Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgoda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Nie wiem, kto to musi przeczytać, ale… nasze babcie mówiły, że dom to nie tylko ściany.

 

Dom to coś, co czuje.

I powiedziałyby to do nas tak...

Dziecko…

Dom żyje razem z Tobą.
Jak Ty się śmiejesz — on oddycha lekko.
Jak Ty płaczesz — on to w sobie trzyma.

I czasem to nie Ty jesteś zmęczona…
tylko dom już nie ma siły dźwigać tego, co w nim zostało.

Jak w domu wilgoć się zbiera…
to nie tylko ściany płaczą.

To znak, że coś stoi, coś się nie rusza, coś zalega.
I wtedy i w życiu zaczyna brakować — siły, pieniędzy, spokoju.

Trzeba przewietrzyć. Naprawić. Ruszyć.

Jak drewno skrzypi w biały dzień…
to nie tak bez powodu.

To napięcie w domu chodzi.
Niewypowiedziane słowa.
Zbierają się rozmowy, które muszą wyjść.

Jak wiatr szybę wybije…
to nie tylko strata.

To znak, że coś starego się kończy.
A nowe chce wejść — nawet jak najpierw narobi hałasu.

Jak ściana pęka…
to nie tylko mur.

To przeciążenie.
Za dużo na barkach. Za dużo ciszy tam, gdzie trzeba było mówić.

Jak zamki się psują, klucze łamią…
to życie się przestawia.

Nowe drzwi się szykują.
Nowi ludzie. Nowe sprawy.

Jak rośliny więdną…
to coś im nie służy.

Ale nie szukaj od razu strachu.
Popatrz... czy mają światło? wodę? uwagę?

Bo dom lubi, jak się o niego dba — tak zwyczajnie.

A myśmy robiły prosto...

Nie trzymałyśmy w domu rzeczy martwych, zepsutych, zapomnianych.
Bo jak coś leży bez życia… to i energię zabiera.

Porządek w domu — to spokój w głowie.
Światło w domu — to lżej w sercu.

Stawiałyśmy coś przy wejściu, żeby każdy, kto wchodzi, zostawił to, co ciężkie, za progiem.

Czasem lustro.
Czasem roślinę.
Czasem tylko dobre słowo.

A jak nie chciałyśmy kłótni…
to robiłyśmy ciszę.

Bo nie wszystko trzeba odpędzać.
Czasem wystarczy nie dokładać.

I zapamiętaj…

Dom jest dla żywych.
Dla oddechu. Dla śmiechu. Dla codzienności.

Nie trzymaj w nim tego, co ciągnie cię w dół.
Niech zostaje to, co daje życie.

🌿 I jeszcze jedno, najważniejsze — MAJ

Dziecko…

Maj to był czas domu.

Nie tylko pola, nie tylko ogrodu…
ale właśnie domu.

Bo jak ziemia zaczyna rosnąć,
to i dom trzeba obudzić.

W maju otwierałyśmy szeroko okna.
Nie na chwilę — tylko na długo.

Niech stare wyjdzie, niech nowe wejdzie.

Wietrzyłyśmy kąty, szafy, pościele.
Bo w maju wszystko musi złapać świeżość.

Myłyśmy okna, żeby światło weszło bez przeszkód.
Bo światło to życie.

Wynosiłyśmy z domu to, co zbędne.
Oddawałyśmy, paliłyśmy, porządkowałyśmy.

Bo maj nie lubi zastoju.
Maj chce miejsca.

Stawiałyśmy zieleń przy wejściu.
Gałązkę, kwiat, coś żywego.

Niech dom oddycha razem z naturą.

I dużo mówiłyśmy do domu… tak, jak do człowieka.

Niech tu będzie zgoda.
Niech tu będzie spokój.
Niech tu będzie dostatek.

Bo w maju każde słowo szybciej rośnie.

Bo powiem Ci coś, czego się głośno nie mówiło…

Jak zadbasz o dom w maju — to on Ci się odwdzięczy cały rok.

🕯️ Mały rytuał babci na dom w maju

Otwórz dziś wszystkie okna, choćby na kilka minut.
Weź szczyptę soli do ręki.

Przejdź się po domu i powiedz cicho...

Niech wyjdzie to, co ciężkie.
Niech zostanie to, co dobre.
Niech ten dom żyje ze mną w zgodzie.

Potem sól spłucz wodą.

💌 Przekaz od babci

Dom w maju się budzi…
i patrzy, czy ty też chcesz żyć.

Bo one wiedziały jedno:
jak dom oddycha — to i Życie Zaczyna Płynąć ........

💫💞🫂💞💫

Norbert Micigolski

sobota, 13 lutego 2021

Teraz odwołuję WSZYSTKO, co kiedykolwiek powiedziałam, a nie miałam na to ochoty…

TERAZ ODWOŁUJĘ…

Teraz odwołuję WSZYSTKO, co kiedykolwiek powiedziałam, a nie miałam na to ochoty…
A tak nie czułam…
Wszystko, co zostało na mnie wymuszone…
Wszystko, co powiedziałam pod wpływem wypowiedzianej lub nie wypowiedzianej manipulacji, szantażu lub zastraszenia…
Odwołuję więc teraz wszystkie przeprosiny, które wypowiedziałam, bo tego ode mnie wymagano…
Odwołuję więc mamo przeprosiny za to, że uderzyłam Cię w odruchu walki o swoje, o swoją wolność i prawo do decydowania o sobie odczuwane instynktownie przeze mnie jako małe dziecko…
Odwołuję teraz swoje milczenie z wtedy, kiedy miałam ochotę krzyczeć, uciekać lub bić…
Odwołuję milczenie, kiedy nauczyciel bezzasadnie się mnie wyżywał, krytykował lub oskarżał…
Odwołuję teraz mój brak reakcji na to, kiedy przekraczano moje granice…
Odwołuję moje milczenie lub wręcz potakiwanie w sytuacjach, kiedy czułam inaczej…
I pozwalam sobie teraz wyrazić prawdziwe swoje myśli lub uczucia wobec tamtych osób…
Odwołuję wszystkie „obietnice poprawy”, które tak naprawdę były wymuszonym aktem posłuszeństwa wobec kogoś lub wobec zasad, wobec których wcale nie miałam woli być posłuszna czy im podlegać…
Odwołuję teraz moją zgodę na dodatkową pracę w nieopłaconych nadgodzinach…
Odwołuję zgodę na zrobienie tego wszystkiego, co wykraczało poza zakres moich obowiązków…
Zgadzam się, aby teraz w ramach wyrównania przyszła do mnie za to jakaś zapłata lub ulga, jeśli taka chce do mnie podpłynąć…
Otwieram się też na przeprosiny od nadużywającej strony…
Odwołuję wszystkie wymuszone obietnice i więzy lojalności wobec przyjaciółek i byłych partnerów, a także innych osób…
Odwołuję moje zawstydzenie we wszystkich tych sytuacjach, kiedy to wstydzić się za siebie powinna ta druga strona…
Odwołuję wszystkie komplementy i podlizywanie się, aby „zasłużyć” na czyjąś miłość, uznanie lub pozwolenie…
Odwołuję wszystko, co powiedziałam w ramach pocieszenia innym, jeśli tak naprawdę nie czułam…
Odwołuję wszystko, co nie wypłynęło ze mnie w zgodzie z samą sobą…
Wycofuję teraz wszystkie niechciane, tłamszące, ograniczające, zniewalające mnie zgody…
Uwalniam siebie i uwalniam wszystkie osoby, z którymi kiedykolwiek byłam w jakiejś relacji ze wszystkich umów, na które którakolwiek ze stron nie wyraża już zgody…
Biorę teraz swoją odpowiedzialność i swoje lekcje ze wszystkich moich doświadczeń…
A odpowiedzialność innych i ich życiowe lekcje zostawiam przy każdej z tych osób indywidualnie…
♡ Marta Duszyńska
Wczoraj dostałam ten tekst jakby na kilka chwil po tym, jak pomyślałam, co bym mogła zrobić dla siebie by bardziej uwolnić się od tego, czego nie chciałam a jednak robiłam, bo byłam w innym miejscu niż dziś...Gdyż wiem, że dziś nic nie muszę...
Zatem teraz odwołuję...
Poczuj to..by uwolnić te wszystkie zablokowane części siebie, które wciąż domagają się uwagi.

 

środa, 4 kwietnia 2018

Proste i skuteczne techniki magiczno-energetyczne na przykładzie Hoʻoponopono.

Hoʻoponopono

Hoʻoponopono jest przepotężną techniką o szerokim zastosowaniu. Pochodzi ona z obszaru Hawajów i ma swoje źródło w pradawnej mądrości Huny. Jako pewien sposób życia i spojrzenia na świat, nie opowiada się po stronie żadnej religii – stąd nie ma znaczenia w jakiego Boga wierzysz i jak go pojmujesz. Hoʻponopono jest swoista filozofią, która przede wszystkim opiera się na wybaczaniu, odpuszczaniu, nie chowaniu uraz, braku osądu, a także na koncentracji na tu i teraz.
Nurt ten ujmuje prostotą, jednocześnie przy głębszej pracy z nim odkrywamy jak bardzo zniewoleni jesteśmy poprzez liczne programy, przekonania, przyzwyczajenia, które tak naprawdę wcale nie są nasze i niczemu dobremu nie służą.
Możesz poczytać na ten temat w artykułach na naszej stronie: pierwsza część artykułu o Ho’oponoponodruga część artykułu o Ho’oponopono. W tym opracowaniu chciałabym jednak zapoznać cię z najważniejszą techniką Hoʻponopono, która od razu da ci w pełni funkcjonalne narzędzie do pracy. Znajdziesz ją w poniższych dwóch linijkach:
Technika polega na wypowiadaniu – albo myśleniu w formie mantry następującego ciągu słów:
KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ
To wszystko?
Hmmm…. generalnie tak. Brzmi banalnie, prawda? Ale pozwól, że opowiem ci, ile cudownych rzeczy możesz dzięki temu prostemu zabiegowi zdziałać.
W magii ochronnej…
Wypowiedzenie formuły: KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ, w bardzo krótkim czasie podnosi energetykę i pomaga stworzyć barierę ochronną, która niejako rozpuszcza wszelkie negatywne wibracje wymierzone w twoją stronę. Złorzeczenia, złe myśli i wrogie myślokształty nie wytrzymują w starciu z chmurą wysokich wibracji i musza się im poddać. Dzięki temu zyskujesz prostą i skuteczną ochronę, która nie dopuści do ciebie obcych wpływów, których sobie nie życzysz.
W podnoszeniu energetyki…
Podobnie jak w magii ochronnej – wypowiadanie formuły KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ zwiększa i wzmacnia twoją energię.  Daje więcej mocy i wsparcia, zwłaszcza wtedy kiedy wiesz, że potrzebujesz zgromadzić konieczny walor energetyczny dla zrealizowania jakiegoś zadania. Możesz także dzięki tym słowom wytworzyć rodzaj energetycznej chmury, z którą wyjdziesz na miasto, do ludzi i poprzez swoja emanację, będziesz mógł nieco rozświetlić rzeczywistość.
Wielu wiedunów stosuje te prostą metodę przed wyjściem do ludzi np. na tzw. warsztaty czy wykłady, a także przed indywidualnymi sesjami uzdrowień. Taka chmura, z jednej strony chroni (wszak na takie spotkania przychodzą bardzo różni ludzie – nie zawsze wyjątkowo świetliści), a z drugiej strony może także wywołać efekt tzw. spontanicznego uzdrowienia u osoby, która się z danym wiedunem zetknie. To takie proste? Tak! Owszem, jest wiele innych metod, ale to jest jedna z nich, i działa. Wymaga jednak nieco konsekwencji i systematyczności.
hoʻoponopono
W uzdrawianie siebie…
Możesz to zastosować na dowolny problem z jakim się borykasz – może to być zdrowie, ale równie dobrze może być to inna sprawa, jak np. poczucie niskiej wartości, kłopoty w sferze finansów czy relacji z innymi, albo tzw. pechem.
Jak to zrobić? Zadbaj o chwilę spokoju. Napisz sobie na kartce albo poświęć rzetelną chwilę na wyobrażenie sobie swojego problemu. Możesz także o nim opowiedzieć sam sobie, na głos. To bardzo dobry sposób na poinformowanie swojej podświadomości. Następnie ustal sam ze sobą, że od tej pory za pomocą słów mocy będziesz pracował nad uzdrowieniem lub rozwiązaniem swojej sprawy. Wypowiadaj słowa mocy w tej właśnie intencji. Idź na spacer i z każdego kroku jaki stawiasz uczyń jedno z tych słów. Jest to wyjątkowo skuteczne – wszak do wibracji słów czy myśli, dodajesz energie ruchu. Dodatkowa korzyść to harmonia i spokój jakie na ciebie spłyną. Z pewnością łatwo zauważysz, że kiedy z każdego swojego spaceru uczynisz fragment „magicznej rutyny”, która będzie niejako przy okazji pójścia po zakupy, silnie pracować na rzecz twojego zdrowia i twoich spraw – wiele dotychczasowych problemów zniknie jakby się rozpłynęły. Dodatkowym efektem jest ochrona, którą wokół siebie wytwarzasz, a także zasób mocy, z której być może będzie mógł skorzystać „przypadkowy” z pozoru przechodzień albo ktoś kto będzie stał obok ciebie w kolejce.
W uzdrawianie sytuacji i osób
Działa to analogicznie jak uzdrawianie siebie, z tym zastrzeżeniem, że być może nieco więcej energii będziesz potrzebował, np. na przygotowanie zdjęcia danej osoby lub jakiejś rzeczy ją/jego reprezentującej albo symboliczne przedstawienie sytuacji, którą chcesz uzdrowić np. poprzez wykonanie symbolicznego rysunku. Pamiętaj proszę jednak, aby zbyt wiele swojego czasu nie poświęcać na naprawianie innych, zwłaszcza jeżeli cię o to nikt nie prosił. Cokolwiek czynisz – nawet w dobrej wierze – proszę pamiętaj, aby przed takim dedykowanym uzdrawianiem dla kogoś – poprosić o zgodę lub przynajmniej zastrzec, że adresujesz to w intencji tej a tej osoby, lub na rzecz takiego jej problemu i prosisz o uzdrowienie, rozwiązanie – zgodne z wolą Duszy. Nie baw się w sędziego, nie bądź niczyim samozwańczym nauczycielem ani też uzdrawiaczem amatorem. Pamiętaj, że nie zawsze w pełni widzimy prawdę i nie zawsze mamy ogląd sytuacji w pełni jasny i klarowny – czasem tylko tak się nam wydaje.
Choroba jest przede wszystkim komunikatem, że jest coś do przepracowania. Uzdrowienie bez świadomości i współpracy zainteresowanego – choć może to dziwnie zabrzmieć – ale może być rodzajem przestępstwa duchowego – bowiem w ten sposób zabieramy komuś szanse na zrozumienie czegoś, przepracowanie. Być może będzie on musiał narodzić się po raz kolejny i po raz wtóry podchodzić do tej lekcji. Jako tacy jesteśmy przede wszystkim odpowiedzialni za siebie i za naszą emanację jaką wnosimy do świata – ale nikt nie ma obowiązku doprowadzić do tego, aby nasz sąsiad czy koleżanka z pracy weszła na drogę duchowego oświecenia, którą jak się nam wydaje my słusznie kroczymy. Jeżeli chcesz – pomagaj – ale bezpieczniej i mądrzej formułować intencję np. tak, że – oto daje moje światło dla tej i tej osoby, i by przyjęła je, gdy już będzie gotowa użyć go zgodnie z droga i wolą swojej Duszy. Tak, rozumiem, że nad takim celem mamy niewielki nadzór, a chcielibyśmy zobaczyć tę zmianę. No i w tym właśnie cała kwestia – nie mamy nic nadzorować u innych. Bądźmy sami reżyserami swojego życia, a innym dajmy też taką szansę, i co najwyżej błogosławmy im w tym – również poprzez formułę – KOCHAM, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ.
Znane są w medycynie liczne przypadki, kiedy lekarz mantrował nad zdjęciem pacjenta KOCHAM, PRZEPRASZAM, WYBACZ MI, DZIEKUJĘ – i na przestrzeni kilku miesięcy doprowadził do jego wyzdrowienia. Aby dokonać podobnego cudu – nie musisz kończyć studiów medycznych.
Kiedy byłam mała, często słyszałam: „PROSZĘ, PRZEPRASZAM, DZIĘKUJĘ – tak wiele znaczy, a nic nie kosztuje”. Po latach zrozumiałam, że ten krótki wierszyk nie jest tylko i wyłącznie próbą zaszczepienia w dzieciach elementów kultury. Jest to przekazanie słów mocy, które dziecku mają ułatwiać życie, a także je chronić.
kocham
pixabay.com
Moc wibracji języka
Warto także skorzystać z dobrodziejstwa wibracynego naszego pięknego polskiego języka – bo wszelkie głoski jak „R” czy „Sz” – fantastycznie wibrują w przestrzeń i wzmacniają moc naszego czynienia. Pragnę zwrócić także twoją uwagę, że nie bez znaczenia jest ton i intonacja głosu. Słowa te możesz bez przeszkód i dyskretnie wypowiadać w myśli. Możesz wypowiadać je na głos i jest to ze wszech miar korzystne, jednakże jeżeli znajdujesz się w okolicznościach, w których czułbyś się z tym niekomfortowo – poprzestań na myślach. Przy czym możesz myśleć w taki sposób, jakbyś faktycznie te słowa wypowiadał.
Zachęcam do uprawiania szeptania. Zniżenie i ściszenie głosu do szeptu – na granicy słyszalności bardzo korzystnie układa przestrzeń. Działa delikatnie – jak podmuch wiatru, ale puszczone w przestrzeń na zawsze będzie w niej pobrzmiewać. Pobaw się tym.
W mojej wersji hoʻponopono bardzo często zamiast kocham mówię MIŁUJĘ….
MIŁUJĘ, PRZEPASZAM, WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ.
„Miłuję” ma dla mnie znacznie piękniejszy wydźwięk niż KOCHAM. Słowo MIŁUJĘ wypełnia moje wnętrze słodyczą jak miód. Jest to moja prywatna praktyka, którą dziele się z tobą, przede wszystkim aby zachęcić cię do własnych eksperymentów.
Są także inne słowa mocy, których możeś używać do woli w przeróżnych konfiguracjach.
Testuj, próbuj, ćwicz, ryzyko – żadne.
To może być słowo BÓG, ŹRÓDŁO, ŚWIATŁO, POKÓJ, SPOKÓJ, ZGODA… może to być także twoje indywidualne słowo jakie pracuje właśnie dla ciebie.
Ja często używam mantr słowiańskich i słowiańskich słów mocy. Są one dla mnie najbardziej przyjazne w brzmieniu, najsmaczniejsze – jeżeli tak to mogę powiedzieć.
Kiedy powiem albo zawołam ISTRA – oznacza to dla mnie ochronę na wszystkich poziomach. Kiedy chcę wezwać powodzenie wołam je CZARODORO. Poszukaj informacji na temat mantr słowiańskich lub słowiańskich słów mocy.  Przeczytaj o tym w artykule: Czym są Agmy – poznaj mantry słowiańskich bogów
Najlepiej działają one na łonie natury. Z mojego doświadczenia wynika, że najmocniejsze działanie ich jest jak się stoi na gołej ziemi na boso.
Niektóre wiedźminki pracują z Hoʻponopono tłumacząc słowa tej formuły na różne języki. Jest w tym jakiś sposób. Niektóre pamiętają poprzednie wcielenia, wiedzą jakimi językami władały, albo też z jakichś powodów dany język ma dla nich te właściwą melodię. Wiem, że niektóre bawią się tym, eksperymentują i sprawdzają jak energia tych słów w innych językach będzie dla nich pracować. Hoʻponopono można śpiewać, mówić, recytować, mruczecz, szeptać i myśleć. Masz przepotężne narzędzie i było ono cały czas przy tobie od czasu jak zacząłeś mówić. Korzystaj na zdrowie! Baw się!
I świeć jak najjaśniej.

Adriana Olszewska
http://akademiaducha.pl/hooponopono-slowa-mocy/

niedziela, 13 listopada 2011

Historia pewnego ołówka -życie w zgodzie ze światem.


Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.