Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYGODA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZYGODA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 września 2021

Rękodzieło Karoliny i Jarka.

Witajcie, jestem Karolina 😉

swoją przygodę z rękodziełem zaczęłam dzięki mojemu chłopakowi, który przekonał mnie do rozwoju własnej marki🥰
Zaczęło się standardowo czyli od prezentów dla znajomych na różne okazje 😅
Właściwie kręcimy wspólnie ten temat, Jarek bardzo mnie wspiera, więc powinnam się zastanowić nad zmianą nazwy 😂
Każda nasza praca jest inna, nie ma dwóch takich samych. To jest właśnie najfajniejsze w tej pracy, że zawsze rodzi się coś nowego w głowie 🤔😅 Mamy mnóstwo pomysłów, które czekają na swoją kolej w realizacji. Nie możemy się doczekać aż je wszystkie Wam pokażemy 🥰
Nasze prace głównie są wykonane w drewnie: prezenty okolicznościowe, weselne oraz różne dekoracje 🙃


Zapraszamy na profil na FB

https://www.facebook.com/Karolka-dekoruje-107602901528764



 








Pirografia moją pasją.

Hej mam na imię Adrian. Chciałbym zaprosić Was do wspólnej podróży, która nosi nazwę pirografia.


Zapewne wielu z Was pierwszy raz spotyka się z takim pojęciem, już tłumaczę co to takiego. Pirografia to sztuka malowania obrazów ogniem, w której wykorzystuje się rozgrzany grot do wypalania w drewnie.
 





Moją przygodę z pirografem zacząłem kilka lat temu z racji że kocham drewno i kocham rysować to połączenie wydaje się dla mnie idealne.

 

Szukasz oryginalnego prezentu dla Pary młodej, na roczek, chrzciny czy imieniny, chyba lepiej nie mogłeś trafić. Wykonuje portrety na zamówienie jak i również inne ozdobne akcesoria typu szkatułki na biżuterię, pudełka na herbatę czy breloczki. Do swoich prac używam najwyższej jakości materiałów. To Ty wybierasz jaki to ma być gatunek drewna, rozmiar itd.
Masz dość plastiku odezwij się.

Zapraszam na moją str na Fb

https://www.facebook.com/Jaram-To-Pirografia-Adrian-Kmita-110801761302585/


Tel.
669 739 947












czwartek, 2 września 2021

Moja pasja szydełkowania.

Nazywam się Beata Bylinka.
Jestem pasjonatką szydełkowania. Moja przygoda z szydełkiem i włóczką rozpoczęła się latem 2016 roku. Od tego czasu wykonałam wiele szydełkowych maskotek, lalek, postaci z bajek oraz kolorowych, włóczkowych obrazów. Podczas tworzenia nie korzystam z żadnych wzorów, schematów i tutoriali. Wszystkie prace są osobiście przeze mnie zaprojektowane i wykonane. Inspirację stanowi dla mnie natura, malarstwo i barwna fotografia. Obecnie każdą wolną chwilę poświęcam mojej pasji. Praca twórcza pomaga mi doskonalić szydełkowy warsztat i nabywać wciąż nowe umiejętności. Uczy cierpliwości, relaksuje i daje ogromną radość.


 


 Zapraszam na moją stronę na FB
https://www.facebook.com/Bielinka










https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/hobby/szydelkowe-dziela-sztuki-jak-stworzyc-obrazy-z-nici-5604212?fbclid=IwAR33zeJ_CcRQV2uji9sJfviCF50XMpHsx9wxO8yStcxrpJ7lrXNKuWUzsWw

środa, 25 września 2019

Mary Oliver „Marzycielka z gór”

"Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moja albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chce wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chce wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki."

---Mary Oliver „Marzycielka z gór”

niedziela, 5 czerwca 2016

7 powodów, by wsiąść na rower.


7 powodów, by wsiąść na rower
Rowerzysta wdycha pięć razy mniej spalin niż kierowca samochodu. Ale to tylko namiastka tego, co zyskamy, jeżdżąc rowerem. Kto to robi, wie, o czym mowa. A kto nadal unika tej przyjemności, obowiązkowo musi nasz tekst przeczytać.
Co roku coraz więcej Polaków jeździ na rowerze. Wciąż jednak zbyt mało. Jak wynika z raportu CBOS systematycznie z tej aktywności korzysta ponad 22 proc. osób, a 35 proc. od czasu do czasu. Niestety pozostali jeżdżą na rowerze okazjonalnie lub wcale. Czas to zmienić! Dlaczego? Oto kilka powodów:

1. Wdychasz mniej spalin.

Nie chcesz jechać rowerem do pracy, bo nawdychasz się spalin? Okazuje się, że rowerzyści wdychają mniej zanieczyszczeń powietrza niż pasażerowie autobusów, taksówek czy jadący własnymi samochodami. Zmierzono to w ramach brytyjskiej kampanii Healthy Air. Osoby jadące samochodami są narażone na 5-krotnie większe stężenie zanieczyszczeń niż rowerzyści i 3,5 raza większe niż piesi. Jadąc zderzak w zderzak, drodzy kierowcy, wzajemnie się trujemy. Z kolei piesi wdychają trochę więcej spalin niż rowerzyści, ponieważ docierają do celu wolniej. Krótko mówiąc: rower to opcja najlepsza!

2. Zyskujesz ochronę przed rakiem piersi.

Na podstawie 73 badań z ostatnich 20 lat stwierdzono, że aktywne fizycznie kobiety mają około 25 proc. mniejsze ryzyko rozwoju raka piersi niż mniej aktywne kobiety.
Ruch zmniejsza stężenie estrogenów we krwi, co może hamować hormonozależne nowotwory. Poza tym po wysiłku obniża się stężenie insuliny. A nie od dziś wiadomo, że insulina podnosi zdolność namnażania się komórek (w tym komórek rakowych). Ruch chroni przed rakiem piersi również dlatego, że powoduje uwalnianie tak zwanych mediatorów stanu zapalnego. Zwiększone stężenie cząsteczek zapalnych w organizmie to wyższe ryzyko raka piersi, a regularne uprawianie sportu zmniejsza ich ilość. Proste!
Więcej - rower to także cudowna recepta na lepsze rokowanie u kobiet, które miały raka piersi. Ciekawe badanie z Yale University School of Public Health pokazało, że 6-miesięczna aktywność fizyczna działała na 43 geny kobiet, w tym gen L3MBTL1, który ma bardzo duże znaczenie w rozwoju choroby nowotworowej. Ruch „włączał” ekspresję tego genu, co chroniło przed nawrotem choroby.

3. Twoje serce i płuca lepiej pracują.

Regularna jazda na rowerze wzmacnia nie tylko mięśnie nóg i pośladków, ale i mięsień sercowy. Poza tym obniża puls w spoczynku, zmniejsza poziom tłuszczu we krwi. Jedno z duńskich badań z udziałem 30 tys. osób dowiodło, że wprowadzenie do swoich nawyków jazdy na rowerze chroni przed chorobami serca. Z kolei fakt, że wdychamy dzięki temu mniej zanieczyszczeń działa zbawiennie na nasze płuca i poprawia ich pracę.

4. Osiągasz lepszy stan umysłu.           

Wraz z aktywnością podnosi się w organizmie poziom białka BDNF, które odpowiada za wzrost nowych synaps zaangażowanych w pamięć i uczenie. Z kolei badanie pod kierunkiem prof. Conneya z Royal Edinburgh Hospital wykazało, że aktywność fizyczna okazywała się równie, a czasem nawet bardziej, efektywna w leczeniu depresji co terapia psychologiczna i farmakologiczna. Warto też wspomnieć o innym badaniu z udziałem osób z ADHD. Dowiedziono w nim, że 20-minutowa jazda na rowerze natychmiastowo łagodzi wśród uczestników objawy, takie jak: słaba koncentracja, poczucie lęku czy przygnębienie. Nic tylko wsiadać na rower, umysł to pokocha!

5. Skuteczniej radzisz sobie ze stresem.

Stresujemy się nagminnie, więc któż nie chciałby radzić sobie z emocjami lepiej? Rower będzie dobrą opcją. Ruch działa na nasz wewnętrzny system „walcz lub uciekaj”. Wzrasta dzięki temu odporność na stres. Osoby, które poprzez ćwiczenia eksponowane są na fizjologiczne zmiany, takie jak szybsze bicie serca, przyspieszony oddech, mogą wykształcić w sobie większą tolerancję na tego typu objawy, które towarzyszą stresowym sytuacjom. I odwrotnie, jeśli za biurkiem spędzamy codziennie po kilka, kilkanaście godzin, nieprzyzwyczajony do obrony organizm staje się nadwrażliwy na negatywne bodźce.

6. Zmniejszasz bóle stawów.

Jazda na rowerze w porównaniu z innymi aktywnościami jest bardziej przyjazna stawom. Dzięki niej są one bardziej mobilne i stabilne. Profesor Robert Middleton, konsultant i ortopeda z Royal Bournemouth Hospital twierdzi, że regularna jazda na rowerze chroni przed utratą tkanki mięśniowej, opóźnia rozwój artretyzmu, a także zmniejsza jego objawy, dlatego standardowo przepisuje taką receptę swoim pacjentom. Z jego badań wynika, że już 30 minut dziennie na rowerze zwykłym lub stacjonarnym pozwala zmniejszyć ból stawów i poprawić ich ruchomość. Co więcej, taka aktywność może być skuteczniejsza w naprawie stawów niż zastosowanie komórek macierzystych czy nanotechnologii, uważa Middleton.

7. Chudniesz…

Jazda na rowerze, jak prawie każda aktywność fizyczna, pomaga w pozbyciu się nadwagi. Dowodów na to nie brakuje. Adam Martin z Norwich Medical School na przykład obliczył, że dojeżdżanie do pracy rowerem zamiast samochodem skutkuje utratą średnio 7 kilogramów w ciągu roku (pod warunkiem, że dojazd zajmuje co najmniej pół godziny).
Wymieniać można by długo! Schudniesz, zyskasz lepszą ochronę przed rakiem i chorobami stawów, wzmocnisz serce i płuca, nie wspominając o pozytywnym samopoczuciu. Rower to doskonała recepta na lepsze zdrowie.

 http://www.hellozdrowie.pl/blogi/zdrowy-konkret/7-powodow-by-wsiasc-na-rower

czwartek, 13 sierpnia 2015

Porady dobrej wiedźmy; odżywka do włosów Jantar.

Odżywka do włosów i skóry głowy Jantar - recenzja + efekty.
 Dzisiaj recenzja wcierki Jantar, którą zamówiłam jakiś czas temu w sklepie Ekostrefa. Producent zaleca stosowanie jej codziennie przez okres 3 tygodni, ja używam 3 lub 4 razy w tygodniu. 

Moje włosy mają skłonność do wzmożonego wypadania w sezonie wiosennym i zimowym. Wtedy to sięgam po różnego rodzaju preparaty, które temu przeciwdziałają. Chciałabym też zagęścić włosy. Moja skóra głowy jest wrażliwa, więc wcierki na bazie alkoholu odpadają. Zazwyczaj kończyło się to podrażnieniem, swędzeniem i wysuszeniem skóry. 

Swoją wcierkową przygodę rozpoczęłam od toniku Capilarte polecanego przez dermatologa, który niestety nie do końca spełniał moje oczekiwania. Później sięgnęłam po kurację wzmacniającą Joanny Rzepa, po której wyrosło mi mnóstwo nowych włosków, ale po jakimś czasie zaczęła mocno podrażniać skórę głowy i z bólem serca musiałam ją odstawić. Następnie kupiłam balsam Capitavit, który okazał się totalnym bublem. Kolejnym produktem były ampułki Radical. Kupiłam dwa opakowania po bardzo atrakcyjnej cenie. Ich recenzję możecie zobaczyć tutaj. Następnie zdecydowałam się na zakup wcierki Jantar. Długo szukałam jej w stacjonarnych aptekach, niestety z marnym skutkiem. Skorzystałam więc z dnia darmowej dostawy w sklepie Ekostrefa.  


Obietnice producenta                                                                                                                   
Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Kerastim, Trichogen. Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F, H i d'pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematyczne stosowanie poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich rozdwajaniu i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca. 

Sposób użycia: wcierać codziennie w skórę głowy przez 3 tygodnie, po kilku dniach przerwy wznowić kurację. Nie spłukiwać.

                                                                                                      
                                                                                                                                                                    Moja opinia                                                                                                                                      
Odżywka ma piękny skład i głównie dlatego zdecydowałam się na jej zakup. Nie zawiera alkoholu, za to posiada sporo ciekawych ekstraktów. Moja skóra głowy ją uwielbia. Po jej użyciu nie jest podrażniona, nawet powiedziałabym, że wcierka ją nawilża. Tak jak pisałam używam ją średnio 3 lub 4 razy w tygodniu. Opakowanie to szklana, dość nieporęczna buteleczka o pojemności 100 ml.  Swoją wcierkę przelałam do opakowania po kuracji wzmacniającej Joanna Rzepa, które posiada świetny aplikator. Konsystencja jest bardzo rzadka, wodnista. Zapach odżywki jest bardzo przyjemny, mi kojarzy się z męskimi perfumami. Po prawie dwumiesięcznej kuracji widzę wysyp baby hair, co bardzo mnie cieszy. Wcierka nie zahamowała do końca wypadania włosów ale w znacznym stopniu je ograniczyła. Mogę ją polecić osobom, które chcą zagęścić włosy a mają problem z wrażliwą skórą głowy i boją się wcierek na bazie alkoholu.

http://jasnowidzgrazyna.wix.com/doradca#!Porady-dobrej-wied%C5%BAmy-od%C5%BCywka-do-w%C5%82os%C3%B3w-Jantar/c1n8i/55c2b2810cf265ef515f9fdb
08/2015 (15)
07/2015 (42)
06/2015 (39)
05/2015 (16)
Archiwum

wtorek, 12 maja 2015

Dajmy sobie sami.

Często w kontaktach międzyludzkich oczekujemy od innych pewnych określonych zachowań. Raz je otrzymujemy zgodnie z oczekiwaniami, innym razem spotyka nas rozczarowanie. Prawie nigdy jednak nie zastanawiamy się jaki mamy stosunek sami do siebie, w jaki sposób siebie traktujemy. Rzadko traktujemy siebie lepiej niż innych. Innych stawiamy na pierwszym miejscu, sami schodzimy na plan dalszy. Nasze potrzeby przestają się liczyć, bo.....tysiące różnych powodów wynajdujemy.

     Ruediger Schache w "Magnetyźmie serca" pisze:

    "Jeśli chcesz, żeby ktoś inny otworzył swoje serce, ty otwórz swoje. Ten ktoś nie może zrobić niczego, czego ty nie mógłbyś uczynić. Jest twoim lustrem. A jeśli on zrobiłby to pierwszy, to i tak nie byłbyś w stanie tego odczuć, gdyby twoje serce nie było wcześniej otwarte.

    Jeśli chcesz poprawić swoje relacje z daną osobą, popraw swoje relacje z samym sobą.

    Jeśli chcesz móc bardziej ufać innym, bardziej zaufaj sobie.

    Jeśli chcesz odczuwać więcej miłości, sam więcej kochaj.

    Jeśli szukasz bezpieczeństwa, sam je sobie zapewnij.

    Jeśli chcesz, żeby lepiej cię traktowano, sam traktuj lepiej siebie.

    Jeśli chcesz osiągnąć pełnię, najpierw sam ją poczuj. Nie potrzebujesz pieniędzy, żeby czuć się bogatym, musisz tylko odpowiednio ukierunkować swoje postrzeganie.

    Jeśli tęsknisz za nowymi bodźcami, wolnością i przygodą - przeżyj je. Zacznij od małych rzeczy, a wielkie przyjdą same.

    Jeśli nie chcesz, żeby cię oszukiwano, upewnij się najpierw, czy sam siebie nie oszukujesz.

    Jeśli chcesz, żeby cię szanowano, szanuj sam siebie.

    Jeśli pragniesz mieć więcej swobody w podejmowaniu decyzji, ale jej nie dostajesz, i tak zacznij sam decydować.


Bez względu na to, czego pragniesz od innych,
najpierw daj to sobie sam.

A jeśli później będziesz miał ochotę, dawaj to także innym. Wtedy to, co upragnione, samo będzie do ciebie przychodzić, ponieważ zacznie działać jako twój magnetyzm. "

Serdecznie pozdrawiam.
Agnieszka

www.dotykzycia.pl

wtorek, 3 września 2013

Medytacja dobra dla zdrowia? Są na to naukowe dowody!

Medytacja: mistyczny przybysz z Dalekiego Wschodu, jeszcze do niedawna była kojarzona jedynie z buddyzmem i praktykowana w ścisłym gronie jego wyznawców. Dziś to się zmienia. Tymczasem naukowcy donoszą, że ma dobroczynny wpływ na stan zdrowia. "Może wzmocnić układ odpornościowy, poprawić zdrowie psychiczne i zdolności umysłowe".
Współcześnie coraz więcej ludzi Zachodu zaczyna przygodę z medytacją, traktując ją jako sposób walki ze stresem i przywrócenia zaburzonej równowagi. Jak się okazuje medytacja wpływa nie tylko na nasz stan emocjonalny, ale także na zdrowie.

Naukowcy z Harvard University i Justuc Liebig University odkryli, że wschodnie praktyki duchowe oparte na medytacji mogą być z powodzeniem stosowane w praktyce klinicznej, zarówno w profilaktyce zdrowotnej, jak i wspomaganiu leczenia.
Odporny na choroby, opanowany i z doskonałą pamięcią?

Medytacja może doprowadzić do poprawy działania układu immunologicznego, zmniejszyć ciśnienie krwi, a także polepszyć pamięć, koncentrację i uwagę - wykazano w badaniach opublikowanych ostatnio na łamach "Perspective on Psychological Science". Badacze twierdzą, że dobroczynny wpływ medytacji obejmuje takie obszary jak regulacja uwagi, świadomość ciała, regulacja emocji i poczucie tożsamości. "Zrozumienie związku między nimi a leżącymi u ich podstaw mechanizmami w mózgu pozwoli lekarzom lepiej i efektywniej kierować procesem leczenia" - mówi dr Hazel Britta, która przewodniczyła badaniom.

Zespół naukowców ma nadzieję, że dalsze badania dookreślą, jak używać medytacji jako narzędzia służącego zmianie na lepsze, choćby w psychoterapii i codziennym życiu.

Sceptyczne głosy

Medytacja i joga, często traktowane na równi ze względu na podobne korzenie, choć wychwalane przez wielu, mają także grono przeciwników. Sceptycy przytaczają chociażby wyniki badań przeprowadzonych przez ekspertów z grupy Healt Research Institute, które wskazują, że rzekome korzyści z uprawiania jogi są porównywalne do zwykłych ćwiczeń rozciągających.

Czy medytacja przestanie być postrzegana jako wschodni zabobon na pograniczu magii? O tym przekonamy się w przyszłości. Już dziś natomiast psycholodzy zdrowia śmiało umieszczają ją na liście zachowań służących profilaktyce zdrowotnej i niefarmakologicznych metod walki z bólem chronicznym.

Specjaliści twierdzą, że jej praktykowanie może pomóc przy migrenie, nadciśnieniu czy łagodnej depresji. Warto jednak pamiętać, że medytacja nie zastąpi tradycyjnego leczenia, nie należy jej traktować jako zamiennika terapii farmakologicznej czy psychologicznej.

http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,10607948,Medytacja_dobra_dla_zdrowia__Sa_na_to_naukowe_dowody_.html