Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łazariew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łazariew. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 stycznia 2018

Boska miłość jako wyższa wartość

Aby poczuć Boską miłość jako wyższą wartość, trzeba upodobnić się do dziecka. Dziecko żyje uczuciem, a nie świadomością, dziecko jest bezbronne. Obok niego zawsze są dorośli, którzy są mądrzy i doskonali, czyli dziecko ciągle czuje swoją słabość i niedoskonałość. Dziecko nie ma przeszłości, więc nie ma czego żałować, a przyszłość zawsze widzi mu się radosna. Jeśli ktoś obraża dziecko, to nie czuje ono nienawiści, po prostu płacze. Dusza dziecka jest otwarta przed rodzicami i dziecko zawsze jest szczere. Szczerość czyni duszę bezbronną i popycha do miłości jako do wyższej ochrony. Dziecku jest o wiele łatwiej wybaczyć jakąkolwiek obrazę, ponieważ jego świadomość jest jeszcze nierozwinięta. Właśnie świadomość może zmienić niepowodzenie w katastrofę, zamienić obrazę w śmiertelną zbrodnię, a niespodziewaną stratę w klęskę całego życia. Chodzi o to, że skalę nieszczęścia określa sam człowiek. Uczucie miłości może zmienić jakiekolwiek niepowodzenie i porażkę w zwycięstwo. Świadomość odwrotnie, każde zwycięstwo może zmienić w porażkę. Czy wiecie dlaczego? Ponieważ miłość daje energię, a świadomość ją odbiera. Miłość, jak dziecko, nie broni się. Boskiej miłości nie jest potrzebna obrona, bo jest wieczna. A świadomość, tak samo jak ciało, jest przemijająca, rozpada się. Rozpad ten może zacząć następować bardzo szybko, a więc trzeba się bronić. Dlatego świadomość i agresywność zawsze idą w parze. Jeśli świadomość znajduje się na pierwszym miejscu, a miłość na drugim, to wtedy agresywność i ubóstwianie instynktów nie jest możliwe do przezwyciężenia.

~ S. Łazariew.

Namaste


czwartek, 6 lipca 2017

Człowiek, który rozpracował karmę.

Cytuję: „Jest osobą niezwykle kontrowersyjną, ale jego poglądy podziela wielu ludzi. Gorliwi wyznawcy chłoną jego wypowiedzi i, co sami przyznają, czują się dzięki niemu po prostu szczęśliwsi. Dziś Siergiej Łazariew, autor bestsellerowych książek i badacz, który podobno rozpracował istotę karmy, odpowiada na najciekawsze pytania związane z wpływem poprzednich wcieleń na teraźniejszość.
-W jaki sposób rozwój intuicji wiąże się z karmą?
S. N. Łazariew: W bardzo prosty. Otóż francuscy badacze spostrzegli, że w pociągu, który uległ katastrofie, jest średnio o 15% mniej pasażerów niż zwykle. Dlaczego? Bardzo zwyczajnie – ten człowiek, którego karma jest lepsza, złamie nogę, zgubi lub ukradną mu bilet albo rozmyśli się i nie trafi do tego pociągu.
A ten, którego karma jest gorsza, nie otrzyma intuicyjnego ostrzeżenia. Odwrotnie – „pogoni go” tam i pojedzie tym pociągiem. Intuicja – to właściwe przeczucie odnośnie przyszłości, związane z czystością duszy człowieka. Im bardziej czysta dusza, tym jestem „wyżej nad ziemią” i tym silniejsza jest moja intuicja oraz prawidłowe postrzeganie przyszłych zdarzeń. I na odwrót – w tych samych proporcjach.
-Czy rodzeństwo bliźniacze niesie jednakową karmę?
S. N. Łazariew: Nie. Zwykle bliźniak, który rodzi się pierwszy – bierze więcej negatywu, drugiemu jest lżej. Kiedyś, gdy ludzie mieli niezachwiane poczucie, że Bóg kieruje wszystkim – rozumowali prawidłowo. Kiedy ktoś dokonał złodziejskiego czynu, myśleli: „Bóg cię osądzi, ja teraz ciebie nie będę osądzać. Wsadzajcie go do więzienia, róbcie z nim wszystko, co trzeba, ale ja go nie osądzam”. Oto było właściwe ustosunkowanie się.
Obecnie wiara w Boga powinna być świadoma i rozsądna – czyli religia winna stać się wiedzą, nauką. Proces ten właśnie zachodzi, widzę go w każdej pracy badawczej. Tak więc potrzebna jest umiejętność zrozumienia, że jeśli pojawiają się nieprzyjemności życiowe, oczyszczana jest moja dusza; jeśli mnie oszukano – to w ten sposób poniżana jest moja mądrość, ponieważ przylgnąłem do mądrości. Umiejętność nieosądzania – to umiejętność pozostawania w dobrym zdrowiu.
Przed trzema dniami badałem młodego człowieka ze schizofrenią. Ujrzałem przyczynę: jego ojciec bezustannie osądzał siebie i innych – głupich, niemądrze postępujących, władze, sąsiadów i siebie. Nastąpił proces lgnięcia do mądrości oraz rozwój pychy. U matki – to samo zjawisko. A u syna – to już dziesiątki razy silniejsze.
Przylgnięcie do mądrości i „ziemskości” przekracza u niego poziom śmiertelny. A to oznacza – albo śmierć, albo chorobę, która odbiera mądrość – właśnie schizofrenię. Jest jeszcze coś niedostrzegalnego, choć należącego do „ziemi”, ale bardziej subtelnej natury.
Dlaczego niedostrzegalnego? Są to tak subtelne struktury duszy, że mogą one leżeć poza obszarami jednego żywota. O co chodzi? Pieniędzy nie zabiorę ze sobą do grobu, rodzina wraz z moją śmiercią także się rozpadnie. Jednak moje zdolności nie rozpadną się wraz z moją śmiercią. Przeniosę je w kolejne życie, ponieważ zdolności istnieją niejedno wcielenie.
Moje duchowe jakości – dobroć i przyzwoitość – trwają więcej niż jedno życie. Moja mądrość, która leży u podstaw duchowych jakości, może żyć dziesiątki wcieleń. Takie pojęcie – jak los, przeznaczenie – okazuje się, że to jest realny twór. Twór informacyjno-energetyczny, który żyje, jak stwierdziłem, przez ponad 40 wcieleń. Otóż do tego też można przylgnąć.
Jak można przylgnąć do zdolności? Jeżeli zaczynam gardzić niezdolnym – przylgnąłem do zdolności. Jeżeli zazdroszczę bardziej zdolnemu – przylgnąłem do zdolności. Kiedy dusza lgnie do „ziemskiego”, staje się pyszna. Pycha jest blokowana najcięższymi chorobami, szczególnie obecnie, gdy ludzkość bardzo daleko posunęła się w kwestii osądzania niezdolnych i osądzania siebie.
Tu jest bardzo ważny moment. Praktycznie każdy człowiek przychodzący do mnie na wizytę uważa, że osądzać siebie – to normalne. Nic podobnego. Osądzanie siebie, przygnębienie – to znaczy niechęć do życia – to są programy samounicestwienia, które dają najcięższe zachorowania.
Kiedy człowiek zabłądził w lesie, to jego zachowanie ma trzy etapy. Pierwszy etap – nienawidzi on wszystkich, z powodu których poszedł do lasu, którzy mu to doradzili. Najbardziej prymitywne podejście do sprawy – „wszyscy są winni”. Potem staje się bardziej uduchowiony. Zaczyna coś rozumieć i zaczyna nienawidzić siebie – jest to drugi etap. Tak czynią bardziej „duchowi” ludzie. Trzeci etap – rozumie, że nikt nie jest winny, że winnych po prostu nie ma i zaczyna poszukiwać wyjścia. Aktualnie cała ludzkość zwraca ten program – nienawiści, osądzania i poszukiwania winnych – przeciwko sobie. Włącza się program samounicestwienia, odbywa się to automatycznie.
-Czy można się czegoś dowiedzieć o swoich poprzednich wcieleniach i wcieleniach swoich dzieci?
S. N. Łazariew: Można, ale nie trzeba. Dlaczego? Ponieważ wszystkie nasze poprzednie wcielenia przejawiają się w naszym postępowaniu. Całe moje poprzednie życie jest odzwierciedlone w każdym moim czynie. Dlatego wystarczającym jest dokładne przejrzenie swego obecnego życia – i można oczyścić karmę.
Gdy przed człowiekiem odkrywa się szczegółowo jego poprzednie życie, to traci on poczucie ważności obecnego życia. Zachodzi proces „neutralizacji” i pojawia się w nim obojętność do aktualnego życia. Jest to niebezpieczny program. To jest przyhamowanie rozwoju. Dlatego – jeśli nie znamy przeszłości, jeśli jest ona dla nas zakryta, podobnie jak i przyszłość – dzieje się to nieprzypadkowo. Ponieważ zobaczenie przyszłości, przyszłych wydarzeń, szczególnie, gdy nie jesteś w stanie na nie wpłynąć – to trauma dla świadomości.
Dlatego posiadamy instrument – mamy nasze obecne życie, mamy emocje, za pomocą których odbieramy – odczuwamy całe życie i to jest w pełni wystarczające. Po to, by zmienić swoją karmę, powinienem zmienić swój los. Karma – to los wielu żywotów.
Mój los – to mój charakter. Mój stan wewnętrzny zależy od tego, jak się prowadziłem w poprzednim życiu. Aby zmienić karmę i los, trzeba zmienić charakter. A charakter – to postrzeganie świata. Jeżeli w jednej chwili potrafię zmienić postrzeganie całego świata, jeśli dokona się to na wszystkich płaszczyznach – moja karma jest „zdjęta”. Przykładem jest symbolika „Łotra na krzyżu” – człowiek zmienił całkowicie postrzeganie świata i zmieniła się jego karma.
-Dlaczego dzieci „rozliczają się” za swoich rodziców i krewnych? To jest niesprawiedliwe.
S. N. Łazariew: Proszę zrozumieć, że istnieją prawa. Weźmy na przykład taką sytuację: Kapitan dowodzi okrętem. Nie potrafił opanować sytuacji i statek rozbił się o rafy. Więc czy jest to sprawiedliwe, że pasażerowie zginęli?
Jest prawo, istnieją także wyższe prawa. Jeśli kapitan się „nie spisał” i pasażerowie zginęli, to znaczy, że każdy z nich trafił na ten okręt nieprzypadkowo. Jeżeli moi rodzice coś „nakręcili”, a ja też z przeszłych żywotów mam analogicznie negatywny „bagaż”, to okazałem się ich synem nie przypadkiem. Jeżeli zaprzestałem osądzania ich – zamknąłem najbardziej głębokie analogiczne struktury. I na odwrót.
A dlaczego ludzie odpowiadają za grzechy kraju itd.? Znowu wszystko jest nieprzypadkowe. Każdy człowiek precyzyjnie trafia w miejsce, które dokładnie odpowiada wewnętrznemu zakodowaniu jego pól. Trafiłem do jakiegoś kraju – bo na głębokim poziomie jestem z nim w zgodności.
Dlatego istnieje Wschód i Zachód. Np. kobieta na Zachodzie – wyemancypowana, osądza, pogardza, lekceważy – jest tam bezpłodna. Rodzi się potem na Wschodzie i „oduczają” ją tam. „Oduczają” wystarczająco długo. Odradza się i potem może już żyć na Zachodzie. Tak wygląda wahadłowy system, dzięki któremu żyjemy.
-Jak samemu można się zorientować, jaki mam program i w czym tkwi przyczyna moich nieszczęść? Po przeczytaniu pańskiej pierwszej książki wszyscy „rzucili się” do obwiniania za swoje biedy rodziców i dziadków, i zaczęli szukać przyczyny własnych problemów – w życiu swoich krewnych…
S. N. Łazariew: Pierwszą książkę napisałem jako sprawozdanie i druga też będzie sprawozdaniem z moich badań. Do niczego nie przywołuję, niczego nie żądam. Przedstawiam tylko taki obraz świata, jaki mi się układa. Przedstawiam informację, która pomaga ludziom wyzdrowieć.
Dopiero po napisaniu pierwszej książki zobaczyłem, że osobista karma, indywidualne postrzeganie świata przez danego człowieka – jest najważniejsze. Jeżeli w czterech minionych żywotach wyrzekałem się wszelkiej świętości z powodu pieniędzy, to w obecnym życiu rodzę się w rodzinie, gdzie w czterech pokoleniach moich przodków trwał taki sam proces. Karma rodziców – to rzecz wtórna, a moja własna karma, moje indywidualne prowadzenie się, osobiste postrzeganie świata – pierwotne.
W ostatnim czasie wyjaśniam pacjentom, którzy przychodzą do mnie, że np. ktoś z nich nieprawidłowo postrzega otaczający świat, ktoś niewłaściwie postępuje itd. Niektórzy mówią na to: „Niech pan lepiej opowie, co tam wyprawiali moi rodzice”. Odpowiadam: „Wyprawiał pan (pani) i „dostaje” pan (pani)”. Wszystkie wykroczenia rodziców są odpowiednikiem naszych własnych wykroczeń. Dlatego osobiste ukierunkowanie danego człowieka, jego zachowanie i postrzeganie świata decyduje o wszystkim.
Jestem przede wszystkim badaczem, nie należy mnie mylić z działaczem religijnym. Zarzuca mi się często: „Oto mówi pan w kontekście Biblii, potem zahacza pan o karmę, później o coś jeszcze – zbyt dużo wszystkiego pan namieszał”. Nie robię żadnego zamieszania, prowadzę badania i po prostu przekazuję ich rezultaty.
Na ile są one zgodne z jakimś systemem religijnym, o tyle je potwierdzam w ramach tego systemu, oto i wszystko. W mojej drugiej książce opisałem dowody świadczące o tym, że jedną z głównych przyczyn choroby jest osądzanie kogoś.
Jest to także jedna z najważniejszych przyczyn zachorowań na raka. Dlatego umiejętność przyjęcia wszystkiego, jako pochodzącego od Boga – to umiejętność bycia zdrowym. Jak wyjaśniam to swoim pacjentom? Mówię: „Każda komórka organizmu jest przez niego kierowana w 90%, a więc najpierw tą komórką się pracuje, posługuje, a potem ona pracuje na siebie samą”.
Każdy człowiek również prowadzony jest przez karmę Wszechświata i przez Boga w takich samych proporcjach – w 90%. To znaczy, że każdy z nas jest najpierw „narzędziem”. Kiedy więc osądzam innego człowieka – osądzam Boga, który go prowadzi. Świadczy to o tym, że wzrasta we mnie pycha, która jest zablokowywana poważnymi chorobami.
Wniosek jest taki – możemy walczyć ze złem, ale nie możemy osądzać zła. Ponieważ przy pomocy „ziemskiego błota” oczyszczana jest nasza dusza. Dusza może „ubłocić się” wtedy, gdy przylgnie do ziemskich dóbr. Umiejętność wewnętrznego przyjęcia zła, jako danego przez Boga, przy równoczesnej umiejętności sprzeciwienia się mu na zewnątrz – to umiejętność bycia zdrowym.
W stosunku do dzieci można odnosić się surowo i karać je, jednak nie wolno obrażać się na nie i nie wolno ich osądzać. Wielu robi jednak odwrotnie. Dzieci niekiedy powinny mieć stworzone twarde warunki – to działa jak szczepionka – uodparnia.
Dlatego, gdy widzę przywiązanie dziecka np. do pychy czy relacji, mówię rodzicom: możecie karać surowo, ale po 5 minutach trzeba dziecko pogłaskać po głowie, żeby nie „zepchnęło” ono poczucia krzywdy do swego wnętrza. Dziecko będzie się uczyło wówczas przyjmować poniżenie i obrazę od bliskiej osoby, i będzie to oczyszczało jego duszę.
Dlatego powiedziano: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, tj. kiedy rodzice dają mi karę, a ja mimo wszystko szanuję ich, to dzięki temu pozbywam się pierwotnego „przylgnięcia” do ziemskości – do matki i ojca. To jest bardzo ważne.
-Czy można likwidować (zabijać) karaluchy i komary? [śmiech na sali]
S. N. Łazariew: Można, tylko nie wolno się na nie obrażać. [Znowu salwa śmiechu]. Przypominam sobie pewną kobietę, która kiedyś przyszła do mnie i powiedziała: „Mój kot ma pchły, czy może go pan wyleczyć?” Odpowiedziałem: „Oczywiście!”. „A cóż trzeba zrobić?” – zapytała. Mówię jej: „Ma pani myśli samobójcze i niechęć do życia, dlatego spada odporność organizmu. Kot bierze to na siebie, jego odporność spada i rozmnażają się pchły”.
-Jaki jest pana stosunek do medytacji?
S. N. Łazariew: Człowiek Wschodu, dla niego „ziemskość” nie ma znaczenia, podczas medytacji po prostu likwiduje „ziemię” i idzie wzwyż.
Natomiast człowiek Zachodu ma z „ziemskim” związki i żeby „wyjść do góry” – musi zablokować wszystko, co związane jest z „ziemią”. Odbywa się to poprzez skruchę – pokajanie. W związku z tym, jeśli człowiek Zachodu zaczyna medytować, narusza prawa i może mieć problemy.
Żeby medytować, trzeba siebie najpierw odłączyć od ziemi. W jaki sposób? Powinienem pozbyć się wszystkich namiętności. Czym są namiętności? To nienawiść, obraza, osądzanie, ubolewanie, pragnienia, trwoga, krzywda, żal itd. Stanowią one „klej”, który moją duszę przytwierdza do ziemi. Tylko po wyzbyciu się tego wszystkiego mogę medytować. Ale gdy tego wszystkiego się pozbędę, to i bez medytacji „pójdę w górę”.
-Mój mąż nie rozumie mojej potrzeby doskonalenia się, mego zainteresowania problemami rozwoju. Reaguje negatywnie. Jak mam żyć z takim człowiekiem? Może lepiej się rozejść?
S. N. Łazariew: Sprawa polega na tym, że jeśli istnieje jakaś niedoskonałość, to jej leczenie następuje poprzez ból fizyczny lub duchowy – psychiczny. Im bardziej gotów jest człowiek na przyjęcie bólu duchowego, tym mniej będzie fizycznego. Jednak człowiek obcy nie jest w stanie przyprawić o ból duchowy.
Męki duchowe przyjmujemy od najbliższych nam ludzi – od rodziców lub ukochanego człowieka. Te męki duchowe doskonalą naszą duszę, o ile potrafimy wewnętrznie je przyjąć, zaakceptować. Dlatego bardzo ważne jest też zrozumienie, że osądzenie rodziców i osób bliskich leży u źródeł wszystkich problemów.
Kobieta bezustannie osądza męża. Narasta w niej podświadoma agresja, która zaczyna go zabijać. Taki program jest blokowany programem przeciwstawnym. Jej podświadoma agresja powinna się spotkać ze świadomą agresją męża.
Ten proces kończy się chorobą albo rozwodem. Jeśli są pretensje do męża, proszę najpierw prosić Boga o wybaczenie za wszystkie momenty osądzania go. Jakiekolwiek negatywne oddziaływanie na panią, stanowi zawsze rezultat pani wewnętrznej podświadomej agresji.
Zawsze obchodzą się ze mną odpowiednio do kodu, zawartego w strukturach mojego pola! Jeśli mnie potrącono – przyczyna jest w głębi, we mnie. Przepraszam za to, że jestem autorem agresji, skierowanej przeciwko mnie. To ja sprowokowałem człowieka do agresji przeciwko sobie. Dlatego umiejętność oczyszczenia siebie jest także umiejętnością pomocy bliskiej osobie.
Problem alkoholizmu. Oto czyjś syn upija się, „rozwala sobie” wątrobę. Mówię matce: „Jest pani przywiązana do… absolutyzuje pani zdolności, gardziła pani każdym, kto nie był zdolny, nieprawidłowo się pani odnosiła do takich ludzi. Osądzała pani także siebie, kiedy coś się pani nie udawało. Nienawidziła swego przełożonego, który poniżał panią i nie pozwalał pani realizować swoich zdolności. U syna zaś absolutyzacja zdolności i odpowiednio do tego – pycha, przekraczają poziom śmiertelny. Aby przeżyć – musi on poniżać siebie.
Poniża siebie alkoholem”. Tak więc alkoholizm, narkomania, nowotwory, astma, cukrzyca – to przejawy tego samego problemu. Są to objawy zablokowywania potężnego przylgnięcia do „ziemskości” i podświadomej agresji. Czyli dochodzi u niego do wewnętrznego przeciążenia, a jest ono związane właśnie z agresją i z nieakceptowaniem sytuacji, okoliczności. Jeżeli człowiek wewnętrznie kieruje się „w górę” i jeśli w jego duszy nie ma agresji – to potrzebuje minimum alkoholu. System zmiany postrzegania świata pomaga człowiekowi w równoważeniu się.
Tak więc problem nie polega na tym, czy ktoś pije alkohol, czy nie, lecz na tym, jak ustosunkowuje się do np. niepowodzeń w pracy. Oto jakiś człowiek ma niepowodzenia zawodowe, przeżywa to, pojawia się przygnębienie, przekształcające się w depresję. Jest w nim nasilony proces „lgnięcia” do pomyślności w życiu i w pracy.
Dlatego jeszcze bardziej będzie mu się „rozwalała” praca i los, żeby oczyścić jego duszę. Jeżeli ten człowiek to przyjmie – dobrze, jeśli nie zaakceptuje – będzie pogorszenie wewnętrznego stanu. Picie alkoholu jak gdyby odrywa nieco od ziemi, lecz rzecz nie w alkoholu, ale w niewłaściwym postrzeganiu sytuacji.
Była u mnie na wizycie pewna kobieta, której umierali kochankowie, zmarło 20 mężczyzn. Patrzę, o co chodzi? Otóż ukochanego człowieka i jego wiedzę, gotowa jest ona postawić ponad Boga. Ta kobieta zabijała ukochanych swoją miłością, „uziemiała” do takiego stopnia, że stawali się niezdolni do życia. Zapytała – czy można to w ogóle zmienić?
Powiedziałem, że po pierwsze codziennie rano powinna zwracać się do Boga, mówiąc, że kocha go bardziej niż jakiegokolwiek człowieka, jego mądrość i zdolności oraz bardziej od wszystkiego, co jest na Ziemi. Po drugie, musi zdjąć z siebie ten „klej”, którym przyklejała siebie do mężczyzn, do ich wiedzy, mądrości. „Proszę zrobić przegląd całego życia, proszę zdjąć ten „klej”, zaprzestać pogardzania głupimi i niedoskonałymi, zaprzestać osądzania ich, obrażania się na tych, którzy oszukiwali czy głupio się zachowywali. Wtedy nie będzie pani „zabijać miłością”. Jeśli nie umie pani zatrzymać wewnętrznej agresji – niech pani ją zamienia na zewnętrzną”.
Kiedyś opowiadałem już o pewnym przypadku. Jeden z moich znajomych od trzech miesięcy był bardzo ciężko chory na bronchit. Lekarze nie mogli pomóc. Zadzwonił do mnie. Powiedziałem: „Masz gruźlicę, pozbądź się urazy do żony, bo będzie za późno, nawet lekarze nie pomogą”. On mówi: „Jak mam pozbyć się urazy, przecież ona mi takie rzeczy robi…” Poradziłem mu, żeby zrobił cokolwiek, chociażby talerz rozbił, a żeby tylko nie trzymał we wnętrzu tej obrazy.
Po tygodniu telefonuje żona i pyta, co mu powiedziałem, ponieważ po naszej rozmowie chwycił za młotek i pokruszył kafelki w łazience, zaczął szafę… Powiedziałem: „Proszę wybrać co jest pani potrzebne – albo mąż zdrowy, albo dobra szafa”. Po tygodniu jego płuca były zdrowe. Dlatego umiejętność „niewpychania” urazy, krzywdy czy osądzenia – do wnętrza – to umiejętność bycia zdrowym. Dlatego kobietom, które płaczą – jest lżej.
-Czy pańska rodzina podziela pana poglądy, czy podąża za nimi?
S. N. Łazariew: No cóż, jeśli po trzy godziny dziennie przysłuchują się moim telefonicznym biesiadom, to chcąc nie chcąc – zaczną podzielać… No, ale mówiąc poważnie, mieliśmy dość duże problemy zdrowotne u naszych dzieci, kiedy były małe. Był to okres, kiedy leczyłem, oddziałując rękami. Obiegłem wszystkich lekarzy, chcąc, by przynajmniej określili przyczyny zachorowań dzieci. Wówczas zrozumiałem, że to pragnienie jest bezsensowne i zacząłem szukać przyczyn samodzielnie. I później nastąpiła znaczna poprawa.
Dlatego z dziećmi postępuję tak: gdy córkę boli głowa – mówię jej: „Sama musisz zrozumieć – dlaczego?” Odpowiada: „Tak, obraziłam się, osądzałam”. „Cóż, poleż i żadnych tabletek nie popijaj”- mówię. Jeżeli dziecko zrozumie, że jeśli kogoś znienawidziło – to może rozboleć je głowa, jeżeli obraziło się – rozbolał je brzuch, wówczas w przyszłości potrafi równoważyć się bez pomocy tabletek.
Nie jestem przeciwny tabletkom ani medycynie, przecież jeżeli będę miał złamaną rękę, to pobiegnę do lekarza. Powinienem jednak pamiętać, że złamanie – to skutek. Dlatego nauczenie dziecka, że choruje, ponieważ „zabrudziła się” jego dusza, że choruje – bo nienawidzi, obraża się i osądza – to umiejętność zaoszczędzenia także na tabletkach.
-Jeżeli wszystkie choroby są karą, wychodzi na to, że nie ma sensu chodzić do lekarzy i zawód lekarza nie jest potrzebny?
S. N. Łazariew: Oczywiste, że to nieprawda. Wiedza jest nieskończona i zawsze będą takie sytuacje, gdy wskutek mego niezrozumienia pojawi się we mnie choroba – jako zablokowanie. Przecież poprzez choroby odbywa się rozwój. Zawsze będą lekarze i zawsze oni będą leczyć. To oczywiste. Jednak w tym zawodzie będzie coraz więcej elementów oddziaływania lekarza na duszę chorego. To wszystko.
Źródło: Wydawnictwo Nuntius

piątek, 27 stycznia 2017

Polecam książki Sergieja Łazariewa.

"Im mniej jest miłości w duszy, tym jest więcej trudności, więcej nieszczęść, więcej chorób, więcej niezrozumienia, więcej niezadowolenia, więcej przygnębienia, gdy jednak dusza ogrzana jest miłością, znika przygnębienie, znikają żale, znika niezrozumienie, znikają choroby i nieprzyjemności, uśmiechamy się, śmiejemy i cieszymy się grą pod nazwą „życie” i przypominamy sobie główną zasadę tej gry – zwiększenie miłości w duszy".

Siergiej Łazariew

Co takiego szczególnego przekazuje nam Łazariew?

Co takiego szczególnego przekazuje nam Łazariew? Intelekt człowieka nie jest w stanie objąć ostatecznej głębi istoty karmy, przeto sposób działanie karmy pozostaje dla nas w gruncie rzeczy tajemnicą”…Garma Chang
linia
Siergiej Łazariew to znany rosyjski psycholog, badacz, uzdrowiciel i bioenergoterapeuta, postać o której pisze się i mówi chyba najwięcej. Odkrył i opisał mechanizm działania karmy, stosując narzędzia  i metody badań zgodne z przyjętymi paradygmatami nauki. Jako pierwszy w historii nie tylko zobaczył najgłębsze struktury duszy warunkujące nasz los i nasze zdrowie, lecz także przeprowadziwszy tysiące badań udowodnił, że wpływając na postępowanie i emocje człowieka, można zmieniać na lepsze jego charakter, los i zdrowie.
logoKarma - to prawo przyczynowości, czyli mówiąc o karmie, mówimy o istnieniu człowieka w czasie, o „ciele czasowym". Człowiek zdaniem Łazariewa ma w przestrzeni ciało, zajmujące określony obszar. Ma on także „ciało w czasie", zajmujące nie jedno życie. Ciało to kształtuje się, tworzy - poprzez postępowanie człowieka i jego stosunek do życia. Czego więc potrzebuję, aby zmienić karmę?

Muszę zmienić swój los, bo karma i los - to nierozłączna całość. Co to jest mój los? Los i charakter - to także nierozdzielna całość. Zmieniając charakter, człowiek zmienia swój los, swoją karmę, czyli zmienia samego siebie. Co to jest charakter? Charakter-to postępowanie oraz reakcja na otaczający świat. Zmieniając stosunek do otaczającego świata - zmieniam charakter, los i karmę. Wynika z tego, że nasz stosunek do świata w ostatecznym rozrachunku może zmienić dowolną karmę. Kiedy przypomnimy sobie Łotra na Krzyżu, to znajdziemy znakomity przykład tego, jak zmieniając swój stosunek do świata, człowiek może zmienić wszystko. Nie tylko siebie, lecz i otoczenie. Oddziaływanie na los zachodzi nie poprzez otaczający świat, ale przez wewnętrzne struktury. Wszystko zaczyna się od mego stosunku do zdarzeń, które przeminęły lub które zachodzą aktualnie.

Okazuje się, że zmieniając stosunek do już zaistniałych wydarzeń, mogę zmienić przyszłość. Jest to niezwykle ważny fakt, którego nie ma w filozofii Wschodu. W tej filozofii rozumienie karmy jest bardzo surowe: „Ty to zrobiłeś - ty za to odpowiesz!". Tylko tak i nie inaczej. W chrześcijaństwie rozumienie prawa karmy poszło o wiele dalej, chociaż mało, kto zdaje sobie z tego sprawę. Po pierwsze - w chrześcijaństwie odkryto następujące prawo: zmieniając swój stosunek do przeszłości, można zmienić i siebie, i swój los, i swoją przyszłość. Właśnie w chrześcijaństwie zjawiło się pokajanie - skrucha. Poprzez skruchę, pokajanie — człowiek może zmienić przeszłość oraz zmienić przyszłość. Tak więc chrześcijaństwo, w przeciwieństwie do hinduistycznego widzenia świata, jest bardzo silnie skierowane ku przyszłości. Proszę zwrócić uwagę - niemożliwe jest w filozofii hinduizmu, że Łotr na Krzyżu wyraził skruchę lub po prostu uświadomiwszy sobie wszystko - przemienił się. Ten właśnie przykład mówi, że chrześcijaństwo uczyniło krok dalej w rozumieniu praw karmy

Co takiego szczególnego przekazuje nam Łazariew?


Przekazuje nam podstawowe, ale zapomniane prawdy. Przypomina o prawach rządzących wszechświatem oraz o naszym w nim miejscu.
Ostatnimi czasy ludzkość na tyle zabsolutyzowała sprawy ziemskie, że zatraciła poczucie mądrości Wszechświata. Natomiast kontakt z Boskością przynosi zrozumienie, że cały Wszechświat jest żywą istotą i wszystko, co się dzieje, jest bardzo rozsądne. Nie chaotyczne - lecz mądre. Kiedy pojawia się to właśnie poczucie - człowiek zaczyna zdrowieć.

Łazariew po raz pierwszy zbadał i opisał w polu człowieka struktury, które zachowują i przenoszą pewne informacje z pokolenia na pokolenie. Struktury, te nazwał stałymi grupami informacyjnymi. Człowieka postrzegany przez Łazariewa to bardzo złożony system informacyjno-energetyczny w którym ciało fizyczne i świadomość to zaledwie kilka procent w stosunku do warstw podświadomości. Zdrowie, charakter człowieka, a nawet jego los są określone przez struktury karmiczne.  Organizm ludzki jest jednym systemem w którym zdrowie, los, charakter i psychika są nierozłączne. Łazariew zobaczył i opisał fenomen inny niż pole ciała fizycznego, nazwał go polem informacyjnym człowieka. Cała informacja o człowieku i stanie jego ciała jest zakodowana w tym polu Na tym odkryciu oparł swoją metodę uzdrawiania.

 Systemem samoregulacji pola

System ten, to system zwrotnego związku z wszechświatem. Jego istota polega na tym, że dowolne działanie człowieka, dobre czy złe wraca do niego poprzez jedność informacyjno –energetyczną pola wszechświata. Choć znajomo to brzmi, ale jeszcze chyba nikt nie opisał tego tak dokładnie, nie stworzył podstaw i metody do pełnego uzdrawiania.
Co powoduje, że człowiek wysyła w świat negatywne idee i programy. Jakie są główne błędy i przyczyny naruszenia przez człowieka harmonii z wszechświatem, czego następstwem są choroby, smutek i cierpienie.

Łazariew wymienia siedem najważniejszych, powtarzających się przyczyn na poziomie myśli, słów uczynków i zaniedbań.

Przyczyna pierwsza – obrażanie się. Obraza jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych naruszeń praw wszechświata. Najsilniej działa wzajemne obrażanie się na siebie rodziców i dzieci. Powoduje ona rozerwanie najsubtelniejszych struktur odpowiedzialnych za wzajemne, życzliwe relacje. Obraza, nienawiść, zawiść, to jedna z form zniszczenia człowieka i energetycznej napaści.

Przyczyna druga
– zabicie miłości. Zanim zabije się człowieka, trzeba najpierw zabić miłość do niego. Łazariew twierdzi, że miłość do dzieci należy do największych uczuć wszechświata, a wyrzeczenie się jej poprzez rezygnacje z dziecka(np. aborcja), w kontekście relacji z ukochanym człowiekiem, prowadzi do poważnych negatywnych następstw. Równie ważna jest miłość do samego siebie.

Przyczyna trzecia
-negatywne myśli, słowa. W momencie gdy o kimś myślimy, pojawia się energetyczne połączenie z tym człowiekiem. Każda negatywna myśl jest energetycznym atakiem i może wyrządzić krzywdę. Najbardziej niebezpieczna energetycznie może być obmowa kochanego człowieka, ponieważ stopień jedności na poziomie pola jest najwyższy pomiędzy kochającymi się ludźmi.

Przyczyna czwarta
-wampiryzm. Łazariew określa go jako skomplikowane i poważne zagadnienie. Według niego jest to nie tylko powszechnie znane pobieranie energii, a przez to uszkadzanie powłoki pola. Jest to takie uszkodzenie subtelnej struktury pola, które może doprowadzić do zniekształcenia karmicznych linii losu, zdrowia i psychiki. Ludzie, którzy potrzebują energii denerwują i męczą swoją ofiarę, starają ją sobie podporządkować.

Przyczyna piąta
-obraza na zmarłego. Także obrażanie się umierającego na zostawiany świat. Te negatywne obopólne uczucia powodują „sklejanie” się pól żywych i umarłych. Jest to naruszanie praw wszechświata. Łazariew wskazuje jak ważne w tym wszystkim są obrzędy religijne wszystkich kultur, które maja na celu rozłączenie tych pól i pomyślne przejście struktur pola zmarłego na odpowiedni poziom.

Przyczyna szósta
–myśli samobójcze. Każda myśl samobójcza jest niebezpieczna nie tylko dla danego człowieka, ale i dla jego potomstwa. Program samozniszczenia formujący się w polu jednego człowieka, który długo zachowywał w myśli niechęć do życia, lub podejmował próby samobójcze, jest na tyle trwały, że przekazywany jest potomkom nawet do czterech pokoleń wstecz.

Przyczyna siódma
- nieprawidłowe pożywienie oraz nieprawidłowe zasady towarzyszące spożywaniu posiłków.
To co powyżej to tylko malutki skrót bardzo szerokich i wnikliwych badań oraz działalności
terapeutycznej Łazariewa, przedstawionych w jego książce.
Zachodzi więc kolejne pytanie, co ma robić zwykły człowiek, aby zniwelować, uzdrowić, naprawić szkody jakie poczynił w swoim polu i w polu innych ludzi poprzez swoją działalność?

Łazariew bardzo wyraźnie kładzie nacisk na poniższe działania i trudno się z nim nie zgodzić.
  • Modlitwa o przebaczenie –zwracanie się wprost do Boga, powoduje w duszy i ciele zdumiewające zmiany. Poprzez uznanie swoich błędów, człowiek otrzymuje od Stwórcy siły ,aby się zmienić i wejść w harmonię z wszechświatem.
  • Pokuta – czyli skierowanie wszystkich sił na zmianę siebie i przyrzeczenie nigdy nie powtarzać swoich błędów. W trakcie pokuty następuje rozerwanie łańcucha przyczyn i skutków. Mechanizm pokuty wiąże się ze zrozumieniem praw wszechświata. Aby zdać sobie sprawę z naruszenia prawa, trzeba je znać.
  • Pokora – pojęcie przyjęte przez chrześcijaństwo nie jest zniewoleniem, ale mechanizmem rozwoju duchowego. Przez wewnętrzną pokorę (zrozumienie dla życiowych prób) osiąga się harmonię z wszechświatem na najsubtelniejszym poziomie. Z energetycznego punktu widzenia oznacza to zaoszczędzenie ogromnych sił, które zostałyby zużyte na pretensje w stosunku do zaistniałej sytuacji.
  • Jest jeszcze tzw. Metoda terapeutyczna Łazariewa. Jej autor stawia sobie i potencjalnym uczniom bardzo wysokie wymagania etyczne i profesjonalne poprzez rozwój  własnej świadomości i duchowości

Książki Siergieja Łazariewa są od wielu lat bestsellerami w Rosji i krajach Europy Wschodniej i Środkowej, sprzedawanymi w milionach egzemplarzy. Teraz są dostępne w języku polskim! Ukazał się właśnie przekład pierwszej książki z serii Diagnostyka karmy, Człowiek przyszłości w przygotowaniu są kolejne jej książki.
Opracował Józef Łącki