Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2025
Vadim Zeland nie jest pisarzem, lecz byłym radzieckim fizykiem kwantowym.
Etykiety:
desperacja,
emocje,
energia,
ezoteryka,
fizyka kwantowa,
iluzja,
lustro,
miłość,
nadzieja,
religia,
science-fiction,
transfering,
Vadim Zeland
sobota, 5 marca 2022
ŚMIERĆ jest najlepszym nauczycielem ze wszystkich.
ŚMIERĆ
jest najlepszym nauczycielem ze wszystkich.
Większe niż wszystkie ludzkie filozofie.
Prawdziwsza niż jakakolwiek religia.
Śmierć pozbawia kłamstwa, udawanie.
Śmierć robi kpiny z naszej urazy.
Spala naszą chciwość, urazy i żale.
Śmierć zaprasza nas do bycia całkowicie obecnym.
Żeby odpuścić.
Żeby wybaczyć.
Spotkać się, bez historii.
Śmierć daje jasno do zrozumienia, że liczy się tylko miłość.
Że tylko miłość sprawia, że życie jest warte życia.
A wszystko inne to pył.
Śmierć jest bezwzględnym portalem.
Światowe bogactwa są wobec tego bezsilne.
Nienawiść tego nie przetrwa.
Tylko miłość może przez to przejść.
Wracamy do naszej Prawdziwej Natury.
Cykl zakończony.
- Jeff Foster
niedziela, 17 lipca 2016
Pozwalam sobie.
Pozwalam sobie być bezsilnym wobec własnej niemocy. Nie mogę tego
kontrolować, nie istnieją sposoby bym to zmienił, nie wiem dlaczego to
się dzieje i czy kiedykolwiek minie. Akceptacja tej bezsilności mnie
uwalnia.
Pozwalam sobie na czucie złości. Poczekam jeszcze chwilę i zaraz zobaczę, że tuż pod nią znajduje się chłopiec, który po prostu się boi. Zajmę się nim, jak każdy kochający swego syna ojciec powinien.
Pozwalam sobie stracić nadzieję, bo dopiero wtedy mogę zobaczyć rzeczywistość i kochać ją taką, jaką jest bez próby zmiany na taką, którą chcę mieć ja.
Pozwalam sobie nie wiedzieć, bo tylko uznając swoją małość mogę skupić się na wielkich rzeczach. Piękna inteligencja płynie tylko wtedy, gdy nie chce być inteligentnym.
Pozwalam sobie na płacz, bo jest on wyrazem tego, że odczuwam. A gdy czuję, to rozumiem każdego niezależnie od płci, koloru, religii, kultury i jestem z nim jednością.
Pozwalam sobie być zranionym przez niesprawiedliwy komentarz, bo tylko wtedy mogę wybaczyć autorowi, przez co ten nie będzie musiał już się bronić atakując innych. A jak mu wybaczę, przeszłość przestanie być teraźniejszością i się skończy.
Pozwalam sobie na wstyd. Na dialogi wymagające ode mnie bycia obecnym, mądrym, „ponad tym”. Słyszę je i każdy z nich mnie stresuje, a bycie spiętym wcale nie prowadzi do wielkości.
Pozwalam sobie na fantazje, w których jestem ratującym innych bohaterem. Ten wewnętrzny bohater okrada mnie z bycia wystarczającym, opowiada mi, że „tylko jeszcze jedno osiągnięcie”, każe mi czerpać moją tożsamość z tego, jak chcę być postrzegany, a nie tego, kim jestem.
Pozwalam sobie na zwątpienie. Wtedy bowiem, gdy już nie mam nadziei, siły, kontroli, gdy nie mogę nic zrobić, zaczynam się modlić. Niepewność dalej jest nieprzyjemna, ale ja nie mam już co do niej oczekiwań, bo z nią nie walczę.
Pozwalam sobie na krytyczne myśli dotyczące innych. Odkrywam wtedy, jak zachłyśnięcie sobą jest małe, jak bardzo odbiera mi twórczość, jak fałszywy obraz lepszości buduje. Uśmiecham się wtedy do siebie i przypominam, że bez tych innych nigdy nie osiągnę tego, co zamierzam. I znów staję się życzliwy i wyrozumiały.
Pozwalam sobie pójść na siłownię, choć akurat moja żona woli bym został w domu. Przechodząc przez poczucie winy z tym związane przestaję się bać, a wtedy nie będę udawał przy niej kogoś, kim nie jestem i dowiem się, czy tak naprawdę takiego mnie chce. Zawsze wtedy odkrywam, że ona akceptuje mnie, a ja znowu nie akceptowałem siebie.
I na to też sobie pozwalam.
I na lęk, poczucie zranienia, złość, nienawiść, wściekłość, poczucie winy, apatię, lenistwo, krytykanctwo, cynizm i wszystkie inne cienie, będące przejawem człowieczeństwa. Bo ta część mnie, która sobie na to pozwala, jest czystą, bezwarunkową miłością. A pod spodem, czasem bardzo pod spodem, nią właśnie jest każdy z nas. Jedną kwestią jest bowiem to, co czujesz. Drugą, to co czujesz na temat tego, co czujesz. Jeśli złościsz się na złość, przegrywasz i irytujesz się bardziej. Jeśli ją akceptujesz, ona mija.
Gdy następnym razem poczujesz coś, co do tej pory w sobie odrzucałeś, pozwól sobie na to. Pod zamkniętymi powiekami popatrz na to, nie uciekaj od tego ani w to nie wchodź. Pozwól sobie, bo wtedy przestaniesz sobie robić krzywdę. Dopiero wówczas możesz przestać ją robić innym.
Mateusz Grzesiak
Pozwalam sobie na czucie złości. Poczekam jeszcze chwilę i zaraz zobaczę, że tuż pod nią znajduje się chłopiec, który po prostu się boi. Zajmę się nim, jak każdy kochający swego syna ojciec powinien.
Pozwalam sobie stracić nadzieję, bo dopiero wtedy mogę zobaczyć rzeczywistość i kochać ją taką, jaką jest bez próby zmiany na taką, którą chcę mieć ja.
Pozwalam sobie nie wiedzieć, bo tylko uznając swoją małość mogę skupić się na wielkich rzeczach. Piękna inteligencja płynie tylko wtedy, gdy nie chce być inteligentnym.
Pozwalam sobie na płacz, bo jest on wyrazem tego, że odczuwam. A gdy czuję, to rozumiem każdego niezależnie od płci, koloru, religii, kultury i jestem z nim jednością.
Pozwalam sobie być zranionym przez niesprawiedliwy komentarz, bo tylko wtedy mogę wybaczyć autorowi, przez co ten nie będzie musiał już się bronić atakując innych. A jak mu wybaczę, przeszłość przestanie być teraźniejszością i się skończy.
Pozwalam sobie na wstyd. Na dialogi wymagające ode mnie bycia obecnym, mądrym, „ponad tym”. Słyszę je i każdy z nich mnie stresuje, a bycie spiętym wcale nie prowadzi do wielkości.
Pozwalam sobie na fantazje, w których jestem ratującym innych bohaterem. Ten wewnętrzny bohater okrada mnie z bycia wystarczającym, opowiada mi, że „tylko jeszcze jedno osiągnięcie”, każe mi czerpać moją tożsamość z tego, jak chcę być postrzegany, a nie tego, kim jestem.
Pozwalam sobie na zwątpienie. Wtedy bowiem, gdy już nie mam nadziei, siły, kontroli, gdy nie mogę nic zrobić, zaczynam się modlić. Niepewność dalej jest nieprzyjemna, ale ja nie mam już co do niej oczekiwań, bo z nią nie walczę.
Pozwalam sobie na krytyczne myśli dotyczące innych. Odkrywam wtedy, jak zachłyśnięcie sobą jest małe, jak bardzo odbiera mi twórczość, jak fałszywy obraz lepszości buduje. Uśmiecham się wtedy do siebie i przypominam, że bez tych innych nigdy nie osiągnę tego, co zamierzam. I znów staję się życzliwy i wyrozumiały.
Pozwalam sobie pójść na siłownię, choć akurat moja żona woli bym został w domu. Przechodząc przez poczucie winy z tym związane przestaję się bać, a wtedy nie będę udawał przy niej kogoś, kim nie jestem i dowiem się, czy tak naprawdę takiego mnie chce. Zawsze wtedy odkrywam, że ona akceptuje mnie, a ja znowu nie akceptowałem siebie.
I na to też sobie pozwalam.
I na lęk, poczucie zranienia, złość, nienawiść, wściekłość, poczucie winy, apatię, lenistwo, krytykanctwo, cynizm i wszystkie inne cienie, będące przejawem człowieczeństwa. Bo ta część mnie, która sobie na to pozwala, jest czystą, bezwarunkową miłością. A pod spodem, czasem bardzo pod spodem, nią właśnie jest każdy z nas. Jedną kwestią jest bowiem to, co czujesz. Drugą, to co czujesz na temat tego, co czujesz. Jeśli złościsz się na złość, przegrywasz i irytujesz się bardziej. Jeśli ją akceptujesz, ona mija.
Gdy następnym razem poczujesz coś, co do tej pory w sobie odrzucałeś, pozwól sobie na to. Pod zamkniętymi powiekami popatrz na to, nie uciekaj od tego ani w to nie wchodź. Pozwól sobie, bo wtedy przestaniesz sobie robić krzywdę. Dopiero wówczas możesz przestać ją robić innym.
Mateusz Grzesiak
Etykiety:
apatia,
cieńwina,
emocje,
energia,
inteligencja,
jednośc,
kontrola,
kultura,
miłość,
nadzieja,
religia,
rozum,
serce,
siła,
tolerancja,
WALKA,
wyrozumiałość,
życzliwość
piątek, 11 grudnia 2015
Siła płynie ze zgody na rzeczywistość.
RELIGIA HARMONII
Istnieje religia, którą nazywam religią w zgodzie ze światem. Gdy mówię, że jestem w zgodzie ze światem, to znaczy:
"Jestem zadowolony ze świata takiego, jaki jest, i jak się pokazuje. Jestem zadowolony z siebie takiego, jaki jestem, jestem zadowolony z innych ludzi. Jestem pojednany z tym, co przerażające, na przykład ze śmiercią, winą, losem. Jestem w zgodzie i w harmonii".
To prawdziwa postawa religijna.
Przyjmując taką postawę, zostawiam siebie i otwieram się na coś większego, nie próbując tego pojąć. Widzę szerzej, robię kilka kroków i zatrzymuję się. Otwieram się na tajemnicę, na przykład na śmierć, winę albo los, jednak bez chęci interweniowania. W tym momencie stoję skupiony w obliczu całości.To postawa pełna pokory, ponieważ ja niczego nie chcę.Nie próbuję wywierać wpływu, lecz pozwalam wpływać na siebie temu, co się pokazuje i co do mnie przychodzi. Dlatego też nie tworzę sobie żadnego obrazu Boga. Staję wobec tajemnicy i staram się w tym wytrwać, wytrzymać pustkę.
Dzięki tej postawie jestem ze wszystkim na jednej płaszczyźnie. Jestem jednym z wielu, a każdy jest tak samo wartościowy.
Każdy jest w tej samej sytuacji - nie wie, a mimo to otwiera się na coś większego, nie usiłując tego pojąć. Taką postawę nazywam pokorą: nie chcieć wiedzieć, lecz wytrwać. Kto przyjmuje taką postawę - łatwo to zaobserwować - zyskuje siłę.
Siła ta płynie ze zgody. Ktoś taki nie przeciwstawia się rzeczywistości, która się pokazuje, lecz jest przez nią niesiony i znajduje w niej ostoję.
Bert Hellinger
http://epokamilosciserca.blogspot.com/2015/12/sa-pynie-ze-zgody-na-rzeczywistosc.html
piątek, 26 czerwca 2015
Cztery umowy według Tolteków.
Od zarania dziejów ludzie szukają szczęścia i miłości, jednak mało kto
potrafi być szczęśliwy. Nawet starożytni Toltekowie poszukiwali sposobów
i recept na szczęśliwe życie. W swoich poszukiwaniach i odkryciach
Toltekowie doszli do czterech ponadczasowych prawd duchowych, które
prowadzą do miłości, radości, szczęścia i świadomości i które to prawdy
również we współczesnym świecie pozwolą i pomogą ci cieszyć się życiem.
BĄDŹ NIESKAZITELNY W SŁOWACH.
Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz. Unikaj używania słowa przeciwko sobie lub by plotkować o innych. Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości.
NIE BIERZ NIC DO SIEBIE.
Nic co robią inni, nic dzieje się z Twojego powodu. To co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.
NIE ZAKŁADAJ NIC Z GÓRY.
Znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrazić to czego naprawdę pragniesz. Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz, aby uniknąć nieporozumień, smutku i rozczarowań. Stosując się tylko do tej jednej zasady, możesz całkowicie odmienić swoje życie.
RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFISZ.
Twoje „najlepiej" będzie stale ulegać zmianie. Będzie inne kiedy jesteś zdrowy i inne, gdy jesteś chory. W każdych okolicznościach po prostu rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a unikniesz samoosądzania się, potępiania siebie i żalu.
*Tysiące lat temu, Toltekowie byli znani w całym południowym Meksyku jako “uczeni kobiety i mężczyźni". Antropolodzy, określają Tolteków mianem narodu lub rasy, ale w istocie byli uczonymi i artystami, którzy stworzyli społeczeństwo dążące do zgłębienia i zachowania duchowej wiedzy i praktyk swoich starożytnych przodków. W Teotihuacan, starożytnym mieście piramid na obrzeżach Mexico City, znanym jako miejsce, w którym “Człowiek Staje Się Bogiem" założyli wspólnotę mistrzów (nagualów) i uczniów.
Wiedza Tolteków wywodzi się z tej samej, zasadniczej jedności prawdy co wszystkie święte, ezoteryczne tradycje na całym świecie. Choć nie jest religią, uznaje wszystkich duchowych mistrzów, którzy głosili swe prawdy na ziemi. Traktując o sferze ducha, jest najtrafniej określana jako: sposób życia, wyróżniający się łatwym dostępem do szczęścia i miłości.
Don Miguel Ruiz, Cztery umowy. Księga Mądrości Tolteków.
Mów spójnie. Mów tylko to, co myślisz. Unikaj używania słowa przeciwko sobie lub by plotkować o innych. Wykorzystaj moc Twoich słów tak, by prowadziły do prawdy i miłości.
NIE BIERZ NIC DO SIEBIE.
Nic co robią inni, nic dzieje się z Twojego powodu. To co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.
NIE ZAKŁADAJ NIC Z GÓRY.
Znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrazić to czego naprawdę pragniesz. Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz, aby uniknąć nieporozumień, smutku i rozczarowań. Stosując się tylko do tej jednej zasady, możesz całkowicie odmienić swoje życie.
RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFISZ.
Twoje „najlepiej" będzie stale ulegać zmianie. Będzie inne kiedy jesteś zdrowy i inne, gdy jesteś chory. W każdych okolicznościach po prostu rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a unikniesz samoosądzania się, potępiania siebie i żalu.
*Tysiące lat temu, Toltekowie byli znani w całym południowym Meksyku jako “uczeni kobiety i mężczyźni". Antropolodzy, określają Tolteków mianem narodu lub rasy, ale w istocie byli uczonymi i artystami, którzy stworzyli społeczeństwo dążące do zgłębienia i zachowania duchowej wiedzy i praktyk swoich starożytnych przodków. W Teotihuacan, starożytnym mieście piramid na obrzeżach Mexico City, znanym jako miejsce, w którym “Człowiek Staje Się Bogiem" założyli wspólnotę mistrzów (nagualów) i uczniów.
Wiedza Tolteków wywodzi się z tej samej, zasadniczej jedności prawdy co wszystkie święte, ezoteryczne tradycje na całym świecie. Choć nie jest religią, uznaje wszystkich duchowych mistrzów, którzy głosili swe prawdy na ziemi. Traktując o sferze ducha, jest najtrafniej określana jako: sposób życia, wyróżniający się łatwym dostępem do szczęścia i miłości.
Don Miguel Ruiz, Cztery umowy. Księga Mądrości Tolteków.
piątek, 25 lipca 2014
Niczego Się Nie Wyrzekaj, Do Niczego Się Nie Przywiązuj.
Dziś chciałabym przedstawić wam postać Anthonego de
Mello, hinduskiego jezuitę, psychoterapeutę, mistyka,
kierownika duchowego. Sam nazywa się potocznie “chrześcijaninem
Wschodu“, zaś przyjaciele mówią o nim – “mistrzem
modlitwy“
Największy rozgłos zdobył dzięki książkom i konferencjom z dziedziny duchowości, w których łączył tradycyjną mistykę europejską z myślą Dalekiego Wschodu, nierzadko wchodząc również w obszar psychologii. Jego metody modlitwy oraz ćwiczenia duchowego wykorzystujące technikę psychoanalizy i psychoterapii uważane są za nowatorskie.

Nauka duchowa zawarta we wszystkich jego książkach daje się sprowadzić do trzech podstawowych pojęć: “poznania” – “przebudzenia” – “świadomości“, na których ściśle opiera się ludzkie szczęście, oświecenie oraz miłość. Wiele jego medytacji oraz bajek zwraca uwagę na nieszczęście człowieka płynące z fałszywych przekonań, pragnień bądź wpływu kultury uniemożliwiającego osiągnięcie wewnętrznej wolności.
De Mello stawiał przy tym pewien pomost pomiędzy buddyjskimi “Czterema Szlachetnymi Prawdami a “stopniami doskonałości” św. Jana od Krzyża, nie tylko w odniesieniu do wyzbycia się przywiązań względem świata zewnętrznego, ale również w głoszeniu – mówiąc za św. Pawłem – potrzeby śmierci “starego człowieka” i “narodzinach nowego”.
Jedna z jego głównych maksym brzmiała: “Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”. Poniżej przestawiamy wybrane przemyślenia z jego książki “Minuta Mądrości”
http://www.omsica.pl/blog/medytacja-anthony-de-mello/
Największy rozgłos zdobył dzięki książkom i konferencjom z dziedziny duchowości, w których łączył tradycyjną mistykę europejską z myślą Dalekiego Wschodu, nierzadko wchodząc również w obszar psychologii. Jego metody modlitwy oraz ćwiczenia duchowego wykorzystujące technikę psychoanalizy i psychoterapii uważane są za nowatorskie.
Nauka duchowa zawarta we wszystkich jego książkach daje się sprowadzić do trzech podstawowych pojęć: “poznania” – “przebudzenia” – “świadomości“, na których ściśle opiera się ludzkie szczęście, oświecenie oraz miłość. Wiele jego medytacji oraz bajek zwraca uwagę na nieszczęście człowieka płynące z fałszywych przekonań, pragnień bądź wpływu kultury uniemożliwiającego osiągnięcie wewnętrznej wolności.
De Mello stawiał przy tym pewien pomost pomiędzy buddyjskimi “Czterema Szlachetnymi Prawdami a “stopniami doskonałości” św. Jana od Krzyża, nie tylko w odniesieniu do wyzbycia się przywiązań względem świata zewnętrznego, ale również w głoszeniu – mówiąc za św. Pawłem – potrzeby śmierci “starego człowieka” i “narodzinach nowego”.
Jedna z jego głównych maksym brzmiała: “Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”. Poniżej przestawiamy wybrane przemyślenia z jego książki “Minuta Mądrości”
Cuda – Pewien człowiek przemierzył morza i lądy, by osobiście przekonać się o nadzwyczajnej sławie Mistrza. – Jakie cuda uczynił wasz Mistrz? – zapytał jednego z uczniów. – Hm! Są cuda i cuda. W twojej ojczyźnie uważa się za cud, jeśli Bóg wypełni czyjąś wolę. W moim kraju uważa się za cud, jeśli ktoś pełni wolę Bożą. – Dojrzałość – Do ucznia, który nieustannie oddawał się modlitwom, Mistrz powiedział: – Kiedy wreszcie skończysz wspierać się na Bogu i staniesz na własnych nogach? Uczeń był zaskoczony. – Przecież to ty uczyłeś nas, by uważać Boga za Ojca! – Kiedy nauczysz się, że ojciec nie jest tym, na kim możesz się wspierać, lecz tym, kto wyzwala cię z twojej skłonności do wspierania się na kimkolwiek?
Wrażliwość – Jak mogę doświadczyć jedności z całym stworzeniem? Słuchając – odpowiedział Mistrz. – A jak powinienem słuchać? – Stając się uchem, zwracającym uwagę na każdą rzecz, którą mówi wszechświat. W chwili, kiedy usłyszysz coś, co pochodzi od ciebie, zatrzymaj się.
Absurd – Mistrz od dłuższego czasu tarł cegłę o posadzkę pokoju, w którym medytował uczeń. Początkowo uczeń był zadowolony, przyjmując to jako próbę swojej zdolności do koncentracji. Ale kiedy dźwięk stał się nie do zniesienia, nie wytrzymał i wybuchnął: – Co, u diabła, wyprawiasz? Nie widzisz, że medytuję?! – Poleruję te cegłę, aby stała się lustrem – odpowiedział Mistrz. – Oszalałeś! Jak możesz z cegły zrobić lustro? – Jestem szalony nie bardziej niż ty! W jaki sposób z egocentryka możesz stać się człowiekiem medytującym?
Jasność – Nie szukajcie Boga – rzekł Mistrz. – Po prostu patrzcie, a wszystko się wam objawi. – Ale jak mamy patrzeć? – Za każdym razem, kiedy patrzycie na cokolwiek, starajcie się widzieć tylko to, co jest, i nic innego. Uczniowie byli wyraźnie zdezorientowani, więc Mistrz wyłożył to prościej: – Na przykład, kiedy spoglądacie na księżyc, starajcie się widzieć jedynie księżyc i nic ponadto. – A cóż innego oprócz księżyca można widzieć, kiedy się na niego patrzy? – Człowiek głodny mógłby zobaczyć krąg sera. Zakochany – twarz ukochanej osoby.
Religia – Podróżujący gubernator zatrzymał się, by złożyć uszanowanie Mistrzowi. – Ważne sprawy państwowe nie pozostawiają mi czasu na długie rozprawy – rzekł. – Czy mógłbyś streścić istotę religii w jednym lub dwóch zdaniach, dla ludzi tak zajętych jak ja? – Dla dobra Waszej Wysokości gotów jestem ująć to w jednym słowie. – Nie do wiary! Cóż to za niezwykłe słowo? Milczenie. – A jaka droga prowadzi do Milczenia? Medytacja. – A czym jest, jeśli mogę zapytać, medytacja? – Milczeniem.
Duchowość – Chociaż był to “Dzień Milczenia” Mistrza, pewien podróżny poprosił go o słowo mądrości, które byłoby mu przewodnikiem w drodze przez życie. Mistrz uprzejmie przystał na to, wziął kartke papieru i napisał na niej jedno, jedyne słowo: ” wiadomość”. Przybysz najwyraźniej nie wiedział, co począć. – To zbyt mało. Czy nie mógłbyś powiedzieć o tym czegoś więcej? Mistrz powtórnie wziął papier i napisał: “Świadomość, świadomość, świadomość”. – Ale co właściwie znaczą te słowa? – zapytał jeszcze bardziej bezradny gość. Mistrz wyciągnął rękę po papier i napisał: “Świadomość, świadomość, świadomość znaczy świadomość”.
Czuwanie – Czy jest coś co mogę zrobić, aby stać się oświeconym? – Tak niewiele, jak niewiele możesz uczynić, by rano wstało słońce. – Jaką więc wartość mają te wszystkie duchowe ćwiczenia, które zalecasz? – Dają ci pewność, że nie prześpisz chwili, w której wzejdzie słońce.
Obecność – Gdzie mogę szukać Oświecenia? – Tutaj. – Kiedy się ono dokona? – Teraz właśnie się dokonuje. – Dlaczegoż go nie doświadczam? – Dlatego, że nie patrzysz. – Na co powinienem patrzeć? – Na nic. Po prostu patrz. – W co? – W cokolwiek, na czym spoczną twoje oczy. – Czy muszę patrzeć w jakiś specjalny sposób? – Nie. W zwykły sposób. – Ależ, czy ja nie patrzę zawsze w zwykły sposób? – Nie. – Dlaczego nie? – Dlatego że, by patrzeć, musisz tu być. Przeważnie jednak jesteś gdzie indziej. – Głębia Mistrz rzekł do człowieka interesów: – Jak ryba ginie na suchym lądzie, tak i ty, gdy pochłaniają cię sprawy tego świata, umierasz. Ryba musi wrócić do wody – ty zaś musisz powrócić do samotności. Człowieka interesów ogarnęło przerażenie. – Muszę więc porzucić interesy i wycofać się do klasztoru? – Ależ nie. Zajmuj się nadal swoimi sprawami, i wejdź w siebie – w głąb swego serca!
Wnętrze – Uczeń prosił o słowo mądrości. Mistrz rzekł: – Idź, usiądź w swojej celi, a ona nauczy cię mądrości. – Ależ ja nie mam żadnej celi. Nie jestem mnichem. – Ależ masz ją. Wejrzyj w siebie!
Charyzmat – Pewien uczeń był Żydem. – Co dobrego mam czynić, aby podobać się Bogu? – Skąd mam to wiedzieć? – odpowiedział Mistrz. – Twoja Biblia powiada, że Abraham był gościnny i że Bóg był z nim. Eliasz kochał modlitwę i Bóg był z nim. Dawid rządził królestwem i z nim również był Bóg. – A czy jest sposób, bym odkrył wyznaczone dla mnie zadanie? – Tak. Postaraj się odkryć najgłębszą skłonność twego serca i za nią podążaj.
Harmonia – Chociaż Mistrz zwykł był postępować w sposób tradycyjny, to jednak nie żywił zbyt wielkiego szacunku dla sztywnych reguł i norm. Pewnego razu wybuchła kłótnia między uczniem i jego córką, ponieważ ojciec nalegał, by dziewczyna zastosowała się do zasad swojej religii, dotyczących wyboru przyszłego męża. Mistrz otwarcie opowiedział się po stronie dziewczyny. Kiedy uczeń dał wyraz swemu zaskoczeniu, że święty człowiek może tak postępować, Mistrz odpowiedział: – Musisz zrozumieć, że życie jest jak muzyka, którą tworzą raczej uczucia i instynkt, niż reguły.
Zrozumienie – W jaki sposób mogę otrzymać tę łaskę, bym nigdy nie sądził mego bliźniego? Przez modlitwę. – Zatem dlaczego dotychczas jej nie otrzymałem? – Dlatego, że nie modliłeś się w odpowiednim miejscu. Gdzie ono jest? – W sercu Boga. Jak mógłbym tam dotrzeć? – Zrozum, że każdy kto grzeszy, nie wie, co czyni, i dlatego będzie mu przebaczone.
Złudzenie – Jak mógłbym osiągnąć życie wieczne? – Życie wieczne jest teraz. Wejdź w teraźniejszość. – Ależ czyja nie jestem obecny w teraźniejszości? Nie. – Dlaczego? Dlatego że nie zerwałeś z twoją przeszłością. – Dlaczego miałbym się rozstawać z moją przeszłością? Nie wszystko w niej było złe. – Z przeszłością należy się rozstać nie dlatego, że była zła, lecz dlatego, że jest martwa.
Proroctwo – Chciałbym zostać nauczycielem Prawdy. – Czy jesteś gotów być wyszydzanym, lekceważonym i cierpieć głód aż do czterdziestego piątego roku życia? – Tak. Ale powiedz mi: co będzie, kiedy minie tych czterdzieści pięć lat? – Przyzwyczaisz się już do tego.
http://www.omsica.pl/blog/medytacja-anthony-de-mello/
Subskrybuj:
Posty (Atom)



