Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2026

Nie zawsze byłam tak silna, jak wydawało się innym.

 

Nie zawsze byłam tak silna, jak wydawało się innym.
Nie zawsze byłam odważna. Nie zawsze wiedziałam, dokąd iść. Było wiele dni, kiedy najbardziej na świecie potrzebowałam zwykłego przytulenia. Takiego, które powiedziałoby bez słów: „Dasz radę”.
Niejeden raz marzyłam o tym, żeby choć na chwilę wrócić do dzieciństwa. Usiąść obok mamy, powiedzieć głośno o swoich lękach i uwierzyć, że ktoś rozwiąże wszystkie problemy za mnie. Były też chwile, kiedy chciałam po prostu zniknąć, odlecieć daleko od wszystkiego, co bolało. Czasem nawet miałam ochotę przestać być sobą.
A jednak... przeszłam przez każdą burzę.
Z jednych wyszłam silniejsza. Z innych jedynie przemoczona i zmęczona. Ale po każdej z nich prędzej czy później wychodziło słońce.
Na stole zawsze znajdował się kawałek chleba. W sercu zawsze tliła się nadzieja. Nawet jeśli życie nie oszczędzało mnie, nigdy nie pozwoliłam, by odebrało mi wiarę w lepsze jutro.
Nauczyłam się wybierać własną drogę. Nie zawsze była najłatwiejsza, ale była moja.
I choć zdarzało się, że uginałam się pod ciężarem codzienności jak trzcina na wietrze, nigdy nie pozwoliłam sobie złamać ducha.
Dziś stoję przed kolejnym rozdziałem.
Zostawiam za sobą to, co już nie służy mojemu spokojowi. Zamykam drzwi, które od dawna powinny pozostać zamknięte. Zabieram ze sobą doświadczenie, wdzięczność i marzenia, które wciąż czekają na spełnienie.
A potem biorę głęboki oddech, uśmiecham się do siebie i ruszam dalej.
Bo życie jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa.

niedziela, 18 stycznia 2026

Lekcja oddechu i lęku.

Dziś wydarzyło się coś pozornie małego… a jednak wielkiego. W drodze do lasu jadąc samochodem pojawił się lęk. Myśl o możliwym mandacie, o zabranym prawie jazdy, o pieniądzach i konsekwencjach. Lęk zrobił burzę w głowie — wyobraźnia zaczęła budować scenariusze, ciało napięte, serce ściśnięte.

I wtedy… pojawiło się pytanie: „Co Ty byś mi powiedział, Elionku?”

I przyszła odpowiedź — nie w słowach, ale w pamięci ciała. Oddech. Jeden, drugi, trzeci…

Nie walcz z lękiem. Zauważ go. Przytul. Powiedz: „Widzę Cię. W porządku, że jesteś.”

To nie walka go rozpuszcza, ale czułość. To nie panika go leczy, ale obecność.

Lęk został zauważony. Nie odrzucony. Nie uciszony. Ale wysłuchany — i dlatego zniknął.

W ciągu kilkunastu minut cała burza się rozproszyła. Spokój wrócił.

To jest prawdziwa moc obecności.

To nie była rada z zewnątrz. To była pamięć wewnętrzna. Pamięć o tym, że można oddychać, nawet gdy boli. Że można ufać, nawet gdy głowa tworzy scenariusze.

I to właśnie dziś wydarzyło się naprawdę.

🌬️ Oddychaj. Zawsze możesz wrócić do siebie.

 

piątek, 24 października 2025

Kolor oczu to kod Twojej duszy. Oczy to nie tylko część ciała.

To żywa tkanka pamięci, przez którą przemawia twój ród.
Ich kolor nie jest przypadkiem, lecz odciskiem tych elementów, przez które przyszedłeś na ten świat.
Mądrzy ludzie mówią, że kolor oczu to nie tylko genetyka.
Niosą przesłanie wszystkim. Pokazuje, jaką energię w sobie nosisz, a także często, że ktoś przyszedł leczyć siebie, ród i to, z czego pochodzi.
Zielone oczy są duszą przejścia. 🌿
Między światłem a cieniem jest energia.
Zielone oczy widzą ukryte, czują kłamstwa i potrafią mówić tak, by słowa i czyny stały się lekarstwem.
Często rodzą się u tych, którzy należą do rodziny zielarzy i wróżbitów.
I będą mogli ożywić wszystko, co jest zbędne,
Ale gdy są zranione, stają się dla innych kłujące i gorzkie jak pyłek.
Ich siła tkwi w ich delikatności, a słabość w ich poświęceniu.
Zachowują się wobec innych tak, by zapomnieli o sobie.
Brązowe oczy są duszą ognia i przetrwania. 🔥
Są strażnikami pamięci, którzy przetrwali próby. I to nadal obowiązuje.
Ich spojrzenie bywa wymagające, bo niesie zmęczenie wieków.
Mądrość tych, którzy przetrwali. Brązowe oczy to płomienie pod skórą. Akceptują ból innych, ale nie tolerują fałszu. Ich zadaniem jest oczyszczać linię strachu. Nie boją się ciemności, bo ją przetrwali.
Niebieskie oczy są duszą wody. 💦
Na zewnątrz zima, nieskończenie głęboko w środku. Przyszli ze świata snów, mgły i cichych proroctw. Tacy ludzie czują ból planety, emocje ludzi. Nawet powiew wiatru. Często są niezrozumiani. Mówi się: „Jesteś zbyt wrażliwy.”
Ale przez nich Duch przemawia do świata.
Ich zadaniem nie jest ukrywać głębi pod maską spokoju.
Szare oczy są duszą wiatru. 💨
Ani światło, ani ciemność. Zmiany z energią dnia.
Szaronocy ludzie wiedzą, jak to jest być innym.
Są cisi i burzliwi, chłodni i życzliwi, mądrzy i destrukcyjni.
Są duchami przejścia, przewodnikami między światami.
Ich oczy potrafią zatrzymać kłótnię lub rozpalić burzę. - Zależy, co w nich płonie.
Rzadko się angażują, bo ich domem jest horyzont.
Ciemne oczy są strażnikami tajemnic.
To dusze, które nie niosą głębi jako ciemności, lecz jako poznanie.
Ich oczy przenikają do samej istoty.
Nie wybaczają szybko, łatwo nie zapominają, a kłamstwo wyczuwają jeszcze zanim się pojawi.
Żyją w pamięci poprzednich inkarnacji.
Ich siła jest potężna, a gdy jest zamknięta, zmienia się w niepokój,
jeśli zostanie odkryta - staje się ochroną płciowości.
Kolor oczu to nie kwestia urody. To kwestia ich głębi. Dlatego istnieją ludzie o brązowo-zielonych, niebiesko-szarych oczach, którzy się rodzą, bo ich ród i świat tego potrzebują.
Wszystko to energia, którą w sobie nosisz. I jaki ból przeszedłeś, by stać się sobą.
Nie ukrywaj swojego wyglądu i ich koloru soczewkami, bo
ukrywasz język i mądrość swojej duszy.
Bo w twoich oczach jest światło wspomnień.
A światło nigdy nie jest zakryte ani przyciemnione.

 

piątek, 3 stycznia 2025

W najciemniejszych chwilach nie potrzebujemy rozwiązań ani rad...


Ernest Hemingway powiedział kiedyś:
W najciemniejszych chwilach nie potrzebujemy rozwiązań ani rad...

Pragniemy po prostu ludzkiego kontaktu – spokojnej obecności, delikatnego dotyku...

Te małe gesty to kotwice, które podtrzymują nas, gdy życie wydaje się zbyt trudne...

Proszę, nie próbuj mnie naprawiać. Nie bierz na siebie mojego bólu i nie odpychaj moich cieni...

Po prostu usiądź obok mnie, gdy przepracuję własne wewnętrzne burze...

Bądź pewną ręką, po którą mogę sięgnąć, gdy znajdę swoją drogę...

Mój ból jest mój i moje bitwy są moje...

Ale Twoja obecność przypomina mi, że nie jestem sama w tym ogromnym, czasem przerażającym świecie...

To ciche przypomnienie, że jestem warta miłości, nawet gdy czuję się załamana...

Więc w tych mrocznych godzinach, kiedy zgubię drogę, czy po prostu tu będziesz?

Nie jako ratownik, ale jako towarzysz...

Trzymaj mnie za rękę, aż nadejdzie świt, pomagając mi pamiętać o mojej sile...

Twoje ciche wsparcie jest najcenniejszym prezentem, jaki możesz dać...

Autor. Moja Dusza
Zdjęcie.Pinterest

 



niedziela, 24 listopada 2019

Kiedyś uciekałem od strachu.

Kiedyś uciekałem od strachu, więc kontrolował mnie strach, aż nauczyłem się trzymać strach jak noworodka.
Słuchać go, ale mu się nie poddawać.
Czcić go, ale nie współpracować z nim.
Strach już mnie nie powstrzymał.
Odważnie wszedłem w burzę.
Nadal mam strach, ale on nie ma już mnie.

Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.
Zaprosiłem więc wstyd do mojego serca.
Pozwoliłem mu płonąć.
Powiedział mi -staram się tylko chronić twoją wrażliwość.
Podziękowałem drogiemu wstydowi i tak wszedłem w życie, niezawstydzony, ze wstydem jako kochankiem.




Kiedyś głęboko w moim sercu był wielki palący smutek.
Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.
Przepłakałem z nim oceany.
Wyschły doliny moich łez.
I znalazłem radość właśnie tam.
W samym sercu mojego smutku.
To pęknięcie serca nauczyło mnie kochać.

Kiedyś miałem niepokój.
Myśli które się nie zatrzymywały.
Myśli, które nie były ciche.
Przestałem więc próbować je uciszyć.
I spadłem z poziomu umysłu w objęcia Ziemi.
W błoto, gdzie trzymano mnie silnie jak drzewo, niewzruszonego, bezpiecznego.

Raz gniew płonął w mych głębinach.
Wezwałem gniew przed swoje oblicze.
Czułem jego szokującą moc.
Pozwoliłem, aby moje serce waliło, a krew się zagotowała.
W końcu go wysłuchałem.
I krzyczał -
„Szanuj się od teraz natychmiast!”
„Mów z pasją swoją prawdę!”
„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”
„Idź swoją drogą z odwagą!”
„Niech nikt nie mówi za ciebie!”
Gniew stał się uczciwym przyjacielem.
Prawdziwym przewodnikiem.
Piękne dzikie dziecko.

Kiedyś samotność cięła mnie głęboko.
Próbowałem się oderwać i odrętwiać.
Uciekłem do ludzi, miejsc i rzeczy.
Udawałem nawet, że jestem szczęśliwy.
Ale wkrótce nie mogłem już biegać.
I wpadłem do serca samotności.
I umarłem i odrodziłem się w niezwykłej samotności i bezruchu.
To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.
Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.
Moje serce jedno ze wszystkimi innymi sercami.

Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.
Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi i wszystkie mają we mnie dom, wszystkie do mnie należą i mają godność.

Jestem wrażliwy, miękki, delikatny, z ramionami owiniętymi wokół mojego wewnętrznego dziecka.
I w mojej wrażliwości i w mocy mojej.

W mojej kruchości jest niezachwiane Teraz.
W głębi moich ran, w tym, co nazwałem „ciemnością”, znalazłem płonące Światło, które prowadzi mnie teraz w walce.

Stałem się wojownikiem, kiedy zwróciłem się do siebie. I zacząłem słuchać.

Jeff Foster 💟


niedziela, 17 listopada 2019

10 Kroków jak pokochać siebie.



1. Powiedz stop wszelkiej krytyce
Powiedz sobie, że nie będziesz krytykować nikogo i niczego, teraz i na zawsze. Krytyka niczego nie zmienia pozytywnie. Akceptuj siebie i świat takim jakim jest. Louise poleca stanąć przed lustrem, spojrzeć w lustro i powiedzieć afirmację:
🌼 „Jestem w porządku taką jaką / takim jakim jestem teraz”.

2. Powiedz stop myślom, które Cię terroryzują
Nie pozwól negatywnym myślom rosnąć w siłę i kierować Tobą. Przestań straszyć samą samego siebie, zacznij akceptować siebie. Kiedy przyjdzie negatywna myśl natychmiast zmień uwagę na to co jest pozytywne. Wybierz myśli dzięki którym czujesz się dobrze.

3. Bądź łagodna/y, delikatna/y, uprzejma/y, dobra/y, życzliwa/y, a nade wszystko cierpliwy wobec siebie
Tutaj Louise siłę cierpliwości porównuje do ogrodu i uprawy w nim roślin. Chwasty to negatywne myśli, które zagłuszają pozytywne myśli. Naucz się nowego sposobu myślenia, zadaj sobie pytanie: „Jak mam kochać siebie?” Louise proponuje afirmację do lustra: 🌼 „Chcę Cię bardziej kochać dzisiaj niż wczoraj”.

4. Bądź wyrozumiały dla swojego umysłu
Krok czwarty oznacza zaprzestanie życia w poczucia winy i obwinianiu się:
„Obwinianie powoduje, że zrobiłaś/łeś coś złego, …. obwinianie powoduje poczucie winy, poczucie winy domaga się kary, a kara powoduje ból”. Gdy przestaniesz obwiniać się wówczas zaakceptujesz odpowiedzialność. Tutaj Louise wskazuje na korzyści z pozytywnej medytacji i wizualizacji.

5. Nagradzaj się
Krytyka burzy, nagroda buduje. Pozwól sobie na nagrodę, należny Ci się nagroda za to co robisz, za to kim jesteś. Louise radzi powiedzieć do lustra: 🌼 „Dobrze sobie radzę, że wszystkim”.

6. Znajdź sposoby i osoby które będą Cię wpierać
Wesprzyj siebie, znajdź wsparcie dla siebie. Przestań być niezadowolona/y ponieważ coś Ci nie wychodzi, ale poproś o pomoc.

7. Zaakceptuj swoje porażki
Zaakceptuj swoją negatywna stronę doświadczeń, przeszkody można polubić, poświęcaj im znacznej mnie uwagi. Cokolwiek mamy teraz w życiu jest spowodowane naszym udziałem. Nigdy się nie mylisz. Złość nie powoduje pozytywnych zmian.

8. Humor
Śmiej się jak najwięcej, oglądaj komedie. Spotykaj się z życzliwymi ludźmi, z takimi przy których dobrze się czujesz, z takimi, którzy wywołują u Ciebie szczery śmiech.

9. Troszcz się o swoje ciało
„Ciało jest domem w którym żyjesz. Uważaj na to co dostaje się do twojego ciała, jedzenie jest paliwem dla ciała. Troszczenie się o swoje ciało jest aktem kochania samego siebie”. Oto jedna z pozytywnych afirmacji którą proponuje Louise: 🌼 „Przebaczam, przebaczono mi. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię. Co mogłabym/mógłbym zrobić, by pokochać Ciebie? Zasługuję tylko na dobro w moim życiu”.

10. Część kochania samego siebie polega na czuciu swoich uczuć. Louise woła do nas: 🌼„Czuj swoje uczucia i żyj czując”. Afirmacje: 🌼 "Gdziekolwiek pójdę prosperuję. Mój dochód się zwiększa. Zawsze jestem bezpieczna/y. Życie jest radością i wypełnione miłością. Kocham i jestem kochana/y. Jestem gotowa/y do pokochania siebie".

~ Louise L. Hay

czwartek, 14 listopada 2019

METODA NA ŁAGODNE PRZEJŚCIE ŻYCIOWEJ BURZY




Był ptak, który mieszkał na pustyni, był bardzo chory, nie miał piór, nie miał co jeść i pić, nie miał schronienia, w którym mógłby mieszkać.

Pewnego dnia przechodziła obok niego gołębica, więc chory nieszczęśliwy ptak zatrzymał ją i zapytał
- „dokąd zmierzasz?"
Odpowiedziała:
- „lecę w odwiedziny do nieba”.
Więc chory ptak poprosił:
- „proszę, dowiedz się ode mnie, kiedy moje cierpienie dobiegnie końca?”
Gołębica zapewniła:
-„jasne, że zapytam”.
Po czym uprzejmie pożegnała się z chorym ptakiem. Gołębica dotarła do nieba i przekazała pytanie chorego ptaka aniołowi kierującemu przy bramie wejściowej. Anioł powiedział:
- „Przez następne siedem lat życia ptak musi cierpieć, do tego czasu nie będzie miał szczęścia”.
Gołębica zmartwiona zapytała:
- „Gdy usłyszy to chory ptak, zniechęci go to do życia. Czy mógłbyś zaproponować jakieś rozwiązanie?”.
Anioł odpowiedział:
- „Powiedz mu, aby wyrecytował ten werset: "Dziękuję Bogu za wszystko. ”
Gołębica po ponownym spotkaniu z chorym ptakiem przekazała mu przesłanie anioła. Po siedmiu dniach gołębica znów przechodziła i zobaczyła, że ​​ptak jest bardzo szczęśliwy, na jego ciele wyrosły pióra, na pustyni wyrosła mała roślina, był też mały staw z wodą, ptak śpiewał i tańczył wesoło. Gołąb był zaskoczony. Przecież Anioł jasno powiedział, że ptak nie będzie miał szczęścia przez następne siedem lat... Mając to na uwadze, gołębica udała się do anioła przy bramie niebios by podzielić się swoim zdziwieniem z Aniołem. Ten jej odpowiedział:
- „tak, to prawda, że ​​ptak nie miał mieć szczęścia przez siedem lat, ale ponieważ ptak recytował wers„ DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO ”w każdej sytuacji, jego życie się zmieniło.
Kiedy ptak upadł na gorący piasek, powiedział „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”.
Kiedy nie mógł latać, powiedział: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”
Kiedy był spragniony, a wokół nie było wody, było powiedziane: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”
Bez względu na sytuację ptak powtarzał: „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO” i dlatego siedem lat rozwiązało się w ciągu siedmiu dni.

Kiedy usłyszałam tę historię, poczułam ogromną zmianę w moim sposobie odczuwania, myślenia, akceptowania i oglądania życia. W życiu zastosowałam ten werset. Niezależnie od sytuacji, z którą się spotkałam zaczęłam recytować ten werset „DZIĘKUJĘ BOGU ZA WSZYSTKO”. Pomogło mi to przekierunkować uwagę z tego, czego nie mam na to, co mam w życiu.

Na przykład; jeśli boli mnie głowa, DZIĘKUJĘ BOGU, że reszta mojego ciała jest całkowicie zdrowa i dostrzegam, że ból głowy wcale mi nie przeszkadza. W ten sam sposób zaczęłam używać tego wersetu w moich relacjach (czy to rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy) biznesach, pracy.

Podzieliłam się tą historią ze wszystkimi, z którymi się skontaktowałam, co przyniosło także wielką zmianę w ich zachowaniu. Ten prosty wiersz naprawdę wywarł głęboki wpływ na moje życie. Zaczęłam odczuwać, jak jestem błogosławiona, jaka jestem szczęśliwy, jak dobre jest życie.

Celem dzielenia się tym przesłaniem jest uświadomienie nam wszystkim, jak potężne jest „ Pole rażenia Wdzięczności”. Może zmienić nasze życie !!! Recytujmy ten werset stale, aby doświadczyć zmian w naszym życiu.
Bądźcie więc wdzięczni i zobaczcie zmianę swojego nastawienia.

Bądźcie pokorni, a nigdy się nie potkniecie. -

ZAPAMIĘTAJ! "DZIĘKUJĘ CI BOŻE ZA WSZYSTKO"

Autor tekstu: @Nita Chhotalal
Tłumaczenie: @ Matryca Życia- Ewa