samym sercu mojego smutku.
To pęknięcie serca nauczyło mnie kochać.
Kiedyś miałem niepokój.
Myśli które się nie zatrzymywały.
Myśli, które nie były ciche.
Przestałem więc próbować je uciszyć.
I spadłem z poziomu umysłu w objęcia Ziemi.
W błoto.
Gdzie trzymano mnie silnie jak drzewo, niewzruszonego, bezpiecznego.
Raz gniew płonął w głębinach.
Wezwałem gniew przed swoje oblicze.
Czułem jego szokującą moc.
Pozwoliłem, aby moje serce waliło,
a krew się zagotowała.
W końcu go wysłuchałem.
I krzyczał:
„Szanuj się od teraz natychmiast!”.
„Mów z pasją swoją prawdę!”.
„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”.
„Idź swoją drogą z odwagą!”.
„Niech nikt nie mówi za ciebie!”
Gniew stał się uczciwym przyjacielem.
Prawdziwym przewodnikiem.
Piękne dzikie dziecko.
Kiedyś samotność cięła mnie głęboko.
Próbowałem się oderwać i odrętwiać.
Uciekłem do ludzi, miejsc i rzeczy.
Udawałem nawet, że jestem „szczęśliwy”.
Ale wkrótce nie mogłem już biegać.
I wpadłem do serca samotności.
I umarłem i odrodziłem się w niezwykłej samotności i bezruchu.
To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.
Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.
Moje serce Jedno ze wszystkimi innymi sercami.
Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.
Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi i wszystkie mają we mnie dom, wszystkie należą i mają godność.
Jestem wrażliwy, miękki, delikatny, z ramionami owiniętymi wokół mojego wewnętrznego dziecka.
I w mojej wrażliwości, i w mocy mojej.
W mojej kruchości, niezachwiane Teraz.
W głębi moich ran, w tym, co nazwałem „ciemnością”, znalazłem płonące Światło, które prowadzi mnie teraz w walce.
Stałem się wojownikiem, kiedy zwróciłem się do siebie.
I zacząłem słuchać."

Jeff Foster
tłum. Katarzyna Kuruc Kowal

środa, 17 kwietnia 2019

Obyś został pobłogosławiony dzieckiem...


Obyś został pobłogosławiony dzieckiem...

Które Ci się przeciwstawia
Abyś mógł nauczyć się odpuszczać kontrolę
Które Cię nie słucha
Abyś to Ty mógł nauczyć się słuchać
Które uwielbia się ociągać
Abyś poznał piękno spokoju
Które gubi różne rzeczy
Abyś nauczył się rezygnować z przywiązania
Które jest bardzo wrażliwe
abyś nauczył się stabilności
Które jest nieuważne
abyś nauczył się koncentrować
Które ośmiela się buntować
abyś nauczył się myśleć niekonwencjonalnie
Które się boi
abyś nauczył się ufać wszechświatowi
Obyś został pobłogosławiony dzieckiem
Które nauczy Cię
że nigdy nie chodzi o nie
lecz zawsze o Ciebie.

Shefali Tsabary

środa, 22 sierpnia 2018

Mistrz i nauczyciel.

- Nauczycielu, jak mogę zmienić świat?
- Każdego dnia musisz zabić jednego niewolnika, jednego sędziego, jednego doradcę i jednego dowódcę.
- Ale gdzie mogę znaleźć tak wielu każdego dnia?
- W sobie, moje dziecko.

Namaste

niedziela, 5 sierpnia 2018

IMPERATYW "PRZEBACZANIA"

Imperatyw przebaczania,
czyli nakaz "powinieneś przebaczyć", "trzeba wybaczać",
jest jedną z największych iluzji w rozwoju.
.
My nie mamy za zadanie nikomu niczego przebaczać, ani uczyć się wybaczania.
W ogóle nie mamy zajmować się innymi,
wybaczaniem innym, czy kochaniem/ukochiwaniem innych.
.
Matt Kahn powiedział w jednym ze swoich filmików, że jest tylko jedna rzecz, jaką mamy do "zrobienia" w kwestii wybaczania:
.
Masz tylko wybaczyć samemu SOBIE, że uznawałeś siebie za obiekt czyjegokolwiek ataku.
Bo NIC, co zrobiła dana osoba wobec Ciebie, nie dotyczyło Ciebie,
lecz odzwierciedlało jej własną relację ze sobą, z boskością i prawdą w sobie.
.
Moje podejście jest podobne.
Głęboko wierzę, że nie mamy wybaczać innym,
nie jest także naszym zadaniem uczyć się bardziej szanować innych i bardziej ich kochać.
Mamy uczyć się głęboko szanować siebie - wtedy staniemy się Szacunkiem i Miłością.
.
Spokój wewnętrzny i odczuwanie miłości w sobie nie jest wynikiem łaskawego wybaczenia czegokolwiek komukolwiek. To nie tak, że musisz wybaczyć, aby móc odczuwać spokój i milość w swoim wnętrzu. Odczuwasz spokój i miłość w swoim wnętrzu, gdy z niczym w sobie nie walczysz i do niczego się nie zmuszasz i głęboko uhonorowujesz swoje odczucia.
.
Gdy czujemy ból to jedyne, co mamy zrobić (zamiast zajmować się tym, co zrobili inni czy usiłowac im wybaczyć) to wykorzystać go jako wskazówkę aby uszanować W SOBIE to, co uszanowane nie zostało i ukochać W SOBIE to, co domaga się ukochania.
Właśnie po to przyszliśmy tu w określonych okolicznościach, w określonej rodzinie, czy środowisku, aby odczuć ten ból, który nawet nie jest do końca nasz,
i głęboko uhonorować to wszystko, co nam on komunikuje.
Właśnie po to mamy taką a nie inną wrażliwość, aby móc wreszcie, często jako pierwsza osoba w rodzie, poczuć tak dobitnie to, co było do tej pory odpychane, czy tłumione.
Z taką wrażliwością nie mamy innego wyboru, jak zauważyć, odczuć to w pełni i wreszcie przetransformować,
aby nie przekazywać już tego dalej - w naszych związkach i relacjach z innymi oraz dziećmi.
.
Nasze odczucia nie są błędem - to łaska.
.
Jeśli wciąż coś nas boli wewnętrznie, to nie jest to ból, który trzeba z siebie usunąć,
wyjść poza niego, pozbyć się go za wszelką cenę, ale cenna wskazówka, która mówi nam,
co jeszcze pragnie w nas uszanowania i ukochania.
.
Ten ból wewnętrznego dziecka to również najcenniejsza wskazówka odnośnie tego, jakie naprawdę są nasze wewnętrzne standardy,
jaką nową energię,
jakie nowe wzorce relacji przyszliśmy tu zakotwiczyć na Ziemi!
I naszym zadaniem jest odkryć to, stanąć za tym i to uszanować.
Nawet jeśli będzie to wymagało konfrontacji z bliskimi, czy też zakończenia relacji i zostawienia niektórych ludzi za sobą.
.
Szanując to wszystko i uhonorowując, głęboko uzdrawiamy cały ród, usuwamy wszelką "karmę", a także uzdrawiamy świadomość zbiorową.
I tak oto wykorzystujemy w pełni dar naszego życia.
Właśnie tak.
.
Tak naprawdę żal, uczucie krzywdy i zranienia, czy nawet nienawiść istnieją zwykle właśnie wtedy, gdy toczymy walkę w sobie.
Jedna część nas mówi: "powinieneś wybaczyć", „powinieneś utrzymywać relację w taki a taki sposób, przecież to rodzice/żona/mąż/przyjaciółka” [uczucie fałszywej lojalności].
A druga część nie czuje się uszanowana, bo wmawia się jej, że jej odczucia są niewłaściwe, że są błędem, że nie powinno ich być, że powinna iść na kompromisy.
Rezultat: uczucie krzywdy, zranienia a nawet nienawiść będą rosły, dopóki wreszcie nie zrozumiesz, że to Ty sam siebie nieustannie podstawiasz do bicia i krzywdzisz się pozostając w takim kształcie relacji, jaki jest sprzeczny z Twoimi najgłębszymi standardami...
i dopóki wreszcie nie staniesz za swoim wewnętrznym dzieckiem i nie zaopiekujesz się nim tak, jak ono tego pragnie i potrzebuje w danym momencie.
To właśnie ono zaprowadzi Cię do niewyobrażalnej wspaniałości Twojego Istnienia.
.
Negatywne odczucia wobec „krzywdziciela” znikają, gdy przestajesz zajmować się drugim człowiekiem i jego zachowaniem, a zaczynasz zajmować się sobą i dajesz sobie do tego pełne prawo.
Wreszcie stajesz za sobą i uznajesz swoje odczucia za właściwe i słuszne.
Jeśli twoje ciało i twoje wnętrze wołają do Ciebie „NIE”, to szanujesz te odczucia, nie odtłumaczasz sobie tego, ale też nie wchodzisz w nie, nie rozpatrujesz, nie analizujesz, nie rozbierasz na czynniki pierwsze.
Wiesz, że masz tylko szanować siebie, zauważać i słuchać odczuć, które mówią do Ciebie i uhonorowywać je.
Międlenie czegoś w kółko nie jest wyrazem szacunku do siebie – jest zadręczaniem się, które pokazuje, że jeszcze nie dajesz sobie prawa do tego, by być sobą i czuć to, co czujesz.
Danie sobie takiego prawa, stanięcie za sobą w pełni i objęcie siebie niweluje potrzebę toczenia w swoim umyśle nieustannych mentalnych dyskusji.
.
Ile jeszcze potrzebujesz "lekcji", aby stanąć wreszcie za swoimi najgłębszymi wewnętrznymi standardami i dać sobie pozwolenie na bycie w takim środowisku i w takich relacjach, które są z nimi zgodne?
.
Wszelkie współczucie i miłość, w których brak objęcia samego siebie, prowadzą do dalszego bólu i cierpienia.
Twoje współczucie, Twoja miłość są pełne, gdy obejmują również Ciebie - nie tylko innych.
.
WSZYSTKIE aspekty Ciebie, od których się odwróciłeś, które stłumiłeś, które uznałeś za niskie, będą do Ciebie wracać.
Nie po to, żeby się nad Tobą znęcać.
Nie po to, żeby Cię dręczyć.
Ale po to, byś mógł wreszcie odnaleźć siebie, objąć siebie w pełni, ukochać najczulej.
To nie jest chory żart Wszechświata, to nie sadyzm Ducha,
ale wyraz Jego wielkiej miłości.
.
Dlatego mówię i będę powtarzać:
Proszę Cię, nie staraj się nikomu wybaczyć.
Obejmij siebie.
Zostaw innych.
Obejmij siebie.
Stań za sobą.
.
Nie zakazuj swojemu wewnętrznemu dziecku odczuwania bólu, emocji, złości, zranienia, czy czegokolwiek innego.
Nie wymuszaj na nim by przeszło w stany transcendecji.
To wielka pomyłka, bo to ono jest największym nauczycielem.
A my ciągle uparcie mylimy je z „ego”.
Tymczasem to właśnie w naszej niewinności tkwi nasza największa mądrość.
.
Zaufajmy wewnętrznemu dziecku, ono nas poprowadzi do naturalnej lekkości, radości, do naszego naturalnego stanu istnienia.
.
„Przebaczenie" jest w rzeczywistości sztucznym konstruktem mentalnym, słowem, którego serce i dusza nie rozumieją, gdyż z perspektywy naszego rdzenia, nie ma absolutnie czego komukolwiek wybaczać ...
Wszystko jest dla nas doświadczeniem, którego możemy wykorzystać dla dobra siebie i innych, a czyjeś pozbawione szacunku lub miłości zachowanie świadczy tylko o tym, jak bardzo ten człowiek jest oddalony od siebie, jak bardzo jest zagubiony.
.
Rozpoznałam, że moim jednym zadaniem jest zajęcie się sobą czyli ukierunkowanie jakości mojego Ducha, takich jak miłość, wspólczucie, szacunek na całą swoją istotę, aby każdy człowiek doświadczając mnie, również mógł to odczuć, a nawet poczuć całym sobą, jeśli jest tylko na to otwarty, zainspirować się i przebudzić do naszej wspólnej prawdy.


PS: Nie jestem przeciwniczką uwalniania urazy, złości, negatywnych odczuć ani zwolenniczką ich podtrzymywania.
Nie jestem przeciwniczką "przebaczania". Ale czasem uwolnisz coś od razu, a czasem będzie to dłuższy proces, którego nie da się "zrobić", wymusić, przyspieszyć, narzucić sobie i który ma swoje niepomijalne etapy. Takie uwolnienie jest jak miłość, przychodzi niczym łaska, gdy niczego sobie nie narzucasz i niczego nie usiłujesz "zrobić" ze sobą, niczego sztucznie wygenerować, gdyż tak "trzeba".
Karolina Bochenek

sobota, 31 marca 2018

Rodzice i dzieci - samospełniająca się przepowiednia.....

LABELING
Nie wiem czy wiesz ale istnieje w psychologii takie zjawisko jak labeling. Jego istotą jest fakt, że jeśli komuś przykleimy etykietkę(label) i tak będziemy tą osobę nazwać to taki człowiek zacznie się zachowywać zgodnie z tą etykietą. Często przychodzą do nas osoby, które były przez rodziców przezywane od głupców (i rzeczywiście wchodzą w taki program, gdzie zachowują się mało rozsądnie), nieudaczników, brzydali. Dorosły człowiek jak i przede wszystkim dziecko to co słyszy kilkukrotnie na swój temat traktuje jako prawdę. Niesamowitą szkodę na poczuciu własnej wartości wyrządza dziecku stwierdzenie, że było wpadką - taki człowiek bez przerwy wchodzi w życiu w sytuacje, które potwierdzają mu, że jest niechciany. To co rodzice przekażą dziecku o jego początku często staje się programem (samospełniającą się przepowiednią)na całe życie.
Mów dobrze o swoim dziecku zwłaszcza do niego samego. Nazywaj go szczęściarzem, inteligentem, dobrym człowiekiem a takim się stanie
Mów dziecku, że może, że potrafi, że jest całe z miłości.

czwartek, 4 stycznia 2018

Boska miłość jako wyższa wartość

Aby poczuć Boską miłość jako wyższą wartość, trzeba upodobnić się do dziecka. Dziecko żyje uczuciem, a nie świadomością, dziecko jest bezbronne. Obok niego zawsze są dorośli, którzy są mądrzy i doskonali, czyli dziecko ciągle czuje swoją słabość i niedoskonałość. Dziecko nie ma przeszłości, więc nie ma czego żałować, a przyszłość zawsze widzi mu się radosna. Jeśli ktoś obraża dziecko, to nie czuje ono nienawiści, po prostu płacze. Dusza dziecka jest otwarta przed rodzicami i dziecko zawsze jest szczere. Szczerość czyni duszę bezbronną i popycha do miłości jako do wyższej ochrony. Dziecku jest o wiele łatwiej wybaczyć jakąkolwiek obrazę, ponieważ jego świadomość jest jeszcze nierozwinięta. Właśnie świadomość może zmienić niepowodzenie w katastrofę, zamienić obrazę w śmiertelną zbrodnię, a niespodziewaną stratę w klęskę całego życia. Chodzi o to, że skalę nieszczęścia określa sam człowiek. Uczucie miłości może zmienić jakiekolwiek niepowodzenie i porażkę w zwycięstwo. Świadomość odwrotnie, każde zwycięstwo może zmienić w porażkę. Czy wiecie dlaczego? Ponieważ miłość daje energię, a świadomość ją odbiera. Miłość, jak dziecko, nie broni się. Boskiej miłości nie jest potrzebna obrona, bo jest wieczna. A świadomość, tak samo jak ciało, jest przemijająca, rozpada się. Rozpad ten może zacząć następować bardzo szybko, a więc trzeba się bronić. Dlatego świadomość i agresywność zawsze idą w parze. Jeśli świadomość znajduje się na pierwszym miejscu, a miłość na drugim, to wtedy agresywność i ubóstwianie instynktów nie jest możliwe do przezwyciężenia.

~ S. Łazariew.

Namaste


czwartek, 9 listopada 2017

Co zobaczyłeś jako pierwsze?

To, co jako pierwsze zauważysz na tym zdjęciu, ujawnia twój głęboko zakorzeniony strach.

Co zobaczyłeś jako pierwsze?

1. Mała dziewczynka.

Jeśli jako pierwszą zobaczyłeś dziewczynkę oznacza to stłumione emocje z dzieciństwa.
Jest wiele momentów w dzieciństwie, które mogą wpłynąć na ciebie tak, by wywołać w twoim dojrzałym życiu lęki, kompleksy, uzależnienia, nieuzasadnione pragnienia.
Relacja z matką jest kluczowa dla rozwoju emocjonalnego. Jeśli dziecko spędzało zbyt dużo czasu z dala od przykładu matki lub gdy matka nie poświęcała dziecku uwagi, możliwe jest, że podłożem naszego życia jest ciągły strach.
W ten sposób dziecko pielęgnuje lęk, którym podszyte są wszystkie decyzje i na którym opiera się cała odpowiedzialność.
Prawda jest taka, że trauma nie musi być wypielęgnowana w dzieciństwie. Może to się zdarzyć podczas ciąży, połogu czy w okresie niemowlęcym.

2. Motyl.

Motyl jest zwykle kojarzony pozytywnie. Jest jednak głębokie podświadome znaczenie tego symbolu.

Według marzeń sennych motyl jest oznaką szans i początków.

Świetlisty, kolorowy motyl to znak dobrej nadziei, nowych życiowych dróg. Jednak ciemny motyl oznacza niewykorzystane możliwości.

Duchowe znaczenie motyla to przewożenie dusz życie po życiu. Łączy to motyla ze światem zmarłych.
Jeśli najpierw ujrzałeś motyla, prowadzi to do strachu głównie przed śmiercią. Może chodzić też o strach przed brakiem życia, inną stroną życia, utratą szansy.

3. Truskawka.

Truskawka nierzeczywistej wielkości pośrodku obrazka tak naprawdę odzwierciedla serce. Truskawka od zawsze kojarzy się z miłością. W zasadzie nawet lepiej reprezentowałabym ból wynikający z miłości.
Istnieje nawet legenda, która mówi, że z powodu śmierci Adonisa bogini Wenus nie mogła przestać płakać, toteż każda jej łza, która spadła na ziemię, zrodziła truskawki.
Jeśli spojrzałeś na truskawkę w pierwszej kolejności to znaczy, że twój strach mieści się w sercu. Największe jego źródło ma więc związek z uprzedzeniem do miłości.
To, co w dzieciństwie widzieliśmy pomiędzy rodzicami, ich okazywanie uczuć między sobą, miało wpływ na nasze podejście do czegoś tak pięknego jak miłość. Czasem jednak może się zdarzyć, że nasze opieranie się miłości wynika z brutalnie złamanego serca we wcześniejszym związku.

4. Pająk.

Ludzie często boją się pająków. To taki mechanizm wypracowany w człowieku poprzez ewolucję, który dał nam dodatkową uważność na te małe zagrożenia, które nas otaczają.
Jednakże pająk mówi o tym, że boimy się, że nasze otoczenie nie jest bezpieczne.
Jeśli zobaczyłeś najpierw pająka to oznacza, że nie umiesz czuć się do końca bezpieczny w swoim środowisku.
Zawsze patrzysz na szczegóły i szukasz czegoś, co jest nie tak. Wyszukujesz niebezpieczeństwa nawet w najbezpieczniejszym miejscu. Przez to ciągłe skupianie się na zagrożeniu omijają cię najpiękniejsze chwile i zwykle zbytnio analizujesz plany. Bywa że mierzysz się z napadami lęku i paniki.
Podświadomy strach przed niebezpieczeństwem może mieć związek z nadaktywnym ośrodkiem mózgowym w połączeniu z bojaźliwym zachowaniem. Być może wychowywałeś się wśród ludzi, którzy wiele się martwili, a być może jest to lęk, który sam w sobie wypracowałeś.

5. Drzewa.

Drzewo jest silnym psychologicznym symbolem. Jednym z najlepszych testów psychoanalitycznych polega na zaobserwowaniu jak dana osoba rysuje drzewo na kartce papieru.
Drzewo to symbol korzeni. Dwa drzewa tworzące most zwykle oznaczają, że wewnątrz nas samych jest konflikt, którego nie jesteśmy gotowi rozwiązywać. Emocjonalny rozłam, którego nie damy rady złączyć.
Jeśli spojrzałeś na drzewa to znaczy, że największym źródłem twojego strachu jest podświadomy emocjonalny podział. Boisz się zaakceptować do końca niektóre części siebie samego. Budujesz więc swoją tożsamość wokół tego cienia.
Większość z nas zna dobrze swoje wątpliwości i wahania. Jednak zupełnie inaczej to wygląda, gdy ktoś nam o nich głośno powie.
Właśnie dlatego, najlepiej się z kimś skonsultować i usłyszeć zdanie kogoś z zewnątrz; zobaczyć inną perspektywę.
Stanąć twarzą w twarz z własnym lękiem oznacza naprawdę dużo siły.

6. Misie.

Przytulając swojego misia dzieci zawsze odnajdują komfort. To takie dobre wyjście i ucieczka dla każdego dziecka. Miejsce ciepła, zrozumienia, bezpieczeństwa.
To właśnie symbolizuje miś – przyjaciela, który bezwarunkowo rozumie, jest ciepły i pełen miłości. Jeśli strach się pojawia, dziecko przytula misia. To naturalny odruch.
Na tym obrazku misie są trochę inne. Fakt, że zobaczyłeś je jako pierwsze ujawnia coś interesującego. Boisz się bać.
Strach, który płynie z podświadomości prawdopodobnie wynika z doświadczeń z dzieciństwa, w których właśnie się bałeś i nie miałeś nawet misia, który by cię uspokoił.
To doświadczenie zapadło ci głęboko w pamięć i dlatego starasz się uniknąć strachu za wszelką cenę. Nie chcesz być sam i bez pomocy. Możliwe, że boisz się samotności i nie ufasz innym.

http://warsztatdobregoslowa.com.pl/strach-obrazek/




sobota, 10 czerwca 2017

Dzisiejszy człowiek - to wczorajsze dziecko.....

"Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.
Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.
Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością."

Ronald Russe

środa, 1 lutego 2017

Bądź jak dziecko w ramionach matki.


Bądź jak dziecko w ramionach matki.
Już coś dba o Ciebie, Twoje potrzeby, Twoje sprawy.
Wszystko jest załatwione.
Nie słuchaj tego, co świat mówi.
Będzie musiał stać się jak dziecko również tak jak Ty.
Wszystko otwiera się samoistnie dla Ciebie. Nie mów: Co dalej?
Niech to będzie niespodzianka. Drzewo nie zastanawia się, czy ma plan,
gdzie powinny rosnąć następne liście lub kiedy spadnie kolejny owoc.
Nie, całe jego życie jest tylko rozwijaniem.
Zobacz drzewo życia, które jest tylko rozwijaniem.


- Mooji

piątek, 14 października 2016

Zaufaj temu, gdzie jesteś, a Łaska będzie z Tobą.


W momencie,kiedy identyfikujesz się z umysłem,
myślami, emocjami,
z czymkolwiek, co pojawia sie w przestrzeni
czystej świadomości, to tak jakbyś otworzył
drzwi złemu towarzystwu.

Kiedy pod powierzchnią oceanu jest trzęsienie ziemi,
wiele bąbelków wypływa na powierzchnię.
Wypływają, pękają i znikają.
Nie oglądaj ich mówiąc: "o nie! Ten jest naprawdę spory!"
Nie angażuj się i nie mieszaj z tym co powstaje,
wychodzi na wierzch.
Detoksykujesz się. Po prostu bądź w miejscu wyłaniania się.


Nie bądź przy śmietniku.
Nie podnoś rzeczy,
badając je a potem wkładając do torby.
Po prostu zwymiotuj. Wyrzuć to z siebie teraz.
Nie wchodź w historię z tym związaną.
Ta skłonność badania wszystkiego, "ach, kiedy byłem dzieckiem...",
jest prawie jak usprawiedliwienie, dlaczego stare zmory zostały.
Nie upieraj się, żeby spróbować wyjaśnić, co działo się
w przeszłości.
Po prostu wyrzuć to z siebie teraz. Nie analizuj.
Kiedy zwymiotujesz to, przyjrzysz się temu,
nie będziesz mógł sobie przypomnieć, że jadłeś
cokolwiek z tych rzeczy!
Zawsze w tej mieszance znajdujesz jakieś marchewki.

Umysł zawsze próbuje analizować,
ale to co Ci mówię - to żebyś tego nie robił.

Łaska zajmie się wszystkimi tymi rzeczami.
Zaufaj temu, gdzie jesteś, a Łaska będzie z Tobą.

~ Mooji

poniedziałek, 25 lipca 2016

Bert Hellinger – Modlitwa wschodzącego życia.



z dedykacją dla moich rodziców

Kochana mamo – dziękuję Ci
Biorę to od Ciebie … wszystko!
Tak jak mi to dałaś
I za całą cenę jaką Cię to kosztowało
I jaką będzie to kosztować mnie
I zrobię z tym darem coś wspaniałego
Aby Ciebie uszanować
To nie będzie zmarnowane
Biorę Cię jako swoją mamę
A Ty możesz mnie mieć jako swoje dziecko
Zatrzymam to co mi dałaś
I przekażę to dalej jeśli będzie mi pozwolone
Tak jak Tobie
Jesteś dla mnie tą właściwą matką
A ja jestem Twoim właściwym dzieckiem
Ty dajesz
Ja biorę
Ty jesteś duża
Ja jestem mała  … Kochana mamo

Kochany tato
Biorę to również od Ciebie … wszystko!
za pełną cenę jaką Ciebie to kosztowało
I jaką będzie to kosztować mnie
Coś z tym zrobię
Aby Cię uszanować
I jesli będę mogła
przekażę to dalej, tak jak Ty
Biorę Cię jako mojego ojca
A Ty możesz mnie mieć jako swoje dziecko
Jesteś tym najwłaściwszym dla mnie
A ja jestem twoim właściwym dzieckiem
Ty jestes duży
A ja jestem mała
Ty dajesz
A ja biorę
Kochany tato
Taka jestem szczęsliwa że to Ty i moja mama jesteście moimi rodzicami
Jesteście tymi jedynymi, najwłaściwszymi dla mnie rodzicami
———————-
Zróbcie tę modlitwę w formie głębokiej medytacji najlepiej z zamkniętymi oczami w bardzo wolnym tempie, poczujcie to sercem i zróbcie porządek w waszych duszach jeśli tylko tego pragniecie i jeśli taka jest wasza wola ……
Po tym wszystkim, nic nie stanie na przeszkodzie szczęściu i wszystko się dopiero zaczyna……

https://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/01/28/bert-hellinger-modlitwa-wschodzacego-zycia/