Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cud. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cud. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2024

Niech Ci się szystko spełnia.


 

Niech Ci się spełnia.
Niech każda ścieżka, nawet ta najtrudniejsza przyniesie cierpliwość, dojrzałość i mądrość życiową.
Niech dobre skrzydła zawsze otulają troską i zrozumieniem.
Niech miłość dodaje sił i ulecza wszelkie rany.
Niech piękno będzie na wyciągnięcie ręki.
Niech prawda nie boli a wyzwala.
Niech każdy dzień będzie jak mały cud, który w Twoich dłoniach wzrasta.
~Elżbieta Bancerz

rys.autor nieznany

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Radosna częstotliwość cudów.



Radosna częstotliwość cudów.

Wznieść się do częstotliwości cudów oznacza wibrować miłością, zaufaniem, radością i czystością, którymi jesteśmy.
Radość to boska nuta w twoim ciele, energia Boskiego Ognia, częstotliwość cudu, którym jesteś.
Zaufaj temu, co cię uszczęśliwia. Wszystko inne jest iluzją i próżno jest chcieć dalej podsycać iluzje.
W swojej pierwotnej esencji jesteś radością, w rzeczywistości wyczerpujesz się, chcąc pozostać w cieniu tego, kim jesteś.
Świecisz całym swoim blaskiem, podejmując decyzję o podsycaniu ognia radości.
kiedy mieszka w tobie radość: wszystko, co robisz, odbywa się z łatwością.
Radości nie da się zgasić. To gorycz powstrzymuje duszę przed tańcem.

La joie fréquence des miracles
S’élever à la fréquence des miracles c’est vibrer l’amour, la confiance, la joie et la pureté que nous sommes..
La Joie est la note divine dans votre corps, l'énergie du Feu Divin, la fréquence du miracle que vous êtes.
Faites confiance à ce qui vous met en joie. Tout le reste n’est qu’illusion et il est vain de vouloir continuer à alimenter les illusions.
Dans votre essence originelle vous êtes la joie, en réalité, vous vous épuisez à vouloir vous maintenir dans l'ombre de qui vous êtes.
Vous rayonnerez de tout votre éclat en prenant la décision d'alimenter votre feu de joie.
quand la Joie vous habite : tout ce que vous entreprenez est réussi avec facilité.
La Joie ne peut s’éteindre. C’est l 'amertume qui empêche l’âme de danser.

Hermine Nadine Delhaye

poniedziałek, 11 marca 2019

Wiem , że wiesz ...


Ty jesteś swoim własnym Mistrzem swoim Uzdrowicielem któż inny mógłby nim być niżli nie Ty sam/sama .Nikt inny poza Tobą nie ma takiej Mocy Sprawczej ,Twoja Siła jest nieograniczona nikim i niczym .Nie ogranicza jej ani czas ,ani nawet przestrzeń .To ona sprawia ,że codziennie ,każdego Pięknego dnia odradzasz się ciągle na nowo i na nowo .To ona powoduje ,że podążasz do tego ,co dla Ciebie Najlepsze ,To ona sprawia ,że odnajdujesz siebie w każdym napotkanym człowieku w każdym geście .Te gesty są drobnymi aktami Miłości jakie ślesz sobie samemu /samej do siebie poprzez inne Istoty poprzez inne Istnienia. W Całym ludzkim Plemieniu nie ma nikogo ,kto jest lepszy czy gorszy Wszyscy jesteśmy Cudami .Miłość sprawia ,że odnajdujemy te wszystkie drobiny porozrzucane po całym świecie .Po co ...
A po to by siebie Ukochać najbardziej na świecie .
Więc uczyń sobie samemu /samej ten Cudowny Prezent od Serca dla Serca .Ukochaj Siebie Czule i Najczulej tak, jak nikt nigdy tego nie uczynił .I wiedz ,że jest to gest Najwyższej Pokory wobec siebie samej /samego .Nie ma niczego ,co mogłoby się z tym równać .
Idź i Świeć jesteś godzien tej Miłości
W Uniesieniu ...

Anita Katarzyna
 

poniedziałek, 3 września 2018

Dziewczynka i Cuda.

Była sobie Dziewczynka,
która nie wierzyła w Cuda,
ale wierzyła w ludzki Rozum.

Wierzyła w to, czego była nauczona w dzieciństwie.
Ale cuda istnieją niezależnie od tego, czy wierzymy w cuda czy nie wierzymy.

I na każdego z nas przypada w ciągu życia nie jeden Cud, a mnóstwo.

Ci, którzy wierzą, szczerze się cieszą:
" O! Cud! Cudownie!"

A ci, nie wierzący, mówią:
"Zbieg okoliczności" lub "Poszczęściło".

I kto z nich czuje się szczęśliwym?
Tak, oczywiście, te pierwsze!

Dusza kocha śmiać się i śpiewać,
a Rozum planować i analizować.

Ponieważ nasza Dziewczynka, co dorastała i doroślała, przyjaźniła się z Rozumem, to rzadko śpiewała , ale ciągle myślała.

Oczywiście, kiedy dorastała, małe Cudeńka się wydarzały w jej życiu, ale ona ich nie uważała za Cuda.

Tylko nadszedł czas w jej życiu na Wielki Cud.
Cud się pojawił:
"Hej! Otwierajcie!
Chcę się wydarzyć natychmiast! "
- ogłosił Cud.

Odpowiedzią była cisza.

Zanim Ktoś się odezwał niezadowolonym głosem:

- Kto tu do cholery krzyczy?

- To ja, Cud!
Przyszedłem do Twojego życia, żeby ono stało radosnym i szczęśliwym.
-Nie ma Jej w domu. Nie mogę Cię wpuścić.

-A gdzie ona jest?

- Wiadomo gdzie - w Przeszłości. Analizuje, porównuje, układa doświadczenia do szafki.

- Cóż, wrócę później!
- powiedział zaskoczony Cud.

Wkrótce Cud znowu się pojawił , ale Kobieta była nieobecna.

- Znowu w Przeszłości?

- Nie w Przyszłości.
Planuje i systematyzuje.

- Aha! To innym razem.

Następnym razem Kobieta była w domu, ale ...
- To Ty, Cud? To nie najlepszy czas.
Ona ma kłopoty. Nie może się odnaleźć.

- A kiedy się odnajdzie?

- Kiedy kłopoty będą w Przeszłości

- Wtedy prawdopodobnie pójdzie znowu w Przeszłość i będzie analizować doświadczenie?

- Pewnie tak.

- To kiedy mogę się wydarzyć?

- Może złap Ją w Przeszłości lub Przyszłości i jakoś się umów.

- No nie - pokręcił głową Cud.
- Ja się wydarzam Tu i Teraz.
Taki już jestem.

- Wtedy nie wiem.
Tu i Teraz - to będzie problem.
Ona rzadko bywa w Tu i Teraz.

- Zwariować można!
Człowiek sam ucieka od swojego szczęścia! A co się stało?

- To nic specjalnego.
Utknęła w samotności.
Zycia osobistego brak.
Nie ma radości.Taka rutyna ...

- O! Najwyższy czas na Cud!
To jest właściwy czas!
Otwieraj bramy, Rozum!
Otwieraj natychmiast!

I Cud wkroczył w świadomość Kobiety.
- Cześć! Jestem Cudem!

- Ale ja nie wierze w żaden Cud! - zdziwiła się Kobieta.

- A ja wierze w Ciebie!
I myślę,że my się dogadamy.
Tylko masz tutaj tak ciasno.
Nie ma miejsca w ogóle.
Zaraz to naprawimy!

I Cud otworzył szafę ...
A z szafy wypadły z wielkim hukiem szkielety ...

- Szkielety w szafie?
Po co je tu chowasz?
One się nadają tylko do muzeum. Wyrzucamy?

- Wyrzucamy - przytaknęła oszołomiona Kobieta.

- Świetnie! A te wyglądają na ususzone uczucie i niespełnione marzenia.
Może ich wyczyścimy i ożywimy? Do kosza na śmieci poszły stare pretensje, smutne wspomnienia,osądy, oczekiwania i poczucie winy.

- Ale czy to jest mądrze - pozbywać się wspomnień?

- Może i nie mądrze, ale bardzo korzystnie.
Żeby w Twoim życiu pojawiło się coś nowego, trzeba pozbyć się starych rzeczy.

- Och! Jak pusto! - zdziwiła się Kobieta.
Nic mi nie zostało.
Z czym będę żyć?

- Ze mną! - radośnie poinformował Cud.
Przyszedłem do Ciebie i Cię nie opuszczę.
I teraz każdy dzień będzie małym Cudem.

Od tej pory życie Kobiety bardzo się zmieniło.

"Jaka Cudowna Kobieta! "- mówią o niej dookoła. I to jest prawda.

Cuda rozświetlają nas od wewnątrz.
I my stajemy się Cudem!

- Elfika-Irina Siemina.

Namaste

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

ŻYCIE TO TWORZENIE, A NIE ODKRYWANIE !

Życie i każdy jego moment są cenne i magiczne. We Wszechświecie króluje myśl !
Jest najważniejszą siłą sprawczą. Może pokonać bariery lub je stworzyć. Otwiera lub zamyka drzwi. Budzi nadzieje lub rozwiewa marzenia.
Uwierz !
JUŻ JESTEŚ TYM, KIM PRAGNIESZ BYĆ !
Ty nie odkrywasz siebie, lecz siebie tworzysz na nowo. W każdej chwili powołujesz do istnienia swoją rzeczywistość. Nie żyjesz po to, aby odkrywać, co życie ma Tobie do dania, ale to stwarzać samemu !
To Ty sprawiasz, że Twoje życie rusza z miejsca.
Kiedy myślisz, że Jesteś w pułapce, że nic dobrego nie może Cię spotkać - pomyśl na nowo !
Kiedy myślisz, że świat to straszne miejsce, w którym dzieje się tyle zła - pomyśl na nowo !
TO TY JESTEŚ STWÓRCĄ
TO TY JESTEŚ CUDEM !!!
I żadna gwiazda, planeta, czy czyjaś myśl, nie będą bliższe tej oczywistej Prawdzie, niż Ty - Teraz.
TO TY DECYDUJESZ O MISJI SWEJ
I PRZEZNACZENIU !
Gdy to w pełni zrozumiesz i zaakceptujesz, Twoje życie stanie się ekscytujące i opuszczą Cię wszelkie ograniczenia.
,,Istnieje tylko jeden cel wszelkiego życia, a jest nim to, abyś Ty i wszystko, co żyje, mogli doznać najwyższej chwały. Nie czekaj, aż tak się stanie - po prostu to stwórz ".
Neale Donald Walsch
Otaczają Cię tylko cuda, a Twoja obecność, jest największym ze wszystkich cudów życia. Gdyby nie Twoje życie i to, jak je przeżyłeś do tej pory, nic na tej planecie nie byłoby takie samo. Twoje myśli dotykają nas wszystkich, Twoja życzliwość leczy, a miłość sprawia, że na duszy robi się cieplej. Dobro, które uczyniłeś i czynisz cały czas, będzie trwało nieskończenie.
Z Miłością Ponad Wszelkie Zrozumienie ❤️🙏
Ania Nalu Niżyńska

niedziela, 27 sierpnia 2017

Moja prawdziwa historia.



Historia prawdziwa.

Mam Wam do opowiedzenia prawdziwą historię z mojego życia.
Moja dziś 15-letnia córka urodziła się z rozszczepem wargi i obu podniebień . Po zabiegach zeszycia wargi i podniebień, oraz rehabilitacji neurologopedycznej skupiliśmy się na Jej uszach. W związku z wadą urodzeniową  miała Ona mały niedosłuch. Niektóre dźwięki słyszała ciszej.  Nie przeszkadzało Jej to w normalnym funkcjonowaniu. W szkole siedziała w pierwszej ławce, zawsze stała gdzieś bliżej, żeby wszystko dobrze słyszeć.  W wieku 8 lat trafiliśmy do wtedy Międzynarodowego Centrum Zaburzeń Słuchu i Mowy w Kajetanach. (Dziś jest to Światowe Centrum ). Tam po konsultacji medycznej została zakwalifikowana do zabiegu drenażu uszu.  Wyjaśniono  nam, że zbiera się Jej w uszach płyn i tam zalega i to powoduje  ten niedosłuch.
Był kwiecień 2010 r-drenaż  udrożnił uszy i zaczęła słyszeć bardzo dobrze. Powiedziano nam jednak, że dreny „ lubią wypadać”.  No i wypadły, najpierw po około roku jeden a drugi to już nie wiadomo kiedy. Znowu zaczął się niedosłuch.  Znowu wyjazd prawie 400 km na krótką wizytę i znowu bolesna dla nas diagnoza – kwalifikacja do drenażu. Jednak już przed zabiegiem szukałam pomocy alternatywnej. Trafiłam do Pani Ani Mikulskiej . Był maj 2016. Zrobiła Wiktorii zabieg fantomowy a Aron rozświetlił Jej poprzednie wcielenia i tak : miała roztrzaskaną czaszkę – więc nic dziwnego, że urodziła się teraz z wadami i także utonęła , więc  płyn „został . Pani Ania w międzyczasie prosiła, żeby pisać do Instytutu, żeby powiedzieli jaki jest mechanizm dostawania się płynu do uszu, skąd on się tam bierze itd. Napisałam z zapytaniem, czy istnieją inne metody leczenia tego schorzenia u mojego dziecka, bo skoro te dreny są na przysłowiowe 5 minut, to będziemy się tak co chwilę spotykać.  Dostałam odpowiedź od zastępcy dyrektora, który zarzucił mi, że podważam kompetencje, że nie mają  oni odpowiednich kwalifikacji medycznych  i że może  podać mnie za to do sądu. Nie mówiąc o tym, że wysłał mi spis tony  literatury medycznej  – większość w języku angielskim. Nie dostałam  zatem odpowiedzi  czy to jest jedyna metoda leczenia  tylko gburowaty  list „wykształconego” aroganta. Odpisałam oczywiście z pełną kulturą , że w takiej atmosferze korespondować z nim nie zamierzam. 
Wtedy w mojej pracy nad sobą nastąpił przełom . Oddałam całą tą sprawę Bogu. Poprosiłam Go, żeby zajął się córką i żeby wszystko było najlepiej jak jest to możliwe.  Oczywiście pojechaliśmy jeszcze bliżej, bo do Poznania i tam Pan doktor stwierdził, że drenaż jest jak najbardziej wskazany. Zrobiliśmy badanie słuchu w maju 2017 . W Poznaniu  okazało się, że trzeba czekać rok  na zabieg. Mieliśmy wstępny termin ustalony w Kajetanach na sierpień 2017. Mówię Ok., trzymam się tego terminu. Oddałam wszystko w ręce Boga i puściłam to. Czas mijał, mieliśmy już dokładny termin zabiegu. Jeszcze mówię jak to genialnie się ułożyło w lipcu obóz harcerski, w sierpniu też i zaraz po obozie krótki odpoczynek i wyjazd do Kajetan.  W międzyczasie w naszym domu „przybywało „ kotków. Mieliśmy już Maję i adoptowaną Olę, wprowadził się Gucio i Zuzia codziennie przychodzi się najeść. Prowadzimy dom tymczasowy dla maluchów, udało się wyadoptować już ponad 10 kotków do dobrych domków. No i jadąc 29 lipca po kwiaty na mój „ balkonik „ za oknem, wróciłam z kwiatkami i z Piorunem  . Piorun to kotek wyjątkowy w swojej wyjątkowości jeśli tak mogę to ująć.

Cieszyłam się, że córcia mogła pojechać i nad morze i nad jezioro i jeszcze w wakacje będzie miała zabieg, żeby szkoły nie zawalać . Nie wiedziałam wtedy, że Geniusz i Miłość Tatusia w Niebie przerośnie moje i w ogóle nasze najszczersze marzenia. Mieliśmy już wszystkie badania potrzebne do operacji, nadszedł dzień wyjazdu 24.08.2017. Wszystko uszykowane, nawet nieoczekiwanie lepsze auto się znalazło na wyjazd ( nasze oba nie nadawały się na taką długą podróż- chrzestny Wiki pożyczył nam swoje audi ). Najważniejszy był bezpieczny dojazd i żeby zabieg był udany.
 Na dzień przed zabiegiem  trzeba przyjechać na konsultacje przedoperacyjne z anestezjologiem i takie tam normalne procedury w szpitalu- przygotowanie do zabiegu. No więc stawiliśmy się dzień wcześniej. Doktor zaprosił nas do gabinetu. Posadził Córkę na tym samym fotelu co dokładnie rok wcześniej na dokładnie to samo badanie.  Włożył  kamerkę  do jednego ucha i na monitorze pokazuje nam – nie ma w tym uchu płynu, wsadził  kamerkę  do drugiego i mówi- w tym też nie ma płynu. ! Mało tego - wszystko się pięknie zagoiło. Odjęło nam mowę… Takich oszołomionych wysłał nas jeszcze na badanie słuchu  do kabiny dźwiękoszczelnej  i na  tympanometrię oraz audiometrię tonalną  .
 Po powrocie z wynikami doktor potwierdził, to co powiedział wcześniej, że uszy Wiktorii są całkowicie zdrowe!  Może się kąpać w jeziorze, w morzu ( wcześniej było to możliwe jedynie w czepku i to jeszcze z zachowaniem wszelkiej ostrożności , żeby nie zachlapać uszu, dodatkowo przy każdym myciu głowy córka musiała robić sobie kuleczki z waty nasączone parafiną ciekłą i wkładać do uszu, żeby izolować wodę ).
Doktor powiedział jedziecie Państwo do domu - zabieg nie jest potrzebny.  Staliśmy jak wryci , mąż miał całe szklane oczy a ja wtedy doznałam niesamowitego uczucia wdzięczności, wielkiego spokoju, błogości, pewności, że Bóg w swojej doskonałości  ma zawsze Asa w rękawie.


Pozwoliłam Mu działać, przestałam się wtrącać, zawierzyłam, zaufałam, wiedziałam, że zrobi wszystko jak najlepiej jak będzie to możliwe. 
Oczywiście jadąc do Kajetan nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Miałam ufność, że skoro do tego wyjazdu dochodzi to i że zabieg przebiegnie pomyślnie i wróci córka z pełnym słuchem. Dopiero na miejscu zrozumiałam jak wielki CUD przygotował dla nas Bóg. Jak pięknie ułożył to, że ten wyjazd miał być na sam koniec wakacji, tak, żeby córka mogła spędzić czas w obozach harcerskich
w lesie nad morzem i nad jeziorem.  Między obozami przysłał nam jeszcze Pioruna, który leżał Wiktorii na głowie, mruczał jak traktor - wyciągał wszystko co jeszcze miało być uzdrowione.
I na uwieńczenie wakacji  taka niespodzianka :)

Wiele znaków otrzymałam wcześniej-  piękny motyl, który wleciał sobie do pokoju, polatał i odleciał. Budziłam się w  nocy bez powodu o 3 : 33 , 4: 44, 5 :55.
Widziałam cyfry typu 11:11, czy 77, 88 ,55 dosłownie wszędzie –na tablicach rejestracyjnych, księgując dokumenty, na zegarkach oraz chmury w kształcie piór, tekst piosenki typu - nie lękaj się, to tylko złudzenie, masz w sobie moc, możesz wszystko itd.....Wszystko to jest kochani nie do opowiedzenia. To trzeba przeżyć. A  przeżyć miałam bardzo dużo, wiele wstrząsów także.
Dziękuję Eli Krzyżaniak -Smolińskiej za rozmowę w samą Wielkanoc 2017 . Bóg tak to zorganizował, że nie musiałam czekać w kolejkach do Eli, tylko raz , dwa w Dzień Zmartwychwstania "wykombinował" sobie - masz -Zwyciężaj, powstań z kolan, idź, ja Cię prowadzę :). Za Jej  przypomnienie- „ukochaj siebie”, za Jej książkę "W Cudzych Butach ", oraz za wszystkie audycje i medytacje, których mogłam wysłuchać, Dziękuję Elu za Twoją Miłość.
Dziękuję Pani  Ani Mikulskiej za  rozmowy, za nasze operacje fantomowe, za Miłość i Światło  i za niezwykłą charyzmę oraz za pomoc :).
Tutaj Bóg też przesunął czas - operacja fantomowa miała się odbyć jesienią 2016, a odbyła się tydzień po umówieniu - w maju 2016, bo zasugerowałam Pani Ani, że jakby ktoś się "wykruszył" w międzyczasie to chętnie wskoczymy na to miejsce. No i Pani Ania natychmiast sobie przypomniała, że właśnie dzwonił ktoś i odwołał za tydzień zabieg ! Przypadek ? Nie mówiąc już , że dodzwonić się do Pan i Ani graniczy z CUDEM. Jednak te Cuda już się zadziewały i dodzwoniłam się od ręki - to znaczy zadzwoniłam, Pani Ania nie mogła rozmawiać ale oddzwoniła do mnie :). Co to znaczy - kto ma trafić do danej osoby, trafi. Dziękuję Aronowi za rozświetlenie i wszystko co dobrego wyniosłam z Jego audycji - w szczególności to, że nie wiara jest mi potrzebna, już nie wiara, ale PEWNOŚĆ. Tą pewność już mam. Dziękuję Ci :)
Dziękuję mojej  mamie za Jej dar  widzenia przepięknych  jasnych kolorów - najczęściej fioletu i zieleni oraz bieli. Które tylko mnie utwierdzały, że cały czas następuje oczyszczanie  i uzdrawianie.
Po powrocie z Kajetan mama powiedziała, że zobaczyła piękny kolor zielony a w jego środku cudne czerwone róże . Dziękuję Wiktorii za Jej  bezinteresowną  miłość   i naukę tej miłości. Mojej drugiej córce za bardzo trudne doświadczenia, które wciąż jeszcze trwają…. Wiem, że i tym razem Bóg ułoży wszystko jak najlepiej to jest możliwe. Kocham Cię córcia. Dziękuję  Mariuszowi, że nie odszedł i nie oszalał kiedy tylko leżałam i kiedy chodziłam po ścianach. Kiedyś płakałam i krzyczałam do Boga, czemuś mi to uczynił, czemuś mnie opuścił. Dziś Mu dziękuję za te wszystkie doświadczenia dzięki nim jestem teraz takim człowiekiem jakim jestem. Dziękuję każdej osobie, która pojawiła się na mojej drodze, od której mogłam się czegoś nauczyć . Dziękuję moim pieskom i kotkom za wszystko co najlepsze od Was mam, za Waszą miłość, obecność i radość.
Dziękuję sobie, że się nie poddałam i że walczę o siebie. Moją wdzięczność kieruję do każdego człowieka, każdego drzewa, każdego zwierzątka, każdej rośliny , każdej Boskiej Istoty dziękując Wam za współistnienie .  Dziękuję Ci Boże za dar życia.
Pojawiło się w moim życiu tyle cudownych zbiegów okoliczności, tyle  pomocy, że chętnie Wam opowiem, gdyby ktoś chciał .
Kochani, to nie jest pierwszy CUD, którego doświadczam. Jednak CUD najbardziej spektakularny :)


Pozdrawiam Was, moich Kochanych Czytelników mojego bloga i zapraszam do dzielenia się swoimi historiami . Miło mi będzie, gdy zechcecie  współtworzyć tego bloga.
W Świetle i Miłości.
Agnieszka

https://www.youtube.com/watch?v=DRn3KziCwk0&feature=youtu.be&fbclid=IwAR05N0mmCTajqLdLSW05-49c81L9iMdSnoWi-x_JPPwcHxZZk_2RRk7ZQRg







sobota, 5 sierpnia 2017

Cud w Cokeville-wspaniały film oparty na faktach.



Oparty na faktach film "Cud w Cokeville" opowiada o tragicznych wydarzeniach, do których doszło w tytułowym amerykańskim miasteczku w maju 1986 roku. Ten poruszający i dający do myślenia obraz został zrealizowany przez doświadczonego reżysera T.C. Christensena. Jego atutem jest też przekonująca gra aktorska. Cokeville to niewielkie, senne miasteczko. Pewnego dnia na teren tamtejszej szkoły podstawowej wdzierają się Doris (Kymberly Mellen) i David (Nathan Stevens) Youngowie. Mają ze sobą broń, a także samodzielnie skonstruowaną bombę. Grożą wysadzeniem budynku w powietrze. Ich zakładnikami staje się ponad setka dzieci i wszyscy nauczyciele. W kulminacyjnym momencie obrazu "Cud w Cokeville" sytuacja wymyka się spod kontroli. Bomba eksploduje w pomieszczeniu pełnym ludzi. Nikt z nich jednak nie ginie i mimo obrażeń wszystkim udaje się uciec z budynku. Ponieważ wydarzenie to trudno wytłumaczyć racjonalnie, sprawę zaczyna badać Ron Hartley (Jasen Wade), miejscowy policjant. Mężczyzna bardzo przeżył całą tę sytuację, ponieważ w szkole feralnego dnia była także dwójka jego dzieci. Tymczasem początkowo milczący na temat tragicznych wydarzeń syn mężczyzny mówi mu, że w pomieszczeniu oprócz zakładników były także istoty przypominające anioły. Bohater filmu "Cud w Cokeville" jest sceptycznie nastawiony do słów chłopca. Potwierdzają je jednak opowieści pozostałych ocalonych.

https://www.cda.pl/video/147370663

środa, 26 lipca 2017

Doceń własną wyjątkowość.


Rodzimy się na świecie, w którym miłość do samego siebie jest egoizmem. Na planecie, na której uczą nas, że trzeba najpierw służyć innym, a sobie dogadzać w drugiej kolejności. Zazwyczaj wtedy, kiedy nie mamy na to już siły i środków.

Uczą nas, że jesteśmy tacy jak wszyscy i że nie ma w nas nic wyjątkowego. Ot, taki sobie ludzik, taki sam jak każdy inny. Kilka miliardów takich samych ludzików, a ja Ci mówię, że TO JEST GÓWNO PRAWDA!

Jesteś najzajebistszym człowiekiem w swoim życiu. Niedocenionym pięknem, mądrością i miłością. Cudownym stworzeniem, którego nie da się podrobić. Można sfałszować pieniądze. Da się podrobić buty. Ciebie się podrobić nie da. Nie ma takiej opcji, żeby ktoś Cię sfałszował. Jesteś prototypem i wersją ostateczną. Ideałem, który już niczego nie potrzebuje, żeby być wspaniałym.

Dlaczego nie doceniasz siebie?


Ciągle coś sobie zarzucamy. Przez cały czas się obwiniamy. Mamy wrażenie, że jesteśmy nie dość dobrzy, nie dość ładni, nie dość mądrzy i tak dalej. Ale to nie jest prawda. Ten, który powoływał nas do życia, wiedział, co robi. Zdawał sobie sprawę z tego, co chce otrzymać i stworzył ideał, a tym ideałem jesteś Ty.

Ciągle spotykam ludzi, którzy nie potrafią docenić samych siebie. Oceniają się przez pryzmat innych, a to jest największa głupota, jaką widział świat. Czy Ty jesteś produktem z fabryki, żeby porównywać się do innych? Częścią jakiejś partii produkcyjnej? Nie ma takiej opcji, żeby mądre było porównywanie się do kogoś innego, bo to jest bez sensu.

Zazdrościmy innym pieniędzy, nie myśląc o tym, że zamiast kasy dany nam był cudowny charakter, którego być może tamci nie mają. Zazdrościmy innym figury, zapominając, że mamy te kilka kilogramów za dużo, ale za to dostaliśmy zdrowie, którego ktoś inny może nie mieć. Nie zauważamy własnego piękna.

Muszę Ci się do czegoś przyznać. Kiedy spotykam ludzi, bliżej jest mi do powiedzenia im "jesteś wspaniały", niż "jesteś głupi". Dostrzegam w ludziach dobro, piękno i wyjątkowość. Dostrzegam te najpiękniejsze, najlepsze cechy i dzięki temu potrafię wykrzesać z ludzi to, co najwspanialsze. Potrafię ich zmotywować, przez co dostaje od nich wdzięczność, ale mogę też oglądać jak wzrastają, jak osiągają swoje cele, jak cieszą się życiem i jak stają się najlepszymi wersjami samych siebie.

Moim marzeniem jest doczekać dnia, w którym na ulicach co chwilę będę spotykać człowieka, który z pełnym przekonaniem powie, że kocha samego siebie i że czuje się dobrze we własnym ciele.

Uwierz, że w szerszym kontekście nie ma znaczenia to, że masz krzywe zęby, mniejsze wykształcenie, brzydszy dom czy starszy samochód. Każda rzecz i każda cecha może być tak wadą, jak i zaletą, w zależności od tego, jak się na to patrzy. Nie ma niczego, co uniemożliwiałoby Ci osiągniecie sukcesu. Nie ma czegoś, co wykluczałoby Cię z grona ludzi atrakcyjnych. Ograniczenia nadajesz sobie sam przez to, co o sobie myślisz i przez to, jak bardzo wierzysz w słowa innych.


Zrozum - są ludzie, którym ciężko jest znieść sukces bliźnich. Są tacy, którzy dla zasady powiedzą Ci, że wyglądasz źle. Są ludzie, od których nigdy nie usłyszysz pochwały i tacy, którzy zawsze znajdą jakąś Twoją słabszą stronę. Tylko od Ciebie zależy, czy im uwierzysz i czy potraktujesz ich osąd tak, jak własny. Ty nie jesteś tym, co mówią o Tobie inni. Nie determinują Cię czyjeś opinie. Jeżeli sam uważasz się za pięknego, to nawet milion ludzi nie przekona Cię, że jesteś brzydki. Bo Ty znasz swoje piękno i wiesz, że Twoje zdanie w Twoim życiu ma największą moc, a zdania innych ludzi to tylko dodatek.

Chciałbym, żebyś przestał się karcić za swoje wady. Przestał skupiać na tym, czego w sobie nie lubisz. W końcu przestał wierzyć tym, którzy podcinają Ci skrzydła. Jesteś wyjątkowym człowiekiem. Pięknym, mądrym i dobrym. Jesteś cudem na tym świecie. Ten świat bez Ciebie nie byłby taki, jaki jest. Bez Ciebie wszystko byłoby inaczej. To Ty i każdy z nas nadaje tej ziemi charakteru. Jesteśmy tu ważni. Jesteśmy tu u siebie i mamy prawo samych siebie doceniać.

Na pewno jest coś, co w sobie lubisz. Czas zacząć zwracać na to uwagę. Najwyższy czas, żeby mieć w nosie to, co mówią o Tobie inni. Rób swoje. Rób to najlepiej jak potrafisz i bądź sobą. Odrzuć to, co Cię boli. Rozstań się z tymi, którzy sprawiają Ci przykrość. Jeżeli Ty nie dostrzegasz własnej wyjątkowości, to nie możesz oczekiwać, że zrobią to inni.

http://www.redaktorbezczelna.pl/2017/05/docen-wasna-wyjatkowosc.html

sobota, 22 lipca 2017

Boimy się kochać, ale chcemy być kochani.

Boimy się kochać, ale chcemy być kochani.
Boimy się odpowiedzi wprost, ale lubimy zadawać pytania.
Boimy się szczerości, ale zawsze żądamy jej w stosunku do siebie.
Boimy się zrobić pierwszy krok, ale czekamy, by ktoś zrobił go w naszą stronę.
Boimy się otwartości, ale nie mamy zahamowań, by zranić bliźniego.

Boimy się zaufać, ale obrażamy się, gdy ktoś nam nie wierzy.
Boimy się być niepotrzebni, ale lekceważymy ukochane osoby.
Boimy się podejmować decyzje, ale zrzucamy wszystko na los.
Boimy się odpowiedzialności i oskarżamy innych o swoje niepowodzenia.
Boimy się opinii tłumu, ale sami łatwo oceniamy innych.

Mówimy „nie kochasz mnie”, aby ktoś zapewnił nas, że to nieprawda.
Mówimy „zimno mi”, kiedy chcemy, by ktoś nas przytulił.
Mówimy „ja ciebie też” w odpowiedzi na słowa o miłości, jakbyśmy odpowiadali na czyjeś uczucie i nie brali odpowiedzialności za swoje własne.
Mówimy „wszystko mi jedno”, podczas gdy coś nas dotyka i rani.
Mówimy „zostańmy przyjaciółmi”, ale nie mamy zamiaru się przyjaźnić.

Mówimy „mamo, tato, nie wtrącajcie się w moje życie!”, ale zrzucamy na nich swoje problemy.
Mówimy „niczego już od ciebie nie potrzebuję”, gdy chcemy dostać to, na czym nam zależy.
Mówimy „kiedyś nie byłeś taki”, podczas gdy sami też byliśmy inni.
Mówimy „nie chcę żyć”, gdy chcemy, aby ktoś nas pocieszył.
Mówimy „dam sobie radę”, gdy potrzebujemy pomocy.
Mówimy „to nie jest najważniejsze”, gdy chcemy przekonać siebie do pogodzenia się.
Mówimy „jest mi dobrze bez ciebie”, podczas gdy na siłę szukamy kogoś, kto wypełni nasze życie.
Mówimy „ufam ci”, gdy jesteśmy targani brakiem zaufania.

Mówimy „robisz to specjalnie!”, podczas gdy sami robimy to samo.
Mówimy „już o tobie zapomniałem”, podczas gdy stale myślimy o tym człowieku.
Mówimy „to koniec”, kiedy chcemy, by to trwało, ale na naszych warunkach.
Mówimy „nie odebrałem telefonu, bo byłem zajęty”, podczas gdy po prostu baliśmy się rozmawiać.
Mówimy „zawsze”, „nigdy”, nie mając świadomości, co to oznacza, gdy chcemy nadać przekonującą siłę swoim słowom i nie jesteśmy w stanie dowieść tego czynami.

Tak wiele mówimy różnych wyrazów, ale kiedy potrzebne jest otwarte spojrzenie i zaledwie kilka ważnych słów – zaciskamy usta, połykamy słowa i milkniemy. Potem znów mówimy wszystkie te kosmiczne bzdury. Dopiero później, „w myślach” , układamy błyskotliwy monolog we własnej głowie ze wszystkimi istotnymi słowami, poglądami, jak w filmie, a następnie odpowiadamy sami sobie właściwymi zdaniami i właściwymi odpowiedziami… Nienaganny teatr jednego samotnego aktora.
Kpimy ze śmierci, ale boimy się latać samolotami.
Chcemy, by zostawiono nas w spokoju, ale stale sprawdzamy nieodebrane telefony i smsy.
Twierdzimy, że życie jest piękne, ale sami niszczymy je w sobie i wokół siebie.
Nie pijemy wody z kranu, bo to szkodzi, ale alkohol, papierosy i fastfoody wchłaniamy bez problemu.
Nie cierpimy chamstwa, ale sami łatwo wpadamy w złość i niezadowolenie w stosunku do świata i innych.
Mówimy o radości, ale własny uśmiech trzymamy pod kluczem.
Denerwują nas cudze wady, ale własne nazywamy „oryginalnością”.
Nie przywiązujemy wagi do opinii publicznej, ale stale pytamy „co ludzie powiedzą?”, „co pomyślą inni?”
Denerwuje nas cudze bogactwo, ale nie mamy nic przeciwko temu, by je dostać.

Zamykamy drzwi na trzy spusty, ale czekamy na cud.

Wiemy, jak zmienić świat, ale nie chcemy zmieniać siebie.

Denerwują nas cudze zalety, ponieważ czujemy się z nimi nieswojo.
Potrzebujemy stabilizacji, ale sami potrafimy niebezpiecznie rozbujać łódź przy najmniejszym podmuchu wiatru.
Jesteśmy uprzejmi wobec obcych, ale obcesowi wobec bliskich.

Widzimy w innych własne odbicie i to nas drażni.

Pragniemy zrozumienia, ale nigdy nie myślimy o motywach innych ludzi.
Obrażamy się, gdy ktoś sprawia nam przykrość, ale zapominamy o elementarnym dziękowaniu.
Ktoś bez przerwy jest nam coś winien, ale zapominamy o własnych długach.
Nie lubimy plotek, ale bez pytania ingerujemy w czyjeś życie.
Odchodzimy, by nas zawracano.
Prowadzimy dysputy o cierpliwości, ale nie potrafimy nawet słuchać bez przerywania.
Przechowujemy grube tomy cudzych grzechów, ale nigdy nie zaglądamy do notesu dobrych uczynków.
Panicznie boimy się śmierci, ale żyjemy tak, jakbyśmy byli nieśmiertelni.

Po prostu… jesteśmy dziećmi, które nie wyrosły…"

[Tatyana Varukha]

czwartek, 27 października 2016

Pomyśl życzenie, ale pamiętaj o odczuwaniu.





Pomyśl życzenie. I umieść je w swoim sercu. Cokolwiek chcesz. Czegokolwiek chcesz. Masz je? Dobrze. Teraz uwierz, że to może się spełnić. Nigdy nie wiesz skąd następne lustro może przyjść, następny uśmiech. Kolejne życzenie się spełnia. Ale jeśli w to wierzysz. To jest, to tuż za rogiem...I otwórz swoje serce. I pomyśl o prawdopodobności tego czegoś, o jego pewności...Po prostu możesz dostać coś o czym marzysz. Świat jest pełen magii. Musisz po prostu w to uwierzyć. Więc pomyśl sobie życzenie. Masz je? Dobrze. Teraz w nie uwierz całym swoim sercem.
„Często, kiedy modlicie się do Boga o zaspokojenie swoich potrzeb, nic się nie zmienia. Starożytne zapisy podają, że każdy cud wymaga przede wszystkim uwagi, czyli stanu skupienia umysłu – skierowania uwagi na to, co chciałoby się zobaczyć.







http://nadziejadlaciebie.blogspot.com/2016/10/drunvalo-melchizedek-o-uzdrawianiu.html

 

środa, 19 października 2016

Koniec cierpienia – inspirujące cytaty z Thich Nhat Hanh.


Kiedy rodzi się Mistrz,
woda w rzece staje się przejrzystsza,
a trawy rosną zieleńsze.
Kamyk.
Puść wszystko. Wyobraź sobie, że jesteś kamykiem wrzuconym do rzeki. Kamień bez wysiłku przenika wodę, przez nic nie zatrzymywany, przebywszy możliwie najkrótszą drogę, opada na dno. Jesteś jak ten kamyk, który pozwolił sobie na to, by wszystko porzucić i wpaść do wody. W centrum Twego istnienia jest oddech. Nie obchodzi Cię, ile czasu kamyk będzie potrzebował, by dotrzeć do piaszczystego dna rzeki. Gdy poczujesz się jak kamyk, który osiadł na dnie, to zaczniesz odkrywać całkowity spokój. Już Cię nic nie popycha i nie ciągnie.
Rzeka.
Jeśli nie potrafisz znaleźć przyjemności w spokoju tej właśnie chwili – gdy siedzisz, wtedy i przyszłość przepłynie obok Ciebie jak rzeka, której biegu nie jesteś w stanie powstrzymać. Nie będziesz zdolny do przeżywania jej, gdy stanie się teraźniejszością. Radość i spokój są możliwe właśnie w tej godzinie, kiedy siedzisz. Jeśli nie możesz znaleźć ich tutaj, to nie znajdziesz ich nigdzie. Nie biegnij za myślami jak cień za swym źródłem. Nie goń myśli. Znajdź radość i spokój właśnie w tej chwili – teraz.
Ten czas jest Twoim czasem. Miejsce, gdzie siedzisz -Twoim miejscem. Właśnie tu, na tym miejscu i w tym momencie możesz doświadczyć oświecenia. Do tego nie trzeba siedzieć pod specjalnym drzewem w odległej krainie.
Walka.
Nie daj się wciągnąć w sidła rozróżniania między „dobrym” a „złym”, gdyż w ten sposób wywołujesz w sobie walkę.
Jeśli pojawi się w Tobie jakaś pozytywna myśl, zauważ ją: „Pozytywna myśl pojawiła się we mnie”. I gdy powstanie negatywna myśl, również ją uznaj: „Negatywna myśl pojawiła się we mnie”. Nie zajmuj się nią dłużej, ale też nie próbuj pozbyć się jej, bez względu na to, jak bardzo jej nie lubisz. Wystarczy uznać, że ona jest. Jeżeli oddalisz się, to musisz wiedzieć, że się oddaliłeś, a jeżeli zostałeś, to bądź świadom, że ciągle tu jesteś. Na tym poziomie świadomości niczego już nie będziesz musiał się bać.
Lustro.
W rzeczywistości nasze myśli i uczucia to my. One są częścią nas. Mamy skłonność, by traktować je, a przynajmniej niektóre z nich, jako wrogie siły, które przeszkadzają w koncentracji i zakłócają jasność umysłu. Lecz naprawdę, kiedy złościmy się, to my sami jesteśmy złością. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, to my sami jesteśmy szczęściem. Kiedy mamy jakieś myśli, to my sami jesteśmy tymi myślami. Jesteśmy jednocześnie strażnikiem i gościem. Jesteśmy zarówno umysłem, jak i obserwatorem tego umysłu. Zatem odganianie myśli lub też rozkoszowanie się nią jest nieistotne. Ważne jest, by być świadomym tej myśli.
Wszechświat.
Ludzie zazwyczaj dzielą rzeczywistość na części i w ten sposób odbierają sobie możliwość ujrzenia współzależności wszystkich zjawisk. Zobaczyć jedno we wszystkim i wszystko w jednym oznacza przełamanie olbrzymiej bariery, która zawęża naszą percepcję rzeczywistości
By żyć jako cząstka wielkiego życia wszechświata, musimy usunąć wszelkie przeszkody. Człowiek nie podróżuje prywatnie poprzez czas i przestrzeń, oddzielony od reszty świata grubą skorupą. Życie stu lub stu tysięcy istnień odizolowanych w ten sposób nie tylko nie jest życiem, ale nie jest nawet możliwe. W naszym życiu obecnych jest bardzo wiele zjawisk, tak jak my jesteśmy obecni w wielu zjawiskach. Jesteśmy życiem, a życie jest bezkresne.
Świadomość.
Budda powiedział kiedyś, że problem życia i śmierci sam w sobie jest problemem świadomości. Żyje się w pełni tylko wtedy, gdy jest się w stanie pełnej świadomości.

Thich Nhat Hanh – Cud uważności


 

sobota, 25 czerwca 2016

Przypowieść o byciu nikim.




Pewnego razu zdarzyło się,  że Bankei, Mistrz Zen, pracował w swoim ogrodzie. Przyszedł poszukujący, zapytał Bankeia:
– Ogrodniku, gdzie jest Mistrz?
– Poczekaj, wejdź tamtymi drzwiami, a w środku znajdziesz Mistrza – odrzekła Bankei, śmiejąc się.
Mężczyzna obszedł więc dom i wszedł do środka. Zobaczył Bankeia siedzącego na podwyższeniu, tego samego człowieka, który na zewnątrz był ogrodnikiem. Poszukujący powiedział:
– Nabierasz mnie? Zejdź z tego tronu! To świętokradztwo! Nie okazujesz szacunku Mistrzowi!
Bankei zszedł, usiadł na podłodze i rzekł:
– Teraz jest to trudne, teraz nie znajdziesz tu Mistrza … ponieważ to ja jestem Mistrzem.
Ten człowiek nie mógł pojąć, że wielki Mistrz może pracować w ogrodzie i być tak zwyczajny. Wyszedł … Nie mógł uwierzyć, że ten człowiek był Mistrzem – przegapił go.
Każdy boi się być nikim. Rzadko spotykani i nadzwyczajni ludzie nie boją się bycia nikim: Gautamą Buddą czy Bankeiem. Nikt nie jest zwyczajny. To jedno z największych doznań w życiu: jesteś, a jednak Cię nie ma. Jesteś tylko czystą egzystencją, bez imienia, adresu, granic … ani grzeszny, ani  święty, ani gorszy, ani lepszy, jesteś ciszą.
Ludzie boją się, bo odeszłaby cała ich osobowość; nazwisko, sława, szacunek, wszystko. Śmierć i tak wszystko Ci odbierze. Mądrzy ludzie pozwalają, by te rzeczy same odpadły. Wtedy nie zostaje nic, co śmierć mogłaby zabrać, znika lęk, gdyż śmierć nie może do Ciebie przyjść; nic Ci nie może zrobić. Śmierć nie może zabić kogoś, kto jest nikim.
Gdy odczujesz swoje bycie nikim, stajesz się nieśmiertelny. Doświadczenie bycia nikim jest dokładnym  znaczeniem nirwany, nicości, absolutnej niezakłóconej ciszy, bycie ego, osobowości i hipokryzji; tylko ta cisza… i owady śpiewające w nocy…
W pewien sposób jesteś tu, a jednak Cię nie ma. Jesteś tu ze względu na dawne powiązanie z ciałem. Wejrzyj w siebie, a nie będzie Cię. Ten wgląd, że jest tam czysta cisza i istnienie, to jest Twoja rzeczywistość, której śmierć nie może zniszczyć. To jest Twoja wieczność, Twoja nieśmiertelność.
Nie ma nic, czego należałoby się bać. Nie ma nic do stracenia. Jeśli myślisz, że coś możesz stracić: imię, szacunek, sławę – to nie ma wartości. To zabawki dla dzieci, nie dla ludzi dojrzałych.
Nadszedł czas, byś był człowiekiem dojrzałym, byś po prosu istniał.
Twoje bycie kimś jest tak małe. Im bardziej jesteś kimś, tym jesteś mniejszy; im bardziej jesteś nikim, tym jesteś większy. Bądź absolutnie nikim, a staniesz się jednością z egzystencją.
Umysł tęskni do nadzwyczajności. Ego pragnie uznania. Ktoś dochodzi do tego snu przez bogactwo, ktoś przez władzę, politykę, a ktoś przez cuda, kuglarstwo – sen pozostaje jednak taki sam: „Nie zniosę bycia nikim”.
To jest cud: gdy akceptujesz swoje bycie nikim i jesteś zwyczajny, jak każdy inny człowiek, nie domagasz się uznania, istniejesz tak, jakbyś nie istniał. Bycie nieobecnym jest cudem.
z nauk Osho

https://mojajoga.wordpress.com/2011/02/26/przypowiesc-o-byciu-nikim/

czwartek, 4 czerwca 2015

Proszenie jest częścią odwagi, wiec o to moja prosba:-). Kasia Hajduga.

 Kasia Hajduga od wielu lat pomaga innym, kiedyś pomogła także mnie.
A teraz ja mam szansę pomóc jej.
Wszystko wraca :)

Proszenie jest częścią odwagi, wiec o to moja prośba:-)
Jestem Kasia Hajduga i od urodzenia towarzysząca mi diagnoza to MPD (dziecięce porażenie mózgowe).Przez wiele lat nie mogłam chodzić i codziennie poprzez wysiłek i rehabilitację poprawiałam swój stan.Determinacja mojej mamy, zanim sama zaczęłam być świadoma jak ważny jest wysiłek, była niesamowita.
Zawsze wiedzialam, że będę chodzić i tak się stało. Była to droga długa, lecz doszłam daleko. Miałam kilka operacji i teraz jest możliwość kolejnego ruchu i zmiany.
Jestem 36 letnia kobieta i marzę, by chodzić bardziej płynnie i elastycznie, a ostatecznie zostawić kule.
Każda zmiana na lepsze i możliwość jej podjęcia jest warta ryzyka i odwagi. Teraz pojawiła się dla mnie możliwość operacji metodą SDR.Selektywna rizotomia grzbietowa jest metodą pracy na nerwach czuciowych , by zniwelować spastyczność nóg, a później ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i chodzić.
Przeszłam kwalifikacje u lekarza w Katowicach i jest gotów operować mnie za 2-3 miesiące. Jednak potrzebuje środków pieniężnych na ten cel.Sama operacja to koszt 25 000 zł plus koszty wielomiesięcznej rehabilitacji.Początkowo po operacji w specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym. W sumie licząc to koszt ok 60 000 zł. Cześć kwoty mam, lecz potrzebuję dużo więcej niż to co mam.
Sama na co dzień pomagam ludziom jako trener i terapeuta.Los jednak się przeplata i raz jesteśmy pomagającymi a raz potrzebującym wsparcia.

Wszystko będę dokumentować i zapisywać na swoim blogu.Wierzę, że udokumentuję przekraczanie niemożliwego i całą drogę.
Zrobiłam swoją pracę mentalną, fizyczną i emocjonalną przez tyle lat, a teraz potrzebuję wsparcia w tak ważnym momencie.
Ufam, że dobro wraca i ze wszystko dzieje się z najlepszym planem. Piszę ten apel, bo wierzę w cuda i wierzę, że życie cudem jest.
W załączniku zdjęcie z przeszłości i teraźniejszości.
Mój blog to:
www.walking-legs.blogspot.com
Jeżeli chcesz i możesz mi pomóc, lub możesz udostępnić ten post znajomym to będę wdzięczna i moje ciało też.
Specjalne konto podaję poniżej.
Konto:
Katarzyna Hajduga
Mbank 47 1140 2004 0000 3902 7566 1630
Z dopiskiem "operacja SDR"
BARDZO DZIĘKUJĘ

środa, 24 września 2014

Modlitwa o zmianę.

Często szukamy szczęścia, miłości, przyjaciela, powodzenia, obfitości... poszukujemy tego na zewnątrz i oczekujemy, że inni nam to zapewnią. Tymczasem wszystko mamy w sobie i to my jesteśmy odpowiedzialni za to, na ile jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni.

Modliłem się o zmianę - więc zmieniłem swój umysł.
Modliłem się o prowadzenie - więc nauczyłem się ufać sobie.
Modliłem się o szczęście - więc uświadomiłem sobie, że jestem czymś więcej niż moje ego.
Modliłem się o spokój - więc nauczyłem się bezwarunkowo akceptować innych.
Modliłem się o obfitość - zrozumiałem, że to moje zwątpienie ją zatrzymywało.
Modliłem się o cud - uświadomiłem sobie, że sam nim jestem!
Modliłem się o bratnią duszę - pojąłem, że sam nią dla siebie jestem.
Modliłem się o miłość - i wreszcie zrozumiałem, że ona zawsze puka do mych drzwi, ale to ja muszę pozwolić jej wejść.
Jackson Kiddard

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Bezcenny dar .

Wspaniały film.

Po śmierci swojego dziadka specjalista od funduszy powierniczych, Jason Stevens, spodziewa się sporego spadku. Zamiast tego dziadek przygotował dla niego krótki kurs przygotowawczy do życia zawarty w 12 zadaniach, które sam nazwał "podarunkami". Starszy pan wystawia swojego wnuka na wyszukane próby, nakłania do podróży w głąb siebie i poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak naprawdę liczy...

czwartek, 15 maja 2014

Przesłanie 15 - minutowy cud

Jacquelyn Aldana w życiu miała pod górkę. Rodzice biologiczni porzucili ją gdy była mała. Przez większość życia cierpiała z powodu niskiej samooceny, jednak najgorsze przyszło, gdy jej mąż umierał w szpitalu na nowotwór złośliwy, ich 20-letnie małżeństwo rozpadało się, a firma rodzinna tkwiła w długach. Właściwie gorzej już być nie mogło. I wtedy Jacquelyn poczuła nagle, że już nic od niej nie zależy, wszystko w rękach Opatrzności i po prostu poddała się temu, co się działo. W tym momencie spłynął na nią spokój. Poczuła też ochotę, aby zapisać na kartce kilka słów. Od tego czasu wszystko się zmieniło: mąż wyzdrowiał, małżeństwo rozkwitło, a firma zaczęła się rozwijać.
Jacquelyn uważa, że sposób, w jaki to wszystko się stało, to dar niebios i że proces ten został jej przekazany, aby dzielić się nim ze wszystkimi ludźmi na świecie. Zabiera tylko 15 minut, a powoduje niezwykłe zmiany w życiu.
Istota 15-mnutowego cudu polega na tym, że prowadzi on do powstania więzi między Tobą, a Wyższą Mocą czyli pozwala nawiązać kontakt z tym, co boskie w nas samych.
Najskuteczniejszym sposobem zmiany rzeczywistości jest wyrażenie wdzięczności za to, co się już ma. Uświadom sobie jak się czujesz kiedy odczuwasz wdzięczność. Skupiaj myśli tylko na pozytywnych celach, także na tym, co chcesz osiągnąć, lecz nie na tym, czego nie masz lub co może się stać. Koncentruj się na aspektach pozytywnych, w jakiejkolwiek sytuacji się znajdziesz. To świat dualizmów, nic nie jest tylko czarne lub białe, wszystko przecież ma jakieś dobre strony. Jeśli zechcesz, to na pewno uda Ci się je znaleźć. Nie walcz z przeciwnościami, postaraj się dokładnie określić czego chcesz i zrób pierwszy krok w tym kierunku. Wyobrażaj sobie jak będzie wyglądało życie po zaistnieniu tych zmian. Rób to codziennie, poświęcaj 15 minut na wyrażenie wdzięczności i wyobrażenie sobie tego, co chcesz osiągnąć. Zapisz wszelkie pozytywne myśli, które się pojawią. A potem bądź otwarty na to, co się zacznie dziać w życiu. Bywa, że, jak w przypadku Jacquelyn, są to prawdziwe cuda.



Zalecenia Jacquelyn
1. Koncentruj się przede wszystkim na tym, czego CHCESZ doświadczyć.
2. Zaobserwuj, jak wspaniale się czujesz, gdy wyrażasz wdzięczność.
3. Wyobrażaj sobie Życie takim, jakim wolałabyś, żeby wyglądało - przez co najmniej 15 minut dziennie.
4. Odczuwaj wdzięczność za wszystko, co JUŻ masz, zanim poprosisz o więcej.
5. Naucz się współpracować z prawami natury, które rządzą jakością Twojego życia.
6. Zdecyduj, czego chcesz doświadczyć, następnie zrób krok w bok i pozwól Życiu zająć się szczegółami.
7. Pojmij Prawo Magnetycznego Przyciągania, które mówi: "To, o czym myślisz, jest tym, co wywołujesz w życiu".
8. Uwolnij urazy - trzymanie się ich jest jak picie trucizny i oczekiwanie, że umrze kto inny.
9. Pozwól Życiu konsekwentnie i z obfitością napełnić Twoją czarę tak, byś potem Ty mógł pomóc innym napełnić ich naczynia.
10. Pamiętaj, by przyjąć postawę proaktywną: bycie DLA czegoś znacznie Cię wzmocni i przyniesie rozwiązania.
11. Zaakceptuj innych takimi, jakimi są, całkowicie uwalniając chęć ich osądzania i kontrolowania.
12. Zapisz swoje cele na kartce papieru, a wtedy prawdopodobnie osiągniesz je szybciej i łatwiej.
13. Rozpoznaj, jak lubisz się czuć, i poproś o więcej tego rodzaju uczuć.
14. Naśladuj pozytywne cechy, jakie podziwiasz u ludzi, którym się udało.
15. Stwórz określoną intencję przed podjęciem działania.







sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja !

Wielkanocną radość ślę dla Was dziś
którą śpiewa każdy Ptak...
... Kwiat i Liść...
którą Wiosna niesie dla każdego z nas
Z cudem Zmartwychwstania w ten ...Niezwykły czas.
Wielkanocne Szczęście ślę w piosence Wam...
...niechaj rozpromieni Wasze troski i łzy...
niechaj w Wasze Serce Wielkanocna pieśń...
wniesie wielką Radość i Nadziei treść.
Wielkanocne Święta niechaj w domach Waszych
...rozgoszczą się Zmartwychwstania Blaskiem i Spokojem...
...niech się wszystkie Serca Miłością podzielą...
Wielkanocną pieśnią ...
...Cudem i Nadzieją.

Wesołych Świąt Kochani !