Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2025

Jeśli potrafisz usiąść sam w kawiarni albo pójść sam do kina — potrafisz wszystko.


 

Jeśli potrafisz usiąść sam w kawiarni albo pójść sam do kina — potrafisz wszystko.
Bycie samemu nie oznacza samotności.
To siła.
To sztuka cenić własną obecność.
Być swoim przyjacielem.
Słuchać własnych myśli.
Nie szukać potwierdzenia na zewnątrz.
Wielu ludzi boi się ciszy.
Boi się stolika dla jednej osoby.
Boi się sali bez towarzystwa.
Ale właśnie w takich chwilach rośniemy.
Stajemy się niezależni. Spójni. Wolni.
Bo kto nauczył się być sam ze sobą —
ten poradzi sobie z całym światem.

piątek, 22 kwietnia 2022

Mówią, że się starzeję, bo ...

Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść do kina, wolę usiąść w zaciszu swojego domu z książką w ręku.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść na imprezę, wolę usiąść w domu z bliskimi i pograć z nimi w planszówki.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast wyjść tam, gdzie jest dużo ludzi, wolę przejść się do parku na spacer, lub po prostu usiąść w fotelu i patrzeć na moją, dużą kolekcję zieleni.
Mówią, że się starzeję, bo zamiast godzinnych rozmów z ludźmi, wolę spędzać godziny w przelewaniu swoich myśli na papier, czy słuchaniu ulubionej muzyki.
Mówią, że się starzeję…
A ja nigdy nie czułam się tak młoda i wolna zarazem, jak dziś.
Dojrzałam do tego, by cenić swój czas i świadomie decydować w jaki sposób go spędzać.
Wolę zacisze własnego domu i grono najbliższych mi osób, niż udawane uśmiechy, zawistne spojrzenia, szepty za plecami, byle tylko pojawiać się wśród tłumów.

/Katarzyna Pych/
/Fot. Colors for you/

 

wtorek, 17 maja 2016

Chcę, czy pragnę?

Jaka jest różnica między stwierdzeniem CHCĘ a PRAGNĘ?

Wbrew pozorom spora, choć mało kto się nad tym zastanawia i naprawdę niewielu ludzi widzi sens w tym rozróżnieniu. A jednak okazuje się, że to istotne, jeśli oczywiście jesteśmy zainteresowani tworzeniem swojego życia wg najlepszych scenariuszy i spełnianiem marzeń.
Jedna z 4 zasad zachowania równowagi zamiaru wg Zelanda Vadima głosi, by „Chcieć – nie pragnąc”.
Jeśli nie zagłębiałeś się jeszcze w Transerfing rzeczywistości, to stwierdzenie niewiele mówi. Trudno w pierwszej chwili wychwycić jakąkolwiek różnicę. Chcenie, pragnienie, ja chcę, ja pragnę. Zwykle częściej używamy tego pierwszego ze stwierdzenie. Mówimy: chcę to, chcę tamto, nie chcę tego, nie chcę tamtego.
Słowo „pragnę” jest dużo rzadziej używane, ale do rzadkości należy, byśmy robili to świadomie, nie znając prawdziwej różnicy między tymi dwoma zwrotami.
Pragnienie wynika z poczucia braku. Już samo znaczenie tego słowa w odniesieniu do wody wskazuje na ten brak: pragnę – to znaczy brakuje mi wody, potrzebuję jej, bo jeśli jej nie dostanę to… w ostateczności umrę.
Gdy mówimy: chcę się napić, chcę pójść do kina, chcę się z tobą umówić, chcę być bogaty, chcę być wysportowany, chcę wyjechać, chcę podróżować itd. Waga tego stwierdzenia jest dużo mniejsza i nie łączy się z potrzebą, bez której nasze życie będzie niekompletne, albo w ogóle się rozsypie.
Pragnienie łączy się z potrzebą, a potrzeba wynika z braku. Potrzebuję tego, bo nie mam. Jeśli taka, czy inna potrzeba nie zostanie zaspokojona, nie będę w pełni szczęśliwy.
Pragnę – znaczy tęsknię za tym, czego nie mam, za osobą, rzeczą, miejsce, statusem społecznym czy materialnym.
By dostrzec tę różnicę, trzeba się na chwilę zatrzymać i zastanowić na tymi dwoma zwrotami w kontekście swojego życia: do czego pasuje słowo „chcę”, a do czego słowo „pragnę”. Wtedy z każdą nową chwilą wszystko zacznie stawać się jaśniejsze.
Gdy nasze cele czynimy zbyt ważnymi, świat zaczyna reagować w celu zrównoważenie sił – napotykamy na przeciwności, spore utrudnienia, mało co idzie gładko i naturalnie wypływa jedno z drugiego. Trzeba się sporo napracować, by zdobyć to, na czym BARDZO nam zależy i od uzyskania czego uzależniamy wiele, gdy chodzi o nasze życie, szczęście, satysfakcję.
Im większe napięcie w drodze do celu podczas zdobywanie tego, czego pragniemy, tym mniejsza radość z samej drogi. Nie chodzi o to, że zmniejszając to napięcie i poczucie ważności, uwalniamy się od wysiłku i pracy. Po prostu inaczej odczuwamy cały proces, praca sama w sobie nas nie męczy. Mimo często zmęczenia fizycznego, emocjonalnie i psychicznie jesteśmy uskrzydleni i wolni od zmęczenia na tej płaszczyźnie.
Chcę tego, ale świat się nie zawali, jeśli tego nie zdobędę, nie osiągnę, nie posiądę. Wychodzę z założenia, że dając z siebie 100% podczas zmierzania do celu, nie mam się czego obawiać, bo jeśli to mój cel, to go osiągnę. Jeśli jednak mi się nie uda, to widać tak miało być i zakładam, że jest to dużo lepsze od tego, wcześniej wydawało mi się takim być.
Całość wynika z czegoś głębszego: z zaufania do życia, do świata, do Boga, do Istnienia.
Gdy uwolnimy nasze cele – będą jak ptaki. Mogą wzbić się wysoko i dolecieć tam, gdzie znajdą spełnienie. Trzymane w klatce naszej ważności i lęku przed stratą – skazane są na wegetację.
Gdy potrzeba przestaje być potrzebą – zostaje zaspokojona.
Często, gdy odpuszczamy sobie walkę i usilne starania, wszystko zaczyna układać się z korzyścią dla nas. Czemu tak się dzieje? Bo życie pisze najlepsze scenariusze, pod warunkiem, że mu na to pozwolimy.



czwartek, 20 marca 2014

Zrób coś dla siebie.
















Zrób coś dla siebie. Przeczytaj książkę, o której myślałeś od
miesięcy. Idź do kina na film, który Cię zainteresował. Zacznij
biegać. Zapisz się na zajęcia fitness. Upiecz ciasto z tego przepisu,
który ostatnio znalazłeś Internecie. Kup balsam o zapachu, który
sprawia Ci przyjemność. Zrób sobie długą kąpiel. Wypij kawę w tej nowo
otwartej kawiarni na rogu. Skasuj niepotrzebne sms-y. Zacznij naukę
nowego języka, tego, o którym zawsze myślałeś.
Zacznij jeździć na
rowerze. Uporządkuj maile. Zmień tapetę na pulpicie. Zmień fryzurę.
Zmień sposób myślenia. Zmień nastawienie.

Zrób coś w końcu t y l k o  dla  s i e b i e. Nie dla mamy, bo tego
oczekuje. Nie dla taty, bo tego wymaga. Nie dla sąsiadki, żeby nie
gadała. Nie dla przyjaciółki, bo na to liczy. Nie dla znajomych, bo
inaczej się rozczarują. Nie dla otoczenia, żeby miało o czym gadać.
Nie dla ludzi, żeby mieli się na czym skupiać. Nie dla całego świata,
tylko w końcu tak zwyczajnie tylko dla siebie.
Przyznaj, przecież w Twoim życiu nie powinno być nikogo ważniejszego
od Ciebie samego. Tylko wtedy znajdziesz w nim przestrzeń dla
innych.
Tylko człowiek szczęśliwy /szczęśliwy ze sobą / może promieniować
szczęściem wokół.