Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2026

♏ 6 cech Skorpiona, o których milczą horoskopy.



I właśnie dlatego większość ludzi nigdy go naprawdę nie rozumie.

Skorpion jest zwykle opisywany bardzo schematycznie. Tajemniczy. Seksualny. Zazdrosny. Mściwy. Intensywny. Trudny.

To tylko fragment prawdy.

Skorpion jest jednym z najbardziej spłycanych znaków zodiaku. Wiele osób widzi jego mocne spojrzenie, ale nie widzi wrażliwości. Widzi kontrolę, ale nie widzi lęku przed zdradą. Widzi siłę, ale nie widzi, ile razy musiał się odrodzić po cichu.

A właśnie te ukryte cechy sprawiają, że Skorpion często jest znacznie głębszy, niż ludzie zakładają.

1. Skorpion widzi więcej, niż pokazuje

To jedna z najbardziej niezwykłych cech tego znaku. Skorpion bardzo rzadko bierze ludzi tylko za słowa. Obserwuje ton głosu, reakcje, spojrzenia, zmiany zachowania, mikrogesty, momenty zawahania.

Potrafi wyczuć, kiedy ktoś gra rolę, kiedy coś ukrywa albo kiedy mówi jedno, a myśli drugie.

I najczęściej nic o tym nie mówi.

Właśnie dlatego wiele osób czuje się przy nim lekko nieswojo. Bo intuicyjnie wyczuwają, że ten człowiek zauważa więcej, niż powinien.

Skorpion często zna prawdę o sytuacji dużo wcześniej, zanim pojawią się dowody.

2. Skorpion jest bardziej wrażliwy, niż chce przyznać

Ludzie często mylą twardość Skorpiona z brakiem emocji. To jeden z największych błędów.

Skorpion czuje bardzo mocno. Problem polega na tym, że nie chce pokazywać, co go boli. Woli zamknąć się, zdystansować, zniknąć na chwilę albo obrócić ból w chłód, niż pokazać słabość niewłaściwej osobie.

To znak, który często cierpi w ciszy.

Dlatego bywa niezrozumiany. Ludzie widzą opanowanie, a nie widzą burzy pod powierzchnią.

3. Skorpion nie ufa szybko, ale gdy ufa – daje wszystko

Ten znak nie wchodzi lekko w relacje. Skorpion bardzo długo obserwuje człowieka, testuje spójność zachowań, patrzy, czy ktoś jest prawdziwy.

Nie imponują mu słowa. Imponuje mu konsekwencja.

Kiedy już komuś zaufa, daje ogrom lojalności, ochrony i zaangażowania. Potrafi stanąć za bliską osobą w sytuacji, w której inni znikają.

Problem w tym, że jeśli raz poczuje zdradę, bardzo trudno wrócić do poprzedniego poziomu.

Bo Skorpion może wybaczyć. Ale rzadko zapomina, co zobaczył.

4. Skorpion przechodzi transformacje, których nikt nie widzi

To znak, który wielokrotnie kończy pewne wersje siebie i zaczyna od nowa.

Zmienia ludzi wokół siebie. Zmienia priorytety. Odcina stare życia. Znika z miejsc, które mu nie służą. Przestaje być tym, kim był kilka lat wcześniej.

Wiele osób spotyka Skorpiona po czasie i ma wrażenie, że rozmawia z zupełnie innym człowiekiem.

To dlatego, że ten znak potrafi umrzeć symbolicznie wiele razy… i wrócić silniejszy.

5. Skorpion jest bardzo strategiczny w sprawach pieniędzy i bezpieczeństwa

Horoskopy lubią mówić o namiętności Skorpiona, a za mało mówi się o jego pragmatyzmie.

Wiele Skorpionów ma silny instynkt zabezpieczania się. Potrafią analizować ryzyko, myśleć długoterminowo, nie ufać łatwym obietnicom i działać ostrożniej niż się wydaje.

Nie zawsze chwalą się planami. Często budują coś po cichu.

To znak, który może długo wyglądać niepozornie, a później okazuje się, że ma więcej kontroli nad swoim życiem niż osoby dużo głośniejsze.

6. Skorpion ma bardzo mocny radar na fałsz

Nie chodzi tylko o kłamstwa. Chodzi o energię niespójności.

Skorpion wyczuwa ludzi, którzy udają dobroć. Wyczuwa uprzejmość podszytą interesem. Wyczuwa sympatię, która jest tylko grą.

I właśnie dlatego czasem reaguje chłodno na osoby, które „wszystkim wydają się miłe”.

On nie zawsze umie to od razu logicznie wytłumaczyć. Po prostu czuje, że coś się nie zgadza.

Wielu Skorpionów miało sytuacje, w których ostrzegali przed kimś, a prawda wychodziła dopiero później.

Największy błąd w ocenianiu Skorpiona polega na tym, że ludzie widzą siłę i zakładają brak serca.

A prawda jest odwrotna.

Skorpion jest tak silny właśnie dlatego, że czuje głęboko.


piątek, 17 kwietnia 2020

Rzeczy, które wpływają na Twoją częstotliwość drgań .

Rzeczy, które wpływają na Twoją częstotliwość drgań z punktu widzenia fizyki kwantowej oraz z punktu widzenia ezoteryki i psychologii.

Wibracje na codzień oraz w fizyce kwantowej oznaczają, że wszystko jest energią. Jesteśmy istotami wibrującymi na pewnych częstotliwościach. Każde wibracje są równoznaczne z uczuciem. Istnieją dwa rodzaje wibracji - pozytywna i negatywna.

💕 Myśli 💕

Każda myśl emituje częstotliwość do Kosmosu, a ta częstotliwość wraca do źródła, więc w przypadku jeśli masz negatywne myśli typu smutek, złość, strach, to wszystko wraca do Ciebie. Dlatego ważnym jest, aby dbać o jakość swoich myśli i nauczyć się tworzyć te pozytywne.

💕 Ludzie i otoczenie 💕

Ludzie, którzy są wokół Ciebie, wpływają bezpośrednio na Twoją częstotliwość drgań. Jeśli zbliżasz się do osób szczęśliwych, pozytywnych, też wejdziesz w te wibracje. Jeśli zbliżasz się do ludzi niezadowolonych, malkontentów i pesymistycznych, bądź ostrożny gdyż, mogą zmniejszać Twoją częstotliwość i w konsekwencji prawo przyciągania tak tez działa na Twoją jakość.

💕 Muzyka 💕

Jeśli słuchasz tylko muzyki, która mówi o śmierci, zdradzie, smutku, porzuceniu, to wszystko to może się zakłócić Twoje klimaty. Zwróć uwagę na energię muzyki, którą słyszysz, może zmniejszać Twoją częstotliwość drgań. I wiedz : przyciągasz do swojego życia dokładnie to, co słyszysz.

💕 Obrazy, rzeczy, które widzisz 💕

Kiedy oglądasz programy, które dotyczą nieszczęścia, śmierci, zdrady itp. Twój mózg akceptuje to jako rzeczywistość i uwalnia całą chemię w Twoim ciele, powodując, że Twoja częstotliwość drgań jest naruszona. Oglądaj rzeczy i obrazy, które pomagają Ci podwyższyć wibracje na wyższe częstotliwości.

💕 Atmosfera 💕

Czy to w Twoim domu, czy w pracy, jeśli spędzasz większość swojego czasu w toksycznym środowisku, to również wpłynie to na Twoją częstotliwość drgań. Popraw to, co jest wokół Ciebie i oczyść swoją atmosferę. Pokaż wszechświatu, że jesteś zdolny, aby otrzymać więcej. Dbaj o to, co już masz.

💕 Słowa 💕

Jeśli przyzwyczaisz się do żądania lub mówienia źle o rzeczach i ludziach, to wpływa na Twoją częstotliwość drgań. Aby utrzymać swoją wysoką częstotliwość, ważne jest, aby usunąć ten nawyk, aby domagać się nie narzekania i mówienia źle o innych. Więc unikaj robienia dramatów. Przyjmij swoją odpowiedzialność za wybory w swoim życiu.

💕 Wdzięczność 💕

Wdzięczność pozytywnie wpływa na Twoją częstotliwość drgań. To jest nawyk, który powinnaś/-ieneś włączyć do swojego życia. Zacznij dziękować za wszystko: za dobre rzeczy i te, które uważasz za nie dobre, bo te z jakiegoś powodu pojawiły się w Twoim życiu. Podziękuj za wszystkie doświadczenia, które kiedykolwiek miałeś. Wdzięczność otwiera drzwi, aby dobre energie, rzeczy i sytuacje płynęły pozytywnie i harmonijnie w Twoim życiu.

~ z sieci.


piątek, 13 marca 2020

💜😇💜 7 rzeczy, które wpływają na częstotliwość wibracji z punktu widzenia fizyki kwantowej 💜😇



💜😇💜 7 rzeczy, które wpływają na częstotliwość wibracji z punktu widzenia fizyki kwantowej 💜😇💜

💙 Wibracja w fizyce kwantowej oznacza, że wszystko jest energią. Jesteśmy żywymi istotami na pewnych częstotliwościach. Każde wibracje są równoznaczne z uczuciem i są tylko dwa gatunki wibracji, pozytywne i negatywne. Jeżeli włożymy w to uczucia manifestuje się 💙

💜 1 - * myśli * 💜

💙 Każda myśl emituje częstotliwość do wszechświata i ta częstotliwość wraca do źródła , więc jeśli masz negatywne myśli, niechęć , smutek, złość, strach, to wszystko wraca do Ciebie. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby dbać o jakość swoich myśli i nauczyć się je kontrolować 💙

💜 2 - * towarzystwo* 💜

💙 Ludzie wokół Ciebie bezpośrednio wpływają na częstotliwość wibracji. Jeśli będziesz otaczać się szczęśliwymi pozytywnymi i zdecydowanymi ludźmi ,również wejdziesz w te wibracje. Natomiast , jeśli otaczają cię ludzie, którzy narzekają, plotkują itd.., uważajcie na nich! W rzeczy samej, mogą zmniejszyć twoją częstotliwość i w związku z tym powstrzymać Cię od korzystania z prawa przyciągania na Twoją korzyść 💙

💜 3 - * muzyka * 💜

💙 Muzyka jest bardzo silna. Jeśli tylko słuchasz muzyki, która mówi o śmierci, zdradach, smutku, porzuceniu itd.., to wszystko będzie wpływać na to, co czujesz. Zwróćcie uwagę na tekst muzyki, której słuchacie, zmniejsza częstotliwość wibracji bardzo 💙

💜 4 - * rzeczy, na które się patrzy * 💜

💙 Kiedy patrzy się na programy, które mają do czynienia z nieszczęściem , śmiercią , zdradą itp. Twój mózg akceptuje to jako rzeczywistość i uwalnia całą negatywną chemię do organizmu, która wpływa na częstotliwość wibracji. Spójrz na rzeczy, przy których czujesz się dobrze które pomagają Tobie wejść na większe częstotliwości 💙

💜 5 - * atmosfera * 💜

💙 Niezależnie od tego, czy jest to w domu, czy w pracy, jeśli spędzasz dużo czasu w bałaganie i brudnym środowisku, wpływa to również na częstotliwość wibracji. Zmień to i pokaż niech wszechświat widzi że jesteś w stanie otrzymać o wiele więcej 💙

💜 6 - * słowo * 💜

💙 Jeśli mówisz źle o rzeczach lub ludziach, wpływa to na częstotliwość wibracji. Aby utrzymać wysoką częstotliwość, ważne jest, aby wyeliminować zwyczaj narzekania i złe mówienie o innych. Więc unikaj tego 💙

💜 7 - * wdzięczność * 💜

💙 Wdzięczność pozytywnie wpływa na częstotliwość wibracji. To jest nawyk, który powinieneś teraz zintegrować ze swoim życiem. Bądź wdzięczny za wszystko, za dobre rzeczy i za złe ,bądź wdzięczny za wszystkie doświadczenia, których doświadczasz .
Wdzięczność otwiera drzwi na więcej aby dobre rzeczy pojawiły się w Twoim życiu.
Bądź wdzięczny a nie dziękuj , wdzięczność otwiera drzwi na więcej , dziękowanie zamyka sprawę 💙

💜🙏💜

Artur Wedler

środa, 25 września 2019

Mary Oliver „Marzycielka z gór”

"Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moja albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chce wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chce wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki."

---Mary Oliver „Marzycielka z gór”

czwartek, 3 maja 2018

OPOWIEŚĆ O DOKTORZE OD DUSZY

- Do widzenia, kochanieńka i proszę pamiętać: wybaczać, wybaczać i jeszcze
raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu! Zdrowia życzę! Następny!
- Dzień dobry, panie doktorze…
- Niech i dla pani będzie dobry. Co pani dolega?
- Boli dusza. Pan jest przecież doktorem od duszy?
- Od duszy. Taką mam specjalizację. Co się stało z pani duszą? Coś ją zraniło?
- Nie wiem, Chyba tak. Jakoś jej nie czuję, drętwieje ciągle. I w ogóle źle się
czuję. Nie potrafię wymawiać „lubię” ani „kocham”.
- O, to bardzo powszechna choroba. Proszę mi powiedzieć, jak się pani odżywia.
- Odżywiam? Zupy jadam, warzywa, owoce. Lubię czasem coś sobie
przygotować smacznego. Uwielbiam pomarańcze, kocham lody, czekoladę też
kocham.
- To jednak potrafi pani mówić „kocham”?
- Nie zrozumiał mnie pan. Ludziom nie potrafię tego powiedzieć.
- Rozumiem. Proszę oddychać. Głębiej! Po co się pani tak napina?
- Nie potrafię głębiej. Zatyka mnie.
- Dobrze, zapisuję: „nie pozwala sobie na oddychanie pełną piersią”. Teraz
proszę nie oddychać. Nie oddychać, nie oddychać… Już, może pani oddychać.
To chyba już pani nawyk – nie oddychać?
- Dlaczego pan pyta? Przecież jakby oddycham…
- No właśnie – jakby. A w rzeczywistości tylko pani udaje. Boi się pani otworzyć
drzwi. Zamknęła pani wszystkie uczucia w komórce i je tam więzi. Pilnuje pani,
żeby nie wylazły. Zaciska je pani coraz bardziej.
- Ale przecież uczuć nie powinno się pokazywać. Dławię je w zarodku.
- No to ma pani przyczynę kłopotów z oddechem. Nazbierała pani zarodków, całe
płuca zajęte. Dławienie uczuć to zbrodnia wobec własnego organizmu.
- To co mam z nimi robić?
- Uznać, że istnieją. Nazwać je po imieniu. I pozwolić im być. Zaprzyjaźnić się z
nimi.
- Potem się nimi zajmę, a teraz przyszłam do pana, bo nie umiem mówić
„kocham”.
- Proszę się wyprostować. Opukam panią.
- Ojej! Auć! Proszę nie dotykać! Boję się!
- Ach tak, znaczy, że tym stukaniem obudziliśmy obawy. Bardzo dobrze! Ale
przecież to panią nie boli, więc czego się pani boi?
- Bólu. Nie chcę, żeby bolało!
- A kiedy boli?
- Jak się uderzę albo oparzę, albo przewrócę… Dużo jest takich możliwości, żeby bolało…
- Kochanieńka, to pani się boi miłości!
- Ja? Boję się? A co miłość ma do rzeczy…
- Przecież miłość to właśnie wzloty i upadki, ostre zakręty, stłuczki, płomienie i
fale.Miłość nie może być ostrożna!
- Wiem, doktorze… Zdarzało mi się…
- I teraz się pani boi?
- Tak. Boję się. Odrzucenia, zdrady, kłamstwa. Porzucenia też się boję.
- Dlatego więzi pani swoje uczucia, ochrania je pani z każdej strony, ratuje przed
bólem. A one gniją w niewoli, cierpią… Pani choroba jest uleczalna, ale musi
pani pokochać siebie. Wówczas nie pozwoli pani, aby ktokolwiek panią zranił –
to nie będzie możliwe. Będzie pani bezbłędnie dokonywać najlepszych dla
siebie wyborów.
- To znaczy, że teraz siebie nie kocham?
- Przecież pani do mnie przyszła, więc jakiś początek już jest. Zaczęła się pani o
siebie troszczyć, a to oznacza rozpoczęcie kuracji.
- A jak to jest kochać siebie?
- Proszę zacząć siebie słuchać. Swoich życzeń, swoich odczuć. Przecież o co
bym pani nie zapytał, to pani mówi „nie wiem”, „nie czuję”… Jeżeli sama pani
się do siebie odnosi z takim lekceważeniem, to czemu inni mieliby panią
traktować poważnie?
- To co ja mam robić? Jak nauczyć się miłości do siebie?
- Proszę się oszczędzać, wspierać, pochwalić siebie czasami… Nie przeciążać
się, nie forsować. Robić tylko to, na co pani ma ochotę. Nie na wszystko ma
pani ochotę? Tak zrobić, żeby ochota była, żeby radość była w każdym pani
działaniu… Nie obrażać się.
- Dobrze, spróbuję… kochać siebie, radość, być sobie życzliwą…
- To tyle. Niedługo poczuje pani, że w środku zwolniło się miejsce na miłość.
Myślę, że możemy się już pożegnać. Medycyna zrobiła swoje, teraz wszystko w
pani rękach.
- Panie doktorze, ale jak się to miejsce ma zwolnić, jak tam tyle tego
wszystkiego?
- Tak, to prawda, nagromadziła pani sporo. Kamienie… zarodki… połknięte
urazy… Dużo tego.
- To co ja mam z tym zrobić?
- Wybaczać, wybaczać i jeszcze raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu!
Zdrowia życzę! Następny!"

Autor nieznany

środa, 13 grudnia 2017

Co Zobaczyłeś na Obrazku jako Pierwsze Wyjawia Podświadomy Strach.

Czy wiesz, że prawdopodobnie każdy ma podświadomy ukryty strach przed czymś? Podczas, gdy często świadomie boimy się pająków, wody czy klaunów, niewielu z nas jest świadomych głęboko zakorzenionych lęków, zwłaszcza związanych z przebytymi ciężkimi doświadczeniami.

Spójrz na obrazek wykonany przez Władimira Kusha. Co najpierw zauważyłeś? Zapamiętaj swoją odpowiedź i poczytaj o dogłębnej analizie swojego wyboru.

Odkryj jaki jest twój podświadomy strach!

Oto, co znaczy, gdy pierwszy zobaczyłeś nóż:

Jeśli najpierw zobaczyłeś nóż, twój podświadomy/ukryty strach jest śmiertelną chorobą. Obawiasz się, że masz śmiertelną chorobę, nie wiedząc o tym i obawiasz się, że możesz nagle cierpieć i umierać.

Oto, co znaczy, gdy zobaczyłeś najpierw gąsienicę:

Twoim ukrytym strachem jest duch. Jest szansa, że boisz się, że duch czy złe duchy mogą pojawić się przed tobą i prześladują cię w najtrudniejszych chwilach. Na przykład gdy usiłujesz zasnąć lub kiedy jesteś zdezorientowany.

Oto, co znaczy, jeśli zobaczyłeś najpierw motyla:

Twój ukryty strach to zdrada. Jest bardzo prawdopodobne, że już dawno zostałeś zraniony zdradą, a teraz obawiasz się, że historia się powtórzy. Być może spotkałeś się z odrzuceniem ze strony partnera, pracy czy marzeń. Jednak jesteś bardzo dobry w ukrywaniu tych słabości. Pojawia się to tylko wtedy, gdy jesteś zmuszony do radzenia sobie z tym.


Co jeśli zobaczyłeś jabłko jako pierwsze:

Twój podświadomy strach to śmierć. Jednak nie twoja własna, ale rodziny i przyjaciół. Jest bardzo prawdopodobne, że straciłeś już kogoś bliskiego. W obliczu traumy, z którą się spotkałeś, nic dziwnego, że ten cień cię prześladuje i nie możesz znieść myśli o stracie kogoś innego w swoim życiu.

Wszystkie ukryte lęki mają wspólną cechę winy i paniki. Być może zastanawiasz się, dlaczego te dwa uczucia w szczególności… Weźmy na przykład lęk przed ekonomiczną niepewnością. Jeśli straciłeś pracę, a inni polegają na tobie finansowo, naturalne jest poczucie winy. Poza tym łatwo jest wpaść w panikę, ponieważ nie można znaleźć sposobu a rozwiązanie tej sytuacji. Dlatego połączenie winy i paniki jest tu kluczowe.
Strach i negatywna energia są jak grzyby, które rozwijają się w ciemności. Tak długo jak utrzymujesz te uczucia dla siebie, będą one nadal się rozmnażać i nawiedzać. Jeśli nie zaradzisz tej sytuacji, mogą cię paraliżować negatywne emocje.

środa, 16 listopada 2016

Miej odwagę rozczarować rodzinę i najbliższych, i pozostań sobą.


Czasami zdarza się, że podejmując decyzje na tematy związane z rodziną, zachowujemy się w bardzo dziwny i nieprzewidziany sposób. Jest coś takiego w nas i naszym zachowaniu, co pozwala nam myśleć, że zdradzenie siebie i własnych przekonań jest lepsze, niż rozczarowanie rodziny. Że w porządku jest zejście z obranej drogi, zrezygnowanie z własnego szczęścia – dla ich szczęścia.

Czy zdarza Ci się takie zachowanie i czujesz wewnętrzne rozdarcie?
Zastanawiasz się, czy dobrze robisz? (...)

„Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię.Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać wiernym sobie; czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy.” ~ Oriah Mountain Dreamer

Kiedy podejmujesz się wykonania czynności, które nie współgrają z tym, kim na prawdę jesteś, mówiąc “tak”, kiedy gdzieś głęboko czujesz, że powinieneś powiedzieć “nie”, tylko, ponieważ nie chcesz rozczarować swoich najbliższych. Nie chcesz również ryzykować utraty ich miłości i uczucia. Kiedy jednak traktujesz szczęście innych, jako ważniejsze od swojego własnego – stajesz się przyczyną własnej zagłady. Wtedy też zapominasz, kim tak naprawdę jesteś, jakie są Twoje wartości, oraz co tak naprawdę jest ważne dla Twojego serca i duszy.

Jeśli czujesz, że powyższa sytuacja może dotyczyć również i Ciebie – nie przejmuj się, ponieważ przytrafia się ona osobom na całym świecie. Wszystkie oczekiwania, które kierują ku nam najbliżsi a także społeczeństwo, własne przekonania na temat zachowania wobec rodziny i odgrywanych ról – matka, córka, ojciec, mąż itd.; sprawiają, że w bardzo subtelny sposób, powoli zatracamy poczucie prawdziwego „ja”. Zapominamy, czego chcemy, czego potrzebujemy oraz kim tak naprawdę jesteśmy i płyniemy na autopilocie oczekiwań. Świadomie lub nie, zaczynamy zachowywać się w sposób, który przestaje być prawdziwy i autentyczny, zapominając o sobie, naszych marzeniach, potrzebach i pragnieniach, stając się tym, – kim świat od nas oczekuje, zamiast być sobą w 100%.

“Kiedy poświęcasz siebie, dając i pomagając innym, czynisz z nich nikogo innego, jak złodziei.”~ Iyanla Vanzant

Każdy z nas pragnie poczucia przynależności oraz akceptacji ze strony rodziny oraz najbliższych. Nawet, jeśli jest to piękne, jeszcze piękniejszym jest otrzymywanie miłości pełnej akceptacji tego, kim naprawdę jesteś. Jeszcze piękniejsze jest bycie kochanym i bycie szczerym z tymi, których kochasz i pozostawanie w zgodzie z samym sobą. Może wydawać Ci się, że zadowolenie rodziny oraz spełnianie ich życzeń jest ważniejsze, niż Twoich własnych, ale jeśli ten proces sprawia, że zapominasz o własnym szczęściu, znika cała szlachetność.

Co jest takiego szlachetnego w zdradzaniu własnej duszy i własnych przekonań, aby zadowolić innych? Co jest szlachetnego w czynieniu ważniejszym szczęścia innych, a zapominaniu o własnym? Oraz co jest szlachetnego w zdradzaniu siebie, aby nie rozczarować ludzi wokół?

„Za długo już kuszono nas, aby podążać drogą, która nie prowadzi nas ku sobie samym. Za długo mówiliśmy tak, kiedy chcieliśmy powiedzieć nie. I za długo mówiliśmy nie, kiedy z desperacją pragnęliśmy powiedzieć tak… Kiedy nie podążamy za naszą intuicją, opuszczamy nasze dusze. A opuszczamy nasze dusze, ponieważ boimy się, że jeśli tego nie zrobimy – inni opuszczą nas.” ~ Terry Tempest Williams

Każdy z nas ma swoją własną ścieżkę, którą powinien kroczyć. Jest to droga do pełnego uzdrowienia i samo-poznania. Szczęście naszych rodziców, braci i sióstr, partnerów, dzieci i innych najbliższych jest bardzo ważne, nigdy jednak nie powinno być ważniejsze od własnego szczęścia i poczucia prawdy.

„Ty jesteś źródłem wszelkiej czystości i nieczystości. Nikt nie może oczyścić kogoś innego. Nigdy nie zbaczaj ze swojej ścieżki dla kogoś, niezależnie od wielkości jego potrzeby. Twoją pracą jest odkrycie własnej ścieżki i wtedy, wraz z całym sercem oddanie się jej i podążanie nią.” ~ Gautama Buddha

Zatrząś trochę własnym światem. Miej odwagę “rozczarować” rodzinę, aby pozostać szczerym ze sobą. Wybierz krótkotrwały dyskomfort, aniżeli długotrwałą urazę. Związki, w których jesteś prowadź zgodnie z własną duszą, ponieważ Twoja droga i Twój cel, są najważniejszymi związkami w Twoim życiu. Zawsze poszukuj, aby żyć zgodnie z własną prawdą. Tylko w ten sposób, troszcząc się najpierw o siebie, możesz uczynić innych szczęśliwymi.

„Jeśli jesteś szczęśliwy, możesz szczęściem obdarować innych. Jeśli nie kochasz siebie i jesteś sam ze sobą nieszczęśliwy, nie możesz dać im nic innego, niż właśnie to.” ~ Gisele Bundchen

Jeśli pragniesz pomagać osobom, które kochasz I uczynić ich życia piękniejszymi, szczęśliwszymi I bardziej prawdziwymi, zadbaj najpierw o siebie. Stawiając siebie na pierwszym miejscu i mając odwagę żyć w sposób zgodny z wewnętrznym przekonaniem, nie tylko dajesz rodzinie pozwolenie na poznanie Cię takiego, jakim jesteś, ale również pozwalasz im czerpać prawdziwą i piękną inspirację i pokazujesz im, w jaki sposób stąpać ścieżką prawdy i integralności.

Życie jest zbyt krótkie, aby być nieszczęśliwym.

Zbyt krótkie, aby żyć cudzymi przekonaniami i kroczyć cudzymi ścieżkami. Pozwól sobie być sobą w 100%. Rób rzeczy, które czujesz, że są prawdziwe i z którymi wewnętrznie się zgadzasz. Nigdy nie zdradzaj własnej duszy, aby zadowolić rodzinę lub kogokolwiek innego. Jeśli to uczynisz, niezależnie od tego jak wiele miłości od nich otrzymasz, nigdy nie będziesz czuł się wystarczająco kochany. Nigdy nie odzyskasz spokoju umysłu.

W jaki sposób możesz być spokojny, wiedząc, że nie jesteś kochany za to, kim tak naprawdę jesteś, ale za to, kim udajesz, że jesteś. Jak możesz żyć w pokoju, wiedząc, że zyskałeś świat, zdradzając własną duszę?

Źródło.
Znalezione na: Omsica.pl

piątek, 12 sierpnia 2016

Co ma wspólnego wybaczanie z poczuciem wartości?

Przyjmijmy, że nosisz w sobie jakąś zadrę. To może być zdrada partnera lub przyjaciółki, to może być coś z dzieciństwa, zbyt surowa i krytyczna matka bądź nieumiejący okazać miłości ojciec. Nosisz to w sobie od lat, uwiera Cię i boli, sprawia, że nie potrafisz zaufać, cieszyć się życiem, czuć się bezpieczna i lubić siebie.Za każdym razem gdy wspomnienie tego powraca, gdy ktoś poruszy w Tobie tę nutę – kurczysz się w sobie i zadajesz pytanie: czemu mnie to spotkało. Myślisz „o ja biedna, skrzywdzona”…Zanim poddasz się ponownie tym myślom – zadam Ci pytanie: czy według Ciebie „takie rzeczy” przydarzają się częściej osobom, które są spełnione, szczęśliwe, które znają swoją wartość i świadomie kierują swoim życiem czy też osobom, które nie wiedzą co ze sobą zrobić, żyją z dnia na dzień i nie lubią siebie? Z moich obserwacji wynika, że tym drugim. Co więcej – trzymanie się tego stanu „pielęgnowania” w sobie bólu i żalu sprawia, że podobne sytuacje się pojawiają, a osoby doświadczające tego czują się bezwartościowe i nisko siebie cenią. Czemu? Bo umysł zakłada, że skoro ktoś Cię źle potraktował – to znaczy, że coś jest z Tobą nie tak, nie jesteś wystarczająco dobra. Że partner lub przyjaciółka byli nielojalni, bo nie zasłużyłaś na lojalność i ktoś inny był od Ciebie atrakcyjniejszy, mądrzejszy i lepszy. Że mama była surowa, bo byłaś złą córką, nie umiałaś sprostać jej oczekiwaniom, że tata nie okazywał Ci miłości, bo na nią nie zasługiwałaś…
Jak spojrzysz na tę sytuację w sposób „rozumowy” to oczywiście wydaje się to głupie, ale na jakimś poziome w to wierzysz i dlatego Twoje poczucie wartości i oceny własnej kuleje…
Coś jest ze mną nie tak skoro ludzie tak mnie potraktowali/traktują… jestem ofiarą… ofiary są biedne, nieszczęśliwe i ludzie źle je traktują, bo przecież one nie potrafią o siebie zadbać… zaprotestować… wyrazić swojego zdania…
Tak długo jak trzymasz się „niewybaczenia”, jak rozdrapujesz to co się zdarzyło – trzymasz swoje poczucie wartości na niskim poziomie i pielęgnujesz myślenia o sobie w zły sposób (- pozostajesz w byciu ofiarą). Tak długo jak masz niskie poczucie wartości – (ogromnym skrótem) Twoje życie wygląda tak jak wygląda.
Tak wiem, wybaczenie nie jest łatwe, słyszałam to tysiące razy, ale „niełatwe” nie oznacza niemożliwe. Czy bardziej wolisz dotknąć i puścić to co kiedyś się wydarzyło i co Cię do dzisiaj boli, czy też „karmić się” tym przez kolejne lata? Czy wolisz nadać sytuacji z przeszłości nowe znaczenie, uwolnić się od niej i zacząć budować swoje poczucie wartości czy też ciągle pytać czemu ja i przeżyć życie jako nie mająca na nic wpływu sierotka?
Połączenie pomiędzy wybaczeniem a Twoim poczuciem wartości jest silniejsze niż Ci się wydaje, zrób osobisty rachunek na czym Ci bardziej zależy. Według mnie powinno na sobie samej.

Ania Witowska

czwartek, 17 lipca 2014

Przebaczenie i miłość.

- Do widzenia, kochanieńka i proszę pamiętać: wybaczać, wybaczać i jeszcze raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu! Zdrowia życzę! Następny!
- Dzień dobry, panie doktorze…
- Niech i dla pani będzie dobry. Co pani dolega?
- Boli dusza. Pan jest przecież doktorem od duszy?
- Od duszy. Taką mam specjalizację. Co się stało z pani duszą? Coś ją zraniło?
- Nie wiem, Chyba tak. Jakoś jej nie czuję, drętwieje ciągle. I w ogóle źle się czuję. Nie potrafię wymawiać „lubię” ani „kocham”.
- O, to bardzo powszechna choroba. Proszę mi powiedzieć, jak się pani odżywia.
- Odżywiam? Zupy jadam, warzywa, owoce. Lubię czasem coś sobie przygotować smacznego. Uwielbiam pomarańcze, kocham lody, czekoladę też kocham.
- To jednak potrafi pani mówić „kocham”?
- Nie zrozumiał mnie pan. Ludziom nie potrafię tego powiedzieć.
- Rozumiem. Proszę oddychać. Głębiej! Po co się pani tak napina?
- Nie potrafię głębiej. Zatyka mnie.
- Dobrze, zapisuję: „nie pozwala sobie na oddychanie pełną piersią”. Teraz proszę nie oddychać. Nie oddychać, nie oddychać… Już, może pani oddychać. To chyba już pani nawyk – nie oddychać?
- Dlaczego pan pyta? Przecież jakby oddycham…
- No właśnie – jakby. A w rzeczywistości tylko pani udaje. Boi się pani otworzyć drzwi. Zamknęła pani wszystkie uczucia w komórce i je tam więzi. Pilnuje pani, żeby nie wylazły. Zaciska je pani coraz bardziej.
- Ale przecież uczuć nie powinno się pokazywać. Dławię je w zarodku.
- No to ma pani przyczynę kłopotów z oddechem. Nazbierała pani zarodków, całe płuca zajęte. Dławienie uczuć to zbrodnia wobec własnego organizmu.
- To co mam z nimi robić?
- Uznać, że istnieją. Nazwać je po imieniu. I pozwolić im być. Zaprzyjaźnić się z nimi.
- Potem się nimi zajmę, a teraz przyszłam do pana, bo nie umiem mówić „kocham”.
- Proszę się wyprostować. Opukam panią.
- Ojej! Auć! Proszę nie dotykać! Boję się!
- Ach tak, znaczy, że tym stukaniem obudziliśmy obawy. Bardzo dobrze! Ale przecież to panią nie boli, więc czego się pani boi?
- Bólu. Nie chcę, żeby bolało!
- A kiedy boli?
- Jak się uderzę albo oparzę, albo przewrócę… Dużo jest takich możliwości, żeby bolało…
- Kochanieńka, to pani się boi miłości!
- Ja? Boję się? A co miłość ma do rzeczy…
- Przecież miłość to właśnie wzloty i upadki, ostre zakręty, stłuczki, płomienie i fale. Miłość nie może być ostrożna!
- Wiem, doktorze… Zdarzało mi się…
- I teraz się pani boi?
- Tak. Boję się. Odrzucenia, zdrady, kłamstwa. Porzucenia też się boję.
- Dlatego więzi pani swoje uczucia, ochrania je pani z każdej strony, ratuje przed bólem. A one gniją w niewoli, cierpią… Pani choroba jest uleczalna, ale musi pani pokochać siebie. Wówczas nie pozwoli pani, aby ktokolwiek panią zranił – to nie będzie możliwe. Będzie pani bezbłędnie dokonywać najlepszych dla siebie wyborów.
- To znaczy, że teraz siebie nie kocham?
- Przecież pani do mnie przyszła, więc jakiś początek już jest. Zaczęła się pani o siebie troszczyć, a to oznacza rozpoczęcie kuracji.
- A jak to jest kochać siebie?
- Proszę zacząć siebie słuchać. Swoich życzeń, swoich odczuć. Przecież o co bym pani nie zapytał, to pani mówi „nie wiem”, „nie czuję”… Jeżeli sama pani się do siebie odnosi z takim lekceważeniem, to czemu inni mieliby panią traktować poważnie?
- To co ja mam robić? Jak nauczyć się miłości do siebie?
- Proszę się oszczędzać, wspierać, pochwalić siebie czasami… Nie przeciążać się, nie forsować. Robić tylko to, na co pani ma ochotę. Nie na wszystko ma pani ochotę? Tak zrobić, żeby ochota była, żeby radość była w każdym pani działaniu… Nie obrażać się.
- Dobrze, spróbuję… kochać siebie, radość, być sobie życzliwą…
- To tyle. Niedługo poczuje pani, że w środku zwolniło się miejsce na miłość. Myślę, że możemy się już pożegnać. Medycyna zrobiła swoje, teraz wszystko w pani rękach.
- Panie doktorze, ale jak się to miejsce ma zwolnić, jak tam tyle tego wszystkiego?
- Tak, to prawda, nagromadziła pani sporo. Kamienie… zarodki… połknięte urazy… Dużo tego.
- To co ja mam z tym zrobić?
- Wybaczać, wybaczać i jeszcze raz wybaczać! Trzy razy dziennie po jedzeniu! Zdrowia życzę! Następny!

piątek, 16 listopada 2012

Paulo Coehlo - Dziękuję .

Dziękuję wszystkim tym, którzy wyśmiewali moje marzenia-
-dodali oni skrzydeł do mojej fantazji.
Dziękuję wszystkim tym, którzy chcieli wepchnąć mnie w swój schemat-
-nauczyli mnie oni jaką wartość ma wolność.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie okłamali-
-pokazali mi siłę prawdy.
Dziękuję wszystkim tym, którzy we mnie nie wierzyli-
-rozbudzili we mnie odwagę, by przenosić góry.
Dziękuję wszystkim tym, którzy spisali mnie na straty-
-obudzili oni moją odwagę.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie opuścili-
-zostawili oni miejsce na nadejście nowego.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie zdradzili i wykorzystali-
-sprawili, że zacząłem wzrastać.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie zranili -
-nauczyli mnie jak rozwijać się mimo bólu.
Dziękuję wszystkim tym, którzy zakłócili mój spokój-
-wyzwolili oni we mnie siłę do tworzenia go.
Przede wszystkim jednak dziękuję tym, którzy
mnie kochają takim jakim jestem -oni mi dają siłę, by żyć.