Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uraza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uraza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2025

Emocjonalne przejawy nierozwiązanych konfliktów

Kichanie, swędzenie, stan zapalny, pokrzywka lub nietolerancja to nie są zwykłe reakcje fizyczne; są to emocjonalne przejawy nierozwiązanych konfliktów. Każda alergia ujawnia część życia, która jest odrzucona, świadomie lub nieświadomie.
Louise Hay łączy alergie z zaprzeczeniem własnej władzy, nadwrażliwości emocjonalnej i lękiem przed życiem lub otoczeniem. Lisa Rankin wskazuje: „Kiedy nie możesz powiedzieć „nie”, ciało mówi to poprzez reakcję. ”
Biologia konfliktu – Hamer
Każda alergia wynika z nierozwiązanego konfliktu biologicznego. Przykłady:
Kurz: konflikty ze środowiskami, które wywołują traumę z dzieciństwa.
Żywność: sytuacje stresowe lub odrzucenia związane symbolicznie
Pyłek: konflikty związane z seksualnością lub budzeniem się z życia.
Ciało pamięta szok emocjonalny i przesadza na podobny bodźc.
Jodorowsky: odrzucenie jako rana transgeneracyjna
Alergia może odzwierciedlać niestrawiony konflikt klanu: odrzucony członek, odziedziczone emocje obrzydzenia lub poczucie winy. „To, co nie zostało strawione emocjonalnie przez twoich przodków, ty manifestujesz jako nietolerancję. ”
Bourbeau i Maté: stłumione emocje
Alergia może również wyrażać odrzucenie osób, miejsc lub sytuacji, które nie są zarządzane. Gdy nie komunikuje się werbalnie, ciało działa: „Nie znoszę mojego szefa”, „To miejsce mnie irytuje”. Maté przypomina: „Tłumione emocje są najczęstszą przyczyną chorób przewlekłych. ”
Kluczowe pytania do uzdrawiania
Co się stało, gdy pojawiła się reakcja?
Komu nie mogłeś wyznaczyć granic?
Jaka sytuacja była dla ciebie nie do zniesienia?
Leczenie alergii oznacza wyzwolenie konfliktu, a nie unikanie substancji. Bruce Lipton udowadnia, że postrzeganie wpływa na biologię; Caroline Myss wskazuje, że strach, uraza lub brak celu osłabiają układ odpornościowy.
Każda sesja ma na celu zidentyfikowanie:
Niewyrażone emocje
Konflikt ukryty za reakcją
Rana dziecka lub transgeneracyjna
Nieświadoma potrzeba, którą ciało próbuje zaspokoić
Rozpoznanie emocjonalnego korzenia pozwala na transformację alergii i przywrócenie równowagi pomiędzy ciałem, umysłem i duszą.

 

czwartek, 9 października 2025

Dlaczego boli Cię ciało.

„To nie sól.
To nie mąka.
To nie napoje gazowane.
To nie cukier.
To nie jedzenie.
To nie gluten.
To nie słodkie pieczywo.
To twoje EMOCJE.
To twoje DECYZJE.
DLACZEGO BOLI CIĘ CIAŁO?
Boli cię, bo jeszcze nie nauczyłeś się cieszyć życiem, bo gromadzisz stare urazy i złość.
Boli cię, bo odmawiasz rozwijania swojej witalności i elastyczności ciała, bo karzesz je nałogami i emocjonalną niedojrzałością.
Boli cię ciało, bo odrzucasz teraźniejszość i pozwalasz, aby wspomnienia cię definiowały.
Boli cię, bo nie zamykasz etapów i odgrywasz rolę ofiary w dramacie, który sam stworzyłeś.
Boli cię, bo kochasz ranę, której nie chcesz wyleczyć.
Boli cię ciało, bo poddałeś się apatii i pozwoliłeś jej wygrać.
Boli cię, bo wątpisz, że zasługujesz na życie bez traum i z wolnością do latania.
Boli cię, bo oddałeś swój głos rodzinie.
Boli cię ciało, bo nie żyjesz w pokoju.
Boli cię ciało, bo nie odważasz się cenić siebie bardziej.
Boli cię, bo milczysz, kiedy powinieneś krzyczeć.
Bo obwiniasz miłość za swoją obsesję na punkcie dominacji.
Bo domagasz się szacunku, którego nie odważasz się sam wygenerować.
Boli cię ciało, bo mylisz związek z areną, na której możesz się wyładować.
Boli cię, bo nie odważasz się połączyć ze swoją boskością. Bo boisz się wolności.
Boli cię ciało, bo nie pozwalasz sobie pamiętać, że urodziłeś się, by rosnąć i transcendować z miłości, którą już jesteś.
Boli cię ciało, bo nie inwestujesz w ciszę ani nie pogodziłeś się ze swoją samotnością i ciemnością.
Jesteś istotą miłości, która nieustannie się rozszerza. Przestań już wymagać od siebie zbyt wiele, szufladkować się, powstrzymywać i tłumić.
OBUDŹ SWOJĄ MAGIĘ I SWOJĄ MOC.
Uznaj miłość, którą już jesteś.”
 
 
Todos Somos Uno
We Are The One
 


czwartek, 16 maja 2024

Modlitwa uzdrawiająca.

 
💫💕🙏💕💫
Jestem Miłością.
Jestem Siłą.
Jestem Energią.
Jestem Spokojem.
Jestem Zdrowiem.
Jestem Światłem.
Zasługuję na Szczęście.
Zasługuję na Zdrowie.
Dzisiaj zaczyna się uzdrawianie mojego Ciała, Umysłu i Ducha.
Wybaczam sobie błędy, które popełniłem, bo nie jestem niczemu winny, nie mogłem i nie wiedziałem jak w tamtym czasie postąpić inaczej.
Wybaczam wszystkim ludziom, na których się złościłem i akceptuję ich, bo nie mogli być tacy, jak chciałem.
Uwalniam ich i na zawsze uwalniam siebie od poczucia urazy wobec kogokolwiek.
Całkowicie anuluję przeszłość w teraźniejszości, aby uwolnić swoją przyszłość.
Przestaję osądzać siebie i oceniać innych na zawsze.
Oddaję w tej chwili cały mój ból, wszystkie moje błędy Wiecznemu, aby wszystko przemienił w Miłość, Zdrowie i Pokój.
Dzięki Jego Boskiej Mocy i Miłości we mnie, uzdrawiam moje Ciało, Umysł i Duszę.
Otwieram swoje Serce na Czystą Boską Miłość, która otacza mnie swoim Promiennym Światłem, ożywiając każdą komórkę mojego ciała. A każda moja negatywna myśl zamienia się w pozytywną osadzając mnie w nowym życiu pełnym Miłości i Radości.
Życzę również każdemu z Całego mego Serca tego Uzdrowienia, a następnie pomagania w Uzdrawianiu Innych i tym samym wypełnienia swojej Misji Miłości w Tym Życiu...
🪶🙏🪶



wtorek, 22 listopada 2022

Czy pamiętasz osobę, która wyrządziła Ci krzywdę bez wyraźnego powodu?

 


Czy pamiętasz osobę, która wyrządziła Ci krzywdę bez wyraźnego powodu?
Ta osoba, która widziała, jak świecisz, bo zjadła go zazdrość?
Kto Cię skrzywdził i chodzi tak, jakby nic nie zrobił?
Co zatruwało innych kłamstwami, żeby i Ciebie znienawidzili?
Zamiast nienawidzić tej osoby, miej nad nią współczucie,
wiesz dlaczego?
Ponieważ ta osoba, chociaż na zewnątrz wygląda normalnie, to naprawdę gnije w środku.....
To wydaje się szalone, ale to prawda.... Ci ludzie noszą traumy, nienawiść i urazy, które jedzą i gniją w środku i nie potrafią dostrzec szczęścia i pomyślności we własnym życiu, powodując u nich nieszczęście, są tak pełni zepsucia w środku, że nienawidzą tego, kto jest szczęśliwy, dostatni i lśniący własnym światłem....
Pewnego dnia zrozumiałem, że ludzka chwała tych ludzi przemija i w końcu wszystko spada pod własnym ciężarem, gdy wszystko im się objawia i tak jest i tak będzie na zawsze.....
Niech Twój blask nigdy nie zgaśnie od plotek, a Twoje serce zasmuci się z powodu zawiści lub zła ludzi, bo szczęście i pomyślność nie pochodzi od tych ludzi, pochodzi ze Wszechświata,
który troszczy się o Ciebie i Cię błogosławi ❤

Nieznany

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Kochanie siebie daje super moc!

 

Kochanie siebie daje super moc!
Przynosi wewnętrzny spokój i powoduje, że znika strach, a Ty idziesz przez życie lekko, spoglądając przed siebie w zaufaniu i radości.

Kiedy prawdziwie kochasz siebie żyjesz w jedności ze wszystkim, a to powoduje, że nigdy nie czujesz osamotnienia.
Im bardziej kochasz siebie, tym mocniej otwierasz się na wewnętrzne prowadzenie swojej duszy. Stajesz się autentyczny, unikalny i autonomiczny.
Słuchasz swego wewnętrznego głosu i podążasz drogą, którą pokazuje Twoje własne serce. A Twoje życie się zmienia, staje się bardziej spełnione i szczęśliwe.
To jest bardzo proste, kiedy kochasz siebie, robisz rzeczy, które kochasz. Kiedy kochasz siebie, czujesz się ważny i wierzysz w swoje możliwości.
Pragniesz dla siebie jak najlepiej. Dbasz o swojego ducha i ciało, widzisz co Ci szkodzi i odsuwasz to od siebie.
Kiedy kochasz siebie nie potrafisz pielęgnować w sobie urazy, ponieważ Twoja uwaga skierowana jest na to co przynosi ci szczęście i jeszcze więcej miłości.
Nie potrafisz się gniewać, bo uważasz to za zwykłą stratę czasu, który można wykorzystać na cieszenie się życiem i rozwój. Tym samym łatwiej jest Ci odpuścić, zrozumieć innych i wybaczyć im.
Miłość w Twoim sercu wyzwala wdzięczność i spokój. Pomaga zobaczyć i docenić dobro, które już jest obecne w Twoim życiu i za które możesz dziękować.
A kiedy sam jesteś wewnętrznie wyciszony i szczęśliwy, automatycznie, tego samego pragniesz dla innych. Szczęśliwe serce, to dobre serce, nie ma innej możliwości. A miłość do siebie jest równoznaczna z miłością do całości istniejącego życia .
...
Dlatego już dziś pokochaj siebie całym sercem. Dbaj o siebie i rozwijaj się tak, aby chronić swoją przestrzeń. Wpuszczaj do niej tylko te osoby, do których masz całkowite zaufanie.
Odrzuć wszystko co powoduje, że czujesz się słaby i bezwartościowy. Świadomie twórz pozytywne myślokształty o sobie i wysyłaj je w przestrzeń. A wtedy pozytywne rzeczy zjawiska będą do Ciebie wracały.
Zmień sposób, w jaki widzisz rzeczy. Zmień swoje nastawienie, a zobaczysz, że masz całkowitą swobodę w kreowaniu swojego życia i rzeczywistości.
Zacznij kochać siebie, swoje życie i swoje ciało. Zacznij szanować siebie i innych. Zacznij bardziej ufać sobie i uświadom sobie, że jesteś częścią tego
pięknego, doskonałego i cudownego
Wszechświata.
Poczuj energię, która wszystko tworzy i przenika.Uznaj, każdy swój dzień za cud, ciesz się nim. Żyj prawdziwie, żyj z pasją, bądź unikalny, bądź sobą i zawsze pamiętaj:
☆Jesteś wystarczający.
☆ Jesteś dobry, taki jaki jesteś.
☆ Jesteś wyjątkowy.
☆ Twoje istnienie jest darem dla świata.
☆ Bóg objawia się przez Ciebie w twój. niepowtarzalny sposób.
☆ Zawsze jesteś kochany bezwarunkowo.
 
Wiele miłości dla Ciebie ❤
J.Sanders

sobota, 5 marca 2022

ŚMIERĆ jest najlepszym nauczycielem ze wszystkich.

 


ŚMIERĆ
jest najlepszym nauczycielem ze wszystkich.
Większe niż wszystkie ludzkie filozofie.
Prawdziwsza niż jakakolwiek religia.
Śmierć pozbawia kłamstwa, udawanie.
Śmierć robi kpiny z naszej urazy.
Spala naszą chciwość, urazy i żale.
Śmierć zaprasza nas do bycia całkowicie obecnym.
Żeby odpuścić.
Żeby wybaczyć.
Spotkać się, bez historii.
Śmierć daje jasno do zrozumienia, że liczy się tylko miłość.
Że tylko miłość sprawia, że życie jest warte życia.
A wszystko inne to pył.
Śmierć jest bezwzględnym portalem.
Światowe bogactwa są wobec tego bezsilne.
Nienawiść tego nie przetrwa.
Tylko miłość może przez to przejść.
Wracamy do naszej Prawdziwej Natury.
Cykl zakończony.

- Jeff Foster

sobota, 3 kwietnia 2021

Młoda , bezsilna kobieta i wiedźma.

Pewnego razu jedna kobieta przyszła do wiedźmy. Młoda. Piękna. Ale absolutnie bezsilna.
- Pomóż mi - powiedziała do starej kobiety. - Ocal mnie.
Wiedźma nie odpowiedziała. Po prostu spojrzała kobiecie w oczy. Zajrzała do środka i zatoczyła się do tyłu. Ponieważ zobaczyła Duszę.
Dusza była prawie bez życia. Przylegały do ​​niej grudki brudu. Jęknęła i krwawiła. Dusza umierała. Cała jej powierzchnia była przecięta głębokimi zmarszczkami, pudrowana smutkiem i tęsknotą. Niegdyś bezgraniczne krawędzie Duszy skurczyły się ze strachu, przylgnęły do ​​siebie cienkimi, bezbronnymi palcami.
Próbowali przeplatać się ze sobą, aby znowu się razem rozwijać, ale im się to nie udało. Utrudniały im wspomnienia bólu i rozpaczy, których doświadczyli. Między nimi unosiła się zimna otchłań rozczarowania. Kłujące igły pretensji nadal wbijały się w nie, pełzając głęboko pod skórą. Gorycz zdrady i żalu skorodowała, pokryła się czerwoną rdzą i rozprzestrzeniła się coraz dalej.
Wiedźma nadal patrzyła w Duszę, szukając czegoś, o czym wiedziała tylko ona. I znalazła to. Widziała to.
Stara kobieta w milczeniu odwróciła się i poszła do swoich sekretnych pojemników. Grzebała tam i mamrotała coś przez długi czas. Potem wyszła. W jednej ręce trzymała fiolkę z czymś wielokolorowym i opalizującym. Druga też była zajęta. Czarownica coś w niej trzymała. Co - nie wiadomo.
Stara kobieta podeszła do młodej Kobiety i ostrożnie wlała kroplę zawartości fiolki do jej ust. Dusza Kobiety drżała. Drżała wypełniona miękkim światłem. Czarownica to zauważyła.
Następnie włożyła Niewidzialną rzecz na kobietę, którą trzymała w drugiej ręce. Zapinała na guziki, dopasowała do sylwetki.
- Cóż - powiedziała. „Jesteś teraz gotowa.
„Co mi dałaś?” Zapytała Kobieta. - Czuję się silniejsza. I nie tak bezbronna.
- Wypiłeś kroplę eliksiru Zapomnianych marzeń . Twoja dusza to zapamiętała.
„Czy to mnie uratuje?” - zapytała Kobieta.
- Nie. Nie uratuje. Ale to pomoże.
- Co mam na sobie? - Kobieta ponownie zadała pytanie, podnosząc oczy na Wiedźmę, w której lśniła uzdrawiająca Dusza.
„To niewidzialny pancerz. Nikt nie może go zdjąć, chyba że chcesz”. Dopóki sama tego nie rozwiążesz. Po prostu zrób to bardzo ostrożnie. Nie ufaj wszystkim. Powłoka ochroni twoją duszę przed podłością, zdradą, bólem, żalem i rozczarowaniem. Nie pozwoli jej dzielić światła z tymi, którzy na to nie zasługują.
- Czy on mnie uratuje?
- Nie uratuje. Ale to pomoże.
- Co mnie uratuje? - zapytała Kobieta.
- Kiedyś ci o tym opowiem. Teraz idź. I dbaj o swoją duszę. Szukaj także swojej uzdrawiającej Miłości.
Kobieta poszła. Spokojnie, pięknie i pewnie. Patrząc tylko w przyszłość.
Delikatny uśmiech rozjaśnił jej twarz. Ramiona były wyprostowane. Głowa jest dumnie podniesiona. Biodra kołysały się zmysłowo w rytm schodów.
Patrzyli na nią. Odwracali się. Podziwiali ją i zazdrościli. Próbowali obrazić. Znieważyć. Ranić. Rzucić brudem. Zrobić wszystko, aby zaciemnić światło, które pochodzi z jej Duszy.
Nic nie działało. Kobieta nosiła niewidzialną pancerz. Pancerz podarowany przez wiedźmę. Odbijał wszystkie ciosy, zamieniając je w siłę swojej właścicielki.
Pomimo jego niewidzialności Kobieta nieustannie czuła ciężar jakby muszli na swoich ramionach. W końcu pod nim zawsze pozostawała tylko kruchą i słabą kobietą. I bez względu na to, jak niewiele waży pancerz, jest on zawsze za ciężki dla delikatnych kobiecych ramion.
Czasami, gdy Kobieta chciała go wreszcie zrzucić, przypominała sobie słowa wiedźmy o zaufaniu i potrzebie ochrony Duszy. Następnie muszla ścisnęła ją w klatkę piersiową, uniemożliwiając wydostanie się Duszy. Uwolnij się i podziel się światłem. Kobieta westchnęła i poszła dalej, nie zapominając o wypiciu kropli swojego Zapomnianych Marzeń z butelki podarowanej przez wiedźmę.
A potem poznała mężczyznę.
Kobieta długo na niego patrzyła. Z daleka. Z odległości.
Zrobił wszystko, aby zmniejszyć dystans między nimi. Zbliżał się. Zanurzył ją w swoim cieple. Otulił troską. Tarczą swojej siły i odwagi odparł wszystkie ciosy i brud, które spadły na kobietę. Droga, którą szła, była wybrukowana jego uzdrawiającą miłością.
A potem Kobieta nie mogła tego znieść. Zaczęła odpinać skorupę. Bardzo wolno. Stopniowo. Przycisk po przycisku. Dusza jej w tym pomogła. Tak bardzo chciała w końcu podzielić się swoim światłem!
I kiedy już niepotrzebna skorupa spadła pod stopy Kobiety, zobaczyła wiedźmę.
- Wreszcie - uśmiechnęła się wiedźma. Wiedziałam, że możesz to zrobić. Wiedziałam od chwili, gdy zobaczyłam twoją duszę. Dlatego podjęłam decyzję o pomoc.
„Dziękuję” - uśmiechnęła się Kobieta - „Eliksir Zapomnianych Marzeń i muszla, którą mi dałeś, uratowały mnie.
- Nie - powiedziała wiedźma. Już ci mówiłem, że cię nie ocalą, tylko ci pomogą.
- Więc co uratowało? - zapytała Kobieta.
- Twój Dar, który pomimo bólu Twojej Duszy udało Ci się zachować. Nie każdy ma ten Dar. Ludzie często nie wiedzą, jak to zachować i zgubić, idąc Drogą Życia.
- Co to za prezent?
- Dar zdolności widzenia piękna Życia, bez względu na wszystko. Tylko on pomaga przetrwać. Przetrwaj, nie poddawaj się i idź naprzód. Nawet jeśli nigdy nie zapomnisz swoich marzeń i zawsze będziesz miała powłokę, która chroni twoją Duszę przed złem, urazą i rozczarowaniem, bez tego Daru nie zostaniesz zbawiona. Nigdy o tym nie zapominaj i nie zgub tego.
- Jak mogę ci podziękować? - Kobieta zwróciła się do starej kobiety.
- Dziel się moimi prezentami z tymi, którzy ich potrzebują. Daj im Elixir Zapomnianych Marzeń. Powiedz im, jak prawidłowo nosić pancerz. Naucz nas, abyśmy zawsze dostrzegali piękno Życia. Aby mogli znaleźć swoją uzdrawiającą Miłość.
- Ale jak? Wtedy zostanę bez tego wszystkiego i znów zamienię się w zwykłą, bezbronną kobietę.
- Nigdy się tego nie bój. Ponieważ teraz, po tym wszystkim, czego doświadczyłaś, nie jesteś tylko Kobietą. Teraz też jesteś Wiedźmą.

© Natalia Nat Egel

sobota, 12 października 2019

Ofiarę nie sposób zalać miłością.


Ofiarę nie sposób zalać miłością.
Nie sposób jej też "pomóc".
Sama siebie zatrzymuje na poziomie dziecka, nie pozwala sobie dojrzeć, skazuje na nieszczęście i zamyka we wzorcu biednej, żałosnej istoty.
W całkowitej bezradności, może rozpaczliwie szukać pomocy, prosić o pomoc Boga, anioły czy inne istoty i rozpaczać, że tak bardzo prosi, tak bardzo się stara i tyle się terapeutyzuje, a nic się nie zmienia.
Z czasem pojawia się żal do Boga, że jak to tak?
.
Tymczasem Miłość czeka, aż zmienisz się sam i aż sam się na nią/Siebie otworzysz.
Ona nigdy przenigdy NIE BĘDZIE SIĘ NAD TOBĄ LITOWAĆ, nie będzie Cię załować i pochylać się nad Tobą, bo... byłoby niedorzecznością traktować istotę tak piękną, potężną i wspaniałą w taki sposób, jakby była brzydka, słaba i beznadziejna.
Miłość nie bawi się w takie gierki tylko po to, by zadowolić Twoje małe, smutne ja i utwierdzić Cię w swojej żałości.
Ona nie będzie służyć Twojemu małemu ja ani utwierdzać Cię w iluzji Twojej małości.
Ona służy tylko i wyłącznie Twojej wspaniałości.
Twojej Prawdzie.
.
Dlaczego miłość miałaby cię pocieszać w twoich iluzjach na swój temat, skoro widzi, jak poprzez łachmany, w które się ubrałeś, prześwituje tak potężne i przepiękne światło?
.
Kochanie, przychodzi moment, że trzeba zostawić swoje rozżalenie i niespełnione oczekiwania tam, gdzie ich miejsce
- w dzieciństwie.
Uszanować, głęboko uhonorować swoją krzywdę, wypłakać to, co było i czego nie było, wykrzyczeć to, co tak długo dusiło w gardle....
i zacząć ... DORASTAĆ.
Do wspaniałości, piękna, mocy, światła i miłości swojego Istnienia.
.
Tak, zawsze możesz pogrążać się nadal w żalu, że nie dostajesz od innych tego, co byś chciał, że nigdy nie dostałeś.
Miłość Ci na to pozwoli.
Będzie patrzyła, jak jęczysz i kwilisz,
cały czas obejmując Cię gorąco i czule w swoich ramionach, których słodyczy nie będziesz mógł poczuć, dopóki nie zaczniesz wyrastać ze swojego przywiązania do własnej małości.
.
Ludzie, od których oczekujesz miłości i wsparcia często nie są w stanie kochać samych siebie, obdarzyć siebie samych ciepłem.
Może też tak być, że ich czas się skończył i teraz nie chcą lub zwyczajnie nie mogą Cię już wspierać, Tobie towarzyszyć.
Poza tym nie jest niczyją rolą wspieranie Cię, pomaganie Ci, ratowanie Cię itd.
Nawet kochanie Ciebie nie jest niczyją rolą.
Jeśli miłość od drugiej istoty nie płynie samoistnie, nie wymusisz przepływu wedle swojego widzimisię. A nawet jak płynie, to nie zawsze będzie płynęła dokładnie tak, jak chcesz, zadowalając Twoje niespełnione oczekiwania i kojąc Twoje lęki.
.
Złoszcząc się na innych i użalając, że nie dają Ci tego, co byś chciał, zachowujesz się tak, jakbyś się wkurzał na to, że kot miauczy, a pies szczeka.
Jakże ta osoba miałaby zachowywać się inaczej, skoro jest właśnie taka, jaka jest?
Jaki ma sens zamykanie siebie w śmiesznych małych żądaniach , których druga istota nie jest w stanie spełnić?
Co Ci to daje?... ,
Czy to rzeczywiście się sprawdza, czy to ma sens?
Czy taka postawa przynosi korzyści komukolwiek?.
.
Nie miej żadnych złudzeń.
Miłość nie będzie Cię wspierać tak, jakbyś był smutnym, małym żebrakiem. Nie tak. Da Ci wszystko czego tylko potrzebujesz, ale nie zawsze będzie to zgodne z tym, co byś chciał z poziomu swojej małości.
Ona ciągle jest z Tobą, ciągle Ci towarzyszy, gotowa rozlać się w Tobie bez reszty, ale widząc Twoje przywiązanie do twojej żałosnej małości i słysząc Twoje błagania o pomoc może jedynie Cię objąć i zapytać:
"Ależ chwileczkę kochanie, dlaczego miałabym Cię ratować? Dlaczego miałabym Cię żałować i litować się nad Tobą? Cóż to za śmieszny pomysł? Przecież jesteś silny, mocny, a ja ciągle jestem z Tobą. Zawsze wspieram Cię w przebudzaniu do własnej Prawdy, uhonorowując wszystko, co przechodzisz".
.
Nie mówię jednak, żeby o nic nigdy nie prosić
(chociaż osobiście wolę dziękować i łączyć się w ten sposób z wewnętrzną nieograniczoną obfitością, która nie zawsze będzie się przejawiać na zewnątrz tak jak "chcę", ale zawsze tak, jak tego potrzebuję.)
Są takie momenty, w których jedna mocna inwokacja typu: "Proszę, zalej mnie miłością, zalej mnie światłem tam, gdzie ciemność, nakarm mnie tam, gdzie głód, napełnij, obejmij..." skierowana ku naszemu Duchowi, Wszechświata, Miłości czyni cuda w naszym wnętrzu i życiu.
Nie ma nic złego w tym, że robimy to z totalną pokorą, rzuceni na kolana, drżący.
Ale bądźmy świadomi, że kochająca energia wszechświata nie odpowie na takie wołanie dlatego, że jesteśmy słabi i żałośni i w końcu postanowiła się nad nami zlitować, ale dlatego, że oto oddajemy zupełnie swoje śmieszne małe wyobrażenia na temat tego, kim jesteśmy i w tym akcie ostatecznego oddania, przywołujemy samych Siebie, przywołujemy moc swojego Ducha.

Karolina Bochenek

niedziela, 22 września 2019

NIE BIERZ TEGO DO SIEBIE


Ludzie widzą w nas problemy, które tak naprawdę są ich problemem. Wszystkie rady, które nam dają nieproszenie, udzielają tak naprawdę samym sobie. Zatem zacznij słuchać tego co mówisz i usłysz siebie. Poznawaj siebie poprzez ludzi, których spotykasz na swojej drodze.
Jeśli mówią o Tobie źle, to tylko po to by zmyć z siebie winę. Może porównywali się do Ciebie I w ich odczuciu nie byli równie dobrzy jak Ty np w tym co robią, na polu osobistym, zawodowym, rodzinnym. Zatem ich własny sposób myślenia robi im kuku - patrząc na Ciebie spada ich poczucie własnej wartości. Zatem ego czuje się atakowane - trzeba się bronić! Jak bronić poczucie własnej wartości? Ano uderzając w poczucie wartości I godność osobistą drugiego człowieka. I tak zaczyna się kołowrotek wiecznej walki. Tylko trzeba pamiętać, że dla naszego mózgu istniejemy tylko my. Uderzając w inna osobę uderzamy tak naprawdę w siebie - wynik: stan zapalny w organizmie, ból stawów albo siada kolano ( czyli ktoś sam sobie w nie strzelił). Organizm jest bardzo mądry I zawsze pokazuje nam co sobie sami robimy poprzez nasze myśli, trzymaniu urazy, zapominają o tym kim jesteśmy I czego tak naprawdę chcemy.
Paradoks: matka mówi "żyje tylko dla moich dzieci". Zatem ona jako jej wewnętrzne JA jest martwe. Rezultat: mama jest martwa, mamy nie ma w mamie. Jest to stan podobny do bycia sierotą - wychodzi niezłe pomieszanie. Dziecko widzi fizycznie matkę ale jego serce nie może zidentyfikować jej serca - A już wam pisałam, że naprawdę odczuwamy rzeczywistość sercem. Dochodzi do pomieszania. To obciąża dziecko ponieważ ten maluch niesie swoje życie i matki, która fizycznie jest, ale na pewnym poziomie jest nieobecna. Serce dziecka będzie chciało ratować mamę- można dorobić się ciągłego poczucia winy za to, że się żyje, depresji, problemów z nauką czy ze snem. Absolutnie uważam, że najlepsza mama to ta, która żyje dla siebie. Która się realizuje, spełnia I szuka swojego szczęścia i harmonii ze sobą. Na nieszczęśliwej matce lub takiej pełnej poczucia winy trudno się oprzeć. Jeśli czujesz, że czas na zmiany to to zrób - dla siebie, nie dla innych.
Nie bierz nic do siebie co ktoś Ci zarzuca. To jego dialog z własnym wewnętrznym krytykiem bądź sabotazystą.
Akceptując siebie dajesz akceptację i przestrzeń innym.

Ewa

piątek, 6 września 2019

Uzdrawianie traumy - urazu.

Uzdrawianie traumy- urazu jest możliwe, gdy jesteśmy gotowi. Kiedy to się stanie będziemy świadomie tworzyć i żyć w obfitości miłości.

Czy wiesz, że za każdym razem, gdy mówisz o niezagojonej ranie lub traumie- urazie, ponownie aktywujesz ją w swoich emocjonalnych, duchowych i fizycznych ciałach? Kiedy mówisz, a nawet myślisz o starym problemie, doświadczasz go tak, jakby działo się to teraz. Ponieważ twoja podświadomość nie zna różnicy między obecnym doświadczeniem a pamięcią z przeszłości, dla wszystkich intencji i celów, trauma lub negatywne doświadczenie dzieje się teraz.

Kiedy ponownie aktywujesz stare, bolesne wspomnienia, twoje myśli, słowa i emocje tworzą negatywną karmiczną energię, którą nieświadomie rzucasz w swoją przyszłość. Ta karmiczna energia przejawia się w bardziej bolesnych doświadczeniach, podobnych do pierwotnego problemu. Innymi słowy, gdy pojawiają się problemy bez rozwiązania, rozwija się karmiczna pętla lub wzór.

Za każdym razem, gdy ten karmiczny wzór przejawia się w rzeczywistych sytuacjach, ponownie doświadczasz pierwotnej rany i obecnego bólu jednocześnie. Kiedy to nastąpi, jest to potężna okazja, aby wyleczyć przeszłą ranę poprzez uzdrowienie obecnej.

Niestety, kiedy problem zostaje ponownie aktywowany, zamiast używać go jako możliwości uzdrowienia, wielu z nas reaguje odsunięciem się od urazu i zapomnieniem, poprzez pozbawienie siebie zdolności odczuwania i ukrywaniem bólu, używając w tym celu substancji, takich jak jedzenie, używki, internet, Facebook, telewizja, media ...

Niezagojone problemy są przechowywane w ciele, dopóki ich nie zwolnimy. Ciało przechowuje emocjonalne rany, zbierając swoje żniwo, zwłaszcza jeśli problemy są gromadzone przez długi czas. Przechowywanie ran w ciele ostatecznie osłabia ciało i zachęca do choroby, a także powoduje depresję, zmęczenie, stres i zmiany wagi. Dobra wiadomość jest taka, że ciało jest gotowe do puszczenia problemów, w momencie, gdy ty także jesteś.

Gdy niezagojony problem zostanie ponownie aktywowany, nie odpychaj go - poświęć czas, aby w końcu go uleczyć. Oznacza to tworzenie intencjonalnej przestrzeni, w której można poczuć emocje i pozwolić na przejście procesu do uzdrowienia. Gdy pozwolisz sobie w pełni przeżyć te emocje po raz pierwszy, bez oporu, z całą pewnością będziesz wiedzieć, jaka ścieżka do uzdrowienia jest dla ciebie odpowiednia.

Wszystko to, co nas spotyka jest dla nas lekcją, wskazówką, drogą. Wznosimy się poprzez nasze doświadczenia. Uzdrawiając siebie- Uzdrawiamy innych, nasza droga do uzdrowienia prowadzi innych.

Rany powinny być wyleczone. Nie powinniśmy spędzać życia niosąc ze sobą przeszłe problemy i krzywdy. Nieuzdrowione problemy obciążają nas, utrzymują nas w uśpieniu i uniemożliwiają nam świadome tworzenie. Tylko nasze osobiste problemy powstrzymują nas przed doświadczaniem naszego największego potencjału. Trzymanie się ich sprawia, że jesteśmy ograniczeni i nie jesteśmy w stanie osiągnąć wzniesienia.

Z powodu zmian zachodzących w zbiorowej świadomości i wyższej energii dostępnej obecnie na tej planecie nigdy nie było łatwiej uwolnić starych problemów. W rzeczywistości problemy ujawniają się obecnie, aby je rozwiązać. Dlatego tak wielu z nas doświadcza znanych wyzwań. Rany chcą zostać wyleczone, a problemy chcą być wypuszczone, ale masz ostatnie słowo. Nic z tego nie może się wydarzyć, dopóki nie będziesz gotowy i chętny.

Jesteś tu, aby być wolny i czysty od obciążeń emocjonalnych. Żyć bez granic z obfitością miłości i kreatywności. Stać na szczycie góry z wyciągniętymi szeroko ramionami - chętnym do przyjęcia swoich najwspanialszych snów i marzeń.

Wszechświat słucha ...

.....

Autor: Nanice Ellis
Edycja i tłumaczenie: Solar Jaguar

_________

Healing Trauma is possible when we are ready. When this happens, we will consciously create and live in the abundance of love.

Did you know that every time you talk about an unhealed wound or trauma, you re-activate it in your emotional, spiritual and physical bodies? As you speak, or even think, about an old issue, you experience it as if it is happening right now. Since your subconscious mind does not know the difference between current experience and past memory, for all intents and purposes, the trauma or negative experience is happening now.

When you re-activate old painful memories, your thoughts, words and emotions create a negative karmic energy that you unknowingly project out into your future. This karmic energy manifests in more painful experiences, similar to the original issue. In other words, when issues come up without resolution, a karmic loop or pattern develops.

Each time this karmic pattern manifests in real life situations, you re-experience the original wound and the current hurt simultaneously. When this occurs, it is a powerful opportunity to heal the past wound by healing the current one.

Unfortunately, when an issue is re-activated, instead of using it as a healing opportunity, many of us react by pushing the wounds down with numbing substances like food, drugs, internet, Facebook, TV, and a long list of other distractions.

Unhealed issues get stored in the body, until we release them. The body obliges as a storehouse for emotional wounds but it does take its toll, especially if issues are accumulated for long periods of time. Storing wounds in the body eventually weakens the body and invites illness and disease, as well as causing depression, fatigue, stress and change of weight... The good news is that the body is ready to release issues, the moment you are.

When an unhealed issue is re-activated, don’t just push it down – take the time to finally heal it. This means creating intentional space to feel your emotions and allow the issue to process through to Healing. Once you allow yourself to fully experience these emotions for the first time, without resistance, you will innately know what path to healing is right for you.

Wounds are meant to be healed. We are not meant to spend our lives carrying around past issues and hurts. Unhealed issues weigh us down, keep us asleep and prevent us from consciously creating. It is only our personal issues that stop us from experiencing our greatest potential. Holding onto issues keeps us limited and unable to reach that mountain top.

Because of the shifts going on in the collective consciousness and the higher energy now available on this planet, it has never been easier to release old issues. In fact, issues are now coming to the surface to be resolved. This is why so many of us are experiencing familiar challenges. Wounds want to be healed and issues want to be released, but you have the last say. None of this can happen until you are ready and willing.

You are meant to be free and clear of emotional burdens. You are meant to live a limitless life with an abundance of love and creativity. You are meant to stand on the mountain top with arms stretched wide – willing to receive your grandest dreams.

The Universe is listening...

.....

Author: Nanice Ellis

Edit and translation: Solar Jaguar

wtorek, 2 lipca 2019

SŁUCHAJ SWOICH EMOCJI.

Gorycz pokazuje Ci, co musisz uzdrowić, mówi że wciąż osądzasz innych i siebie.

Uraza pokazuje Ci, że żyjesz w przeszłości i nie pozwalasz, by teraźniejszość była taka jaka jest.

Dyskomfort pokazuje, żeby zwracać uwagę na to, co się dzieje, ponieważ masz możliwość zmiany, zrobienia czegoś innego, niż zwykle to robisz.

Gniew pokazuje Ci, Twoje pasje, gdzie są Twoje granice i co Twoim zdaniem musi zmienić świat. Gniew jest wynikiem strachu. Czego się boisz?

Rozczarowanie pokazuje, że próbowałeś czegoś, że nie poddałeś się apatii, że nadal troszczysz się o siebie.

Wina pokazuje, że nadal żyjesz oczekiwaniami innych ludzi, ukazuje, co powinieneś zrobić.

Wstyd pokazuje, że realizujesz przekonania innych ludzi o tym, kim powinieneś być (lub kim jesteś), i że musisz ponownie połączyć się ze sobą.

Niepokój pokazuje, że musisz się obudzić, właśnie teraz, i że potrzebujesz być obecny, że utknąłeś w przeszłości i żyjesz w strachu przed przyszłością.

Smutek pokazuje głębię Twoich odczuć, głębię opieki dla innych i tego świata.


niedziela, 5 sierpnia 2018

IMPERATYW "PRZEBACZANIA"

Imperatyw przebaczania,
czyli nakaz "powinieneś przebaczyć", "trzeba wybaczać",
jest jedną z największych iluzji w rozwoju.
.
My nie mamy za zadanie nikomu niczego przebaczać, ani uczyć się wybaczania.
W ogóle nie mamy zajmować się innymi,
wybaczaniem innym, czy kochaniem/ukochiwaniem innych.
.
Matt Kahn powiedział w jednym ze swoich filmików, że jest tylko jedna rzecz, jaką mamy do "zrobienia" w kwestii wybaczania:
.
Masz tylko wybaczyć samemu SOBIE, że uznawałeś siebie za obiekt czyjegokolwiek ataku.
Bo NIC, co zrobiła dana osoba wobec Ciebie, nie dotyczyło Ciebie,
lecz odzwierciedlało jej własną relację ze sobą, z boskością i prawdą w sobie.
.
Moje podejście jest podobne.
Głęboko wierzę, że nie mamy wybaczać innym,
nie jest także naszym zadaniem uczyć się bardziej szanować innych i bardziej ich kochać.
Mamy uczyć się głęboko szanować siebie - wtedy staniemy się Szacunkiem i Miłością.
.
Spokój wewnętrzny i odczuwanie miłości w sobie nie jest wynikiem łaskawego wybaczenia czegokolwiek komukolwiek. To nie tak, że musisz wybaczyć, aby móc odczuwać spokój i milość w swoim wnętrzu. Odczuwasz spokój i miłość w swoim wnętrzu, gdy z niczym w sobie nie walczysz i do niczego się nie zmuszasz i głęboko uhonorowujesz swoje odczucia.
.
Gdy czujemy ból to jedyne, co mamy zrobić (zamiast zajmować się tym, co zrobili inni czy usiłowac im wybaczyć) to wykorzystać go jako wskazówkę aby uszanować W SOBIE to, co uszanowane nie zostało i ukochać W SOBIE to, co domaga się ukochania.
Właśnie po to przyszliśmy tu w określonych okolicznościach, w określonej rodzinie, czy środowisku, aby odczuć ten ból, który nawet nie jest do końca nasz,
i głęboko uhonorować to wszystko, co nam on komunikuje.
Właśnie po to mamy taką a nie inną wrażliwość, aby móc wreszcie, często jako pierwsza osoba w rodzie, poczuć tak dobitnie to, co było do tej pory odpychane, czy tłumione.
Z taką wrażliwością nie mamy innego wyboru, jak zauważyć, odczuć to w pełni i wreszcie przetransformować,
aby nie przekazywać już tego dalej - w naszych związkach i relacjach z innymi oraz dziećmi.
.
Nasze odczucia nie są błędem - to łaska.
.
Jeśli wciąż coś nas boli wewnętrznie, to nie jest to ból, który trzeba z siebie usunąć,
wyjść poza niego, pozbyć się go za wszelką cenę, ale cenna wskazówka, która mówi nam,
co jeszcze pragnie w nas uszanowania i ukochania.
.
Ten ból wewnętrznego dziecka to również najcenniejsza wskazówka odnośnie tego, jakie naprawdę są nasze wewnętrzne standardy,
jaką nową energię,
jakie nowe wzorce relacji przyszliśmy tu zakotwiczyć na Ziemi!
I naszym zadaniem jest odkryć to, stanąć za tym i to uszanować.
Nawet jeśli będzie to wymagało konfrontacji z bliskimi, czy też zakończenia relacji i zostawienia niektórych ludzi za sobą.
.
Szanując to wszystko i uhonorowując, głęboko uzdrawiamy cały ród, usuwamy wszelką "karmę", a także uzdrawiamy świadomość zbiorową.
I tak oto wykorzystujemy w pełni dar naszego życia.
Właśnie tak.
.
Tak naprawdę żal, uczucie krzywdy i zranienia, czy nawet nienawiść istnieją zwykle właśnie wtedy, gdy toczymy walkę w sobie.
Jedna część nas mówi: "powinieneś wybaczyć", „powinieneś utrzymywać relację w taki a taki sposób, przecież to rodzice/żona/mąż/przyjaciółka” [uczucie fałszywej lojalności].
A druga część nie czuje się uszanowana, bo wmawia się jej, że jej odczucia są niewłaściwe, że są błędem, że nie powinno ich być, że powinna iść na kompromisy.
Rezultat: uczucie krzywdy, zranienia a nawet nienawiść będą rosły, dopóki wreszcie nie zrozumiesz, że to Ty sam siebie nieustannie podstawiasz do bicia i krzywdzisz się pozostając w takim kształcie relacji, jaki jest sprzeczny z Twoimi najgłębszymi standardami...
i dopóki wreszcie nie staniesz za swoim wewnętrznym dzieckiem i nie zaopiekujesz się nim tak, jak ono tego pragnie i potrzebuje w danym momencie.
To właśnie ono zaprowadzi Cię do niewyobrażalnej wspaniałości Twojego Istnienia.
.
Negatywne odczucia wobec „krzywdziciela” znikają, gdy przestajesz zajmować się drugim człowiekiem i jego zachowaniem, a zaczynasz zajmować się sobą i dajesz sobie do tego pełne prawo.
Wreszcie stajesz za sobą i uznajesz swoje odczucia za właściwe i słuszne.
Jeśli twoje ciało i twoje wnętrze wołają do Ciebie „NIE”, to szanujesz te odczucia, nie odtłumaczasz sobie tego, ale też nie wchodzisz w nie, nie rozpatrujesz, nie analizujesz, nie rozbierasz na czynniki pierwsze.
Wiesz, że masz tylko szanować siebie, zauważać i słuchać odczuć, które mówią do Ciebie i uhonorowywać je.
Międlenie czegoś w kółko nie jest wyrazem szacunku do siebie – jest zadręczaniem się, które pokazuje, że jeszcze nie dajesz sobie prawa do tego, by być sobą i czuć to, co czujesz.
Danie sobie takiego prawa, stanięcie za sobą w pełni i objęcie siebie niweluje potrzebę toczenia w swoim umyśle nieustannych mentalnych dyskusji.
.
Ile jeszcze potrzebujesz "lekcji", aby stanąć wreszcie za swoimi najgłębszymi wewnętrznymi standardami i dać sobie pozwolenie na bycie w takim środowisku i w takich relacjach, które są z nimi zgodne?
.
Wszelkie współczucie i miłość, w których brak objęcia samego siebie, prowadzą do dalszego bólu i cierpienia.
Twoje współczucie, Twoja miłość są pełne, gdy obejmują również Ciebie - nie tylko innych.
.
WSZYSTKIE aspekty Ciebie, od których się odwróciłeś, które stłumiłeś, które uznałeś za niskie, będą do Ciebie wracać.
Nie po to, żeby się nad Tobą znęcać.
Nie po to, żeby Cię dręczyć.
Ale po to, byś mógł wreszcie odnaleźć siebie, objąć siebie w pełni, ukochać najczulej.
To nie jest chory żart Wszechświata, to nie sadyzm Ducha,
ale wyraz Jego wielkiej miłości.
.
Dlatego mówię i będę powtarzać:
Proszę Cię, nie staraj się nikomu wybaczyć.
Obejmij siebie.
Zostaw innych.
Obejmij siebie.
Stań za sobą.
.
Nie zakazuj swojemu wewnętrznemu dziecku odczuwania bólu, emocji, złości, zranienia, czy czegokolwiek innego.
Nie wymuszaj na nim by przeszło w stany transcendecji.
To wielka pomyłka, bo to ono jest największym nauczycielem.
A my ciągle uparcie mylimy je z „ego”.
Tymczasem to właśnie w naszej niewinności tkwi nasza największa mądrość.
.
Zaufajmy wewnętrznemu dziecku, ono nas poprowadzi do naturalnej lekkości, radości, do naszego naturalnego stanu istnienia.
.
„Przebaczenie" jest w rzeczywistości sztucznym konstruktem mentalnym, słowem, którego serce i dusza nie rozumieją, gdyż z perspektywy naszego rdzenia, nie ma absolutnie czego komukolwiek wybaczać ...
Wszystko jest dla nas doświadczeniem, którego możemy wykorzystać dla dobra siebie i innych, a czyjeś pozbawione szacunku lub miłości zachowanie świadczy tylko o tym, jak bardzo ten człowiek jest oddalony od siebie, jak bardzo jest zagubiony.
.
Rozpoznałam, że moim jednym zadaniem jest zajęcie się sobą czyli ukierunkowanie jakości mojego Ducha, takich jak miłość, wspólczucie, szacunek na całą swoją istotę, aby każdy człowiek doświadczając mnie, również mógł to odczuć, a nawet poczuć całym sobą, jeśli jest tylko na to otwarty, zainspirować się i przebudzić do naszej wspólnej prawdy.


PS: Nie jestem przeciwniczką uwalniania urazy, złości, negatywnych odczuć ani zwolenniczką ich podtrzymywania.
Nie jestem przeciwniczką "przebaczania". Ale czasem uwolnisz coś od razu, a czasem będzie to dłuższy proces, którego nie da się "zrobić", wymusić, przyspieszyć, narzucić sobie i który ma swoje niepomijalne etapy. Takie uwolnienie jest jak miłość, przychodzi niczym łaska, gdy niczego sobie nie narzucasz i niczego nie usiłujesz "zrobić" ze sobą, niczego sztucznie wygenerować, gdyż tak "trzeba".
Karolina Bochenek

piątek, 3 sierpnia 2018

ALCHEMIA DUCHA NA DZIŚ.

Budda uważał, że trzy postawy szczególnie utrudniają uważne życie:
Pierwszą jest chciwość rozumiana jako zachłanne sięganie po coś, lub kurczowe przywieranie do czegoś. Jest to rodzaj pragnienia, przywiązywanie do pożądanej rzeczy. Jego przeciwieństwem jest hojność lub wyrzeczenie się.
Drugą jest nienawiść rozumiana jako uraza, krytyczne myśli, czy awersja. Jest to odpychanie czegoś, co uznajemy za niepożądane, lub atakowanie tego czegoś. Przeciwieństwem nienawiści jest wzajemna życzliwość, lub rozległa nieobecność nienawiści.
Trzecia niepożądana postawa to łudzenie się, czyli wąskie poznanie nieświadomości, lub pełna pychy wiara we własną wiedzę - przekonanie, że widzimy pełny obraz rzeczywistości, podczas gdy tak naprawdę dostrzegamy tylko niektóre jej aspekty. Przeciwieństwem złudzenia jest mądrość, która wie, jak niewiele wiemy.


 ~ Simon Parke

czwartek, 3 maja 2018

OPOWIEŚĆ O DOKTORZE OD DUSZY

- Do widzenia, kochanieńka i proszę pamiętać: wybaczać, wybaczać i jeszcze
raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu! Zdrowia życzę! Następny!
- Dzień dobry, panie doktorze…
- Niech i dla pani będzie dobry. Co pani dolega?
- Boli dusza. Pan jest przecież doktorem od duszy?
- Od duszy. Taką mam specjalizację. Co się stało z pani duszą? Coś ją zraniło?
- Nie wiem, Chyba tak. Jakoś jej nie czuję, drętwieje ciągle. I w ogóle źle się
czuję. Nie potrafię wymawiać „lubię” ani „kocham”.
- O, to bardzo powszechna choroba. Proszę mi powiedzieć, jak się pani odżywia.
- Odżywiam? Zupy jadam, warzywa, owoce. Lubię czasem coś sobie
przygotować smacznego. Uwielbiam pomarańcze, kocham lody, czekoladę też
kocham.
- To jednak potrafi pani mówić „kocham”?
- Nie zrozumiał mnie pan. Ludziom nie potrafię tego powiedzieć.
- Rozumiem. Proszę oddychać. Głębiej! Po co się pani tak napina?
- Nie potrafię głębiej. Zatyka mnie.
- Dobrze, zapisuję: „nie pozwala sobie na oddychanie pełną piersią”. Teraz
proszę nie oddychać. Nie oddychać, nie oddychać… Już, może pani oddychać.
To chyba już pani nawyk – nie oddychać?
- Dlaczego pan pyta? Przecież jakby oddycham…
- No właśnie – jakby. A w rzeczywistości tylko pani udaje. Boi się pani otworzyć
drzwi. Zamknęła pani wszystkie uczucia w komórce i je tam więzi. Pilnuje pani,
żeby nie wylazły. Zaciska je pani coraz bardziej.
- Ale przecież uczuć nie powinno się pokazywać. Dławię je w zarodku.
- No to ma pani przyczynę kłopotów z oddechem. Nazbierała pani zarodków, całe
płuca zajęte. Dławienie uczuć to zbrodnia wobec własnego organizmu.
- To co mam z nimi robić?
- Uznać, że istnieją. Nazwać je po imieniu. I pozwolić im być. Zaprzyjaźnić się z
nimi.
- Potem się nimi zajmę, a teraz przyszłam do pana, bo nie umiem mówić
„kocham”.
- Proszę się wyprostować. Opukam panią.
- Ojej! Auć! Proszę nie dotykać! Boję się!
- Ach tak, znaczy, że tym stukaniem obudziliśmy obawy. Bardzo dobrze! Ale
przecież to panią nie boli, więc czego się pani boi?
- Bólu. Nie chcę, żeby bolało!
- A kiedy boli?
- Jak się uderzę albo oparzę, albo przewrócę… Dużo jest takich możliwości, żeby bolało…
- Kochanieńka, to pani się boi miłości!
- Ja? Boję się? A co miłość ma do rzeczy…
- Przecież miłość to właśnie wzloty i upadki, ostre zakręty, stłuczki, płomienie i
fale.Miłość nie może być ostrożna!
- Wiem, doktorze… Zdarzało mi się…
- I teraz się pani boi?
- Tak. Boję się. Odrzucenia, zdrady, kłamstwa. Porzucenia też się boję.
- Dlatego więzi pani swoje uczucia, ochrania je pani z każdej strony, ratuje przed
bólem. A one gniją w niewoli, cierpią… Pani choroba jest uleczalna, ale musi
pani pokochać siebie. Wówczas nie pozwoli pani, aby ktokolwiek panią zranił –
to nie będzie możliwe. Będzie pani bezbłędnie dokonywać najlepszych dla
siebie wyborów.
- To znaczy, że teraz siebie nie kocham?
- Przecież pani do mnie przyszła, więc jakiś początek już jest. Zaczęła się pani o
siebie troszczyć, a to oznacza rozpoczęcie kuracji.
- A jak to jest kochać siebie?
- Proszę zacząć siebie słuchać. Swoich życzeń, swoich odczuć. Przecież o co
bym pani nie zapytał, to pani mówi „nie wiem”, „nie czuję”… Jeżeli sama pani
się do siebie odnosi z takim lekceważeniem, to czemu inni mieliby panią
traktować poważnie?
- To co ja mam robić? Jak nauczyć się miłości do siebie?
- Proszę się oszczędzać, wspierać, pochwalić siebie czasami… Nie przeciążać
się, nie forsować. Robić tylko to, na co pani ma ochotę. Nie na wszystko ma
pani ochotę? Tak zrobić, żeby ochota była, żeby radość była w każdym pani
działaniu… Nie obrażać się.
- Dobrze, spróbuję… kochać siebie, radość, być sobie życzliwą…
- To tyle. Niedługo poczuje pani, że w środku zwolniło się miejsce na miłość.
Myślę, że możemy się już pożegnać. Medycyna zrobiła swoje, teraz wszystko w
pani rękach.
- Panie doktorze, ale jak się to miejsce ma zwolnić, jak tam tyle tego
wszystkiego?
- Tak, to prawda, nagromadziła pani sporo. Kamienie… zarodki… połknięte
urazy… Dużo tego.
- To co ja mam z tym zrobić?
- Wybaczać, wybaczać i jeszcze raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu!
Zdrowia życzę! Następny!"

Autor nieznany

środa, 7 lutego 2018

ĆWICZENIE NA POZBYCIE SIĘ URAZY.



Usiądź spokojnie, zamknij oczy i zrelaksuj ciało i umysł. Następnie wyobraź sobie, że siedzisz w ciemnej sali teatralnej, a na scenie znajduje się osoba, do której czujesz największą urazę. Może to dziać się teraz lub w przeszłości, a osoba może być żyjąca lub zmarła. Kiedy zobaczysz ją wyraźnie, wyobraź sobie, że przydarza się jej coś dobrego, coś co ma dla niej znaczenie. Wyobraź sobie jak się radośnie uśmiecha. Zatrzymaj ten obraz w swojej wyobraźni przez kilka minut, potem pozwól mu zniknąć.
Z chwilą gdy ta postać opuści scenę, postaw się sam na jej miejscu. Wyobraź sobie, że spotyka Cię coś, co przynosi Ci radość. Wyobraź sobie, że jesteś uśmiechnięty i szczęśliwy. Pomyśl, że zasobność tego świata jest dostępna dla nas wszystkich.

Powyższe ćwiczenie rozwiewa ciemne chmury urazy, które większość z nas w sobie nosi. Dla niektórych osób wykonanie go będzie bardzo trudne. Za każdym razem gdy wykonujesz to ćwiczenie, możesz wyobrazić sobie inną osobę. Jeśli będziesz je stosować codziennie przez miesiąc, zobaczysz, o ile lżej stanie Ci się na duszy.

Louise L. Hay "Możesz uzdrowić swoje życie".

poniedziałek, 17 października 2016

Naprawdę magiczne słówko! :)



Pomyśl najpierw o ludziach, z którymi jesteś teraz w kontakcie i o tych, którzy byli dla Ciebie ważni w przeszłości. Wypisz ich imiona na kartce. Napisz następnie, co każdy z nich dla Ciebie specjalnego zrobił.
Nawet jeśli wiele przez nich wycierpiałeś i bardzo ich nie lubisz, napisz, jaki mieli pozytywny wpływ na Twoje życie.  Nawet gdy ktoś nam wyrządził niedźwiedzią przysługę, możemy mu coś podarować.
Któregoś dnia przeprosiłam swojego syna za to, że kiedy się rozwodziłam, byłam zbyt pochłonięta sobą, by zapewnić mu potrzebne emocjonalne oparcie. Byłam zbyt pogrążona we własnym bólu, by mu pomóc w radzeniu sobie z jego bólem. A on mi na to: „Nie przejmuj się mamo, wtedy właśnie nauczyłem się samodzielności, a była to cenna lekcja”.
Umiał mnie przeprosić za moje niedociągnięcia! W kategoriach zdrowia psychicznego wyniósł z tego większe korzyści niż gdyby przez te wszystkie lata żywił do mnie urazę!  Więc nawet jeśli Ci się wydaje, że ktoś Cię skrzywdził, zastanów się, czego Cię to nauczyło i wpisz to na listę.
Kiedy skończysz wypisywać wszystkie dary, jakie od ludzi w życiu otrzymałeś, zacznij im systematycznie dziękować. Jeśli z daną osobą od dawna się nie widziałeś ani nie rozmawiałeś, zaskocz ją wizytą albo po prostu napisz list, w którym dziękujesz jej za to, co dobrego wniosła w Twoje życie. Zobaczysz, jaką jej to sprawi radość  i Tobie też.
W niektórych przypadkach wykonanie tego zadania może być bardzo trudne. Szczególnie trudno jest dziękować byłemu mężowi czy żonie, przyjaciołom, z którymi zerwałeś kontakt, szefowi, rodzicom czy dzieciom, z którymi jesteś skłócony.
Spróbuj najpierw wykonać następujące ćwiczenie, którego sama się nauczyłam wiele, wiele lat temu. Ćwiczenie to bardzo pomaga pozbyć się urazy i gniewu.  Znajdź pusty pokój i wyłącz telefon. Włącz łagodną muzykę.  Usiądź wygodnie i zamknij oczy.
Przywołaj obraz kogoś, kto Cię silnie złości lub boleśnie rani. Wyobraź sobie, że ta osoba stoi przed Tobą. Otocz ją najpierw jasną, leczniczą poświatą i powiedz, że życzysz jej wszystkiego najlepszego  wszystkiego, co jej się tylko zamarzy.
Podziękuj za to wszystko, co dla Ciebie zrobiła.
Rób to dopóki nie poczujesz, że uchodzą z Ciebie negatywne emocje.
Stwierdzić, że nie jest to łatwe, to za mało powiedziane.
„Życzyć jej wszystkiego najlepszego? Czyś Ty oszalała? Chcę widzieć, jak cierpi za to, co mi zrobiła!”
Kiedy wykonywałam to ćwiczenie po raz pierwszy, wybrałam człowieka, który kiedyś dla mnie pracował, a przysporzył wielu kłopotów i cierpień. Zaufałam mu, a on mnie wystawił do wiatru.
Mentalność ofiary w całej okazałości!
Najwyraźniej nie czułam się za swoje życie odpowiedzialna, kiedy to się stało.
Podczas wykonywania tego ćwiczenia targały mną najrozmaitsze emocje.  Byłam wręcz zszokowana widząc, ile we mnie gniewu i urazy.
Nie potrafiłam, nawet w wyobraźni, niczego dobrego mu życzyć.
Czułam gigantyczny gniew. W miarę jak dawałam upust swojej złości, zaczęłam odczuwać ból. To z kolei wyzwoliło złość do samej siebie za to, że dopuściłam do tego co się stało i za to, że przez tyle czasu tłumiłam w sobie gniew.
Uczucia te powoli ustąpiły miejsca przebaczeniu  przebaczyłam sobie i jemu. Zrozumiałam wreszcie, że oboje jesteśmy ludźmi i że każde z nas postąpiło wtedy tak, jak potrafiło najlepiej. I nic już nie stało na przeszkodzie, by otoczyć jego i siebie jasną, leczniczą poświatą.
Cały ten proces trwał mniej więcej godzinę. Kiedy zaczęłam, wydawało mi się, że nic takiego się nie wydarzy.
Nieprawda!  Krzyczałam, płakałam, czułam piekący ból, nienawidziłam, otworzyłam się, wybaczyłam, pokochałam, odzyskałam spokój.
Powtarzałam to ćwiczenie codziennie, dopóki nie uszły ze mnie wszystkie negatywne uczucia do niego i mogłam mu spokojnie życzyć wszystkiego dobrego.
Powtórzyłam ćwiczenie dla wszystkich ludzi z mojego otoczenia, wobec których czułam jeszcze negatywne emocje, od najsilniejszych do najdrobniejszych.
Jedną z tych osób był mój były mąż.
Kiedy doszłam podczas wizualizacji do punktu, w którym bez oporów życzyłam mu samych dobrych rzeczy, zadzwoniłam do niego i zaprosiłam na obiad.
Powiedziałam po prostu, że jest parę rzeczy, których nigdy mu nie mówiłam, a które chciałabym mu teraz powiedzieć. Ucieszył się i spotkaliśmy się na obiedzie.  Wymieniłam wszystkie rzeczy, za które naprawdę go cenię i wszystko, co dla mnie dobrego zrobił, kiedy byliśmy małżeństwem i za co mu jestem wdzięczna. Moja otwartość go ośmieliła i powiedział mi wiele miłych rzeczy o mnie.
Żegnając się z nim wiedziałam, że doprowadziłam do końca, coś czego wcześniej nie dokończyłam  i poczułam się wspaniale.
Dopóki nie uwolnimy się od bólu i gniewu, nie będziemy umieli dopuścić do siebie miłości. Kiedy tłumimy w sobie negatywne uczucia do osób z przeszłości, uczucia te przemieszczają się na ludzi, z którymi jesteśmy teraz.
Co więcej, jak poniektórzy z nas dobrze wiedzą, możemy się wpędzić w chorobę.
Gorąco Ci polecam doskonałą książkę na ten temat, Loise Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”. Hay przytacza wiele ćwiczeń pozwalających się uwolnić od gniewu, bólu i ukrytej urazy.
Wielu ludzi nie mówi „dziękuję”, bo nie zdaje sobie sprawy, jakie to ważne.
Pamiętaj: Liczy się Twoje zaangażowanie i Twoja wdzięczność.
Nie przepuść okazji, by komuś podziękować za to, co Ci dał  cokolwiek by to nie było.
Jeśli na razie wydaje Ci się to zbyt trudne, zacznij od sytuacji mało znaczących, na przykład będąc w pracy mów ludziom: „Dziękuję Ci za to”, „Doceniam to”, „Dziękuję Ci za to, że byłeś dzisiaj w dobrym humorze i ja się wtedy lepiej czuję”.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Zacznij świadomie wypowiadać te słowa wszystkim dokoła. Zacznij je rozdawać zamiast czekać, aż ktoś Ci je powie. Z początku będzie Ci trudno, ale z czasem będzie Ci to przychodziło coraz łatwiej.
Rozdawanie wdzięczności na prawo i lewo przypomina rozruszanie sflaczałych mięśni. Im częściej ich używasz, tym stają się silniejsze. Trzeba tylko ćwiczyć.

Jeffers Susan – Nie bój się bać.

 https://zenforest.wordpress.com/2009/03/07/naprawde-magiczne-slowko/