Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadwaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadwaga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Ocet jabłkowy - leczy. Truskawkowy - odmładza.


Ocet jabłkowy - leczy. Truskawkowy - odmładza
Drodzy Fani,
Wśród wielu pytań odnośnie poprzedniego artykułu są takie, które muszę skomentować, ponieważ dotyczą przepisów zamieszczonych w moich książkach.
Pytanie: „Panie Michale, w internecie można spotkać przepis, w którym na wzmocnienie odporności radzi się pić sok z cytryny w połączeniu z octem jabłkowym. Co Pan o tym sądzi? Serdecznie pozdrawiam, Monika”
Pani Monice i innym zainteresowanym odpowiadam, że nie słyszałem o takiej kuracji. Ocet jabłkowy i sok z cytryny to dwie substancje o różnych chemicznych właściwościach i każda z nich posiada własne wartości, a połączone ze sobą – tracą je. Obawiam się, że podczas trawienia pomiędzy nimi i żołądkiem może powstać „konflikt interesów”. Proszę sobie wyobrazić, że zatankowaliśmy samochód zarówno benzyną jak i olejem napędowym. Dla każdego silnika taka mieszanka jest „niebezpieczna”, mogę domniemać, że żołądek również nie jest w stanie „wytrzymać” połączenia octu z sokiem z cytryny, podobnie jak świeżego mleka z kiszonymi ogórkami, wina z piwem itd., … ale to tylko moja opinia. Przy okazji octu jabłkowego chcę poruszyć jeszcze jedną kwestię. Mianowicie, niektórzy Fani narzekają, że smarowali octem jabłkowym żylaki, bolące kolana, lub pili go, aby schudnąć i nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Na moje pytanie skąd pochodził ocet, odpowiedź przeważnie brzmiała, że kupili w sklepie. Jak już kiedyś pisałem, chemia jest nauką ścisłą, ale bardzo zawiłą. Trudno jest dostrzec to, czego nie widzimy. Zawiłość tę przemysł spożywczy czasami „sprytnie” wykorzystuje, a ocet jabłkowy nie jest wyjątkiem. Jak sama nazwa wskazuje, ocet jabłkowy powinien być otrzymywany z jabłek. Proces ten jest drogi i czasochłonny, ponieważ na początku, z jabłek należy wytworzyć wino, a później przy pomocy fermentacji bakterii octowych powstaje z niego ocet. Tak powinno być, ale czasami nie jest… Szybciej i taniej jest wyprodukować z kukurydzy, ziemniaków itp. spirytus, a następnie, „po kilku reakcjach chemicznych otrzymać ocet”. Z właściwościami leczniczymi octu jabłkowego (własnej roboty), taki produkt ma niewiele wspólnego, nadaje się jedynie do potraw i sałatek. Natomiast na żylaki, bolące kolana itp. nie pomoże.  Dlatego w książce podałem przepis na własnoręczną „produkcję” octu z jabłek. A więc wniosek moi drodzy jest prosty – do celów „leczniczych” radzę ocet jabłkowy zrobiony domowym sposobem. Dopóki nie ma jabłek ocet „sklepowy” możemy wykorzystać do produkcji octu z truskawek, który jest bardziej łagodny w smaku, ma piękny kolor i na dodatek subtelną „truskawkową nutkę” J
Może być wykorzystywany, jako środek sprzyjający redukcji tkanki tłuszczowej, dlatego wystarczy pić 3-4 razy dziennie (godzinę po posiłku) po 1 szklance wody z dodatkiem 2 łyżeczek octu truskawkowego. Dzięki bogatemu składowi chemicznemu należy do środków, które podtrzymują prawidłową równowagę kwasowo – zasadową w organizmie tym samym znacznie wzmacniając odporność. Ocet truskawkowy, jako dodatek do maseczek kosmetycznych na bazie owoców, m.in. truskawek, odmładza, regeneruje, nawilża i odżywia cerę.
Można spotkać różne przepisy na przygotowanie octu truskawkowego, przeważnie zachowuje się proporcje 1:1 (np.: 300 g truskawek, 300 g octu jabłkowego)  podaję przepis, z którego ja korzystam:
1. Truskawki umyć, wysuszyć, usunąć szypułki. Pokroić na połówki lub ćwiartki i wypełnić słoik 1L do ¾ pojemności. Zalać truskawki szklanką octu jabłkowego (200-250 ml). Zakryć pokrywką i odstawić na 4-6 godzin.
2. Przełożyć zawartość słoika do emaliowanego garnuszka, dodać 2 łyżki cukru, wymieszać a truskawki lekko rozgnieść. Garnuszek postawić na piecu, doprowadzić do wrzenia i gotować (bez pokrywki) na małym ogniu przez 10-12 minut (2-3 razy przemieszać w trakcie gotowania). Odstawić na 2-3 godziny pod pokrywką a następnie przecedzić przez drobne sitko lub gazę i przelać do butelki. Przechowywać w ciemnym miejscu, w temperaturze pokojowej.
Zamykając ostatecznie temat octu jabłkowego, chciałbym przypomnieć o jego leczniczej mocy. Wiem, że jeszcze nie ma tegorocznych jabłek, ale niebawem będą.  W internecie można znaleźć różne przepisy na jego produkcję, na końcu artykułu podam ten, z którego korzystam.
Lecznicza moc octu jabłkowego
O jabłkach i ich korzystnym wpływie na zdrowie wiadomo od czasów starożytnych.
„Każdego dnia zjedz jabłko, a nie będziesz potrzebował lekarza” – to angielskie powiedzenie jest znane każdemu.
Chciałbym podać kilka skutecznych przepisów, za pomocą, których możemy wykorzystać „leczniczą moc” jabłek, które przekazały octowi jabłkowemu, ale podkreślam, że właściwości lecznicze posiada tylko ocet zrobiony domowym sposobem.
Skład chemiczny:
W occie znajduje się około 60 związków organicznych, pektyny, enzymy, 16 aminokwasów, witaminy: A, B1, B2,B6, C, E, P oraz beta – karoten. Kwasy organiczne: octowy, jabłkowy, cytrynowy itd., minerały: potas, sód, wapń, krzem, magnez, żelazo, fosfor, miedź, siarka, jod.
Właściwości:
Niszczy chorobotwórcze bakterie w układzie pokarmowym, skuteczny przy infekcjach układu moczowego, łagodzi i likwiduje objawy dny moczanowej i RZS, reguluje poziom cholesterolu, wzmacnia naczynia krwionośne, redukuje tkankę tłuszczową, co wspomaga odchudzanie, poprawia kondycję fizyczną i układu immunologicznego. Jest bardzo skutecznym środkiem utrzymania prawidłowej, kwasowo zasadowej równowagi organizmu.
Ocet jabłkowy stosowany jest zewnętrznie i wewnętrznie.
Stosowanie zewnętrzne:
*Półpasiec:
Należy smarować nierozcieńczonym octem bolące miejsca 4-5 razy dziennie, jeśli chory budzi się z powodu bólu w nocy to wtedy również można smarować (2-3 razy). Stosując tę terapię, dolegliwość zazwyczaj ustępuje w ciągu tygodnia.

*nocna potliwość:
przed snem natrzeć skórę octem jabłkowym.

*oparzenia:
zwilżyć wacik octem jabłkowym i przyłożyć na poparzone miejsca. Spowoduje to złagodzenie bólu i zapobiegnie tworzeniu się blizn.

*żylaki:
Nasączyć wacik octem i posmarować żylaki. Po wyschnięciu, miękką gąbką delikatnie „gładzić” żylak po jego długości, od dołu do góry przez 2-3 minuty. Kurację stosować rano i wieczorem przez długi okres czasu. Oprócz tego należy pić ocet jabłkowy - 2 łyżeczki octu na szklankę wody, 2 x dziennie na 15 minut przed posiłkiem.

*stan podgorączkowy (szczególnie u dzieci)
Ocet jabłkowy rozcieńczyć przegotowaną, ciepłą wodą w proporcji 4:1. Nasączyć płynem skarpetki i założyć na nogi. Owinąć folią (np. woreczkiem śniadaniowym itp.) i założyć na folię suche skarpety bawełniane. Po upływie 20-30 minut temperatura powinna spadać.

Stosowanie wewnętrzne:
*odchudzanie:
Łagodny środek wspomagający zrzucanie wagi. Dodatkowa zaleta – wpływa na redukcję „oponki” w okolicy brzucha.
Do szklanki ciepłej, przegotowanej wody, dodać dwie łyżeczki octu + szczyptę soli. Wymieszać i pić 2-3 x dziennie, 10 minut przed posiłkiem. Przy codziennym stosowaniu, przez dłuższy okres czasu, powinno nastąpić zmniejszenie wagi.

*obfite miesiączki, hemoroidy, krwotoki z nosa:
do szklanki przegotowanej wody dodać 2 łyżeczki octu jabłkowego. Pić raz dziennie, na czczo.

*łzawienie oczu:
Do szklanki przegotowanej wody dodać 1 łyżeczkę octu + 1 kroplę jodyny i wymieszać. Pić raz dziennie przez 2 tygodnie. Po upływie tego czasu pić 2 razy w tygodniu (osoby z nadczynnością tarczycy nie powinny dodawać jodyny)

*Choroby stawów:
Kuracja pomocna przy takich dolegliwościach jak: artretyzm, dna moczanowa, reumatoidalne zapalenie stawów itp.
Stosowanie:
Przyjmować 2 x dziennie, w trakcie posiłków po 4-5 łyżeczek nierozcieńczonego octu jabłkowego. Uwaga, najlepiej kurację stosować nie krócej niż 21 dni, wtedy powinna nastąpić znaczna poprawa: zmniejszą się bóle, stawy staną się bardziej elastycznie, zniknie „chrupanie”)

*nadciśnienie:
Do szklanki przegotowanej wody dodać 2 łyżeczki octu jabłkowego + łyżeczkę miodu. Dobrze wymieszać i pić rano na czczo oraz wieczorem, dwie godziny po ostatnim posiłku. Stosować dłuższy okres czasu. Ciśnienie krwi powinno się obniżyć, ale jednak warto wiedzieć, że jedną z głównych przyczyn podwyższonego ciśnienia jest zbyt małe spożycie wody (należy pić 40 ml na 1 kg masy ciała)

*ból głowy typu migrena:
Do garnuszka nalać 1/2 szklanki octu jabłkowego + 1/2 szklanki przegotowanej wody, wymieszać i postawić na małym ogniu. Kiedy roztwór zagotuje się, garnuszek zdjąć i wdychać parę powoli – 75 razy (inhalacja). Jeżeli ból głowy nie minie całkowicie, to na pewno osłabnie.

Przygotowanie octu jabłkowego
  1. Jabłka (nieobrane ze skórki) umyć, wysuszyć i wraz z gniazdami nasiennymi „przekręcić” przez maszynkę do mięsa lub zmielić w blenderze
  2. Otrzymaną masę włożyć do emaliowanego lub szklanego naczynia z szeroką szyjką, dodać ciepłej, przegotowanej wody (1 litr wody na 800 g jabłek) + 100g miodu + 10g drożdży winiarskich + 20g podsuszonego razowego chleba.
  3. Zakryć naczynie i odstawić do fermentacji w ciepłym miejscu, najlepiej w temperaturze 20-25 stopni.  (fermentacja zachodzi lepiej, gdy szyjka naczynia jest jak najszersza). W ciągu pierwszych 10 dni zawartość naczynia należy codziennie przemieszać drewnianą łyżką.
  4. Po upływie 10 dni zawartość naczynia przecedzić przez gazę lub lnianą ściereczkę. Otrzymany sok ponownie przefiltrować i przelać do naczynia z szeroką szyjką.
  5. Do otrzymanego soku należy dodać miód wg proporcji: na 1L soku, 80g miodu, wymieszać drewnianą łyżką do całkowitego rozpuszczenia.  
  6. Naczynie przykryć gazą i postawić w temperaturze pokojowej (20-25°C).
Ocet jest gotowy w momencie, gdy płyn stanie się klarowny. W zależności od gatunku jabłek, miodu oraz wody, zwykle trwa to 40-60 dni. Klarowny płyn ściągnąć z nad osadu przy użyciu rurki, przefiltrować i przelać do butelki. Szczelnie zamknąć (korek można zalać woskiem) i przechowywać w chłodnym miejscu. Otrzymany ocet można wykorzystywać zgodnie z powyższymi przepisami, a także, jako dodatek do surówek i innych potraw.
Życzę zdrowia
Wasz Michał Tombak

http://michaltombak.pl/blog/50-ocet-jablkowy-leczy-truskawkowy-odmladza.html


niedziela, 7 maja 2017

Kapusta – tajna broń do walki z nadwagą, rakiem i chorobami serca.

Kto by pomyślał że w czasach kiedy panuje tyle chorób cywilizacyjnych a leki są coraz droższe, tak wspaniałym rozwiązaniem może być zwykła kapusta.
Okazuje się, że to warzywo ma mnóstwo właściwości prozdrowotnych a efekt lecznicy jest jeszcze lepszy kiedy kapustę ukisimy.
Kapusta kiszona powstaje w wyniku fermentacji z udziałem szczepów bakterii Leuconostoc, Lactobacillus i Pediococcus. Cechuje się trwałością i silnym kwaśnym smakiem, który spowodowany jest obecnością kwasu mlekowego.
Właściwości zdrowotne kapusty:
Antynowotworowa:  Liczne badania wykazały że silne przeciwutleniacze zawarte w kapuście są zdolne do niszczenia wolnych rodników przyczyniających się do rozwoju komórek rakowych. Obecne w kapuście liczne związki chemiczne (indole) pomagają w leczeniu raka piersi, jajników, prostaty i macicy.
Wspomaga serce: Wysokie stężenie błonnika w kapuście powoduje że jest ona bardzo korzystna dla serca.  Zmniejsza ryzyko ataku serca czy udaru.
Wspomaga odchudzanie: Kapusta jest bardzo niskokaloryczna w 100 g produktu znajdziemy zaledwie 20 kalorii.
Poprawia odporność. Zawiera duże dawki witaminy C – aż 35 mg na 100 g- a także komplet niezbędnych dla zdrowia witamin z grupy B. Kapusta zawiera także sporo witaminy A, witaminę E, K i rutynę. Jest także bogata w wapń, magnez, potas, żelazo oraz kwas foliowy (najwięcej jest go w zewnętrznych, zielonych liściach)
Leczy wrzody: spożywanie soku z kapusty ma dobroczynne działanie na żołądek, regularnie pity sok z kapusty może uleczyć wrzody.
Jak przygotować kapustę kiszoną:
Skład:
1 duża główka kapusty
1 cebula
4 liście laurowe
1 łyżka soli
Przygotowanie:
1.Główkę kapusty drobno pokrój nożem lub zetrzyj na dużej tarce.
2. Włóż pokrojoną kapustę do miski i dodaj jedną łyżkę soli.
3. Odłóż kapustę na 3 godziny aż zmięknie i zmniejszy swoją objętość.
4. Gdy kapusta zmięknie, przełóż ją do szczelnego słoika i mocno ugnieć.
5. Dodawaj do słoika pokrojoną cebulę i 4 listki laurowe.
6. Kapusta jest gotowa już po 3 dniach.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Eliksir z kiszonej kapusty. Potęga kultur bakterii.

Kapusta kiszona powstaje w wyniku fermentacji z udziałem szczepów bakterii między innymi Leuconostoci i Pediococcus, po uprzednim zasoleniu. Charakteryzuje się mocnym, kwaśnym smakiem, który zawdzięcza kwasowi mlekowemu. Szczepy bakterii w produktach kiszonych działają na zasadzie podobnej do antybiotyków – niszczą wrogie organizmy chorobotwórcze. Produkty fermentowane wytwarzają bakteriocyny, czyli właśnie naturalne antybiotyki. Eliminują złe bakterię, dzięki czemu zwiększa się odporność organizmu. Wchodzące w skład kapusty kiszonej, fitoncydy działają bakterio i grzybobójczo, będąc niezastąpionymi w leczeniu wielu schorzeń.
Sok jak uzyskujemy z kapusty jest znakomitym eliksirem, który wykorzystany
był już w starożytności do leczenia wszystkich schorzeń przewodu pokarmowego na kłopoty ze stawami czy bezsenność. 

Sok z kiszonej kapusty zawiera takie witaminy i pierwiastki jak:
– Witamina C, E, B12, B6, P, beta-karoten
– Magnez, potas, żelazo, cynk, siarka

Właściwości soku:
1.Zapobiega ryzyku powstania raka.
Dzięki wysokiemu stężeniu glukozynolanów w szczególności sinigryny, sok z kapusty posiada bardzo duże zdolności przeciwzapalne. To wszystko wpływa na zmniejszenie ryzyka nowotworami. Ogólnie rzecz biorąc związki te stymulują układ odpornościowy, hamują wzrost komórek nowotworowych.
2.Leczy wrzody i pomaga utrzymać w zdrowiu przewód pokarmowy.
Sok z kapusty znany jest również w środowisku medycznym, zalec się go w trakcie problemów z jelitami, pomaga również, jeśli ktoś boryka się z wrzodami żołądka. Regularne picie soku z kapusty nie dopuszcza do namnożenia się Helicobacter pylori, bakterii odpowiedzialnej za wiele chorób górnego odcinka przewodu pokarmowego, wspomnianych już wrzodów żołądka a nawet raka żołądka.
3.Blokuję zły cholesterol.
Sok z kapusty pobudza soki trawienne do lepszego trawienia tłuszczy, co za tym idzie obniża poziom złego cholesterolu.
4.Działa przeciwzapalnie, dzięki czemu zwalcza wiele innych dolegliwości.
Oprócz już wymienionych korzyści zdrowotnych sok z kapusty wykazuję działania przeciwzapalne, które w rezultacie pomagają m.in. w:
– zwalczaniu bólu stawów
– w walce z otyłością
– chorobach serca
– bólach migrenowych
– problemach z tarczycą
Sok z kiszonej kapusty ma również inne właściwości takie jak:
– Oczyszczanie organizmu.
Zaleca się przez dwa tygodnie picie pół szklanki soku, trzy razy dziennie.
Rano na czczo i pół godziny po obiedzie i kolacji.
Zawarte w kiszonkach bakterie probiotyczne korzystnie wpływają na florę bakteryjną jelit, usuwając toksyny.
 – Jest cennym źródłem błonnika.
Dzięki czemu po spożyciu daje uczucie sytości i zapobiega zaparciom. Przyspiesz również metabolizm i reguluję przemianę materii.
Zwiększa libido.
Według autora książki Gilliana McKeitha „Jestem, czym jem” sok z kiszonej kapusty wymieniany jest, jako naturalny specyfik zwiększający popęd seksualny oraz ma pozytywny wpływ na płodność.

*Sok z kiszonej kapusty wzmacnia odporność organizmu na stres.
*Poprawia funkcjonowanie układu nerwowego i mózgu.
*Działa odmładzająco,  ponieważ zawiera wiele przeciwutleniaczy oraz stymuluje wzrost komórek.
*Sok z kapusty kiszonej zalecany jest przy leczeniu anemii.
*Obniża poziom cholesterolu.
*Zawiera także siarkę, która wpływa bardzo korzystnie na nasze paznokcie i włosy.
*Niweluje skutki działania alkoholu

http://motywatordietetyczny.pl/2016/03/sok-z-kiszonej-kapusty-naturalny-eliksir-dla-zdrowia/

niedziela, 5 czerwca 2016

7 powodów, by wsiąść na rower.


7 powodów, by wsiąść na rower
Rowerzysta wdycha pięć razy mniej spalin niż kierowca samochodu. Ale to tylko namiastka tego, co zyskamy, jeżdżąc rowerem. Kto to robi, wie, o czym mowa. A kto nadal unika tej przyjemności, obowiązkowo musi nasz tekst przeczytać.
Co roku coraz więcej Polaków jeździ na rowerze. Wciąż jednak zbyt mało. Jak wynika z raportu CBOS systematycznie z tej aktywności korzysta ponad 22 proc. osób, a 35 proc. od czasu do czasu. Niestety pozostali jeżdżą na rowerze okazjonalnie lub wcale. Czas to zmienić! Dlaczego? Oto kilka powodów:

1. Wdychasz mniej spalin.

Nie chcesz jechać rowerem do pracy, bo nawdychasz się spalin? Okazuje się, że rowerzyści wdychają mniej zanieczyszczeń powietrza niż pasażerowie autobusów, taksówek czy jadący własnymi samochodami. Zmierzono to w ramach brytyjskiej kampanii Healthy Air. Osoby jadące samochodami są narażone na 5-krotnie większe stężenie zanieczyszczeń niż rowerzyści i 3,5 raza większe niż piesi. Jadąc zderzak w zderzak, drodzy kierowcy, wzajemnie się trujemy. Z kolei piesi wdychają trochę więcej spalin niż rowerzyści, ponieważ docierają do celu wolniej. Krótko mówiąc: rower to opcja najlepsza!

2. Zyskujesz ochronę przed rakiem piersi.

Na podstawie 73 badań z ostatnich 20 lat stwierdzono, że aktywne fizycznie kobiety mają około 25 proc. mniejsze ryzyko rozwoju raka piersi niż mniej aktywne kobiety.
Ruch zmniejsza stężenie estrogenów we krwi, co może hamować hormonozależne nowotwory. Poza tym po wysiłku obniża się stężenie insuliny. A nie od dziś wiadomo, że insulina podnosi zdolność namnażania się komórek (w tym komórek rakowych). Ruch chroni przed rakiem piersi również dlatego, że powoduje uwalnianie tak zwanych mediatorów stanu zapalnego. Zwiększone stężenie cząsteczek zapalnych w organizmie to wyższe ryzyko raka piersi, a regularne uprawianie sportu zmniejsza ich ilość. Proste!
Więcej - rower to także cudowna recepta na lepsze rokowanie u kobiet, które miały raka piersi. Ciekawe badanie z Yale University School of Public Health pokazało, że 6-miesięczna aktywność fizyczna działała na 43 geny kobiet, w tym gen L3MBTL1, który ma bardzo duże znaczenie w rozwoju choroby nowotworowej. Ruch „włączał” ekspresję tego genu, co chroniło przed nawrotem choroby.

3. Twoje serce i płuca lepiej pracują.

Regularna jazda na rowerze wzmacnia nie tylko mięśnie nóg i pośladków, ale i mięsień sercowy. Poza tym obniża puls w spoczynku, zmniejsza poziom tłuszczu we krwi. Jedno z duńskich badań z udziałem 30 tys. osób dowiodło, że wprowadzenie do swoich nawyków jazdy na rowerze chroni przed chorobami serca. Z kolei fakt, że wdychamy dzięki temu mniej zanieczyszczeń działa zbawiennie na nasze płuca i poprawia ich pracę.

4. Osiągasz lepszy stan umysłu.           

Wraz z aktywnością podnosi się w organizmie poziom białka BDNF, które odpowiada za wzrost nowych synaps zaangażowanych w pamięć i uczenie. Z kolei badanie pod kierunkiem prof. Conneya z Royal Edinburgh Hospital wykazało, że aktywność fizyczna okazywała się równie, a czasem nawet bardziej, efektywna w leczeniu depresji co terapia psychologiczna i farmakologiczna. Warto też wspomnieć o innym badaniu z udziałem osób z ADHD. Dowiedziono w nim, że 20-minutowa jazda na rowerze natychmiastowo łagodzi wśród uczestników objawy, takie jak: słaba koncentracja, poczucie lęku czy przygnębienie. Nic tylko wsiadać na rower, umysł to pokocha!

5. Skuteczniej radzisz sobie ze stresem.

Stresujemy się nagminnie, więc któż nie chciałby radzić sobie z emocjami lepiej? Rower będzie dobrą opcją. Ruch działa na nasz wewnętrzny system „walcz lub uciekaj”. Wzrasta dzięki temu odporność na stres. Osoby, które poprzez ćwiczenia eksponowane są na fizjologiczne zmiany, takie jak szybsze bicie serca, przyspieszony oddech, mogą wykształcić w sobie większą tolerancję na tego typu objawy, które towarzyszą stresowym sytuacjom. I odwrotnie, jeśli za biurkiem spędzamy codziennie po kilka, kilkanaście godzin, nieprzyzwyczajony do obrony organizm staje się nadwrażliwy na negatywne bodźce.

6. Zmniejszasz bóle stawów.

Jazda na rowerze w porównaniu z innymi aktywnościami jest bardziej przyjazna stawom. Dzięki niej są one bardziej mobilne i stabilne. Profesor Robert Middleton, konsultant i ortopeda z Royal Bournemouth Hospital twierdzi, że regularna jazda na rowerze chroni przed utratą tkanki mięśniowej, opóźnia rozwój artretyzmu, a także zmniejsza jego objawy, dlatego standardowo przepisuje taką receptę swoim pacjentom. Z jego badań wynika, że już 30 minut dziennie na rowerze zwykłym lub stacjonarnym pozwala zmniejszyć ból stawów i poprawić ich ruchomość. Co więcej, taka aktywność może być skuteczniejsza w naprawie stawów niż zastosowanie komórek macierzystych czy nanotechnologii, uważa Middleton.

7. Chudniesz…

Jazda na rowerze, jak prawie każda aktywność fizyczna, pomaga w pozbyciu się nadwagi. Dowodów na to nie brakuje. Adam Martin z Norwich Medical School na przykład obliczył, że dojeżdżanie do pracy rowerem zamiast samochodem skutkuje utratą średnio 7 kilogramów w ciągu roku (pod warunkiem, że dojazd zajmuje co najmniej pół godziny).
Wymieniać można by długo! Schudniesz, zyskasz lepszą ochronę przed rakiem i chorobami stawów, wzmocnisz serce i płuca, nie wspominając o pozytywnym samopoczuciu. Rower to doskonała recepta na lepsze zdrowie.

 http://www.hellozdrowie.pl/blogi/zdrowy-konkret/7-powodow-by-wsiasc-na-rower

środa, 23 marca 2016

Energia słońca i ziemia pachnąca to moc uzdrawiająca.

Energia Słońca

Energia słońca jest dla nas bardzo ważna. Słońce, gwiazda bez której nie byłoby życia na Ziemi ostatnimi laty zostaje przedstawiona wyłącznie w sensie negatywnym. Myślę, że tu jak zwykle chodzi o kasę aby producenci kremików z filtrami /i nie tylko/ mogli spokojnie sobie ją trzepać. Dziura ozonowa jest kontrowersyjnym tematem. Nie wiadomo jak to naprawdę z nią jest i czy w ogóle istnieje. Mitem jest również powiązanie wzrostu zachorowalności na raka skóry czy inne nowotwory ze słońcem. To leniwy tryb życia, nałogi, niezdrowe odżywianie rafinowanymi i przetworzonymi produktami, pseudoleczenie farmaceutykami każdej pierdoły  są przyczyną takiego stanu rzeczy. O tym się jednak już tak głośno nie mówi bo wiodące koncerny straciłyby zbyt wiele. Łatwiej obwinić słońce, które głosu nie ma. Nóż mi się otwiera w kieszeni jak myślę ilu ludzi zrobiono i nadal robi się w balona. Z drugiej jednak strony każdy ma wybór i może się przynajmniej postarać zmienić coś w swoim życiu tak aby było zdrowiej.
energia słońca
Dzień się wydłuża, więc będziemy mieli dość okazji aby zaczerpnąć ożywczych promieni słońca. W naszej szerokości geograficznej niedobory witaminy D3 są nagminne. W miesiącach jesienno-zimowych jeśli nie zgromadziliśmy jej wystarczająco dużo latem, i mamy stwierdzone niedobory jedyną słuszną droga zostaje jej suplementacja. Jednak nie o suplementacji chcę tu pisać a o naturalnym, najprzyjemniejszym i najskuteczniejszym sposobie pozyskiwania witaminy D3 przez organizm ludzki a mianowicie poprzez ekspozycję na słońce. Wiem, że wielu zaraz mnie zbeszta, że rak skóry, że czerniak, że słońce to samo ZUO  itp. itd… jednak to od pewnego czasu już do mnie nie przemawia.
Uodporniłam się na natłok rozbieżnych informacji i słucham siebie, swoich reakcji i śmiało mogę stwierdzić, że słoneczko /jeśli z nim nie przesadzamy, bo przesada w czymkolwiek nie jest niczym dobrym dla naszego zdrowia/posiada cudowne właściwości.
  • Leczy depresje i stany melancholii, podkręca metabolizm
Energia słońca doskonale radzi sobie z depresją, melancholią, okresowymi pogorszeniami nastroju, popadaniem ze skrajności w skrajność, płaczliwością. Pomaga spojrzeć inaczej na świat tj. z większą wiarą. Podnosi samoocenę i daje kopa do podjęcia działań, wdrażania pozytywnych zmian w swoim życiu. Na psychikę jest balsamem, któremu nie ma równych. Nie jest to dziwne, gdyż wystarczy już co najmniej 15 minutowa ekspozycja odsłoniętej skóry na promienie słoneczne aby dzienna dawka witaminy D3 została wyprodukowana, a niedobór witaminy D3 to wiele problemów w tym i z psychiką. W bonusie otrzymujemy również bystrzejszy umysł, bo słońce wspomaga procesy myślowe. Najlepsza wena przychodzi właśnie w promieniach słonecznych.
Najwspanialsze jest słońce po zimie. To tak jakby wybudzało człowieka z zimowego letargu. Właśnie wówczas najbardziej lubię się na nim wygrzewać. Jego promienie jeszcze nie parzą a cudownie ogrzewają a uśmiech samoistnie pojawia się na twarzy. Jeszcze jak dookoła śpiewają ptaki a pierwsze wiosenne kwiaty zachwycają swoimi barwami na tle nieulistnionych póki co drzew, to nie ma lepszej terapii na świecie :) . Polecam gorąco takie spotkania z wiosennym słońcem w otoczeniu natury, to istny zastrzyk energii a nie jakaś tam kontrowersyjna kawa sztucznie podnosząca poziom kortyzolu.
Energia słońca może być zbawieniem dla osób z nadwaga gdyż wyśmienicie podkręca metabolizm. Z reguły takie osoby unikają słońca jak ognia co jest ewidentnym błędem, gdyż umiarkowany ruch w słonecznych promieniach to cudowna terapia odchudzająca.
  • umiejętnie dawkowane promienie słoneczne leczą niektóre choroby skóry
Nie mam na myśli oczywiście jakichś poważnych stanów chorobowych ale np. słońce doskonale radzi sobie ze zmianami trądzikowymi, liszajami itp. Ma ono właściwości wysuszające, niszczy wszelkie bakterie, grzyby, wirusy, roztocza. Przy okazji to świetnym sposobem na eliminację roztoczy z pościeli jest wystawianie jej właśnie na pełne słońce.
Co prawda nadmierna ekspozycja na słońce powoduje odwrotne skutki i to również należy mieć na uwadze jednak odpowiednie dawkowanie może wiele pomóc. Osoby z kruchymi naczynkami również muszą uważać i nie leżeć plackiem wystawiając twarz do słońca tylko najlepiej chwytać jego promienie w ruchu. Przed zbyt mocnymi promieniami można się chronić kapeluszami z szerokim rondem czy tudzież podobnymi czapkami. Niektóre oleje  z powodzeniem mogą spełniać rolę naturalnych filtrów np. olejek z rokitnika ze względu na obecność karotenoidów czy masło shea.
Osobiście od lat nie używam żadnych drogeryjnych kremów z filtrami, więcej szkodziły mojej skórze niż robiły dobrego. Jednak ja nie lubię opalać się w klasyczny sposób tzn. leżąc plackiem kilka godzin, więcej czasu spędzam w ruchu więc i oparzenia mi nie grożą. Z resztą kwestia słońca w upalne lato a teraz wiosną to dwie różne sprawy. Pamiętam jednak zawsze o nakryciu głowy 😉 Nie namawiam oczywiście nikogo do zaprzestania używania preparatów z filtrami, używajcie na własną odpowiedzialność, ale myślę, że są one zupełnie zbędne a nawet szkodliwe. Ja to zrobiłam i nic złego się nie dzieje wręcz przeciwnie.  Trzeba wiedzieć ile możemy bezpiecznie przebywać na słońcu. Uwielbiam słońce i nigdy nie zrobiło mi ono krzywdy jeśli przestrzegałam pewnych reguł. Jak przesadziłam to owszem problemy się pojawiały ale związane one były z moją niefrasobliwością.

Energia ziemi

Energia słońca to jedno, druga ważna dla nas to energia ziemi. Człowiek to taka bateria z plusem na górze i minusem na dole i aby cieszył się w pełni zdrowiem musi być naładowany na obu przeciwstawnych biegunach. Energię dodatnią pozyskujemy z kosmosu poprzez kontakt ze słońcem, powietrzem, wodą – natomiast energię ujemną poprzez tzw. uziemianie.
uziemianie boso
Najlepszym sposobem ładowania się ujemną energią ziemi jest chodzenie boso po ziemi, piasku, śniegu a najlepiej po wilgotnej murawie i to nie tylko latem. Dodatkowo jest to wspaniała akupresura stóp i przy okazji hartowanie organizmu. Lepiej jednak nie porywać się z motyką na słońce i nie zaczynać hartowania od biegania boso po śniegu. Warto przyzwyczajać się stopniowo no i oczywiście na czystym terenie a nie na osiedlowym trawniku pełnym psich i kocich odchodów.
Codzienny kontakt z energią ziemi pozwoli pozbyć się problemów z układem krążenia, ochroni przed bólami kręgosłupa, nóg czy ramion. Energia ziemi potrafi również skutecznie likwidować wszelkie stany zapalne, które mogą prowadzić do poważniejszych schorzeń choćby do artretyzmu czy dny moczanowej.
Nie ma w sumie w tym nic dziwnego. Natura nie wyposażyła nas w kopyta za to ten obecnie znienawidzony twardy naskórek stóp chronił naszych przodków przed urazami i marznięciem. Zdaję sobie sprawę że w dzisiejszych czasach raczej trudno byłoby się pokazywać z takimi stopami 😉 i wcale bym tego nie chciała ale wszystko można pogodzić. Dbając o stopy choćby sposobami zaczerpniętymi z tego artykułu można zapanować na twardym i pękającym naskórkiem w zupełnie naturalny sposób bez uciekania się do złuszczających chemicznych skarpetek.
Jako dziecko po domu zawsze chodziłam boso, wszelkie kapcie kurzyły się pod łóżkiem, jednak z dojrzewaniem przejmowałam mentalność dorosłych i zaczęłam wkładać te kapcie. Teraz wracam do czasów dzieciństwa i często śmigam boso po domu i jeśli jestem w ogrodzie to również, a wiosną i latem chodzę praktycznie cały czas boso na zewnątrz. Świetnie się wówczas czuję, mam pełno sił, energii i werwy.
Trochę ciężko było mi się przekonać do latania boso po mokrej trawie bo nie lubiłam tego uczucia ale sprawa jest warta przetrawienia. Lekkość, niwelowanie wszelakich opuchnięć, obrzęków to jeden z licznych powodów. Przeciętny człowiek większość swojego życia spędza w butach i ma niewiele okazji do prawdziwego uziemiania.
Dlatego też w ten pierwszy dzień wiosny przy pierwszych promieniach słońca zrzućmy buty i boso stąpajmy po ziemi. Doda to energii, pozbawi zahamowań i pozwoli z innej perspektywy spojrzeć na otaczający świat, którego człowiek jest zaledwie cząsteczką i to wcale nie tą najważniejszą…
I niech to zadomowi się w naszym życiu na dobre, nie tylko od święta..

http://rytmynatury.pl/energia-slonca-ziemia-pachnaca/