Odkąd pamiętam, zawsze chciałam tworzyć biżuterię. Pierwsze kolczyki zrobiłam w wieku 7 lat .
Każda rzecz, która wyszła spod moich rąk jest stworzona z pasją, to
często pojedyncze sztuki, powstałe pod wpływem chwili, bo zauroczył mnie
zwykły kwiat, uśmiechający się do słońca. I chciałam tą chwilę
uwiecznić.
Każda moja praca to 100 procent mojego serca, zbieranego latami
doświadczenia - dla Ciebie, byś cieszyła się pięknem biżuterii.
Kocham to co robię, i największą satysfakcję sprawia mi fakt, że mam
grono zadowolonych klientów.
Prywatnie jestem mamą niepełnosprawnego dziecka, które kocham nad życie,
a biżuteria którą tworzę to poniekąd odskocznia od szarej
rzeczywistości. Pewnie więc dlatego jest taka kolorowa.
Zapraszam wszystkich do świata magii i kolorów zatopionych w żywicy.
Witajcie, mama na imię Barbara, mam
62lata.Jestem osobą niepełnosprawną od 20lat. Mam problemy z
poruszaniem.Szydełkuję od 4lat, założyłam grupę Baśki-miśki własne
pomysły i tak zaczęłam robić na zamówienie.
Miśki.lalki to moje
pomysły.Czasami klient przysyła zdjęcie pieska i ja robię
podobiznę. Zrobię postacie z gier komputerowych, które tak bardzo lubią dzieci.
Każdego, kto chce pomóc zapraszam do kontaktu ze mną
pod numerem telefonu 530 355 477
W 2017 roku kiedy jeszcze nie znałam Pana Krzysia inspektorzy OTOZ-u w
Zielonej Górze zabierali od niego kotka, który miał koci katar i był
bardzo chory- stracił oczka. Pan Krzysztof był w szpitalu i ktoś tam
przychodził i karmił koty, ale nie umiał podawać leków i dlatego tak źle
było z tym kotkiem.
Na pierwszym zdjęciu ten kotek o którym mowa wyżej - dzięki uprzejmości Pani
Edyty- wtedy Inspektora OTOz w Zielonej Górze w dniu 30.11.2019
otrzymałam to zdjęcie !!!! Kotek był bardzo chory, nie widzi, ale jest zdrowy i ma najlepszy dom na świecie..Dziękuję 💖💖💖
Pan Krzysztof nie chciał też kastrować kotów, ale to było w roku 2017-
od tamtej pory w związku z tłumaczeniami osób z fundacji i prywatnych
Pan Krzysztof załatwił. formalności w urzędzie w IŁOWEJ i koty są teraz
wykastrowane. Pomaga Mu też Katarzyna Ptasińska z Wałbrzycha https://www.facebook.com/katarzyna.ptasinska.73 -
zabierała od Niego maluchy, żeby znaleźć im domy, przesyła leki na
odrobaczenie,na koci katar itd.
Ponadto było u niego już kilka osób,
my też czasem jesteśmy w Iłowej i NIGDY Pan Krzysztof nie dopuścił do
tego, żeby koty były w takim stanie jak w 2017 ten mały biedak.
Dlaczego o tym piszę ? Bo jest nagonka ,że Pan Krzysztof nie dba o koty, rozmnaża je i jest po prostu zły, że alkoholik......
Okropni są ci wstrętni ludzie, którzy wypisują te koszmarne rzeczy na
Jego temat przy każdej akcji pomocy. Sami nic nie zrobili a oczerniają
tego człowieka, który potrafi nie jeść 2-3 dni, bo ostanie 10 zł wydał
na lek dla kota........
Pan Krzysztof bardzo przeżywał, że wtedy jak
On sam był w szpitalu kot zachorował i sąsiadka, która karmiła koty nie
umiała mu podać leków.
U Pana Krzysia było tak wielu moich
znajomych i nieznajomych i my sami, że każdy z nas zauważyłby, że kotom
dzieje się krzywda i nikt nie zostałby na to obojętny.
Piszę Wam o tym, bo niedobrze się nam wszystkim robi, którzy znamy Pana Krzysztofa i byliśmy u Niego.
Kaziu, który robił Mu łazienkę przez 2 tygodnie od rana do nocy widział ile uwagi i miłości On im daje,.
Pan Krzyś zawsze mówi, że te koty , to jego rodzina i że gdyby nie one, to pewnie już by go nie było.........
Pomyślcie, czy gdy Pan Krzysztof byłby tym złym, czy tyle ludzi
pomogłoby Mu ? Czy te osoby, które go odwiedziły nie powiedziałby, że z
Nim jest coś nie tak ?
Tam codziennie jest Pani z MOPS-u, więc
wszystko widzi i jak myślicie ? Patrzy spokojnie, że Pan Krzysztof
"pije", a cała Polska dokłada do tego rękę ......?
Pozdrawiam i dziękuję Wam piękni ludzie za pomoc 💖
.
Pan Krzyś,- samotny, chory niepełnosprawny, opiekuje się 22 bezdomnymi
kotami. POMÓŻMY MU ! On NIGDY nie prosi o nic dla siebie, jeśli poprosi o
cokolwiek, to o karmę dla kotów......
Koty są wykastrowane- Pani Ania z Żar pomaga Panu Krzysiowi załatwiać formalności w Urzędzie.
Jednak karma i jeszcze raz karma - zwłaszcza mokra jest bardzo
potrzebna. Pan Krzyś stara się szukać im domów, ale nie jest łatwo.
W
każdym bądź razie oddaje im całe serce. Jakiś czas temu przywiózł z
lasu psa, który był bardzo wychudzony- jakoś go odkarmił i oddał w dobre
ręce !
Dlatego został nazwany Kocim Rycerzem 💖
Co potrzeba ?
- mokra karma w każdej ilości,
- sucha karma w każdej ilości,
- żywność długoterminowa dla Pana Krzysia,
- środki czystości.
Jak wiecie udało mi się uzbierać środki i zrobić łazienkę Panu
Krzysiowi, wyremontować pokój i kuchnię, kupić rower trójkołowy,
wykładzinę do pokoju, wymienić okno w kuchni, wyremontować motorek - Jego "nogi".
Sprawmy, żeby i te Święta były radosne i szczęśliwe.
Kto ze mną łapka w górę , chętnym podam bezpośredni adres do Pana Krzysia.
Dziękuję 💖Konto do wpłat
Pomóżmy niepełnosprawnemu Panu Krzysztofowi, który jest sam.
Mieszka w koszmarnych warunkach i daje dom bezdomnym, często chorym kotom.
Dzięki ludziom dobrej woli i firmie Cubato udało nam się wydzielić i zrobić z
kawałka kuchni łazienkę.
Teraz zbieramy środki lub materiały na remont kuchni i pokoju. Pan Krzysztof potrzebuje także laptopa- może być stary, oby był sprawny.
https://zrzutka.pl/puv5zd
Serdecznie dziękuję za wszelką pomoc dla Pana Krzysia i jego kotów, których w
porywach bywa nawet około 30.
Wszelkich informacji udzielę pod numerem Tel.530 355 477.
Kochani wiecie już, że w zrobieniu od podstaw łazienki Panu Krzysztofowi z Iłowej pomogli ludzie dobrej woli, firma Cubato z Pogorzeli https://www.facebook.com/cubato/, oraz wolontariusze OTOZ. Dzięki naszym wspólnym zbiórkom i oddanej pracy Kazimierza, który robi tą łazienkę charytatywnie Pan Krzyś już za kilka dni będzie mógł nareszcie porządnie zadbać o swoją higienę.
Teraz chcemy pomóc wyremontować Mu kuchnię i pokój.
Kochani mam deklarację od Krystian Cichocki na remont kuchni i pokoju u Pana Krzysztofa Krzysztof Balcerowski.
Przypominam - Pan Krzyś jest niepełnosprawny. Jeździ na wózku. Robimy
co możemy, żeby usprawnić funkcjonowanie Pana Krzysia, który jest bardzo
dzielny. Ponadto jest naszym "Kocim Rycerzem"- daje dom 20 -30 bezdomnym
kotom.
Krystian jest w stanie przeprowadzić ten remont jeśli uzbieramy środki czy materiały.
Termin tego remontu to wstępnie czerwiec 2018.
Kochani jeśli jesteście w stanie dołożyć się, to potrzebujemy następujących materiałów na KUCHNIĘ :
1.Tynk maszynowy MP75 5 worków - 30 kg
2.Kątowniki aluminiowe 10 sztuk- 2,5 m
3.Gips szpachlowy 2 worki - 25 kg
4.Gładź szpachlowa 2 worki -Atlas Omega lub Fast G1
5.Unigrunt 10 litrów
6.Siatka elewacyjna 15 m2
7.Płytki na ścianę 20 m2
8.Wykładzina podłogowa 15 m2 / lub płytki na podłogę 10m2
9.W przypadku płytek - wylewka samopoziomująca Atlas SMS 30 15 worków.
10.Klej do płytek 6 worków - 25kg Atlas zaprawa uelastyczniająca lub Geofleks Atlas.
Reasumując na remont kuchni i pokoju potrzebujemy 4000-5000 tys.
Jeśli zostaną pieniądze lub uzbieramy ich więcej - kupię karmę dla kotów i żwirek, oraz przeznaczę je na kastrację.
Wiem, że to dużo i niedużo. Wierzę, że kto ma pomóc, to pomoże i wiem, że to się uda Dziękuję Krystian i dziękuję Wam Może jest jeszcze jakaś dobra Dusza, która pomogłaby Krystianowi ?
AKCJA ZAKOŃCZONA POWODZENIEM !!!! AKTUALIZACJA 08.12.2020
Nick Vujicic ma sporo do powiedzenia w temacie motywacji do pokonywania przeszkód. 29-letni Australijczyk urodził się bez kończyn, jedynie z nie w pełni wykształconą stopą. Czy jest to kolejna smutna postać opowiadająca o swoim trudnym żywocie? Bynajmniej. Tytuł jego książki „Bez rąk, bez nóg, bez zmartwień” jest doskonałą ilustracją jego lekkiego podejścia do życia. – Gdy dzieci pytają mnie „co ci się stało?” odpowiadam im: PAPIEROSY!!! – cytuje swój ulubiony żart Nick. Ma dystans do swojego stanu, co nie oznacza, że nie wyciąga wniosków z tego, co nauczyło go życie bez kończyn. Jego doświadczenie obfituje w pouczające lekcje, a sam chętnie się nimi dzieli na spotkaniach z ludźmi, którzy potrzebują motywacji do przełamywania własnych barier.
Trywialne określenie, że kalectwo utrudnia życie, nie oddaje całego dramatu, z jakim co dzień zmaga się człowiek bez kończyn. Ale Nick głosi zupełnie odwrotną tezę: „No limbs – no limits” (brak kończyn – brak ograniczeń). Odważnie mówi „NIE” stwierdzeniu, że kalectwo jest synonimem ograniczenia. Dlaczego? Dla Nicka odpowiedź jest prosta. Za tym, co uważamy za klęskę czy sukces, ograniczenie czy możliwość, stoją takie czynniki, jak perspektywa, wizja i wybory, jakich dokonujemy w naszym życiu. Wszystkie one mają wspólny mianownik: opierają się na subiektywnej ocenie rzeczywistości. Oznacza to, że uznanie położenia takich osób, jak Nick za tragedię, to tylko kwestia tego, z jakiej perspektywy na to patrzymy, jaką wizję życia zakładamy i jakie kroki podejmujemy w swojej życiowej drodze.
Na jakież to ograniczenia może napotykać Nick w swoim życiu? – Ktoś taki jak ja nie może sam jeść, ani ubrać się. Gdy się urodziłem, lekarz powiedział, że nigdy nie będę w stanie stać, ani skakać – relacjonuje obiegowy punkt widzenia ostentacyjnie podskakując w miejscu na konferencyjnym podeście. Potrafi także samodzielnie golić się, odbierać telefon i pić ze szklanki. Okazuje się więc, że te subiektywne przekonania o ograniczeniach przybierają maskę obiektywnych faktów, dlatego tak chętnie są przyjmowane. Jeśli społeczeństwo mówi: „kaleka jest niesamodzielny”, to sami uznajemy to za oczywistość.
Przeszkody codziennego dnia to nie wszystko, są jeszcze wyższe osiągnięcia. Powszechnie poddaje się w wątpliwość, czy osoba niepełnosprawna da radę studiować, potem zajmować się inwestowaniem, organizować szkolenia, pisać książki, zakładać fundacje i budować szpitale. I to w wieku dwudziestu kilku lat. Obiektywnie jest to dla niej niewykonalne. Ktoś mógłby ewentualnie dodać nieśmiało, że osoba ta musiałby mieć dużo samozaparcia, motywacji... No właśnie. Nick pokazuje, że to właśnie subiektywna ocena tego, co jest, a co nie jest możliwe, jest istotna w przełamywaniu granic. To on sam uznał, że rzeczy te są w jego zasięgu i po prostu zaczął je realizować.
– To, jak widzisz swoje życie, to pierwsza kluczowa rzecz – oznajmia Nick. Jeśli z twojej perspektywy jest ono pełne przeszkód, nawet tych obiektywnych, rzeczywiście będziesz przez nie ograniczony. To rada dla każdego, by inaczej spojrzeć na swe możliwości. Ta lub inna praca może wydawać się nieosiągalna, jeśli nie myśli się o sobie, jako o kimś, kto może dosięgnąć takiego sukcesu. Ale można też zanegować to przekonanie i doskonalić się, by być zdolnym do wykonywania tej pracy. Owszem, na pewno nie będzie łatwo przesuwać swe granice: Nick zapewne potrzebował czasu i nie lada cierpliwości, aby nauczyć się samodzielnego picia ze szklanki.
Kolejny wniosek, jakim dzieli się Nick, mówi o tym, że każdy, kogo potencjał został określony jako ograniczony, musi stawić czoła tym wszystkim zdolnościom, które mu pozostały. Stawić czoła – czyli sprostać ich potencjałowi. Już nie ma wymówki – nie mogę tego, nie mogę tamtego. Jeśli nie jest się w stanie biegać, ale potrafi się myśleć, trzeba wykorzystać tę zdolność w 100%. – Brak nóg w tym nie przeszkadza, przeszkadza tylko twój umysł – podsumowuje Nick. Nie warto skupiać się na tym, czego się nie ma, a na tym, co rzeczywiście możemy wykorzystać w swoim życiu. Perspektywa możliwości od razu się wówczas rozszerza. Jeśli przełożyć to na realia zawodowe, można zgodzić się, że niektóre opcje są dla nas zamknięte – np. kariera zawodowego pianisty, jeśli nigdy nie uczyło się grać. Ale to, czego uczyliśmy się na studiach można wykorzystać tak, by odnieść sukces w swym wyuczonym zawodzie.
Do swojej dyspozycji mamy dzień dzisiejszy wraz z całą jego potencjalnością. Nie ma sensu skupiać się na tym, co przepadło, na niewykorzystanych szansach i na tym, co sprawia, że jest się w ten czy inny sposób ograniczonym. Stąd paradoksalna postawa Nicka: jak twierdzi, nie ma żalu do losu o to, że urodził się bez kończyn. Jest mu wręcz za to wdzięczny, bo dzięki temu robi masę rzeczy, o których nie pomyślałby jako wartych zainteresowania będąc w pełni sprawnym człowiekiem – nie odbyłby tylu spotkań z młodzieżą i ludźmi potrzebującymi motywacji do codziennego życia. – Nie zmieniłbym nic, bo daję ludziom nadzieję – stwierdza.
Wszystko to oddziałuje na wizję życia, jaką się obiera. Błędem jest zakładać, że ze swych możliwości wycisnęło się już wszystko, że jedyne niespodzianki, jakie mogą nas spotkać pochodzą tylko z kolejnych wydarzeń, jakie przynosi los. To własny potencjał powinien stać się niespodzianką. Dlatego wizja swego życia nie powinna być kompletna i zamknięta. Od razu pojawia się na horyzoncie kolejna istotna rzecz – wybory. To one nadają tej niedokończonej wizji sens. Bezwładne podążanie z nurtem nie doprowadzi do odkrycia swego potencjału. By coś zmienić, trzeba wykonać ruch. Potrzebny jest krok płynący z naszej inicjatywy. Cel, który sobie obieramy, nie przyjdzie sam. Przybliża się tylko wtedy, gdy to my posuwamy się do przodu. Jeśli więc wizja życia zakłada jakiś niedokończony element, trzeba podjąć wyzwanie kroczenia ku niemu.
Czy Nick mówi coś nowego? Pewnie już wielu trenerów próbowało tymi słowami zachęcić swych słuchaczy do działania. Różnica jednak polega na tym, że ten niewielki człowiek poświadcza własnym życiem, że takie podejście daje efekty.