Hoʻoponopono jest przepotężną techniką o
szerokim zastosowaniu. Pochodzi ona z obszaru Hawajów i ma swoje źródło w
pradawnej mądrości Huny. Jako pewien sposób życia i spojrzenia na
świat, nie opowiada się po stronie żadnej religii – stąd nie ma
znaczenia w jakiego Boga wierzysz i jak go pojmujesz. Hoʻponopono
jest swoista filozofią, która przede wszystkim opiera się na
wybaczaniu, odpuszczaniu, nie chowaniu uraz, braku osądu, a także na
koncentracji na tu i teraz.
Nurt ten ujmuje prostotą, jednocześnie przy głębszej pracy z nim
odkrywamy jak bardzo zniewoleni jesteśmy poprzez liczne programy,
przekonania, przyzwyczajenia, które tak naprawdę wcale nie są nasze i
niczemu dobremu nie służą.
Możesz poczytać na ten temat w artykułach na naszej stronie:
pierwsza część artykułu o Ho’oponopono,
druga część artykułu o Ho’oponopono.
W tym opracowaniu chciałabym jednak zapoznać cię z najważniejszą
techniką Hoʻponopono, która od razu da ci w pełni funkcjonalne narzędzie
do pracy. Znajdziesz ją w poniższych dwóch linijkach:
Technika polega na wypowiadaniu – albo myśleniu w formie mantry następującego ciągu słów:
KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ
To wszystko?
Hmmm…. generalnie tak. Brzmi banalnie, prawda? Ale pozwól, że opowiem
ci, ile cudownych rzeczy możesz dzięki temu prostemu zabiegowi
zdziałać.
W magii ochronnej…
Wypowiedzenie formuły: KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ, w
bardzo krótkim czasie podnosi energetykę i pomaga stworzyć barierę
ochronną, która niejako rozpuszcza wszelkie negatywne wibracje
wymierzone w twoją stronę. Złorzeczenia, złe myśli i wrogie
myślokształty nie wytrzymują w starciu z chmurą wysokich wibracji i
musza się im poddać. Dzięki temu zyskujesz prostą i skuteczną ochronę,
która nie dopuści do ciebie obcych wpływów, których sobie nie życzysz.
W podnoszeniu energetyki…
Podobnie jak w magii ochronnej – wypowiadanie formuły KOCHAM,
PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ zwiększa i wzmacnia twoją energię. Daje
więcej mocy i wsparcia, zwłaszcza wtedy kiedy wiesz, że potrzebujesz
zgromadzić konieczny walor energetyczny dla zrealizowania jakiegoś
zadania. Możesz także dzięki tym słowom wytworzyć rodzaj energetycznej
chmury, z którą wyjdziesz na miasto, do ludzi i poprzez swoja emanację,
będziesz mógł nieco rozświetlić rzeczywistość.
Wielu wiedunów stosuje te prostą metodę przed wyjściem do ludzi np.
na tzw. warsztaty czy wykłady, a także przed indywidualnymi sesjami
uzdrowień. Taka chmura, z jednej strony chroni (wszak na takie spotkania
przychodzą bardzo różni ludzie – nie zawsze wyjątkowo świetliści), a z
drugiej strony może także wywołać efekt tzw. spontanicznego uzdrowienia u
osoby, która się z danym wiedunem zetknie. To takie proste? Tak!
Owszem, jest wiele innych metod, ale to jest jedna z nich, i działa.
Wymaga jednak nieco konsekwencji i systematyczności.
W uzdrawianie siebie…
Możesz to zastosować na dowolny problem z jakim się borykasz – może
to być zdrowie, ale równie dobrze może być to inna sprawa, jak np.
poczucie niskiej wartości, kłopoty w sferze finansów czy relacji z
innymi, albo tzw. pechem.
Jak to zrobić? Zadbaj o chwilę spokoju. Napisz sobie na kartce albo
poświęć rzetelną chwilę na wyobrażenie sobie swojego problemu. Możesz
także o nim opowiedzieć sam sobie, na głos. To bardzo dobry sposób na
poinformowanie swojej podświadomości. Następnie ustal sam ze sobą, że od
tej pory za pomocą słów mocy będziesz pracował nad uzdrowieniem lub
rozwiązaniem swojej sprawy. Wypowiadaj słowa mocy w tej właśnie
intencji. Idź na spacer i z każdego kroku jaki stawiasz uczyń jedno z
tych słów. Jest to wyjątkowo skuteczne – wszak do wibracji słów czy
myśli, dodajesz energie ruchu. Dodatkowa korzyść to harmonia i spokój
jakie na ciebie spłyną. Z pewnością łatwo zauważysz, że kiedy z każdego
swojego spaceru uczynisz fragment „magicznej rutyny”, która będzie
niejako przy okazji pójścia po zakupy, silnie pracować na rzecz twojego
zdrowia i twoich spraw – wiele dotychczasowych problemów zniknie jakby
się rozpłynęły. Dodatkowym efektem jest ochrona, którą wokół siebie
wytwarzasz, a także zasób mocy, z której być może będzie mógł skorzystać
„przypadkowy” z pozoru przechodzień albo ktoś kto będzie stał obok
ciebie w kolejce.
W uzdrawianie sytuacji i osób
Działa to analogicznie jak uzdrawianie siebie, z tym zastrzeżeniem,
że być może nieco więcej energii będziesz potrzebował, np. na
przygotowanie zdjęcia danej osoby lub jakiejś rzeczy ją/jego
reprezentującej albo symboliczne przedstawienie sytuacji, którą chcesz
uzdrowić np. poprzez wykonanie symbolicznego rysunku. Pamiętaj proszę
jednak, aby zbyt wiele swojego czasu nie poświęcać na naprawianie
innych, zwłaszcza jeżeli cię o to nikt nie prosił. Cokolwiek czynisz –
nawet w dobrej wierze – proszę pamiętaj, aby przed takim dedykowanym
uzdrawianiem dla kogoś – poprosić o zgodę lub przynajmniej zastrzec, że
adresujesz to w intencji tej a tej osoby, lub na rzecz takiego jej
problemu i prosisz o uzdrowienie, rozwiązanie – zgodne z wolą Duszy. Nie
baw się w sędziego, nie bądź niczyim samozwańczym nauczycielem ani też
uzdrawiaczem amatorem. Pamiętaj, że nie zawsze w pełni widzimy prawdę i
nie zawsze mamy ogląd sytuacji w pełni jasny i klarowny – czasem tylko
tak się nam wydaje.
Choroba jest przede wszystkim komunikatem, że jest coś do
przepracowania. Uzdrowienie bez świadomości i współpracy
zainteresowanego – choć może to dziwnie zabrzmieć – ale może być
rodzajem przestępstwa duchowego – bowiem w ten sposób zabieramy komuś
szanse na zrozumienie czegoś, przepracowanie. Być może będzie on musiał
narodzić się po raz kolejny i po raz wtóry podchodzić do tej lekcji.
Jako tacy jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialni za siebie i za naszą
emanację jaką wnosimy do świata – ale nikt nie ma obowiązku doprowadzić
do tego, aby nasz sąsiad czy koleżanka z pracy weszła na drogę duchowego
oświecenia, którą jak się nam wydaje my słusznie kroczymy. Jeżeli
chcesz – pomagaj – ale bezpieczniej i mądrzej formułować intencję np.
tak, że – oto daje moje światło dla tej i tej osoby, i by przyjęła je,
gdy już będzie gotowa użyć go zgodnie z droga i wolą swojej Duszy. Tak,
rozumiem, że nad takim celem mamy niewielki nadzór, a chcielibyśmy
zobaczyć tę zmianę. No i w tym właśnie cała kwestia – nie mamy nic
nadzorować u innych. Bądźmy sami reżyserami swojego życia, a innym dajmy
też taką szansę, i co najwyżej błogosławmy im w tym – również poprzez
formułę – KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ.
Znane są w medycynie liczne przypadki, kiedy lekarz mantrował nad
zdjęciem pacjenta KOCHAM, PRZEPRASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ – i na
przestrzeni kilku miesięcy doprowadził do jego wyzdrowienia. Aby dokonać
podobnego cudu – nie musisz kończyć studiów medycznych.
Kiedy byłam mała, często słyszałam: „PROSZĘ, PRZEPRASZAM, DZIĘKUJĘ –
tak wiele znaczy, a nic nie kosztuje”. Po latach zrozumiałam, że ten
krótki wierszyk nie jest tylko i wyłącznie próbą zaszczepienia w
dzieciach elementów kultury. Jest to przekazanie słów mocy, które
dziecku mają ułatwiać życie, a także je chronić.
pixabay.com
Moc wibracji języka
Warto także skorzystać z dobrodziejstwa wibracynego naszego pięknego
polskiego języka – bo wszelkie głoski jak „R” czy „Sz” – fantastycznie
wibrują w przestrzeń i wzmacniają moc naszego czynienia. Pragnę zwrócić
także twoją uwagę, że nie bez znaczenia jest ton i intonacja głosu.
Słowa te możesz bez przeszkód i dyskretnie wypowiadać w myśli. Możesz
wypowiadać je na głos i jest to ze wszech miar korzystne, jednakże
jeżeli znajdujesz się w okolicznościach, w których czułbyś się z tym
niekomfortowo – poprzestań na myślach. Przy czym możesz myśleć w taki
sposób, jakbyś faktycznie te słowa wypowiadał.
Zachęcam do uprawiania szeptania. Zniżenie i ściszenie głosu do
szeptu – na granicy słyszalności bardzo korzystnie układa przestrzeń.
Działa delikatnie – jak podmuch wiatru, ale puszczone w przestrzeń na
zawsze będzie w niej pobrzmiewać. Pobaw się tym.
W mojej wersji hoʻponopono bardzo często zamiast kocham mówię MIŁUJĘ….
MIŁUJĘ, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ.
„Miłuję” ma dla mnie znacznie piękniejszy wydźwięk niż KOCHAM. Słowo
MIŁUJĘ wypełnia moje wnętrze słodyczą jak miód. Jest to moja prywatna
praktyka, którą dziele się z tobą, przede wszystkim aby zachęcić cię do
własnych eksperymentów.
Są także inne słowa mocy, których możeś używać do woli w przeróżnych konfiguracjach.
Testuj, próbuj, ćwicz, ryzyko – żadne.
To może być słowo BÓG, ŹRÓDŁO, ŚWIATŁO, POKÓJ, SPOKÓJ, ZGODA… może to
być także twoje indywidualne słowo jakie pracuje właśnie dla ciebie.
Ja często używam mantr słowiańskich i słowiańskich słów mocy. Są one
dla mnie najbardziej przyjazne w brzmieniu, najsmaczniejsze – jeżeli tak
to mogę powiedzieć.
Kiedy powiem albo zawołam ISTRA – oznacza to dla mnie ochronę na
wszystkich poziomach. Kiedy chcę wezwać powodzenie wołam je CZARODORO.
Poszukaj informacji na temat mantr słowiańskich lub słowiańskich słów
mocy.
Przeczytaj o tym w artykule: Czym są Agmy – poznaj mantry słowiańskich bogów
Najlepiej działają one na łonie natury. Z mojego doświadczenia
wynika, że najmocniejsze działanie ich jest jak się stoi na gołej ziemi
na boso.
Niektóre wiedźminki pracują z Hoʻponopono tłumacząc słowa tej formuły
na różne języki. Jest w tym jakiś sposób. Niektóre pamiętają poprzednie
wcielenia, wiedzą jakimi językami władały, albo też z jakichś powodów
dany język ma dla nich te właściwą melodię. Wiem, że niektóre bawią się
tym, eksperymentują i sprawdzają jak energia tych słów w innych językach
będzie dla nich pracować. Hoʻponopono można śpiewać, mówić, recytować,
mruczecz, szeptać i myśleć. Masz przepotężne narzędzie i było ono cały
czas przy tobie od czasu jak zacząłeś mówić. Korzystaj na zdrowie! Baw
się!
I świeć jak najjaśniej.
Adriana Olszewska
http://akademiaducha.pl/hooponopono-slowa-mocy/