Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą litość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Nikt nie jest Ci nic winien....



Nikt nie jest Ci nic winien.
Ani partner/ka ani rodzic,
ani syn ani córka
ani przyjaciółka
ani osoba, dla której zrobiłeś coś dobrego kiedyś
i teraz oczekujesz rewanżu, bo Ci się należy.
Nikt.
Nikt nie jest Ci winien swojego czasu, energii, wsparcia, pomocy, miłości...
Nawet jeśli Ci jest źle, nikt nie ma obowiązku być dla Ciebie.
Nikt nie ma też obowiązku dawać Ci czegokolwiek tylko dlatego, że on zdaje się to mieć, a Ty nie.
.
Ty też nikomu nie jesteś nic winien.
Ani matce ani ojcu,
ani partnerowi
ani dorosłemu już dziecku, które się czegoś domaga,
ani przyjacielowi ani osobie, której jest źle.
.
Nikomu nie jesteś winien swojego czasu, energii, wsparcia, pomocy, miłości..
Nie masz obowiązku oferować tego nikomu.
.
Nie masz obowiązku dawać innym czegoś tylko dlatego, że Ty zdajesz się to mieć, a on nie.
.
Skąd wiesz, że masz coś komuś zaoferować?
Stąd, że tego chcesz.
Stąd, że to samo z Ciebie wypływa.
Stąd, że to wypływa z Ciebie samo, ale nie jako odpowiedź na żądanie danej osoby, nie jako przymus i nie jako
po-winność ani litość (nie mylić ze współczuciem, które wynika z głębokiej mądrości połączonej z miłością).
.
Bo jeśli robisz coś dla kogoś z przymusu, z po-winności,
czy z poczucia winy,
z obowiązku, z litości, z lęku
lub na zasadzie wykalkulowanej transakcji itd...
...to czy to naprawdę płynie z "dobrego serca" czy "miłości" czy może z jakiegoś oprogramowania?
.
I w drugą stronę - jeśli dostajesz coś od kogoś z przymusu,
z po-winności,
z poczucia winy,
z obowiązku,
z litości,
z lęku
lub na zasadzie wykalkulowanej transakcji (ja Ci dam, a potem Ty będziesz musiał dać mi, a jak tego nie zrobisz, to Ci wypomnę i będę się domagać),
czy też dlatego, że to sobie wymusiłeś,
to czy naprawdę poczujesz się głęboko usatysfakcjonowany
i nakarmiony?
Czy to Ci kiedykolwiek wystarczy?
Czy Cię to kiedykolwiek nakarmi?
Czy może jeszcze rozbudzi poczucie niedoboru
i chcenie "więcej" z poziomu dziecka,
któremu się należy od innych, bo nigdy nie dostało?
Czy naprawdę będziesz miał wtedy szansę na zbudowanie pełnej miłości więzi czy doświadczenie spotkania w kochaniu?
.
W razie gdyby posypały się oburzone głosy
pragnę zaznaczyć wyraźnie,
że w moim odczuciu
współczucie i wyciąganie ręki do drugiego człowieka,
służenie pomocą, kochanie
i okazywanie tego jest NATURALNE i wręcz oczywiste.
Widzę głodnego - daję mu jeść. Widzę spragnionego - daję mu pić. Niezależnie od tego, czy jest to człowiek, zwierzę czy roślina.
Metta - miłująca dobroć - to istota mojego istnienia i moja główna i jedyna praktyka, z której wynikają wszystkie inne.
(Ale często zaznaczam, że miłość i współczucie są miłością i współczuciem a nie oprogramowaniem wtedy, gdy obejmują nas samych, a tym samym w naturalny sposób innych).
.
To normalne, że chcemy coś dostawać od innych i czasem czegoś potrzebujemy, a więc po to sięgamy.
To naturalne też, że wyciągamy do kogoś rękę, aby mu coś dać i przy nim być.
.
Warto jednak nauczyć się opiekować sobą i pełną odpowiedzialność za siebie przyjąć,
aby przestać być żebrakiem
i odkryć w sobie Króla i Królową.
Bogactwo swoje wewnętrzne odkryć niezmierzone,
bogactwo, w którym jest również mnóstwo przestrzeni na PRZYJMOWANIE od drugiego.
.
Warto uczyć się opiekować samym sobą.
Mamę swoją wewnętrzną odkryć i w niej siebie utulić.
Tatę wewnętrznego odkryć i pozwolić mu stworzyć dla siebie bezpieczną przestrzeń, której być może nigdy nie mieliśmy.
Bezpieczną przestrzeń
dla wszystkich naszych "NIE" i wszystkich "TAK".
Nauczyć się podchodzić do siebie z najwyższą życzliwością.
Wtedy bycie Sobą ze Sobą będzie głęboko karmiące, uzdrawiające, kojące.
Tak oto dojrzewamy wewnętrznie.
.
I będziemy dojrzewać być może całe życie.
Ale gdy to załapiemy....
.
Wówczas możemy wejść w relację z drugim człowiekiem niczego się od niego nie domagając.
Bez potrzeby używania kogoś do czegokolwiek (a jednak z głębokim uszanowaniem własnych potrzeb).
.
A wtedy nieuchronnie trafimy na osoby, które chcą nam dawać same z siebie i które przyjmują to co możemy im dać z wdzięcznością, nie domagając się od nas niczego.
I właśnie dlatego pragniemy im dawać.
Prosto z serca.

Karolina Bochenek

sobota, 12 października 2019

Ofiarę nie sposób zalać miłością.


Ofiarę nie sposób zalać miłością.
Nie sposób jej też "pomóc".
Sama siebie zatrzymuje na poziomie dziecka, nie pozwala sobie dojrzeć, skazuje na nieszczęście i zamyka we wzorcu biednej, żałosnej istoty.
W całkowitej bezradności, może rozpaczliwie szukać pomocy, prosić o pomoc Boga, anioły czy inne istoty i rozpaczać, że tak bardzo prosi, tak bardzo się stara i tyle się terapeutyzuje, a nic się nie zmienia.
Z czasem pojawia się żal do Boga, że jak to tak?
.
Tymczasem Miłość czeka, aż zmienisz się sam i aż sam się na nią/Siebie otworzysz.
Ona nigdy przenigdy NIE BĘDZIE SIĘ NAD TOBĄ LITOWAĆ, nie będzie Cię załować i pochylać się nad Tobą, bo... byłoby niedorzecznością traktować istotę tak piękną, potężną i wspaniałą w taki sposób, jakby była brzydka, słaba i beznadziejna.
Miłość nie bawi się w takie gierki tylko po to, by zadowolić Twoje małe, smutne ja i utwierdzić Cię w swojej żałości.
Ona nie będzie służyć Twojemu małemu ja ani utwierdzać Cię w iluzji Twojej małości.
Ona służy tylko i wyłącznie Twojej wspaniałości.
Twojej Prawdzie.
.
Dlaczego miłość miałaby cię pocieszać w twoich iluzjach na swój temat, skoro widzi, jak poprzez łachmany, w które się ubrałeś, prześwituje tak potężne i przepiękne światło?
.
Kochanie, przychodzi moment, że trzeba zostawić swoje rozżalenie i niespełnione oczekiwania tam, gdzie ich miejsce
- w dzieciństwie.
Uszanować, głęboko uhonorować swoją krzywdę, wypłakać to, co było i czego nie było, wykrzyczeć to, co tak długo dusiło w gardle....
i zacząć ... DORASTAĆ.
Do wspaniałości, piękna, mocy, światła i miłości swojego Istnienia.
.
Tak, zawsze możesz pogrążać się nadal w żalu, że nie dostajesz od innych tego, co byś chciał, że nigdy nie dostałeś.
Miłość Ci na to pozwoli.
Będzie patrzyła, jak jęczysz i kwilisz,
cały czas obejmując Cię gorąco i czule w swoich ramionach, których słodyczy nie będziesz mógł poczuć, dopóki nie zaczniesz wyrastać ze swojego przywiązania do własnej małości.
.
Ludzie, od których oczekujesz miłości i wsparcia często nie są w stanie kochać samych siebie, obdarzyć siebie samych ciepłem.
Może też tak być, że ich czas się skończył i teraz nie chcą lub zwyczajnie nie mogą Cię już wspierać, Tobie towarzyszyć.
Poza tym nie jest niczyją rolą wspieranie Cię, pomaganie Ci, ratowanie Cię itd.
Nawet kochanie Ciebie nie jest niczyją rolą.
Jeśli miłość od drugiej istoty nie płynie samoistnie, nie wymusisz przepływu wedle swojego widzimisię. A nawet jak płynie, to nie zawsze będzie płynęła dokładnie tak, jak chcesz, zadowalając Twoje niespełnione oczekiwania i kojąc Twoje lęki.
.
Złoszcząc się na innych i użalając, że nie dają Ci tego, co byś chciał, zachowujesz się tak, jakbyś się wkurzał na to, że kot miauczy, a pies szczeka.
Jakże ta osoba miałaby zachowywać się inaczej, skoro jest właśnie taka, jaka jest?
Jaki ma sens zamykanie siebie w śmiesznych małych żądaniach , których druga istota nie jest w stanie spełnić?
Co Ci to daje?... ,
Czy to rzeczywiście się sprawdza, czy to ma sens?
Czy taka postawa przynosi korzyści komukolwiek?.
.
Nie miej żadnych złudzeń.
Miłość nie będzie Cię wspierać tak, jakbyś był smutnym, małym żebrakiem. Nie tak. Da Ci wszystko czego tylko potrzebujesz, ale nie zawsze będzie to zgodne z tym, co byś chciał z poziomu swojej małości.
Ona ciągle jest z Tobą, ciągle Ci towarzyszy, gotowa rozlać się w Tobie bez reszty, ale widząc Twoje przywiązanie do twojej żałosnej małości i słysząc Twoje błagania o pomoc może jedynie Cię objąć i zapytać:
"Ależ chwileczkę kochanie, dlaczego miałabym Cię ratować? Dlaczego miałabym Cię żałować i litować się nad Tobą? Cóż to za śmieszny pomysł? Przecież jesteś silny, mocny, a ja ciągle jestem z Tobą. Zawsze wspieram Cię w przebudzaniu do własnej Prawdy, uhonorowując wszystko, co przechodzisz".
.
Nie mówię jednak, żeby o nic nigdy nie prosić
(chociaż osobiście wolę dziękować i łączyć się w ten sposób z wewnętrzną nieograniczoną obfitością, która nie zawsze będzie się przejawiać na zewnątrz tak jak "chcę", ale zawsze tak, jak tego potrzebuję.)
Są takie momenty, w których jedna mocna inwokacja typu: "Proszę, zalej mnie miłością, zalej mnie światłem tam, gdzie ciemność, nakarm mnie tam, gdzie głód, napełnij, obejmij..." skierowana ku naszemu Duchowi, Wszechświata, Miłości czyni cuda w naszym wnętrzu i życiu.
Nie ma nic złego w tym, że robimy to z totalną pokorą, rzuceni na kolana, drżący.
Ale bądźmy świadomi, że kochająca energia wszechświata nie odpowie na takie wołanie dlatego, że jesteśmy słabi i żałośni i w końcu postanowiła się nad nami zlitować, ale dlatego, że oto oddajemy zupełnie swoje śmieszne małe wyobrażenia na temat tego, kim jesteśmy i w tym akcie ostatecznego oddania, przywołujemy samych Siebie, przywołujemy moc swojego Ducha.

Karolina Bochenek

niedziela, 14 kwietnia 2019

Nikt nie jest Ci nic winien.


Nikt nie jest Ci nic winien.
Ani partner/ka ani rodzic,
ani syn ani córka
ani przyjaciółka
ani osoba, dla której zrobiłeś coś dobrego kiedyś
i teraz oczekujesz rewanżu, bo Ci się należy.
Nikt.
Nikt nie jest Ci winien swojego czasu, energii, wsparcia, pomocy, miłości...
Nawet jeśli Ci jest źle, nikt nie ma obowiązku być dla Ciebie.
Nikt nie ma też obowiązku dawać Ci czegokolwiek tylko dlatego, że on zdaje się to mieć, a Ty nie.
.
Ty też nikomu nie jesteś nic winien.
Ani matce ani ojcu,
ani partnerowi
ani dorosłemu już dziecku, które się czegoś domaga,
ani przyjacielowi ani osobie, której jest źle.
.
Nikomu nie jesteś winien swojego czasu, energii, wsparcia, pomocy, miłości..
Nie masz obowiązku oferować tego nikomu.
.
Nie masz obowiązku dawać innym czegoś tylko dlatego, że Ty zdajesz się to mieć, a on nie.
.
Skąd wiesz, że masz coś komuś zaoferować?
Stąd, że tego chcesz.
Stąd, że to samo z Ciebie wypływa.
Stąd, że to wypływa z Ciebie samo, ale nie jako odpowiedź na żądanie danej osoby, nie jako przymus i nie jako
po-winność ani litość (nie mylić ze współczuciem, które wynika z głębokiej mądrości połączonej z miłością).
.
Bo jeśli robisz coś dla kogoś z przymusu, z po-winności,
czy z poczucia winy,
z obowiązku, z litości, z lęku
lub na zasadzie wykalkulowanej transakcji itd...
...to czy to naprawdę płynie z "dobrego serca" czy "miłości" czy może z jakiegoś oprogramowania?
.
I w drugą stronę - jeśli dostajesz coś od kogoś z przymusu,
z po-winności,
z poczucia winy,
z obowiązku,
z litości,
z lęku
lub na zasadzie wykalkulowanej transakcji (ja Ci dam, a potem Ty będziesz musiał dać mi, a jak tego nie zrobisz, to Ci wypomnę i będę się domagać),
czy też dlatego, że to sobie wymusiłeś,
to czy naprawdę poczujesz się głęboko usatysfkacjonowany
i nakarmiony?
Czy to Ci kiedykolwiek wystarczy?
Czy Cię to kiedykolwiek nakarmi?
Czy może jeszcze rozbudzi poczucie niedoboru
i chcenie "więcej" z poziomu dziecka,
któremu się należy od innych, bo nigdy nie dostało?
Czy naprawdę będziesz miał wtedy szansę na zbudowanie pełnej miłości więzi czy doświadczenie spotkania w kochaniu?
.
W razie gdyby posypały się oburzone głosy
pragnę zaznaczyć wyraźnie,
że w moim odczuciu
współczucie i wyciąganie ręki do drugiego człowieka,
służenie pomocą, kochanie
i okazywanie tego jest NATURALNE i wręcz oczywiste.
Widzę głodnego - daję mu jeść. Widzę spragnionego - daję mu pić. Niezależnie od tego, czy jest to człowiek, zwierzę czy roślina.
Metta - miłująca dobroć - to istota mojego istnienia i moja główna i jedyna praktyka, z której wynikają wszystkie inne.
(Ale często zaznaczam, że miłość i współczucie są miłością i współczuciem a nie oprogramowaniem wtedy, gdy obejmują nas samych, a tym samym w naturalny sposób innych).
.
To normalne, że chcemy coś dostawać od innych i czasem czegoś potrzebujemy, a więc po to sięgamy.
To naturalne też, że wyciągamy do kogoś rękę, aby mu coś dać i przy nim być.
.
Warto jednak nauczyć się opiekować sobą i pełną odpowiedzialność za siebie przyjąć,
aby przestać być żebrakiem
i odkryć w sobie Króla i Królową.
Bogactwo swoje wewnętrzne odkryć niezmierzone,
bogactwo, w którym jest również mnóstwo przestrzeni na PRZYJMOWANIE od drugiego.
.
Warto uczyć się opiekować samym sobą.
Mamę swoją wewnętrzną odkryć i w niej siebie utulić.
Tatę wewnętrznego odkryć i pozwolić mu stworzyć dla siebie bezpieczną przestrzeń, której być może nigdy nie mieliśmy.
Bezpieczną przestrzeń
dla wszystkich naszych "NIE" i wszystkich "TAK".
Nauczyć się podchodzić do siebie z najwyższą życzliwością.
Wtedy bycie Sobą ze Sobą będzie głęboko karmiące, uzdrawiające, kojące.
Tak oto dojrzewamy wewnętrznie.
.
I będziemy dojrzewać być może całe życie.
Ale gdy to załapiemy....
.
Wówczas możemy wejść w relację z drugim człowiekiem niczego się od niego nie domagając.
Bez potrzeby używania kogoś do czegokolwiek (a jednak z głębokim uszanowaniem własnych potrzeb).
.
A wtedy nieuchronnie trafimy na osoby, które chcą nam dawać same z siebie i które przyjmują to co możemy im dać z wdzięcznością, nie domagając się od nas niczego.
I właśnie dlatego pragniemy im dawać.
Prosto z serca.

Karolina Bochenek

sobota, 30 marca 2019

Prawa duchowe, które musisz znać – PRAWO DAWANIA I BRANIA.




Życie na ziemi to niezwykła szkoła, do której dobrowolnie zapisała się twoja dusza. Nigdzie bowiem nie skorzysta z tylu cennych lekcji, co tutaj.
Ich opanowanie nie jest jednak zadaniem prostym. Duchowych praw rządzących życiem nie poznasz w szkole, ani na studiach. Te lekcje musisz odrobić we własnym zakresie.
Na dodatek zanim zaczniesz je przerabiać musisz najpierw dojść do momentu, w którym zechcesz dowiedzieć się o ich istnieniu.
Ten moment zwykle poprzedzają długie poszukiwania. Nie każdy na nie wyrusza. Wielu z nas woli tkwić w niewiedzy, która choć stanowi więzienie, to jednak daje pozorne poczucie bezpieczeństwa.
Jak poznać, że jesteś więźniem? Zastanów się, czy swobodnie wyrażasz swoją prawdę, czy jednak boisz się oceny i krytyki? Czy to, co myślą o tobie inni jest ważniejsze, niż to kim naprawdę jesteś? Czy żyjesz tak, jak pragniesz, po swojemu, czy według ogólnie przyjętego schematu?
Odpowiedzi na te pytanie nie są proste. Nigdy nie były i nigdy nie będą. Bycie sobą bywa dla wielu z nas najtrudniejsze.
Dochodzenie prawdy o samym sobie jest jednak o wiele łatwiejsze, kiedy poznasz podstawowe duchowe prawa. Pozwolą ci one spojrzeć na świat i otaczających cię ludzi w zupełnie nowy sposób. Nagle zrozumiesz, że życie ci się nie przytrafia. Ty je kreujesz – każdego dnia, każdą decyzją, każdą myślą, każdym wypowiadanym słowem. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko ma głęboki sens. Kiedy zaczniesz postrzegać każde życiowe doświadczenie, jako lekcję i wskazówkę, twoje życie się odmieni. Nie będziesz już tylko bacznym obserwatorem wydarzeń. Staniesz się ich twórcą.
Choć praw rządzących wszechświatem  jest sporo na początek warto poznać

DUCHOWE PRAWO DAWANIA I BRANIA

szczere obdarowywanie
Wiesz, że branie i dawanie są ze sobą ściśle powiązane? Jedno nie istnieje bez drugiego. Im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz. Jeżeli czujesz, że ciągle  brakuje  ci czasu, pieniędzy, miłości, przychylnych i uprzejmych ludzi wkoło zacznij to właśnie rozdawać.  W dzisiejszym świecie za dużo słyszy się: „ja chcę”, „należy mi się”. Zanim jednak wyciągniesz rękę sprawdź  najpierw, co możesz ofiarować.
Każdy ma jakiś talent, dar. Każdy ma coś, czym może obdzielić innych: dobrą radę, komplement, pomysł, inspirujący tekst, rozwiązanie problemu, pomoc w wykonaniu jakiegoś zadania, przytulaniec, czy zwykłe trzymanie za rękę. Dawanie nie zawsze związane jest z pieniędzmi.

Dawaj zawsze z radością i nie oczekuj niczego w zamian. Dawaj bez tworzenia poczucia zależności pomiędzy tobą a tym, któremu ofiarujesz.  Dziel się tym, czego dana osoba potrzebuje, a nie tym, co ty uważasz za odpowiednie dla niej. Nie służ radą, gdy nikt cię o nią nie prosił.
Nie lituj się nad obdarowywanym. Twoja litość pozbawia tę osobę siły, godności i odbiera jej prawo głosu. Przyniesie jej jedynie więcej trosk i biedy. Pamiętaj o tym.
Pięknie podsumowują to 2 dania, które kiedyś, gdzieś przeczytałam i które zapadły mi w pamięć (niestety nie znam autora)
Nauczysz głodnego łowić ryby, a zaspokoisz jego głód na całe życie.
Pozwolisz głodnemu nauczyć ciebie łowić przywrócisz mu jego godność.
Żeby jeszcze lepiej ci to zobrazować opowiem ci o pewnej pięknej inicjatywie, o pewnym wyjątkowym domu opieki.
Byłaś kiedyś w domu opieki dla starszych ludzi?
Jeżeli byłaś, to wiesz, jak bardzo przygnębiające jest to miejsce. Znam kilka osób, które pracowały w takich ośrodkach w charakterze animatorów. Wszystkie zrezygnowały, bo praca okazała się zbyt trudna – nie fizycznie, ale psychicznie.  Przygniótł ich poziom smutku i litości nad losem tych ludzi.
Litowanie się nad drugim człowiekiem nikomu nie służy.
Na szczęście ktoś to dostrzegł, zrozumiał i stworzył w jednym takim domu opieki prawdziwe miejsce mocy. Wpadł  na genialny pomysł i wymyślił sposób na to, żeby przywrócić godność i dać  poczucie sensu i celu starszym ludziom spędzającym ostatnie lata życia w takich domach.
Codziennie o stałych porach do domu opieki przychodziły dzieciaki z pobliskiego przedszkola. Maluchy i dorośli razem uczestniczyli we wszystkich przedszkolnych zajęciach. Były wspólne gry, zabawy, wspólne malowanie, oglądanie i słuchanie bajek, wspólne posiłki i rozmowy oraz przytulanie – mnóstwo przytulania. Okazuje się,  że zarówno maluchy, jak i ludzie starsi najbardziej na świecie potrzebują się przytulać.
Dzieci wnosiły życie i miłość do tego domu, a ludzie starsi dawali swój czas, cierpliwość i niezmierzone wręcz pokłady miłości. Te małe istotki wiedziały doskonale, jak przywrócić starszym, schorowanym ludziom ich godność. Traktowały ich jako równych sobie partnerów i przede wszystkim nigdy nie okazywały im litości.
Doskonała równowaga dawania i brania bez litości i bez zależności.
Czyż to nie piękna lekcja dla nas?
Tylko dawanie bezinteresowne, ze szczerego serca, mające na względzie najwyższe dobro obydwu zaangażowanych stron sprawi, że to, co dajesz wróci pomnożone.
Teraz skoro posiadłaś tę mądrość zacznij ją wykorzystywać w życiu. Każda nauka ma sens tylko wtedy, kiedy przekłada się na działanie.
Co możesz zrobić, żeby z niej skorzystać?
Zacznij obdarowywać każdą osobę, z którą się spotykasz. Czasami wystarczy tylko dobre słowo w myśli np. stoisz na przystanku i w myślach życzysz wszystkiego dobrego wszystkim innym osobom, które stoją obok.
Kiedy idziesz do kogoś w odwiedziny pamiętaj, żeby zawsze obdarować gospodarza drobnym prezentem, kwiatem, komplementem, radą, modlitwą, czy błogosławieństwem. Nigdy nie przychodź z pustymi rękami i pustym sercem.
Kiedy widzisz samochód na poboczu zatrzymaj się i zapytaj, czy możesz jakoś pomóc?
Wspieraj regularnie finansowo potrzebujących.
Jeżeli przeczytasz książkę, tekst lub wpis, który  odmieni twój sposób patrzenia na świat, rozwiąże twój problem lub sprawi, że poczujesz się lepiej  napisz o tym autorowi.
Jeżeli widzisz, że ktoś ma kiepski dzień wesprzyj go słowem, gestem albo po prostu  powiedz komplement.
Dziękuj za miłą obsługę w sklepie, w urzędzie.

okazuj wdzięczność
Wyślij kartę z pięknego miejsca na ziemi dziecku, które zbiera pocztówki z całego świata.
Dawaj, wszędzie, gdzie tylko możesz ze szczerego serca.
W dawaniu zawsze liczy się twoja intencja. Jeżeli jest szczera i podyktowana sercem to prawo zadziała.  Otrzymasz to, co hojnie rozdajesz.

Twój dar ma uskrzydlać, dodawać  wiary i nadziei.

Dając nigdy nie oczekuj niczego w zamian, nawet dziękuję. Dawaj dla samej radości dawania. Pamiętaj wszystko, co dajesz szczerze, bezinteresownie wróci do ciebie pomnożone. Niekoniecznie otrzymasz coś w zamian od osoby obdarowanej. Być może  wspomożesz kogoś finansowo, a następnego dnia naprawi się twoja relacja z szefem. Nigdy nie wiesz kiedy i w jakiej formie otrzymasz swój zwrot od wszechświata.

Zasada dawania i brania obowiązuje również wtedy, kiedy rozdajesz coś negatywnego – złą energię, raniące słowa, krzywe spojrzenia, nienawiść, zazdrość. Zastanów się nad tym następnym razem, zanim zaczniesz krzywdzić słowem lub czynem.

Razem z dziećmi uwielbiamy oglądać wszystkie programy, w których ludzie prezentują swoje talenty. Oglądamy tylko wybrane występy na komputerze (od lat nie mamy telewizji, choć telewizor już od 3 dni jest :)).  Dzieciaki kiedyś odkryły, że poza filmami prezentującymi the best of (czyli najlepsze z najlepszych) są też the worst of (najgorsze).
Prosiły żebym pozwoliła im to obejrzeć. Zgodziłam się.   Po chwili oglądania dzieci stwierdziły, że jednak wolą oglądać te pozytywne występy, te w których ludzi się chwali, a nie wyśmiewa i obraża.
Dzieci wiedzą – mają w sobie mądrość, dopóki my dorośli jej z nich nie wykorzenimy.
Oglądając programy, w których się plotkuje, wyśmiewa i obraża innych oddajemy im część  swojej energii. Dokładamy swoją cegiełkę z negatywnym ładunkiem. One także wróci do nas pomnożona.
Dając nie zapominaj także o BRANIU. Pamiętaj w przyrodzie wszystko płynie. Po każdym wdechu jest wydech, a po przypływie odpływ.  Dając naucz się także przyjmować.
Jeżeli chętnie dzielisz się z innymi wszystkim, co masz zwróć uwagę, na to, czy nie masz przypadkiem problemu z braniem.  Czy trudno ci zaakceptować pomoc, przyjąć prezent lub komplement? Pamiętaj, że ten kto daje nie istnieje bez tego kto bierze. Pozwól innym obdarować cię tym, czego potrzebujesz.
Przyjmuj z wdzięcznością. Dzięki temu między wami nastąpi wymiana energii. Pamiętaj, że odmawiając przyjęcia daru blokujesz ten przepływ i jednocześnie informujesz wszechświat, że nie chcesz, nie potrzebujesz lub nie zasługujesz na dobrobyt, czy wsparcie.
Jeżeli ktoś oferuje ci pomoc – przyjmij ją. Nie musisz robić wszystkiego sama. Jeżeli ktoś mówi ci komplement podziękuj. Jeżeli ktoś daje ci prezent raduj się nim i  okaż wdzięczność. Nie pamiętasz, jak się to robi? Wkrótce Mikołaj – przyjrzyj się, jak dzieciaki reagują na prezenty.
Zastanów się, co możesz ofiarować i do działania!

https://lifeinharmony.pl/rozwoj-duchowy/duchowe-prawo-dawania-i-brania/?fbclid=IwAR385JE7H7KX7nnP-q7BeVguUaOq43HJNI7E0bYK-CByH41nZaH8hProm2c