Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało bolesne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało bolesne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lipca 2018

Uwalnianie się od lęków .

„Życie nie jest po to, by się go bać, lecz by je zrozumieć”. {Madame Curie}
Uwalnianie się od lęków
Lęki różnego rodzaju towarzyszą nam już od wczesnego dzieciństwa. Ich stopień natężenia zależy od tego, jak silny program w nas funkcjonuje. Uczucie lęku powoduje, że czujemy niemoc, nie widzimy wyraźnie prawdy o danej sytuacji czy osobie, czujemy się czasem sparaliżowani tak, że aż brakuje nam tchu. Kiedy tak się dzieje, najlepiej dotrzeć do źródła takiego programu lękowego, by je usunąć, ale czasem w danym momencie, lęk nie pozwala nam na żadne działanie albo przez niego działamy destrukcyjnie na samych siebie. To, co możemy w takiej sytuacji zrobić, by sobie od razu pomóc, to rozpoznać i oswoić te lęki, by straciły władze nad nami i byśmy mogli swobodnie iść do przodu i realizować swoje cele.
Chciałam Wam dzisiaj zaproponować prostą wizualizację, dzięki której będziecie mogli to zrobić. Składa się ona z dwóch części, w pierwszej trzeba sobie uświadomić, czego najbardziej się boisz, zobaczyć, jak energetycznie wygląda ten lęk, by w drugiej części go oswoić. Ważne, by pozwolić wyobraźni działać i nie analizować tego, co do Ciebie przyjdzie. To, co przyjdzie, właśnie dokładnie tak wygląda.
Część Pierwsza: Uświadamianie
I. Napisz, na czym polega twoja największa obawa (3 przykłady sytuacji, kiedy nie czujesz się bezpiecznie). (np. boję się biedy, zdrady)
a)…………………………………………………………………………………………………………
b)………………………………………………………………………………………………………..
c)…………………………………………………………………………………………………………
II. Jaki kolor mają te lęki? (np. czarny, szarofioletoy)
a)………………………………………………………………………………………………………..
b)………………………………………………………………………………………………………..
c)…………………………………………………………………………………………………………
III. Jaki obraz najbardziej je odzwierciedla? (np. słoń, ognista kula z kolcami)
a)…………………………………………………………………………………………………………
b)…………………………………………………………………………………………………………
c)…………………………………………………………………………………………………………
IV. Określ w skali od 1 do 10 intensywność lęku, gdzie 1 oznacza bardzo słaby lęk, a 10 bardzo silny. (np. 8)
a)…………………………………………………………………………………………………………
b)…………………………………………………………………………………………………………
c)…………………………………………………………………………………………………………
Część Druga: Wizualizacja
Przyjmij wygodną pozycję, zamknij oczy i weź głęboki oddech. Policz teraz od 5 do 1 i zacznij miarowo i głęboko oddychać. Zrób 10 głębokich oddechów stopniowo je wydłużając. Robiąc głęboki uzdrawiający oddech zaczynasz odczuwać coraz większy spokój i odprężenie. Skup teraz całą swoją uwagę na oddechu. Za każdym razem, kiedy robisz głęboki wdech, twoje ciało zaczyna odczuwać większy spokój, a z każdym głębokim wydechem wyrzucasz całe nagromadzone w ciele i umyśle napięcie i uwalniasz wszystko, co potrzebuje zostać uwolnione. Całe Twoje ciało zaczyna być coraz bardziej zrelaksowane i rozluźnione. Z każdym oddechem każda komórka Twojego fizycznego ciała wypełnia się spokojem.
Wyobraź sobie teraz, że siedzisz na trybunie w cyrku. Gasną światła i konferansjer zapowiada kolejny występ. Zauważasz, że na scenie na samym środku są umieszczone symbole Twoich lęków. Nagle na arenę wychodzi słoń. Jest duży, silny i groźny. Na jego widok ogarnia Ciebie przerażenie, bo słoń zaczyna występ od połknięcia tych symboli, które stają się jego integralną częścią. Staje się on symbolem Twoich lęków a jego skóra robi się czarna. Zaczyna swój występ i po wykonaniu kilku figur podchodzi do Ciebie, a Ty w tym momencie dmuchasz na niego używając całej swojej Siły i Mocy. Słoń się zbliża a Ty, patrząc na niego zauważasz, że kolor jego skóry zmienia się na jaśniejszy. Dmuchasz więc jeszcze mocniej i zaczynasz dostrzegać szarości, trochę niebieskiego a nawet zielony obok uszu. Zaczynasz się uśmiechać do siebie, bo ten słoń jest jakiś nietypowy. Widząc go z bliska zaczynasz odczuwać Radość i Ulgę, bo dostrzegasz, że on nie jest taki groźny, jak na początku. Słoń zawraca w stronę środka sceny, jego występ trwa na dobre a Ty śmiejąc się dostrzegasz, że barwa jego skóry zrobiła się jasna i przyjemna a po symbolach nie został żaden ślad. Nagle słoń znowu podchodzi do Ciebie i dotyka Twojej ręki trąbą. Nie boisz się już, bo ten słoń jest przyjazny i chce się z Tobą pobawić. Zaprasza Ciebie do wspólnej zabawy, a Ty się zgadzasz i wybiegasz na scenę razem z nim, a on pozwala Ci wejść na swój grzbiet. Razem robicie honorową rundę wokół sceny. Czujesz się Lekko i Radośnie, strach uleciał, słoń okazał się być wspaniałym kompanem. Po skończonym występie słyszysz burzę braw i zbierasz gratulację za Odwagę, ponieważ inni widzieli, co zrobiłaś. Poczuj Radość i Podziękuj sobie za Odwagę, Siłę i Determinację. Odczuj Wdzięczność. Pozostań w tym nastroju tak długo, jak zechcesz i kiedy poczujesz Gotowość,  otwórz oczy.
Następnie określ swoje uczucia w skali 1 do 10 w stosunku do każdego lęku i zobacz, co się zmieniło.
 
 https://kwiatduszymockamieni.blogspot.com/2018/07/uwalnianie-sie-od-lekow.html

niedziela, 29 października 2017

Ciało bolesne.

Człowiek jest istotą wielowymiarową. Wewnętrzne aspekty konstruują nas, ale nie są nami. Ty nie jesteś swoim umysłem, choć się z nim utożsamiasz. Ty nie jesteś także swoimi emocjami, choć one Tobą powodują. Ty, w swojej istocie jesteś ciszą i światłem. Dotrzyj do tej prawdy o sobie.

Ciało bolesne.

Człowiek jest istotą skomplikowaną, skonstruowaną z wielu płaszczyzn. Mamy m.in. emocje (ciało emocjonalne) i myśli (ciało mentalne), które są ze sobą sprzężone. Umysł, razem z emocjami skutecznie zaciemniają w nas obraz wewnętrznej ciszy. Nie warto ich jednak traktować jak wrogów, wypierać czy ignorować. Warto nauczyć się siebie by świadomie zarządzać swoim wnętrzem. Tylko integracja daje bożą pełnię.
Jednym ze sposobów na oswojenie emocji i umysłu jest rola obserwatora wobec siebie. Patrzenie na siebie w trzeciej osobie (on) stwarza przestrzeń, dzięki której nabierasz dystansu. Możesz wtedy w sposób świadomy oglądać i zarządzać swoim istnieniem. Wszystko co w Twoim życiu pochodzi z Ciebie. Wszystko co konstruuje Twoją rzeczywistość to także Ty. Zawsze Ty. Będziesz biernie płynął z tym co przychodzi, czy w sposób świadomy zaczniesz kreować osobistą rzeczywistość tak wewnętrzną jak i zewnętrzną.
Przez całe życie szukamy siebie, tylko siebie, zawsze siebie.
Ostatni czas był dla mnie trudny. Borykałam się z poczuciem straty po ukochanym zwierzęciu. Jako człowiek świadomy procesów zachodzących w moim wnętrzu, zaobserwowałam ból, nazwałam i zaakceptowałam go. Był on jednak na tyle silny i trzymał tak mocno, że o pomoc w przepracowaniu poprosiłam Duszę. Duszka tylko czekała na moje przyzwolenie. Wiedziała co robić, by uwolnić mnie i siebie od bólu serca. Także Twoja Dusza dokładne wie co robić, by Was uleczyć. Szybko doprowadzi do uzdrowienia, wplatając w przestrzeń, w serce lekarstwo.
Śpiew, ruch, kreacja, opowieści, energie Ziemi, płacz to są odwieczne, uniwersalne lekarstwa Duszy. Dusza zawsze wie co pomoże w kłopotach. Trzeba się tylko dać poprowadzić w kierunku uzdrowienia. Dlatego jeśli coś Cię dręczy zapraszaj swoją Duszę (a przez nią Boga) do bólu, który nosisz w sobie. On jest także lub przede wszystkim Jej udziałem. Nikt ponad Nią nie wie lepiej co zrobić by się z niewygodnych emocji uzdrowić. Stań przed Duszą nagi. Odrzuć wszystkie blokady, uspokój myśli, uspokój ciało bolesne. Zaakceptuj i pozwól poprowadzić się ku uzdrowieniu. Pozwól Duszy/ Bogu działać. Pozwól niech ukoją Twoje zbolałe serce.
U mnie jak zawsze w trudnych sytuacjach z pomocą przychodzą praktyki medytacyjne BON. Krąg szamanów syberyjskich i nauki Tybetu są mi bliskie. Zajmowałam się tym w poprzednich istnieniach. Zapraszam ból mojego serca i umysłu do swojej wewnętrznej ciszy i pozwalam im być. To wystarczy.
Kiedy Ty się oczyścisz, oczyści się także Dusza. Powinniśmy robić to na bieżąco. Wstrzymywanie emocji opóźnia proces uzdrawiania, zatrzymuje przepływ energii. W ciele i w Duszy powstają blokady. Przez całe życie nakładamy na siebie wiele takich blokad, zatrzymując w sobie emocje. Prędzej czy później zatory muszą znaleźć ujście powodując depresje, choroby przewlekłe, stany rakowe, nerwice, lęki itp.
Trzeba dbać o higienę emocjonalną/ energetyczną. Nie bać się siebie, nie bać się przyznać do swojej słabości, niewygodnych uczuć. Trzeba pozwolić uchodzić emocjom. Trzeba na bieżąco porządkować przestrzeń swojego serca, ciała, energii, Duszy, umysłu, emocji. Porządkowanie nie polega na zamiataniu problemów pod dywan a na świadomym przepracowywaniu ich. W praktyce oznacza to obserwację, nazwanie, przyjęcie, akceptację, uwolnienie. To jest proces.
Pozwól swoim słabościom zaistnieć. Zaproś je do intymności Twojego serca. Pozwól im być. To wystarczy. Wkrótce ujrzysz, że znacznie osłabły i nie mają już nad Tobą kontroli. Nieprzepracowany cień powróci jako niszczyciel. Dlatego: uśmiechnij się sercem do wszystkiego co w Tobie. Otwórz temu drzwi aby mogło swobodnie przez Ciebie przepłynąć.
Nie ma jednej, sprawdzonej ścieżki oczyszczania. W przestrzeni jest ich bardzo wiele. Być może też za każdym razem potrzeba będzie czegoś innego. W procesie oczyszczania pozwól sercu prowadzić. Nie masz lepszego sprzymierzeńca, nauczyciela, drogowskazu ponad swoją Duszę. Ona jest jak najlepszy, kochający, szczerze oddany rodzic, który nie pozwoli pogubić się swojemu dziecku.
Nic nie jest dobre, nic nie jest złe Wszystko po prostu JEST.
Wielka wdzięczność Duszo. Jesteś/ Jestem sensem mojego Wszechświata.

http://www.w-przestrzeni-serca.pl/czlowiek-swiadomy/142-cialo-bolesne.html


sobota, 25 marca 2017

Wewnętrzne wyzwolenie.


Kiedyś przyszła do mnie kobieta w wieku około 30 lat. W momencie przywitania wyczułem ból, skrywany za uprzejmym i sztucznym uśmiechem. Zaczęła opowiadać swoją historię i w przeciągu paru chwil ten uśmiech zamienił się w grymas bólu. Pojawił się niekontrolowany szloch. Powiedziała, że czuje się samotna i niespełniona. Było w tym wiele gniewu i smutku. Już jako dziecko została wykorzystana przez używającego fizycznej przemocy ojca. To pozwoliło szybko się zorientować, że jej ból nie był spowodowany obecnymi sytuacjami i warunkami, ale tworzyło go wyjątkowo ciężkie ciało bolesne. Ono stało się filtrem, przez które postrzegała całą życiową sytuację. Dziewczyna nie była już w stanie widzieć zależności pomiędzy emocjonalnym bólem i myślami, całkowicie identyfikując się z obydwoma. Nie dostrzegała, że stale karmiła ciało bolesne swoimi myślami. Innymi słowy, żyła z ciężarem głęboko nieszczęśliwego ja. Z drugiej strony, na pewnym poziomie, musiało docierać do niej, że sama jest sprawcą bólu, że sama jest ciężarem dla siebie. To sprawiło, że była gotowa się obudzić i dlatego przyszła.
Skierowałem jej uwagę na to, co czuła wewnątrz ciała i poprosiłem by poczuła emocje bezpośrednio, nie używając filtra nieszczęśliwych myśli czy własnej nieszczęśliwej przeszłości. Powiedziała wtedy, że przyszła do mnie oczekując wskazania drogi wyjścia z bólu, a nie zagłębiania się w niego. Niechętnie, ale jednak zrobiła to o co prosiłem. Łzy popłynęły po twarzy, całe jej ciało zaczęło drżeć. Powiedziałem: „W tej chwili to jest to, co czujesz. Nic nie możesz z tym zrobić, bo to jest to, co odczuwasz właśnie w tym momencie. Czy teraz, zamiast pragnienia, by ta chwila była inna niż jest, co tylko przydaje więcej bólu niż już czujesz, mogłabyś całkowicie przyjąć to, czym wypełniony jest ten moment?”
Była cicho przez chwilę, nagle jednak zaczęła wyglądać na zniecierpliwioną, jakby chciała wstać i wyjść. Powiedziała: „Nie. Nie chcę tego zaakceptować”. „Kto teraz to mówi?”– spytałem. „Ty czy nieszczęśliwość w tobie? Czy potrafisz dostrzec, że twój ból – z powodu bycia nieszczęśliwą – jest jeszcze jednym pokładem nieszczęścia?”. Na chwilę znowu się uciszyła. „Nie nalegam, abyś zrobiła cokolwiek. Wszystko o co proszę, to byś odpowiedziała sobie na pytanie czy możesz pozwolić wszystkim obecnym uczuciom tu być. Innymi słowy i może zabrzmi to dziwnie – jeżeli nie masz nic przeciwko temu, by być nieszczęśliwą, co dzieje się z tą nieszczęśliwością? Czy chcesz się tego dowiedzieć?”.
Przez chwilę wyglądała na zdezorientowaną, lecz po minucie lub dwóch, nagle zauważyłem znaczną zmianę w jej polu energii.  Powiedziała: „To dziwne. Wciąż jestem nieszczęśliwa, ale teraz jest wokół tego przestrzeń. To wszystko wydaje się mniej znaczyć”. To był pierwszy raz kiedy usłyszałem, by ktoś ujął to w ten sposób – „jest przestrzeń wokół mojego nieszczęścia”. Ta przestrzeń pojawia się rzecz jasna, kiedy istnieje wewnętrzna akceptacja wszystkiego, cokolwiek jest przeżywane w chwili obecnej.
Niewiele już powiedziałem, pozwalając jej być z tym doświadczeniem. Później zrozumiała, że w chwili, gdy przestała identyfikować się z uczuciem- tą starą bolesną emocją, która w niej żyła-  w chwili, gdy całą swoją uwagę skierowała bezpośrednio na nie – bez próby opierania się – nie mogło ono dłużej kontrolować jej myślenia i podtrzymywać mentalnie wykreowanej konstrukcji pod tytułem – „nieszczęśliwe ja”. W jej życiu pojawił się nowy wymiar, który wykroczył ponad osobistą przeszłość – wymiar Obecności. Ponieważ nie można być nieszczęśliwym bez nieszczęśliwej historii, był to koniec jej cierpienia. Był to również początek końca jej bolesnego ciała. Emocja sama w sobie nie jest nieszczęśliwością. Tylko emocja plus nieszczęśliwa historia, tworzą ból i zgryzotę.

Więcej o ciele bolesnym i o tym jak się od niego uwolnić przeczytacie w książce Eckarta Tolle – Nowa Ziemia, z której pochodzi powyższy fragment.